Dodaj do ulubionych

Czy dzieci powinny mieć swoje obowiązki domowe?

30.12.11, 23:09
Chodzi mi o jakies drobne obowiazki, ktore maja do wykonania w miare regularnie. Jak np. wspolne wieszanie prania z rodzicem czy skladanie swojej bielizny i chowanie do szafki, czy wyjmowanie naczyn ze zmywarki i ustawianie ich w szafce.
Poza takimi obowiazkami, jak odrabianie lekcji i szykowanie ksiazek do szkoly, czy dobrowolna pomoc w przygotowywaniu posilkow.

--
Pozdrawiam,
Iwona
Obserwuj wątek
    • ma2ma Re: Czy dzieci powinny mieć swoje obowiązki domow 30.12.11, 23:32
      To zalezy od Ciebie-czy chesz, aby mieli obowiazki czy bedziesz ich wyreczac tak dlugo jak sie da, czyli az wyjda z domu. Moje 4 latki sami, dobrowolnie, choc jest to kwestia nauki i przypominania: sciela sami lozka, chowaja pizamki, sprzataja zabawki, ubieraja sie ile moga /kutrki zapinam sama i trudniejsze rzeczy pomagam ubrac/, sprzataja naczynia ze stolu do zmywarki, odnosza brudne ubranka do pralki. Robia to oby dwaj, ale jeden z nich chetnie sam czesto chce pomagac w kuchni, odkurzac, wycierac kurze...i ja mu na to pozwalam. W przedszkolu tez maja swoje obowiazki i zadania do wykonania, maja dyzury przy stolikach, sprzataja itd. Uwazam, ze im szybciej przyzywczaja sie do pewnych obowiazkow tym lepiej i dla nas-mam i dla nich. Mam 3 mężczyzn w domu i nie wyobrazam sobie robienia za nich wszystkiego, a maluchy maja potrzebe robienia/nasladowania doroslych wiec chetnie to robia bo wtedy moga tak jak mama i tata, maja satysfakcje a dla mnie duza pomoc i ulga. Tak wiec jeszcze raz-wszystko zalezy od Ciebie...
      • tzka Re: Czy dzieci powinny mieć swoje obowiązki domow 30.12.11, 23:50
        Mam podobne podejscie i moje maluchy robia sporo "przy sobie" oraz wokol siebie. Chodzi mi o to, czy przyzwyczajac je do jakiejs regularnosci tych czynnosci i by mialy swiadomosc, ze sa za cos odpowiedzialne. Uczestnicze w dyskusji na innym forum, gdzie takie podejscie zostalo skrytykowane na zasadzie opozycji - "moje dzieci nie beda mialy wyznaczonych zadan". Mi sie wydaje, ze dzieciaki powinny miec poczucie, ze sa sfery, ktore wymagaja "opieki", nie tylko wtedy, gdy sie ktos chce nimi zajac.
        --
        Pozdrawiam,
        Iwona
        • joshima Re: Czy dzieci powinny mieć swoje obowiązki domow 31.12.11, 00:03
          tzka napisała:

          > Uczestnicze w dyskusji na in
          > nym forum, gdzie takie podejscie zostalo skrytykowane na zasadzie opozycji - "m
          > oje dzieci nie beda mialy wyznaczonych zadan".
          Średnio to sobie wyobrażam. To znaczy co np własny pokój będą sprzątać w zależności od własnego widzimisię? Po swoim posiłku tez będą sprzątać albo nie? Są zadania, które ze swojej natury są przypisane do konkretnej osoby (tak jak te o których wspomniałam) są też takie, które trzeba rozdzielić, żeby nie było tak, że na okrągło robi je jedna osoba.

          Oczywiście można zaryzykować taką postawę, że z łapanki się przydziela, rzucając do pierwszej osoby pod ręką: wyrzuć śmieci, ale prędzej czy później padnie: a dlaczego znowu ja? Czasem lepiej mieć klarowną sytuację, żeby każdy wiedział co do niego należy.

          --
          JoShiMa

          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
    • Gość: forumowiczka.to.ja Re: Czy dzieci powinny mieć swoje obowiązki domow IP: 77.87.160.* 03.01.12, 10:25
      Oczywiście. Dostosowane do wieku dają dziecku ogromne poczucie własnej wartości a rodzicowi dodatkowy powód do pochwał.
      Nie wolno tylko przesadzić, zasada braku konsekwencji bywa złota. Żeby później jako dorosła dziewczyna nie powiedziała "nienawidzę wynosić śmieci. U nas mogło się walić i palić, nieraz źle się czułam ale ze śmieciami musiałam iść".
    • gruba_mamma Re: Czy dzieci powinny mieć swoje obowiązki domow 07.01.12, 23:47
      No pewnie, pamiętam jak kiedyś oglądałam jakiś odcinek z super niania i ona rozmawiała z nastoletnim już chłopakiem dlaczego mama robi niemal wszystko a on nic - chłopak bez cienia wstydu stwierdził, że to jest jej obowiązek... I to wcale nie jego wina jak sądzę, tylko nigdy chłop obowiązków nie miał,to i sie nauczył że matka = służąca. Moja 4,5 letnia córa robi na razie to co logicznie wynika z codziennego funkcjonowania - po posiłku odnosi talerz do zlewu, jak coś rozleje to dostaje szmatę i ściera ( z moją pomocą ) , zdjęte ubrania odnosi do prania,z samoobsługą u niej kiepsko ( ze wzgledu na zaburzenia rozwojowe) ale co tylko umie zrobić sama to nie wyręczam. Właśnie ostatnio pomyslałam, że można by jej wprowadzić pewne obowiązki na stałe , tylko na razie szukam co to mogłoby być, bo tak jak pisałam córka jest niepełnosprawna i z wieloma rzeczami sobie nie poradzi.

      A tak poza tym, tak filozoficznie, to myślę, że dziecko jest członkiem rodziny a nie "pasożytem":) więc powinno brać udział w całym zyciu rodziny - czyli nie tylko czerpanie korzyści z bycia członkiem rodziny, ale również udział w obowiązkach.
    • e-kasia27 Nie, nie powinny. 28.06.12, 17:25
      U mnie w domu nikt nie ma żadnych obowiązków, więc dlaczego miałabym nakładać jakieś obowiązki na dzieci?

      Jak się wszystko robi z obowiązku, to się ma przesr... e życie.

      Ja zawsze robię, to co chcę i tylko wtedy gdy chcę i moje dzieci też.
      • tzka Re: Nie, nie powinny. 28.06.12, 17:31
        Czyli np. gotujesz obiad kiedy chcesz, tak? Jak Ci sie nie chce, to dzici chodza glodne? Tez tak mam, ze robie wiekszosc rzeczy, kiedy chce. Jednak sa takie zajecia, ktore wykonac trzeba, niestety, czy mi sie chce, czy nie.
        Slowo "obowiazek" jesty dosc umowne. Chodzi mi o to, czy warto jest wyrabiac w dzieciach poczucie obowiazku, odpowiedzialnosci za cos, czy to jest np. karmienie rybek, czy pomoc w wieszaniu prania. Rzeczy w domu nie dziaja sie same, nie mam krasnoludkow (a szkoda ;-)) i chce, by dzieci to wiedzialy, szanowaly cudza prace i mialy swiadomosc, ze ich pomoc jest cenna.
        --
        Pozdrawiam,
        Iwona
        e-mail: tzka
        Szafa malucha
        • e-kasia27 Re: Nie, nie powinny. 28.06.12, 18:08
          tzka napisała:

          > Czyli np. gotujesz obiad kiedy chcesz, tak?

          Tak.


          ak Ci sie nie chce, to dzici chodz
          > a glodne?


          A czemu mają chodzić godne, mogą zjeść coś innego niż obiad.


          Tez tak mam, ze robie wiekszosc rzeczy, kiedy chce. Jednak sa takie z
          > ajecia, ktore wykonac trzeba, niestety, czy mi sie chce, czy nie.

          Ja nie robię rzeczy, których mi się akurat nie chce robić.
          Świat się nie zawali od tego, jeśli coś nie będzie zrobione.


          > Slowo "obowiazek" jesty dosc umowne.

          Nie, obowiązek, to coś takiego, co się musi zrobić, niezależnie od tego, czy się chce, czy nie.
          Są takie rzeczy w życiu, ale prac domowych bym do tego nie zaliczyła.


          Chodzi mi o to, czy warto jest wyrabiac w
          > dzieciach poczucie obowiazku, odpowiedzialnosci za cos,

          I myślisz, że poczucie obowiązku i odpowiedzialności można wyrobić w dzieciach zmuszając je do wykonywania obowiązków?
          Jak się kogoś do czegoś zmusza, to reakcja tego kogoś zawsze jest taka:
          Ja tego nie chcę robić!
          Zmuszając kogoś do czegoś, to można mu tylko dokumentnie obrzydzić każdą czynność i potem przez całe życie, będzie się męczył, bo będzie zawsze tylko wykonywał obowiązki, a nic nie będzie mu sprawiało przyjemności.


          czy to jest np. karmien
          > ie rybek, czy pomoc w wieszaniu prania. Rzeczy w domu nie dziaja sie same, nie
          > mam krasnoludkow (a szkoda ;-))

          A poco ci krasnpoudki?
          Czyżby to znaczyło, że ty też wszystkie prace w domu wykonujesz tylko z obowiązku?
          A nie na przykład dlatego, że lubisz, aby podłoga lśniła, a na stole stały codziennie świeże kwiaty?


          i chce, by dzieci to wiedzialy,

          O czym? O tym, że nic nie robi się samo?
          Myślisz, że masz aż tak durne dzieci, że tego nie zauważą, gdy nie nałożysz na nie obowiązków?!

          szanowaly cudza
          > prace


          Szanowania cudzej pracy, to raczej też nie nauczysz nakładaniem obowiązków, raczej tłumaczeniem i rozmowami na ten temat.


          >i mialy swiadomosc, ze ich pomoc jest cenna.

          To im to powiedz, że ich pomoc jest dla ciebie cenna.
            • e-kasia27 Re: Nie, nie powinny. 28.06.12, 18:55
              Dla ciebie naiwne, dla mnie to mądrość życiowa.
              Życie jest takie, jakie sobie stworzysz.
              Ja robię to co chcę i dla mnie to nie jest żadna iluzja, tylko rzeczywistość, a ty robisz to co musisz i to jest twoja rzeczywistość.


              • aqua48 Powinny. 28.06.12, 19:32
                e-kasia27 napisała:

                > Życie jest takie, jakie sobie stworzysz.
                > Ja robię to co chcę i dla mnie to nie jest żadna iluzja, tylko rzeczywistość, a
                > ty robisz to co musisz i to jest twoja rzeczywistość.

                A ja jestem ciekawa jak sobie poradzą w szkole takie dzieci, które są nauczone, że robią tylko to co chcą, wtedy kiedy chcą. Nie bedą odrabiać zadań, nie bedą się uczyć języków, albo matematyki, bo im sie nie będzie chciało? A poddanie się rygorom podczas wyjazdów, bez rodziców, ktorzy pozwalają na wszystko? A jeśli dzieci zechcą mieć zwierzątko? Obowiązkowość to nie jest zła cecha.
                Dobrze jest lubić to co się robi, ale w życiu niestety trzeba też robić coś czego się nie chce, albo nie lubi. I dzieci należy tego uczyć.

                • e-kasia27 Re: Powinny. 28.06.12, 23:17
                  aqua48 napisała:


                  > A ja jestem ciekawa jak sobie poradzą w szkole takie dzieci, które są nauczone,
                  > że robią tylko to co chcą, wtedy kiedy chcą.

                  Mogę ci powiedzieć, jak sobie moje poradziły, jeśli cię to interesuje.
                  Bardzo dobrze.
                  Nigdy żadnych problemów ani z nauką , ani z zachowaniem nie było.
                  Fakt, do szkoły chodziły głównie w celach towarzyskich i jak im się nie chciało, to nie chodziły(pisałam usprawiedliwienia). Syn w średniej szkole, miał jeden zeszyt do wszystkiego, bo więcej mu się nosić nie chciało, zadania odrabiał po drodze do szkoły w tramwaju, maturę zdał z bardzo dobrym wynikiem, obecnie studiuje na dwóch kierunkach i pracuje na pełnym etacie.
                  Córka zeszyty prowadziła, bo lubiła, żeby pięknie wyglądały. Też bardzo dobrze się uczyła, studiuje anglistykę - właśnie dzisiaj miała obronę pracy licencjackiej. Zna poza tym niemiecki, francuski, hiszpański i trochę rosyjski - pracuje od dwóch lat, jako lektor języka angielskiego w szkole językowej i robi tłumaczenia dla firm.
                  Najmłodsza jeszcze do szkoły nie chodzi, ale już dobrze mówi po angielsku i chodzi do szkoły muzycznej - mówi, że jak urośnie to zostanie skrzypaczką i będzie pisać książki dla dzieci, ale to się jeszcze pewnie nieraz zmieni.


                  Nie bedą odrabiać zadań, nie bed
                  > ą się uczyć języków, albo matematyki, bo im sie nie będzie chciało?

                  Dlaczego zakładasz, ze dziecko, które może robić wszystko, co chce, wybierze właśnie to, że nie będzie się chciało uczyć, będzie chciało zostać osłem, nie będzie pracować i zamieszka pod mostem?
                  Tak robią ci, którzy wywodzą się z patologii i z tego powodu nie potrafią sobie poradzić w życiu, a nie ci którzy od dziecka są rozpieszczani i hołubieni przez rodziców, bo ci znają swoją prawdziwą wartość, swoje możliwości i radzą sobie bardzo dobrze, bo nikt nie podcina im skrzydeł.


                  A poddanie
                  > się rygorom podczas wyjazdów, bez rodziców, ktorzy pozwalają na wszystko?

                  Zawsze słyszałam tylko same pochwały na temat swoich dzieci, że takie grzeczne, że tak się dobrze zachowują, że takie miłe.... - dlaczego sądzisz, że poddanie się rygorom jest nie możliwe dla dziecka, które może robić co chce?
                  Myślisz, że dziecku sprawia przyjemność, to że jest niegrzeczne i źle się zachowuje? Że je krytykują i ganią?
                  Że robi to specjalnie? Może po to, żeby dostać naganę?

                  Dzieci są niegrzeczne i źle się zachowują wtedy, gdy mają jakieś problemy, gdy w domu nie wszystko, jest tak jak potrzeba, gdy nie ma więzi pomiędzy rodzicami i dziećmi, gdy są nadmiernie kontrolowane i zmuszane do posłuszeństwa, bo wtedy to złe zachowanie jest wyrazem ich buntu.
                  Jeśli dziecko nie ma się przeciwko czemu buntować, to się nie buntuje. To prosta zależność. Jeśli mogę robić co chcę, to przeciwko czemu mam się buntować?

                  A jeś
                  > li dzieci zechcą mieć zwierzątko?

                  Zawsze u nas w domu były zwierzątka - koty, psy, świnki, zwykle więcej niż jedno.
                  Były do kochania, a nie dla wykonywania obowiązku.
                  Gdybyśmy karmienie, czy sprzątanie po zwierzątkach traktowali jako obowiązek, to pewnie byśmy zwierzątek nie mieli, bo po co nakładać na siebie obowiązki i przysparzać sobie pracy, skoro się tego nie chce i nie lubi?
                  Teraz został tylko jeden kot, i staruszek pies (14lat) niedawno uśpiliśmy ukochaną Kicię, bo miała raka w pyszczku i nie mogła już jeść - wszyscy płakaliśmy.


                  >Obowiązkowość to nie jest zła cecha.

                  Nie mówię, że to zła cecha, ale złe jest zakładanie, że można się nauczyć bycia obowiązkowym poprzez wykonywanie nałożonych przez rodzica obowiązków.
                  Nałożone obowiązki rodzą bunt i niczego nie uczą, poza tym, jak się od obowiązku sprytnie wymigać.


                  > Dobrze jest lubić to co się robi, ale w życiu niestety trzeba też robić coś cze
                  > go się nie chce, albo nie lubi. I dzieci należy tego uczyć.
                  >


                  Wprawdzie to rzadkie przypadki, ale czasem faktycznie trzeba,.
                  Ale zupełnie nie ma potrzeby tego uczyć!
                  Dziecko to człowiek rozumny i samo wie, że są rzeczy, które czasem trzeba zrobić, mimo tego, że się tego nie chce, albo nie lubi - np. połknąć gorzkie lekarstwo, albo pójść na pobranie krwi.
                  • mamitadejordi Re: Powinny. 29.06.12, 15:25
                    >>Nie bedą odrabiać zadań, nie bed
                    >> ą się uczyć języków, albo matematyki, bo im sie nie będzie chciało?

                    >Dlaczego zakładasz, ze dziecko, które może robić wszystko, co chce, wybierze właśnie to, że >nie będzie się chciało uczyć, będzie chciało zostać osłem, nie będzie pracować i zamieszka pod >mostem?

                    No właśnie!!! Dlaczego większość ludzi zakłada, że jeśli nie każe się dziecku coś robić, nie nałoży się odpowiedniej ilości obowiązków, to ono nic pożytecznego już nie zrobi..

                    Ja akurat zgadzam się z Tobą Kasiu w tej kwestii. Też robię to co chcę, a jeśli czegoś nie chcę to nie robię. Jeśli chodzi o gotowanie to codziennie rano gotuję dla synka jedzenie na cały dzień. Niestety nawet w przedszkolu je tylko jedzenie przeze mnie przygotowane. Ale robię to dlatego, że chcę, a nie z obowiązku. Kocham mojego synka i gotowanie dla niego to część dbania o niego. Tak jak bawienie się z nim, spacer czy przytulanie.
                    Równie dobrze dla niektórych spacer z dzieckiem może być traktowany jako obowiązek.. ;)
          • tzka Re: Nie, nie powinny. 28.06.12, 20:22
            e-kasia27 napisała:

            > A czemu mają chodzić godne, mogą zjeść coś innego niż obiad.

            Moje umieja nawet zrobic sobie cos do jedzenia, co nie oznacza, ze robia to za kazdym razem, jak sa glodne. I mimo iz nie lubie gotowac (i mi sie nie chce czasami :-)), to jednak gotuje. Bo to jest moj obowiazek jako matki. W zasadzie bycie rodzicem jest samo w sobie calkiem sporym obowiazkiem.

            > Tez tak mam, ze robie wiekszosc rzeczy, kiedy chce. Jednak sa takie z
            > > ajecia, ktore wykonac trzeba, niestety, czy mi sie chce, czy nie.
            >
            > Ja nie robię rzeczy, których mi się akurat nie chce robić.
            > Świat się nie zawali od tego, jeśli coś nie będzie zrobione.

            Tez wychodze z takiego zalozenia np. kiedy nie mam sily ani ochoty czegos zrobic. Jednak swiat moich dzieci w jakims stopniu sie zawali, jak im powiem, ze nie chce mi sie robic im jedzenia.

            > I myślisz, że poczucie obowiązku i odpowiedzialności można wyrobić w dzieciach
            > zmuszając je do wykonywania obowiązków?
            > Jak się kogoś do czegoś zmusza, to reakcja tego kogoś zawsze jest taka:
            > Ja tego nie chcę robić!
            > Zmuszając kogoś do czegoś, to można mu tylko dokumentnie obrzydzić każdą czynno
            > ść i potem przez całe życie, będzie się męczył, bo będzie zawsze tylko wykonywa
            > ł obowiązki, a nic nie będzie mu sprawiało przyjemności.

            A gdzie pisalam o "zmuszaniu"?

            > Czyżby to znaczyło, że ty też wszystkie prace w domu wykonujesz tylko z obowiąz
            > ku?
            > A nie na przykład dlatego, że lubisz, aby podłoga lśniła, a na stole stały codz
            > iennie świeże kwiaty?

            Nie kazdy lubi sie przegladac we wlasnej podlodze.

            > Szanowania cudzej pracy, to raczej też nie nauczysz nakładaniem obowiązków, rac
            > zej tłumaczeniem i rozmowami na ten temat.

            Bardzo watpie, zeby jedynie tlumaczenia i rozmowy to spowodowaly.

            > To im to powiedz, że ich pomoc jest dla ciebie cenna.

            To Im mowie. :-)

            --
            Pozdrawiam,
            Iwona
            e-mail: tzka
            Szafa malucha
            • e-kasia27 Re: Nie, nie powinny. 28.06.12, 23:50
              tzka napisała:

              > e-kasia27 napisała:
              >
              > > A czemu mają chodzić godne, mogą zjeść coś innego niż obiad.
              >
              > Moje umieja nawet zrobic sobie cos do jedzenia, co nie oznacza, ze robia to za
              > kazdym razem, jak sa glodne. I mimo iz nie lubie gotowac (i mi sie nie chce cza
              > sami :-)), to jednak gotuje. Bo to jest moj obowiazek jako matki. W zasadzie by
              > cie rodzicem jest samo w sobie calkiem sporym obowiazkiem.


              Dla mnie bycie rodzicem, to czysta przyjemność, nie obowiązek.
              Gdybym bycie rodzicem traktowała w kategorii obowiązku, to po prostu nie miałabym dzieci.
              Po grzyba byłby mi ten obowiązek????????
              No chyba, że założymy, że urodzenie dzieci, to też obowiązek - może obywatelski?


              >
              > > Tez tak mam, ze robie wiekszosc rzeczy, kiedy chce. Jednak sa takie z
              > > > ajecia, ktore wykonac trzeba, niestety, czy mi sie chce, czy nie.


              Jakie na przykład?


              > Tez wychodze z takiego zalozenia np. kiedy nie mam sily ani ochoty czegos zrobi
              > c. Jednak swiat moich dzieci w jakims stopniu sie zawali, jak im powiem, ze nie
              > chce mi sie robic im jedzenia.


              A niby dlaczego miałby się zawalić????
              Czy to znaczy, że ty nie masz żadnych praw? Tylko obowiązki?
              Nawet nie może ci się czegoś nie chcieć?


              >
              > > I myślisz, że poczucie obowiązku i odpowiedzialności można wyrobić w dzie
              > ciach
              > > zmuszając je do wykonywania obowiązków?
              > > Jak się kogoś do czegoś zmusza, to reakcja tego kogoś zawsze jest taka:
              > > Ja tego nie chcę robić!
              > > Zmuszając kogoś do czegoś, to można mu tylko dokumentnie obrzydzić każdą
              > czynno
              > > ść i potem przez całe życie, będzie się męczył, bo będzie zawsze tylko wy
              > konywa
              > > ł obowiązki, a nic nie będzie mu sprawiało przyjemności.
              >
              > A gdzie pisalam o "zmuszaniu"?

              Nałożenie obowiązku, to jest zmuszanie.
              Obowiązek z założenia to jest coś, co się MUSI wykonać, czyli jest to zmuszanie.
              Niezależnie od tego, w jaki sposób będzie się wykonanie tego obowiązku egzekwować, to i tak będzie to zmuszanie.


              > > Szanowania cudzej pracy, to raczej też nie nauczysz nakładaniem obowiązkó
              > w, rac
              > > zej tłumaczeniem i rozmowami na ten temat.
              >
              > Bardzo watpie, zeby jedynie tlumaczenia i rozmowy to spowodowaly.


              A dlaczego w to wątpisz?
              Myślisz, że zmuszając dziecko do wykonywania jakieś pracy, spowodujesz, że będzie szanowało pracę innych?
              Na zasadzie, że jak pozna, jak ciężko jest posprzątać, to nie będzie bałaganić?
              A może właśnie wtedy na złość będzie bałaganić jak posprząta ktoś inny, żeby się odegrać, za to że jest do sprzątania zmuszane?
              Taka reakcja bardziej leży w naturze człowieka, bo człowiek z natury jest przekorny i jak mu się coś każe zrobić, to on właśnie nie chce.

              • Gość: gina Re: Nie, nie powinny. IP: 213.195.186.* 30.06.12, 15:17
                >Dla mnie bycie rodzicem, to czysta przyjemność, nie obowiązek.
                >Gdybym bycie rodzicem traktowała w kategorii obowiązku, to po prostu nie miałabym dzieci.
                >Po grzyba byłby mi ten obowiązek????????
                >No chyba, że założymy, że urodzenie dzieci, to też obowiązek - może obywatelski?

                A jak były małe, to też zmieniałaś im pieluchę, kiedy miałaś na to ochotę?
                    • guderianka Re: Nie, nie powinny. 07.07.12, 10:35
                      e-kasia, zazdroszczę stanu umysłu i wdrażania go w życie, które jest dla Was przyjemnościa a nie kolejnym dniem przywitanym ze skrzywieniem warg. Zazdroszczę, gdzies tam w tle co nieco mam z Twoich zachowań ale rodząca sie z wiekiem odpowiedzialność, racjonalność i zgredowatość zmusza mnie do bycia obowiązkową (nawet gdy nie chcę)i egzekwowania obowiązków od dzieci. Możed mam po prostu trudniejsze przypadki niż Ty, a może brakuje rewolucji w mysleniu ;)
                      Obowiązek -kojarzy się z czymś narzuconym, niechcianym i przykrym-z tego co Ty piszesz wynika, że można postrzegać inaczej. Super. Pozdrawiam :))
                      --
                      Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

                      George Bernard Shaw
                        • guderianka Re: Nie, nie powinny. 08.07.12, 09:55
                          Myślę, że podejście ma ogromne znaczenie. To tak jak widziec szklankę do połowy
                          > pełna lub pustą ;)

                          --
                          Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

                          George Bernard Shaw
                          • 71tosia Re: Nie, nie powinny. 08.07.12, 15:38
                            jakie podejscie? Ja lubie swoja prace mimo ze jest tez obowiazkiem, ale mycie sedesu to juz tylko obowiazek. I nie wmawiam ani sobie ani innym ze to przyjemnosc, bo nie jest i to dla nikogo. Jedne obowiazki sie lubi inne mniej i nie ma co sobie ani dzieciom wmawiac ze jest inaczej,
    • princy-mincy Re: Czy dzieci powinny mieć swoje obowiązki domow 29.06.12, 11:48
      jak najbardziej, choc zaraz sie pewnie odezwa jakies maniaczki, dla ktorych obowiazek= nieprzyjemne zajecie

      uwazam, ze kazdy powinien byc wlaczony w czynnosci (czy obowiazki) do wykonania w domu
      nie mozna uczyc, ze tylko jedna osoba (najczesciej kobieta, wiec zona i matka) jest za nie odpowiedzialna

      moja corka ma 2,5 roku i uczymy ja, ze po zabawie trzeba sprzatnac zabawki (jako koncowy etap kazdej zabawy), ksiazki odlozyc na polke, wieczorem sama przed kapiela zanosi swoja bielizne i brudne ubranie do kosza na pranie itp
      im bedzie starsza, tym bedzie tych rzeczy robic wiecej, ale wciaz ma byc to cos, co jest stosowne do jej wieku

      dziecko moze wynosic smieci czy sprzatac ze stolu po posilkach albo pomagac nakryc do stolu itp
      jesli jest dwojka dzieci (w przyblizonym wieku) warto, by byly zmiany czy dyzury, wtedy zadne z dzieci nie ma poczucia krzywdy, ze trafil mu sie 'gorszy' obowiazek
      • agwol77 Re: Czy dzieci powinny mieć swoje obowiązki domow 05.07.12, 16:49
        Jestem jak najbardziej za. przypomina mi się moja dzieciństwo, wychowałam się i żyję na wsi. Mój dziadek miał pasieke i już od małych lat zapraszał mnie do niej i pokazywał jak pracują pszczoły, pomagałam mu ciągnąć miód. W tej chwili dla mnie to piękne wspomnienie - a pszczoły pozostały dla mnie symbolem pracowitości , organizacji, współpracy. Nigdy przez myśl mi nie przyszło że ktoś mnie wykorzystywał. Teraz mam dwójkę dzieci 8 i 9 lat. Jak najbardziej wykonują wiele prac domowych, i nie widze w nich wielkiego buntu.
        • jedynybasek5 Re: Czy dzieci powinny mieć swoje obowiązki domow 06.07.12, 15:24
          Tak, jak najbardziej tak. Moje dziecię, jak na razie z dobrej woli, bo ma dwa lata- wynosi po sobie talerze do kuchni, zbiera zabawki- nie wiem skąd się nauczyła, bo mój talerz potrafi stać od śniadania do kolacji ;) Ale jest to jak najbardziej pożądany OBJAW i chciałabym kontynuować, przy okazji zmieniając własne przyzwyczajenia, bo niedługo będzie "mama, posprzątaj po sobie " ;))
          --
          Mam tak samo jak Tyyyyyyyyyyyyy ;)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka