Dodaj do ulubionych

POMOCY!! Tracę cierpliwość!

23.06.12, 09:19
Dziecko 2,5 roku. Mam już naprawdę dosyć nocnych histerii, wrzasków piekielnych jakbym moje dziecko ze skóry obdzierała, jakby je diabeł opetał. Trwa to, nie pamietam dokładnie, ale +/- od początku roku, przy czym wcześniej zdarzalo się ok raz w tyg i na palcach jednej ręki można zliczyć noce, które spokojnie przespała (przewaznie był to zwiastun choroby) Tu link do wątku, który zakładalam w kwietniu, ale wątpię by któremus z ekspertów chcialo się w to wgłębiać forum.gazeta.pl/forum/w,851,135393773,135393773,Nocne_zlosci_dlugie_.html Ostatnio przybiera na sile, za dnia także. Myślę, ze teraz dopiero nas dopadł ten dwulatkowy ciężki okres (a myslałam, ze to juz za nami) Teraz dopiero zaczyna się "siama siama", a jak coś zrobię nie po jej myśli (najdrobniejszy szczegół jak np. ostatnio zdjęłam jej własnoręcznie mokre majty- do czego doszlam w rozmowie z nią jak już sie uspokoiła) to zaczyna się godzinna histeria. Nie chcę nawet myśleć co sobie wyobrażają sąsiedzi, chyba sobie wywieszę kartkę na drzwiach "nie maltretuję swojego dziecka- ono tak ma". Noce sa tragiczne. Nie wiem jak do niej dotrzeć,jak postępować, wyczerpały mi sie koncepcje, rpóbowałam wszystkiego. Ryk jest prawie co noc. W trakcie ma "widzimisię", ze chce pić, ale chce wziąć sama; no dobrze weź sama to "nie, mama" i tak w kółko. Rozumiem to bo czytałam o tym, ze to "normalne", zdarza sie w tym wieku, ale te wrzaski jakby dosłownie ją kto ze skóry obdzierał mnie juz wykańczają, w nocy wydaje mi się, ze nie wytrzymam minuty dlużej. Odstawilam miesiąc temu od piersi całkowicie, bo jedna lekarka zasugerowała, ze to moze być problemem przestałam karmic w nocy, karmilam jeszcze w dzień)Jestem na krawędzi!! Blagam o pomoc. Jestem u kresu wytrzymałości. Mam ochotę wyjechać na kilka dni, odpocząć od własnego dziecka.

Chcialam zapisać się do psychologa dziecięcego- termin za 3 miesiące. Śmieszne po prostu. Jeszcze 3 miesiące mam się borykac z tym problemem, poza tym przez ten czas ile sie może zmienić?? Potrzebuje rady natychmiast! Lub proszę o namiary na dobrego psychologa dziecięcego z okolic Sląska (Katowice Ruda Śląska, Zabrze, Chorzów, Mikołów...) prywatnie lub inaczej, jest mi to obojętne. Lub prosze o radę tutaj, przy czym wiem, ze trudno cos radzic na odleglość.
--
[url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
Obserwuj wątek
    • Gość: domza2 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 23.06.12, 09:44
      Aby nie być na krawędzi (tu dodam, że doskonale Cie rozumiem) pozwoliłabym dalej dziecku spać z Tobą. Dziecko było długo karmione piersią, teraz nie jest, potrzebuje chociażby czuć bliskość rodzica obok siebie. Jesli, jak pisałaś, spokojnie przesypia noc obok Ciebie, to w czym problem? Nie martw się na zapas, tylko szukaj sposobów, aby TU i TERAZ załagodzić sprawę. Dziecko dojrzeje i samo wyjdzie z Twojego łóżka! To pewne.
      Wrzaski obdzieranych ze skóry 2-2,5 latków chyba zna każdy. Ja też bałam się, że ktoś zadzwoni na czerwoną linię , że mam w domu katowane dziecko:) SPokojnie, to wszystko mija. Ja ograniczałam dyskusje do minimum, również jakieś wykłady i tłumaczenia - to w tym wieku nie działa w ogóle. Krótkie komunikaty, stanowcze, spokojne działania - u nas to przynosiło jakieś skutki, chociaż i tak dziecko musiało po prostu dojrzeć. Krzyczy w nocy, nic nie mówisz, przytulasz.
      Bieganie ciągle z inną rzeczą, gdy dziecko domaga się co sekundę czegoś innego u nas pogarszało sprawę. Typu: chcę sok , proszę, nie sok, wodę, proszę, chciałam mleko itd., a ty latasz przynosisz, już jesteś wściekła i o wybuch nietrudno. Może to źle, ale ja jednak nie dawałam wyboru. Chcesz sok - proszę, chcę wodę - nie ma, jest sok i tyle. Oczywiście wrzask, utulam i jest spokój po jakieś chwili. A bieganie tylko eskalowało ilość żądań, stawianych coraz bardziej władczo i ze złością. To naprawdę trudny okres, tak dla dziecka, jak i dla rodzica. Pamiętam takie dni, kiedy dziecko regaowało płaczem i krzykiem bawiąc się, dosłownie co 5 minut. Myślałam, że powieszę się na balkonie.
      Na pewno odpocząć od dziecka trzeba - to zupełnie naturalna potrzeba. Czy masz możliwość podrzucić dziecko babci, co z mężem? Moja w tym wieku chodziła już do przedszkola i stały rytm oraz bardzo klarowne, stanowcze wymagania tam stawiane bardzo jej pomogły. Owszem, w domu sobie odbijała, ale i tak uważam, że ten okres dzięki właśnie przedszkolu przeszliśmy dość spokojnie, co nie znaczy, że nie miałam doooooość. Wiem, że to niełatwe, ale trzeba po prostu być przy dziecku i łagodzić jak się da. Olać sprawy mniej ważne, nie stawiać wszystkiego na ostrzu noża, nie toczyć batalii np. o mycie rąk czy coś w tym stylu, uzbroić się w cierpliwość i przeczekać, bo to naprawdę MIJA:) pozdr
      • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 23.06.12, 10:18
        Dzięki za obszerna odpowiedź. Problem w tym, ze ja ŚPIĘ Z MAŁĄ. Zabieram ja do siebie i mimo to dalej wrzeszczy. Ostatnio obudziła się jak juz spala z nami w łózku i chodzilo o sikanie. Pojawiło sie jakieś "sii", ale potem zaprzeczyła, że nie chce sikać, a że jeszcze nie mówi, dopiero zaczyna, to czasami jej wyleci z buzi jakiś przypadkowy zlepek liter. wrzeszczała, wyła siedząc na łóżku, jak juz przyszła sie przytulić (sama, sama, ja jej nie moge przytulić) to w mokrych gaciach. Czyli tak jakby obudziło ja parcie na pęcherz, ale wkurzało ją, że się obudziła i musi iść sikać (ona z reguły się wścieka) Potem przeprawa do nocnika, przy wtórze jej wrzasku, trwało to moze godzinę aż w końcu sie uspokoiła.
        Ja sama radzilam mamom z dziećmi w tym trudnym okresie, znam temat. Nie upieram się przy swoim dla zasady, już wiele sie nauczylam, jednak te nocne horrory mnie przerastają. Wczoraj po akcji o 1.30 (godzinnej- godzinę wrzasku na pelny regulator) słyszałam jak u góry sąsiad korzysta z toalety, a więc sądzę, że to moje dziecko go wybudziło. Naprawdę ściany akustyczne, slyszę kazde kaszlnięcie sąsiada a co dopiero jak niesie sie po domu taki wrzask. Balkony pootwierane, bo upal byl, wiec chyba słychac nas bylo na pół miasta. Ale to nic w porównaniu z moja bezradnością. Nie spelniam zachcianek typu chcę mleko, staram sie nie dyskutować. Wczoraj już bylam bliska zrobienia jej czegoś, dlatego położyłam się po prostu, a ona siedziała obok mnie na łóżku i wrzeszczała (zatkałam uszy, bo mi w nich aż swiszczało) i pozwolilam jej się wywrzeszczeć, bo naprawdę.... opadam z sil. Ona ma rozne priorytety w takim momencie, np mam usiąśc na łóżku a ona sama chce na mnie wleźć i się przytulić. Sama! Nie moge nawet ruszyć ręką. Jak po jakims czasie chcę sie położyć- zaczyna się na nowo. Wystarczy jeden ruch nie po jej mysli. Chcę ja przytulić, ale ona tego nie chce. Sama nie wie czego chce- tak siĘ zachowuje. Jak wyciągne do niej rękę, wścieka się jeszcze bardziej, odpycha mnie, jest tak nabuzowana emocjami, że strach podchodzić. Wrzeszczeć potrafi godzinami, jest zlana potem. Od miesiąca nie pije mojego mleka wcale. Wątpiłam w to, że odstawienie coś zmieni, że w ogole karmienie jest przyczyną, ale byłam zdesperowana, poza tym doszłam do wniosku, ze juz czas. Bolesne to było dla mnie, ale po tygodniu zapomniałysmy o sprawie. Ostatnio znowu zaczyna sie upominać..... Myslę, ze powód jest banalny, ale nie wiem jak sobie z nią radzić podczas takich nocnych histerii. Zaznaczam- nocnych, bo te są inne niz te dzienne. Czy naprawde nie ma innego sposobu jak pozwolic sie wyryczeć?? Nie z wszystkimi sąsiadami utrzymuję kontakt, więc chyba faktycznie wywieszę jakąś kartkę....
        --
        [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
        • Gość: domza2 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 23.06.12, 10:51
          Myślę, że dziecko złości się, że nie możesz jej zrozumieć. U mnie było tak ok. 1,5 roku, gdy uczyła się mówić - było sporo frustracji, że mama nie wie, o co chodzi. Jak z jej rozwojem mowy? Ma prawidłowy zgryz, żuje, gryzie, itd.? Może warto zasięgnąć porady, najpierw pediatry, potem specjalisty, logopedy lub neurologa, bo trwa to u Was dość długo, sądząc po pierwszym poście, który napisałaś w kwietniu. Rozumiem Twoją bezradność i nie wiem nawet, co poradzić. Staraj się może olać sąsiadów. U nas w środku nocy siusiali w WC wszyscy : piętro nad nami, dwa piętra nad nami i piętro pod nami. No i co z tego? Wiadomo, że reagujemy bardziej nerwowo, gdy myślimy o innych ludziach i staramy się szybciej spacyfikować krzykacza, a to pogarsza sprawę.
          Jak było wcześniej? Pisałaś , że córka spała dobrze, ale czy też tak bardzo się złościła? Czy we wcześniejszych okresach były jakieś sytuacje, zachowania, które Cię zaniepokoiły?
          Piszesz ciągle "ja,ja", nie masz przy sobie męża/partnera do pomocy? Jeśli jest, mam wrażenie, że jest całkiem bierny i wszystko skrupia się na Tobie -nic dziwnego, że jesteś tym wszystkim przemęczona.
          Powiem Ci, że ja na to "sama, sama", chociaż łatwo mi mówić, bo u nas było to w dzień, nie w nocy, reagowałam różnie. Czasem robiłam swoje i już. Nie dałam się sprowadzić do parteru, typu: ty stój tu, ja tu, nie ruszaj się! i krzyki. Tego nie akceptowaliśmy z mężem stanowczo i to wygasło. Może pomogłaby stanowczość: mama się kładzie i już. Jeśli ci się to nie podoba możesz iść spać do siebie i przeczekanie wrzasków. Córka ma jakby zbyt wygórowane żądania, polecenia, rozkazy - ja bym się im nie podporządkowała, CHOCIAŻ naprawdę nie wiadomo, co się z nią dzieje w nocy i skonsultowałabym to jak najszybciej u lekarza. Czy w dzień córka też ustawia Was? Czy ulegacie? Może boicie się jej wrzasków i ulegacie dla świętego spokoju? Dziecku nie służy zbyt duża swoboda i możliwość decydowania o wszystkim, gubi się, złości się. Może w dzień ustalić z córką, wg jej możliwości zrozumienia nocny rytuał: będzie tak i tak i tak i koniec. Jeśli nie - wracasz do siebie. I konsekwentnie noc po nocy to realizować. To jeden ze sposobów, wymagający twardych nerwów i zatyczek do uszu, ale działa po jakimś czasie. A jak jest w dzień? Czy córka ma dużo ruchu? Czy pozwalasz się jej swobodnie wyzłościć? pozdr
          • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 23.06.12, 12:22
            Chyba czytasz w moich myslach ;)
            Nie, mąż nie jest bierny, stara się mi pomóc, ale w nocy zawsze tak bylo, ze akceptowała tylko mnie. Nie raz z kąpieli wyskakiwalam, bo sie darla, jak mąż do niej przyszedł (i był dośc długo) to pogarszalo to jeszcze sprawę. pojawiałam się ja- momentalnie spokój. Ale to sie zaczęło zmieniać i bywało, że jak już się nakręciła to ani mama nie pomogła. Mąz mnie wspiera, też stara się na nią wplynąć, ale bez rezultatu. Próbowaliśmy wszystkiego- spokoju, przytulenia, kołysanek, od wszelakich łagodnych form poprzez stanowczość, podniesiony głos, wyniesienie do jej pokoju, nie zwracanie uwagi... wszystko. Fakt, to co myśla sąsiedzi mnie rusza, ale nie aż tak bardzo. Sam wrzask mnie doprowadza do szału. Te chmury mysli nad moją głową... nie chcialabyś ich widzieć, bo sama się ich boję. Mąż też próbował: jak nie przestaniesz pójdziesz do swojego pokoju, co skutecznie w końcu zrealizował, nic nie pomoglo. Próbowałam tłumaczyc jej przed snem, że teraz z nia leżę, ale potem mam do załatwienia różne rzeczy, ale jestem blisko, tuz obok, potem w nocy po nią przyjdę i będzie spala ze mną. wrzeszczy jak ma iśc do nas do łózka, wrzeszczy jak leżę przy niej w jej pokoju, wrzeszczy jeszcze bardziej jak sobie idę. Opadam z sił.

            No więc tak: Ona od samego początku była z tych absorbujących, niespokojnie śpiących, wymagających, wrażliwych. Ale to nie tak, ze była wrzaskliwa i tyle. Jak wrzeszczała to całą sobą, ale jak się śmiała to także. Wszystkie emocje przeżywała chyba 2x bardziej. I te pozytywne i negatywne. Więc reasumując nie jest jakaś szczególnie wściekająca się, tylko po niej bardziej to wszystko widać. Teraz też prawie włazi mi na głowę. Musze olać, bo nic bym nie napisała. tak naprawdę niewiele byłabym w stanie w ciągu dnia zrobić gdybym się poddawała jej krzykowi (właśnie wrzeszczy, bo ja odsunęłam bo mi przeszkadza) Tłumaczę oczywiście, że mama musi to czy tamto, ale nie za bardzo dociera. DOSŁOWNIE wchodzi mi na głowę. Spokojnie byłoby tylko gdybym puściła TV, ale nie moge tego naduzywać, wiem to. Tak jest w ciągu dnia. Z tym, ze za dnia sobie z tym radzę, też się wściekam, tracę cierpliwość, wrzasnę na nią, czasem... hmmm cos więcej. Wiem, żałuję chwilę po fakcie, ale czasem nie moge inaczej, bo doprowadza mnie do szału. rzadko tak się dzieje, ale niech wie, że są granice. Ustepuję w banalnych sprawach. nie dlatego, że BOJE SIĘ wrzasku, ale nie widze powodu, żebym nie zrobiła tak jak ona by chciała (np. trochę sie pobawić przed śniadaniem, a nie iśc od razu do kuchni, np. zostać jeszcze 5 mn n placu zabaw itp)
            W nocy jest dokładnie tak jak piszesz: mama ty siedź tu, a ja na Ciebie wejdę i sie przytulę. Takie ma "widzimisię" . Czasem spełnie jej "zachciankę", przytuli się 5mn i sama położy się spać i jest spokój, ale jeśli nie, chce tak siedziec i siedzieć, to sie kładę, jak wczoraj. Leżałam, tylko mówilam od czasu do czasu, ze wszyscy śpią, w nocy sie śpi i tez ma sie położyć, że moze sie przytulić leżąc itd..
            Jeśli chodzi o mowę- w zasadzie mało mówi, bardzo niewiele. Pojedyncze słowa, ale robi ostatnio postępy i bardzo dużo końcówek wyrazów. Mówi końcówkami, trudno ja zrozumieć. Prawdopodobnie jest czasem sfrustrowana, że jej nie rozumiem, ale nie sądzę, nie czuję, żeby to był główny problem. Zgaduję co chce powiedzieć a ona cierpliwie czeka na właściwą wersję bardziej chodzi o złość że nie rozumiem jej zamiarów. Chce cos zrobic sama, a ja robie to za nią. Ale to sa drobiazgi, generalnie pozwalam jej na duża samodzielność- tylko to jest tak- mam wiedzieć kiedy chce być samodzielna a kiedy mam je pomóc. trzeba wiele wyczucia z nią. Potrafi histeryzować bo wrzuciłam papier toaletowy do nocnika, który ona chciała tam sama wrzucić. Odrywam następny kawałek i jej daję, ona wrzuca i jest spokój... Natomist w nocy kompletnie nie kumam o co jej chodzi. Nie śnią jej sie koszmary, ona nie wrzeszczy bo sie czegoś boi, tylko sie wścieka. Może śni jej się coś co ja frustruje, a może odreagowuje frustracje z dnia? Jej zachowanie nie zależy od tego czy dzień miala spokojny czy ruchliwy. Nie raz jest spokojny- wrzeszczy, biega caly dzień, że wszyscy mówią, ze padnie i spać będzie jak aniolek- gdzie tam, w nocy znów ma energie do wrzasków.
            Do psychologa za niedługo będę nadawac się ja, a ona z tego wyrośnie. Termin ci dadzą za 3 miesiące- ręce opadają. Dla dorosłego to szmat czasu, a co dopiero dla takiego malego człowieka.
            HELP!
            --
            [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
            • Gość: basca Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! IP: *.ghnet.pl 23.06.12, 12:42
              My mieliśmy bardzo trudny okres w wieku 1,5 do 2 lat. Przez ten czas odstawiałam od piersi dziecko - stopniowo. Co noc był wrzask. Ja zostawiałam męża na zmianę z płaczącym dzieckiem, sama zresztą byłam już u kresu siły (wcześniej karmienie co 1, 2 godziny w nocy). Wychodziłam z pokoju i zamykałam drzwi, próbowałam sama zasnąć. Jak płakała uspakajaliśmy różnie - chyba głównie nosząc, śpiewając i bujając. Jak płacz był nie do wytrzymania próbowaliśmy ją całkiem wybudzać ze snu. Zapalaliśmy światło, odwracaliśmy uwagę, czytaliśmy. Niestety spanie było później z głowy.
              Uważam, ze powinniście podzielić się opieką nocną. Możesz też podawać herbatę z melisą. Albo zapytać pediatrę o coś na uspokojenie.
              • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 23.06.12, 12:48
                Gość portalu: basca napisał(a):

                > My mieliśmy bardzo trudny okres w wieku 1,5 do 2 lat. Przez ten czas odstawiała
                > m od piersi dziecko - stopniowo. Co noc był wrzask. Ja zostawiałam męża na zmia
                > nę z płaczącym dzieckiem, sama zresztą byłam już u kresu siły (wcześniej karmie
                > nie co 1, 2 godziny w nocy). Wychodziłam z pokoju i zamykałam drzwi, próbowałam
                > sama zasnąć. Jak płakała uspakajaliśmy różnie - chyba głównie nosząc, śpiewają
                > c i bujając. Jak płacz był nie do wytrzymania próbowaliśmy ją całkiem wybudzać
                > ze snu. Zapalaliśmy światło, odwracaliśmy uwagę, czytaliśmy. Niestety spanie by
                > ło później z głowy.
                > Uważam, ze powinniście podzielić się opieką nocną. Możesz też podawać herbatę z
                > melisą. Albo zapytać pediatrę o coś na uspokojenie.

                Spróbuję z czyms na uspokojenie, choc melisę kiedyś jej podawałam. jakoś bez widocznych efektów, tyle , ze za dnia byla bardziej spiaca. kiedyś dostała przeciwwymiotny Diphergan- o Jezu, jak ona po tym spała! Żartowałam, że juz na stale zagości w naszej kuchni jako dodatek do soku ;o) ale naczytaalm się o tym syropie różności. wtedy musiałam podawać, 3 noce były spokojne. Czasem tez tak robię. Mówię, ze mam dość i zostawiam męża z małą. Tyle, że on musi wstawac rano do pracy, a ja jestem na wychowawczym. Jak pomyslę, że chcialabym mieć jeszcze jedno dziecko..... Obawaim się, że młode byloby duzo spokojniejsze od niej. To ona swoim wrzaskiem nie dałaby młodszemu spać.


                --
                [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
                • Gość: basca Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! IP: *.ghnet.pl 23.06.12, 12:56
                  No mój mąż też musiał wstać do pracy, a ja byłam na wychowawczym:) Ale takie płacze - jak sama wiesz przerastają jedną osobę. Porozmawiaj z nim, może znajdziecie jakiś kompromis, np będzie opiekował się nią co trzecia noc?
                  Jeszcze raz: stały rytm dnia, mało nowości. Możesz też spróbować robić dziecku masaż wieczorem. I zostawiaj na weekendzie na parę godzi dziecko z samym tatą lub kimś z rodziny:)
            • domza2 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 23.06.12, 12:54
              Psycholog psychologiem, ale pediatra/neurolog? To trzeba by szybko. Wykluczyć wszystko, co można. Czy nie próbujecie tych 'metod" zmieniać zbyt szybko? Pamiętaj, że czasem trzeba bardzo konsekwentnie stosować daną metodą przez tydzień, dwa. Nie można składać broni po jednym tylko dniu (myślę o rytuale nocnym).
              Nie możesz sobie pozwalać na ... hmmm coś więcej, zapewne wiesz o tym, a wytrzymać z krzykaczem trudno - lepiej wyjść. To się może dodatkowo "odkładać" w córce, może wzmagać jej zachowania nocne, tym bardziej, że opisujesz ją jako dziewczynkę wrażliwą i impulsywną. To, co opisujesz z papierem toaletowym to akurat zupełnie normalne w tym wieku, że nie zgadłaś jej myśli.
              Jeszcze jedna sprawa - przyzwyczajenie - piszesz o wyskakiwaniu z kąpieli, bo tylko ty mogłaś uspokoić. U mnie było mnóstwo takich sytuacji, ale ja nie wyskakiwałam. Nie wracałam do domu, gdy tuż po wyjściu słyszałam wrzask, że poszłam. Jest ojciec - jest opieka, nie muszę być tylko ja, nie musimy być razem. Więc może tutaj dochodzić takie przyzwyczajenie do tego, że jesteś, będziesz, zrobisz wszystko, można po Tobie skakać - w przenośni. Nie jestem za rygorem w domu, ale dziecko ma wiedzieć kim jestem i że skakać po sobie nie dam. Nie można być sterroryzowanym przez dziecko. Co by się stało, gdybyś w chwilach jej wrzasku, zostawiała ją samą ze słowami: widzę, że się złościsz, wykrzycz się, a ja idę do pokoju, bo mnie krzyk męczy. MOże nie warto trwać za wszelką cenę, wiedząc , ze możesz wybuchnąć? Pozwalaj jej na wyrażanie uczuć w ciągu dnia. Rozumiem, że wrzask jest psychicznie wykańczający - znam to. Ja uczyłam córę walić w poduchy, ściskać plastikowe zabawki itd. , chociaż z krzyku musiała po prostu wyrosnąć. Sama mi mówiła, że nie umie "płakać ciszej".
              Co do rozwoju mowy, uważam, że jest nieco opóźniony. MOgą być tego jakieś przyczyny. Z tym udałabym się jak najszybciej do specjalisty. Psychologa zostaw sobie, gdy będziesz już znać czy są jakieś przyczyny medyczne czy nie.
              Piszesz, że odsunęłaś ją i ona krzyczy - to normalne, a czy mogłabyś jej coś innego w tym czasie zaproponować? MOja ma swoje książki do układania, podczas gdy ja piszę. Nie mogłabym jej od tak usunąć, nic nie proponując w zamian, bo to byłoby krzywdzące. Ja rozumiem, że w sytuacji, w której jesteś zapewne masz już doooość i brak Ci sił na wymyślanie sposobów, chciałabyś mieć spokój. Ale faktycznie w domu robi się ogólnie spokojniej, gdy działamy spokojnie, z pomysłem (humor, mówiące pluszaki, zabawowe traktowanie zadań, zawsze propoponowanie czegoś w zamian) niż nerwowo. Szczerze przebadałabym córkę dokłądnie już po tygodniu, dwóch takiego zachowania w nocy. pozdr
            • Gość: gość Dorcia Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! IP: *.dynamic.chello.pl 23.06.12, 15:07
              Witam . Jam ma też córcie w tm samym wieku i jest podobna z opisu do Twojej.
              Moja daje bardziej popalić w dzień a noc jest spokojna.
              Ja bym nie słuchała pediatrów że tak wszystkie mają i to minie , bunt dwulatka, poszłabym do psychologa i logopedy .U mnie tak też mówią ale zrobiłam badania na grzyby bo nie chciala jeść ,miała,grzyby, teraz je więcej. Chodzi do psychologa i logopedy i robię wszystkie podstawowe badania. Podawałam Melisse ale nic nie dało. . Stwierdzono zaburzenia emocji. Byłam u neurologa i będzie miała w lipcu eeg głowy. Myśle że u Ciebie jest jeszcze gorzej bo to może być coś z integracją sensoryczną /to składanie rączek i napinanie sięprzed snem/
          • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 23.06.12, 12:44
            Aha, wczesniej zdarzaly się sytuacje, w których się złościła, w ogole jest bardzo emocjonalna, ale w nocy nie było takich albo az takich histerii. Nocne wrzaski trwają od początku tego roku, długo. Wczesniej też nie należała do spokojnych, krzykaczem byla od urodzenia. Ale to co dzieje sie teraz- makabra, jakbym ogladała film "egzorcysta". jeżeli chodzi oniepokojace mnie rzeczy to jedna ważna rzecz- przed zaśnięciem, jak jest znudzona lub zmęczona, przewaznie przed zaśnięciem kładzie sie na plechach, składa ręce i mocno zaciska, prostuje i podnosi do góry nóżki, krzyżuje i tez mocno zaciska, wygląda jakby wznosila modły, bardzo męczące zresztą. bardzo się przy tym poci i złości kiedy jej się przerywa. To zauwazyłam że robi od kiedy ma kilka miesięcy. czytałam, ze dzieci tak robią, konsultowałam z pediatrami- dzieci tak mają niektóre- wyrośnie, pisałam na forum p. Zawitkowskiego, też uspokoił.
            Generalnie dobija mnie brak zainteresowania, brak pomocy. Na każdy problem, który mnie niepokoi odpowiada się- dzieci tak mają. Poradnia z hasłem "nie jesteś sam z problemem" wyznacza Ci termin na za 3 miesiące. Ręce mi opadają.
            --
            [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
            • Gość: basca Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! IP: *.ghnet.pl 23.06.12, 13:09
              Pisałaś coś o tv. Jak są takie histerię, to bym chyba zrezygnowała z jego oglądania na rzecz książek. Albo ograniczyła do jednej bajki rano.
              Rzeczywiście logopeda mógłby być przydatny. Ale też można samemu trochę poćwiczyć z dzieckiem. Powtarzać dźwięki naśladowcze, dmuchanie, zabawa językiem. Można znaleźć trochę informacji na necie:) Zaglądnąć na forum:forum.gazeta.pl/forum/f,1009,Zdrowe_ssanie_mowa_i_zgryz.html
              • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 23.06.12, 13:40
                Taak daję jej zadania kiedy ja mam byc zajęta- kiedy widzi mnie pochyloną nad kompem juz sie buntuje.
                Ćwiczę mowę, ale dzięki za linka, pewnie dowiem sie czegos nowego ciekawego. Dmuchamy swieczki, robimy 'pierdzioszki' i takie tam. Naprawdę uważasz, ze jest opóźniona? Właśnie niedawno byłam u dwóch różnych pediatrów i nie widzieli problemu, bo doskonale rozumie wszystko. Powtarza zadane proste słowa. Ale niektóre tylko końcówki, choć osobno sylaby po mnie potrafi powtórzyć (np powie 'ok' i 'no' ale razem już ciężko, powie 'ojno' czy jakos tak; powie 'bu' 'ci' 'ki' ale razem 'ujiki'). Składa proste zdanie (np. tata jedz sos) i mówi je dosyć wyraźnie. Generalnie mówi po swojemu, ale jak powiem jej cos do powtórzenia to powtarza. zastępuje 'r' - 'j' i 'L' -'j' ale w tym wieku to raczej dopuszczalne.
                Ty przebadałabys dziecko po tygodniu, a ja konsultowalam sie z lekarzami i wszyscy bagatelizuja problem. Zreszta od zawsze była nadwrażliwa (nie wiem czy to dobre słowo) i sama piszesz, ze trzeba czasu, żeby 'zaskoczyla' jakas metoda. Inna lekarka zasugerowała, ze trzeba dzieciaczka trochę 'odseparować' od mamy. Zasugerowała, że czas odstawić od piersi trochę 'przetrzymać' dziecko, niech powrzeszczy. 'Wyskakiwałam' z kąpieli nie na pierwszay kwik, ale jak już długo zawodziła, a mąż nie pomagał (niestety mialam na uwadze sąsiadów, choć może nie powinnam?) W nocy jest tak, że ona 'ŻĄDA' mamy i byc może to ja powinnam się tej zbuntowanej dwulatce zbuntować. Ale w dzień tata jest the best.
                --
                [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
              • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 23.06.12, 13:48
                Basca przepraszam, pomyliłam Cię z Domzą, bo też występowała jako gośc i pomieszały mi sie wypowiedzi. To nie Ty pisalaś o tym, ze trzeba przez pewien czas stosować okreslona metodę, pomylilam się.
                --
                [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
            • domza2 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 23.06.12, 13:51
              NO ale pediatra? A miałabyś szansę pójść prywatnie np. do neurologa? Myślę, że jednak sporo napięcia w Twojej dziewczynce. Ja bym na własną rękę nie stosowała niczego, nawet melisy. To jeszcze małe dziecko i trzeba najpierw poszukać PRZYCZYNY tych zachowań nocnych. Ja dostałam dla dziecka nawet Hydroxyzynę, bo dziecko zachowywało się jak opętane u lekarza, nie był to zwykły krzyk, nie dawała się zbadać, a do lekarzy musieliśmy chodzić i bogu dzięki nigdy jej nie podałam, znalazłam sposób i odczarowałam lekarza, po czym dziecko biegło samo do przychodni. Co nie znaczy, że się wymądrzam, że na wszystko rodzic może znaleźć sposób - bo jednak mamy tu także do czynienia z opóźnieniem rozwoju mowy, więc mogą być bardziej złożone MEDYCZNE przyczyny opisanych zachowań. ŻYczę Ci dużo wytrwałości! pozdr
    • domza2 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 23.06.12, 14:01
      Olcia, powiem szczerze, choć nie chcę Cię Boże broń marwtić, że w wielu przypadkach tylko od dociekliwości rodzica zależało późniejsze wyleczenie dziecka. Sama jestem takim dzieckiem, któremu trafiła się mega dociekliwa mama (na szczęście) - wyciągneła mnie z jąkania na które logopedzi rozłożyli ręce, niepokoiła się częstymi zapaleniami płuc, mówili , że jestem krakowskim dzieckiem, odkryła dzięki swojej przenikliwości i bieganiu po lekarzach, że mam guza w płucu, którego nie było na zdjęciu RTG. Powiem, że jej dociekliwości i niedowierzaniu lekarzom zawdzięczam dziś normalną mowę, zdrowie. Jeśli Twoja intuicja podpowiada Ci, że dzieje się z dzieckiem coś niedobrego, to słuchaj jej i podejmij konieczne kroki.
      A co do mowy: nie wiedziałam , że dziecko składa proste zdania. To dobrze. Pojedyncze sprawy są oczywiście do wyćwiczenia, ważne jest rozumienie i składanie skruktur, myślałam, że dziecko prawie w ogóle nie mówi, pozdr
      • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 23.06.12, 14:15
        dzięki dziewczyny za wsparcie, naprawdę!
        Ważna rada, ktorą zastosuje od dziś: ograniczę TV. choc bez przesady nie ogladamy bezmyślnie non-stop (choć czasem zdarza mi się 'zająć tak dziecko jak mam cos ważnego do zrobienia, mea culpa) i nie ogladamy ciurkiem CBbeebies, a wybrane bajki, ostatnio Peppa na DVD i Rudolf Czerwononosy, jej ulubiona. Spróbuje od błahych pozornie rzeczy. I spróbuję jeszcze gdzies uderzyć, bo ona faktycznie ma skumulowane wielkie pokłady emocji, czułam to już w ciąży ;o) I poczekam oczywiscie na odpowiedź eksperta. Nie wiem sama czy to z moim dzieckiem dzieje się cos niepokojacego, czy to bardziej mnie potrzebny psycholog... Niepokoiło mnie zawsze to jej zaciskanie rąk i nóg, jest jakby w transie, kazdy uspokajał. Tak składa proste zdania i widzę, że z dnia na dzień mówi coraz więcej. Choć przeważają końcówki wyrazów ;o), ale czasami tak potrafi zabłysnąć, że szczęka mi opadnie. Czasami powie po swojemu jakies slowo i czeka na moją reakcje czy odgadnę co chciala powiedzieć ;o) Powie, że chce to czy tamto "ce siok" potrafi nawet odmieniać przez przypadki bezbłednie. Na sklep mówi "jep" I mówi "mama upi siok jepie" (mama kupi sok w sklepie)
        No, kochane to dziecko, ale tak samo jak kochane tak samo mocno czasem wkurza, niestety.
        --
        [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
    • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 25.06.12, 13:43
      Hmm powiem tak. Przyjęłam że dlatego tak się to zaostrza, że to okres wyjątkowy w tym wieku i staram się być wyjątkowo wyczulona na nią. Że nie tyle jej chodzi o coś konkretnego co może chceć itd tylko o SAMO POSTĘPOWANIE W STOSUNKU DO NIEJ. Przyjęłam, że dlatego tak wrzeszczy bo czuje sie rozbita samym wybudzeniem. Wybudza się, bo nie ma mnie przy niej (siłą rzeczy nie kladę się o 20 czy 21 spać) W nocy staram się w tej chwili być max cierpliwa, nie naciskam, jestem spokojna, jestem obok, nie głaszczę kiedy tego wyraźnie nie chce, mówię łagodnie i nie za często ani nie za dużo, jasne komunikaty, bez presji. Ostatnie 2 noce piekne ;o) Tzn z wrzaskiem, ale już nie takim i nie tak długim. Tłumaczę w kółko to samo przed snem. U nas noc dzieli się na 2 połowy: do momentu kiedy mała śpi sama i od momentu kiedy idzie do nas spać. Pierwsza niespokojna i wrzaskliwa, druga- spokojna i przespana w 100% (no, chyba, że złapie ja choroba) Czy to skuteczne postępowanie okaże się dopiero za jakis dłuższy czas, ale mam nadzieję, że pomoże. No i ograniczyłam zdecydowanie TV. Teraz mała urządzila sobie drzemkę. Chyba jeszcze tego potrzebuje, pomimo, ze rzadko już sypia w ciagu dnia.
      --
      [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
    • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 25.06.12, 15:21
      Aha i muszę stwierdzić po drzemce, że te wrzaski piekielne mają związek z wybudzeniem i może tym, że nie ma mnie wtedy przy niej (natychmiast). W każdym razie mają zwiazek ze snem. Dawno temu nie spała w ciągu dnia. Kiedy dzisiaj się obudzila, zaczęła się zachowywać dokładnie tak samo jak tej nocy, po której zdesperowana założyłam wątek ( i jak zresztą od kilku już nocy sie zachowuje). Darła się na pół miasta przez pół godziny pomimo, ze byłam cierpliwa i spokojna. Nie wiem dlaczego i co to u niej powoduje, ale zachowywała sie dokładnie tak samo. Zachowuje się tak samo jak wpada w histerię dlatego, że nie odgadnęłam jej myśli w ciągu dnia. W dzień jest to łatwiej znieść/ odwrócić uwagę, ale w nocy... To zdarzalo się sporadycznie juz miała półtorej roku, ale zaczęła coraz rzadziej sypiać za dnia. Może chodzi o to, że mnie nie ma przy niej jak się budzi, może co innego jej po głowie chodzi- co- nie mam pojęcia. Może jednak doczekam się wypowiedzi któregoś z ekspertów....
      --
      [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
      • mamitadejordi Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 25.06.12, 15:49
        > Aha i muszę stwierdzić po drzemce, że te wrzaski piekielne mają związek z wybud
        > zeniem i może tym, że nie ma mnie wtedy przy niej (natychmiast).

        Olcia, jeśli dobrze zrozumiałam to najpierw śpi u siebie, a dopiero po jej przebudzeniu zasypia u Was, czy tak? W jaki sposób zasypia? Jaki jest Wasz rytuał wieczorny? O której zasypia i o której się przebudza?
        A może poświęć kilka wieczorów i niech zasypia przy Tobie na Waszym łóżku i niech tam śpi całą noc. Bądź przy niej cały czas, aby zaraz jak się przebudzi to Cię zobaczyła. Weź sobie książkę lub gazetę do łóżka i leż przy niej. Głaskaj ją i przytulaj dużo jak śpi. Aby podświadomie też to czuła. Może kiedyś czegoś się potwornie przestraszyła, a teraz ciągle ten jej lęk tkwi w niej. Zobacz, czy po kilku takich nocach zacznie się powoli wyciszać czy nie.
        Oprócz tego czy skórę ma ładną? Jak często choruje i na co? Ma często katar, kaszel, biegunki?
        • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 25.06.12, 16:13
          Tak, zasypia w swoim pokoju, a potem jak my idziemy spać albo czasem jak lepiej spi troche później, ląduje u nas. Czasem do tego momentu wybudzi sie kilka razy- jak pojawie sie wystarczajaco szybko, zasypia spokojnie dalej, przy czym za pol godz lub godzine wybudza sie znowu- marudzi, ale jeszcze nie wrzeszczy. czasem tak nakreca sie jak dlugo nie przychodze a idzie do niej mój mąż, czasem jak przyjdę ja to i tak się "nakręca" coraz bardziej aż do wrzasku strasznego, az w uszach świszczy. Jak teraz po południu. Nawet jak juz byłam przy niej, wszystko łagodnie, bez nacisku, nawet dotknąć nie mogę ;o). Po 10 mn przyszla sama na kolana i sie przytuliła i tamto dziecko znikło jak zły sen. Różnica taka, że jak jestem łagodna i zmieniłam ostatnio postępowanie- to trwa to krócej, ale trwa tak czy siak.
          Takie 'sceny' po przebudzeniu zdarzały się już nawet rok temu, ale były sporadyczne. teraz kilka razy dziennie (histerie) a w nocy- co noc lub nawet kilka razy w ciągu nocy. Od marca choruje często, prawie co miesiąc, badania robilam wszystko ok. Dość poważnie bylo w maju- ostra biegunka i b. wysoka temp. Ale wyszła z tego i było ok. Z tym, ze od marca zdarzają sie choroby często, co miesiąc, ale wrzeszczy już dlużej, tylko ostatnio, od jakiegoś tygodnia wrzeszczy po prostu nie do wytrzymania.. (ale tak jak napisałam ostatnie 2 noce znów nieco spokojniejsze, ale też ja zmieniłam podejście)Nie ma alergii, skóra zdrowa. Obserwuję kał pod katem pasożytów, ale konkretnych badań nie robiłam.
          Nie wiem czy to lęk, bo zdarzało się, ze nie wrzeszczała, albo zdarzało się, że spała w ciągu dnia, nie było mnie przy niej a obudziła się tak, że w drugim pomieszczeniu nawet o tym nie wiedziałam, usłyszalam dopiero jak coś do siebie beblała pod nosem. Obserwowałam ją- nie miało to związku z tym czy jest głodna czy najedzona, czy zmęczona, czy miała spokojny dzień...
          --
          [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
          • mamitadejordi Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 26.06.12, 11:52
            > Nie ma alergii, skóra zdrowa.
            Olcia, to że skóra jest zdrowa nie oznacza, że Twoje dziecko nie ma alergii. Mój synek ma objawy ze strony 4 układów: nerwowego (problemy z zasypianiem, nerwowość, płaczliwość), oddechowego (świsty, kaszel, katar), pokarmowego (biegunki, bóle brzucha) i skórnego (czerwone poliki, podkrążone oczy, czerwone plamy lub szorstkie plamy na ciele, szorstkie za uszami). Przy czym nie występowały one wszystkie naraz i na szczęście nie były bardzo silne). Do 7 miesiąca bardzo często płakał, był nerwowy, nie mógł spać, często budził się po pół godzinie i znowu płakał. Trzeba było ciągle go zabawiać. Ogólnie był dość pogodny, ale te ciągłe płacze przy zasypianiu i po przebudzeniu, w nocy, kiedy nie pomagało, że byłam przy nim. Często usypianie trwało godzinę, a potem spał tylko pół godziny. Wówczas nie wiedziałam, że mu coś dolega. Lekarze mówili, że wszystko jest w porządku, tylko jedynie wolniej rośnie.
            Jak miał 7 miesięcy podaliśmy mu mleko Bebiko i zareagował na to pokrzywką na buzi. Od tego momentu wzięłam się ostro za doszkalanie w dziedzinie alergii. Mimo, że lekarze (alergolog, pulmonolog, dermatolog, pediatra) nadal twierdzili, że to nic takiego bo ładnie wygląda i może lekką nietolerancję ma na pokarmy, to zaczęłam pilnować ściśle jego diety.
            Teraz synek ma 2,8. Je 17 produktów. Antybiotyk wziął tylko raz jak miał 11 miesięcy, gdyż katar mu zszedł na dół. Teraz mamy już nebulizator. Poza tym rzadko łapie choroby. Wszystkie choroby zwalcza sam, bez lekarstw (niektóre go uczulały, a zatem bardzo rzadko mu jakieś podaję). Jego choroby to głównie wynik próby nowych pokarmów. Ostatnio reagował poprzez katar i kaszel, czasami też przez biegunkę.
            Reasumując, opisałam Ci pokrótce naszą historię, abyś zobaczyła jak bardzo na zachowanie dziecka może wpłynąć coś co się dzieje w jego organizmie. Przez pierwszych 7 miesięcy (to moje pierwsze dziecko) to myślałam, że synek tak ma, że jest taki bardziej płaczliwy, że ma problemy z zaśnięciem, itp. Zwłaszcza, że lekarze mnie w tym przekonaniu utwierdzali. Pamiętam jeszcze jak zadałam pediatrze takie pytanie: "Czy może się coś poważnego z dzieckiem dziać jeśli często płacze, ale pomiędzy płaczami ma okresy spokoju i zadowolenia?". Wówczas odpowiedziała mi, że nie, bo jeśli jest poważnie chory to jest coraz gorzej.
            Teraz już wiem, że to nieprawda. Na przykład alergia jest jedną z takich podstępnych chorób, w których raz jest lepiej, a raz gorzej.
            Nic nie dzieje się bez przyczyny. Spróbuj ją znaleźć i usunąć, a Twoja córeczka też pewnie się zmieni. A do tego czasu dałabym jej jak najwięcej czułości, spokoju, troski. Ona tego teraz BARDZO potrzebuje.

            Ps. Co to były za choroby? Po czym wystąpiła ta ostra biegunka?
            • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 26.06.12, 23:41
              Bardzo Ci dziękuję za podzielenie sie Twoimi doświadczeniami. Tak, zgadzam sie z Tobą, różnie to bywa. Ja również wychodziłam ze skóry jak mała miewała kolki, zreszta jak napisałam w któryms z wątków- od urodzenia była płaczliwa, ale nie w sensie, ze tylko ryczała. pomiedzy byla kochana i pogodna. Natomiast w pierwszym roku na twarzy miała wszystko, na powiekach czerwone plamki (uspokajano mnie, ze to narzyniaki jakies po porodzie), na całej twarzy kaszka i rózne zaczerwienienia, potem ciemieniucha przerodziła sie w rany i dziś sama nie wiem czy to była ciemieniucha... jedna lekarka z uporem maniaka kazała wyczesywać i meczyłam sie z tym miesiącami, druga przepisała maść aalergiczną, 2 dni i spokój ( i zniknęły też rzekome poporodowe naczyniaki). Karmiłam tylko piersią do jej 7 miesiąca życia. Zapisywałam co jadłam, ale zdarzały sie ryki po identycznym jadłospisie, po którym był spokój. Pasożyty również dają wszelkie objawy alergii, więc zaczynam rozważać równiez to. Będę małą badać pod różnymi kątami. Nie jestem pewna czy powinnam odrobaczac w ciemno. Z drugiej strony wiem jak trudno jest to świństwo wykryc w organizmie poprzez badania, nawet jeśli nieuzbrojonym okiem takie ustrojstwo sie jawiło. Z kolei kiedyś natrafiłam na artykuł pewnej lekarki, która zwracała uwagę jak wiele złego mogą zrobic pasożyty, że często objawy myli sie z alergią i leczy się objawy właśnie a nie przyczynę i że KAŻDY obywatel powinien raz w roku zostać przeleczony pod tym kątem. No, sama nie wiem.
              A ostatnie choroby, to 2x gardłowe sprawy ( najpierw wysoka goraczka a potem dochodziły inne objawy) 1x to właśnie biegunka z wys gorączką, pierwszy antybiotyk (no, przez niektórych nie jest uważany za antybiotyk)w jej życiu- bactrim, a ostatnio dziwnie, bo tylko goraczka przez 2 dni, raz wymiotowała i jakby ja gardło bolało, lekarka stwierdziła, że jest zaczerwienione, nic się nie rozwinęło z tego. Wcześniej przez cale życie zachorowała moze 3 x. Biegunka.. hmmm ruletka ;o) Kontaktowalam się z 3 różnymi lekarzami (dwóch obstawiało wirusa, choc jeden z nich przepisal bactrim, a trzeci zakażenie bakteryjne po objawach) , kazdy reprezentował inną opcję, więc sama nie wiem. Nie było az tak źle, żebym gnała do szpitala, gdzie zapewne zrobiliby jej wszystkie badania.
              --
              [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
        • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 27.06.12, 11:26
          mamitadejordi napisała:


          > A może poświęć kilka wieczorów i niech zasypia przy Tobie na Waszym łóżku i nie
          > ch tam śpi całą noc. Bądź przy niej cały czas, aby zaraz jak się przebudzi to C
          > ię zobaczyła. Weź sobie książkę lub gazetę do łóżka i leż przy niej. Głaskaj ją
          > i przytulaj dużo jak śpi. Aby podświadomie też to czuła. Może kiedyś czegoś si
          > ę potwornie przestraszyła, a teraz ciągle ten jej lęk tkwi w niej. Zobacz, czy
          > po kilku takich nocach zacznie się powoli wyciszać czy nie.

          Ona się wybudza kilka razy zanim my idziemy spać. Nie jest to krzyk piekielny od razu, więc nie sądzę, żeby się czegoś bała. Jak długo nie przychodzę a przyjdzie mąż i zdąży sie skutecznie wybudzić to wtedy mamy gehennę. Dlatego też teraz najczęściej jej wrzaski są w trakcie przenosin. Kiedyś nie było z tym takiego problemu, bo dała sie przecieść na rękach, choc i tak bywały takie noce, że całkiem pogodnie sie wybudziła i rozmawiała nawet ze mną, po czym polożyłam ja do naszego łóżka i spokojnie zasnęła. Więc nie mam pojęcia od czego to zależy. Trzy noce ostatnio mieliśmy spokojne w miarę, ale wczoraj znowu to samo, choć mój schemat taki sam. Ona wrzeszczy bo chce sama do nas iść i to ja chyba samą rozbija. Wczoraj się rozwrzeszczała, poszłam do ubikacji, został z nią mąż.Jak wyszłam to np. wrzask, bo ona chce zgasic światło (w ciagu dnia wszystko 'sama sama' i wszystko chce robic wspólnie ze mną). A wcześniej 15 mn wisiała na łózku i nie chciala ani wejść ani zejść tylko tak wisiała i ryczła jak opetana. Przytulic sie jej nie da, jest jeszcze gorzej, sama też nie chce- dopiero jak już wyryczy swoje frustracje, to wtedy domaga się, żebym usiadła i sama na mnie włazi (skończyć też nie moge wtedy kiedy ja chce tylko poczekac aż ona 'bedzie gotowa', mogę jedynie delikatnie cos zasugerować (jak jest inaczej zaczyna sie wszystko od nowa)
          Myślałam o tym, że jak bedzie zasypiać u nas od poczatku to bede mieć spokój w nocy, ale nie sądzę, żeby potem chciała zasypiać u siebie (będzie się tak samo stanowczo tego domagać) A my w pokoju w którym spimy prowadzimy też normalne życie (nie mamy sypialni) i bylibysmy juz zupelnie sterroryzowani ;o) Tłumaczę jej i chyba robie dobrze, że ma swój pokój, ze mogę przy niej poleżeć jak zasypia, potem będę w pokoju obok, jestem blisko, a JAK CHCE SPAĆ ZE MNĄ może potem do nas przyjść. Wydaje się, że to akceptuje (już bardziej powinna przywyknąc do tego, ze jak sie budzi to mnie przy niej nie ma, bo tak jest od półtorej roku- wczesniej nie było z tym problemu), a jednak potem sa problemy i wrzaski. Weszla teraz chyba w trudny okres, dlatego wrzaski sie nasiliły. Nie wiem, byc moze psychlog cos zaradzi.


          --
          [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
    • marianka_marianka Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 25.06.12, 18:59
      Nie czytałam wszystkich odpowiedzi, być może się powtórzę, ale badałaś dziecko pod kątem robaków? Najlepiej odrobacz w ciemno, porządną dawką.
      Mój syn spał fatalnie, nocne wrzaski, pobudki, ryki itp. Rozumiem Twoją frustrację. Okazało się, że to robaki. Po przeleczeniu różnica o 180%. Dziecko po prostu przesypia spokojnie noce.
      • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 25.06.12, 19:12
        Nie wiem czy dostane receptę bez wyników badań. Obserwuję kał, bo też miałam to na uwadze. Nic nie udalo mi się dostrzec, ale wiem z autopsji, ze to nie jest takie oczywiste, nawet wyniki badań niczego nie wykazują.
        --
        [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
        • marianka_marianka Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 26.06.12, 10:35
          Obserwacja i badania kału w laboratorium, to loteria.
          Poproś pediatrę lub innego zaprzyjaźnionego lekarza o receptę.
          Jednym z bardzo istotnych objawów jest niespokojny sen, dziecko się budzi, płacze, tak właściwie samo nie wie o co mu chodzi.
          Lek za kilka złotych, a potrafi zdziałać cuda.
      • Gość: domza2 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 26.06.12, 12:25
        Nie wolno odrobaczać w ciemno! Środki na robaki nie są obojętne dla organizmu. W 3 próbkach kału odpowiednio pobranego, w odpowiednich odstępach czasu z pewnością pokaże się, czy jest KONIECZNOŚĆ podawania leku. Każdy lek, który podajesz dziecku, odbija się swym działaniem także na jego układzie nerwowym. Głupi nurofen może zachwiać równowagą tego układu, tym bardziej, jesli dziecko ma takie dolegliwości nie można w ciemno stosować specyfików, nawet suplementów diety. Dziecko to nie królik , żeby na jego organizmie eksperymentować!
        • marianka_marianka Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 26.06.12, 17:36
          U mojego dziecka oprócz objawów, potwierdzono obecność pasożytów.
          Natomiast, podejście lekarzy jest różne, osobiście znam takich, którzy raz w roku odrobaczali własne dzieci profilaktycznie.
          Trzeba rozważyć za i przeciw. Ja się skłaniam za odrobaczaniem nawet w ciemno, ponieważ pasożyty mogą dokonać ogromnego spustoszenia w organizmie dziecka, a badania nawet wielokrotne mogą ich nie wyłapać. A dzieci nierzadko, latami są leczone i faszerowane lekami przeciwko różnorodnym chorobom i jest to zwykłe łagodzenie objawów, bo przyczyna "siedzi " sobie wygodnie w organiźmie dziecka i nie ma zamiaru się wynieść;)
          U dziecka, pasożyty powodują wiele dolegliwości, m. in. spowolnienie rozwoju.
          • Gość: domza2 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 27.06.12, 08:00
            Kazdy niech robi jak chce. Uważam jednak, że zbadanie próbek kału i inne badania, które można na pasożyty wykonać pokażą, czy one w organizmie faktycznie bytują. Zgadzam się z Tobą, że to wybudzanie się ze złością może być tego jak najbardziej symptomem - dziecko budzi się z wściekłością, bo naprawdę chciałoby spać dalej, ale COŚ przeszkadza mu spać, stąd wściekłość. To, jak najbardziej. Lekarze odrobaczją swoje dzieci w ciemno, bo mają fachową wiedzę i doskonale znają objawy - im często wystarczy obserwacja własnego dziecka. Ale jeśli się nie jest lekarzem to lepiej nie podejmować samodzielnych kroków - w przypadku żadnej choroby. Zbyt pewny siebie rodzic, który przy każdej okazji "wie" co jest dziekcu i ładuje w niego leki jest jednak moim zdaniem większym zagrożeniem od tego, który nie ładuje żadnych leków. Tak więc - pierwszy krok to pediatra.
            • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 27.06.12, 10:07
              Gość portalu: domza2 napisał(a):

              > Kazdy niech robi jak chce. Uważam jednak, że zbadanie próbek kału i inne badani
              > a, które można na pasożyty wykonać pokażą, czy one w organizmie faktycznie bytu
              > ją. Zgadzam się z Tobą, że to wybudzanie się ze złością może być tego jak najba
              > rdziej symptomem - dziecko budzi się z wściekłością, bo naprawdę chciałoby spać
              > dalej, ale COŚ przeszkadza mu spać, stąd wściekłość. To, jak najbardziej.

              W pierwszym odruchu skłonilam się ku temu, ale teraz sama zadaję sobie pytanie- dlaczego dziecko wybudza się do momentu jak nie śpi ze mną, potem przesypia 100% nocy z małymi wyjatkami (i z wyjatkiem kiedy jest chora oczywiście) gdyby to były pasożyty albo alergia, cokolwiek z fizycznego punktu widzenia to budzilaby się całą noc, prawda?


              --
              [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
    • ula.malko Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 25.06.12, 19:23
      Witam,
      Dla dziecka i dla Państwa bardzo ważne jest dbanie o swoje granice, od dłuższego czasu są one na tyle nadszarpnięte, że trudno nawet działać 'tu i teraz' ponieważ jesteście już Państwo bardzo zmęczeni. Dlatego wizyta u psychologa to z pewnością dobry pomysł - proszę o maila na umalko@agora.pl, przekażę Pani kontakt do dobrego psychologa. Najważniejsze teraz aby zadbać o siebie.
      Pozdrawiam,
      Ula Malko
    • mruwa9 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 27.06.12, 11:44
      bardzo pobieznie przejrzalam caly watek, ale mam jeden wniosek: znudzilyscie sie z corka soba nawzajem. Za duzo przebywania ze soba sam na sam. Nie doczytalam, czy dziecko chodzi do przedszkola (no, za male jak na polskie warunki), czy do zlobka, klubu malucha, czy ty pracujesz, ale wyglada na to, ze przebywacie ze soba non stop, cala dobe na okraglo.
      Dziecku potrzebna jest grupa rowiesnicza,, w ktorej jest ustalona hierarchia i zasady, do ktorych trzeba sie dostosowac, a tobie potrzebny jest oddech i czas bez dziecka.
      Musisz koniecznie wygospodarowac czas dla siebie (pracujesz? Moze najwyzszy czas pojsc do pracy? Zarezerwowac tez sobie co najmniej jedno-dwa popoludnia wylacznie dla siebie, na wlasne hobby i przyjemnosci, np. basen, spacer, zakupy, kawa z przyjaciolka, nkino, cokolwiek. Twoj wlasny czas, od ktorego innym wara), a opieka nad dzieckiem podzielic sie z innymi (przedszkole, tata).
      • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 27.06.12, 12:13
        mruwa9 napisała:

        > bardzo pobieznie przejrzalam caly watek, ale mam jeden wniosek: znudzilyscie s
        > ie z corka soba nawzajem. Za duzo przebywania ze soba sam na sam. Nie doczytala
        > m, czy dziecko chodzi do przedszkola (no, za male jak na polskie warunki), czy
        > do zlobka, klubu malucha, czy ty pracujesz, ale wyglada na to, ze przebywacie z
        > e soba non stop, cala dobe na okraglo.
        > Dziecku potrzebna jest grupa rowiesnicza,, w ktorej jest ustalona hierarchia i
        > zasady, do ktorych trzeba sie dostosowac, a tobie potrzebny jest oddech i czas
        > bez dziecka.
        > Musisz koniecznie wygospodarowac czas dla siebie (pracujesz? Moze najwyzszy cz
        > as pojsc do pracy? Zarezerwowac tez sobie co najmniej jedno-dwa popoludnia wyla
        > cznie dla siebie, na wlasne hobby i przyjemnosci, np. basen, spacer, zakupy, k
        > awa z przyjaciolka, nkino, cokolwiek. Twoj wlasny czas, od ktorego innym wara),
        > a opieka nad dzieckiem podzielic sie z innymi (przedszkole, tata).

        Tak, może byc tak jak mówisz. Mała przepada za dziećmi. Wśród nich dobrze się czuje i tam nie pokazuje 'rogów' tylko przy mnie pokazuje swoje zdanie i w trudny sposob domaga sie uwagi (choć ma jej az nadmiar) Ale czytałam też, że to zupełnie normalne zachowanie w tym wieku. Nie zapisywałam jej w tym roku do przedszkola bo jak trzeba było zdecydować wydawala mi się stanowczo za mala, teraz bardzo poszla do przodu. Z tym, że i tak trudno byloby z przyjęciem, bo tych roczników w naszych przedszkolach po prostu nie przyjmują. Nie wiem czy oddanie do żłobka to dobry pomysł, ale zostawić mała pod opieką dziadków jak najbardziej. Choć Ci jeszcze pracują, ale moga wygospodarować trochę czasu. Będę musiała częściej z tego korzystać, bo faktycznie, choć trudno mi bylo to przyznać, jest mi potrzebna pomoc. To troche było tak- jestem na wychowawczym po to by opiekować się dzieckiem. Jeśli nie ma wyraźniej potrzeby (lekarz, urzędowe sprawy np.) to nie korzystam z pomocy dla mojego 'widzimisię" , ale chyba powinnam. Nie czuję sie nią zmęczona, choć przyznaję, miałam kryzysy (tak samo jak ma sie kryzysy w normalnej zarobkowej pracy). Zmeczona jestem jej wrzaskiem, nasilającym sie zresztą. Nie wiem czy to kwestia przebywania głównie z jedną osobą, czy kwestia wieku i jej charakteru. Dużo wskazuje na to, ze to taki wiek, ale wrzaski nocne trudno mi juz znieść. Dlatego musimy coś zaradzić na to.
        --
        [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
        • mruwa9 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 27.06.12, 12:22
          przedszkole albo przynajmniej jakis klub malucha, moze zdzialac cuda.
          To lepsza inwestycja niz terapia psychologa IMHO.
          Idz do pracy, dziecko do przedszkola i zobaczysz, jak sie uspokoi atmosfera w domu.
          Doszlo u was do zmeczenia materialu (ludzkiego), ty masz dosyc ciaglego przebywania z corka, ona ma dosyc nudzenia sie z matka w domu, to i nie moglo sie to inaczej skonczyc, musialo dojsc do konfliktu.
          Przedszkole da dziecku towarzystwo rowiesnikow, duzo zajec i zabaw, aktywnosci nietelewizyjnych, oduczy bycia pepkiem swiata, wokol ktorego dorosli skacza na dwoch lapkach, nauczy funkcjonowania w grupie i przestrzegania panujacych w niej zasad, dodatkowo wymeczy, wiec dziecko nie bedzie mialo w domu sily na walke, no i ustabilizuje rytm dnia (czas pobudek, posilkow, snu). Same korzysci.
          IMHO 3-letni urlop wychowawczy to nieporozumienie i tak naprawde nikomu nie sluzy, ani dziecku, ani matce. Z wielu powodow. Jestescie tego przykladem.
          • mruwa9 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 27.06.12, 12:41
            i jeszcze- pomysl z wyjazdem bez dziecka jest calkiem dobry. Moze nie na kilka dni, ale na co najmniej jeden pelny dzien, albo dwa ( z noclegiem). Musisz znalezc czas na zregenerowanie wlasnych sil i na stesknienie sie za corka.Dzieki temu bedziesz lepsza mama. A tata, ktory zajmie sie w tym czasie corka, stanie sie lepszym tata.
            To jest niezbedne dla higieny psychicznej.
            • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 27.06.12, 13:32
              Dodam tylko że mój mąż pracuje a ma tak samo tego wszystkiego serdecznie dość, a jest człowiekiem do rany przyłóz, naprawdę trudno go z równowagi wyprowadzić i dystansu do niej ma naprawdę 100kg więcej niz ja. Mimo to ma tego dość i ostatnio tez nawet podniósł na nią glos, co mu sie rzadko zdarza. Więc nie problem w tym, że spędzamy tak duzo czasu razem. Nie rozumiemy się- dlaczego tak sie zachowuje, nie znamy przyczyny, a krzyk jest okropny, dlatego to powoduje frustracje. Choc być może ona tak się zachowuje bo ma mnie pod dostatkiem. jednak może niech psycholog sie wypowie
              --
              [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
          • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 27.06.12, 12:56
            Próbuje Ci powiedzieć, ze nie jestem zmęczona własnym dzieckiem, zmęczona jestem jej wrzaskami. poza nimi jest kochana i chcę z nia przebywać- sama to wybrałam. 3-letnie urlopy wych -owszem, ale dzieci przechodzą ten trudny okres (około 2rż) bardzo różnie, czasem bardzo burzliwie, jak moja pociecha i raczej powinno sie rodziców fachowo do tego przygotować. Jak radzi sobie większość rodziców? Łoi dzieci- nie oszukujmy się. Ani ja ani mój brat nie chodziliśmy w ogóle do przedszkola. mama posłała nas do zerówki jak mielismy 6 lat. Wtedy nie było tak bardzo popularne, że mama wraca do pracy, a dziecko idzie do przedszkola. Również wyznaję zasadę, że niekoniecznie musze iśc do pracy, a moje dziecko do przedszkola. Chcę lepiej moje dziecko rozumieć, od czasu do czasu może faktycznie powinnam móc nabrac do wszystkiego dystansu. Być moze masz rację, nie wiem.
            --
            [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
            • mruwa9 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 27.06.12, 13:43
              No ale przyznaj sama , jakie korzysci wynosicie z obecnej sytuacji, wzajemnego przebywania ze soba, cala dobe na okragla, i tak od niemal 3 lat?
              Czy z tych awantur wynika cokolwiek dobrego dla ciebie czy dla dziecka? Dla atmosfery w domu?
              Mozesz siedziec z corka w domu chocby do pelnoletnosci, to w koncu twoje zycie i twoj wybor, ale od nadmiaru kazdej, najlepszej nawet rzeczy , mozna sie pochorowac i porzygac.
              Nie jest ani normalna , ani zdrowa sytuacja trzymanie dziecka pod kloszem iw izolacji od spoleczenstwa, a temu sluzy trzymanie dziecka w domu, gdy ono potrzebuje socjalizacji i towarzystwa rowiesnikow.
              Przebywanie z kims stale na ograniczonej przestrzeni JEST stresorem (mam nadzieje, ze pani ekspert to potwierdzi, bo jak na razie jej porady ograniczaja sie glownie do rozsylania adresow psychologow w roznych rejonach kraju) i ZAWSZE, wczesniej czy pozniej, doprowadzi do konfliktu. Obie z corka musicie miec czas, zeby od siebie odpoczac. I moge sie zalozyc, ze corka po prostu jest smiertelnie znudzona przebywaniem wylacznie w twoim towarzystwie i wlasnie to manifestuje swoim zachowaniem. Obie potrzebujecie plodozmianu.
              Nie, nieprawda, ze kazdy rodzic w podobnej sytuacji bije dzieci. A ty bijesz? ja nie, ale u mnie wczesniej doszlo do zmeczenia materialu, w efekcie czego szybko wrocilam do pracy, lecac jak na skrzydlach. W zyciu nie wytrzymalabym 3 lata z dzieckiem w domu.
              Nie chcesz oddawac dziecka do przedszkola? To oddaj pod opieke ojca, a ty zarezerwuj sobie swoj wlasny czas, na prace zawodowa (chociaz na 1/4 - 1/2 etatu) i/lub na inne przyjemnosci, o jakich pisalam powyzej.
              • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 27.06.12, 14:10
                Nie zamykam malej pod kloszem i nie izoluję od społeczeństwa, hola! To, że jestem w domu nie oznacza, że nie ma kontaktu z rówieśnikami, ze nie ma swoich znajomych- raz. dwa- mój mąz pracuje, nie przebywa z nią stale, a ma tych wrzasków i jej histerii tak samo dość. A jest facetem bardzo zrównoważonym, woli powiedziec mniej niz za duzo (w przeciwieństwie do mnie)
                Byc może to o czym piszesz przyniosloby efekty? Ale w jaki sposób dziecko manifestuje, że mam mnie dosć? W Taki, ze nie może beze mnie spać, a przy mnie śpi spokojnie (to ma oznaczać, ze ma mnie dość?) To że w ciągu dnia bardzo często domaga się przytulenia (miga w charakterystyczny sposób, po czym kiedy usiądę włazi na mnie i się przytula)? To, że histeryzuje (raczej tak ma większośc dwulatków, tak samo jak etap "siama siama" i histerie z tego tytułu)? to, że łaknie mojej uwagi? W trudny do zaakceptowania sposób, stąd moje frustracje..
                Moim zdaniem dzieje się z nią coś czego ona sama nie rozumie, jakaś burza emocji i potrzebuje mnie bardziej niz kiedykolwiek. Zauważyalm jednak, że najbardziej sie wszystko nasila kidy jest zmęczona, niewyspana lub wybudzona ze snu (nam też sie zdarza byc rozdrażnionym, ale ona ma ciężki w życiu czas)
                Nie zamierzam z dzieckiem siedzieć do 18-tki, ale jest różnica między 18-letnim pachołem a 2,5letnim dzieckiem? Poszłaś do pracy i masz spokój, ale nie wiesz, czy Twoje dziecko byłoby do rany przyłóż nawet jakbyś do pracy nie poszła? Pytanie czy Ty bys wytrzymała- pewnie nie, bo sama o tym piszesz.
                Jeszcze raz powtarzam- byc moze masz rację, ale nie mozesz tego z całą pewnościa stwierdzić, kazde dziecko jest inne i ma różne potrzeby. Nawet o swoim dziecku nie możesz tego napisać, bo nie możesz tego samego okresu przezyc 2x zeby miec porownanie.

                --
                [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
                • Gość: domza2 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 27.06.12, 16:16
                  Olcia, zgodzę się z Mruwą, że być może pora na zmiany - w sensie socjalizacji dziecka. Pamiętasz, w jednym z pierwszych swoich postów napisałam, że moja córka poszła do przedszkola w wieku 2l. 3 ms. - byłam powaznie chora i nie mogłam się nią zajmować. teraz uważam to za dopust boży - dziecku baaardzo przydały się jasne , klarowne zasady panujące w przedszkolu ( to normalne przedszkole, nie żłobek, do żłobka nie chciałam, bo by się cofnęła), to, że jest w grupie, że musi się podporządkować, nauczyć respektować panie i inne dzieci, że nie jest jedyna itd. - tego naprawdę nie da się nauczyć będąc w domu z mamą. Chociaż ja nie miałam z córką żadnych problemów, uważam, że jako nieco rozpieszczanej przez nas jedynaczce - dwulatce zrobiło to doskonale. Nadal jest naszą ukochaną córcią, ale zna zasady, ma szansę stęsknić się za nami itd. - to ważne. Dodam też, że to że Ty sama nie masz takiego doświadczenia jak przedszkole (i być może nie było Ci ono potrzebne) to nie znaczy, ze córce nie jest także. Dzieci są bardzo różne. Ja marzyłam o tym, by moja mama pracowała i dała nam trochę "odetchnąć" od siebie - była bardzo opiekuńcza, skupiona na nas, nie ciągnęło jej do pracy, mimo doskonałego wykształcenia. Ja miałam tego za dużo, dusiłam się, pomimo świetnej opieki, pomimo tego, że dzięki opiece rozwijałam się wspaniale i szybciej niż rówieśnicy, ale brakowało mi możliwości tęsknienia za mamą, zazdrościłam nawet dzieciom, które biegały z kluczem na szyi pod blokiem. A starsza siostra odwrotnie - męczyła się w przedszkolu. To ważne, abyś dobrze rozpoznała potrzeby dziecka. Oczywiście możesz być takim typem jak moja mama, który się w pełni realizuje b ędąc w domu z dzieckiem - choć to dziś niepopularne, przecież są i takie mamy. Ale nawet będąc domu z dzieckiem, możesz pozwolić dziecku na zmianę otoczenia (klubiki, dziadkowie, inne dzieci, inne miejsca także BEZ mamy), na zmianę doświadczeń, na zatęsknienie za sobą. Nikt nie każe Ci być zmęczoną dzieckiem, co nie znaczy, że nie powinnaś wziąć pod uwagę tego, że dziecko ma Ciebie ZA DUŻO - piszę to wg własnych doświadczeń;) pozdr
                  • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 27.06.12, 17:10
                    Za ponad tydzień jesteśmy umówione do psychologa. Nie twierdzę, że nie macie racji, jednak trudno mi do końca się z niektórymi stwierdzeniami zgodzić. Do przedszkola, choc jej nie zapisywałam, i tak by sie nie dostała. wiem, bo próbowały mamy majace dziecko z tego samego rocznika a nawet tego samego miesiaca. U mnie w bloku jest chłopczyk (też z tego samego miesiąca co moje dziecko!), który chyba jak skonczył rok jest w klubie malucha. Jest nie mniej problematyczny, dlatego uważam, że nie ma jednej recepty na wszystko. Od szwagierki dziecko chodzi do przedszkola rok ale niczego sie tam nie nauczył. Jest tak samo "nieznośne" (nie tylko moje spostrzeżenie) a od miesiaca już nawet nie chce tam chodzić. Być może powinnam to własnie zmienić, być może to właśnie mój błąd, ale może niech oceni to specjalista, który pobędzie troche z moim dzieckiem.
                    --
                    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
                    • mruwa9 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 27.06.12, 18:02
                      Dzieci sa rozne i przedszkola sa rozne. I samo przedszkole dziecka nie wychowa, jesli w domu jest wychowawczo tragedia.
                      Dodam jeszcze jeden komentarz, jako doswiadczona matka: wiem, jaka jest roznica w zachowaniu dzieci w dni wolne (mam na mysli dluzsze wolne, nie weekend, tylko np. przerwy swiateczne, wakacje) a w dni, gdy chodzily do przedszkola (teraz szkoly).
                      I dlatego uwazam, ze nie psucholog jest wam potrzebny, tylko przedszkole.
                      Psycholog moze tez, zeby np. przestac bac sie wlasnego dziecka i jego histerii. I zeby wam uswiadomil wlasnie potrzebe socjalizacji dziecka.
                      Powodzenia.
                      • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 27.06.12, 21:04
                        Nie wiem, zobaczę co powie psycholog. Nie izoluję małej od rówieśników, duzo przebywamy na dworze, na placu zabaw, całymi godzinami tam przesiaduje i bawi się z dziećmi. często wyjeżdżamy ze znajomymi mającymi dzieci. Fakt, że to nie to samo co dyscyplina w przedszkolu, ale z drugiej strony czy na każdy bunt dwulatka, zachowania naturalne w tym wieku odpowiedzią jest przedszkole? nie jestem pewna. może po prostu trzeba zagryźć zęby i przetrwac ten czas? Psycholog pomoze mi zrozumieć i utwierdzi mnie (lub nie ;o)) że wszystko w porzadku, niektóre dzieci tak mają. chcę sprawdzic inne rzeczy też pod względem integracji sensorycznej, upewnić się jak powinnam reagować, czy dobrze postępuję do tej pory.
                        Dzieci na pewno inaczej sie zachowuja w dni wolne niż kiedy chodzą do przedszkola. my- dorośli tez tak mamy ;o) to chyba naturalne. Natomiast daleka bym byla od stwierdzenia, ze jej histerie zależą od braku dyscypliny i braku kontaktu z rówieśnikami. Wydaje mi się, że nie. To mi podpowiada intuicja, ale nie jestem tak doswiadczona mamą jak Ty prawdopodobnie ;o)
                        --
                        [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
                        • mruwa9 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 27.06.12, 23:11
                          spotykanie sie od czasu do czasu z innymi dziecmi na placu zabaw to nie to samo, co przedszkole.kazda z was potrzebuje osobnej przestrzeni dla siebie, a spotkania ze znajomymi z dziecmi czy place zabaw, to ciagle ta sama, wspolna przestrzen.
                          • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 28.06.12, 13:47
                            Na przedszkole jest za mało samodzielna. Kropka. I tak by się nie dostala. Klub malucha? Płatny. Ma rówieśników na placu zabaw. Osobne przestrzenie życiowe w wieku 2,5 roku? No dajcie spokój. Nie zgadzam się, że jej zachowanie to wynik przebywania ze mną. Fakt, przebywa ze mna sporo czasu, ale wieczorem i w weekendy jest mąż, czasem idę coś załatwić i jest z dziadkami. Nie korzystałam z ich pomocy tylko dla własnego komfortu, więc jeżeli już to ja mam zmęczenie materiału. Ale korzystam z pomocy męża, też nie często, ale wybywam czasami do sklepu coś sobie kupić i zostawiam małą z nim, ale w sumie też go widzi codziennie. Dziecku do 3 rż wystarcza najblizsza rodzina a nie codzienna rozłąka z mamą. Mała nie daje mi sygnałów, ze jest mną znudzona- jeśli już to wręcz przeciwnie, że potrzebuje mojej uwagi. nie wynika to z mojego uporu i że próbuję sobie i jej cos wmówić- po prostu przebywam z nią to wiem. No jak mam odebrac sygnał, że beze mnie obok budzi sie co chwila a ze mna śpi spokojnie- to ma znaczyć, ze ma mnie dość?
                            Nie rozumiem takiej interpretacji. Wysłanie jej do przedszkola na pewno "posłużyłoby" mnie, bo miałabym święty spokój. Mała nie nudzi się ze mna w domu i nie spędza całego czasu przed telewizorem. Swoja droga nie pokusilabym się o taki "pewniacki" komentarz na odległość nie znając dziecka ani rodzica, nie znając całej sytuacji, nie wiedząc tak naprawdę od kiedy trwa taka sytuacja, jakie dziecko było przedtem, jakie są warunki w domu i jak spędzamy wspólnie czas i ile czasu mała spędza z rówieśnikami, jakie są relacje małej z mężem i pozostałymi członkami rodziny. Można cos zasugerować, ale stwierdzić niemal z całą pewnością, ze włąśnie tego potrzrbuje moje dziecko? Hmmm...
                            --
                            [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
                            • mamitadejordi Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 28.06.12, 15:25
                              A ja zgodzę się z Tobą Olciu. Uważam, że przedszkole nie jest idealnym rozwiązaniem takich problemów. My przez 2.5 roku na przemian z mężem sprawialiśmy opiekę nad synkiem. Z powodu jego płaczów trudno było go z kimś obcym zostawić, a babcie itp nie wchodziły w grę. Teraz synek już chodzi do przedszkola, ale nie uważam żeby nam ono rozwiązywało problemy tzw "buntów", itp. Zauważyłam, że na przykład na zewnątrz zawsze synek cudownie je sam i to co akurat mamy przy sobie dla niego (zawsze musimy mieć coś do jedzenia ze sobą). Natomiast w domu lubi pomarudzić sobie i popłakać, że on chce akurat to czego nie ma. Reasumując humory synka nie zmieniły się po przestąpieniu progu przedszkola.
                              Natomiast zgadzam się co do tego, że przedszkole dużo daje jeśli chodzi o zabawę z innymi dziećmi, wybieganie się oraz uporządkowanie harmonogramu dnia. Wówczas nie jest tak znudzony zabawą w domu i potrafi długo się sam czymś zająć.
                              Przez pół roku byliśmy zagranicą. Tam z synkiem bardzo dużo wychodziliśmy na plac zabaw, do biblioteki albo jakieś warsztaty dla małych dzieci. Poznał fajnych kolegów i świetnie się z nimi tam bawił. Dla mnie to było porównywalne z teraźniejszym przedszkolem. Tylko że tam ja lub mój mąż z nim byliśmy, a tutaj opiekują się nim panie z przedszkola. Mój synek dopiero teraz powoli zaczyna rozmawiać z paniami w przedszkolu. Przez 2 miesiące nic do nich nie mówił, choć wyśmienicie bawił się z dziećmi.
                              Moim zdaniem dobrze by było, jeśli Twoja córeczka miała możliwość spędzenia czasu z bliskimi jej kolegami i koleżankami prawie codziennie co najmniej 1-2 godziny. Tak powyżej dwóch lat myślę, że takie kontakty zaczynają nabierać większego znaczenia. Ponadto dużo spacerów, biegania, skakania na świeżym powietrzu. Może jakiś rowerek, basen..
                              Wiesz, uważam że na wszystko można znaleźć rozwiązanie (może to kwestia zdrowia, okresu rozwojowego albo jeszcze czegoś innego), tylko czasami trzeba się długo naszukać..
                              Podam Ci pewien przykład: moje dziecko miało okres kilku tygodni kiedy trzeba było płaczącego wołami go zaciągać do kąpania się, mimo, że zawsze przed spaniem był kąpany. Potem już w trakcie kąpieli było lepiej, ale początek okropny. Próbowaliśmy różnych metod zabawiania i jakoś nic nie pomagało. I nagle wpadło nam do głowy (synek miał etap zabawy w chowanego i w ganianego), że ja będę się chować z synkiem w łazience, a mąż będzie nas tam szukać. I to było TO!!! Działa już bez pudła od 2 miesięcy!!!!
                              Życzę Ci powodzenia!! :)
                              Ps. Do psychologa zawsze warto pójść. Spojrzy na Was z boku i może dostrzeże coś, co Wam umykało w ferworze zagonionych dni.
                              Ps2. Nie wiem jak jest u Was, ale polecam zero telewizji, bajek na dvd, i w ten sposób zaoszczędzony czas przeznaczyć na czytanie, rysowanie, lepienie itp. Takie zajęcia bardzo uspokajają psychicznie.
                              • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 29.06.12, 11:01
                                mamitadejordi dziękuję Ci za ten głos. Bardzo Ci dziękuję. Bo tu nie chodzi przeciez o to kto ma rację, ale właśnie o to o czym piszesz, że nie zawsze przedszkole czy separacja od mamy czy siebie nazwzajem rozwiazuje wszystkie problemy. Czy na tzw 'bunt dwulatka' w kazdym przypadku antidotum jest separacja od matki, bo na zbyt wiele sobie przy niej pozwala? Jeśli nawet pozwala sobie na więcej niż przy innych to tylko dlatego, że jest mu najbliższą osobą (przeważnie, bo równie dobrze może byc to ojciec, który z dzieckiem wiecej czasu spędza) Ja osobiście znam 2 antyprzykłady takiej tezy (w pierwszym dziecko juz po skończeniu roku chodziło do klubu malucha codziennie bo matka wróciła do pracy, w drugim dziecko prawie 4-letnie zaczęło chodzic do przedszkola- rok czasu i zadnej poprawy)
                                Spedzamy bardzo duzo czasu z innymi dziećmi, chodzimy na dwór (zaraz się wybieramy), na basen, chodzimy na różne place zabaw, a także mamy swój pod blokiem, gdzie ma swoje juz znajomosci. Ona sie bawi, ja siedzę i sie przygladam i pilnuję czy jej cos do głowy nie strzeli (ulica), wyjeżdżamy czesto w weekend ze znajomymi majacymi dziećmi, w rodzinie też duzo okazji do spotkań (z dziećmi także). Do niedawna patrzałyśmy na wybrane bajki w TV, teraz staram sie to ograniczyć do minimum. Wtedy też nie bylo tragedii, nie bylo TV non-stop, były wybrane bajki na DVD, ale może mimo to za dużo? Nie zaszkodzi ograniczyć do minimum, albo wcale ;o)
                                --
                                [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
                                • mamitadejordi Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 29.06.12, 13:26
                                  > mamitadejordi dziękuję Ci za ten głos. Bardzo Ci dziękuję.
                                  Miło mi :)

                                  > Bo tu nie chodzi przeciez o to kto ma rację
                                  Dokładnie! Gdzieś przeczytałam "Wolisz być szczęśliwy czy mieć rację?" ;o)))
                                  Myślę, że Ty sama musisz znaleźć własną drogę do Twojego dziecka. I na pewno nie będzie to moja droga czy droga innych tu piszących osób. Lecz warto zawsze zapoznać się z różnymi opiniami, nawet tymi które zupełnie nam nie podchodzą. To zmusza do różnych przemyśleń.

                                  > Jeśli nawet pozwala sobie na
                                  > więcej niż przy innych to tylko dlatego, że jest mu najbliższą osobą (przeważn
                                  > ie, bo równie dobrze może byc to ojciec, który z dzieckiem wiecej czasu spędza)
                                  W przypadku mojego synka dokładnie tak jest w domu. Jeśli pozwala sobie na jakieś głośne protesty to właśnie w domu. W przedszkolu jest jednym z najspokojniejszych dzieci (przynajmniej tak mi mówią ;) ).

                                  > Nie zaszkodzi ograniczyć do minimum, albo wcale ;o)
                                  Jestem za tym WCALE. Ja nigdy nie byłam za tym aby dziecko dużo oglądało telewizji czy bajek. W domu nie mamy telewizora. Ale po powrocie z zagranicy przywieźliśmy trochę bajek w drugim języku synka. Zaczęliśmy mu puszczać, jedynie po to aby zwiększyć obcowanie z jego drugim językiem i niestety okazało się to niewypałem. Synek uwielbiał to, ale nie mógł zrozumieć, że może oglądać tylko 2 krótkie bajki. Zawsze był okropny płacz po bajce i to taki, że aż się zanosił. Przy czym u nas nigdy bajka nie była kartą przetargową (ani nagrodą ani karą jej brak). Codziennie mógł obejrzeć, ale jedynie dwie. Trwało to około 2 tygodni, gdyż myśleliśmy, że w końcu synek zrozumie, że koniec bajki oznacza koniec i już. Ale niestety codziennie było to samo, przy czym doszły jeszcze marudzenia wcześniej przed bajką. Co prawda, aby obejrzeć robił wszystko o co się poprosiło. Lecz dla nas to nie był plus. Nie chcieliśmy, żeby bajka stała się główną motywacją.
                                  Koniec końców zdecydowaliśmy, że jeszcze za wcześnie na to i że nie dorósł. Odpuściliśmy to sobie. Synek się uspokoił, my też, a czasu wolnego i tak nam ta decyzja nie odebrała, gdyż bajki oglądaliśmy zawsze wszyscy razem :o) A w ten sposób zaoszczędzony czas zamieniliśmy na czytanie książek, których przywieźliśmy kilka pudeł z zagranicy :DDD
                            • Gość: esr-esr Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.12, 09:07
                              no ja się zgodzę z mruwą, dziecku jest potrzebny czas sam na sam z rówieśnikami, bez matki. chociażby dlatego, że mało mówi. problemy z komunikacja będą narastały (wiem po mojej córce) i dopiero kontakt z osobami, które nie potrafią odgadnąć co dziecko memła powoduje rozwój mowy. ponadto Twoje dziecko jest do Ciebie (czy raczej Ty do niej) uwiązane tak silnie, że to ona przejęła kontrolę nad waszymi kontaktami. uważam, że powinnaś dać jej szansę i spróbować wysłać ją chociażby na dwie godziny w tygodniu na jakieś zajęcia BEZ MAMY - do biblioteki, na zajęcia adaptacyjne, do klubiku (wygospodarujesz chyba kasę na dwie godziny tygodniowo). on nie jest niemowlakiem, jest dzieckiem które potrzebuje socjalizacji. i zgoda, że dziecko do 3 roku życia dobrze rozwija się w domu, ale wtedy gdy jest to dom wielopokoleniowy - gdy może zobaczyć, że różni członkowie rodziny maja różne potrzeby, mniej lub bardziej ważne w danym momencie. przebywanie jedynaczki w domu samej z mamą nie nauczy jej tego (nie masz szansy nauczyć dziecko np, że jak inne dzieci/osoby zasypiają to ma być cicho, że jak ktoś inny płacze to należy zachować się tak i tak, a przede wszystkim tego że nie jest jedyna i najważniejszą gwiazdą - bo ją kochasz i dla Ciebie ona jest jedyna gwiazdą). poza tym dziecko zyska nowe przeżycia, nowe tematy snów i przede wszystkim rozwinie mowę (ja się martwiłam jak córa w wieku 2 lat składała zdania z dwóch, trzech wyrazów, w wieku 2,5 roku byłabym bardzo zaniepokojona) i będzie potrafiła powiedzieć o co jej chodzi.
                              • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 29.06.12, 10:44
                                Na pewno kilka godz w tyg beze mnie w gronie jej rówieśników jej nie zaszkodzi, przyznałam to juz wyżej, że prawdopodobnie macie rację. I mnie tez zrobi dobrze zapewne. Ale nie sądzę, zeby to rozwiązało wszystkie problemy. Gdyby ktos wczytał się w oba moje posty (i ten z linku) to wiedziałby, że problem nie pojawi sie miesiac temu, że skończyła 2 lata i nagle mama jej sie znudziła, z którą 2 l spędza w domu. Tak naprawdę wszystko zaczęło się juz jak mała skończyła rok po pierwszej chorobie z wysoką gorączką, po kazdej sie pogarszało, potem po odstawieniu malej od piersi. Nawet psycholog nie podjęła się porady na odległość, bo to zbyt złożone.
                                Problemy z mową?? jakie problemy? W wieku 2,5 roku dziecko składa zdania z 3,4 wyrazów, liczy do 5, powtarza wszystkie spółgłoski z wyj "R""L" "F" (zastępuje innymi), . Fakt, dopiero zaczyna mówić, mówi głównie po swojemu, często mówi końcówkami wyrazów, ale nie jestem bardzo zaniepokojona. Uważam, że rozwija sie prawidłowo, choć niektóre dzieci w jej wieku mówią duzo lepiej, ale to nie znaczy, ze ja mam sobie rwać włosy z głowy. Pewnie wizyta u specjalisty tez nie zaszkodzi i mozliwe, że w grupie, która jej nie rozumie bez mojej obecnosci nauczyłaby sie mówić szybciej. Możliwe, ze tak, mozliwe, że nie.
                                Nie wiem co to za teoria, ze dziecko do 3rż rozwija się dobrze w rodzinie wielopokoleniowej. No bez przesady. Tak jakbysmy my żyli na bezludnej wyspie. Nie ma szans nauczyc dziecko, że kazdy ma różne potrzeby hmm :/ Wszystko sie zgadza, pewnie czas bez mamy też jej potrzebny, nie zaszkodzi, ale nie przesadzajmy z dobrodziejstwem wszystkich żłobków, klubów malucha itp.
                                Dziękuje wszystkim za rady. W piatek jestem umówiona z psychologiem.
                                --
                                [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
                                • esr-esr Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 29.06.12, 11:58
                                  najpierw piszesz, że dziecko mówi niewiele, w sumie końcówki słów, że jest problem z komunikacją a teraz że jest wszystko super. no to ja nie jestem duchem, żeby stwierdzić że jest dobrze - oparłam się na poście w którym piszesz że dziecko mówi słabo.
                                  wizyta u specjalisty nie zaszkodzi, albo pomoże we wczesnej diagnozie, albo rozwieje obawy. nie zmienia to jednak faktu, ze dziecko potrzebuje czasu bez mamy. jest wiele dowodów naukowych na to że dziecko powinno być przy mamie do 3 roku życia i równie wiele, szczególnie ostatnio publikowanych, że żłobek ma pozytywny wpływ na rozwój dziecka. ja uważam, że żyjemy w społeczeństwie jedynaków wychowywanych na strzeżonych placach zabaw i trochę nieskrępowanej zabawy pod pilnym okiem (i udziałem) mamy jest niezbędne do rozwoju dziecka.
                                  pocieszę cię że moje dziecko też miewa nocne problemy, my konsekwentnie odnosimy córkę do łóżka i tam tulimy. u nas te problemy pojawiły się po urodzeniu syna więc stawiam na emocje.
                                  to, że roczne niemowlę przeistacza się w dwuletnie dziecko świadome swoich emocji, ale nieumiejące je wyrazić też jest normalne. pytanie jak sobie z tym poradzić.i część z nas odpowiedziała, że zmienić dziecku otoczenie, nie takiej porady oczekiwałaś no to trudno. może ktoś inny doradzi rozwiązanie, które Twoim zdaniem będzie ok.
                                  • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 29.06.12, 15:40
                                    To ja sie źle wyraziłam, fakt. chodzilo mi o to, ze w całości mowi kilka wyrazów (tez w sumie duzo, ale tak żeby wyrazic swoje uczucia to raczej ciężko) natomiast w zdaniu łączy je z końcowkami wyrazów i ogólnie czasem trudno ja zrozumieć. Z tym że mówienie końcówkami lub tylko poczatkiem wyrazów jest jeszcze dopuszczalne w tym wieku. Gdzies tam wyżej pisałam jak mowi, nie chce mi się2x pisac tego samego..
                                    Nie napisałam, że mi taka rada nie pasuje, a wręcz napisałam, że moze osoby, ktore tak pisza mają rację. polemizuje z tym, ze to z całą pewnością rozwiąże nasze problemy, ponieważ znam duzo antyprzykładów. Chodzi mi o to, ze to nie jest recepta na wszystko. Ze pewnie ułatwi to czy tamto, ale czy ja wiem, czy to jest sedno sprawy? Ona tak ma od dawna i myslę, że najlpeiej bedzie jak doradzi ktoś kto spojrzy na to całościowo i pozna nas lepiej.
                                    • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 29.06.12, 15:43
                                      Znowu źle napisałam- dużo słów jak na jej wiek i normy, ale za mało, żeby dobrze wyraziła co czuje. Dlatego napisałam ze mało mówi i tak naprawde niedawno zaczęła. Z tym , że mnie nie niepokoiło, że nie skład zdań jak skończyla 2 lata. I słusznie bo minęło 5 miesięcy i radzi sobie z tym coraz lepiej.
                                      --
                                      [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
                              • mamitadejordi Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 29.06.12, 12:39
                                > problemy z komunikacja będą narastały (wiem po mojej córce) i dopiero kontakt z osobami,
                                > które nie potrafią odgadnąć co dziecko memła powoduje rozwój mowy.
                                Z tym się nie zgodzę na przykładzie mojego synka, który akurat jest dwujęzyczny. Tak naprawdę jego mowa głównie rozwija się ze mną i z jego tatą. Przy innych osobach dorosłych potrzebuje dużo czasu aby przełamać barierę wewnętrzną i coś zacząć mówić. W przedszkolu prawie nie rozmawia z paniami. Natomiast rozgadał się wyśmienicie z dziećmi, choć głównie nie po polsku! Jakoś dzieciom nie przeszkadza, że mówi do nich w innym niezrozumiałym języku ;)
                                Ponadto znam dzieci (kolegów synka z przedszkola), które zaczęły rozgadywać się dopiero w okolicach 3 roku, przy czym uczęszczały już rok do przedszkola. Właśnie wczoraj mój synek bawił się wieczorem z jednym kolegą i mimo, że tamten ma o wiele dłuższy staż przedszkolny (ponad rok) zostaje w tyle jeśli chodzi o gadulstwo.
                                Nadal uważam, że przedszkole nie rozwiązuje problemu z dzieckiem. Nam rozwiązało jedynie jeden - czasu. Choć też niedużo gdyż tylko kilka razy pozwoliło nam spędzić czas razem bez synka. Mój mąż i ja na przemian staramy się spędzać czas z synkiem. Myślę, że właśnie dzięki temu udało nam się dojść i wyprostować jego problemy zdrowotne. Również jeśli chodzi o wychowanie to też uważam, że to my jesteśmy jego rodzicami i dlatego chcemy mieć jak największy wpływ na to, a nie oddawać tego w obce ręce. W naszym wychowaniu obce są kary, nagrody, a ostatnio nawet pochwały. Oddaliśmy synka do przedszkola, dlatego że obydwoje musimy teraz pracować, a nie dlatego żeby ono nam rozwiązało nasze problemy zdrowotne lub wychowawcze.
                                I jeszcze jedno, mój mąż potrafi cudownie się bawić z synkiem. Tak jak on mu pokazuje świat przyrody, rysuje z nim, bawi się to żadne przedszkole się do tego nie umywa ;)
                                Jednak tak jak pisałam wcześniej uważamy, że w tym wieku zaczyna nabierać na ważności kontakt z rówieśnikami i bardzo o to dbamy o takie spotkania. Również teraz jak chodzi do przedszkola!!

                                > ny maja różne potrzeby, mniej lub bardziej ważne w danym momencie. przebywanie
                                > jedynaczki w domu samej z mamą nie nauczy jej tego (nie masz szansy nauczyć dzi
                                > ecko np, że jak inne dzieci/osoby zasypiają to ma być cicho, że jak ktoś inny p
                                > łacze to należy zachować się tak i tak, a przede wszystkim tego że nie jest jed
                                > yna i najważniejszą gwiazdą - bo ją kochasz i dla Ciebie ona jest jedyna gwiazd
                                > ą).
                                Nie zgodzę się. Dziecko można, a nawet trzeba nauczyć szanowania potrzeb innych, również mamy i taty!!! Mój synek jest dla mnie najukochańszym, ale to nie oznacza, że może sobie pozwalać na wszystko. Na przykład przez długi czas jak byliśmy za granicą to musiałam pracować zdalnie z domu i synek musiał nauczyć się, że mama mimo, że jest obok to ma też inne sprawy i nie może być na każde zawołanie.

                                > (ja się martwiłam jak córa w wieku 2 lat składała zdania z dwóch
                                > , trzech wyrazów, w wieku 2,5 roku byłabym bardzo zaniepokojona)
                                A ja bym się zaczęła martwić na pewno nie wcześniej niż w wieku 3 lat ;)
              • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 28.06.12, 14:06
                mruwa9 napisała:


                > Nie jest ani normalna , ani zdrowa sytuacja trzymanie dziecka pod kloszem iw i
                > zolacji od spoleczenstwa, a temu sluzy trzymanie dziecka w domu, gdy ono potrze
                > buje socjalizacji i towarzystwa rowiesnikow.

                Nie trzymam małej pod kloszem i w izolacji od społeczeństwa- z czego to wywnioskowałaś?
                O ile mi wiadomo, do 3 rż dziecko głównie potrzebuje najbliższej i dalszej rodziny i o ile mi wiadomo wystarcza przebywanie z równieśnikami na placu zabaw czy dziesiatkach innych "wspólnych przestrzeni" jak to nazwałaś. Jestem przeciwna oddawaniu tak małych dzieci do 'placówek', służy to głównie matce- w większości wypadków oczywiście, bo jak wiadomo każde dziecko jest inne.

                > Przebywanie z kims stale na ograniczonej przestrzeni JEST stresorem (mam nadzie
                > je, ze pani ekspert to potwierdzi, bo jak na razie jej porady ograniczaja sie
                > glownie do rozsylania adresow psychologow w roznych rejonach kraju) i ZAWSZE,
                > wczesniej czy pozniej, doprowadzi do konfliktu.
                Nie wiem czy to się powterdza w stosunku do tak małego dziecka, ale jak napisalam niżej nie spedza 100% czasu tylko ze mną. Głównie, ale nie jedynie.

                > Nie, nieprawda, ze kazdy rodzic w podobnej sytuacji bije dzieci. A ty bijesz?

                Nigdzie nie napisałam, że KAZDY. Napisałam 'większość' a to różnica.

                > Nie chcesz oddawac dziecka do przedszkola? To oddaj pod opieke ojca, a ty zarez
                > erwuj sobie swoj wlasny czas, na prace zawodowa (chociaz na 1/4 - 1/2 etatu) i
                > /lub na inne przyjemnosci, o jakich pisalam powyzej.

                Ależ ja 'korzystam' z instytucji ojca jak najbardziej. Może powyżej źle się wyraziłam, ze nie korzystałam z pomocy osób trzecich dla własnej przyjemności. Skupilam sie na dziadkach. Ojca jakoś nie brałam pod uwagę, w końcu to też rodzic, którego widzi codziennie, znacznie krócej, ale codziennie. Bywa, ze przychodzi z pracy a ja się wyłączam, albo korzystam z jego obecności w weekendy. Dość często korzystam z pomocy dziadków jesli mam cos załatwić- lekarza, fryzjera.. Myslę, że ona ma czas na spędzenie go beze mnie. Jeśli już, to ja go nie wykorzystuje, w pełni dla siebie (mam tu na myśli oddanie dziecka dziadkom a ja w tym czasie czytam książkę albo umawiam się z koleżanką )i moze na tym powinnam się skupić. Np. od czasu kiedy jest mała na świecie nie poświęciłam czasu na pogaduchy bez dziecka.


                --
                [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
                • Gość: tuszeani Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.12, 15:44
                  Mam również dwulatka (podobnie nerwowego i z silnym charakterem) i kiedyś uważałam tak jak Ty, że dziecku w tym wieku wystarcza kontakt z najbliższą rodziną i nie potrzebuje rozłąki.

                  Rok temu okazało się, że muszę iść na operację, po której przez trzy miesiące nie będę mogła zajmować się dzieckiem. Zdecydowaliśmy się na opiekunkę i powiem Ci, że to był błogosławiony czas dla wszystkich nas, z dzieckiem na czele. Nigdy bym się nie spodziewała, że synek przez ten czas tak bardzo się zmieni na korzyść, tak bardzo wydorośleje i usamodzielni się. Przed operacją miotałam się podobnie do Ciebie, z jednej strony widziałam że trzeba coś zmienić, z drugiej uważałam, że synek jest jeszcze za mały.

                  Teraz też mam podobne wrażenie, że w pewnym sensie stoimy w miejscu z rozwojem emocjonalnym i społecznym synka (choć generalnie jest rozwinięty znakomicie). Na początku roku złożyliśmy tak na wszelki wypadek wniosek do bardzo dobrego żłobka i niespodziewanie dostał się do niego. Postanowiliśmy spróbować, najwyżej się wycofamy, jeśli okaże się to niewypałem.

                  Zgadzam się, że są różne dzieci, różne opiekunki, różne przedszkola czy żłobki. Dziś na placu zabaw były dzieci z pobliskiego klubiku (ma dobre opinie!) i utwierdziłam się w przekonaniu, że tam bym za nic dziecka nie oddała. Ale jestem też przekonana, że mojemu dziecku (bardzo żywemu, wrażliwemu i z charakterem) bardzo dobrze robią doświadczenia samodzielności, które pozornie wydają się jeszcze za wczesne.

                  Piszesz, że klubiki są płatne. Owszem, ale moim zdaniem warto poszukać naprawdę dobrego, gdzie dzieci mają szansę się usamodzielnić bez mamy. Nie wiem, z jakiego miasta jesteś, w Warszawie jest w klubikach sporo zajęć dla dwulatków typu "brykamy bez mamy" - 2-3 razy w tygodniu po 2-3 godziny. Istotne jest to "bez mamy", tu jest największa różnica między klubikiem a placem zabaw. My mieliśmy już namierzone bardzo dobre miejsce, ale zdecydowaliśmy się jednak na ten żłobek.
                  • Gość: tuszeani Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.12, 15:49
                    Nie napisałam jednej z ważniejszych rzeczy: to co piszę, dotyczy mojego syna, a znam wiele dzieci w tym samym wieku, dla których, moim zdaniem, na rozłąkę jest jeszcze za wcześnie.

                    Musisz sama (albo z pomocą psychologa lub kogoś życzliwego i doświadczonego, żeby Ci otworzył oczy na sprawy których być może nie widzisz sama) rozważyć, co będzie dobre w Waszym konkretnym przypadku. Nie ma recept dobrych dla wszystkich.
                  • Gość: Agnieszka.z.lodzi Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! IP: 77.87.160.* 29.06.12, 10:48
                    Podepnę się pod tuszeani. Zdecydowanie dziecko do 3 roku życia nie musi być tylko z matką. Zdecydowanie mu to nie wystarcza! Kiedyś, jak rodziny były wielodzietne i mieszkało się w kilka pokoleń w jednym domu, dzieckiem od rana zajmowała się matka, potem gotowała obiad, robiła ine domowe rzeczy, a dziecko przejmowały ciotki, babcie. Małe dzieci, niemowlaki. Wychodziło to wszystkim na zdrowie, dzieci chowały się dobrze, nie wiem dlaczego teraz jest ten pęd do trzymania dziecka przy własnej spódnicy do 3 roku życia.
                    Kolejna rzecz: dziecko jest niesamodzielne. Po 1: co to znaczy wg ciebie? Po 2. skąd wiesz, że jest niesamodzielna? Gdzie ma tą samodzielnosć trenować i okazywać? Z mamą, wobec mamy, przy mamie? Sporadycznie przy tacie? Gdyby jakąś nawet niedużą część dnia spędzało bez mamy, to uczyłoby się zachowań i norm społecznych. A tak, robi wszelkie testy na mamie, do tego powoli dusi się w tym wszystkim, stąd nerwy.
                    Oczywiście oprócz tego nie wykluczam robaków.
                    • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 29.06.12, 11:11
                      Dziękuję za twoja opinię, poczekam jednak do wizyty u specjalisty.
                      Ja tez nie wiem czemu taki pęd do trzymania dzieci do 3rż przy spódnicy. Ja tez nie wykluczam robaków, jednak na pewno nie na podstawie tego, że w nocy sie budzi i wrzeszczy. Wczytaj się dokładnie w "objawy nocne" i sama stwierdzisz, że to chyba pod to nie podchodzi.
                      Nie będę tłumaczyc dlaczego uważam, że na przedszkole jest za mała i nie jest samodzielna.Mam powody, to powinno wystarczyć. Dodam tylko, ze pozwalam jej na samodzielność, a teraz nawet właściwie sama sie jej domaga ('siama'siama") ale niestety nie radzi sobie z wieloma podstawowymi rzeczami. Kropka. Po drugie u nas tak małych dzieci nie przyjmują (może jednak jest jakis powód dla którego przedszkola sa od 3rż?), grupy sa łączone, w jednej grupie przebywają i 6-latki i 3-latki. Może to norma, dla mnie bez sensu.
                      --
                      [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
                        • Gość: basca Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! IP: *.ghnet.pl 29.06.12, 12:18
                          Nie czytałam wszystkich postów, ale dorzucę swoja uwagę o siedzeniu przez matkę z dzieckiem. Otóż IMO te uwagi wpisują się w nurt pogłębiania poczucia winy u matki. Pośle do żłobka - źle, zostanie z dzieckiem - jeszcze gorzej. Super byłoby mieć idealne warunki, ale ich nigdy nie ma. Są lepsze lub gorsze, często nie do końca zależne od rodzica. Żłobek to w końcu nie rodzina wielopokoleniowa, w której dziecko przebywa od urodzenia. Co nie znaczy że u niektórych dzieci się nie sprawdza. U część jednak posłanie przed 2, 3, 4 rokiem do żłobka, przedszkola jest bardzo trudnym, stresującym wydarzeniem. Nie mamy również państwa prorodzinnego. Nie mamy zawsze wyboru między takimi placówkami, klubów malucha itd. I nie każdego na to stać, jeśli już decyduje się na bezpłatny urlop wychowawczy. I również nie każda mama ma ochotę wracać do pracy nie widząc dziecka przez conajmniej 10 godzin. A praca na pół etatu jest jednak w Polsce jeszcze luksusem, na który firmy się nie zgadzają.
                          • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 29.06.12, 15:25
                            I ja się zgodzę z Bascą. Wiecie co? to nie chodzi o to, że ja się z tym nie zgadzam, że dziecko powinno wiecej czasu spędzać beze mnie, że taka rada mi "nie odpowiada" jak ktos napisał. Odpowiada mi, a jak! Oddaję dziecko i mam świety spokój ;o) Chdzi o to, ze nie wydaje mi się, żeby to rozwiazało wszystkie nasze problemy, ponieważ znam wiele antyprzykładów, jak również wiele antyprzykładów na postawione tu tezy o rodzinie wielopokoleniowej, lepszym rozwoju w grupie itp itd . Jasne, generalnie nie zaszkodzi, ale to nie jest sedno sprawy (tak czuję). Ona musi sie nauczyć, że ma szanować potrzeby drugiego człowieka obojetnie czy jest pięcioro w rodzinie, czy tylko matka czy ojciec, co za różnica? Z tego by wynikało że jedynacy albo pierworodni wychowywani przez matke i ojca są nieprzystosowani do życia, a tak raczej nie jest. i nie przesadzajmy, mała ma kontakt (spory) z innymi, nie izoluje jej od spoleczeństwa, pozostaje od czasu do czasu pod opieką dziadków albo męża, nie żyjemy na bezludnej wyspie, no ludzie! Ma normalne kontakty z rówieśnikami. I jeszcze jedno- z tych tez by mogło wynikać, że to tylko pierwsze dziecko i tylko takie które późno idzie do przedszkola sprawia problemy i sie buntuje. Drugie juz nie powinno. A tak przeciez nie jest. osobiscie znam takie przypadki, kiedy pierwsze było do rany przyłóż, a drugie "nieznośne", ryczace i co tam jeszcze. Stąd mój sceptycyzm, że to tylko powierzchownie coś tuszuje, ale nie rozwiązuje problemu. Może się mylę. tak jak wyżej napisałam- może macie rację.
                            --
                            [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
                            • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 29.06.12, 16:10
                              Raz- znam wiele antyprzykładów, dwa- czuję, bo znam swoje dziecko, ze nie w tym rzecz (córka jest wrazliwa, a jej sygnały mówią coś wręcz przeciwnego. To nie jest rozpuszczony bachor, któremu na wszystko pozwalam, ona cos swoim zachowaniem mi mówi i to, że -znowu przytocze ten przykład- się budzi beze mnie, a spokojnie śpi przy mnie to raczej nie to, ze mam mnie dość, albo że ma robaki). Ale intuicja czasem może zwieść, dlatego napisałam, że byc może macie rację.
                              --
                              [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
                              • jedynybasek5 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 29.06.12, 17:10
                                Olciu, nawiąże do twojego pierwszego posta. Czytałam sobie tak kilka dni temu, i u mnie sytuacja jest podobna. Raz- histerie w nocy ( wody, nie , nie wody. itd. ) , do dwóch lat ( teraz ma dwa i miesiąc) w nocy wstawał do niej tata. Teraz jak go widzi, to jest jeszcze większy płacz. Boli go to trochę, ale cóż, w tej sytuacji dzieckiem jest ona a nie on, i on musi się z tym pogodzić. Zastanawialiśmy się, czy z córą wszystko ok, dopóki nie przeczytaliśmy tego wątku :) Teraz jesteśmy pewni- to taki etap w rozwoju. Skoro objawy są tak podobne, wiek dzieci zbliżony, to stawiam na albo sny, albo to, że nie mogąc wyrazić wszystkiego słowami ( nasza mała mówi tyle co powtórzy po nas, ale zdań jeszcze nie, więc szumy komunikacyjne są dla niej pewnie niemałe i stresujące) i odreagowuje to w nocy. Może też być tak, że odreagowuje wszystko to co zdarzyło się w ciągu dnia, bo czasem noc jest w miarę spokojna , tak jak dzisiejsza, a czasem rano sąsiedzi pytają, czy nasze dziecko jest zdrowe bo w nocy słychac było na pół kamienicy krzyk i płacz. I to taki, jakby ktos ją obdzierał ze skóry. Ja mam na to jedno lekarstwo: jeśli daje się przytulić ( a nie daje raczej) to tulę, jeśli nie, to zostawiam ale mówię coś cicho do niej i cały czas jestem obok, czasem nawet usypiam obok w fotelu, bo jak tylko się oddalam to jest to samo. Absolutnie się nie denerwuję ( chociaż nie wiem jakim cudem, bo zazwyczaj spokojny mąż traci cierpliwośc po jakichś 5 minutach- a bo sąsiadów pobudzi, bo to bo tamto. Dostaje wtedy burę i idzie spać ;) jeśli mu się udaje ). I myślę, że to jest lekarstwo. Tylko spokój. Dziecko płacze raczej nie dlatego, że takie ma widzimisię. Coś tam chce nam zakomunikować. Takie histerie zdarzały się nam też czasem w dzień, ale to było ściśle związane z wyrzynaniem 5. teraz dwie wyszły i jest dużo lepiej. Byc może te nocne "ataki" też mają z tym coś wspólnego, wiadomo, w nocy ból się nasila, uwaga nie jest odwrócona, więc dziecko się na tym tylko skupia. Ale to tylko taka luźna teoria. Myślę, że porada psychologa jest wam potrzebna, ale w sensie WAM , nie dziecku, żebyście nauczyli się podchodzic do sprawy na spokojnie, bo dziecko czując w was oparcie, też może stanie się spokojniejsze. Chociaż, jeśli macie mozliwośc i czujecie potrzebę, to zawsze można zapytać też o dziecko. To się rozpisałam. Ale tylko dlatego, że temat jest mi bliski, i też staram się zrozumieć swoje dziecko.
                                --
                                Mam tak samo jak Tyyyyyyyyyyyyy ;)
                                • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 29.06.12, 20:37
                                  Dziękuje Ci bardzo za ta wypowiedź. Sama zauważyłam, że jeszcze najlepsze efekty daje spokojne podejście i bycie obok, nie narzucanie się i odczekanie. Złość i zniecierpliwienie jeszcze wszytsko nasila, tylko czasami niestety... nerwy puszczają. Podziwiam za wytrwalość. Ale im bardziej sobie to uświadamiam, ze to tylko taki okres, że nie ma co sie emocjonować, że z niczego to nie wynika, tym łatwiej mi do tego podejść spokojnie. I tak podejrzewam, ze te jej nocne wrzaski to też efekt tego burzliwiego efektu. Warto jednak pójśc do psychologa i uspokoić się. chcę jeszcze skonsultować kilka innych rzeczy, które mogą też miec zwiazek (ale nie muszą), nie tylko chodzi o jej wrzaski i histerie. Myślę, że wyjdzie nam to na dobre. Ostatnio jak napisałam kiedyś tam zmieniłam swoje podejście i mielismy kilka spokojnych w miare nocy, potem znowu opętańcze wrzaski a wczoraj np. w ogóle bez wrzasku. Więc mozliwe :o). dziecko nie płacze bo ma widzimisię, tylko w trakcie tych histerii ma rózne widzimisię. To widzimisię są raczej efektem jej rozstrojenia.
                                  Dzisiaj np. obudzila sie po dziennej drzemce z takim rykiem. Pokazuje że chce sie przytulić, ale tego nie robi, pytam czy chce sie przytulić "nieee!!" ja tez nie moge jej dotknąc nawet. Więc spokojnie czekam. Daje znaki, że moze przyjść. Trwa to jeszcze jakieś 10-15 mn. W końcu na mnie włazi. Pytam "już?" , ona "nie". czekam jeszcze chwilę, przytulamy się i za chwile sama mówi "już" i zmienia sie nie do poznania. Z diabła w anioła. Gdybym sie zezłościła to trwałoby to moze godzinę. Z tym ze w ciagu dnia dużo łatwiej odwrócić uwagę i w ogóle znieść to wszystko.
                                  Ojej, nas sąsiedzi jeszcze nie pytali czy cos jest nie tak, ale słyszą na pewno, sciany bardzo akustyczne, a w środku nocy słychać lekkie kaszlnięcie, co dopiero taki wrzask. Mam ochote wypisac sobie na czole: nic jej nie robię, ze tak krzyczy.
                                  dzięki za wsparcie, dobrze wiedzieć, że nie jestem sama, że czyjes dziecko jeszcze też diabeł opętał ;o))))
                                  --
                                  [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
    • Gość: kara_mia Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.12, 21:52
      Kiedy dzieci po raz pierwszy podeślesz dziadkom, żeby mieć popołudnie TYLKO dla siebie :) :):) Trzymam kciuki! :)

      I tu terapeuta amator we mnie zadaje pytanie : czy to znaczy, że jesteś dobra mamą tylko wtedy, kiedy nie masz dla siebie samej wolnego czasu?
      Fryzjer to przecież obowiązek ( trzeba jakoś wyglądać!! )
      a gdzie moja prywatna przyjemność - choćby 1 raz w tygodniu?

      tak sobie tylko pisze :) :) :)

      • olcia71 Re: POMOCY!! Tracę cierpliwość! 30.06.12, 00:06
        No, dobre pytanie. Tylko sęk w tym, że ja nie myslę o tym jakbym startowała w konkursie na najlepszą matkę-polkę ;o)) Refleksja przychodzi jak jest zmeczenie materiału jak to ktoś ujął, choc trabi się o tym wszem i wobec. A tak- e tam, nie jest mi to potrzebne, przeciez jest mi dobrze. Dopiero jak czuję, ze zaraz eksploduję zostawiam małą mężowi i wybywam. A że jestem właśnie na punkcie własnych przyjemności niezorganizowana- zamiast wcześniej to zaplanować i umówić sie z kumpelą na kawę (jak dzwonię w ostatniej chwili to niestety nie może, a druga przyjmuje właśnie gości ;o)) to przewaznie jadę buszować po sklepach sama. Tak, racja, powinnam lepiej umieć zaplanować własny czas wolny. To jest mea culpa co rzutuje na naszych relacjach na pewno (tzn skutkuje brakiem cierpliwości dla jej histerii, normalnych w tym wieku dla niektórych dzieci, niestety dla mojej pociechy również) Dobrze jednak bylo założyć taki wątek, żeby wiedzieć, że ktoś jeszcze na świecie ma dziecko opętane przez diabła w nocy. Tak raźniej trochę ;o)
        P.S. to nie będzie popołudnie tylko dla mnie skoro będę sie douczać jak radzić sobie z własnym dzieckiem ;o)
        --
        [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/zem320mmuo2fcinf.png[/img][/url]
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka