Dodaj do ulubionych

Problematyczna 15-latka

12.02.11, 23:16
Witam!
Od dwoch lat mamy z corka problem. W skrocie chodzi o to,ze ona po prostu zupelnie nie respektuje zasad zycia w rodzinie czy tez w spoleczenstwie. Wszystko ma byc tak jak ona chce. Czasem jest normalnie ale w wiekszosci przypadkow-tak jak wczoraj-brak mi argumentow i po prostu polegam. Przyklad z wczoraj: Dzwoni do mnie o 21,czy moze zostac na noc u kolezanki. Nie zgodzilam sie,wyjasnilam,ze nie znam tej dziewczyny,nigdy o niej nie slyszalam,nie znam rodzicow i ze o 22.00 ma byc w domu. Ona do mnie "a co mi zrobisz jak nie wroce?" i rzucila sluchawka.
No i co jej zrobie? Nic. Sila przyciagne do domu? Policje wezwe? To nie dziala.. Na drugi dzien zrobi to samo i tylko bedzie smiala mi sie w twarz,ze ona moze robic co chce a ja i tak nie mam zadnych praw.
Jak sobie radzic z nastolatka,do ktorej nie docieraja argumenty o jej bezpieczenstwie,zdrowiu. Nie dziala rozmowa,zacheta,kara. Ta ostatnia w ogole nie dziala tylko powoduje wiekszy bunt i sprzeciw.
Jak postepowac? Gdzie popelnilam blad,ze nie nauczylam jej szacunku do nikogo i niczego?
Edytor zaawansowany
  • morekac 12.02.11, 23:29
    Nie dziala rozmowa,zacheta,kara.
    Obawiam się, że kary w tym wieku już nie działają.

    Sila przyciagne do domu? Policje wezwe? To nie dziala.
    A próbowałaś?
    I co, wróciła na noc do domu?
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • scher 13.02.11, 09:23
    howtogoaway napisała:

    > No i co jej zrobie? Nic.

    Jakaś ty bezradna...
    Jak to co jej zrobisz? Wyciągniesz konsekwencje.
    Nastolatki bardzo nie lubią rodziców słabych - takimi pogardzają. Trzeba kochać, ale dużo wymagać i egzekwować ograniczenia i obowiązki.

    Twojej córce się w głowie poprzewracało, jest bezczelna. Pewnie za mało ma powinności, za dużo źle rozumianej wolności. Niech odkurza, podłogi pastuje, niech gotuje, zmywa, zakupy robi...

    Od utraty szacunku do rodziców tylko krok do utraty szacunku dla człowieka.

    --
    Ne puero gladium!
  • howtogoaway 13.02.11, 17:23
    Konsekwencje? Ale jakie konsekwencje? O to wlasnie mi chodzi.
    Policja,owszem juz ja raz znajdowala i po tygodniu bylo to samo. Ona powie,ze nie bedzie odkurzac i koniec. Nie ma takiej sily,ktora zmusilaby ja do czegos. To jest ten problem. Ona nie ma w sobie poczucia obowiazku bo wie,ze nic nie moge jej zrobic. Z batem mam nad nia stac i zmuszac do sprzatania? "A jak nie zrobie,to co mi zrobisz?". Chodzi do szkoly,orlem nie jest ale daje rade. U psychologa byla raz i stwierdzila,ze wiecej nie pojdzie bo "ta baba pieprzy od rzeczy". Bo zapewne psycholog probowala naprowadzic jej myslenie na prawidlowe tory.
    Tak,jestem bezradna.
  • verdana 13.02.11, 17:42
    A byc może pieprzyła od rzeczy.
    póki nie przeczytałam tego ostatniego zdania, bylam przekonana, ze masz problem z córką. teraz widze, ze córka też ma problem - matke, która wie lepiej i nie slucha, co corka ma do powiedzenia.
    I tu moze byc przyczyna problemow. Nie w córce - w realacjach z córką.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • a.nancy 14.02.11, 20:57
    > I tu moze byc przyczyna problemow. Nie w córce - w realacjach z córką.

    ewidentnie jest problem w relacjach, pytanie, co z tym zrobić? coś się musiało psuć już dawno, na brak szacunku też trzeba sobie zapracować.
    może psycholog może pieprzyła od rzeczy, a może chciała pomóc, a dziewczyna nie chce pomocy, bo uważa, że jest dobrze tak jak jest.
  • scher 13.02.11, 19:08
    Jesteś bezradna, jak dziecko we mgle.

    > Ona powie,ze nie bedzie odkurzac i koniec.

    To jeść nie dostanie, z domu nie wyjdzie. Bezczelnego darmozjada hodujesz?

    > Bo zapewne psycholog probowala naprowadzic jej myslenie na prawidlowe tory.

    Nie jestem tego taki pewien, prawdopodobne, że faktycznie pieprzyła od rzeczy, wielu psychologów nie potrafi mówić ludzkim językiem. ;)

    No i zgadzam się z verdaną - kary nic nie dadzą, jak nie ma zrozumienia, wysłuchania, kontaktu, miłości znaczy.

    --
    Ne puero gladium!
  • verdana 13.02.11, 19:48
    Ciekawe, jak fizycznie zatrzymać w domu 15-latka, szczególnie, ze 15-latek raczej powinien chodzić do szkoły. W tym wieku kary są nieskuteczne i tylko wzmagają bunt.
    Ostatnio, mój 16-latek, ktoremu kazałam iść spać o 11, zapytał, co zrobię jesli nie pójdzie. Powiedziałam mu, ze jest na tyle dorosły, ze powinien sam się zorientować, ze nie mogę zrobić absolutnie nic. Jesli nie poloży się o 11, tylko o drugiej, ja naprawde nie będę miała mozliwości wymuszenia na nim wczesniejszego pójscia do łóżka.
    Mimo to ma iść spać.
    Powiedział "dobranoc".
    Ale przestała w ogóle zwracać uwagę, o ktorej idzie spać, gdy nie ma rano lekcji.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • scher 13.02.11, 23:13
    Piszesz o wychowaniu nastolatka, który ma sumienie, nie zaś o wychowaniu osobniczki wykazującej objawy demoralizacji.

    Skąd wzięłaś ten slogan, że w tym wieku kary są nieskuteczne?
    Rozmawiałem niedawno z szefostwem gimnazjum z klasami OHP, bardzo doświadczeni ludzie, cieszący się wielkim szacunkiem u tych uczniów. Ale system kar mają bardzo konsekwentnie stosowany.

    --
    Ne puero gladium!
  • eastern-strix 14.02.11, 01:24
    Tak..system kar w OHP... Jak wiadomo przynosi takw spaniałe efekty, że wychowankowie OHP są znani z niewchodzenia w konflikty z prawem w wieku dorosłym i z dogłębnego i sumiennego przestrzegania norm społecznych. Nie rozśmieszaj mnie. Poza tym, inaczej się postępuje ze standardową (z opisu) piętnastolatką a inaczej z siedemnastolatkiem z obszerną kartoteką i stwierdzoną osobowością antyspołeczną.

    Piętnastolatka to jest juz nie dziecko a jeszcze nie dorosły. Proponuję więcej z córką rozmawiać a nie nakazywac i zakazywać, bo to jedynie pogłębia juuz istniejący konflikt.

    Jeśli córka nie respektuje Twoich zasad (powrót do domu), to widocznie coś w Waszej relacji nie gra. Oczywiście, nastolatki eksperymentują i testują normy i to jest normalne. Ale jeśli nie ma pomiędzy Wami porozumienia, to konflikt będzie się pogłębiał. Pozostaje konsekwentne powtarzanie, jakie zasady panują w domu, dużo miłości, pogaduszek, mało tresury i zaciskanie zębów czasami - w końcu jesteś starsza i madrzejsza.
  • scher 14.02.11, 08:53
    eastern-strix napisała:

    > Tak..system kar w OHP... Jak wiadomo przynosi takw spaniałe efekty, że wychowan
    > kowie OHP są znani z niewchodzenia w konflikty z prawem w wieku dorosłym i z do
    > głębnego i sumiennego przestrzegania norm społecznych.

    Akurat to OHP znane jest z sukcesów wychowawczych. Oczywiście mają też porażki, przecież do nich przychodzą już uczniowie z olbrzymim bagażem emocjonalnym.

    Brak kar nie jest wcale drogą do sukcesu.

    > inaczej się postępuje ze standardową (z opisu) piętnastolatką

    Chyba zapatrzyłaś się na inne standardy.
    Dla mnie standardem jest: czcij ojca swego i matkę swoją, wszystko inne, niezależnie od przyczyn, jest nienormalne.

    > Proponuję więcej z córką rozmawiać a nie nakazywac i zakazywać, bo to jedynie pogłębia
    > juz istniejący konflikt.

    Niby racja, ale nie do końca. Rozmowy też mogą kończyć się zakazem. Trzeba połączyć stanowczość z wyjaśnieniem jej powodu. A potem nie zważać na fochy, tylko trzymać się ustalonych reguł.

    --
    Ne puero gladium!
  • Gość: krysia IP: 195.117.216.* 14.02.11, 09:24
    scher napisał:
    > Dla mnie standardem jest: czcij ojca swego i matkę swoją, wszystko inne, niezal
    > eżnie od przyczyn, jest nienormalne.

    To mnie rozbawiłaś/eś. Jest bardzo wielu rodziców (niby normalnych, szanowanych obywateli), którzy zasłużyli sobie z nawiązką na nienawiść swoich dzieci. I takich rodziców nie należy czcić, tylko iść na terapię a potem uciekać gdzie pieprz rośnie.
  • scher 14.02.11, 10:00
    Gość portalu: krysia napisał(a):

    > > Dla mnie standardem jest: czcij ojca swego i matkę swoją, wszystko inne,
    > > niezależnie od przyczyn, jest nienormalne.
    > To mnie rozbawiłaś/eś. Jest bardzo wielu rodziców (niby normalnych, szanowanych
    > obywateli), którzy zasłużyli sobie z nawiązką na nienawiść swoich dzieci.

    Pisałem: nienormalne, niezależnie od przyczyn.

    --
    Ne puero gladium!
  • eastern-strix 14.02.11, 14:36

    >>>Akurat to OHP znane jest z sukcesów wychowawczych. Oczywiście mają też porażki, przecież do nich przychodzą już uczniowie z olbrzymim bagażem emocjonalnym. <<<

    OHP jest przestarzałą instytucją, ktorej zadaniem bylo przekształcenie osobników nieproduktywnych społecznie w kopaczy rowów. Obecnie na kopaczy nie ma popytu i wychowankowie często kończą w kryminale.

    >>>Brak kar nie jest wcale drogą do sukcesu. <<<

    Kara jest skuteczna jedynie jeśli jest to NATURALNA konsekwencja zachowania. Kary wymyslanie rpzez dorosłych zazwyczaj skutkują wykształceniem sporego poziomu lęku i niepewności. W dorosłymżyciu objawia się to brakiem empatii i mała elastycznością - wszystko,co nowe postrzegane jest jako niebezpieczne. Brzmi znajomo?

    >>>Chyba zapatrzyłaś się na inne standardy.
    Dla mnie standardem jest: czcij ojca swego i matkę swoją, wszystko inne, niezależnie od przyczyn, jest nienormalne. <<<

    Na szacunek trzeba sobie zapracować. Fakt,że się wydało na świat dziecko nie jest żadnym powodem do bycia automatycznie obdarzanym przez nie szacunkiem. Większość rodziców-przemocowców wygłasza takie poglądy jak Twoje. jednak to, jak postępują z dziecmi świadczy na ich niekorzyść.

    >>> Trzeba połączyć stanowczość z wyjaśnieniem jej powodu. A potem nie zważać na fochy, tylko trzymać się ustalonych reguł. <<<

    Zgadzam się, ale nie do końca :P 15-latka to nie roczniak. Czasami ma do powiedzenia coś mądrego i czasami warto zweryfikowac poglądy. Bo to nie jest nic złego kiedy mamy mądre dziecko, które otwiera nam oczy na coś, czego nie dostrzegliśmy.

  • scher 14.02.11, 14:52
    eastern-strix napisała:

    > OHP jest przestarzałą instytucją, ktorej zadaniem bylo przekształcenie osobnikó
    > w nieproduktywnych społecznie w kopaczy rowów. Obecnie na kopaczy nie ma popytu
    > i wychowankowie często kończą w kryminale.

    Aleś stereotypem pojechała...
    Akurat miejsce, o którym mówię, daje często tym zagubionym nastolatkom autentyczne poczucie bezpieczeństwa i pierwszą szansę w życiu.

    > Kara jest skuteczna jedynie jeśli jest to NATURALNA konsekwencja zachowania.

    Nie kupuję tych teorii.

    > >>> Trzeba połączyć stanowczość z wyjaśnieniem jej powodu. A potem
    > nie zważać na fochy, tylko trzymać się ustalonych reguł. <<<
    > Zgadzam się, ale nie do końca :P 15-latka to nie roczniak. Czasami ma do powied
    > zenia coś mądrego i czasami warto zweryfikowac poglądy. Bo to nie jest nic złeg
    > o kiedy mamy mądre dziecko, które otwiera nam oczy na coś, czego nie dostrzegliśmy.

    To tutaj mamy stanowisko jednakowe.

    --
    Ne puero gladium!
  • eastern-strix 14.02.11, 15:47
    Kara jest skuteczna jedynie jeśli jest to NATURALNA konsekwencja zachowania.

    Nie kupuję tych teorii.

    Innymi słowy - jeśli nastolatek zgubi dorgi telefon, to kara naturalną jest brak drogiego telefonu a nie wrzask i lanie od ojca albo szlaban na wychodzenie z domu na tydzień. Możesz tego nie 'kupowac' ale to oznacza, że Twój system wychowawczy najprawdopodobniej szwankuje.

    Co do OHP to być może się pozmieniało. Wyjechałam z PL już jakiś czas temu i bardzo możliwe, że mój pogląd na tę instytucję musi zostać uaktualniony.

  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 14.02.11, 18:07
    > Co do OHP to być może się pozmieniało. Wyjechałam z PL już jakiś czas temu i ba
    > rdzo możliwe, że mój pogląd na tę instytucję musi zostać uaktualniony."

    Moj poglad tez musialby byc uaktualniony, aczkolwiek, z malymi przerwami - od ponad 40. lat mieszkam w Polsce i troche sie tzw. trudna mlodzieza interesuje:)
  • e-emma-e 14.02.11, 18:15
    Gość portalu: menodo napisał(a):

    > troche sie tzw. trudna mlodzieza interesuje:)

    Więc na pewno coś sensownego doradzisz autorce tematu.
  • scher 14.02.11, 21:57
    eastern-strix napisała:

    > Innymi słowy - jeśli nastolatek zgubi drogi telefon, to kara naturalną jest brak drogiego
    > telefonu a nie wrzask i lanie od ojca

    Łatwo prowadzić polemikę na temat kar, jeśli naturalnym konsekwencjom przeciwstawi się od razu metody sięgające ideologii tzw. "czarnej pedagogiki", prawda? Ja już jestem uodporniony na te wszystkie erystyczne sztuczki.

    > Możesz tego nie 'kupowac' ale to oznacza, że Twój system wychowawczy
    > najprawdopodobniej szwankuje.

    Oczywiście tym jedynym słusznym jest twój, hm? ;)

    --
    Ne puero gladium!
  • eastern-strix 14.02.11, 22:48
    Ja nie mam systemu wychowawczego :)

    Wszelkiego rodzaju systemy akr, schematy itp są mi obce :)

    Natomiast jedyne, czego dzieci i młodziez uczą się poprzez sztuczne kary to tego,że silniejszy ma rację. I potem różnie im z tym w życiu bywa.

    Fakt,że ktoś jest miłośnikiem OHP i konserwatywnych ideologii wychowawczych też jeszcze nie oznacza, że ma rację.
  • scher 15.02.11, 08:13
    eastern-strix napisała:

    > jedyne, czego dzieci i młodziez uczą się poprzez sztuczne kary to tego,że silniejszy ma rację.

    To twoje obserwacje, czy teza wynika z jakichś badań?

    --
    Ne puero gladium!
  • duch_mariana 15.02.11, 12:15
    Prawdopodobnie mylisz system wychowawczy z tresurą i to taką z dawnych czasów, kiedy to tatusiowie chwalili się, że ich dzieci chodzą jak szwajcarskie zegarki. Głównie ze strachu przed ojcowskim paskiem, bo poza garstką perfekcjonistów nikt nie funkcjonuje jak szwajcarski zegarek. Ale nie o to tutaj chodzi. System wychowawczy to jest zbiór pewnych zasad według których postępujemy. Zasady te określają funkcjonowanie dziecka w rodzinie i w społeczeństwie i wyznaczają pewien podstawowy system wartości. Ten system ma zadziałać w momencie jak np. normalnie miła i grzeczna dziewczynka, w szkole zamienia się w małą, wredną żmijkę manipulującą innymi dziećmi, nastawiającą jednych przeciwko drugim i uskuteczniającą szantaże emocjonalne typu "jak czegoś tam nie zrobisz, przestanę cię lubić". Wiele sytuacji jest opisanych tutaj: forum.gazeta.pl/forum/w,575,120511846,120511846,zlosliwe_dziwczynki_.html. I to się odbywa za przyzwoleniem rodziców, którzy mają to po prostu w dupie, bo przecież ich córeczka sobie radzi. A że odrzuca inne dziewczynki, stygmatyzuje je, wyzywa, gnębi psychicznie, to już nieważne. Daję Ci taki przykład na to, czym jest i kiedy powinien zadziałać system wychowawczy. W przypadkach opisanych w wątku, który Ci podlinkowałem masz przykład efektu braku systemu wychowawczego i puszczenia dziewczynek na żywioł.
  • morekac 14.02.11, 07:18
    To jeść nie dostanie, z domu nie wyjdzie. Bezczelnego darmozjada hodujesz?
    Rodzice są zobowiązani do dawania jeść i do posyłania dzieci do szkoły.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • e-emma-e 14.02.11, 08:39
    morekac napisała:

    > Rodzice są zobowiązani do dawania jeść i do posyłania dzieci do szkoły.

    Zakaz wychodzenia z domu może przecież dotyczyć wyjść po szkole.

    Poza tym przepisy nie dają obowiązków jedynie rodzicom. Dzieci wobec rodziców też mają obowiązki.

    Art. 87. Rodzice i dzieci są obowiązani do wzajemnego szacunku i wspierania się.

    Art. 95. § 1. Władza rodzicielska obejmuje w szczególności obowiązek i prawo rodziców do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowania dziecka, z poszanowaniem jego godności i praw.

    § 2. Dziecko pozostające pod władzą rodzicielską winno rodzicom posłuszeństwo, a w sprawach, w których może samodzielnie podejmować decyzje i składać oświadczenia woli, powinno wysłuchać opinii i zaleceń rodziców formułowanych dla jego dobra.

    § 3. Władza rodzicielska powinna być wykonywana tak, jak tego wymaga dobro dziecka i interes społeczny.

    § 4. Rodzice przed powzięciem decyzji w ważniejszych sprawach dotyczących osoby lub majątku dziecka powinni je wysłuchać, jeżeli rozwój umysłowy, stan zdrowia i stopień dojrzałości dziecka na to pozwala, oraz uwzględnić w miarę możliwości jego rozsądne życzenia.

    Art. 96. § 1. Rodzice wychowują dziecko pozostające pod ich władzą rodzicielską i kierują nim. Obowiązani są troszczyć się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i przygotowywać je należycie do pracy dla dobra społeczeństwa odpowiednio do jego uzdolnień.


    Ale wiadomo, szastanie przepisami nic w opisanej sytuacji nie da.

    Czy autorka tematu potrafiła przeciwstawić się córce, gdy ta była jeszcze malutką uroczą dziewczynką? Czy potrafiła poradzić sobie z nią, gdy ta wrzeszczała w sklepie za lizakiem? Czy potrafiła ustalić granice odnośnie oglądania telewizji, czy grzebania w internecie? Czy w wieku 10 lat egzekwowała punktualne przychodzenie od koleżanek?

    To jeśli teraz nie weźmie się w garść i nie zacznie wychowywać córki, to za rok nie poradzi sobie z jej paleniem papierosów czy z nauką, a za dwa z poważniejszymi niebezpieczeństwami.

    "Dzieci stają się potworami tylko wtedy, jeśli pozwolą na to im rodzice."
    "Dziecko uczy się przez naśladowanie dorosłych i zawsze zrobi to na co mu pozwolimy."
    ebobas.pl/artykuly/czytaj/76/wychowanie/kazdy-moze-dobrze-wychowac-dziecko - to wątek wprawdzie o malutkich dzieciach, ale wielce pouczający.
  • morekac 14.02.11, 09:47
    Widzisz, ale jeśli żąda się puntktualnego przychodzenia po szkole i chodzenia do szkoły, to musi być to egzekwowalne. Czyli w przypadkach skrajnych buntowników albo należy zwolnić się z pracy albo zatrudnić ochroniarza. ;-) Inaczej zbuntowane dziecię da nogę, bez względu na jakiekolwiek konswkewncje.
    Co do tych artykułów - doskonale je znam. :-) Zapoznałam z nimi dziecko, kiedy to zaczęło marudzić na temat niecnego wykorzystywania jej wątłej osoby do prac domowych.
    Zastanów się jednak nad kilkoma sformułowaniami:
    z poszanowaniem jego godności i praw - powiedzmy, że niedawanie jeść i trzymanie w dybach nie ma z tym nic wspólnego
    do wzajemnego szacunku i wspierania się. Wzajemnego.
    Moim zdaniem durne kary działają na zasadzie behawioralnej - traktujemu dziecko, jakby było psem. Damy nagrodę - zrobi to czy tamto dla smakołyka, damy karę - przestanie to robić. A 15-latki, i ogólnie dzieci bywają nieco bardziej skomplikowane.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • e-emma-e 14.02.11, 18:26
    morekac napisała:

    > Widzisz, ale jeśli żąda się puntktualnego przychodzenia po szkole i chodzenia d
    > o szkoły, to musi być to egzekwowalne. Czyli w przypadkach skrajnych buntownikó
    > w albo należy zwolnić się z pracy albo zatrudnić ochroniarza. ;-)

    Oj, można wziąć na parę dni urlop, można męża zaangażować, sąsiadkę, czy choćby zadzwonić o konkretnej porze na telefon domowy i w ten sposób pilnować godziny powrotu. Nie rób z tego problemu.

    > Zastanów się jednak nad kilkoma sformułowaniami:
    > z poszanowaniem jego godności i praw - powiedzmy, że niedawanie jeść i trzymani
    > e w dybach nie ma z tym nic wspólnego

    Czym innym jest trzymanie w dybach "dla zabawy" albo dla zasady (i wtedy będzie to raczej nieposzanowanie godności i praw), a czym innym jako skutek złego zachowania dziecka i jako oddziaływanie wychowawcze.

    > do wzajemnego szacunku i wspierania się. Wzajemnego.

    No właśnie - wzajemnego. Pisząc to sugerujesz, że to matka ma przede wszystkim ten szacunek i wsparcie okazywać (jakby to niby nie okazywała), a dziecię już jest zwolnione. A ten szacunek ze strony matki ma niby oznaczać bezwzględne poszanowanie (w sensie: przyzwolenie) planów, myśli, działań nastolatki, tak?
  • morekac 14.02.11, 23:35
    Pisząc to sugerujesz, że to matka ma przede wszystkim
    > ten szacunek i wsparcie okazywać (jakby to niby nie okazywała), a dziecię już j
    > est zwolnione.
    Nie pisałam, że matka ma przede wszystkim okazywać, tylko prawodawca napisał "wzajemnie". Dawanie kar typu areszt o chlebie i wodzie nie ma z szacunkiem nic wspólnego, prędzej jest wyrazem bezradności.

    A ten szacunek ze strony matki ma niby oznaczać bezwzględne posz
    > anowanie (w sensie: przyzwolenie) planów, myśli, działań nastolatki, tak?
    Gdzieś to napisałam? Przy czym moje dzieci mogą sobie mysleć, co im się podoba - ja tam nic do tego nie mam. Mózgu im nie wypalę.


    Oj, można wziąć na parę dni urlop, można męża zaangażować, sąsiadkę, czy choćby
    > zadzwonić o konkretnej porze na telefon domowy i w ten sposób pilnować godziny
    > powrotu.
    na parę dni... A jak dziecku przez te kilka dni nie przejdzie? ;-)
    Przy czym kilka dni urlopu jest istotnie nieco sensowniejszym rozwiązaniem niż natychmiastowa przeprowadzka na drugi koniec Polski.
    Ale już nie rozśmieszaj mnie telefonowaniem o określonej porze - bo albo ma się do kogoś zaufanie na tyle, żeby go do tej szkoły samego puścić, albo się nie ma... I co zrobisz, jeśli nie przyjdzie na czas?
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • mgla_jedwabna 15.02.11, 17:28
    Dzieci mają raczej obowiązki wobec samych siebie niż wobec rodziców. W zasadzie jedynym narzuconym przez prawo obowiązkiem jest obowiązek szkolny. A do szkoły chodzi się dla siebie, nie dla rodziców.
  • mgla_jedwabna 15.02.11, 17:38
    "Czy autorka tematu potrafiła przeciwstawić się córce, gdy ta była jeszcze malutką uroczą dziewczynką? Czy potrafiła poradzić sobie z nią, gdy ta wrzeszczała w sklepie za lizakiem? Czy potrafiła ustalić granice odnośnie oglądania telewizji, czy grzebania w internecie? Czy w wieku 10 lat egzekwowała punktualne przychodzenie od koleżanek?"

    Zapewne wyglądało to tak:

    "Nie dostaniesz lizaka i już"
    "Masz limit na telewizję, bo ja tak mówię"
    "Masz wrócić o 19, bo inaczej dostabiesz za karę zakaz komputera"

    I tak dalej, tresura metoda kija i marchewki, oraz wielka duma, jak to ja sobie z dzieckiem radzę. A potem, kiedy system przestaje działać, wielkie zdziwienie, dlaczego, bo przecież ja dziecka nie rozpuszczałam. A system musi kiedyś przestać działać, bo dzieci z marchewek wyrastają, a i kija jakoś mniej się boją.

  • scher 15.02.11, 20:32
    mgla_jedwabna napisała:

    > Zapewne wyglądało to tak:
    > "Nie dostaniesz lizaka i już"
    > "Masz limit na telewizję, bo ja tak mówię"
    > "Masz wrócić o 19, bo inaczej dostabiesz za karę zakaz komputera"
    > I tak dalej, tresura metoda kija i marchewki

    Mogło też wyglądać zupełnie inaczej:

    Matka Manuela dostała list z niemieckiego Urzędu ds. Dzieci i Młodzieży. Koperta leży otwarta na stole, a kobieta rozmawia ze znajomą, która przyszła na kawę. W tym czasie do pomieszczenia wchodzi Manuel i informuje matkę, że zaraz wyjdzie na dwór. Jednocześnie chłopiec sięga po list i zajmuje się lekturą, całkowicie ignorując obecność w pokoju drugiej osoby.
    Matka chlopca chce wiedzieć, dokąd wybiera się syn. Jednak Manuel zbywa jej pytanie milczeniem, po czym przystępuje do głośnego komentowania treści pisma. W końcu zbiera się do wyjścia, a ponieważ wciąż nie odpowiada na pytanie matki, ta zagaduje go ponownie. Manuel z widoczną irytacją odburkuje wreszcie coś pod nosem i opuszcza pomieszczenie, nie zamykając za sobą drzwi.
    Całe zdarzenie obserwuje znajoma matki, która nadal przebywa w pokoju. Nikt jednak nie zwraca na nią uwagi. Zwłaszcza Manuel zachowuje się tak, jakby kobieta w ogóle nie istniała.
    Zagadnięta o postępowanie dziecka matka reaguje w interesujący sposób. Jak przyznaje, nawet nie zauważyła, że Manuel bez pytania przeczytał adresowane do niej pismo. Chłopiec najwyraźniej często otwiera, czyta, a na koniec jeszcze komentuje matczyną korespondencję, tak więc nie budzi to jej zdziwienia. Zreszta ona sama nierzadko prosi syna o poradę w ważnych sprawach, ponieważ uważa, że jest "pomysłowy" i swoimi uwagami "często trafia w sedno sprawy".
    Nawet nieprzyjemny i wrogi sposb, w jaki Manuel zachowywał się podczas opuszczania pokoju, i jego opryskliwa reakcja na pytanie o cel wyjścia nie wydają się matce czymś niezwykłym i nie sprawiają jej przykrości.
    Jednocześnie jednak kobietę niepokoją coraz gorsze wyniki w nauce chłopca; skarży się też, że Manuel w ogóle nie słucha, kiedy prosi się go o odrobienie lekcji.
    Zapytana, jak określiłaby swoje relacje z dzieckiem, odpowiada niemalże programowo(...): oznajmia mianowicie, że traktuje syna "partnersko".
    Manuel jest więc partnerem swojej matki. To krótkie zdanie skrywa w sobie olbrzymie pokłady tragizmu. Kobieta zrzekła się niemal całkowicie roli wychowawcy dziecka; ma wprawadzie wciąż jeszcze prawo do wychowywania, ale nie jest już zdolna do korzystania z tego przywileju.(...)
    Naturalną formą relacji pomiędzy Manuelem a matką bylby związek oparty na zasadzie hierarchii: chlopiec znałby zasadę tajemnicy korespondencji i przestrzegał jej; wiedziałby również, że na zwyczajne, w pełni uprawnione pytania należy odpowiadac w uprzejmy sposób. I potrafiłby dostrzec w momencie wejścia do pokoju, że matka własnie rozmawia i że przerywanie jej w tym momencie jest po prostu niestosowne oraz niegrzeczne.


    M. Winterhoff "Mali tyrani"

    --
    Ne puero gladium!
  • scher 14.02.11, 09:02
    morekac napisała:

    >> To jeść nie dostanie, z domu nie wyjdzie. Bezczelnego darmozjada hodujesz?
    > Rodzice są zobowiązani do dawania jeść i do posyłania dzieci do szkoły.

    A jak dzień nie dam jeść? A jak dam tylko suchy chleb i wodę?
    A jak tydzień nie poślę do szkoły?

    Zaręczam ci, że pomysłowy rodzic zawsze znajdzie sposób, żeby mu nastolatek nie grał na nosie.

    --
    Ne puero gladium!
  • morekac 14.02.11, 09:53
    A wiesz, że niektórzy wcale nie muszą się posuwać do wymuszania, żeby nastolatek nieco współpracował i przestrzegał podstawowych zasad obowiązujących w domu?

    Co do karmienia dzieci suchym chlebem - cóż, ja ci bardzo współczuję ludziom, którzy muszą stosowac takie metody. To oznacza, że ich kontakty z dziećmi są tak fatalne, że jedynie przemoc i agresja są skuteczne. Prawdopodobnie po obu stronach.

    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • scher 14.02.11, 10:10
    morekac napisała:

    > A wiesz, że niektórzy wcale nie muszą się posuwać do wymuszania, żeby nastolatek
    > nieco współpracował i przestrzegał podstawowych zasad obowiązujących w domu?

    Oczywiście. Mój syn zapytał kiedyś, co się stanie, jak czegoś tam nie zrobi, jaką karę mu wymyślę. Powiedziałem, że on już jest stary, rozumny koń i zrobi to, bo wie, że trzeba, a nie ze strachu przed karą. Tak więc doskonale wiem, o czym piszesz.

    > Co do karmienia dzieci suchym chlebem - cóż, ja ci bardzo współczuję ludziom,
    > którzy muszą stosowac takie metody.

    Z drugiej strony jednak znajoma wspominała kiedyś, że jej siostra w wieku nastoletnim miała, delikatnie mówiąc, trudny okres. I ich autentycznie wspaniali rodzice zamknęli ją w pokoju, trzy razy dziennie zanosząc jej tylko jedzenie - bez słowa. Bunt nastolatki trwał tydzień, uparta była.
    W życiu dorosłym dziękowała za to rodzicom.

    --
    Ne puero gladium!
  • morekac 14.02.11, 11:23
    Ale przecież nie karmili jej suchym chlebem ;-). I trzymali ją cały czas w domu, a nie eskortowali na drodze szkoła- dom - szkoła. W każdym razie nie jest to metoda do dłuższego stosowania ze względu na obowiązek szkolny, tudzież zajęcia dorosłych.

    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • morekac 14.02.11, 07:15
    Ona powie,ze n
    > ie bedzie odkurzac i koniec
    Jeśli chodzi o podział nader upierdliwych współnych obowiązków domowych, to moin zdaniem sprawdza się kilka zasad:
    - rozmowa, czego kto nie może i ci kto może robić.
    - podział obowiązków domowych pomiędzy domowników w miarę równo i sprawiedliwie.
    IMHO: nastolatki są dużo mniej chętne do prac domowych, jeśli jeden z domowników ma przyzwolenie na leżenie do góry brzuchem po powrocie z pracy/szkoły. Są dużo bardziej skłonne współpracować, jeśli wiedzą, że odkurzyć mają wtedy i wtedy, a nie kiedy wpadasz nagle do pokoju z poleceniem odkurzenia natychmiast.

    "A jak nie zro
    > bie,to co mi zrobisz?"
    Widzisz, to jest właśnie wychowywanie przez kary i nagrody. 15-latce to możesz właściwie na pukiel naskoczyć. Wiesz, jaka jest odpowiedź na to pytanie: Po prostu będzie brudno.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • scher 14.02.11, 09:06
    morekac napisała:

    > 15-latce to możesz właściwie na pukiel naskoczyć.

    Kolejna bezradna wobec dziecka. Prędko kapitulujecie. ;)

    --
    Ne puero gladium!
  • morekac 14.02.11, 09:57
    A ja ci gratuluję rewelacyjnych kontaktów z dziećmi, skoro musisz posuwać się do gróźb i przemocy, żeby się ciebie słuchało. Ja nie muszę.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • scher 15.02.11, 10:30
    morekac napisała:

    > A ja ci gratuluję rewelacyjnych kontaktów z dziećmi

    W tym temacie ważniejsze dla mnie jest zdanie moich dzieci niż twoje. :)

    > skoro musisz posuwać się do gróźb i przemocy

    Nic nie muszę. Czasem jednak chcę, bo uznaję to za konieczne i czuję się odpowiedzialny za to, żeby moje dzieci wyrosły na porządnych ludzi.

    > Ja nie muszę.

    Chwalipięta. Chwalipięta i kłamczucha. ;)

    --
    Ne puero gladium!
  • morekac 15.02.11, 14:54
    Czy ja gdziekolwiek napisałam, że w stosunku do moich dziewczątek jestem słodka, milutka i pokorna? ;-)
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • gaja78 15.02.11, 23:45
    howtogoaway napisała:

    > U psycho
    > loga byla raz i stwierdzila,ze wiecej nie pojdzie bo "ta baba pieprzy od rzeczy
    > ".

    Dowiedziałaś się, dlaczego pieprzyła od rzeczy ? Mam przeczucie, że rozmowa o tym byłaby okazją do twojej konfrontacji z córką, z jej światem. Mogłabyś się czegoś dowiedzieć wyrażając otwartość i ciekawość odczuć dziecka. Bo innej drogi do porozumienia w tym wieku (dziecka) chyba nie ma. Na same kary i nagrody jest już trochę za stara.

    --
    Bazuna 2011
    Moje dzieci
  • Gość: matka81 IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.15, 08:35
    wiem o czym mòwisz ja mam to samo jak robi się to co còrka chce to jest ok a jak zabronić czegoś to już się zaczyna ja właśnie zaczynam terapie rodzinną i zobaczymy czy to zadziała ostateczności będzie umieszczenia jej w ośrodku szkolnowychowawczym
  • duch_mariana 14.02.11, 12:25
    Piszesz, że ona tak się zachowuje od dwóch lat. Pewne rzeczy trzeba tępić w zarodku, a nie czekać co z tego będzie. To tak jakby Ci się w kuchni zapaliło, a Ty zamiast gasić to być czekała, aż się ogień rozprzestrzeni i będzie trudniej. Moim zdaniem jeden z Twoich błędów to była zgoda na nocowanie córki poza domem. Jakąś taką modę sobie znaleźli na te nocowanki i to już od przedszkola zaczynają się tak szlajać po chałupach. Potem jest z tego problem, bo skoro córka mogła jak miała 5 lat, mogła jak miała 8, 10, 12, to dlaczego teraz nagle nie może? Pozwolenie od rodziców na nocowanie poza domem to powinien być dowód zaufania rodziców, przywilej, na który trzeba sobie zapracować, a nie oczywista oczywistość. Jeśli dziecko w wieku np. 10, 11 lat ma wolność i swobodę, a nagle w wieku 13 lat chce się dziecku tę swobodę ograniczyć, to naturalną reakcją jest bunt. Powinno być odwrotnie. Im dziecko starsze, mądrzejsze, tym większą swobodę mieć powinno. Teraz to słuchaj co radzi Scher, bo być może trzeba będzie wylać córeczce kubeł zimnej wody na główkę i postawić ją do pionu. Jeśli bym zaczął tracić kontrolę nad tym co dziecko robi, to zastosowałbym nawet areszt domowy połączony z przyprowadzaniem i odprowadzaniem ze szkoły. Jeśli wpadłaby w złe towarzystwo, byłbym gotowy nawet przeprowadzić się z nią do Rzeszowa, Trójmiasta, czy gdziekolwiek indziej, jeśli nie byłoby innej opcji poradzenie sobie z tym problemem. I moje dziecko o tym wie nawet teraz i nie będzie śmiała mi się w twarz, ani pytała "a co mi zrobisz?" bo wie co ja mogę zrobić i zrobię. Zasady są jasne.
  • joa66 14.02.11, 12:43
    Jakąś taką modę sobie znaleźli na te nocowank

    To nie do końca tak :)

    W normalnej sytuacji rodzic jest pytany kilka dni wcześniej o zgodę, najczęściej jest zaproszenie od rodziców innego dziecka , no i najważniejsze - rodzic zna gospodarzy.

    Sytuacja kiedy rodzic nie zna koleżanki, u której córka ma nocować, jest informowany o tym prawie po fakcie, nie jest normalna.

    To wszystko trwa odkąd córka miała 13 lat. Czy zmiana szkoły (gimnazjum), środowiska, osobistej sytuacji mogła mieć na to wpływ?


  • duch_mariana 15.02.11, 12:44
    > W normalnej sytuacji rodzic jest pytany kilka dni wcześniej o zgodę, najczęście
    > j jest zaproszenie od rodziców innego dziecka , no i najważniejsze - rodzic zna
    > gospodarzy.

    Ten zwyczaj uważam za szkodliwy, chociaż też córce pozwalałem na takie nocki u koleżanek. Ale to się zmieniło. Takie układy są możliwe jak wyjeżdżamy na działkę. Córka ma obecnie dwie dobre koleżanki i jednego kumpla. Dostają zaproszenie z rodzicami. Nieraz rodzice mogą, nieraz nie mogą jechać, ale dzieciaki zazwyczaj jadą. Wtedy tak. Ale są to sytuacje wyjazdowe, a nie takie nocowania bez okazji. Normalnie to ona ma dom i ma gdzie spać, nie musi się po chałupach szlajać od najmłodszych lat.
  • triss_merigold6 15.02.11, 13:00
    Przyznaję, że tu w 100% zgadzam się z Duchem Mariana. Nocowanie u koleżanek/kolegów - znanych rodzicom, z kontaktem telefonicznym, pod kontrolą - tak, jako BONUS. Duży bonus. Wyjątek, a nie norma.
  • joa66 15.02.11, 13:09
    Wyjątek, a nie norma

    Ale jaka norma?

    Normalnie dzieci śpią u siebie w domu i nocowanie u kolegów chyba zawsze jest wyjątkiem?

    bo 3-4 razy w ciągu roku szkolnego chyba trudno nazwać normą?

  • joa66 15.02.11, 15:04
    nie musi się po chałupach szlajać od najmłodszych lat

    Swoją drogą jeżeli rodzic nazywa nocowanie u koleżanki jako "szlajanie się po chałupach" nie zdziwiłoby mnie gdyby niektóre z tych "szlajających się" dzieci stopniowo przestawały rozmawiać z rodzicami, a w wersji skrajnej - nie słuchały się ich w ogóle.

    wg słownika jęz. polskiego:

    znaczenie: szlajać się - chodzić po podejrzanych okolicach; prowadzić niemoralny tryb życia


  • scher 14.02.11, 15:04
    duch_mariana napisał:

    > Piszesz, że ona tak się zachowuje od dwóch lat. Pewne rzeczy trzeba tępić w zarodku,
    > a nie czekać co z tego będzie. To tak jakby Ci się w kuchni zapaliło, a Ty zamiast gasić to
    > być czekała, aż się ogień rozprzestrzeni i będzie trudniej.

    Zwróciłeś uwagę na aspekt, który pominąłem. Jak najbardziej racja.

    > Pozwolenie od rodziców na nocowanie poza domem to powinien być dowód zaufania
    > rodziców, przywilej, na który trzeba sobie zapracować, a nie oczywista oczywistość.

    O!

    > Powinno być odwrotnie. Im dziecko starsze, mądrzejsze, tym większą swobodę mieć
    > powinno.

    Tak!

    > Jeśli bym zaczął tracić kontrolę nad tym co dziecko robi, to zastosowałbym nawet areszt
    > domowy połączony z przyprowadzaniem i odprowadzaniem ze szkoły. Jeśli wpadłaby w złe
    > towarzystwo, byłbym gotowy nawet przeprowadzić się z nią do Rzeszowa, Trójmiasta, czy
    > gdziekolwiek indziej, jeśli nie byłoby innej opcji poradzenie sobie z tym problemem.

    Też jestem zwolennikiem takich metod w sytuacjach ostatecznych.

    --
    Ne puero gladium!
  • morekac 14.02.11, 16:36
    Radyklane rozwiązanie typu przeprowadzka są bardzo kosztowne. I czasochłonne. Na razie to sobie dywagujecie, co byście nie zrobili, a realnie to trzeba złożyc wypowiedzenie z pracy... co zajmuje od 2 tygodni do 3 miesiecy. ;-) . I co, jeśli są inne ograniczenia uniemożliwiające natychmiastowe rzucenie wszystkiego?
    Więc może rzućcie bardziej praktycznymi rozwiązaniami.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • duch_mariana 15.02.11, 12:37
    Ja mam czasem wrażenie, że wszystko zostało wywrócone do góry nogami. Ludzie odeszli od dawnych metod wychowawczych opartych na ojcowskim pasku albo kablu od żelazka, ale w zamian nie zastosowali niczego. Poczytali w kolorowej prasie o bezstresowym wychowaniu, przeczytali jedno, zrozumieli drugie, a robią jeszcze co innego i są problemy. Po prostu nie funkcjonują proste i jasne zasady i w ogóle nic nie funkcjonuje. Już od przedszkola zaczynają się nocki u kolegów, u koleżanek i dziecko traktuje to jak coś oczywistego. I potem taka piętnastolatka się buntuje jak się jej zabrania. To naturalna kolej rzeczy. Nikt nie lubi jak się mu coś odbiera, a skoro takiej dziewczynie wszystko było wolno praktycznie od zawsze, to można jej co najwyżej coś zabrać, bo dać już nie ma czego. Nie ma czym nagrodzić jej dojrzałości, odpowiedzialności, za to można ją ukarać. Teoretycznie można, bo praktycznie dziewczyna ma to po prostu w dupie. A ma w dupie, bo nie ma szacunku do rodzica, który jest miękki i dotychczas się wyginał jak sprężynka, żeby tylko dopasować się do dziecka. I co wtedy taka matka może? Ma się szarpać z piętnastolatką, która być może jest już silniejsza i sprawniejsza fizycznie? Przecież to bez sensu i nie tędy droga. Teraz można tylko dziewczynie spróbować przemówić do rozumu, a jak się nie uda, to niestety, pozostaje zabranie jej komórki, odcięcie od internetu, znajomych i spóźniona nauka prawidłowego funkcjonowania na linii szkoła - dom. I w zależności od postępów w tej nauce, dawanie kolejnych przywilejów. Trzeba po prostu nadrobić te 15 straconych lat.
  • joa66 15.02.11, 12:51
    Zwalanie tego na nocowanie u kolegów czy koleżanek jest bez sensu :)

    Osobiście nie widzę w tym nic złego (jeżeli nie zdarza się zbyt często, jeżeli jestem uprzedzona, jeżeli znam rodzinę , jeżeli następnego dnia nie ma szkoły itp) Nie ma i nie miało to żadnego wpływu na moje dziecko (teraz nastolatka), który liczy się z moim zdaniem. Na brak szacunku też nie narzekam ;)

    Ważne, żeby wiedzieć na co pozwalamy i DLACZEGO. Ja pozwalałam czasami na nocowanie u kogoś (tudzież przyjmowania na noc u siebie innych dzieci) nie dlatego, że bałam się dziecku odmówić czegokolwiek tylko dlatego, że uważam, że takie nocowanie (nie częściej niż kilka razy w roku) jest fajne. Zwłaszcza kiedy dzieci mieszkają daleko od siebie.


    Nie sądzę też , że nocowanie poza domem jako takie jest problemem autorki wątku. Nawet jeżeli zawęzimy sprawę do tej jednej rzeczy to i tak chodzi o to, że matka nie wie gdzie córka nocuje, nie jest uprzedzania, nie mówiąc już o pytaniu o zgodę, w końcu mimo braku jej zgody, córka ma to gdzieś.
  • morekac 14.02.11, 16:49
    No i nadal nie wiem, czy mloda wróciła na noc domu i tylko napyszczyła przez telefon, czy też nie...
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • justyna_dabrowska 15.02.11, 09:06
    Hm. Piętnastolatka to juz całkiem duży człowiek, niemal dorosły...(za rok wg polskiego prawa będzie mogła wziąc ślub jesli sąd wyrazi zgodę). Relacja z takim człowiekiem wygląda zupełnie inaczej niz relacja z dzieckiem a na pewno nie może sie opierać na sprawowaniu i egzekwowaniu kontroli...
    To jest bardzo trudny czas dla młodej osoby ponieważ jest targana bardzo trudnymi uczuciami, przepoczwarza się, szuka swojej tożsamości, próbuje emocjonalnie oddzielić sie od rodziców, sprawdza na ile jest atrakcyjna dla przeciwnej płci, szuka swojego miejsca...
    To wszystko powoduje duzy wewnetrzny chaos. W tej sytuacji rodzice musza byc z jednej strony mocna opoką na której nastolatek może sie oprzeć, z drugiej strony muszą stawiac jasne granice by chaosu nie powiększać. Z człowiekiem w tym wieku trzeba spróbowac się zaprzyjaźnić ale trudno to zrobic jesli wczesniej nie udało nam sie stworzyć zaufania i wzajemnego szacunku...
    Nie wiem jak wyglądaja wasze relacje, opisuje Pani zdarzenie wyrwane z kontekstu...ja zazwyczaj kiedy jest ostry konflikt z nastolatkiem proponuję sesję mediacyjna z rodzicami w czasie której usiłujemy ustalić zasady możliwe do przyjęcia dla obu stron...
    pozdrawiam
    jd
  • scher 15.02.11, 10:33
    literatury przedmiotu...
    Na przykład rewelacyjny rozdział o wychowaniu nastolatków ma MacKenzie w "Kiedy pozwolić, kiedy zabronić".

    www.gwp.pl/256,kiedy-pozwolic-kiedy-zabronic-jasne-reguly-pomagaja-wychowywac.html
    --
    Ne puero gladium!
  • Gość: sebalda IP: *.medical-tribune.pl 15.02.11, 16:18
    Nakład wyczerpany i pewnie nieprędko będzie wznowiony z racji złej sławy autora, któremu można różne rzeczy zarzucić, ale nie brak znajomości psychiki dziecka: merlin.pl/Ksiazeczka-dla-przestraszonych-rodzicow_Andrzej-Samson/browse/product/1,344156.html
    Koniecznie kupić i przeczytać, choć w tym przypadku może być nieco za późno, bo problemy pojawiły się już dawno. Rozdział o 15-latkach najdłuższy, bo to wyjątkowo trudny okres w życiu młodego człowieka. Lektura obowiązkowa.
    Czy w domu jest ojciec? Jeśli tak, co on na to wszystko? Jeśli nie, to jest jakaś wskazówka. Nie mówię, że bez ojca nie da się dobrze wychowac dziecka, ale jest na pewno trudniej, zwłaszcza gdy matka chce coś dziecku skompensować.
    Nie wiem, co radzić, bo boję się, że jest za późno. Ja stawiałabym na rozmowy, szczere, mowiłabym o swoim niepokoju i trosce o nią, o niedojrzałości, ktora może powodowac narażenie się na niebezpieczeństwa, o czasie, jaki ona ma jeszcze na "poznawanie życia", bo to życie zdąży ją jeszcze nie raz wykorzystać i skrzywdzić i lepiej, żeby to było później niż przedwcześnie. Jeśli ona nocuje u koleżanek i ma takie do matki podejście, jakie ma, na bank tam pije i nie wiadomo, co jeszcze robi. Trzeba zrobić pogadankę na temat skutków utraty kontroli nad organizmem po przedawkowaniu alkoholu, o tym, jak chłopcy to moga wykorzystać i jak może mieć spaprane życie, gdy zajdzie w niechcianą ciążę lub zarazi się chorobą przenoszoną drogą płciową. Jeśli chce być traktowana jak dorosła, trochę nią wstrząsnąć i przedstawić nie tylko plusy, ale i minusy doroslości, zwłaszcza przedwczesnej.
    Czy Ty kiedykolwiek miałaś z nią dobry kontakt? Czy Ci się zwierzała? Co się stało, że ma tak skrajnie złą i egoistyczną postawę wobec Ciebie? Współczuję i radzę może pójść jeszcze na terapię radzenia sobie z tym problemem. W dużych miastach są instytucje, w ktorych ten temat jest podejmowany na terapii, mam nadzieję, że z powodzeniem. Nie możesz odpuścić, bo dziecko może Ci się bardzo zmarnować, szczególnie gdy trafi na złe towarzystwo.
  • morekac 15.02.11, 19:09
    To, że dziecię nocuje u koleżanki bez pozwolenia (właściwie nie wiadomo, czy nocuje, czy wróciła na noc) i matce pyszczy, nie oznacza, że odprawia tam orgietkę. Nie jest to chyba jakaś ścisła zależność. Więc może nie pisz 'na bank tam pije'.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • joa66 15.02.11, 19:31
    Na bank pije i szlaja się ;) I to pewnie od małego ....

    Naprawdę czasami się nie dziwię, że niektóre dzieci tracą kontakt z rodzicami..nie zawsze ze swojej winy jak widać.

    Myślę, że może byc trudno znaleźc dobrego psychologa i zastanawiam się czy nie warto zacząć od pomocy mediatora. Nie mam pojęcia jak do nich dotrzeć, podobno są przy sądach, podobno niektórzy z psychologów też maja taką dodatkowa specjalizację.
    Znalazłam tak na syzbko cos takiego. Może oni poradzą?

    mediator.org.pl/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1
  • eastern-strix 16.02.11, 03:09
    Bzdury.

    Ja od 13 roku życia wymyslałam powody, żeby jak najmniej byc w domu. A to spałam u dziadków a to u koleżanki. Alkoholu żadnego nie było. Po prostu atmosfera w domu była nie do zniesienia.

    Może warto o tym pomyśleć zamiast zarzucać dziewczynie pijanstwo?
  • Gość: sebalda IP: *.89.98.152.static.crowley.pl 16.02.11, 09:33
    Moja córka też nocowała u koleżanek, ale zawsze mnie o tym uprzedzała, znałam koleżanki i ich rodziców, wiedziałam, że ci rodzice byli w tym czasie w domu i, co najważniejsze mialam z córka i mam nadal wyjątkowo dobry kontakt, nigdy nie zawiodla mojego zaufania. Z drugiej strony znałam z jej opowiadań historie, jak to od początku gimnazjum jej koleżanki chwaliły się udzialem w libacjach alkoholowych i nigdy nie mogłam zrozumieć, jak rodzice mogą to tolerować, przecież gdy dziecko wraca pijane do domu, to to widać. Otóż dziecko nie wraca do domu, tylko mówi, że będzie nocowało u koleżanki. Nie wspominając o tym, że rodzice tej kolezanki akurat wyjechali. Syn tez był na 15 urodzinach koleżanki, z których wrócił zniesmaczony, bo prawie wszyscy byli ciężko pijani, rodzice zrobili uprzejmość córeczce i zostawili jej chałupę na noc. Mając dzieci w tym wieku człowiek naprawdę jest na bieżąco w kwestii zachowań nastolatków, ktore zostają na noc u koleżanek. Nie mówię, że wszystkie tak robią, ale jeśli dziewczyna ma taki stosunek do matki, że matka niczego nie może jej zabronić ani nakazać, jeśli dzwoni o 21, że nie wróci na noc i prośby matki, żeby jednak wróciła, zbywa krótkim: a co ty możesz mi zrobić, to jednak wyłania mi się obraz dziewczyny średnio grzecznej i niewinnej, wybaczcie. Matka też nie brzmi jakoś szczególnie toksycznie, wszak jest kompletnie bezradna wobec zwyklego chamstwa własnego dziecka.
  • joa66 16.02.11, 09:56
    Jeśli ona nocuje u koleżanek i ma takie do matki podejście, jakie ma, na bank tam pije i nie wiadomo, co jeszcze robi.

    A nie sądzisz, że stwierdzenie, że na bank pije a nie, że "być może" lub "prawdopodobnie" jest nadużyciem? Tylko dlatego, że są nastilatki, które piją?

    Nie sądzisz, że jeżeli rodzic w ten sposób rozmawia z dzieckiem ("na bank szlajasz się " itp) to można zrozumieć , że dziecko nie ma ochoty na rozmowę z rodzicem , bo i po co skoro rodzic i tak wszystko wie "na bank" ?

    Nie sądzisz , że nastolatki nie stają się takie z powodu tajemniczego wirusa z kosmosu, tylko jest jakaś przyczyna takiego zachowania. Być może zła atmosfera w domu, być może zła atmosfera w szkole, być może zbyt duża pobłażliwość rodziców (matki?).

    Na pewno w zrozumieniu problemu pomoże rozmowa (rozmowy) z córką.

    Ale jeżeli zaczynamy rozmowę i nie jesteśmy ciekawi tego co mówi druga strona, bo my i tak "wiemy", jeżeli obrażamy dziecko to nie możemy liczyć na porozumienie.


    Ale teraz i tak możemy dyskutować ogólnie , nie o tej konkretnej sytuacji, bo autorka zniknęła.
  • Gość: sebalda IP: *.89.98.152.static.crowley.pl 16.02.11, 10:49
    No dobrze, może zbyt mocno uogólniłam, ale jako matkę szczególnie irytuje mnie takie podejście dziecka: a co ty mi możesz zrobić, i na podstawie takiego stanowiska dziecka wnioskuję, że w tym przypadku panna do niewiniątek nie należy. Sama swoich dzieci nigdy nie podejrzewałam o złe rzeczy (dla mnie na przykład upijanie się przed 18 urodzinami jest jedną z nich), bo zawsze miałam z nimi dobry kontakt. I w braku tego dobrego kontaktu z dzieckiem upatruję największych problemów. Bo gdyby matka z tego wątku napisała, że córka nagle stała się krnąbrna, to może spuściłabym to na problemy wieku dojrzewania, ale tam problem od dawna stale się pogłębia. Zatem gdy nie ma tego dobrego kontaktu, gdy corka w ten sposób odnosi się do matki, gdy czuje się całkowicie bezkarna, znając trochę życie, stawiałabym na to, że młoda już próbuje życia, czyli może (fakt to lepiej brzmi, niż "na bank";) sprawdzać, jak to jest, jak się jest doroslym, pije się alkohol i robi inne "dorosłe" rzeczy.
    Z wątku nie wyczytalam, żeby matka była toksyczna, jest najwyraźniej bezsilna, zbyt poblażliwa i tu upatrywałabym problemu. Bo o ile jestem wielką przeciwniczką rygoru, kar, surowej dyscypliny, o tyle zbytnią poblażliwość i brak granic też uznaję za błędy wychowawcze. Mam zawodowy kontakt z literaturą tematu i wszystkie badania wykazują, że brak zaintnersowania i zerowy nadzór rodziców sprzyjają ryzykownym zachowaniom młodziezy, testowaniu granic, podejmowaniu przedwcześnie współzycia itd.
    Napisałam o tej poważnej rozmowie z córką w tym duchu, że skoro ona chce być taka dorosła, to trzeba spróbować porozmawiać z nią jak z dorosłą. Niech posmakuje tego. Może nie mówić, że się stacza, ale w tonie pogadanki uświadamiającej, dobrej rady, opowiedzieć, jakie niebezpieczeństwa niesie ze sobą dorosłe życie, szczególnie przedwcześnie. Nie pisałam nigdzie o obrażaniu dziecka, ale raczej o zagraniu takiej rozumiejącej życie matki, a nie ofiary losu, ktora daje sobą pomiatać.
  • joa66 16.02.11, 11:03
    Z wątku nie wyczytalam, żeby matka była toksyczna, jest najwyraźniej bezsilna, zbyt poblażliwa i tu upatrywałabym problemu.

    Z wpisów autorki tematu nic nie wynika tak naprawdę. Nie ma żadnych informacji o domu rodzinnym (np. co na to ojciec dziewczynki, jakie wzorce są faktycznie przekazywane przez różnych członków rodziny, czy są jakieś konflikty, czy córka narzekała/krytykowała jakieś zachowania rodziców i co oni na to, jaki jest jej wpływ na sytuację w domu itp), nic o szkole , poza tym, że sobie jakoś radzi (a może ciężko przeżyła zmianę szkoły i zasad tam panujących i to dotyczy zarówno nauki jak i towarzystwa).

    p.s. upijanie się jest chyba złe nawet po 18 urodzinach? Nawet jeżeli jest legalne.;)
  • morekac 16.02.11, 10:35
    Ta panna też uprzedziła, dla ścisłości. ;-)
    Tylko nieco za późno. W swoim własnym mniemaniu zapewne była bardzo ok.
    Co do tego "a co mi możesz zrobić" - to jest prawda. Bo tak naprawdę w takiej sytuacji i w tamtej chwili można dziecięciu na pukiel naskoczyć. Nawet nie do końca może być wiadomo, gdzie ten patrol posłać.
    Rozumiem, że mama się martwi i się nie zgadza - też bym się nie zgodziła. Niemniej problem narasta od 2 lat, i od 2 lat mama usiłuje kierować dzieckiem za pomocą kar. Bo się buntuje, bo ma inne zdanie i jest pyskate. Bo jej myślenie jest złe z definicji.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • Gość: sebalda IP: *.medical-tribune.pl 16.02.11, 11:34
    Dla mnie matka toksyczna to matka zaborcza, NADMIERENIE wymagająca i surowa. Tutaj wyłania się obraz matki bezradnej i pobłażliwej skoro pozwala corce na takie traktowanie.
    Niemn
    > iej problem narasta od 2 lat, i od 2 lat mama usiłuje kierować dzieckiem za pom
    > ocą kar. Bo się buntuje, bo ma inne zdanie i jest pyskate. Bo jej myślenie jest
    > złe z definicji.
    Nie doczytalam tutaj o karach, czyżby mi coś umknęlo? A może nadinterpretujesz? Tu nie chodzi o pyskatą i o innym zdaniu dziewczynkę, ale o dziewczynę kompletnie lekceważącą matkę. Uprzedziła o 21, że zostaje u koleżanki (nieznanej matce) tylko dlatego, żeby jej znowu policja nie poszukiwała. Czy policja poszukuje dziewczyn, ktorych jedyną wadą jest odmienne zdanie? Czy nikt tu nie zwrócil uwagi na informację o policji?
  • joa66 16.02.11, 11:50
    Nie doczytalam tutaj o karach, czyżby mi coś umknęlo?

    Bo autorka bardzo mało napisała. O nagrodach też nic nie napisała.

    Toksyczną matką może być też matka manipulująca lub sprawująca kontrolę poprzez wpędzanie w poczucie winy. I pewnie kilka innych opisów by się znalazło.

    Policja szuka jeżeli jest np. zgłoszone zaginięcie, nie trzeba być kryminalistą, żeby szukała Cię policja.

    Nie twierdzę, że zachowanie dziewczynki jest w porządku. Bo nie jest. Twierdzę jedynie, że:

    - nie można jej przypisywać rzeczy "na bank", których nie zrobiła i przypisywać jej całego zła współczesnych natolatków

    - nie można nic radzić jeżeli nie wiadomo co jest przyczyną takiego zachowania

    - post autorki jest zbyt lakoniczny, żeby oceniać jej (matki, rodziców) zachowanie. Nie twierdzę, że matka jest winna, bo NIE WIEM. Jednak zdaję sobie sprawę, że bardzo łatwo tak przedstawiać fakty (poprzez ich selekcję, brak tła) , żeby osiągnąć oczekiwany, nawet podświadomie, efekt. Podkreślam, nie wiem czy to dotyczy matki tej dziewczyny - to uwaga ogólna.
  • morekac 16.02.11, 12:28
    O karach było, że nie skutkują...
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • Gość: sebalda IP: *.89.98.152.static.crowley.pl 16.02.11, 12:43
    > Nie doczytalam tutaj o karach, czyżby mi coś umknęlo?
    >
    > Bo autorka bardzo mało napisała. O nagrodach też nic nie napisała.
    Zatem o karach sobie dośpiewałaś, trochę tak może jak ja o upojeniach alkoholowych i innych ekscesach swobodnej dziewczyny. Zatem jesteśmy kwita, jeśli chodzi o przedstawianie faktów tak, by nam pasowały do tezy:)


    > Toksyczną matką może być też matka manipulująca lub sprawująca kontrolę poprzez
    > wpędzanie w poczucie winy. I pewnie kilka innych opisów by się znalazło.
    Oczywiście, że tak. Nadopiekuńczość na przykład też jest toksyczna. Pisałam o zaborczości i nadmiernej dyscyplinie jako o drugiej skrajności wobec bezradności i nadmiernej pobłażliwości.

    > Policja szuka jeżeli jest np. zgłoszone zaginięcie, nie trzeba być kryminalistą
    > , żeby szukała Cię policja.
    Nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby oceniac dziewczynkę jako kryminalistkę, ale uznalam, że policja szukala jej jako zaginionej. Znaczy bez uprzedzenia zniknęła z domu i do niego przez jakiś czas nie wracała. A to już jest zachowanie złe, szalenie egoistyczne, bo najwyraźniej dziecko nie pomyśli, co czuje matka, gdy ono nie wraca na noc do domu. Takie dziecko można podejrzewać o inne złe zachowania i o to, że chce probowac rzeczy dla doroslych. Nie wydaje mi się, żebym jakoś szczególnie konfabulowała.
    Bezsprzecznie dysponujemy zbyt malą liczbą faktów, dlatego uogólniamy. Chodziło mi nie tyle, żeby wykazać zło tej dziewczynki czy wine matki, ale często niestety panujące schematy zaniedbań i wykorzystywania tychże. Radziłam rozmowę jak z dorosłą, żeby córka, ktora chce być taka samodzielna, nie czuła się jak strofowane dziecko. Potrząśnięcie i postraszenie konsekwencjami często w takich przypadkach są naprawde skuteczne. Bo na pewno nie dalsze pobłażanie, przymykanie oczu, bezradność.
  • Gość: sebalda IP: *.89.98.152.static.crowley.pl 16.02.11, 12:46
    No tak, to ja nie doczytałam:( O rozmowach o bezpieczeństwie i zdrowiu już też bylo. Mea culpa. Zatem sprawa jest beznadziejna. Szkoda dziewczyny:(
  • joa66 16.02.11, 12:50
    Zatem sprawa jest beznadziejna. Szkoda dziewczyny:(

    Dlaczego beznadziejna???

    Matka może sama iść do psychologa i porozmawiać o problemie (może mu powiedzieć wiącej niż chce powiedzieć tutaj), może szukać psychologa-mediatora itp
  • joa66 16.02.11, 12:48
    Zatem o karach sobie dośpiewałaś

    chyba nie jesteśmy "kwita"

    Gdzie ja pisałam o karach?
  • Gość: sebalda IP: *.89.98.152.static.crowley.pl 16.02.11, 13:25
    Plama za plamą, tak jest, jak człowiek grzeszy w pracy:) O karach pisała i autorka wątku, i Morekac. Przepraszam. Nie mam jednak tak podzielnej uwagi, jak sądziłam;)
  • Gość: gość IP: *.ip.netia.com.pl 26.12.13, 03:14
    czytam te wypowiedzi i widzę jak łatwo jest krytykowć rodziców , którzy mają problem z dziećmi , ale rodzice ci nie mogą liczyć na żadną pomoc , ja mam podobny problem z 16-letnią córką , zakaz wychodzenia z domu nic nie da bo siła jej nie zatrzymam , gdy zadzwoniłam na policję to uslyszalam że policja nie robi za taksówkę , jak 3 lata temu córka mnie pobiła to policjant , który odebrał
    tel się wyśmiał; to pani nie może sobie poradzić z 13-letnim dzieckiem , ale gdy córka dostala raz w twarz i to w obronie własnej , to po 5 minutach policja była na miejscu , nieprawdą jest że na brak szacunku trzeba zapracować , ja mialam bardzo dobry kontakt dopóki tatuś nie wyprowadził się do kochanki i nie zaczął buntować córki , dwuletnia terapia u psychologa również nic nie dała bo tam córka mowila to co tatuś kazał on jej płacil za klamanie , teraz ja mam problem , ciągle klamie kombinuje , oszukuje a tatuś ma to gdzieś jak do niego dzwonię i poskarżę to mowi co ja ci poradzę ona ode mnie nie odbiera tel , ciężko mu wsiąść w samochód raz na pół roku i przyjechać z nią konkretnie porozmawiać , ja również jestem bezradna , bezsilna i czsem żyć mi się odechciewa , całe życie poświęcilam dzieciom a terazcórka mnie traktuje jak intruza
  • garssonka 27.12.13, 10:53
    Wiesz moze pokaz swoje emocje, nie zakazy itd ale ze naprawde sie o nia martwisz, bo
    ja kochasz. Powiedz co czujesz, ze troszczysz sie o nia, placz; moze to ja poruszy jezeli jest zdolna do empatii.
  • verdana 27.12.13, 11:09
    To jest wątek sprzed niemal dwóch lat.
    --
  • Gość: Sw IP: *.dynamic.chello.pl 30.12.13, 17:13
    Dziewczyna czuje się zdradzona przez ojca i samotna. Matkę zdradziła na żądanie ojca, a aby to zrobić, musiała sobie wpierw wdrukować bardzo negatywny obraz matki, wewnętrznie wyrzec się matki. A tu ojciec wyrzekł się jej. I została zupełnie sama.
    Z tęsknoty i żalu do ojca mści się na tobie i sobie.
    Ty pewnie chcesz jej przekazać, że mimo wszystko może liczyć na ciebie i możecie być blisko - ale jej teraz "nie honor" wrócić do ciebie, zbliżyć się, okazać szacunek.
    Co na to można radzić?...Może podnieść pozycję twojej strony, chronić własne granice i pokazać dziewczynie "jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz" - przestać obsługiwać, zabiegać, przestać okazywać, że ci zależy. I dać wyjście w postaci wyprowadzki do ojca. Ma już 16 lat, nikt cię nie obwini, że spuściłaś z oka małe dziecko. Pewnie po kilku tygodniach wróci "z podkulonym ogonem". Niech przyjdzie "w prośby", niech przeprosi, niech udowodni poprawę.
  • Gość: kasia IP: 89.128.193.* 01.02.14, 18:44
    Ja Ciebie rozumiem bo mam ten sam problem z synem i jak ktoś pisze że jesteś bezradną słabą matką i wina jest w Tobie to mnie się wydaje że nigdy nie spotkała się z takim problemem ale za to wszystko wie najlepiej. Ja jestem już wobec mojego syna bezradna i nie wiem co robić, też szukam pomocy, ale teksty w stylu problem jest z Tobą i musisz wymusić na nim posłuszeństwo to bzdury. Ja potrzebuiję konkretnej pomocy. Niech mi ktoś powie co mam zrobić gdy wychodzi z domu i nie wraca na noc. rady w stylu ukarać go i nie pozwolić mu następnego dni wyjść są do kitu bo on ma mnie gdzieś i moje zakazy. próbowałam już wyciągać konsekwencje i np jak nie wróci do domu o konkretnej godzinie nie będzie mógł wejś do domu i co... po prostu nie wrócił ani na noc ani w następnego dnia. Policia nie robi na nim wrażenia.
  • Gość: ana IP: *.146.196.148.internetia.net.pl 21.02.14, 23:41
    Mój syn nie chodzi w ogóle do szkoły,robi dosłownie co chce,nie jestem pobłażliwą matką,zawsze dogadywałam się z synem,podstawówka z czerwonym paskiem,pierwsza klasa gimnazjum też dobrze,w drugiej tragedia,nieodpowiednie towarzystwo,używki itp,z anioła stał się diabłem i proszę mi nie mówić,ze to moja wina czy wina rodziców,robię co mogę,byłam z synem u psychiatry,psychologa ,terapeuty i nic zero,szkoła wystąpiła do sądu,dwa miesiące temu była Pani kurator,przeprowadziła wywiad miała być sprawa ,nadzór kuratora i co cisza,zadzwoniłam ,pytam co ze sprawą nikt nie wie,proszę pisać i znowu czekać,przecież to jest chore,tak chciałabym umieścić swoje dziecko w ośrodku socjoterapii,znowu problem,bo nikt nic nie wie.Jeżeli ktoś wie jak w szybkim czasie można załatwić taki ośrodek,proszę o kontakt,bo mój syn z dnia na dzień coraz bardziej wchodzi w złe towarzystwo,cały czas drżę czy cały wróci do domu,czy nie zacznie kraść,bo nie daję mu kieszonkowego itd,bardzo proszę o kontakt na e-maila ana27@amorki.pl
  • guderianka 22.02.14, 07:58
    a jak było wcześniej i jak Ty zachowujesz się względem niej ?
    co Ty robisz dla niej-jak ją wspierasz, rozmawiasz, pomagasz ?
    czy nie robisz jej np. śniadania rano bo jest duża i może robić sobie sama ?
    Według mnie duży wpływ na zachowanie dziecka ma zachowanie rodzica-to czy szanuje on dziecko, czy wspiera , okazuje miłość i pełną akceptację. Piszesz dużo o nagrodach, o karach. To działa ale w początkowym etapie życia dziecka gdy uczy się je czym jest białe, czym czarne a czym są konsekwencje pewnych zachowań. Jak było u Was gdy była dzieckiem? Spędzałyście dużo czasu razem ? A teraz ? Wychodzicie gdzies tylko we dwie, potraficie spędzać ze sobą czas i dobrze się bawić ?
    --
    Gołąb grający w szachy poleca sportowy krem do rąk
    [img]http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg[/img]
  • zabka141 23.02.15, 19:23
    A czy byla mozliwosc zeby corka podala ci adres tej dziewczyny? Wtedy moglabys po nia tam pojechac.

    Nie czas zastanawiac sie nad popelnionymi bledami, ale raczej szukac rozwiazan na przyszloc. Byc moze obie powinnyscie wybrac sie do psychologa, z osoba trzecia byloby wam latwiej wyjasnic o co tak naprawde wam chodzi (np. tobie o bezpieczenstwo corki, o uznawanie pewnych zasad, te zasady moglybyscie sprobowac razem ustanowic, itd.). Szukaj pomocy.

    Jeszcze dopytam - czy wychowujesz corke sama? Czy jest w corki zyciu ojciec, ktos inny dorosly, kogo corka szanuje? Czy jest jakas kolezanka corki z ktora ty mozesz porozmawiac? Sprobuj poszukac w swoim otoczeniu doroslych z ktorymi mozesz budowac wspolny front.
  • mag1982 23.02.15, 21:19
    Odkopałaś wątek z 2011.
  • zabka141 23.02.15, 21:39
    To nie ja :)
  • Gość: alfonsooo IP: *.toya.net.pl 24.02.15, 20:52
    daj ja do nas do burdelu na jedna noc

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka