15.07.09, 21:36
Witam
Chciałabym zapytac was byc może ktos z was wie lub słyszał o takim przesądzie.
Podobno jak dana osoba umiera i zakopuja trumne to nie powinno sie rzucac róz
na trumne bo to zły znak. Czy słyszeliście o takim przesądzie???? Bardzo
porsze o odpowiedz.
Edytor zaawansowany
  • 16.07.09, 12:41
    Witaj!
    Ja słyszałam kiedyś o tym że najbliższa rodzina nie powinna zapalac zniczy w
    dniu pogrzebu. Nawet nie wiem dlaczego.
  • 16.07.09, 15:39
    No hejka Ja znów słyszałam że nie powinno sie zabierać nic z grobu do domu np .
    kwiaty do prania czy znicze na specjalna okazje co sie tam złożyło powinno
    zostać. Tyle tych przesadów że człowiek juz sam nie wie które sie sprawdzaja
    wiem tylko i wierze w jeden że jesli ktos odejdzie to w rodzinie ktos
    przybedzie. mama zmarła w marcu a okazało sie ze naukochansza siostrzenica mamy
    jest w ciązy termin Poczatek stycznia miedzy 1-5 :) Moja kochana mamusia
    urodziła sie 1 stycznia :) w maju zmarła również babcia mojego narzeczonego i
    co, brat mojego kochanego szybciutko brał slub cywilny bo jego kochanie w
    grudniu urodzi im dzidziusia :) a ja zostane podwójna ciocią.
    --
    Dla mnie to nic. Nowe milenium, nowy wiek czy nowy rok. Dla mnie to jeszcze
    kolejny dzień, kolejna noc. Słońce, księżyc, gwiazdy pozostaną te same. ~Dalajlama
  • 16.07.09, 21:44
    Mnie mówiono, że koniecznie przez 30 dni należy dbać o to by światełko na grobie
    nie zgasło. Chodziłam regularnie i dbałam o ciągłość płonącego znicza co robię
    zresztą do tej pory.Niezmiernie mi przykro kiedy przychodzę i widzę, że kolejny
    raz ktoś ukradł olejowy wkład.Robią to ludzie, którym odcięto prąd i bez
    skrupułów kradną.Akurat w tym wypadku nie wierzę w żadne przesądy.Słyszałam
    też,że przez 60 dni nie należy sprzątać rzeczy po zmarłym i pozostawić w stanie
    jakim były.Przesądów jest sporo, ciekawe na jakiej podstawie są
    rozpowszechniane.W pierwszych dniach po śmierci, rzeczywiście ciężko mi było
    cokolwiek zmieniać/sprzątnąć papcie,inne przedmioty/ czułam się jakoś dziwnie
    winna, ale teraz po 5 miesiącach od śmierci mojego męża staram się wprowadzać
    wiele zmian, gdyż trwanie w tym co było jest dla mnie bardzo bolesne.Noszę
    żałobę po nim, a nigdy nie byłam fanką czarnego koloru, a przy panujących
    upałach czarny strój łącznie z czarnymi rajstopami jest uciążliwy. Dla mnie
    żałoba jest nie tylko sprawą koloru, ale też bardziej konserwatywnego fasonu.Mój
    mąż był artystą i posiadał ogromną pracownię, która dla mnie jest największym
    problemem, ponieważ właśnie tam ciągle na nowo przechodzę dręczącą tęsknotę i
    ból istnienia.Z konieczności muszę tam chodzić, wietrzyć i zawsze z płaczem
    wychodzę.Mam zamiar to zmienić, ale nie wiem kiedy zbiorę w sobie siłę do
    działania.Funkcjonuję na zasadzie zmuszania się do wszystkiego.Bywają lepsze
    chwile, ale na krótko.Sporo czasu poświęcam na modlitwę i wizyty na cmentarzu,
    to dostarcza mi energii. Nie poddałam się przesądom. Nasz zaprzyjzniony lekarz
    rodziny odradzał mi nawet bycie tu na forum, żebym się nie nakręcała, ale jest
    mi zdecydowanie lżej, kiedy czytam Wasze posty, czuję się jakbym była w dużej
    grupie wsparcia.Dziękuję,pozdrawiam wszystkich przeżywających żałobę.
  • 17.07.09, 21:21
    Śmierć jest nieodłącznym zakończeniem każdego istnienia, mimo że trudno nam się
    z tym pogodzić, a jeszcze trudniej zaakceptować wobec siebie i naszych bliskich.
    Jeżeli sądzimy, że przestrzeganie jakiegoś przesądu nas uspokoi i jakoś pomoże
    to proszę bardzo. Jestem zdania, że w nasze życie wpisane są przypadki, które w
    jakiś sposób odpowiadają przesądom, ale naprawdę nimi nie są. Np.jeżeli ktoś
    leży przez niedzielę to na pewno kogoś zabierze. Zabierze też jak będzie leżał
    przez kolejne dni tygodnia. Nie wierzę w przesądy, a mimo to mam jakiś
    wewnętrzny dyskomfort jak ich nie przestrzegam.Myślę, że naszym życiem kieruje
    Bóg i On najlepiej wie , co dla nas jest dobre.Pozdrawiam przeżywających żałobę.
  • 16.07.09, 21:28
    urodzila nam sie corka,po 5 msc zmarl moj narzeczony
    co do przesadow slyszalam ,ze:
    jezeli ma otwarte oczy-zabierze kogos
    jezeli przelezy niedziele-zabierze kogos
    jezeli zacznie sie sprzatac zwiedniete kwiaty itp wczesniej niz po 6tyg-zabierze
    kogos
    u mojego DAWIDA wszystko tak bylo
    moze to mnie zabierze ,tak bardzo tesknie :(
    --
    <!--------------START PASEK WAGI VITALIA.PL----------------->
    <a href="http://vitalia.pl/?mid=49&fid=469&du_id=920778">
    <img alt="Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce."
    src="http://vitalia.pl/pw1_920778_922cbe237b835048435407e9cfbd30ea.png"
    width=411 height=73 border=0>
    </a>
  • 16.07.09, 23:30
    Mysle,ze przede wszystkim musimy zastanowic sie w co wierzymy lub
    chcemy wierzyc.Jesli wierzymy,ze nasi ukochani gdzies tam sa,to
    znaczy tez,ze wierzymy w jakas sile wyzsza.Mowimy czesto,ze Bog
    powolal kogos do siebie,lub zostawil nas bo nasza misja tu sie
    jeszcze nie skonczyla.Jak wiec mozemy myslec,ze Bog wezwie nas do
    siebie tylko dlatego,ze posprzatalysmy kwiaty przed uplywem jakiegos
    czasu,lub dlatego ze oczy naszego zmarlego byly niedomkniete,lub
    dlatego,ze przelezal niedziele itp.Nie wierze w zadne pzesady,robie
    to co uwazam za stosowne w danym momencie i nie martwie sie,a jesli
    cos zlego mi sie przytrafi,lub komus z rodziny to na pewno nie
    dlatego,ze moj maz mial niedomkniete oczy.Pozdrawiam wszystkich
  • 17.07.09, 16:57
    Rzuciłam róże na trumnę, bo tak chciałam,bo były dla Niego, nie na pokaz.O
    przesądzie pierwszy raz słyszę,ale nawet gdybym słyszała i tak bym rzuciła.
    Śmierć jest czymś Strasznym, Niepojętym, Niezrozumiałym a w związku z tym
    przeraża nas i próbujemy jakoś chronić się przed jej działaniem na nas samych i
    nasze rodziny.Przesądy zawsze biorą się z niezrozumienia zjawisk.
    Często się zdarza, że kiedy odchodzi ktoś kochany to inna osoba z rodziny,zwykle
    ta najbardziej z nim związana "idzie za nim" - najczęściej z rozpaczy,
    nieumiejętności przystosowania się do nowej, tragicznej sytuacji, często z
    bezradności.Nie potrafimy tego wytłumaczyć racjonalnie, więc wymyślamy przesądy,
    że niedziela, że kwiatki do pary i tym podobne.Trudno ocenić czy coś w tym jest
    czy to całkiem bezzasadne wymysły.
    Powiem szczerze, że jestem tak pogrążona w żałobie, rozpaczy, bólu, że naprawdę
    nie mam głowy do takich bzdurek, jakkolwiek są one ciekawe z punktu widzenia badacza
  • 18.07.09, 13:45
    przypomniało mi sie jeszcze ... Kiedy zmarła babcia mojego narzeczonego szpital
    oddał w reklamówce rzeczy babci moja ciocia chciała te rzeczy powyciagać i
    przeprać wiadomo.... kiedy wykladała rzeczy z reklamówki spadł kubek i
    otworzyły sie drzwi. Ja wierze w przesady ale nie we wszystkie kiedy zmarła
    moja mama w nocy myslach rozmawiałam z nia i powiedziałam mamo jesli ci tam
    dobrze daj mi znak ja sie o ciebie martwie , na drugi dzien kiedy wychodzilismy
    na pogrzeb zaczał padac snieg ogromne płatki , takie jakie obie z mama
    lubilismy (w prognozie pogody nie bylo mowy o sniegu )wtedy wiedziałam że mame
    juz nie boli i że juz jej dobrze Coś w przesadach musi byc moze nie wszystkie sa
    prawdziwe ale ..... tak naprawde to sama nie wiem :|
    --
    Dla mnie to nic. Nowe milenium, nowy wiek czy nowy rok. Dla mnie to jeszcze
    kolejny dzień, kolejna noc. Słońce, księżyc, gwiazdy pozostaną te same. ~Dalajlama

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.