Bądź świadoma i bezpieczna w ciąży! Moja Ciąża z eDziecko.pl

     

problem z przedszkolankami Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam
    w przyszłym tygodniu wybieram sie do psycholga z dzieckiem ale chciałabym
    najpierw uzyskac panstwa i pani psycholog opinie.
    Ostatnio cos sie dzieje nie tak w grupie mojego dziecka w przedszkolu-takie
    odnosze wrażenie.Gdy odeszła wychowawczyni mojego dziecka miesiąc temu i w to
    miejsce weszła nowa przedszkolanka od tego czasu są "problemy" z moim
    dzieckiem.Panie wiecznie nie zadowolone z syna, skarża wkółko na niego ze
    ochlapał dziewczynke wodą ( a gdzie ona byla jak dzieciaki same w łazience
    urzedowały- przecież mogły sobie krzywde zrobić) , ze jej nie słucha , ze nie
    chce wspólpracowac w grupie a powinien przestrzegać zasad w
    społeczeństwie.Myslicie ze dziecko 3,5 letnie powinno przestrzegac już zasad
    społecznych? Ze popycha dzieci bo np on chce byc niedzwiedziem w kółku (a nie
    moze byc 2-óch niedzwiedzi?), że nie chce sie bawić z dziecmi tylko sam, że
    przeszkadza dzieciom w zabawie, ze wierci sie jak siedzi na karze a tego nie
    powinien robic.chyba cos jest z tymi paniami nie tak...Co o tym państwo i pani
    psycholog sądza? wcześniej nie było takich problemów gdy rozmawiałam z jego
    poprzednia wychowawczynią..Ja odnosze wrazenie ze te panie przedszkolanki nie
    zajmuja i nie poświęcaja dziecku odpowiedniej uwagi dlatego je dziecko
    ignoruje, gdyz nie maja autorytetu u niego w domu sie nic takiego nie zdarza
    wiec jestem zbulwersowana tym co słyszę na temat dziecka. Zastanawiam sie nad
    rozmowa z pania dyrektor by przyglądnęła sie pracy tych przedszkolanek-czy to
    dobry pomysł? Dziecko jest nerwowe i czesto nie moze powstrzymac emocji nie
    wiem czym to moze byc spowodowane.
    Dobrze chociaz ze chetnie chodzi do przedszkola.Pozdrawiam.
    • Gość: bibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 18:18
      (a gdzie ona byla jak dzieciaki same w łazience
      urzedowały- przecież mogły sobie krzywde zrobić)


      a skąd wiesz, ze dzieci same były w łazience? Przeciez to jest
      chwila moment i kolezanka/kolega jest mokry? Czy myslisz ,ze
      przedszkolanka ma oczy wokół glowy? Jesli dziecko chcetnie chodzi do
      przedszkola, to nie rozumiem problemu!? Jesli potrafisz rozmawiac o
      tym na forum to zrob tak samo i porozmawiaj (bez emocji) z
      wychowawczynia grupy! A potem idź do dyrektorki!

      a po co lecisz z dzieckiem do psychologa?
      • Gość: mati IP: *.radom.vectranet.pl 23.02.10, 18:30
        po co lece do psychologa a po to że panie mi zasugerowały ze mojemu dziecku
        potrzebny jest psycholog, bo nie współpracuje z grupą w przedszkolu.
        • Nie dajmy się zwariować.

          Dziś dziecko nie współpracuje w grupie, ale za tydzień to może się zmienić. Po co pchać od razu dziecko do kolejnej obcej osoby?

          Myślę, że problem stanowią nowe przedszkolanki. Wcześniej nie było problemów z synem i pojawiły się dopiero po "zmianie".

          Straszna rzecz, że ktoś został ochlapany w łazience - te przedszkolanki powinny się najpierw zastanowić i poczytać o dzieciach, a nie lecieć na skargę do rodziców.

          To chore, że zmuszają dzieci do określonych ról, zabaw. W ten sposób inni mogą zacząć się wyśmiewać z syna, że "ty byłeś niedźwiedziem". A syn pewnie zareaguje agresją i kolejne problemy gotowe.

          Widzę, że te nowe nie radzą sobie z grupą dzieci albo tylko z Pani synem. Warto zapytać o doświadczenie i ewentualnie zasięgnąć opinii o ich pracy w poprzednich placówkach. Czasem wychodzą zaskakujące rzeczy.

          -----

          ABC Mądrego Rodzica- wiedza, która jest bezcenna
    • Gość: kasia123m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 22:03
      to powiem CI ze nic nieprzebije naszych przedszkolanek...jestem z krakowa...moze
      to to amo przedszkole...ahhaha.....a wiec zaczelo sie wlasnie od skarg ze moje
      dziecko bawi sie samo...a w zabawach grupowych raz bierze udzial a raz
      nie....nie zawsze patrzy na pania jak do niego mowi....pani styczniu zaczela
      wypisywac z specjalnym zeszyciku " dziene " jej zdaniem zachowania mojego
      dziecko...cyt niektore...niesprzata zawsze zabawek..casami niebawi sie
      grupie..zdejmuje pantofle...zaczepia dzieci roznymi przedmiotami ale nie bawi
      sie znimi..oczywiscie wpadlam w nerwy...no bo jak przedszkolanka mowi ze cos
      jest nie tak to kazdy by sie zdenerwowal...dziecko moje jest
      rehabilitowane...czyli fizycznie troszke w tyl..pani przeszkadza np to ze
      nieumie podskakiwac...ze dziwnie biega...powiedizialam na poczatku ze mamy
      rehabilitacje i pracujemy nad tym...ale widac niewystarczylo..wezwalismy
      psyhologa..oczyiwscie obserwacja..pani psyholog stwierdzila ze dziecko
      ok...nadal spiete i nerwowe ( to byl styczen)...nie dazy pan zaufaniem...w
      grupie sie bawi...dzieci zaczepia bo chce sie znimi bawic ale nieumie( zero
      kontaktow z roisnikami wczesniej).jej zdaniem zle ze jak plakal 2 miesiace na
      poczatku niezabralam go zprzedszkola bo byl niedojrzaly do przedszkola( mial 2
      lata 8 miesiecy).dziecko chorowalo duzo jak bylo male...szpitale nie
      szpitale,sepsa...wiec rozwoj przebiega nieharmonijnie.umyslowo 8 miesiecy do
      przodu ale spolecznie potrzebuje wiecej czasu by sie zgra z grupa.przy rozmowie
      z rodzcami niebylo pani ale myslalam ze ona uslyszala to samo.dziecko do
      przedszkola na 5 miesiecy bylo moze z 2,5 bo ciagle choruje.minely 3 dni a pni
      zno wylazi z zeszycikiem..bo wie pani bo synek pomial kartke i porysowal stolik
      a przy myciu zebow upieral sie ze chce krzeselko i bedzie to robil na
      siedzaco...straszne problemy nie?:)wkurzylam sie niemilosiernie.powiedzialam jej
      ze moze zamiast siedziec z zeszycikiem i czekac az on znow cos zrobi co warto
      wpisac to moze sprobuje z nim pogadac..poszukac zw nim dobrych stron.ze problem
      z nieptrzeniem w oczy nie jest jak psyholog stwierdzila wstydem przed obcymi, bo
      nigdzie takiego zachowania niewidzialam,tylko problemem w przedszkolu.on im
      nieuf,nielubi ich i to mow.syn ma tzw opozniony rozowj mowy...mowi wszystko ale
      niegramaycznie czasami a pani twierdzi ze ona go nierozumie...wszyscy go
      rozumieja w 90% tylko nie ona.malo tego...wigilia...20 dzieci przy jednym stole
      a moje osobno przy innym...impreza trwa godzine..mam 130 zdjec...normlne?albo
      mowie jej ze dziecko sika na stojao a ona mi mowi ze w 3 go przyciskaly do kibla
      zeby sie ysikal na siedzaco bo inaczej czasami zdaza mu sie pomoczyc cos przy
      sikaniu....a ja sie pozniej dziwie ze dziecko potrafi popuscic w majtki w
      domu..dlaczego? nerwy i emocje...synek teraz od lutego zaczal nagle bardzo duzo
      opowiadac o przedszkolu...teraz jest chory ale powiedzial mi ze ostatnio jk
      plakal bo chcial herbatyke to jedna zpan filmowala go komorka...tylko po
      co??nawet pokazywal jak to robila...ja nieuzywam tak komorki wiec musi byc w tym
      prawda...powiedzial tez ze tylko jego panie filmuja.dzwonilam do psyhologa
      przedszkolnego..ma byc 9 marca..i ona mowi ze ona im tego niekazala i ze tak
      niewolno bez mojej zgody...poprsotu super...wszyscy mi mowia zabierz go
      tamtad...a ja nie wiem...nie wiem co robic...moze te przedszkolanki chca bym go
      zabrala...to niech mi powiedza a nie robia takie jaja...
      • Gość: kasia123m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 22:03
        " dziwne zachowania mialo byc...inne...nietypowe...
        • Rany! Nieprzyjemnie mi się zrobiło, jak przeczytałam wypowiedzi Kasi powyżej.
          To jest małe dziecko i krzywdzone w sposób, przed którym się nie obroni.
          Niestety, po to jest pani nauczycielka przedszkola, tudzież pani pomoc
          przedszkolna, żeby wspólnie z dziećmi współpracować i wypracowywać to
          przestrzeganie zasad życia społecznego... Tu działa się poprzez konsekwentne
          stawianie granic, na zasadzie to robimy, a to nie jest dobrze widziane... Ale
          nie poprzez szykanowanie małego dziecka, bo tak to nazwę...
          Nabawi się dziecko nerwicy z tymi paniami i tyle.
          Nie ma możliwości przeniesienia gdzie indziej? Może do mniej licznej grupy? To
          kosztuje, ale chyba warto?
          --
          Je ne regrette rien
      • Gość: mati IP: *.radom.vectranet.pl 24.02.10, 12:27
        też odnoszę wrażenie ze panie chcą pozbyć się mojego dziecka z przedszkola, ale
        nie dam za wygraną.
        • No tak, Ty nie dasz za wygraną, ale dziecko swoje odcierpi...
          To nie Ty spędzasz tam dziennie 8-9 godzin...
          Jeżeli ktoś ma nieprawidłowe podejście pedagogiczne, to i dyscyplinowanie przez
          zwierzchnika bądź rozmowy z rodzicami niewiele zmienią... To jest praca w żywej
          materii, na psychice małego dziecka. Jak ktoś ma ograniczone horyzonty i swoją
          jedynie słuszną wizję wychowawczą, to zawsze to się dobije na dzieciach, a
          "owoce" zbiorą rodzice...
          Nie ma innych możliwości, bardziej przyjaznego przedszkola?
          --
          Je ne regrette rien
        • Gość portalu: mati napisał(a):

          > też odnoszę wrażenie ze panie chcą pozbyć się mojego dziecka z przedszkola

          Nie wierzę, żeby tu chodziło o jakąś duperelę, problem musi być dużo poważniejszy, niż opisałaś.

          Może to ciebie chcą się panie pozbyć?

          --
          Ne puero gladium!
    • Wysyłanie dziecka "do psychologa" świadczy o tym, że panie czuja sie bezradne.
      Poprosiłabym o spotkanie - Pani i mąż oraz wychowawczyni i dyrektorka. Z prosba,
      by przedstawiały swoje ROZUMIENIE dziecka i propozycje jakie mają dla niego by
      lepiej się społecznie rozwijało. To jest ich zadanie.
      Prosze nie pozwalac przerzucac odpowiedzialności na siebie. To co dziecko robi
      na terenie przedszkola jest domena przedszkolanek.

      Pozdrawiam
      JD
      • Gość: mati IP: *.radom.vectranet.pl 24.02.10, 15:34
        dziękuje.
        • Mamy dwa opisy tego, co dzieje się w przedszkolach. Panie sobie nie radzą i jak większość Polaków zwalają winę na innych, żeby tylko nie wyszło, że to ja nie umiem sobie poradzić. Eh...

          Moim zdaniem, Matti nie powinna walczyć, bo pyrrusowe zwycięstwo tylko zaszkodzi. Może nie jej, ale dziecku, które stawia pierwsze kroki w społeczeństwie. Czy warto, aby zapamiętało ten czas jako ciągłe stresy i nerwy?

          Podejrzewam, że ze zmianą przedszkola też nie jest tak łatwo. Najważniejsze, żeby dziecko nie poczuło się "przerzucane" z miejsca na miejsce. Dojdzie jeszcze do wniosku, że to jego wina. Podobnie dzieje się kiedy rodzice się rozwodzą - dziecko myśli, że to jego wina.

          Najlepsza będzie rozmowa między dorosłymi. Warto zacząć od rozmowy.
      • >>>justyna_dabrowska napisała:
        Wysyłanie dziecka "do psychologa" świadczy o tym, że panie czuja sie bezradne.<<<

        Bo moze kaliber problemów, które mają z jednym dzieckiem je po prostu przerósł.
        Są dzieci zdrowe i sprawiające troche problemów wychowawczych, ale sa tez dzieci
        z większym zaburzeniami (np. rozpoczynające sie ADHD czy deficyty w zakresie
        odbioru bodźców sensorycznych) - i tylko konsultacja u specjalisty moze to
        zweryfikować.
        Psycholog nie gryzie i wbrew powszechnemu mniemaniu nie produkuje dziecku
        zaburzen, czasem je jednakże potrafi zebrac w całość i nazwac; moze tez być
        pomocny w rozmowach w wychowawcami w przedszkolu.

        --
        Pozdrawiam
        IwonaP.
    • witam moim zdaniem to przedszkolanka powinna sie leczyc nie dziecko.
      mam bardzo podobny problem mam 4.5 letnią corkę pani przedszkolanka
      gnębi moje dziecko kara dziecko bez podstawnie krzyczy na dziecko
      corka nie chce chodzić do przedszkola ciagle płacze gdy jest mowa o
      przedszkolance. ostatnio byla nawet sytuacja ze dziecko mi chorowalo
      i nie puszczalam dziecka do przedszkola i chodzialam po lekarzach .
      gdy dziecko wrucilo do przedszkola pani przedszkolanka zaczela na
      dziecko krzyczec "czemu nie byla w przedszkolu?" corka odpowiedziala
      ze "miala badania"a pani jej powiedzial: "to ty sobie szukaj innego
      przedszkola"!!!... kolejna sytuacja to byla taka ze bylo zabronione
      przynoszenie z domu zabawek do przedszkola ale pani przedszkolanka
      swojemu dziecku pozwolila zabierac zabawki do przedszkola chociaż
      bylo to zabronione !!!jej corka przyniosla lalke i ciuszki do niej
      wiadomo jak to dzieci moja corka dotknela lalkę i zostala ukarana tym
      ze musiala sama siedziec na lawce przez bardzo dlugo gdy inne dzieci
      sie bawily... jest to dla mnie oburzające! takich sytuacji jest mnóstwo ! ja podejmę kroki poważne w tej sprawie!!! pozdrawiam
      • Gość: Maria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.10, 11:23
        Aż mi się wierzyc nie chce, ze tak mogą zachowywac sie nauczycielki
        przedszkola! Jeśli to prawda, to koniecznie idź do dyrektora
        przedszkola. Ja sama jestem w szoku, ze nauczyciel tak przedmiotowo
        traktuje Twoje dziecko! A druga sprawa, nie nazywaj nuczyciela
        przedszkola przedszkolanką :), bo przedszkolanką jest Twoje
        dziecko :) A nauczyciel to nauczyciel!
    • Nie zgadzam się że smoczek jest używany przez matki które nie chcą poswięcić
      dziecku czasu. Przy pierwszym dziecku nie chciałam go stosować i przez pierwsze
      5 tygodni nie miałam. Efekt był taki, że przy dużej potrzebie ssania syn non
      stop ssał i ulewał bo był przejedzony, albo ssał a nie połykał wiec po 10
      minutach takiej zabawy byliśmy cali mokrzy, do tego ja miałam potworne problemy
      z nadprodukcją mleka i zastojami bo miałam tak potwornie rozkręconą laktację
      przez to ssanie. Smoczek był bardzo przydatny. Na początku stosowany często, gdy
      syn zaczął bardziej interesować się światem i ruszać mocno ograniczony. po pół
      roku służył tylko do zasypiania.
      Odstawiliśmy gdy syn miał rok - uważam że dłużej nie powinno się używać smoka.

      Młodszy dostał smoka szybciej i teraz ma tak, że najpierw pije mleko przy piersi
      a potem w tej samej pozycji domaga sie zastąpienia piersi smokiem i zasypia
      przytulony.
      Fakt, że możliwość uspokojenia go gdy wokół za dużo się dzieje jest cenna.
      A jeśli chodzi o ząbkowanie to smoczek pełni rolę gryzaka, zwłaszcza przy
      przednich zębach.
      Ja jestem etykiem :) i święta racja że nie ma rzeczy złych samych w sobie -
      wszystko zależy od tego jak je wykorzystamy i nie ma co dorabiać ideologii do
      stosowania/nie stosowania smoczka.
    • Gość: aga IP: *.olsztyn.mm.pl 16.06.10, 22:57
      Jak czytam wypowiedzi matek, to jednocześnie rozumiem je, bo sama
      jestem matką,.Ale rozumiem panie nauczycielki( nie ma czegoś takiego
      jak przedszkolanki:) jest to obrazliwe)bo sama 2 lata uczyłam w
      przedszkolu(teraz w szkole) i wiem jak pretensjonalni potrafią byc
      rodzice.Czasami naprawdę dziecko było bardzo absorbujące,że
      sygnalizowało się problem rodzicom.Jednak cokolwiek mówi się o
      dziecku, rodzice zawsze reagują gniewem na nauczycieli.A jeśli
      chodzi o łazienkę, to jak pani wyobraza sobie 28 dzieci w grupie i
      jedna nauczycielka.
      POZDRAWIAM i proponuję spojrzcie także z innej strony
      • Pretensjonalni?????
        Czas umierać...
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • Gość: Maria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.10, 18:55
          A dlaczego verdano tak się dziwisz???
          • Może dlatego się dziwi, że "pretensjonalni" to nie to samo co "pełni pretensji"?
            Może miała kiedyś złudzenia, ze osoby dopuszczone do zawodu NAUCZYCIELA
            wychowania przedszkolnego (bo przecież "przedszkolanka" to obraza) potrafią w
            miare poprawnie posługiwać się ojczystym jezykiem?
            • Otóż to.
              Może sie wstrzymam dzięki Twojemu wpisowi z seppuku na jakis czas:)
              Ale nie ręczę - jak można dawać dyplom nauczycielski komuś, kto
              używa słów bez zrozumienia?
              --
              Mops i kot

              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
              • Gość: werra IP: *.olsztyn.mm.pl 19.06.10, 12:19
                ,,pretensjonalny nienaturalny, sztuczny, przesadny, napuszony,
                emfatyczny; pełen pretensji" może zamiast być złośliwym wobec tej
                pani sprawdzcie co znaczy słowo ,, pretensjonalny"-czyli pełen
                pretensji.Ale czego można spodziewać się po forum, kazdy może się
                wyładować.
                • Nie, pretensjonalny to nie jest ktoś, kto ma pretencje o coś do
                  kogos innego. Nie tylko nie rozumiesz słowa, ale nawet słownikowego
                  wyjasnienia.

                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                • Pełen pretensji w innym sensie słowa pretensja - w sensie pochodzącym od
                  angielskiego "pretend" czyli udawać. Pretensja do bycia znawcą równa się na
                  przykład udawaniu znawcy. Czyli pełen pretensji to taki, który dużo udaje.
                  --
                  Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                  że przylecą piraci bombowcem
                  i bogatym zabiorą pieniądze,
                  a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                  • asia_i_p napisała:

                    > Pełen pretensji w innym sensie słowa pretensja - w sensie pochodzącym od
                    > angielskiego "pretend" czyli udawać.

                    a w życiu :)
                    słowo "pretensja" pojawiło się w języku polskim dużo wcześniej, niż stały się
                    popularne kalki z angielskiego :)
                    raczej (wydaje mi się) z łacińskiego praetendere
                    • Widzę, że niezła wojna się rozpętała :> Ja bym chciała na temat.
                      Może dziecko tak bardzo kochało panią i teraz strasznie tęskni co odbija
                      się na innych. Agresja często się pojawia u dzieci, które czują się
                      niezauważane. Może poprzednia pani przedszkolanka bardziej zwracała
                      uwagę, faworyzowała?
                      A panie przedszkolanki to na douczanie bym wysłała skoro sobie nie radzą.
                      Zawsze zostaje jeszcze kasa w tesco (nie chcę obrazić żadej kasjerki, bo
                      każdą pracę szanuję, pierwsze mi po prostu na myśl przyszło) skoro obecny
                      zawód zbyt trudny.
                      • Gość: Maria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.10, 09:57
                        mehil to uszanuj zawód nauczyciela!
                        • Ależ szanuje, sama przez kilka lat zajmowałam się dzieciakami. Tylko
                          stwierdziłam, że skoro panie sobie nie radzą, to może nie zawód dla nich?
                          Znam wielu ludzi, którym rodzina wmówiła, że będą świetnymi
                          matematykami/pedagogami/lingwistami/budowlańcami itd, a nie nadają się do
                          tego wcale męcząc siebie i innych. Niektórzy też wybrali jakiś swój
                          wymarzony zawód, na studiach okazało się, że to nie to, lecz oni dalej,
                          choć wiedzą, że nie dadzą sobie rady, ciągną bezsensowną naukę tracąc
                          swój cenny czas, który mogli by poświęcić na uczenie się czegoś co byłoby
                          dla nich.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.