Dodaj do ulubionych

Jak poradzić sobie ze złośliwością i bezczelnością

IP: *.adsl.inetia.pl 30.09.11, 22:35
Mój brat ma 12 lat, ja jestem siostrą i mam 23 lata, a mama ma 51 lat. Od dłuższego czasu nie radzimy sobie z nim (tata się wyprowadził 2 lata temu, a w tym roku był rozwód). Złośliwie odpowiada, wyśmiewa się z nas, robi na złość, żeby dokuczyć, jest męczący i robi to świadomie i z premedytacją, żeby zdenerwować. Nie wiem, jak na to reagować. Moja mama drze się na niego i wyzywa i daje kary, ja robię to samo, mimo że nie chcę. To nie przynosi skutków. Grzeczne proszenie po kilka razy tym bardziej nie. Szantaże też nie. Ostatnio się śmiał ze mnie nawet jak płakałam i widział, że mi przykro. Od tego czasu jestem na niego "obrażona", tzn. mówię mu, że nie gadam z nim, że bardzo nieładnie się wobec mnie zachował i że zepsuł naszą relację. Ja sama się w tym męczę, bo nie lubię takiej atmosfery. On robi się przez to jeszcze gorszy, jeszcze bardziej dokucza. Z drugiej strony nie chcę wyjść z inicjatywą pogodzenia się, bo wiem, że jego zachowanie się powtórzy, a on się niczego nie nauczy i będzie myślał, że wszystko mu wolno. Proszę o pomoc.
Edytor zaawansowany
  • verdana 30.09.11, 22:46
    Po pierwsze - jesteś siostrą, a nie rodzicem. Nie jest Twoim zadaniem wychowywać, drzeć sie i dawać kary. To zadanie matki, nie starszej siostry i 12-latek ma prawo być wobec Ciebie nieposluszny. Przykro mi to mowić, ale trudno, aby Cię w tej sytuacji lubił i martwił się Twopim zmartwieniem. Starsza siostra powinna byc raczej czyms w rodzaju opoki, buforem miedzy nastolatkiem, a władzą rodzicielska, a nie kolejnym rodzicem i karzącym wychowawcą. To nic nie da, a już pogorszyło kontakty miedzy Wami. Nie mówiąc już o tym, ze obrazanie się dorosłej kobiety na dziecko i "nie gadanie" z nim przez szereg dni - to dziecinada, ktora jednak rzeczywiście doprowadza do tego, ze tracisz uczucie brata, nie mowiąc już o szacunku - zachowujesz się jak dziecko, a wychowujesz go jak dorosła.
    Zostaw matce wychowanie, Ty postaraj się byc bardziej siostrą. Siostrą, ktora rozumie, ze jak dziecku wali się świat po rozwodzie rodziców, to nie jest do końca jego winą, ze jest nieprzyjemny wobec dwóch osób, ktore mają do niego nieustanne pretensje.
    Na razie Twoje obrazanie się, niechęć do pogodzenia się z bratem świadczy o tym, zę zdecydowanie nie powinnaś nikogo jeszcze wychowywać.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: ag IP: *.adsl.inetia.pl 30.09.11, 22:58
    Oprócz skrytykowania mnie, to jaką dała mi Pani radę? Napisała Pani, czego mam nie robić, a co mam robić? Jak reagować (konkretny przykład), gdy jest niegrzeczny?
    Moja mama nie umie go wychować. Nie umiała też mnie, dlatego ja się tak zachowuję. Proszę poradzić, co powinna robić moja mama wobec brata, to jej przekażę.
    Ja do tej pory byłam dobrą siostrą, mieliśmy bardzo dobry kontakt i ja nic nie zmieniłam w swoim zachowaniu, co mogłoby to pogorszyć, a mimo to pogorszyło się.
  • mama_myszkina 30.09.11, 23:08
    Po pierwsze, brat ma 12 lat, a więc prawdopodobnie wchodzi w okres dojrzewania, co jest trudne i bez rozwodu rodziców.

    Będzie miał huśtawki nastrojów, będzie wszystko wiedział lepiej itp. Pogódź się z tym, bo biologii nie zwalczysz nawet najcięższą dyscypliną. Nastolatki się buntują, tak już jest.

    Dodatkowo chłopcu zwalił się świat, bo rozwód rodziców i odejście ojca to ciężkie przeżycie dla dwunastolatka. Prawdopodobnie czuje się przez ojca odrzucony. Zamiast wsparcie w wsarszej siostrze ma żandarma.

    Nie ma mowy, żeby na tym ofrum ktoś dawał Twojej mamie za Twoim pośrednictwem szczegółowe rady dotyczące wychowania jej syna. Od tego jest psycholog i terapia rodzinna, bo każdy przypadek traktuje się indywidualnie.

    Moimz daniem chłopiec nie radzi sobie z poczuciem odrzucenia, bólem a to rodzi gniew. Ponieważ ma 12 a nie 32 lata, odreagowuje stosownie do swojego wieku. Być może wini matke za odejście ojca.

    Cóż, jak już napisano, Ty jesteś siostrą, nie matką i lepiej dla wszystkich będzie, jak w tej roli pozostaniesz. Wchodząc w rolę rodzica utwierdzasz nastolatka w przekonaniu, że wszyscy są przeciwko niemu, a matkę zwalniasz z odpowiedzialności, która ciąży na niej, nie na Tobie.

    I nie obrazaj się tak o krytykę, konstruktywna krytyka jest lepsza niż najsłodsze pochlebstwa.
  • Gość: ag IP: *.adsl.inetia.pl 30.09.11, 23:16
    No właśnie nie widzę, by ta krytyka była konstruktywna, bo nie widzę propozycji zmiany mojego zachowania tylko mówienie, jaka nie powinnam być. Ja to sama wiem, że tak nie powinno być, co napisałam w pierwszym poście. Dodam, że sama się też źle z tym czuję i nie jest mi łatwo, więc może trochę zrozumienia też dla mnie.

    Więc jak ja mam się zachowywać? Proszę o konkretną poradę, gdy ja o coś proszę, a on tego nie robi. Bo nadal nie uzyskałam pomocy.

    On już był taki przed rozwodem, tzn. przed odejściem taty, więc proszę tak wszystko na ten rozwód nie zwalać. Atmosfera w domu też była zła, jak tata był w domu.

  • verdana 30.09.11, 23:19
    Rad dać nie umiem, bo co to znaczy, ze nastolatek "jest niegrzeczny"? Niegrzeczny może być na przyklad zamykając się w pokoju, odpowiadając burkliwie na pytania typu "co w szkole" i stanowczo twierdzacy, ze nauczyciele są głupi, stopnie niesprawiedliwe, a on sam ciemiężony.
    Może być też niegrzeczny okradając samochody, bijąc matkę, aby mu dała kasę na fajki i wagarujac.
    Trochę to jednak inne sytuacje. Poza tym nastolatki z zasady nie sa "grzeczne". A jak są, to rodzice się martwią, dlaczego nastolatek w ogóle się nie buntuje.
    Poza tym, co na ten temat sadzi matka? Okazuje się bowiem,z ę juz nie tylko 12-latek jest zły, ale matka takze. Z jednej strony jest zła, bo wrzeszczy, z drugiej - Ty robisz to samo... Jesli uważasz, ze wrzeszczy za bardzo, to brń brata, a nie mu dokładaj.
    Zmiana zachowania - proste. Przestań wychowywać brata, zostaw to mamie. Możesz z nim pogadać o kolegach, szkole, pozwolić się wyzalić, pozwolić, aby był coraz mniej mlodszym braciszkiem, a coraz bardziej partnerem do rozmowy.
    Nikt Ci konkretnej porady nie udzieli, bo kompletnie nie wiemy, co brat zawinił.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • mama_myszkina 01.10.11, 09:22
    Przecież masz jasno napisane, żeby zostawić wychowywanie matce i przestać być żandarmem. Oczekujesz, że rozpiszemy Ci to w formie diagramu? Nie wiem, jak wytłumaczyć osobie, której nigdy nie widziałam, jak nie gnębić brata krzykiem i nie wchodzić w rolę rodzica. Po prostu tego nie rób.

    Zachowanie brata jest moim zdaniem normalne w tej nienormalnej sytuacji. Odreagowuje złością ból z powodu odejścia ojca. I moze zamiast wrzeszczeć, pogadaj z nim o tym, jak on się tak naprawdę czuje i co tam słychac w szkole.
  • Gość: ag IP: *.adsl.inetia.pl 01.10.11, 09:27
    Wrzeszcze rzadko. Gadam z nim, ale on nie chce rozmawiac o swoich uczuciach. O szkole tyle o ile.
    NApisalam jasno moje pytanie - co robic, gdy go o cos prosze, a on zlosliwie tego nie robi albo robi cos na zlosc, zeby zdenerwowac. Odpowiedz dostalam taka: nie wychowuj. Rzeczywiscie pomocna i na temat.
  • scher 01.10.11, 10:04
    Gość portalu: ag napisał(a):

    > Wrzeszcze rzadko. Gadam z nim, ale on nie chce rozmawiac o swoich uczuciach.

    I bardzo dobrze. Jeżeli kiedykolwiek chcesz mieć szczęśliwe małżeństwo, nie ucz się rozmawiać z mężczyzną o "jego uczuciach". Nie wolno z mężczyzny robić kobiety.

    --
    Ne puero gladium!
  • mama_myszkina 01.10.11, 15:20
    Ale jazda.

    Czyli twoimz daniem mężczyźni nie mają uczuć? Mężczyzna, który potrafi nazywac własne uczucia będzie dużo lepszym partnerem, ponieważ umie rozpoznawać uczucia partnerki. Emocjonalny analfabetyzm mężczyzn to najczestsza przyczyna rozwodów.
  • scher 01.10.11, 15:33
    mama_myszkina napisała:

    > Czyli twoimz daniem mężczyźni nie mają uczuć?

    Zaczyna się kobiece bla, bla, bla ;)

    --
    Ne puero gladium!
  • verdana 01.10.11, 22:39
    Chyba faktycznie nie mają. Rozumu także, skoro nie potrafią rzeczowo odpowiedzieć...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • scher 01.10.11, 22:56
    verdana napisała:

    > Chyba faktycznie nie mają. Rozumu także, skoro nie potrafią rzeczowo odpowiedzieć...

    :-)

    --
    Ne puero gladium!
  • mama303 02.10.11, 16:51
    Proponuje zapytać go: Stary, dlaczego jesteś złośliwy? Dlaczego chcesz mi/matce zrobić koniecznie przykrość? I poczekać na odpowiedź.
  • mama303 02.10.11, 16:54
    mama_myszkina napisała:

    > Przecież masz jasno napisane, żeby zostawić wychowywanie matce i przestać być ż
    > andarmem.

    czyli Co? jak starsza siostra, dorosła kobieta widzi że młodzian sie fatalnie zachowuje w stosunku zarówno do niej jak i do matki ma go poklepać po ramieniu? Lub przemilczeć?
  • jola_ep 02.10.11, 19:31
    > czyli Co? jak starsza siostra, dorosła kobieta widzi że młodzian sie fatalnie z
    > achowuje w stosunku zarówno do niej jak i do matki ma go poklepać po ramieniu?
    > Lub przemilczeć?

    Nie.
    To znaczy, że nie musi się spinać i traktować tego jako swój obowiązek.
    Ona go nie wychowuje. To zadanie jej matki.

    Za to może zwyczajnie chronić swoje granice. Jeśli ją obraża - zakomunikować i odsunąć się. Odejść. Wyrzucić. W zależności od okoliczności.
    Nie wciągając się jednak w dyskusje, przekomarzania, kłótnie i wrzaski. To nic nie da.
    Rozmowę pozostawiając na czas, gdy emocje opadną.

    Pamiętając jednoczesnie o tym, że nie można wszystkich słów nastolatka brać do siebie. Nawet jeśli wrzeszczy, że mu nie zależy, nie kocha, nienawidzi, cieszy się z tego nas zranił.

    Nastolatek jest jak jeż: kłuje, ale miękki w środku.

    Konkrety zależą jednak od sytuacji.

    Pozdrawiam
    Jola
  • mama303 03.10.11, 18:16
    jola_ep napisała:

    > Nie.
    > To znaczy, że nie musi się spinać i traktować tego jako swój obowiązek.
    > Ona go nie wychowuje. To zadanie jej matki.

    Oczywiscie że wychowanie to nie jest obowiązek siostry natomiast reakcja na złe zachowanie kogokolwiek powinna byc natuaralna, zreszta niezależnie czy źle zachowuje sie brat młodszy, czy starszy, siostra czy ktokolwiek.
  • morekac 03.10.11, 18:24
    natomiast reakcja na złe
    > zachowanie kogokolwiek powinna byc natuaralna, zreszta niezależnie czy źle zac
    > howuje sie brat młodszy, czy starszy, siostra czy ktokolwiek.
    No to i matce wypadałoby zwrócić uwagę, że się wydziera...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • mama303 03.10.11, 20:18
    Można i matce uwage zwracac czemu nie, jesli czujemy że kogos krzywdzi, robi komus przykrość itd. Generalnie autorce chyba bardziej przeszkadza zachowanie brata, Bazuję na tym co ona pisze: nie pasuje jej zachowanie brata i pyta co robić. Niektórzy radza nie reagowac bo to nie jej sprawa.... ja się dziwię takim poradom. W końcu to jej brat i lezy jej jak widac na sercu jego zachowanie.
  • asia_i_p 01.10.11, 14:52
    Siostra może być buforem, ale nie powinna być workiem treningowym. Nie powinna też akceptować każdego zachowania swojego brata. Dla mnie scenka, w której dziewczyna płacze, a brat się z tego śmieje, jest przerażająca. Absolutnie zrozumiała jest po niej obraza na parę dni.
    Dziewczyna też ma prawo być wykończona rozwodem, zwiększeniem odpowiedzialności, zwiększeniem obowiązków, itd. Jeżeli brat daje w kość, to rozwala jej też życie towarzyskie, bo nie bardzo ma jak przyprowadzić koleżanki czy chłopaka. Pisze tutaj i znowu dostaje tylko i wyłącznie listę wymagań, znowu brat jest w centrum, ten biedny, nad którym trzeba się skupić, a ona ma się dostosować.
    Znam tę sytuację. Moja siostra była bardzo dobrym dzieckiem, wyczekanym przeze mnie strasznie i strasznie kochanym, a po śmierci mamy i tak bolało mnie bardzo, że całe współczucie skupiło się na niej, a wszystkie wymagania na mnie. Pamiętam, jak wszyscy tłumaczyli mi, jakie wielkie nieszczęście ją spotkało i w związku z tym co ja powinnam zrobić. Miałam 18 lat, a ona 8. Oczekiwania były różne - od ojca, że zrozumiem, że ma prawo ułożyć sobie życie, od sióstr ojca, że dopilnuję, żeby je sobie ułożył po ich myśli, od siostry mamy, że zastąpię matkę mojej siostrze, że poprowadzę dom (babcia, która nam pomagała, wyjechała na miesiąc przed moją maturą - wszyscy mówili, jaki to dramat dla mojej babci i siostry, co do mnie, wychodziło na to, że mnie to jakoś nie powinno ruszać). Prawie dwadzieścia lat minęło i niby już wszystko rozumiem, w zasadzie mam dobry dzień, a usta mi się teraz trzęsą i mam mokre oczy.
    Tak, że twardo będę bronić starszych sióstr i ich prawa do tego, żeby też dostać trochę współczucia i zrozumienia.
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • Gość: ag IP: *.adsl.inetia.pl 01.10.11, 16:07
    Dziękuję za wsparcie. Nie jest dokładnie tak jak napisałaś, ale przynajmniej podchodzisz do tego z innej strony. Trzymaj się też.
  • mskaiq 01.10.11, 07:25
    Wedlug mnie ma powazne problemy, odejscie ojca to dla niego duza i trudna
    sprawa.
    Moze byc w nim bardzo wiele zlosci, wiele pretensji, zalu. Moga to byc rowniez
    problemy z rowiesnikami.
    Wszystko co mozesz zrobic to usiasc kolo niego, posluchac, postarac sie zrozumiec
    co sie z nim dzieje. Kary, darcie sie na niego tylko powieksza jego problemy.
    Mysle ze potrzebuje kogos bliskiego, kto moglby mu pomoc zrozumiec jego problemy.
    Sprobuj mu pomoc a jesli nie bedziesz mogla do niego dotrzec, sprobojcie sie
    zastanowic nad psychoterapia dla niego.
    Napewno potrzebuje pomocy.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • scher 01.10.11, 08:09
    Wszyscy "dyżurni" będą teraz tłumaczyć i usprawiedliwiać zachowanie dziecka jego prawdziwymi czy urojonymi problemami.
    Żadne problemy nie tłumaczą bezczelności i złośliwości.

    Wg mnie trzeba reagować jak najbardziej naturalnie, jak na bezczelność każdego innego człowieka. Nie wydzierać się na dziecko, lecz konsekwentnie nie pozwalać mu na pewne zachowania. Szukać konsekwencji naturalnych, nakładać je raczej spokojnie, choć gniew (byle nie przesadzony) też jest naturalną reakcją na czyjąś złośliwość.

    Ograniczać przywileje w odpowiedzi na bezczelność, ale nie na długi okres, na pół dnia, na dzień, dwa, trzy. Potem zasada "czystego konta", niech dziecko od nowa próbuje być dobrym człowiekiem. Jakie przywileje można ograniczyć? Właściwie wszystkie. Nie jest na przykład powiedziane, że bezczelne dziecko musi wychodzić do kolegów, czy zajmować się swoim hobby.

    Konsekwentnie wymagać zadośćuczynienia, kiedy sprawi komuś przykrość.

    Nakładać dodatkowe obowiązki i ściśle go z nich rozliczać. Zakupy niech robi, niech odkurza, sprząta, zmywa, pierze, zaangażować do pomocy przy malowaniu mieszkania... Oczywiście najpierw trzeba pokazać, jak się co robi, i dokładnie określić efekt końcowy, który będzie wymagany.

    No i perswazja, trzeba za każdym razem, ale już gdy gniew minie, tłumaczyć dziecku, dlaczego jego zachowanie jest nie do zaakceptowania i jakie uczucia budzi w innych ludziach, jakie skutki społeczne powoduje.

    Szukać w dziecku dobra, zwracać uwagę na zachowania prospołeczne, prorodzinne, na najdrobniejsze przejawy ludzkich odruchów, na przejawy dobrego serca. Zauważać to, nazywać w rozmowach z dzieckiem.

    Spędzać z nim czas, choćby początkowo i nieco na siłę, interesować się zeszytami, pracami domowymi, przepytywać z tego, czego się miał nauczyć. Zabierać go do kina (tylko na coś wartościowego, nie na jakąś szmirę, gdzie główną "atrakcją" jest bekanie bohaterów i żarcie popcornu), do teatru, na wycieczki.

    Kształtować jego poczucie męskości. On w twoich oczach powinien dostrzegać, że wyrasta na mężczyznę, który może się podobać, może być postrzegany przez płeć przeciwną jako atrakcyjny, silny, zdecydowany, odpowiedzialny, zaradny, bystry, inteligentny, wartościowy, ktoś, czyje towarzystwo jest miłe i pożądane.

    Dać mu jakieś męskie wzorce. Niech coś może trenuje, pływa, może harcerstwo, nawet i chór, jeżeli jest prowadzony przez mężczyznę.

    --
    Ne puero gladium!
  • morekac 01.10.11, 08:22
    Sorki, Sher, ale od kształtowania męskości to raczej tatuś powinien być, a nie starsza siostra., która jeszcze ma raczej mizerne kompetencje do 'wychowywania' 12-latka.

    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • scher 01.10.11, 10:06
    morekac napisała:

    > od kształtowania męskości to raczej tatuś powinien być, a nie starsza siostra

    Siostra jest kobietą i to, jak postrzega i traktuje brata, ma duży wpływ na jego obraz siebie.

    --
    Ne puero gladium!
  • morekac 01.10.11, 22:19
    Siostra prawdopodobnie ma za dużo problemów sama ze sobą i swoim otoczeniem, żeby jeszcze mogła sobie poradzić z dostarczaniem chłopakowi wzorców. Jakichkolwiek wzorców.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • jola_ep 01.10.11, 08:54
    > Wszyscy "dyżurni" będą teraz tłumaczyć i usprawiedliwiać zachowanie dziecka jeg
    > o prawdziwymi czy urojonymi problemami.

    Ale to ma sens. Naprawdę.

    Jak moja starsza córa miała 10 lat i zaczęła dojrzewać, to zaczęły się problemy. Myślę, że spokojnie inni nazwali by to bezczelnością i złośliwością....

    Mi NAPRAWDĘ pomogło zrozumienie co się z nią dzieje. Tu nie chodzi o wyjaśnienie: on ma problemy, więc trudno, musi taki być.

    Reagujemy na złe zachowania, ale jednocześnie musimy być świadomi tych mechanizmów. Choćby po to, aby nie odbierać ataków dziecka jako tylko i wyłącznie świadomej, celowej złośliwości. Bo wtedy coraz trudniej dostrzegać w nim dobro, lubić go, stosować zasadę "czystej karty".

    Inna sprawa, że siostra nie jest od wychowywania. A już na pewno nie pokaże mu, jak być mężczyzną. Nawet tylko " oczami" ;)

    > No i perswazja, trzeba za każdym razem, ale już gdy gniew minie,

    Dodam - minie z obu stron. Przyjąć zasadę, że w stanie wzburzenia nie rozmawiamy. Oddzielić się, nawet wyjść z pokoju. Do sprawy wrócić, gdy ucichną emocje.

    Z resztą też się zgadzam. Ważne jest wspólne spędzanie czasu - dobre są długie spacery (w konkretnym celu) bo wtedy łatwiej o swobodną rozmowę. Tylko trzeba uwierzyć, że 12 latek też ma coś mądrego do powiedzenia. Moja córa kiedyś powiedziała: "mama, nie tłumacz mi, mam 12 lat i umiem sama wyciągać właściwe wnioski" :) Tak siebie widzi 12-latek. A kim jest dla nas? Czy tylko wykonawcą poleceń, czy kimś ważnym, kto razem z nami pomaga tworzyć i utrzymywać dom? (w sensie: sprzątać, gotować, prać, prasować itd. itp.)

    Pozdrawiam
    Jola
  • scher 01.10.11, 10:09
    jola_ep napisała:

    > Jak moja starsza córa miała 10 lat i zaczęła dojrzewać, to zaczęły się problemy.
    > Myślę, że spokojnie inni nazwali by to bezczelnością i złośliwością....
    > Mi NAPRAWDĘ pomogło zrozumienie co się z nią dzieje.

    Owszem, ale znajomość przyczyn nie powinna usprawiedliwiać skandalicznego zachowania dziecka. Musi być reakcja.

    --
    Ne puero gladium!
  • Gość: ag IP: *.adsl.inetia.pl 01.10.11, 10:32
    Dzięki za wszystkie wpisy, choć mi nie pomogły. Próbujecie znaleźć przyczynę, a nie odpowiadacie na moje pytanie, jak sie zachowac w konkretnej sytuacji. Nie prosilam o diagnoze, dlaczego tak sie dzieje. Rozumiem, ze jak bedzie mi pyskowal, to po prostu mam sie zgodzic na to co on chce i byc dobra siostra.

    Mam tylko ostatnie pytanie - czy jest szansa, ze odpowie mi tutaj ekspert (w końcu forum sie nazywa eksperckie)?
  • scher 01.10.11, 11:27
    Gość portalu: ag napisał(a):

    > Dzięki za wszystkie wpisy, choć mi nie pomogły. Próbujecie znaleźć przyczynę, a
    > nie odpowiadacie na moje pytanie, jak sie zachowac w konkretnej sytuacji.

    Do mnie też ta uwaga?

    > Mam tylko ostatnie pytanie - czy jest szansa, ze odpowie mi tutaj ekspert

    Jest. Masz napisane w opisie forum: ekspert odpowiada trzy razy w tygodniu na wybrane wpisy.

    --
    Ne puero gladium!
  • Gość: ag IP: *.adsl.inetia.pl 01.10.11, 11:31
    Nie, do Ciebie nie, ale te sposoby, ktore wypisalas, tez nie pomagaja.
  • morekac 01.10.11, 12:45
    Skoro mama nie chce - może sama poszukaj pomocy? Dla siebie - bo jest duża szansa, że 'niechcący' pomożesz tym bratu. Mimo wszystko mogłabyś ponamawiać mamę na warsztaty dla rodziców - jeśli takie są w waszej okolicy.
    BTW: skoro piszesz, że mama nadaje się do terapii w pierwszej kolejności, to dlaczego wszelkiego zła upatrujesz w bracie?
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • Gość: ag IP: *.adsl.inetia.pl 01.10.11, 13:32
    Tak jak napisałam - ja już się zapisałam na terapię dla siebie.
    Nigdy nie napisałam, że upatruję wszelkiego zła w bracie... Prosiłam tylko o pomoc, jak zachować się w takich konkretnych trudnych sytuacjach.
  • morekac 01.10.11, 22:39
    Może literatura? Jest przyszpilona na górze forum. Obawiam się, że sama psychoterapia nie załatwi problemu z bratem - w każdym razie trochę to potrwa.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • feronique 02.07.13, 16:38
    Nie jestem ekspertem, ale myślę, że wiele zależy od konkretnej sytuacji - nie wiemy, czy oczekujesz od niego jakichś cudów, czy chodzi o zwykłe kwestie w stylu "odnieś po sobie talerz do kuchni". Są takie rzeczy, o które warto się "spinać", a są takie, gdzie czasem dla świętego spokoju warto odpuścić (a w każdym razie Ty masz prawo odpuścić, bo nie jesteś matką).
    Myślę, że rzeczy takie jak nauka czy obowiązki domowe powinna egzekwować mama. Ty powinnaś dbać o siebie - czyli reagować, kiedy brat zachowuje się nieprzyjemnie wobec Ciebie. Jeśli sprawił Ci przykrość i nie masz ochoty z nim gadać, jak najbardziej masz prawo to okazać. Może warto spróbować z nim pogadać, kiedy akurat ma lepszy dzień albo lepszy moment, zamiast wdawać się w przepychanki słowne wtedy, kiedy akurat on ma atak bycia wrednym nastolatkiem i nie da się z nim nawiązać sensownego kontaktu?
  • jola_ep 01.10.11, 12:59
    > Owszem, ale znajomość przyczyn nie powinna usprawiedliwiać skandalicznego zacho
    > wania dziecka. Musi być reakcja.

    Nie twierdzę, że nie musi być reakcji. Choć w moim wypadku wystarczyło "zraniłaś mnie", "tym tonem nie będę rozmawiać" i odejście. Naprawdę nie trzeba zaraz ograniczać tv ;)

    Skoncentrowanie się tylko na tym, jak ukarać dziecko jest bardzo poważnym błędem.
    A z tym się chyba zgadzasz (sądząc po tym, co napisałeś wcześniej).

    Moim zdaniem nie ma prostych rad: jak robi tak i tak, to zareaguj tak i tak, albo ukarz w ten sposób i ... sukces 100%.

    Pozdrawiam
    Jola
  • Gość: ag IP: *.adsl.inetia.pl 01.10.11, 08:56
    Dziękuję za tę wypowiedź.

    A tak w ogóle to czy na moje pytanie odpowie psycholog? Bo rozumiem, że osoby, które odpowiadają to po prostu zwykli forumowicze?

    Ograniczanie przywilejów nie pomaga, bo on wie, że i tak ta kara się kiedyś skończy albo powie, że może mieć tę karę i mu dobrze.

    Z tymi jego zainteresowaniami to też problem. Nie ma żadnego hobby, próbował paru rzeczy, ale to nie to. Jedyne co robi to czyta książki. To czytanie bierze się stąd, że my mu każemy i jak on już usiądzie, to sam się wciąga. Jak jest sam i nie ma szlabanu, to najchętniej by siedział pół dnia przed komputerem. Czasem wyjdzie na dwór na boisko do kolegów.
  • Gość: ag IP: *.adsl.inetia.pl 01.10.11, 09:01
    Dodam, że mama daje mu też czasem zadania - sprzątanie. Gdy się nudzi albo nie ma co robić. Wtedy on to robi, ale nie widzę, by to miało na niego jakiś wpływ.
    Generalnie to ja wiem, że my się wszyscy nadajemy do terapii, ale nie da się.
  • morekac 01.10.11, 22:35
    Sprzątanie to tylko sprzątanie, a nie jakiś cudowny sposób na wyrabianie charakteru...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • mama_myszkina 01.10.11, 09:26
    Opisujesz normalnego nastolatka. pewnie,fajnie by było, żeby interesował się gotowaniem i fizyką kwantową, ale takie rzeczy to raczej na filmach. Siedzi na komputerze - źle, czyta - źle. Cięzko się czyta to, co piszesz o własnym bracie.

    Napisze ostro, ale mam wrażenie, że zrobiłyście sobie z matką z chłopaka kozła ofiarnego, którego złe zachowanie pozwala się Wam nie skupiać na własnych problemach. To dość częste w rodzinach o zaburzonej równowadze i nadaje się na terapię.

    W takim układzie to chłopiec jest najbardziej pokrzywdzony.
  • Gość: ag IP: *.adsl.inetia.pl 01.10.11, 09:28
    Nie napisalam, ze to, ze czyta to jest źle.
  • Gość: ag IP: *.adsl.inetia.pl 01.10.11, 09:33
    Poza tym, nie umie mi Pani doradzić, bo nie zna Pani dokładnie sytuacji, ale z drugiej strony już Pani zdiagnozowała sytuację, że mój brat jest kozłem ofiarnym, a ja wyrodną siostrą.
  • asia_i_p 01.10.11, 15:15
    Napisze ostro, ale mam wrażenie, że zrobiłyście sobie z matką z chłopaka kozła
    > ofiarnego, którego złe zachowanie pozwala się Wam nie skupiać na własnych prob
    > lemach.
    Tego nie wiemy. Równie dobrze może być tak, że to dziewczyna, która tu pisze, ma przypisaną rolę, jest "niewidzialnym dzieckiem", tym, które zawsze było dobre i odpowiedzialne, a cała uwaga poświęcona była temu sprawiającemu problemy. Albo obie role działają razem. I ona jest już u skraju wytrzymałości psychicznej.
    Ona potrzebuje pomocy, a nie posłuchania, jak biedny jest jej brat - to już pewnie słyszy od całej rodziny.

    Do autorki - kiedy ostatni raz twoja matka porozmawiała z tobą o twoich sprawach, a nie o wychowaniu brata? Kiedy ty byłaś najważniejsza?
    Tylko nie zacznij marzyć, że jak wychowasz brata, to nagle znajdziesz się w centrum uwagi, ktoś cię doceni i będzie wreszcie czas dla ciebie. Prawdopodobnie nie będzie.
    Odpuść wychowanie go jako syna, twoja matka musi sobie syna wychować sama. Broń siebie i układaj z nim stosunki dla siebie. I osobno z nim, a osobno z matką.
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • Gość: ag IP: *.adsl.inetia.pl 01.10.11, 16:20
    Lubię się nad sobą użalać, ale tutaj nie mogę powiedzieć, bym była gorzej traktowana jako dziecko. Mama nas traktuje tak samo, nikogo nie faworyzuje. Ale to jest takie skomplikowane. Mama czasem mówi, że sobie nie radzi i żebym jej pomogła (jak jest zrezygnowana i załamana). Czasem mówi, że to dla mnie go urodziła i myślała, że ja go wychowam, skoro ona nie umie (ale to raczej żartem). Czasem mówi, że najbardziej jej zależy, żebyśmy się kochali i mieli dobrą relację.
    Podsumowując. Moim zdaniem moja mama popełniła i popełnia wiele błędów wychowawczych. Wobec mnie - dlatego ja kseruję jej zachowanie wobec brata, ale chcę to zmienić (m.in. dzięki psychoterapii). Wobec brata - ciągle to robi. Dlatego ani ona ani ja nie umiemy go dobrze wychować i jestem tego świadoma. Wiem też, że będzie miał skrzywione życie emocjonalne, tak jak i ja mam (przed odejściem taty było też beznadziejnie).

    Mój problem polega na tym, że się boję, że jak będę tolerować jego złe zachowanie, to on stwierdzi, że wszystko mu wolno i będzie robił tak dalej. A ja dalej będę z nim jeździć do kina, grać w gry, rozmawiać o szkole itd. Słowa, że mi przykro i że nieładnie się zachował już nie działają. Mam wątpliwości, czy taka moja pobłażliwość byłaby dobra dla jego wychowania (nie mówiąc tu o tym, że to mnie dotyka).
  • morekac 01.10.11, 08:27
    Może namów mamę na jakieś warsztaty dla rodziców? Terapię rodzinną? Spotkanie z psychologiem?
    Bo na razie drzecie się na siebie bez opamiętania, wszyscy troje.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • Gość: ag IP: *.adsl.inetia.pl 01.10.11, 08:58
    To odpada, choć moja matka byłaby pierwsza do terapii i leczenia. Ona nie chce.
    Tylko ja się sama zapisałam ostatnio na psychoterapię dla siebie.
  • mama_myszkina 01.10.11, 15:29
    I dobrze.

    Widzę, że cały czas przewija się tu wątek amy, która nie chce, nie potrafi, nie może itp. Mam wrażenie, że mama ma problemy ze swoją rolą rodzica, Ty próbujesz tę lukę zapełnić a brak jawi się jako źródło wszelkich problemów. Bo łatwiej jest mamie obarczyć winą brata niż zastanowić się nad własnym rodzicielstwem.

    Świetnie, że zapisałas się na terapię, trzymaj sie tego.
  • Gość: ag IP: *.adsl.inetia.pl 01.10.11, 16:25
    Nie, nie pisałam wcale, że mój brat to źródło wszystkich problemów, to nieprawda. Moja mama ma wiele różnych problemów, ale nie obarcza winą brata. Ani ja. Ja uważam, że on jest pokrzywdzony, ale skrajność w drugą stronę (biedne opuszczone dziecko) też nie jest dla niego dobre. Staram się traktować go normalnie, bez rozczulania się ale i bez obarczania winą za wszystko. On jest ogólnie ok, tylko nie umiemy sobie poradzić z jego pyskówkami i oszukiwaniem.
  • asia_i_p 01.10.11, 14:56
    Odpuść karanie brata. Protestuj wtedy, kiedy na odcisk nastąpi tobie, matki nie broń, musi sobie poradzić sama.
    Jeżeli jesteś zła, to nie przebaczaj na siłę, ale też na siłę nie ciągnij obrazy, kiedy nie masz już na nią ochoty. Czy macie coś, co lubicie robić razem? Idźcie może do kina na jakiś horror, pojedźcie gdzieś na rowery. Niech wie, że ma fajną siostrę, ale z drugiej strony niech wie, że jak po tej siostrze zaczyna jeździć, to fajnie już nie jest.
    Nie wdawaj się w awantury, tylko wychodź, jak zaczyna wrzeszczeć, zaznaczając, że chętnie pogadasz, ale nie tak.
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • Gość: ag IP: *.adsl.inetia.pl 01.10.11, 16:11
    Dobrze, nie będę mu dawać kar. Nie będę też krzyczeć ani mówić niemiłych słów.
    My ogólnie bardzo się kochamy i ja lubię z nim spędzać czas, nawet domagam się tego bardziej niż on chce. Uważa mnie za fajną siostrę. Ale jak są takie złe momenty, jak opisałam wcześniej, to nie chcę nad tym przechodzić jakby nic się nie stało i znowu jest fajnie. Mówiłam mu, że jest mi przykro i czy nie jest mu przykro, że nasza relacja się popsuła i nie spędzamy razem czasu, nie rozmawiamy jak kiedys, nie żartujemy, to powiedział, że nie. A boję sie, że jak ja wyjdę do zgody, to on pomyśli, że jest bezkarny, ja słaba i dalej będzie tak robił.
  • Gość: m2m IP: *.dynamic.chello.pl 01.10.11, 17:22
    Ostatnia osoba, która powinna mieć z nim fajną relację, opiekować się nim, być może była wzorem zniknęła z jego życia - ojciec. Jeżeli zostawił go rodzic(!), to siostra też może, jak pokażę że mi nie zależy, że nikogo nie potrzebuję, to nikt mnie już nie zrani.
    Dalsze "obrażenie" na brata niczego nie zmienia. Spiszcie sobie zasady w domu, np "kto krzyczy na innych ten pastuje podłogę" i nie ma że boli, dotyczy to wszystkich domowników. Mama krzyczy= mama pastuje parkiet, Ty krzyczysz = szczota w dłoń i tak samo brat. To już nie jest maluch dla którego sam fakt że mama powiedziała to świętość.
  • asia_i_p 01.10.11, 20:04
    Nie wyjdziesz na słabą, jeśli mu nie pozwolisz na takie zachowania. Nie da się być złośliwym wobec kogoś, kto spokojnie wyszedł z pokoju. To dużo skuteczniejsze niż krzyk czy kary, bo przerywa to jego zachowanie czy on tego chce czy nie.
    Co do tego wyciągania ręki na zgodę - czasem możesz pierwsza, bo jemu może być trudno przełamać dumę. Ale rzeczywiście nie zawsze. Myślę, że jak zobaczy, że się nie dajesz, nie płaczesz, nie szarpiesz, to też trochę inaczej cię zacznie traktować.
    Zdaj się na instynkt, nie pracuj nad wychowaniem go, tylko jak jesteś na niego zła, to bądź, a jak ci przechodzi to nie utrzymuj się na siłę w "stanie obrażonym", bo tak wypada - i tak będziesz nieprzkonywująca. Są osoby, które żeby przeprosić czy okazać dobrą wolę, potrzebują wsparcia z drugiej strony - mój mąż tak ma. Schemat dochodzenia z nim do zgody, to mały gest dobrej woli z jego strony i jeśli jest przyjęty, to jeszcze więcej dobrej woli - albo wręcz najpierw jakieś okazanie z mojej strony, że już jest normalnie - a potem dopiero dobra wola z jego. I dopiero jak już poczuje, że stosunki między nami są już zupełnie dobrze, przeprosi. Nie potrafi przepraszać w momencie, kiedy jestem zła i przeproszenie grozi odrzuceniem. Może twój brat też tak ma.
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • Gość: ag IP: *.adsl.inetia.pl 01.10.11, 22:56
    Dziękuję.
  • mama303 02.10.11, 17:08
    Zapytaj go dlaczego Cie nie lubi i czego oczekuje od Ciebie. Próbuj do niego dotrzeć na różne sposoby.
  • mruwa9 01.10.11, 23:22
    A ja sie zastanawiam, dlaczego, majac 23 lata, nie zajmiesz sie organizowaniem wlasnego, doroslego zycia, usamodzielnieniem, tylko wisisz na matce jak przedszkolak.
    Gdybys sie usamodzielnila, latwiej byloby nabrac dystansu do sytuacji ( i tekstoiw matki, ze tobie urodzila brata, zebys go mogla wychowac) i w relacjach z rodzina byc ta osoba, ktora jestes- corka dla matki, siostra dla brata. Na razie zachowujesz sie jak dziecko, ktore udaje doroslego. A matka tez ma zupelnie poprzestawiane w glowie, oczekujac, ze ty zajmiesz sie wychowywaniem jej dziecka.
    Wszystko stoi na glowie.
  • Gość: kara_mia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.11, 21:11
    Więc jak ja mam się zachowywać? Proszę o konkretną poradę,
    -gdy ja o coś proszę, a on tego nie robi.

    Nie prosić o nic, zajmować się swoimi sprawami, olac brata kompletnie
    Gadam z nim, ale on nie chce rozmawiać o swoich uczuciach.
    Nie rozmawiać z nim , o żadnych jego uczuciach – chyba, że sam zacznie i jeżeli ty będziesz miała ochotę
    gdy go o cos proszę, a on złośliwie tego nie robi albo robi cos na złość, żeby zdenerwować.
    Nie prosić o nic, zajmować się swoimi sprawami, olac brata kompletnie
    Mama czasem mówi, że sobie nie radzi i żebym jej pomogła (jak jest zrezygnowana i załamana)
    Odpowiedzieć wtedy, że to nie twoje dziecko i nie twój problem i skoro go urodziła to niech sobie wychowuje. A ty masz własne życie i jak będziesz miała własne dzieci to je będziesz wychowywać.
    Czasem mówi, że to dla mnie go urodziła i myślała, że ja go wychowam, skoro ona nie umie (ale to raczej żartem).
    Powiedzieć, że to są niesmaczne żarty i jakbyś chciała stworzonko, to kupisz sobie psa a brat nie jest ani dla ciebie ani twoim dzieckiem i mama ma się zająć nim, a jak nie umie to niech sobie kupi książki i się uczy – bo to nie twój problem
    Czasem mówi, że najbardziej jej zależy, żebyśmy się kochali i mieli dobrą relację.
    Odpowiedzieć, żeby raczej skupiła się na swojej relacji z synem a nie miedzy wami. I nie wtrącała się w nieswoje sprawy ( tj relacje ty i twój brat)
    Mój problem polega na tym, że się boję, że jak będę tolerować jego złe zachowanie, to on stwierdzi, że wszystko mu wolno i będzie robił tak dalej.
    Może i masz racje, ale to nie twój problem tylko problem twojej mamy. Olać kompletenie, jak trzeba wyjść z domu.
    Jesteś takim samym dzieckiem twojej mamy jak twój brat i należy ci się tyle samo troski i obowiązków jak twojemu bratu. Nie umył naczyń – to mamy problem jak go do tego zmotywować. Samej zrobić makijaż i wyjść z domu. Najlepiej szybko się wyprowadzić i zostawić mamę z dzieckiem. Niech wychowuje skoro urodziła.
    czas spędzony razem - nawet domagam się tego bardziej niż on chce.
    Nie domagać się – zając się chłopakami…
    Mówiłam mu, że jest mi przykro i czy nie jest mu przykro, że nasza relacja się popsuła i nie spędzamy razem czasu, nie rozmawiamy jak kiedyś, nie żartujemy, to powiedział, że nie. A boję sie, że jak ja wyjdę do zgody, to on pomyśli, że jest bezkarny, ja słaba i dalej będzie tak robił. – iść na terapię z tym ostatnim zdaniem
  • kachape 03.10.11, 22:12
    nie wierzę w to co czytam... olać tak po prostu? super rada..., przepraszamj, ale się nie da. bo to jej brat. i nie 40sto latek, który trudno, jakoś sobie bez niej da radę i jak się nie uklada z nim no to cóż. tylko dziecko tak de facto. i ok, że nie jej, że nie ona urodziła, ale po matce to druga najbliższa jej osoba
    a matka... no ok, od ideału daleka, tylko jednak matka i jakoś tam z tą swoją rolą lepiej lub gorzej sobie próbuje radzić. A autorka wątku w niczyje buty moim zdaniem się nie pakuje, tylko szuka sposobów na to jak relacje z bratem sobie poukładać, wykazując zrozumienie dla niego, ale jednocześnie nie dać sobie wejść na głowę... to super, że mając tak pokomplikowaną sytuację szuka pomocy dla siebie, dla całej rodziny. choć faktycznie mogłaby skupić się na maźnięciu paznokci lakierem, zrobieniu oka i wyjściu z domu.... na pewno problemy by zniknęły
  • mama303 03.10.11, 22:34
    To jest bardzo dobra rada na wyrobienie w sobie wzorowej znieczulicy.
  • Gość: ag IP: *.adsl.inetia.pl 03.10.11, 22:45
    Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Nie komentowałam ostatnio, bo nie chciałam już komplikować tematu, a poza tym i tak za bardzo się rozpisywałam.

    Podsumowując mój problem. Taka sytacja jak do tej pory nie podoba mi się. Po pierwsze moja metoda krzyku, szantażu i kar jest nieskuteczna. Po drugie, gdy ja to robię, czuję się paradoskalnie jeszcze bardziej bezsilna i czuję się z tym źle. Po trzecie, z tego co wiem, każdy rodzaj przemocy wpływa źle na dziecko, więc dla brata to też jest złe. Nie znam jednak innych skutecznych metod, dlatego o nie spytałam.
  • Gość: kara_mia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.11, 22:48
    Pani Ekspert pisze o "nabywaniu dystansu i refleksyjności"
    ja tak ładnie nie umiem- pisze prosto z mostu - zostawić dzieciaka matce a samej zająć się sobą.
    można mamę zaprosić na wino i kawę a w podziękowaniu za wychowanie ale NIE wtrącać się w wychowanie JEJ dziecka...
    Po polsku : nie wchodź miedzy wódkę i zakąskę...
  • mama303 03.10.11, 22:58
    Gość portalu: kara_mia napisał(a):

    > Pani Ekspert pisze o "nabywaniu dystansu i refleksyjności"

    pani Ekspert??????

    > Po polsku : nie wchodź miedzy wódkę i zakąskę...

    Bzdura, to jest rodzina, najbliźsi sobie ludzie, żyjący pod jednym dachem.
  • el_elefante 04.10.11, 09:42
    To, co napisała na początku verdena i dalsze rozwinięcia tych myśli, proponuję wziąć sobie do serca i nie nabzdyczać się, że nikt ci tu nie daje konkretnych porad do konkretnych sytuacji. Nie otrzymasz ich tutaj, bo to nie jest gabinet psychologiczny, tylko forum. Zadałaś pytanie i otrzymałaś informacje zwrotną. Teraz weź sobie kartkę papieru i wypisz wszystkie rady, jakie dostałaś (bo jak ktoś pisze czego masz nie robić, to to tez jest rada) i przemyśl je sobie jeszcze raz, na spokojnie, bez obrażania się na nas, bo nikt ci tu źle nie życzy.

    Ja nie zgodzę się z dwiema rzeczami. Jedną jest generalizacją, według której, jeśli nastolatek nie dostaje do głowy w wieku 12 lat, to znaczy że coś z nim jest nie tak. Że to niby taki okres jest, który nieuchronnie wszystkich czeka. Guzik prawda. Taki sam guzik, jak bunt dwulatka, ale to już inny temat. Problem z twoim bratem istnieje i sama wiesz, jakie ten problem ma objawy. Ale reagowanie na same objawy nic nie dadzą. Niczego nie zmienią. Zasadnicze pytanie, które należy sobie zadać brzmi DLACZEGO. Gdy poznacie (wszyscy troje) odpowiedź na to pytanie, nie trzeba już będzie pytać co zrobić, bo to będzie jasne. To jest powód, dla którego nikt ci tutaj nie da konkretnych rad do konkretnych sytuacji. Bo to niczego nie załatwia.

    Drugą rzeczą, z którą się nie zgadzam, są sugestie aby zignorować, nie reagować, nie wcinać się, zająć się własnymi sprawami. Kochasz brata i bardzo ci na nim zależy, więc tego typu rad możesz na kartkę nie wpisywać.
    I wiesz co? Twój brat też cię kocha i być może nawet nie zdajesz sobie sprawy jak mu na tobie zależy. Tylko nie umie tego okazać (dlaczego?). Wasza rodzina się posypała, pogubiła. Jego walnęło najmocniej. To dlatego tak się zachowuje. Nie dlatego, że ma 12 lat i zaczyna dorastać.

    I tak, jak pozostali powyżej, powymądrzałem się trochę ale nadal nie wiem co miałbym ci poradzić. Może tylko jedna myśl, która mi przyszła do głowy, może prawdziwa, może nie: koncentrujecie się wszyscy (brat też) na jego problemach. A ty masz jakiś swój własny, nie związany z bratem problem? Jakiś dylemat, decyzję do podjęcia? Jeśli tak, to dobrze. Dobrze, bo to jest doskonała okazja. Obdarz go zaufaniem, powierz mu tajemnicę, zapytaj o radę. Niech poczuje się kimś ważnym, a nie tym najmłodszym, sprawiającym tylko kłopoty. Kimś wartym zaufania. Niech to będzie wasza bratersko-siostrzana sztama, tylko wasza.
    Piszę to jako brat starszej o 6 lat siostry, który pewnego dnia zrozumiał czym tak naprawdę jest rodzeństwo.

    Nad jednymi rzeczami trzeba długo pracować, w przypadku drugich wystarczy porządny kop w tyłek, żeby się myślenie włączyło.
    --
    - Tato, a co to jest zwłaszcza?
    - To taki ptak, bardzo podobny do gołębia.
  • Gość: Sylwia IP: *.adsl.inetia.pl 01.07.13, 16:15
    Mam w domu 13-letnią siostre. Weszlam na ten profil bo cala rodzina nie daje sobie z nia rady. Nie uwazam ze wychowanie pozostawiamy tylko rodzicom gdyz to oni czesto polegaja wlasnie na nas, prosza nas o podwiezienie siostry, przywiezienie z ogniska, odebranie ze szkoly i jako ze jestem starsza- mam dawac przyklad. wiec uwazam ta rade zeby zostawic wychowanie matce jest totalna bzdura, gdyz na zycie codziennie troche inaczej sie to przeklada. I nie da sie uniknav sytuacji gdzie starsze dziecko nie wplywa na wychowanie mlodszego rodzenstwa! (i sama wiem o tym bo jestem mlodsza siostra i zarazem starsza i widze jaki wplyw miala na mnie starsza siostra i jak rodzice wplątują nas w to wychowanie mlodszej siostry). Dzieci w tym swiecie- dokladnie w 2013 roku- sa wyjatkowe bezczelne i nie jest to tylko wina wychowania ale rowniez braku kontroli czy mediow i spoleczenstwa zyjacego wokol nas. Facebook ask.fm oto gdzie znajduje watki 13-letniej dziewczyny typu: mam kaktusa nazwalam go wacus, wez mnie nie wku...aj, klaudia to szmata. dla waszej wiedzy: nie uzywamy w domu takich slow i jestesmy rodzina ktora bardzo sie temu przeciwstawia. nie palimy papierosow i mamy zdrowa rodzine, nie ma patologii, rozwodów ani pijaństwa. Wiec problemy te niepojawiaja sie tylko w takich rodzinach i nie wynikaja np z powodu rozwodu rodziców. aktualnie szukam obozu przetrwania dla swojej siostry gdyz nic na nia nie wplywa, nawet to ze doprowadzila nasza babcie do zawału. przykladowe odpowiedzi mojej siostry? prosze "Natalia, przestan sie tak odzywac" "nie twoja geba" "natalia posprzataj ze stolu "a co ja sprzataczka" "natalia co to ma znaczyc?" "to co widzisz" "natalia bedziesz miala kare" "i co z tego" "jeszcze raz to zrobisz a bedziesz miala kare" (wzruszenie ramionami i olewcza mina) . jezeli ktos jest w takiej sytuacji jak ja, mial ten problem bądź juz zdolal to jakos rozwiazac moze do mnie napisac, jesli macie problem podobny do mojego i rozwniez szukacie rozwiazania, napiszcie. jesli chcecie dawac mi rady typu :"sprobuj z nia porozmawiac" "kary na nia nie dzialaja wiec sprobuj czegos innego" "dzieci w tym wieku dorastaja i takie juz sa" "zostaw to rodzicom" "ogranicz jej wolnosc" "skasuj facebooka" 'nie pozwol sie spotyka z kolezankami" "wprowadz armie do domu" to nie piszcie bo to nie jest dziecko ktore mozna tak sobie ujarzmić. i przede wszytskim nie jestesmy glupi, zeby juz tego wszystkiego nie sprobowac (i to na wiecej niz na 1 miesiac dwa miesiace czy 3). Dodam że tak, Natalia była rownież u psychologa i tak, probowalismy wplywu osob trzecich nie nalezacych do naszej rodziny. Czytajac to pewnie wielu pomyslalo że nie potrafimy sobie poradzic z13-letnim dzieckiem, badz ze stosujemy zle metody wychowania. I myslcie tak wszyscy ktorzy nie macie takiej sytuacji poniewaz tego nie zrozumiecie. zrozumieja tylko osoby ktore maja podobna badz gorsza sytuacje w domu i dokladnie wiedza co mam na mysli to piszac.
  • morekac 01.07.13, 19:26
    Dzieci w tym swiecie- dokladnie w 2013 roku- sa wyjatkowe bezczelne i
    > nie jest to tylko wina wychowania
    Twoje pokolenie było pewnie tak samo niewychowane, tylko że objawialiście owego niewychowania na fb...
    Tak, mnie też wkurzałoby, gdyby cała rodzina, ze starszym rodzeństwem na czele pouczałaby mnie nieustająco. Nie możesz być po prostu starszą siostrą?

    na
    > wet to ze doprowadzila nasza babcie do zawału
    Naprawdę? W jaki sposób? Mam wrażenie, że do zawału potrzeba trochę więcej niż jednej nieco szurniętej nastolatki - np. kilkudziesięciu lat objadania się boczusiem...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • Gość: justcam IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 02.07.13, 13:52
    To prawda ze latwo jest krytykowac i wytykac kazdemu kto nie doswiadczyl posiadania wyjatkowo trudnych jednostek wychowawczych. Takim osobom krytyka przyjdzie jeszcze latwiej bo Ci ludzie zwykle sobie przypisuja zasluge tego ze tak dobrze wychowali dzieci, a nie temu ze te dzieci byly akurat dosc proste w ulozeniu. Jeszcze inna sprawa to jest taka ze nie latwo jest zyc pod jednym dachem z przypadkowo roznymi osobami o mozliwie skrajnie innej osobowosci i nie kazdego da sie przerobic ;-) a dach jeden nad glowa i to fakt ze czasem nie da sie uniknac sporych napiec z tego wzgledu do tego wkraczaja emocje zwiazane z wiezami rodzinnymi.
    Czasem jednak chyba trzeba cos przetrwac bo nie kazdego da sie urobic napewno kary i zastraszanie nie pomoga. Mozna probowac zarazic owe rodzenstwo jakas pasja wartosciami , ktore moga nakierowywac na jakas bardziej rozwijajaca droge w zyciu. Niestety krytyka bedzie tylko poglebiac przepasc w relacjach. Czasem trzeba sie tez pogodzic ze ten czlonek rodziny nie jest taki jak bysmy sobie wyobrazali i ze nie mamy na to wiekszego wplywu. Okres dojrzewania to czas kiedy czlowiek bedzie sie na sile odcinal od zdania opini rodziny po to by stworzyc wlasna niezalezna tozsamosc i choc to moze byc bardzo bolesne dla calej rodziny to jednak ma to jakis sens. Nie ma sensu na sile z tym walczyc trzeba to sobie uswiadomic. bez wzgledu jaka jest rodzina czy dobra czy niezbyt dobra w pewnym momencie aby stwozyc swoje dorosle oblicze trzeba sie odciac i postawic okoniem ;-) moze nie wszyscy tak maja, ale jednak duza grupa ludzi ;-) trzeba najpierw wszystkiemu zaprzeczyc aby potem niezaleznie zdecydowac i wybrac to co uwazamy za sensowne i pasujace do nas samych... Wiec czasem takie irracjonalne zachownaie takiego dojrzewajacego osobnika w rodzinie trzeba przecierpiec i przeczekac ... po to aby ta osoba mogla wyksztaltowac swoja dorosla indywidualna tozsamosc... i najprawdopodniej wszystko sie ulozy wcale nie tak zle :-) jak by to teraz moglo sie wydawac :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka