Dodaj do ulubionych

A jednak stało się! Jak reagować - proszę o rady?

02.01.12, 09:51
Mój syn (2,6 lat) do tej pory anioł, zaczął się buntować. Wiem, że to nic nowego w tym wieku, ale byłam przekonana, że nam się to nie zdarzy. ;-)
Przecież rozmawiałam, tłumaczyłam, mieliśmy cudowny kontakt. Jeszcze pochlebiałam sobie: to moja zasługa, że można z nim tak świetnie się dogadać.
A tu klops…;-) Od kilku dni – szaleństwo. Ja mówię, że jest czarne, on – że białe. I tak potrafi się nakręcić, że wystarczy chwila, by był na granicy histerii.
Np. wczoraj u dziadków po obiedzie na każdą propozycję było nie i wirowanie wokół własnej osi, aż do płaczu histerycznego. Pierwszy raz coś takiego. U nich zawsze był mega współpracujący, radosny. A dziadkowie: a może żelki chcesz, a może poszukamy misia, a może to… Powiedziałam, żeby nie zwracali uwagi (bo miałam wrażenie, że on kątem oka obserwuje nasze reakcje). Jak się rozryczał – to przytulałam mocno, prawie bez słów. Pojechaliśmy do domu – wszystko odpuściło.
Jak reagować na takie sytuacje? Intuicja podpowiada mi: albo mocno przytulać, albo nie zwracać uwagi. Jak myślicie?

Edytor zaawansowany
  • rulsanka 02.01.12, 10:14
    Jak reagować?
    Na pewno nie ma jednego uniwersalnego sposobu. To znaczy jest.... trzeba obserwować dziecko. To samo dziecko ma różne rodzaje histerii i reakcja powinna być inna. Wielu histeriom da się też zapobiec, bo można je przewidzieć.
    Zachowanie u dziadków było prawdopodobnie wywołane zmęczeniem, przebodźcowaniem. W okresie skoku rozwojowego zmęczenie nadmiarem bodźców występuje szybciej niż normalnie a reakcje dziecka bywają zaskakujące (np. płacze dlatego, że przekroiłam jabłko). Dlatego warto uspokajać, podać nowe nie przekrojone jabłko :) Starałam się usuwać z oczu dziecka rzeczy, które mogłyby spowodować problemy. Typu: nie planuję dziecku dać teraz pomarańczy, to ją chowam. Bo jak zobaczy, może chcieć ją zjeść zamiast obiadu. To ja wolę schować i wyjąć dopiero po obiedzie.
    Na pewno reagowanie paniką, typu chcesz żelki, misia, bajeczkę - jest jednym z gorszych sposobów.
    'Ja mówię, że jest czarne, a on – że białe. I tak potrafi się nakręcić, że wystarczy chwila, by był na granicy histerii.'
    Nie dyskutuj z dzieckiem, które upiera się o coś głupiego. Najprościej przytakiwać, nawet jeżeli mówi, że lód jest gorący. Jak się uspokoi, albo dojrzeje - sam zrozumie wiele rzeczy o które się spierał. Tłumaczenie ma sens, gdy ktoś słucha...
    Czasem milczenie jest złotem i rodzic, jako mądrzejszy, powinien z tej zasady korzystać. Milczymy i robimy swoje.
    Staraj się nie użerać z dzieckiem o rzeczy mniej ważne. Ustal sobie priorytety (np. myjemy zęby po jedzeniu), ale zostaw margines elastyczności w dochodzeniu do celu (można umyć zęby teraz, albo za 5 minut). Nie wszystko musi być na już.
    Po przejściu "buntu" dziecko jest zupełnie inne, dużo mądrzejsze i bardziej współpracujące niż przed buntem. Dlatego warto przestawić się na program minimum w kwestii nakazów, zakazów i ogólnego podejścia do dziecka. Jak skok rozwojowy minie, okazuje się że wymagać i oczekiwać można dużo więcej niż przed skokiem. I w sposób praktycznie bezproblemowy.
  • forumowiczka.to.ja 02.01.12, 10:19
    rulsanka napisała:

    > Po przejściu "buntu" dziecko jest zupełnie inne, dużo mądrzejsze i bardziej wsp
    > ółpracujące niż przed buntem.

    Zgadzam się. Mój synek np. dzisiaj po raz pierwszy przeszedł na nóżkach całą drogę na parking. Wcześniej - nie do pomyślenia ;-)

    >Jak skok rozwojowy minie, okazuje się że wymagać i oczekiwać można dużo więcej niż przed skokiem. I w sposób praktycznie bezproblemowy.

    Dokładnie tak.
  • forumowiczka.to.ja 02.01.12, 10:16
    Wspierać. Nie krytykować, nie pocieszać, nie przytulać. Być przy nim, i obserwować czego w danej chwili potrzebuje. Moje dziecko jak miało "atak" to pytałam czy chce, żeby go ukochać, przytulić itp. Jak było wszystko "nie" to zostawiałam w spokoju aż mu przeszło. Po takim ataku brałam go na ręce i tłumaczyłam co mu się stało "zdenerwowałeś się, bo nie udało ci się włożyć klocków wszystkich", "zdenerwowałeś się bo było zbyt wiele rzeczy naraz i się troszkę pogubiłeś, tak?" itp. Na koniec kilka słów, ża mamusia jest przy nim, że go bardzo kocham i już nic złego się nie dzieje.
    Żadnych krzyków, złych emocji, nerwów. Idąc za klasykiem - tylko spokój Cię uratuje. Serio.

    P.S. Witaj w klubie ;-)
  • joa66 02.01.12, 11:36
    Ja mam tylko jedna uniwersalną radę - dbaj o własny wypoczynek psychiczny. Kiedy człowiek jest spokojny łatwiej mu nadać właściwą perspektywę problemom.

    Powodzenia :)
  • asienka95 02.01.12, 12:44
    Dziękuję. :)
    To fakt. :)
    Często o sobie zapominamy, jak mamy dzieci...
  • joa66 02.01.12, 13:54
    To nie chodzi tylko o nas (chociaż my też zasługujemy na troske i zadbanie ;) ). dla dziecka też będzie lepiej jeżeli rodzice będą spokojni.

    Ja tez miałam anioła, który w wieku 2 lat przestał aniołkiem być , więc wiem jak to jest:)

    U mnie sprawdzało sie działanie "dwutorowe" : z jednej strony rozmowy z ludźmi, którzy mają podobne doświadczenia, z drugiej spotkania z ludźmi, którzy dzieci nie mieli i mogłam się trochę "oddzieciować".

    Z perspektywy czasu (moje dziecko to nastolatek) doceniam tamten okres: w kontrolowanych warunkach nauczyłam się konfrontacji z własnym dzieckiem. Prze konfrontację nie rozumiem konfliktu tylko stawienie czoła "buntowi" dziecka. (bunt oczywiście jest skrótem myślowym). Czasami ustępowałam, czasami przyznawałam rację dziecku, czasami mówiłam "stop", czasami pocieszałam. Jak w życiu.

  • saguaro70 02.01.12, 13:03
    A jak Ty reagujesz kiedy jesteś zmeczona? Jesteś jak szczygiełek czy masz ochotę pokrzyczeć, pobluzgać. Ja zawsze wybiorę drugi wariant. Dorosły człowiek skonany po całym dniu jest nie do wytrzymania. Do mnie wieczorem bez kija nie podchodź.
    I tak samo jest z dzieckiem. Było zwyczajnie zmęczone. Po co tak długo siedziałaś? Bo Nowy Rok i był miły obiadek? :D
    Jak tylko zauważę, że moja 5 latka zaczyna marudzić, nakręca się łapię pod pachę i ubieram na korytarzu. Robię natychmiast ewakuację, bo razie histerii nie mogę uspokoić.
    Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy, że dzieci mają prawo być zmęczone, śpiace. Ale lepiej posiedzieć dłuzej w gościach, pokrzyczeć na dziecko, kazac się bawić samemu bo mozna plotkować, pozwolić na atak spazmów niż w spokoju wyjśc i w spokoju skończyć dzień.
    Moja córka jest trudnym dzieckiem. Jak mówi, że lalka ma kręcone włosy( choć ma proste) przyznaję rację. Idzie reklama- kupisz mi barbie. Oczywiście, że kupię odpowiadam. I mam spokój, bo mała za chwilę zapomina o tej barbie.
    Czy kupisz mi zu zu petz. Tak, jasne, że kupię. Kupuję od ponad roku. :D
    W momencie ataku nie zwracaj uwagi. Chyba, że syn podejdzie i cos powie. Wtedy przyznaj rację, jak radzi inna mama. Złota rada. Milczenie jest złotem.
    Pozdrawiam cieplutko :):)
    --
    Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz co znajdziesz w środku :D
  • asienka95 02.01.12, 13:26
    Byliśmy u dziadków krótko, syn był raczej wyspany - po dwugodzinnym śnie po południu.
    Nic nie zdradzało oznak zbliżającego się buntu...Nie zawsze wszystko da się przewidzieć.
    Możliwie szybko wzięliśmy go do domu, żeby nie nakręcać dziecka. :-)
    I w domu - jak ręką odjął.
  • asienka95 02.01.12, 13:27
    No i jestem ostatnią z osób, która myśli o tym, żeby przede wszystkim dobrze bawić się w gościach. Źle trafiłaś. ;-)
  • forumowiczka.to.ja 02.01.12, 14:39
    saguaro70 napisała:

    > Po co tak długo siedziałaś? Bo Nowy Rok i był miły obiadek? :D

    A co Cię to obchodzi? Nie o tym jest wątek.....

    > Idzie reklama- kupisz mi barbie. Oczywiście, że kupię odpowiadam. I mam spokój, bo mała za chwilę zapomina o tej barbie. Czy kupisz mi zu zu petz. Tak, jasne, że kupię. Kupuję od ponad roku. :D

    Biedne dziecko. Po prostu szkoda słów.

  • jedynybasek5 02.01.12, 16:16
    Ehh moje dziecię 1,5 roku ostatnio na każdą moją odmowę czegoś reaguje położeniem się na podłodze z jakimś bliżej nieokreślonym pokrzykiem, na co ja- na początku żałowałam jej- wstań, zimno , bidulko itd. Teraz zostawiam bez słowa, bez wyrzutów sumienia gdy kątem oka widzę jak młoda zerka za mną i jak tylko popatrzę, to znów lament :D więc nie patrzę i taki bunt trwa ok. minuty a nie 5 czy 10 i nie przeradza się w histerię. No i , pomimo tego że nasze "wychowanie" małej jest strasznie nieuporządkowane, to nigdy nie obiecuję, jeśli wiem, że nie spełnię. To taka zasada, której się mocno trzymam. Jedna z bardzo niewielu. No a histeria w gościach... No zależy u kogo. Jesli u kogoś kogo znamy bardzo dobrze, właśnie dziadków np. to uprzedzić, że za zwracanie uwagi na histerie grozi im awanturą ;) i niech dziecię popłacze chwilkę, chyba, że samo przyjdzie się przytulić. A u kogoś u kogo się krępujemy- spokojnie mówimy- o widzę, że na nas już czas. Ubieramy buntownika bez słowa, jakby nic się nie działo i wychodzimy, bo chyba tylko tyle można zrobić. Pozdrawiam :)
    --
    Mam tak samo jak Tyyyyyyyyyyyyy ;)
  • Gość: sebalda IP: *.89.98.152.static.crowley.pl 04.01.12, 15:48
    Sztuka wychowania dziecka jest najtrudniejszą sztuką w zyciu, dlaczego rodzice niepomni na to, nie dokształcają się w tej kwestii? Czy to tak trudno kupić kilka dobrych książek o wychowaniu dziecka i poczytać? Każdy etap rozwojowy w zyciu dziecka jest inny, przebiegają w nim niezywkle skomplilkowane procesy fizyczne, a przede wszystkim psychiczne, trzeba je poznać, żeby potem się nie dziwić, nie zamartwiać, nie rozpaczać, a nade wszystko nie obwiniać dziecka o złe zachowania. Te zachowania mają nam coś pokazać, coś zakomunikować, zwrócić naszą uwage na coś. Po co po omacku zmagać się z problemami dziecka i swoimi, gdy można o tym przeczytać i nauczyć się odpowiednio reagować na potrzeby własnego dziecka?
    Miniaturowa biblia dla każdego rodzica: www.dobreksiazki.pl/b3335-ksiazeczka-dla-przestraszonych-rodzicow.htm
    Trudna do zdobycia, ze względu na brak wznowień spowodowany złą sławą autora, ale dla chcącego nic trudnego, można zapolować.
  • mskaiq 04.01.12, 17:37
    To nie jest bunt. Jest to czas separacji dziecka. Ono musi stać się sobą, czy
    tego chce czy nie chce.
    Ono musi decydować o sobie czy potrafi to zrobić czy nie. Dziecko może
    chcieć rzeczy których nie może dostać, może chcieć samodzielności a
    za chwile chcieć zależności.
    Można mu to ułatwić kiedy rozumie się jego problemy, kiedy nie stara się
    go na siłę przymuszać, stawiać wymagania i rządać posłuszeństwa.
    Ono musi na wlasną rekę szukać dla siebie rozwiązań i to muszą być jego
    rozwiązania.
    Dziecko musi budować swoje rozumienie świata. Rodzice mogą w tym pomóc,
    ale tylko pod warunkiem że będą rozumieli dziecka problemy.
    Zamiast próbować uspokajać dziecko aby nie histeryzowało czy płakało trzeba
    dowiedzieć się od niego co jest przyczyną.
    Czy potrzebuje - uspokojenia? akceptacji? bezpieczenstwa? uwagi? współczucia?
    Trzeba razem z dzieckiem rozwiązywać jego konflikt kiedy nie chce słuchać
    rodziców zamiast wymusić posłuszeństwo.
    Bez rozwiązań które byłyby możliwe do akceptacji przez dziecko nigdy nie nauczy
    się dziecka niczego na trwałe. Ono musi samo to zaakceptować, ono musi do tego
    dorosnąć.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • na_forum_na 04.01.12, 22:36
    myśle, ze dobrze Ci intuicja podpowiada
    powodzenia w bojach ;)
    --
    A widziałeś Melanię??

    kura domowa

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka