Dodaj do ulubionych

zachowanie pani przedszkolanki

29.09.11, 18:55
Witam, mam czterolatka który zaczął drugi rok bytności w przedszkolu. Pierwszy rok minął bez zastrzeżeń, natomiast od początku drugiego pani przedszkolanka wyjątkowo często i gęsto czyni uwagi na temat zachowania mojego dziecka.
Kilka przykładów:
Drugiego dnia pobytu pani skarżyła się, że dziecko jest senne i pytała przy innych rodzicach, o której chodzi spać.Kolejnego dnia twierdziła, że absolutnym bezsensem jest wykupienie obiadów, ponieważ dziecko nie będzie jadło (po dwóch obiadach!) powinnam zrezygnować.
Następnie zaczęły się uwagi, że się nie słucha, nie potrafi malować, wycinać, nie współpracuje z grupą, nie można z nim nawiązać kontaktu itp. Argument nr jeden, to taki że nie poradzi sobie w szkole (!).
Kiedy syn poszedł panią przeprosić za złe zachowanie, wstydził się i dopiero po chwili cicho przeprosił, pani skomentowała słowami: nie umiesz powiedzieć przepraszam, to wróć z mamą do domu i się naucz. Wypowiedziane to było tonem pogardliwym i podniesionym i w obecności osób postronnych. Generalnie tyrady są wypowiadane dobitnie, głośno i bez zwracania uwagi na to, czy ktoś niepożądany jest w pobliżu, czy też nie. Jestem osobą ugodową, przede wszystkim słuchającą drugiej osoby, staram sie tłumaczyć spokojnie łagodzić konflikty, nie wzniecać niepotrzebnych waśni. W tej sytuacji czuję, że moje dziecko jest upakarzane, ja również. Pani poucza mnie jak niesfornego uczniaka na forum szkoły. Bardzo mnie to stresuje, jadę po dzieci z lękiem, czy znów coś usłyszę. Po ostatniej takiej akcji, poryczałam się w domu.
Syn jest totalnym indywidualistą, jest uparty, krnąbrny, zdarza się mu być nieposłusznym. Radzimy sobie z nim przede wszystkim cierpliwością i spokojem. Reagujemy na każdą uwagę pani o nieposłuszeństwie i odpowiednio pozbawiamy małego przywilejów, a za dobre zachowanie nagradzamy. Z drugiej strony syn jest ciekawy świata, dużo rozmawiamy, uczymy się, gramy w gry. Zna cyferki, literki, potrafi dodawać i odejmować, zna angielski, nie lubi prac manualnych. Ćwiczymy w domu, pani ma pretensje, że widocznie za mało. Jestem mamą dwóch chłopców, niesamowicie się różnią między sobą i charakterem i zamiłowaniem do prac manualnych:)
Mam wrażenie, że pani zapomniała co to znaczy być pedagogiem, że dzieci są różne, zapomina o zasadach kulturalnego zachowania i być może sądzi, że im więcej będzie czynić uwag, tym bardziej się wykaże. Tym bardziej dziwi takie zachowanie, biorąc pod uwagę że pani długo jest przedszkolanką.
Proszę o opinie, co powinnam zrobić.
Edytor zaawansowany
  • jola_ep 29.09.11, 20:33
    > Reagu
    > jemy na każdą uwagę pani o nieposłuszeństwie i odpowiednio pozbawiamy małego pr
    > zywilejów, a za dobre zachowanie nagradzamy.

    Nie pomogę, ale proszę, nie rób tego.
    Nie przenoś przedszkola do domu.
    Dom to dom.
    Tym bardziej, że nie ufasz pani.

    Pozdrawiam
    Jola
  • marianka_marianka 29.09.11, 21:17
    Na spotkaniu zorganizowanym przez dyrekcję w pierwszym dniu przedszkola, pani przedszkolanka opiekunka 4-latków przedstawiła zasady, nowości funkcjonowania grupy itp. To co utkwiło mi szczególnie w pamięci to słowa:" i nie wierzcie drodzy rodzice swoim pociechom, kiedy się nadmiernie skarżą". Dlaczego mam nie wierzyć swojemu dziecku, kiedy nigdy mnie nie okłamało?
    Dziękuję Jola.
  • joshima 29.09.11, 22:07
    Pani przedszkolanka jest kuta na cztery nogi i nastawia rodziców przeciw dzieciom, bo doskonale wie, co dzieciaki mogą opowiadać w domu.

    Podpisuję się pod radą joli. Nie ma sensu karać dziecka na podstawie tego co przekazuje Wam ta przedszkolanka. Z reszta taka kara nie ma najmniejszego sensu.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • marianka_marianka 30.09.11, 10:01
    Ponieważ w poprzednim roku współpraca układała się dobrze, ignorowałam pewne zachowania, które nie do końca mi się podobały. Myślę, że tym razem nie puszczę takiego zachowania płazem, tym bardziej że nie pamiętam sytuacji, kiedy pedagog podniesionym tonem wygłaszał przy udziale publiczności jakieś tyrady, upokarzając mnie i moje dziecko.
  • ata99 29.09.11, 21:13
    Przepraszam, ale tak wygląda, jakby to nie syn chodził do przedszkola, a Ty. Nie ryczymy, tylko działamy, ostre przeciwstawienie się metodom pani, rozmowa z dyrekcją, wreszcie zmiana przedszkola. To co opisałaś, jest niedopuszczalne , musisz stanąć w obronie synka.
  • marianka_marianka 29.09.11, 21:25
    Jestem wrażliwcem z natury, ale płaczę tylko w domu:)
    Lubiłam Panią, jest sympatyczna, miła- synek ją lubi.
    Poprzedni rok był bez zarzutu. Być może nie zauważyłam pewnych spraw.
    Nie chciałabym zabierać dzieci z przedszkola, to ostateczność.
  • mama_myszkina 29.09.11, 21:36
    Od rozwiązywania problemów w przedszkolu jest przedszkolanka. To jest jej praca, za to ma płacone. Zachowuje się, jakby prowadziła, za przeproszeniem, punkt dziennej opieki dla psów, chociaz chyba nawet psy traktuje się z większym szacunkiem!

    Jej zachowanie jest naganne. Myślę, że ona ma jakieś problemy ze sobą i to g*ojenie Ciebie i Twojego syna na forum robi jej dobrze, po prostu nakręca się władzą i poczuciem kontroli.

    Gdybym ja była na Twoim miejscu, to w momencie, kiedy zaczęłaby następną tyradę, przerwałabym jej i stanowczym tonem powiedziała, że po pierwsze, jej obowiązkiem jest zapewnienie dzieciom opieki i edukacji i jeśli sobie nie radzi jako pedagog, to nie Twój syn jest temu winien, bo syn to normalne, zdrowe, fajne dziecko. Pogadałabym też z dyrektorką i to od razu.

    A synowi bym powiedziała, że ma się nie przejmować i absolutnie przestałabym karać go w domu za zachowanie z przedszkola! W godzinach przedszkolnych od wychowywania jest pani. Jeśli sobie nie radzi, to już jest jej problem.

    Takie publiczne zawstydzanie moze mieć dla synka złe konsekwencje. Jego indywidualizm nie jest niczym złym, a pani się pewnie wkurza, bo nie umie go 'złamać'. I dobrze, że mały się broni!

    Jeśli rozmowa nie poskutkuje, proponuję poszukac innego przedszkola. Takie metody 'wychowawcze' czynią często naprawde spore szkody.
  • patrilla 29.09.11, 21:48
    rozumiem niezadowolenie Pani jeśli synek dezorganizuje jej zajęcia ale dla mnie karygodne jest jak pedagog zachowuje się tak jak cytowałaś kiedy syn przepraszał ją, powinna to "przerobić" na pozytywne rzeczy.
    ja umówiłabym się z Panią na indywidualną rozmowę i zapytała dlaczego zmieniła się jej postawa względem syna jeśli Pani negowałaby to przedstawiłabym jej zachowanie w zeszłym roku. Nie negowałabym na razie jej podejścia pedagogicznego tylko starała podpowiedzieć co na syna działa.
    moim zdaniem podobnie nie powinnaś za złe zachowanie w przedszkolu karać go w domu.
  • malabum 30.09.11, 14:26
    zareaguj i to szybko. Ja miałam też pogadankę z wychowawcą mojego dziecka i Pani zmieniła się o 180 stopni.
  • marianka_marianka 01.10.11, 10:51
    Czy ktoś mógłby mi podpowiedzieć jeszcze coś, na co powinnam zwrócić Pani uwagę, bo mam zamiar się z nią spotkać razem z mężem?
  • Gość: m2m IP: *.dynamic.chello.pl 01.10.11, 17:03
    Może na to że motywowanie i wzmocnienie pozytywne jest o wiele skuteczniejszą metodą pracy z wychowankiem, niż ciągłe kary i upominanie?

    Karanie dziecka po czasie i za coś czego nie byłaś świadkiem jest nie fair wobec dziecka. W przedszkolu zapewne został już ukarany, za jeden "grzech" należy się jedna kara. ;)
  • anita53 02.10.11, 17:46
    Może warto poprosić o rozmowę z wychowawczynią w obecności przedszkolnego psychologa lub dyrekcji ?

    Informacje dotyczące zachowania dziecka powinny być przekazywane bez obecności osób postronnych.
  • esr-esr 03.10.11, 12:38
    ja nie bardzo zrozumiałam - pani ma pretensje, że Twój czteroletni synek nie umie malować i każe nad tym pracować w domu??? a co to - studia na ASP są? ma zaliczyć rysunek bo go nie wpuści na obiad? pani się chyba w odwłoku poprzewracało i chce "odbębnić" zajęcia z dziećmi przy minimum własnego zaangażowania. a skargi na senność dziecka to już zupełne nieporozumienie, rozumiem że pani nigdy nie bywa senna?
    ja bym powiedziałam pani, że nie życzę sobie dręczenia mojego dziecka (bo to jest dręczenie, jeśli codziennie się go czepia). jeśli ma uwagi merytoryczne to proszę bardzo, ale nauka malowania, zachowania w grupie, etc to jest rola przedszkolanki, a nie rodzica i jeśli pani sobie nie radzi to już jest jej problem a nie dziecka (rozumiem, że syn nie jest agresywny i nie stanowi zagrożenia dla innych dzieci tylko nie pracuje jak mały robocik). może poproś o założenie zeszytu z uwagami - wpis typu "dziecko jest senne" wygląda na tyle głupio, że pani na pewno by zaniechała tego typu odzywek, a dodatkowo dyrekcja przedszkola będzie miała możliwość kontroli nad pracą pani. Ty też możesz wpisaywać tam swoje odpowiedzi "dziecko nie umie malować - odpowiedź: ma 4 lata, proszę je nauczyć".
    i za nic bym nie przenosiła kar za zachowanie w przedszkolu do domu, a już tym bardziej nie niszczyła naturalnej "odmienności" i indywidualizmu dziecka. moim zdaniem takie cechy nalezy wręcz pielęgnować, bo większość osób wybitnych w jakichkolwiek dziedzinach cechował indywidualizm.
  • mariela1987 05.10.11, 12:15
    mi się wydaje,że problemem jest zachowanie dziecka a nie to że nie potrafi czegoś zrobić. Sama piszesz,ze jest indywidualistą i wy podchodzicie do niego ze spokojem i cierpliwościa. Niestety nie zawsze da sie na przykład czekać cierpliwe na dziecko aż zechce usiąść i zrobic prace. Co do sprawności manualnej- zgadzam się z pania- jeżeli nie bedziecie ćwiczyć będa bardzo duże problemy z pisaniem. Co do reszty zachowan nauczycielki to hhmm.. dziwię się,że prędzej nie porozmawiałaś z nauczycielka. Ja bym powiedziala ( bez obecnosci syna): ,,Syn pania przeprosił i zachowala sie pani bardzo niekulturalnie tych przeprosin nie przyjmując" itd. Porozmawiaj z nauczycielką bo jej zachowanie jest niepokojące. Ja bym wstrzymała się z dyr i poczekała na rozwój sytuacji.
  • esr-esr 07.10.11, 10:15
    ja rozumiem, że biedne dziecko ma siedzieć 8-9 godzin w przedszkolu a potem jeszcze godzinę lub dwie ćwiczyć szlaczki? nie za dużo jak na przedszkolaka?
    i nie rozumiem, jak pani w przedszkolu nie może cierpliwie czekać aż dziecko usiądzie i zechce robić prace - to jest zadanie pani wychowawczyni tak pokierować grupą, żeby dało się tam pracować. i to są małe dzieci, a nie roboty, które w określonej godzinie wszystkie razem pięknie siadają i rysują/wycinają/śpiewają.
    jak ja nie poradzę sobie na zajęciach z grupą (a uczę dorosłe osoby) to jest to moja wina i do mnie należy mieć pretensje. jesli ktoś z grupy odstaje w umiejętnościach to też moim zadaniem jest to zauważyć i poświęcić takiej osobie więcej czasu, przy czym od osób dorosłych można wymagać większej dyscypliny niż od dzieci.
  • marianka_marianka 05.10.11, 21:09
    Rozmawiałam z panią, niestety rozmowa mnie nie usatysfakcjonowała.
    Ja podkreśliłam tylko kwestię podnoszenia głosu na mnie w obecności osób trzecich, jako niedopuszczalną. Powiedziałam pani, że dla mnie niewyobrażalne jest podnoszenie głosu na jakiegokolwiek petenta, choćby poprzedni podniósł mi ciśnienie, czy ogólnie byłabym wściekła czy w złym humorze. Paniu się usprawiedliwiała tym, że rzekomo nie była już w pracy (to co robiła na terenie zakładu pracy?), tylko sobie piła kawkę z koleżanką (osoba postronna). Poprawcie mnie ,jeżeli się mylę ale pedagog nawet kiedy jest po pracy, nie powinnien krzyczeć na rodzica i dziecko w towarzystwie obcych osób, albo przynajmniej powiedzieć :droga pani, aktualnie skończyłam pracę, czy możemy porozmawiać jutro?
    Panią rozmowa mocno zestresowała, ja tymczasem okazałam się oazą spokoju, aż się sama sobie dziwię:) Pani wyciągała różne dziwne zachowania mojego syna, których nawet nie była świadkiem, podkreślała że trafił nieprzygotowany do 3-latków, co wg mnie jest bzdurą bo potrafił komunikować potrzeby fizjologiczne, łącznie z samodzielnym pójściem do toalety, spuszczeniem wody itepe. Pani przypomniała, że kiedyś (rok temu) na placu zabaw nie słuchał się i biegał jak szalony oraz, że odstawił histerię przy wyjściu z przedszkola. Ja odparłam, że i owszem, ale ja nie wiem co się działo w przedszkolu, że płakał i reagował histerią ,a po drugie co ma zachowanie syna do zachowania pani?
    Generalnie pani podkreślała nieprzystosowanie moich dzieci do 3-latków (każde sygnalizowało potrzeby fizjologiczne, odpieluchowane dawno, każde potrafiło napić się z kubeczka, zjeść kanapkę i się zrozumiale wysłowić) np z powodu ubrudzenia się obiadem, rozrzucania chleba i nieumiejętnością podciągania sobie spodni po skorzystaniu z toalety. Pani podkreślała, że dawno nie spotkała takich "niedostosowanych" dzieci, co dla mnie jest kompletną nowością, zważywszy na fakt że nie słyszałam skarg w poprzednich latach.
    Odnoszę wrażenie, że pani za wszelką cenę i wszelkimi dozwolonymi metodami próbowała się wybielić, podkreślając moją ułomność jako matki i "upośledzenie" moich dzieci.
    Tak jak pisałam wcześniej, wyszłam nieusatysfakcjonowana. Mnie chodziło tylko o przyznanie się pani do niestosowności zachowania, a nie wyciąganiu "trupów z szafy". Tym bardziej, że byłam na każde zawołanie, każdy telefon, zawsze miałam uśmiech, czas i doceniałam pracę pań nauczycielek.
    Oceńcie proszę.
  • marianka_marianka 05.10.11, 21:18
    Umknęło mi spostrzeżenie, że pani często przeskakiwała z tematu na temat, jakby chciała mnie zmylić ,rozstroić itp. Ciężko mi było nadążyć za jej tokiem rozumowania, wyskakiwała z różnymi spostrzeżeniami jak przysłowiowy filip z konopii.
  • karigi 05.10.11, 21:53
    Jestem nauczycielką przedszkola i dla mnie takie zachowanie pani jest karygodne! Nauczycielka wygląda na osobę kompletnie wypaloną zawodowo, z silną postawa roszczeniową wobec rodziców. Z rodzicem się współpracuje, tworzy sie relacje partnerską - w końcu wspólnie pracujemy nad małym człowiekiem. Nigdy nie należy podchodzić do relacji z rodzicami z pozycji -"jestem PEDAGOOOCIEM, więc zawsze wiem lepiej". A już zupełnie niedopuszczalne jest kwestionowanie umiejętności wychowawczych rodziców - a odnosze wrażenie, że to pani właśnie robi. O karygodnym i przedmiotowym traktowaniu dziecka nawet nie wspomnę, bo krew mnie zalewa. Czy ta przedszkolanka jet już w mocno zaawannsowanym wieku? Bo ja widzę tu sfrustrowanego strąceniem z piedestału pedagoga starej daty, choć mogę się mylić . Bezwzględnie zalecam rozmowę w obecności dyrekcji przedszkola. I dużo stanowczości, droga Marianko - słowa "nie życzę sobie", i "pani obowiązkiem jest", wprowadź w jak największej ilości:):) W sprawie twojego dziecka ty rządzisz, i z takiej pozycji powinnas do niej wystartować! Pozdrawiam:)
  • marianka_marianka 05.10.11, 22:37
    Pani jest kilka lat przed emeryturą, co podkreśla na każdym kroku słowami: spotkamy się za kilka lat i pani sama zdecyduje, czy mi podziękować za wychowanie dzieci, czy może nie. Najbardziej mnie dotknęło tworzenie otoczki wokół moich dzieci, jako "problemowych" "niedostosowanych", jak gdyby pani puszczała w obieg informację, to nie ja jestem winna, to roszczeniowa matka... Nie mieszkam w dużej miejscowości, ale od niedawna na tzw zadupiu i niestety tutaj takie opinie krążą w społeczności, na zasadzie ja jestem tu długo, przyszła nowa i się mądrzy. Mnie to dotyka, ponieważ nie jestem matką roszczeniową, mam duży szacunek do pedagogów szczególnie wieloletnich, bo to im się przyszło zmagać z ze zmianami pokoleniowymi.
    Bardzo poważnie myślę o oficjalnej skardze do przełożonego, dlatego że pani w sobie nie widzi absolutnie żadnej winy, natomiast moją odczytuje z każdego niewłaściwego zachowania dziecka. A mnie chodziło tylko o przyznanie się do niestosownego zachowania pani. O nic więcej. Konsultowałam się z pedagogami i KAŻDY potwierdził niestosowność zachowania.
  • kachape 05.10.11, 22:04
    zgroza!!! to znaczy teoretycznie możnaby wypowiedzi Pani przedszkolanki tłumaczyć obroną za wszelką cenę, ale podziwiam Cię, że wytrzymałas ze spokojem teksty o nieprzygotowanych do przedszkola 3 latkach jakich dawno już nie widziała...
    niestety nie wiemy jak ta wasza pogadanka wplynie na dalsze traktowanie Was i dziecka... macie jakieś przedszkole w odwodzie?
  • marianka_marianka 06.10.11, 09:46
    Przedszkola są- prywatne, kilkanaście km stąd. Ja nie biorę jednak absolutnie pod uwagę zabierania z nich dzieci, bo to nie przedszkole jest problemem, ale podejście jednej z wychowawczyń.
  • esr-esr 07.10.11, 10:11
    rozumiem, że po pracy pani może jechac po matce jak, nie przymierzając, po burej suce? co za różnica czy jest w pracy, czy nie - i tak nie miała prawa podnosić na Ciebie głos. absurd jakiś.
    ja bym poszła poromawiać z dyrekcją, bo takie zachowanie nauczycielki jest niedopuszczalne i na pewno odbije się na dziecku - będzie mu np. ciągle docinać, że źle rysuje, wycina itp.
    i taka myśl mnie naszła: piszesz, ze to mała miejscowość - pomyśl czy nie nadepnęłaś na odcisk pani, bądź komuś z jej otoczenia? problem może się wywodzić ze spraw totalnie niezwiązanych z przedszkolem.
  • marianka_marianka 07.10.11, 10:56
    esr-esr napisała:
    pomyśl czy nie nadepnęłaś na odcisk pani, bądź komuś z jej otoczenia? problem może się wywodzić ze spraw totalnie niezwiązanych z przedszkolem

    Raczej nie. Nie krzyżują się nasze wspólne ścieżki zarówno na gruncie zawodowym, jak i prywatnym. Problem raczej będzie mogła mieć pani, gdyż firma mojego męża sfinansowała sporo gratisów dla przedszkola, a mąż jest w dobrej komitywie z dyrekcją.

    esr-esr napisała:

    rozumiem, że po pracy pani może jechac po matce jak, nie przymierzając, po burej suce? co za różnica czy jest w pracy, czy nie - i tak nie miała prawa podnosić na Ciebie głos. absurd jakiś.


    Otóż to. A tego rodzaju tłumaczenia świadczą wyłącznie o braku kultury. I to jej m.in. powiedziałam.
  • marianka_marianka 06.10.11, 09:48
    czy mogłaby się Pani również odnieść do mojego wpisu?
  • marianka_marianka 17.10.11, 11:56
    Przy luźnej rozmowie podczas śniadania, moje dziecko zapytane:-" Opowiadałeś pani w przedszkolu jak ładnie rysujesz w domu?" odpowiedziało:" Tak, mówiłem. Ale pani powiedziała, że i tak mi nie wierzy..."

    Ręce opadają. Jak przedszkolak ma być zmotywowany i docenione jego wysiłki, jeżeli pani na wstępie uznaje go za kłamcę. Zaznaczam, że mowa o 4- latku.
  • borderka80 17.10.11, 13:00
    Marianka, coś okropnego o czym piszesz. Baba nie szanuje dziecka, ani Ciebie.
    Upokarza małego przy innych (nosz zdenerwowałam się jak to przeczytałam). Ciągle po nim "jeździ" (a który maluszek wytrzyma ciągłą krytykę?). Za ten numer z przeprosinami zrobiłabym babie zadymę! Co to w ogóle ma być? Wygląda na to, że "pańcia" wyżywa się na dziecku. Stanowczo zaprotestuj! Z doświadczenia wiem, że grzeczniutkie, cichutkie mamy są olewane. Te głośne, wywalczają to, czego chcą. Ja nie wytrzymałabym takich ciągłych skarg i przypisywania mojemu maluchowi wszystkiego co najgorsze (przecież dobrze znam swoje dziecko). Poza tym: jaka TWOJA wina? Że malec jest "niegrzeczny" i np. nie posłuchał pani? To jest jeszcze MAŁE dziecko (prawdę mówiąc też bym nie słuchała takiego antypatycznego indywiduum. :P
    Marianka, podobno dziecko w przedszkolu jest "niegrzeczne"? To tylko słowa nieżyczliwej baby. Dlaczego w domu ma karę? Dla mnie to bezsens. :( Mama powinna stawać za dzieckiem murem. Przeciwko całemu światu. A dopiero w domu na spokojnie przeanalizować sytuację i (być może) upomnieć, ale sam na sam. Musisz wyznaczyć pewne granice.
    Twój synek zna literki, cyfry, liczy? Jest bardzo zdolnym, mądrym dzieckiem!
    Też mam bystrego, aktywnego 4ro latka. Pani czasem sadza go przy stoliku. Potem rozmawia. I to działa. Ale nauczycielowi musi się chcieć. To przedszkole jest DLA DZIECI, a nie dzieci dla wygody i komfortu nauczycieli.
    Pozdrawiam :) trzymajcie się dzielnie :)

    P.S.
    Być może Cię to zdziwi, ale niektóre 4ro latki kłamią :) (np. mój, jego koledzy też).
    Nie robiłabym z tego powodu dramatu. Od kłamstwa w wieku czterech lat, do zostania bandytą i mordercą daleka droga. :D :D
    Ja do dziś czasem kłamię ;) :>
    --
    [*]Synek2002 Córeczka2004 Synek2007
  • justyna_dabrowska 17.10.11, 18:06
    Opadły mi ręce. To, co robi przedszkolanka jest nieprofesjonalne a na dodatek szkodzi dziecku. Rozumiem, że Pani jest trudno się z tą pania skonfrontowac ale mąż byłby tu pomocny? Poprosiłabym o rozmowę w obecności dyrekcji i poprosiłabym o to by
    - nie zwracała pani publicznie uwagi
    - zaproponowała WŁASNY sposób na rozwiązanie problemów z synkiem na JEJ terytorium

    Musimy reagowac na takie zachowania bo inaczej to sie nigdy nie zmieni...
    Pedagogika małych dzieci jest niestety w POlsce na nie najlepszym poziomie ale sa w tym zawodzie wspaniali ludzie i ich trzeba wspierać

    powodzenia
    pozdrawiam
    jd
  • marianka_marianka 19.10.11, 12:45
    Dziękuję za rady. W konfrontacji z tą panią czuję się bezradna, bo nie jestem przyzwyczajona do prowadzenia rozmowy w ten sposób, czyli wykrzykiwaniem pretensji z wyczuwalną agresją. Nie jestem też pewna, czy rozmowa z dyrektorem zmieni przecież wieloletnie nastawienie pani do podopiecznych. Dyrektor ma "pod sobą" kilka placówek, nie tylko to przedszkole, a ta pani współpracuje z nim od lat, więc zapewne nie są mu obce jej metody wychowawcze. Nie chcę walczyć z wiatrakami, bo mam wrażenie że ta walka obróciłaby się ostatecznie przeciwko moim dzieciom. W tej chwili pani nie zrobi mi już żadnej uwagi na temat dziecka, co nie przeszkadza jej demotywować go w przedszkolu. A tego ja nie jestem w stanie dowieść, kto będzie wierzył 4-latkowi? Dlatego zwątpiłam w sens dalszej walki.
  • marianka_marianka 20.10.11, 08:15
    Załamuje mnie to, co się dzieje w tym przedszkolu. Mam wrażenie, że biorę udział w jakimś kiepskim serialu. Mój 3-latek poskarżył się, że młodsza z pań dała mu klapsa, bo odkręcił za mocno kran i ochlapał siebie i dzieci wodą. Potwierdził to starszy syn i szczegółowo opowiedział, jak do tego doszło. Powiedziałam dzieciom, że paniom w przedszkolu absolutnie nie wolno bić dzieci, szarpać itp. Dałam dziecko do przedszkola, żeby było bezpieczne, a nie żeby ktokolwiek go bił. Czy naprawdę już nikomu nie można ufać?
  • Gość: melancholia IP: *.acn.waw.pl 20.10.11, 08:37
    To juz się chyba do skargi do kuratorium czy gminy kwalifikuje. A na pewno do rozmowy z dyrekcją.
  • Gość: klops IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.11, 11:43
    czytam i czytam Twoje posty i naprawdę dziwi mnie Twoja bierna postawa!!!!
    Twojemu dziecku dzieje się krzywda a Ty nic z tym nie robisz!!!
  • marianka_marianka 20.10.11, 13:55
    Nie masz racji. Gdybym była bierna, nie zareagowałabym w ogóle, tylko potulnie się z panią zgodziła. Ja natomiast spotkałam się z nią, sprzeciwiłam się jej postawie i poglądom i od czasu rozmowy nie ma żadnych uwag względem dzieci. Incydent z klapsem jest bardzo świeży i tym razem wysłałam męża. Zobaczymy, jak się potoczy rozmowa. Chcemy dodatkowo zasięgnąć opinii innych rodziców oraz pracujących kiedyś z panią pedagogów, zanim wybierzemy się do dyrektora. Podpowiedziano mi jeszcze jedno rozwiązanie, ale dopóki jest w fazie planów, nie chcę zdradzać szczegółów.
  • borderka80 20.10.11, 18:38
    OMG! :shock: Jak to klapsa???? 3 latkowi? :shock: Nosz.... :evil:
    Poszłabym z awantura do babsztyla, potem do dyrekcji.
    A potem napisałabym skargę do kuratorium!
    Porażka z tej przedszkolanki!
    --
    [*]Synek2002 Córeczka2004 Synek2007
  • Gość: klops IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.11, 12:13
    ktoś bije Twoje dziecko, a Ty chcesz zasięgnąć opinii innych rodziców???
    mam wrażenie, że sama zachowujesz się jak dziecko w kontaktach z Panią przedszkolanką.
    ja bym już dawno sprawę przedstawiła dyrekcji przedszkola
  • Gość: gosia89171 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.11, 16:07
    Ta kobieta powinna zostać zwolniona dyscyplinarnie i to natychmiast. Niedopuszczalne jest to, że jakaś przedszkolanka dała klapsa twojemu dziecku. Idź jutro do dyrekcji i powiedz co się wydarzyło. Ja bym taką babę udusiła własnymi rękami.Biedne dziecko.
  • marianka_marianka 21.10.11, 18:05
    Rozumiem, że masz doświadczenie w takiej sprawie. To powiedz mi, co zrobić kiedy przy dyrekcji pani się wyprze klapsa, twierdząc że dziecko sobie to ubzdurało, bo trzylatki wymyślają niestworzone historie?
  • Gość: gosia89171 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.11, 19:07
    Jak pani się wyprze przy dyrekcji klapsa to powiedz, że jego brat widział jak pani dała klapsa. A możesz poproś starszego brata żeby powiedział w gabinecie pani dyrektor że pani go uderzyła. Dodaj również, że nie pochwalasz bicia dzieci i jeżeli się to jeszcze raz powtórzy to zgłaszasz to do kuratorium oświaty.I nie daj sobie wmówić że trzylatki wymyślają niestworzone historie. Walcz do upadłego o lepsze traktowanie ciebie i dziecka. To jest jakaś nieroformowalna przedszkolanka , która minęła się z powołaniem
  • marianka_marianka 21.10.11, 19:18
    Dzięki za radę. Pytanie było wprawdzie do "klopsa", który się oburzył inicjatywą rozmowy z innymi rodzicami. On pewnie w gorącej wodzie kąpany i wszystkie sprawy załatwia od ręki i w największych emocjach, sądząc po ilości wykrzykników. Emocje są złym doracą.
  • borderka80 22.10.11, 09:19
    Wiesz co, ja też z tych w "gorącej wodzie" kąpanych ;) Najpierw działam, a potem się zastanawiam.
    W tej sytuacji nie zastanawiała bym się czy uwierzą. Dwójka dzieci potwierdza jedną historię (szczęście w nieszczęściu, że starszy brat to widział), a pani wiadomo.....będzie się bronić i kłamać. Nie powinno to ujść jej na sucho.
    Pozdrawiam
    --
    [*]Synek2002 Córeczka2004 Synek2007
  • Gość: gosia89171 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.11, 16:32
    Napisz w tygodniu jak załatwiłaś sprawę z przedzkolanką.Pozdrawiam ciepło ciebie i dzieci
  • kasiekrychter 22.10.11, 21:23
    prawdopodobnie pani ta wypaliła się zawodowo. żal mi Was, chyba powinna Pani pomyśleć o zmianie przedszkola. aurelusia.blogspot.com/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka