Moje dziecko kradnie Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam i zwracam się o pomoc. Moje siedmioletnie dziecko kradnie w szkole innym dzieciom słodycze, kiedy pytam dlaczego to zrobił, odpowiada, że dlatego, że mu nie dajemy. Prawdą jest, że miał szlaban na słodycze bo wyjadł w domu cały zapas, swój i siostry.
    Kiedyś zauważyłam,że zniknęły drobne sumy z portfela, po rozmowie i ustaleniu kieszonkowego, przestał to robić. Kiedy powiedziałam mu, że jeśli do poniedziałku nie weźmie nic innym dzieciom zacznie dostawać znowu słodkie i kieszonkowe wróci. Nie wytrzymał i dziś znowu miałam telefon ze szkoły, że podkradał wafelki...sama nie wiem co robić. wiem, że pewnie sprawa się zakończy kiedy zacznie dostawać coś słodkiego ale czego go to nauczy...
    Rozmowy, prośby, groźby, nie pomagają. Płacze, obiecuje, przeprasza, a w szkole jakby nic nie pamiętał...co mam robić?
    • Gość: domza2 IP: *.rzeszow.vectranet.pl 13.04.11, 12:56
      Nie każdy komu brakuje zabiera innym. To nie tak , że brak prowadzi do kradzieży. Tutaj problem jest większy. Na pewno reakcją na kradzież nie powinno być dawanie. To jakiś absurd.
      Ja miałam taki okres "kleptomanii" jak byłam w podobnym wieku, co Twoje dziecko. Była komuna, nic nie miałam, ukradłam jakieś znaczki, naklejki i gumki do mazania, koleżance i kuzynce w domu. Mama mnie z tego wyleczyła skutecznie, kazała odnieść koleżance ukradzione znaczki do domu i przeprosić za "przywłaszczenie" ich sobie. Myślałam, że umrę ze wstydu, znaczki odniosłam, ale połozyłam na wycieraczce i uciekłam. Ten wstyd wyleczył mnie z tego, chociaż metoda była drastyczna:)
      Ciekawa jestem, co powie na to P. Justyna, bo ja sama nie wiem skąd u mnie samej to się wzięło, ale wydaje mi się, że nie jedynie z braku czegoś (rzeczy materialnej), ale być może z rodzaju innego deficytu (uwaga rodzica lub inny tego rodzaju), pozdr
      • Ja podkradałam pieniądze rodzicom, raz ukradłam pączka ze sklepiku szkolnego (wyrzuty sumienia o pączka mam do dziś, o pieniądze - nie) starsze dzieci podkradały rzeczy dziadkom, od najmlodszego ostatnio dowiedziałam sie,z e też coś swojego czasu podkradał.
        Ale jednakl podberanie drobnych w domu (i to nie wykryte...), to co innego niż systematyczne zabieranie czegos kolegom, w dodatku nie działaja upomnienia.
        Na pewno dziecko nie powinno w sposób jawny otrzymać nagrody za kradzież - a tu wlasciwie dostało taki sygnał. Nie powinno też kraść nadal, skoro juz wie, ze sprawa wyszła na jaw. Wydaje się, ze dziecko kradnie nie po to, aby zdobyć batonika.
        Uwazam, ze bez psychologa się nie obędzie.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
    • Przepraszam, ale takie uzależnienie od słodyczy nie jest normalne.Ja bym zaczęła szukać przyczyny uzależnienia od słodyczy w pierwszej kolejności. To się leczy.

      Po drugie, dziecko w tym wieku powinno ponosić konsekwencje swoich zachowań. Na początek odkupić co ukradł i przeprosić okradzionego oraz oddać mu.

      --
      JoShiMa

      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
      • Dziękuję za odezwę:) problem faktycznie jest złożony, jednak przeraża mnie fakt, że żadna metoda ukarania nie skutkuje:( syn w czasie rozmowy wie co zrobił źle, potrafi ocenić uczucia pokrzywdzonego oraz postawić się w jego sytuacji, jednak kiedy przychodzi co do czego znowu to robi. Twierdzi, że inni mają a jak on nie ma to się z niego śmieją. Boj się, że nie przestanie, skoro kary nie skutkują. Do psychologa oczywiście już go zapisałam. Wiem, że cukier uzależnia i nie daję dzieciom za dużo słodyczy. Czuję się bezradna, a to dopiero siedmiolatek...
        • A moze on zwyczajnie mowi prawdę? Jeśli dzieci się z niego śmieją, to jest to powazny problem. W tym wypadku nacisk grupy bywa tak silny, ze kary nie poskutkują. To problem dla wychowawczyni klasy.
          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • Właśnie tak myślę, że nacisk grupy jest duży i dodam, że syn jest nowy w szkole, w ogóle dużo nowych rzeczy się w jego życiu zdarzyło. Przeprowadzka, zmiana szkoły, dwie siostry w krótkim czasie...dużo jak na takie małe dziecko, ale problem też jest ogromny i nie mogę go zostawić bez reakcji
            • Być moze reakcja, dyskretna, powinna być paradoksalna - dawaj mu to , co inne dzieci mają, choćby to było najgorsze badziewie.
              Poza tym dziecko wygrywa sporo na tym, ze kradnie - jest w centrum uwagi, zamiast dwóch nowych sióstr. I w domu, i w noewj szkole.
              --
              Mops i kot

              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
              • jakos nie widze tej rady
                zacznie sie na slodyczach i badziewiach a za pare lat skonczy na firmowych ciuchac, kieszonkowym jak twoja wyplata, i prywatnej szkole gdzie na czesne za miesiac przeznaczysz dwie wyplaty......
                zainteresowlaabym sie tym naciskiem grupy, porozmawiala z pania jesli nic takiego sie nie dzieje niech w pelni poniesie konsekwencje kradziezy czyli jak ktos radzil oddal co ukradl i przeprosil
                --
                Musisz tu zajrzeć
                [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/1usa8u69d837wnof.png[/img][/url]
                [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/85993e3k23whrwb2.png[/img][/url]
                • Wszystko zależy - czy dziecko jest rzeczywiscie odrzucane, bo nie ma większosci rzeczy takich, jak koledzy, czy też uwaza, ze musi mieć wszystko takie, jak koledzy.
                  W tym drugim przypadku rzeczywiscie rada na nic się nie zda. Ale dzieci w pierwszych klasach nie mogą różnić się za bardzo od kolegów - jesli różnice sa znaczne (weszyscy przynosza batoniki, a jedno zdrową marchewkę), wszyscy mają dxinsy, a jedfno spodnie w kancik, wszyscy mają plecaki, a jedno torbę na kółkach - to w tym wieku jest to powazny problem. Nonkonformizm jest OK, jesli wyplywa z zachowania dziecka, a nie jest narzucony przez rodziców. Dziecko, ktore wyraźnie się rózni i cierpi z tego powodu predzej wyrosnie na konformistę, ktory za pare lat bedzie chciał tego samego co "wszyscy", niż takie, ktore nie cierpi z powodu różnic.
                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                  • Gość: domza2 IP: *.rzeszow.vectranet.pl 13.04.11, 18:55
                    Verdano, bardzo mądre są Twoje uwagi o nonkomformizmie w tym wieku... o takim wychowaniu, jakby kamyczek do mego ogródka (ogródka mojej przeszłości), ale nie wiem czy w tym przypadku danie tychże rzeczy zda egzamin. Kradzież jest kradzieżą, za nią musi być kara. Co innego poszukanie przyczyn, co Autorka niewątpliwie robi i przyczyny widzi. Sporo zmian wydarzyło się w życiu tego dziecka. Trzeba dać mu szansę na przystosowanie się (tutaj wgląd w sprawy klasy i szkoły), być może "ujednolicić" w stosunku do grupy (zawsze jest tak, że ktoś ma więcej, rodzic nie może i nie powinien niwelować szybko każdego braku, zresztą to przecież nawet niemożliwe), ale przede wszystkim przeanalizować funcjonowanie dziecka poza szkołą i okazanie mu UWAGI nie wtedy , gdy wydarza się coś złego z jego udziałem.
                    • Zda egzamin, jesli dziecko jest rzeczywiście odrzucane przez grupę - tyle, ze to trzeba zweryfikować. Oprocz tego potxrzebna bylaby intensywna praca wychowawczyni nad całą grupą.
                      Kara - tak, ale dziecko najwyraźniej nie reaguje na kary i to jest już niepokojące - bo oznacza, że potrzeba kradzieży jest większa niż wstyd i strach przed karą. I że to, co zwykle powstrzymuje dzieci, czyli systematyczne wykrywanie kradzieży - nie działa.
                      Niwelowanie "brakow" to bardzo niedobra metoda wychowawcza, ale rownie niedobrą jest niedostosowywanie dziecka do grupy. Trudno powiedzieć, z jaką sytuacją tu mamy do czynienia, dlatego przydałby się psycholog. Także dlatego, że dziecko moze nie mowić prawdy - może nie chodzić o to, ze "wszyscy mają", tylko Jasio żąda batonika, a jak nie dostanie - to da po łbie. Dlatego do wyjaśnienia sprawy wstrzymałabym się z karaniem.
                      --
                      Mops i kot

                      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                      • I jeszcze jedno...
                        Czy dziecko je śniadanie? Czy też chowa kanapki za szafą (jak moje dzieci)?
                        --
                        Mops i kot

                        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                        • Syn konsekwencje i tak poniesie: ze swego kieszonkowego odkupi batoniki i przeprosi kolegę. Przynajmniej ja mam taki plan, jutro czeka nas rozmowa w szkole, zobaczymy jak wypowie się nauczyciel. Też sobie pomyślałam, że dziś batonik, jutro coś większego, dlatego szukam pomocy.
                          Zdaję sobie sprawę, że kiedy przez 6 lat było się oczkiem w głowie rodziców, a tu bum i rodzeństwo... mniej czasu mu poświęcamy, jednak już wcześniej słyszałam od syna, że nie bardzo mu w tej klasie nie ma kolegów itp. Dodam, że to bardzo otwarte dziecko i bez problemów wchodzi w nowe środowisko. Mam w planie powrót do słodyczy dawanych w szkole tylko muszę to tak rozegrać, żeby nie poczuł się wygrany.
                          Syn zjada śniadania, w domu w szkole. Kiedyś dawałam mu owoce, ale chyba inne dzieci ich nie mają bo zaczął protestować.
        • Bo kary rzadko skutkują tak jak by tego chcieli rodzice. Naprawdę spróbuj od ponoszenia konsekwencji. Ukradł, nich pójdzie i odda.

          --
          JoShiMa

          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
    • Gość: monika IP: *.ip.jarsat.pl 13.04.11, 21:58
      gdyby Twoj synek mial 6 lat, lepkie raczki bylyby czyms w rodzaju normy, dzieci w tym wieku tak maja, zero szacunku dla 'twoje', wielka potrzeba 'moje', drobne kradzieze itp. wiec moze mimo wszystko to jest ta faza? skoro mial w zyciu rewolucje, moze odreagowuje w ten sposob ilosc emocji.
      nie wiem, piszesz, ze najchetniej bys mu po porstu zaczela dawac te slodycze. i skoro TY MATKA takie cos napisalas pomimo swojego zdenerwowania sytuacja, to chyba jednak jest to sposob nr 1 do przetestowania. moglabys sprobowac dawac mu te slodycze, chociazby zeby sprawdzic, czy to jest problem, czy chwilowa akcja.
      Twoj mlody ma 7 lat, to jest malo, to jest jeszcze naprawde maly koles.
      no i chwila prady: oboje z mezem podbieralismy z kieszeni drobniaki, ja dziadkowi, maz tacie. nigdy nie zostalismy przylapani, nie bylo zadnej kary, nie bylo tez pozniejszej walki z kleptomania ;-) bylo-minelo.
    • Mi jakoś pasuje to, co napisała Verdana - że w efekcie kradzieży Twoje dziecko dostaje uwagę rodziców, szkoły, a za chwilę jeszcze - psychologa. Konsekwencje, które opisałaś, nie budzą moich wątpliwości, natomiast czy iść z nim do psychologa? Jeśli dzieciak walczy o uwagę - skutecznie ją dostanie. Może warto by było, żebyś Ty najpierw wybrała się do psychologa w tej sprawie bez dziecka? I razem z psychologiem uzgodniła - czy potrzebna jest wizyta Twojego syna, czy np. przyjmujecie "strategię", że Ty jesteś w kontakcie z psychologiem i wprowadzasz w życie wspólne ustalenia?
      Pozdrawiam i życzę rozwiązania problemu!
      • Dziękuję bardzo za wszystkie porady i odpowiedzi;) to miłe, że można tu znaleźć osoby wrażliwe na problemy innych:)
        Po rozmowie w szkole został poruszony problem ADHD i kiedy tak czytam o tym książkę, to faktycznie zaczynam widzieć pewne symptomy u syna. A kradzież i bark pohamowania związana jest z impulsywnością-jedno z kryteriów. Na całe szczęście okazuje się, że szkoła do której syn chodzi daje mi wsparcie a nie neguje postępowania dziecka i nie skreśla go. Na dzień dzisiejszy syn oddał co zabrał, przeprosił...czekam na rezultat.
    • Wiele dzieci wrzuca sie "do worka" z napisem ADHD co paradoksalnie nie ułatwia ich rozumienia. Syn znalazł sposób na to by mieć duzo uwagi dorosłych. Znakomity i bardzo efektywny sposób.
      PO pierwsze - dawałabym mu do szkoły coś co lubi i jest słodkie (baton muesli?, sok? czekoladę?) i co nie jest "śmieciowe"- nie jako nagrodę tylko zaspokojenie głodu, odczarowanie "zakazanego owocu, który tak kusi"
      po drugie - powiedziałabym jakie planuję wprowadzić konsekwencje gdy komuś coś ukradnie i te konsekwencje wprowadziłabym w zycie (np odebranie kieszonkowego bo musimy odkupić ukradzioną rzecz)
      po trzecie - zauważałabym zachowania konstruktywne, poswięciłabym raz w tygodniu czas na wyjście jeden-na-jeden w miejsce które dla syna jest atrakcyjne

      pozdr
      jd
      • Wiem doskonale, że bardzo często rodzice podpisują się pod ADHD bo to bardzo ułatwia i pomaga znaleźć wytłumaczenie, na złe zachowanie dziecka. Jednak dostałam od p. Pedagog szkolnej obszerną broszurę dla rodziców dzieci u których może być ten problem i niestety zbyt wiele rzeczy się zgadza :( Poczekam na diagnostykę psychologa i zobaczymy co pomoże;)
        Muszę się pochwalić, że syn wrócił ze szkoły dumny z siebie, że dotrzymał umowy jaką zawarliśmy i został nagrodzony;) Od jutra wracają słodkości do tornistra i zobaczymy jak będzie dalej;)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.