Dodaj do ulubionych

Rok .. czas nie pomaga, a ból rozrywa ..

06.09.09, 01:15
06.09 - niezapomniana data, niestety tragiczna, śmierć Go zabrała
06.09.2008. Mija rok, a ja nadal mam ochotę krzyczeć z rozpaczy,
wykrzyczeć światu, że to nie tak miało być, że ktoś się pomylił, że
odeszła nie ta osoba .. ciągle zadaję to samo pytanie "dlaczego?",
dlaczego wlaśnie on, no dlaczego ? dlaczego ? ;(
nikt nie odpowiada ..
pamiętam ciepło jego rąk, jego ramiona, w których było mi tak
dobrze.. i nie wierzę, że tamte czasy już nie wrócą, nie dociera do
mnie, że jego tu nie ma .. on umarł, a wraz z nim odeszła jakaś
cząstka mnie
zmieniłam się, tamtej dziewczyny już nie ma i nie będzie..
przeszłam różne etapy oswajania się z jego śmiercią, najpierw szok i
niedowierzanie, żyłam jak w transie, niewiele pamiętam z pierwszych
miesięcy .. pogrzeb w ostatni ciepły dzień września, przepłakane
noce, bunt i wściekłość..
potem żal do siebie, że nic nie zrobilam, żeby go ratować..
wielomiesięczna tęsknota, która trwa do dziś
żal do świata, ból, który rozrywał mnie na pół
żal do ludzi .. bo mają życie i je marnują, niektórzy je sobie
odbierają.. a on tak bardzo walczył, tak strasznie pragnął żyć
były chwile, kiedy chciałam napisać apel do samobójców, aby
pomyśleli o oddaniu swoich narządów, by te mogły ratować życie
innym, pragnącym tylko jednego - móc żyć..
był czas, kiedy nie moglam znieść widoku tłumu ludzi.. bo skoro tyle
istnień moglo znaleźć się w jednym miejscu, to czy i dla niego nie
znalazło by się miejsce ?
z czasem ból zacząć ustępować miejsce tęsknocie, przepłakane noce
nadal się zdarzają, ale już rzadziej.
czas nie leczy ran, nie pogodzę się z tą śmiercią, ale dziś wiem, że
muszę zacząć żyć ..
obiecałam sobie, że nigdy go nie zapomnę i wiem, że nie zapomnę..
takich ludzi się nie zapomina, to po prostu niemożliwe
będę pamiętać, będę też jeździć na jego grób, bardzo mi to pomaga
w samotności stoję nad pomnikiem i jest mi z jednej strony tak
bardzo żal, żal straconych lat i jego dopiero co zaczynającego się
młodego życia .. z drugiej strony czuję się bliżej niego, mówię do
niego, zapalam znicze, kładę kwiatki i tęsknię
wspominam siebie zatopioną w jego ramionach.. pamiętam jak kiedyś
tak mocno mnie przytulił, czuję ten dotyk do dzisiaj ..

świat pędzi naprzód, chociaż powinien się zatrzymać w tej sekundzie,
gdy on odszedł.. niby nic się nie zmieniło, nadal rodzą się ludzie,
ale dla nas coś się skończyło.. jemu odebrano marzenia i tyle
pięknych planów, a mi nadzieję na lepsze jutro z nim ..
kiedyś byliśmy tak szczęśliwi ..
dziś zostały tylko piękne wspomnienia, ból, żal, wściekłość i
tęsknota.. oraz wiara, że jeszcze kiedyś się spotkamy, w tym
kolejnym życiu, jeśli takie istnieje i zatańczymy tak jak kiedyś ..
dokończymy to, co powinniśmy zrobić dawno temu, przytulisz mnie tak
bardzo mocno i spojrzysz na mnie tak jak wtedy ..

ale zanim to nastąpi, muszę przeżyć swoje życie, tyle lat, ile
będzie mi dane .. będę pielęgnować pamięć o Tobie, zapalać znicze,
poukładam sobie świat.. wiem, że tęsknić będę już do końca swoich
dni, że nikt mi Ciebie nie zastąpi .. ale wierzę, że mi pomożesz
przejść przez to życie, tak jak cały czas mi pomagasz i jesteś
gdzieś blisko..
a gdy moje dni dobiegną końca, powitasz mnie tam, w tamtym świecie..









Obserwuj wątek
    • 11wenus Re: Rok .. czas nie pomaga, a ból rozrywa .. 06.09.09, 10:58
      Taaak...wiem co to ból po stracie bliskiej sercu osoby, 4 miesiące temu umarł
      mój tatuś ,chodzę na jego grób i puszczam Mu z komórki piosenkę, którą przez
      ostatni miesiąc słuchaliśmy codziennie...........Z tego co piszesz widać, że
      jesteś silną i mądrą kobietą.Musisz zawalczyć o swoje szczęście dla NIEGO bo
      przecież Twój ukochany na pewno by tego chciał.Ściskam Cię serdecznie... dasz
      radę i nie miej już do nikogo i niczego żalu to niczego już nie zmieni...
    • amberka2 Re: Rok .. czas nie pomaga, a ból rozrywa .. 06.09.09, 11:51
      Ja rowniez nie moge pogodzic sie ze smiercia mojej kochanej mamusi.
      Bylo juz lepiej, a teraz znow jest gorzej i chyba tak bedzie juz
      zawsze. Ostatnio stawialam rodzicom pomnik i bedac na cmentarzu nie
      moglam uwierzyc, ze mama tez juz lezy w grobie. Ten fakt jest nadal
      dla mnie strasznie irracjonalny.
      Nie ma sensu pytac dlaczego. Nikt nie udzieli Ci odpowiedzi.

      A samobojcy to inna sprawa. Akurat syn znajomych popelnil
      samobojstwo rok przed smiercia mojej mamy. Jedynak, mlody chlopak
      majacy kochajaych rodzicow. A jednak nie dal rady.
      Jego mama zachorowala na raka. Na raka zmarla jego narzeczona.
      Najwyrazniej nie dal rady.
      • kalincia Re: Rok .. czas nie pomaga, a ból rozrywa .. 07.09.09, 00:39
        amberka2, ja nie chcialam osądzać samobójców.. na pewno mają jakiś
        powód i to nie banalny, żeby zdecydować się na taki krok ..może nie
        mają sił, by dalej walczyć, może nie chcą..
        mi chodzilo o to, że czasem mi przykro gdy słyszę, że ktoś mający
        okazję żyć, rezygnuje z tego .. a inny, walczący o każdy dzień,
        przegrywa .. po prostu mi strasznie żal ..

        wiem, że on wykorzystałby swoje życie lepiej niż np. ja czy moi
        znajomi, on od zawsze kochał żyć, pomagać innym ..
        i boli, że takiej osoby zabrakło, bardzo boli :(
        został ogromny żal do świata
        • amberka2 Re: Rok .. czas nie pomaga, a ból rozrywa .. 07.09.09, 08:39
          Kalincia ja rowniez nie popieram samobojcow i takze mam zal, ze moja
          ukochana mama, ktora tak bardzo chciala zyc i cieszyc sie pierwsza
          wnuczka musiala odejsc, a inne osoby na wlasne zyczenie rezygnuja z
          zycia.

          Jak dowiedzialam sie o smierci tego chlopaka to bylam na niego
          wsciekla. Taj naprawde to zmarnowal zycie swoim rodzicom. Jego juz
          nie ma, a oni zostali. Ale musimy pamietac, ze zadna zdrowa osoba
          nie targnie sie na wlasne zycie. Instynkt samozachowawczy jest
          jednym z najsilniejszych. Aby doszlo do takiej tragedii musi
          nastapic splot wielu bardzo negatywnych czynnikow.
          • tilia7 Re: Rok .. czas nie pomaga, a ból rozrywa .. 07.09.09, 14:24
            Samobójstwo nie jest wyborem.Samobójstwo następuje wtedy, kiedy
            cierpienie przekracza siły do walki z nim.Stańcie prosto i rózłóżcie
            ręce i niech ktoś wiesza na waszych ramionach coraz większe
            ciężary.Do pewnego momentu będziecie trzymac ramiona prosto, bez
            wysiłku, nawet mimo ciężarom, bo będą one na wasze siły.Potem ręze
            zaczną się męczyc i omdlewac, ale będziecie walczyc jeszcze
            długo.Ten czas walki będzie rózny u każdej z was.Ale w końcu
            przychodzi taki ciężar, że już NIE MA TAKIEJ MOŻLIWOŚCI ,żeby go
            utrzymac.To jest ten moment.Wszyscy jesteśmy potencjalnymi
            samobójcami.Tylko jedni mają więcej sił inni mniej, jedni dają radę
            utrzymac większy ciężar inni mniejszy.Nie osądzajcie, abyście nie
            byli sądzeni.Oni też umierają w efekcie choroby.Może straszniejszej
            nawet niż inne, bo nikt jej nie potrafi ani zrozumiec ani za wczasu
            dostrzec.
    • annubis74 Re: Rok .. czas nie pomaga, a ból rozrywa .. 07.09.09, 11:10
      Kiedy przeczytałam Twoje słowa:
      > świat pędzi naprzód, chociaż powinien się zatrzymać w tej
      sekundzie,
      > gdy on odszedł.. niby nic się nie zmieniło, nadal rodzą się
      ludzie,

      pomyślałam że chyba każdy w momencie śmierci ukochanej osoby
      przeżywa to samo. Dla nas świat powinien zatrzymać się, wstrzymać
      oddech, zamrzeć choć na chwilę... a wsystko toczy się dalej
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      • annmaria Re: Rok .. czas nie pomaga, a ból rozrywa .. 07.09.09, 20:59
        Tak slonce powinno zachodzic czerwiensze niz zwykle albo zmienic
        kolor na czarny ptaki powinny przestac spiewac ludzie smiac sie.
        Powinno wszystko sie zatrzymac i trwac w bezruchu. Tylko dzwony
        powinny bic. Ale tak nie jest. U mnie minely wlasnie dwa lata. I
        zyje. Dziwie sie ale zyje. Pracuje piore sprzatam zupe gotuje. A jak
        idzie jesien grzybowa gotuje bo tak lubil. Gotuje i placze i lzy leca
        do zupy lzy wielkie jak groch bo przeciez potem ja wyleje bo On jej
        nie skosztuje nie bedzie sie cieszyl jak dziecko ze z grzybow takich
        z prawdziwego lasu ktory ukochal. Dwa lata a czuje sie jakbym
        wszystkie nerwy miala na wierzchu i wystarczy podmuch wiatru a
        wszystko boli. Dusza boli. Wystarczy podobny zapach a nie moge tchu
        zlapac no i jak ktos klucz w zamek wklada zamieram przyszedl mysle a
        przeciez wiem ze juz nigdy nie przyjdzie. Czas najokrutniejszy czas
        co ulgi nie przynosi co oddala wspomnienia. Tak sie staram by glosu
        nie zapomniec by niczego nie zapomniec. Ale zyje. Tylko ten moj swiat
        smak i zapach stracil. A ja najlepszego przyjaciela jakim byl moj
        Ojciec.
        Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za
        marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest
        brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom...
      • kalincia Re: Rok .. czas nie pomaga, a ból rozrywa .. 09.09.09, 14:40
        > Kiedy przeczytałam Twoje słowa: pomyślałam że chyba każdy w
        momencie śmierci ukochanej osoby
        > przeżywa to samo. Dla nas świat powinien zatrzymać się, wstrzymać
        > oddech, zamrzeć choć na chwilę... a wsystko toczy się dalej

        niestety :( jak dla mnie to wraz z jego śmiercią czas mógłby stanąć,
        wiatr przestać wiać, słońce nigdy więcej już nie wstać, drzewa i
        kwiaty mogłyby już nigdy nie zielenić się, nie zakwitać .. powinna
        zapaść ciemność.. już na wieczność, bo życie straciło smak, zapach i
        sens ..
        ja nadal się zastanawiam, dlaczego słońce świeci, dlaczego ludzie
        się śmieją, jak to jest możliwe.. bo przecież on nie widzi, że wstał
        kolejny dzień, nie widzi śniegu, nie czuje powiewu wiatru .. jego
        oczy się zamknęły, ciepłe ręce i ramiona zniknęły.. gdzieś w ziemi..
        usta się nie uśmiechają, a głos nie powie "będzie dobrze, nie martw
        się"
        ludzie mówią "codziennie ktoś umiera, takie życie", a ja mam ochotę
        krzyczeć, że wiem, ale nie on, nie ktoś taki ..
        on powinien żyć jak najdłużej, tyle dobrego robił dla innych..

        podczas gdy my (kiedyś) szczęśliwi, wtuleni w siebie, nie myślący o
        śmierci czy chorobie tańczyliśmy na koncercie, inna dziewczyna w
        tym samym roku traciła ukochanego chłopaka ..
        gdy Ty odchodziłeś, pewnie jakaś kolejna dziewczyna cieszyła się
        szczęściem u boku swojego jedynego, nieświadomo tego, że i jego rak
        w przyszłości pokona.. brutalna prawda, o której się nie mówi ..
        tzn. mówi się, ale nie oficjalnie..
        przeraża mnie to ..

          • kalincia Re: Rok .. czas nie pomaga, a ból rozrywa .. 11.09.09, 20:06
            maretta111 napisała:

            > Moje serce rozrywa ból, wcale nie jest lepiej, uczę się z tym
            bólem żyć,
            > podnosić z kolan,ale ciągle padam, to ponad moje siły, ja chcę
            żeby mój brat
            > wrócił, ja już go nie puszczę, co z tego że mam takie marzenia,
            które nigdy nie
            > spełnią się.

            ja czuję dokładnie to samo :( chcę, żeby on wrócił, chcę czuć jego
            obecność przy sobie, chcę się przytulić i go pogłaskać po policzku,
            jak kiedyś .. :(
            moja koleżanka wczoraj urodziła dziecko.. cieszę się jej szczęściem,
            ale nachodzą mnie myśli typu "jedno życie się skończyło, inne się
            rozpoczyna", wszystko kręci się dalej, świat się nie skończy .. a
            mój płacz i jego młode życie, które się skończyło, nikogo nie
            obchodzą
            • kalincia 2 lata... 06.09.10, 19:16
              dziś minęły dwa lata... długie 2 lata, które tak naprawdę nie wiem kiedy przeminęły..

              w pierwszą rocznicę na grobie było mnóstwo zniczy..
              w drugą jest kilka..

              w pierwszą było pogodnie, dziś cały dzień leje.. niebo płacze, że świat się pomylił..

              to tylko czas .. czas, który sobie leci i ma wszystko gdzieś..
              za rok będą 3 lata, potem 5, 10, 20 .. nic się nie zmieni, świat żyje nadal..
              a ja już pomału nie chcę pisać, nie chcę mówić..

              kiedyś ktoś na tym forum ładnie napisał pewne słowa.. dziś je sparafrazuję, patrząc w niebo i wołając do K., - nie wracaj tu, nigdy tu nie wracaj, ten świat nie był Ciebie wart ..

              [*]

              • margolka-and-more Re: 2 lata... 06.09.10, 21:39
                Kalińcio, nie mogę zapalić prawdziwych światełek Twojemu ukochanemu, a wierz mi, jednym z najsensowniejszych zajęć na tym świecie wydaje mi się palenie świateł, żeby o nikim, kto tu kochał i był kochany, nigdy nie zapomniano. Zapalam Mu więc tak (*)(*)(*).
                Niech tylko Oni będą szczęśliwi. Niech wiedzą, że o nich pamiętamy i że zostawili tyle dobrego tu, że ich życie NA PEWNO miało sens. Niech nas wyglądają przez niebieskie okna. Niech nie wracają, my, już w bojach skamienieli, damy jakoś radę. A ten świat nie jest Ich wart...
                • kalincia Re: 2 lata... 06.09.10, 22:36
                  dzięki :)
                  wiesz, ja oddałabym wszystko, żeby wrócił... ale może lepiej żeby nie wracał do tego beznadziejnego świata, on był zbyt dobry, po prostu.. może miejsce aniołów jest w niebie ?

                  • margolka-and-more Re: 2 lata... 06.09.10, 22:49
                    Tak, miejsce aniołów, nawet tych ziemskich, jest w niebie. Ja zawsze mówiłam, że moja K. mi z nieba spadła. I potem, gdy to wszystko się działo, pomyślałam, że do nieba muszę oddać... Ten moment wahania - o co się modlić? Żeby cierpiała dłużej? Bardziej? Po to tylko, żeby mnie mniej bolało? Czy żeby odeszła? To modliłam się bez słów. O nie wiadomo co.
                    I myślę, że żaden mój najgorszy z dni "potem" nie był wart tego, żeby Ona wróciła tu, gdzie się cierpi, zawsze w końcu się cierpi. Już dość. Wierzę, że tam, gdzie jest, jest szczęśliwa. A że jest - wiem na pewno.
                    Dla Nich tak lepiej.
                    Mocno przytulam, Kalińciu
                    • kalincia Re: 2 lata... 06.09.10, 23:50
                      on też mi z nieba spadł..
                      czuły i opiekuńczy aniołek, który się mną zajął.. potem zniknął, trochę z mojej winy i po paru latach pojawił sie nieoczekiwanie na chwilę w moim życiu.. na za krótką chwilę i wrócił do nieba..
                      wrócił skąd pochodził.. jak w bajce, ale to nie była bajka, to nasze życie..
                      życie, które kopie w dupę zbyt mocno.. i śmierć, która odbiera radość życia..

                      i ja nie mam pewności, że jest TAM szczęśliwy.. może wiara nie ta, za słaba, ale czasem wątpię..

                      oj, nie tak miało być, nie tak.. nie tak ta historia miała się zakończyć.. jedna bohaterka była zbędna, a na imię jej było Śmierć..
                      • agawyzga Re: 2 lata... 07.09.10, 08:28
                        Witajcie kochane dziewczyny, jak pięknie piszecie o życiu, świecie i miłości...jakbym słyszała swoje myśli ,jakbym czuła to samo...ten świat powinien się zatrzymać, ale pędzi jak szalony tylko ja stoję na rozdrożu i nie umiem już w nim żyć...
                        Życie straciło to co najpiękniejsze i choć nie wiem jak bardzo bym się starała nie potrafię już wrócić do życia i cieszyć się kolejnym dniem...nie potrafię...
                        W przyszłym miesiącu u mnie rocznica, pierwsza rocznica bez córki...na te myśl już cierpnie mi skóra, jak to przeżyje? jak dam rade? a potem...spokój..nic gorszego mnie już nie może spotkać przecież...wszystko przeżyje, bo przeżyłam odejście najlepszej przyjaciółki...cóż mnie jeszcze może złamać?
                        Agnieszka-mama Madzi
                        • kasik2222 Re: 3 lata... 07.09.10, 08:38
                          bo tak naprawdę to czas się zatrzymał... ale tylko dla nas. Ja widzę wyraźnie że nie za bardzo idę do przodu. Mimo małej córeczki. Ma dopiero 4 latka. Nic mnie nie cieszy, nic mi się nie chce. Nie ciągnie mnie do niczego. Dalej nie mogę uwierzyć, że On już nie wróci nigdy. Mój ukochany. Mój mąż. Nigdy go nie zobaczę, ani nasza córcia. Ona go nawet nie pamięta.
                          --
                          może dla świata byłeś tylko człowiekiem, dla mnie byłeś całym światem...
                          • kasik2222 Re: 3 lata... 07.09.10, 08:41
                            ale i tak najbardziej współczuję matkom tracącym dzieci. Tego już mój umysł nie pojmie. Sama mam dziecko, i mimo straty męża, nie wyobrażam sobie że mogłabym mją stracić.
                            Kochane mamy bardzo Wam współczuję.
                            --
                            może dla świata byłeś tylko człowiekiem, dla mnie byłeś całym światem...
                          • agawyzga Re: 3 lata... 07.09.10, 08:41
                            Tak Kasik....masz racje....świat zatrzymał się dla nas i jak to jest...? ty masz córeczkę, nie masz męża...ja odwrotnie...mam męża ,nie mam córeczki...każdy wariant jest nie do przyjęcia...
                            Agnieszka-mama Madzi
    • raffaella54 Re: Rok .. czas nie pomaga, a ból rozrywa .. 07.09.10, 16:59
      Aleście się tu rozpisały w czasie,gdy wykonywałam różne czynności domowe,a potem ucinałam sobie drzemkę.
      O czym to ja...Aha,reinkarnacja.W moim ostatnim poście zdaje się napisałam,ze widocznie zasłuzyłam na to,co mnie w zyciu spotyka.Rzecz jasna chcialabym przedstawić tutaj swój pogląd na te sprawę,żeby nie było,że kogoś próbuję pouczać czy też,nie daj Boże,indoktrynować.

      Otóż wielosć wcielen jest dla mnie oczywistością.Grupa naukowców z University of Virginia pzreprowadziła badania nad grupą 2500 dzieci pamietających przeszłe inkarnacje-badania te byly przeprowadzone w sposób stricte naukowy,z zachowaniem scisłych procedur.Piszą o tym w swoich ksiazkach Jim B.Tucker i Ian Stevenson.
      To nie wszystko-oczywiscie są ludzie,którzy poddają się hipnozie w celu dotarcia do poprzednich wcielen;ja nawet nie potrzebuję poddawać się takim kosztownym i niepewnym procedurom(możliwosć oszustwa),sama prawdopodobnie dotarłam do swoich dwóch poprzednich inkarnacji i otrzymałam na to przekonujące dowody w postaci informacji,których w żaden sposób nie mogłam wcześniej posiadać.Rzecz jasna odbywa się to w stanie rozszerzonej świadomości,czy też w stanie alfa,jeśli ktoś woli.

      Wiem,ze większosć osób na forum popuka się znacząco w głowę i pomyśli"baba najpewniej zwariowała'; ze swej strony zapewniam,ze nigdy nie byłam w lepszej formie umysłowej niz obecnie,pewnie za sprawą codziennego harmonizowania półkul mózgowych.Przy tym wszystkim jestem racjonalistką,milośniczką nauki i badań naukowych.

      Doszłam do takiego stadium mojego życia,ze niczego i nikogo się nie boję,a przede wszystkim śmierci.Śmierć oznacza dla mnie spotkanie ludzi,którzy odeszli,a których kocham,a ponad wszystko powrót do ukochanego Domu,który udalo mi się "zobaczyć' w czasie moich podróży-miłość,piękno,dobro ,które tam istnieje,nie da się żadnymi ziemskimi słowami opisać.

      A tymczasem wracam do rzeczywistości,dziubię pomału swój codzienny los,opłakuję swoje ukochane dziecko,okazuję milość moim domownikom i tak to idzie...To już moze niedługo,jestem stara i zmęczona...
      • first.marionetka Re: Rok .. czas nie pomaga, a ból rozrywa .. 07.09.10, 18:59
        Rafaello, ostatnio przeczytałam o małej dziewczynce ok. 3-letniej bodajże z Podkarpacia, która obecnym rodzicom powiedziała, że wcześniej też była dziewczynką zmarła młodo tragicznie, póżniej była u bozi i teraz jest z nimi.
        Powiedziała gdzie mieszkała, jak się nazywała i ci obecni rodzice pojechali do tej rodziny.
        Dowiedzieli się, że faktycznie mieli córkę, która zmarła porażona prądem ok. 10 lat wcześniej.
        Gdy porównano zdjęcia dziewczynek, były nie tylko podobne, ale identyczne.
        W artykule niestety zdjęć nie było.
        Ale jak widzisz urodziła się gdzieś tam, w innej rodzinie.
        Wędrówka dusz..... może i jest, ma to jakiś sens. Ale.... cierpimy, że spotkało nas rozstanie, na które w żaden sposób nie byliśmy gotowi/ gotowa.
        Cóż mi tam, że niby ta dusza się odrodzi, ale póki co moja dusza upadła i nie potrafię ją "wzmocnić".
        To już wolę prosto myśleć, że spotkamy się po tej drugiej stronie..... dużo w tym nadziei.
        Dużo więcej, niż to, że urodzi się w innej rodzinie ........ i w wieku 3 lat powie jak ta dziewczynka...... po co to wszystko ? tak trudno to wszystko ogarnąć.....

        • raffaella54 Re: Rok .. czas nie pomaga, a ból rozrywa .. 07.09.10, 20:21
          Dziewczyny,pare słów tylko dzisiaj...Jeśli chodzi o pamięć genetyczną,w wypadku tych 2500 dzieci nie moze być mowy,ponieważ rodziny te nie były ze soba w ogóle spokrewnione.Po prostu niektórzy naukowcy posługują się tym argumentem,ponieważ w żaden tzw."naukowy"sposób nie potrafią tych fenomenów wyjasnić.Z pewnością nauka ostatnio bardzo się rozwinęła,ale nadal wiele spraw jest przez nią nietkniętych -panowie naukowcy nie mają pojęcia,jak te zjawiska wyjaśnić i po prostu je ignorują.Sprawy się mają tak,że dawniej trzeba było dowodzić,że Bóg nie istnieje,dzisiaj wręcz przeciwnie-świat nauki domaga się od wierzących dowodów na istnienie Boga.

          Wielką nadzieję na częściowe choćby wyjaśnienie zjawisk tzw."paranormalnych"niosą najnowsze odkrycia w dziedzinie mechaniki kwantowej,zaiste ,są tam rzeczy ,o których filozofom się nie śniło.Może kiedyś o tym tu napiszę,jesli będą chętni,by słuchać...

          Jaki jest sens cierpienia?Długi temat,moze napiszę ,jak ja to widzę ,innym razem...
              • agawyzga Re: Rok .. do rafaelli 08.09.10, 08:12
                Rafaello napisałaś.......Wielką nadzieję na częściowe choćby wyjaśnienie zjawisk tzw."paranormalnych"niosą najnowsze odkrycia w dziedzinie mechaniki kwantowej,zaiste ,są tam rzeczy ,o których filozofom się nie śniło.Może kiedyś o tym tu napiszę,jeśli będą chętni,by słuchać...
                Jaki jest sens cierpienia?Długi temat,może napiszę ,jak ja to widzę ,innym razem...

                Proszę napisz coś więcej....
                Agnieszka-mama Madzi
            • kalincia Re: Rok .. czas nie pomaga, a ból rozrywa .. 08.09.10, 20:52
              w porządku :)
              nie musi być to tylko nasz wątek, jeśli o mnie chodzi, to mi wszystko jedno .. możecie tu pisać, nie przeszkadza mi to :) z moim Aniołem mam wspomnienia, "nasze miejsca", "naszą" szkołę, nasze wszystko...

              margolka-and-more napisała:
              > Rafaello, a czy na te rozważania nie można by założyć osobnego wątku? Niech to
              > będzie wątek Kalińci i jej ukochanego, tylko ich...
        • kalincia 3 lata bez Ciebie [*] 06.09.11, 23:42
          Czas płynie.. 3 lata przeminęły ..
          3 lata bez Twojego głosu, uśmiechu, bez Ciebie ..
          3 lata ze świadomością, że pewien etap życia odszedł do przeszłości ..
          to tylko czas ..
          czy leczy rany?
          chyba nie.
          z czasem boli mniej, ale ból nie zniknął ..
          tęsknota też nie ..
          żal pozostał ..

          dziś wiem na pewno - niczego nie zmienię, niczego nie cofnę, to, co było - minęło..
          czas zabrał nam Ciebie ..
          wspomnień mi nikt nigdy nie odbierze
          czasem uciekam z tego beznadziejnego świata do ciepłych wspomnień o Tobie, o nas.. grzeję się w nich i gdy już trochę się 'podgrzeję' idę dalej ..
          idę przed siebie, z Tobą w sercu, we wspomnieniach, z Tobą przy sobie, bo wiem, że jesteś ze mną..
          Jesteś każdego dnia, jak niewidzialny anioł stróż, jak niewidzialna dłoń, chroniąca na tyle na ile to możliwe, przed światem ..
          a świat potrafi być brutalny i kopnąć w tyłek ..
          więc kopie.. ale wstaję, podnoszę się, bo przecież muszę..
          przecież nie mogę tylko płakać przy Twoim grobie, nie mogę..

          Zawsze myślałam, że jestem silna. Do momentu Twojej śmierci. Wtedy zrozumiałam jak bardzo jestem słaba, jak niewiele mogę.. Upadłam na dno rozpaczy, bólu, złości.. Byłam w sytuacji strasznej, chciałam za wszelką cenę zwrócić Ci życie.. Chciałam zatrzymać świat, skoro był na tyle głupi, że nie zatrzymał się sam wraz z Twoim odejściem..
          Nie rozumiałam jakim prawem ludzie się śmieją, jak to możliwe, że po nocy wstaje dzień, skoro Ty odszedłeś..
          Wszystko stanęło.. Zatrzymało się ..Straciło wartość ..
          Chciałam do Ciebie..
          Chcę nadal ..
          Ale wiem, że nie mogę teraz.. że nadejdzie moment, w którym się spotkamy, wyjdziesz mi wtedy na spotkanie.. wiem to
          Mam pewność, że się zobaczymy.
          A teraz nie pozostało mi nic innego jak żyć. Dla Ciebie..
          I chociaż czasem obrywam od ludzi, ranią (świadomie czy też nieświadomie) bardzo mocno, kłamią, kręcą, krzywdzą.. Podnoszę się i z Tobą idę dalej ..
          Są chwile, kiedy się zatrzymuję, kiedy wątpię, kiedy nie mam sił..
          Gdy chce mi się płakać.. i płaczę..
          Tęsknię za Tobą .. Ale wiem, że jesteś przy mnie.. mimo, że Cię fizycznie nie mogę zobaczyć, dotknąć, przytulić.. Ty jesteś.. Zawsze blisko ..
          Tyle nam pozostało..
          To nie był ani Twój wybór ani mój..
          Co zrobić.. Takie życie ..
          Brutalne, bezlitosne, ale takie jest..
          Dzisiaj jesteś, jutro Cię nie ma ..


          • proy0311 Re: 3 lata bez Ciebie [*] 07.09.11, 14:19
            "Tęsknię za Tobą .. Ale wiem, że jesteś przy mnie.. mimo, że Cię fizycznie nie mogę zobaczyć, dotknąć, przytulić.. Ty jesteś.. Zawsze blisko .. "

            Kalinciu... u mnie wŁaśnie minąŁ ...rok...
            Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zrobiŁo mi się jakoś tak że czuje...
            Że mówię w czasie terażniejszym kocham...

            Jeszcze dwa tygodnie temu nie umiaŁabym odczytać Twoich sŁów...
            Dziś już wiem o jakiej obecności mówisz...
            A życie jest...trudne :}

            ŚwiateŁko dla Niego i modlitwa za Niego i za Ciebie...bycie tutaj...to sztuka...:}
          • ollaa86 Re: 3 lata bez Ciebie [*] 07.09.11, 14:21
            Kalinko... Tak dobrze rozumiem każde Twoje słowo...
            Bardzo serdecznie Cię przytulam.
            Ja też już wiem, że Oni SĄ przy nas, bliżej niż kiedykolwiek...

            Światełko dla Twojego Ukochanego(*)(*)(*)
              • kalincia Re: 3 lata bez Ciebie [*] 07.09.11, 23:55
                proy0311 - potrzeba czasu, by nauczyć się odczytywać znaki.. cieszę się, że już je widzisz, one pomagają .. trzymaj się ciepło :)

                ola - bo oni są, są przy nas, ale w innej formie.. są cały czas, niezależnie od pory dnia, roku, od pogody, nastroju.. po prostu są, gdzieś blisko..

                margolka - ładnie powiedziane, prawdziwie..

                trzymajcie się, dziękuję za płomyczki.
                życzę Wam, by było lepiej.. by świat przyniósł uśmiech ..
                • tilia7 Re: 3 lata bez Ciebie [*] 08.09.11, 11:34
                  Kalincia,przytulam mocno.
                  Oczywiście,że z nami są.Tak jak i my jesteśmy z Nimi.
                  Ja też mogę powiedziec,że słowa:"miłośc jest silniejsza od śmierci" nie są tylko wyświechtanym frazesem.

                  Światełka dla Twojego Ukochanego(*)(*)(*)
                    • kalincia Re: 3 lata bez Ciebie [*] 10.09.11, 01:38
                      muszę to napisać..

                      nie mogę spać.. mialam dzisiaj mały wypadek, tzn. nie ja, uderzono w auto, które zaparkowałam, nie było mnie w środku. 2 pijanych kierowców, długa historia.. w każdym bądź razie pijani straszni, jeden później uderzył w budynek.

                      jakbym była w środku w samochodzie albo przed nim, np. zamykając drzwi, mogliby uderzyć we mnie ..
                      przyszłam do auta po fakcie, na szczęście..

                      kolejny raz zadziałała niewidzialna dłoń..

                      strach .. nie mogę zasnąć ..
                      • tilia7 Re: 3 lata bez Ciebie [*] 10.09.11, 18:53
                        Witaj Kalinciu
                        U mnie nijak,na prochach antydepresyjnych próbuję pozbierac siły,żeby jakoś życ.Czasem spokojniej,czasem niespokojniej,zawsze smutno i pusto.Jakoś dni mijają jeden po drugim,ale jak mijają,to sama dobrze wiesz.

                        Ja niecały miesiąc temu o mało nie wpadłam pod auto.O mało czyli dosłownie o milimetry.Przechodziłam na drodze szybkiego ruchu,ale uważnie,grzecznie,na pasach.Facet w osobówce zatrzymał się,pokazał,że mam przechodzic,podziękowałam,wyszłam na ulicę i dosłownie cudem uniknęłam wejścia pod ciężarówkę,która go wyprzedziła na pełnym gazie.Gdyby nie krzyk dziewczyny za mną nawet bym nie wiedziała co się dzieje.Gdybym zrobiła pół kroku do przodu zamiast do tyłu,byłoby po mnie.Pierwsze,co poczułam to najpierw nieopisane zdziwienie,potem dopiero strach,kiedy zobaczyłam twarz tej dziewczyny siną z przerażenia a potem ulgę.Pirwsza reakcja:spojrzenie w chmury i wdzięcznośc a zaraz potem absolutnia świadomośc,że patrzą na mnie Jego oczy wścikłe,że nie uważam a jednoczesnie pełne miłości i troski,poczułam to tak wyraźnie,że aż wyrwało mi się na głos:"wiem,miałam uważac,przepraszam".

                        Trzymaj się cieplutko,przytulam mocno
                        • kalincia Re: 3 lata bez Ciebie [*] 10.09.11, 22:37
                          zbieraj siły, musisz przeżyć życie, tak, żeby kiedyś móc mu opowiedzieć o tym, co przeżyłaś..
                          wiem, że to trudne, że się nie chce, że nie ma celu, nic nie ma sensu, że ciężko się podnieść, ale warto próbować ..

                          całe szczęście, że zrobiłaś pół kroku we właściwym kierunku..
                          jeszcze nie jest Twój czas ..
                          • kalincia 4 lata minęły .. 06.09.12, 23:46
                            powróciłam tu, na forum tylko na chwilę..

                            minęły 4 lata, nie mam pojęcia kiedy i jak to się stało, ze ten czas zleciał
                            4 długie lata ! sama w to nie wierzę, wydaje mi się, że to niemożliwe

                            takie fakty
                            dziwny świat, dziwny czas, dziwne wszystko

                            żyję, funkcjonuję, podniosłam się
                            nie wiem co napisać.. postanowiłam mimo wszystko tu zajrzeć..

                            nauczyłam się żyć bez niego, bo nie dano mi innego wyboru
                            moje życie jeszcze trwa, więc z niego korzystam
                            czasem dziecinnie szalejąc na rowerze, wyżywając się na ściance wspinaczkowej
                            czasem nostalgicznie
                            czasem dojrzale

                            wiem, że on jest przy mnie :) jest cały czas, nikt nigdy nie zdoła mi tej wiary odebrać
                            zsyła mi ludzi, których spotykam na swej drodze
                            pomaga mi w życiu
                            dodaje mi odwagi, gdy mi jej brakuje
                            hamuje mnie, gdy przeczuwa, że coś jest nie tak

                            czuję jego obecność :)

                            nie piszę więcej .. ja już wszystko powiedziałam, wypłakałam, wykrzyczałam, wyżaliłam..
                            cokolwiek powiem - będę się powtarzać ..
                            żal, ból, tęsknota nadal mi towarzyszą, chociaż udało mi się wstać.. i za to jemu dziękuję :)

                            dziękuję także wam - za to, że byłyście przy mnie, na tym forum, gdy umierałam z bólu.. że czytałyście moje zapłakane wypowiedzi, odpisywałyście.. podnosiłyście na duchu, gdy nie miałam sił żyć .. dzięki za każdy post, każdą odpowiedź, każdego maila, to także dzięki wam zaczęłam wracać do świata żywych ..

                            idę dalej .. dalej przez życie ..

                            www.youtube.com/watch?v=WsGCU2FeN-k&feature=related
                            • ollaa86 Re: 4 lata minęły .. 09.09.12, 20:49
                              Kalinciu,
                              bardzo się cieszę, że opłakałaś już swoja utraconą Miłość. "Utraconą" przecież tylko w materialnym, fizycznym znaczeniu tego słowa. Bo tak naprawdę przecież wiemy dziś, że Oni wciąż z nami są. Może nawet bardziej niż za życia... Cieszę się, że znów żyjesz, bo to najlepsze, co mogłyśmy dla Nich zrobić. Przecież Oni tak bardzo chcieliby widzieć nas szczęśliwe. Ja dziś tak bardzo dobrze o tym wiem. Ja straciłam mojego G. rok po Twoim nieszczęściu. Nie towarzyszyłam Ci w Twoim bólu, jeszcze mnie tu nie było, wtedy jeszcze byłam szczęśliwa. I dziś tez jestem, znów uśmiecham się do słońca i kocham:).
                              Trzymaj się ciepło i żyj, bo to przecież najważniejsze: żyć pełnią życia. Przecież życie to najpiękniejsza "rzecz", jaką posiadamy i tak na prawdę to tylko chwila, a potem spotkamy się razem. Dziś wierzę, że tak właśnie będzie:).

                              Światełko rocznicowe dla Twojego Ukochanego (*)

                              --
                              Don't be afraid of
                              Shadows on your path
                              'Cause they only mean that
                              Light's still shining in the dark.
                                • kasik2222 Re: 4 lata minęły .. 14.09.12, 10:51
                                  Kalincia, światełko zapalam dla Twojego ukochanego (*).
                                  U mnie niedługo piata rocznica...
                                  --
                                  może dla świata byłeś tylko człowiekiem, dla mnie byłeś całym światem...
                                    • kalincia To już 5 lat 23.09.13, 21:40
                                      6.09 minęło 5 lat od jego śmierci.... rzadko tu zaglądam..
                                      W lipcu straciłam babcię, mam dosyć śmierci .. :(

                                      Gdyby on dziś żył, miałby prawie 28 lat ..
                                      Odszedł, mając niecałe 23 ..

                                      A czas leci ..
                                      • magdallenee Do Kalinci 28.09.13, 12:28
                                        Kalinciu doskonale wiem co czułaś. Ja również 3 miesiące temu straciłam męża. Mój świat się kompletnie zawalił, wszystko legło w gruzach. Nie mam na nic siły a już najgorsze są wieczory - wtedy wszystko wraca. Nie potrafię sobie znaleźć miejsca. Zabrakło nam 3 tygodni do rocznicy ślubu. Mój mąż miał nie całe 28 lat, całe życie było przed nim a zmarł wskutek nieszczęśliwego wypadku. Nie wiem co będzie dalej mam dopiero 22 lata i jak sobie pomyślę, że tyle życia bez niego ... Ból rozrywa mnie na kawałki. Strasznie mi go brakuje, tak niespodziewanie odszedł, a 15 minut wcześniej się uśmiechał i mnie przytulał ... Odszedł na moich oczach ... Jak ja mam sobie z tym poradzić ???
                                        • kalincia Re: Do Kalinci 29.09.13, 00:09
                                          Bardzo mi przykro :(

                                          Nie odpowiem Ci jak sobie poradzić, bo sama do końca nie wiem ..
                                          Płacz, krzycz, opowiadaj - jeśli Ci to pomaga
                                          Nie słuchaj rad typu 'weź się wreszcie w garść', 'przestań ciągle płakać'

                                          Słuchaj sama siebie
                                          Będzie bolało, będzie trudno, popłyną pewnie litry łez
                                          Wszystko się zmieni

                                          Ja dużo pisałam, przelewałam uczucia na bloga
                                          Każdy szuka jakiegoś sposobu, by choć trochę ukoić ból ..

                                          Życie toczy się dalej..

                                          Miałam chwile kiedy nie rozumiałam jak to jest możliwe, ze codziennie wstaje słońce, że kwiaty nadal zakwitają, że po zimie jest wiosna..
                                          Chciałam, żeby świat umarł.

                                          Zrozumiałam jednak, że to mój świat umarł
                                          A życie płynie dalej
                                          I będzie płynąć..

                                          Teraz - po śmierci babci - już mniej się buntowałam,
                                          wiedziałam, że świat kręci się dalej, a babci czas się skończył..
                                          Zachorowałam po jej śmierci, mój organizm nie wytrzymał,
                                          od 2 m-cy w zasadzie ciągle choruję.

                                          Ale mam świadomość, że ona odeszła, a ja nie mogę już nic zrobić..

                                          Jestem starsza o 5 lat i bogatsza o doświadczenia, których wolałabym nie mieć

                                          Mawiają, że czas leczy rany
                                          Zawsze odpowiadałam, że on nie leczy ran, lecz przyzwyczaja do bólu

                                          Jednak troszkę moje rany zagoił..
                                          Potrzebowałam jednak 3 lat na dojście do siebie








                                          • magdallenee Re: Do Kalinci 30.09.13, 21:51
                                            To naprawdę strasznie boli, zwłaszcza że ,, mamy " małego synka, który nie będzie pamiętał o tym jak wspaniałą osobą był jego tata. I myślę, że tylko dlatego, że mam małego synka, którym przez cały dzień muszę się zajmować i nie mam czasu myśleć o niczym innym jestem tu gdzie jestem, że żyję. Gdyby nie on ... ale pocieszam się myślą, że z każdym dniem jestem coraz bliżej mojego promyczka, że nic gorzej nie będzie, bo w najgorszym wypadku będę razem z nim. Po tej stronie mam synka a po tamtej męża, więc i tu i tu ktoś zawsze na mnie czeka, lecz uwierz że nie ma dnia by te okropne wspomnienia nie wracały, by nie wylewały się wieczorami setki łez, by nie było żalu o to co się stało ... :(
                                            • kalincia Re: Do Kalinci 13.10.13, 21:05
                                              Masz synka i jakkolwiek banalnie to nie zabrzmi - masz dla kogo żyć.
                                              Będziesz mu opowiadać jakim cudownym człowiekiem był jego tata..
                                              Przykro mi, że stało się to co się stało..

                                              I nie wiem co Ci powiedzieć..
                                              Jedyne, czego pewnie byś chciała, to aby dalej było jak dawniej

                                              A trzeba próbować iść dalej, mimo, że czasem nie widać sensu
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka