• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • To juz drugie bez... Pierwsze minely jakos ale to tylko dlatego ze wszyscy
    byli jeszcze sparalizowani odejsciem. A teraz jak jak siadac do stolu radowac
    sie i spiewac kolendy? Jak to robic kiedy tesknota oplata cie od stop do
    glowy. A moze jest ktos kto ma wladze zeby te swieta anulowac. Oczywiscie
    zrobie rybe dla Taty. Taka jaka lubil...
    Ale i tak swiat juz nigdy nie bedzie taki sam. Tesknie....
    --
    Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem
    nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i
    ludziom i Bogom...
    • to są słowa wyjęte z moich ust z tą tylko różnicą, że to moje
      pierwsze święta bez Taty:((((( Nie wyobrażam sobie Tato, kto zrobi
      potrawę robioną zawsze przez Ciebie a moją ulubioną od zawsze:(((
      Nie ogarniam tęsknoty, braku Ciebie......
      • Zupełnie jak ja drugie święta bez mamy. Pierwsze pół roku od jej odejścia były
        jeszcze pod wpływem szoku i niedowierzania, ale obecne już doszło do świadomości
        że jej nie ma i nigdy nie będzie.
        • Moje pierwsze swieta bez mojej corenki, bez mojego serca, mojej radosci...
          To ona zawsze piekla orzechowiec, to ona wymyslala dekoracje mieszkania,
          prezenty. W ubieglym roku kupila mi perfumy takie same jak kiedys kupilam w
          Paryzu.Ostatni prezent od niej... I po tych swietach powoli zaczela odchodzic.
          Juz na wielkanoc nie zjadla sniadania, juz nie wychodzila z pokoju... Jeszcze
          normalnie rozmawiala, buntowala sie,po wielkanocy sie wyciszyla, chciala juz
          odejsc...3 maja odeszla...
          Teraz jest jakby drugie pozegnanie mojej agatki. Nie powiadamialam nikogo kto
          chodzil z nia do liceum,(Agatka nie rzyczyla sobie) zrobilam to dopiero teraz na
          nasza klase, miala tam wielu dobrych kolegow, dla tych mlodych ludzi jest to tez
          duzy szok ze juz kogos z nich nie ma. wciaz do mnie pisza i placza razem ze mna....
          Halina-mama Agatki
    • Anulowac Swięta-też strasznie się ich boję,straciłam w tym roku
      dwie ukochane osoby-najpierw córkę,później mamę.Nie wyobrażam sobie
      świąt bez nich,obie były ze mną zawsze,łączyła nas bardzo silna
      więź.Wiele osób zaprasza mnie i syna na wigilię(staliśmy się
      popularni-tak to określił mój syn),ale boję się pójśc
      gdziekolwiek,wydaje mi się,że przy naszym stole będę bliżej nich.
      Obyśmy wszyscy z tego forum przebrnęli przez te święta.
      • Dzisiaj mija miesiąc jak pochowałam tatę.Z koleji 2 miesiące od
        śmierci babci.To będą bardzo dziwne święta, podobne były tylko 10
        lat temu kiedy zmarł dziadek i wszytskie wigilie do tamtego dnia
        spędzaliśmy u niego.
        Halino podziwiam Cię że dajesz radę i jednak wyczówam pewną nadzieję
        w Twoich wypowiedziach.Mówię o Tobie bo dosyć często trafiam na
        Twoje słowa.( a zaglądam tu od 2 miesięcy).
        Moja mama powiedziała, że w tym roku nie organizuje świąt, nie
        ubiera choinki.W tym roku więc przyjdzie pierwszy raz do mnie do
        mojego własnego mieszkania.Ściska mnie na myśl, że tata nie doczekał
        tej chwili.Z babcią jest inaczej bo wiem, że śmierć była dla niej
        wybawieniem od leżenia w łóżku do końca swoich dni czego nie
        chciała.Może ktoś tu poczuje się urażony moimi słowami, ale tak to
        odbieram.W pewnym sensie boje się tych świąt.
    • Kolejne święta bez mamy i mojego Synka. Straszny czas.. Nieludzki... Jakkolwiek
      śmierć mamy można z wielkim bólem przyjąć i pogodzić się z tym nieuchronnym
      faktem, to jak przeżyć Święta po odejściu dziecka, jak siadać do stołu przy
      Wigilii, składać sobie życzenia, dzielić się opłatkiem?! Po co to wszystko? Dla
      kogo te życzenia, ktore są tylko kpiną i szyderstwem, bo nigdy sie nie
      spełniają? Po to, aby pękło serce..
    • Dla mnie też te Święta będą okropne. W listopadzie zmarł mój Tata, chorował, ale
      wciąż mieliśmy nadzieję, ze jeszcze nie teraz, że po raz kolejny wyjdzie ze
      szpitala, wróci do domu, będzie z nami. Był taki silny. Niestety nie udało się,
      nie tym razem.
      Spędził z nami trzy Wigilie podczas swojej choroby, dlaczego nie doczekał
      kolejnej?
      W tym roku straciłam też teścia i dziadka, pod koniec ubiegłego roku również
      dziadka.
      Na Wigilii będzie moja mama i moja teściowa - dwie wdowy. A w tamtym roku
      byliśmy jeszcze wszyscy razem. Bardzo to jest trudne, bardzo ciężko patrzeć z
      nadzieją w przyszłość, składać sobie życzenia...
      Ta kolęda jest dla wszystkich takich jak my, dla wszystkich którzy stracili
      kogoś bliskiego
      pl.youtube.com/watch?v=McMsyPddKpQ

      --
      Weszłam ostatnio na wagę żeby sprawdzić swój wskaźnik BMI. Ja pierniczę! Jestem
      za niska!
    • Myślę, że dla nas wszystkich będą strasznie trudne. Moja Mamunia
      odeszła ponad 2 m-ce temu, zawsze ona je organizowała...
      zdecydowaliśmy się wyjechać ja z meżem i synkiem, siostra i tata.
      Spędzimy je w hotelu, może będzie choć troszkę łatwiej, niż w domu
      bez najważniejszej osoby... Nie wiem czy to dobry pomysł, tata
      widzę, że teraz żałuje że wyjeżdzamy- zawsze był domatorem, ale ja
      nie mogę patrzeć na całą rodzinę obecną, tylko bez mojej Mamuni,
      dlaczego....
    • To moje pierwsze święta bez mamy. Odeszła 3 miesiące temu.
      Wyjechałabym, ale ojciec nie chce. Nie wiem, jak zniesiemy wigilię.
      Boje się tego braku kontroli, tego potoku łez...
    • Dla mnie Święta też nie są czymś super. Od 8 lat nie ma z nami mojego Taty i te
      dni właściwie są tylko czasem, w którym człowiek zajada się trochę inaczej niż
      codziennie. Ale przyznaję - najgorsze były pierwsze 3 lata. To nie z samego
      faktu utraty kogoś tak bliskiego i wspaniałego, ale dodatkowo dlatego, że zmarł
      nagle właśnie w Wigilię,trzy miesiące po moim ślubie, kiedy to ta Wigilia miała
      być pierwszą tak uroczystą kolacją spędzaną w powiększonym gronie. Unikałam
      składania i przyjmowania życzeń w pracy, nie mogłam patrzeć na reklamy w
      telewizji, słuchać jak inni opowiadają o przygotowaniach do rodzinnych świąt. Do
      dnia dzisiejszego są łzy, "paraliż" gdy lecą jakieś kolędy czy świąteczne ładne
      piosenki. I choć minęło parę lat, nadal jest ciężko i źle, i wiem, że tak będzie
      cały czas. Nawet jeżeli kiedyś nauczę się powstrzymywać łzy siedząc przy
      wigilijnym stole, to na pewno już nigdy nie nauczę się traktować tych Świąt jako
      miłego, ciepłego czasu spędzanego w gronie rodzinnym.
      • Rozumiem Was Wszystkich:-( To również będą moje drugie święta bez najbliższych,
        którzy zgineli w wypadku: bez rodziców i trójki rodzeństwa. Zostałam sana. Nic i
        nikt nie jest w stanie ich zastąpić i zapełnić tej przerażającej pustki. Nie
        mogę słuchać tych kolęd wszędzie puszczanych; w radiu, w sklepach itd. Niech ten
        czas już minie. Na szczęście są ludzie, którzy nie zapominają o mnie. Mój dobry
        znajomy zabiera na tydzień nad morze do hotelu i mam nadzieje że przez to
        łatwiej zniosę ten czas. Pozdrawiam Wszystkich. Dorota
        • To równiez moje drugie święta odkąd zostałam sama
          Te pierwsze po odejściu mamy spędziłam z rodziną a te nadchodzące
          spędzę sama
          Trochę z własnego wyboru a troche dlatego że w moim wypaku wszyscy
          zapomnieli juz o tym co przechodziłam rok temu
          Najchętniej uciekła bym nad morze albo w góry ale samemu głuip a
          znajomi spędzają święta z rodzinami
    • Moje drugie bez Mamusi ...rok temu z bracmi,mezem i synkiem nie
      spedzilismy wigili w domu w tym roku jestem daleko od domu i nawet
      nie moge isc na cmentarz...Oby te swieta szybko minely...Wogole ich
      nie czuje nie tak jak kidys kiedy byla Mama.
    • To były najgorsze święta w moim życiu. 26 października zmarł mój Tata, wszyscy baliśmy się tych świąt, nie umiałam sobie wyobrazić jak to będzie bez Niego. Ale chcieliśmy być z Mamą, wspominać Tatę. Niestety stało się coś strasznego, na tydzień przed świętami Mama miała udar mózgu, leżała nieprzytomna 10 dni w szpitalu, zmarła dokładnie 2 miesiące po śmierci Taty w nocy z pierwszego na drugi dzień świąt. Nie mogę dojść do siebie. Dlaczego tak się stało... Ból jest nie do zniesienia:(
      • Współczuję Ci bardzo. Nie wyobrażam sobie Twojego bólu, jak wiem co
        czuję po odejściu Mamuni 06.10. To straszne co Cię spotkało. Może
        masz rodzeństwo czy dzieci, dla nich warto żyć... ja żyję dla synka.
        Trzymam kciuki, żebyś te najgorsze chwile jakoś przetrwała. Ja
        pocieszam sie troszeczkę, że kiedyś spotkam najbliższych, którzy
        odeszli, a może będą odwiedzac Cię chociaż w snach. Wiem, że to nie
        to samo, ale chociaż tak możemy ich teraz spotkać.
      • Ankhax!

        Bardzo Ci wspolczuje i tule mocno do serca. To straszne co Was spotkalo. Nie
        wyobrazam sobie Twojego bolu.
        --
        Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem
        nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i
        ludziom i Bogom...
      • Rozumiem Twój ból,jestem myślami przy Tobie.Dla mnie te święta też
        były okropne-2 marca zmarła moja córka,12 lipca-mama.Były ze mną
        zawsze,na co dzień i w święta,bardzo się kochałyśmy i tak bardzo
        bardzo za nimi tęsknię.Miesiące,które minęły od ich odejścia nawet
        na trochę nie zagoiły ran.Jest trudniej z każdym dniem.Rozumiem
        Twój ból doskonale-stracic jedną osobę to wielkie nieszczęście,ale
        dwie jedną tuż po drugiej to nie do zniesienia,a my musimy z tym
        życ.
      • Nie płacz, już ne płacz moje dziecko
        Do snu dziś Ciebie ukołyszę
        Nie płacz, już nie płacz nasza córeczko
        Idź we wspomnienia, wtul się w ciszę
        Nie płacz, już nie płacz
        My tu szczęśliwi
        i nic córeczko nam nie trzeba
        Nie płacz, już nie płacz
        Będziemy czekać, kiedy przybędziesz
        do nas, do nieba.


        Moze ten wiersz (ktory w tej chwili napisalam specjalnie dla ciebie)troche cie
        pocieszy.
        Halina-mama Agatki
        • Dziękuję Wam wszystkim za wpisy. Ból się zmienia, ale niestety nie jest
          mniejszy... Przeciwnie. Teraz dociera nieodwracalność tego, co nastąpiło, i to,
          że już zawsze, że już nigdy...
          • Masz racje. Ze mna bylo tak ze myslalam iz pierwsze dni tygodnie sa najgorsze.
            Nie spalam mialam dziwne dolegliwosci fizyczne. Zylam jak w strasznym snie ale
            snie. Potem dopiero dotarlo ze to juz koniec ze juz nigdy. Za chwile minie rok i
            piec miesiecy i wcale nie jest latwiej lzej. Wcale mniej nie boli. Szukasz w
            zakamarkach pamieci kazdego gestu slowa zapachu. Przekladam zdjecia listy z
            kupki na kupke wkladam w ladne pudeleczka ale przeciez nie zamkne w nich tesknoty...
            --
            Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem
            nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i
            ludziom i Bogom...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.