Dodaj do ulubionych

nie wiem gdzie szukac rady

07.07.11, 22:57
witam, jestem mama dwoch córek 6 lat i 2 lata.sytuacja zmusza mnie do wyjazdu za granice do pracy. maz tez przebywa za granica i w momencie mojego wyjazdu dziewczynkami opiekowac beda sie dziadkowie. szukam porady jak zabezpieczyc dzieci w razie naszej nieobecności?czy sa prawne aspekty takiej sytuacji?troszke obawiam sie, aby nie przyszlo do glowy moim tesciom(dziadkom) chec odebrac nam prawa rodzicielskie.czy poza stalym kontaktem z dziecmi, łożeniem finansowym na utrzymanie(oczywiste dla mnie) jest mozliwosc zabezpieczenia sie?prosze o rade hela
Edytor zaawansowany
  • kachape 07.07.11, 23:14
    zostawiacie dzieci pod opieką kogoś kogo podejrzewacie, że będzie chciał odebrać Wam prawa rodzicielskie????? czy to jedyna możliwość?
  • joshima 07.07.11, 23:20
    Jesteś pewna, że ten wyjazd to konieczność?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • helenka_22 07.07.11, 23:26
    niestety sytuacja nas do tego zmusza
    nie wiem czy chcieliby nam odebrac dzieci mi chodzi glownie o sprawy prawne bo maloletnich dzieci opiekunem prawnym jestem ja i maz a jak nas w kraju nie ma to prawnie jak to wyglada?
  • mruwa9 08.07.11, 00:49
    nie wiem, jak to wyglada prawnie, ale z punktu widzenia dobra dzieci i calej rodziny to bardzo zly pomysl. Niezaleznie od motywow po prostu brutalnie porzucacie dzieci ( z wszystkimi psychicznymi, spolecznymi i prawnymi tego konsekwencjami). tego sie nie robi. Nie wlasnym dzieciom, ktore rzekomo sie kocha.
    IMHO jedyna dopuszczalna opcja to wyjazd z dziecmi i organizacja zycia rodziny na emigracji.
  • joshima 08.07.11, 01:22
    Może za mało w zyciu widziałam, ale nie umiem sobie wyobraxić takiej sytuacji. I niestety zgadzam się z mruwą

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • an_o 08.07.11, 01:28
    Znam kilka takich przypadkow wyjazdow rodzicow bez dzieci z autopsji i zadne nie mialo pomyslnego zakonczenia. Ja bym sie dwadziescia razy zastanowila nad tym, czy rzeczywiscie chcesz wyjechac bez dzieci. Ja w kazdym razie nigdy bym dzieciakow samych sobie, nawet z dziadkami, nie zostawila.
  • demonii.larua 08.07.11, 09:14
    Przekazać sprawowanie opieki prawnej nad dziećmi w formie pełnomocnictwa notarialnego - to bardzo istotne, bo bez tego dziadkowie nie będą mogli np. wyrazić zgody na leczenie podczas waszej nieobecności, różnie bywa, jeśli wiesz kiedy wrócisz Ty lub mąż niech będzie to pełnomocnictwo czasowe, które automatycznie wygaśnie z datą końcową na nim. Ponadto nikt się nie "przyczepi", że dzieci zostały porzucone. Dla sądu (a sąd to tylko człowiek, należy pamiętać) pozostawienie dzieci nawet u ukochanych dziadków bez zabezpieczenia prawnego może okazać się nadużyciem władzy rodzicielskiej i być traktowane jako pozostawienie dziecka bez należytej opieki. W pełnomocnictwie można zaznaczyć do wykonania jakich czynności jest wymagana zgoda rodziców np. przez telefon, można ustalić co w przypadku gdy któreś z was wróci przed wygaśnięciem pełnomocnictwa.
    Swoją drogą, skoro masz obawy co do postępowania dziadków dlaczego nie zorganizujecie sie tak by dzieci były za tą granicą z wami? Bierzecie pod uwagę konsekwencje pozostawienia dzieci z dziadkami? I nie mam na myśli konsekwencji prawnych, mówię tu o psychice dzieci. Nie wiem na ile się rozdzielacie, ale długa rozłąka na pewno odbije się na dzieciach.
    --
    Nie zatrudniaj fachowca - bądź
    bohaterem w swoim domu.
  • verdana 08.07.11, 10:25
    A to nie wszystko jedno? przecież Wam na tych dzieciach kompletnie nie zalezy - zostawiacie je z ludźmi, do którrych nie macie zaufania.
    Niezaleznie co zrobicie, Wasze dzieci zostaną sierotami - dwa razy. Raz, kiedy je zostawicie i wyjedziecie, a drugi - kiedy obcy już dla nich ludzie, czyli Wy , odbiorą je od kochających dziadków. Zwykle nawiązanie kontaktu z tak małymi dziećmi po paru latach się już nie udaje. Nie będziecie już rodzicami, tylko obcymi ludxmi, do których trudno będzie sie dostosować. A dzieci będą wychowane na obcych Wam ludzi.
    Moja córka ma takiego przyjaciela. Chlopak ma zaburzenia więzi emocjonalnej, nie ptorafi się do nikogo przywiązać, zmarłą babcie uważał za matkę (mimo, ze wiekszość życia spedził jednak z rodzicami) , a rodziców nienawidzi z całego serca.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • helenka_22 08.07.11, 11:28
    demonii.larua napisała:

    > Przekazać sprawowanie opieki prawnej nad dziećmi w formie pełnomocnictwa notari
    > alnego - to bardzo istotne, bo bez tego dziadkowie nie będą mogli np. wyrazić z
    > gody na leczenie podczas waszej nieobecności, różnie bywa, jeśli wiesz kiedy wr
    > ócisz Ty lub mąż niech będzie to pełnomocnictwo czasowe, które automatycznie wy
    > gaśnie z datą końcową na nim. Ponadto nikt się nie "przyczepi", że dzieci zosta
    > ły porzucone. Dla sądu (a sąd to tylko człowiek, należy pamiętać) pozostawienie
    > dzieci nawet u ukochanych dziadków bez zabezpieczenia prawnego może okazać się
    > nadużyciem władzy rodzicielskiej i być traktowane jako pozostawienie dziecka b
    > ez należytej opieki. W pełnomocnictwie można zaznaczyć do wykonania jakich czyn
    > ności jest wymagana zgoda rodziców np. przez telefon, można ustalić co w przypa
    > dku gdy któreś z was wróci przed wygaśnięciem pełnomocnictwa.
    > Swoją drogą, skoro masz obawy co do postępowania dziadków dlaczego nie zorganiz
    > ujecie sie tak by dzieci były za tą granicą z wami? Bierzecie pod uwagę konsekw
    > encje pozostawienia dzieci z dziadkami? I nie mam na myśli konsekwencji prawnyc
    > h, mówię tu o psychice dzieci. Nie wiem na ile się rozdzielacie, ale długa rozł
    > ąka na pewno odbije się na dzieciach.
    dziekuje za madra rade :)
  • Gość: ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.11, 10:54
    ale autorka postu nie wspomina o kilku latach.....
  • helenka_22 08.07.11, 11:27
    dokladnie nie pisalam o latach.sytuacja wymaga rozwiazania do stycznia kiedy to maz wraca do domu i bedzie z dziecmi do momentu mojego powrotu czyli do wakacji i rozwiazania naszych problemow.
  • Gość: domza2 IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.07.11, 11:31
    Dla Twoich dzieci to będzie katastrofa/koniec świata, konsekwencje takich decyzji będą obecne w życiu dzieci już na zawsze. Dla dzieci najważniejsza na świecie jest obecność matki (lub ojca). Choćbym miała jeść tynk ze ścian, mieszkać w stodole to nie zostawiłabym córki nawet na miesiąc.
  • scher 08.07.11, 11:35
    Sąsiadka tak parę razy wyjeżdżała, za każdym razem na dwa-trzy miesiące. Jej 4-letnia córka zaczęła się moczyć w nocy, i moczyła się jeszcze w wieku 7 lat. Straty emocjonalne dla dziecka w przypadku porzucenia przez rodziców są niewyobrażalne. Z punktu widzenia dziecka lepiej z matką suchy chleb ze śmietników wybierać, niż jeść czekoladę w samotności.

    Dzieci masz bardzo małe, zrobisz im wielką krzywdę.

    --
    Ne puero gladium!
  • domza2 08.07.11, 12:09
    Scher ujął to trafnie "PORZUCENIA". Aż mi się łzy cisną do oczu - jeszcze masz czas , aby się opamiętać! Największa bieda z mamą, która jest blisko jest niczym w obliczu porzucenia. Jeśli nie wierzysz popatrz na literaturę, biografie - ileż tam opisów "byliśmy biedni, ale szczęśliwi", "nie mogliśmy sobie na nic pozwolić, ale mama bardzo nas kochała"! I innych, biednych, zostawionych samym sobie dzieci!
    Moja mama wychowała się w domu, gdzie na 3 dziewczynki była jedna para butów - pożyczały sobie, by móc iść w niedzielę do kościoła. Potem buty zrobił im tato (własnoręcznie z kawałków skór). Mama zawsze czytała im do snu, a że nie było ich stać na książki to wymyślała cudowne baśnie. Jedli to, co urosło im w ogródku. MOja mama wychowała się w BEZPIECZNYM, CIEPŁYM domu. Ten dom dał jej kapitał potrzebny do dalszego szczęśliwego życia. W moim domu rodzinnym tez było bardzo skromnie. Tato miał szansę wyjechać do Francji na dłuższy czas do pracy, gdyż miał tam rodzinę. Usiedliśmy całą rodziną, by to przedyskutować ( nie miałam wtedy więcej niż 7-8 lat). Mama i my dzieci przegłosowaliśmy, że nie chcemy być bez naszego taty, że wolimy jeść sucharki niż zostać bez tatusia. Nawet jednego rodzica nie chcieliśmy "oddać" , nawet na pół roku!
    Nie rób tego dzieciom.
  • Gość: j. IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.11, 12:06
    nie wierzę, że MUSISZ wyjechać i to bez dzieci! przecież twój mąż pracuje, ty możesz pracować w polsce, lub wyjechać razem z dziećmi i tam pracować! ja wychowuję sama dziecko i nie zostawiłabym dziecka w takim wieku jak twoje... może nastolatka prędzej, ale chyba też nie.... więź z 2latkiem na pewno Ci ucierpi, nie ma innej opcji... a jak jeszcze nie masz zaufania do teściów, jak obawiasz się z ich sterony takich podłych rzeczy jak odbieranie dzieci to już wogóle! NIE RÓB TEGO.
  • verdana 08.07.11, 13:42
    Dwulatek nie zapamięta mamy przez rok. Po powrocie od kochającej babci zabierze go obca kobieta, której nie zna i nie kocha. Byż może na zawsze będzie wychowywał się w obcym domu.
    No, ale kasa jest wazniejsza.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: ktos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.11, 14:17
    tak kasa wazna dzieci wazne
    ale kiedy zabieraja ci ostatnie pieniadze dom i wogole wszystko na poczet dlugow to co zrobic?
    tak sie zawsze wydaje ze jak sie by bylo w podobnej sytuacji to woli sie tynk ze scian jesc czy suchary
    rozumiem ale nie pochwalam dluzszego wyjazdu na miesiac dwa co jakis czas,raz na rok aby podbudowac finanse
  • Gość: j. IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.11, 14:20
    to po co się tyle długów narobiło? jedyny uzasadniony powód to choroba, na której leczenie nie miało się kasy.... inaczej zadłużanie się do tego stopnia żeby trzeba małe dzieci zostawiać trzeba było dla zarobku to GŁUPOTA.
  • verdana 08.07.11, 14:22
    Zabrać dzieci ze sobą.
    Rozumiem,z e odzyskanie domu jest wazniejsze niż utrata dzieci.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joshima 08.07.11, 15:10
    Gość portalu: ktos napisał(a):

    > tak kasa wazna dzieci wazne
    > ale kiedy zabieraja ci ostatnie pieniadze dom i wogole wszystko na poczet dlugo
    > w to co zrobic?
    Wziąć dzieci pod pachę i szukać szczęścia gdzie indziej, ale z dziećmi.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • domi_33 08.07.11, 16:02
    jestem mamą dwulatka i aż mi się płakać chcę jak to czytam. nie wyobrażam sobie co by się musiało dziać żeby mnie ktoś z nim rozdzielił. bywa tak, że jestem zmęczona, że chętnie odpocznę sobie w weekend bez niego. ale ni wyobrażam sobie wyjazdu bez niego i tego że porzucam dziecko. żadna sytuacja nie usprawiedliwia tego co można wyrządzić dziecku (tak małemu) rozdzielając je od mamy, przecież teraz nawet w TV trabią jak ważne dla małego dziecka jest bycie razem z mamą co najmniej do 3 roku życia. a Ty nie tylko idziesz do pracy na cały dzień, ale w ogóle wyjeżdżasz i uniemożliwiasz to że jak dziecku smutno to chce się do mamy przytulić. po prostu w życiu bym tak nie zrobiła. nie zdziw się potem jeśli się okaże że dziecko ma emocjonalne problemy albo będzie 'dziwne' ja ten cały Michał Szpak którego mama porzuciła. dla dziecka to porzucenie a nie wyjazd rodzica do pracy. robisz mu niewyobrażalną wręcz krzywdę. nawet sobie nie zdajesz z tego sprawy bo wnioskuję, że jesteś dosyć młodą osobą. uwierz mi, że ten Twój wyjazd odbije się za kilka lat. jestem psychologiem więc wiem co mówię. nie atakuję Cię, tylko uprzedzam o konsekwencjach Twojego wyjazdu. dla dziecka straty emocjonalne, rozdzielenie z matką są nie do odrobienia. i może mieć problemy w dorosłym życiu. zastanów się jeszcze. o względach prawnych nie wiem bo w życiu by mi na myśl nie przyszło, ale jak na weekend wyjeżdżałam z mężem za granicę napisaliśmy upoważnienie do opieki dla dziadków aby mogli iść z nim do lekarza w razie co. na tak długi wyjazd na pewno musi to być upoważnienie potwierdzone przez jakiegoś urzędnika. ale jeszcze raz apeluję, dla dobra dzieci a zwłaszcza tego małego - przemyślę tę decyzję raz jeszcze...
    --
  • joa66 08.07.11, 17:50
    Pomysł może szalony, ale.. czy nie możecie oboje zostać za granicą parę miesięcy dłużej i wziąc ze sobą babcię (lub dziadka, lub na zmianę)?

    W ogóle rozwazyc różne kombinacje- chyba jest jakieś pole manewru skoro mąż planuje powrót w styczniu?


    w sumie wazniejsze jest nie to kiedy wrócicie, ale zeby być razem?
  • joa66 08.07.11, 17:57
    Dodam, ze w wielu krajach unijnych będzie Ci się należał zasiłek na dziecko, więc może nie będzie tak trudno utrzymac sie i zaoszczędzic całej rodzinie?
  • Gość: lib IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.11, 18:20
    Ja jestem takim dzieckiem. I to, co mi się nie udało w dorosłym życiu z pewnością wynika z tego, że jestem porzuconym dzieckiem. Wiem też, że ludzi spotykają różne rzeczy i jestem daleka od osądzania kogokolwiek, ale jeżeli myślisz, że to tak na jakiś czas, żeby rozwiązać problemy, a potem będzie dobrze, to nie będzie dobrze.
  • Gość: mimi IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 09.07.11, 00:21
    Moj kolega mial 15 lat,kiedy jego rodzice wyjechali do Stanow,wiec juz nie male dziecko.Mieli wyjechac na rok,zeby podreperowac sytuacje,zostali na cale zycie(ojciec zmarl niedawno w Stanach).Przysylali kase,prezenty,wymarzone ciuchy,cuda niewidy...Po latach i on wyjechal do Stanow,spotkal sie z rodzicami jak z obcymi ludzmi...Matki niemalze nienawidzi za to,ze go tak zostawila.
    Drugi przypadek-spotkalam dziewczyne,ktora wraz z mezem zostawila swoja 5 cio letnia corke,wyjechala za granice,zeby zarabiac pieniadze opiekujac sie cudzymi dziecmi.Coreczce przysylala piekne zdjecia z tymi dziecmi-z wesolego miasteczka,parku,lodow,wyjazdu nad morze........Po dwoch latach ,za granica,urodzila synka i w wieku 5 miesiecy wywiozla go do Polski,do babci,zeby moc zarabiac pieniadze.......Nie wiem jakie byly konsekwencje,bo skonczylam znajomosc z ta osoba ale wystarczy chyba sama historia.....
    Niektorzy ludzie po prostu NIE POWINNI POSIADAC DZIECI......................

    NIE POJMUJE powiedzenia 'sytuacja mnie zmusila do zostawienia dzieci"......Powiem dosadnie-wolalabym,za przeproszeniem dac d...y pierwszemu lepszemu niz zostawic dziecko.Jeszcze dla pieniedzy.....! Dziewczyno,zastanow sie,co robisz............

  • Gość: klopsik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.11, 11:31
    to moja droga idz i daj.
    jak nie rozumiesz sytuacji i nie mialas nigdy podobnie ze do garnka nie mialas co wlozyc to tak bywa
    ze sie spotykamy z niezrozumieniem...
    mysle ze lepiej jechac na 2-3 mies zarobic cos splacic niz zastanawiac sie czy juz zaczynaja dziecko w szkole wytykac palcami?
    albo co gorsza wzywaja na dywanik do dyrektora ze prosze lepiej dziecko ubrac bo sie wyroznia posrod dzieci ubiorem....
  • joshima 09.07.11, 13:13
    Gość portalu: klopsik napisał(a):

    > mysle ze lepiej jechac na 2-3
    Ale tu jest mowa o roku. A jeszcze się może okazać, że dłużej. Naprawdę nie wyobrażam sobie, że nie da się zabrać dzieci ze sobą, to jest tylko i wyłącznie kwestia wygodnictwa a nie "sytuacja mnie zmusiła". Dziecko to nie zabawka, nie można tak sobie zostawić bo przeszkadza w zarabianiu pieniędzy.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • mama303 09.07.11, 14:23
    joshima napisała:


    > Ale tu jest mowa o roku.

    Do stycznia to jest pół roku. Autorka nie pyta czy jechać czy nie jechać bo decyzja /prawdopodobnie bardzo trudna/ chyba jest ju z podjęta, pyta o poradę co zrobić żeby w tak trudnej sytuacji było jak najlepiej.

    Jak ktos sie zna to nie udzieli rady a nie wszyscy dołują.
  • verdana 09.07.11, 14:57
    W styczniu wróci ojciec, którego dwulatka już nawet nie pozna.
    Wyjazd na 2 miesiace przy dwulatce to nie problem. Ale tu nie ma mowy o 2-3 miesiącach, niestety.
    Wydaje mi się, ze w tej sytuacji nie jest to dolowanie, tylko uswiadomienie matce, ze ten scenariusz zaklada kłopoty na resztę życia.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 09.07.11, 15:06
    Ja jestem ciekawa dlaczego nie moga zabrac dzieci ze sobą. Byc może mają argument , byc może nie rozważali tego uważnie...
  • mama303 09.07.11, 16:29
    Za mało mamy danych, może jak zostanie będą jeszcze większe kłopoty, z których nie będzie żadnego wyjścia.
  • mruwa9 09.07.11, 15:36
    mama303 napisała:

    >
    > Jak ktos sie zna to nie udzieli rady a nie wszyscy dołują.

    i bardzo dobrze, jesli uda sie zdolowac. Bo za tak poroniony pomysl nalezy sie porzadny kopniak w doope, a nie przyklaskiwanie i pocieszanie.
    Albo wyjazd z dziecmi, albo wcale.
  • mama303 09.07.11, 16:31
    mruwa9 napisała:

    > i bardzo dobrze, jesli uda sie zdolowac.
    Ja bym raczej nie chciała nikogo dołować, kto ma problem.
  • joshima 09.07.11, 16:11
    mama303 napisała:

    > Do stycznia to jest pół roku.
    W styczniu to wróci ojciec. Może.

    > Autorka nie pyta czy jechać czy nie jechać bo dec yzja /prawdopodobnie bardzo trudna/ chyba jest ju z podjęta, pyta o poradę co zrobić...

    A jak ktoś się Ciebie będzie pytać czy lepiej się powiesić czy pociąć, to będziesz mu doradzać, jak ma to zrobić, czy jednak żeby tego nie robił?

    > żeby w tak trudnej sytuacji było jak najlepiej.
    A więc doradzam. Najlepiej to zabrać dzieci ze sobą.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • helenka_22 09.07.11, 19:09
    zdolowac to mnie juz sie bardziej nie da...
    sprawa z wyjazdem jest taka: teraz wyjade na 2 miesiace
    w styczniu wraca maz owszem
    dzieci nie mozemy zabrac z tego wzgledu ze nie ma tam warunkow bo nie jade w jedno miejsce z mezem tylko do innego kraju niz maz
    maz jest w kraju gdzie pracuje w rolnictwie i mieszka na kempingu inaczej tego okreslic sie nie da, gdzie mieszkaja
    teraz jade tez w miejsce gdzie bede mieszkac na kempingu i dzieci nikt nie zabiera ze soba.

    po tych wszystkich waszych wpisach mam wrazenie ze w naszym kraju wyjezdzaja za granice wszyscy, ktorzy dzieci nie kochaja albo sa one dla nich kula u nogi.
    moi tescie sa jacy sa ale co zrobic musze jechac zeby dziecko mialo buty i ksiazki w szkole.
    z drugiej strony malo kto mowi ze tak naprawde wyjezdzaja polacy i czesto nie wiedza ze powinni sporzadzic akt notarialny dla dzieci ktore zostaja w kraju
    ja sie dowiedzialam nie od prawnika, ktory powinien byl mi udzielic takiej informacji tylko po wpisaniu frazy w google.....
  • mad_die 09.07.11, 22:24
    A gdzie jest maz? I gdzie Ty jedziesz? I czemu nie jedziesz do meza?
    Jesli z Holandii, to moze moglabym pomóc, zebys mogla z dziecmi przyjechac.

    --
    my_Flickr
    Mary_Lu
    Witek
  • kachape 09.07.11, 23:45
    na szczęście nie zmusza mnie zyciowa stuacja do podejmowania tak dramatycznych wyborów, ale... to co napisalas to już w ogóle brzmi bardzo dziwnie i niepokojąco
    w jakim rolnictwie pracuje się do stycznia???
    dlaczego wyjeżdzasz do innego kraju? rozumiem, że kuszą zarobki i perspektywa, ale chyba na buty to jesz cze jednak mimo wszystko da się zarobic w Polsce - nad morzem teraz sezon, szukają do różnych prac sezonowych naprawdę nie ma innej opcji?
    i czy dobrze sprawdziłaś potencjalnego pracodawcę?
  • verdana 10.07.11, 08:17
    Dwa miesiące to nie wieczność.
    Ale tylko dwa miesiące - a wyglada na to, ze jednak będzie dłużej.
    Poza tym kto teraz będzie lożył na dzieci - dziadkowie? Wy?
    Cóż, nie jedziesz , jak widac zarabiać na chleb, tylko podreczniki. Jesli to dwa miesiące - OK. Jesli rok - czy podreczniki sa warte zrujnowania życia dziecka? Bo dla dwulatka nigdy już mamą nie będziesz.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: j. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.11, 12:15
    a rób sobie jak chcesz, twoje życie, twoja więź z dzieckiem... my Cię tylko ostrzegamy a decyzja twoja. Tylko dziwi mnie jakim cudem nie macie na podstawowe rzeczy dla dzieci, skoro twój mąż pracuje za granicą? Ty możesz w Polsce pracować, wystarczy poszukać. Jak macie małe dochody to są jeszcze zasiłki, zapomogi... Nie trzeba markowych rzeczy, można choćby z lumpeksu, lub po rodzinie popytać, czy nie mają jakiś używanych... Niestety taki wyjazd to wg mnie jest wasze wygodnictwo.
  • Gość: nini IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.11, 20:01
    a ja mysle ze w polsce jest wiele takich rodzin i one nie konsultuja sie na forum. musza jakos zyc. mowicie znajdz prace w kraju, mowicie nad morzem sezonowo...ale to tez sie wiaze z zostawieniem dziecka jesli jest sie z 2 konca polski mimowszystko.
  • joshima 10.07.11, 20:09
    Gość portalu: nini napisał(a):

    > a ja mysle ze w polsce jest wiele takich rodzin i one nie konsultuja sie na for
    > um.
    Przynajmniej moga później powiedzieć, że nie zdawały sobie sprawy, że robią totalną głupotę. To jest forum zatytułowane "wychowanie bez porażek" a to co planuje autorka wątku jest wychowawczą porażką. Trudno się dziwić, że nie spotkała się z poklaskiem.

    A to, że w Polsce jest wiele dzieci porzuconych przez rodziców nie oznacza automatycznie, że mamy milczeć kiedy kolejne ma dołączyć do ich grona.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • Gość: gość nana IP: *.xdsl.centertel.pl 12.07.11, 13:40
    wiesz helenka,ja też tak kiedyś zrobiłam-wyjechałam do niemiec do pracy ,w domu byłam na miesięcznych urlopach,moja córeczka wówczas dwuletnia pozostawala pod opieką teściowej.dziś nie odnajduję w niej siebie,nie widzę w niej dziecka jakie chciałam wychować,widzę w niej obraz i podobieństwo teściowej.moja córeczka uwielbia solić ponad stan,uwielbia słodycze ,uwielbia telewizję,a każdy katar leczony miała antybiotykiem,nie wiem gdzie podziały się te wszystkie dobre nawyki,które tak skrupulatnie wpajałam mojemu dziecku,ich już nie ma i nie wiem czy powrócą.teściowa może i dbała o moją małą ale jej się nie chciało zdrowo pichcić dla wnusi,zamiast warzyw czy owoców lepiej podać gotowce ze sklepów.nie piszę tu o zachowaniu małej-boi się "kozy","dziadów",ciemności,burzy i td.płakać mi się chce,bo woli ją niż mnie.
  • Gość: mamama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.11, 13:35
    joshima napisała:

    > mama303 napisała:
    >
    > > Do stycznia to jest pół roku.
    > W styczniu to wróci ojciec. Może.
    >
    > > Autorka nie pyta czy jechać czy nie jechać bo dec yzja /prawdopodobnie ba
    > rdzo trudna/ chyba jest ju z podjęta, pyta o poradę co zrobić...
    >
    > A jak ktoś się Ciebie będzie pytać czy lepiej się powiesić czy pociąć, to będzi
    > esz mu doradzać, jak ma to zrobić, czy jednak żeby tego nie robił?
    >
    > > żeby w tak trudnej sytuacji było jak najlepiej.
    > A więc doradzam. Najlepiej to zabrać dzieci ze sobą.


    zgadzam się w 100% z przedmówczynią. Nie rób tego dziecku, przmyśl jeszcze tą decyzję.
  • moniamech 12.07.11, 18:13
    hmm.. o ile szesciolatka potrafi zrozumiec, to dwulatka napewno nie. W tym wieku, tesknota moze sie zamienic w zupelne wyrzucenie rodzica z glowy. Chyba nie chcialabys zeby Cie corka zapomniala..
  • Gość: You IP: 83.238.101.* 13.07.11, 00:19
    ja byłam w bardzo podobnej sytuacji jako dziecko, miałam moze niecale 3. Rodzice wyjechali do innej miejscowości z moim starszym bratem (przedszkolakiem) w celu przeprowadzki, znalezienia pracy w nowej miejscowosci, zajeciem sie budowa domu. Moj brat poszedł do przedszkola, a ja zostałam ponad 300 km dalej z babcia. Nie wiem, ile byłam z babcia w tym czasie, ale napewno kilka m-cy. Doskonale pamietam niektóre wydarzenia z tego czasu, kiedy mną się opiekowała.
    Relacje z rodzicami mam ok :) Natomiast Babcia, była i jest dla mnie autorytetem, ale nie wiem czy to efekt tego, że mna się opiekowała czy moze dlatego, że faktycznie była mądrą życiowo kobieta :) i była kochana babcia, do którrej jeździałam na wakacje w wieku szkolnym.

    w kazdym razie, podczas tej opieki moj tata kilka razy mni odwiedził.... Pamietam to jak dzis jak pewnego razu musiał juz wracac, Babcia zajela mi uwagę, ale w drzwiach balkonowych widzialam jak tata poszedł!!!!!!!!! to było okropne!!!! pamietam, że płakałam niemiłosiernienie :((((

    życzę abyś znalazła najlepsze rozwiązanie dla całej twojej 4ki!
    Powodzenia,
    You

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka