• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Emocje u 4-latka....

  • 21.06.11, 08:55
    Pewnie będzie przydługie, ale juz nie wiem JAK postępować.
    Mam dwoje dzieci - syna, ktory we wrzesniu skonczy 4 lata i 10-o mczną córke.
    Ostatnie miesiace to jakas masakra. Zapewne nalozylo sie na to wiele czynnikow, ale podejrzewam, ze maly najbardziej przezywa pojawienie sie siostry. Wobec niej jest jednak ok. Wobec reszty swiata juz gorzej. Strasznie się drze. On nie krzyczy, tylko się drze. O wszystko, co jest nie po jego mysli. Ten wrzask jest nie do zniesienia. Jest histeryczny, nic do niego nie dociera. Jestem wybuchową osobą, ale dotychczas jakos panowalam nad soba, teraz juz zaczyna mi brakowac cierpliwosci. Ze dwa razy nawet mu dalam klapa-glupio mi strasznie, bez sensu wogole. Wiem, ze jest to wiek straszliwych emocji, ale az tak?
    Przyklad - ogladamy tv - zapowiadam: jeszcze jedna bajka i koniec - no i potem dym straszny o ten cholerny tv, z wrzaskiem na cale osiedle i histaria. Wychodzimy z placu - to samo, mimo moich wczesniejszych zapowiedzi. Banalne - tata idzie do pracy - awantura. Te awantury są praktycznie o wszystko. Ja nie wiem jak na to reagować. Moje ostre reakcje tylko zaogniają sytuację, jak odpuszczam to mam wrazenie, ze daje przyzwolenie na takie akcje.
    Co robic? Jak jemu i sobie samej pomoc? Mam wrazenie, ze maly jest nieszczesliwy.
    Magda
    --
    Edytor zaawansowany
    • 21.06.11, 09:50
      Ludzie mówią, że odpuszczać nie można ale i ostro reagować też nie można, bo to do niczego nie prowadzi. Zawsze najlepiej sprawdza się zachowanie spokoju, ale to jest właśnie najtrudniejsze, zwłaszcza dla kogoś, kto sam o sobie pisze, że jest wybuchowy. Najpierw sama sobie mówisz, że jesteś wybuchowa, sankcjonując w ten sposób swoje zachowanie (no bo taka jestem i już) a potem syn naśladuje twoje zachowanie (bo dzieci się uczą przez naśladowanie - emocji też). Skoro więc ty sama jesteś kłębkiem nerwów, to jak dziecko ma być oazą spokoju?
      Pewnie są jeszcze inne przyczyny histerii, wynikające z pojawienia się siostrzyczki, ale o tym to może ktoś inny napisze, kto ma więcej dzieci :)
      --
      Sygnaturka na zwolnieniu warunkowym.
      • 21.06.11, 11:56
        Nie napisalam nigdzie, ze jestem klebkiem nerwow. Mam taki temperament, ze jestem dosyc ekstrawertyczna i wybuchowa - co nie oznacza, ze biegam po domu i wrzeszcze. Generalnie staram sie panowac nad emocjami i dotychczas w relacjach z dziecmi calkiem dobrze mi to szlo. Jednak przyznaje, ze ostatnio idzie mi faktycznie nieco gorzej. Dzieki za uwagi.
        M.
        • 21.06.11, 14:09
          Nie, to ja napisałem, źle zrozumiałem, przepraszam, tez nie do końca miałem na myśli bieganie z wrzaskiem po domu :)
          Chciałem powiedzieć, że dzieci przesiąkają naszą psychiką, zachowaniami, emocjami. Wyczuwają je i reagują na swój dziecięcy sposób. Co nie oznacza, że spokojni rodzice nie miewają cholerycznych dzieci i odwrotnie :)
          --
          Sygnaturka na zwolnieniu warunkowym.
    • 21.06.11, 10:56
      Mysle ze jego zachowanie wcale nie musi byc zwiazane z pojawieniem
      sie siostry. Sa dzieci ktore bardzo silnie przezywajace proby przelamania
      ich woli i nie ma w tym niczego zlego.
      To ze twoj syn potrafi tak silnie krzyczec, drzec sie oznacza ze potrafi
      wyrazac swoje uczucia, ze nie sa one zablokowane. Regresja w szloch,
      krzyk, darcie sie oznacza potrzebe obrony organizmu przed zgubnymi
      skutkami tlumienia emocji.
      To ze krzyczy to dlatego ze chce aby jego zyczenia czy pragnienia byly
      respektowane podobnie jak ty tego chesz. Ty masz racje bo wiesz ze
      jest czas na powrot do domu, pojscie spac, itp. Trzeba go nauczyc aby
      rozumial to tak samo dobrze jak ty.
      Kiedy bedzie rozumial to bedzie ci latwiej sklonic go do sluchania ciebie,
      chociaz pewnie nie raz bedzie protestowal i wrzeszczal ze sie nie zgadza.
      Nie blokuj tego krzyku, pozwol mu przezywac jego emocje, mimo ze
      wywoluja one w tobie wiele zlosci czy niecierpliwosci.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • 21.06.11, 12:09
        A masz moze sposob na to by sklonic malego do innego wyrazania emocji? Czy to jest mozliwe?
        Pozdrawiam
        M.
        • 21.06.11, 20:17
          Kiedy bedzie rozumial ze trzeba wracac do domu czy do spania i ze tego sie nie
          da zmienic to te jego protesty powoli beda slabnac.
          Wytrzymaj jego zywiolowosc, jest bardzo potrzebna w zyciu. Nie karz go za to
          bo sie moze wycofac, stracic swoj wigor, swoje poczucie wielkosci ktore tak
          bardzo sa potrzebne dziecku w jego rozwoju.
          Serdeczne pozdrowienia.
    • Gość: basca IP: *.ghnet.pl 21.06.11, 12:18
      Czy syn ma w ciągu dnia/tygodnia zarezerwowany czas na mamę tylko dla siebie.
      Czy ma szanse się wybiegać, popływać - sport rozładowuje napięcie (to również dla Ciebie)
      Można również bawić się w rysowanie po plecach lub inne formy masażu.
      Granice mogą być za małe lub za duże. Czy syn ma przestrzeń do decydowania: w co się bawić, jakie spodnie do ubrania itd.
      Może się nudzi i nie wie co ze sobą zrobić?
      Warto tez rozmawiać o emocjach i o tym jak się je wyraża.
      • Gość: basca IP: *.ghnet.pl 21.06.11, 12:36
        Czy syn jest nakłaniany do wiecznego ustępowania siostrze: np. musi godzić się na to, by dotykała jego zabawek, choć tego nie chce?
    • 21.06.11, 15:16
      Każde zachowanie ma swój kontekst. Nie warto skupiac sie na samym zachowaniu ale na zrozumieniu co je wywołało. Co sie stało przedtem, w jakich sytuacjach te ryki sie powtarzają itp itd.
      Pani mało pisze o kontekście a on jest tu decydujący.
      Na dodatek duże znaczenie ma też to w jakiej PAni jest formie. CZy nie jest Pani stale z dwójka małych dzieci z których każde ma zupełnie inne potrzeby? Jakie ma PAni oparcie w otoczeniu?
      Czy mały chodzi do przedszkola?
      On najwyrazniej domaga sie uwagi...

      I dostaje ją. Ale może mógłby ja dostać w inny sposób? Zachęcam do poszukiwań

      pozdr
      jd

      • 22.06.11, 09:51
        Dziękuje za wszystkie odpowiedzi.
        Faktycznie tej mojej uwagi w pozytywnym tego slowa znaczeniu jest za malo. Jestem ostatnio zmeczona i z pewnych zachowan nie zdawalam sobie sprawy. Antek dopiero od wrzesnia idzie do przedszkola do II gr od razu.
        To moja wina ewidentnie, nie chcialam do siebie dopuscic tej mysli, ale nie ma co sie oszukiwac. Musze zmienic swoje podejscie. Brzmi jak zlozenie oficjalnej samokrytyki, cóz........ Szukalam problemu gdzie indziej, bo niewygodnie jest przyznac sie, ze sie nawala.
        Pozdrawiam optymistycznie.
        Magda
    • 21.06.11, 21:17
      Ja praktycznie zawsze ustępuję - choć staram się trzymać zasady, że tylko RAZ. Ale zdarzało się i więcej, a moje dziecko nie stało się dzięki temu rozwydrzone. Ustępuję nie ze słabości, a z mądrości (trzeba to rozróżnić, żeby nie folgować szkodliwym zachciankom typu słodycze po wieczornym myciu zębów). Dziecko któremu czasem ustępujemy, ma poczucie, że jest ważne, a ja daję przykład, że nie warto upierać się za wszelką cenę, tylko trzeba dążyć do kompromisu. Naprawdę korona mi przez to z głowy nie spadła, a przez wszystkie dotychczasowe bunty (było ich kilka) przeszliśmy bez strat w ludziach. Autorytetu nie zdobywamy niezmiennością decyzji ani uporem, tylko mądrością, wiedzą i doświadczeniem. Podobnie wychowanie dziecka nie polega na dominacji nad nim, a szacunku dla drugiej istoty. Szacunek to znaczy również ustępowanie, przyznawanie się do błędu. Poza tym twój opór rodzi opór syna. Nastawiacie się na walkę, to ją macie. Czasem rozładowanie sytuacji w postaci łaskotek, przytulenia, żartu - pomaga.
      Dla dziecka informacja, że zaraz wychodzimy z placu - to twoja arbitralna decyzja. Stąd bunt. Ja informuję, że wychodzimy za 5 minut, ale jeżeli jest duży protest - to zostaję, tyle ile mogę (dlatego z góry warto przewidzieć czas na ewentualne ustępstwa). Widać, że syn to naprawdę docenia i nie przegina.
      • 22.06.11, 10:02
        Nie zawsze moge mu ustepowac. I nie zawsze chce. Okazuje mojemu dziecku szacunek. Pozwalam na podejmowanie decyzji, ale w okreslonym zakresie. Mam jeszcze jedno dziecko, ktorego potrzeby takze musza byc brane pod uwage. Moze to jest niemodne, ale moje dziecko jest dla mnie partnerem owszem, ale nie rownorzednym. Mądrość, wiedze i doswiadczenie wlasnie zdobywam. I ciągle się ucze.
        Pozdrawiam
        M.
        • 22.06.11, 13:46
          Widzę, że nadajemy na innych falach.
          Nikt nie pisze, że masz ustępować zawsze. Ale opisałaś sytuację, że informujesz syna "jeszcze tylko jedna bajka" i on histeryzuje. A ty boisz się mu ustąpić. No to ja mówię, że nie masz się czego bać. Pisałam też o mądrym ustępowaniu, bo nie chodzi o to, by ulegać szkodliwym zachciankom, tylko o to by nauczyć dziecko, że kompromisy są potrzebne (najlepiej uczymy na własnym przykładzie). Czy ty mądrze ustępujesz, czy w ogóle ustępujesz (z postu wynika tylko tyle, że się boisz, a nie że to robisz) - tego nie wiem. Mądrość, doświadczenie i wiedzę niewątpliwie masz większą od swojego dziecka - i o to mi chodziło, a nie o to, że masz się czegoś uczyć (każdy się powinien uczyć, ale to jego sprawa). Nie ma takiej możliwości, byś nie miała autorytetu u malucha. Przynajmniej dopóki nie stanie się nastolatkiem. Dlatego nie ma co walczyć o autorytet za pomocą uporu - po co wyważać otwarte drzwi?. I dlatego warto ustępować, np. zostawić na kolejne 5 minut na placu zabaw. Świat się od tego nie zawali, a drugie dziecko nie ucierpi. Czas na negocjacje i ustępstwa możesz zresztą wcześniej odjąć z czasu przeznaczonego na zabawę.
          Nie pisałam NIC o partnerskim podejściu do dziecka. To temat na inną dyskusję, już sama interpretacja słowa partnerski rodzi wątpliwości. Natomiast to, że komuś ustępujemy (czasami, nie zawsze!) jest po prostu ważne, ze strony czysto technicznej. Bo pozwala wiele konfliktów całkowicie wygasić.
          • 23.06.11, 07:06
            Ok, dzięki. Nie upieram się jak osioł i są a raczej byly sytuacje, gdzie negocjowalismy. Teraz jest od razu w tempie blyskawicznym awantura.
            Po przeczytaniu ww wszystkich odp. oraz tego co sama napisalam doszlam do wniosku, ze problem jest we mnie. Zapomnialam jakie mam fajne dziecko i w ferworze codziennych obowiązkow zaczelam tresure zamiast wychowania.
            Zapomnialam, ze to jest male dziecko. Wstyd mi troche. Jak to sobie uswiadomilam, to wszystko stalo sie prostsze.
            Jeszcze raz dzieki za uwagi.
            Pozdrawiam

            p.s. sorry za chaos, ale mlodsza mi tu fika :-)
            --
    • 22.06.11, 16:14
      Jakbym o sobie czytała... Niespełna 4-latka i 7 miesięczniak.
      Tyle, że ja nie czuję, że nawalam. Tzn. poświęcam Jej sporo czasu, mąż również. Fakt, że przedtem miała mnie w 100 procentach. Nie pracowałam, codziennie rozrywki, place zabaw, sale zabaw, basen, zakupy z lodami i innymi atrakcjami. Teraz, oczywiście, czasu mniej, młody mało sypia w dzień, ale i tak, kiedy śpi, poświęcam się niemal tylko córce.
      Czasem mam wrażenie, że przedtem za dużo uwagi dostała i teraz jest szok, że ma jej o połowę mniej.
      Kiedyś oglądałam serial dokumentalny. Dwoje dzieci, różnica wieku taka sama. Kilkulatek i niemowlę. Matka niemal cały swój czas poświęcała maluszkowi, starsze szwędało się samo po domu, a mama ograniczała się do wydawania mu poleceń. I jakoś funkcjonowało, nie robiło jazd.
      Ja nie wiem, gdzie szukać przyczyny. A teraz i tak muszę lecieć, bo syn już wyspany. Po 35 minutach drzemki ;)
      --
      butelkowy.blox.pl/html
      • 23.06.11, 07:11
        Juz wyzej pisalam, ze chyba wiem gdzie jest problem. We mnie i w moim nastawieniu. I niestety mam to ch.ol.er.n.e. poczucie, ze nawalam. Mam nadzieje, ze uda mi sie to zmienic.
        Moja mlodsza tez ma takie dlugasne drzemki:-)
        Pzdr.
        M
        • Gość: basca IP: *.ghnet.pl 23.06.11, 11:05
          Kurcze, każdy popełnia błędy. Ty szukałaś przyczyny, znalazłaś odpowiedź i teraz pora na naprawianie - to ostatnie jest najważniejsze. Nie skupiaj się na poczuciu winy.
          No i sama jesteś zmęczona. Zacznij od siebie, odpocznij trochę od dzieci, zostaw je z ojcem! Wypoczęta będziesz miała więcej siły.
          • 23.06.11, 17:26
            Hmm jakbym czytała o sobie... mam 5 latkę i roczniaka. Po pewnym czasie od narodzin córki pojawiły się podobne zachowania ze strony mojej starszej córki. Próbowała zwrócić na siebie naszą uwagę, doprowadzała chwilami do szału, dosłownie wchodziła nam na głowę, biła, mówiła, że kocha tylko babcię, etc.. Niestety też czułam i nadal czuje się winna, nie byłam jej wsparciem, czasem wybuchałam.. sama nie mam pomocy ze strony babć i męża ( jest totalnie przepracowany) teraz po jakimś czasie bunt ustąpił, nie wiem może dlatego, że się do tej sytuacji przystosowała. Staram się poświęcać jej dużo uwagi, tyle ile mogę, chodzi na zajęcia raz lub dwa w tygodniu do klubiku, teraz codziennie jest plac zabaw.
            Polecam książkę " wyzwoleni rodzice, wyzwolone dzieci". Pozdrawiam i wytrwałości życzę.
    • Gość: Nuszka.27 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.11, 18:38
      To i ja się dołączę....
      Mam ten sam problem, starszak 4,5 roku,młodszy 2,5 roku. Wobec siebie zachowują się ok.
      Jeśli chodzi o nas rodziców to starszy syn odstawia takie histerie,że ręce opadają i to o wszytsko. Np. obudził się w środku nocy z rykiem,ze go nie przykryłam jak mu dawałam pić (wybaczcie,ale takich detali się nie pamięta) i co bym nie powiedziała to i tak było źle i histeria na całego z pół godziny w połowie nocy. Albo przyjdzie z przedszkola z tatą i ustanie przed schodami,zatrzyma sie jak wryty i nie pójdzie bo mama ma po niego rzyjść. Przez długi czas myśleliśmy,ze próbuje pokazać na "kto tu rządzi" więc byliśmy bardzo konsekwentni i w atakach histeri poprostu go lekcewarzyliśmy.Powtarzaliśmy tylko kilkakrotnie,że porozmawiamy gdy się uspoki.

      Jednak po pewnym czasie zaczełam dochodzić do wniosku,że on tak robi,żeby zwrócić swoją uwagę na nas. Zauważyłam,ze jak jesteśmy poza domem,gdzie cały dzień bawimy się, jesteśmy w dużym gronie rodziny i każdy sie nim zajmuje to on nigdy takich rzeczy nie robi. Zdałam sobie sprawę,ze on walczy o uwagę.......

      A dobiło mnie to co dziś powiedział swojej babci,ryczałam jak bóbr.
      Powiedział babci,ze mama go nie kocha. Babcia zapytała dlaczego tak myśli,odpowiedział,że mama kocha teraz tylko Miłoszka (młodszego syna) Jak babcia zaczeła go zapewniać,że mama go na pewno kocha to powiedział,ze kiedyś mama była z nim a teraz jest tylko z Miłoszkiem. Myślę,ze to odniesienie do tego,że on chodzi do przedszkola a młodszy nie.A kiedys był ze mną w domu a obecnie jestem tylko z tym młodszym w domu.

      Wiem,ze muszę spędzać z nim więcej czasu, tak żeby poczuł,ze jestem z nim,że go kocham. Za kilka dni mam obronę i w końcu będę mogła mu poświęcić więcej czasu. No i przede wszystkim teraz już nie będzie chodził do przedszkola.

      Powiedzcie mi tylko dziewczyny jak ja mam teraz reagować na te histerie??? Jak będę dalej go lecewarzyć w chwilach napadów to moze czuc sie dalej nie kochany. Z drugiej strony jak będę robiła wszytsko to on chce to boję się,że za chwilę będzie nami drygował.

      Kurcze nawet nie wiecie jak mi jest z tym źle, jak mogłam doprowadzić do tego,ze moje dziecko czuje sie nie kochane:( Zawsze myślałam,że traktuje ich równo a jednak on czuję sie "gorszy".
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.