Dodaj do ulubionych

Jak pomóc mamie pogodzić się ze śmiercią taty?

18.06.09, 22:03
Witam
Proszę o pomoc....Miesiąc temu odszedł mój tatuś Wszystko potoczyło
się błyskawicznie - guz wnęki wątroby - żył 6 tygodni od postawienia
diagnozy To był dla nas okropny cios.....
Ja mam rodzinę, pracę i mnóstwo obowiązków a moja mama ......została
sama w czterech ścianach sama...Staram się jak mogę aby nie czuła
się samotna ale raz jest lepiej a raz bardzo ciężko.... Właśnie
dzisiaj jestem po rozmowie z nią - płakała, mówiła że nie widzi
sensu życia, chce umrzeć i nie pogodzi się z odejściem taty......
Załamują mnie takie chwile.....sama wtedy wpadam w rozpacz.....
Nie wiem jak mam jej pomóc Broni się przed jakimkolwiek lekarzem i
tabletkami a wpędza się w depresję.....
Proszę o poradę!
Obserwuj wątek
    • halas1961 Re: Jak pomóc mamie pogodzić się ze śmiercią taty 19.06.09, 00:14
      Kosiu dobrze by było gdyby mama umiała obsługiwać komputer. Na naszym forum i na
      forum mama wdowa można sie wypłakać, wyżalic. Można wkółko to samo gadać i dla
      nikogo nie jest to uciążliwe. Każdy rozumie. I tu by znalazła pewnego rodzaju
      pocieszenie. Jeśli to nierealne to trzeba starać się, aby jednak była możliwie
      jak najczęściej z Wami. Jeśli tata zmarł na nowotwór to są grupy wsparcia dla
      rodzin osieroconych przy Hospicjum. Nie musiał byc ich pacjentem. Jeśli w Waszej
      mejscowości jest Hospicjum zadzwon tam i dowiedz się co i jak. Namów mamę na
      udział w takich spotkaniach. Najlepiej zaprowadź ją tam pierwszy raz. I niestety
      nie ma co się bronic przed lekami, nieraz człowiek sam nie da rady. Powiedz
      mamie, ze przeciez po to Bóg dał nam lekarzy aby korzystać z ich pomocy. To
      żadna ujma ani wstyd iść do psychiatry. Leki nowej generacji brane
      systematycznie pod kontrola nie uzalezniaja.Sama napewno wiesz o tym. Można tez
      zaproponować mamie pisanie listów do taty, w zeszyt czy jak jej wygodnie. Wiele
      osób z naszego forum tak robi. Ode mnie odeszła w ubiegłym roku córka. Też na
      chorobę nowotworową. Miała niespełna 24 lata.
      Powiedz mamie, albo przeczytaj to co teraz napisze. Moja córeczka zawsze mówiła,
      że dorośli, starsi ludzie(miała min. mnie na myśli) niepotrzebnie za wiele
      narzekają, że trzeba się cieszyć z tego co się ma, z tego co nam pozostaje po
      stracie. Ja rozumiem, że słowa o chęci odejścia są z powodu ogromnego bólu i
      tęsknoty, ale powiedz mamie, że jeśli Bóg ją pozostawia tu na ziemi, to znaczy
      że ma wobec niej jeszcze jakieś plany, ze jeszcze wszystkiego co miała do
      wykonania nie zrobiła. I mimo jej obecnego żalu do Boga, jesli jest osobą
      wierzącą niech go nie opuszcza.
      Niczego nie przyspieszysz. Mama ale i Ty musicie przejść jak każde z nas przez
      kolejne etapy załoby. Słowa Twojej mamy , zmienne nastroje to nic dziwnego i
      każdy podobnie przechodzi. Najważniejsze jak juz oswoi się z tym bólem, tęsknotą
      i fizycznym brakiem taty aby starała się znaleźć sobie cos co wypełni jej czas.
      Ale do tego jeszcze dość dluga droga. Bo jak piszesz tata odszedł miesiąc temu.
      Płakać jej pozwól. Łzy w pewien sposób oczyszczają i dają na chwilę ulgę. I
      pozwól jej mówic o ojcu jesli chce. Wspominajcie go razem, nie tylko ze łzami,
      ale bardziej z radością, ze smiechem. Może niech mama spróbuje podejść do tego w
      taki sposób, ze miała obok człowieka, którego kochała, który był dla niej dobrym
      mężem. Ma co wspominac, nie kazdemu to jest dane. No i poza tym trzeba
      tatusiowi, mężowi pozwolic odejść. Już On tam szczęśliwszy napewno niz tu o
      stokroć. Polecam równiez lieraturę o życiu po smierci. No i o tym chyba nie
      trzeba pisać, ze jeśli jest wierzącą modlitwa niezmiernie pomaga. Nie odsuwać
      sie od ludzi, nie zamykac sie w sobie. Ludzie nie zawsze wiedzą jak sie zachowac
      , co powiedziec . Zrozummy tych bez żałoby. Cóż, wszystko przed nimi.Nikogo ten
      stan nie minie. Nieraz człowiek nieswiadomie, instynktownie ucieka od bólu i
      cierpienia bliźniego. Boi się sam tego doswiadczyć. I mysli, że wszystkich wokół
      może dotknąć np. rak, ale mnie to nie grozi, mojej rodzinie to się nie zdarzy.
      Co rzecz jasna jest tylko pobożnym życzeniem. Ale to tak się rozpisałam nie na
      temat trochę.
      Cóz Ci jeszcze poradzić. Może napisze tak. Najlepszym pocieszeniem jest wiara,
      ze osoba która odeszła nie umarła. Umarło tylko jej ciało. Jej duch, mysli,
      uczucia, jej swiatło, miłość wciąż żyją. Przeszła tylko do innego wymiaru,
      innego swiata, tam gdzie jest dopiero prawdziwe życie. Tam gdzie doznaje
      największego szczęścia, błogości, radości, spokoju. Wię jesli ja kocham, tę
      osobe ktora odeszła. Ja córkę, Ty ojca, Mama męża. więc jeślikocham muszę sie
      cieszyć że Ona jest szczęśliwa. Tęsknote musze przetrwać. Przecież to tylko
      chwila, tylko chwila i znów będziemy razem. Mama da radę, zobaczysz. Ma Ciebie -
      córkę. Będzie napewno chciała życ nadal dla swego dziecka. Wiem co pisze. Bo ja
      mimo ,że moja córka już w lepszym świecie nadal chcę żyć, własnie dla niej. Aby
      kiedy mnie będzie witać, nie było obciachu, jak mówią młodzi:)
      A teraz mamę do komputera i niech czyta:)
      Pozdrawiam
      Halina-mama Agatki
    • latormenta Re: Jak pomóc mamie pogodzić się ze śmiercią taty 06.11.19, 10:23
      Rozstania się zdarzają niestety. Dzisiaj to już niemal codzienność ponad połowy par. Trzeba się jednak zastanowić, czy lepiej jest tkwić na przekór wszystkiemu w związku bez miłości, tak jak kiedyś się to robiło, bo rozstawać się to był wstyd. My się rozwiedliśmy.To było dla mnie straszne i długo się po tym zbierałam z pomocą psychoterapeuty. Spędzałam w poradni Psychologgia Plus dwie godziny w tygodniu i w końcu udało się mi pozbierać. Ale bez pomocy terapeutki pewnie nie dałabym rady.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka