Wyrażanie złości przez 3-latka Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam,

    co proponujecie dzieciom 3-letnim jako akceptowalną formę wyrażania złości, zamiast np. bicia czy rzucania przedmiotami? Nie zabraniam synkowi się złościć, rozmawiamy o tym, rozumiem, że zdenerwowany czymś rzuci, ale chciałabym zaproponować mu w zamian coś, czego zrobienie nie naraża kogoś np. na ból.
    • U nas działało rwanie gazety lub bicie poduszki.
      • Rwania gazet nie proponowałam (zobaczymy ;)), bić poduszki nie chce.
        Podbijam.
        • mamy dużą piłkę (wielkości takiej do skakania), dość twardą. Może sobie w nią walić. Albo w sofę, swoje łóżko. Ma też takiego sporego słonia, może go ściskać i się z nim "mocować", przewalać (to akurat było na etapie 3 lat, teraz jest już na słonia za duży). Przy czym moje dziecko jeszcze roku nie miało, jak się złościło zaciskając pięści i nadymając poliki, ostatnio mu to wróciło. Albo się nadyma, idzie do pokoju kładzie się na łóżku i mamrocze swoje opinie na temat świata, po czym przychodzi i raczy mnie jakimś przemyśleniem albo wygarnia. Np., że jak będę "tak robić" (czyli np. kazać myć ręce przed jedzeniem) nie zaprosi mnie do swojego klubu.

          • Moja tez tak robi: najlepszy jest tekst, ze jak cos zrobie, to mnie nie zaprosi na urodziny :D

            Poza tym sporo tupie (a raczej wali nogami w podloge) i niestety bije to co sie akurat znajduje pod reka :( Raz walnela kubkiem o szklany stol.... z tym nie moge sobie poradzic.
            --
            "Kein Kalk, kein Verschleiß, keine Ahnung" by Dr Eichhorn
          • wrzesniowamama07 napisała:

            > Albo się nadyma, idzie do pokoju kładzie się na łóżku i mamrocze swoje opinie na temat świata,
            > po czym przychodzi i raczy mnie jakimś przemyśleniem albo wygarnia. Np. że jak będę "tak
            > robić" (czyli np. kazać myć ręce przed jedzeniem) nie zaprosi mnie do swojego klubu.

            Urocze :)

            --
            Ne puero gladium!
    • Proszę o przeniesienie wątku na forum "wychowanie bez porażek", może tam więcej osób się wypowie.
      • Mój nie bije, nie wali i nie odczuwa takiej potrzeby. Ja pozwalam mu wrzeszczeć. Trwa to moment i w naszym przypadku wystarcza. Ryknie raz czy dwa ("jak lew" - jak sam powiedział) i jest ok. Ale rozumiem, że niektórym taka forma nie odpowiada, choć moim zdaniem nie jest zła bo nie nie kieruje agresji w niczyją stronę, po prostu uwalnia emocje i "zła energię".
        --
        [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/17u93e5e8i7m4gbm.png[/img][/url]
    • idzie sobie do swojego pokoju i tam złorzeczy na głos. Tak jakoś naturalnie wyszło. Działa też tupanie (na szczęście pod nami nikt nie mieszka), oraz warczenie (nie wiem jak to opisać, to taki charakterystyczny odgłos, jaki pomaga mojej córce wyrzucić złość)
      --
      [img]http://www.suwaczek.pl/cache/bf768549d6.png[/img]
    • Dziękuję za dotychczasowe pomysły :), mamrotanie i wygarnianie chyba jeszcze przed nami, krzyczenie proponuję i zaczyna korzystać, gorzej z tupaniem, tzn. sąsiadka się skarży :-(. Podbijam, przyznaję, że liczę również na głos ekspertów. Ale innych mam :)
      • Innych mam również - tak miało być. BTW - czy na tym forum nie ma możliwości edycji swoich postów?
      • Witam,
        Dobre sposoby to takie, które dziecko zaakceptuje i które rzeczywiście realnie dadzą upust jego emocjom. Tak jak nie każdemu dorosłemu pomaga pójście na spacer albo wykrzyczenie się. Musicie posprawdzać różne sposoby.
        Sposoby, które znam to:
        - krzyczenie
        - rysowanie np na dużej powierzchni (możliwość zamaszystych ruchów)
        - tupanie
        - darcie gazet do tego przeznaczonych
        - jak ma potrzebę rzucania to można dać mu poduszkę aby rzucał nią na łóżku
        - bicie w poduszkę
        - ściskanie miękkich piłek/woreczków w dłoniach (nimi można też rzucać)
        - wybieganie się

        Możecie się wspólnie zastanowić co syn mógłby robić jak jest zły, oczywiście jak już ochłonie.
        Pozdrawiam,
        Ula Malko
        • ula.malko napisała:

          > Witam,
          > Dobre sposoby to takie, które dziecko zaakceptuje i które rzeczywiście realnie
          > dadzą upust jego emocjom. Tak jak nie każdemu dorosłemu pomaga pójście na space
          > r albo wykrzyczenie się. Musicie posprawdzać różne sposoby.
          > Sposoby, które znam to:
          > - krzyczenie
          > - rysowanie np na dużej powierzchni (możliwość zamaszystych ruchów)
          > - tupanie
          > - darcie gazet do tego przeznaczonych
          > - jak ma potrzebę rzucania to można dać mu poduszkę aby rzucał nią na łóżku
          > - bicie w poduszkę
          > - ściskanie miękkich piłek/woreczków w dłoniach (nimi można też rzucać)
          > - wybieganie się


          Dziękuję bardzo za podpowiedzi. Czy mogłaby Pani odnieść się do wypowiedzi mskaiq? Przyznaję, że trochę mnie zaskakują.
          • Prosiła Pani bym się odniosła, zatem odnoszę się do konkretnych fragmentów. W razie niejasności lub pytań proszę pisać.

            "Za kazdym razem kiedy rzuci czymś to okresl jego uczucia. W taki sposób dziecko
            rozumie że jego reakcja jest złością i że to ona wywoluje rzucanie. Nastepnie
            można powiedzieć że mimo złosci nie rzuca sie przedmiotami.
            Nie można przekierowywać złości bo się ją wzmacnia. "

            - Warto nazywać uczucia dzieci, które te wyrażają, choć dobrze jest pamiętać, że nie zawsze potrafimy na 100% prawidłowo odczytać to co się z dzieckiem dzieje. To może być złość, ale może być też frustracja, gniew, zniecierpliwienie, niezadowolenie etc. Warto dać sobie przestrzeń na wątpliwość: "Mam wrażenie, że jesteś zły" - dziecko uczy się dzięki temu, że nie jesteśmy wyrocznią w kwestii tego co się w nich dzieje. Osobną kwestią jest to w jaki sposób dziecko wyraża swoje uczucia, niezależnie od tego jakie by były. Musi się nauczyć wyrażać je w sposób nieraniący innych. Tak jak gdy małe dziecko z radości czy miłości ściska zbyt mocno twarz młodszej siostry - pokazujemy mu wtedy, że swoje uczucia musi wyrazić tak by niemowlakowi nie zrobić krzywdy.
            - Trochę nie rozumiem czym jest przekierowanie złości

            Używając złosci wzmacnia sie sie ja tak samo jak uzywanie mieśni wzmacnia
            ich siłę. Osoby które czesto uzywaja złości nie radza sobie z nia i szukają
            pomocy.
            -> tego nie rozumiem, na czym polega używanie złości? Złość jest emocją, w której nie ma nic złego, pytanie co się z nią 'robi' gdy się w nas pojawia, czy potrafimy ją wyrażać w sposób który nie robi nam ani innym krzywdy.

            Kiedy dziecko nie jest w ruchu wtedy jest mu trudniej pozbywać się stresu i wtedy może go wyładowywać np za pomocą rzucania czymś w druga osobę.
            - sfrustrowane potrzeby ruchu jak najbardziej mogą prowadzić do wybuchów złości, ale złość można też poczuć z wielu innych powodów.

            jesli dziecko jest cały czas swiadome swojej złości i rozumie że nie jest czyms złym a nawet jest pożyteczna to dziecko nauczy sie radzić z nia bez kopania poduszek, których nie mozna kopać kiedy rozmawia sie z kimś i jest się na kogoś złym.
            - jeśli dobrze rozumiem to chodzi o umiejętność zawierania w sobie emocji, o to, że dziecko - każdy człowiek uczy się tego, że emocje trzeba potrafić wyrażać. Że czasem choć jesteśmy strasznie źli i najchętniej ukręcilibyśmy komuś głowę to musimy się powstrzymać. Tzw umiejętność zawierania emocji w sobie to jedna z trudniejszych umiejętności i myślę, że uczymy się ich całe życie.

            Jedynym cywilizowanym sposobem pozbycia się złości jest nie pozbywanie się jej. Dziecko musi przerobić złość, umieć sobie z nia radzić i wykorzystywać ją. Wtedy zniknie problem z rzucaniem, wtedy nie trzeba się jej pozbywać.
            - a ja myślę, że są sposoby na wyrażanie złości, które pomagają radzić sobie z nią. Są ludzie, którzy jak są źli to o tym mówią, są tacy co biorą trzy głębokie wdechy, inni idą na spacer, jeszcze inni uprawiają sport, jeszcze inni mają potrzebę przegadania sytuacji.

            Ważne by dziecko wiedziało, że cokolwiek czuje nie jest to złe ani dobre, to są po prostu uczucia, czasem trudne, czasem przyjemne, czasem niepojęte, czasem sprzeczne.
            • Bardzo dziękuję za wyjaśnienia. Również nie wiem, czym jest przekierowanie złości lub używanie złości, ale może to jakieś nazewnictwo własne autorki wypowiedzi :). Mam jeszcze prośbę - czy może Pani polecić jakąś dobrą książkę traktującą o nurtującym mnie problemie?
    • Za kazdym razem kiedy rzuci czymś to okresl jego uczucia. W taki sposób dziecko
      rozumie że jego reakcja jest złością i że to ona wywoluje rzucanie. Nastepnie
      można powiedzieć że mimo złosci nie rzuca sie przedmiotami.
      Nie można przekierowywać złości bo się ją wzmacnia.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • mskaiq napisał:

        > Za kazdym razem kiedy rzuci czymś to okresl jego uczucia. W taki sposób dziecko
        >
        > rozumie że jego reakcja jest złością i że to ona wywoluje rzucanie. Nastepnie
        > można powiedzieć że mimo złosci nie rzuca sie przedmiotami.
        > Nie można przekierowywać złości bo się ją wzmacnia.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        Oczywiście, że nazywam jego uczucia, jak coś go nie zdenerwuje tak na maksa, potrafi powiedzieć "Zdenerwowałem się/zezłościłem się", pomagam mu opowiedzieć dlaczego itd.
        Nie zgodzę się z tym, nie będę czekała, aż rzuci elementem drewnianej kolejki w kogoś, żeby potem mu wytłumaczyć, chcę go nauczyć, że można się złościć, czemu nie, ale tak, żeby forma wyrażania złości wszystkim w miarę pasowała. Skąd w ogóle takie przekonanie? Nie widzę takiej zależności, jak mamy czasem ochotę rzucić talerzem, to powstrzymujemy się, ale złość nadal jest, więc dlaczego walnięcie w zamian w poduchę miałoby ją wzmocnić?
        • Używając złosci wzmacnia sie sie ja tak samo jak uzywanie mieśni wzmacnia
          ich siłę. Osoby które czesto uzywaja złości nie radza sobie z nia i szukają
          pomocy.
          Z kolei nie wyrazanie złosci, wypieranie jej jest również bardzo niebezpioeczne
          bo złość potrafi wywoływać nerwice i dlatego za kazdym razem ważne jest
          uswiadamianie dziecku jego wmocji.
          W taki sposób dziecko uczy się ich a także jest ich świadoma. Lowen zalecał
          kopanie w poduszki, ale to dla tych którzy wypierają złość aby pozbyć się
          jej nadmiaru. Kiedy nie wypiera się jej nie ma takiej potrzeby. Według mnie
          lepiej uwalniaja od stresu takie aktywności jak rower, basen, taniec, bo nie
          ma tam agresji a przyjemność itp.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • mskaiq napisał:

            > Używając złosci wzmacnia sie sie ja tak samo jak uzywanie mieśni wzmacnia
            > ich siłę. Osoby które czesto uzywaja złości nie radza sobie z nia i szukają
            > pomocy.
            > Z kolei nie wyrazanie złosci, wypieranie jej jest również bardzo niebezpioeczne
            > bo złość potrafi wywoływać nerwice i dlatego za kazdym razem ważne jest
            > uswiadamianie dziecku jego wmocji.
            > W taki sposób dziecko uczy się ich a także jest ich świadoma. Lowen zalecał
            > kopanie w poduszki, ale to dla tych którzy wypierają złość aby pozbyć się
            > jej nadmiaru. Kiedy nie wypiera się jej nie ma takiej potrzeby. Według mnie
            > lepiej uwalniaja od stresu takie aktywności jak rower, basen, taniec, bo nie
            > ma tam agresji a przyjemność itp.
            > Serdeczne pozdrowienia.

            Hmmm, rozmawiamy tu o 3-latku, który dopiero uczy się swoich emocji (i pewnie sporo czasu jeszcze mu ta nauka zajmie). W ogóle nie rozumiem, co piszesz - "używając złości" - do czego? Co to znaczy często i to w przypadku 3-latka? Ja tego tak nie widzę, to jest dziecko, coś mu nie wyjdzie, coś jest nie po jego myśli, to się złości (ja jestem dorosła i też tak mam :D), a ja tu szukam sposobu na akceptowalną, nie krzywdzącą nikogo formę wyrażenia tej złości.
            W poprzednim swoim poście napisałaś "Nastepnie można powiedzieć że mimo złosci nie rzuca sie przedmiotami", więc ja pytam co się wtedy robi? Bo nie wyrażanie złości, wypieranie jej też jest bardzo niebezpieczne - sama tak napisałaś. Jak na razie mojemu dziecku pomoc w nazywaniu emocji nie wystarcza. Jest aktywny fizycznie, jeździ na rowerze, szaleje na placu zabaw, w domu też mu energii nie brakuje, a jednak potrafi się nieźle zdenerwować.
            Wyjdę na ignorantkę ;), ale nie wiem, kto to jest Lowen.
            • Obecnie uważa się że dziecko rodzi sie z emocjami, tylko że nie potrafi ich nazywać
              dlatego zawsze dobrze jest dziecku opisywać emocje.
              Zdrowe dziecko, ma olbrzymią ilość energi, ta energia to jego radość stąd potrzeba
              nieustannego ruchu, często męczącego dla rodziców albo niepokojącego z obawy
              przed przemęczeniem się dziecka. Kiedy dziecko nie jest w ruchu wtedy jest mu
              trudniej pozbywać się stresu i wtedy może go wyładowywać np za pomocą rzucania
              czymś w druga osobę.
              Czym starsze dziecko tym częsciej zajmuje się tym co go interesuje, napotyka na
              problemy, których nie umie rozwiązać, a to może wywolywać złość. Najpierw musi
              się nauczuć że to co czuje to złość, potem że ma prawo być zły, bo wszyscy ludzie
              takie uczucia przeżywaja a następnie nauczyć się przestrzegania zasad wbrew temu
              że czuje się złość.
              Nauka tego trwa długo, ale jesli dziecko jest cały czas swiadome swojej złości i
              rozumie że nie jest czyms złym a nawet jest pożyteczna to dziecko nauczy sie radzić
              z nia bez kopania poduszek, których nie mozna kopać kiedy rozmawia sie z kimś i jest
              się na kogoś złym.
              Jeśli chodzi o Lowena to był to facet, który zachęcał swoich znerwicowanych
              klientów do kopania poduszek, a poza tym był twórca bioenergetyki. Tutaj jest
              link pl.wikipedia.org/wiki/Alexander_Lowen
              Serdeczne pozdrowienia.
              • mskaiq napisał:

                > Zdrowe dziecko, ma olbrzymią ilość energi, ta energia to jego radość stąd potrz
                > eba
                > nieustannego ruchu, często męczącego dla rodziców albo niepokojącego z obawy
                > przed przemęczeniem się dziecka. Kiedy dziecko nie jest w ruchu wtedy jest mu
                > trudniej pozbywać się stresu i wtedy może go wyładowywać np za pomocą rzucania
                > czymś w druga osobę.
                > Czym starsze dziecko tym częsciej zajmuje się tym co go interesuje, napotyka na
                >
                > problemy, których nie umie rozwiązać, a to może wywolywać złość. Najpierw musi
                > się nauczuć że to co czuje to złość, potem że ma prawo być zły, bo wszyscy ludz
                > ie
                > takie uczucia przeżywaja a następnie nauczyć się przestrzegania zasad wbrew tem
                > u
                > że czuje się złość.

                Ale przecież dziecko nie może być w ciągłym ruchu, prawda? ;)
                OK, ma się nauczyć, że to co czuje, to złość, potem, że to nic złego, ale ja mu chcę pomóc robić z tą złością coś, co pozwoli mu się jej pozbyć w cywilizowany sposób. Jak pisałam, na chwilę obecną, nie wystarcza mu wiedza, że jest zły.
                • Jedynym cywilizowanym sposobem pozbycia się złości jest nie pozbywanie
                  się jej. Dziecko musi przerobić złość, umieć sobie z nia radzić i
                  wykorzystywać ją. Wtedy zniknie problem z rzucaniem, wtedy nie trzeba
                  się jej pozbywać.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • mskaiq napisał:

                    > Jedynym cywilizowanym sposobem pozbycia się złości jest nie pozbywanie
                    > się jej. Dziecko musi przerobić złość, umieć sobie z nia radzić i
                    > wykorzystywać ją. Wtedy zniknie problem z rzucaniem, wtedy nie trzeba
                    > się jej pozbywać.
                    > Serdeczne pozdrowienia.

                    Mam wrażenie, że Twoje wypowiedzi to takie masło maślane, nie obraź się.
                    Dziecko rzuca przedmiotami, mogąc zrobić krzywdę - tak obecnie potrafi wyrazić złość, wydaje mi się to normalne, że nie umie na razie inaczej. Chcę go nauczyć radzenia sobie tak, żeby nikomu nie działa się krzywda. Staramy się nazywać uczucia, ale to długa droga, a w międzyczasie potrzebujemy czegoś innego, masz jakiś konkretny pomysł? Bo w jednym poście piszesz, że wyrażać złość trzeba (więc pytam jak?), w innym, że nie powinno się złości pozbywać. Więc jak to jest w końcu, Twoim zdaniem? Bo się gubię.
                    • ewa-ef napisała:

                      > mskaiq napisał:
                      <ciach>

                      > Mam wrażenie, że Twoje wypowiedzi to takie masło maślane

                      Do wypowiedzi mskaiq najczęściej pasuje cytat z "Fausta":
                      Przecz każdy sądzi, gdy usłyszy słowa, że muszą też zawierać jakiś sens.

                      Nawet Pani Ekspert daje się na to łapać ;)

                      --
                      Ne puero gladium!
                    • Gość: basca IP: *.ghnet.pl 26.04.12, 21:49
                      Ja rozumiem. Mskaiq uważa, że w momencie kiedy dziecko rzuca przedmiotami należy mu na to pozwolić. I nazwać jego uczucia - złościsz się. Dopiero po całym incydencie, kiedy dziecko już ochłonie można mówić dziecku o innych sposobach wyrażania złości, np. tupanie itp.

                      "Nie można przekierowywać złości bo się ją wzmacnia. " Czyli w czasie trwania ataku złości nie sugerować zmiany jej sposobu wyrażania, lub nie przerywać, bo wtedy wg niego dziecko jeszcze bardziej się denerwuje.

                      Osobiście myślę, że taka metoda wymaga sporej cierpliwości i może być stosowana tylko wtedy, jeśli dziecko rzucając przedmiotami nie uderza, nie rani siebie lub kogoś innego.
                      • Gość portalu: basca napisał(a):

                        > Ja rozumiem. Mskaiq uważa, że w momencie kiedy dziecko rzuca przedmiotami należ
                        > y mu na to pozwolić. I nazwać jego uczucia - złościsz się. Dopiero po ca
                        > łym incydencie, kiedy dziecko już ochłonie można mówić dziecku o innych sposoba
                        > ch wyrażania złości, np. tupanie itp.
                        >
                        > "Nie można przekierowywać złości bo się ją wzmacnia. " Czyli w czasie tr
                        > wania ataku złości nie sugerować zmiany jej sposobu wyrażania, lub nie przerywa
                        > ć, bo wtedy wg niego dziecko jeszcze bardziej się denerwuje.
                        >
                        > Osobiście myślę, że taka metoda wymaga sporej cierpliwości i może być stosowana
                        > tylko wtedy, jeśli dziecko rzucając przedmiotami nie uderza, nie rani s
                        > iebie lub kogoś innego.

                        To chyba dlatego nie zrozumiałam, że oczywistym jest dla mnie, że takie rzeczy (proponowanie innego sposobu) robi się po, a nie w trakcie.
                        I właśnie mój problem polega na tym, że synek czasem celuje w kogoś.
                        • Gość: basca IP: *.ghnet.pl 27.04.12, 18:30
                          > I właśnie mój problem polega na tym, że synek czasem celuje w kogoś.

                          W takich sytuacjach ja powstrzymuję moje dziecko. Uważam, że nie można chronić swojego dziecka kosztem innych.
                    • Kiedy uczy się u dziecka tymczasowych rozwiązań uczy sie ich zwykle na stałe.
                      Oduczenie złych nawyków jest bardzo trudne bo dziecko raz nauczune nie chce
                      sie pozbywać czegos sie nauczyło.
                      Złości nie mozna sie pozbywać ale nie można działać pod jej wpływem. Aby
                      osiągnąć i jedno i drugie trzeba nauczyc się nad nią panować. Jest to trudna
                      nauka, trwa lata.
                      Jesli zaproponujesz inne wyrażanie złości dziecko nadal bedzie od niej zalezne,
                      zreszta jeśli pójdziesz w tą stronę sama sie o tym przekonasz.
                      Serdeczne pozdrowienia.
                      • mskaiq napisał:

                        > Kiedy uczy się u dziecka tymczasowych rozwiązań uczy sie ich zwykle na stałe.

                        Sztandarowy przykład: śliniaczek.

                        --
                        Ne puero gladium!
                      • mskaiq napisał:

                        > Kiedy uczy się u dziecka tymczasowych rozwiązań uczy sie ich zwykle na stałe.
                        > Oduczenie złych nawyków jest bardzo trudne bo dziecko raz nauczune nie chce
                        > sie pozbywać czegos sie nauczyło.
                        > Złości nie mozna sie pozbywać ale nie można działać pod jej wpływem. Aby
                        > osiągnąć i jedno i drugie trzeba nauczyc się nad nią panować. Jest to trudna
                        > nauka, trwa lata.
                        > Jesli zaproponujesz inne wyrażanie złości dziecko nadal bedzie od niej zalezne,
                        > zreszta jeśli pójdziesz w tą stronę sama sie o tym przekonasz.
                        > Serdeczne pozdrowienia.

                        Nieprawda. Przecież jak uczymy dzieci załatwiać się do nocnika, to nie zostają tam do dorosłości. Jest też mnóstwo innych przykładów.
                        Ciągle piszesz o uzależnieniu od złości, nie wydaje Ci się, że to skrajność?
                        Skoro złości nie wolno się pozbywać, to co z nią zrobić? Masz w ogóle dzieci? Sama się złościsz, czy nie?
                        • Sam nocnik w treninhu czystości dziecka odgrywa bardzo nieznaczną role. Z terenigiem
                          czystosci wiąże się nauka pozbywania się czegoś co należy do dziecka, rozpoznawania
                          swoich potrzeb, odczuć somatycznych potrzeba załatwienia się, rozumienie potrzeby
                          czystości.
                          Jesli chodzi o złość to jest ona częscia naszej inteligencji emocjonalnej. Bez niej ta
                          inteligencja jest bardzo ograniczyna. Kiedy jej nie ma wtedy nie można dostrzec i
                          zrozumiec ludzkich intencji, motywacji, czy działań.
                          Nie mniej ludzie stosują od zawsze bardzo wiele mechanizmów aby bronić się przed
                          złością. Najbardziej popularne to wypieranie złości, izolacja, lub agresja. Każdy z
                          tych mechanizmów oznacza jakąś patrologie i istotne problemy w dorosłym życiu
                          dziecka.
                          Serdeczne pozdrowienia.
                          • A dlaczego nie odpowiedziałaś na moje pytania? Bo wiesz, teoria swoje, praktyka często swoje ;)
                            • Co zrobić ze złością ? Nauczyć się panować nad nią. A jak to zrobić ?
                              Mozna nauczyć sie oddychania przeponowego. Z dzuieckiem można
                              sie w to bawić, wystarczy usiąść po turecku i przez nos wdychać i
                              wydychać powietrze w taki sposob aby brzuch się kurczył przy wydechu
                              i pęczniał przy wdechu.
                              Oddech lączy ze soba umysł z ciałem, uspakaja ciało, pozwala nad nim
                              panować. Po pewnym treningu problemy ze złością całkiem znikna.
                              Serdeczne pozdrowienia.
                              • mskaiq napisał:

                                > Co zrobić ze złością ? Nauczyć się panować nad nią. A jak to zrobić ?
                                > Mozna nauczyć sie oddychania przeponowego. Z dzuieckiem można
                                > sie w to bawić
                                ...
                                > Oddech lączy ze soba umysł z ciałem, uspakaja ciało, pozwala nad nim
                                > panować. Po pewnym treningu problemy ze złością całkiem znikna.

                                Jaką masz skuteczność w zastosowaniu tej metody u małych dzieci?

                                --
                                Ne puero gladium!
                                • Mysle ze to kwestia naśladowania i zabawy. Dziecko nie przymuszone, z
                                  własnej woli potrafi sie nauczyc sie wszystkiego.
                                  Serdeczne pozdrowienia.
                                  • mskaiq napisał:

                                    > Mysle <ciach>

                                    Ja nie pytałem, co myślisz, tylko jaką masz skuteczność w zastosowaniu tej metody u małych dzieci?

                                    --
                                    Ne puero gladium!
                                    • Tak jak zawsze skuteczność zależy od tego jak rodzice umieja zainteresować
                                      dziecko czymś nowym. jeśli potrafia sama metoda pracuje zawsze.

                                      Inną bardzo dobra metoda jest przeżywanie emocji przez rodziców razem z
                                      dzieckiem. Polega na unikaniu a zakazów wywolujących złość, a w zamian
                                      podawanie przyczyny dla której nie może dziecko otzymać tego co chciałoby
                                      otrzymać. A następnie cierpliwe czekanie az dziecko poradzi sobie ze swoją
                                      złoscią i buntem.
                                      Niestety działanie tej medody zależy orównież d rodziców, od panowania
                                      rodziców nad własną złoscią, od ich cierpliwości.
                                      Serdeczne pozdrowienia.

                                      • mskaiq napisał:

                                        > Tak jak zawsze skuteczność zależy od tego jak rodzice umieja zainteresować
                                        > dziecko czymś nowym. jeśli potrafia sama metoda pracuje zawsze.

                                        Dla porządku przypomnę, że odpowiedziałeś właśnie na następujące pytanie:
                                        Jaką masz skuteczność w zastosowaniu tej metody u małych dzieci?

                                        Serdeczne pozdrowienia :)

                                        --
                                        Ne puero gladium!
    • ewa-ef napisała:

      > co proponujecie dzieciom 3-letnim jako akceptowalną formę wyrażania złości, zamiast
      > np. bicia czy rzucania przedmiotami?

      Dziecko samo wymyśli sobie akceptowalne przez ciebie sposoby wyrażania złości, kiedy zabronisz mu bicia i rzucania przedmiotami. Dziecko wymyśli to sobie bez żadnych specjalnych zabiegów z twojej strony. Odpuść temu dzieciakowi, nie terapeutyzuj go, za bardzo psychologicznie podchodzisz do wychowania, naprawdę - to zmora naszych czasów, zmora współczesnych, krzywdzonych w ten sposób dzieci.

      --
      Ne puero gladium!
      • Nie szukam odpowiedzi na pytanie "czy", ale "jak".
        • ewa-ef napisała:

          > A jednak będę

          Aha.

          --
          Ne puero gladium!
          • Po części to racja, ale psycholog psychologii nie zawsze równy, pracuję z ciężko chorymi ludźmi, nie jestem wykształcona, ale daję sobie radę. Ludzie nie są krzywdzeni przez psychologię, ale poprzez schematy, mam wiele zainteresowań ,co pozwala mi uczyć się akceptacji i zrozumienia, bez krytykowania. Chcesz czy nie, dziecko, musi być wychowywane, musi mieć miłość i ciepło i wiedzieć co jest dobre a co złe, powinno mieć świadomość samego siebie, aby przetrwać,nauczyć się rozwiązywać problemy w mądry sposób, a także zdrowego egoizmu.Błędy popełnia każdy, nie należy się kontrolować 24h. Normalne,że Ewa denerwuje się ,że dziekco w kogoś rzuca, może ma w sobie poczucie winy, może nie wierzy w siebie? Ale mimo wszystko, tez bym nie chciała, aby moje dziecko zrobiło krzywdę innemu dziecku. Uwierz,że pracuję z ludźmi codziennie od 12 lat ,po kilka godzin, znam ich życie, rodziny i te doświadczenia nauczyły mnie bardzo wiele, ale nie można negowac psychologii, dzięki psychologii murzyni są wolnymi ludźmi, bo znalazł się ktoś wrażliwy ,a ktoś inny pozwolił mu to rozwinąć. Poczytaj historię medycyny, historię sztuki a spojrzysz na to inaczej....każdy potrzebuje normalności i zrozumienia.
    • To normalne,że dziecko się zlości, jest to nie tylko sprawa wychowywania dziecka, ale i sprawa rozwojowa, a także genetyczna. Bardzo dużo by pisać, więc napisałam w skrócie,musi Pani szukać odpowiedzi w rozwijaniu samej siebie.Dzieci mają swoją naturę, swoją osobowość, z którą będę żyły lub nie .Zawsze jest czegoś za dużo a czegoś za mało, z tego co wyczuwam Pani dziecko, potrzebuje gimnastyki oddechowej, to jeden z najlepszych i najmniej inwazyjnych sposobów (karcenie jest bardziej inwazyjne), problem w tym,że ciężko nauczyć dziecko poprawnie oddychać, ale basem mógłby pomoc, ponieważ woda jest żywiołem. Inna sprawa ,konserwanty ( i nie tylko) w jedzeniu też mają wpływ na psychikę, niestety,ale tak jest.Niech Pani pozwoli dziecku nabrać dystansu do siebie, czyli też trochę dystansu od ludzi, dzieci mają frustracje, albo jakiegoś stałego zajęcia raz w tygodniu, np. 1 godzina pomocy w ogródku albo pomoc np. przy koniach .Na wszystko nie będzie miała Pani wpływu, jeśli jakieś cechy są bardziej uwidocznione czasem nie ma na nie wpływu, albo potrzeba na to lat i doświadczeń .Dziecko zawsze jednak na Panią patrzy, obojętnie jakie jest i co robi, czasem warto też aby dzień wyglądał tak jak chce tego dziecko, zostawić mu decyzję za to co robimy,w takim momencie, albo się wycofa i uspokoi,albo doda mu to siły do życia.Ale wiedza, samorozwój jest potrzebny, czasem należy zająć się trochę sobą..oddechu potrzebuje każdy i Pani i dziecko :)).
      • poleczka99 napisała:

        > To normalne,że dziecko się zlości, jest to nie tylko sprawa wychowywania dzieck
        > a, ale i sprawa rozwojowa, a także genetyczna. Bardzo dużo by pisać, więc napis
        > ałam w skrócie,musi Pani szukać odpowiedzi w rozwijaniu samej siebie.Dzieci maj
        > ą swoją naturę, swoją osobowość, z którą będę żyły lub nie .Zawsze jest czegoś
        > za dużo a czegoś za mało, z tego co wyczuwam Pani dziecko, potrzebuje gimnastyk
        > i oddechowej,
        to jeden z najlepszych i najmniej inwazyjnych sposobów (karcenie
        > jest bardziej inwazyjne), problem w tym,że ciężko nauczyć dziecko poprawnie odd
        > ychać, ale basem mógłby pomoc, ponieważ woda jest żywiołem.
        <ciach>

        Rozumiem, że poleczka99 i mskaiq to ta sama osoba? Ciekawa jestem, do czego potrzebuje Pani 2 kont, ale to taka zwykła babska ciekawość ;)
        Przepraszam, po moich kilku, dość skąpych wypowiedziach, wyczuła Pani czego potrzebuje moje dziecko? :D 3-latek ma pomagać w ogródku albo przy koniach? :D

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.