Dodaj do ulubionych

Pomocy - 7 latek agresywny w szkole, zero zasad.

07.10.11, 23:01
Witam serdecznie
Mój 7 latek jest w 1 klasie i niestety od połowy września zaczął się problem.W zerówce nie potrafił usiedziec w ławce, skupic sie, czasem dokuczał dzieciom i dzieci jemu jak to w szkole bywa.Byłam z nim w poradni psychologicznej na wszelkich badaniach gdyz jest leworęczny, miał opinię że poza lekką nadpobudliwością ( niedojrzałośc emocjonalna) jest wszystko na poziomie jego wieku a nawet wyżej.
Zaczął sie rok szkolny,nowa Pani, dzieci te same i sie zaczeło....
Syn nie potrafi na lekcji usiedziec w miejscu, przeszkadza innym.rozmawiałam z nauczycielkami które go uczą i wg opinii z poradni mają byc wobec niego konsekwentne, siedzi sam w 1 pierwszej ławce koło Pani, może sie w niej kręcić ale nie moze wychodzic i biegac po sali.... a oststnio poprostu przechodzi wszelkie granice, zaczyna bic dzieci, oblewa ich pieciem, arogancko odzywa sie do nauczycieli, nie zwraca uwagi na żadne komantarze, polecenia, prośby ...nic zero. Od 3 tyg chodzimy nawet do szkolnego psychologa, on tam rozmawia, wszystko rozumie , obiecuje....i na tym sie konczy. zaczynaja sie lekcje i jest tragedia. Od tygodnia co któras leckja wchodze na zajęcia i poprostu tam siedze, nieststy mam 2,5 roczna córke i żadnej opieki do niej wiec nie moge z nim na lekcjach siedziec z nią bo wiadomo że dzieci sie rozpraszają.
Dziś byłam na zajeciach bez niej bo mąz wział wolne, wchodze na lekcje a on poprostu siedzi sobie pod stołem na koncu sali, dzieci spiewają piosenki a on ma to w nosi i na nic nie reaguje.Doszło dzis nawet do tego że rzucał krzesłami bo coś sie wydarzyło co go zdenerwowało, przeszkadza totalnie Pani na zajęciach.... już nie mam siły.Wstyd mi przed nauczycielkami, rodzicami bo widomo że dzieci sie odrazu skarżą że Oskar biega po sali , że z nim siedzi mama albo cos tam..... w domu czasem na ataki złości ale nie do tego stopnia żeby czymś rzucac lub sie odzywac do mnie w sposób arogancji. słucha mnie , odrabia lekcje, rysuje .Czasem musze krzyknac żeby zadziałało...ale przeciez musi chodzic do szkoły , ja nie moge siedzic z nim na lekcjach z córką , maż pracy nie rzuci a nie mamy pomocy od nikogo....nie wiem...co mam zrobić...od 4 lat nie pracuje i zajmuje sie domem, posiwecam im czas, wychowuje, wpajam zasady itp....dlaczego On taki jest ?? zazwyczaj dzieci przed obcymi sie krepują, mają zasady i czuja respekt a on tylko przedemną taki ma. Wiem o tym że brak babi i dzidków pewnie ma jakis wpływ na niego, ciagły brak taty w domu tez...i wszystko na mojej głowie i może on jakos sobie zakodował że to mnie sie słucha a reszty nie....juz sama nie wiem brak mi pomysłów jak to rozgryśc.Boje sie że kiedys stanie sie w szkole tragedia ale przeciez nie moge go ze szkoły zabrac....co mam robić....pomóżcie
--
Marta --- mama Patryka(28-11-1998) Aleksandry (14-07-2000)
Oskara (10-08-2004) i Marysi ( 20-04-2009)
Edytor zaawansowany
  • mruwa9 08.10.11, 00:15
    IMHO nieporozuymieniem jest obecnosc rodzica w klasie podczas lekcji. To na pewno nie pomaga dziecku, a wrecz pogarsza sytuacje, bo dziecko czuje sie w pewien sposob uprzywilejowane, uprawnione do nieakceptowalnych zachowan.
    mam watpliwosci, czy nauczycielce starcza kompetencji , umiejetnosci i dobrej woli, zeby poradzic sobie z dzieckiem, odbiegajacym od pozadanego w szkole modelu pokornego cielatka.
    Ciezka sprawa, bo nie mozna zmusic nauczycielki do wiekszego zaangazowania, a ze swieca szukac nauczyciela, ktory takie dziecko potraktuje jak wyzwanie pedagogiczne ( i potencjalne zrodlo wielkiej zawodowej satysfakcji), ktory zobaczy w dziecku potencjal, a nie wylacznie zrodlo problemow.
  • joa66 08.10.11, 21:09
    odbiegajacym od pozadanego w szkole modelu pokornego cielatka.

    Czy naprawdę trzeba bronić swoich dzieci obrażając inne?
  • mruwa9 08.10.11, 22:51
    nie obrazam innych dzieci, tylko definiuje idealny, najbardziej pozadany model ucznia z punktu widzenia nauczyciela, ktory chce, zeby jego praca przebiegala latwo, gladko, bezproblemowo i przewidywalnie, zeby po prostu miec swiety spokoj. Nie jest tak?
  • joa66 09.10.11, 09:35
    Pewnie 90% dzieci jest po prostu w stanie przestrzegac norm . Co nie ozncza, że zawsze odrabiaja lekcje, nie rozmawiają na lekcji itp. Większośc nauczycieli sobie z nimi radzi nie dlatego, ze to pokokorne cielęta, tylko dlatego, ze te normy są jako tako respektowane.

    To, że nauczyciel nie radzi sobie z zachowaniami jak opisane powyżej wynika z tego, ze nie jest przygotowany (np nie chce mu sie przygotować) do pracy z dziećmi wymagających więcej wysiłku, wiedzy i umiejętności. Nie z tego, że umie pracowac tylko z pokornymi cielętami.

    Powtórzę - zdecydowana większośc dzieci, z którymi nauczyciele nie mają specjalnych kłopotów to zwykle , przeciętne dzieciaki, które potrafią na ogół nie przekraczac granic., mimo, ze nie zachowują sie idealnie.

    Problemem dziecka, który notorycznie przeszkadza w lekcji, siedzi pod ławką , jest agresywny w stosunku do innych itd, NIE JEST TO, że nie jest pokornym cielątkiem.
  • gazeta_mi_placi 21.06.12, 19:04
    Otóż to.
    Rozpuszczony bachor to rozpuszczony bachor, a rodzice którzy mają takiego na nieszczęście (dla innych) posiadać na stanie lub rodzice którzy mają podobny egzemplarz w domu będą uważać, że to ich synek/córeczka jest fajna i zaradna, a cała reszta inaczej się zachowująca to pokorne cielaki.
  • roksanka_3 17.11.15, 17:14
    nie zrozumialas. zapewne nie chodzilo o to, ze jeden chlopczyk jest ruchliwy a reszta to cielaki, ktore siedza i przytakuja.
    niestety ale wiekszosc nauczycieli taki ideal dziecka sobie wymarzylo. w wiekszosci dziewczynki wpasowuja sie w ten model ale chlopcy stereotypowo lubia łobuzowac.
    pokorne cielaczki istnialy wiele lat temu. teraz nauczyciele marza o takich dzieciach, ktore czuja respekt badz paniczny strach przed innym doroslym. teraz jest po prostu tak, ze dzieciaki zachowuja sie normalnie, a w wiekszosci sytuacji nauczyciel potrafi opanowac normalnie zachowujace sie dzieci. zdarzaja sie tez dzieci zaburzone, niezdiagnozowane, ktorych ujarzmic sie nie da
  • demonii.larua 08.10.11, 09:28
    Twoja obecność w szkole moim zdaniem to nieporozumienie.
    Moje działania byłyby dwukierunkowe. Po pierwsze od strony medycznej: pediatra, okulista, ewentualnie neurolog i psychiatra dziecięcy. Z drugiej strony szkoła i poradnia pedagogiczna. Bo rozwiązaniem problemów w trakcie lekcji nie może być Twoja obecność na nich. Może jakieś zajęcia np. metodą Denisona, jakieś ćwiczenia koncentracji, nauka rozładowywania emocji kontrola choćby minimalna nad nimi - zależy co proponuje poradnia. Cisnąć na nauczycielkę, bo i jej powinno zależeć na rozwiązaniu problemów Twojego dziecka. W domu oczywiście też, należy dziecku dokładnie ustalić plan dnia, wyznaczyć granice. I z uporem maniaka się ich trzymać.

    --
    Nie zatrudniaj fachowca - bądź
    bohaterem w swoim domu.
  • Gość: marteczka271 IP: *.radom.vectranet.pl 08.10.11, 11:45
    Ja nie siedziałam na całych zajęciach, tylko np. pod koniec zajeć szkolnych zagladałam cicho do klasy obserwując syna i nieststy zawsze gdzieś cos dokuczał wiec Pani sama mnie poprosiła żebym była.On w mojej obecnosci siedział w miarę grzecznie, słuchał co sie na lekcjach robi. Takie moje "wpady" na lekcje trwają 10-15 minut przed końcem zajęć, a Pani sama zasugerowała że poprostu bede siedziała z nim w szkole jak tak dalej bedzie....tylko ja nie mam możlwiości , nie zostawie przecież 2,5 letniego dziecka samego w domu żeby siedzić 5 godz w szkole bo on przy mnie jest grzeczny.
    W domu przestrzegam zasad, wymagam, lekcje odrabia w miare bez problemów .Nieststy tylko wtedy kiedy ja jestem jest w domu sytuacja opanowana, wystarczy że wycjde a w domu zostaje tata i juz nie ma zasad,kontroli itp. rozmowy z meżem konczą sie kłótnią, że skoro ja nie pracuje to mam sie zajmowac dziecmi itp.

    w poradni byłam, do wszelkich rad sie stosuje, opinię dałam do szkoły wiec chyba nauczyciele wiedza jak powiini pracować...szkoda mi dziecka bo już zaczyna czuć agresję od dzieci, one go zaczepiają,dokuczają ale wszyscy widza tylko jego złe zachowanie bo reszta dzieci jest grzeczna. Ja obserwują klasę z boku i czasem widzę że to nie raz dzieci zaczepiaja a jemu sie obrywa. Mówiłam Pani, ona niby przyjeła do wiadomości i wie jak jest, ale ja juz nie wiem co dalej.
  • Gość: m2m IP: *.dynamic.chello.pl 08.10.11, 18:51
    Zmień klasę, na taką gdzie nauczyciel wie co ma zrobić jak 7-mio latek rozwala lekcję. Pomysł siedzenia przez rodzica na zajęciach to porażka pani nauczycielki.
  • 88kasia88 17.11.15, 10:31
    Witam! Chciałam podpiąć się pod ten problem, gdyż mam taki sam. &-latek bardzo inteligentny, według nauczycieli z przedszkola wybiegający przed grupę intelektualnie, umysł iżyniera i konstruktora możnaby powiedzieć. Dziecko pod tym względem SUPER , ale zachowanie w grupie... juz nie takie super :( sytuacja bardzo podobna jak u marteczki, maż wiecznie w pracy, wszystko na mojej glowie, do tego mam jeszcze drugiego syna 4 latka - ten to jak promyk słońca, zero problemów, we wszystkim pomoże, potrafi okazywać uczucia. Starszy niekoniecznie :( nigdy nie powie Kocham Cię Mamusiu czy np tęskniłem jak byłaś w pracy.... nic ;( więc przypuszczam, że to jest jakis problem emocjonalny. Muszę 100x powtarzać jakąś czynność którą od niego wymagam. W szkole bije dzieci, kopie, popycha, ostatnio rzucał krzesełkami... siedzi w pierwszej ławce przy biurku nauczycielki, ale to nic nie pomaga. Spływają do dyrektora skargi od rodziców, jakby był jakimś bandziorem ;( nie potrafi przyjąć porażek do serca, nie umie przegrywać. nie ma ADHD - zbadany pod tym kontem. według psychologa potrzeba mu czasu z rodzicami i miłości.... staram się, zmieniam, organizuje jakoś czas, a to wszystko idzie w złym kierunku... nie wiem co mam robić. Nie wiem co robię źle :(
    --
    Oliwier
    [img]http://tickers.smyki.pl/s/25512/26049.jpg[/img]
  • roksanka_3 17.11.15, 17:16
    stereotypowo zapytam: autyzm? diagnozowany w tym kierunku?
  • 88kasia88 18.11.15, 12:20
    nie w stronę autyzmy nie był diagnozowany :(

    --
    Oliwier [9.11.2008]
    Bartłomiej [7.09.2011]
  • roksanka_3 17.11.15, 17:18
    jakie adhd? nieumiejetnosc wyrazania emocji, milosci wobec rodzicow, rodzenstwa, nieumiejetnosc dogadania sie w grupie rowiesniczej, nieumiejetnosc przegrywania. popytaj w poradni o diagnozy autyzmu
  • 88kasia88 18.11.15, 14:53
    to wszystko już za bardzo się skumulowało... dziękuje za wskazówki, właśnie czytam o autyzmie i ZA i tak jakby wszystko układało się w spójna całość... może tu jest pies pogrzebany :/
    --
    Oliwier [9.11.2008]
    Bartłomiej [7.09.2011]
  • roksanka_3 18.11.15, 16:41
    znajdz dobrą placówkę, która zdiagnozuje syna. ja wiem, ze teraz kazdy wszedzie widzi autyzm albo adhd. ale po 1. jesli diagnozą bedzie autyzm to bedziesz wiedziala ze zrobilas co w twojej mocy. po2. dzieci z taka diagnoza maja mozliwosc uczeszczania na roznego typu terapie (choc czasem trzeba prywatnie nie oszukujmy sie), a potem funkcjonuja naprawde dobrze.
  • 88kasia88 19.11.15, 09:51
    właśnie wczoraj umówiłam się na konsultację do ośrodka, gdzie diagnozują autyzm i ZA. Jestem bardzo szczęśliwa, że może jakoś pomogę w końcu synkowi, bo rozpoznanie choroby lub jej brak będzie podstawą do kolejnych kroków! Dziękuję roksanka_3 za wsparcie :) czytałam też dużo o metodzie Dennisona i chcę ją włączyć w domu w wolnym czasie. Syn jest bardzo mądry tylko niesforny-w domu jeszcze jako tak ale w szkole strasznie. Ale wierze, że to się zmieni!!!! Że w końcu mu pomogę :)

    --
    Oliwier [9.11.2008]
    Bartłomiej [7.09.2011]
  • Gość: Mama123 IP: *.play-internet.pl 26.11.15, 17:52
    Witam. Mam ten sam problem, jesteśmy pod opieką poradni psychologiczno pedagogicznej. Bywają gorsze i lepsze dni. Zmieniłam klasę synowi, na taką w której jest mnie dzieci. Wszystko szło w dobrym kierunku, do póki Pani nie poszła na zwolnienie. Codziennie mają zastępstwa z inną Panią i tu zaczęły się problemy. Syn straszy dzieci, że poobcina im głowy, rzuca książkami, zniszczył pracę koleżance. W związku z tym , że klasa jest nowa, rodzice są zaniepokojeni. Dzwonią i mają pretensje, które rozumiem. Sytuacja jest straszna, bo nie wiem co robić. Szkoła naciska na nauczanie indywidualne, ale chciałabym, aby syn uczył i rozwijał się z dziećmi. Daj znać proszę, co wyszło w tych badaniach, gdzie można się na takie zapisać. Dodam, że syn jest po wszelkich testach, z których nic nie wynikło. Ma opinie z poradni o zagrożeniu niedostosowaniem społecznym i wskazówki dla szkoły jak z nim pracować. Zrobiłam badanie EEG, zbadalam uszy, oczy. Ma lekki nie dosluch ( w trakcie leczenia ).
  • Gość: Puma IP: *.72.134.77.rev.sfr.net 10.12.15, 16:41
    Witam, to mi wyglada na nadpobudliwosc...jakis stopien ADHD, problem z sensoryka? Ale nie ja jestem od diagnozy. Dziecko moze byc w tym wieku zdiagnozowane - specjalista wspolnie z rodzicami obserwuje go przez pol roku. Powinnas moim zdaniem poszukac przyczyny przy pomocy specjalistow. Podziwiam Cie za kontakt z dzieckiem. Poszukaj takich opiekunow, nauczycieli itp. ktorzy maja charakter podobny do Twojego. Widocznie ma do Ciebie zaufanie i czuje w Tobie autorytet, bo chyba nie ze strachu Cie slucha....mam nadzieje. W takiej sytuacji pomoc jest niezbedna, meza tez! Meski autorytrt niezbedny, ale mam wrazenie, ze on robi uniki. Dlaczego? Jesli chodzi o nauczycieli, to oczywiscie ucza sie oni o roznych potrzebach dzieci, ale ...trzeba byc bardzo opanowanym i stanowczym w kontakcie z takim dzieckiem, wyczuwac go, a to jest, ze tak powiem, wyzsza szkola jazdy. Niektorzy nauczyciele sa normalni, a zdarzaja sie tez utalentowani. Takich powinnas szukac. Sa tez tacy, co studia zdaja na trojki, ale nie wiem czy maja prace.... To specjalisci dobieraja terapie: dieta, moze leki, psychoterapia, czyli nauka i cwiczenie norm spolecznych od nowa. Sa tez terapie przez sztuke - arteterapia z muzyka, rysowaniem, psychodramy- czyli taki teatrzyk dla dzieci itp. Poza tym dziecko musi lubiec nauczyciela, wtedy ma on najlepszy wplyw na niego. Powodzenia i odwagi!
  • Gość: mw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.11, 21:06
    nie mam dzieci i nie zamierzam się mądrzyć, chciałabym jednak zasugerować jakieś zajęcia sportowe; ale nie piłkę na boisku tylko coś bardziej zorganizowanego, gdzie mały "wytraci" nadmiar energii i złe emocje; mogą też pomóc jakieś sporty uczące "pokory" może AIKIDO itp. ( oczywiście zajęcia dostosowane do wieku...)
  • Gość: ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.11, 09:48
    Dziecko myśli sobie: "Skoro wszyscy dookoła mówią, że jestem wredny, to po co się starać?". Kluczem do sukcesu będzie tu nie karcenie, ale nagradzanie chłopca za wszelkie, nawet najdrobniejsze przejawy grzeczności. Posiedział kilka minut grzecznie w ławce? Pani powinna to nagrodzić naklejką, pochwałą na forum klasy itp. Ciągłe mówienie "Ale ty jesteś niegrzeczny" jeszcze bardziej zaostrza problem. Powinien też dostawać jakieś dodatkowe prace na rzecz klasy, np. zmoczyć gąbkę, rozdać zeszyty, innymi słowy powinien czuć się w klasie potrzebny i doceniany. Zasugeruj to nauczycielce, może jest młoda, niedoświadczona (co oczywiście nie zwalnia jej z obowiązku umiejętności radzenia sobie z tzw. "trudnymi dziećmi").
    Jestem nauczycielką, tak właśnie postępowałabym z tym dzieckiem.
  • marteczka271 09.10.11, 12:47
    Nauczycielka jest z 20 letnim stazem, wiec chyba powinna wiedzic co robic,tylko własnie jest tak jak tu jedna z Pań opisała, że mój syn ma na dzień dobry etykietke "łobuza" i tak sie przyjeło. żadne dziecko z nim sie nie chce bawić itp, jest odrzucany coraz bardziej a ja mimo starań, wysiłów w domu potem idzie do szkoły i do wtorku jest w miare spokój a kolejne dni to juz coraz wieksza agresja .Sugerowałam Pani żeby czasem poprostu nie zwracała na niego uwagi tylko jak ona go zaczyna lekcewazyc to On potrafi dośc do tablicy i złosliwie zetrzec co Pani napisała.chodzi na zajecia wyrównawcze i na nich nie ma problemu gorzej w wiekszeg grupie. Rozmawiam z nim, podpytuje, podpowiadam że może zmieni klase skoro mu te dzieci dokuczaja ale on nie chce bo ich lubi. koło sie zamyka a ja juz z nerwów spac nie moge bo jutro znowu poniedziałek i kolejny dzien szkoły aż sie boje chodzic po niego co tym razem usłysze.a pierwsze co wchodze po niego do szkoły to tłum dzieci do mnie biegnie i mówia" Oskar to mi zrobił....Oskar był niegrzeczny...." a potem słucham cały ciąg zdażen od Pani.
    --
    Marta --- mama Patryka(28-11-1998) Aleksandry (14-07-2000)
    Oskara (10-08-2004) i Marysi ( 20-04-2009)
  • Gość: ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.11, 13:25
    Rzeczywiście masz duży kłopot. Trudno jest zmienić metody wychowawcze nauczycielki, a tu jest chyba największy problem. Ona (może nieświadomie) jeszcze bardziej izoluje chłopca od zespołu klasowego i utwierdza dzieci w przekonaniu, że wszystko co złe, to oczywiście Oskar.
    Postawiłabym na konkretną, ale spokojną rozmowę z nauczycielką. Nie tonem rozkazującym (pani musi i już), ale coś w tym stylu: "Dużo czytałam na temat pozytywnych wzmocnień. Może, skoro kary i upomnienia nic nie dają, zacznijmy go nagradzać; wiem, że mogę na panią liczyć...itp." . Może to trochę lizusostwo, ale nauczycielki niestety nie lubią, gdy się je poucza ;)
    Jeśli kobieta nie zmieni metody pracy z Twoim dzieckiem, będzie jeszcze gorzej. Musisz też pracować z synem w domu. Angażuj go do różnych prac domowych, chwal, róbcie coś wspólnie, niech czuje się ważny i potrzebny.
  • przeciwcialo 09.10.11, 22:45
    Czy syn zawsze taki był? W sumie to nie dziwie sie że go dzieci nie lubia.
  • przeciwcialo 09.10.11, 22:44
    A cała reszta grzecznie siedząca doczeka naklejek?
  • Gość: ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.11, 08:07
    przeciwcialo napisała:

    > A cała reszta grzecznie siedząca doczeka naklejek?

    A skąd mam to wiedzieć?
    Moje dzieci dostają.
  • Gość: niegrzeczna :-) IP: *.hist.uj.edu.pl 05.12.13, 09:35
    A ja byłam taką trudną uczennicą :-) Na dodatek już na etapie wczesnoszkolnym ze sporą wiedzą, więc mi to przyjaciół wśród szanownego Ciała nie przysparzało ;-p I swego czasu miałam nauczycielkę Twojego pokroju (wieeelce leciwa Pani, jeszcze po liceum pedagogicznym), więc te metody znam z autopsji i gorąco polecam. Dowartościowanie dzieciaka i dawanie mu "zadań specjalnych" daje kolosalną motywację, a na dodatek jest "przerywnikiem" dla bardziej ruchliwego dziecka.
  • roksanka_3 17.11.15, 17:20
    to akurat rodzic moze zaproponowac, ale nauczycielka wymagajaca od rodzica siedzenia na lekcji chyba do takich rozwiazan nie przywykla
  • mama_myszkina 10.10.11, 11:32
    Znam taki przypadek gdzie dziecko było niedojrzałe emocjonalnie i nadpobudliwe i poszło do szkoły rok później. Nie działo się to w Polsce więc nie wiem, czy to jest możliwe. W każdym razie tamtemu dziecku pomogło takie rozwiązanie, nie był po prostu jeszcze gotowy na szkołę.
  • marteczka271 10.10.11, 15:47
    On dopiero teraz zaczął byc taki agresywny i jest to efekt jakiegos nabuzowania w szkole.Dzieci go lubiały w zerówce natomiast teraz gdzie wszyscy mówia tylko "Oskar to czy tamto robi żle" to dzieci wiadomo powtarzają i każde sie odsuwa od niego a on zaczepia żeby sie z nimi bawić to dzieci uciekają i kółko sie zamyka. ma etykietkę "łobuza" a w domu pewnie rodzice tez nastawiają dzieci przeciw niemu ( "nie baw sie z oskarem bo niegrzeczny) ja rodziców tez rozumiem tylko wiadomo mysle o swoim i chce mu pomóc.
    Dziś rozmawiałam z nauczycielką, poprosiłam ją żeby go czasem na tle klasy pochwaliła, mieli nauczyc sie piosenki na ślubowanie i cały weekend ze mną spiewał wiedziałam że umie i dlatego o to poprosiłam .Pani wprowadziła dla całęj klasy buzki kolorowe i maja je dostawać za dobre zachowanie. Dziś nawet był w miare grzeczny , poza tym że nie chciał pisać i bawił sie . rozmawiałam z nim na temat zmiany klasy ale powiedział że te dzieci lubi i nie chce nowych, że bedzie grzeczny itd.... myslałam tez o tym żeby go cofnąć do zerówki ale może byc jeszcze gorzej bo bedzie sie totalnie nudził przerabiając ten sam program, tutaj nie zawsze pracuje ale jakiś wiekszych problemów naukowych problemów nie ma tylko zachowanie maskara.
    --
    Marta --- mama Patryka(28-11-1998) Aleksandry (14-07-2000)
    Oskara (10-08-2004) i Marysi ( 20-04-2009)
  • Gość: zdeszcz IP: *.acn.waw.pl 13.10.11, 11:02
    Czy ma kłopoty z nauką? - może odwracać uwagę złym zachowaniem od kłopotów z uczeniem się.

    Złe zachowanie jest spotegowane złym stosunkiem innych do niego. Zrozumiałe , że nikt go nie lubi łącznie z nauczycielką bo psoci (delikatnie mówiąc), ale koło sie zamyka bo przychodzi do miejsca gdzie NIKT go nie lubi i nie akceptuje. Będzie więc bardziej broił. Postaraj się zaprzyjaźnić go z kims z klasy. Najlepiej z kimś na kim mógły sie wzorować. Znam przypadek kiedy dziecko wyciszyło się bo okazało się, że są w grupie osoby, które BARDZO go lubią jak dał im sie poznać sama na sam. Troche to zajęło pracy bo trzeba było zachęcic go i dzieci do kontaktów poza przedszkolem. To był dla niego szok bo od nauczycielki słuchał że nikt go nie akceptuje. Co było na początku prawdą...ale potem juz tylko etykietą.

    JA bym poszła do innego psychologa. Nie każdy psycholog jest dobry. Poprosiłabym o obserwację na miejscu i wytyczne do pracy. Obserwację: Pani, dzieci i jego. U mnie złapał sie za głowę jak porozmawiał z panią. Nie twierdzę, że pani jest przyczyna kłopotów, ale może nie umieć mu z nich wyjść, a tylko je pogłębi.

    Polecam poradnię dla dzieci z autyzmem. Zaburzenia zachowania ze spektrum autyzmu - w Polsce - sa wykrywane właśnie ok 7 roku zycia. Wybrac psychologa, który specjalizuje sie w zaburzeniach zachowania. Pójść do psychiatry dziecięcego na konsultacje (w celu uzyskania porad co do modyfikacji zachowania, a nie brania jakichs leków). Ja standardowo polecam badanie SI. Jesli w domu jest grzeczny a w sali nie - może jest nadwrazliwy słuchowo?

    Może wysłać go na Trening Zastepowania Agresji dla dzieci?

    Jednak na początek znajdz mu znajomych. Kogos dla kogo będzie chodził do szkoły i na kim sie wzorował.

    Zastanowiłabym sie na panią - miałam złe doświadczenia i dobre. Na prawdę dobra, akceptująca, ale jednoczesnie stanowcza pani czyni cuda. Wymeczona, nie chcaca przejac odpowiedzialnosci, w moim przypadku niestety niedouczona i zla na dziecko tylko je bardziej "wykrzywi".

  • Gość: iwiik IP: 79.162.211.* 21.06.12, 18:41
    witam,jak czytałam to niedowierzałam,mój 7-letni syn zachowuje sie dokładnie tak samo.w domu jest w miare ok a w szkole masakra.w zerówce stwierdzono u mojego syna ADHD,wiec szybko na terapie psychologiczna,psychiatryczna,zapisano leki i nic,zero rezultatow.wiec zmiana psychiatry,ktory potwierdza ADHD i zmienia leki,kolejne kilka miesiecy i nic zero poprawy zachowania,syn zrobił sie powolny,szybko tyje(wzmozony apetyt),jest osowiały i nic nie robi na lekcjach,wiec na konsultacje do neurologa,który potwierdza nadpobudliwosc u syna na tle nerwowym.juz też czasem nie wiem co robić,codzienne rozmowy z synem jak postepujemy co robimy jak sie zachowywac itd,stosuje kary i nagrody,wzmacniam pozytywne strony syna,przytulam,czytam na dobranoc,wszystko co zaleca poradnia.mam 3 opinie z poradni w których zawarte sa "instrukcje"jak z nim postepowac,na co zwrócic uwage itd,łącznie z wzmacnianiem pozytywnym,pochwałami,nagrodami-żetonami,a w szkole jest nadal katastrofa,robi co chce,zaczął uzywac wulgaryzmów.pani nauczycielka młoda,chodziłam mówiłam tłumaczyłam,nic nie dało,kserowałam informacje,podpowiadałam jak postepowac,zeby były kary i nagrody,ale na marne moje wysiłki,w szkole ma etykiete najgorszego,nikt go nie lubi,ma ksywki-debil,psychol,palant,kurdupel,gnojek i inne.zawsze on jest winny nawet jak nie zbroi-w tej samej szkole ucza sie moje córki,które czasem sa swiadkami takich sytuacji,mało tego odbija sie to na nich,sa wysmiewane,szykanowane z powodu chorego brata,szkoła twierdzi ze to nie tak i ze dziewczynki nie potrzebnie sie tym przejmuja ze maja nabrac grubej skóry i nieprzejmowac sie.rece opadaja,szkoły nie sa przygotowane do pracy z takimi dziecmi,nauczyciele nie umieja postepowac z takimi dziecmi co w efekcie po 2 m-cach konczy sie nakłanianiem do indywidualnego po to zeby w kalsie był spokój.tak wyglada rzeczywistośc w naszych szkołach(nie wszystkich)niestety,co jest przerazające i smutne,bo jest dyskryminacja takich dzieci z powodu zaburzeń,które nie sa wina ani rodziców ani dziecka.
  • Gość: Anna IP: *.sta.asta-net.com.pl 23.11.13, 10:53
    Wpis sprzed ponad roku, ale zastanawiam się, jak rozwiązała się sytuacja z "wyjątkowym 7-latkiem". Mój syn poszedł w tym roku do szkoły i zanim ogarnął zasady to broił z chłopakami. Nie potrafił się obronić i opowiedzieć, że to nie on, lub powiedzieć kto jeszcze. Generalnie mamy koniec listopada, a wszystko co złe- to wina mojego syna...a ja mam nie szukac winnych, wsród innyych dzieci. Poszłam do pedagog szkolenego. Opowiedziałam, okazało się, że mój syn mówi prawdę ( pogadała dosadnie z innymi współwinnymi-przyznali się) zrobiła szkolenie nauczycielom jak rozmawiać z dziećmi. Jest poprawa. Głównie chodzi mi o to, ze za sytuacje w szkole odpowiada szkoła. Dziecko spędza tam 5-6h i nie jesteśmy w stanie z nim tam przesiadywać. Poza tym skoro ktoś się zabiara za pracę nauczyciela chyba ma swiadomość tego, że będzie pracował z 25 dziećmi...nawet i wiecej. Jeżeli szkoła wpaja dziecku, że jest złe, niegrzeczne, wyrózniajace się negatywnie od innych dzieci...wraca do domu i dostaje karę...od kogo ono otrzyma pomoc ?? Mój syn wie co to kara. Karą dla niego jest -odebranie wcześniejszej nagrody...juz sama rozmowa, ze może sobie wybrać, co odbieramy działa na niego jak woda swięcona. Zdecydowanie skupiam się na nagrodach. Brawo i hurra i słów szczęścia i uścisków nie ma końca. słychać mnie chyba u sąsiadów. Jakbym w totolotka wygrała. Nie ma lepszej inwestyscji niż we własne dziecko. Nie chodzi mi tutaj o materialne sprawy. Takie nagrody też czasami otrzymuje np. nowa gra. Najwiecej radości sprawia mu jednak obecność rodziców. Może takie zachowanie to skutek pójscia do szkoły=stres. W domu młodsza siostra, mama nie ma tyle czasu, aby w całosci poświecić dla syna. Może czasami warto "Pozyczyć komuś córkę np babci " a spędzić czas tylko z synem. Niech czuje sie doceniony, kochany i mama znajdzie czas tylko dla niego. Co do nauczycieli...niestety praca z powołania to raczej historia....Nie ma co mówić o dzieciach "cielaki, bachory" prawda jest taka, że łatka przypięta od początku często jest cechą do samego końca szkoły. Nie pozwalajmy na to. Najważniejsze to mieć oczy szeroko otwarte. Problemy w szkole są czymś spowodowane. Niech sie pedagodzy wezmą do roboty, bo zwalanie na dom, rodzinę to nie jest rozwiązanie. Chcą mieć czyste sumienie i problem z głowy. U mnie działało samo stwierdzenie " dziękuje za opinię...omówię ja z naszym psychologiem, pedagogiem czy lekarzem..lub zwrócę się o pomoc do innego nauczyciela" niech nie myślą...że ich słowa to dla mnie jakaś mantra. Zawsze kij ma dwa końce ! Karać dziecko za to, ze z czymś sobie nie radzi, nie może wylać tych emocji ?? To dorośli powinni być na lekach, nie to dziecko. Życzę powodzenia i wytrwałości ( sobie również ) ;)
  • Gość: zalamanamama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.14, 09:13
    Witam mam ten sam identyczny problem...tez siedzę na lekcjach na początku faktycznie byly efekty ale z czasem nawet syn nawet na mnie przestal reagować . A tragedia juz się wydarzyla na przerwie niefortunnie wpadl na koleżankę z klasy i nie przytomna została przewieziona do szpitala. Ojciec dziewczynki straszy mnie sądem....bezsilność do potęgi
  • Gość: Agata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.14, 00:11
    Dziwisz się, że ojciec nieprzytomnej dziewczyny,ofiary zachowania twojego syna chce cię pozwać? Albo ma się dziecko aspołeczne które winno uczyć się w szkole specjalnej, przystosowanej do nauki i opieki nad takimi dziećmi albo należy się zabrać za wychowanie dzieciaka, a nie biadolić jak to inni nie potrafią zrozumieć specjalnych wymagań mojego syna.
  • Gość: gość IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 16.12.15, 13:19
    sama powinnaś być w zakładzie specjalnym....
  • mimitulek 11.01.19, 19:08
    Czy któraś z mam z tego wątku tu jeszcze zagląda? Jestem ciekawa jak poukładały się sprawy, czy znalazły szczęśliwy finał. Niestety jestem w podobnej sytuacji. Już po 2 miesiącach nakłanianie do nauczania indywidualnego, podawania leków lub szkoły specjalnej. Nikogo nie obchodzi brak orzeczenia, diagnozy. Dziecko najlepiej czyta w klasie,ma duża wiedzę. Intelektualnie przerasta rówieśników. Natomiast emocjonalnie to tyłu, wybuchowe, nie uznaje autorytetów innych niż rodzice. Głośno mówi, że szkoła jest niefajna, jest aroganckie i agresywne. W domu pogodne i radzimy sobie z nim. Konsultacje z pediatrą, psychiatrą, neurologiem (EEG), psychologami. Zdrowotnie- nic nie dolega. Wskazówki wychowawcze - w sumie to co od dawna stosujemy. Czasem wskazówki specjalistów dostajemy sprzeczne (np jedni mówią, że szkoła ma codziennie informować mnie o zachowaniu, aby nagradzać lub odbierać przywileje, inni specjaliści mówią, że to błąd). Można zwariować i w sumie już chyba wariuję. Nie potrafię pomóc dziecku nawet otoczona armią specjalistów, którzy sami nie wiedza o co chodzi :( Dziecko ma bardzo mocny charakter i czasem zazdroszczę mamom dumnych ze swoich pierwszaków:( Co robić?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.