Dodaj do ulubionych

Agresywny i impulsywny 6-latek

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.12, 08:29
Witam,

Prośba o opinię ekspertów.

Syn ma 6,5 roku, od września w szkolnej zerówce, wcześniej 3 lata w przedszkolu.
Jest jedynakiem, dzieckiem nie karanym nigdy cieleśnie, mającym swoje drobne obowiązki w domu. Dbamy bardzo o dobór zabawek, bajek tak, żeby były pozbawione agresji czy złych treści, o które nietrudno w dzisiejszym świecie. Zawsze przywiązywałam jako mama dużą wagę do spędzania z dzieckiem czasu - prace plastyczne, odgrywane teatrzyki, budowanie z klocków, czytanie książeczek od małego.

Syn jest inteligentny, dobrze czyta, liczy, ma dużą wiedzę, jest ciekawy świata.
W naszym domu nie ma agresji, oboje z mężem również jako dzieci nie sprawialiśmy większych problemów, a na pewno nie tego typu.

Problem w tym, ze syn jest impulsywny i agresywny. Reaguje paskudnymi minami jak tylko inne dziecko patrzy na niego zbyt długo, szturchnie czy popchnie niechcący, powie coś, co urazi syna. Reakcja jest nieproporcjonalna do bodźca. Reaguje gwałtownie - grymasem twarzy, szturchnięciem, kopnięciem.

Martwi nas bardzo fascynacja złem: złymi postaciami w bajkach, walkami postaci, strasznymi wątkami. W szkolnej świetlicy lub w czasie wolnym rysuje tego typu postacie zaczerpnięte ze źródeł, do których udało mu się dotrzeć zanim zorientowaliśmy się, że to treści nie dla niego (chodzi np. o krótkie filmiki LEGO ninjago. Za fajnymi klockami kryje się niestety brutalna walka wojowników ninja z użyciem okrutnych broni...) Są to postacie wyszczerzone, straszne, waleczne.

Na karcie oceny, którą odebrałam na ostatnim zebraniu dla rodziców jest uwaga "konfliktowy". Od września zdążył poczuć się już dobrze w grupie, ale początki były trudne. Dzieci były uprzedzone, on czuł się nielubiany. Na podwórku zabawa nie układa się najlepiej. Dzieci często nie chcą go przyjąć do zabawy.

Wychowawczyni w szkole, pani pedagog, babcie, my jako rodzice zgodnie spostrzegamy, że w relacji 1:1 z dorosłym jest super: rezolutny, chętnie współpracuje, zachowuje się zgodnie z przyjętymi normami (wobec rodziców i babć różnie to bywa - oczywiście zdarzają się nieprzyjemne odzywki, nieposłuszeństwo, itd). Kłopoty zaczynają się w grupie rówwieśniczej.

Bardzo mnie to boli jako mamę. Żyjemy wśród ludzi i umiejętność współżycia z nimi jest bardzo ważna. Jak możemy pomóc synowi? Czy to wygląda tylko na niedojrzałość społeczną/emocjonalną, czy w/g Państwa to głębszy problem?
Zdaję sobie sprawę, że nie widząc dziecka i nie znając naszej rodziny trudno jest cokolwiek powiedzieć, ale jakieś sugestie, pomysły na pewno przychodzą Państwu do głowy. Jeśli potrzebna jest terapia w rupie dzieci, będę wdzięczna za adresy dla Bydgoszczy-Torunia.

Dziękuję i pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • morekac 19.04.12, 10:04
    Dbamy bardzo o dobór zabawek, bajek tak, żeby były pozbawione a
    > gresji czy złych treści, o które nietrudno w dzisiejszym świecie.
    Martwi nas bardzo fascynacja złem: złymi postaciami w bajkach, walkami postaci, strasznymi wątkam

    No straszne po prostu. Mnie w tym wieku fascynowali 4 pancerni wraz z psem, a to jak wiadomo zuo w czystej postaci, bo strzelają do siebie, trup pada gęsto i krew się leje... Z pewnością nie wyrosłam na psychopatkę-snajpera-czołgistę.

    Reaguje paskudnymi minami ja
    > k tylko inne dziecko patrzy na niego zbyt długo, szturchnie czy popchnie niechc
    > ący, powie coś, co urazi syna. Reakcja jest nieproporcjonalna do bodźca. Reaguj
    > e gwałtownie - grymasem twarzy, szturchnięciem, kopnięciem.
    A ja mam pytanie: czy u was w domu dopuszczalne jest powiedzenie: "nie patrz na mnie, bo mi to nie odpowiada", "nie mam zamiaru tego zrobić". "przesuń się, bo chcę tu usiąśc". 'nie chcę, żebyś tak do mnie mówiła" czy też nie i młody nie ma wzorca, jak radzić sobie nieagresywnie i w miarę skutecznie w sytuacjach mniej komfortowych. Reaguje uległością, a jak się przebierze miara - agresją?
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • rulsanka 19.04.12, 11:26
    "Martwi nas bardzo fascynacja złem: złymi postaciami w bajkach, walkami postaci, strasznymi wątkami. W szkolnej świetlicy lub w czasie wolnym rysuje tego typu postacie zaczerpnięte ze źródeł, do których udało mu się dotrzeć zanim zorientowaliśmy się, że to treści nie dla niego (chodzi np. o krótkie filmiki LEGO ninjago. Za fajnymi klockami kryje się niestety brutalna walka wojowników ninja z użyciem okrutnych broni...) Są to postacie wyszczerzone, straszne, waleczne."

    To taki wiek. Chyba nie oczekujesz, że na zawsze poprzestanie na kreciku?
    Wydaje mi się, że masz nieadekwatne oczekiwania w stosunku do dziecka. Chciałabyś, żeby był jakimś dalajlamą co najmniej. Każdy ma prawo do negatywnych emocji i ich wyrażania. Być może wcześniej dziecko je tłumiło, a teraz wyszły na wierzch. Teraz musi nauczyć się wyrażać je w sposób adekwatny do sytuacji, ale to nie przychodzi od razu. Trzeba ćwiczyć.
    Dziecko spotka się w życiu z różnymi ludźmi i postawami. Nie zawsze łagodność i uprzejmość będą przydatnymi cechami. Warto zacząć kształtować w dziecku asertywność, umiejętność powiedzenia nie, umiejętność wyrażania negatywnychy uczuć.

    " Wychowawczyni w szkole, pani pedagog, babcie, my jako rodzice zgodnie spostrzegamy, że w relacji 1:1 z dorosłym jest super: rezolutny, chętnie współpracuje, zachowuje się zgodnie z przyjętymi normami (wobec rodziców i babć różnie to bywa - oczywiście zdarzają się nieprzyjemne odzywki, nieposłuszeństwo, itd). Kłopoty zaczynają się w grupie rówwieśniczej."

    Bo z rówieśnikami nie ma jasnych zasad. Wobec dorosłych obowiązuje zasada grzeczności, a wśród rówieśników buduje się sieć skomplikowanych relacji. Tak naprawdę życie społeczne polega na radzeniu sobie w grupie rówieśniczej.
    Proponuję zapraszać do domu po 1-2 dobrych kolegów syna. Niech się bawi z rówieśnikami, ale nie z wieloma na raz, bo to na razie może być głównym problemem.
    I dajżesz dziecku czasem tupnąć nogą ze złości, nie szufladkując tego jako agresję itp.

    "Czy to wygląda tylko na niedojrzałość społeczną/emocjonalną, czy w/g Państwa to głębszy problem?"
    To sześciolatek. Do dojrzałości społecznej/emocjonalnej brakuje mu jakichś 14 lat. :)
  • Gość: ZmartwionaMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.12, 11:58
    Dziękuję Rulsanka! Dzięki Twojemu postowi spojrzałam nieco inaczej na problem. Prawdopodobnie urasta on do zbyt wielkich rozmiarów w moich oczach. Może wyolbrzymiam... Pewnie to dlatego, że odbieram sporo sygnałów od wychowawczyni, a ostatnio dowiedziałam się od syna, ze koledze z klasy, z którym dużo i często się bawi mama zabroniła zabaw i nakazała stronić od naszego syna. A to boli. No i chcę uniknąć jakiegoś szufladkowania i piętnowania, bo wiemy dobrze, ze każde dziecko ma swoje "za uszami" :)

    Z tą dojrzałością to oczywiście miałam na myśli stosownie do wieku :)
  • wrzesniowamama07 19.04.12, 12:08
    Przesadzasz i to strasznie. Oglądałaś te filmy ninjago? Naprawdę uważasz, że postacie w nich są straszne? Jeśli tak, to masz problem z percepcją. Mój syn jako 4,5 latek ogląda, śmieje się wtedy jak sytuacje są śmieszne (a są), przejmuje jak ninja wpadają w opały (a wpadają). Wie, kto dobry kto zły, a teraz zafascynował się opowieścią o tym, dlaczego Garmadon stał się zły - cenne wychowawczo, że ktoś kto jest dobry, może dać owładnąć złu, a jednak są siły (miłość) które mogą go z tego zła obudzić.

    Syna fascynują gormity (o wiele brzydsze i straszniejsze od ninja), choć akurat tu filmów nie dopuszczam, za głupie są. Figurki odgrywają różne akcje, walczą ze sobą (dobrzy ze złymi). Syn odstawia całe przedstawienia z ich pomocą, a jego wyobraźnia mnie fascynuje.

    I jest miłym, sympatyczynym dzieckiem, jego fascynacje zabawkami walecznymi, postaciami walczącymi nijak nie przekładają się na relacje z innymi dziećmi czy też inne społeczne zachowania

    najgorsze co można zrobić, to stwierdzić "ninjago nie dla ciebie, bo tam mają straszne bronie". Auć. Boli. Przewrażliwienie i niechęć do poznania jak to naprawdę wygląda...
  • Gość: ZmartwionaMama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.12, 12:59
    OK - każde dziecko jest inne i każdy rodzic swoje dziecko zna najlepiej. Różnica 2 lat między naszymi dziećmi to dużo w tym wieku. Mnie 2 lata temu nie niepokoiło to, co niepokoi dziś.
    Jedno dziecko odejdzie na bok od niemądrej zabawy, inne tam właśnie lgnie. Jedno dziecko bawi się bakuganami bez uszczerbku, inne te podstępy, walki i intrygi przenosi do grupy rówieśniczej, gdzie zawsze jest tym złym. Rozumiesz?
    Bo u mnie problem polega na tym, że to nie dobro jest fajne i chwytliwe, tylko zło. Chęć bycia tym złym charakterem, rysowanie tylko tych złych postaci.
    Lego Ninjago - super!!! Obcinanie sobie nawzajem głów, broń typu miażdżący młot, postaci szkieletów z twarzami wykrzywionymi w paskudnym grymasie, robaki wychodzące z czaszki. Ja w każdym razie nie chcę tego typu zainteresowań wykształcać i serwować dziecku, które jest bardzo podatne.
    Generalnie uważam i Gormitów, i Bakugany i Ninjago za kiepskie zabawki dla dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym.
    A Cartoon Network Twoje dziecko też ogląda?
  • mera73 19.04.12, 13:26
    Pozwolę sobie odpowiedzieć - bo mam dziecko w dokładnie tym samym wieku. Otóż owszem, ogląda też czasem coś na Cartoon. Na ogół Scooby Doo i czasem psa Chojraka. Nie uważam, żeby mu to szkodziło. Też widzę fascynację walką, pojedynkami, strzelaniną, i uważam, że to jest absolutnie typowe. Moje dziecko z kolei (samo z siebie) nie interesuje się ninjago, bakuganami itp, chociaż bawi się w te zabawy z kolegami, ale nie chce klocków ani filmów. Lubi z kolei historie o wojnie, o Dzikim Zachodzie, sprzęt wojskowy, policję, i wszystko, co łączy się z "walką ze złymi". To taki wiek, i tyle. Natomiast to nie przekłada się na kontakty z rówieśnikami. Wydaje mi się, że mogłabyś bardziej wejść w ten świat syna, nie krytycznie, tylko z zainteresowaniem. Może to rodzaj odreagowania właśnie - tego, że wg. mamy każda przemoc jest be? Dzieci ćwiczą w wyobraźni rozmaite sytuacje, też brutalne czy groźne, ale to nie znaczy, że będą je stosować w życiu. Wszystkie sześciolatki z grupy mojego dziecka są raczej przyjazne, chociaż kłótnie są na porządku dziennym.
  • wrzesniowamama07 19.04.12, 13:41
    O, to, to. Zainteresować się, nie tylko "nie bo to nie dla dzieci". Poniżej chyba wykazałam, że może być dla dzieci.

    Mnie Lego Ninjago podoba się mniej niż Lego City. Ale mój syn uwielbia, wykonałam pewien wysiłek - oglądnęłam z nim, wyczułam co się mu podoba, trochę pogadaliśmy, na luzie, bez dydaktycznych smrodków (wg mnie w filmach z serii Rok Węży tej dydaktyki i tak jest sporo), syn przychodzi i o coś się tam pyta, nie o akcję tylko o wyjaśnienie dlaczego zły nie jest do końca zły, to okazja do pogadania o życiu. Tak widzę swoją rolę.
  • wrzesniowamama07 19.04.12, 13:38
    nie, nie ogląda. I oglądać nie będzie. Jakieś inne ninjago chyba oglądałyśmy, bo:
    - zero wychodzenia robali z głowy
    - szkielety w filmach (tych które mamy na DVD) nie występują wcale
    - głów nikt nie traci. Serio serio. Ani jedna głowa nie spada.

    Jest natomiast:
    - świetny mistrz i nauczyciel sensei-wu,
    - mądra siostra jednego z ninja
    - ninja z rodzicami, którzy go odwiedzają
    - mały syn Lorda Garmadona, który myśli że jest zły, i robi głupstwa a potem ma różne przygody.

    Być może są jakieś inne filmy, których nie widzieliśmy. W książkach które się ukazały jako element pierwszego, czerwonego rzutu Lego Ninjago występują szkielety, ale na boga - tam też nie ma (poza wizualnymi grymasami) elementów o których piszesz. Jedną z najfajniejszych opowieści, którą mój syn uwielbia jest spotkanie jednego ze szkieletów z ninja, w trakcie którego ninja opowiada szkieletowi kawał o ninja w orzeszku... Rzeczywiście, normalnie potworność
  • morekac 19.04.12, 14:08
    Jedno dziecko odejdzie na bok od niemądrej zabawy, inne tam właśnie lgnie. Jedno dziecko bawi się bakuganami bez uszczerbku, inne te podstępy, walki i intrygi przenosi do grupy rówieśniczej, gdzie zawsze jest tym złym.

    A możesz zdefiniować 'niemądrą zabawę'? Owszem, są zabawy i zabawy, pewne zachowania w zabawie mogą być niebezpieczne dla dziecka czy jego kolegów, mogą być zabawy okrutne czy brutalne - ale dopóki jest zabawa bakuganami i nikt nie doznaje krzywdy - to nie ma - moim zdaniem - jakiś straszliwych powodów do rozpaczy.
    Co do okropieństw - mam wrażenie, że dzieci mają taki etap, że muszą sobie pewne okropieństwa oswoić - właśnie poprzez tę 'niemądrą zabawę'.

    Chęć bycia tym złym charakterem, rysowanie tylko tych złych postac
    A ja bym się zastanowiła, czy w zabawach z innymi dziećmi on chce być tym złym charakterem, czy też nie jest to po prostu rola przypisana mu przez grupę - na którą twój syn musi się albo zgodzić albo nie będzie miał się z kim bawić. Słowem: zawsze w zabawie typu 'policjanci i złodzieje' musi być złodziejem i nigdy nie może być policjantem.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • Gość: monika IP: *.ip.jarsat.pl 19.04.12, 15:20
    wlasnie kupilam druga czesc lego ninjago, obejrzelismy wczoraj razem, po prostu fajne!
    6latek rozumie, ze ludziki lego to ludziki lego, walki miedzy nimi to bajka animowana. cos nieprawdziwego. u doroslego, owszem, pojawiaja sie skojarzenia ze smiercia, cierpieniem, brutalnoscia i co tam jeszcze, ale to dlatego, ze nam sie wszystko miesza na starosc, usilujemy byc poprawni politycznie itp. a potem kupujemy kawalek miesa nie myslac, ile cierpienia zostalo zadane tej krowie, zanim trafila w plastik albo wyrzucajac baterie do smietnika i lejac na srodowisko.
  • yoma 19.04.12, 14:06
    Mam pytanie za 100 pkt.

    Czy dzieciak zna klasykę bajek dziecięcych? O Czerwonym Kapturku, o Królewnie Śnieżce, o Jasiu i Małgosi?
    --
    Kobyła ma mały bok
    Ogrodnik ma wielki łeb, jest ślepy, lubi dobrze zjeść i czyta Herriota
  • morekac 19.04.12, 14:12
    Nie zapominaj o Kopciuszku i ogólnie całym Andersenie. Polecam zwłaszcza baśń p.t. "Towarzysz podróży"...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • wrzesniowamama07 19.04.12, 14:16
    No dobra, ale Andersen nie jest jeszcze - w większości - dla 6,5 latka. Choć my bez cenzury prewencyjnej przeczytaliśmy Królową Śniegu ;)

  • morekac 19.04.12, 14:56
    Andersen jest lekturą w klasie II. 7,5 latek - raptem o rok starszy - ma jak najbardziej szansę na królową śniegu. A Andersen - jeśli się dobrze wczytać - to czysty horror...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • yoma 19.04.12, 15:10
    I dlatego moje pytanie jest nie bez kozery.
    --
    Kobyła ma mały bok
    Ogrodnik ma wielki łeb, jest ślepy, lubi dobrze zjeść i czyta Herriota
  • morekac 19.04.12, 15:55
    Klasyka baśni:
    Królewna Śnieżka - przemoc domowa i próby morderstwa poprzez zadźganie, ewentualnie otrucie. Płatny zabójca (który w dodatku był nieuczciwy i nie wywiązał się z umowy) nosi przy sobie bebechy jakiegoś nieszczęsnego zwierzaka. Główna bohaterka pewien czas spędza w trumnie, w dodatku szklanej. Zuą macochę spotyka zasłużona i okrutna kara.
    Śpiąca królewna - klątwa, zemsta, śpiączka (OIOM?)
    Czerwony Kapturek - dzieci biegające po lesie bez opieki zostają zjedzone, tak samo jak ich babcie (ale to na pewno była teściowa, więc nie żal tak bardzo) mieszkające w środku lasu.
    Jaś i Małgosia - dzieci bez opieki - zostają uwięzione, obcy gotują im straszliwy los w piekarniku. Ponadto dodajmy rażące zaniedbywanie dzieci, porzucenie przez rodzica na pewną śmierć. Dzielne dzieci zła babę wpychają do pieca, gdzie płonie żywcem - trzeba przyznać, że to dosyć brutalne.
    Kopciuszek - dziecko zaniedbane, przemoc domowa i znęcanie się. Krwawe sceny przy mierzeniu obuwia.

    Andersen - kidnaping, przemoc, trup pada gęsto i praktycznie wszędzie.
    Wcale nie lepsze od bakuganów i okrutnych ninja.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • Gość: Zmartwiona mama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.12, 17:19
    Tak, jasne, od tego zaczynaliśmy, jak chyba większość rodziców.
  • morekac 20.04.12, 09:19
    Ale czytaliście te baśnie/bajki czy je wyrzuciliście z lektury? Bo jeśli nie wyrzuciliście z lektur wspomnianych przypadków, to zapoznał się ze złem i agresją.
    Moim zdaniem lepsze jest obejrzenie z dzieckiem jakiegoś durnowatego filmu i nawet porozmawianie o nim - niż takie cenzurowanie wszelkich agresywnych i złych treści. Bo i tak nie uchronisz przed tym dziecka. Na Andersena czy Konopnicką w lekturze szkolnej może natknąć się w przyszłym roku.
    Poza tym z tego, co piszesz o synu - nie wynika, że jest nadmiernie agresywy zupełnie bez powodu. Szturchnięcie czy kopnięcie nawet niechcący, czy wpatrywanie się przez kogoś jest przekroczeniem jego granicy. Wprawdzie wskazane jest tu bardziej umiarkowane zachowanie typu powiedzenie "odsuń się ode mnie"/ "kopnąłeś mnie"/'nie patrz się na mnie", ale być może w świecie, w którym wszyscy są dla siebie mili i uśmiechnięci, chłopak nie ma przyzwolenia albo wzorca na mniej miłą reakcję.
    Jeszcze jedno - w opinii o dziecku jest 'konfliktowy' - na czym ta konfliktowość polega? Obraża się? Nie umie współpracować w grupie? Robi afery?Nie umie ustąpić? Zauważ też, że nie napisano, że jest agresywny.

    Są to postacie wyszczerzone, straszne, waleczne.

    Co do rysowania potworów - cóż, sporo dzieci rysuje potwory. A jeśli już rysuje się takie straszydło, to przecież nie po to, żeby było miłe, ładne i uśmiechnięte.
    --
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • Gość: monika IP: *.ip.jarsat.pl 19.04.12, 15:12
    to znaczy wiesz, jezeli Twoje dziecko izolowane od przemocy (zabawy, zabawki, bajki) jest konfliktowe, a sama je okreslasz jako agresywne i impulsywne, no to juz wiesz, ze to nie dziala.
    malo piszesz o kontaktach z rowiesnikami, duzo o tym, jak dorosli mu organizowali czas. wazne jest, czy Wy sie spotykacie z innymi rodzinami z dziecmi, czy ktos Was odwiedza i mlody uczy sie pod Waszym okiem funkcjonowania w grupie albo ma okazje patrzec na Was i uczyc sie przez obserwacje.
    piszesz, ze w klasie dzieci poczatkowo byly uprzedzone. dzieci z tego, co zauwazylam na poczatku sa raczej wycofane i dosc zestresowane, dla kazdego zerowka to jest duze przezycie, kazdego, lacznie z dzieciakami, ktore robia wrazenie wyluzowanych. wiec reakcja typu niechec do jakiegos kolegi nie jest przemyslana decyzja 5-6 latka ;-) raczej chodzi o eliminowanie kolejnego zrodla stresu, czyli na przyklad (przyklad ogolny) nie bawienie sie z kolega, ktory zabiera sniadanie albo popycha przy kazdej okazji. jest niemozliwe, zeby takie dziecko nie zostalo odsuniete od grupy.
    jezeli masz jedynaka, naturalna konsekwencja jest to, ze chce byc w centrum, jezeli nie ma ninjago czy czegokolwiek, co akurat teraz jest na topie wsrod malych zerowkowiczow, jest poza centrum, wtedy latwo o jakies uczucie, ktore moze popchnac do konfliktu.
    generalnie nie mozesz wykorzystywac dziecka do walki ze swiatem, ktory jest jaki jest. albo tworzenia jakiegos idealnego swiata bez tego shitu. chcesz go nauczyc funkcjonowania tu i teraz, a jednoczesnie izolujesz go od standradu. nie ma nic z komfornizmu kupowanie dziecku figurek ninjago. jest za to kiepsko, jak rodzic posyla dziecko na dodatkowe zajecia tak czesto, ze sam wlasciwie spedza z nim niewiele czasu. jest bardzo kiepsko, jak sie dziecku narzuca wlasna wersje zycia.
    na efekt koncowy ma wplyw mnostwo czynnikow i trzeba caly czas wazyc, czy sie z czyms nie przegina. jezeli chlopczyk z ludzikiem ninjago ma kolegow i jest lubiany, a Twoj nie za bardzo, jak mu przekonywujaca uargumentujesz, ze masz racje? jak dla mnie dziecko uslyszy tylko jedno: nie bo nie. jezeli rodzina funkcjonuje normalnie, szanowane sa potrzeby wszystkich, lacznie z tymi malymi (czyli potrzeba milosci, prawo do zlosci itp.) i mowi sie otwarcie o wszystkim, o tym, ze mama tata nie maja racji, tez, to bakugany, ninjago, pokemony i granie w lego star wars nie robia nic szczegolnego. oprocz czystej przyjemnosci i bycia na biezaco z tematami waznymi w zyciu malych ludzi. nie wypaczaja, bo dziecko ma z innych zrodel informacje na temat tego, co naprawde jest zle. ciagle sie mija bilbordy z akcjami spolecznymi, w szkole sa omawiane kwestie ekologii, np. w naszej szkole z racji imienia, jest temat wojny, jest mnostwo okazji, zeby dac dziecku przeciwwage do glupawych bajek.
  • mama_myszkina 19.04.12, 16:30
    Pamiętaj, że pokolenie bezkompromisowych, socjopatycznych i żądnych władzy japiszonów zostało wychowane przez pokolenie miłujacych pokój hippisów... .

    Kżda skrajnosć jest zła. Jeśli koncentrujecie się na ścieraniu wszystkich kantów, że tak powiem eufemistycznie, dziecko sobie to odbija, gdzie może.
  • Gość: asia_i_p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.12, 17:22
    A nie "zagłaskaliście kotka"?
    W ludziach tkwi agresja - takim jesteśmy gatunkiem. Jeżeli stworzyliście środowisko całkowicie pozbawione agresji, to on tak naprawdę nie wie, z czym ma do czynienia. Nie wie, co jest dopuszczalne, co niedopuszczalne - bo tego nigdy nie było.
    Zapisałabym na karate lub inne sztuki walki - serio.
  • Gość: Przedszkolanka IP: *.dynamic.mm.pl 02.05.16, 23:07
    Widzę w przedszkolu zły wpływ ninjago na dzieci. Chłopiec, do tej pory pogodny, zaczyna się zachowywać niespokojnie, widać, że nie radzi sobie z emocjami. Inny z kolei jest przesadnie zafascynowany Gwiezdnymi Wojnami, twierdzi, że jest Lordem Vaderem i bywa agresywny wobec innych dzieci. Radziłabym dużo rozmawiać z dzieckiem na temat tego, co mu się podoba, proponować inne bajki i zabawki. Jak najczęściej zabawy ruchowe - dziecko trzeba zmęczyć, taki wiek.
  • kulfa 11.07.18, 19:44
    Witam, wiem, że to temat z 2012r, ale chciałam spytać, czy udało się Pani rozwiązać problem. Czy znalazła Pani pomoc. Czy po 6 latach jest poprawa itp. Pytam, gdyż czytając powyższy post miałam wrażenie, że ktoś napisał o moim obecnie 6 letnim dziecku (jedyna różnica ,to że jest najstarszy z trójki rodzeństwa). Szukam pomocy. Pozdrawiam
  • Gość: natalie.oke IP: *.naszasiec.net 11.02.19, 09:24
    jeżeli dziecko ma problem z agresją i jest impulsywne to polecam udac się do psychologa, specjalisty który zna się na dzieciach i wiem jak im pomóc niezależnie od problemu.. ja z synem chodzę regularnie do Pani Ewy z Instytutu Psychologii i Edukacji Dziecka w Poznaniu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.