Dodaj do ulubionych

Mój Synuś

15.02.09, 23:02
Adaś 1986-2009
Niech staną zegary
Zamilkną telefony
Dajcie psu kość
Niech nie szczeka, niech śpi najedzony.
Niech milczą fortepiany
I w miękkiej werbli ciszy
Wynieście trumnę
Niech przyjdą żałobnicy
Niech głośno łkając samolot pod chmury się wzbije
I kreśli na niebie napis "On nie żyje!"
Włóżcie żałobne wstążki na białe szyje gołębi ulicznych
Policjanci na skrzyżowaniach niech noszą czarne rękawiczki.
W nim miałam moją północ, południe i zachód i wschód
Niedzielny odpoczynek i codzienny trud.
Jasność dnia i mrok nocy, moje słowa i śpiew
Miłość, myślałam, będzie trwała wiecznie,
Myliłam się,
Nie potrzeba już gwiazd - zgaście wszystkie - do końca
Zdejmijcie z nieba Księżyc i rozmontujcie słońce
Wylejcie wodę z morza, odbierzcie drzewom cień
Teraz już nigdy na nic nie przydadzą się.
W. H. Auden
Matka

Edytor zaawansowany
  • kalincia 16.02.09, 00:19
    przykro mi ..

    cięzko napisać coś innego, słowa nie ukoją bólu..
  • halas1961 16.02.09, 08:30
    Tak bardzo jestem z Toba. Szukalam tego wiersza. Oddaje wszystko to
    co czuje matka po stracie dziecka, wszystko...
    Halina-mama Agatki
  • bie-tka 16.02.09, 10:12
    Dziękuję za słowa otuchy, jest taka stronka która mi jej dodaje
    chociaż strasznie płaczę jak ją przegladam, na razie nie moge
    jeszcze pisac nic od siebie ale dużo czytam, poczytajcie jesli macie
    taką potrzebę. Szczególnie ujmujące i mądre są dla mnie opowiadania
    Andersena, oto link, pozdrawiam
    www.dlaczego.org.pl/d/index.php?option=com_content&task=view&id=56&Itemid=25
  • dorrita79 16.02.09, 14:35
    Rozumiem co czujesz.... bo i ja to czuje. Kiedy inni mowia mi ze rozumieja co
    przechodzę, krzycze im "nic nie rozumiecie" bo przecież syty nie zrozumie
    głodnego. Ale my tu sie rozumiemy, każdy z nas przeżył swoją tragedię. żadne
    słowa nie są w stanie ukoić bólu, żadne słowa nie są w stanie przynieść ulgi i
    żadne porówniania nie są na miejscu. Jedyne co mogę Ci powiedzieć, to po prostu
    JESTEM OBOK i czuję podobnie
  • jower 04.03.09, 11:06
    Bie-tko - strona Dlaczego jest moim codziennym miejscem - od czasu kiedy na nią trafiłam, krótko po tragicznej śmierci mojego syna. Podobnie jak Patrycja Grażyny, mój Krzyś zginął w wypadku samochodowym jadąc do domu. Wiem co czujesz. Jest nas tak wiele - osieroconych mam... Żyjemy, ale z codziennym bólem, codzienną tęsknotą ( i to coraz większą - u mnie to 19 miesięcy a każdego dnia boli bardziej), codziennym pytanie DLACZEGO?!?!
    Od jakiegoś czasu jestem czytelniczką tego forum. Czytam piękne wiersze mamy Agatki.
    Tak - jesteśmy tu i Tam - na Dlaczego - najlepszą grupa wsparcia. Nikt , prócz osób które doświadczyły straty nie jest w stanie nam pomóc, nie jest w stanie zrozumieć.
    Przytulam najserdeczniej.
  • 999mamuska 16.02.09, 19:50
    Ten wiersz oddaje wszystko,co czujemy.Moja Asia żyła tylko 26
    lat,11 miesięcy bez niej to ból nie do opisania,wegetacja.
  • bie-tka 19.02.09, 10:17
    Dziękuję Wam za słowa pociechy i łaczenie sie ze mna w bólu, tylko
    Wy wiecie co czuję naprawdę. Jutro urodziny mojego Syneczka...zawsze
    był tort, myślę że i jutro będzie. Pozdrawiam Ela.
  • bie-tka 20.02.09, 10:09
    Najdroższy Adasiu, dziś Twoje 23 urodziny...Smutek, żal, ból,
    tęsknota...Do końca życia na tym świecie będziemy pamiętać tęsknić i
    Kochać Cię ponad wszystko!!! Do zobaczenia Ukochany Syneczku, śpij
    spokojnie i badź zawsze przy nas - mama, tata, Marta.Tulimy Cię
    mocno do naszych serc [*]
  • groszek-5 20.02.09, 21:59
    Czsami wchdze na te strone i podziwiam jak znosicie ten bol,zal,tesknote.Tak mi
    zal tych mlodych ludzi,tych rodzicow.
    Ale zawsze przypominam sobie taka historie jak bylam jeszcze mloda
    dziewczyna.Mielismy sasiadke,ktorej zmarla corka w wieku 26-lat na
    nerki.Zostawila 4-letniego synka.Ta sasiadka tak rozpaczala,ze wszyscy
    mysleli,ze szybko dolaczy do swej Wandzi.Pewnego razu przyszla do mej mamy i
    opowidziala sen,ktory miala.Ta jej corka niosla 2 wielkie wiadra wody.Byla
    zmeczona i taka wyczerpana.Sasiadka ja spytala,dlaczego ona ta wode niesie?A ona
    jej odpowidziala,ze to sa jej lzy,ktore musi nosic.I prosila ja,aby przestala
    plakac bo ona juz nie daje rady.I faktycznie przestala tak rozpaczac.Za jakis
    czas miala ponowny sen.Wandzia byla usmiechnieta i zadowolona.Dziekowala
    matce,ze uwolnila ja od tak ciezkiej pracy czyli noszenia tych wiader z jej lzami.
    Nie wiem czy powinnam o tym pisac,ale moze Wasze dzieci tam cierpia,ze Wy tak
    rozpaczacie? Wiem,ze tego bolu nigdy nic i nikt nie ukoi w Was,ale moze troszke
    Wam ta historia pomoze i minimalnie sie pogodzicie z tym co sie stalo.
  • bie-tka 20.02.09, 22:38
    Drogi Groszku-5, po "śmierci ciała" mojego Synka chciało mi się wyć,
    nie tylko płakać i wyłam ale krótką chwilę w szpitalu, potem
    ucałowałam Go czule i pożegnałam Jego Ciałko. Od tamtej pory
    popłakuję od czasu do czasu cichutko w samotności ale gdy tylko
    zaczynam słysze głos "mamo nie płacz" i migiem sie uspakajam. Przez
    czas wystawienia ciała w kaplicy i całą ceremonię pogrzebową to ja
    uspokajałam rodzinę, przyjaciół, znajomych, oni przytulali mnie i
    płakali a ja prosiłam żeby byli dzielni i nie ronili wielu łez bo
    jakis głos wewnatrz mówił mi że tak powinnam. Sama sobie sie
    dziwiłam skąd te siły, skąd to opanowanie bo z natury jestem okropną
    histeryczką nerwusem i boiduszą?! Samo słowo śmierć przyprawiało
    mnie zawsze o dreszcze i zawroty głowy, potrafiłam zasłabnąć na
    pogrzebie znajomej 80-latki. Nie trzymałam sie też dzielnie na pokaz
    bo nie jestem z tych co sie przejmują zanadto opinią innych tym
    bardziej w tak ekstremalnej sytuacji. Później pocieszenie znalazłam
    tutaj...w sumie nie wiem dlaczego bo przeciez historie i przeżycia
    innych na tym forum daja wielki powod do płaczu. Łzy mi lecą często
    czytając posty, ale szlocham bardziej z powodu tych co zostali
    opuszczeni przez swoich bliskich bo zdaje sobie w 100% sprawę co
    czują i jak im ciezko teraz zyć. Pomagaja mi tez piekne wiersze i
    opowadania. A podobna do opisanej przez Ciebie historia zdarzyła się
    dawno dawno temu mojej cioci, która straciła swoje pierwsze 3-
    miesieczne dziecko. Bardzo rozpaczała po jego stracie lecz pewnej
    nocy miała sen ze jej synek dzwiga wielka konewkę wypełnioną wodą i
    mówi jej ze to dlatego ponieważ ona płacze.Tej samej nocy spadło z
    krzesła całe wiadro wypełnione wodą. Od nastepnego dnia ciocia juz
    nie płakała. Wzięłam więc sobie to do serca i staram sie choc czasem
    słabo wychodzi płakac jak najmniej bo bardzo bardzo bardzo kocham
    swojego Syna. Wsparcie mam również w całej swojej Rodzinie która
    została mi na tym świecie i z którą chcę wspierać się nawzajem jak
    najdłużej i do końca naszych ziemskich dni.Pozdrawiam serdecznie.
    Ela.
  • halas1961 21.02.09, 07:44
    Droga Elu
    Ja tak samo jak ty sie zachowywalam i stram sie zachowywac. W czasie pogrzebu
    tez byklam spokojna az niektorzy (a byly tlumy) sie dziwili ze taki spokojny
    pelen ciszy pogrzeb. To ja uspokajalam meza, rodzine, to ja tlumaczylam ,
    pocieszalam. Jak Agatka odchodzila tez ja wspieralam, nie zatrzymywalam, nie
    przeszkadzalam. Jak zegnalam sie z nia tez calowlam jej rece, twarz, nogi, cale
    cialo, wlosy, buzie ale nie plakalm, nie plaklam. Wiekszosc swoich lez wylalam w
    czasie jej choroby, po katach, w ukryciu. Teraz placze czasem ale tak jak
    piszesz to jest chyba z zalu nad innymi , nad soba.
    Bardzo pieknie i madrze to wszystko napislas:):)
    A to forum, to sa moi nieznani z twrzy (nie wszyscy:):))przyjaciele
    ktorzy kiedy jest potrzeba zawsze znjda dobre slowo.

    Pozdrawiam Halina- mama Agatki
  • halas1961 21.02.09, 08:04
    Przepraszam za błędy w powyższym wpisie.Mam zły dzień.
    Halina-mama Agatki
  • groszek-5 21.02.09, 10:37
    Jesli tylko czujecie jakas ulge i pomoc to piszcie ile tylko mozecie i czujecie
    potrzebe.Tu nikt Wam nie przerwie waszych mysli,odczuc.
    Moze choc w taki sposob poczujecie malutka ulge(w co watpie)
    Jest mi Was bardzo zal.Sama jestem mama doroslego jedynego syna.Wiem co znaczy
    miec dziecko,ale straty sobie nie wyobrazam.Dlatego choc w taki sposob chce Wam
    pomoc,ze odezwe sie tu raz na jakis czas i dam pare slow otuchy.
  • bie-tka 04.03.09, 13:01
    Jest coraz gorzej, żadnej otuchy żadnego pocieszenia...Nie pomaga nic, codzienne wizyty na cmentarzu,próba normalnej pracy(słabo mi idzie), rozmowa ze znajomymi (tylko łzy,łzy,łzy...), próba znalezienia racjonalnego wytłumaczenie, próba znalezienia ponadracjonalnego-duchowego wytłumaczenia, nic nie pomaga, nawet świadomość że jest córka i dla niej trzeba żyć...Modlitwa pomaga na chwile, czytanie innych podobnych przeżyć osieroconych matek daje tylko świadomość że nie ja jedna że to ogrom ludzkich tragedii, że śmierć jest nieodłącznym elementem życia, ale dlaczego My dlaczego On dlaczego Teraz ....NIE MA ODPOWIEDZI...Pogubiłam się okrutnie, nie wiem w co wierzyć chociaż się modlę. O niczym innym nie marze oddałabym wszystko żeby cofnąć czas, momentami wydaje mi się że to nie moje życie, to jakiś sen film jakaś cudza fabuła, horror...Za dobre słowo dziękuję ale wydaje mi sie że potrzebuje czegos więcej, musze z kims porozmawiać moze psycholog psychiatra albo ksiądz jakos do mnie dotrą bo czuje że galopuję do nikąd. Dziekuje i pozdrawiam Wszystkich. Ela.
  • halas1961 04.03.09, 20:42
    Elu, kochana Elu nie będę Cię pocieszać. Idź do psyciatry. Ja chodzę, ostatnio
    go oszukuję , nie biorę wszystkich leków które przepisał, ale jak trafisz na
    dobrego to sie chociaż wygadasz. Ale przede wszystkim prosze abys przeczytała
    moją wypowiedź z dnia dzisiejszego (w wątku o Mojej Agatce)i koniecznie kup tę
    książkę i przeczytaj. Mam głęboką nadzieję że wtedy ból będzie choć odrobinę
    mniejszy.
    Halina-mama Agatki
  • bie-tka 04.03.09, 21:31
    Musze zrobić cokolwiek żeby nie zwariować, myślałam ze jestem twarda, znaczy dla Syna będę, a tu nic nie wychodzi, Halinko, jutro będzię miesiąc, właściwie to dzisiaj w nocy...o tej porze miesiąc temu siedziałam tez przy komputerze i pracowałam w domu no i czekałam na syna bo zawsze czekałam, rzadko kiedy zasypiałam kiedy nie było go jeszcze w domu. Koszmar mój to fakt ze siedząc przy kompie byłam nieświadoma ze mój Adaś odchodzi, umiera, walczy...coś mi podpowiadało zadzwoń a w drugie ucho nie dzwoń i tak co kilkanaście minut...nie zadzwoniłam...a może gdybym...bije się w piersi, nie dopilnowałam dziecka, dorosłego, ale dziecka ...Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina!!! A teraz co mogę zrobić tylko pisząc tutaj na chwile sobie ulżę...samolubnie. Kupie sobie ta książkę, pójdę tez do lekarza...ulżę sobie samolubnie a mój Synuś ???...Temat Adasia pozostanie bez zmian-śmierć. Przepraszam ale jestem rozgoryczona, chciałabym odzyskać syna a wiem ze to tutaj na ziemi nie możliwe dlatego ta straszna pisanina, ale tak dzisiaj czuje, serce boli okrutnie. Ściskam i przytulam Cie Halinko i Was Wszystkie. Ela
  • halas1961 04.03.09, 22:47
    Elu, Twój synek z pewnoscia nie ma ci niczego za złe. To nie Twoja wina ,ze on
    odszedł. Tak chciał Bóg, taki miał dla niego plan. On nie umarł, tylko jego
    ciało nie zyje. On odszedł. Jest tam szczęśliwy i nie zatrzymuj go, pozwól mu
    spokojnie odejść. To nie jest samolubne (ja też tak wcześniej myslałam)że ty
    doznasz ulgi. Jesli ty bedziesz spokojniejsza i on tam bedzie spokojniejszy.
    Zrob to dla niego, nie dla siebie. Przeciez go kochasz. Jeste swierząca, a wiec
    :"bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na Ziemi..." NIe musisz przepraszac,
    możesz pisać to co czujesz, po to jest to forum. Moze bedziesz zla że tak ci
    pisze, ale ja mialam identyczne odczucia i powoli, powoli zmienialam sposob
    myslenia o rozstaniu z corka. Teraz jestem pewna , ze ona jest bardzo ze mnie
    zadowolona. Na to potrzeba czasu, ale uda ci sie . Zobzczysz. tesknoty nic nie
    zapelni, ale coz poczac.
    Halina-mama Agatki
  • bie-tka 04.03.09, 23:26
    Dziękuję Ci Halinko , moja droga współtowarzyszko w niedoli...Postaram się jutro
    napisać wreszcie na Twoja pocztę, pięknie tu rozmawiasz ze wszystkimi tak
    podtrzymujesz na duchu, dochodzę do wniosku ze cierpienie na chwile nas osłabia
    ale ta słabość z czasem nas hartuje i wzmacnia, tak jakoś mi sie teraz wydaje,
    chciałabym tak wierzyc jak Ty Halinko, ale masz racje trzeba czasu modlitwy i
    wsparcia, za wsparcie serdeczne Bóg Zapłać. Wszystkim. Spokojnej nocy. Ela
  • bie-tka 04.03.09, 23:45
    Kocham Cię moje Słońce, mój Synusiu najdroższy, mam nadzieję że wszystko
    widzisz, gdzieś tam z góry patrzysz i uśmiechasz się do Nas.Obiecuje jak
    najmniej łez, nie wiem czy się uda, ale będę się starała.Kocham Cię -mama.
  • jower 05.03.09, 08:24
    Elu droga - jesteś na początku drogi, którą ja kroczę już 19 miesiąc. Jeszcze
    wiele przed Tobą przepłakanych dni, poczucia beznadziei, bezsensu, żalu, buntu,
    niezgody. Ta straszna prawda dociera powoli, tęsknota coraz większa. Ale nie ma
    innej drogi. Trzeba to wszystko przejść krok po kroku. Trzeba żyć : pomału ,
    dzień po dniu. Przyzwyczajać się do bólu, do tego nowego okaleczonego życia, bo
    już nigdy nic nie będzie takie jak wcześniej. Pamiętaj, że jest nas wiele i
    zawsze możesz na nas liczyć. Przytulam, płaczę razem z Tobą - nad naszymi
    wspaniałymi chłopcami i ich niedokończonym życiem...Jola
  • bie-tka 05.03.09, 15:31
    Dziękuję Ci Jolu, masz racje...to początek drogi...zaczynam to czuć...W maju kończę 44 lata, mam chorego tatę, teściowa po operacji serca, bywały takie momenty że myślałam o śmierci w odniesieniu do swojej rodziny, niestety nie myślałam nigdy o pokoleniu najmłodszym. Ostatnio przed odejściem Adasia wspominałam swoja 83-letnią mocno schorowaną ukochaną ciocię,a tu zupełnie nieoczekiwana decyzja Boga nie ciocia nie kto inny tylko mój malutki Synuś, zdrowy, silny, piękny...ukochany. Nic nie rozumiem, pogubiłam się totalnie. Dziś była pierwsza Msza św.w 30 dni po odejŚciu...nic nie pamiĘtam, całą przepłakałam.Teraz ciutkę lepiej, jak weszłam na forum, dochodzę do wniosku ze wszyscy inni ludzie, "normalni ludzie" to teraz towarzystwo nie dla mnie, nikt nic nie rozumie chociaż niektórzy się starają. Tylko mój sąsiad 16 latek, artysta muzyk zadziwia mnie bardzo...gra codziennie na skrzypcach a muzyka leci do mnie do góry i mnie uspokaja, rozmawiam z nim o Adasiu tak jakby ciągle z nami był, on jeden nie używa czasu przeszłego tak sam z siebie...mówi byłem u Adasia, rozmawiałem z Adasiem...mój starszy kolega Adaś, a myślałam ze znam swoich sąsiadów...No i rodzice, moi rodzice, nigdy się na nich nie zawiodłam, są wspaniali,trzymaliśmy się zawsze razem bo rodzina była dla nas zawsze najważniejsza, teraz czuje to po stokroć!!! Dziękuję wiec w tej chwili za to co mam, za miłość i wsparcie mamy i taty, za swojego cudownego sąsiada, za moje ukochane przyjaciółki Gosie i Jolę i za Was Kochane, dziękuję. Ela.
  • bennaz 09.03.09, 17:00
    Ja mam 23 lata, kończę w tym roku.
  • bie-tka 09.03.09, 21:37
    On zawsze będzie miał 23 lata...
  • bie-tka 26.03.09, 23:41
    Syneczku, nie dam rady spać...Tak bardzo za Tobą tęsknię, wszyscy tęsknimy! Babcia Halinka tylko udaje że się jakoś trzyma, ucieka w pracę, codziennie gotuje nam obiady, byle tylko czymś się zająć, znasz ją przecież dobrze wiesz jak lubi pomagać, dogadzać, dbać o innych. Dziadek dużo się modli, tak ciepło Cię wspomina, ciągle coś o Tobie opowiada tak jakbyś był za ścianą w jego pokoju i oglądał sport...dziś nawet miałam wrażenie że tak było, że znudziłeś się już siedzeniem z nami w "dużym" pokoju i poszedłeś do dziadka, położyłeś się na jego kanapie z pilotem w ręku, jakoś tak mi się wydawało Synku. Tato dziś nie wytrzymał napięcia, wiesz, zrobił to co go najlepiej odpręża, myślę że jednak nie powinien, ale cóż każdy ma swoje metody na odreagowanie...Nie wiem jak mam mu pomóc, nie wiem jak z nim rozmawiać, pomodlę się za to, może Bóg mnie wysłucha.Ja z Martą trzymamy się razem, razem płaczemy, razem wspominamy,razem chodzimy do Ciebie.Pomimo że Twoje ciało spoczywa, Ty jesteś cały czas z nami, ciągle, nieustannie, w dzień i w nocy bo nosimy Cię w sercach. Dziś kupowałyśmy nożyczki i przypomniałam sobie jak Cię strzygłam, tak bardzo zapragnęłam znów dotykać Twoich włosów...ucałować Cię w czubek głowy. Mój Skarbie! Wspomnienia palą mnie jak słońce , wspomnienia jak lawa gorące...
  • bie-tka 05.04.09, 21:53
    Kochany Adasiu! Minęły dwa miesiące...Moja tęsknota jest ogromna jak wszechświat! Staram się żyć dla Ciebie, dla Marty, dla taty, dla babci Halinki, dla Dziadka Brunona, dla siebie a najbardziej dla Boga. Bardzo staram się Mu zawierzyć że wszytko co mi zsyła ma głębszy wymiar, jest w tym jakiś cel. Oddaję Mu swoją miłość, swoje życie, swoja rodzinę, swoje smutki, cierpienia i radości. Ty Kochanie jesteś cały czas z nami, jesteś w naszych myślach, głowach w sercach. W każdej sekundzie Syneczku jesteś ze mną. Wiesz jak bardzo się buntowałam jak krzyczałam do Boga, DLACZEGO!!! Dużo teraz z Nim rozmawiam i bardzo zapragnęłam zawierzyć Mu we wszystkim, oddać się bez reszty w Jego Ręce. Tak postanowiłam z Jego ogromną pomocą, sama nie dałabym sobie rady. Mam nadzieję że nie zbłądzę, że moja wiara pozostanie taka jak dzisiaj, jak w tej chwili. Tak bardzo pragnę się kiedyś z Tobą spotkać a tylko Bóg może dać mi tą szansę. Powierzam mu więc całe swoje życie, Ciebie Ukochany Synuniu, swoją całą Rodzinę.Pozostaję w nadziei że nie ugnę się, nie zbłądzę, że wszystko kiedyś dobrze się skończy i znów będziemy wszyscy razem. Dobranoc Kochany Adasiu, mój cudowny przystojniaku, mój skarbie, moje słońce, moja miłośći!!! Mama
  • halas1961 06.04.09, 22:48
    Elu Weszłam kilka razy na te rekolekcje o których pisałaś. Na tyle ile czas mi
    pozwala odprawiam. Przemawiaja do mnie pisane tam słowa. Dzięki, że napisałaś o
    tym.
    Tak masz rację tęsknota jest jak Wszechświat. Pieknie piszesz o zawierzeniu
    Bogu. PIszesz, że masz nadzieje że nie zbłądziśz ,że wytrwasz. I ja mam taką
    nadzieję co do siebie.
    Ale pamietasz co któregoś dnia było pisane na rekolekcjach: Nasz Pan cieszy sie
    gdy do niego wracamy bez wzgledu na to, jak dlugo bylismy z dala od niego, bez
    wzgledu na to, czy szydzilismy z niego, czy bylismy dla niego wrogami, on na nas
    zawsze czeka z otwartymi ramionami.
    I jesli go o cos prosimy, a nie zawsze dzieje sie tak jak my chcemy, to dlatego
    , że On lepiej wie co dla nas jest dobre.
    Halina-mama Agatki
  • bie-tka 06.04.09, 23:01
    Dziękuję Halinko, droga przyjaciółko (chyba mogę Cie tak nazywać, zresztą dla wszystkich na tym forum jesteś jak dobry przyjaciel, to czuć w każdym wątku), ja staram się być na rekolekcjach codziennie, czasem coś nie wychodzi bo każdy temat zawęża się u mnie do rozważania jednego-odejścia mojego Synka), ale nie szkodzi myślę że Bóg się nie obrazi na mnie, bo wie przecież co czuje przez co przechodzę. Staram się być codziennie bo bardzo chcę zbliżyć się do Boga, bardzo chcę mu zawierzyć do końca, tak szczerze, bezgranicznie. Bardzo to trudne po stracie dziecka, ale postanowiłam spróbowac z cała konsekwencją,jak wyjdzie zobaczymy, ważne że mam naprawdę nieodpartą chęc w dążeniu do tego w dążeniu do Boga. Ściskam serdecznie.
  • bennaz 06.04.09, 21:32
    bie-tka napisała:

    > On zawsze będzie miał 23 lata...

    To jest jak istota rzeczy, sedno sprawy.
    W tym momencie, w tych 2 słowach wyraziłaś cały problem śmierci.
  • annubis74 07.07.09, 10:23
    Groszku
    ja opłakuję śmierć mojej Mamy i kilka razy słyszałam już argument o
    tym, że jeśli płaczę to Mamie jest ciężej
    ale nie da się nie płakać wiedząc, a raczej z każdym dniem coraz
    bardziej zdając sobie sprawę co się straciło...
  • formacjatv 21.04.09, 11:34
    Witam,
    jestem dziennikarką nowo powstałego TALK SHOW w jednej ze stacji
    komercyjnych. Bohaterami naszego programu będą ludzie, którzy
    przeszli w życiu ważne, przełomowe wydarzenie, które miało
    decydujący wpływ na ich dalsze losy.
    Do jednego z pierwszych odcinków chciałabym zaprosić osoby, które
    udźwignęły krzyż, jakim jest śmierć swojego dziecka.
    Nagrania realizowane będą w maju. Zainteresowane osoby proszone są
    o kontakt:
    program@formacjatv.pl

    697-667-712

    Z wyrazami szacunku,

    Anna M.

    Studio Produkcji Telewizyjnej FORMACJA.
  • bie-tka 28.04.09, 23:07
    Kwatera małych grobów na cmentarzu. My, długo żyjący, mijamy ją
    chyłkiem, jak mijają bogacze dzielnicę nędzarzy. Tu leżą Zosia,
    Jacek i Dominik, przedwcześnie odebrani słońcu, księżycowi, obrotom
    roku, chmurom. Niewiele uciułali w bagażu powrotnym. Strzępki
    widoków w liczbie nie za bardzo mnogiej. Garstkę powietrza z
    przelatującym motylem. Łyżeczkę gorzkiej wiedzy o smaku lekarstwa.
    Drobne nieposłuszeństwa, w tym któreś śmiertelne. Wesołą pogoń za
    piłką po szosie. Szczęście ślizgania się na kruchym lodzie. Ten tam
    i tamta obok, i ci z brzegu: zanim zdążyli dorosnać do klamki,
    zepsuć zegarek, rozbić pierwszą szybę. Małgorzatka , lat cztery, z
    czego dwa na leżąco i patrząco w sufit. Rafałek: do lat pięciu
    brakowało mu miesiąca, a Zuzi świąt zimowych z mgiełką oddechu na
    mrozie. Co dopiero powiedzieć o jednym dniu życia, o minucie,
    sekundzie: ciemność i błysk żarówki i znów ciemność? KÓSMOS MAKRÓS
    CHRÓNOS PARADOKSOS Tylko kamienna greka ma na to wyrazy.

    Znalazł to dla Ciebie Twój Chrzestny Ojciec Adasiu, mój kochany
    braciszek Wojtuś. Jakie to szczęście mieć kochająca rodzinę...cały
    czas jesteśmy razem w każdej sekundzie naszego zycia i tak
    pozostanie aż do naszego spotkania...kiedyś, gdzieś...bardzo w to
    wierzę, bardzo tego pragnę. Mama.
  • jower 30.04.09, 09:36
    Bo śmierć to zbyt mały powód, by przestać kochać...
    Jola

    www.krzysztofwerner.pamietajmy.com.pl
  • halas1961 30.04.09, 11:58
    Piekny cytat. Ale mozna tez w druga strone...Co nam pozostawili, co
    pozostalo po nich...
    Po mojej coreczce, ktorej zabraklo miesiaca i jednego dnia do 24
    urodzin pozostał: jej smiech, jej blond wlosy. Gdy byla mala jej
    grube warkocze, jej kroki po mieszkaniu i milosc do zwierzat. Jej
    zdjecia, jej nagrane filmiki. Jej ciagla wiara w sukces, jej
    prostolinijnosc i skromnosc. Jej wiernosc przyjazni. Jej spojrzenie,
    przegadane wieczory, minuty, jej slowa i charakterystyczne teksty o
    ktorych tylko obie wiedzialysmy co znacza. Pozostala jej
    cierpliwosc, jej nieoczekiwanie od zycia zbyt wiele i przede
    wszystkim jej milosc...I wiara, ze ja znow spotkam...
    HAlina-mama Agatki
  • bie-tka 05.05.09, 12:56
    Trzy miesiące....pustka w domu, pustka w głowie...Jezu, brak mi
    słów, nawet modlić się coraz trudniej, tylko Wy Kochane wiecie co
    czuję...myslałam że życie jest trudne ale nie wiedziałam że aż tak...

    Kocham Cię Adasiu, Ty wiesz najlepiej jak bardzooooooo!!!!!!!

    www.adasbartoszewicz.pamietajmy.com.pl
  • maretta111 05.05.09, 12:59
    sercem jestem z Tobą Elu
  • dorrita79 05.05.09, 17:07
    Pustka....dobrze mi znane uczucie. Poczucie bycia za szybą, poczucie
    odrealnienia, bezsensu, setki pytań... Wiem, że jest Ci trudno, że ból, który w
    Tobie teraz jest, jest tak ogromny, że słów brakuje by go wyrazić. Życie po
    stracie bliskiej osoby BOLI, tak bardzo BOLI. Pamiętam, że kiedy u mnie zdarzyła
    się tragedia, żadne słowa nie dawały mi ukojenia, żadne rady, co najwyżej słowa
    "jestem z Tobą, tak po prostu, jestem obok". Reszta słów czy rad przeszywała
    tylko dodatkowo serce. Bo jak może mnie ktoś zrozumieć, kto nie doznał tego co
    ja. I dopiero ta grupa.... pozwoliła mi poczuć, że nie jestem sama na tym
    świecie, że nie tylko ja...., że inni rozumieją mój ból, że zawsze mogę napisać,
    co czuję czy jak mi źle. Tak więc jesteśmy tu dla Ciebie...
    Ściskam i tulę do serca
  • halas1961 05.05.09, 20:31
    I jak się modlić mam do Ciebie Panie
    Kiedyś mi zabrał moje miłowanie
    I jak mam nie mieć żadnych wątpliwości
    Kiedyś pozbawił mnie całej radości
    I jak mam silną być, jak wierzyć
    Pokaż mi Panie, jak to wszystko przeżyć
    Pokaż mi Panie, jak mam wyjść do ludzi
    Jak się z cierpienia na nowo obudzić
    Pokaż mi Panie, podaj swoją dłoń
    I moje dziecko w swoim raju chroń.

    Dla Eli
    Halina-mama Agatki


  • annmaria 05.05.09, 21:31
    Elu!
    Jestem dzis myslami i calym sercem z Toba i Twoimi bliskimi. A


    Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za
    marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest
    brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom...
  • bie-tka 05.05.09, 22:20
    Najczulsze serca, najwieksze ramiona, najmądrzejsze mysli znajduję
    tutaj posród Was Kochane. Dziękuję Martusiu że już od rana mnie
    wspierałaś, Dorritko za ogromne zrozumienie mojej "pustki" Annomario
    za wirtualne przytulenie do serca i Tobie Halineczko za przepiekny
    wiersz który napawa optymizmem pomimo wszystko.
    Takiego pocieszenia potrzebujemy, cóz psycholog...wyuczona teoria,
    psychiatra...uzalezniające leki, duchowny...jeden punkt widzenia,
    Wy...prawdziwe współczucie, chęć niesienia pomocy, OGROM MIŁOŚCI!!!
    Dziękuję za wszystko.Ela.
  • maretta111 13.05.09, 09:40
    Eluś dla Ciebie
    "Matka kocha swoje dziecko,
    czuje radość gdy jest zdrowe.
    Gdy odchodzi, traci wiarę,
    że radości przyjdą nowe.
    Niepojęte są wyroki,
    niepojęte drogi Pana.
    Chciałam dziecko mieć przy sobie,
    teraz jestem całkiem sama.
    Sama w żalu tak ogromnym,
    nie rozumie nikt co czuję.
    Trudno iść przez życie całe,
    kiedy serce się buntuje.
    Czy nadejdzie kiedyś pokój,
    kiedy spojrzę w przód bez strachu?
    Zawsze już tak będzie chyba,
    aż miękkiego zaznam piachu.
    Obok mego spocznę dziecka,
    duszą będę już daleko.
    Tam gdzie szczęście, radość wielka,
    tam gdzie czeka moje dziecko."
  • bie-tka 14.05.09, 00:44
    Martusiu , tak mi dzisiaj wieczorem było źle, dziękuję Ci Kochana za
    ten piękny wiersz. Przytulam Cię mocno Ela.
  • bie-tka 15.05.09, 10:31
    To już 100dni Synuniu kiedy jesteś tylko w moim sercu i
    myślach...tylko czy aż 100dni...sama juz nie wiem co mysleć,
    rozdarta między dwoma światami trwam...jakoś trwam, dla ciebie i dla
    Martusi.


    Synku, pamietaj o mnie
    o moich oczach w Ciebie wpatrzonych
    uśmiechu pełnym radości
    o dłoniach dla Ciebie stworzonych
    o mej bezkresnej miłości...
    Synku amietaj o mnie...

    Hej "List"

    Jedyny mój to zaledwie kilka dni
    A ja nie mieszczę łez zagryzam wargi
    Dotykam się jak to zwykłes robić ty
    Wyczuwam, wyczuwam cię
    W zapachu ubrań

    A niebo znów na głowę spada mi
    I nadziei coraz mniej na słońce
    Tak trudno jest zasypiać budzić się
    Gdy imię twoje echem odbija się od ścian

    A te dni ciszy które, które dzielą nas
    Podpowiadają mi złe obrazy
    Muszę to przespać przeczekać, przeczekać
    Trzeba mi
    A jutro znowu pójdziemy nad rzekę

    Kocham Cię mój Skarbie-do zobaczenia, mama.

  • bie-tka 24.05.09, 11:49
    Moje 44-te urodziny...
    Chyba śniłeś mi się dziś Adasiu, bo na razie jest mi lekko, nie
    płaczę...myślę że odwiedziłeś mnie we śnie i jako pierwszy złożyłeś
    mi urodzinowe życzenia...Tak jakoś czuję. Siedzę przy Twoim (naszym)
    komputerze, czytam wpisy na Naszej Klasie - 100lat, 100lat...i
    smiać mi sie chce bo po raz pierwszy nie pragnę stu lat życia, ale
    oczywiście skąd mają to wiedzieć moi drodzy znajomi...
    Wczoraj w wypadku samochodowym zginął brat mojej koleżanki z pracy,
    Kasi G, wiesz tej z którą mnie często mylono bo ponoć podobne
    jesteśmy do siebie. Zadzwoniła tylko do mnie, na razie jest w szoku,
    nawet nie płakała zbyt mocno, musi pzecież stanąć na wysokości
    zadania, załatwić formalności,pomóc rodzinie bo wszyscy bardzo
    zagubieni a jej tata kilka dni po zawale...a ja nawet nie
    zapłakałam, co mogłam podpowiedziałam i pomodliłam się.Byłam bardzo
    spokojna nie tak jak kiedyś, nie miałam palpitacji serca ani drżenia
    rąk, Twoje odejście mnie zmieniło, zahartowało chyba...Znałam
    Grzegorza tylko z opowiadań, wiem ze Kasia go bardzo kochała,wiesz,
    tak jak ja swojego Wojtusia(brat), jestem z nią myslami,sercem,
    modlitwą,ale wiem że nic innego nie moge zrobić, sama musi przez TO
    przejść, sama ze swoją rodziną. Grześ miał 35 lat zostawił dwójkę
    małych dzieci, wracał z Łodzi był 30km od domu. Pokój jego duszy (*)
    A Ty mój Najdroższy Syniuniu badz dzisiaj ze mną, z nami, choć
    czuję Twoją obecność codziennie, badź dziś ze mną Urodzinowo. Kocham
    Cię moje Słoneczko, Kocham Cię Skarbie -mamusia.
  • annmaria 24.05.09, 16:43
    Elu!
    Milosci i spokoju w sercu Ci zycze... Anka
    --
    Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za
    marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest
    brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom...
  • bie-tka 24.05.09, 20:02
    Dziekuję Ci z całego serca Aneczko-Ela
  • halas1961 24.05.09, 22:10
    Moze nie miejsce i juz wieczór
    Może już Ela dzień pożegnała
    Może w objęcia Morfeusza
    Na skrzydłach sennych odleciała
    Lecz jeśli jeszcze Ela biega
    Rozmawia z córką, coś szykuje
    To pewnie zaraz odczyta wszystko
    Co tu niezdarnie wypisuję
    Ludzi życzliwych droga Elu
    Ludzi o sercach takich jak trzeba
    I tak już myślę, że to wystarczy
    Że to jest mały skrawek nieba:)

    Halina-mama Agatki





  • bie-tka 01.06.09, 11:30
    Dzień Dziecka...Moje Najdroższe Dzieciątko, mój Synusiu, mój
    Aniołku, moje Kochanie...Nie widzą Cię moje oczy, nie słyszą Cię
    moje uszy, lecz jesteś Światłem w mej pomroczy i jesteś Śpiewem
    mojej duszy...Twoja mama trwająca miedzy Ziemią a Niebem, Kocham Cię
    Synku, Kocham Cię Adasiu, Kocham Cie MOJE DZIECKO!!!!!!
  • 999mamuska 01.06.09, 11:56
    Dzień dziecka drugi bez mojego słonka,a mi brakło sił,żeby pojechać na
    cmentarz.Nie mam siły aby stanąć nad grobem mojego dziecka...
  • bie-tka 01.06.09, 13:21
    999mamuska, tak strasznie nam bez naszych syneczków! u mnie w
    Białymstoku własnie zaczyna sie burza, ale niestrudzenie jak codzień
    pójdę na cmentarz, na grób mojego Skarba i zapale znicz i spojrzę w
    Niebo, takie dziś chmurne ciężkie deszczowe Niebo....I złożę
    życzenia mojemu Synkowi i kupię mu jakis drobiazg który postawie w
    Jego (teraz naszym) pokoju i bede myślała bez ustanku o Nim i bez
    ustanku będę czekała na Nasze spotkanie choć tak bardzo mi ciężko
    nie myślę dziś o swoim bólu choć serce się ledwie telepie pomyśle
    dzis o NIM i tylko o NIM...I z nadzieją w sercu bedę czekała bo
    tylko to mi pozostało...czekać. Jeśli dasz rade pójdz na grób a
    jesli nie, zapal swieczuszkę w Jego pokoju i myśl bez ustanku i
    przecierp jakoś ten dzień i każdy następny, tak jak sobie i Tobie
    życzę Wiary , Nadziei i Miłości!!! I niech życie minie szybko i
    spotkajmy sie Tam kiedyś wszyscy i juz nie wiem co napisać bo łzy
    leja sie na klawiature...Mam nadzieję że TAM tez jest Dzień Dziecka
    i wszystkim Anielskim Dzieciom życzę aby kiedy przyjdzie czas
    spotkały swoich rodziców i abysmy wreszcie wszyscy byli NAPRAWDĘ
    SZCZĘŚLIWI!!! Kocham Cię Adasiuniu, mój Najdroższy
    Synuniu!!!!!!!!!!!!!!Przyjmij te słowa wybacz łzy!
  • maretta111 01.06.09, 13:37
    tulę was wszystkie osierocone mamy do serducha, sercem jestem z Wami
  • bie-tka 01.06.09, 14:06
    Dzięki Martusia, Ciebie i Twoją mamusie tez przytulam bardzoooooooo
    mocnooooooooooo. Ela.
  • halas1961 01.06.09, 15:27
    Elu, "mamuska" pozegnała swoją córeczkę Asię. Asia też chorowała na
    nowotwór. Piszę Ci to gwoli wyjasnienia. Mama Asi nie pisze ostatnio
    często. Jej Asia odeszła tak jak Agatka w ubiegłym roku.
    Pozdrawiam
    Halina-mama Agatki
  • 999mamuska 01.06.09, 22:08
    Dziękuję,dzisiaj bardzo jest mi to potrzebne
  • 999mamuska 01.06.09, 22:14
    Jestem szczęśliwa,że ten dzień już się kończy.To już drugi Dzień Dziecka bez
    mojej Asi,jeszcze trudniejszy niż poprzedni.Jutro minie 15 miesięcy,a ból staje
    się coraz gorszy,coraz trudniej z tym żyć.Bietko,czemu musimy tak cierpieć?
  • bie-tka 05.06.09, 10:33
    Synku, 4 miesiące bez Ciebie, jak nie było Cię ponad 2 to wariowałam
    z tęsknoty, co więc mam zrobić teraz ??? Mówią mi i piszą "jaka
    jestes dzielna!!!", a co oni "kurka" mogą wiedzieć??? Pojęcia
    zielonego nie mają wiec nie mówiliby lepiej nic. Nie potrzebne mi
    takie pocieszenia bo jak się sama jakoś nie pocieszę to tak naprawdę
    nie zrobi tego nikt. Łaska u Boga że mam takich CUDOWNYCH RODZICÓW i
    brata w którym czuję prawdziwe zrozumienie, zresztą przecież jesteś
    Adsasiu do niego taki podobny...Nie wiem dlaczego ale ludzie którzy
    mnie otaczają stali mi sie obojetni jak nigdy, nie boli mnie ich ból
    tak jak było kiedys, staję sie zimna, przeraża mnie to ale mam
    nadzieję że minie, że to tylko jakiś krótki etap. Syneczku...mojej
    tęsknoty nie wyrażą żadne słowa, nie ma takich w słowniku, ale Ty
    wiesz co się dzieje w moim sercu...i tak bedzie zanim sie znów nie
    spotkamy. Została mi tylko wiara i nadzieja i znią z obolałą duszą ,
    sercem i ciałem czekam idąc przez swoje życie, czekam na spotkanie,
    czekam na Ciebie Adasiuniu. Kocham Cie ponad wszystko inne na
    świecie! Mamusia.
  • dorrita79 05.06.09, 12:42
    Wiem, co czujesz.... przerabiałam dokładnie to samo. Wszyscy wokół mówili mi
    jaka to silna jestem, ale tak naprawdę nic o mnie nie wiedzieli. Silna byłam w
    pracy, a poza nią ...strzęp człowieka, zatopiona w swym bólu, rozpaczy...
    wszystko przestało dla mnie mieć znaczenie i tak jak Ty, przechodziłam przez
    okres zobojętnienia na cierpienia innych... tak jakby ktoś wypalił we mnie
    wszystkie ciepłe uczucia. Ale to mija... powoli...ale mija krok po kroku.
    Kochana, Ty jesteś na samym początku drogi... przecież dopiero 4 miesiące
    minęły... nie wymagaj od siebie zbyt wiele... po prostu bądź, ze wszystkimi
    swoimi emocjami, przemyśleniami... niech to wszystko płynie... oprzyj się na
    bracie, na rodzicach, na nas....
    nie jesteś sama
    ściskam
  • bie-tka 05.06.09, 13:35
    Dziekuję Ci Kochana Dorotko, dziękuję z całego serca. Wszyscy na tym
    Forum wiedzą naprawdę co czuję a TY moja Droga po pięciokroć.Ty
    jesteś myślami ze mną ja jestem z Tobą. Każdy z naz tutaj, swój ból
    znosi inaczej, ale łączy nas jedno właśnie On, nasz BÓL oraz
    potrzeba zrozumienia i wsparcie w Nadziei i Wierze która w moim
    przypadku ciagle jeszcze bardzo chwiejna.Dziekuje i pozdrawiam Ela.

    www.adasbartoszewicz.pamietajmy.com.pl
  • dorrita79 05.06.09, 14:06
    Moja Droga:-) ... To że Twoja wiara jest chwiejna, jest baaardzo zrozumiałe...
    Moja też dłuuugo była chwiejna.... prawie 2 lata. Teraz wierzę, ale.... z moją
    praktyką wciąż jestem na bakier. Także nie mam się czym chwalić. Ale tak widać
    musi być, nie od razu Kraków zbudowano. Najtrudniej jest sobie dać zgodę na
    wszystko co się z nami dzieje po stracie, ale ta zgoda jest bardzo ważna i
    pomocna, daje niesamowitą ulgę. Ale wiem jak trudno ją w sobie odnaleźć.
    Wszystko ma swój czas.... ból, złość, rozpacz, niechęć, poczucie beznadzieji i
    bezsensu... to wszystkie stany są naturalne w żałobie. Dlatego nie obwiniaj
    siebie za nic, nie dręcz siebie. Bądź taka jaka jesteś, ze wszystkimi swoimi
    słabościami. Daj sobie do nich prawo i żyj tak jak na dziś potrafisz.
    Ściskam Cię mocniutko i przytulam do serducha
  • bie-tka 05.07.09, 13:37
    I tak miesiąc za miesiącem, dzień za dniem, godzina za
    godziną...Piec długich miesięcy...Boże DLACZEGO?????????????? Kocham
    Cie Syneczku!!!!!!!!!!!!!!!! Mamusia.

    www.adasbartoszewicz.pamietajmy.com.pl
  • annmaria 05.07.09, 17:47
    Elu kochana!
    Nie ma odpowiedzi na pytanie dlaczego, nie ma. Kazda jest bezsensowna kazda
    glupia. Kiedys ktos madry mi powiedzial ze najgorzej jest zostawac. W kazdym
    tego slowa znaczeniu. Duzo latwiej odejsc. Jest cos przewrotnego w tym
    stwierdzeniu. Ci co odchodza do innej pracy do nowych zon czy mezow do innego
    miasta za teczowy most w koncu oni zaczynaja nowe zycie dla nas nieznane. Pewnie
    lepsze . A my zostajemy z pamiatkami ze wspomnieniami z zalem opuszczena.
    Zostajemy w tych starych murach z ich rzeczami z tasma video z glosem na
    komorce. I patrzymy sluchamy sto razy w kolko. A oni tam ci nasi na tamtym
    brzegu moga miec pieknie. I w duszy i w sercu. Ja to tak sobie tlumacze.
    Najgorzej zostac. Wsrod lez bezsennych nocy i tego wrazenia ze ktos do dzwi
    puka nad ranem. Wiec pedze zeby otworzyc, w nadzieji . A za oknem jest tylko
    niczym nie dajaca sie wypelnic samotnosc. Sciskam. A
    --
    Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem
    nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i
    ludziom i Bogom...
  • bie-tka 05.07.09, 21:17
    Annmaria, dziękuję Ci bardzo za to co napisałaś, bardzo mądre i
    bardzo prawdziwe i jeszcze bardzo smutne, bardzo smutne,
    przynajmniej narazie ,tutaj na tym łez padole. Pozdrawiam
    serdecznie, Ela.
  • halas1961 05.07.09, 22:46
    Dni za dniami mijaja, mijaja, a my, my z dnia na dzień bliżej swoich dzieci,
    swoich ojców, matek, braci, sióstr. Dni mijają, a tęsknota narasta. Ale jutro,
    za dwa dni, za trzy Elu sie usmiechniesz. Ja to wiem po sobie, jak dół zaraz
    Agatka bierze sprawy w swoje rece:) Tak i Adas tam do Boga juz puka z petycją.
    Takich jak my, osieroceni rodzice popleczników u Boga nie ma nikt na tym
    swiecie. Naszym dzieciom, gdy prosza za nami Bóg nie odmawia. On wie jak
    cierpimy... Przyjdzie ukojenie Elu, przyjdzie...
    HAlina-mama Agatki
  • bie-tka 06.07.09, 00:32
    Kochana jesteś Halinko,po prostu kochana, nikt ze znajomych nie mówi
    tak o moim Synku...nikt, dla niektórych jest On wręcz tematem tabu.
    Ale cóz można wymagać od "jakichs tam znajomych" skoro rodzona babka
    od 5 miesiecy wspomniała swojego pierwszego Wnuka raz...Och jak to
    boli...Ale wybaczam jej bo ma chorą głowę i zamiast boczyc się i
    urągać odwiedzam ją z tym swoim bolacym sercem dosyć
    często...niestety słucham wtedy zazwyczaj opowieści o jej
    pozostałych wnukach albo o wnukach jej znajomych, dzis np.
    o "ślicznych przystojnych chłopaczkach"...a dodatkowo o M. Jacksonie
    hehe...Gdyby wiedziała ze Jackson to pierwszy idol Adasia...ale nie
    wie bo i po co...Mam żal do tej kobiety ogromny, przepraszam ze
    tutaj na forum sie skarżę, ale tak jakos wyszło, miałam potrzebę. A
    teściową i tak bedę odwiedzała, bo tez mam jakąś niewyjaśnioną
    wewnetrzną potrzebe, choc sama sobie sie dziwie. Dobranoc.
  • 999mamuska 06.07.09, 09:25
    Elu,tak bardzo Cię rozumiem.U ciebie jest to 5 miesięcy,u mnie 16,a ból nie
    mija,wydaje mi się nawet,że jest coraz trudniej.
    Prawdziwie napisała Ania,to my,którzy tu zostajemy cierpimy
    najbardziej,wierzę,że oni tam są szczęśliwi,chcę w to wierzyć,bo inaczej
    popadłabym w obłęd.
    Kiedyś przeczytałam słowa"kogóż jak nie siebie samych opłakują najczęściej
    żyjący?"I wiele jest w tym prawdy-to my nie potrafimy żyć bez naszych
    ukochanych,bo całe nasze życie było dla nich.Gdy ich tracimy ono traci sens.Ale
    trzeba dźwigać ten krzyż,iść dalej z myślą,że z każdym krokiem zbliżamy się do
    nich,że czekają tam na nas.
    Dlaczego?To pytanie zadaje sobie każda z nas osieroconych matek.
    Pozdrawiam i przytulam .
  • bie-tka 05.08.09, 23:22
    180 długich dni, sześć miesięcy, pół roku...
    Czy tęsknota sięgnęła zenitu? Nie, ona z każdym dniem większa.
    Kocham Cię Syneczku! Boże dodaj sił!
    Ela mama Adasia.
  • edzia764 05.08.09, 23:46
    Witam Cię Elu ...czytając Wasze wpisy, zdaje sobie sprawe, jak długa
    droga jest przede mną ... ja również liczę dni ... a jest ich
    dopiero 26 od smierci mojego Męża ... też prosze Boga o dodanie
    sił ... których tak bardzo mi brak. Pozdrawiam Irena
  • bie-tka 05.02.10, 01:51
    Bez Mojego Syna.

    Nie cieszy mnie mroźna zima
    Bez mojego Syna
    Górki na "słominiaku"
    Biała śniegu pierzyna.
    Nie cieszy słoneczna wiosna
    Bez mojego Syna
    I ciepły deszczyk majowy
    Gdy obok Adasia nie ma.
    Zbyt smutne jeziora są latem
    Bez mojego Syna
    I wakacyjne klimaty
    Gdy razem ze mną nie pływa.
    Okrutna jesienna słota
    Bez mojego syna
    I polska jesień złota
    Jej też już dla mnie nie ma.
    Zostały tylko wspomnienia
    Bez Syna mojego u boku
    Tak przyszło się zmagać samotnie
    Z wszystkimi porami roku.

    Niedoskonały wiersz od niedoskonałej matki.
    (*) Mojemu najukochańszemu Synkowi Adasiowi w Pierwszą Rocznicę (*)

    www.adasbartoszewicz.pamietajmy.com.pl
  • maretta111 05.02.10, 09:44
    Eluniu nic już nie będzie takie samo, nic i nigdy bez naszych aniołów,tulę do
    serducha zbolałe matczyne serce...Marta
  • edzia764 05.02.10, 12:44
    Jest taki ból, którego nic nie ukoi…
    Jest taki strach, którego nic nie pokona …

    Jest taki żal, który nigdy nie zniknie….

    Jest taka tęsknota, która juz na zawsze
    zostanie …
    Elu wiem , jak jest Ci ciężko ... jestem z Tobą...
    Irena żona Janka
  • halas1961 05.02.10, 19:59
    Kochan Elu, wiersz jest piekny i doskonaly jak matka co go napisała Dzis
    placzemy razem...Adasia rocznica, a mojej Agatki imieniny. Juz kiedys pisalam,
    ze tych ktorych w jakis sposob z forum blizej znam w dziwny sposób jakis ich
    bliscy co odeszli zbiezne maja daty z datami dotyczącymi mojej Agatki. Dla mnie
    to nie jest przypadek. Mysle ze nasi bliscy po tamtej stronie w taki sposob daja
    nam znaki, sygnaly ze sa, ze Oni tam sie tez poznali, a my dzięki ich dzialaniom
    :) sie wspieramy. Kochana Elu jestem z Tobą.
    Pozdrawiam cieplo
    Hlaina-mama Agatki
  • bie-tka 20.02.10, 00:38
    24-te Urodziny mojego Adasia, nie dam rady nic więcej napisać, tylko
    to że kocham cierpię i tak bardzo tęsknie że nie da sie tego wyrazić
    słowami.Żadnymi. Ela mama Adasia.

    Kochamy Cię Skarbie - mama, tata, Marta (*)(*)(*)
  • agalt 20.02.10, 09:38
    Przytulam Cię, Elu
  • annmaria 20.02.10, 19:48
    Elu kochana
    slowa sie skonczyly zeby bol opisac...Elu! pomimo mamy zyc. Elu!
    Mysle o Tobie . Elu! Oni sa szczesliwi tam gdzie sa. Elu!
    Przytulam. A
    --
    Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za
    marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest
    brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom...
  • maretta111 22.02.10, 05:42
    Elu jak zwykle całym sercem jestem z Tobą
    (*)(*)(*)
  • bie-tka 20.02.11, 21:24
    /dla Adasia/
    Jak zebrać myśli i uczucia
    jak w całość scalić i scerować
    aby głos z ziemi był słyszalny
    abyś usłyszał dziecko prowadź
    Jak zebrać myśli rozpierzchnięte
    jak je ukoić we wspomnieniach
    jak móc powiedzieć ze spokojem
    do zobaczenia do widzenia
    Urodzinowo… urodzinowo
    ale bez tortu z ognikami
    piszę do Ciebie moje dziecko
    list przeplatany tęsknotami
    Piszę do Ciebie moje dziecko
    swoją miłością i stroskana
    czy aby Pan Bóg nie za rzadko
    bierze swe dzieci na kolana
    Piszę do Ciebie by przypomnieć
    że ja pamiętam o urodzinach
    I w sercach swoich Twoje serce
    ma dnia każdego cała rodzina
    I tak każdego dnia i nocy
    choć nieobecny ciałem jesteś
    Jesteś tak bardzo blisko z nami
    Duchem słowami…
    wspomnieniem gestem…

    (*)(*)(*) Kocham Cie Synku!
    www.adasbartoszewicz.pamietajmy.com.pl

    Dziękuję serdecznie autorce wiersza Halince Surmacz, mamie Agatki (*)
  • gama2003 20.02.11, 21:59
    Współczuję i płaczę (*)
  • grazyna1965 20.02.11, 23:17
    urodzinowe światełko dla Adasia, w Jego 25 urodziny..a Ciebie Elu mocno ściskam
    Grażyna,mama Patryni
  • tilia7 20.02.11, 23:46
    Przytulam Cię Elu z całych sił.
    Światełko dla Adasia (*)(*)(*)
  • bea1024 21.02.11, 11:22
    Swiatelko dla Adasia (*)(*)(*)
  • agawyzga 21.02.11, 14:18
    Łączę się z Tobą we wspólnym bólu...moja Madzia 15,02.2011 skończyłaby 21 lat....
    Trzymaj się kochana...
    Agnieszka-mama Madzi
  • maretta111 21.02.11, 17:02
    (*)(*)(*)Adasiowi
    A ciebie Elu przytulam
  • jower 22.02.11, 13:45
    Mój Krzyś też lutowy...
    W czwartek 24 skończyłby 31 lat. To już twoje czwarte urodziny bez Ciebie, synku
    Znicz zamiast tortu,
    zmarznięte kwiaty,
    obolałe serca
    łzy i tęsknota
    ...
    Jola
  • halas1961 22.02.11, 19:51
    Urodzinowo naszym dzieciom...
    naszym Aniołom w bezkresie nieba
    jak mam napisać taki wiersz
    by każdym słowem swoim śpiewał
    Urodzinowo dobry Boże
    z bukietem kwiatów na cmentarze
    Urodzinowo bez spełniania
    takich malutkich przyziemnych marzeń
    Z nosem schowanym w rękaw chustkę
    i z poprawianiem wazonów zniczy
    Urodzinowo gdy już teraz
    tak bardzo dużo się nie liczy
    Urodzinowo żeby dzieci
    były szczęśliwe w tamtym świecie
    Żeby na pewno były szczęśliwe
    ten mój niepokój rozumiecie
    Żeby niczego nie brakowało
    żeby spełniały co nie spełnione
    i żeby nic nie żałowały
    By tam w miłości utulone
    lecz nie snem wiecznym
    nie snem wiecznym...
    Od tego proszę uchowaj Boże
    lecz w pełni życia w pełni bycia
    W całej największej młodości sile
    pod rękę razem i z weselem
    nowi niebiańscy przyjaciele

    Halina-mama Agatki dla wszystkich dzieci obchodzących urodziny w ty czasie:)


  • grazyna1965 22.02.11, 21:29
    moja Patrynia też lutowa..3 lutego skończyła 26 lat, dziękuję Halinko za wiersz
    Grażyna,mama Patryni
  • bea1024 22.02.11, 22:13
    Moj Marcinek 7.02.2011r.skonczylby 22 lata........

    Lacze sie we wspolnym bolu
    Beata mama Marcinka
  • bie-tka 17.03.11, 18:37
    Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa, współczucie, bycie razem, dzielenie się bólem. Dziękuję z całego serca i ściskam serdecznie, przytulam,szczególnie wszystkich rodziców po stracie dzieci. Mój synuś lubił nowoczesne klimaty m.in. hip-hop. Przypadkowo znalazłam bardzo optymistyczny tekst, przeczytajcie bo wiem że dla pocieszenia potrzeba czasami cokolwiek, nawet tekst piosenki "odjechanych hip-hopowców" może na moment wzbudzić optymizm. Ela.

    Się porobiło czeka to też nas,
    ziemia, coraz więcej pragnie ciała ludzkich mas,
    nikt nam nie powiedział, jak długo będziemy żyć,
    do jakich rozmiarów ciągnęła się będzie życia nić.
    Nikt nam nie powiedział, kiedy mamy się pożegnać,
    i ile mamy czekać aby znowu się pojednać,
    ramię w ramię nawzajem siebie wspierać,
    rodzimy się by żyć, żyjemy by umierać.
    Aniele śmierci proszę powiedz mi,
    czemu w stosunku do nas jesteś obojętny,
    najlepsze są dla ciebie młode ofiary,
    nigdy nic Ci nie zrobiły a traktujesz je jak psy.
    Zobacz!
    Ile miłości w każdym człowieku,
    nie jeden by chciał przeżyć choć pół wieku,
    nie jednemu od wielu lat najbliższych ziomów brak,
    ciężko pogodzić się z tym, ale mimo tego ja i tak.

    Jestem tego pewny,
    w głębi duszy o tym wiem,
    że gdzieś na szczycie góry,
    wszyscy razem spotkamy się.
    Mimo świata który,
    kocha i rani nas dzień w dzień,
    gdzieś na szczycie góry,
    wszyscy razem spotkamy się.


    Gdzieś daleko i bardzo wysoko,
    gdzie zwykły śmiertelnik nie stąpa tam nogą
    gdzie spokój, harmonia i natury zew,
    gdzie słychać szum drzew i ptaków śpiew,
    wschód słońca pada na twarz,
    wypełnia twą duszę którą ciągle masz,
    Wydaje się tobie, że te uczucie już znasz ale,
    ono wcale nie jest ci znane.
    Chociaż było pisane i pisane też jest nam,
    tak że wszyscy się spotkamy, więc nie będziesz już sam.
    Spotkasz ludzi których tak bardzo kochałeś,
    choć lata nie widziałeś nadal kochać nie przestałeś. (YO)
    Teraz leżysz na plecach, spoglądasz na błękitne niebo,
    serce dotyka serca, nie ma szczęścia, nie ma pecha,
    nikt się nie złości, nikt nie docieka,
    człowiek obok człowieka z nurtem płyną jak rzeka,
    połączeni w jedną całość na samym szczycie góry, Mekka.

    Jestem tego pewny,
    w głębi duszy o tym wiem,
    że gdzieś na szczycie góry,
    wszyscy razem spotkamy się.
    Mimo świata który,
    kocha i rani nas dzień w dzień,
    gdzieś na szczycie góry,
    wszyscy razem spotkamy się.

    link do piosenki
    www.youtube.com/watch?v=6BnT_wkuMBA&NR=1
  • bea1024 23.03.11, 23:37
    Bie-tko dziekuje za slowa pocieszenia,ktore sa nam mama tak bardzo potrzebne i nie tylko nam....ale wszystkim kochajacym i szukajacym....
    Pare slow na pocieszenie zbolalych serc ,
    "Choc dusza nadal zyje swoim duchowym zyciem,to jednak swoja naturalna moca nie potrafi powstrzymac zaniku zycia w ciele,dlatego staje sie ono cialem martwym.Jednak jak powie ks.Twardowski,do grobu nie chowamy czlowieka,ale to co sie z niego zdarlo,zwleklo.Cialo ogarnia smierc,zycie ludzkie jednak trwa nadal.Dzieki niesmiertelnej duszy czlowiek stal sie istota zyjaca i to -zyjaca na zawsze.
    ....nie wszystko ginie w czlowieku tak jak jego cialo.W duszy pozostaja po smierci nie tylko jego zdolnosci naturalne,takie jak swiadomosc swojego losu,mozliwosc poznania rozumowego,wolnosc woli,zdolnosc odczuwania i przezywania,ale rowniez -rozne dary nadprzyrodzone,otrzymane i rozwiniete za zycia na ziemi.Ztych nadprzyrodzonych darow na zawsze pozostaje przede wszystkim milosc.

    Ks.M.Kaszowski

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka