12.12.08, 20:57
To juz drugie bez... Pierwsze minely jakos ale to tylko dlatego ze wszyscy
byli jeszcze sparalizowani odejsciem. A teraz jak jak siadac do stolu radowac
sie i spiewac kolendy? Jak to robic kiedy tesknota oplata cie od stop do
glowy. A moze jest ktos kto ma wladze zeby te swieta anulowac. Oczywiscie
zrobie rybe dla Taty. Taka jaka lubil...
Ale i tak swiat juz nigdy nie bedzie taki sam. Tesknie....
--
Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem
nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i
ludziom i Bogom...
Edytor zaawansowany
  • 12.12.08, 21:04
    to są słowa wyjęte z moich ust z tą tylko różnicą, że to moje
    pierwsze święta bez Taty:((((( Nie wyobrażam sobie Tato, kto zrobi
    potrawę robioną zawsze przez Ciebie a moją ulubioną od zawsze:(((
    Nie ogarniam tęsknoty, braku Ciebie......
  • 12.12.08, 22:55
    Zupełnie jak ja drugie święta bez mamy. Pierwsze pół roku od jej odejścia były
    jeszcze pod wpływem szoku i niedowierzania, ale obecne już doszło do świadomości
    że jej nie ma i nigdy nie będzie.
  • 13.12.08, 00:43
    Moje pierwsze swieta bez mojej corenki, bez mojego serca, mojej radosci...
    To ona zawsze piekla orzechowiec, to ona wymyslala dekoracje mieszkania,
    prezenty. W ubieglym roku kupila mi perfumy takie same jak kiedys kupilam w
    Paryzu.Ostatni prezent od niej... I po tych swietach powoli zaczela odchodzic.
    Juz na wielkanoc nie zjadla sniadania, juz nie wychodzila z pokoju... Jeszcze
    normalnie rozmawiala, buntowala sie,po wielkanocy sie wyciszyla, chciala juz
    odejsc...3 maja odeszla...
    Teraz jest jakby drugie pozegnanie mojej agatki. Nie powiadamialam nikogo kto
    chodzil z nia do liceum,(Agatka nie rzyczyla sobie) zrobilam to dopiero teraz na
    nasza klase, miala tam wielu dobrych kolegow, dla tych mlodych ludzi jest to tez
    duzy szok ze juz kogos z nich nie ma. wciaz do mnie pisza i placza razem ze mna....
    Halina-mama Agatki
  • 13.12.08, 08:10
    Anulowac Swięta-też strasznie się ich boję,straciłam w tym roku
    dwie ukochane osoby-najpierw córkę,później mamę.Nie wyobrażam sobie
    świąt bez nich,obie były ze mną zawsze,łączyła nas bardzo silna
    więź.Wiele osób zaprasza mnie i syna na wigilię(staliśmy się
    popularni-tak to określił mój syn),ale boję się pójśc
    gdziekolwiek,wydaje mi się,że przy naszym stole będę bliżej nich.
    Obyśmy wszyscy z tego forum przebrnęli przez te święta.
  • 14.12.08, 11:36
    Dzisiaj mija miesiąc jak pochowałam tatę.Z koleji 2 miesiące od
    śmierci babci.To będą bardzo dziwne święta, podobne były tylko 10
    lat temu kiedy zmarł dziadek i wszytskie wigilie do tamtego dnia
    spędzaliśmy u niego.
    Halino podziwiam Cię że dajesz radę i jednak wyczówam pewną nadzieję
    w Twoich wypowiedziach.Mówię o Tobie bo dosyć często trafiam na
    Twoje słowa.( a zaglądam tu od 2 miesięcy).
    Moja mama powiedziała, że w tym roku nie organizuje świąt, nie
    ubiera choinki.W tym roku więc przyjdzie pierwszy raz do mnie do
    mojego własnego mieszkania.Ściska mnie na myśl, że tata nie doczekał
    tej chwili.Z babcią jest inaczej bo wiem, że śmierć była dla niej
    wybawieniem od leżenia w łóżku do końca swoich dni czego nie
    chciała.Może ktoś tu poczuje się urażony moimi słowami, ale tak to
    odbieram.W pewnym sensie boje się tych świąt.
  • 16.12.08, 19:09
    Kolejne święta bez mamy i mojego Synka. Straszny czas.. Nieludzki... Jakkolwiek
    śmierć mamy można z wielkim bólem przyjąć i pogodzić się z tym nieuchronnym
    faktem, to jak przeżyć Święta po odejściu dziecka, jak siadać do stołu przy
    Wigilii, składać sobie życzenia, dzielić się opłatkiem?! Po co to wszystko? Dla
    kogo te życzenia, ktore są tylko kpiną i szyderstwem, bo nigdy sie nie
    spełniają? Po to, aby pękło serce..
  • 16.12.08, 20:12
    Dla mnie też te Święta będą okropne. W listopadzie zmarł mój Tata, chorował, ale
    wciąż mieliśmy nadzieję, ze jeszcze nie teraz, że po raz kolejny wyjdzie ze
    szpitala, wróci do domu, będzie z nami. Był taki silny. Niestety nie udało się,
    nie tym razem.
    Spędził z nami trzy Wigilie podczas swojej choroby, dlaczego nie doczekał
    kolejnej?
    W tym roku straciłam też teścia i dziadka, pod koniec ubiegłego roku również
    dziadka.
    Na Wigilii będzie moja mama i moja teściowa - dwie wdowy. A w tamtym roku
    byliśmy jeszcze wszyscy razem. Bardzo to jest trudne, bardzo ciężko patrzeć z
    nadzieją w przyszłość, składać sobie życzenia...
    Ta kolęda jest dla wszystkich takich jak my, dla wszystkich którzy stracili
    kogoś bliskiego
    pl.youtube.com/watch?v=McMsyPddKpQ

    --
    Weszłam ostatnio na wagę żeby sprawdzić swój wskaźnik BMI. Ja pierniczę! Jestem
    za niska!
  • 16.12.08, 21:51
    clio_yaga dziękuję za link...
    Nie mogę napisać nic więcej, łzy zalewają klawiaturę...
  • 16.12.08, 23:40
    I dodam jeszcze z bolem wielkim link do piesni Okudzawy. Tatus w swoja ostatnia
    noc zycia zazyczyl soboe zeby mu to puscic choc juz wlasciwie nie mowil. Potem
    juz nic nie powiedzial poza dwoma slowami tuz przed odejsciem
    ratujcie mnie....
    pl.youtube.com/watch?v=yFTXDvoHf70&feature=related
    --
    Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem
    nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i
    ludziom i Bogom...
  • 17.12.08, 13:30
    Myślę, że dla nas wszystkich będą strasznie trudne. Moja Mamunia
    odeszła ponad 2 m-ce temu, zawsze ona je organizowała...
    zdecydowaliśmy się wyjechać ja z meżem i synkiem, siostra i tata.
    Spędzimy je w hotelu, może będzie choć troszkę łatwiej, niż w domu
    bez najważniejszej osoby... Nie wiem czy to dobry pomysł, tata
    widzę, że teraz żałuje że wyjeżdzamy- zawsze był domatorem, ale ja
    nie mogę patrzeć na całą rodzinę obecną, tylko bez mojej Mamuni,
    dlaczego....
  • 17.12.08, 16:50
    Ja też bym wyjechała, gdybym mogła. Na koniec świata...
    Synku, jak dalej żyć bez Ciebie? Po co?
  • 18.12.08, 23:50
    To moje pierwsze święta bez mamy. Odeszła 3 miesiące temu.
    Wyjechałabym, ale ojciec nie chce. Nie wiem, jak zniesiemy wigilię.
    Boje się tego braku kontroli, tego potoku łez...
  • 19.12.08, 09:44
    Dla mnie Święta też nie są czymś super. Od 8 lat nie ma z nami mojego Taty i te
    dni właściwie są tylko czasem, w którym człowiek zajada się trochę inaczej niż
    codziennie. Ale przyznaję - najgorsze były pierwsze 3 lata. To nie z samego
    faktu utraty kogoś tak bliskiego i wspaniałego, ale dodatkowo dlatego, że zmarł
    nagle właśnie w Wigilię,trzy miesiące po moim ślubie, kiedy to ta Wigilia miała
    być pierwszą tak uroczystą kolacją spędzaną w powiększonym gronie. Unikałam
    składania i przyjmowania życzeń w pracy, nie mogłam patrzeć na reklamy w
    telewizji, słuchać jak inni opowiadają o przygotowaniach do rodzinnych świąt. Do
    dnia dzisiejszego są łzy, "paraliż" gdy lecą jakieś kolędy czy świąteczne ładne
    piosenki. I choć minęło parę lat, nadal jest ciężko i źle, i wiem, że tak będzie
    cały czas. Nawet jeżeli kiedyś nauczę się powstrzymywać łzy siedząc przy
    wigilijnym stole, to na pewno już nigdy nie nauczę się traktować tych Świąt jako
    miłego, ciepłego czasu spędzanego w gronie rodzinnym.
  • 19.12.08, 22:44
    Rozumiem Was Wszystkich:-( To również będą moje drugie święta bez najbliższych,
    którzy zgineli w wypadku: bez rodziców i trójki rodzeństwa. Zostałam sana. Nic i
    nikt nie jest w stanie ich zastąpić i zapełnić tej przerażającej pustki. Nie
    mogę słuchać tych kolęd wszędzie puszczanych; w radiu, w sklepach itd. Niech ten
    czas już minie. Na szczęście są ludzie, którzy nie zapominają o mnie. Mój dobry
    znajomy zabiera na tydzień nad morze do hotelu i mam nadzieje że przez to
    łatwiej zniosę ten czas. Pozdrawiam Wszystkich. Dorota
  • 20.12.08, 17:23
    To równiez moje drugie święta odkąd zostałam sama
    Te pierwsze po odejściu mamy spędziłam z rodziną a te nadchodzące
    spędzę sama
    Trochę z własnego wyboru a troche dlatego że w moim wypaku wszyscy
    zapomnieli juz o tym co przechodziłam rok temu
    Najchętniej uciekła bym nad morze albo w góry ale samemu głuip a
    znajomi spędzają święta z rodzinami
  • 22.12.08, 13:21
    Moje drugie bez Mamusi ...rok temu z bracmi,mezem i synkiem nie
    spedzilismy wigili w domu w tym roku jestem daleko od domu i nawet
    nie moge isc na cmentarz...Oby te swieta szybko minely...Wogole ich
    nie czuje nie tak jak kidys kiedy byla Mama.
  • 04.01.09, 23:29
    To były najgorsze święta w moim życiu. 26 października zmarł mój Tata, wszyscy baliśmy się tych świąt, nie umiałam sobie wyobrazić jak to będzie bez Niego. Ale chcieliśmy być z Mamą, wspominać Tatę. Niestety stało się coś strasznego, na tydzień przed świętami Mama miała udar mózgu, leżała nieprzytomna 10 dni w szpitalu, zmarła dokładnie 2 miesiące po śmierci Taty w nocy z pierwszego na drugi dzień świąt. Nie mogę dojść do siebie. Dlaczego tak się stało... Ból jest nie do zniesienia:(
  • 04.01.09, 23:59
    Współczuję Ci bardzo. Nie wyobrażam sobie Twojego bólu, jak wiem co
    czuję po odejściu Mamuni 06.10. To straszne co Cię spotkało. Może
    masz rodzeństwo czy dzieci, dla nich warto żyć... ja żyję dla synka.
    Trzymam kciuki, żebyś te najgorsze chwile jakoś przetrwała. Ja
    pocieszam sie troszeczkę, że kiedyś spotkam najbliższych, którzy
    odeszli, a może będą odwiedzac Cię chociaż w snach. Wiem, że to nie
    to samo, ale chociaż tak możemy ich teraz spotkać.
  • 05.01.09, 14:49
    Ankhax!

    Bardzo Ci wspolczuje i tule mocno do serca. To straszne co Was spotkalo. Nie
    wyobrazam sobie Twojego bolu.
    --
    Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem
    nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i
    ludziom i Bogom...
  • 05.01.09, 21:39
    Rozumiem Twój ból,jestem myślami przy Tobie.Dla mnie te święta też
    były okropne-2 marca zmarła moja córka,12 lipca-mama.Były ze mną
    zawsze,na co dzień i w święta,bardzo się kochałyśmy i tak bardzo
    bardzo za nimi tęsknię.Miesiące,które minęły od ich odejścia nawet
    na trochę nie zagoiły ran.Jest trudniej z każdym dniem.Rozumiem
    Twój ból doskonale-stracic jedną osobę to wielkie nieszczęście,ale
    dwie jedną tuż po drugiej to nie do zniesienia,a my musimy z tym
    życ.
  • 05.01.09, 22:58
    Nie płacz, już ne płacz moje dziecko
    Do snu dziś Ciebie ukołyszę
    Nie płacz, już nie płacz nasza córeczko
    Idź we wspomnienia, wtul się w ciszę
    Nie płacz, już nie płacz
    My tu szczęśliwi
    i nic córeczko nam nie trzeba
    Nie płacz, już nie płacz
    Będziemy czekać, kiedy przybędziesz
    do nas, do nieba.


    Moze ten wiersz (ktory w tej chwili napisalam specjalnie dla ciebie)troche cie
    pocieszy.
    Halina-mama Agatki
  • 21.01.09, 19:11
    Dziękuję Wam wszystkim za wpisy. Ból się zmienia, ale niestety nie jest
    mniejszy... Przeciwnie. Teraz dociera nieodwracalność tego, co nastąpiło, i to,
    że już zawsze, że już nigdy...
  • 21.01.09, 19:54
    Masz racje. Ze mna bylo tak ze myslalam iz pierwsze dni tygodnie sa najgorsze.
    Nie spalam mialam dziwne dolegliwosci fizyczne. Zylam jak w strasznym snie ale
    snie. Potem dopiero dotarlo ze to juz koniec ze juz nigdy. Za chwile minie rok i
    piec miesiecy i wcale nie jest latwiej lzej. Wcale mniej nie boli. Szukasz w
    zakamarkach pamieci kazdego gestu slowa zapachu. Przekladam zdjecia listy z
    kupki na kupke wkladam w ladne pudeleczka ale przeciez nie zamkne w nich tesknoty...
    --
    Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem
    nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i
    ludziom i Bogom...

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.