Dodaj do ulubionych

Czy zostawić 3 miesięcznego dzieciaka na weekend?

05.07.10, 23:15
Take rozterki mam dziwne nie wiem czy słuszne, więc piszę, by się
poradzić.
Chcielibyśmy wyjechać z mężem, jego siostrą oraz jej chłopakiem na
weekend i zastanawiam się czy zostawić naszą 3 miesięczna córcię u moich
rodziców (oboje urlop mają wtedy). Nie myślimy, by ją zabrać, bo sądzę,
że 10-cio godzinna podróż bardzo by ją zmęczyła i planujemy również (ze
względu na koszty) spędzić ten czas w namiotach. Ogółem nie było by nas 3
noce. Ja bardzo bym chciała się gdzieś wybrać, bo odkąd Mała się na
świecie pojawiła (w sumie to jeszcze wcześniej ze 2 miesiące) siedzę cały
czas w domu, mąż pracuje całymi dniami, często wraca koło 21 do domu.
Jedyna moja rozrywka to spacer z Małą. Nie chciałabym, żeby ktoś mi
zarzucał, że jestem wyrodną matką i nie chcę 100% mojego czasu z
dzieckiem spędzać... I jeszcze kwestia tęsknoty, ja wiem, że będę tęsknić
bardzo i boje się, że Alunia też, chociaż bardzo dobrze jej z babcią i
dziadkiem (może cały czas żądać noszenia i tulenia ;) ). A jeśli pomyśli,
że ja zostawiliśmy?
Edytor zaawansowany
  • joshima 06.07.10, 00:32
    Wiesz co? Ja nawet roczniaka bym nie zostawiła.

    No sorry, ale decydując się na dziecko trzeba było wziąć pod uwagę, że Ci się
    trochę w życiu pozmienia i niektóre rozrywki trzeba będzie odpuścić.

    Masz dziecko a chciałabyś się bawić jak nastolatka?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • swoja_wlasna 06.07.10, 08:14
    Szczerze przyznam, że ja też bym nie zostawiła.
    Nie wiem czy roczniaka, bo nie miałam tak starego dziecka ale mam 4
    miesięczne, które jeździ z nami wszędzie.
    Zostawiamy z babcią na maksymalnie dwa karmienia (raz się to zdarzyło
    póki co) jak chcemy gdzieś wyjść - np. do kina.
    wakacje też planujemy z Bestią - nawet do Berlina, dokąd też będziemy
    długo jechać. Po prostu trzeba zaplanować sobie podróż tak, aby dziecku
    się nie krzywdowało.
  • verdana 06.07.10, 09:15
    Ja bym zostawiła, gdyby nie było karmione piersią. Uważam, ze
    podtrzymanie więzi między rodzicami i wspólny wyjazd bez dziecka
    czasem jest ważniejsze, od doraźnego samopoczucia dziecka. Pod
    warunkiem jednak, ze dziecko doskonale zna dziadkow i jest z nimi
    zżyte.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joshima 06.07.10, 09:44
    verdana napisała:

    > Ja bym zostawiła, gdyby nie było karmione piersią. Uważam, ze
    > podtrzymanie więzi między rodzicami i wspólny wyjazd bez dziecka
    > czasem jest ważniejsze, od doraźnego samopoczucia dziecka.
    Rzeczywiście. Namiot, ognisko wódeczka itp. Dziecko tylko by przeszkadzało. Jak
    wiadomo dziecko od zawsze stało na przeszkodzie do podtrzymania więzi między
    rodzicami.

    Ja sądzę, że każdy kto ma takie podejście do sprawy (jeśli chodzi o
    podtrzymywanie więzi) powinien sobie odpuścić posiadanie dzieci.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • verdana 06.07.10, 09:51
    Cóż, ja sobie nie odpusciłam, dzieci jakoś przezyły. Myslę, ze coraz
    częściej zdarzające się rozwody, frustracje matek, ktore mają dosyć
    siedzenia w domu z dziećmi - są dla dzieci o wiele gorszym
    przezyciem niż jeden weekend bez mamy.
    A dwa dni rodzicow bez dziecka czasem pozwalaja cieszyć się
    dzieckiem znacznie spokojniej, niż wtedy, gdy matka ma już
    absolutnie dosyć i marzy o odpoczynku.
    Tak, dziecko przeszkadza. Nawet najukochansze, najsympatyczniejsze,
    wymarzone - czasem przeszkadza. Może nalezy także o tym powiedzieć,
    zamiast udawać, ze nikt nigdy nie ma takich uczuć - poza wyrodnymi
    rodzicami.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • mehil.dam 06.07.10, 11:22
    Ja bym ją bardzo chętnie wzięła gdyby mnie było stać na chociaż
    tygodniowe wakacje i wynająć jakiś pokój, zresztą mąż i tak by nie dostał
    urlopu. Joshima swoimi postami jeszcze bardziej mnie zainspirowałaś, żeby
    jednak zdecydować się na wyjazd, bo takiego właśnie "szczeniackiego"
    wypadu nam potrzeba. Masz rację, że jak się chciało mieć dziecko to
    trzeba być odpowiedzialnym za nie, ale sądzę, że trochę w skrajności
    popadasz. Po lekturze tego forum zauważyłam, że czym starsze matki (nie
    wiem ile Ty masz lat), tym bardziej swoje dzieci pilnują i na krok nie
    odstępują. Jestem jeszcze młoda i jak teraz gdzieś nie pojadę to na pewno
    nie za parę lat. I oczywiści Verdana jak zawsze ma rację - to że się
    dzieci najbardziej na świecie kocha nie znaczy, że nie ma się potrzeby
    odpocząć od nich.
  • verdana 06.07.10, 13:05
    E, jestem, jak sadzę jedną z najstarszych matek na forum:) I jakoś
    nie mam ochoty dzieci pilnować.
    Jak niegdyś powiedziała moja przyjaciółka - uwielbiam dzieci,
    szczególnie jak sa na wakacjach:)
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: ivaz IP: 194.169.228.* 18.07.10, 12:33
    Zgadzam się z verdaną (już nie jednokrotnie, uważam ze to bardzo
    rozsądna osoba), tez jako matka juz z doświadczeniem, oprócz
    póltorarocznika ma 14 - latka w domu, uważam ze dziecku krzywada się
    nie stanie, jak zostanie z kochającymi dziadkami, a ty jedz (o ile
    nie karmisz piersią)i baw sie dobrze, to ze masz dziecko nie znaczy
    ze jesteś do niego uwiązana jak pies do budy. Zostawiasz przecież
    dziecko pod bardzo dobra opieką i nic mu nie grozi, traumy z tego
    powodu nie przeżyje zapewniam Cię, a ty wrócisz stęskoniona,
    nałodowana dobrymi emocjami, na dobre ci to wyjdzie. Udanego
    wypoczynku życzę.
  • anullah 09.07.10, 14:16
    verdana, w pełni się z Tobą zgadzam. rodzice nie powinni zapominać, że poza mamą
    i tatą, są też partnerami. często po porodzie to umyka, kobieta siedzi z
    dzieciem całe dnie, facet pracuje, mało snu, dużo obowiązków... i mało czasu dla
    siebie.taki weekendowy wyjazd może na nowo zbliżyć partnerów, przypomni im, że
    są nie tylko rodzicami. jeśli dziadkowie dadzą radę, to zostaw. ja mam
    trzymiesięczną córeczkę, za miesiąc planujemy z mężem rocznicowy wyjazd na
    weekend.mała zostaje z dziadkami
  • klarci 11.07.10, 03:35
    hmm, no ja jak czytam kolejne posty, to faktycznie zaczynam się
    zastanawiać jaką funkcję w życiu niektórych kobiet pełnia dzieci ...
    ale nie o tym, robicie jak uwazacie. co włożycie, za parę lat
    wyjmiecie - Wasza sprawa.
    ale rozbawiłaś mnie rozwodami i sfrustrowanymi mamami :) - od może
    50 lat mamy mają możliwość iść sobie do kosmetyczki, kina, pojechać
    na dwa dni do spa :>, więc nie żartuj sobie, że teraz mamy tak
    ciężko - bo nie mamy. mamy chyba za dobrze i się trochę przerwaca :>
    kiedyś kobiety w rękach pieluchy prały, od rana do wieczora
    charowały, nie miały zmywarek, piekarników, pralek, zakupów i kawki
    z kolezanką i żyły i rozwodów tylu nie było - to one bardziej
    mogłyby narzekać na frustrację.
    mi się wydaje, że nam się po prostu przewartościował świat i
    wystarczy włączyć wiadomości, żeby odkryć tego skutki :(
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]

    'Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym,
    niezastąpionym ...'* - tylko co potem z niego wyrośnie :P
  • demonii.larua 07.07.10, 08:00
    Namiot niekoniecznie tożsamy z wódeczką. To po pierwsze, po drugie odpoczynek z
    dzieckiem nie jest taki sam jak bez niego.
    > Ja sądzę, że każdy kto ma takie podejście do sprawy (jeśli chodzi o
    > podtrzymywanie więzi) powinien sobie odpuścić posiadanie dzieci.
    Tak, tak biedne te dzieci no :D
    --
    "CHÓR ANTYCZNY:
    Ludzie są osobliwi: zgroza ich urzeka,
    Dopóki dotyczy innego człowieka."
  • mama303 11.07.10, 09:37
    verdana napisała:

    > Ja bym zostawiła, gdyby nie było karmione piersią. Uważam, ze
    > podtrzymanie więzi między rodzicami i wspólny wyjazd bez dziecka
    > czasem jest ważniejsze, od doraźnego samopoczucia dziecka. Pod
    > warunkiem jednak, ze dziecko doskonale zna dziadkow i jest z nimi
    > zżyte.

    Na kilka dni to bym może zostawiła jakbym już tak strasznie była
    dzieckiem wymęczona.
    Mi jest ten problem obcy bo nigdy nie odczuwałam aż takiego
    zmęczenia dzieckiem i az takiej potrzeby oderwania się od niego i
    zawsze lubiliśmy wszyscy we trójkę wyjeżdżać.
    Acha i nigdy nasze dziecko nie psuło naszych /z mężem/ więzi. Wręcz
    przeciwnie.
    Ale my jesteśmy parą z dużym stażem jeszcze sprzed dziecka więc może
    dlatego nasze więzi sa i tak silne.
  • gosiasprezynka 06.07.10, 12:14
    Mam 8-miesięczną. Zostawiłabym, ale raczej tylko na jedną noc. I to dlatego, że
    wiem, że młoda bardzo dobrze się czuje u mojej mamy. Na 3 dni po prostu bym nie
    chciała - strasznie bym tęskniła.

    3-miesięcznego nie zostawiłabym.
    --
    [url=http://www.maluchy.pl][img]http://suwaczki.maluchy.pl/li-37902.png[/img][/url]
  • mania805 06.07.10, 12:47
    Oj bez przesady. Dziadki na pewno dobrze zaopiekują się małą i nic
    jej nie będzie. Nie jest to tydzień czy dwa a odrobina odpoczynku
    mamie i tacie też się należy. Nie popadajmy w paranoje. Nasze mamy
    nie miały czasu czynnie uczestniczyć w naszych zabawach, bo prały w
    Franiach, gotowały, prasowały, robiły weki, nie miały półproduktów i
    słoiczków czy pampków i nic nam się nie stało.
    --
    Karolinka 14.11.2007
  • amagdacz 06.07.10, 13:28
    Jak mi sie marzyło jak moja mała miała pare miesiecy zeby chociaż na godzine
    wyjść i móc za nia zatesknić.A nasza mała była wyczekanym wytęsknionym dzieckiem
    i kochałam i kocham ja bardzo. Ale siedziałam z nią tak jak i ty od rana do
    wieczora bo maz wtedy tak pracował, a najbliższa rodzina była 1000km od nas.
    Jesli zostawiasz mała w dobrych rękach to jedż i odpocznij zebys mogła spokojnie
    dalej się cieszyc maciezyństwem i naładować baterie. Myśle ze te idealne mamusie
    od których usłyszałas ze jesteś wyrodną matka nie maja pojęcia po prostu jak to
    jest siedziec z dzieckiem od rana do wieczora samej w domu. pozdrawiam i życze
    miełgo wypadu.
    p.s
    mam 35 lat;))))
    --
    bd.lilypie.com/Ewn1p2.png
  • klarci 11.07.10, 03:42
    nie jestem idealna mamą, ale pozwolę sobie zapytać, skąd wiesz kto
    wie co to znaczy być od rana do wieczora samemu w domu :>
    kto ma większe problemy, komu ciężko :/
    niestosowna ta wypowiedź :/
    a ja mam wrażenie, że niektórzy nie wiedzą co mówią - w sumie
    piszą :D
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]

    'Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym,
    niezastąpionym ...'* - tylko co potem z niego wyrośnie :P
  • justyna_dabrowska 06.07.10, 13:35
    A czy karmi PAni piersią? Czy córka zna dziadków? Bywa u nich na rękach często?
    Zna ich zapach? Jak wtedy reaguje? A jak oni sobie radzą kiedy mała płacze?
    Kluczowe jest tu poczucie bezpieczeństwa dziecka. Jesli dziadkowie moga je
    zapewnić to nie powinno byc problemu. Ale jeśli dziecko nie zna dziadków to może
    to byc dla niego bardzo trudne doświadczenie

    Pozdr

    JD
  • mehil.dam 06.07.10, 15:53
    Mała jest karmiona tylko butelką. Z dziadkami widzi się średnio 3 razy w
    tygodniu, przeważnie ktoś w ciągu dnia na godzinkę wpadnie, niekiedy na
    popołudnie pojedziemy w odwiedziny, a Mała wita ich bardzo szerokim
    uśmiecham aż piszczy z zadowolenia niekiedy. Jak płacze to noszą, zdarzało
    się, że zostawali z nią na kilka godzin, ale jeszcze nigdy na noc.
  • justyna_dabrowska 06.07.10, 16:03
    Radziłabym mała zostawić np na 8 godzin z dziadkami - to będzie taka próba
    generalna:)
  • joshima 06.07.10, 17:31
    Dołożyłabym pytanie, czy dziadkowie kiedykolwiek usypiali dziecko, kiedy mamy
    nie było w pobliżu, czy też może będzie to skok na głęboką wodę.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • epreis 06.07.10, 18:08
    hm..nawet cię rozumiem- takie siedzenie w domu daje w kość.
    ale ja siedzę 5 lat, i dopiero od roku mam ochotę "uciec"...

    a 3miesięczne dziecko?!
    nie...ja tego nie umiem zrozumieć..

    --
    Ewelina-mama Kapselka(03.10.2005) i Niani(18.03.2008)
    "Byłam wspaniałą matką, zanim jeszcze miałam własne dzieci."
    (A.F.,E.M.)
  • joa66 06.07.10, 20:06
    Nie zostawiłabym nie byłabym w stanie.

    Natomiast nie dpuściłabym do sytuacji:

    "bo odkąd Mała się na
    świecie pojawiła (w sumie to jeszcze wcześniej ze 2 miesiące) siedzę
    cały
    czas w domu, mąż pracuje całymi dniami, często wraca koło 21 do
    domu. "


    Jeżeli teraz Twoi rodzice zgodzili się zostać na ponad 3 dni z
    dzieckiem, pewnie mogliby zostać parę godzin np. co drugi weekend.
    Mąż tez mółby czasami zastąpic Ciebie w opiece nad dzieckiem i
    mogłabyś spotkac się z koleżankami.
  • mehil.dam 06.07.10, 23:38
    Nie powiedziałam, że mnie nie odwiedzają, bo to robią, na godzinkę na
    spacer z dzieckiem lub na zakupy ktoś wpadnie, kwestia jest taka, że mało
    czasu mamy z mężem dla siebie. Niestety mają taki tryb pracy, że nie ma
    możliwości, żeby posiedzieli weekendami z Alunią. Niedługo mają oboje
    urlop więc to właściwie jedyna okazja.
    Moja siostra (cioteczna) ma 4 i pół roczną córkę, zostawiła ją może ze 2
    razy na noc jak na jakieś wesele szli z babcią, bo ją tak strasznie
    kocha, że się rozstać nie może... Jak Natalcia do przedszkola pójdzie to
    chyba jej mamusia zeświruje z tęsknoty i pod budynkiem będzie siedzieć.
    Czy tak jest lepiej niż zostawić raz na jakiś czas?
    Tęsknota za dzieckiem jest straszna, ciężko godzinę wytrzymać bez
    kochanego maleństwa, ale czy matka już nie jest osobną jednostką tylko
    zawiązaną na stałe symbiotyczna istotą sklejoną ze swoim potomkiem?
  • klarci 11.07.10, 03:50
    to ja odpowiem, co uważam - jest osobną jednostką, jest też MATKĄ -
    a to bardzo 'głębokie słowo'. i decydując się na dziecko, nie kupuje
    się lalki, tylko podpisuje zobowiązanie na conajmniej 18 lat.
    a, że wyjść trzeba czasami, a nawet jak dziecko na butli dziadkom
    podrzucić, to rzecz jasna - nikt nie neguje.
    ale wyjazd na kilka dni (?)

    pewnie już zdecydowałaś i mam wrażenie, że jednak ten wątek nic nie
    zmienił. jak to dla Ciebie takie ważne jedź i wypoczywaj. ale nie
    gniewaj się na mnie (to nie krytyka, tylko moja refleksja), że
    dodam - nie miej pretensji do dziecka, jak za 50 lat wybierze
    wakacje od pomocy rodzicom - w końcu też jest odrębną jednostką.

    a tak przy okazji to miłego wyjazdu :) nie wiem czy doczytasz, bo
    może już wyjechałaś ;)
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]

    'Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym,
    niezastąpionym ...'* - tylko co potem z niego wyrośnie :P
  • klarci 11.07.10, 03:51
    przy 18 latach miało być oczko ;) - że żarcik znaczy :)
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]

    'Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym,
    niezastąpionym ...'* - tylko co potem z niego wyrośnie :P
  • Gość: Anka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.10, 01:57
    Nie, nie zostawić.
    Nie wyobrażam sobie zostawić tak malutkiego dziecka na 3 dni.
    Poza sytuacjami losowymi w 1 r.ż. w życiu nie zostawiłabym dziecka.
    Wiem, co piszę - mam prawie 4-latka i 3-miesięczniaka właśnie.
    Bywam zmeczona (mąż też dużo pracuje), nie mam pomocy, ale mam
    świadomość, że to ja chciałam dziecko i jakieś poczucie elementarnej
    przyzwoitości - dla tak małego niemowlaka matka jest całym światem,
    a 3 dni to wieczność. Pierwszy rok życia trwa tak krótko:(
    Dobrze dziewczyny piszą - poproś pomoc w ciągu dnia, na kilka
    godzin. Po 3 dniach dziecko może po prostu Cię zapomnieć.
  • zrazka 07.07.10, 13:00
    Anka napisał(a):
    > godzin. Po 3 dniach dziecko może po prostu Cię zapomnieć.

    No nie przesadzaj, że po 3 dniach dziecko zapomni matke. To już wyssane z palca jest na maxa. Mój mąż jak Natalia była mała jeździł ciężarówką w domu bywał co drugi weekend i dziecko nie miało problemów z rozponaniem ojca a co dopiero mówić o matce, która nosi je pod sercem przez 9 m-cy.
    Ja myśle, że taki wyjazd to Twoja indywidualna sprawa, jeśli będziesz czuła się z tym dobrze i będziesz potrafiła się wyluzować to czemu nie. Ja bym nie potrafiła zostawić mojej tak małej córci az na 3 dni. Jak Natalia miała 2 m-ce zostawiłam ją na cały dzień bo obrone mgr miałam i mnie skręcało. No ale każdy podchodzi do tego inaczej.
    Teraz moja Natalia ma prawie 15 m-cy za miesiąc jedziemy na wesele i ja już przeżywam bo będe musiała zostawić ją na dwa dni, jednak zostawiam z osobą, którą po rodzicach kocha najbardziej na świecie...babcią
  • Gość: Anka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.10, 01:20
    > No nie przesadzaj, że po 3 dniach dziecko zapomni matke. To już
    wyssane z palca

    Nie przesadzam, mówimy o dziecku trzymiesięcznym. Dziecko
    przyzwyczaja się do tego, kto się nim opiekuje, a nie kto nosił pod
    sercem czy w brzuchu.
    Poza tym, skoro matka ma dość zajmowania sie dzieckiem po 3
    miesiącach, to co będzie po 3 latach?
  • zrazka 08.07.10, 08:06
    Anka napisał(a):
    > Nie przesadzam, mówimy o dziecku trzymiesięcznym. Dziecko
    > przyzwyczaja się do tego, kto się nim opiekuje, a nie kto nosił pod
    > sercem czy w brzuchu.

    Jeszcze raz powtórze, mój mąż od urodzenia wyjeżdżał na dwa tygodnie i bywał na weekendy i dziecko 2-3-4 miesięczne nie miało problemów z rozpoznaniem ojca. Chętnie do niego szła na rączki nie było problemów jak się nią zajmował, czuła, że to ktoś bliski mimo że kontaktu nie miała z nim 2 tygodnie a nie 3 dni. Dziecko napewno nie zapomni matki !! Większej bzdury dawno nie słyszałam, ciekawe co z dziećmi, które zostają odizolowane od matki z przyczyn nie od nich zależny - np matka trafia do szpitala i wraca po 2 tygodniach ?? Dziecko jej nie pamięta ?? Napewno nie, z doświadczenia wiem, że nie!

    > Poza tym, skoro matka ma dość zajmowania sie dzieckiem po 3
    > miesiącach, to co będzie po 3 latach?

    Matka nie napisała, że ma dość dziecka. Z resztą każda z nas kobiet jest inna i inaczej podchodzi do macierzyństwa. To, że chce zrobić coś dla siebie nie znaczy że jest złą i wyrodną matką. Nie każda z nas od razu rodzi dziecko i ma wspaniały instyknt macierzyński, wręcz odwrotnie większość po porodzie i po powrocie z dzieckiem do domu jest załamana i nie potrafi wszystkiego ogarnąć. Na to wszystko trzeba czasu trzeba zrobić coś dla siebie bo czlowiek sfisiuje.

    Jak pisałam ja osobiście na tyle dni nie zostawiła bym, chociaż na jedną noc pewnie tak, bo na cały dzień zostawiłam już 2 miesięcznego maluszka i o dziwo też mnie nie zapomniał ;)
  • Gość: Anka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.10, 01:27
    Po kilku dniach wróciłam od teściów (mąż został w domu) i dziecko
    nie poznało ani taty ani dwojego domu. Był to początek 3. miesiąca
    właśnie. Po mieszkaniu rozglądała się jak w nowym miejscu, na tatę
    patrzyła nieruchomo otwartymi oczami, zupełnie nie reagowawszy na
    jego uśmiechy. Pod koniec dnia, gdy już się oswoiła, znów się
    uśmiechała, zagadywała, piała z zachwutu na widok ojca. Było to dla
    nas dziwne, a dla męża chyba niezbyt miłe, że własne dziecko go
    zapomniało.

    Absolutnie nikogo nie oceniam jaką jest matką, bo dla swojego
    dziecka najwspanialszą. I ten wyjazd też tego nie zmieni.
    Ale też, przez uczciwośc dla dziecka, nie uważam, by koniecznością
    ponad wszystko było upychanie dziecka u dziadków, bo chcę pod namiot
    wyjechać i poczuć się na luzie oraz udawać, że nic się nie zmieniło
    poza kilkoma rozstępami na brzuchu;) Dziecko zmienia życie i lepiej
    się z tym pogodzić niż walczyć. Osobiście uwielbiam ten czas
    absolutnej jedności noworodka i małego niemowlaczka z matką, to jak
    się śmieje na mój widok, jak zagaduje, leżąc obok, zaczepia; to, jak
    płacze, choć jest najedzony, przewinięty, a gdy tylko widzi, że
    podchodzę, uspokaja się, a gdy jest juz na rękach, to wszystkie
    bolączki mijają jak ręką odjął i tylko łezka w kąciku oczka
    przypomina, że było tak źle i samotnie. Nie zamieniłabym tego na
    żaden namiot, żadne piwo. Mnie też jest ciężko, mąż ciągle w pracy,
    zero babć, cioć w pobliżu, ale po starszaku wiem, że czas leci
    baardzo szybko, a ten pierwszy, cudowny i niesamowity rok - jeszcze
    szybciej.
  • verdana 09.07.10, 09:11
    Ale są osoby, całkiem dobre matki, ktore wcale nie uznają tego
    pierwszego roku za cudowny - raczej za męczący, choćby dziecko
    kochały nad życie. Ja , byc może jestem wyrodna, ale dla mnie ten
    pierwszy rok czy półtora - to byly najmniej "zabawne" lata w
    wychowywaniu dziecka. Nie zależało mi szczególnie, abym to ja
    zobaczyła pierwsze kroki czy uslyszała pierwsze słowo - wystarczało
    mi zobaczenie kolejnych:)
    I bywa tak, ze kierujac się poczuciem obowiązku, przez pierwszy rok
    czy pare lat życia dziecka nie pozwalają sobie na beztroskę i
    rozrywki, wiążące sie z "porzuceniem' dziecka choćby na weekend.
    Tylko wychowanie dziecka nie trwa rok, ani trzy lata - ale co
    najmniej 18. Za dużo widziałam matek, ktore mniej-więcej w okolicach
    7-8 roku życia dziecka zaczęły mieć wszystkiego dosyć. Nie tylko
    dzieci są różne, matki także.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: Anka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.10, 00:45
    Rozumiem taki punkt widzenia i nie podejmuję się kogokolwiek oceniać
    jako wyrodną matkę. Najczęściej oceniam samą siebie i nie zawsze są
    to dobre oceny;) A dzieci raczej dobrze się mają :o) Lubię ten
    początek i uważam pierwszy rok za niezwykły - z tego głównie
    względu, że tak dużo się dzieje, jest intensywnie, wdzięcznie,
    dziecko nie denerwuje, nie szraga nerwów tak, że się ma wszystkiego
    dość... Tak, wychowanie trwa dwie dekady, ale tylko pierwsze 2-3
    lata mamy dziecko dla siebie - potem, gdy idzie do przedszkola,
    szkoły, gdy mama wraca do pracy to już nie jest się dla siebie na
    wyłączność. I dobrze. Nie chcę wchodzić w nastroje egzystencjalne,
    ale mi naprawdę żal, że życie tak szybo leci, a widzę to właśnie po
    dzieciach. No i niektórzy mają pracę w korporacji, a tam nie siedzi
    się kilka godzin, tylko czasem kilkanaście. I celowo piszę "siedzi
    się", bo czasem jest to debilne siedzenie dla samego siedzenia. Mam
    świadomość, że to, co teraz jest moje i piękne i nie będzie trwać
    wiecznie. A weekend bez dziecka będzie jeszcze nie jeden.
    Oczywiście, jeśli ten weekend ma diametralnie zmienić sytuacje w
    związku i wszystko znów będzie super, extra, cool, to należy jechać,
    nawet kosztem dziecka.
  • Gość: Marta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.10, 14:59
    Gdybym miała pewność, że dziecko będzie się czuło bezpiecznie z
    dziadkami (a po próbie ośmio godzinnej z dziadkami, o której pisał
    ekspert powyżej - obraz Ci się rozjaśni), napewno bym pojechała.
    Przede wszystkim dla dzieci najważniejsze jest poczucie
    bezpieczeństwa. Tobie także się należy chwila relaksu. Nie powinnaś
    się czuć winna z tego powodu, że się dobrze bawisz. Kiedy
    podładujesz baterie przez weekend-Twoje dziecko tylko na tym zyska.
  • justyna_dabrowska 08.07.10, 09:48
    Trzymiesięcznie dziecko stanowi jeszcze jednośc z opiekunem - nie ma poczucia
    swojego "ja", własciwie jest tak jakby bylo jeszcze w brzuchu, czuje sie
    bezpiecznie tylko w bliskim fizycznym kontakcie z czlowiekiem, potrzebuje duzo
    noszenia, przytulania, bujania. Na ogól to wszystko robi matka bo jest
    wspomagana dużą emocjonalna siłą która jest potrzebna do takiego nieustającego
    zajmowania sie dzieckiem , ta siła jest wzmacniana przez oksytocyne która
    wydziela się kiedy matka przytula dziecko i je głaszcze, a także gdy ono ją
    ssie. Ale może tak być że taką kochająca i oddaną dziecku osobą nie jest matka -
    albo nie tylko jest nia matka. Znam kobietę która karmiła swoje niemowlę oraz
    siostry, która w tym czasie tego robić nie mogła...Jesli dziadkowie kochają
    niemowle, sa w stanie byc dla niego do wyłacznej dyspozycji, rozumieją je
    intuicyjnie, wyczuwają co jest mu potrzebne, maja praktyke w usypianiu go i
    karmieniu, będa je nosić i nie dopuszczą do tego by płakało przestraszone, jesli
    niemowle dobrze znosi ich obecnośc, bo ona działa na nie kojąco...to nie widze
    przeszkód...w innym przypadku dziecko może miec zaburzone poczucie
    bezpieczenstwa i po Pani powrocie będzie się ze zdwojoną siła domagac kontaktu i
    uwagi...

    pozdr

    JD
  • klarci 11.07.10, 03:56
    Marta, tylko, że tak małemu dziecku poczucie bezpieczeństwa to
    zapach i głos matki :/
    ono się boi jak dłużej tego nie ma - ot co :(
    pewnie, że (jak mawia ekspert na innym forum ;) to nie grozi
    śmiercią, ani kalectwem, ale na pewno nie jest korzystne dla takiego
    malucha.
    każdy ma prawo do zabawy, ale wtedy się nie decyduje na dziecko. nie
    wiem, ja wogóle nie umiem tego pojąć. jak można wytrzymać bez
    dziecka i bawić się ze świadomością, że ono tam za nami tęskni - nie
    oszukujmy się, dziecko na pewno poczuje brak matki i będzie marudne :
    (
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]

    'Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym,
    niezastąpionym ...'* - tylko co potem z niego wyrośnie :P
  • Gość: domza2 IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.07.10, 12:30
    Osobiście jestem za metodą małych kroczków. Pozwala ona dziecku przyzwyczaić się
    do innych osób, a także mamie zyskać poczucie, że dziecko jest w dobrych r
    ękach. Ponieważ nie karmiłam piersią , moje dziecko od narodzin często było pod
    opieką taty i mojej mamy, oczywiście w mojej obecności. Mając 3 miesiące córka
    zostawała z mamą na działce na pół dnia, czasem dłużej, już sama. Mama miała w
    małym palcu opiekę nad nią, córka czuła się przy mamie świetnie. Na całe dnie ,
    oprócz nocy, zostawała z moją mamą mając 7-8 miesięcy. Ale, byłam niedaleko i na
    każdy telefon mogłam szybko znaleźć się w domu. Teraz ma rok, ale jeszcze nigdy
    nie została całkiem bez rodziców u babci lub teściów, mimo, że u teściów spędza
    nieraz 2 dni w tygodniu, czasem tam śpi, ale jest tam tato.
    Ja osobiście nie miałabym komfortu na takich wakacjach, po prostu nie dałabym
    rady, może dlatego, jak ktoś już tu napisał, że jestem starą mateczką:))) Ale
    każdy jest inny i nie osądzałabym Cię w kategoriach wyrodnej matki - bez
    przesady. Natomiast szkoda, że małymi kroczkami nie przyzwyczailiście córci do
    ewentualnej rozłąki, TY też zyskałabyś oddech i czas dla siebie.
  • mehil.dam 08.07.10, 12:46
    Do dziadków jest bardzo przyzwyczajona, zostawała z nimi już po kilka
    godzin dawno temu. Potrafią ja karmić, usypiać, uspokajać i dlatego wiem,
    że z nimi czuje się dobrze i bezpiecznie. Mąż pracuje 10-12 godzin na
    dobę, jeśli ma dzień wolnego, a zdarzy się jakaś awaria (czyli bardzo
    często) to i tak musi jechać i nie ma go kilka godzin. Wyjazd ma być
    czasem dla nas, bo choć najbardziej na świecie kochamy tego Malucha
    kochamy też siebie, a przez wieczną frustrację z przepracowania i
    przemęczenia nie jet jakoś super. Zazdroszczę Wam, którym się super
    wszystko układa, mąż wraca po 8 godzinach z pracy, pomaga przy dziecku, w
    domu i stać Was na wspólne wakacje razem z dzieckiem.
  • klarci 11.07.10, 04:03
    mehil.dam napisała:

    Zazdroszczę Wam, którym się super
    > wszystko układa, mąż wraca po 8 godzinach z pracy, pomaga przy
    dziecku, w
    > domu i stać Was na wspólne wakacje razem z dzieckiem.

    a kto coś takiego napisał? :>
    po prostu tak już jest, że dziecko daje w kość czasami, że pierwszy
    rok jest dla związku trudny, ale człowiek się nad sobą nie użala :>

    my mamy drugi rok i jest super. a jakiego miałam doła to tylko ja
    wiem. pierwszy miesiąc spędziliśmy w szpitalach, gdzie się
    napatrzyłam, nasłychałam płaczu itp. może dlatego mam większy
    dystans

    zjeść ciastko i mieć ciastko - tak się nie da :/


    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]

    'Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym,
    niezastąpionym ...'* - tylko co potem z niego wyrośnie :P
  • klarci 11.07.10, 04:04
    aha, byłam 24 godziny na dobę sama, mąż przyjeźdzał na godzinę,
    żebym prysznic wzięła (w połogu jeszcze byłam). zakaz odwiedzin.
    spanie na podłodze. nie oceniaj innych, bo to boli :(
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]

    'Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym,
    niezastąpionym ...'* - tylko co potem z niego wyrośnie :P
  • klarci 12.07.10, 00:01
    gryzie mnie ti słowo 'boli' ;), odpoweidniejsze byłoby, że to
    niestosowne, pisać jak ktoś ma. a z otoczenia widzę, że czym
    trudniejsza sytuacja, tym matka mniej ma ochotę zostawiać dziecko i
    wyjechać. to luksus przy tak zwanych 'łatwych; dzieciach. ale
    nieważne.
    nei będę się wpisyawała oddzielnie niżej. nie wiem dlaczego
    twierdzisz, że ktoś na Ciebie wsiada. zapytałaś o zdanie, to
    dostałąś odpowiedzi, różnych mam, więc i rady różne. a, że nie
    wszystkie zgodne z założeniem (bo mam wrażenie, że decyzję podjęłaś
    dawno) z tym się chyba liczyłaś. nie będę przytakiwała, jeżeli
    uważam inaczej. jednocześnie nie zauważyłam, żeby ktoś Cię
    skrytykował - wszystkie piszemy, jak my byśmy zrobiły.
    a już jedna z dziewczyn napisała, to Twoje dziecko i póki nie robisz
    mu ewidntnej krzywdy, to jest wyłącznie Twoja sprawa jaką decyzję
    podejmiesz. i przy tym zostańmy :> myślę, że już zadecydowałaś, więc
    życzę miłej zabawy i powrotu z tak zwanymi nałądowanymi bateriami :)
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]

    'Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym,
    niezastąpionym ...'* - tylko co potem z niego wyrośnie :P
  • klarci 12.07.10, 00:02
    przepraszam za literówki - zmęczona już jestem okrutnie i nie miałam
    siły sprawdzać ;)
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]

    'Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym,
    niezastąpionym ...'* - tylko co potem z niego wyrośnie :P
  • maadga 09.07.10, 09:08
    Zostawiłam moją wtedy 3,5 miesięczną córkę będącą na piersi i
    niespełna 3latka na całe 9dni (o ja wyrodna matka) i pojechałam do
    Grecji na urlop z mężem. Odciągałam mleko już 3tyg przed wyjazdem.
    Córa była karmiona z butli na zmianę moim mlekiem i mlekiem
    sztucznym. Wróciłam z taką energią i chęcią jakiej mi brakowało od
    wielu miesięcy. Ciążę miałam zagrożoną i siedziałam na L4 na zmianę
    w domu i w szptalu od 16tc. Byłam już tak wyczerpana psychicznie, że
    te wakacje były dla mnie niezbędne.

    Co najlepsze jak wróciłam to od razu przystawiłam małą do piersi i
    tak jakby nic się nie zmieniło, młoda od razu załapała. Ale powiem
    szczerze w czasie urlopu regularnie odciągałam mleko i pilnowałam
    żeby odciągnięta ilość była podobna do jednorazowego karmienia.

    Jeśli mam być szczera to bardziej rozstanie przeżył właśnie 3latek,
    który zauważył nieobecność rodziców.

    Jeśli niemowle zostawało wcześniej z babcia jest do niej
    przyzwyczajone, to ja bym pojechała.
    --
    Magda Kubuś i Lilianna
  • pantera2008 10.07.10, 07:48
    Ja bym nie zostawiła.
    Taka malutka istota jeszcze bardzo potrzebuje swojej mamy.
    Nie dziadkow, nie niani, nie cioci, tylko mamy.
    Moze zaplanuj inaczej czas z mezem?
    Np. Zostaw ja przez 3 dni za kazdym razem na 6 godzin i codziennie cos z mezem
    razem porobcie?
    Czas z mezem jest bardzo wazny, tyle, ze moim zdaniem nie koniecznie powinnien
    byc to czas wyjazdowy, gdzies daleko od domu. Jak mala bedzie wieksza, to sobie
    wyjedziecie. Do 4-5 miesiaca bym sie wstrzymala.
  • mehil.dam 10.07.10, 10:23
    Jak już pisałam - łatwo komuś mówić, jak mąż pracuje po 8 godzin, może
    wziąć wolne kiedy chce to sobie planować może takie wypady. Jeśli nie
    wyjedziemy daleko, to mój jest cały czas w pracy - telefon i musi jechać,
    obojętnie czy noc, czy święta. Niestety bez tej pracy to chyba byśmy
    jagody w lesie zbierać i na sarny polować, bo śmierć głodowa by groziła...
  • joshima 10.07.10, 21:38
    Nie rozumiem. to jak wyjedziecie to nie musi mieć włączonego telefonu? Eeee. To
    jakaś wymówka jest.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • mehil.dam 10.07.10, 21:56
    Skoro tak uważasz to jemu to powiedz - powodzenia życzę.
  • joshima 11.07.10, 12:28
    Ale to nie jest mój mąż. Mój mąż ma swoje zasady. Też wykonuje wolny zawód, ale
    jak wychodzimy gdzieś we trójkę to telefon idzie w odstawkę. A jak by miał
    zapędy na coś innego to wtedy bym mu powiedziała.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • mama303 11.07.10, 09:52
    mehil.dam napisała:

    > Jak już pisałam - łatwo komuś mówić, jak mąż pracuje po 8 godzin,
    może
    > wziąć wolne kiedy chce to sobie planować może takie wypady. Jeśli
    nie
    > wyjedziemy daleko, to mój jest cały czas w pracy - telefon i musi
    jechać,
    > obojętnie czy noc, czy święta.

    Tak pomyślałam że w takim razie może warto żeby mąż przez te kilka
    dni które jest w stanie wygospodarować na wypad pobył z Tobą i ze
    SWOIM dzieckiem. Przeciez Wasze dziecko prawdopodobnie ojca nie
    widuje.....
  • sierpniowa27 10.07.10, 13:24
    w zyciu bym nie zostawila.Sama zaraz rodze drugie dziecko, jestem na zwolnieniu
    pol roku i dzien w dzien z energicznym trzylatkiem od 8 do 19 ,ale wiem na co
    sie decydowalam.Odpoczne za rok;-)Teraz chce jeszcze na maksa dac siebie
    dzieciom.Ten czas szybko minie...A ja nie wyobrazam sobie, ze chce odpoczac od 3
    miesiecznego dziecka.Zwariowalabym na tym wyjezdzie;-)Ale to tylko moje zdanie..
  • klarci 11.07.10, 03:26
    przyznam, że nie rozumiem wogóle Twojego dylematu. tu nie chodzi o
    wyrodność, bo dbasz o dziecko z tego co piszesz itp. ale ja nie
    wyobrażam sobie zostawienia tak małego dziecka na kilka dni, bez
    konieczności :/ więc sama w życiu bym tego nie zrobiła, a jakbym
    była zmuszona to z ojcem, albo z dziadkami pod warunkiem, że bysmy z
    nimi mieszkali.
    nie będę Cię krytykować, bo pytasz, więc nie fer byłoby
    moralizowanie. ale zastanawiam się, czy dziecko było planowane
    (oczywiście to nie pytanie, to Twoja sprawa ;)), bo ja jakoś nie
    wyobrażam sobie, ze pojechałabym na tyle czasu bez dziecka (z
    dzieckiem pod namioty zresztą też). decydujac się na dziecko,
    decydujemy się na pewne ograniczenia, na to, że dla kogoś stajemy
    sie całym światem i do pewnego stopnia poświęcamy mu. już pominę, że
    mimo zaufania do dziadków nie wyobrażam sobie bawić się kilkaset km
    od dziecka ...
    jeżeli ma to sprawić, że będziesz 'lepszą mamą' i bardzo
    potrzebujesz, to sama podejmij decyzję.
    ja w życiu bym tego nie zrobiła i nigdy nie zrozumiem kobiety, która
    (w normalnych warunkach) to robi :)
    można iść do kina, jak nie karmisz piersią, możesz iść na imprezę,
    zostawić małą z dziadkami, ale być blisko, i wrócić w nocy. a z
    wypadem zaczekać jeszcze z rok, dwa i to też w międzyczasie
    zostawiiać dziecko na noc u dziadków w ramach 'oswojenia' - to jest
    moje zdanie :)
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]

    'Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym,
    niezastąpionym ...'* - tylko co potem z niego wyrośnie :P
  • Gość: gosc IP: 195.74.134.* 28.07.10, 09:22
    a z wypadem zaczekać jeszcze z rok, dwa

    ja tylko jestem ciekawa o tym mysli maz... czekać np 1,5 roku na
    weekend sam na sam z własna żona?

    I pozniej dziwić się, że te chlopy tak zdradzaja i szukaja
    pocieszenia u innych.

    I dziwie sie jaka zona wytrzyma tyle bez kilkudniowego sama na sam
    ze swoim facetem...

    3 miesieczne dziecko a na pewno wieksze wytrzyma spokojnie 2 dni z
    zaufanymi opiekunami. jak ktos tu napisal : to nie problem dziecka a
    matek, co nie potrafia sie od dziecka odseparować.
    I dla dobra dziecka cwiczyłabym to jak najwczesniej.
  • klarci 28.07.10, 13:32
    mamy różne pojęcie dobra dziecka - więc daruj sobie, bo chyba nie
    bardzo wiesz o czym piszesz - dobrem dziecka są ramiona matki - Ty
    rób jak uważasz - ale mnie nie pouczaj, bo to śmieszne (domyślam
    się, że psychologiem rozwojowym nie jesteś(?))

    co do mężów zrdadzajacych - dziękuję za chłopa, który zdradza mnie,
    bo jest nasze ukochane dziecko i czasami zbliżenia sa rzadsze -
    zresztą to śmieszne, bo znam pary, które kochają się dużo częściej i
    z większą przyjemnością po połogu, przy dziecku, niz przed ciążą -
    argument słaby.

    facet nie lubi jak kobieta zaniedbuje jego potomstwo. facet nie lubi
    jak kobieta swoje potrzeby traktuje ponad jego i jego dziecka - ale
    fakt, zalezy kto z jakimi facetami ma doczynienia - to też wolny
    wybór.
    i na koniec, nie chciałabym być traktowana przedmioto - nie ma
    seksu - idę do innej :/

    żyjemy w dróch różnych światach widzę :( smutne jest to co piszesz :
    ( współczuję :(

    a na wakacje można jechać z kimś do opieki, można poprosić dziadków,
    żeby podrzucić dziecko na część nocy, ale będąc blisko. tego też nie
    poprieram osobiście, ale to inna sytuacja, niż wyjazd kilkaset km na
    tydzień.
    znam masę małżeństw/par, które jeżdzą bez dziecka i się rozpadają,
    znam masę, które jeżdzą z dzieckiem, mają czas na co nieco i są
    szczęścili - w rodzinie. a czytając o tytułowym dziecku zakładam, że
    nie jest szczególnie absorbujące, więc nei widzę żadnego problemu.

    nie pojechałam po autorce, nie krytykowałam jej, wyraziłam swoja
    opinię - jak masz inną Twoje prawo - efekty i różnice będą widoczne
    już za kilka lat, za kilkadziesiąt nie wspomnę.

    miłego dnia :)
    bez odbioru :)anopnimowa osobo

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]
    Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.
    Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja,
    jest to, że się z nami nie kontaktują.
    Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu,
    znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
  • joshima 01.08.10, 12:09
    Gość portalu: gosc napisał(a):

    > ja tylko jestem ciekawa o tym mysli maz... czekać np 1,5 roku na
    > weekend sam na sam z własna żona?
    Jest takie powiedzenie: Jak nie uważasz jak robisz to rób jak uważasz.

    Jest dziecko są obowiązki. Dobrej parze cały weekend sam na sam w łóżku nie jest
    niezbędny do podtrzymania pożycia. No chyba, że nie rozmawiamy o poważnych
    ludziach i świadomych rodzicach, tylko o gó...arzach, którym sie przytrafiło.

    A Ty w ogóle masz dzieci?


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • alice092009 11.07.10, 12:50
    Witam. Z tego co piszesz dziecko dobrze zna dziadków i jest do nich
    przyzwyczajone.Są telefony i zawsze możesz dowiedzieć się jak się
    czuje maluszek i w każdej chwili wrócić w razie czego. Ja bym na
    Twoim miejscu pojechała i nie przejmowała się wypowiedziami w
    stylu "oczywiście nie oceniam, nie twierdzę, że jesteś wyrodną
    mamusią.....ale jak to można zostawić takie biedne maleństwo?!"
    itd... Wydaje mi się, że bardziej one by to przeżywały niż samo
    dziecko. Wiem z własnego doświadczenia, że taki wyjazd pozwala na
    chwilę odpoczynku, nabrania dystansu i co najważniejsze zatęsknienia
    za dzieckiem. Moja córeczka przeżyła, nie zapomniało mamy ani taty,
    nie zauważyłam żadnej traumy :) Z Twoim maleństwem też będzie
    wszystko w porządku. Pozdrawiam.
  • alice092009 11.07.10, 13:09
    Dodam jeszcze, że jeżeli macie taką możliwość lepiej będzie aby to
    dziadkowie na ten czas przyjechali do Was do domu. Mała dobrze zna
    otoczenie, swoje łóżeczko, zapach...
  • mehil.dam 11.07.10, 14:52
    Dziękuję oczywiście za wszystkie wypowiedzi :) Zakładając ten wątek
    mogłam się domyślić, że zdania będą podzielone. Znam matki, które na 3
    godziny by dziecka nie zostawiły, bo uważają, że to dla dziecka najlepsze
    i im tego nie bronię, bo nie mam prawa. Ja uważam inaczej i też sobie nie
    życzę żeby mnie negowano, wyrażanie opinii owszem, ale nakazywać to
    raczej moim skromnym zdaniem obcym się nie powinno.
    Ogólnie ja to chyba mam dość odmienne podejście do życie od większość, bo
    mnie się wydawało trochę nie tak jak kuzyn swoje 2miesięczne dziecko na
    wakacje do Turcji zabrał, bo ja na takie upały bym dziecka nie wystawiała
    całymi dniami :)
  • Gość: Anka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.10, 19:10
    Wypowiedzi są różnorodne i dają do myślenia, ale decyzję podejmujesz
    i odpowiedzialność bierzesz Ty. Nikt Ci nie nakazuje - zapytałaś o
    opinię, a wiadomo, że ile osób, tyle zdań i nie każde nam
    przychylne;) Mnie się w tym roku marzyło Korfu; Grecja tania - nic,
    tylko lecieć. Ale ze względu na wiek dziecka (kończy 3. mc) nie
    wybieramy się. Żałuję, ale nie wezmę takiego maluszka w taki gorąc.
  • mezatkaap 11.07.10, 21:48
    Jedź i nie myśl. Dla mnie nie do pomyślenia jest siedzenie z dzieckiem non-stop.
    Jestem matką, ale też kobietą, żoną, człowiekiem (sic!), mam prawo żyć, jak
    człowiek. Wprawdzie zostawiłam pierwszy raz dziecko u babci na noc, gdy ta
    kończyła 14 miesięcy, ale nie wyjeżdżałam, jedynie z braku środków.
    --
    Olga, monolog do lustra: owady bzykają, płazy płazają, a gady gadają:
    gad-gad-gadu-gadu-gad :D
  • magurb 11.07.10, 22:45
    no a tatuś skoro tak mało z wami przebywa to nie woli zamiast jechać
    gdzieś pod namiot posiedzieć z całą rodzinką w domu?możecie wybrać
    się gdzieś na piknik z małą na cały dzień. a ty nie wolisz z mężem
    sam na sam tylko z jakąś młodą parą się bujać na wiejski wypad pod
    namiot? e tam. ja bym wolała ten piknik, spacery, razem w trójke,
    cąłe 3 dni macie. i do tego po Bożemu ;)no ale każdy lubi co
    innego.. heh powodzenia w podejmowaniu decyzji
  • joshima 12.07.10, 23:03
    Hej. To po co pytasz, skoro nie chcesz słyszeć niektórych odpowiedzi?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • magda2180 15.07.10, 16:00
    Jak dla mnie jesteś trochę niekonsekwentna. Piszesz, że dziecko ma taki częsty
    kontakt z dziadkami. Że często się widują, pomagają ci w domu, zakupach i tak
    dalej. A z drugiej strony piszesz, że jesteś cały czas sama z dzieckiem. To jak
    to w końcu jest?
    Piszesz, że tylko strare matki nie chcę zostawiać dzieci. Ale ja jestem młodą
    mamą i niewyobrażam sobie aby zostawić moje dziecko na kilka dni w wieku 3 mies.
    Mój syn też się często widywał z babcią jak był malutki i kiedy miał właśnie 3
    mies postanowiliśmy go zostawić u babci na noc (mieliśmy wesele) i niestety po 2
    godz musieliśmy wrócić do domu. Bo mały tak płakał, że nie dało się go uspokoić.
    Mimo, iż wcześniej nie było z nim problemów.
    Rozumiem, że chcecie razem wypocząć, ale z dzieckiem też jest to możliwe. Kiedy
    nasz syn miał 5 mis byliśmy z nim właśnie pod namiotem i był przeszczęśliwy. Do
    tego, żeby wypocząć całą rodziną nie potrzeba aż takiej fortuny. Wystarczy, żeby
    chcieć :)Dodam, że było tak zimo w nocy, że mały spał w kombinezonie, a nie
    wrócił nawet z katarkiem. A my wszyscy wróciliśmy prze szczęśliwi. Bo nie tylko
    wypoczęci, ale również wszyscy razem :))))
  • gosia.tyma 13.07.10, 00:01
    Ja tam moich jakoś nie mogę zostawić do dziś (5 i 2lata). Po prostu nie mogę
    odpoczywać albo bawić się (dłużej niż kilka godzin poza domem), wiedząc, że
    dzieci do mnie tęsknią. Jakoś tak przeprogramowałam się na wychowywanie i nie
    mam poczucia braku czy uciekającego czasu, wręcz przeciwnie - mam poczucie
    dobrze wykonanej roboty i spełnienia. Staram się łapać te chwile, bo mam
    świadomość, że szybko miną:)).
  • stephka 13.07.10, 14:54
    ja mam podobnie....
    bardzo ubie spędzac czas z moja córką i szkoda mi tego czasu którego
    z nia spedzić nie moge wydaje mis ie ze mamy tak małoc zasu dla
    siebie i jednoczesnie ona zaraz nie bedzie mnie potrzebowała w taki
    sposób...a nawet moze zupełnie buntowac się przeciwko mnie...
    że nie zostawiam jej

    np teraz byliśmy na openerze... razem... wzięliśmy ciocię do
    opieki... my nocami bawiliśmy się ale w dzień byliśmy już razem na
    plaży czy placu zabaw.
    nie miałam wyrzutów sumienia. i ona skorzystała i my.

  • quelquechose 15.07.10, 15:57
    Jak to latwo oceniac innych z wlasnej perspektywy. Zalozycielka watku sama wie,
    na ile duza jest jej potrzeba odpoczynku. Wcale sie jej nie dziwie, bo sama
    marzylam tylko o takim wypadzie, ale niestety, moi rodzice miszkaja zbyt daleko
    na taka pomoc. W zwiazku z tym po raz pierwszy (i poki co jedyny :-S)
    wyjechalismy wspolnie na weekend (slub kolezanki), gdy corka miala 9 miesiecy.
    Wszystko przebieglo swietnie, a my nie zamartwialismy sie przez caly czas, bo
    dostawalismy na biezaco informacje o tym, jak idzie. Fakt, ze padlismy jak kawki
    o 1 w nocy, a ziewalismy juz od 23 :))). Karmilam wowczas piersia, ale
    odciagnelam co nalezalo.

    Przede wszystkim nie kazdej mamie sam kontakt z dzieckiem wsytarczy, moze czuc
    sie przytloczona ciaglym kontaktem, choc na pewno bardzo kocha dziecko. Sa osoby
    o duzej potrzebie niezalenosci i im trudniej taka symbioza przychodzi. Lepiej
    wiec nie dopuscic, zeby cos tam sie w srodku przelalo. mehil.dam sama wie, czy
    to kaprys, czy koniecznosc. Gdy coreczka byla mala zapisalam sie na kurs
    jezykowy dwa razy w tygodniu i bylam przeszczesliwa, ze moge sie na troche
    wyrwac i poczuc znowu czlowiekiem, a nie tylko mama.

    Zawsze mozecie skrocic wyjazd, gdyby cos poszlo nie tak :)
    --
    AnNika - 16.12.2008, 3465 g, 50 cm
    [img]http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif[/img]
  • toya666 17.07.10, 23:06
    Witam,
    na Twoim miejscu jeśli jeszcze nie zostawiałaś dziecka z dziadkami, to najpierw
    wypróbowałabym jak sobie dają razem radę na 1 noc. Nawet w tygodniu, przed
    wyjazdem. Żeby nie okazało się, że przejedziecie pół Polski a na 2-gi dzień
    będziecie musieli się już pakować...

    Jeśli dadzą sobie radę bez Was - zarówno dziadkowie jak i dziecko, to myślę, że
    od jednego wypadu nic się nie stanie. A jeśli Wy tego potrzebujecie, to dziecko
    pozytywnie odczuje, że wróciliście wypoczęci i szczęśliwi :)

    W czasach, gdy jeszcze opiekowałam się cudzymi dziećmi miałam podobny przypadek.
    Najmłodsza dziewczynka miała wtedy 6 miesięcy, chłopcy 2, 5, 8 lat. 2-latek
    niestety wylądował w szpitalu na "nieokreśloną" chorobę, więc rodzice przez 3
    dni nie wychodzili ze szpitala, starsi chłopcy byli pod opieką dziadków. Ja
    zostałam z małą. Czasem nerwowo rozglądała się za resztą rodzinki, ale ogólnie
    przeżyłyśmy ten czas miło i przyjemnie. Myślę, że dzięki temu, że byłyśmy bardzo
    przywiązane do siebie i mała miała mnie na każde zawołanie.
  • fajnyszkrabek 18.07.10, 21:09
    witam. ja zostałam mamą w wieku 20 lat. nie była to planowana ciąża
    wiec po porodzie bardzo chciałam gdzies wyjść czy z mężem czy też
    sama.
    ale jakos niegdy nie przyszło mi do głowy żeby wyjechac gdzieś i
    zostawić dziecko.
    pierwszy raz wyszliśmy z domu na noc ( na wesele) jak mała miała 8
    mies. gdzie też po weselu obudziłam się o 7 rano i pobiegłam po
    dziecko bo jakoś było mi tak pusto bez niego.
    później jak już byla starsza, miala 1,5 roku czy już ponad 2 to raz
    na 3 mies też staraliśmy się ją zostawiać z babcią jak chcieliśmy
    isć do znajomych itp. ale zazwtczaj zostawialiśmy dziecko jak juz
    spało a babcia byla po to żeby wrazie czego czuwać nad śpiącym
    maluchem i dzwonić jakby płakało. teraz córa ma ponad 3 latka
    nie powiem że nie chciałabym sobie sama gdzieś z mężem pojechać ale
    tylko na jeden dzień bo uważam że to wystarczy człowiekowi na
    odpoczynek psychiczny i fizyczny a kontakt z dzieckiem jest bezcenny
    poza tym tak potrafimy sobie tak zorganizować wyjazd z dzieckiem
    żeby milo spędzić razem czas wszyscy. wystraczy zmienić miejsce
    stałego pobytu i jest już inaczej, bez rutyny itd.pierwszy raz
    pojechaliśmy pod namiot z dzieckiem jak miało rok czasu. naprawde
    bardzo udany wyjazd,
    dziecko padnięte po całym dniu szło spać po 20.00 a my z mężem
    mieliśmy czas na romantyczne rozmowy itd. było naprawde bardzo
    fajnie i bezkolizyjnie ;p zawsze staraliśmy ja wszędzie ze sobą
    zabierać, jak juz teraz jest starsza to nawet na grila do znajmoych
    ktorzy nie mają dzieci ją zabieramy a najbardziej lubi chodzić na
    koncerty, teraz jest lato wiec bardzo dużo ich jest na otwartym
    powietrzu. trzeba uwierzyć że z odpoczynek z dzieckiem też jest
    odpoczynkiem.
    jednak objecalismy sobie kiedyś z meżem że po jej komunii ( czyli za
    jakieś 5 lat) zrobimy sobie prezent i pojedziemy za granice tym
    razem bez dziecka bedzie to dla nas dobra próba, wakacje i nagroda
    za wspólnie spędzone lata. wtedy dziecko byc moze nie przeżyje tego
    jakoś drastycznie.
  • mama303 20.07.10, 18:45
    fajnyszkrabek napisała:

    > jednak objecalismy sobie kiedyś z meżem że po jej komunii ( czyli
    za
    > jakieś 5 lat) zrobimy sobie prezent i pojedziemy za granice tym
    > razem bez dziecka bedzie to dla nas dobra próba, wakacje i nagroda
    > za wspólnie spędzone lata. wtedy dziecko byc moze nie przeżyje
    tego
    > jakoś drastycznie.

    Problem w tym że prawdopodobnie będzie chciała wtedy całkiem
    świadomie z Wami pojechać na takie atrakcyjne wakacje.
    Moja zawsze chce :-)
  • Gość: justa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 13:28
    A ja ci powiem, że ja mojego synka często zostawiam z moją mamą, a my z
    mężem wyjeżdżamy na weeked. Często go też ze sobą zabieramy, ale wiadomo
    że rodzice też potrzebują czasem pobyć razem. Ja właśnie pierwszy raz
    zostawiłam go jak miał ok 3 miesiące i nie było żadnego problemu. Dziecko
    od początku było na butelce i mieszkaliśmy wtedy jeszcze z moimi
    rodzicami. Do tej pory synek bardzo lubi zostawać u dziadków a ma już 4
    latka, wręcz nie może się doczekać. Ja bym śmiało pojechała na twoim
    miejscu. Z doświadczenia jeszcze powiem, że te koleżanki, które nie miały
    z kim dziecka zostawić, bo rodzinka bardzo daleko albo poprostu rodzinka
    nie chce zostać z dzieckiem, te koleżanki mówiły właśnie,że nigdy by nie
    zostawiły. Natomiast te którym chętnie ktoś zostaje często wyjeżdżają
    same z mężami i wszystkie dzieci mają się dobrze i nikt jakoś nie
    ucierpiał a mamy wracają wypoczęte, pełne energii.
  • Gość: foremka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.10, 12:49
    Byliście już na tym weekendzie? Jak córcia zniosla? Jesli w ogóle
    pojechałaś...

    pozdrawiam
  • mehil.dam 27.07.10, 10:03
    I wróciliśmy z weekendu. Najpierw dziękuję ze zainteresowanie i wszystkie
    wypowiedzi.
    Podsumowując. Córcia u dziadków dobrze się bawiła, chichrała dużo i podobno
    zadowolona, zresztą miała zainteresowanie sobą w 100% czasu. Grzecznie
    jadła, spała i nie płakała. Ja wróciliśmy i wzięliśmy ją na ręce to jakąś
    minutkę była troszkę zdziwiona, ale zaraz zaczęła się do nas uśmiechać :) W
    domu w swoim łóżeczku też dzisiaj grzecznie spała.
  • verdana 28.07.10, 14:22
    Cóż, zapewne ta straszna trauma będzie przyczyną jej załamania
    nerwowego na uniwersytecie/ zaowocuje niemożnoscia stworzenia
    stabilnego związku/ew. po prostu Ci sie odpłaci i odda Cię kiedyś do
    domu starców:)

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • mehil.dam 29.07.10, 11:00
    Hehe dokładnie :) Muszę ją od razu na terapię zapisać ;)
  • Gość: foremka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 10:08
    Czy to Sunrise 2010? ;-)
  • mehil.dam 30.07.10, 18:19
    Nie jestem fanką festiwali ;) Niestety pogoda nam nie dopisała :(
  • zofijkamyjka 30.07.10, 18:55
    mehil.dam napisała:

    > Ja wróciliśmy i wzięliśmy ją na ręce to jakąś
    > minutkę była troszkę zdziwiona, ale zaraz zaczęła się do nas
    uśmiechać :) W
    > domu w swoim łóżeczku też dzisiaj grzecznie spała.

    Wiesz mieliśmy dokładnie tak samo jak adoptowaliśmy naszą córkę i
    pierwszy raz zabraliśmy ją do domu/była w wieku Twojego dziecka/.
    Też była Troszke zdziwiona i w swoim łóżeczku grzecznie zasnęła. Ale
    co tam sie w tej główce działo to pewnie nigdy sie nie dowiemy...
    Sorry ale tak mi się skojarzyło.


    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko
    sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten
    drugi przyjmuje z miłością.
  • mehil.dam 30.07.10, 20:18
    Tylko, że 3 dni to nie 3 miesiące :)
    I życzę żebyście dawali córci jak najwięcej miłości, żeby to coś nigdy nie
    wyszło na zewnątrz, nie ważne, że ktoś zostawił, tylko ważne, że ktoś chce
    kochać :)
  • fruzielka27 01.08.10, 00:13
    A ja tylko dodam, że wiele mam pisze, iż nie zostawiłoby swojego
    dziecka, bo: nie wytrzymałoby/nie potrafiłoby sie wyluzować/bawić
    itp. Więc pisząc cos takiego piszecie, że to Wy nie potrafiłybyście
    się rozstać, a trudno ocenić czy Wasze dziecko również by nie
    potrafiło!
    Ja swojej takie małej też chyba bym nie zostawiła (ze względu na
    siebie oczywiście to po pierwsze), ale jak już by podrosła trochę
    (nie umiem stwierdzić co to jest trochę to z wielką przyjemnością
    chociaż na weekend pojechałabym sam na sam ;-)
    Dziecko nie jest przywiązane do mamy na stałe i nie jest tak, że
    wymaga czy potrzebuje matki na wyłączność przez 3 czy 5 lat!
    Przecież nie jesteśmy tylko matkami!!! Jesteśmy też żonami,
    partnerkami, koleżankami czy przyjaciółkami! I oczywiście jeśli ktoś
    chce i mu nie przeszkadza niech nie rusza się bez dziecka najbliższe
    18 lat, ale to naprawdę nie jest nic złego ruszyć gdzieś tylko z
    mężem!
    Moja 3 miesięczna według mnie była za mała na takie 3 dniowe
    zostawianie, ale też moja nie przebywała na codzień z nikim innym
    oprócz mnie i taty. Ale jak miała 3 czy 4 miesiące z ogromną
    przyjemnością wybrałam się na kilka godzin na koncert i wróciłam
    stęskniona i pozytywnie nastrojona jak nie wiem :-)
    Ja też jestem "starszą" mamą i wcale nie uważam, że dziecko musi na
    mnie wisieć niewiadomo ile, mamie też należy się rozrywka i
    przyjemność czasem sam na sam z tatą dla zdrowotności tych obojga,
    jakbym miała taką możliwość dziś na jakiś weekend chyba bym
    pojechała!

    Cieszę sie, że Ci się wyjazd w miarę udał i Mała dobrze się czuła!
  • zofijkamyjka 01.08.10, 07:56
    fruzielka27 napisała:

    > A ja tylko dodam, że wiele mam pisze, iż nie zostawiłoby swojego
    > dziecka, bo: nie wytrzymałoby/nie potrafiłoby sie wyluzować/bawić
    > itp. Więc pisząc cos takiego piszecie, że to Wy nie
    potrafiłybyście
    > się rozstać, a trudno ocenić czy Wasze dziecko również by nie
    > potrafiło!

    Ale trzymiesięczne dziecko przeciez nie powie co o tym sądzi...
    A mamy korzystaja z tego że dziecko nie wyrazi w żaden sposób tego
    co by chciało. Wątpię żeby którykolwiek niemowlak chciał rozstać się
    z mamą jakby go można było o zdanie zapytać...


    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko
    sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten
    drugi przyjmuje z miłością.
  • Gość: domza2 IP: *.rzeszow.vectranet.pl 01.08.10, 17:06
    O jejku dziewczyny, nie porównujcie weekendu do zaadopotowania dziecka! Nie
    można tworzyć takich absurdów i nadużyć.
    Ja tam w traumę w tym wieku nie uwierzę. Obecnie, gdy mam dziecko 14 msc prędzej
    zostawiłabym je na te 3 dni w wieku 3 msc niż teraz. Zdecydowanie prędzej.
    Niedawno byłam przez tydzień sama z dzieckiem u mojej mamy, gdzie nie było taty.
    To dopiero była trauma. "Tatu" by wołany kilka razy dziennie, zdjęcia "Tatu"
    oglądane kilka razy dziennie, każdy hałas na korytarzu i "Tatuuuu" z nadzieją,
    że to on. W życiu bym się aż takich reakcji nie spodziewała, bo przecież córka
    była z mamą! A jednak. A gdy miała 3 msc było jej wsio rawno. Byle czysto,
    sucho, pełny brzuszek, miła babcia skoncentrowana na maluchu non stop. Teraz już
    to nie wystarcza.
  • klarci 01.08.10, 17:28
    Gość portalu: domza2 napisał(a):

    Byle czysto,
    > sucho, pełny brzuszek, miła babcia skoncentrowana na maluchu non
    stop.

    - smutne :(
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]
    Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.
    Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja,
    jest to, że się z nami nie kontaktują.
    Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu,
    znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
  • klarci 01.08.10, 17:32
    a, i myślę, że już czas zamknąć tą decyzję.
    autorka bardziej potrzebowała potwierdzenia słuszności wyjazdu, niż
    chciała znać opinię eksperta i innych.
    wyjazd już się odbył, więc nie ma co dalej dyskutować.
    bo można się tak latami przepychać.
    dziecko zobowiązuje, ale każdy postępuje tak jak mu serce podpowiada
    i niech tak zostanie ...
    ok? :)
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]
    Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.
    Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja,
    jest to, że się z nami nie kontaktują.
    Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu,
    znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
  • Gość: domza2 IP: *.rzeszow.vectranet.pl 01.08.10, 18:09
    Droga klarci! Nikt chyba bardziej niż ja jest "zajawiony" na punkcie swojego
    pierwszego i jedynego dziecka, z czym walczę wytrwale. Nie "smutne", ale
    prawdziwe, zwłaszcza, jeśli od urodzenia nie karmi się piersią. Dziecko
    3-miesięczne ma głównie potrzeby natury biologicznej. Najważniejsze dla niego
    jest ciepło, sucho, pełny brzuszek. To, czy czas przez 2-3 doby poświęci mu
    zakochana w nim babcia, czy umęczona mama, ma dla niego znaczenie drugorzędne. A
    gdy ma 14 msc sytuacja staje się niemal odwrotna. Umęczony tata jest lepszy niż
    tysiąc suchych pieluch, słodkich deserków, fajnych zabaw.
    Mimo to, ja dziecka nigdy jeszcze nie zostawiłam samego nigdzie na noc, choc
    dziecko ma bardzo oddanych dziadków z obu stron, u ktrórych spędza mnóstwa
    czasu. I żałuję, że nie umiałam, wiecznie wydawało mi się, jakie to biedne moje
    maleństwo. Maleństwo jest teraz dużym, silnym dzieckiem, świadomym już wielu
    spraw i teraz już na pewno nie może zostać bez rodziców. Takie sobie wychowałam:))
  • zofijkamyjka 01.08.10, 18:29
    Gość portalu: domza2 napisał(a):

    > 3-miesięczne ma głównie potrzeby natury biologicznej.
    Najważniejsze dla niego
    > jest ciepło, sucho, pełny brzuszek. To, czy czas przez 2-3 doby
    poświęci mu
    > zakochana w nim babcia, czy umęczona mama, ma dla niego znaczenie
    drugorzędne.

    To dlaczego litujemy sie nad porzuconymi dziećmi? Przeciez ich
    potrzeby biologiczne są napewno zaspokojone.



    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko
    sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten
    drugi przyjmuje z miłością.
  • klarci 01.08.10, 19:10
    na początek ściskam :) - podziwiam Cię, bo chyba najtrudniejszą i
    najpiękniejszą rzeczą jest pokochać dziecko, bez tych 9 miesięcy
    noszenia go pod sercem :) ale można być świetną mamą i bez tego :) -
    jak widać ;)


    z tymi potrzebami, to niestety robiono kiedyś drastyczne badania
    sprawdzające na ile bliskość opiekunów na znaczenie. oczywiście
    piszemy o sytuacji skrajnej, kiedy to dzieci miały ograniczony
    kontakt do niezbędnego minimum - eksperyment musiano przerwać, bo
    dzieci zaczęły chorować i umierać :(

    ale ja myślę, że tu nie chodzi o to, bo babcia przecież może
    przytulać równie czule jak matka. problem jest gdzie indziej -
    babcia nie pachnie mamą, jej serce inaczej bije, jej dotyk
    inaczaczej czuje. przynajmniej w pierwszym roku życia dziecko
    powinno być jak najwięcej z mamą - to nie moja opinia, tylko
    uznanych psychologów rozwojowych. a te też nie biorą się z nieba,
    tylko porównań dzieci wyrastających w różnych stylach, a nawet
    kulturach. dziecko od urodzenia jest przy matce - to znaki naszych
    czasów, że różnie z tym bywa - super nianię też wymyślono
    niedawno ;).pomijamy sytuacje kiedy mama nie może z różnych
    przyczyn. co innego taka wola. bo rodzicielstwo to coś więcej niż
    posiadanie.
    nie chcę nikogo krytykować, bo rodzic póki nie robi ewidentnej
    krzywdy dziecku, to w sumie jego sprawa jak wychowuje dziecko, nawet
    jeżeli te dzieci będą kiedyś tworzyli społeczeństwo, w którym będą
    żyły nasze pociechy. ale rodzice idealni nie istnieją więc luz.
    mnie uderzyło coś innego. autorka zapytała o zdanie, po czym osoby
    odpowiadające niezgodnie z jej założeniem wyśmiała - to po co pytać.
    podejrzewam, że rady pani Justyny też przeszy bez echa, a były
    bardzo wyważone i rozsądne.

    ehh, trochę się rozpisałam - wybaczcie :)
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]
    Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu,
    znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
  • klarci 01.08.10, 18:51
    bardzo różnimy się postrzeganiem potrzeb niemowlęcia - zapach i
    odgłos bicia serca matki są jedynie i jedynie bezpieczne. babcia to
    tylko i aż babcia, ale to nie matka.
    co innego wypad do kina, na imprezkę, czy nie wiem pójście we dwoje
    na kolację, co innego wyjazd daleko.
    ja uważam niemowlę za kogoś więcej niż zwierzątko - sucho - morko,
    głodno - syto. dlatego napisałam, że to smutne.

    natomiast jak napisałam każdy robi tak jak mu serce podpowiada.
    i nabijanie się stosując określenia "trauma" sprowpkowały mnie do
    propozycji o zakończenie dyskusji. bo mylenie pojęć i podśmiewanie
    się, w dodatku (domyślam się - jak się mylę to przepraszam) przez
    osoby, które raczej nie zajmują się psychologią dziecka i
    tłutrwałymi efektami różnych styli bliskści, zaczyna być niesmaczne.

    chciałam tylko zachęcić do zostawienia sprawy - tym bardziej, że
    jest już nieaktualna.
    bo kogos można urazić :( jak już to się nie stało.

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]
    Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.
    Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja,
    jest to, że się z nami nie kontaktują.
    Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu,
    znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
  • klarci 01.08.10, 18:52
    długotrawałymi miało być :)

    pozdrawiam :)
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]
    Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu,
    znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
  • langolier_maximus 02.08.10, 12:19
    Moi rodzice 30 lat temu ;-)zostawili mnie, wlasnie 3-miesieczna pod opieka
    dziadkow i pojechali na narty na Slowacje.Co dziwne :-O dla niektorych, nie
    skrzywilo mnie to wcale, a co gorsza-ja tego w ogole nie pamietam ;-DD.
    Wiedze na temat tej strasznej zbrodni posiadlam jako dorosla osoba przegladajac
    zdjecia.Ale moja matka w ogole byla zbrodnicza-nie karmila mnie piersia
    naprzyklad, i wyjezdzala na studia zaoczne do innego miasta zostawiajac mnie na
    pastwe rodziny, nie mowiac ze wylam przy tym jak syrena(to akurat pamietam bo
    mialam juz ze dwa lata).Wyrodna kobieta az dziw ze tak ja kocham ;-P.
  • Gość: domza2 IP: *.rzeszow.vectranet.pl 02.08.10, 16:48
    Nie wiem jak można porównywać sytuację dzieci odtrąconych, zostawionych , które mają trwały deficyt miłosci, czułości, opieki (zgadza się - wiemy, że bez miłości potomstwo ludzkie umiera, co je zresztą odróżnia od innych ssaków), a co innego normalna, pełna rodzina i 3 doby bez dziecka!
    Codziennie, gdy obserwuję mamy na spacerach ze swoimi dziećmi i tak często słyszę " weź to, przynieś, chodź, zrób, przestań" - tonem gorszym niźli do psa, to przekonuję się, że to jest trwała , a taka niby niezauważalna, niespektakularna krzywda. O tym się nie krzyczy, nie mówi... A tego jest po prosto PEŁNO! To jest krzywda bo ma charakter PERMANENTNY - dzieje się non stop. 3 doby bez dziecka to incydent. Oczywiście, babcia pachnie inaczej, serce jej inaczej bije itd. , ale to przecież chwila, do tego chwila, w której niemowlę nie jest krzywdzone, ale zaopiekowane tyle, że przez osobę inną niż mama. To nie jest miesiąc, czy rok.
    Nie możemy dać się zwariować. Mamy muszą czasem iść do lekarza, pójść do pracy i odpocząc- to także bardzo ważne potrzeba. Czasem nie stanowi wyboru, jest nagła - bez wypoczynku może przytrafić się depresja, a jej konsekwencje mogą być groźne dla dziecka chorej matki.
    Każda sytuacja życiowa jest inna. Nigdy się w nią nie wniknie do końca.
  • klarci 02.08.10, 19:15
    Co do pierwszej częsci - ja odniosłam się do czyjejś wypowiedzi,
    podając badania, jako ciekawostkę, nie do wątku. Ale tak poza tym
    przykładem, to myślę (i podejrzewam, że innym mamom tez może o to
    chodzić) że nie chodzi tylko o jeden wyjazd, a raczej podejście,
    ważnoś potrzeb itp.
    Co do wyjść - przecież nikt nie napisał, że mama ma siedzieć 24 w
    domu z dzieckiem - oczywiście, że to może być bardzo szkodliwe,
    szczególnie dla kobiet aktywnych przed porodem. Ale co innego wypad
    na wieczór, do fryzjera, do kina, na kawę, czy nawet spokojne
    zakupy, bez dziecia w wózku. A co innego wyjazd na kilka dni.
    Decydując się na dziecko powinno się mieć świadomość ograniczeń i
    tego, że pewne rzeczy zostana na jakiś czas zawieszone. Wiesz,
    niektórzy też mają różne pojęcie małżeństwa. Są tacy, co na piwo
    oddzielnie nie wyjdą, a są tacy, co jeżdzą oddzielnie na wakacje, a
    nawet dopuszczają różne doświadczenia. I wszystko ok, póki dwie
    strony się na to zgadzają. Jak jest to wola jednej strony, to robi
    się niefajnie. Przy dziecku, to my się na nie decydujemy, nie ono na
    nas i nie pytamy o zdanie - bo i nie ma jak - a decydujemy za nie. I
    o ile nie będę pytała dziecka o to, jakiego koloru ubranie mu
    założyć, o tyle staram się liczyć z jego potrzebą posiadania mamy
    blisko siebie.
    Cały czas jednak zaznaczam, że to moje zdanie (wypracowane w dużym
    stopniu po psychologii rozwojowej), że stanowczo nie zgadzam się z
    tym, że taki wyjazd jest w pełni ok wobec dziecka. A, że inni mają
    inne, to i je wypowiadają. Ale denerwujace są złośliwe komentarze o
    traumie - no ale widać te osoby nie rozumieją o co nam
    (przeciwniczkom) chodzi, więc zaczynają się nabijać - na zdrowie.
    Każda mama podejmuje decyzję sama (choć autorka niby pytała o
    zdanie, a skrytykowała wszystkie niezgodne z jej podejściem
    wypowiedzi)- już to pisałam, póki nie robi ewidentnej krzywdy
    dziecku, to ma prawo wychowywać je po swojemu. Tym bardziej, że nie
    ma rodziców idealnych i wszystkie popełniamy błędy, wiele
    nieświadomie.

    Pozdrawiam wszystkie mamy :)
    I potwierdzam, mimo, że dziecko to odpowiedzialność i trzeba się z
    nim liczyć, trzeba też dbać o siebie - i to się naprawdę da
    pogodzić ;)

    Wycofuję się z dalszej dyskusji, bo przestaje mieć ona jakikolwiek
    sens. Więc jak ktoś ma ochotę znowu coś przekręcić - polecam.

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]
    Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.
    Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja,
    jest to, że się z nami nie kontaktują.
    Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu,
    znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
  • klarci 02.08.10, 19:20
    dopiszę tylko jedno zdanie :P, bo może to uobrazuje o co mi chodzi -
    ja jestem zwolennikiem schematu: rodzina, w której każdy członek ma
    prawo do wypowiedzi i upominania się o swoje potrzeby (z naciskiem
    na niemowle, które dopiero doświadcza przewidywaności i
    bezpieczeństwa świata i trafności jego komunikatów), przeciwnikiem
    zaś: rodzice decydują o wszystkich sprawach, bo są rodzicami.
    Stąd moje podejście :)
    pozdrawiam i znikam - obiecuję ;)

    Pozdrówka :)
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]
    Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu,
    znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.