Dodaj do ulubionych

nauka 5 latka

06.04.10, 11:52
ćwiczymy pisanie czytanie liczenie.dobrze idzie :)
czy to dobrze ,żle ,czy bez znaczenia ?
Edytor zaawansowany
  • justyna_dabrowska 06.04.10, 14:13
    Jesli ćwiczycie równolegle bieganie, skakanie, lepienie, przebieranie się,
    wąchanie, nicnierobienie, fantazjowanie, pływanie, chichotanie itp to wszystko
    jest w porządku:)

    "ćwiczy wyłacznie intelekt tylko ten, kto postradał zmysły"
    pozdrawiam
    JD
  • jotde3 06.04.10, 14:34
    justyna_dabrowska napisała:

    > Jesli ćwiczycie równolegle bieganie, skakanie, lepienie,
    przebieranie się,
    > wąchanie, nicnierobienie, fantazjowanie, pływanie, chichotanie itp
    to wszystko
    > jest w porządku:)

    nie da sie ćwiczyć wszystkiego a dopuszczenie wyżej wymienionych
    aktywności czy ich ułatwienie dziecku (np. lepienia przez położenie
    w dostępnym miejscu plasteliny , puszczanie na dwór,zostawienienia
    wolnego czasu na fantazje )ćwiczeniem jeszcze nie jest .

    > "ćwiczy wyłacznie intelekt tylko ten, kto postradał zmysły"

    głównie dlatego że intelektu sie wyćwiczyć zanadto nieda ale można
    posiąść umiejętnośći emocjonalne min.samodyscypliny ,pokonywania
    trudności.
    wyćwiczyć można też mieśnie czy układ płuco-serce ale nie u 5 latków
    ( ruch na świezym powietrzu to jeszcze nie ćwiczenie)
  • mgla_jedwabna 04.05.10, 00:07
    "ruch na świezym powietrzu to jeszcze nie ćwiczenie"

    A właśnie, ze tak. W teorii sportu mowi się, że wszelkie ćwiczenia dla dzieci, nawet wprowadzenie do konkretnych sportów, mogą mieć formę wyłącznie zabaw ruchowych.

    Tak więc nie będzie innego ćwiczenia dla 5-latka niż "ruch na świeżym powietrzu" lub taki sam ruch w sali gimnastycznej itp.

    "głównie dlatego że intelektu sie wyćwiczyć zanadto nie da"

    To co ty z tym dzieckiem robisz? Wyrabiasz mu wyłącznie cierpliwosć męczac tabliczką mnożenia, a ostateczna znajomość tejże nie ma dla ciebie znaczenia?
  • jotde3 06.04.10, 14:42
    nasuneła mi sie taka myśl że w czerwcu będziemy w połowie
    elementarza falskiego(mojego starego) a z matmą to chyba na końcy 2
    klasy .
    zastanawia mnie więc czy tak trudno uczyć dzieci w grupie że
    programy szkolne w nauczaniu początkowym są takie proste ?
  • Gość: mama IP: 195.8.217.* 06.04.10, 15:45
    A czy przez to Twoje dziecko nie bedzie nudzilo sie w szkole?
    Chyba,ze odrazu pojdzie do drugiej klasy, albo i wyżej:)

    Ja akurat nie jestem za tym, by z pieciolatkiem siedziec i cwieczyc
    z ksiazek czy elementarza. Nauka poprzez zabawe, czy przy okazji
    zabawy jak najbardziej,ale bez przesady.

    Wole teraz pokazywac dziecku swiat nieco inaczej,bardziej tak jak
    pisze o tym pani Justyna, przez doswiadczanie swiata, a nie przez
    elementarz, na to jescze przyjdzie czas.
    Ale jesli Twoje dziecko lubi , to spoko, najwazniejsze zeby ono bylo
    zadowlone:)
  • jotde3 06.04.10, 17:06
    Gość portalu: mama napisał(a):

    > A czy przez to Twoje dziecko nie bedzie nudzilo sie w szkole?

    może ,może będzie też sie cieszyć że ono już umie .

    > Ja akurat nie jestem za tym, by z pieciolatkiem siedziec i
    cwieczyc
    > z ksiazek czy elementarza.

    to nie plebiscyt .chodzi o to by podać argumenty a nie tylko swoje
    zdanie ?wiec co złego w tym że 1godz 5 razy w tygodniu poświecisz na
    wspomniane ćwiczenia ?myślisz że to bedzie aż tak strata czasu ?

    > Ale jesli Twoje dziecko lubi , to spoko, najwazniejsze zeby ono
    bylo
    > zadowlone:)

    lubi cipsy i kole ,czy to znaczy że mam pozwolić tylko to mu jeść ?
  • demonii.larua 06.04.10, 17:16
    Dobrze, jeśli dziecko to lubi. Mniej dobrze, jeśli za tym nie przepada.
    A jakie to miało znaczenie okaże się jak dziecko już będzie "musiało".
    --
    1% dla Adki :)
  • Gość: jotde3 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 06.04.10, 17:31
    demonii.larua napisała:

    > Dobrze, jeśli dziecko to lubi. Mniej dobrze, jeśli za tym nie
    przepada.

    chyba każdy woli sie bawić niż pracować ?niewielu uda sie to
    połączyć .czy wiec ucząc 5 letnie dziecko pracy/obowiązku ( na jego
    miare ) pomagamy mu czy szkodzimy .

    > A jakie to miało znaczenie okaże się jak dziecko już
    będzie "musiało".

    niestety nigdy to sie nie okaże ,nawet w dorosłym życiu bo niemamy
    podglądu do rzeczywistości równoległej ;) dlatego interesują mnie
    najbardziej odsyłacze do badań nad tym .to forum experckie wiec może
    jakiś expert zna takie badania ???
  • kobraluca 06.04.10, 19:49
    zastanawia mnie jakimi badaniami sie podpierales decydujac sie na taka forme nauki

    badaniami sie nie podepre, bo nie mam materialow,ale w ksiazkach o psychologii dzieciecej, miedzy innymi na studiach, wielokrotnie spotykalam sie z twierdzeniem,ze zbyt wczesna nauka moze przyniesc wiecej szkody niz pozytku
    mozg, ktory nie jest wystarczajaco rozwiniety wytwarza sobie inne sciezki niz wtedy gdy jest na formalna nauke gotowy
    Pani Justyno, ma Pani dostep do przeroznych materialow, czy zna Pani jakies badania to potwierdzajace?


    --
    Nothing you become will disappoint me;
    I have no preconception that I'd like to see you be or do.
    I have no desire to foresee you, only to discover you.
    You cannot disappoint me.
  • jotde3 06.04.10, 20:04
    kobraluca napisała:

    > zastanawia mnie jakimi badaniami sie podpierales decydujac sie na
    taka forme na
    > uki

    żadnymi,kwestia wiary i potrafie to powiedzieć otwarcie .

    > badaniami sie nie podepre, bo nie mam materialow,ale w ksiazkach o
    psychologii
    > dzieciecej, miedzy innymi na studiach, wielokrotnie spotykalam sie
    z twierdzeni
    > em,ze zbyt wczesna nauka moze przyniesc wiecej szkody niz pozytku

    tak ,ale często to dotyczy nauki w szkole gdzie ważniejszy od
    inelektualnego jest rozwój społeczny


    > mozg, ktory nie jest wystarczajaco rozwiniety wytwarza sobie inne
    sciezki niz w
    > tedy gdy jest na formalna nauke gotowy

    to mnie właśnie zastanawia. pewne cechy motoryczne możne zacząć
    ćwiczyć dopiero w pewnym wieku ,podobnie może być z nauką pracy.
    rzecz w tym że "może być" ale nie musi być . czemu dla wszystkich to
    musi być 7 lat jak zaczynają sie uczyć pracy w szkole ? a czemu
    niemoże być 5 lat w domu ?

  • kobraluca 07.04.10, 13:52
    > > badaniami sie nie podepre, bo nie mam materialow,ale w ksiazkach
    o psychologii
    > > dzieciecej, miedzy innymi na studiach, wielokrotnie spotykalam
    sie z twierdzeni
    > > em,ze zbyt wczesna nauka moze przyniesc wiecej szkody niz
    pozytku tak ,ale często to dotyczy nauki w szkole gdzie ważniejszy
    od
    > inelektualnego jest rozwój społeczny


    mowiac o zbyt wczesnej nauce mam na mysli nauke czytania, liczenia
    itp, zbyt wczesnie i zbyt duzo moze zaszkodzic dziecku


    --
    Nothing you become will disappoint me;
    I have no preconception that I'd like to see you be or do.
    I have no desire to foresee you, only to discover you.
    You cannot disappoint me.
  • jotde3 07.04.10, 14:24
    kobraluca napisała:

    > mowiac o zbyt wczesnej nauce mam na mysli nauke czytania, liczenia
    > itp, zbyt wczesnie i zbyt duzo moze zaszkodzic dziecku

    zgadza sie ,może tak być , pytanie tylko co to jest zbyt wcześniej ?

  • kobraluca 07.04.10, 23:29
    dziecko w wieku przedszkolnym nie jest w stanie zrozumiec wielu rzeczy, ktore moze zrozumiec dziecko w wieku szkolnym , ma ograniczone zdolnosci myslenia logicznego i wyciagania wnioskow, wynika to z roznic w budowie mozgu w wiku 5 lat i 7-8 lat

    poczytaj sobie o koncepcji rozwoju intelektualnego Jean'a Piaget, przytocze tylko czesc

    Okres wyobrażeń przedoperacyjnych (inteligencji reprezentującej)
    Trwa od 2 do 7 roku życia.
    myślenie konkretno-wyobrażeniowe (za pomocą obrazów), intuicyjne i impulsywne
    intensywny rozwój języka
    rozwój pojęć
    przyswajanie znaków i symboli
    rozumowanie oparte na zdarzeniach zewnętrznych (a nie na operacjach logicznych), które cechuje:
    nieodwracalność – brak zdolności przekształceń
    egocentryzm
    centracja
    animizm
    artyficjalizm
    antropomorfizm
    sprawiedliwość immanentna
    interioryzacja – przekształcanie czynności faktycznych w umysłowe, a którego przejawami są:
    odroczone naśladownictwo
    zabawa symboliczna
    wyobrażanie sobie – wywoływanie obrazów umysłowych
    mowa wewnętrzna
    kształtująca się zdolność do antycypowania przyszłości

    Okres operacji konkretnych
    Trwa ~ 7 – 11, 12 rok życia.
    myślenie słowno-logiczne
    wykształcone pojęcie stałości ilości
    odwracalność operacji umysłowych
    przyswojenie pojęć logicznych oraz zdolność do klasyfikacji hierarchicznej
    brak myślenia abstrakcyjnego
    możliwość dokonywania kategoryzacji
    rozumienie relacji

    przeprowadzono wiele badan potwierdzajacych,ze tak wlasnie wyglada rozwoj intelektualny u dzieci

    --
    Nothing you become will disappoint me;
    I have no preconception that I'd like to see you be or do.
    I have no desire to foresee you, only to discover you.
    You cannot disappoint me.
  • kobraluca 08.04.10, 00:54
    kobraluca napisała:

    wynika to z roznic w budowie mozgu w wiku 5 lat i
    > 7-8 lat

    zle sie wyrazilam, chodzi mi o to,ze niektore czesci mozgu sa
    bardziej rozwiniete u starszych dzieci

    --
    Nothing you become will disappoint me;
    I have no preconception that I'd like to see you be or do.
    I have no desire to foresee you, only to discover you.
    You cannot disappoint me.
  • jotde3 08.04.10, 09:04
    kobraluca wydaje sie oczywiste to że dziecko starsze rozumie wiecej
    niż młodsze co nieznaczy że młodsze nie jest w stanie opanować tego
    co system edukacji wymyślił dla starszego.
    po namyśle musze stwierdzić że moje wątpliwosci były bez sensu bo
    dziecko i tak chodzi do przedszkola gdzie jest poddawane ćwiczeniom
    (np. gimnastyka korekcyjna to prawdziwe ćwiczenie trwające chyba z
    45 minut a nie zabawa ,widziałem i byłem pod wrażeniem ).niedługo
    też pójdzie do szkoły na zajęcia po 4 godziny dziennie + praca
    domowa. ćwiczenie wiec ze mną tej GODZINKI dziennie teraz żadnej
    krzywdy mu niezrobi a że z materiałem zaszliśmy tam gdzie zaszliśmy
    to co ja poradze ? jak poznał litery to zaczoł pisać i czytać jak
    nauczył sie cyfr,liczb zaczoł dodawać ,mnożyć to i zaczoł robić
    równania z niewiadomą ,niesądzisz chyba że od razu go posadziłęm do
    tych równań ?;)jeśli bym wymagał ponad jego rozwój to niebyło by tak
    szybkiego postępu .chyba niemyślisz że należało by ograniczyć
    dziecko możliwość poznawania matematyki bo to mu zaszkodzi ;)hehe

    > przeprowadzono wiele badan potwierdzajacych,ze tak wlasnie wyglada
    rozwoj intel
    > ektualny u dzieci

    ok.taki jest rozwój dziecka .ale mnie interesowały badanie nad
    wpływem nauki dziecka (zgodnie z jego faktycznymi możliwościami )w
    warunkach domowych od wieku 4-5 lat na sukces w życiu ( może być w
    szkole ).możliwości dziecka sprawdza sie tak że zaczyna sie od
    ćwiczeń łatwiejszych i małosamodzielnych a przechodzi do
    trudniejszych i samodzielniejszych .
  • kobraluca 08.04.10, 20:20
    jotde,ale Ty nie rozumiesz co probuje Ci wytlumaczyc

    aby czlowiek byl zdolny do myslenia logicznego, ktore jest niezbedne miedzy innymi przy nauce matematyki, musi miec odpowiednio rozwiniety mozg, 5-latek nie jest w stanie zrozumiec wielu rzeczy, ktorych Ty uczysz synka
    moze Ci sie wydawac,ze on sie nauczyl mnozenia, i owszem moze nauczyl sie na pamiec,ale on nie jest w stanie tego zrozumiec
    pisales kiedys ze Twoj synek nauczyl sie,ze 15x1=15,ale nie rozumie,ze 83x1=83, czy to nie daje Ci do myslenia?
    jest dla niego za wczesnie na taka forme nauki

    przytoczylam czesc koncepcji rozwoju intelektualnego po to,zebys zobaczyl jak rozumuja 5 letnie dzieci, na myslenie logiczne jest za wczesnie

    rozumiem,ze chcesz nauczyc dziecko wytrwalosci, pokonywania trudnosci,ale zapomniales chyba o tym,ze dzieci ucza sie tego na codzien od malego, pokonuja trudnosci uczac sie mowic, chodzic, wspinac po drabinakch, balansujac na rowerze, uczac sie samodzielnego ubierania itd, wymaga to od nich niezwyklej wytrwalosci, bez ktorej nie bylyby w stanie posiasc tych umiejetnosci

    --
    Nothing you become will disappoint me;
    I have no preconception that I'd like to see you be or do.
    I have no desire to foresee you, only to discover you.
    You cannot disappoint me.
  • jotde3 09.04.10, 09:21
    kobraluca napisała:

    > jotde,ale Ty nie rozumiesz co probuje Ci wytlumaczyc
    >
    > aby czlowiek byl zdolny do myslenia logicznego, ktore jest
    niezbedne miedzy inn
    > ymi przy nauce matematyki, musi miec odpowiednio rozwiniety mozg,
    5-latek nie j
    > est w stanie zrozumiec wielu rzeczy, ktorych Ty uczysz synka
    > moze Ci sie wydawac,ze on sie nauczyl mnozenia, i owszem moze
    nauczyl sie na pa
    > miec,ale on nie jest w stanie tego zrozumiec

    co to znaczy "zrozumieć" ? niewiem na jakiej drodze uczy sie moje
    dziecko ,czy na drodze tzw.logicznego myślenia (czymkolwiek byś to
    nazwała)czy jedynie uczy sie zapamietywać potrzebne do rozwiązywania
    zadań algorytmy.
    ale efekt są min.dwa:
    1)- zyskał umiejętności min. i matematyczne .
    2)- posiadł zdolność pracy dla celu ( potrafi sam zaplanować dni
    części ćwiczeń a potem poinformować mnie czy zaraz po przedszkolu
    czy najpierw sie pobawi)


    > pisales kiedys ze Twoj synek nauczyl sie,ze 15x1=15,ale nie
    rozumie,ze 83x1=83,
    > czy to nie daje Ci do myslenia?
    > jest dla niego za wczesnie na taka forme nauki

    coś było za trudne by z marszu mógł sie połapać.wystraszył sie
    żadkiej wtedy w obliczeniach bez liczydła większej
    liczby .zrobiliśmy krok w tył i potem poszło .mózg mu od tego sie
    nie zagotował .



    > przytoczylam czesc koncepcji rozwoju intelektualnego po to,zebys
    zobaczyl jak r
    > ozumuja 5 letnie dzieci, na myslenie logiczne jest za wczesnie

    co więc na litość to jest ,to myślenie logiczne u dzieci w/g Ciebie ?
    niedawno na jednej ze stron elementarza folskiego było takie
    zadanko a=4 b=3 ile jest a+b=? i mój przećwiczony nielogiczny synek
    mimo że pierwszy raz sie spotkał z takim równankiem odrazu je
    policzył podstawiając pod litery cyfry. co to jest jak nie logiczne
    myślenie ?uznasz że logicznie myśli dopiero jak złoży wniosek do
    użędu patentowego ?;)


    > rozumiem,ze chcesz nauczyc dziecko wytrwalosci, pokonywania
    trudnosci,ale zapom
    > niales chyba o tym,ze dzieci ucza sie tego na codzien od malego,
    pokonuja trudn
    > osci uczac sie mowic, chodzic, wspinac po drabinakch, balansujac
    na rowerze, uc
    > zac sie samodzielnego ubierania itd, wymaga to od nich niezwyklej
    wytrwalosci,
    > bez ktorej nie bylyby w stanie posiasc tych umiejetnosci

    chyba żartujesz ? one sie nieuczę w ten sposób wytrwałości a tylko
    ukazują wytrwałość wrodzoną .dziecko niejest w stanie samo
    kształtować swojego charakteru to musi przyjść z zewnątrz.

  • Gość: aniucha333 IP: 193.162.192.* 09.04.10, 13:08
    Kobraluca - jestem zdziwiona ze kto jak kto ale ty takie rzeczy
    pisac?!

    > aby czlowiek byl zdolny do myslenia logicznego, ktore jest
    niezbedne miedzy inn
    > ymi przy nauce matematyki, musi miec odpowiednio rozwiniety mozg,

    Sorry ale nie moge sie z tym zgodzic. Moze ja mam jakies inne
    dziecko ale moje mysli logicznie w wieku lekko ponad 4 lat. I
    swiecie wierze ze to dlatego ze uczy sie gry na skrzypcach od juz
    prawie 2 lat, ze ucze ja liczyc, czytac, wyciagac wnioski. Mloda
    potrafi ukladac puzzle 100 czesciowe bez mojej pomocy. Pisze litery
    biorac kredke do reki i uczac sie tego - SAMA. Sama przychodzi i
    pyta jak czegos nie wiem. Ma tzw ped do wiedzy. I dlaczego jej tego
    zabraniac?

    I tak a propos, dlaczego dzieci potrafiace grac na jakimkowliek
    instrumencie sa tak swietne w matmie? I dlaczego jak mozna dziecko
    uczyc grac czy tanczyc czy ukladac klocki czy puzzle to jest to ok?
    Ale juz czytanie czy matma to nie?!

    geez, dziewczyny nie rozumiem was. Powyzej na ekranie wyswietla mi
    sie zdjecie Igora Faleckiego - malego genialnego perkusisty z
    Gdanska. Wjedzcie na youtube i zobaczcie co on robil majac lat 4 czy
    5 czy 6. Na pewno znajdziecie tez na youtube inne dzieci w wieku
    przedszkolnym potrafiace b. duzo. I co z tym zrobic? Zabronic?
  • jotde3 09.04.10, 13:48
    Gość portalu: aniucha333 napisał(a):

    > I tak a propos, dlaczego dzieci potrafiace grac na jakimkowliek
    > instrumencie sa tak swietne w matmie?

    bo muzyka to tylko inna troche ale matematyka .dodatkowo trzeba mieć
    jeścze jakąś chyba koordynacje ruchową . poprostu to idzie w
    parze ,może jeden obszar w muzgu ?albo jeden odpowiedzialny gen ?
    nienauczysz matematyki ucząc muzyki ,ani odwrotnie .przynajmniej nie
    w dużym stopniu .słyszałaś o muzykach w ćwiczeniach rozwiązujących
    równania ? jak są to raczej nieliczni :)
  • Gość: aniucha333 IP: 193.162.192.* 09.04.10, 14:30
    Muzyka cwiczy przed wszystkim pamiec, koordynacje ruchowa, i tworzy
    jakies polaczenia miedzy dwoma polkulami (nie pamietam co). Mam paru
    znajomych po szkolach muzycznych ktorzy skonczyli polibude, albo
    ekonometrie albo wydzial matematyczny. Sa wybitnie logiczni. Gra na
    instrumencie tego uczy.

    dodatkowo trzeba mieć
    > jeścze jakąś chyba koordynacje ruchową . poprostu to idzie w
    > parze ,może jeden obszar w muzgu ?albo jeden odpowiedzialny gen ?

    Koordynacje ruchowa trzeba wycwiczyc. Nie ma czegos jak jakis
    odpowiedzialny gen. Zeby dobrze grac na instrumencie trzeba cwiczyc.
    I nie musi ta osoba zaraz planowac zostac wielkim wirtuozem. Nawet
    takie granie dla przyjemnosci polaczone z codziennym cwiczeniem daje
    bardzo duzo. Penderecki czy inni wielcy zawsze powtarzaja 'Co to
    jest talent - to jest 90% pracy, 5% daru, i 5% szczescia'.

    słyszałaś o muzykach w ćwiczeniach rozwiązujących
    > równania ? jak są to raczej nieliczni :)

    no nikt w trakcie grania chyba raczej tego nie robi :) Raczej po
    zagraniu czegos siega sie po olowek i zeszyt i pracuje nad matma :)
  • morekac 09.04.10, 15:38
    Sorki, ale najlepszą koordynację ruchową to z reguły mają
    sportowcy ;-). I niektórzy mają lepszą niż inni.

    Penderecki czy inni wielcy zawsze powtarzaja 'Co to
    > jest talent - to jest 90% pracy, 5% daru, i 5% szczescia'.
    Prawda jest taka, że bez tych 90% pracy - bez względu na talent -
    nie da się osiągać sukcesów na dłuższą metę. Ale bez tych 5% daru -
    to nawet 90% pracy niewiele pomoże. Człowiek będzie co najwyżej
    przeciętnym rzępołą.
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • Gość: aniucha333 IP: 193.162.192.* 09.04.10, 15:52
    Ale bez tych 5% daru -
    > to nawet 90% pracy niewiele pomoże. Człowiek będzie co najwyżej
    > przeciętnym rzępołą.

    I tyle wystarczy by dzieciak a potem dorosly potrafil grac i cieszyc
    sie z muzyki. Nikt wirtuozem byc nie musi - tych jest paru na
    swiecie i wystarczy. A co z tego muzykowania i grania zostanie na
    cale zycie to juz temat na druga dyskusje.

    > Sorki, ale najlepszą koordynację ruchową to z reguły mają
    > sportowcy ;-). I niektórzy mają lepszą niż inni.

    Sorki, moze i sportowcy ogolnie maja lepsza ale nie w przebieraniu
    paluchami po strunach :)
  • morekac 09.04.10, 15:31
    Hm. gdzieś czytałam, że zdolności muzyczne są silnie skorelowane z
    matematycznymi. Dwoje matematyków ma większą szansę na małego
    wirtuoza niż reszta populacji. Najbardziej podejrzane są geny.

    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • Gość: aniucha333 IP: 193.162.192.* 09.04.10, 16:00
    Hm. gdzieś czytałam, że zdolności muzyczne są silnie skorelowane z
    > matematycznymi.

    dokladnie o tym pisalam wczesniej.

    Dwoje matematyków ma większą szansę na małego
    > wirtuoza niż reszta populacji. Najbardziej podejrzane są geny.

    a moze byc i vice versa :) Poczytaj o epigenetyce - geny maja duzo
    mniejszy wplyw na nas niz sie obecnie mysli. To srodowisko nas
    najbardziej ksztaltuje i to przez cale zycie az do samej smierci.
    Badania robione przez egigenetykow pokazuja ze pod wplywem duzego
    stresu podczas ciazy, w plodzie moze sie uruchomic gen
    odpowiedzialny za astme mimo nie wystepowania jej u zadnego z
    czlonkow rodziny ani matki ani ojca. Tak jak to zostalo opisane w
    artykule ktory czytalam - geny dzilaja na zasadzie wylacznika. Pod
    wplywem niekorzystnego srodowiska moga sie uruchamiac te 'zle geny'
    np. astmy i vice versa. Badania pokazuja ze matki ktore np. uczyly
    sie podczas ciazy rodzily duzo inteligentniejsze dzieci.
  • Gość: aniucha333 IP: 193.162.192.* 09.04.10, 16:06
    kolejna rzecz jaka badania epigenetykow pokazuja jest jak
    mozna 'wylaczyc' 'zle' geny, np. cukrzycy, poprzez odpowiednia
    diete. I tak matka bedac w ciazy moze odp. sie odzywiac robic a
    potem juz w dalszym zyciu odp. odzywiajac dziecko. Tworzac
    odpowiednie srodowisko dla zdrowego rozwoju, 'wylaczamy' taki gen.
    Co ciekawe, w kolejnych pokoleniach 'gen cukrzycy' moze juz dluzej
    nie wystepowac. I vice versa.

  • morekac 09.04.10, 22:51
    Poczytaj o epigenetyce - geny maja duzo
    > mniejszy wplyw na nas niz sie obecnie mysli.\
    Poczytaj może o ostatnich odkryciach w genetyce. Ci cholerni genetycy odkrywają
    coraz więcej genów odpowiedzialnych za przeróżne rzeczy.
    BTW: czy ktoś, komu geny dały niski wzrost ma szansę być wysoki dzięki
    odpowiedniemu odzywianiu? Obawiam się,że dzięki odpowiedniemu odżywianiu
    osiągnie swój maksymalny zaprogramowany wzrost, jeśli będzie źle odżywiany -
    może być niższy niż mógłby być. Niemniej w żadnym przypadku wzrostu koszykarza
    nie osiągnie.


    To srodowisko nas
    > najbardziej ksztaltuje
    Wiem - dlatego jestem ostatnio nieco ruda - przefarbowałam się.

    oze sie uruchomic gen
    > odpowiedzialny za astme mimo nie wystepowania jej u zadnego z
    > czlonkow rodziny ani matki ani ojca
    jak może uruchomić się gen, który nie występuje? Zresztą geny astmy nie wydają
    się z zasady złe - można zostać wybitnym sportowcem. ;-)

    >Tak jak to zostalo opisane w
    > artykule ktory czytalam - geny działaja na zasadzie wylacznika
    Ciekawe, obawiam się, że sami genetycy ciągle jeszcze stawiają hipotezy w tym
    temacie...

    Badania pokazuja ze matki ktore np. uczyly
    > sie podczas ciazy rodzily duzo inteligentniejsze dzieci.
    czyżby był to argument za ciążami nieletnich uczennic i studentek? ;-)
    Owszem, inteligencja dzieci jest skorelowana z wykształceniem matek - niemniej
    dopuszczam straszną myśl, że ludzie bywają wykształceni dlatego, że są
    inteligentni, zaś dzieci po nich ową inteligencję dziedziczą? To, że dwa
    zjawiska występują wspólnie - nie oznacza bynajmniej, że któreś z nich jest
    przyczyną drugiego...
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że nie mogę za
    mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • jotde3 09.04.10, 23:20
    morekac napisała:


    > się z zasady złe - można zostać wybitnym sportowcem. ;-)

    hehe :) ironia w sprawie streydów :) fajnie :)



    > Owszem, inteligencja dzieci jest skorelowana z wykształceniem
    matek - niemniej
    > dopuszczam straszną myśl, że ludzie bywają wykształceni dlatego,
    że są
    > inteligentni, zaś dzieci po nich ową inteligencję dziedziczą? To,
    że dwa
    > zjawiska występują wspólnie - nie oznacza bynajmniej, że któreś z
    nich jest
    > przyczyną drugiego...

    powtarzałem to wielokrotnie ale niezałapali :)
    jednak czytałem że studenci mają IQ na średnim poziomie + 2 punkty
    czyli niewiele więcej . zastanawiam sie czy wyższe IQ niekoreluje
    dodatnio np. z niższą ambicią .sądzę że studenci to nieten etap.
    naprawde jazda zaczyna sie chyba dopiero np. wśród lauratów nobla z
    fizyki.
  • Gość: aniucha333 IP: *.vnet.pl 09.04.10, 23:24
    Morekac - jak ja uwielbiam takie smieszne dyskusje upraszczajace i
    wysmiewajace wszystko i wszystkich :D

    Wrzuc w google haslo 'epigenetics' i zobaczysz jakie to jest proste
    to co mowie.

    Pytasz jak sie moze wlaczyc gen ktory nie wystepuje? Ano na takiej
    samej zasadzie ze jak zamieszkasz przy fabryce chemii ktora wlewa
    tony odpadow do rzeki i wod to chcac czy nie chcac dostaniesz raka
    mimo ze w rodzinie wszysce setki dozywali. Tak samo z genem -
    pamietaj upraszczam jak nie wiem bo lekarzem nie jestem - geny maja
    takie jakby switches 'on/off'. Jesli srodowisko jest sprzyjajace to
    gen astmy nigdy sie nie 'wlaczy'.

    > czyżby był to argument za ciążami nieletnich uczennic i
    studentek? ;-)

    alez bron boze ;) co ty za wnioski mi tu wysuwasz;)

    > Owszem, inteligencja dzieci jest skorelowana z wykształceniem
    matek - niemniej
    > dopuszczam straszną myśl, że ludzie bywają wykształceni dlatego,
    że są
    > inteligentni, zaś dzieci po nich ową inteligencję dziedziczą? To,
    że dwa
    > zjawiska występują wspólnie - nie oznacza bynajmniej, że któreś z
    nich jest
    > przyczyną drugiego...

    wg epigenetyki, stety jest.

  • morekac 10.04.10, 00:11
    Włączyć się może gen, który występuję, a który był nieaktywny. Nie można włączyć
    genu, którego nie ma.
    A choroby mogą mieć przyczyny genetyczne, środowiskowe lub mieszane.
    Akurat astma rozwija się najczęściej na bazie alergii, do której ludzie mają
    skłonność genetyczną. Natomiast to, czy alergia wystąpi - zależy w dużej mierze
    od kontaktu z alergenem (środowisko). Więc nie jest tak, że właściwie środowisko
    wyłącza skłonność do alergii czy astmy - alergia nie występuje ze względu na
    brak alergenów. Sama unikam objawów alergii, kiedy w okresie pylenia brzozy
    wyjadę sobie w góry. Ale to nie znaczy, że mi się jakiś gen wyłączył. Oznacza to
    jedynie, że nie ma alergenu.
    A jeśli chodzi o zachorowania na raka przy fabrykach chemicznych - nie wszyscy
    chorują. Zachorowalność jest zwiększona - ale to nie oznacza, że 100%
    mieszkańców zachoruje (mimo wszystko ludzie nie są skłonni do popełniania
    samobójstwa) - jedni zachorują, inni nie.

    > czyżby był to argument za ciążami nieletnich uczennic i
    > studentek? ;-)
    >
    > alez bron boze ;) co ty za wnioski mi tu wysuwasz;)
    A kto uczy się najwięcej? Uczennice i studentki! W takim razie powinny mieć
    inteligentniejsze dzieci od - chociażby - pań,które w okresie ciąży się nie
    uczą. Wszyscy chcemy mieć inteligentne dzieci ;-)

    To,
    > że dwa
    > > zjawiska występują wspólnie - nie oznacza bynajmniej, że któreś z
    > nich jest
    > > przyczyną drugiego...
    >
    > wg epigenetyki, stety jest.
    Ale wg statystyki nie jest. Co najwyżej może być to podstawa do stawiania
    hipotez i dalszych interesujących badań.

    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że nie mogę za
    mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • Gość: aniucha333 IP: *.vnet.pl 10.04.10, 00:21
    Włączyć się może gen, który występuję, a który był nieaktywny. Nie
    można włączy
    > ć
    > genu, którego nie ma.

    otoz to ze wg epigenetykow kazdy z tych genow wystepuje tylko nie
    jest aktywny czyli tak jakby go nie bylo. Przeczytaj o tym bo ta sa
    naprawde odkrywcze teorie ktore wg mnie bardzo niedlugo zmienia
    nasze spojrzenie na teorie dziedziczenia. Ta odwieczna dyskusje
    nature vs. nurture.
  • jotde3 10.04.10, 00:34
    Gość portalu: aniucha333 napisał(a):

    > Włączyć się może gen, który występuję, a który był nieaktywny. Nie
    > można włączy
    > > ć
    > > genu, którego nie ma.
    >
    > otoz to ze wg epigenetykow kazdy z tych genow wystepuje tylko nie
    > jest aktywny czyli tak jakby go nie bylo. Przeczytaj o tym bo ta
    sa
    > naprawde odkrywcze teorie ktore wg mnie bardzo niedlugo zmienia
    > nasze spojrzenie na teorie dziedziczenia. Ta odwieczna dyskusje
    > nature vs. nurture.

    może opisz nam pokrótce te koncepcje ?
  • aniucha333 12.04.10, 11:35
    lepiej przeczytaj fachowcow. wrzuc w google 'epigenetics'
    albo 'epigenetyka' to bedziesz wiedzial o co chodzi.
  • jotde3 28.04.10, 10:11
    aniucha333 napisała:

    > lepiej przeczytaj fachowcow. wrzuc w google 'epigenetics'
    > albo 'epigenetyka' to bedziesz wiedzial o co chodzi.

    to że jest to dziedziczenie poza łańcuchem dna a na innej zasadzie
    nieoznacza że niejest to dziedziczenie . łączą sie wszak nietylko
    łańcuch dna ale też reszta komórki jajowej i plemnika.
  • Gość: kobraluca IP: *.hsd1.il.comcast.net 09.04.10, 18:52
    > Kobraluca - jestem zdziwiona ze kto jak kto ale ty takie rzeczy
    > pisac?!

    sporo sie zmienilo od czasu naszej ostaniej rozmowy
    metoda Domana juz nie ucze, zglebilam temat rozwoju mozgu, rozwoju
    intelektualnego dzieci, wzielam sobie dwie dodatkowe klasy z
    psychologii na studiach i totalnie zmienilam moje zdanie o tym jak
    powinna wygladac edukacja
    teraz raczej podazam za zainteresowaniami malego,czytania i liczenia
    jeszcze zdazy sie nauczyc
    wybralam dla niego przedszkole gdzie nie tlucze sie dzieciom do
    glowy od malego literek i cyferek, opowiada sie za to duzo basni,
    dzieki ktorym rozwija sie bogate slownictwoo, liczenia uczy sie tam
    przy okazji zabawy, np skaczac na skakance

    > I tak a propos, dlaczego dzieci potrafiace grac na jakimkowliek
    > instrumencie sa tak swietne w matmie? I dlaczego jak mozna dziecko
    > uczyc grac czy tanczyc czy ukladac klocki czy puzzle to jest to
    ok?
    > Ale juz czytanie czy matma to nie?!

    mozna uczyc,ale wazne jest jak to robimy
    nie wyobrazam sobie 4-latka(bo tyle lat mial synek jotde gdy zaczal
    nauke z elementarza) siedzacego po godzinie dziennie i meczacego sie
    nad literkami i cyferkami i na dodatek dostajacy jeszcze za to
    nagrody pieniezne!!!
    nawet Doman, ktorego zwolenniczka jestes, mowi,ze najwazniejsze jest
    aby nauka byla zabawa,aby dziecko kochalo to co robi i to czego sie
    uczy, aha i jeszcze ze sesje maja byc bardzo krotkie
    dobrze pamietam?

    Moze ja mam jakies inne
    > dziecko ale moje mysli logicznie w wieku lekko ponad 4 lat. I
    > swiecie wierze ze to dlatego ze uczy sie gry na skrzypcach od juz
    > prawie 2 lat, ze ucze ja liczyc, czytac, wyciagac wnioski. Mloda
    > potrafi ukladac puzzle 100 czesciowe bez mojej pomocy. Pisze
    litery
    > biorac kredke do reki i uczac sie tego - SAMA. Sama przychodzi i
    > pyta jak czegos nie wiem. Ma tzw ped do wiedzy. I dlaczego jej
    tego zabraniac?

    ale kto mowi,ze nalezy zabraniac?
    jest roznica miedzy tluczeniem do glowy na sile literek i cyferek a
    pokazywaniem i uczeniem tego co dziecko chce wiedziec
    Twoja corka przychodzi do Ciebie SAMA, jotde sadza dziecko z
    elementarzem, przekupujac kasa i uczy go pokonywania trudnosci,
    chyba widzisz roznice
  • Gość: aniucha333 IP: *.vnet.pl 09.04.10, 22:39
    Kobraluca rozumiem zmiane :) Zrozumiale :)

    U mnie Mloda jest zainteresowana czytaniem i liczeniem i literkami.
    Chodzimy tez na zajecia z Suzuki. Zapisalas Malego na skrzypce? Moja
    chodzi od 2 lat i progres jaki u niej nastapil jest oszalamiajacy.
    Od malej nieporadniej dzidzi jest teraz super przebojowa
    dziewczynka, zadajaca miliony pytan, odwazna, uwielbiajaca wystepy
    publiczne. Wiem ze wiek tez ma na to wplyw bo jest starsza, ale
    widze jak wszystko to co robimy ma pozytywny wplyw na nia. Uwazam ze
    najwiekszy ma nauka gry na instrumencie.

    > wybralam dla niego przedszkole gdzie nie tlucze sie dzieciom do
    > glowy od malego literek i cyferek, opowiada sie za to duzo basni,
    > dzieki ktorym rozwija sie bogate slownictwoo
    Ja zapisalam Mala 1.5 roku temu do przedszkola Montessori i nie
    powiem jak rozczarowna nim bylam. A podobno najlepsze w okolicy.
    Fakt ze Mala dostala super opis i oceny od nich ale nudzila sie tam
    niemilosiernie. Przenioslam do zwyklego przedszkola gdzie jest super
    zachwycona.

    Twoja corka przychodzi do Ciebie SAMA, jotde sadza dziecko z
    > elementarzem, przekupujac kasa i uczy go pokonywania trudnosci,
    > chyba widzisz roznice

    oczywiscie ze widze. Ale to jest jego dziecko. Kiedys czytalam
    wywiad z Pendereckim i wiesz co powiedzial jak go dziadek albo
    ojciec dokladnie nie pamietam przekupywali by cwiczyl codziennie -
    KASA. Dokladnie tak, dostawal codziennie od nich pieniazek za
    codziennie cwiczenie na instrumencie. Czy jako mu to zaszkodzilo?

    Kazdy z nas chowa swoje dziecko inaczej i po swojemu. Jestem
    zwolenniczka nie tylko Domana ale tez i dr Suzuki i ludzi ktorzy
    naprawde kochaja dzieci i traktuja je niezywkle powaznie. W Malej
    szkole muz. jej pani prof od skrzypiec na lekcji rozmawia z nia jak
    z dorosla. Mloda to uwielbia.


    Z drugiej strony nie przekonuja mnie do konca te miliony ksiazek
    wydawanych a propos wychowywania dzieci przez psychologow,
    pedagogow, etc. Nie mowie ze wszystkie ale jest bardzo ale to bardzo
    malo naprawde swietnych publikacji.
  • kobraluca 10.04.10, 04:40
    > Ja zapisalam Mala 1.5 roku temu do przedszkola Montessori i nie
    > powiem jak rozczarowna nim bylam. A podobno najlepsze w okolicy.
    > Fakt ze Mala dostala super opis i oceny od nich ale nudzila sie tam niemilosiernie. Przenioslam do zwyklego przedszkola gdzie jest super zachwycona.

    moj maly tez byl w montessori, tez sie rozczarowalam i zrezygnowalam
    w montessori brakuje mi takiej zwyklej zabawy,spiewania w koleczku, udawania, spontanicznosci, kazda zabawka musi byc uzywana zgodnie z przeznaczeniem, tez bym sie tam zanudzila ;)


    --
    Nothing you become will disappoint me;
    I have no preconception that I'd like to see you be or do.
    I have no desire to foresee you, only to discover you.
    You cannot disappoint me.
  • aniucha333 12.04.10, 11:57
    > w montessori brakuje mi takiej zwyklej zabawy,spiewania w
    koleczku, udawania, s
    > pontanicznosci, kazda zabawka musi byc uzywana zgodnie z
    przeznaczeniem, tez by
    > m sie tam zanudzila ;)
    >

    dokladnie tak. Jak pare razy tam wpadlam wczesniej po Mala to moje
    biedne dziecko puzzle na podlodze ukladalo z dala od grupy albo
    siedziala w pokoju przeznaczonym do zabaw manualnych i malowala cos
    na kartce papieru. Nie wspomnie jak ciezko tak sie bylo dostac i
    jakie horrendalne czesne placilismy. Druga rzecz jaka mnie troche
    odstreczyla od tego Montessori (nie wiem czy to wina metody czy
    raczej braku umiejetnosci wychowawczyn) - brak jakiejkolwiek
    dyscypliny. Mowie o zero dyscypliny. Na moich oczach jeden z 5-
    latkow rzucil sie na inne dziecko. Ja w ryk i ich rozdzielam (nie
    moje dzieci zaznaczam) a pani przedszkolanka na to spokojnym
    glosem 'Chlopcy przestancie'. Mlodzi dosc okrutnie sie bili wiec
    taka reakcja tej NIC nie wskora.
  • jotde3 09.04.10, 22:45
    Gość portalu: kobraluca napisał(a):

    > nawet Doman, ktorego zwolenniczka jestes, mowi,ze najwazniejsze
    jest
    > aby nauka byla zabawa,aby dziecko kochalo to co robi

    a co to doman ? bozia ? taki sam oszołom pewnie jak denison .jest
    tych świrów zresztą kupa .
  • demonii.larua 06.04.10, 20:14
    Zdaje się że sedno tkwi w indywidualnym podejściu do dziecka.
    Co dadzą Ci badania jeśli Twoje dziecko zupełnie nie będzie pasowało do nich?
    Nie będzie "mieściło" się w żadnych statystykach. Po co Ci wyniki badań, skoro
    sam/a kierujesz się "na czuja". Chcesz się utwierdzić w przekonaniu, że dobrze
    robisz?
    --
    1% dla Adki :)
  • verdana 06.04.10, 20:22
    Jotde muszę Cię zmartwić. Dzieci b. inteligentne mają kłopoty w
    szkole - bardzo często. A dzieci, ktore idą do szkoły, znając
    program, mają zazwyczaj bardzo powazne klopoty w szkole. Teraz moj
    syn kończy gimmnazjum. Nie jest dobrym uczniem, ale czytał już w
    wieku 4,5 roku. Nauczył się sam.
    Jeśli człowiek slucha tego co dobrze zna i rozumie - przestaje
    uwazać. Uczeń, ktory zna już program, albo uczeń, ktory rozumie po
    pierwszym wytłumaczeniu problemu, kiedy nauczyciel tłumaczy to po
    raz drugi czy trzeci - dla tych co nie zrozumieli - przestaje
    słuchać. Tymczasem nauczyciel zaczyna mowić o czymś nowym, dziecko
    jednak juz nie słucha, bo mysli o czym innym. Nie rozumie zatem
    nowego materiału - i zaleglości swietnie przygotowanego, bardzo
    inteligentnego dziecka rosną.
    Wiem, mam dwóch takich synów. Naprawdę, na razie robisz wszystko,
    aby gdzieś koło trzeciej klasy załamywać ręce "Ja się tak starałem,
    dlaczego dziecko ma same tróje?"
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • jotde3 07.04.10, 09:43
    verdena ,niemożna tak kategorycznie uogulniać i tworzyć takich
    scenariuszy mając za przykład tylko swoich synów.
    ponadto wrzuce kij w twe szprychy:)
    to że dziecko szybko uczy sie czytać nieznaczy że ma wysokie IQ ,to
    że ma wysokie IQ (bada to tylko profesjonalny test psychologiczny a
    nie żadne quizy) nieznaczy że da sobie lepiej niż inni rade w życiu.
    zastanawiam sie wręcz czy zdolność do nauki czytania ( a również
    mówienia ,kaligrafi )niejest antywskażnikiem sukcesu w pracy
    kreatywnej np.prawnika , naukowca, biznesmena.
  • verdana 07.04.10, 14:07
    Moje dzieci akurat maja IQ 145 i 138. Zbadane profesjonalnie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • jotde3 07.04.10, 14:13
    verdana napisała:

    > Moje dzieci akurat maja IQ 145 i 138. Zbadane profesjonalnie.

    ale po Tatusiu chyba co ? ;)
  • verdana 07.04.10, 14:38
    Po mamusi. Mamusia np. rozumie to, co czyta. Ja wiem, ze to trudne.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • jotde3 07.04.10, 14:49
    verdana napisała:

    > Po mamusi. Mamusia np. rozumie to, co czyta. Ja wiem, ze to
    trudne.

    mamy tu odrębne zdania
  • verdana 07.04.10, 15:45
    Myslisz, ze to latwe? To widać... Zwykle to, co wydaje się latwe,
    wcale takie nie jest.
    Trudno, pewnych barier się nie przeskoczy.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: aniucha333 IP: 193.162.192.* 09.04.10, 13:17
    Verdana

    Jesli dobrze pamietam doktoryzujesz sie z pedagogiki?
    To prawda ze ci najzdolniejsi maja klopoty w szkole ale moze
    skonkretyzujmy ze najwieksze takie dzieci maja w POLSKIEJ SZKOLE.
    Gdzie nie ma programow, szkol, nauczycieli, stypendiow, pedagogow
    (dobrych) ktorzy by takim dzieciom mogli pomoc i co najwazniejsze
    trafic do nich.

    I dziwi mnie ze ty jako az tak wyksztalcona matka nie potrafisz
    swoim synom pomoc? Maja taka wiedze nalezy albo Mlodym umozliwic
    indywidualne nauczanie albo przeniesc do szkoly dla dzieci
    wybitnych. Z tego co wiem jest taka w Toruniu przy Uniwersytecie.
    Moze tam nagle by sie okazlo ze twoje pociechy maja same szostki?

    I tak jeszcze jedno moje drogie - mam paru znajomych - jednostki
    wybitne. Jeden z nich ledwo skonczyl liceum a na studiach nagle -
    gwiazda. Wybral kierunek ktory go interesowal, mial paru swietnych
    wykladowcow ktorzy nim umiejetnie pokierowali i dzis ma swietna
    prace i jest czlowiekiem szczesliwym.

  • verdana 09.04.10, 15:40
    Nie doktoryzuję się z pedagogiki. Źle pamietasz.
    I nie masz racji - bardzo inteligentni mają kłopoty we wszystkich
    szkolachm, nie tylko w polskiej. Fakt, w polskiej może wieksze - ale
    to jest zjawisko znane od lat. (np. RIMM Sylvia : Dlaczego zdolne
    dzieci nie radzą sobie w szkole )
    Jako wykształcona matka nie potrafię synom pomoc w nauce szkolnej.
    Psychologowie też nie potrafia. Jako też pedagodzy. Co nie
    przeszkadza, ze najstarszy, uczeń delikatnie mowiąc mierny (świetny
    materiał do szkoły dla wybitnych...), dostał się w tym roku na
    studia doktoranckie i pisze doktorat. Indywidualne nauczanie to
    dopiero jest kanał - mlody człowiek ma się rozwijać także
    społecznie, nie tylko mieć dobre stopnie.
    Ja tez ledwo skończyłam liceum, ojciec oblał maturę, matka miała
    poprawki. Widzocznie u nas w rodzinie nauka szkolna zerowo przekłada
    sie na osiągnięcia w życiu zawodowym.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: aniucha333 IP: 193.162.192.* 09.04.10, 16:23
    I nie masz racji - bardzo inteligentni mają kłopoty we wszystkich
    > szkolachm,

    moze w duzo mniejszym stopniu tych artystycznych, oraz tych gdzie sa
    naprawde male klasy i relacje z pedagogiem 1 do 1. Nie wiem dlaczego
    ale w szkolach takich nikt nigdy nie ma problemow z dziecmi. Nie
    slyszalam.

    Indywidualne nauczanie to
    > dopiero jest kanał - mlody człowiek ma się rozwijać także
    > społecznie, nie tylko mieć dobre stopnie.

    Taaak? WOW, to zaraz sie okaze ze wiekszosc ludzi ze szkol muz. to
    aspoleczne jednostki? Tak sie sklada ze znam sporo i ZADNA z tych
    osob nie jest aspoleczna. A wrecz przeciwnie, wiekszosc to ludzie b.
    inteligentni, pracowici, mili, majace grono przyjaciol, kulturalni.
    Nie widze ze im taka prawie ze indywidulana edukacja jakos
    zaszkodzila.

    Widzocznie u nas w rodzinie nauka szkolna zerowo przekłada
    > sie na osiągnięcia w życiu zawodowym.

    alez u wiekszosci ludzi sie nie przeklada. Dobre stopnie moga bardzo
    pomoc w dostaniu sie do duzej korporacji czy dostaniu sie na studia,
    ale to nie oznacza ze taka osoba osiagnie sukces. Na to wplywa wiele
    czynnikow z tego sporo tych poza nasza kontrola. Jak wytlumaczyc ze
    sa ludzie np. swietni spiewacy/piosenkarze ktorzy nigdy sie nie
    stali super slawni owszem mieli osiagniecia ale nie takie na miare
    np. Franka Sinatry. Dlaczego sa naukowcy ktorzy dopiero po smierci
    albo tuz przed zostaja uznani zyjac wiekszosc zycia w tzw biedzie?
    Czy ktos to wie? Tzw. lut szczescia albo bycie w odpowiednim miejscu
    w odpowiedniej porze i spotkanie wlasciwych ludzi pomaga. I nikt
    tego nie jest w stanie logicznie wyjasnic. Jedni twierdza ze to
    niesprawiedliwe, inni ze tak juz jest a jeszcze inni urabiaja sobie
    teorie. C'est la vie!
  • verdana 09.04.10, 17:38
    Mój teść uczył w liceum plastycznym tak z 40 lat. Do dzis wspomina
    probklemy, jakie mieli Janda i Rosiński. Tak więc nawet w szkołach
    artystycznych nie jest różowo, choć pewnie nieco lepiej.
    Czy wiesz, co to jest indywidualne nauczanie? To nie jest szkoła
    muzyczna.... Tam indywidualnie naucza się gry, a nie wszystkiego,
    mlodziez chodzi na "zwykle" lekcje z kolegami.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: aniucha333 IP: *.vnet.pl 09.04.10, 22:47
    Verdana - jak byli kiedys uczeni nasi dziadkowie. Nauczanie
    indywidualne - czy mieli jakies problemy emocjonalne tak jak to ma
    dzisiejsza mlodziez? Czy naprawde szkoly publiczne maja az tak
    zbawienny wplyw na mlodziez? Czego oni sie tam naprawde ucza?

    I nie ze jestem przeciwniczka szkol publicznych ale wiekszosc czasu
    tam spedzonego to strata czasu. To co ja tluklam przez 12 lat w
    szkole podst i sredniej moznaby zrobic w 6 lat, usuwajac zbedne
    dystrakcje. Tak uwazam z perspektywy czasu.
  • jotde3 09.04.10, 23:04
    Gość portalu: aniucha333 napisał(a):

    > Verdana - jak byli kiedys uczeni nasi dziadkowie. Nauczanie
    > indywidualne - czy mieli jakies problemy emocjonalne tak jak to ma
    > dzisiejsza mlodziez?

    a co niemieli ?czy tylko my nic o tym niewiemy ?

    >Czy naprawde szkoly publiczne maja az tak
    > zbawienny wplyw na mlodziez? Czego oni sie tam naprawde ucza?


    dobre pytanie . oprócz wiedzy chyba życia społecznego itd.

    > I nie ze jestem przeciwniczka szkol publicznych ale wiekszosc
    czasu
    > tam spedzonego to strata czasu. To co ja tluklam przez 12 lat w
    > szkole podst i sredniej moznaby zrobic w 6 lat, usuwajac zbedne
    > dystrakcje. Tak uwazam z perspektywy czasu.

    pewnie tak ,warunki do przyswajania wiedzy lepsze są w nauczaniu
    indywidualnym ,najlepiej u super nauczyciela tylko jak go umiesz i
    masz czas rozpoznać to i sama możesz uczyć i kogo na to stać ?
  • Gość: aniucha333 IP: *.vnet.pl 09.04.10, 23:12
    > dobre pytanie . oprócz wiedzy chyba życia społecznego itd.

    a czy nasi dziadkowie tego nie poznali? Chyba byli dojrzalsi od nas.
    A jakiego zycia spolecznego tak naprawde - czy myslisz o
    przeklenstwach, uzywkach, przedwczesnej edukacji seksualnej?

    >
    > pewnie tak ,warunki do przyswajania wiedzy lepsze są w nauczaniu
    > indywidualnym ,najlepiej u super nauczyciela tylko jak go umiesz i
    > masz czas rozpoznać to i sama możesz uczyć i kogo na to stać ?

    i w tym twki problem w zyciu - kasa ;)
  • jotde3 09.04.10, 23:29
    Gość portalu: aniucha333 napisał(a):

    > > dobre pytanie . oprócz wiedzy chyba życia społecznego itd.
    >
    > a czy nasi dziadkowie tego nie poznali? Chyba byli dojrzalsi od
    nas.

    niewiem ale wątpie.niemieli takiego dostępu do internetu ;)


    > A jakiego zycia spolecznego tak naprawde - czy myslisz o
    > przeklenstwach, uzywkach, przedwczesnej edukacji seksualnej?

    takiego jakie jest czy chcemy czy nie .


    > > pewnie tak ,warunki do przyswajania wiedzy lepsze są w nauczaniu
    > > indywidualnym ,najlepiej u super nauczyciela tylko jak go umiesz
    i
    > > masz czas rozpoznać to i sama możesz uczyć i kogo na to stać ?
    >
    > i w tym twki problem w zyciu - kasa ;)

    do pewnego stopnia kasa -trzeba umieć zarobić .ale trzeba też umieć
    wygospodarować czas na co innego i umieć rozpoznać priorytety mimo
    ułudy konsumpcji i innych rzeczy które powodują wydzielenie
    dopaminki ;)
  • Gość: aniucha333 IP: *.vnet.pl 09.04.10, 23:41
    > takiego jakie jest czy chcemy czy nie .
    >
    ale zycie takie nie jest - to jest jakas patologia a nie zycie. Moze
    ja jakas niedzisiejsza.

    do pewnego stopnia kasa -trzeba umieć zarobić .ale trzeba też umieć
    > wygospodarować czas na co innego i umieć rozpoznać priorytety mimo
    > ułudy konsumpcji i innych rzeczy które powodują wydzielenie
    > dopaminki ;)

    ty to zaraz o konsumpcji ;) geez a ja o tym ze jak sie ma jakies
    pieniadze ze mozesz przenaczyc na edukacje dziecka - czytaj poslanie
    do najlepszych szkoly prywatnych zagranica albo mozliwosc posylania
    na jakies fajne zajecia - to trzeba to robic. Niestety wiekszosc
    rodzin nawet tych zyajcych normalnie majacych pare dzieci ma zawsze
    ten sam dylemat - czy bedzie nas stac zeby kazde moglo uczeszczac na
    zajecia jakie je interesuja, np. francuski, balet czy chociazby gra
    w tenisa.

    Konsumpacja nawet mi na mysl tu nie przyszla :(
  • jotde3 10.04.10, 00:01
    Gość portalu: aniucha333 napisał(a):

    > > takiego jakie jest czy chcemy czy nie .
    > >
    > ale zycie takie nie jest - to jest jakas patologia a nie zycie.
    Moze
    > ja jakas niedzisiejsza.

    życie jest jakie jest a nie takie jakie chciało by sie je widzieć.
    ustawiasz prioryty zgodnie z moimi i chyba zgodnie z drogą
    ewolucji .masz też bardzo użyteczny błąd w przekonaniach że
    możemy "góry przenosić ".niestety jest to nieprawda i kiedyś sie z
    tym pewnie zgodzisz . im prędzej tym lepiej bo pozbedziesz sie
    wysiłków które niemają szans powodzenia .zawsze jednak głównie chyba
    zaangażowanie w dzieci daje im pożytek wiec hoćbyś starała sie
    najgorzej jak to możliwe da im to wiecej niż niestaranie sie o nie
    wogóle .prawda jest jednak taka że niema sensu życia więc ci
    racjonalni dawno popełnili w jakiś sposób " samobujstwo "(dali sie
    zjeść lwu ;) ) zostaliśmy my -potomkowie tych dla których brak senu
    niebył zbyt dotkliwy :)
  • Gość: aniucha333 IP: *.vnet.pl 10.04.10, 00:16
    > życie jest jakie jest a nie takie jakie chciało by sie je widzieć.

    Zycie jest takie jak je tworzysz.To my sami osobiscie mamy wplyw na
    to a nie tlumy.

    masz też bardzo użyteczny błąd w przekonaniach że
    > możemy "góry przenosić ".niestety jest to nieprawda i kiedyś sie z
    > tym pewnie zgodzisz .

    ano chyba raczej sie nie zgodze, bo zyjac przez 40 lat na tym
    swiecie widze ze to ten moj 'hurra-optymizm' daje najwiekszego kopa
    w zyciu i sprawia ze to MY a nie ktos inny je ksztaltuje tak jak to
    MY chcemy.

  • jotde3 10.04.10, 00:45
    Gość portalu: aniucha333 napisał(a):

    > > życie jest jakie jest a nie takie jakie chciało by sie je
    widzieć.
    >
    > Zycie jest takie jak je tworzysz.To my sami osobiscie mamy wplyw
    na
    > to a nie tlumy.

    spróbuj więc zmienić kolor skóry ( bez solarium oczywiście ;) )

    > masz też bardzo użyteczny błąd w przekonaniach że
    > > możemy "góry przenosić ".niestety jest to nieprawda i kiedyś sie
    z
    > > tym pewnie zgodzisz .
    >
    > ano chyba raczej sie nie zgodze, bo zyjac przez 40 lat na tym
    > swiecie widze ze to ten moj 'hurra-optymizm' daje najwiekszego
    kopa
    > w zyciu i sprawia ze to MY a nie ktos inny je ksztaltuje tak jak
    to
    > MY chcemy.

    może tak Ci sie złożyło ale niezrobisz z krótkowidza zdrowego siłą
    woli czy chcesz czy nie.
  • morekac 09.04.10, 15:54
    Maja taka wiedze nalezy albo Mlodym umozliwic
    > indywidualne nauczanie albo przeniesc do szkoly dla dzieci
    > wybitnych.
    Mam wrażenie, że niektórzy - poza sukcesami 'naukowymi' typu oceny
    celujące cenią jeszcze towarzystwo kolegów, zawieranie przyjaźni
    itp. To też jest ważne.
    A w takiej Warszawie tzw szkoły dla wybitnych mają z reguły tak
    wybitne progi punktowe, że należałoby być wybitnym ze wszystkiego,
    aby się tam dostać.
  • verdana 09.04.10, 16:01
    Mam w ogóle wrażenie, ze teraz zapomniano o tym, ze dzieci wychowuje
    się do dorosłego zycia. A życie dorosłe to nie tylko praca - dla
    większosci ludzi praca nie jest nawet najważniejsza. Natomiast
    kompletnie zaniedbuje się wychowanie dziecka tak, aby jako dorosly
    miało przyjaciół, ułożyło sobie zycie rodzinne, rozumiało emocje
    innych.
    Bo cóż, tym się nie da pochwalić. Mozna powiedzieć "Moje dziecko ma
    cztery lata i już umie czytać", ale powiedzieć "Moje dziecko ma
    cztery lata i dobrze rozumie emocje?".
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: aniucha333 IP: 193.162.192.* 09.04.10, 16:12
    > Mam w ogóle wrażenie, ze teraz zapomniano o tym, ze dzieci
    wychowuje
    > się do dorosłego zycia.

    Dokladnie. Niestety to zycie sklada sie z pracy. I zeby ja miec
    trzeba sie uczyc. Nie zapominajmy o tym.

    Mozna powiedzieć "Moje dziecko ma
    > cztery lata i już umie czytać", ale powiedzieć "Moje dziecko ma
    > cztery lata i dobrze rozumie emocje?".

    jedno nigdy nie wyklucza drugiego.

    Natomiast
    > kompletnie zaniedbuje się wychowanie dziecka tak, aby jako dorosly
    > miało przyjaciół, ułożyło sobie zycie rodzinne, rozumiało emocje
    > innych.

    Ale niby jak to sie robi uczac 4 czy 5 latka pisac?! Przeciez to
    kompletnie nie przeszkadza w wychowaniu.
  • verdana 09.04.10, 16:21
    Nie, zycie nie sklada się z pracy - praca jest tylko jednym z
    elementów życia. Doskonała praca i zarobki, przy nieumiejetności
    stworzenia sobie życia prywatnego na ogół szczęscia nie dają.
    Natomiast odwrotnie - udane zycie osobiste i marna praca - tak, to
    może być całkiem udane życie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: aniucha333 IP: 193.162.192.* 09.04.10, 16:36
    Niestety dla wiekszosci ludzi praca stanowi najwieksza czesc ich
    zycia. I lepiej zeby uczac sie dostac ta jak najlepsza - czytaj
    dobrze platna, wsrod wyksztalconych ludzi, w etycznej firmie z dobra
    kultura.

    Doskonała praca i zarobki, przy nieumiejetności
    > stworzenia sobie życia prywatnego na ogół szczęscia nie dają.
    > Natomiast odwrotnie - udane zycie

    Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Nie wiem jakby udane to
    zycie rodzinne nie bylo i tak marnej pracy nie 'oslodzi'. A wrecz
    moze je zniszczyc bo borykanie sie z problemami finansowymi czy
    kompletna dysatysfacja zawodowa maja na nas i nasze zycie przemozny
    wplyw.
  • verdana 09.04.10, 18:04
    Zgoda. Rozumiem, ze Topbie dziecko i udany mąż nie wynagrodziłoby
    marnej pracy. Gdybyś mogla wybierac - wolisz życie zamozne i
    samotne, niż biednie, ale z rodziną.
    Większość znanych mi osób wybrałaby inaczej - ale nie kazdemu
    rodzina jest potrzebna do szczęścia, niektórzy zdecydowanie wolą
    pieniądze i karierę.
  • kobraluca 09.04.10, 19:12
    w takim razie ja chyba powinnam sie powiesic, bo nie pracuje,kariery nie robie, jestem w domu z dzieckiem i planuje wiecej dziatwy, zamierzam byc z nimi w domu do czasu az pojda do szkoly

    O zgrozo! to byl moj swiadomy wybor i jestem bardzo szczesliwa, ale ja chyba nienormalna jestem w takim razie, bo powinno mi byc zal tego,ze nie mam swietnej pozycji w duzej korporacji
    --
    Nothing you become will disappoint me;
    I have no preconception that I'd like to see you be or do.
    I have no desire to foresee you, only to discover you.
    You cannot disappoint me.
  • verdana 09.04.10, 20:00
    No, niedobrze, niedobrze. Źle cie rodzice wychowali. Nie nauczyli,
    ze praca zawodowa to trzon życia, reszta to tylko dodatek, niezbyt
    istotny.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: aniucha333 IP: *.vnet.pl 09.04.10, 23:07
    I po co ten zbedny sarkazm? Zeby sie lepiej poczuc? Droga Kobraluco -
    dziekuj Bogu kazdego dnia ze masz takie szczescie i meza ze mozesz
    siedziec z dzieckiem w domu. Nie kazdy tak moze albo i potrafi.

    bo nie pracuje,kariery nie robie,
    > jestem w domu z dzieckiem i planuje wiecej dziatwy, zamierzam byc
    z nimi w dom
    > u do czasu az pojda do szkoly

    Zycze ci tego z calego serca. Moja wlasna matka po zaprzestaniu
    pracy po naszym pojsciu do szkoly NIGDY nie wrocila do pracy. Mam
    nadzieje ze tobie to sie uda.

    I moje drogie non stop prztyczki innym dajecie a propos czytanie ze
    zrozumienie a gdzie jest wasze. Gdzie ja napisalam ze KAZDY ma robic
    kariere w korporacji?! Nigdzie. A to dopiero :)

    Takie czysto egzystencjalne dyskusje nie maja sensu bo i tak punkt
    widzenia zalezy od punktu siedzenia.
  • kobraluca 09.04.10, 23:31
    Gość portalu: aniucha333 napisał(a):

    > I po co ten zbedny sarkazm?

    masz racje, niepotrzebny



    --
    Nothing you become will disappoint me;
    I have no preconception that I'd like to see you be or do.
    I have no desire to foresee you, only to discover you.
    You cannot disappoint me.
  • Gość: aniucha333 IP: *.vnet.pl 10.04.10, 00:09
    Zgoda. Rozumiem, ze Topbie dziecko i udany mąż nie wynagrodziłoby
    > marnej pracy. Gdybyś mogla wybierac - wolisz życie zamozne i
    > samotne, niż biednie, ale z rodziną.

    Nie mierz innych swoja miara. Moze tez zdefinjujmy co to jest marna
    praca i pod jakim wzgledem. Marna finansowo, intelektualnie,
    nierozwijajaca, stresujaca?! Wg ciebie i tych twoich wyobrazen o
    zyciu ktos pracujacy w Biedronce na kasie jest tysiac razy
    szczesliwszy niz neurochirurg ratujacy ludzkie zycie.

    > Większość znanych mi osób wybrałaby inaczej - ale nie kazdemu
    > rodzina jest potrzebna do szczęścia, niektórzy zdecydowanie wolą
    > pieniądze i karierę.

    A gdzie to ja napisalam o karierze i pieniadzach?! Nigdzie.
    Napisalam tylko tyle ze kazdy z nas musi pracowac bo malo kto na tym
    swiecie ma tyle szczescia ze urodzil sie w jakis uprzywilejowanej
    rodzinie ktora mu wszystko da i ulatwi. Kazdy z nas musi rano wstac,
    umyc sie, ubrac, zjesc sniadanie i pojsc do pracy bez wzgledu czy ma
    rodzinie czy jej nie ma. Nawet opieka nad dzieckiem w domu wymaga od
    nas pracy. No moze nie u ciebie bo twoje sie chowaly same a
    rezultaty mowia same za siebie.
  • verdana 10.04.10, 14:35
    Mopje4 dzieci nie chowały sie same, przeciwnie. Tylko ja nie bylam
    ich nauczycielka, a matką. I rezultaty mam - jak dotychczas - bardzo
    dobre. Jedna sztuka na doktoranckich, druga sztuka konczy drugi
    fakultet.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • jotde3 28.08.13, 14:00
    verdana napisała:

    > Mopje4 dzieci nie chowały sie same, przeciwnie. Tylko ja nie bylam
    > ich nauczycielka, a matką. I rezultaty mam - jak dotychczas - bardzo
    > dobre. Jedna sztuka na doktoranckich, druga sztuka konczy drugi
    > fakultet.

    ale konkretnie . jakich doktoranckich ? z fizyki jądrowej ?;)
    jaki 2 fkultet ? z drapania sie po plecach ?:)
  • mgla_jedwabna 04.05.10, 00:32
    ktos pracujacy w Biedronce na kasie jest tysiac razy
    > szczesliwszy niz neurochirurg ratujacy ludzkie zycie

    Według ciebie, jak ktoś pracuje na kasie w Biedronce, to nie moze byc szczęśliwy. A ja jestem w stanie wyobrazić sobie kasjerkę z Biedronki, która całuje dzieciaka na powitanie po dniu ciężkiej pracy i myśli, że może i jest ciężko, ale dziecko to taki promyczek kochany, no i wszytsko sięjakoś ułoży - oraz neurochirurga wracającego po pracy do pustego apartamentu, który po powrocie z pracy siada do komputera, a po kilku latach zżera go depresja/wypalenie/przemęczenie/wstaw co chcesz.
  • morekac 09.04.10, 23:21
    Akurat indywidualne nauczanie pozwoli rozpoznać, która firma jest etyczna i z
    dobrą kulturą. ;-)
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że nie mogę za
    mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • jotde3 09.04.10, 23:47
    morekac napisała:

    > Akurat indywidualne nauczanie pozwoli rozpoznać, która firma jest
    etyczna i z
    > dobrą kulturą. ;-)

    odpowiadając na serio na żart to wręcz odwrotnie .
  • Gość: aniucha333 IP: *.vnet.pl 09.04.10, 23:48
    morekac napisała:

    > Akurat indywidualne nauczanie pozwoli rozpoznać, która firma jest
    etyczna i z
    > dobrą kulturą. ;-)

    hahaha. Dobre :)

    cTak a propos, Czy widzialas ten film 'The smartest guys in the
    room' o Enronie i ich tzw. corporate culture? To co byli pracownicy
    mowili o tej firmie przyprawialo o dreszcze. Ja po 1 dniu bym sie z
    takie firmy ulotnila. Moze mam nosa albo mama mnie dobrze wychowala
    albo uwaznie sluchalam na wykladach o nieetycznych korporacjach? ;)
  • jotde3 10.04.10, 00:06
    Gość portalu: aniucha333 napisał(a):

    > morekac napisała:
    >
    > > Akurat indywidualne nauczanie pozwoli rozpoznać, która firma
    jest
    > etyczna i z
    > > dobrą kulturą. ;-)
    >
    > hahaha. Dobre :)
    >
    > cTak a propos, Czy widzialas ten film 'The smartest guys in the
    > room' o Enronie i ich tzw. corporate culture? To co byli
    pracownicy
    > mowili o tej firmie przyprawialo o dreszcze. Ja po 1 dniu bym sie
    z
    > takie firmy ulotnila. Moze mam nosa albo mama mnie dobrze
    wychowala
    > albo uwaznie sluchalam na wykladach o nieetycznych korporacjach? ;)

    pracownicy byli czy aktualni zawsze narzekają ale jak im sie
    naprawde niepodoba to niech sie zwolnią . a nieetyczność korporacji
    to wogóle nieporozumienie . korporacja ma jedynie jedno zadanie -
    przynosić zysk udziałowcą .koniec kropka :)
  • Gość: aniucha333 IP: *.vnet.pl 10.04.10, 00:25
    a nieetyczność korporacji
    > to wogóle nieporozumienie . korporacja ma jedynie jedno zadanie -
    > przynosić zysk udziałowcą .koniec kropka :)

    taaak? Nawet jak jej zysk jest okupiony kosztem rozpadu gospodarki
    danego kraju, krachem gieldowym albo utrata milionow przez innych?
    Byleby tylko akcjonariusze byli happy? Geez, zadan korporacja nie
    dziala na swiecie w odosobnieniu, jest czescia gospodarki. Dlaczego
    firmy prowadzone w sposob miare etyczny, szanujace swoich
    pracownikow istnieja dekady na rynku?! Bo KAZDY chce tam pracowac i
    w nie inwestowac:) Dlaczego to Warren Buffet inwestujacy w takie tez
    firmy zbija takie miliony przez juz pare dekad? Do przemyslenia.
  • jotde3 10.04.10, 00:32
    Gość portalu: aniucha333 napisał(a):

    > a nieetyczność korporacji
    > > to wogóle nieporozumienie . korporacja ma jedynie jedno zadanie -
    > > przynosić zysk udziałowcą .koniec kropka :)
    >
    > taaak? Nawet jak jej zysk jest okupiony kosztem rozpadu gospodarki
    > danego kraju, krachem gieldowym albo utrata milionow przez innych?
    > Byleby tylko akcjonariusze byli happy? Geez, zadan korporacja nie
    > dziala na swiecie w odosobnieniu, jest czescia gospodarki.
    Dlaczego
    > firmy prowadzone w sposob miare etyczny, szanujace swoich
    > pracownikow istnieja dekady na rynku?! Bo KAZDY chce tam pracowac
    i
    > w nie inwestowac:) Dlaczego to Warren Buffet inwestujacy w takie
    tez
    > firmy zbija takie miliony przez juz pare dekad? Do przemyslenia.

    firmy tak sie przedstawiające ( jak również jako "EKOLOGICZNE ")
    zyskują więcej ale cel -ZYSK pozostaje niezmienny i słusznie .
  • aniucha333 12.04.10, 11:42
    > zyskują więcej ale cel -ZYSK pozostaje niezmienny i słusznie .

    nonsens - Enron czy Wordcom doprowadzily do upadku nie tylko
    akcjoanriuszy ale i lokalne gospodarki ktore inwestowaly miliony w
    ich akcje z funduszy emerytalnych. Te firmy swoimi oszustwami
    doprowadzily do upadku innego firmy konsultingowe - patrz Artur
    Andersen (mimo ze pozniej Sad Apelacyjny oczyscil ich z oskarzen ale
    firma juz nie istnieje). Ludzie tam pracujacy stracili prace i nikt
    ich nie chce zatrudnic bo slowa 'Enron' czy 'Wordcom' na CV
    odstraszaja kazdego potencjalnego pracodawce.

    I po co to bylo? Po co bylo tak lgac, oszukiwac - majac na celu
    krotkoterminowy zysk? Przeciez te firmy wiecej na tym stracily niz
    zyskaly a ich prezesi siedza, lub powiesili sie czy umarli
    przedwczesnie.
  • jotde3 28.04.10, 10:08
    aniucha333 to że ktoś idąc do celu sie podknoł nieznaczy że
    nienależy wychodzić z domu.podajesz pojedyńcze w porównaniu do całej
    gospodarki przypadki .
  • mgla_jedwabna 04.05.10, 00:28
    "Niestety dla wiekszosci ludzi praca stanowi najwieksza czesc ich zycia"

    Jakieś badania robiłas na ten temat czy oceniasz patrząc na siebie i swoich znajomych? Skąd wiesz o tej większości?

    Z punktu widzenia kulturoznawcy mogę ci powiedzieć, że w Polsce dla większosci ludzi największą częśc ich życia stanowi rodzina. To nie Japonia, gdzie ludzie popadają w głębokie kryzysy psychiczne, jeśli nie sprawdzają się wystarczająco jako pracownicy firmy.

    "I lepiej zeby uczac sie dostac ta jak najlepsza"

    O tym, jaką kto dostanie pracę, nie decydują stopnie w szkole. Decydują o tym kwalifikacje, które mogą nie mieć nic wspólnego z tym, jak dane dziecko radzilo sobie w szkolnej ławie. Oczywiście, często decydują też takie czynniki, jak znajomości lub zapotrzebowanie na specjalistów z danej dziedziny. Średnio dobry spawacz ma więcej szans na pracę niż genialny mongolista.

    Poza tym czesto bywa tak: ludzi się przyjmuje do pracy za kwalifikacje, a potem wyrzuca/ nie przedłuża umowy/ daje się do zrozumienia, żeby zrezygnowali sami z powodu cech charakteru. Tak więc umiejętności społeczne, o których pisze Verdana, są konieczne nawet do samej pracy, a co dopiero poza nią.
  • jotde3 09.04.10, 22:57
    verdana napisała:

    aby jako dorosly
    > miało przyjaciół,

    przyjaciele to proteza lub środek do celu .podobnie jak miłość to
    połapka na myszy ;)itd.

    >ułożyło sobie zycie rodzinne,

    to jest najważniesze - przekazanie genów,memów . to stoi poprostu u
    podstaw .

    >rozumiało emocje
    > innych.

    przydaje sie ale są ważniejsze sprawy


    > Bo cóż, tym się nie da pochwalić.

    no nieda sie . konsupcyjna kultóra poszła swoją drogą i słusznie .to
    takie puszenie piórek :)bardzo potrzebne .

    Mozna powiedzieć "Moje dziecko ma
    > cztery lata i już umie czytać", ale powiedzieć "Moje dziecko ma
    > cztery lata i dobrze rozumie emocje?".

    bo to
    1)trudniej weryfikowalne .
    2)niema świadomości istotnych wartości
  • jotde3 19.08.13, 13:36
    verdana napisała:
    > Jotde muszę Cię zmartwić. Dzieci b. inteligentne mają kłopoty w
    > szkole - bardzo często. A dzieci, ktore idą do szkoły, znając
    > program, mają zazwyczaj bardzo powazne klopoty w szkole. Teraz moj
    > syn kończy gimmnazjum. Nie jest dobrym uczniem, ale czytał już w
    > wieku 4,5 roku. Nauczył się sam.
    > Jeśli człowiek slucha tego co dobrze zna i rozumie - przestaje
    > uwazać. Uczeń, ktory zna już program, albo uczeń, ktory rozumie po
    > pierwszym wytłumaczeniu problemu, kiedy nauczyciel tłumaczy to po
    > raz drugi czy trzeci - dla tych co nie zrozumieli - przestaje
    > słuchać. Tymczasem nauczyciel zaczyna mowić o czymś nowym, dziecko
    > jednak juz nie słucha, bo mysli o czym innym. Nie rozumie zatem
    > nowego materiału - i zaleglości swietnie przygotowanego, bardzo
    > inteligentnego dziecka rosną.
    > Wiem, mam dwóch takich synów. Naprawdę, na razie robisz wszystko,
    > aby gdzieś koło trzeciej klasy załamywać ręce "Ja się tak starałem,
    > dlaczego dziecko ma same tróje?"


    własnie skończył drugą ( jest wiec koło 3 )i po raz drugi dostał nagrode na koniec klasy i pochwałe przy wszystkich rodzicach i uczniach z klasy za jego osiągniecia matematyczne. wynik za konkur matematyczny ma wpisany na świadectwie .wygrał na nim wycieczke .
    wiec może swoje brednie /przepowiednie zostaw dla takich jak Ty .
    musisz przełozyć dalej w przyszłość czas apokalipsy :)
    póki co WŁAŻ POD STÓŁ I ODSZCZEKUJ .:) hehehe
  • verdana 27.08.13, 16:59
    Wiesz, ja naiwnie sądziłam, ze nie będziesz uczył się stale z dzieckiem - ze pozwolisz dziecku uczyć sie samemu. Ale najwyraźniej nie, uczysz się z dzieckiem nadal. Innymi słowy, dziecko uczy się doskonale, ale niesamodzielnie. Zobaczymy, jakie wyniki osiągnie w roku, w którym będzie uczyło sie samo...
    --
  • jotde3 07.04.10, 08:37
    demonii.larua napisała:

    > Zdaje się że sedno tkwi w indywidualnym podejściu do dziecka.
    > Co dadzą Ci badania jeśli Twoje dziecko zupełnie nie będzie
    pasowało do nich?
    > Nie będzie "mieściło" się w żadnych statystykach. Po co Ci wyniki
    badań, skoro
    > sam/a kierujesz się "na czuja". Chcesz się utwierdzić w
    przekonaniu, że dobrze
    > robisz?

    czyli nic niewiesz :)
  • demonii.larua 07.04.10, 12:01
    > czyli nic niewiesz :)
    Jako matka czwórki zupełnie różnych dzieci zapewne wiem więcej niż Ty :)



    --
    1% dla Adki :)
  • jotde3 07.04.10, 12:10
    demonii.larua napisała:

    > > czyli nic niewiesz :)
    > Jako matka czwórki zupełnie różnych dzieci zapewne wiem więcej niż
    Ty :)

    odniosłaś sie do postu w którym pisałem że przydało by sie by
    expert przedstawił badania .napisałaś że nic mi po nich .wiec w
    tym kontekscie odpisałem ci że nic o nich nie wiesz(o badaniach) .
    nietwierdziłem że nic niewiesz o dzieciach .to też że masz 4 znaczy
    tyle że umiesz urodzić ale nieznaczy wcale że znasz sie na
    wychowaniu :)
  • demonii.larua 07.04.10, 12:33
    Tak i zadałam Ci pytanie w jakim celu potrzebujesz badań,zamiast odpowiedzieć na
    pytanie zakładasz że nic nie wiem :)
    Nawiasem mówiąc można trochę się wysilić i samemu poszukać. Choćby na stronach
    PTL, poszukać publikacji itp. to nie jest trudne i jest tego masa tak naprawdę.

    >to też że masz 4 znaczy
    > tyle że umiesz urodzić ale nieznaczy wcale że znasz sie na
    > wychowaniu :)
    A widzisz to nie jest oczywiste że umiem urodzić, być może nie znam się na
    wychowaniu cudzych dzieci tu przyznam Ci rację (gdyż do niczego nie jest to mi
    potrzebne w sumie), natomiast na wychowaniu swoich znam się doskonale :)

    p.s. ekspert na tym forum jest jeden :)


    --
    1% dla Adki :)
  • jotde3 07.04.10, 12:58
    demonii.larua napisała:

    > Tak i zadałam Ci pytanie w jakim celu potrzebujesz badań,zamiast
    odpowiedzieć n
    > a
    > pytanie zakładasz że nic nie wiem :)

    mówiąc w kontekście naszej rozmowy to niemasz żadnych badań tylko
    zawracasz głowe :)

    > Nawiasem mówiąc można trochę się wysilić i samemu poszukać. Choćby
    na stronach
    > PTL, poszukać publikacji itp. to nie jest trudne i jest tego masa
    tak naprawdę.

    myślisz że nieszukałem ?masz na myśli polskie towarzystwo
    logopedyczne ?jak jest masa to wskarz mi .



    > potrzebne w sumie), natomiast na wychowaniu swoich znam się
    doskonale :)

    gratuluje pewności siebie i braku sceptycyzmu ;)

    > p.s. ekspert na tym forum jest jeden :)

    tak . to było żródłęm mojej pomyłki w skrytykowaniu Cie za
    niedostarczanie wyników badań a pytanie "po co ci to ".
    ale wogóle to wiesz po co są wyniki badań ?prawda ? np. sprawdzając
    skuteczność leku bierze sie RÓŻNYCH pacjentów a potem zakłada że
    skoro im to pomogło to nam też pomoże chyba że (to też badania
    podają jesteśmy w takiej to a takiej grupie itd) .
  • demonii.larua 07.04.10, 15:16
    Hmm.. hmm...
    Poszukaj publikacji na stronach Harvardu, poczytaj o metodzie Domana na
    przykład, rusz się do pobliskiej biblioteki. Po necie krążą publikacje Moor'a.
    To odnośnie wczesnej nauki czytania czy wczesnej edukacji (co za tym idzie
    wyrabiania nawyku systematyczności też) ogólnie. Aczkolwiek wszystko to wygląda
    nieco inaczej niż sposób prezentowany przez Ciebie, znaczy metody jotde3 nikt
    jeszcze nie zbadał :P
    A skoro już odnosisz się do leków... założenie jest tylko założeniem, nie
    gwarantem skuteczności :) Dlatego wcześniej pisałam o indywidualnym podejściu do
    dziecka. Nikt Ci nie da gwarancji, że na pewno nie skrzywdzisz dzieciaka lub że
    na pewno tak będzie.

    > gratuluje pewności siebie i braku sceptycyzmu ;)
    Dziękuję, jestem (już) realistką :)
    --
    1% dla Adki :)
  • jotde3 08.04.10, 09:30
    demonii.larua napisała:

    > Hmm.. hmm...
    > Poszukaj publikacji na stronach Harvardu, poczytaj o metodzie
    Domana na
    > przykład, rusz się do pobliskiej biblioteki.

    może mam pójść jeszcze na pedagogike ?;) moja ciekawość ma granice
    które wyznacza leniwość (pracy nikt mnie nienauczył ;))

    > Po necie krążą publikacje Moor'a.

    aż tak niekrążą .jest troche po angielsku (nieznam) a tłumaczenia
    stron są fatalne i nic z tego niemożna zajarzyć .


    > To odnośnie wczesnej nauki czytania czy wczesnej edukacji (co za
    tym idzie
    > wyrabiania nawyku systematyczności też) ogólnie. Aczkolwiek
    wszystko to wygląda
    > nieco inaczej niż sposób prezentowany przez Ciebie, znaczy metody
    jotde3 nikt
    > jeszcze nie zbadał :P

    wczesna nauka w/g np. wspomnianego przec Ciebie Domana to jest
    chyba od ok. 1 roku a ja zachełem z 4,5 latkiem ,a moja metoda jest
    tradycyjna + ścisła indywidualizacja bo pracuje z jednym uczniem.
    radze sie też przyjrzeć tej metodzie Domana czy to aby nie taka sama
    ściema jak kinezjologia edukacyjna Denisona . coś im sie we łbach
    uroi, wydadzą książke ,ludziom sie spodoba jak pismo świete ;) a on
    chodż w glori wielkich pedagogów trzepiąc kase :)

    > A skoro już odnosisz się do leków... założenie jest tylko
    założeniem, nie
    > gwarantem skuteczności :) Dlatego wcześniej pisałam o
    indywidualnym podejściu d
    > o
    > dziecka. Nikt Ci nie da gwarancji, że na pewno nie skrzywdzisz
    dzieciaka lub że
    > na pewno tak będzie.

    naprawde ????? ;) niewiedziałem .coć takiego ;))))tak czy siek badań
    niemasz .


    >
    > > gratuluje pewności siebie i braku sceptycyzmu ;)
    > Dziękuję, jestem (już) realistką :)

    nie,nie . nadal tli sie buta ;)
  • Gość: makurokurosek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.10, 09:40
    > aż tak niekrążą .jest troche po angielsku (nieznam) a tłumaczenia
    > stron są fatalne i nic z tego niemożna zajarzyć .

    To zamiast szkolić dziecko zacznij od siebie.


    ">
    > aż tak niekrążą .jest troche po angielsku (nieznam) a tłumaczenia
    > stron są fatalne i nic z tego niemożna zajarzyć .
    > '

    Może warto więc zapisać się na kurs.


    '> radze sie też przyjrzeć tej metodzie Domana czy to aby nie taka sama
    > ściema jak kinezjologia edukacyjna Denisona . coś im sie we łbach
    > uroi, wydadzą książke ,ludziom sie spodoba jak pismo świete ;) a on
    > chodż w glori wielkich pedagogów trzepiąc kase :)"

    Najpierw należało by przeczytać zanim rozpocznie się dyskusję a już tym bardziej
    krytykę. Widać nie tylko nikt nie nauczył ciebie pracy i systematyczności ale
    również logicznego myślenia. Nie można krytykować czegoś czego się nie zna
  • jotde3 08.04.10, 09:59
    Gość portalu: makurokurosek napisał(a):

    > > aż tak niekrążą .jest troche po angielsku (nieznam) a tłumaczenia
    > > stron są fatalne i nic z tego niemożna zajarzyć .
    >
    > To zamiast szkolić dziecko zacznij od siebie.
    > Może warto więc zapisać się na kurs.

    angielski jest mi za żadko potrzebny .inteligencja niepozwala mi
    marnować czasu na rzeczy mało potrzebne chyba że to rozrywka :)


    > '> radze sie też przyjrzeć tej metodzie Domana czy to aby nie taka
    sama
    > > ściema jak kinezjologia edukacyjna Denisona . coś im sie we łbach
    > > uroi, wydadzą książke ,ludziom sie spodoba jak pismo świete ;) a
    on
    > > chodż w glori wielkich pedagogów trzepiąc kase :)"
    >
    > Najpierw należało by przeczytać zanim rozpocznie się dyskusję a
    już tym bardzie
    > j
    > krytykę. Widać nie tylko nikt nie nauczył ciebie pracy i
    systematyczności ale
    > również logicznego myślenia. Nie można krytykować czegoś czego się
    nie zna

    denisona znam .nauczyłem sie też klasyfikować i wnioskować z części
    o całości .to przydatne by oszczędzić czas w sprawach 3 planowych
    bo jest ich kupa.
  • demonii.larua 08.04.10, 12:16
    Niektórzy rodzice uczą Domanem starsze dzieciaki, nie napisałam nigdzie że
    jestem zwolenniczką tej metody.
    Nie napisałam też, że dostaniesz badania w linkach... aż tak lenistwu nie
    popłacam :D
    O tak, harda jestem i jest mi z tym dobrze :P
    --
    1% dla Adki :)
  • demonii.larua 06.04.10, 20:32
    Odbiegając od tematu...
    Proszę żebyś nie dublował tych samych wątków, na różnych forach (jest to
    niezgodne z netykietą).
    Dziękuję i pozdrawiam.
    --
    1% dla Adki :)
  • Gość: makurokursek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.10, 22:25
    Na pewno wczesną naukę nie wpłyniesz na wzrost intelektu twojego dziecka, możesz
    wpłynąć na jego samodyscyplinę i obowiązkowści. Trudno jednak określić czy efekt
    będzie długotrwały czy tylko do osiągnięcia przez dziecka większej świadomości,
    to zależy od charakteru dziecka. Sa osoby podporządkowujące się, które dobrze
    czują się w z góry zaplanowanym i narzuconym planie pracy, są tez osoby którzy
    dusza się w pracy odwórczej.
    Jeżeli twoje dziecko nie jest osobą twórczą, i nie ma charakteru buntowniczego
    według mnie ma duże szanse,że obowiązkowość którą jej wpoisz stanie sie jej
    stałą cechą. Jeżeli natomiast twoje dziecko jest osobą twórczą wcześniej czy
    później przestanie przynosić to efekty, a wręcz ze zdwojoną siłą uderzyć w
    ciebie zwłaszcza gdy połączymy to z buntowniczym charakterem.Takie osoby nie
    lubią być prowadzone jak owce na rzeź.
    Sądzę, że na podstawie rodzaju zabaw w które bawi się twoje dziecko , możesz
    okreslić czy jest odtwórcza czy twórcza.
  • jotde3 07.04.10, 09:28
    Gość portalu: makurokursek napisał(a):

    > Na pewno wczesną naukę nie wpłyniesz na wzrost intelektu twojego
    dziecka, możes
    > z
    > wpłynąć na jego samodyscyplinę i obowiązkowści.


    jakbyś mnie cytowała :) zgoda w 100% :)

    Trudno jednak określić czy efek
    > t
    > będzie długotrwały czy tylko do osiągnięcia przez dziecka większej
    świadomości,
    > to zależy od charakteru dziecka.

    raczej bedzie lepiej .pytanie -na ile lepiej ?

    Sa osoby podporządkowujące się, które dobrze
    > czują się w z góry zaplanowanym i narzuconym planie pracy, są tez
    osoby którzy
    > dusza się w pracy odwórczej.
    > Jeżeli twoje dziecko nie jest osobą twórczą, i nie ma charakteru
    buntowniczego
    > według mnie ma duże szanse,że obowiązkowość którą jej wpoisz
    stanie sie jej
    > stałą cechą. Jeżeli natomiast twoje dziecko jest osobą twórczą
    wcześniej czy
    > później przestanie przynosić to efekty, a wręcz ze zdwojoną siłą
    uderzyć w
    > ciebie zwłaszcza gdy połączymy to z buntowniczym charakterem.Takie
    osoby nie
    > lubią być prowadzone jak owce na rzeź.

    ależ Ty musisz nielubić tej samodyscypliny ;).ona jednak niewyklucza
    improwizacji i kreatywności , niebozbawiam dziecka tego typu
    aktywności a wysoko je cenie.poprostu -godzinka dziennie to nauka
    pracy i tyle . robie też co moge by dziecko uczyło sie podejmowania
    decyzji i decydowania .

    > Sądzę, że na podstawie rodzaju zabaw w które bawi się twoje
    dziecko , możesz
    > okreslić czy jest odtwórcza czy twórcza.

    no niewiem .słyszałem o kompletnych zaskoczeniach przy tego typu
    analizach . narazie bawi sie figórkami bohaterów ,buduje zamki -
    takie filmy akcji sobie robi :)
    co z tego wnosisz ?
  • jotde3 07.04.10, 09:48
    makurokursek dodam jeszcze że wiecznie niezamierzam uczyć tej
    samodyscypliny tak intensywnie. swoją kontrole będe ograniczał ,tak
    że jak już bedzie miał przyjść ten bunt to mam nadzieje niebedzie
    wobec czego sie buntować ;)a może zostawić mu coś co bedzie chciał
    zmienić , pozwolić na to i po buncie ;)hehe
  • Gość: makurokursek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.10, 12:04
    Moja opinia powstała w wyniku obserwacji bliskich znajomych. więc ci z nich
    których praca odtwórcza meczy, wczesnej czy później zbuntowali się przeciwko
    takiemu szkoleniu. W najlepszym przypadku skończyło się to tylko obniżeniem
    ocen, w gorszym pokazowym zawaleniem klasy, a następnie oblaniem matury.
    Natomiast osoby ciche i spokojne,które wykazywały się słabą inicjatywą własną
    zostały osobami pracowitymi i obowiązkowymi, które świetnie nadają się do pracy
    odtwórczej.


    "> ależ Ty musisz nielubić tej samodyscypliny ;)"

    Nie dlaczego :), nawet ćwiczę własną.

    "ona jednak niewyklucza
    > improwizacji i kreatywności , niebozbawiam dziecka tego typu
    > aktywności a wysoko je cenie.poprostu -godzinka dziennie to nauka
    > pracy i tyle . "

    W pewnej chwili dziecko buntownicze odbierze to jako tresurę i spełnianie twoich
    ambicji.

    "robie też co moge by dziecko uczyło sie podejmowania
    > decyzji i decydowania ."

    Nie uczysz go podejmowania decyzji , tylko podporządkowania się i działania
    zgodnie z góry ustalonym planem. to nie dziecko podejmuje decyzje tylko ty.

    "narazie bawi sie figórkami bohaterów ,buduje zamki -
    > takie filmy akcji sobie robi :)"

    Nie chodzi o to czym sie bawi ale jak się bawi. Koń na biegunach niektórym służy
    tylko do bujania inni zaś znajdą dla niego tysiące zastosowań od kołyski poprzez
    jaskinię w ciemnym lesie.

    "> co z tego wnosisz ?

    Nie znam twojego dziecka, nie wiem jak reaguje w sytuacjach konfliktowych, nie
    wiem czy woli narzucone zabawy czy wymyślone przez siebie, czy w grupie wchodzi
    w rolę przywódcy czy woli się podporządkować. To wszystko świadczy o tym czego
    potrzebuje twoje dziecko.
  • Gość: makurokurosek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.10, 12:08
    Tak mi sie przynajmniej wydaję
  • Gość: jotde3 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 07.04.10, 12:46
    makurokursek skup sie ;) nieucze pracy odtwórczej ucze umiejętności
    pracy wogóle .czy umiejętność pracy niejest potrzebna tym którzy
    pracują nieodtwórczo tym "z inicjatywą "?


    > "ona jednak niewyklucza
    > > improwizacji i kreatywności , niebozbawiam dziecka tego typu
    > > aktywności a wysoko je cenie.poprostu -godzinka dziennie to nauka
    > > pracy i tyle . "
    >
    > W pewnej chwili dziecko buntownicze odbierze to jako tresurę i
    spełnianie twoic
    > h
    > ambicji.

    masz szklaną kule że wiesz jak będzie ?;)
    zresztą do tego czasu jak pisałem "tresura" :) bedzie zakończona .


    > Nie uczysz go podejmowania decyzji , tylko podporządkowania się i
    działania
    > zgodnie z góry ustalonym planem. to nie dziecko podejmuje decyzje
    tylko ty.

    niemasz podstaw do takiej opini ?
    pisałem tu gdzieś jak wygląda nasz dzień/tydzień że masz podstawe do
    takich sądów ?dziecko zawsze może powiedzieć nie ,nawet w sprawie
    obowiązków i oczywiście ponieść tego konsekwencje czyli np. areszt
    zabawek albo brak bajki w TV( zależy jaki kaliber) i korzysta z
    tego .podejmuje też decyzje co robi z kieszonkowym i w wielu
    drobnych sprawach .chyba niepostulujesz by dziecko niepodlegało
    żadnym normą ?aaa już wiem -u ciebie jest tylko jedna jedyna zasada
    a u mnie aż kilkanaście .twoja brzmi - widzimisie mamy jest
    najważniejsze :)


  • Gość: makurokurosek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.10, 13:32
    > makurokursek skup sie ;) nieucze pracy odtwórczej ucze umiejętności
    > pracy wogóle

    Z tego co zrozumiałam, uczysz ją czytać, pisać, działań arytmetycznych. To nie
    jest praca twórcza, to jest właśnie praca odtwórcza.


    > > W pewnej chwili dziecko buntownicze odbierze to jako tresurę i
    > spełnianie twoic
    > > h
    > > ambicji.
    >
    > masz szklaną kule że wiesz jak będzie ?;)

    piszę to na podstawie własnych obserwacji.



    > > Nie uczysz go podejmowania decyzji , tylko podporządkowania się i
    > działania
    > > zgodnie z góry ustalonym planem. to nie dziecko podejmuje decyzje
    > tylko ty.
    >
    > niemasz podstaw do takiej opini ?
    > pisałem tu gdzieś jak wygląda nasz dzień/tydzień że masz podstawe do
    > takich sądów ?

    Pisałaś, że codziennie spędzasz z dzieckiem godzinę na nauce czytania, pisania,
    arytmetyki . Więc jakby nie było uczysz dziecka działania zgodnie z planem,
    systematyczności ale nie ma to nic wspólnego z podejmowaniem decyzji, raczej z
    przyzwyczajeniem. To tak jak z braniem pigułek, najpierw musisz nastawiać
    zegarek, a po pewnym czasie jest to dla ciebie zbyteczne, robisz to można by
    powiedzieć bezwiednie, nie zastanawiając się nad tym.
    Mogłabyś napisać, że przy okazji nauki uczysz dziecko podejmowania samodzielnych
    decyzji gdyby każdorazowo decyzja o nauce wychodziła od niego nie od ciebie.

    "dziecko zawsze może powiedzieć nie ,nawet w sprawie
    > obowiązków i oczywiście ponieść tego konsekwencje czyli np. areszt
    > zabawek albo brak bajki w TV'

    Chcesz przez to powiedzieć,że odmowa nauki również kończy się karą ?


    ".chyba niepostulujesz by dziecko niepodlegało
    > żadnym normą ?aaa już wiem -u ciebie jest tylko jedna jedyna zasada
    > a u mnie aż kilkanaście .twoja brzmi - widzimisie mamy jest
    > najważniejsze :)'

    Nigdzie nic, takiego nie napisałam. Omawiamy efekty jakie może dać codzienna
    nauka pięciolatka , a te nieuzależniane czy ci się to podoba czy nie zależą od
    charakteru dziecka. Nie każde dziecko można wytresować
  • kobraluca 07.04.10, 13:44
    > Chcesz przez to powiedzieć,że odmowa nauki również kończy się karą
    ?

    albo nagroda
    pamietam z innego watku, ze jotde placi synkowi za kazda sesje
    nauki, w ten sposob go motywuje

    --
    Nothing you become will disappoint me;
    I have no preconception that I'd like to see you be or do.
    I have no desire to foresee you, only to discover you.
    You cannot disappoint me.
  • Gość: makurokurosek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.10, 13:51
    Chyba, żartujesz
  • jotde3 07.04.10, 14:32
    kobraluca napisała:

    > > Chcesz przez to powiedzieć,że odmowa nauki również kończy się
    karą
    > ?
    >
    > albo nagroda
    > pamietam z innego watku, ze jotde placi synkowi za kazda sesje
    > nauki, w ten sposob go motywuje


    ujme to inaczej . jeśli chce wydawać co tydzień 10zł na bzdeda a co
    ok 2 miesiące na coś grubszego ( oprócz wszystkich pierdół które
    łapie od babc i mamci ) to musi wykonać 2 dodatkowe zajęcia prócz 3
    obowiązkowych . kiedyś wszystkie były obowiązkowe -teraz jest
    wieksza wolność ;)
  • Gość: jotde3 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 07.04.10, 14:10
    > Z tego co zrozumiałam, uczysz ją czytać, pisać, działań
    arytmetycznych. To nie
    > jest praca twórcza, to jest właśnie praca odtwórcza.

    chcesz uczyć malarza uczyć malować zanim nauczy sie pędzel trzymać ?
    oczywiście że to praca odtwórcza .jak cała nauka w
    szkole .nieprzeszkadza jednak w póżniejszej/równoległej pracy
    twórczej.



    > piszę to na podstawie własnych obserwacji.

    możesz przypuszczać ale Ty twierdzisz że będzie tak i tak .
    jeśli by to były tylko przypuszczenia to zgodził bym sie ,istnieje
    takie zagrożenie dużym buntem w starszym wieku i dlatego niezamieżam
    w ten sposób ćwiczyć aż nastolatka . nadzór bedzie malał.

    > Pisałaś, że codziennie spędzasz z dzieckiem godzinę na nauce
    czytania, pisania,
    > arytmetyki . Więc jakby nie było uczysz dziecka działania zgodnie
    z planem,
    > systematyczności ale nie ma to nic wspólnego z podejmowaniem
    decyzji, raczej z
    > przyzwyczajeniem.


    tak ,mam nadzieje że ucze systematyczności ale i podejmowania
    decyzji ,decyzje mają konsekwencje.jak w życiu.


    > Mogłabyś napisać, że przy okazji nauki uczysz dziecko podejmowania
    samodzielnyc
    > h
    > decyzji gdyby każdorazowo decyzja o nauce wychodziła od niego nie
    od ciebie.

    nastepny etap :)



    > Chcesz przez to powiedzieć,że odmowa nauki również kończy się
    karą ?

    karą ? brakiem nagrody ? zwij jak chcesz .

    > ".chyba niepostulujesz by dziecko niepodlegało
    > > żadnym normą ?aaa już wiem -u ciebie jest tylko jedna jedyna
    zasada
    > > a u mnie aż kilkanaście .twoja brzmi - widzimisie mamy jest
    > > najważniejsze :)'
    >
    > Nigdzie nic, takiego nie napisałam. Omawiamy efekty jakie może dać
    codzienna
    > nauka pięciolatka , a te nieuzależniane czy ci się to podoba czy
    nie zależą od
    > charakteru dziecka. Nie każde dziecko można wytresować .

    każde można nauczyć lepiej pracować twórczo czy odtwórczo to inna
    sprawa .czy dom od dachu budujesz ?najpierw trzeba fundament. nim
    jest umiejętność pracy ,tylko na to w istotny sposób można mieć
    chyba wpływ. reszte budować bedzie samo dziecko a budować bedzie
    lepiej jak będzie miało umiejętność pracy. moje dziecko ma 5,5
    roku .ćwiczymy od 9 miesiecy ,poziom wiedzy jest
    satysfakcjonujący ,dziecko chętniej pracuje,zostaje jeszcze troche
    utrwalania i będe gotowy to pierwszego zmniejszenia nacisku czy
    konfrontacji tj. nieprzypomne dziecku o 2 ostatnich w tygodniu
    ćwiczeniach które owocują kieszonkowym i jeśli samo nieprzypomni to
    je straci .bedzie bek ,aż sie boje ;( ale trudno musi samo pamietać
    o częsci(na początek) spraw itd.itd. cegła po cegle a Ty od razu na
    dach ;) hehe
  • yarpen111 07.04.10, 14:33
    > utrwalania i będe gotowy to pierwszego zmniejszenia nacisku czy
    > konfrontacji tj. nieprzypomne dziecku o 2 ostatnich w tygodniu
    > ćwiczeniach które owocują kieszonkowym i jeśli samo nieprzypomni
    to
    > je straci .bedzie bek ,aż sie boje ;( ale trudno musi samo
    pamietać
    > o częsci(na początek) spraw itd.itd. cegła po cegle a Ty od razu
    na
    > dach ;) hehe


    Nie wierze, w to co przeczytałam...
    Płacisz dziecku za nauke??!! Zgroza.
    Kompletnie nie wychowawcze.
    Nauka to od pewnego obowiazek kazdego dziecka. Nie powinno mu sie za
    to placic, bo dojdzie do tego,ze potem za kazda rzecz jaka ma
    wykonac, dziecko bedzie chcialo zaplaty.
    Nauka ma byc obowiazkiem, nie zawsze przyjemnym, ale ma sluzyc
    zdobyciu wiedzy, ktora pozniej przyda sie do znalezienia
    satysfakcjinujacej pracy etc.

    Wiekszosc psychologow twierdzi,ze przekupstwo dziala na krotka mete.
    I to przynosi tylko nam doroslym pozadany cel.
    Poza tym taka metoda psuje dziecko, bo dziecko chce wymiernych
    korzysci za zachowanie, nauke itp, nie wystarczy go satysfkacja
    rodzicow. Uczy to dziecko, ze nalezy robic tylko takie rzeczy, ktore
    nam sie oplacaja.
    Poza tym obniza to samoocene dziecka, poniewaz odrazu sugerujemy ,ze
    jesli "cos zrobi...to cos dostanie", czyli dajemy mu odczuc,ze nie
    wierzymy iz, samo z siebie potrafi cos zrobic.
    Na koniec dodam,ze przekupywanie dziecka, jest pulapka, w ktora sam
    mozesz wpasc. Niedlugo dziecko zacznie sie targowac i nie wykonana
    zadnego polecenia, bez odpowiedniej gratyfikacji. bedzie to
    codzienna wasza waluta.

    Mysle,ze lepsze sa nagrody nie koniecznie materialne.
    Czasem dla dziecka jest wazniejszy wspolny czas, wspolne zabawy i
    gry, niz pieniadze. A postepujac inaczej mozemy wychowawc
    materialiste.


    Jesli pytasz o zrodlo, to swoja wypowiedz opieralam na ksiazce
    "wychowanie dzieci i mlodizezy" oraz Jak radzic sobie z dziecmi w
    trudnych sytuacjach".
  • jotde3 07.04.10, 14:46
    yarpen111 napisała:

    > Nie wierze, w to co przeczytałam...
    > Płacisz dziecku za nauke??!! Zgroza.
    > Kompletnie nie wychowawcze.
    > Nauka to od pewnego obowiazek kazdego dziecka. Nie powinno mu sie
    za
    > to placic, bo dojdzie do tego,ze potem za kazda rzecz jaka ma
    > wykonac, dziecko bedzie chcialo zaplaty.
    > Nauka ma byc obowiazkiem, nie zawsze przyjemnym, ale ma sluzyc
    > zdobyciu wiedzy, ktora pozniej przyda sie do znalezienia
    > satysfakcjinujacej pracy etc.

    już mnie nuży tłumaczenie po raz enty tych samych rzeczy.
    3 razy to obowiązek. 2 razy prawo do zapracowania na kieszonkowe .
    nagrody są potzrebne i skuteczne . dzieki żądzeniu pieniądzmi może
    podjąć wiecej dezyzji .


    > Wiekszosc psychologow twierdzi,ze przekupstwo dziala na krotka
    mete.

    wiekszość też twierdzi że nagroda działą .nagroda,kara przekupstwo
    to tylko sementyka

    Uczy to dziecko, ze nalezy robic tylko takie rzeczy, ktore
    > nam sie oplacaja.

    które jemu sie opłacają .nietylko finansowo.
    jak chcesz ucz dziecko oddawania wszystkiego innym .mi to gra;)

    > Poza tym obniza to samoocene dziecka, poniewaz odrazu
    sugerujemy ,ze
    > jesli "cos zrobi...to cos dostanie", czyli dajemy mu odczuc,ze nie
    > wierzymy iz, samo z siebie potrafi cos zrobic.

    pensja obniża ci samoocene ?

    > Na koniec dodam,ze przekupywanie dziecka, jest pulapka, w ktora
    sam
    > mozesz wpasc. Niedlugo dziecko zacznie sie targowac i nie wykonana
    > zadnego polecenia, bez odpowiedniej gratyfikacji.

    niech zagra,czekam na to jak na dowód dorosłości :)

    bedzie to
    > codzienna wasza waluta.

    znowu wizje apokalipsy :)

    > Mysle,ze lepsze sa nagrody nie koniecznie materialne.
    > Czasem dla dziecka jest wazniejszy wspolny czas, wspolne zabawy i
    > gry, niz pieniadze. A postepujac inaczej mozemy wychowawc
    > materialiste.

    skąd pomysł że tego niema ?

    > Jesli pytasz o zrodlo, to swoja wypowiedz opieralam na ksiazce
    > "wychowanie dzieci i mlodizezy" oraz Jak radzic sobie z dziecmi w
    > trudnych sytuacjach".

    może to i dobre żródła niewiem .pytanie czy je dobrze zrozumiałaś bo
    już tu kiedyś przy dyskusji o nagrodach odesłano mnie do żródła z
    którego niewynikało nic takiego co twierdził odsyłający.
  • Gość: makurokurosek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.10, 14:54
    Jak dla mnie przerażające. Ciekawi mnie jaki sobie cel postawiłaś.
    Nauka jest obowiązkiem w szkole, gdy nie zawsze nauczyciel potrafi ciekawie
    przekazać wiedzę, ale w domu może być przyjemnością zwłaszcza gdy nikt nikogo
    nie przymusza, a wiedza przekazywana jest w ciekawy i miły sposób.
  • jotde3 08.04.10, 09:50
    Gość portalu: makurokurosek napisał(a):

    > Jak dla mnie przerażające. Ciekawi mnie jaki sobie cel postawiłaś.

    przygotowanie do realnego życia przez nauke podejmowania wysiłku
    (wyżeczeń) dla przyszłej nagrody (osiągniecia celu) .

    > Nauka jest obowiązkiem w szkole, gdy nie zawsze nauczyciel potrafi
    ciekawie
    > przekazać wiedzę,

    a rodzic może przygotować do tego dziecko

    > ale w domu może być przyjemnością zwłaszcza gdy nikt nikogo
    > nie przymusza, a wiedza przekazywana jest w ciekawy i miły sposób.

    zejdż na ziemie.
  • yarpen111 07.04.10, 14:55
    > pensja obniża ci samoocene ?

    Mi nie, ale ja nie mam 5 lat:)
    Traktujesz male dziecko, jak osobe duzo starsza, ale to juz ktos
    chyba wczesniej Ci napisal.
    Mysle,ze polemika z Toba jednak nei ma sensu, bo i tak wiesz
    wszystko lepiej.

    Mam nadzieje,ze u Ciebie jednak apokalipsy nie bedzie.
  • verdana 07.04.10, 15:44
    Pensja nie obbniza mi samooceny, ale jak mi ją przestana płacić, to
    palcem w bucie nie kiwnę.
    Nie widzisz zwiazku?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: makurokurosek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.10, 13:53
    Tak teraz mi sie skojarzyło,ze dzieci z rozpoznanym ADHD mają zalecane
    wprowadzenie planów dnia. Poczytaj na portalach dotyczących tematyki ADHD, tam
    powinny być artykuły dotyczące efektywności wprowadzania planów dnia i nauki.
  • jotde3 07.04.10, 14:19
    Gość portalu: makurokurosek napisał(a):

    > Tak teraz mi sie skojarzyło,ze dzieci z rozpoznanym ADHD mają
    zalecane
    > wprowadzenie planów dnia. Poczytaj na portalach dotyczących
    tematyki ADHD, tam
    > powinny być artykuły dotyczące efektywności wprowadzania planów
    dnia i nauki.

    dzieki ,już to przeszedłem .znam te tezy i są one żródłem moich
    działań jednak niestety wszystko to jest na wiare ,na podstawie
    obserwacji praktyków a nie niestety badań :( faktycznie intuicyjnie
    uzałem je za przydatne dla mnie bo dzieciak jest raczej żywy i
    rozstrzepany .pożadnickiego niema co pracy uczyć ,fakt .a są takie
    szczególnie dziewczynki w wieku szkolnym im potrzeba czegoś innego.
  • mgla_jedwabna 04.05.10, 00:39
    Z tym, ze jeśli mówimy o ADHD, to mówimy o dziecku powyże lat 7. Ponizej tego wieku nie mozna zdiagnozować ADHD, tak jak nie da się zdiagnozować autyzmu u dwumiesięcznego dziecka.

    A skoro mowimy o dziecku w wieku ponad 7 lat, to znaczy, że chodzi ono do szkoły itd. Natomiast Jotde zaczeła swoje eksperymenty od 4 latka.
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 22:38
    zastanawia mnie po co pytasz skoro na wszystko masz odpowiedź i swoje zdanie...
  • jotde3 07.04.10, 08:38
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > zastanawia mnie po co pytasz skoro na wszystko masz odpowiedź i
    swoje zdanie...
    >

    to taki mój sposób na nauke przez polemike bo przez poklepywanie sie
    po pupach niczego sie nienauczymy ;) odmmienne zdanie innych zmusza
    mnie do wysiłku itd.
  • verdana 07.04.10, 14:13
    Nie, chyba Cie nie zmusza do wysilku, bo Ty WIESZ. I nic nie może
    zachwiać Twojej opinii.
    Mam wielu znajomych z dorosłymi dziećmi i powiem tak - Twoja metoda
    sprawdziła się w jednym wypadku - facet został prawnikiem, tyle, ze
    nie ma żadnego życia osobistego. Nic poza mamusią i pracą. W
    pozostałych wypadkach skonczyło się - szpitalem (lekarze
    stwierdzili, ze 18-latka dostała raka m.in. z powody przemeczenia,
    nie wiem, czy jest to wiarygodne; rzuceniem studiów pod
    hasłem "kiedyś muszę żyć"; ukończeniem studiów z dwuletnim
    poślizgiem i wymawianiem matce, ze byla to strata czasu, bo nie
    wiadomo po co są studia; porzuceniem szkoły w wieku 16 lat.
    natomiast niezbyt pilne corki przyjaciół - jedna pisze doktorat,
    druga jest na studiach podyplomowych w Niemczech, moj uczeń , który
    przyszedł do szkoly ze średnią 2 pisze habilitację. Wśród moich
    znajomych mało jest "pilnych uczniów", a nie ci najpilniejsi są
    najlepsi w swojej dziedzinie - choć i taki przypadek znam.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • jotde3 07.04.10, 14:21
    verdena ja mówie że potrzebna jest praca a ty że praca to
    pracocholizm .zmiłuj sie ;)
  • verdana 07.04.10, 14:36
    Nie. Po prostu wychowanie pieciolatka tak, by był odpowiedzialny jak
    dziecko dużo starsze, systematyczny jak dziecko duzo starsze i miał
    obowiazki jak dziecko dużo starsze - to własnie droga do
    pracoholizmu. Bo Twoje dziecko uczy się, ze pracowitoscią i
    obowiązkowością zyskuje sobie Twoją uwagę i Twoje uznanie - i
    jest "dobrymn dzieckiem" jeśli posłusznie i dobrze się uczy.
    Nie ma lepszej metody na pracoholizm.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • jotde3 07.04.10, 14:53
    verdana napisała:

    > Nie. Po prostu wychowanie pieciolatka tak, by był odpowiedzialny
    jak
    > dziecko dużo starsze, systematyczny jak dziecko duzo starsze i
    miał
    > obowiazki jak dziecko dużo starsze - to własnie droga do
    > pracoholizmu. Bo Twoje dziecko uczy się, ze pracowitoscią i
    > obowiązkowością zyskuje sobie Twoją uwagę i Twoje uznanie - i
    > jest "dobrymn dzieckiem" jeśli posłusznie i dobrze się uczy.
    > Nie ma lepszej metody na pracoholizm.

    hahahaha:) gdyby dzieci faktycznie tak sie nami przejmowały :)))))
    dramatyzujesz po staremu .tabsy wziełaś ;)
  • verdana 07.04.10, 15:41
    Jak się nie przejmuje, to na zlość staremu w ogóle oleje naukę.
    Jeśli sadzisz, ze nie masz żadnego wpływu na wlasne dziecko, to
    szkoda Twoich pieniedzy na uczenie dziecka czegokolwiek - i tak to
    nic nie da.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: makurokurosek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.10, 15:08
    Jak dla mnie nie tylko do pracoholizmu, ale przede wszystkim do psychicznego
    zniszczenia dziecka i zniszczenia jego potencjału.
    Do autora, może zamiast dziecka należało by sobie kupić małpkę. łatwiej ją
    wytresować i łatwiej o stałe efekty, nawet mało inteligentny człowiek potrafi
    myśleć.
  • verdana 07.04.10, 15:39
    Z moich doswiadczeń - i do tego i do tego.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.10, 23:11
    Szkoda wysiłku na tłumaczenia i przekazywanie swojego zdania bo autorka wątku za wszelką cenę chce pokazać że jej racje są najlepsze a cała reszta jest ble... sama mam w domu 5 latka i czasem coś ćwiczymy ale w zabawie np. na świerzym powietrzu... zna literki i cyferki, lubi czasem coś pokolorowac lub coś namalować... i mi to wzupełności wystarcza i uważam że takiemu małemu dziecku też... wole patrzeć jak pełen energi tapla się w błocie, gra w piłkę, z ciekawością ogląda robaczki bo tak właśnie sie uczy dziecko w tym wieku. A na nauke szkolna przyjdzie odpowiedni moment...
  • jotde3 08.04.10, 09:07
    Gość portalu: gość napisał(a):


    > sama mam w domu 5 latka i czasem coś ćwiczymy ale w zabawie np. na
    świerzym po
    > wietrzu... zna literki i cyferki, lubi czasem coś pokolorowac lub
    coś namalować
    > ... i mi to wzupełności wystarcza i uważam że takiemu małemu
    dziecku też... wol
    > e patrzeć jak pełen energi tapla się w błocie, gra w piłkę, z
    ciekawością ogląd
    > a robaczki

    mój też to robi

    bo tak właśnie sie uczy dziecko w tym wieku. A na nauke szkolna przy
    > jdzie odpowiedni moment...

    skąd wiesz który jest odpowiedi ?niechce ci sie systematycznie
    ćwiczyć z dzieckiem lub niewpadłaś na to i teraz racjonalizujesz
    swoje decyzje.
  • jotde3 08.04.10, 09:35
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • zona_mi 08.04.10, 12:45
    Przypominam, że na forum obowiązuje Netykieta i kolejne personalne
    ataki i chamskie komentarze zaowocują podróżą wątku na Oślą ławkę.
  • mamapodziomka 08.04.10, 11:47
    > Wśród moich
    > znajomych mało jest "pilnych uczniów", a nie ci najpilniejsi są
    > najlepsi w swojej dziedzinie - choć i taki przypadek znam.

    Wepne sie w to miejsce dyskusji, bo mnie zaciekawilo to stwierdzenie. Bo ja mam
    wlasnie kompletnie odwrotne doswiadczenia. Olbrzymia wiekszosc moich znajomych
    tych z kategorii "bardzo zdolny uczen" albo "zdolny ale leniwy" (ze mna
    wlacznie, zeby nie bylo) nie pokonczyla nawet studiow. I to byli ci uczniowie
    czesto aktywni na lekcji, robiacy dodatkowe kola zainteresowan, duzo czytajacy,
    etc. Kariery w nauce porobily u na prawie wylacznie pracowite sredniaki, w
    szkole bez super ocen, czy super osiagniec, zainteresowania nie za szerokie, ale
    za to "jak trzeba to trzeba".

    Zeby nie bylo, ze dyskredytuje, ja naprawde zazdroszcze. Wcale nie jestem
    zadowolona z tego jak sie potoczylo moje zycie, mnie po prostu wszystko po 3
    latach smiertelnie nudzi i zauwazylam, ze sporo podobnych znajomych tak ma, 2-3
    lata studiow ze swietnymi ocenami i zmiana na cos kompletnie innego. A nawet jak
    juz sie skonczy studia, to juz nie mozna na te dziedzine patrzec. Ja tkwie juz
    od 10 lat w zawodzie, ktory kiedys wydawal mi sie fajny, a dzis jest katorga, a
    mozliwosci wymanewrowania sie teraz juz specjalnie nie ma. Tyle, ze moze akurat
    moj zawod jest troche nietypowy, bo wlasciwie wszystkie znajome kobiety z niego
    zrezygnowaly, wiec moze akurat to statystycznie nie pasuje. Ale i tak ladych
    paru znajomych wiedzie zywot wiecznych studentow zmieniajac co pare lat prace na
    zupelnie cos innego. I sie przyznam, ze gdyby nie dom, dziecko i drugie w
    brzuchu to pewnie tez bym tak zyla.

  • Gość: makurokurosek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.10, 12:01
    Ale to właśnie nie ci co sa pilni, są najlepsi w danej dziedzinie, bo oni
    zazwyczaj zastosowali metodę 3xZ, i tak naprawdę są świetni do prac odtwórczych
    nad którymi nie muszą się zastanawiać. Postawieni przed problemem zaczynają sie
    gubić, nie są w stanie wykorzystać wiedzy ktorą posiadają
  • verdana 08.04.10, 13:00
    To pewnie zalezy od dziedziny, w ktorej się pracuje. Wydaje mi się
    np., ze prawnik raczej bedzie z tych "pilnych" i "najlepszych", a
    już historyk, nie mowiąc o pisarzu - niekoniecznie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • jotde3 08.04.10, 13:09
    Gość portalu: makurokurosek napisał(a):

    > Ale to właśnie nie ci co sa pilni, są najlepsi w danej dziedzinie,
    bo oni
    > zazwyczaj zastosowali metodę 3xZ, i tak naprawdę są świetni do
    prac odtwórczych
    > nad którymi nie muszą się zastanawiać. Postawieni przed problemem
    zaczynają sie
    > gubić, nie są w stanie wykorzystać wiedzy ktorą posiadają

    obserwacja wspólna mojej ale bierzesz zbieżność za konsekwencje .np.
    to że ktoś sie urodził z 6 palcami u ręki ma najczęsciej kłopoty z
    nerkami nieznaczy że jeśli komuś przyszyjemy dodatkowy palec to
    zachoruje na nerki.wiec pilność z urodzenia jest czym innym niż
    nabyta.
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.10, 16:04
    Zauważyłam że szkoda wogóle ciągnąc ten wątek z autorką gdyż nie ważne kto ma jakie zdanie to i tak ona narzuci swoje :/ zresztą patrząc na inny temat na tym forum i tutaj zgodze się z inna osobą że nie wiele nauczysz swoje dziecko jeżeli sama nie potrafisz poprawnie pisać... i jeszcze jedno nie znasz mnie więc nie osądzaj czy niechce mi się z dzieckiem ćwiczyć albo coś innego w tym stylu. Jestes bardzo zarozumiałą osobom i pewnie tego nauczysz swoje dziecko najlepiej...
  • agnesgie 08.04.10, 18:10
    jotde3-może przemyśl trochę niektóre sprawy, na które zwróciły Ci uwagę inne
    osoby.Dlatego,że ośmielam się wskazać Ci,że nie umiesz pisać poprawnie, nazywasz
    mnie "idiotką".Ale zastanów sie tak na spokojnie, bez cienia złośliwości z mojej
    strony tym razem: jeśli piszesz "dyslekcja" i "żadkość" to jak możesz nauczyć
    swoje dziecko poprawnie czytać i pisać? Jeśli nie dostrzegasz błędów u siebie to
    nie zauważysz ich także u swojego dziecka.Dziecko przyzwyczai się do pisania z
    błędami a takie nawyki trudno potem zlikwidować. Tak na marginesie, nie wiem czy
    wiesz,że ludzie obarczeni dysleksją raczej nie znajdą pracy jako nauczyciele.A
    tak marginesie dysleksja to bardzo ogólne określenie trudności w
    czytaniu.Nieumiejętność stosowania zasad ortografii do dysortografia.Pozytywnym
    jest fakt,że próbujesz rozwijać zdolności swego dziecka, uważaj tylko,żebyś nie
    zaczął wymagać od niego za dużo, bo to w przyszłości staje się przyczyną wielu
    problemów dziecka m.in.emocjonalnych.Zauważ,że w szkole dla dzieci 7-letnim
    lekcja trwa 45 minut a potem jest przerwa.Dla dziecka 5-letniego godzina (jeśli
    to odbywa sie jednorazowo) koncentracji uwagi na nauce to bardzo dużo.Jeśli już
    to taka nauka powinna być podzielona na kilka części.Moja córka ma 5,5 roku,
    umie czytać pojedyncze słowa, nawet proste zdania,liczy zupełnie
    nieźle.Pewnie,że ćwiczymy te umiejętności, ale raczej w formie zabawy, troche na
    gazetkach typu "Naucz mnie mamo" itp.Poza tym szaleje na drabinkach, rowerze,
    hulajnodze,lepi z plateliny, dużo rysuje, ostatnio zaczęła tworzy Może jestem za
    mało ambitna, ale pozwalam jej na to wszystko, uważam,że na regularną naukę
    jeszcze przyjdzie czas.A poza tym, pisałam prace magisterską na temat dysleksji
    i trochę znam ten temat.Dotychczasowe badania naukowców zajmujących sie tym
    problemem dowodzą,że właśnie aktywność plastyczna pomaga w zapobieganiu
    powstawania dysleksji.Pewnie,że nie należy tego odnosić do każego, ale dlaczego
    potem żałować,że nie dało się dziecku szansy.
    Pozdrawiam i życze więcej dystansu:-)
  • agnesgie 08.04.10, 18:13
    Uciekło mi: zaczęła tworzyć własne opowiadania, które ona wymyśla, ja zapisuję a
    ona ilustruje.
  • verdana 08.04.10, 18:25
    I niestety - dysleksja bywa dziedziczna.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: aniucha333 IP: 193.162.192.* 09.04.10, 13:33
    Verdano

    Jak wytlumaczysz to ze w mojej matki rodzinie - 5 dzieci - 2 pisze
    swietnie i bez bledow a pozostala trojka nie potrafi zdania sklecic
    bez bykow? To jak to sie ma z tym dziedziczeniem?

    Geny to tak naprawde mala czesc tego co nas tworzy. To srodowisko
    wywiera na nas i na nasze geny najwiekszy wplyw. Radze poczytac o
    epigenetics. Srodowisko od chwili poczecia az do smierci ma wplyw na
    nas - to co jemy, to gdzie mieszkamy, to co robimy, to czego sie
    uczymy, to z kim przebywamy, etc, tworzy nas jako jednostki.


    I tak a propos, jak slysze o cytatach z jakis tam badan psychologow -
    sorry smiech mnie ogarnia. Dziedzina wiedzy tak mloda, popelniajaca
    tyle bledow ma decydowac jak rodzice wychowuja swoje dzieci albo co
    gorsze o przyszlosci tychze dzieci. Niedawno zostala w Polsce wydana
    ksiazka pod tytulem (jesli sie nie myle) 'Bledy psychologii'. Boze,
    co za pouczajaca lektura - polecam. Szczegolnie przypadek malej
    dziewczynki w opinii jej macochy nieposlysznej i poddanej przez to
    terapii ktora po tejze terapii umarla. Mowimy o malym dziecku w
    wieku wczesnoszkolnym. Moze to sprawi ze troche krytyczniej
    zaczniemy cytowac poradnie psychologiczne i psychologow a bardzie
    wierzyc samym sobie.
  • jotde3 09.04.10, 13:44
    Gość portalu: aniucha333 napisał(a):

    > Verdano
    >
    > Jak wytlumaczysz to ze w mojej matki rodzinie - 5 dzieci - 2 pisze
    > swietnie i bez bledow a pozostala trojka nie potrafi zdania
    sklecic
    > bez bykow? To jak to sie ma z tym dziedziczeniem?

    odpowiem za nią :)
    1)dzieci nieuzyskuje sie przez klonowanie wiec mają inny zestaw
    genów ( w tym wypadku mniej istotne)
    2)w ciąży dzieci są poddane działaniu hormonów matki ,min.
    testosteronu( najczęściej pierworodni chłopcy ). hormon
    ten "muskulizuje " ich mózgi .w rezultacie często coś zyskują ale
    coś też tracą min. właśnie pisanie bez błedów

    > dziewczynki w opinii jej macochy

    niepamiętasz bajki o śpiącej królewnie ;)

  • Gość: aniucha333 IP: 193.162.192.* 09.04.10, 14:33
    2)w ciąży dzieci są poddane działaniu hormonów matki ,min.
    > testosteronu( najczęściej pierworodni chłopcy ). hormon
    > ten "muskulizuje " ich mózgi .w rezultacie często coś zyskują ale
    > coś też tracą min. właśnie pisanie bez błedów
    >
    tylko ze moja babka urodzila 4 corki i 1 syna. Z tego tylko 2 corki
    pisza dobrze i bez bledow, 2 pozostale corki - kompletna dysleksja
    (chyba bo nikt ich nie badal).

    dziewczynki w opinii jej macochy
    >
    > niepamiętasz bajki o śpiącej królewnie ;)

    tak, pamietam :) Ale tak naprawde to psycholog usmiercil to dziecko
    a nie macocha...

  • verdana 09.04.10, 16:07
    Zlituj się.
    Jak wytłumaczysz, że masz troje dzieci - dwóch blondynów i jednego
    bruneta?
    Co robilas na biologii w szkole, gdy omawiano genetykę? Oczywiscie,
    ze środowisko może zmienić pewne cechy, ale genów- nie zmieni. Jak
    chciałaś blondyneczkę, to siłą woli na brunetke jej nie przerobisz.
    Psychologia nie jest mlodą dziedziną. I jak kazda nauka społeczna
    nie jest nauką ścisłą. W przeciwieństwie do genetyki.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: aniucha333 IP: 193.162.192.* 09.04.10, 16:30
    Ty sie zlituj. Piszesz powyzej ze dysleksja jest dziedziczna. Ale
    jak? Skoro rodzice jej nie mieli a tu nagle 3 dzieci moze ja miec
    (nigdy tego nikt nie badal).
  • verdana 09.04.10, 17:42
    Cóż, ciotka moich dzieci ma. Poza tym bardzo wiele chorób
    dziedzicznych dziedziczy się dlatego, ze spotkaly się "niewlasciwe"
    gent z dwóch stron. Efekrt - rodzice zdrowi, dziecko chore.
    Słyszałaś o byciu nosicielem niewłasciwych genów - hemofilii np?
    I naprawde, mnostwo osób to badało. Moglas o tym nie słyszeć, co nie
    oznacza, ze ich nie było.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • kobraluca 09.04.10, 19:23
    Poza tym bardzo wiele chorób
    > dziedzicznych dziedziczy się dlatego, ze spotkaly się "niewlasciwe"
    > gent z dwóch stron.

    najlepszy i latwy do zrozumienia przyklad to dwoje rodzicow o brazowych oczach i niebieskookie dziecko, ci rodzice sa tylko nosicielami genu odpowiedzialnego za niebieski kolor oczu

    podobnie moze byc z genami odpowiedzialnymi za dysleksje



    --
    Nothing you become will disappoint me;
    I have no preconception that I'd like to see you be or do.
    I have no desire to foresee you, only to discover you.
    You cannot disappoint me.
  • verdana 09.04.10, 20:02
    Nie do konca (ale to wyjaśnienie tylko dla tych, co rozumieja w
    ogóle dziedziczenie).
    Gen dysleksji jest genem dominujacym - więc najprawdopodobniej
    dolegliwość ta będzie coraz czestsza.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • jotde3 09.04.10, 22:41
    verdana napisała:

    > Nie do konca (ale to wyjaśnienie tylko dla tych, co rozumieja w
    > ogóle dziedziczenie).
    > Gen dysleksji jest genem dominujacym - więc najprawdopodobniej
    > dolegliwość ta będzie coraz czestsza.

    znaleziono gen dyslekcji ?
  • verdana 12.04.10, 13:02
    Podobno tak.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • kobraluca 09.04.10, 23:23
    > Gen dysleksji jest genem dominujacym

    o tym nie wiedzialam, ale juz wiem :)

    --
    Nothing you become will disappoint me;
    I have no preconception that I'd like to see you be or do.
    I have no desire to foresee you, only to discover you.
    You cannot disappoint me.
  • blaaanka 09.04.10, 21:27
    Wtrącę się na chwilę, aby rozładować napięcie :).
    Ja z Mężem mamy piwne oczy, oraz jesteśmy brunetami, do tego Mąż ma
    ciemną karnację.
    A nasza Córka-jest niebieskooką blondyneczką o jasnej karnacji i
    jest przedstawicielką typowo słowiańskiej urody.
    pozdrawiam.
    --
    grafomansko.blox.pl/html
  • verdana 09.04.10, 21:56
    Nie przyznawaj się:) To podejrzane!!!!!
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • jotde3 09.04.10, 22:18
    blaaanka napisała:

    > Wtrącę się na chwilę, aby rozładować napięcie :).
    > Ja z Mężem mamy piwne oczy, oraz jesteśmy brunetami, do tego Mąż
    ma
    > ciemną karnację.
    > A nasza Córka-jest niebieskooką blondyneczką o jasnej karnacji i
    > jest przedstawicielką typowo słowiańskiej urody.

    nikt cie o prowadzenie nie pytał ;)
  • jotde3 09.04.10, 22:40
    iedziczenie jest najstotniejsze ,nietylko genów ale i troche
    memów .geny są całkowicie poza naszą kontrolą (poza oczywiście
    wyborem partnera), duża część tego(memów ) jest też poza naszą
    kontrolą .troszke możemy jednak zrobić dzieki celowemu działaniu
    np. nauczyć umiejetności lub nie .problem w tym by odróżnicz rzeczy
    na które możemy mieć istotny wpływ od tych na które wpływ mamy za
    mały i znależć sposób na zmiane- zmienić jeśli trzeba te
    pierwsze.niewiem czy jest gen dyslekcji .nikt tego chyba jeszcze
    niewie . faktem jest że dyslektycy to głównie chłopcy ,dlaczego ? -
    podobno powodem jest testosteron w ciąży wydzielany przez organizm
    matki . przy pierwszym chłopcu najczęściej jest go najwiecej .
  • verdana 09.04.10, 22:43
    Ja mam córke z dysleksją. I trzeciego syna także.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: aniucha333 IP: *.vnet.pl 09.04.10, 22:53
    > podobno powodem jest testosteron w ciąży wydzielany przez organizm
    > matki . przy pierwszym chłopcu najczęściej jest go najwiecej

    i niby to prawda. ALE to 2 corki mojej babki maja taki problem z
    pisaniem i robieniem bykow... Czyli dziewczynki. Wg opinii mojej
    matki i babki (matki tych corek), one sa po prostu leniwe. Moze i to
    prawda a nie geny.

  • jotde3 09.04.10, 23:10
    Gość portalu: aniucha333 napisał(a):

    > > podobno powodem jest testosteron w ciąży wydzielany przez
    organizm
    > > matki . przy pierwszym chłopcu najczęściej jest go najwiecej
    >
    > i niby to prawda. ALE to 2 corki mojej babki maja taki problem z
    > pisaniem i robieniem bykow... Czyli dziewczynki. Wg opinii mojej
    > matki i babki (matki tych corek), one sa po prostu leniwe. Moze i
    to
    > prawda a nie geny.

    czy są osobnikami dominującymi ? może sie zdażyc że kobiety go maja -
    były w końcy całe kultury matrialchalne .jeśli nie to należało by
    rozpatrzych ich ogólne IQ ,jeśli jest poniżej 90 to mamy
    odpowiedz ,jeśli jest ok. to pytaj babki o testy genetyczne
    ojcostwa ;)
  • Gość: aniucha333 IP: *.vnet.pl 09.04.10, 23:33
    v czy są osobnikami dominującymi ? może sie zdażyc że kobiety go
    maja -
    > były w końcy całe kultury matrialchalne .jeśli nie to należało by
    > rozpatrzych ich ogólne IQ ,jeśli jest poniżej 90 to mamy
    > odpowiedz ,
    niestety nie sa - obie sa dosc spokojne z typu 'mozna je po katach
    przestawiac'. IQ chyba tez powinno byc ok, raczej nie wygladaja na
    jakies niemadre...


    jeśli jest ok. to pytaj babki o testy genetyczne
    > ojcostwa ;)

    hahaha. I tu tez nie mozna sie przyczepic bo obie do ojca podobne (w
    duzej mierze):D
  • jotde3 09.04.10, 23:42
    aniucha333 dyslekcja to niejest napewno lenistwo. to raczej jak brak
    koordynacji ruchowej czy krótkowzrocznośc . można z tym walczyć ale
    gra niewarta świeczki .

    > hahaha. I tu tez nie mozna sie przyczepic bo obie do ojca podobne
    (w
    > duzej mierze):D

    i tu może problem ? one do ojca ,a resta ????
  • verdana 10.04.10, 14:37
    U nas dziedziczenie na 100% ze strony ojca.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • jotde3 09.04.10, 23:37
    Gość portalu: aniucha333 napisał(a):

    > > podobno powodem jest testosteron w ciąży wydzielany przez
    organizm
    > > matki . przy pierwszym chłopcu najczęściej jest go najwiecej
    >
    > i niby to prawda. ALE to 2 corki mojej babki maja taki problem z
    > pisaniem i robieniem bykow... Czyli dziewczynki. Wg opinii mojej
    > matki i babki (matki tych corek), one sa po prostu leniwe. Moze i
    to
    > prawda a nie geny.

    nie ,to nieprawda. to tak jakbyś krótkowidza posądziła o lenistwo .
  • Gość: aniucha333 IP: *.vnet.pl 09.04.10, 23:54
    > nie ,to nieprawda. to tak jakbyś krótkowidza posądziła o lenistwo .

    alez ja ich o nic nie posadzam. Powtarzam co moja babka mowi o
    wlasnych corkach :) Obie ciotki darze duza sympatia, bo fajne sa.

    Wiesz co ja tez mysle ze moze to byc. W rodzinach tak sporych jak ta
    mojej matki najstarsze dziecko jest otaczane najwieksza opieka a
    potem na te mlodsze ma sie mniej czasu. Biorac pod uwage ze moja
    babka miala duze gospodarstwo rolne i milion zajec przy tym te
    mlodsze pozostawiala 'samopas'. No i sie nigdy pisac porzadnie nie
    nauczyly. Pamietam jak babcia mi mowila ze moja mame i jej o rok
    mldosza siostre uczyla czytac i pisac zanim poszly do szkoly. Nie
    wiem czy z mldoszymi to robila...I moze tu tkwi problem? Ale caly
    czas zgaduje.
  • verdana 10.04.10, 17:59
    No popatrz - podpisuję się całkowicie pod Twoja wypowiedzią:)
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • aniucha333 12.04.10, 11:44
    > No popatrz - podpisuję się całkowicie pod Twoja wypowiedzią:)

    wow. a to dopiero :)
  • morekac 09.04.10, 23:19
    Jak
    > chciałaś blondyneczkę, to siłą woli na brunetke jej nie przerobisz.
    Siłą woli nie. Farbą.
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że nie mogę za
    mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • jotde3 09.04.10, 10:13
    agnesgie jako że napisałaś tym razem nienapastliwy post odpowiem
    podobnie (tzn. postaram sie ) ;)
    otóż twoje obawy że naucze dziecko pisać z błedami są bezpotdstawne
    bo niezamierzam go uczyć ortografi .co nieznaczy że niemogłem go
    nauczyć pisać liter ( min.pisanych ) a teraz słów z elementarza (
    przepisuje je wiec moja ortografia niema tu nic do rzeczy.
    mam też na uwadze by niewymagać za dużo .

    agnesgie napisała:

    >Zauważ,że w szkole dla dzieci 7-letnim
    > lekcja trwa 45 minut a potem jest przerwa.Dla dziecka 5-letniego
    godzina (jeśli
    > to odbywa sie jednorazowo) koncentracji uwagi na nauce to bardzo
    dużo.Jeśli już
    > to taka nauka powinna być podzielona na kilka części.

    dzieci w szkole (starsze tylko o rok od mojego)uczą sie po 45 minut
    jakieś 4 lekcje dziennie w grupie 25 osobowej z panią która nie jest
    ich rodzicem i z obu tych powodów nieinteresuje sie konkretnym
    uczniem . mój uczy sie 1godz (kiedyś 1,5) sam (w grupie
    jednoosobowej) ze swoim tatą zainteresowanym tylko rozwojem jednego
    ucznia -Jego .krótkie przerwy robiłem ja ( w formie zabaw ruchowych -
    lubił)lub sam sobie robił/robi w formie "siusiu ,piciu,amciu ;)". o
    koncentracje znacznie łatwiej jeśli uczony jest jeden uczeń a nie
    20. brak koncentracji jest od razu widoczny jeśli ćwiczysz z
    jednym .robisz wtedy zbawe ruchową ,wspierasz i pocieszasz że
    jeszcze chwilka itd. aktualnie nieidziemy już z materiałem a
    utrwalamy ( bo mamy świetne podstawy i już chyba doszliśmy do kresu
    tego co może opanować jednocześnie ,szczególnie z matmy )
    jest wiec znacznie łatwiej niż kiedyś i problem braku koncentracji
    niewystępuje .robi swoje i ma luz .jeśli czegoś mu brakuje to
    samodzielności do trudniejszych zadań z matmy ,musze siedzieć jak
    je robi i po niemal każdym zapisanym symbolu gorąco pochwalić :)
    do koncentracji wrócimy za jakiś czas ale nie tyle przy nauce a w
    sposób bardziej bezpośredni przy ćwiczeniach na kompie
    (program "dyslektyk II").

    Moja córka ma 5,5 roku,
    > umie czytać pojedyncze słowa, nawet proste zdania,liczy zupełnie
    > nieźle.Pewnie,że ćwiczymy te umiejętności, ale raczej w formie
    zabawy, troche n
    > a
    > gazetkach typu "Naucz mnie mamo" itp.Poza tym szaleje na
    drabinkach, rowerze,
    > hulajnodze,lepi z plateliny, dużo rysuje, ostatnio zaczęła tworzy

    czy to dlatego że nierobisz z nią godzinnych codziennych ćwiczeń ?
    czy tak tylko chciałaś sie pochwalić ?;)

    A poza tym, pisałam prace magisterską na temat dysleksji
    > i trochę znam ten temat.Dotychczasowe badania naukowców
    zajmujących sie tym
    > problemem dowodzą,że właśnie aktywność plastyczna pomaga w
    zapobieganiu
    > powstawania dysleksji.

    ehh .prosze wiedz o te "badania naukowców " wraz z metodologią ( a
    nie tylko wnioski ).chciałbym sie szczególnie dowiedzieć -jak pomaga
    a co ważniejsze w jakim stopniu pomaga . już kobraluce pisałem że to
    jest mylenie zbieżnośći z przyczynowością lub kolejności
    zdarzeń .podobne błedy są zresztą dość powszechne w sprawach gdzie
    niema pożądnych badań (głównie z powodu braku odpowiednich grantów
    na takie badania)np. wielu stomatologów podcina wędzidełko wargowe
    uważając że jest to przyczyna powstania diastemy(może nabyli ten
    pogląd stąd że zarabiają na tym podcinaniu ) inni uważają że to
    diastema powoduje rozrost wędzidełka .


    >Pewnie,że nie należy tego odnosić do każego, ale dlaczego
    > potem żałować,że nie dało się dziecku szansy.

    z tej prostej przyczyny że niemożemy próbować wszystkiego by
    nietracić czasu i niemarnować innych możliwości.


    > Pozdrawiam i życze więcej dystansu:-)

    dziekuje ,również pozdrawiam i życze więcej wnikliwości :-)




  • jotde3 09.04.10, 10:26
    Gość portalu: gość napisał(a):


    > forum i tutaj zgodze się z inna osobą że nie wiele nauczysz swoje
    dziecko jeżel
    > i sama nie potrafisz poprawnie pisać... i jeszcze jedno nie znasz
    mnie więc nie
    > osądzaj czy niechce mi się z dzieckiem ćwiczyć albo coś innego w
    tym stylu. J
    > estes bardzo zarozumiałą osobom i pewnie tego nauczysz swoje
    dziecko najlepiej.

    może jestem zarozumiały ,mam dobre zdanie o sobie i nieumiem sie z
    tym kryć ;)hehe .mam do tego podstawe bo w przeciwieństwie od ciebie
    odróżniam nauke pisania na wczesnym etapie od nauki ortografi .
    ponadto odmowa mi prawa sugesti że "niechce ci sie cwiczyć z
    dzieckiem " jeśli sugestia taka niejest niezgodna z regulaminem
    forum niewiele mnie obchodzi.
  • jotde3 09.04.10, 10:45
    NIE UCZE ,NIE UCZYŁEM I NIE JA BĘDĘ UCZYŁ SYNA ORTOGRAFI.
    CO WIĘCEJ ,TEGO SIE DZIECKO MUSI NAUCZYĆ SAMO ALBO WCALE ,W
    PRZECIWNYM WYPADKU PRÓBY PISANIA ORTOGRAFICZNEGO BĘDĄ STRATĄ CZASU
    KTÓRY LEPIEJ POŚWIĘCIĆ NA RZECZY DO KTÓRYCH DZIECKO MA ZDOLNOŚCI.
    przestrzegam też przed upatrywaniem swej inteligencji jedynie w
    pisaniu ,bo to za mało,znacznie za mało ;)
  • agnesgie 09.04.10, 12:14
    jotde3
    Nie będę z Tobą polemizować, bo to nie ma sensu.Nie rozumiem tylko
    po co zadałeś pytanie: dobrze to czy źle? Chciałeś " głaskania po
    głowie" jak sam to okresliłeś? Twierdzisz,że głaskanie po głowie
    niczego nie nauczy ale sprzeciwu nie znosisz.Jakiekolwiek zdanie
    inne od Twojego wywołuje w Tobie wściekłość (wywniokowałam z Twojego
    tonu).Czy chciałam sie pochawilić? Może, skoro tak sądzisz.Tak samo
    jak Ty zamieszcając ten post.To by było na tyle.
    Pozdrawiam
  • jotde3 09.04.10, 12:42
    agnesgie napisała:

    >ble,ble,ble

    a ja sie pytałem o badania nad wpływem (istotnym?) lepiania z
    plastelinki na pisanie bez błędów ortograficznych (choć opisy badań )
    które legły jak twierdzisz u podstaw twojej pracy magisterskiej na
    temat dyslekcji.
  • agnesgie 09.04.10, 12:46
    Mówisz, że umiesz przepisać z elementarza.a trzy rzay pisałam; [u]
    dysleksja
    [/u]
  • jotde3 09.04.10, 12:49
    agnesgie napisała:

    > Mówisz, że umiesz przepisać z elementarza.a trzy rzay pisałam;
    [u]
    > dysleksja
    [/u]

    gdzie mówiłem że umieiem ? ja nieumiem :) syn przepisuje sam :) hehe
    ponadto co to znaczy "rzay" ;) ???
  • mgla_jedwabna 04.05.10, 00:48
    Nawet błędów ortograficznych od zwykłych literówek nie odróżniasz... Większą przysługę zrobisz swojemu dziecku ucząc się samemu ortografii (to się pisze przez 2 "i" na końcu!!!) niż goniąc dziecko przedwcześnie do elementarza. Lepiej dostawać czwórki w szkole niż piątki, ale wstydzić się rodzica - ignoranta.
  • morekac 09.04.10, 23:40
    Lepienie z plastelinki wyrabia motorykę małą - problemy z ortografią to w sumie
    najmniejszy problem dyslektyków (zwłaszcza, kiedy używa się komputera i ma się
    ochotę stosować sprawdzanie pisowni). Myślę,że jako dumny dyslektyk powinieneś
    zapoznać się z jakąś literaturą na ten temat. Z książkami Marty Bogdanowicz
    chociażby.

    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że nie mogę za
    mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • jotde3 10.04.10, 00:19
    morekac napisała:

    > Lepienie z plastelinki wyrabia motorykę małą - problemy z
    ortografią to w sumie
    > najmniejszy problem dyslektyków (zwłaszcza, kiedy używa się
    komputera i ma się
    > ochotę stosować sprawdzanie pisowni). Myślę,że jako dumny
    dyslektyk powiniene
    > ś
    > zapoznać się z jakąś literaturą na ten temat. Z książkami Marty
    Bogdanowicz
    > chociażby.

    może żuce okiem jak drinki sie ulotnią :) ale pytanie jest - na ile
    i na jaki czas wyrabia tą motoryke ?inaczej ile kosztów i jaki zysk ?
    ja mam główny problem (prócz ortografi-nieistotne teraz )z
    nadmiernym napięciem mięśniowym podczas pisania (nie istotne
    teraz ) syn bedzie musiał jednak przetrwać szkołe wiec dla niego
    mogło być by to istotne. niestety wrodzony sceptycyzm i znajomośc
    krytyki metody denisona każe mi wątpiś w tego typu cuda .
  • morekac 10.04.10, 01:03
    Myślę,że po prostu musisz wczytać się w temat i poszukać metody - w konsultacji
    z psychologiem - ewentualnej pomocy dla dziecka. Bo dysleksje są bardzo różne i
    na różne typy są różne ćwiczenia, gry zabawy. Cudów nie ma, ale jest poprawa...
    Trwała we wszystkim -poza ortografią. Tu - niestety - musi ćwiczyć cały
    czas,żeby mieć to jako tako pod kontrolą.
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że nie mogę za
    mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • jotde3 10.04.10, 01:13
    morekac napisała:

    > Myślę,że po prostu musisz wczytać się w temat i poszukać metody -
    w konsultacji
    > z psychologiem - ewentualnej pomocy dla dziecka. Bo dysleksje są
    bardzo różne i
    > na różne typy są różne ćwiczenia, gry zabawy. Cudów nie ma, ale
    jest poprawa..
    > .
    > Trwała we wszystkim -poza ortografią. Tu - niestety - musi ćwiczyć
    cały
    > czas,żeby mieć to jako tako pod kontrolą.

    na wszystko jest jakis zabobon ;) najczęściej niema poprawy .lepiej
    zacząc sie z tym godzić niż walić głowoą w ściane .
    psycholodzy to najczęściej są idioci bez pojęcia .którzy wybrali ten
    kierunek bo niemogli zrozumieć sami siebie .to niesą lekarze ,oni są
    po uniwersytecie ( litości ;)))))
  • morekac 10.04.10, 01:45
    Ale dysleksja po raz pierwszy została opisana przez lekarza. A w dodatku
    neurolodzy też się nią zajmują.;-) Poczytaj najpierw o dysleksji, potem naskakuj
    na psychologów.
    Lekarze też mogą być po uniwersytecie. Po WUMie chociażby ;-)
    czy ty jesteś nauczycielem? A własne dziecko uczysz...
    A w naszym przypadku poprawa jest - spora, w wielu dziedinach kolosalna. Ale
    błędy pewnie będzie robiła już zawsze.
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że nie mogę za
    mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • verdana 10.04.10, 18:02
    18 lat temu reedukatorzy mojego syna mowili "Jak będzie pracował, to
    się nauczy, widocznie za mało pracuje". Teraz reedukatorzy
    uprzedzają mnie przy najmłodszym "Moze będzie lepiej, ale na to, by
    pisał ortograficznie, niezaleznie od włożonej pracy - prossze nie
    liczyć. Radzimy kupic komputer."
    Obecnie coraz więcej psychologów jest zdania, ze dysortografia,
    ktora da sie wyeliminować przez żmudne ciwczenia po prostu nie jest
    dysortografią, tylko nieumiejętnoscią ortograficznego pisanie, co
    jest czymś kompletnie innym.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • morekac 29.04.10, 01:19
    Moze będzie lepiej, ale na to, by
    > pisał ortograficznie, niezaleznie od włożonej pracy - prossze nie
    > liczyć. Radzimy kupic komputer."
    hehe, sam komputer nie sprawi, że błędów nie będzie. Ojciec-
    założyciel wątku zaraz wyrazi wątpliwość, czy to działa ;-)
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • jotde3 29.04.10, 10:02
    morekac napisała:

    > hehe, sam komputer nie sprawi, że błędów nie będzie. Ojciec-
    > założyciel wątku zaraz wyrazi wątpliwość, czy to działa ;-)

    komputer miał by poprawiać błedy a nie sprawiać że błedów
    niebędzie .pytasz czy przeczytałem coś o dyslekcji.
    oczywiście jakiś czas temu wiele przeczytałem i wniosek był jeden -
    nieda sie tego wyleczyć .oczywiście szpece od różnych kinezjologi
    edukacyjnych twierdzą co innego bo mają z tego kase .
  • morekac 29.04.10, 11:31
    Ależ ja nie twierdzę, że da się to wyleczyć. Po prostu istnieją
    możliwości, aby uczynić to mniej upierdliwym - dla siebie i
    otoczenia. Znam dyslektyków, którzy radzą sobie ze swoimi
    słabościami ortograficznymi za pomocą komputera i wypuszczają teksty
    bez błędów. Chociażby z szacunku dla osób, które mają to potem
    czytać.
    A dysleksja to nie tylko kłopoty z czytaniem i pisaniem, to mogą
    być również kłopoty z kierunkami prawy/lewy, ze stronami świata,
    geometrią, równowagą i wiązaniem sznurówek i mnóstwem innych rzeczy.
    Słowem - utrudniają zycie znacznie bardziej niż błędy ortograficzne,
    nad którymi obecnie można zapanować.
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • jotde3 30.04.10, 11:12
    morekac Ty dyslekcje rozumiesz chyba jako zbiór objawów a ja jako
    pewną ogólną tródność muzgu do pewnych działań.
    ćwicząc coś możemy zmniejszyć konkretne niedomogi (zawsze trzeba
    odpowiedzieć sobie czy warto wkładać w to wysiłek czy lepiej działać
    zgodnie z własnymi predyspozycjami -różnie bywa ,czasem trzeba )
    jednak na ogólną tródność wpływ bedziemy mieć żaden.
    dlatego błedem są różnego rodzaje cudowne terapie mające ogólnie
    usprawnić dyslektyka np przez ćwiczenie percepcji
    wzrokowej .natomiast niejest błedem korzystanie z nich w małym
    wymiarze w celu ogólnego rozwoju dziecka przez dostarczenie mu
    różnych form zadań ,niemożna oczywiście z tym przesadzić.
  • jotde3 28.04.10, 08:14
    morekac napisała:

    > Ale dysleksja po raz pierwszy została opisana przez lekarza. A w
    dodatku
    > neurolodzy też się nią zajmują.;-) Poczytaj najpierw o dysleksji,
    potem naskaku
    > j
    > na psychologów.

    nietwierdze że dyslekcja nieistnieje tylko że działania proponowane
    przez różnego maści psychologów to jak zawracanie kijem wisły .



  • morekac 29.04.10, 01:15
    Poczytałeś trochę o dysleksji czy nadal jesteś tylko praktyk? ;-)

    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • jotde3 29.04.10, 10:11
    > morekac napisała:

    Myślę,że jako dumny
    > dyslektyk powiniene
    > > ś
    > > zapoznać się z jakąś literaturą na ten temat. Z książkami Marty
    > Bogdanowicz
    > > chociażby.
    >
    > może żuce okiem jak drinki sie ulotnią :)

    no i sie ulotniły ;) i żuciłem okiem i widze że ta jej Metoda ruchu
    rozwijającego Weroniki Sherborne to pewnie taka sama ściema jak moja
    ulubiona metoda denisona ;) że też jeszcze ktoś sie daje na to
    nabrać ? to jak placebo.
  • mgla_jedwabna 04.05.10, 00:41
    Czy możesz wyjaśnić, czym jest "pilność z urodzenia"?
  • Gość: aniucha333 IP: 193.162.192.* 09.04.10, 13:42
    Wcale nie jestem
    > zadowolona z tego jak sie potoczylo moje zycie, mnie po prostu
    wszystko po 3
    > latach smiertelnie nudzi i zauwazylam, ze sporo podobnych
    znajomych tak ma, 2-3
    > lata studiow ze swietnymi ocenami i zmiana na cos kompletnie
    innego. A nawet ja
    > k
    > juz sie skonczy studia, to juz nie mozna na te dziedzine patrzec.
    Ja tkwie juz
    > od 10 lat w zawodzie, ktory kiedys wydawal mi sie fajny, a dzis
    jest katorga, a
    > mozliwosci wymanewrowania sie teraz juz specjalnie nie ma.


    Geez, kazdy tak ma i ci zdolni i ci niezdolni i ci pilni i ci mniej
    pilni... To chyba naturalne ze kazdy z nas chce jakies zmiany po
    jakims czasie - czy to w pracy, czy to w zwiazku, czy to w ubiorze,
    etc. Nie zawsze nam to wychodzi ale to juz inna sprawa. Wydaje mi
    sie ze to kwestia tez czasow w jakich zyjemy. Swiat wokol nas sie
    rozwija i zmienia a my caly czas to samo robimy.

    Przeciez na Zachodzie ludzie w wieku 40 czy 50 lat ida ponownie na
    studia i to cos kompletnie innego niz ich dotychszasowa praca. Mam
    znajoma prawniczke ktora pracowala w duzej korporacji i po tak ok. 9
    latach odeszla po to zeby otworzyc wlasna cukiernie i kawiarnie.
    Powiedziala ze miala dosyc pracy w korporacji i prowadzenia tych
    spraw rozwodowych czy majatkowych i ze wreszcie chce robic cos co
    jej zawsze sprawialo przyjemnosc czyli pieczenie.

    Duzy wplyw na kobiety w szczegolnosci ma tez urodzenie dziecka. U
    mnie wszystko wywrocilo sie do gory nogami. Nie kariera w korporacji
    ale moje dziecko jest teraz nr 1. Owszem dalej sie ucze do egzaminow
    zawodowych ale bez cisnienia. Coraz czesciej mysle tez o calkowitej
    zmianie zawodu. Jedyne co mnie powstrzymuje to obecne dochody, ktore
    by na pewno ulegly zmianie. LOL
  • agnesgie 09.04.10, 12:56
    To znaczy razy:-) Literówka się wkradła.Synek przepisuje,ale Ty nie
    skontrolujesz, czy dobrze:-)
    To był mój ostatni post.Zachowujesz się jak małe dziecko, więc nie
    zamierzam dłużej kontyuować tej wymiany zdań.
  • jotde3 09.04.10, 13:16
    agnesgie napisała:

    > To znaczy razy:-) Literówka się wkradła.Synek przepisuje,ale Ty
    nie
    > skontrolujesz, czy dobrze:-)

    pisałem że dyktand sprawdzał niebęde,umiesz przez chwile utrzymać
    uwage ? miesza też ci sie wszystko że niby niby pisałem że
    przepisuje itd itd.

    > To był mój ostatni post.

    niebęde płakał :)hehe

    >Zachowujesz się jak małe dziecko, więc nie
    > zamierzam dłużej kontyuować tej wymiany zdań.

    to jest atak personalny i wzywam moderatora do usunięcia tego
    fragmentu ;)

  • demonii.larua 09.04.10, 16:59
    > to jest atak personalny i wzywam moderatora do usunięcia tego
    > fragmentu ;)
    To nie jest atak personalny :) Nie usuwa się fragmentów postu :)
    --
    1% dla Adki :)
  • Gość: gosc IP: *.acn.waw.pl 12.04.10, 15:34
    Jestem ciekawa, ile książek czytałeś w dzieciństwie, a ile teraz. Znam
    dysortografika, który nie znosił czytania. Psycholog, ćwiczenia oczywiście nie
    dawały rezultatu. W liceum chłopak "wpadł" w towarzystwo intelektualne. Zaczęło
    się czytanie po nocach (od powieści sf po poezję) i po roku okazało się, że
    ortografia poprawiła się niesamowicie. Był źle zdiagnozowany czy jednak w
    niektóych przypadkach da się to troszkę wypracować?

    Odnośnie twojej metody - fajnie, że rozwijasz swoje dziecko. Obawiam się, że
    przeliczasz zdolności przekładania przez dziecko cwiczeń z matematyki na
    obowiązek i rozumienia przez nie zależności. Wydaje mi się, że dziecko mysli "tu
    i teraz",a planowanie i rozumienie ,ze to obowiązek i prowadzi do jakiegos celu
    - wg mnie dzieci lapią to w bardzo malym stopniu. Dorosli mają z tym problem, a
    co dopiero pięciolatek.
    Nie wiem, dlaczego uogólniacie, ze jesli ktos siędobrze uczy w szkole, to potem
    nie konczy studiów itp. Ja bylam najlepsza w podstawówce, w liceum, studia
    skonczylam bezproblemowo. Kazdy przypadek jest inny i to czy ktos jest
    dobrym/zlym uczniem tak naprawde nic nie znaczy. No, moze dla dziecka, bo
    pamietam, ze wspolczulam kolezankom, ktore baly sie, co to bedzie, jak mama
    wróci z wywiadówki.
  • verdana 12.04.10, 15:43
    Z prawidziwą dysortografią czytanie nie ma nic wspólnego.
    Mam troje dzieci z dysortografią, ktoere czytaja praktycznie bez
    przerwy. Córka najmniej , co oznacza moze 10 książek miesiecznie, a
    nie 20...O najmlodszym, 14-latku, polonista powiedział, ze w
    tydzień czyta tyle, co reszta klasy przez miesiac. Zaczął czytać w
    przedszkolu i czytanie po nocach (podobnie jak starszych) to u niego
    norma od lat...
    A błędy ortograficzne robi straszliwe. Podobnie jak jego najstarszy
    brat, ktory gdy wyjdzie z domu bez ksiązki ze swojej glodowej pensji
    kupuje sobie cos do czytania, bo nie może wytrzymać...
    je4śli błedy mijają pod wplywem czytania, to nie jest to
    dysortografia, a lenistwo czy brak ćwiczeń. Dysortografia polega
    własnie na tym, ze normalne metody nauki ortografii nie przekladaja
    się na wyniki.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • jotde3 29.04.10, 10:29
    Gość portalu: gosc napisał(a):

    Obawiam się, że
    > przeliczasz zdolności przekładania przez dziecko cwiczeń z
    matematyki na
    > obowiązek i rozumienia przez nie zależności. Wydaje mi się, że
    dziecko mysli "t
    > u
    > i teraz",a planowanie i rozumienie ,ze to obowiązek i prowadzi do
    jakiegos celu
    > - wg mnie dzieci lapią to w bardzo malym stopniu. Dorosli mają z
    tym problem, a
    > co dopiero pięciolatek.

    nieprawda.różnica jest tylko ilościowa .
    np. kożysta z kalendaża gdzie zapisuje sobie kiedy ukaże sie jego
    pisemko .sam na to wpadł po tym jak wpisałem mu tam min. mikołaja
    itd.
  • ewcikm 03.05.10, 22:50
    Przejrzałam ten wątek i zastanawiam się jaki jest jego cel? jotde3
    napisałeś, czy to dobrze, czy żle, czy bez znaczenia. Dostałeś moim
    zdaniem bardzo dobrą odpowiedź od Pani psycholog, ale chyba nie o to
    Ci chodzi?
    Może zastanów się i jeszcze raz zadaj pytanie? Rozumiem z Twoich
    postów, że naukę 5-latka uważasz za coś dobrego, prawda? Chcesz
    znaleźć badania, które potwierdzają Twoją tezę, czy też precyzują
    jak najlepiej uczyć 5-ciolatki? Jaki jest cel tej nauki, co chcesz
    osiągnąć?
  • Gość: joa IP: *.prnet.pl 28.08.13, 11:41
    kożysta???? a co to za ortografia???
  • Gość: Ming IP: *.dynamic.chello.pl 28.08.13, 12:59
    ...więc skąd taka sensacja, że jeden z pięciolatków się uczy?
    Niedługo co 3 będzie się uczył, chce czy nie. Będzie ćwiczył pisanie, czytanie, liczenie. I choćby mu wcale nie szło dobrze i wolałby sobie poskakać - nie ma przebacz! Obowiązek szkolny obejmie także starsze pięciolatki!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka