• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

4 latka i histeria - na co pozwolić a na co nie???

  • 25.08.11, 11:28
    Mam problem z moją córeczką (4 lata). Chce decydować, co ubrać do przedszkola, a czego nie. I to zaczyna dotyczyć już chyba każdej części garderoby (skarpetki, buty, spódniczki, itd). Codziennie rano przygotowuję jej rzeczy do ubrania, a ona zaczyna wymyślać i jeśli jej na coś nie pozwolę zaczyna się histeria. Nie byłoby problemu, gdyby w miarę sensownie wybierała ubranka, ale ona chce chodzić w rzeczach, które po prostu nie nadają się do wyjścia (to jakieś krótkie chłopięce spodenki po jej starszym kuzynie, zielone albo czerwone skarpetki i rozciągnięte podkoszulki). Dodam jeszcze, że to dziewczynka, a od samego początku zachowuje się jak chłopak, nie lubi sukienek i spódnic, więc jej w nie nie ubieramy (też była o to niezła wojna). Dodatkowy problem jest taki, że mieszkam z teściami (którzy jak wszyscy dziadkowie) chyba za bardzo ją rozpieszczają. Wiem, że to naturalne zachowanie, ale nie na codzień, kiedy każdego dnia mają kontakt z wnuczką, bo potem zauważam w jej zachowaniu totalną zmianę na minus. Wspomnę jeszcze, że moi teściowie też tak wychowali swoje dzieci, tzn. nie wprowadzając żadnej dyscypliny (nie chcę tego oceniać, czy dobrze czy źle), ale proszę o odpowiedź, czy to normalne, żeby czterolatka decydowała o tym, w czym chce chodzić i w razie naszego sprzeciwu robiła straszną awanturę każdego rana. Ostatnio moja teściowa powiedziała mi, że powinnam zabrać córeczkę do sklepu i sama powinna wybrać sobie rzeczy, w których będzie chciała chodzić. Moim zdaniem to chyba nie najlepszy pomysł, dlatego bardzo jestem ciekawa Waszych opinii. Już nie mam siły z nią walczyć, może ktoś stwierdzi, że to błahy problem, ale mnie chyba zaczyna przerastać.
    Edytor zaawansowany
    • 25.08.11, 11:48
      Dlaczego uważasz, że 4-latka nie ma prawa wybrać tego, w co chce być ubrana? Zwłaszcza, że krótkie spodenki po kuzynie nie powodują latem zagrożenia zdrowia i życia. Tak samo jak rozciągnięta koszulka i wytarte skarpetki.

      Ostatnio m
      > oja teściowa powiedziała mi, że powinnam zabrać córeczkę do sklepu i sama powin
      > na wybrać sobie rzeczy, w których będzie chciała chodzić.
      Teściowa częściowo ma rację - nawet 4-latki mogą mieć swoje upodobania kolorystyczne, już nie mówiąc o tym, że jeśli rzecz jest zmierzona, jest mniejsze prawdopodobieństwo, że okaże się niewygodna. Przy czym ty decydujesz, że kupujecie akurat kurtkę czy buty zimowe, a nie letnią sukienkę i sandałki.
      Zwróć uwagę na wszelkie szwy, koronki, zapięcia. Mogą drażnić i uciskać. Co z tego, że skarpetki są prześliczne, jeśli po lewej stronie (czyli tej dotykającej skóry) jest plątanina nitek? Albo żeby coś włożyć, trzeba najpierw odkręcić głowę? Albo śliczne koronki doprowadzają właścicielkę sukienki do szału? Albo człowiek nie widzi się w jakimś kolorze?
      --
      -------------------------------------------------------------
      Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
    • 25.08.11, 11:57
      A do przedszkola darujcie sobie takie rzeczy jak koszulki, spódniczki czy spodnie z wymyślnymi zapięciami czy też inne części garderoby, które mogą być zbyt trudne w obsłudze na 4-latki. Albo powodują dyskomfort na zjeżdzalni. Albo rajstopy, jeśli dziecko ma się w ciągu dnia rozebrać i ubrać (bo sypia w przedszkolu albo ma gimnastykę czy rytmikę). Dziecko nie musi wyglądać jak spod igły - ma mu być wygodnie. I nie musi się też bać, że zaplami czy pobrudzi bluzkę.
      Może te rzeczy po kuzynie są po prostu wygodniejsze? I praktyczniejsze?
      --
      -------------------------------------------------------------
      Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
    • 25.08.11, 12:12
      CZterolatka jak najbardziej może ( a nawet warto, żeby to robiła) wybierać sobie ubranie do przedszkola.
      pozdrawiam
      jd
    • 25.08.11, 12:18
      aganiunia_1977 napisała:

      > Mam problem z moją córeczką (4 lata). Chce decydować, co ubrać do przedszkola,
      > a czego nie. I to zaczyna dotyczyć już chyba każdej części garderoby (skarpetki
      > , buty, spódniczki, itd). Codziennie rano przygotowuję jej rzeczy do ubrania, a
      > ona zaczyna wymyślać i jeśli jej na coś nie pozwolę zaczyna się histeria.
      A właściwie to czemu jej nie pozwalasz? Ja swojej córce (znacznie młodszej) pozwalam zdecydować pod warunkiem, że nie chce założyć letniej sukienki zimą.

      > Nie byłoby problemu, gdyby w miarę sensownie wybierała ubranka, ale ona chce chodzi
      > ć w rzeczach, które po prostu nie nadają się do wyjścia
      To po co trzymasz takie rzeczy. Daj jej kilka do wyboru. Będzie miała poczucie że decyduje.

      > Dodam jeszcze, że to dziewczynka, a od samego początku za
      > chowuje się jak chłopak
      Chcesz koniecznie zmienić swoje dziecko? Nie możesz go zaakceptować takim jakie jest?

      > Wspomnę
      > jeszcze, że moi teściowie też tak wychowali swoje dzieci, tzn. nie wprowadzając
      > żadnej dyscypliny (nie chcę tego oceniać, czy dobrze czy źle)
      No chyba nie źle, skoro wybrałaś ich syna na męża. To chyba wyrósł na przyzwoitego człowieka, prawda?

      > ale proszę o od powiedź, czy to normalne, żeby czterolatka decydowała o tym, w czym chce chodzić
      Ja uważam, że tak.

      > i w razie naszego sprzeciwu robiła straszną awanturę każdego rana. Ostatnio m
      > oja teściowa powiedziała mi, że powinnam zabrać córeczkę do sklepu i sama powin
      > na wybrać sobie rzeczy, w których będzie chciała chodzić. Moim zdaniem to chyba
      > nie najlepszy pomysł
      A dlaczego nie? Należysz do matek, które musza dzieckiem rządzić tak dla zasady?

      > Już nie ma
      > m siły z nią walczyć
      To po co z nią walczysz? W imię czego? W jakim celu? Co chcesz właściwie osiągnąć?


      --
      JoShiMa

      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
      • 25.08.11, 13:10
        "A właściwie to czemu jej nie pozwalasz? Ja swojej córce (znacznie młodszej) pozwalam zdecydować pod warunkiem, że nie chce założyć letniej sukienki zimą"

        czyli uważasz, że mogłaby pójść do przedszkola np w żółtych rozciągniętych spodenkach, filetowym podkoszulku i czerwonych wysokich getrach (w 30C upał). Chyba trochę przesadzasz, może nie masz takiego problemu i nie do końca potrafisz się w czuć w sytuację

        "To po co trzymasz takie rzeczy. Daj jej kilka do wyboru. Będzie miała poczucie że decyduje"

        chodzi w nich np na ogród przed dom albo do piaskownicy, którą mamy na ogrodzie. Tłumaczymy jej, że tutaj może chodzić sobie w czym chce i wybierać ubrania

        "Chcesz koniecznie zmienić swoje dziecko? Nie możesz go zaakceptować takim jakie jest?"

        a dlaczego sądzisz, że chcę zmieniać swoje dziecko, wysuwasz chyba zbyt daleko idące wnioski

        • 25.08.11, 13:30
          że mogłaby pójść do przedszkola np w żółtych rozciągniętych spod
          > enkach, filetowym podkoszulku i czerwonych wysokich getrach (w 30C upał)
          A dlaczego nie?
          Raczej na zdrowie jej nie zaszkodzi.Z powodu zbyt ciepło otulonych nóg porażenia cieplnego nie dostanie.
          --
          -------------------------------------------------------------
          Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
        • 25.08.11, 13:33
          BTW: nie rozumiem, dlaczego przy takiej temperaturze proponujesz jakiekolwiek skarpetki...
          --
          -------------------------------------------------------------
          Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
        • Gość: basca IP: *.ghnet.pl 25.08.11, 13:47
          ja raz poszłam na plac zabaw z dzieckiem w upał, w gumiakach. Do plecaka zabrałam sandały. Szybko samo zorientowało się że na kalosze jest za gorąco i prosiło o zmianę.

          ps. Mam wrażenie, że ubrania do przedszkola po prostu są nie wygodne, że córka czuje się jak u "cioci na imieninach", nie czuje się sobą. Może odrobinę luzu:)
          • 25.08.11, 14:14
            Gość portalu: basca napisał(a):

            > ja raz poszłam na plac zabaw z dzieckiem w upał, w gumiakach. Do plecaka zabrał
            > am sandały. Szybko samo zorientowało się że na kalosze jest za gorąco i prosiło
            > o zmianę.

            Nie zawsze dziecko się zorientuje co do niestosowności stroju. Nie zawsze przecież chodzi o pogodę.

            Poza tym jestem zdania, że matka powinna mieć jednak większy wpływ na wybory czterolatki, a nie tylko oczekiwać, że mądrze wybierze. Mnie byłoby wstyd już nie za same kalosze w upał, lecz za to, że jestem bezradna wobec malutkiego dziecka i że ono mną rządzi.

            > Mam wrażenie, że ubrania do przedszkola po prostu są nie wygodne, że córka
            > czuje się jak u "cioci na imieninach", nie czuje się sobą. Może odrobinę luzu:)

            Ale skąd wiesz, że niewygodne i że to jest przyczyną wybrzydzania? Jak matka mówi, że niestosowne, to niestosowne i już.
            • Gość: basca IP: *.ghnet.pl 25.08.11, 14:41
              Pisałam o gumiakach, a nie o niestosownym stroju. To był przykład, że czasami można dziecku pozwolić SAMEMU zrozumieć, że popełnia błąd. Oczywiście nie oczekiwałabym tego samego w stosunku do tzw niestosowności stroju.

              Co do drugiej sprawy, to napisałam "mam wrażenie" - inaczej rozumiane jako: "wydaje mi się". A nie, że "jestem pewna", "wiem". Proszę czytać ze zrozumieniem.

              Rozumiem niestosowność stroju tak, że dziecko wybiera rzeczy podniszczone, poplamione itd, w których chodzi się po domu, nie do ludzi. Na to bym nie pozwalała zbytnio.
              Ale uważam, że można pozwolić dziecku na ubieranie np dziwnych(wg rodzica) zestawień kolorystycznych do przedszkola. Można uwzględniać jego preferencje, czy woli sukienkę w falbanki, czy proste spodnie. Tam przecież nie jest pokaz mody, a dziecko przebywa na tyle długo, że powinno czuć się w ubraniach dobrze. Dla mnie to jest ważniejsze, niż to co inni rodzice pomyślą.
            • 25.08.11, 14:41
              Poza tym jestem zdania, że matka powinna mieć jednak większy wpływ na wybory cz
              > terolatki, a nie tylko oczekiwać, że mądrze wybierze
              Cóż, ale kiedy dziecko ma nauczyć ubierać się odpowiednio do pogody czy do sytuacji, jeśli nie dajemy mu możliwości poćwiczenia? ;-)
              Akurat ubieranie jest dziedziną stosunkowo mało niebezpieczną...
              --
              -------------------------------------------------------------
              Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
              • 25.08.11, 15:09
                To może wyjaśnię. Chodzi o to, że ubranka, które jej wybieram do przedszkola wcale nie są niewygodne (krótkie spodenki z bawełny na upały, podkoszulki, nie są to wcale sukienki z falbanami i koronkami jak ktoś mi tutaj zarzucał). Jak wspomniałam moje dziecko w ogóle nie chce chodzić w sukienkach, spódniczkach, więc staram się jej do tego nie zmuszać. I nie jest też tak, że wcale nie pozwalam jej na decyzję co ubrać. Idziemy na ogród ubiera się jak chce, idziemy na plac zabaw przed dom też zakłada swoje ulubione rzeczy i tutaj się z nią nie spieram. Ale nie może być tak, że dziecko przy każdej okazji będzie chciało decydować, bo i im później tym rodzice już w ogóle nie będą mieli nic do powiedzenia, bo po prostu dziecko uzna, że to jest normalne.
                Owszem ubieranie nie jest dziedziną niebezpieczną, ale dziecko może przenieść to na inne, a wtedy może to stanowić już większy problem.
                • Gość: basca IP: *.ghnet.pl 25.08.11, 15:24
                  Podziliłabym ubrania na te po domu/ogrodzie i te do przedszkola.
                  I pozwalała wybierać. Jeśli idzie do przedszkola, to niech sama kompletuje rzeczy, ale tylko z tej grupy ubrań. To jest kompromis. Dziecko samo decyduje, ale masz nad tym kontrolę.
                  No i przy zakupach dalej uwzględniałabym preferencje córki, pytając również czemu czegoś nie chce ubrać, czemu jej sie nie podoba.

                  > . Ale nie może być tak, że dziecko przy każdej okazji będzie chciało decydować,
                  > bo i im później tym rodzice już w ogóle nie będą mieli nic do powiedzenia, bo
                  > po prostu dziecko uzna, że to jest normalne.
                  Uważam że dziecku trzeba powoli dawać coraz więcej swobody w decyzjach. Łatwiej w takich banalnych - tak dziecko się usamodzielnia. Bo przecież jak dorośnie, to nie będzie do Ciebie dzwonić pytając w co ma się ubrać. TO wg mnie jest normalne.
                  ps. Są również rzeczy bezdyskusyjne i wtedy nie ma co popuszczać!
                  • 25.08.11, 18:27
                    Gość portalu: basca napisał(a):

                    > Uważam że dziecku trzeba powoli dawać coraz więcej swobody w decyzjach.
                    Szczególnie, że w pewnym momencie próba ingerencji rodzica w życie dziecka jest co najmniej dziwna i niestosowna.

                    --
                    JoShiMa

                    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                • 25.08.11, 16:34
                  aganiunia_1977 napisała:

                  > Ale nie może być tak, że dziecko przy każdej okazji będzie chciało decydować,
                  > bo i im później tym rodzice już w ogóle nie będą mieli nic do powiedzenia, bo
                  > po prostu dziecko uzna, że to jest normalne.
                  > Owszem ubieranie nie jest dziedziną niebezpieczną, ale dziecko może przenieść t
                  > o na inne, a wtedy może to stanowić już większy problem.

                  Dokładnie. Poza tym, z tego co piszesz, nie sprzeczasz się o każdą duperelkę, lecz o istotne (przynajmniej dla ciebie) sprawy. No i histeria przy ubieraniu świadczy raczej o próbie wymuszania i stawiania na swoim, niż o chęci świadomych wyborów czterolatki.

                  W takim razie robię poprawkę na to, co wyżej napisałam:
                  - Którą bluzkę dziś chcesz założyć: tę czy tę?
                  - Tę różową.
                  - Dobrze. Ale spodnie zakładamy te.
                  [koniec dyskusji]
                • 25.08.11, 17:08
                  Chodzi o to, że ubranka, które jej wybieram do przedszkola wc
                  > ale nie są niewygodne (krótkie spodenki z bawełny na upały, podkoszulki
                  Z twojegp punktu widzenia to są wygodne ubranka - z punktu widzenia dziecka majtki włażą jej w rowek między pośladkami, jakaś durna kieszeń w bezsensownym miejscu uwiera przy siedzeniu, metka drapie w szyję, no i fason albo kolor jest nie do przyjęcia.
                  Moja młodsza corka jako 4 latka nosiła skarpetki na lewą stronę, bo dostawała szału. Bo ją 'gryzło'. To samo było z majtkami. Czasami potrafiła założyć sukienkę czy koszulkę na lewą stronę - właśnie dlatego, że coś gryzło czy uwierało. Też miała swoje ukochane rzeczy i rzeczy, których nie chciała zakładać. Za nic.
                  Już nie mówiąc o tym, że kolor pomarańczowy czy czerwony były przez nią nieakceptowane. I nadal są, chociaż noszenie rzeczy na lewą stronę jej minęło. Nie lubi ich, po prostu.

                  Ale nie może być tak, że dziecko przy każdej okazji będzie chciało decydować,
                  > bo i im później tym rodzice już w ogóle nie będą mieli nic do powiedzenia, bo
                  > po prostu dziecko uzna, że to jest normalne.
                  > Owszem ubieranie nie jest dziedziną niebezpieczną, ale dziecko może przenieść t
                  > o na inne, a wtedy może to stanowić już większy problem.
                  A ja uważam, że dziecko o wielu aspektach swojego życia powinno decydować samo jak najwcześniej. Bo musi uczyć się podejmowania decyzji i ponoszenia konsekwencji. Akurat decyzje ubraniowe są najbezpieczniejsze i przy zachowaniu odrobiny rozsądku ze strony rodzica można je wprowadzać w miarę wcześnie. To nie jest piercing czy tatuaże - włożenie żółtej koszulki do fioletowych spodenek latem nie powoduje ŻADNYCH złych skutków dla dziecka.
                  A ze swojego doświadczenia z córkami widzę, że nie przyniosło to złych skutków - jako nastolatki bez większych problemów uwzględniają kategoryczny sprzeciw matki, która nie czepiała się nigdy nieistotnych bzdetów typu kolorystyka ubioru, co najwyżej czasem postawiła oczy w słup.
                  Przy czym jedna jako 4-latka też była ubraniowym wyjcem...
                  --
                  -------------------------------------------------------------
                  Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                  • 25.08.11, 17:23
                    Mój syn nosi skarpetki nie do pary. Zawsze. Nie wiem dlaczego. Tyle, ze co mnie to obchodzi, naprawdę...
                    I dla mnie nienormalne jest, jak dziecko uzna, ze nie moze o sobie decydować.
                    --
                    Mops i kot

                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                  • 25.08.11, 17:35
                    morekac napisała:

                    > Z twojegp punktu widzenia to są wygodne ubranka - z punktu widzenia dziecka maj
                    > tki włażą jej w rowek między pośladkami, jakaś durna kieszeń w bezsensownym mie
                    > jscu uwiera przy siedzeniu, metka drapie w szyję, no i fason albo kolor jest nie do przyjęcia.

                    No matka ślepa i nieczuła, bo nie zauważyła ziarnka grochu na posłaniu księżniczki.

                    Czy nie możecie zaufać autorce i przyjąć, że ma swoje powody, dla których nie może pozwolić córce tak czy inaczej się ubrać?

                    Jesteście tak liberalne, ale chyba też macie jakieś nieprzekraczalne granice (dobry przykład z tym piercingiem). Autorka też je ma i chce je zachować.

                    Więc nie sprzeczajcie się o przesuwanie tych granic, lecz doradźcie, jak uniknąć scen przy zachowywaniu tych rozsądnych i istotnych granic.
                    • 25.08.11, 17:43
                      Matka nie jest ślepa, tylko nie jest wszechwiedzaca.
                      Z dzieciństwa wspominam dwa koszmary - golfy i kominiarki. Golfy były być moze obiekktywnie przepiękne i wygodne, a kominiarki - kolorowe i cieplutkie. Tyle,z e starach przed ich załozeniem pamiętam do dziś. Czy matka mogła wiedzieć,z e ryczę na sam idok sweterka z golfem, bo cierpię na klaustrofobię i dusze się na sam widok golfa?
                      Czy mama mogła wiedzieć,z e przesliczne, elastyczne, niespotykane wówczas w Polsce czerwone rajstopki są nie do założenia w przedskolu prze średnio sprawne manualnie dziecko? ona nie miała problemow z ich zakladaniem.
                      Czy mogła wiedzieć,że przedszkolne włascicielki banalnych majtek śmieją się z przepięknych matek w kwiatki przywiezionych przez babcię z Ameryki?

                      --
                      Mops i kot

                      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                      • 25.08.11, 17:48
                        verdana napisała:

                        > Matka nie jest ślepa, tylko nie jest wszechwiedzaca.
                        > Z dzieciństwa wspominam dwa koszmary - golfy i kominiarki.

                        Autorka podaje przykład, gdy córka raz podjęła własną decyzję co do stroju (na wesele) i mimo to potem jej się odwidziało.

                        Nie widzisz tu braku analogii do golfów i kominiarek z twojego dzieciństwa?
                        • 25.08.11, 17:52
                          Bowiem dziecię ma cztery lata.
                          O ile pamiętam, czerwone rajstopki wybierałam też sama...
                          --
                          Mops i kot

                          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                    • 25.08.11, 18:30
                      e-emma-e napisała:

                      > Jesteście tak liberalne, ale chyba też macie jakieś nieprzekraczalne granice (
                      > dobry przykład z tym piercingiem). Autorka też je ma i chce je zachować.

                      No to OK. Płaci swoją cenę. Za jakiś czas dowie się czy było warto toczyć wojny o ubrania.

                      > Więc nie sprzeczajcie się o przesuwanie tych granic, lecz doradźcie, jak
                      > uniknąć scen przy zachowywaniu tych rozsądnych i istotnych granic.
                      Otóż dostała już dość sensowne porady. Tyle, że wszystkie wymagają również ustępstwa z jej strony. niestety wygląda na to, że chciałaby znaleźć rozwiązanie bez kompromisu. Voila.

                      --
                      JoShiMa

                      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                    • 25.08.11, 20:11
                      No matka ślepa i nieczuła, bo nie zauważyła ziarnka grochu na posłaniu księżnic
                      > zki.
                      >
                      Nie, matka z zasady wie najlepiej, co jest dobre dla jej dziecka. ;-) I jest tak do tej myśli przywiązana, że nie dopuszcza do siebie myśli, że może być inaczej.
                      Dlatego nie jest w stanie poluzować nawet jeśli chodzi o bzdety.
                      BTW: dopóki nie wpadłam na to, że afery ze strony młodej mogą wynikać z tego, że jej jest niewygodnie, też miałam awantury ubraniowe.Codziennie. :-)
                      --
                      -------------------------------------------------------------
                      Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                • 26.08.11, 00:13
                  > Owszem ubieranie nie jest dziedziną niebezpieczną, ale dziecko może przenieść t
                  > o na inne, a wtedy może to stanowić już większy problem.
                  To jak przeniesie na inne, to się postawisz, i wtedy zrobisz to z przekonaniem, a ona posłucha.

                  Nie ma sensu trenować posłuszeństwa dziecka w pierdołach z obawy, że może nie posłuchać w kwestiach ważnych. Twierdzę, że dziecko, które może decydować w drobiazgach, łatwiej podda się w kwestiach ważnych niż dziecko, które o wszystko musiało walczyć (no może trudniej niż to zupełnie złamane, ale do takiego stanu nie dążysz, prawda?)
                  --
                  Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                  że przylecą piraci bombowcem
                  i bogatym zabiorą pieniądze,
                  a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                  • 26.08.11, 00:39
                    > . Twierdzę, że dziecko, które może decydować w drob
                    > iazgach, łatwiej podda się w kwestiach ważnych

                    Potwierdzam.
                  • 26.08.11, 10:05
                    asia_i_p napisała:

                    > > Owszem ubieranie nie jest dziedziną niebezpieczną, ale dziecko może przen
                    > Nie ma sensu trenować posłuszeństwa dziecka w pierdołach z obawy, że może nie p
                    > osłuchać w kwestiach ważnych. Twierdzę, że dziecko, które może decydować w drob
                    > iazgach, łatwiej podda się w kwestiach ważnych niż dziecko, które o wszystko mu
                    > siało walczyć (no może trudniej niż to zupełnie złamane, ale do takiego stanu n
                    > ie dążysz, prawda?)
                    Takie jest i moje doświadczenie.


                    --
                    JoShiMa

                    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
              • 25.08.11, 16:27
                morekac napisała:

                > Cóż, ale kiedy dziecko ma nauczyć ubierać się odpowiednio do pogody czy do sytu
                > acji, jeśli nie dajemy mu możliwości poćwiczenia? ;-)

                Oj, a możliwość poćwiczenia na własnych metodą własnych prób i błędów to jedyny sposób, by dziecko nauczyło się ubierać stosownie do pogody? ;)
                • 25.08.11, 16:32
                  Tak.
                  naprawdę - bo rodzic ma często zupełnie inne poczucie temperatury. Mnie jest zawsze za gorąco i jesli mam wybor - wolę marznąć. Ubierałam więc syna zgodnie z tym, co mi się wydawało - i było OK. Gdy w wieku 5 lat zaczął się ubierać sam, był doskonale nauczony, co , kiedy i jak.
                  Cóke, oczywiście, ubierałam tak samo. Corka, gdy zaczęła wybierać sobie ubrania wkladała na siebie przeciętnie o DWIE warstwy wiecej, niz mnie przyszłoby to do głowy. Ona marzła ubierana przeze mnie i tyle.
                  Moja matka wspomina, ze gdy odpusciła i przestała kontrolować czy mam sweterek i cieple rajstopki, jakoś dziwnym trafem przestałam chorować. Natychmiast.
                  Dlatego uwazam, ze czym wczesniej dzieci same decydują- tym lepiej.
                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                • 25.08.11, 16:48
                  Oj, a możliwość poćwiczenia na własnych metodą własnych prób i błędów to jed
                  > yny
                  sposób, by dziecko nauczyło się ubierać stosownie do pogody? ;)

                  Być może są alternatywne sposoby, ale ten jest jeden z najlepszych. ;-)
                  --
                  -------------------------------------------------------------
                  Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                  • 25.08.11, 18:07
                    morekac napisała:

                    > Oj, a możliwość poćwiczenia na własnych metodą własnych prób i błędów to jed
                    > > yny
                    sposób, by dziecko nauczyło się ubierać stosownie do pogody? ;)
                    >
                    > Być może są alternatywne sposoby, ale ten jest jeden z najlepszych. ;-)

                    Jasne, akurat musi być ćwiczony przy okazji wesela.
                    • 25.08.11, 20:18
                      Och, autorka wątku ma problemy nie tylko z okazji wesela. Ma problemy codziennie.
                      --
                      -------------------------------------------------------------
                      Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
            • 25.08.11, 18:24
              e-emma-e napisała:

              > Nie zawsze dziecko się zorientuje co do niestosowności stroju. Nie zawsze przec
              > ież chodzi o pogodę.
              A o co? Co ludzie powiedzą? Tego chcesz nauczyć dziecko?


              > Poza tym jestem zdania, że matka powinna mieć jednak większy wpływ na wybory cz
              > terolatki, a nie tylko oczekiwać, że mądrze wybierze. Mnie byłoby wstyd już nie
              > za same kalosze w upał, lecz za to, że jestem bezradna wobec malutkiego dzieck
              > a i że ono mną rządzi.
              Ale ja nie jestem bezradna. Mam w domu małego człowieka, który ma swoją autonomię i pozwalam mu na własne zdanie w sprawach, w których dokonanie błędnego wyboru nie szkodzi nikomu.

              --
              JoShiMa

              Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
              • 31.08.11, 00:54
                joshima napisała:


                > > Nie zawsze dziecko się zorientuje co do niestosowności stroju. Nie zawsze
                > > przecież chodzi o pogodę.
                > A o co? Co ludzie powiedzą? Tego chcesz nauczyć dziecko?

                Oczywiście. To bardzo ważny aspekt funkcjonowania w społeczeństwie. Poza tym pozwalanie dziecku na wyjście w niestosownym stroju tylko po to, by się później na własnej skórze samo przekonało o niezręczności sytuacji (a to proponujesz jako wyjście z sytuacji), też jest przecież uczeniem liczenia się ze zdaniem społeczeństwa, nie uważasz?
                • 31.08.11, 09:32
                  e-emma-e napisała:

                  > Oczywiście. To bardzo ważny aspekt funkcjonowania w społeczeństwie.
                  Niestety takie podejście do życia bywa bardzo rujnujące. Zawsze żal mi było ludzi, którzy bardziej niż sobą przejmowali się tym co ludzie powiedzą.

                  > Poza tym po
                  > zwalanie dziecku na wyjście w niestosownym stroju tylko po to, by się później n
                  > a własnej skórze samo przekonało o niezręczności sytuacji (a to proponujesz jak
                  > o wyjście z sytuacji), też jest przecież uczeniem liczenia się ze zdaniem społe
                  > czeństwa, nie uważasz?
                  Nie uważam. Nie kładę nacisku na to co ludzie powiedzą tylko na to jak się będzie czuło dziecko. Jeśli będzie mu przeszkadzało, że się wyróżnia to będzie mogło to zmienić. Jeśli nie, nie zamierzam mu wmawiać, że powinno.



                  --
                  JoShiMa

                  Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                  • 31.08.11, 15:34
                    joshima napisała:

                    > e-emma-e napisała:

                    > Nie kładę nacisku na to co ludzie powiedzą tylko na to jak się będzie czuło dziecko.
                    > Jeśli będzie mu przeszkadzało, że się wyróżnia to będzie mogło to zmienić.
                    > Jeśli nie, nie zamierzam mu wmawiać, że powinno.

                    Wiem. Twoje dziecko ma mieć świadomość, że jest najważniejszym obiektem w środowisku. Całą sobą starasz się mu to wmówić.
                    >
                    • 31.08.11, 19:52
                      Szkoda mi czasu na tłumaczenie Ci pewnych niuansów. I tak wszystko przekręcić byle tylko udowodnić mi... No własnie nie bardzo wiem nawet co.
                      --
                      JoShiMa

                      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
        • 25.08.11, 18:21
          aganiunia_1977 napisała:

          > czyli uważasz, że mogłaby pójść do przedszkola np w żółtych rozciągniętych spod
          > enkach, filetowym podkoszulku i czerwonych wysokich getrach (w 30C upał).
          A dlaczego nie? Bo co? Bo wyfiokowana mama spaliłaby się ze wstydu? Wyluzuj kobieto.

          > Chyba trochę przesadzasz, może nie masz takiego problemu i nie do końca potrafisz si
          > ę w czuć w sytuację
          Ani trochę nie przesadzam. Własnie ja nie lubię przesady. Mam dziecko, które lubi decydować o sobie i ma ku temu wiele okazji. Chce wychować dziecko, które w dorosłym życiu poradzi sobie bo będzie umiało stanowić o sobie i o swoich sprawach. Ty dążysz do tego, żeby córka bez mamy nie była w stanie podjąć najprostszej decyzji.

          > "Chcesz koniecznie zmienić swoje dziecko? Nie możesz go zaakceptować takim jaki
          > e jest?"
          >
          > a dlaczego sądzisz, że chcę zmieniać swoje dziecko, wysuwasz chyba zbyt daleko
          > idące wnioski
          Skoro nie pozwalasz mu decydować w tak banalnych sprawach to chyba nie akceptujesz jej upodobań i wyborów.

          Czemu nie odpowiedziałaś na moje pytanie?


          --
          JoShiMa

          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
    • 25.08.11, 12:35
      Uważam, że słusznie dostrzegasz problem. Jako matka pewnie wiesz, co jest dla niej dobre, a co nie. Więc pozwalać, owszem, na jej wybory, nawet w sklepie, ale tylko w granicach akceptowalnych przez rodziców. I zasadą jest, że ostateczną decyzję podejmują rodzice.

      > Chce decydować, co ubrać do przedszkola, a czego nie.

      Dajesz jej wybór: chcesz ubrać tę koszulkę, czy tę? Zrobić warkoczyki, czy kucyki (czy jak to się u was nazywa). Ubierzesz te spodnie, czy te?

      > Dodam jeszcze, że to dziewczynka, a od samego początku zachowuje się
      > jak chłopak, nie lubi sukienek i spódnic, więc jej w nie nie ubiera
      > my (też była o to niezła wojna).

      To korygować również, może uda się najpierw tamten problem rozwiązać, a ten wtedy niejako sam się rozwiąże?

      > Ostatnio moja teściowa
      > powiedziała mi, że powinnam zabrać córeczkę do sklepu i sama powinna
      > wybrać sobie rzeczy, w których będzie chciała chodzić. Moim zdaniem to chyba
      > nie najlepszy pomysł

      Moim zdaniem też nie najlepszy. Prawdopodobnie mała i tak później będzie grymasić.

      • 25.08.11, 12:43
        Prawdopodobnie mała i tak później będzie grymas
        > ić.
        Niekoniecznie. U mojej młodszej sprawdziło się to całkiem nieżle. Oczywiście - na kupowanie tego co chce, należy pozwalać w granicach zdrowego rozsądku. Najlepiej jest wybrać kilka rzeczy, które spełniają nasze wymagania typu materiał/jakość/cena/potrzebność - jeśli chodzi o kolorystykę czy jakieś inne, mniej istotne elementy - wybrać może dziecko, zgodnie ze swoimi upodobaniami.
        --
        -------------------------------------------------------------
        Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
      • Gość: maltry IP: *.play-internet.pl 04.09.11, 00:09
        > Dajesz jej wybór: chcesz ubrać tę koszulkę, czy tę? Zrobić warkoczyki, czy kucy
        > ki (czy jak to się u was nazywa). Ubierzesz te spodnie, czy te?

        Tak radzą "mundre" książki, jednak czasem rzeczywistość nijak się ma do teorii. Moja 4-latka zapytana w ten sposób o spodnie właśnie, odpowiedziała: nie mamusiu, tamte - i wyciągnęła z szafki dokładnie te, które ubrać chciała :)

        > > Ostatnio moja teściowa
        > > powiedziała mi, że powinnam zabrać córeczkę do sklepu i sama powinna
        > > wybrać sobie rzeczy, w których będzie chciała chodzić. Moim zdaniem to ch
        > yba
        > > nie najlepszy pomysł
        >
        > Moim zdaniem też nie najlepszy. Prawdopodobnie mała i tak później będzie grymas
        > ić.

        To jest znakomity pomysł. Oczywiście, że nie pozwolisz dziecku wybrać rzeczy na którą np. Cię nie stać, jednak dlaczego nie miałoby zdecydować, co będzie nosić? Kupiłam ostatnio córce sukienkę w pewnym Bardzo-Markowym-Sklepie. Od pewnego czasu zabieram ją ze sobą na zakupy żeby mogła pomóc wybrać rzeczy dla niej, tym razem zakupu dokonałąm sama. Dziecko popatrzyło i ze smutną miną oświadczyło, że raczej wolałaby inną sukienkę, bo ta nie ma żadnego obrazka. Może i błahostka, jednak dla niej ważna sprawa. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, żenie chcę jej uszczęśliwiać na siłę.

        A tak właściwie, dlaczego wybór stroju czy rzeczy w sklepie traktować jako próbę przejęcia rządów przez dziecko? Może łatwiej przyjąć, że maluch POMAGA nam w zakupach?
        • 04.09.11, 00:21
          Gość portalu: maltry napisał(a):

          > A tak właściwie, dlaczego wybór stroju czy rzeczy w sklepie traktować jako prób
          > ę przejęcia rządów przez dziecko? Może łatwiej przyjąć, że maluch POMAGA nam w
          > zakupach?

          Już Korczak wiedział dlaczego. Pozwolę sobie skopiować z innego forum, bo bardzo na temat:

          "Dobre dziecko. Strzec się należy, by nie mieszać dobre z - wygodne. Mało płacze, w nocy nas nie budzi, ufne, pogodne - dobre. Złe, kapryśne, krzykliwe bez widomego powodu daje matce więcej przykrych wzruszeń niż miłych. (...) Całe wychowanie współczesne pragnie, by dziecko było wygodne, konsekwentnie krok za krokiem dąży, by uśpić, stłumić, zniszczyć wszystko, co jest wolą i wolnością dziecka, hartem jego ducha, siłą jego żądań i zamierzeń. Grzeczne, posłuszne, dobre, wygodne, ale bez myśli o tym, że będzie bezwolne wewnętrznie i niedołężne życiowo."

          --
          JoShiMa

          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
    • Gość: basca IP: *.ghnet.pl 25.08.11, 12:55
      Mojemu 2-letniemu dziecku pozwalam wybierać ubrania. Oczywiście dając mu wybór ograniczony. Jeśli mi się coś bardzo nie podoba, a dostała od kogoś, to po prostu głęboko chowam.
      Również kupując nowe rzeczy uwzględniam dziecka upodobania.
      Co do rzeczy, które ty proponujesz córce, to może ją drażnią: bluzka/rajtki z powiedzmy wyszywaną aplikacją, która ją obciera; metki; jakieś koronki; zbyt dopasowane, obciskające. Dziecko takie ma wrażliwość dotykową i źle fizycznie znosi dotyk tych rzeczy, co ją rozdrażnia. Dlatego preferuje rzeczy większe, sprane - przyjemniejsze w dotyku.
      Ja bym nie walczyła.
    • Gość: natt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.11, 15:07
      A mój czterolatek wybiera sobie ubrania od 2 roku zycia. Najpierw chodziłby we wszystkim co miało na sobie postac Tomka, wiec kupowalam mu rzeczy wg jego gustu (od skarpetek i majtek po bluzki i buty mial z Tomkiem), z czasem doszły inne dobranocki, teraz potrafi wybrac w sklepie sliczne ubranka czy buciki i wcale nie musza miec zadnej aplikacji. Nie ma tez problemu z dobieraniem ubranek do siebie. Wszystkie stare koszmarki otrzymywane w spadku po starszych kuzynach wyrzucałam. Co z tego ze mlody pojdzie do piachu w czyms ładnym, przeciez i tak za 3 miesiace z tego wyrosnie?
      No i dodam ze mój czterolatek do teatru czy do cioci na imieniny sam prosi o bardzo elegancki strój czyli obowiazkowo koszule z kolnierzykiem ;)
      Proponuje wyluzowac.
      • 25.08.11, 15:22
        No po prostu straszne - wychować dziecko tak, aby mogło potem zadecydować o wlasnym życiu. Wiadomo, od decyzji jest mama, a dziecko jest od sluchania.
        Dziecko, nawet czteroletnie, powinno uczyć się podejmowania decyzji. Pewnie, ze wygodniejsze jest dziecko, ktore grzecznie slucha mamusi i nie ma własnego zdania - mama wie, ze balet lepszy od łyzew, to idzie na balet, mama wie, że w szkole ma wybrać kółko matematyczne, a nie przyrosnicze, mama wie, do jakiego liceum dziecię pójdzie. Decydowanie o sprawach mało waznych (ubranie) jest wstepem do umiejetności podjęcia decyzji w przyszłości. I obawiam się,z e nie o ubieranie tu w ogóle chodzi, ale o to, że nie jesteś w stanie przyjąć, ze dziecko ma prawo do tego, aby samo wybrać.
        pewnie, ze nie wszystko jest mozliwe - raczej sandały na śnieg nie przejdą. Ale wystarczy podzielić na półkach rzecz "do piaskownicy" i do przedszkola i dać dziecku wybierać tylko z tych przygotowanych "do przedszkola". Tylko nie o to, mam wrazenie, chodzi. Chodzi o to, ze dziecko jest wizytowka mamusi w przedszkolu, a czcionkę wizytówki wybiera zainteresowany.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • Gość: mamajasia IP: 195.8.217.* 25.08.11, 15:50
          Podpisuje sie pod Verdana.
          Zdecydowanie to najwyzszy czas uczyc dziecko decyzji.
          Mozna podzielic rzeczy , mozna rzeczy schowac te, ktorych nie chcemy aby corka wybierala.

          I przyznam,ze nawet "sandaly w zime" powinna zalozyc jesli chce, sama poniesie konsekwencje swojego wyboru, bedzie jej zmino, wiecej juz sandalkow nie zalozy.

          A wspolne zakupy uwazam za swietny pomysl.
          Sama jestem mama 4,5 latka i wiem o czym pisze.
          • 25.08.11, 17:15
            Gość portalu: mamajasia napisał(a):

            > Zdecydowanie to najwyzszy czas uczyc dziecko decyzji.

            Czterolatek bez umiejętności podejmowania decyzji? - we współczesnym zideologizowanym świecie to wstyd na całą okolicę. ;)

            > I przyznam,ze nawet "sandaly w zime" powinna zalozyc jesli chce, sama poniesie
            > konsekwencje swojego wyboru, bedzie jej zmino, wiecej juz sandalkow nie zalozy.

            Konsekwencją może też być choroba - też pozwolisz ponieść tę konsekwencję?

            Aż takie liberalne i nastawione na potrzeby dziecka jesteście?
            • Gość: mamajasia IP: 195.8.217.* 26.08.11, 10:39
              Coz, ja pozwolilam , choroby nie bylo, bo dziecko dosc odporne mam...ledwo wyszlismy z domu, a dziecko samo poprosilo o powrot i zmiane butow.. Od tamtej pory sam sie pyta jaka dzis pogoda i jakie buty powinien wlozyc... czyli nauka nie poszla w las..

              Poza tym, moja kolezanka pozwala swojej corce jezdzic do p-kola w sukience ksiezniczki z balu przebierancow, inna pozwala synkowi w czepku kapielowym ( dziecko lat dw ai wlasnie przezywa fascynacje basenem), inna pozwala synkowi chdozic do p-kola w stroju supermana..i co w tym zlego..? Nic. Zawsze daja ciuchy na zmaine i jeslid ziecku sie znudzi czy odwidzi, przebiera sie i tyle.

              Sama jako 6-latka chodzilam w tshircie taty , ktory siegal mi do kostek. uwielbialam go i moi rodzice mi pozwalali i nie przejmowalis ie , ze "wstyd" im przyniosze TAKIm strojem..

              Owszem mozna dziecko uczyc ubierania sie stosownie do okazji, ale moim zdnaiem nie na sile.
              Moj maz np. nie lubi koszul, ani garnitorow i na wszelkie wazne imprezy zaklada spodnie nie garniturowe i do tego koszule malo eleganckie, taki ma styl i ja to szanuje.
              Ja nie cierpie garsonek i jesli ktos by mi kazal w nich chodzic to bym oszalala i dlatego NIGDY w czyms takim nie chodze.
              Wiec moze warto czasem uszanowac te zwybro dziecka?
              I wydaje mi sie,ze nie jest to bynajmniej podejscie liberalne , tylko normalne.
              Jesli sznaujemy dziecko i jego wybory , ona szanuje nas.


        • 25.08.11, 15:53
          Do verdana: Wiesz co, mam wrażenie, czytając Twoje odpowiedzi i to nie tylko dotyczące mojego wątku, że bardzo łatwo przychodzi Ci ocenianie innych. Sprawiasz wrażenie idealnej mamy i osoby wszechwiedzącej. A tak na pewno nie jest, bo nikt nie jest idealny. Zapytałam, bo mam z tym coraz większy problem przed przedszkolem i nie tylko. Idziemy na wesele, zabrałam córkę na zakupy i z nią kupowałam sukienkę bez żadnego sprzeciwu, a tu przychodzi wyjście i zaczyna się płacz i histeria, ze ona nie pójdzie w sukience tylko w wytartych spodenkach dzinsowych i butach sportowych do gry w piłkę. I nie wystarcza tłumaczenie, było pół godziny płaczu i oczywiście spóźnienie się na ślub. I nie mów mi tutaj o wizytówce mamusi...
          • Gość: basca IP: *.ghnet.pl 25.08.11, 16:01
            A pytałaś córki, czemu nie lubi rzeczy do przedszkola?
            Może ją coś gniecie, uwiera... a może to irytacja samym pójściem do przedszkola, ze to rano itd?

            ps. co do sytuacji z wesela, to irytująca sytuacja, ale chyba każdemu rodzicowi może się zdarzyć:)
          • 25.08.11, 16:04
            Cóż, nie chcesz - nie czytaj.
            Zdecydowanie nie jestem idealna, a do zmiany wielu zlych rzecz sklonila mnie krytyka, a nie poklepywanie po ramieniu. Albo nawet, jesli nie skłonily mnie do zmiany, to przynajmniej do refleksji.
            Zamiast spóźnić się na ślub, mogłas albo zabrac dziecko w dźinsach - i na slubie pokazać, ze NIKT tak nie przyszedł ubrany, albo znaleźć kompromisowe rozwiązanie. Nie sukienkę i nie dźinsy. Myślę, ze dziecko lepiej zrozumiałoby, ze nie nalezy przychodzić niedbale ubranym na ślub, gdzyby samo zobaczył, jak sa ubrani inni - ale Ty przyjęłąś, ze dziecko WIE, jak trzeba sie ubrać, tylko nie chce. A ono ma prawo nie rozumieć.
            No, ale co by ludzie powiedzili, gdybyś przyprowadzila czterolatke w dżinsach, prawda? Nie miogłąś w żaden sposób na to pozwolić - i ja mam nie mowić o wizytówce?
            A swoje dziecko, gdyby mi zależało, ubrałabym zwyczajnie siłą i na ślub zdążyła, a nie miała do małego dziecka pretensje, jak do dorosłej kobiety...
            --
            Mops i kot

            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
            • 25.08.11, 17:21
              verdana napisała:

              > Zamiast spóźnić się na ślub, mogłas albo zabrac dziecko w dźinsach - i na slubi
              > e pokazać, ze NIKT tak nie przyszedł ubrany, albo znaleźć kompromisowe rozwiąza
              > nie. Nie sukienkę i nie dźinsy. Myślę, ze dziecko lepiej zrozumiałoby, ze nie n
              > alezy przychodzić niedbale ubranym na ślub, gdzyby samo zobaczył, jak sa ubrani
              > inni - ale Ty przyjęłąś, ze dziecko WIE, jak trzeba sie ubrać, tylko nie chce.
              > A ono ma prawo nie rozumieć.

              A rodzice są od tego, by jej głupoty wyperswadować, a nie pozwalać iść w dżinsach na wesele, by dziecię dopiero wtedy i dopiero tam się samo przekonało, że to niestosowne.

              A jak tam nie zrozumie (choć matka płonie ze wstydu), to dać jej jeszcze jedną szansę, może wtedy? A jak nie, to jeszcze kolejną? Ech...

              > A swoje dziecko, gdyby mi zależało, ubrałabym zwyczajnie siłą i na ślub zdążyła
              > , a nie miała do małego dziecka pretensje, jak do dorosłej kobiety...

              No i to jest mądra rada, a nie jakieś tam pozwalanie na samodzielne decyzje rozhisteryzowanej i grymaśnej czterolatce.
              • 25.08.11, 17:27
                A dlaczego dziecko nie może przekonać się, ze cos jest niestosowne na własnej skórze? Jest szansa, ze zapamięta. A tak jest szansa, ze awantira będzie się powtarzała przed każą uroczystością.
                Czterolatka , wbrew temu co się rodzicom wydaje, musi podejmować wiele samodzielnych decyzji - chocby w przedszkolu. Jesli systematyczne się ją od tego oducza, to jako siedmiolatka nie nauczy się tego z powietrza. I bedzie przybiegała do mamy z placzem, nie mogąć się zdecydować, czy narysować w pracy domowej pieska czy kotka, czy zapisać się na kółko teatralne w świetlicy i czy warto zaprosic na urodziny Kasię.
                --
                Mops i kot

                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                • 25.08.11, 17:44
                  verdana napisała:

                  > Czterolatka , wbrew temu co się rodzicom wydaje, musi podejmować wiele samodzie
                  > lnych decyzji - chocby w przedszkolu. Jesli systematyczne się ją od tego oducza
                  > , to jako siedmiolatka nie nauczy się tego z powietrza.

                  No ale tu chodzi nie o systematyczne oduczanie podejmowania samodzielnych decyzji, lecz niedopuszczenie do podejmowania nierozsądnych decyzji w jednej ze spraw życia codziennego.

                  verdana napisała:

                  > A dlaczego dziecko nie może przekonać się, ze cos jest niestosowne na własnej s
                  > kórze? Jest szansa, ze zapamięta. A tak jest szansa, ze awantira będzie się pow
                  > tarzała przed każą uroczystością.

                  Moja córka swego czasu uparła się, żeby na pasowanie na ucznia ubrać się w jakąś mało elegancką zieloną sukienkę i różowe rajstopy. Była wojna, niestety ja ją przegrałam, a na uroczystości płonęłam ze wstydu (córka wcale nie płonęła). Dziś się śmiejemy ze zdjęć z pasowania, ale nie może zrozumieć, dlaczego jej pozwoliłam na taki strój.
                  • 25.08.11, 17:51
                    Pozwolenie na podejmowanie tylko ROZSĄDNYCH decyzji to sprzeczność sama w sobie. Pozwolenie na podejmowanie decyzji uwzględnia możliwość, zę z naszego punktu widzenia decyzja będzie nierozsądna. Tylko tak człowiek nauczy się podejmowania decyzji samodzielnie i wyciągania z nich wniosków.
                    No widzisz - ważne jest dla Ciebie, aby córka podjęła decyzję taką, abys dobrze czuła się Ty, nie ona. A nawet jeśli ma siedem lat, to we własnych sprawach wazne jest to co ona czuje, nie Ty.
                    Jakbys się czuła, gdybyś podjęła decyzję,że na swoją uroczystość w pracy zalożysz jakąś sukienkę, a córka potem twierdziła,że o mało nie spaliła się ze wstydu, bo to ona powinna decydować w czym pokazujesz się znajomym?
                    --
                    Mops i kot

                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                    • 25.08.11, 18:13
                      > Jakbys się czuła, gdybyś podjęła decyzję,że na swoją uroczystość w pracy zaloż
                      > ysz jakąś sukienkę, a córka potem twierdziła,że o mało nie spaliła się ze wstyd
                      > u, bo to ona powinna decydować w czym pokazujesz się znajomym?

                      Jeśli miałaby uzasadnione argumenty (a obecnie wyrosła już z histerii okresu dziecięctwa), słuchałabym jej, nawet byłabym jej wdzięczna za taka uwagę. Ale u czterolatki...?

                      verdana napisała:

                      > Pozwolenie na podejmowanie tylko ROZSĄDNYCH decyzji to sprzeczność sama w sobie
                      > . Pozwolenie na podejmowanie decyzji uwzględnia możliwość, zę z naszego punktu
                      > widzenia decyzja będzie nierozsądna. Tylko tak człowiek nauczy się podejmowania
                      > decyzji samodzielnie i wyciągania z nich wniosków.

                      No jasne. Dojść można do wniosku, że należy dziecku (czteroletniemu!) pozwalać na decyzje nawet nierozsądne, bo taka opcja powinna być z założenia. Podawać przykłady, gdy to założenie będzie utopią nawet i u ciebie?
                      • 25.08.11, 18:54
                        e-emma-e napisała:

                        > No jasne. Dojść można do wniosku, że należy dziecku (czteroletniemu!) pozwalać
                        > na decyzje nawet nierozsądne,
                        No oczywiście. Szczególnie w sprawach, które nie przynoszą nikomu istotnej szkody. No niby jak się ma inaczej nauczyć?


                        --
                        JoShiMa

                        Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                    • 25.08.11, 20:06
                      Tylko w tej wypowiedzi zaprzeczasz sama sobie. Twierdzisz, że wolno, a nawet trzeba pozwolić czterolatce na podejmowanie nierozsądnych decyzji, żeby sama się przekonała, że popełniła błąd, a z drugiej strony uważasz, że czterolatka nie jest jeszcze na tyle mądra, by wiedzieć sama jak się stosownie ubrać. Masz rację w tym co mówisz, ale chyba nie czterolatce trzeba pozwalać na decydowanie w większości spraw, tylko sześciolatce, która już coś więcej zaczyna rozumieć i potrafi wyciągnąć wnioski nawet z błędnych decyzji, bo wtedy to ma sens.
                      A co do pozwalania mojej córeczce na dokonywanie własnych decyzji to owszem pozwalam na nie, ale w temacie wyboru zabawek lub decyzji gdzie pójść się bawić, czy ubierania się, gdzie idziemy w mniej oficjalne miejsca.
                      I potrafię przyjmować słowa krytyki pod swoim adresem, jeśli są uzasadnione od osób, które bliżej poznały temat, w którym się wypowiadają, a Ty jak widzę po jednym poście masz dość odważne sądy na temat osób, czasami bardzo niesłuszne i nad tym też warto się zastanowić.
                      • 25.08.11, 20:23
                        chyba nie czterolatce trzeba pozwalać na decydowanie w wi
                        > ększości spraw, tylko sześciolatce, która już coś więcej zaczyna rozumieć i pot
                        > rafi wyciągnąć wnioski nawet z błędnych decyzji, bo wtedy to ma sens.
                        A jak córka będzie miała 6 lat, uznasz że w porównaniu z 8-latką jest niedojrzała. Będziesz potrafiła postawić sobie granicę - tak, aby nie wp... w życie dziecka? Kiedy uznasz, że jest wystarczająco dojrzałe, aby pozwolić jej na pierwszą samodzielną decyzję?
                        Na razie chodzi nie o decydowanie w większości sprawy, ale o decydowanie, co na siebie włoży.
                        --
                        -------------------------------------------------------------
                        Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                        • 25.08.11, 21:32
                          Ale wcale tak nie jest. To, że nie zgadzam się czasami na jej decyzję co chce włożyć, a czego nie do przedszkola, gdzie uważam, że ubranie przez nią wybrane po prostu się do tego nie nadaje nie oznacza, że we wszystkim podejmuję za nią decyzję. Nie wiem skąd takie wnioski. Mogę z przekonaniem powiedzieć, że to jest mój największy problem z córeczką. Prawdą jest, że nie lubi chodzić w sukienkach, spódniczkach, sandałkach, więc jej do tego nie zmuszamy. Kupiliśmy jej trampki, adidasy i w tym chodzi i tutaj ona dokonała wyboru. Ale czym innym jest jeśli chce ubrać sprane spodenki (może czasami już zniszczone, bo w takich chodzi po domu) do założenia na przyjęcie, czy inną bardziej elegancką uroczystość, bo jeszcze nie rozumie, że w takich spodniach chodzi się po domu. I uwierzcie mi 4-letnie dziecko nie zrozumie (nawet widząc nieco zdziwione miny ludzi na imprezie), że tak się w takie miejsca nie należy ubierać.
                          • 25.08.11, 21:37
                            A dlaczego uważasz, że po domu można chodzić w byle czym jak ostatni kocmołuch, a na zewnątrz - to dopiero trzeba się odstawić?
                            I dlaczego oczekujesz, że skoro dziewczę nie lubi sukienek, będzie sukienki wkładało na imprezy? Rozważ tunikę z jakimiś eleganckimi legginsami...
                            --
                            -------------------------------------------------------------
                            Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                            • Gość: basca IP: *.ghnet.pl 25.08.11, 21:54
                              > A dlaczego uważasz, że po domu można chodzić w byle czym jak ostatni kocmołuch,
                              > a na zewnątrz - to dopiero trzeba się odstawić?

                              U mnie w domu chodzi się w dresach, mniej wyszukanych ubraniach, ale wygodnych i nie widzę w tym nic dziwnego. W domu się gotuje, można poplamić się obiadem - zwłaszcza dziecko. Dlaczego od razu nazywać to ubraniem na kocmołucha?
                              Jak wychodzę na zewnątrz ubieram lepsze ciuchy.
                              Taki zwyczaj, co nie znaczy, ze mi przeszkadza jak ktoś chodzi w domu w pełnym makijażu i sukience za 300zł.
                              • 25.08.11, 22:00
                                Ale po co trzymać w domu takie ubrania, w których nie można wyjść do przedszkola? W końcu tam też można się poplamić obiadem czy wyświnić w piaskownicy czy na zjeżdżalni?
                                --
                                -------------------------------------------------------------
                                Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                                • Gość: basca IP: *.ghnet.pl 25.08.11, 22:12
                                  Może dlatego, że ubrania są drogie.
                                  I nie każdego stać aby kupić wszystkie ubrania dobrej jakości.
                              • 25.08.11, 22:45
                                Gość portalu: basca napisał(a):

                                > U mnie w domu chodzi się w dresach, mniej wyszukanych ubraniach, ale wygodnych
                                > i nie widzę w tym nic dziwnego. W domu się gotuje, można poplamić się obiadem -
                                > zwłaszcza dziecko. Dlaczego od razu nazywać to ubraniem na kocmołucha?
                                Jeśli to są ciuchy w których nie chciałabyś się pokazać ludziom, to jest to na kocmołucha.

                                --
                                JoShiMa

                                Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                              • 25.08.11, 23:16
                                A dlaczego nie można iść do przedszkola w wygodnych i mniej wyszukanych ubraniach? Czynności wykonywane w przedszkolu przez przedszkolaka są równie zabójcze dla ubrań, jak te domowe.
                                --
                                -------------------------------------------------------------
                                Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                  • 25.08.11, 18:52
                    e-emma-e napisała:

                    > No ale tu chodzi nie o systematyczne oduczanie podejmowania samodzielnyc
                    > h decyzji, lecz niedopuszczenie do podejmowania nierozsądnych decyzji w jedn
                    > ej
                    ze spraw życia codziennego.
                    A jaka to różnica?

                    --
                    JoShiMa

                    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                  • 25.08.11, 20:13
                    lecz niedopuszczenie do podejmowania nierozsądnych decyzji w jedn
                    > ej
                    ze spraw życia codziennego.
                    W bardzo błahej kwestii życia codziennego, dodaj.

                    Dz
                    > iś się śmiejemy ze zdjęć z pasowania, ale nie może zrozumieć, dlaczego jej pozw
                    > oliłam na taki strój.
                    Dziwię się, że nie umiesz tego wytłumaczyć. ;-)
                    --
                    -------------------------------------------------------------
                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
              • 25.08.11, 18:50
                e-emma-e napisała:

                > A rodzice są od tego, by jej głupoty wyperswadować, a nie pozwalać iść w dżinsa
                > ch na wesele, by dziecię dopiero wtedy i dopiero tam się samo przekonało, że to
                > niestosowne.

                No tak. nie od dziś wiadomo, że nadrzędna powinnością rodzica jest kontrolować dziecko we wszystkim tak długo jak się tylko da.

                --
                JoShiMa

                Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                • 25.08.11, 20:17
                  nie kontrolować, tylko tłumaczyć, że w tym wypada iść na wesele, gdzie wszyscy są ładnie ubrani, a w tym nie, bo to podkoszulek, w którym może iść się pobawić z dziećmi do piaskownicy czy w ogrodzie. I nie zgadzać się na wszystko, nawet te najbardziej głupie pomysły dziecka, które później nie znając granic wejdzie rodzicom na głowę
                  • 25.08.11, 20:26
                    Myślę, że następnym razem, jak będziecie iść na wesele - po prostu pokaż jej sukienkę dzień wcześniej i powiedz, że w tym idzie. Albo daj wybór: to lub tamto. I przede wszystkim zacznijcie się wcześniej szykować... ;-)
                    --
                    -------------------------------------------------------------
                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                  • 25.08.11, 20:29
                    I nie zgadzać się na wszystko, nawet
                    > te najbardziej głupie pomysły dziecka, które później nie znając granic wejdzie
                    > rodzicom na głowę
                    Mam wrażenie, że zaczynasz wpadać w histerię i przesadę...
                    --
                    -------------------------------------------------------------
                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                  • 25.08.11, 21:01
                    aganiunia_1977 napisała:

                    > nie kontrolować, tylko tłumaczyć,
                    B Z D U R Y
                    W żadnej Twojej wypowiedzi nie ma nic o tłumaczeniu. Jest tylko o narzucaniu dziecku roli rodzica i to bezdyskusyjnie. I tylko dlatego, że mama tak zdecydowała.


                    > z dziećmi do piaskownicy czy w ogrodzie. I nie zgadzać się na wszystko, nawet
                    > te najbardziej głupie pomysły dziecka, które później nie znając granic wejdzie
                    > rodzicom na głowę
                    B Z D U R Y
                    wskazywanie dzieciom granic nie stoi w kolizji z pozwalaniem im na decyzje w pewnych mało istotnych sprawach. Moje dziecko ma dwa i pół roku. W bardzo wielu sprawach, jak na dwulatka, podejmuje samodzielne decyzje, bo ja mu na to pozwalam (nigdy nie zadaję pytania jeśli nie przyjmuję do wiadomości możliwości odmowy). A teraz wyobraź sobie, że wbrew temu co głosisz, moje dziecko nie wchodzi na głowę ani mi ani nikomu i znakomicie sobie radzi zarówno w domu jak i w żłobku.



                    --
                    JoShiMa

                    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                • 31.08.11, 00:57
                  joshima napisała:

                  > No tak. nie od dziś wiadomo, że nadrzędna powinnością rodzica jest kontrolować
                  > dziecko we wszystkim tak długo jak się tylko da.

                  Mowa o czterolatce, nie zapominaj. Poza tym problem dotyczy jednego jedynego aspektu funkcjonowania tego dziecka, a nie wszystkiego. Przeginasz w drugą stronę.
                  • 31.08.11, 09:34
                    e-emma-e napisała:

                    > Mowa o czterolatce, nie zapominaj.
                    Nie zapominam. Mam młodsze dziecko, które decyduje o sobie w większej ilości spraw niż wspomniana czterolatka.

                    --
                    JoShiMa

                    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                    • 31.08.11, 11:43
                      joshima napisała:

                      > > Mowa o czterolatce, nie zapominaj.
                      > Nie zapominam. Mam młodsze dziecko, które decyduje o sobie w większej ilości spraw
                      > niż wspomniana czterolatka.

                      Poczekamy, aż owoce zbierzesz ;-)
                      Choć z punktu widzenia dobra dziecka szkoda, żeś nieprzemakalna.

                      --
                      Ne puero gladium!
                      • 31.08.11, 19:53
                        scher napisał:

                        > Poczekamy, aż owoce zbierzesz ;-)

                        Wiem, że źle mi życzysz. Trudno, niektórzy tacy są.

                        --
                        JoShiMa

                        Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                        • 31.08.11, 21:43
                          joshima napisała:

                          > > Poczekamy, aż owoce zbierzesz ;-)
                          > Wiem, że źle mi życzysz.

                          To nie życzenia. Wróżę ci tylko cierpki smak rezultatów twoich poglądów wychowawczych.
                          Wróżę bez satysfakcji.

                          --
                          Ne puero gladium!
                          • 31.08.11, 23:34
                            scher napisał:


                            > Wróżę ci tylko cierpki smak rezultatów twoich poglądów wychowa
                            > wczych.
                            Bez obawy. Póki co rezultaty mnie bardzo cieszą. Mam wspaniałą córkę i świetną relację z nią.

                            --
                            JoShiMa

                            Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                            • 01.09.11, 00:37
                              joshima napisała:

                              > Mam wspaniałą córkę i świetną relację z nią.

                              Nie wątpię. Dziecko małe, o niczym to nie przesądza.
                              Jestem głęboko przekonany, że twoje poglądy na wychowanie prowadzą do złego.

                              --
                              Ne puero gladium!
                              • 01.09.11, 09:04
                                scher napisał:

                                > Nie wątpię. Dziecko małe, o niczym to nie przesądza.
                                > Jestem głęboko przekonany, że twoje poglądy na wychowanie prowadzą do złego.
                                Ja na szczęście mam swój rozum i zupełnie przeciwne przekonanie. I nie zamierzam z Tobą dłużej na ten temat prowadzić jałowej dyskusji.

                                --
                                JoShiMa

                                Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
          • Gość: lib IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.11, 16:15
            Ja pozwalam wybierać. Mój syn miał okresowe jazdy na jakieś ciuchy, chodził w nich i tyle. Zimą wychodzimy na bosaka na balkon pochodzić po śniegu, więc wie, że bez zimowych butów jest zimno. Kiedyś poszedł na spacer w dwóch różnych sandałkach. Różniły się tylko kolorem, nie było ryzyka, że będzie kulawy. Powiedział, że jeden pasuje z jednego powodu, drugi z innego. Dziecię uargumentowało - a tę umiejętność uważam za bardzo ważną - przeciwwskazań nie zauważyłam, więc poszedł. Nie rozumiem, po co trzymasz w szafie rzeczy, które się nie nadają na wyjście. Po co te rozciągnięte koszulki? Co do historii z sukienką, pozwoliłabym iść w tym, w czym chciała. Sukienkę wzięłabym ze sobą. Na miejscu pokazałabym, jak ludzie są ubrani i wyjaśniła dlaczego. Może zmieniłaby zdanie. Po co się spóźniać przez ciuchy? Po co się tak szarpiesz? Może twoja córka czuje, że nie może o niczym decydować i skumała, że na kwestię ciuchów jesteś szczególnie wyczulona, więc właśnie w tej kwetsii usiłuje ci pokazać, że może być górą?
          • Gość: kara_mia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.11, 16:16
            zabrałam córkę na zakupy i z nią kupowałam sukienkę bez żadnego sprzeciwu,

            może trzeba było zapytać w czym chce iść na ślub a nie kupować sukienkę i czekać na ewentualny sprzeciw???

            tylko trzeba by było pozwolić zadecydować córce...

            co do twojej uwagi odo verdany : Sprawiasz wrażenie idealnej mamy i osoby wszechwiedzącej.

            dla mnie verdana sprawia wrażenie osoby, która jest przekonana, o tym co mówi ( pisze) a to różnica. Nigdzie nie pisała, ze wie wszystko.
            Jak nie wie to nie zabiera głosu a jak zabiera to tam gdzie ma przekonanie o swojej kompetencji.
            To chyba jasne. trudno by było, gdyby pisała o czymś o czym nie ma pojęcia...

            a w tym szczególnym przypadku jej "wywąchanie" problemu akceptowania tego, że twoja córka chce odejmować samodzielne decyzje - wydaje mi się być bardzo trafne.


            • 25.08.11, 17:38
              Gość portalu: kara_mia napisał(a):

              > może trzeba było zapytać w czym chce iść na ślub a nie kupować sukienkę i czeka
              > ć na ewentualny sprzeciw???
              >
              > tylko trzeba by było pozwolić zadecydować córce...

              No przecież z córką kupowała tę sukienkę. Nie rozumiesz, że dzieci tak czasem mają, że mimo, iż na coś tam się zgodziły, potem się im odwidzi? To właśnie klasyczny przypadek, gdzie przy nierozsądnych wyborach połączonych z histerią nie wolno dziecku pozwalać na te wybory.
            • 25.08.11, 18:57
              Gość portalu: kara_mia napisał(a):

              > a w tym szczególnym przypadku jej "wywąchanie" problemu akceptowania tego, że t
              > woja córka chce odejmować samodzielne decyzje - wydaje mi się być bardzo trafn
              > e.

              Ja się z Verdaną bardzo rzadko zgadzam. Więc może warto podkreślić, że nasza zgodność oceny tej sytuacji oznacza, że coś jest na rzeczy.

              --
              JoShiMa

              Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
        • 25.08.11, 17:07
          verdana napisała:

          > I obawiam się,z e nie o ubieranie
          > tu w ogóle chodzi, ale o to, że nie jesteś w stanie przyjąć, ze dziecko ma
          > prawo do tego, aby samo wybrać.

          Niesensowne ubieranie połączone z histerią, a przy tym w innych sytuacjach dozwolone wybory córki - tak opisuje problem autorka. Rzeczywiście doszukałaś się w tym opisie zasady, że dziecko nie ma prawa samodzielnie wybierać?
          • 25.08.11, 19:03
            e-emma-e napisała:

            > Niesensowne ubieranie połączone z histerią, a przy tym w innych sytuacjach dozw
            > olone wybory córki - tak opisuje problem autorka. Rzeczywiście doszukałaś się w
            > tym opisie zasady, że dziecko nie ma prawa samodzielnie wybierać?

            Zasady wprowadzone przez matkę są niejasne. Pozwala wybierać dziecku tylko wtedy gdy jest to dla niej wygodne. Jednym słowem jak jej czapka stanie.

            --
            JoShiMa

            Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
      • 25.08.11, 16:29
        Gość portalu: natt napisał(a):

        > No i dodam ze mój czterolatek do teatru czy do cioci na imieniny sam prosi o ba
        > rdzo elegancki strój czyli obowiazkowo koszule z kolnierzykiem ;)
        > Proponuje wyluzowac.

        No ale autorka wątku właśnie z tym ma problem, dlatego pisze. Jej dziecko samo nie zawoła o elegancki strój na specjalne okazje, jak mniemam. Więc w czym niby ma wyluzować? ;)
        • Gość: basca IP: *.ghnet.pl 25.08.11, 16:52
          No ale jak zrozumiałam Natt pisze, ze jej dziecko samo do tego doszło, szkołą prób i błędów;)
          Dlatego proponuje wyluzować
          • 25.08.11, 19:05
            Gość portalu: basca napisał(a):

            > No ale jak zrozumiałam Natt pisze, ze jej dziecko samo do tego doszło, szkołą p
            > rób i błędów;)
            > Dlatego proponuje wyluzować
            No i dobrze zrozumiałaś.

            --
            JoShiMa

            Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
          • Gość: natt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.11, 09:09
            Dokladnie to mialam na mysli..
        • 25.08.11, 19:09
          nie mam czasu przeczytać całego wątku, ale co do ubrań na okazje.

          moją koleżankę jako malutkie dziecko strojono w sukieneczki itp., troche na siłę - efekt był taki, że już jako nastolatka wszędzie chodziła w jeansach i bluzie - chyba dopiero na bale w szkole założyła coś sukienkowego ;)
    • 25.08.11, 19:06
      ja u swojego 2,5 latka wprowadzam już często zasadę wyboru między dwoma rzeczami - jak nie chce sie ubierać - i działa rewelacyjnie.

      czterolatce dałabym się ubrać samej. to jej będzie niezręcznie, jak koleżanki stwierdzą, że dziwnie wygląda w ubraniach po kuzynie (a co one wogóle robią w jej szafie?)

      nie wiem, może się mylę, ale chyba za bardzo się spinasz tematem - daj jej więcej luzu :)
      to ważna umiejętność - dokonywanie wyborów i ponoszenie konsekwencji. jakoś postawa teściów barziej mnie przekonuje - z tego jednego posta.
    • 25.08.11, 19:53
      że aganiunia i e-emma-e to ta sama osoba?
      • 25.08.11, 20:20
        to napisz do administratorów, żeby to sprawdzili :) bo wrażenie Cię zmyliło
      • 25.08.11, 21:03
        Też mi to przeleciało przez głowę.

        --
        JoShiMa

        Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
        • 25.08.11, 21:35
          bawisz się w Rutkowskiego? :)
          • 25.08.11, 22:47
            aganiunia_1977 napisała:

            > bawisz się w Rutkowskiego? :)
            Nie. Ale to forum publiczne na którym mogę podzielić się moją opinią, bez względu na to czy się ona komuś podoba czy nie.

            --
            JoShiMa

            Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
            • 25.08.11, 22:52
              masz rację, ale na tym forum mogą być również osoby, które mają odmienne zdanie od Twojego
              • 25.08.11, 22:56
                A czy ja mówię, że nie?

                --
                JoShiMa

                Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                • 25.08.11, 23:09
                  tak, tylko ja napisałam posta z prośbą o rady, być może bardziej doświadczonych mam i co mnie denerwuje u nas na forum, zaraz pada ocena autora wątku na podstawie jednego posta. Nie wydaje Ci się to mijające się z celem?
                  • 26.08.11, 10:08
                    aganiunia_1977 napisała:

                    > tak, tylko ja napisałam posta z prośbą o rady, być może bardziej doświadczonych
                    > mam
                    No to je dostałaś.

                    > i co mnie denerwuje u nas na forum, zaraz pada ocena autora wątku na podst
                    > awie jednego posta. Nie wydaje Ci się to mijające się z celem?
                    Nie. Żeby zrozumieć poradę czasem trzeba najpierw zrozumieć co się źle robi. Poza tym jakoś nie zauważyłam, żeby padła jakaś miażdżąca kompleksowa ocena Twojej osoby. Po prostu zostały negatywnie ocenione niektóre Twoje zachowania a nie Ty jako osoba. Rozróżnij to, będzie Ci łatwiej przyjąć krytykę, która w tym wątku byłą raczej konstruktywna.

                    --
                    JoShiMa

                    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
      • 31.08.11, 00:47
        I co wynikło ze sprawdzenia detektywistycznego tych dwóch "osób"? ;)
        • 31.08.11, 12:26
          e-emma-e napisała:

          > I co wynikło ze sprawdzenia detektywistycznego tych dwóch "osób"? ;)

          Też jestem bardzo ciekawa :) A to najlepszy dowód, że "wszystkie" osoby na forum odpowiadają i zajmują sie stricte poruszanym przez autora tematem :) jakaś bzdura...
    • 25.08.11, 23:24
      Wydziel półkę z rzeczami "do przedszkola" i pozwól jej z niej wybierać. Lepiej chyba robić to wieczorem.
      Wspólne zakupy to świetny pomysł. Ty wybierasz cenę, materiał, jakość - ona resztę. Kupuj to, co zostanie zaakceptowane przez Was.

      Warto słychać dziecka, uwzględniać jego argumenty (byle wyrażone spokojnie), a nawet zmieniać pierwotne decyzje. Przyjmowałam tylko zasadę, że wrzasków nie słucham, przy histerii sklepowej wychodziłam bez zakupów, potrafiłam nawet zacząć ubierać na siłę... Choć jeśli moje dziecko nagle milkło i spokojnie podawało jakiś rozwiązanie, które pozwalało mu zachować trochę "twarzy" - to godziłam się :)


      Moja córa miała już w tym wieku wpływ na to, co nałoży do przedszkola, robiliśmy też razem zakupy i brałam jej zdaniem pod uwagę. Nie zauważyłam negatywnego wpływu na jej rozwój. Zamiast po prostu "nakazać" raczej tłumaczyłam. Przy czym to ostatnie nie musi ograniczać się do słów: zmarźnięcie w źle dobranym stroju też jest "tłumaczeniem".

      Teraz jak moje dziecko ma 16 lat większy zysk mam z tego, że potrafi _samodzielnie_ myśleć, niż z jej posłuszeństwa. Bo niestety w tym wieku my rodzice schodzimy na dalszy plan w porównaniu z grupą rówieśniczą....

      Dodam, że styl mamy dość oryginalny (choć różny) i zdarzają nam się zestawienia dość zaskakujące ;) Czerwone skarpetki do zielonych spodenek nie są dla mnie aż tak porażajace ;)
      Popełnianie błędów jest nierozerwalnie związane z podejmowaniem samodzielnych decyzji. Dlatego wymarzone ubranka (w sklepie) w domu czasem lądowały na dnie szafy ;)

      Pozdrawiam
      Jola
      • 26.08.11, 10:35
        Dzięki Wszystkim za cenne uwagi, przede wszystkim tym, którzy bez wygłaszania krytyki (bo ktoś postąpił/zachował się inaczej niż ja) potrafią dać konstruktywne, praktyczne rady...Na pewno wezmę je pod uwagę
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.