Dodaj do ulubionych

Uczeń skreślony z listy

18.03.12, 21:23
List dostaliśmy w piątek, ale nie wiedziałam, gdzie się zapytać i poradzić, zawłaszcza że nie spodziewałam się takiego listu.
Syn dostał list ze szkoły, że został skreślony z listy uczniów. Po przewertowaniu regulaminu i statusu szkoły wynika, że został skreślony, ponieważ do szkoły nie chodził (mniej więcej od 3 miesięcy). O tyle jestem w szoku, że do szkoły niby normalnie wychodził, i wracał wtedy, kiedy powinni skończyć lekcje, więc nic nie wzbudziło moich podejrzeń. Rozmawiać ze mną na ten temat nie chce. Mówi, że to nie moja sprawa tylko jego, i że jak nie będzie chciał, to nie będzie chodził.
To szkoła prywatna, co miesiąc płaciłam niemałe czesne, sygnałów nie było.
Da się cokolwiek zrobić, żeby syna przywrócić? Ma sens zgłoszenie tego?
Edytor zaawansowany
  • scher 18.03.12, 21:38
    Moim zdaniem da się coś zrobić. Ile syn ma lat? Nie jest pełnoletni?

    --
    Ne puero gladium!
  • alas.ka0 18.03.12, 21:44
    Ma 17 lat.
  • scher 18.03.12, 21:47
    Rozumiem wydano decyzję administracyjną o skreśleniu? Co masz napisane w pouczeniu?
    Wcześniej było jakieś postępowanie? Dostawałaś jakieś pisma?

    --
    Ne puero gladium!
  • alas.ka0 18.03.12, 22:00
    List przyszedł normalnie na jego nazwisko.W liście jest wypisane na podstawie jakiego regulaminu, i jakiego punktu statucie szkoły został skreślony. Napisane jest, że może się od tej decyzji odwołać w ciągu dwóch tygodni. On odwołać się nie chce, ale ja wolałabym, żeby go do szkoły przywrócono z racji an wykształcenie (18 lat kończy za dwa miesiące, więc nie wiem, czy to zgodne z prawe to skreślenie, skoro obowiązek nauki jest do lat 18).
    Szkoła nie dzwoniła do mnie, tylko bezpośrednio do niego (jednak dopiero teraz dowiedziałam się, w jakiej sprawie). Z racji na specyfike szkoły, podejrzewam że właśnie dlatego nie było wczesniej żadnego pisma.
    I teraz: da coś odwołanie się do kuratorium? Jakie pismo wystosować>
  • verdana 18.03.12, 22:18
    Hm, naprawdę chcesz placić za prywatną szkołę, która przez trzy miesiące brała kasę, a nie pofatygowała sie zawiadomić Cię , ze syn nie chodzi?
    Naprawde chcesz, aby syn nadal chodził do szkoły, do ktorej najwyraźniej nie chce chodzić? Wiesz chociaż dlaczego?
    Naprawdę najbardziej interesuje Cię, czy można "przywrócić" sna, a nie to, ze wagarował przez trzy miesiące? Jeśli miał powód - to dlaczego chcesz go wepchnąć do miejsca, z którego ucieka? jesli nie miał - dlaczego chcesz mu ułatwić życie, załatwiając niemal dorosłemu facetowi natychmiastowy powrót do szkoły, którą olał?
    --
    zpopk.blox.pl
  • alas.ka0 18.03.12, 22:23
    Nie wiem, dlaczego nie chodził. Powiedział, że mu się nie chciało. Sam wybrał taka szkołę, bo kładzie ona nacisk na te przedmioty, które ułatwiłby mu dostanie się na studia na które chciał iść, o czym cały czas mówił. Stąd dziwi mnie, dlaczego chodzić przestał.
    Razi mnie to, że szkoła, inkasując czesne, wszystko miała w porządku, i nie pofatygowała się powiadomić mnie o możliwości skreślenia. Do tego wzięła czesne również za ten miesiąc wiedząc, że go skreśla.
    O tyle mi chodzi o przywrócenie, żeby miał chociaż to średnie wykształcenie.
  • scher 18.03.12, 22:29
    Moim zdaniem trzeba to potraktować jako decyzję administracyjną i odwołać się. Dobre odwołanie to wyższa szkoła jazdy, więc ci przez Internet nie pomogę.

    Ale pocieszę cię, że w sumie wystarczy odwołać się jakkolwiek, nawet bez uzasadnienia. Organ wyższego stopnia zbada wszystko z urzędu. Nie było prowadzone wcześniej postępowanie, nie zostałaś o tym powiadomiona, decyzja nie została ci doręczona (listów nie wysyła się do dzieci, lecz do ich opiekunów prawnych), nie miałaś wpływu na postępowanie i możliwości zgłoszenia swoich argumentów. To bardzo dużo uchybień.

    Organem wyższego stopnia jest kurator oświaty. Odwołujesz się za pośrednictwem skarżonego organu czyli dyrektora szkoły i to tam wysyłasz pismo. Dyrektor musi twoje odwołanie przesłać do kuratora wraz z aktami sprawy.

    --
    Ne puero gladium!
  • alas.ka0 18.03.12, 22:34
    Bardzo Ci dziękuję za odpowiedzi.
    To taki dość specyficzny typ szkoły. Czemu wysyłaja bezpośrednio do niepełnoletnich uczniów? Nie mam pojęcia. Wcześniej żadnych sygnałów i podobnych sytuacji nie miałam.
  • anula36 18.03.12, 23:20
    ale jaka masz gwarancje ze nawet po przywroceniu syn bedzie do tej szkoly chodzil i to srednie wyksztalcenie uzyska? Za te 2 mce juz go do chodzenia do szkoly w zaden sposob nie zmusisz.
    Nie lepiej z nim pogadac i poszukac WSPOLNIE jakiegos rozwiazania.
  • alas.ka0 19.03.12, 10:04
    On najlepiej w ogóle nie wracałby do szkoły, ale ja sobie tego nie wyobrażam.
    Poza tym, szkoła która inkasuje bez żadnego problemu czesne, powinna powiadomić rodziców (tym bardziej ucznia niepełnoletniego), że uczeń do szkoły nie chodzi.
    Syn powiedzieć mi nie chce, dlaczego do szkoły teraz nie chodził.
    Zwłaszcza, że wcześniej i w poprzedniej klasie uczęszczał normalnie.
  • anula36 19.03.12, 10:58
    Oczywiscie,ze szkola powinna Was ( rodzicow) powiadomic,ze syn do niej nie dociera i generalnie zaintresowac sie co sie z nim dzieje.
    I to jest jedna sprawa ktorej bym nie zostawila. Chocby dla dobra nastepnych uczniow.
    ale druga strona to zahowanie twojego syna, on ewidentnie nie chce do tej szkoly wracac z jakiegos powodu i swiadomie doprowadzil do wydalenia z niej.
    najpierw z nim musisz jakies rozwiaznie wypracowac - co dalej.
  • wrzesniowamama07 19.03.12, 10:52
    Nie rozumiem specyficzności szkoły, really. A trochę na różnych rodzajach szkół się znam. W żadnej bez kontaktu z rodzicem/opiekunem prawnym nie podejmuje się takich decyzji.

    Z innej beczki - przez 3 miesiące nie było żadnego dnia otwartego? Zebrania? W klasie maturalnej? Aż wierzyć mi się nie chce...
  • alas.ka0 19.03.12, 11:46
    Jeżeli chcesz tak dokładnie wiedzieć, jak jest w tej szkole, to wieczorem mogą napisać, ale na wiadomośc prywatną.
    Wolałabym nie opisywać tego na forum publicznym.
  • verdana 19.03.12, 11:52
    Ależ syn chyba miał jakiś powód, aby do tej szkoly nie chodzić. Więc najwyżej nie będzie chodził dalej. Podejrzewam też, ze szkola, która zmusisz do przywrocenia syna w majestacie prawa pod koniec roku go nieklasyfikuje i wyrzuci, będzie już miał lat 18.
    Rozumiałabym zrobienie w szkole piekła, zawiadomenie kuratoriu,./ Nie jestem w stanie pojąć tego, ze zależy Ci jedynie na "wykształceniu średnim" syan, natomiast na samym synu chyba wcale.
    --
    zpopk.blox.pl
  • wrzesniowamama07 19.03.12, 22:16
    Bardzo bym chciała wiedzieć, co to jest za rodzaj szkoły, która abstrahuje od faktu, że uczeń jest niepełnoletni, doi kasę z rodziców, nie wysyła sygnałów o nieobecności dziecka, w której wychowawca nie dzwoni do rodzica żeby zapytać o zdrowie ucznia (przewlekłe nieobecności mogą być przecież spowodowane ciężką chorobą).
  • Gość: azile.oli IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.03.12, 12:03
    Jeśli chłopak za 2 miesiące kończy 18 lat, to nie jest w klasie maturalnej, chyba, że poszedł do szkoły jako 6 - latek. Czyli tak czy siak, pełnoletni może będzie i obowiązek szkolny mu się skończy, ale wykształcenia średniego jeszcze nie zdobędzie.
    Najpierw załatwić sprawę w szkole - dlaczego informuje ucznia, a nie rodzica, tym b ardziej, że to uczeń płaci.
    Co do przywrócenia - nie wiem, czy bym się o to starała. Jeśli powodem jest niechęć chłopaka do nauki w jakiejkolwiek szkole, a jest to jednak klasa maturalna, to bym walczyła o przywrócenie, żeby tę maturę zdał.
    Jeśli to nie jest klasa maturalna, to synowi szkołę zmienić, bo dziwne praktyki w niej panują.
    A generalnie najpierw się dowiedzieć, w czym rzecz - czy jest skłonny kontynuować naukę w innej szkole, bo w tej było coś nie w porządku, czy też ma kaprys zakończyć edukację na gimnazjum.
    Co do zebrań - w liceum moich dzieci nie ma zebrań częściej, niż co 3 miesiące, owszem, są konsultacje, na które np ja nie chodzę, bo nie mam po co, tym bardziej, że mam wgląd w dziennik elektroniczny.
    Jeśli do tej pory było ok, chłopak uczył się przyzwoicie, informował o ocenach, wydawał się odpowiedzialny, to aż tak bardzo bym matki nie winiła, że go nie sprawdzała w szkole.
    Ja swoich dzieci też nie sprawdzałam, nawet, gdy dostępu do dziennika nie było.
    Zebranie było w liceum moich dzieci przy okazji półrocza, następne jest w końcu marca dla maturzystów, a dla młodszych klas konsultacje, na które się nie wybieram, bo nie ma powodu.
  • wrzesniowamama07 19.03.12, 12:11
    no właśnie, półrocza... Zebrania na półrocze są pod koniec stycznia właśnie. Chyba że mama była, albo ojciec, a niczego się nie dowiedzieli. Plus w dzienniku elektronicznym - standardzie w szkołach w których się płaci - nieobecności nie zauważyli.

    Ja się czepiam, bo mam wśród znajomych rodziców maturzystów i ze szkół publicznych i niepublicznych i wiem, jaką mieli/mają częstotliwość kontaktów ze szkołami przy okazji półrocza, studniówek etc.

    By the way, ja również osobiście przeżyłam coś takiego, jako czwartoklasistka - po przerwie semestralnej przestałam chodzić do szkoły. Rodzice dowiedzieli się po jakimś miesiącu, może krócej nawet. LO publiczne, list przysłało (telefonu nie mieliśmy). Powód miałam - bałam się jak cholera matury z matematyki, w ogóle matematyka przyprawiała mnie o rzyganie z przerażenia, z przyczyn osobistych musiałam zmienić szkołę (i profil klasy z humanistycznej na ogólną, z obowiązkową matmą). Rodzicom o kłopotach nie powiedziałam, bo z nimi nie rozmawiałam. Po wielkich perypetiach porozumiałam się z matematyczką, maturę zdałam z matmy na 3, uczciwie i bez ściągania. Ale dużo dobrej woli szkoła mi okazała, muszę przyznać.
  • beatulek 19.03.12, 15:04
    Też się dziwię, że szkoła nie powiadomiła ale i dlatego, ze rodzice sami w szkole przez tyle czasu nie byli.
    gdyby to było moje dziecko to:
    1) Rozmawialibyśmy pokojowo i ustalili jakieś rozwiązanie tego - znaczy syn albo by się odwołał albo poszedłby szukać innej szkoły by kontynuować naukę
    2) gdyby nastolatek nie był chętny na "umoralniające gadki mamuśki" to pozwoliłabym zakończyć edukację ale wysłałabym choćby do ochotniczego Hufca Pracy czy agencji pracy tymczasowej - informując dziecia, że darmozjada w domu nie będę trzymała. Albo szkoła albo praca. Jakby sobie do lipca rowy kopał to od września sam by sobie szkolę znalazł.
    3)gdyby nie podjął pracy (znaczy wyraźnie by się o nią nie starał) miałby w domu możliwość nocowania. Nie opłacona komórkę, brak komputera, brak nowych ciuchów itp.


    Za wagary ja bym się o przywrócenie go do szkoły nie starała - ja co najwyżej mogłabym poświadczyć GDYBY MNIE O TO POPROSIŁ , że nadal będę płacić czesne i pomagać mu jeśłi pozwolą mu wrócić do szkoły. Ale to on musiałby pisać odwołanie i prosić o to.
  • beatulek 19.03.12, 15:05
    Ale ja wyrodna matka jestem - wiem o tym.
  • verdana 19.03.12, 15:07
    A gdzie tam wyrodna. Troskliwa.
    --
    zpopk.blox.pl
  • alas.ka0 19.03.12, 16:25
    To jego widzimisię, z tego, co do mnie mówi. Po prostu nie chce mu się chodzić do szkoły, i tyle.
    Łatwo powiedzieć: pozwolić na zakończenie edukacji.
    I co będzie miał po gimnazjum? Raczej nic.
    Żeby uniknąć dalszych zarzutów w moją stronę, jakobym w ogóle nie interesowała się synem, moge napisac na forum, o jaką specyfikę szkoły mi chodziło, i z czego wynika takie, a nie inne potraktowanie przez szkołę sprawy (co mnie ,,lekko'' wku.....).
  • beatulek 19.03.12, 16:33
    alas.ka0 napisała:

    > To jego widzimisię, z tego, co do mnie mówi. Po prostu nie chce mu się chodzić
    > do szkoły, i tyle.
    > Łatwo powiedzieć: pozwolić na zakończenie edukacji.
    > I co będzie miał po gimnazjum? Raczej nic.

    No pewnie, że nic ale myślę, że jak popracuje rok czy dwa albo jak będzie zmuszony do ubierania się w ciucholandach to Z WŁASNEJ WOLI wróci do szkoły.
    a jeśli teraz mu odpuścisz skąd wiesz, ze w przyszłości nie zrobi tego swojej żonie, nie zostanie jej utrzymaniu bo nie będzie mu się chciało pracować? jeśli z mamą przeszło ...albo będziesz go utrzymywała do 30.....Chce sam decydować za siebie...daj mu szansę więcej się nauczy niż prowadzony za rączkę przez mamę.


  • verdana 19.03.12, 16:34
    Podobny wątek był na emamie. "Nie chce mu się" okazało się być uzaleznieniem od narkotykow.
    Kompletnie Cioę nie rozumiem. 18-latek, ktory nie chodzi do szkoly, to albo osoba skrajnie niedojrzała, bez wyobraźni, której naprawde nie nalezy ułatwiać życia, bo tylko bardziej się zdemoralizuje (nic nikomu z matury nie przyjedzie, jak nie bedzie studiował, bo mu sie nie chce, ani pracował -j.w.), albo osoba, ktora ma powazne problemy i nie powinna trafić znowu do szkoly, ktora tylko te problemy pogłębia. Pytanie - czy syn sie nie chce uczyć, czy nie chce chodzić do szkoły?
    Dokladnie jest tak, jak piszę - interesuje Cię papierek, syn nie bardzo. Nie wiem, jaka to szkoła ' do głowy przychodzi mi "Kąt", ale on nie jest platny.
    Niezaleznie od szkoly, zwracam uwagę, ze istnieje coś takiego, jak szkoły dla doroslych.
    --
    zpopk.blox.pl
  • alas.ka0 19.03.12, 16:38
    Powiedział, że nie chce chodzić do szkoły, bo mu się nie chce.
    To tak w dużym skrócie.
    Syn nie ma zadnych problemów, a już na pewno nie takie, jakie przytaczasz (tj. narkotyki itp).
  • verdana 19.03.12, 16:40
    Żaden człowiek bez problemów nie rezygnuje ze swojej przyszłości, bo mu sie nie chce.
    Twój syn ma bardzo powazny problem.
    --
    zpopk.blox.pl
  • alas.ka0 19.03.12, 16:51
    Powiedział mi, że chciałby mieć rok przerwy od nauki, i dopiero potem wrócić.
  • verdana 19.03.12, 16:58
    Ale dlaczego? Czy Ty w ogóle znasz swojego syna?
    Wybacz, mam syna niemal dokladnie w tym samym wieku. Nie wyobrazam sobie, aby przez trzy miesiące klamał mi codziennie, a ja bym się kompletnie w tym nie zorientowała. Ale nigdy nie mow nigdy - może i tak się zdarzyć. Tylko wtedy pierwszą moja myslą byloby: Dlaczego moj syn absolutnie nie chce chodzić do szkoły? Co takiego się stało? szkola to nie tylko nudna nauka, nie tylko stres, ale i znajomi, koledzy, przyjaciele. Dlaczego nie chce ich widzieć? Czy ma jakis innych znajomych, a jesli tak, to jakich? Co robił przez trzy miesiace całe dnie, skoro nie bywał w szkole? Dlaczego nioe tylko szkoła, ale zaden kolega nie zawiadomił Was, ze go nie ma w szkole?
    Lenistwo? Uwierzylabym, ze nie chodzi do szkoly cio drugi dzień, ale nie trzy miesiące.
    --
    zpopk.blox.pl
  • beatulek 19.03.12, 17:00
    alas.ka0 napisała:

    > Powiedział mi, że chciałby mieć rok przerwy od nauki, i dopiero potem wrócić.

    Ale co chce przez ten rok robić? Chory jest - lekarza potrzebuje - ok? Zmianę klasy - bo ma problemy z rówieśnikami (można zmienić szkołę bez tracenia roku)...czy jak?

    Co zamierza robić przez ten rok i z czego chce się utrzymywać - może się czepiam z tym utrzymaniem ale dla mnie dorosła osoba to albo się uczy albo pracuje. Chyba, że Tobie nie będzie przeszkadzało to, że pracujesz na osobę, która wstaje o 12, ogląda TV, gra na komputerze...wychodzi o 19 i imprezuje do 4.....

    No nie wiem czy tak będzie to wyglądało - ja bym przymknęła oko gdyby tak było w wakacje...to rzeczywiście ma być czas odpoczynku.....a przede wszystkim teraz na twoim miejscu bardzo bym się starała wyczuć/wyciągnąć z niego czy to zwykłe lenistwo jest czy syn ma jakieś poważne problemy.
  • verdana 19.03.12, 17:05
    Na 100% ma poważne problemy. Tego typu lenistwo, bezustanne kłamstwa - to już jest problem. Młodzież w tym wieku raczej chce jak najszybciej skńczyć szkołę i mieć tę idiotyczną instytucję poza sobą.
    Widać też, zę już wczesniej były problemy, stąd wybor "specyficznej" szkoły.
    Problemow moze być wiele - od alkoholizmu i narkomanii, której wykluczyć sie nie da, jako że ostatnie trzy miesiace syn spedzał nie wiadomo gdzie i jak, po problemy z kolegami, przesladowanie, złe towarzystwo, aż po rzecz tajk banalną, jak nie radzenie sobie z nauką.
    --
    zpopk.blox.pl
  • alas.ka0 19.03.12, 17:15
    Wybór padł na taka a nie inną szkołę, bo syn jest dość, mówiąc ogólnie, trudny.
    Ma problemy z dogadywaniem się z rówieśnikami, w zasadzie już od samego początku, miał też (przede wszystkim w pierwszej klasie gimnazjum) konflikt z nauczycielem.
    Byliśmy u psychologa wielokrotnie, ale w zasadzie wizyty nie pomagały, a syn szybko sie zniechęcał.
    Ale zawsze chciał skończyć szkołę. Nawet do tej wcześniej chodził normalnie. Powiedziec nic więcej nie chce, tylko tyle, że mu się nie chce, i ten rok chce miec spokoju.
  • beatulek 19.03.12, 17:20
    alas.ka0 napisała: Po
    > wiedziec nic więcej nie chce, tylko tyle, że mu się nie chce, i ten rok chce mi
    > ec spokoju.

    A Tobie się chce chodzić do pracy? Czy może chciałabyś mieć rok spokoju? Ja nie piszę, że nie ...może on naprawdę potrzebuje tego roku - Twoim zadaniem jest rozeznanie na ile to wynika z problemów, które ma a na ile z lenistwa....i co jest w stanie mu rzeczywiście pomóc. Masz problem...może poszukaj jakiegoś specjalisty...porozmawiaj.....ja wiem, ze najłatwiej byłoby pozwolić na rok przerwy ...utrzymywać go w tym czasie ale moim zdaniem to zwykłe lenistwo rodzica....tak mu nie pomożesz.
  • verdana 19.03.12, 18:01
    Dla mnie odezwałby się dzwon alarmowy.
    --
    zpopk.blox.pl
  • alas.ka0 19.03.12, 18:35
    Własnie on nie chce nic więcej mówić. Tylko tyle, co zresztą napisałam tutaj.
    Nie wiem, c robił przez te trzy miesiące. Wychodził normalnie, że niby do szkoły, wracał normalnie.
    Syn nie ma za dużo kolegów. W zasadzie z nikim ze szkoły nie utrzymywał kontaktu.
    Woli swoje własne towarzystwo.
    Zawsze był małomówny.
  • Gość: 71tosia IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.12, 23:01
    w tym wieku znakomita wiekszosc nastolatkow szuka akceptacji i towarzystwa rówieśników, jezeli on zadowala sie jednynie wlasnym towarzystwem to raczej dlatego ze nie ma innego. Czy to nie jest moze powodem jego powaznej frustracji i depresji i praprzyczyna pozostalych klopotow?
  • mama_myszkina 20.03.12, 01:20
    Wybacz, ale tak właśnie myślę po przeczytaniu twoich wypowiedzi.

    Zadowalasz się 'nie chce mi się', co wobec faktu, że jakiś czas temu syn miał jasno sprecyzowane plany i sam wybrał tę szkołę wygląda mi na zaniedbanie.

    Wybacz, że tak ostro, ale za takim 'nie chce mi się' często kryje się jakaś tragedia. Znam przypadek, gdzie syn też zbyl rodziców 'nie chce mi się', a za dwa tygodnie popełnił samobójstwo. Okazało się, że był w szkole wyszydzany ze względu na inną od jedynie słusznej orientację seksualną. A tych powodów jest wiele, niekoniecznie homoseksualizm.

    Być może syn tak mocno chce się uwolnić od tej szkoły, że zdecydował sie zaprzepaścić szansę na dalszą edukację? A Ty zamiast szukać przyczyn, skupiasz się na wepchnieciu go z powrotem do tej klatki.

  • phere_nike 20.03.12, 08:37
    Jezeli sytuacja byłaby prawdziwa, to syn ma problem szkolny badz "okoloszkolny", dlatego nie chce tam chodzic. To ze mowi ze mu sie nie chce - pewnie wie, ze zrozumienia nie bedzie, wiec nie ma ochoty sie zwierzac. A z "nie chce mi sie" trudno dyskutowac.
    Przez trzy miesiace, wiedzac ze syn ma problemy z adaptacja, konflikt z nauczycielem, nie bylas u niego w szkole. Ciekawe. Przez trzy miesiace nie chodzil do szkoly, nie próbujesz dowiedziec sie gdzie on bywał, nie martwi cie to? Jeszcze ciekawsze.
    Mysle ze jestes trollem. Mam taką nadzieję.
  • lestrange_e 20.03.12, 08:49
    Natomiast Ty prawdopodobnie nie umiesz czytać.
    Autorka wyraźnie napisała, że syn miał problemy w gimnazjum, przede wszystkim w pierwszej klasie gimnazjum. Teraz jest LICEUM. Widzisz różnicę? Bo ja tak.
    Poza tym pisze, że chłopak w ogóle jest trudny i nie jest lubiany. Na to się wpływu nie ma,. Może to kwestia jego charakteru, osobowości, bycia właśnie, jak napisała autorka, samotnikiem, małomównym. Młodzież jest różna i pewnych zachowań nie rozumie i nie akceptuje.
    Skąd ona niby mogła wiedzieć, że syn nie chodzi do szkoły, skoro normalnie wychodził i normalnie wracał? To rozumiem, jako jasnowidz, wiedziałabyś/wiedziałbys o tym.
    Poza tym wyraźnie pisze, że w poprzednim roku i wcześniej normalnie chodził. Więc najwyraźniej rzeczywiście mu się nie chce.
    Jak to jej nie martwi, gdzie był? A jak ma to sprawdzić? Wywróżyć ze szklanej kuli? Przemoca go zmusić do zwierzeń? Jak nastolatek nie chce mówić, gdzie chodził, gdzie był, to skąd ma to wiedzieć, i JAK ma sie tego dowiedzieć?
  • wrzesniowamama07 20.03.12, 09:27
    Moja znajoma, która edukacją zajmuje się zawodowo od 20 lat, gdy zapytałam ją - bez wskazywania tropów - o ten casus, najpierw stwierdziła, że jaja sobie robię, a potem jak zapewniłam że nie, powiedziała, że zacytuję:
    - jest mało prawdopodobne, żeby szkoła nie podjęła żadnej próby kontaktu z rodzicami
    - jeśli tak się stało, należałoby pozwać szkołę o niedopełnienie obowiązków. Zwróciła mi uwagę, że szkoły (ale także gminy) bardzo zaostrzyły politykę wobec wagarowiczów, i dotyczy to zarówno gimnazjów jak i liceów. Nie ma znaczenia, czy szkoła płatna czy nie - rodzice powinni otrzymać już po tygodniu nieobecności informację - telefon, mail, wizytę wychowawcy - że dziecko ma nieusprawiedliwione, niezgłoszone nieobecności. Ponieważ tu w grę wchodzi czesne, można byłoby się pokusić o pozew cywilny o zwrot kasy, ale pod warunkiem że rodzice dopełnili obowiązków ze swojej strony - czyli np. uczestniczyli w zebraniach/dniach otwartych.

    Moja znajoma mówi, że poza szkołami dla dorosłych nie spotkała się ze szkołą, która by zawiadamiała ucznia poza/ponad rodzicami o skreśleniu z listy uczniów.

    Tyle.
  • alas.ka0 20.03.12, 10:15
    I własnie mój syn jest w szkole dla dorosłych. Która przyjmuje, o dziwo, już uczniów od lat 16.
    Ale i tka powinni zawiadomić mnie, skoro 18 ma za dwa miesiące.
  • wrzesniowamama07 20.03.12, 12:58
    Wiesz, to tak naprawdę niczego nie zmienia. Rozumiem, że w szkole nie było wywiadówek, ale ponieważ Twój syn nie jest dorosły, to jednak spoczywał na Tobie obowiązek kontaktowania się ze szkołą.

    Szkoła, ze względu na niepełnoletność ucznia powinna się kontaktować z rodzicem.

    Ja bym jednak syna do tej szkoły już nie posyłała, na mojego czuja i tak go nie sklasyfikują.

    Bardzo specyficzna sytuacja, moim zdaniem...

  • verdana 20.03.12, 13:06
    Szkoły dla doroslych są zazwyczaj w godzinach wieczornych, nie rano. Przez trzy miesiące zatem syn był absolutnie sam - rano nie ma rodziny, szkoła jest wieczorem. Poza tym godziny poranne można przesiedzieć w domu, wieczorem trudno w zimie parę godzin chodzić po ulicach.
    Czyli syn gdzieś ten czas spędzał. A Autorkę nie interesuje gdzie?
    Albo troll, albo niewiarygodnie niezainteresowana losem syna matka.
    --
    zpopk.blox.pl
  • lestrange_e 20.03.12, 13:31
    Właśnie - do południa ktoś jest w pracy, dzieciak zazwyczaj w domu.
    Może matka powinna zainstalować kamerę, żeby wiedzieć, co w nim robi? Bo tak to skąd ma wiedzieć?
    Po południu dzieciak idzie do szkoły - rodzic zazwyczaj jest w domu. Skąd ma wiedzieć, czy rzeczywiście dzieciak do tej szkoły doszedł, a jak nie, to gdzie sie włóczy? Ma dyktafon zamontowac przy ciuchach dziecka? Wynająć detektywa?
    Ja sama czasami nie wiem, co mój syn robi poza domem. Po prostu nie zawsze jestem w stanie to wiedzieć. Mówi mi często, że idzie tam, i tam, Ale jaką mam pewność, że rzeczywiście tam dotarł, i co tam robi?
    Ze szklanej kuli nie wróżę.
    Więc nie oskarżałabym tak ostro autorki, że nie wie, co jej dziecko robi/robiło (jak nie chce mówić, to tym bardziej siłą nie wyciągnie). Równie dobrze dzieciak może skłamać.
  • wrzesniowamama07 20.03.12, 13:47
    Bez jaj. Rodzic nie jest alfą i omegą, dziecko - zwłaszcza prawie dorosły nastolatek - może nieźle zaskoczyć, ale są przyjęte zwyczajowo zachowania, które umożliwiają minimum rodzicielskiej kontroli.

    Takim mechanizmem jest zebranie rodziców. A jeśli szkoła dla dorosłych nie przewiduje takowych (choć przyjmując już 16-latków powinna), to elementarnym działaniem rodzica niepełnoletniego ucznia jest kontrola (nie mówię że comiesięczna, ale regularna) jego postępów w szkole.
  • verdana 20.03.12, 14:13
    Ja też nie wiem, co mój nastolatek robi, jak wychodzi z domu. Ale nie wiedzieć, co 17 latek robi dziś poza domem, to trochę co innego, niz nie wiedziec, co robił przez ostatnie 3 miesiące.
    --
    zpopk.blox.pl
  • joa66 20.03.12, 14:49
    Myślę, że jest bardzo, bardzo mało nastolatków prowadzących misternie ułożone i kontrolowane podwójne życie :)

    W pozostałych wypadkach z codziennych rozmów można się domyśleć z codziennych rozmów jak mniej więcej spędza czas nastoletnie dziecko , np nastolatek nie musi mówić "idę do kina na film X " ale być może powie po obejrzeniu "musisz koniecznie zobaczyć film X, bo ..."

    Wierzę, że czasami los płata niespodzianki, jednak dziwi mnie, że na forum o wychowaniu pada pytanie o przepisy i możliwości powrotu dziecka do szkoły, a nie o sam problem. Sugeruje to jednak co ma znaczenie dla autora. Gdyby podobny post był napisany na forum prawnym , pewnie nikt by nie analizował ewentulanego problemu tego nastolatka.
  • alas.ka0 20.03.12, 20:41
    Chyba się nie zrozumieliśmy
  • wrzesniowamama07 20.03.12, 21:10
    Ale czego tu można nie zrozumieć?

  • Gość: 71tosia IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.12, 22:53
    problem jest i to powazny. To ze mama chce by syn wrocil do szkoly tez nie jest dziwne, bo kazdemu rodzicowi na edukacji wlasnego dziecka raczej zalezy. To ze szkola nie zawiadomila o 3 miesiecznej nieobecnosci, bardzo zle swiadczy o szkole i wymaga wyjasnienia z dyrekcja szkoly. Chlopak ma jeszcze 'obowiazek szklony' za ktorego realizacje odpowiadaja rodzice i na pewno na ten fakt nalezy sie powolac w rozmowie z dyrekcja szkoly. Po za tym jako nieletniego szkola nie moze go po prostu 'wyzucic', dyrekcja ma obowiazek wskazac szkole do ktorej syn bedzie przyjety! Napisz formalne odwolaniei porozmawiaj z dyrekcja. Jednak ja bym starala sie znaleźć inna szkole, bo niestety srodowisko nauczycieli bywa w takich sytuacjach dosc malo wyrozumiale dla klopotow ucznia, jak juz ma w tej szkole klopoty to bedzie mial je jeszcze wieksze.
    A co do samego mlodego to moze to (po za klopotami szkolno-rowiesniczymi) jest depresja albo fobia szkolna? Bo jednak jakas przyczyna tych nieobecnosci musi byc. Awantur Mlodemu nie rob tylko na spokojnie spróbuj sie dowiedzieć co sie z nim dzieje bo chyba nie dzieje sie cos bardzo zlego.
  • wrzesniowamama07 21.03.12, 07:17
    warto czytać cały wątek, przynajmniej czasami

    - syn autorki uczęszcza(ł) do szkoły dla dorosłych (odpadają kłopoty rówieśnicze, choć ja podejrzewam że mogły wystąpić kłopoty z innymi słuchaczami)

    - skończenie klasy maturalnej po 3miesięcznej nieobecności, nawet bez dopuszczenia do matury jest bardzo mało prawdopodobne. Żadna szkoła nie przyjmie ucznia na miesiąc - dosłownie - przed maturami.
  • katus118 21.03.12, 11:03
    I nie świadczy to od razu o problemach, tylko o zwyczajnym (to jest bardzo prawdopodobne) lenistwie.
  • wrzesniowamama07 21.03.12, 12:52
    a tego bym nie powiedziała, wcale. W moim przekonaniu - o dużych problemach, niekoniecznie jednak czysto szkolnych czy uczniowskich.
  • Gość: 71tosia IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.12, 17:03
    przeczytalam, chlopiec chodzil do szkoly dla doroslych w ktorej pelno jest nastolatkow (szkoly dla doroslych przyjmuja czasami dzieciaki, tak bylo w tym przypadku) wiec problemow rowiesniczych bym zupelnie nie wykluczala. Jako ze termin poczatkow niechodzenia zbiega sie z koncem 1 szego semestru to tez nie mozna wykluczyc ze Mlody dostal jakies poprawki, ktorych nie byl w stanie zaliczyc wiec przyjal strategie unikow w nastepnym semestrze, ale to raczej wersja bardzo optymistyczna w tej sytuacji.
    Co do skreslenia z listy uczniow szkoly, z tego co wiem w przypadku nieletniego szkola panstwowa (w prywatnych moze byc jednak inaczej) 'relegujac' MUSI wskazac szkole ktora ucznia przyjmie nie ma znaczenia czy usuwa ucznia na dzien czy na kilka miesiecy przed koncem roku szkolnego. Chlopak ma 17 lat wiec do matury ma troche czasu.
  • alas.ka0 21.03.12, 17:27
    Sprawa dziwnie zeszła na boczny tor.
    Pytałam o możliwość przywrócenia, tymczasem piszemy o tym, dlaczego taka, a nie inna sytuacja.
  • Gość: 71tosia IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.12, 17:39
    bo w sumie to nawet wazniejsze, jezleli go nawet przywrocisz do szkoly (mysle ze jest spora szansa ze dyrektor ustapi) to bez poznania przyczyn za kilka tygodni problem powroci.
  • verdana 21.03.12, 17:42
    I co Ci z przywrócenia, jesli syn nadal nie będzie chodził?
    Czy syn ma sprawę w sądzie? Cos mi na to wygląda...
    --
    zpopk.blox.pl
  • alas.ka0 21.03.12, 18:06
    Nawet szkoda gadać
    A szkoła raczej właśnie nie zgodzi się na żadne przywrócenie.
  • verdana 21.03.12, 18:07
    I słusznie - po co przywracać, skoro nawet rodzicom nie chodzi o dziecko, tylko o papierek.
    --
    zpopk.blox.pl
  • alas.ka0 21.03.12, 18:16
    Bardziej zależy mi na synu, to chyba oczywiste, ale i tak wszyscy wiedzą najlepiej za mnie.
    Nie o wszystkich sprawach można tez pisać na forum publicznym. To po drugie.
  • Gość: 71tosia IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.12, 19:43
    ja tez sie dziwie tej latwosci ferowania wyrokow ze mamie nie zalezy na synu, z tego co napisalas to widac ze bardzo sie przejmujesz sytuacja.
    A czym szkola tlumaczy powiadomienie o 'skresleniu' syna a nie ciebie? No i zawsze mozesz troche im narobic klopotow w kuratorium? I jednak napisz formalne odwolanie od decyzji (z kopia do kuratorium), majac bardzo zdeterminowana mame moze jednak zmienia decyzje. Jednak ja bym sie zdecydowala na zmiane szkoly, trudno. Jezeli szkola ma tak negatywny stosunek do syna to obawiam sie ze nawet przywrocenie nic tu nie pomoze. Postaraja sie by mial jeszcze wieksze klopoty a nie jest to trudne w stosunku do 'problematycznego' dzieciaka. Znajdź taka szkole ktora ma bardziej otwarte podejscie do problematycznej mlodziezy.

  • wrzesniowamama07 21.03.12, 19:46
    wiesz, owiałaś sytuację mglistą tajemnicą, zamiast wywalić na początku że chodzi o szkołę dla dorosłych, stąd zrodziło się wiele pomysłów jak w ogóle mogło dojść do takiej sytuacji, która dla przeciętnego rodzica (a także człowieka który pamięta swoje szkolne czasy jest trudna do pojęcia).

    Dałam ci radę - zagroź im pozwem sądowym. Pomijanie rodziców niepełnoletniego ucznia w sprawach jego edukacji jest sprzeczne z przepisami, nawet jeśli jest zgodne z charakterem szkoły.

    Mnie również dziwi, że zależy Ci na powrocie syna do tej szkoły chyba bardziej, niż na rozwiązaniu problemu, żeby syn skończył szkołę średnią. Bo w tej szkole świadectwa ukończenia 3 klasy raczej nie dostanie, nawet jeśli uda się go przywrócić. Mają podstawy, żeby go zdyskwalifikować za nieobecności.
  • wrzesniowamama07 21.03.12, 19:41
    ma do matury dokładnie jakiś miesiąc z kawałkiem, biorąc pod uwagę, że w kwietniu ruszają. Syn autorki za 2 miesiące kończy 18 lat
  • Gość: 71tosia IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.12, 19:44
    mature zdaje sie zwykle majac 19.
  • verdana 21.03.12, 19:46
    Nie, mój syn bedzie zdawał własnie mając 18 lat i 3 miesiące - poszedł do szkoly jako szesciolatek.
    Ale nikt nie dopuści do matury ucznia, który w semestrze opuscił więcej niż 50% godzin, a drugi semestr w trzeciej klasie jest na tyle krotki, ze trzy miesiace oznaczają nieklasyfikowanie.
    --
    zpopk.blox.pl
  • wrzesniowamama07 21.03.12, 19:50
    Autorka w jednym z postów napisała, że zależy jej nie na maturze, tylko żeby dostał świadectwo ukończenia szkoły średniej... Dla mnie to zabrzmiało, jakby był w klasie maturalnej, choć może jest to nadinterpretacja
  • katus118 21.03.12, 19:53
    Nie wiem, Verdano, dlaczego uważasz, że autorce nie zależy na synu?
    Jak rodzice kochają dzieci, to zazwyczaj chcą, żeby cokolwiek skończyły.
    I może rzeczywiście problemy są błahe.
  • verdana 21.03.12, 22:57
    Nie istnieje błahy problem, gdy przez trzy miesiące nie ma się pojęcia, co dzieje się z synem i gdy przez trzy miesiace codziennie syn oklamuje rodziców, potem nie mowi dlaczego, a jego dawne ambitne plany znikają jak kamfora.
    Nie, nie ma tu mowy o "drobiazgach" - jest problem jak gdańska szafa.
    --
    zpopk.blox.pl
  • alas.ka0 22.03.12, 11:15
    Problemy są, ale nie o wszystkim tak z chęcia pisze się na forum publicznym.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka