Dodaj do ulubionych

histeria dwulatka. niby wiem, ale nie daję rady.

05.04.12, 11:54
Młodsza córka ma 1,9m. Ma bardzo silny charakter: uparta lubi postawić na swoim. Od jakiegoś jednak czasu syt jest coraz gorsza. Wszystko jest na nie, jak nie postawi na swoim, albo nie dostanie tego co chce to histeria, ataki płaczu- pisku, rzucanie się itd.
Pół biedy jeśli syt zdarza się w domu - wynoszę ją do drugiego pokoju, kładę na dywanie i idę w inne miejsce. ryk trwa czasem nawet 40 min - staram się nie reagować, choć to trudne.
Gorzej w miejscu publicznym: powoli zaczynam się bać z nią gdzieś wychodzić, najgorzej jak trzeba ją włożyć do wózka - wygina się w pałąk i ryczy jakby ją ktoś mordował. Nic nie działa na nią i tak barujemy się. Jak siłą ją włożę do wózka to ryczy i wali tyłem głowy w wózek.
Już nie mam siły - niby wiem, że bunt, histeria to normalne w tym wieku, ale takie akcje zdarzają się czasem 3-4 razy dziennie. ja jestem nerwowa i szybko tracę cierpliwość, ta sytuacja mnie po prostu przerasta. Jak reagować?
Starsza córka nigdy nie miała takich akcji.
Edytor zaawansowany
  • rulsanka 05.04.12, 13:19
    "Pół biedy jeśli syt zdarza się w domu - wynoszę ją do drugiego pokoju, kładę na dywanie i idę w inne miejsce. ryk trwa czasem nawet 40 min - staram się nie reagować"

    Taka izolacja wcale nie jest dobra, czemu to ma służyć. Żebyś ty miała spokój? Na dziecko jak widać nie działa, bo ryczy 40 min, co dla mnie jest jakimś kosmosem.
    Mój syn ryczał tak 2 razy, gdy był po prostu przemęczony i nic do niego nie docierało. Ale ja byłam obok. Nie narzucałam się, ale byłam obok.
    Czasem warto reagować, np. przytulać (nie pocieszać, nie tłumaczyć, nie odwracać uwagi, ale właśnie pokazać że jest się blisko i że dziecko może na tobie polegać). Czasem warto ustępować. Zawsze warto zapobiegać. Zapobiegać, nie dopuszczając do przemęczenia, przebodźcowania dziecka. Dając mu czas na przygotowanie się psychiczne, do tego, co się wydarzy (za chwilę idziemy do domu, możesz jeszcze zrobić 1 babkę z piasku i idziemy). Zapobiegać, unikając potencjalnych problemów. Np. nie pokazywać słodyczy, gdy dziecko je obiad.

    Dziecko prawdopodobnie przechodzi skok rozwojowy i samo sobie nie radzi ze swoimi emocjami. To nie bunt, to nie silny charakter. To raczej kwestia temperamentu i impulsywności. Wkrótce okres skoku minie, a dziecko będzie mądrzejsze, dojrzalsze i milsze niż przed nim.
  • Gość: asia_i_p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.12, 13:43
    Może wypróbowała reagowanie i było gorzej?
    U mojej czasem reakcja - jakakolwiek, wspierająca też - wywoływała dodatkowe natężenie wrzasku. I 40 minut to nie był kosmos, tylko wersja lajtowa. Raz wyszło półtorej godziny. Przysnęła w samochodzie i już nie pamiętam - wysiadła nie tymi drzwiami, którymi chciała? Albo ktoś jej pomógł otworzyć te drzwi? Najpierw próbowała cofnąć czas, jak się nie udało, to się rozdarła. Zabraliśmy na górę do domu, usiłowaliśmy okazać zrozumienie. Po pół godziny darcia się przytuliła, posiedziała przytulona, nabrała sił i zaczęła od nowa. Jest z natury wytrwała i łatwo się nie zraża ;). Tylko rzeczywiście to nie były 3-4 akcje dziennie, prędzej, w okresie największego natężenia góra 2 na tydzień.

    Gdyby moje dziecko aż tak często dostawało szału, wzięłabym pod uwagę wyeliminowanie ewentualnych przyczyn zdrowotnych - uczulenia, cukrowe haje, itp.
  • aniaurszula 10.04.12, 07:32
    jednym slowem wyznajesz zasade , pozwolic dziecku na wszytko aby tylko nie wpadlo w histrie, kiepski argument wychowawczy
  • Gość: rulsanka IP: *.ip.netia.com.pl 10.04.12, 09:59
    Naucz się czytać ze zrozumieniem :/
  • Gość: mamaAga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.12, 14:06
    Jak mój syn ma zbliżającą się "wściekliznę", to zanim to nastąpi, jak widzę te pierwsze nerwy jak ja to mówię, zwiastujące, to się z nim umawiam. Np ostatnio w jakimś markecie on nie chciał wyjść z tego wózka-autka, to się do niego nachyliłam, powiedziałam że mamusia jest bardzo głodna i musi jechać do domku coś zjeść, ale następnym razem przyjedziemy i synek znowu posiedzi w wózeczku. Spokojnym tonem, nie proszącym tylko oznajmiającym mu to mówiłam, jeszcze do tego zawsze idzie to, że daję mu do rączki kluczyki od auta.
    Znasz swoje dziecko, wiesz co lubi, staraj się właśnie tak dogadywać z nią. A jak już do tej histerii dojdzie, to nie wynoś do osobnego pokoju, tylko bądź obok, rób swoje, nie odzywaj się, po krótkiej chwili tego pierwszego szału podejdź i powiedz "chodź, porozmawiamy", i wytłumacz dlaczego nie ustąpiłaś. Na moje dziecko to działa. Powiem więcej, jak mój syn dostanie tej histerii i właśnie leży na podłodze, to czasami ma tak, że jak podejdę i pytam czy porozmawiamy, to on taki zapłakany odpowiada "jeście nie", no to czekam, potem przychodzi i jest dobrze. Wyczuj ją, przejdzie to ;-)
    Aha, i nie trać cierpliwości, bo wtedy to katastrofa, wiem coś o tym ;-)
  • mskaiq 05.04.12, 16:00
    Im mniej zwraca się uwagi na potrzebę dziecka tym wieksza staje się potrzeba
    uzyskania przez dziecko uwagi matki, a sprawa tego czego potrzebuje przestaje
    być taka ważna.
    Z czasem dziecko na brak reakcji matki na jego potrzyby nie reaguje płaczem,
    ale na jego miejsce pojawia sie o wiele wiekszy problem związany z separacją
    dziecka od matki.
    Lęk dziecka że nie jest akceptowane zamienia się w nieustanną chęć bycia blisko
    matki i silne uzależnienie od niej. Zwykle matki dostrzegaja taka zależność i uczą
    dziecko wiekszej samodzielności.
    To powoduje jeszcze większy strach dziecka i jeszcze wieksza zależność. Z tego
    niestety dziecko nie wyrasta. Potrzeba matki musi zostać zaspokojona kiedy jej
    bardzo potrzebuje.
    Serdeczne pozdrowienia.



  • twojabogini 05.04.12, 18:11
    Patrzysz na dziecko przez stereotyp. dzięki obserwacjom psychologów, wiemy np. że dzieci przechodzą przez różne fazy rozwojowe i niektóre zachowania, choć niepokojące dla rodziców, są jak najzupełniej normalne. Możemy też pewne określone zachowania przewidzieć i nie przywiązywać do nich nadmiernej wagi.
    Zgodnie ze schematem rozwoju możemy oczekiwać większych trudności we współpracy z dzieckiem oraz jego większej pobudliwości, drażliwości na określonych etapach - w tym około drugiego roku życia - najczęściej w wieku około 2,5 roku.
    Możliwe że twoja córka przechodzi tzw. okres buntu (to mylące określenie, to okres w którym dziecko zaczyna wyrażać swoją wolę, do buntu nie jest jeszcze zdolne) nieco wcześniej. Nie sądzę jednak, że dobra metoda może być przeczekiwanie ataków złości. Sama czujesz, ze coś z tym nie tak i jest to dla ciebie "trudne".
    Postaraj się o lepsza komunikację między tobą a dzieckiem, poobserwuj skąd biorą się ataki złości, co je wywołuje. Nie podejmuj działań na siłę - np. upychania dziecka w wózku, są chusty rowerki, można przeorganizować dzień, tak aby wózek chwilowo nie był konieczny, zaangażować do pomocy inne osoby. Myślę, że w ciągu paru dni dojdziesz skąd awantury przy wózku i uda się ulokować w nim dziecko bez szeroko zakrojonych działań wojennych. Podobnie w przypadku innych problemowych sytuacji.
  • joshima 05.04.12, 19:31
    agatha61 napisała:

    > Młodsza córka ma 1,9m. Ma bardzo silny charakter: uparta lubi postawić na swoim
    > . Od jakiegoś jednak czasu syt jest coraz gorsza. Wszystko jest na nie, jak nie
    > postawi na swoim, albo nie dostanie tego co chce to histeria, ataki płaczu- pi
    > sku, rzucanie się itd.
    No i co z tego? Wychowanie dziecka nie polega na tym, żeby za wszelką cenę unikać jego płaczu. Tam gdzie możesz to unikaj sytuacji prowadzących do histerii (naprawdę łatwo je przewidzieć). Tam gdzie naprawdę nie możesz (jeśli chodzi o względy bezpieczeństwa albo poszanowanie innych osób) nie ustępujesz i starasz się jakoś przeżyć atak histerii. Pomaga powtarzanie sobie "nic nie trwa wiecznie".

    > Pół biedy jeśli syt zdarza się w domu - wynoszę ją do drugiego pokoju, kładę na
    > dywanie i idę w inne miejsce.
    Ale czemu ją izolujesz? Czemu nie spróbujesz jakoś jej pomóc w uporaniu się z tak silnymi emocjami. Ona jest bardzo mała i sama nie rozumie co się z nią dzieję, a Twoim obowiązkiem jest nauczyć ją rozpoznawać te emocje i pomóc radzić sobie z nimi. Zostawianie jej sam na sam ze złością i frustracją nie jest fair.

    >Nic nie działa na nią i tak barujemy się. Jak siłą ją włożę do wóz
    > ka to ryczy i wali tyłem głowy w wózek.
    A musi być w tym wózku? Nie może sobie iść na nogach?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • Gość: asia_i_p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.12, 13:45
    Nie każdy okaz pójdzie na nogach. Moja córcia rzadko, ale miewała takie fazy, że się kładła. A że pomimo mizernego startu (2,6 kg) w wieku dwóch-trzech lat była na 75 centylu wagi i wzrostu, łatwo nie było.
    Kurczę, z perspektywy kilku lat to jest nawet zabawne. A wtedy nijak nie było. ;)
  • aniaurszula 10.04.12, 07:38
    moja mlodsza start tez miala mizerny 2900 teraz 17 mcy waga i wzrost po za siatka centylowa wozek zawsze ciagne ze soba bo kregoslup odmawia posluszenstwa a tak mala go pcha a zakupy w koszu. gorzej z histeria jak czegos nie dostanie to potrafi pokazac co potrafi
  • aniaurszula 10.04.12, 07:30
    dokladnie wiem o czym piszesz. ze starsza nie mialam takich problemow, kilka razy sprobowala ale widzac ze nic z tego poddala sie ale za to teraz nadrabia majac 7 lat. mlodsza pierwsze ataki histerii miala gdy skaczyla 8 mcy, rozmawialam z pediatra tym bardziej ze ma problemy neurologiczne, lekarz powiedzial mi ze to odemnie zalezy jak bedzie histeryzowac. przedewszystkim powinnam odwrocic uwage od problemu - nie zawsze jest to mozliwe. teraz ma 17 mcy ataki histerii sa codziennie tylko ze ja nie raguje , owszem jestem obok aby sobie krzywdy nie zrobila ale nie ustepuje, nie przytrzymuje i nie wazne czy jestem w domu, w sklepie czy na spacerze. kiedys przeczytalam : rodzice w miejscach publicznych ustepuja dzieciom bo boja sie atakow histerii, ze inni pomysla ze sa zlymi rodzicami, ze nie umieja sobie poradzic z dzieckiem tylko ze po powrocie do domu to oni sa z tym dzieckie ktoremu ustapili a nie ci inni ludzie, a dziecko bardzo szybko uczy sie i wykorzystuje sytuacje kiedy moze rodzicow wykorzystac aby osiagnac swoj cel. wiec wyznaje zasade ze nie ustepuje atakom histerii bez wzgledu gdzie jestem. starsza juz zrozumiala , mlodsza tez zaczyna ustepowac i takie ataki sa coraz zadsze. troche psuje sprawe tatus ,ktory w domu jest zadko i chcw nadrobic stracony czas rozpuszczajac dzieci
  • mantha 10.04.12, 10:37
    Przede wszystkim - nie czytaj opowiesci o "podobnych sytuacjach" o dzieciach w podobnym wieku. Kazde dziecko jest inne, rodzice tez sa inni. Poszukaj sobie tzw poradni pedagogiczno-psychologicznej (sa rejonowe, tak jak zwykle przychodnie) i tam przyjmuja osoby, ktore zajmuja sie ocena rozwoju dziecka itp itd.
    Mam corke o tzw silnym charakterze, niezwykle ruchliwa, wrecz nadwrazliwa, nieslychanie trudna. Gdy byla mniej wiecej w podobnym wieku do Twojej corki zaczelam szukac jakiejs fachowej pomocy, kogos kto swiezym okiem spojrzy na mnie na dziecko, na wszystko co wazne. Okazalo sie, ze my jako rodzice nie popelniamy zadnych kadrynalnych bledow wychowawczych, tylko mamy bardzo trudne zadanie wymagajace cierpliwosci, sily i madrosci zeby corce jakos pomoc okielznac emocje, nauczyc sobie radzic w roznych sytuacjach. Oczywiscie skutki nie sa jakies wielce zadowalajace. raz jest lepiej raz gorzej. Smiac mi sie tylko chce jak czytam porady jak w tym watku. Naprawde - moze wasze dzieci reaguja jak automaciki i realizuja po kolei rozdzialy ksiazki "jak mowic, zeby dzieci nas sluchaly...." ale sa dzieci, ktore wymagaja troche wiecej madrosci. A krytykujac w niemalze kazdym watku (jest kilka takich osob, ktore wiedza WSZYSTKO, bo ich dzici to to czy tamto) matki czy ojcow za wszystko jak leci robicie im wielka krzywde.

    --
    "Od owej bezsennej nocy uczucie przygnębienia i rezygnacji już jej nie opuściło. Nie chciała niczego - niczego w świecie." Kate Chopin, "Przebudzenie"
  • ula.malko 11.04.12, 20:21
    Witam,
    Przede wszystkim poszukałabym przyczyny zachowania Pani córki. Dzieci tak jak dorośli zachowują się sensownie:) Ona nie potrafi jeszcze nazwać tego czego potrzebuje, czuje po prostu masę różnych emocji i wyraża je tak jak potrafi.
    Przyjrzałabym się sytuacjom w których córka zaczyna się złościć, płakać - jaki jest kontekst? Może za dużo się dzieje? Może jest zmęczona? Może nie wie co się będzie niedługo dziać - za ile wychodzimy ze sklepu? Może coś się wydarzało dla nie zbyt nagle. Powodów może być mnóstwo.
    Z pewnością dziecku w takiej sytuacji nie pomaga izolacja, bo musi sobie samo poradzić z miotającymi nim emocjami. W tym wieku dziecko nie uspokoi się samo w dorosłym tego słowa rozumieniu tylko albo stłumi w sobie emocje albo będzie płakać doputy dopóki ktoś nie zareaguje.
    Wielu dzieciom pomaga sama obecność rodzica, innym przytulanie. Jeszcze innym powiedzenie - widzę, że jesteś smutna/zła jak będziesz chciała się przytulić to jestem tu obok.

    Drugą kwetią jest to, że dzieci w tym wieku potrzebują także móc podejmować decyzje, warto zatem dawać jej wybór. Chcesz wejść do wózka czy iść ze mną za rękę? Chcesz włożyć kalosze z biedronką czy te zielone? Idziesz ze mną do sklepu czy zostajesz z babcią?
    Dziecko uczy się, że ma kontrolę chociaż nad częścią otaczającej go rzeczywistości a to wspiera jego rozwój i często ogranicza ilość wybuchów złości.
    Pozdrawiam,
    Ula Malko
  • Gość: charlene IP: *.adsl.inetia.pl 12.04.12, 20:43
    Moja potworzyca wkurza sie zawsze najbardziej kiedy traci poczucie kontroli nad sytuacja - taki efekt obserwacji moich dluzszych. Wiem, ze mowienie "czy wolisz zielone czy czerwone" brzmi jak banal, ale naprawde pomaga. U nas sprawdza sie tez tlumaczenie co bedzie i za ile bedzie albo dlaczego bedzie. Czasami pytam tez jak juz sie zaczynam denerwowac " wolisz sama czy zeby mama to zrobila?" Z czasem nauczysz sie jaki rodzaj tlumaczenia dziala najlepiej na Twoje dziecko. U nas np. moglam tlumaczyc do woli dlaczego dobrze sie jest podzielic zabawka, ale w koncu sprawdza sie tylko jeden schemat: "czy to Twoja kolezanka?" "tak" "chcesz zeby byla smutna?" "nie"" to mysle ze nie bedzie jak dasz jej troche plasteliny" i tak dalej...Daj dziecku na ile to mozliwe wypracowanie wlasnego rozwiazania - chociaz na poczatku na pewno bedzie musialo sie tego nauczyc. Moze nie zawsze musi byc w wozku? Moze sprobuj jakiegos wyboru dla niej? Staraj sie uciekac od sytuacji, ktore najbardziej wywoluja bunt - o ile mozesz akurat wtedy. Co do izolacji - nie uwazam, ze to zupelnie zla metoda, ale nie dla kazdego dziecka. Dla Twojego najwyrazniej nie - skoro nie dziala to nalezy szukac czegos innego, co ja bedzie uspokajac. 40 minut placzu to dla mnie tez jakas abstrakcja - chyba nerwowo bysmy sie obie wykonczyly. Sprobuj moze wziac pod lupe czynniki czysto fizjologiczne - jakies problemy zdrowotne? Zly rytm dnia? Przemeczenie?

    Jesli jakis problem nasili sie za mocno to potem bardzo ciezko dziecia uspokoic - tez to przerabialysmy. Klotnia o glupote, ja chcialam postawic na swoim, zeby szkrab sie nauczyl zasad i okazalo sie, ze problem wlozenia klockow do pudla urasta do rangi wielkiej histerii u dziecka i skraju wytrzymalosci nerwowej u mamy :) Czasem lepiej odpuscic, chocby na chwile, a czasem (i to polecam) bardziej okreznymi drogami dojsc do celu - odwrocenie uwagi, mozliwosc dokonania wyboru albo zamiana sytuacji w zabawe ("nie to nie, to mama wejdzie do wozka...o kuuurcze, nie mieszcze sie, patrz - mam za dlugie nogi..aaaa!! pupa mi utknela!!..to sie chyba nie uda...A Ty pasujesz do wozka??" - i duzo smiechu. Na mojego potwora to dzialalo ;)

    I pociesze Cie, ze to mija - moja na miesiac przed trzecimi urodzinami zamienila sie z dziecka wrzaskliwego na negocjujace (co tez czasami jest problematyczne, ale to juz inna para kaloszy ;)
  • olka_only 13.04.12, 21:18
    Tak, dobrze wszystko dokładnie przeanalizować...i czasami też ustąpić dziecku, co oczywiście nie zmniejszy naszej konsekwencji, jesli bedziemy to robic dobrze i swiadomie. W takich sytuacjach oczywiście, w których możemy to zrobić i nie po długiej histerii, ale raczej na poczatku. Na pewno każda mama będzie wiedzieć, co mam na myśli...
    --
    Moje ulubione, niedawno odkryte miejsce:www.sosrodzice.pl/
  • aniaurszula 14.04.12, 07:52
    trafna uwaga czasem dziecku sie ustepuje zwlaszcza w mniej waznych sprawach jak np jazda w wozku moja starsza uwielbiala jezdzic w wozku czasem szla ale wiekszosc czasu jechala , w sklapie tylko w wozku, nigdy nie biagala miedzy polkami. mlodsza calkowite przeciwienstwo od kiedy nauczyla sie chodzic wozek poszdl na bok ,bierzemy go na spacer bo ona go pcha, jest zajeta i nie ucieka a gdy sie zmeczy to sama chce wsiadac, w sklepie wytrzymuje siedzac 10 minut, woli chodzic miedzy polkami. ale gdy chodzi o takie sparwy jak zabawa jedzeniem bo juz sie najadla na to nie pozwalam mimo atakow histerii ale moze sobie jesc palcami jak ma ochote. tak tylko ze dobrze radzic gorzej wychowywac dziecko
  • Gość: jako IP: *.247.189.109.customer.cdi.no 15.04.12, 13:31
    ja mam zlosnika w domu,Zlosnikiem jest od urodzenia,zawsze dziwilam sie,ze takie niemowle moze az tak sie wkurzac. Teraz ma 2 latka.Bardzo latwo wpada w zlosc,kiedy np chce schowac odkurzacz.Pomaga mi w sprzataniu,potem daje mu odkurzacz i dziala sam ale w koncu kiedy musze go schowac (kiedys musze ;)) za kazdym razem jest wrzask.Wiem,ze tak bedzie,potrafie przewidziec jego wybuchy zlosc i ....sama nie wiem jak ale nauczylam sie spokoju.Bylo ciezko na poczatku,poniewaz mam 2 starszych spokojnych dzieci i histerie najmlodszego byly dla mnie nowoscia.Teraz poprostu wiem,ze on jest zlosnikiem,ze latwo wpada w zlosc ale latwo tez go rozsmieszyc,rozbawic.Ma wybuchowy charakter i poprostu nauczylam sie z tym postepowac. Jesli rzuca sie na podloge jestem obok,pytam czy chce na raczki,mowie choc przytule,jesli nie chce i dalej wyje,wije sie,rzuca to poprostu przeczekuje i czekam na moment kiedy sam przyjdzie sie przytulic.Zawsze przytulam. Jesli ide po dzieci do szkoly a maly rzuca sie na chodnik kiedy mamy wracac-biore go na rece i mocno trzymam.Ide.Do fotelika,samochodu czasem wkladam sila,mowiac ze musimy isc. Nauczylam sie spokoju,Taki jest i juz.Wiem,ze musze mu pomoc przezywac te emocje poniwaz sama cale zycie bylam nerwowa i szybko sie irytowalam (zreszta dalej tak jest) to wiem,jakie to trudne.Wiem, co czuje czlowiek kiedy z byle powodu wpada w zlosc. Ciezko tak zyc zwlaszzcza jesli nie ma sie oparcia w bliskich.

    Nie przejmowalabym sie histeria w miejscu publicznym bardziej niz w domu. Przyjmij,ze maly taki jest i trzeba mu pomoc jakos sobie z tym radzic,Spokoj,spokoj i spokoj jedynie moze pomoc.Ucz sie go powtarzajac,ze Twoj maluszek jest kochanym zlosnikiem :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka