Dodaj do ulubionych

Jak przekonać do mycia zębów?

IP: *.dynamic.chello.pl 20.08.12, 22:34
Mam półtorarocznego synka, który w żaden sposób nie daje się dobrowolnie nakłonić do umycia zębów. W ogóle nie pozwala sobie włożyć do ust szczoteczki. Próbowałam już chyba wszystkiego: kupowania nowej, wybranej przez dziecko szczotki, różnych past do zębów i mycia bez past, zabawy, tłumaczenia, pozwalania jemu na "mycie" moich zębów, pozwalania, żeby sam sobie mył, codziennych prób z uśmiechem i bez zmuszania, okresów bez prób, żeby zapomniał, a nawet mycia przez sen... Nic nie działa.
Dodam, że przez długi czas mieliśmy też problem z jedzeniem. Jest już trochę lepiej, chociaż do ideału daleko, ale, co charakterystyczne, synek nie pozwala się karmic, musi sam sobie włożyć jedzenie do buzi. To samo dotyczy wizyt u lekarza - nigdy nie pozwolił sobie obejrzeć gardła inaczej, niż siłą. Przy okazji problemów z jedzeniem chodziliśmy po różnych lekarzach (problemów w jamie ustnej nie ma), byliśmy też u psychologa, który tez żadnych nieprawidłowości (nadwrażliwości, zaburzeń SI) nie stwierdził.
Bardzo mi zależy na myciu mu zębów, bo mam też dwójkę starszych dzieci, które mimo codziennego dokładnego mycia zębów od samego początku i ograniczania słodyczy, mają duże problemy z zębami (pierwsze dziury w wieku ok 3 lat, a 2-3 lata później pierwsze zęby leczone kanałowo). Daltego przeraża mnie myśl o tym, co będzie, jeśli małemu myć zębów nie będziemy. Tym badziej, że skoro nie daje sobie ich umyć, to o współpracy z dentystą można w ogóle zapomnieć :-(
W efekcie, w akcie desperacji, od jakiegoś czasu myję mu zęby na siłę. Wiem, że to do niczego dobrego nie prowadzi, ale wydaje mi się, że to jednak mniejsze zło, niż odczekiwanie kolejnych miesięcy, licząc na to, że może dorośnie, a tym samym pozwolenie na psucie się zębów (co przy takich "obciążeniach genetycznych" jest nieuniknione). Ale jednak źle się czuję z tą przemocą i dlatego szukam innych rozwiązań. Podpowiecie coś? Co jeszcze mogę zrobić?
Edytor zaawansowany
  • mruwa9 20.08.12, 22:47
    a co robisz, gdy dziecko odmawia podrozy w foteliku samochodowym?

    Pewne rzeczy nie podlegaja negocjacjom, trzeba i koniec. Chocby na sile, dasz rade, bo jestes wieksza i silniejsza. Jesli dziecko dostanie czytelny i jasny sygnal, ze kwestia mycia zebow nie podlega dyskusji, a dziecko co najwyzej ma wybor miedzy: myjemy po dobroci albo myjemy na sile, to szybko zrozumie, ze walka jest bezcelowa.
    W tym przypadku cel uswieca srodki. To nie jest znecanie sie nad dzieckiem. Wlasnie NIEMYCIE zebow tak naprawde wyrzadza dziecku krzywde. Ono tego nie musi wiedziec, ale ty powinnas.
  • twojabogini 28.08.12, 14:11
    mruwa9 napisała:

    > W tym przypadku cel uswieca srodki. To nie jest znecanie sie nad dzieckiem. Wla
    > snie NIEMYCIE zebow tak naprawde wyrzadza dziecku krzywde. Ono tego nie musi wi
    > edziec, ale ty powinnas.

    To jest znęcanie się nad dzieckiem! Dziecko jest osobą, tylko mniejszą i bezbronną. Ma prawo do własnego ciała i do szacunku. Rodzic to nie jest osoba, która ma dopilnować, żeby dziecko było za wszelka cenę czyste, tylko ktoś kto ma za zadnie dzieckiem się opiekować, towarzyszyć mu w rozwoju. Stosowanie przemocy wykracza poza granice opieki.
  • mruwa9 28.08.12, 16:50
    to odpowiedz mi na wyzej zadane pytanie: co robisz, gdy twoje dziecko absolutnie nie ma zamiaru dc sie piac do fotelika samochodowego, gdy musicie pojechac autem?Gdy dziecko wije sie i wyje?
  • verenne 28.08.12, 23:17
    NO cóż... wg mnie porównanie fotelika do mycia zębów ma się nijak.
    Niezapięcie w foteliku grozi nawet śmiercią, natomiast nie umycie zębów nawet kilka razy z rzędu... hmm... czym? Próchnicą, wiem. Nie stanowi jednak zagrożenia życia mojego dziecka, więc ja również jestem za odpuszczeniem. Bez sensu jest siłowanie się z dzieckiem, skoro z reguły (bo już kilka osób o tym napisało) niechęć przechodzi sama. A takie siłowe rozwiązania mogą tylko pogłębić niechęć do mycia zębów. Poza tym być może dziecko ma jakiś powód, żeby nie chcieć myć - może pasta nie pasi, może dziąsła są podrażnione, może szczoteczka za twarda...
    --
    mama-kangurzyca.blogspot.com/
  • mruwa9 29.08.12, 01:02
    Najczestsza przyczyna podraznienia dziasel jest zla higiena. Czyli nie myjac dziecku zebow pogarszamy sprawe.
    Porownanie z fotelikiem jest jak najbardziej trafne. Pewne rzeczy nie podlegaja negocjacjom, dziecko nie zawsze rozumie, co dla niego jest dobre, ale rodzic powinien. I jego zadaniem jest umiec przeforsowac to, co dla dziecka jest dobre i wazne.Nawet, jesli ono samo tego nie rozumie. Stopniowo zrozumie.
    A gdy wskutek twojego liberalnego podejscia do mycia zebow dziecko zachoruje na prochnice i staniecie przed perspektywa leczenia zebow? A jesli dziecko nie zezwoli na przeprowadzenie zabiegu, co zrobisz? A nawet, jesli pozwoli na znieczulenie i wypelnieie ubytku? Czyja wina bedzie zaistniala koniecznosc leczenia? Bedziesz sie swietnie czula ze swiadomoscia, ze to twoje dzialanie doprowadzilo dziecko do srednio przyjemnego zabiegu? Czy to jest fair wobec dziecka?
    Ale nie, to dentysta-sadysta wezmie na klate cale zlo, zwiazane ze skutkami rodzicielskiego zaniedbania.
  • verenne 29.08.12, 23:12
    Rozumiem Twoje podejście, aczkolwiek się z nim nie zgadzam.
    Na podstawie własnego (niechlubnego) przykładu widzę, że zaniedbania w dzieciństwie nie muszą skutkować jakoś masakrycznie. Nie znaczy to, że pochwalam całkowite olanie mycia zębów. Po prostu CZASAMI nie warto się siłować, bo można przeczekać.
    :)
    Jesteś dentystą-sadystą, prawda? ;) Z tym sadystą to żart, nie obraź się, mnie też denerwuje obraz dentysty wykreowany przez filmy i bajki dla dzieci też ;)
    --
    mama-kangurzyca.blogspot.com/
  • mruwa9 29.08.12, 23:18
    Odpuszczanie CZASAMI daje dziecku sygnal, ze warto sie awanturowac, bo to przynosi korzystny dla dziecka ( w jego mniemaniu) skutek. konsekwencja rodzica, o czym pisalam wielokrotnie, jest jasnym, jednoznacznym komunikatem, ze walka z rodzicami o niemycie zebow jest bez sensu, bo jest nieskuteczna, rodzic sie nie ugnie, a wiec awantury sa bezcelowe. Szkoda tracic energie na bezsensowne wojny i dziecko szybko akceptuje ustalony porzadek swiata.
  • Gość: drzewachmuryziemia IP: *.cable.net-inotel.pl 14.12.12, 20:09
    chyba masz megapodporządkowane dziecko albo naprawde złamałas jego wolę, skoro tak szybko sie poddało
  • Gość: drzewachmuryziemia IP: *.cable.net-inotel.pl 14.12.12, 20:08
    cóz, zostałabym w domu, chyba ze naprawde byłaby to kwestia zycia i smierci - nie wyobrazam sobie zapinania wrzeszczacego, wyrywajacego sie dziecka w foteliku na siłę
  • mruwa9 14.12.12, 20:59
    jedziesz do pracy, musisz dziecko odstawic do przedszkola/do opiekunki.
    Zostaniesz w domu, bo dziecko sie awanturuje w foteliku? No, sorry.
  • Gość: drzewachmuryziemia IP: *.cable.net-inotel.pl 14.12.12, 23:51
    nie mam takich sytuacji, chyba bym umarła ze stresu gdybym malutkie dziecko musiała w pedzie odstawiac gdzies na czas; jak ide do pracy moja mama przychodzi do mnie - ale odpowiadając nie zauwazyłam, ze to jest tak stary watek, ktos go podbił,a ja sie złapałam;)
  • mruwa9 15.12.12, 00:34
    bo masz mame na miejscu.
    Niektorzy tak dobrze nie maja. A i przedszkole zwykle nie chce przychodzic do dzieci.
    Mus to mus.
    Mycie zebow to tez mus. Nie podlega dyskusji.
  • Gość: drzewachmuryziemia IP: *.cable.net-inotel.pl 15.12.12, 19:39
    no ok, tam gdzie Ty widzisz mus, ja nie widzę, proste - zgodnie z tym widzeniem wychowujemy swoje dzieci
  • raszefka 07.09.12, 21:52
    W pełni się zgadzam.
  • verenne 20.08.12, 23:06
    Myć zęby zaczęłam mojej Młodej dość wcześnie, ale nie przesadnie - chyba w okolicach 6 mies. No i po drodze było kilka buntów. Nie ukrywam, że czasami odpuszczałam, bo naprawdę, mimo wszystko nie miałam ochoty na siłowanie się z dzieckiem i dzikie ryki.
    Raz czy dwa na pewno nie pasowała pasta (chciałam wypróbować inną...), więc do czasu zakupu tej właściwej odpuszczałam, bo tak naprawdę nie sądzę, żeby nieumycie zębów przez jeden dzień było aż takim wielkim grzechem.
    Parę razy był przelotny bunt z przyczyn, których nie odkryłam. I też - czasami odpuszczałam (jeśli protesty były baaaardzo intensywne) i po jednym nieumyciu zwykle wszystko wracało do normy.
    O! U nas dużo dało obejrzenie serialu "Było sobie życie", konkretnie odcinka o zębach ;) I pogadanka, że "widzisz, bakterie - takie małe stworki niszczą żeby, bla bla bla... " ;)

    Na pewno u nas pomaga dobry przykład, czyli "nachalne" mycie własnych zębów przy dziecku ;) I ostatnio hitem stała się szczoteczka elektryczna. Kupiłam dla nas, ale okazało się, że dzieć jest żywo zainteresowany i koniecznie chce własną końcówkę. Najpierw ją łaskotała w dziąsła, więc myci trwało bardzo krótko, ale po dwóch czy trzech dniach dniach sama zaczęła myć kły nowym gadżetem ;)
    --
    mama-kangurzyca.blogspot.com/
  • jagabaga92 21.08.12, 12:35
    U nas dużo dało obejrzenie serialu "Było sobie życie", konkretnie odcinka o
    > zębach ;) I pogadanka, że "widzisz, bakterie - takie małe stworki niszczą żeby,

    super sposób, z tym że dla troszke starszego dziecka, a nie takiego w wieku 1,5 roku.

    --
    Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
  • el_elefante 21.08.12, 12:34
    Można spróbować ze szczotką elektryczną, możesz nieco krócej myć z zachowaniem podobnej skuteczności jak w przypadku zwykłej szczoteczki.
    Można w ogóle skrócić czas mycia, niech to będzie choćby te 15-20 sekund, ale nieustępliwie, zawsze, potem można czas wydłużać. Nawet jak jest "dzień brudasa", to zęby muszą być umyte.
    Można zakupić małe klepsydry do mierzenia czasu, żeby młody widział ile jeszcze mu czasu mycia zostało, a i jakaś atrakcja w trakcie będzie.
    Pastę Elmex dla dzieci próbowałaś? Dobra pasta i w miarę neutralna smakowo. Na początku tylko posmarować trochę szczoteczkę, dla oswojenia, z czasem dodawać ciut więcej.
    Pozwalaj często wypluwać, może złości go to, że ma coś lepkiego w buzi.
    Można się bawić w Złą Próchnicę" zjadającą zdrowe ząbki i Dzielną Szczoteczkę, która ją goni i przepędza, i takie tam, co ci przyjdzie do głowy. Dorobić trochę "teorii" na boku, a nie tylko przy myciu.
    --
    Nigdy nie porównuj tego, co masz w środku, z tym, co ktoś inny ma na zewnątrz. H.MacLeod
  • Gość: gigi IP: *.cable.net-inotel.pl 10.09.12, 23:01
    bardzo dobra w smaku jest chyba ziajka bo mój ją namiętnie zjada podczas mycia i bywały okresy, ze miałam odwrotny problem - nie chciał skonczyc mycia. to jest cięzki problem z ta przemocą - musiałam zastosowac przymus jesli chodzi o mycie włosów, bo w pewnym momencie Małemu sie kompletnie odwidziało. Gdy nie trzymalismy mu głowy w pozycji do tyłu, tak sie szamotał, ze cała woda z pianą leciała na twarz i oczywiscie cała gadka o tym, ze mu nic w oczy nie naleci brała w łeb. pare razy na siłe przytrzymalimy głowe tlumaczac dlaczego to robimy i sie przekonał, ze naprawde nie leci - teraz trzyma sam. Ale to był jakis rodzaj przemocy, bo był trzymany na siłe, mimo ryków. Ale gdy pół roku wczesniej przestał chciec sie kąpac i widziałam, ze wiąze sie z jakims silnym lękiem, blokadą, to nie stosowałam zadnego przymusu, tylko czekałam, odpuszczałam, potem pomału chlapanie w misce, mycie jednej nogi w misce itd, w koncu w ciuchach w wannie;)) tak więc, trzeba wybadac, czy lepsze bedzie odpuszczenie, czy konsekwentne trzymanie sie zasady. Ja bym dziecku ktore jest generalnie na nie i jeszcze moze miec uraz, bo lekarze tez na siłe mu pakowali cos do gardła, nie wkładała niczego na siłę do buzi.
  • mag1982 21.08.12, 21:06
    Próbowałam wszystkiego co Ty, łącznie z myciem zębów na siłę, ale tylko parę razy bo nie wytrwałam...Czułam, że naruszam nietykalność cielesną mojego dziecka i było mi z tym fatalnie. Poczytałam stare wątki z tego forum i zaczęłam jeszcze raz. Jakiś miesiąc temu zaczęłam od początku. To znaczy po śniadaniu i przed kąpaniem informowałam , że idziemy myć ząbki. Brałam moją i jej szczoteczki i nakładałam nam pastę (córce tylko odrobinę między włosie) po czym wręczałam jej szczoteczkę i demonstarcyjnie zaczynałam myć zęby. Na początku potrzymała chwilę w buzi i wrzucała do umywalki ale po paru razach zaczynała mnie naśladować. Wtedy dołączyłam opowieści o tym, że na ząbkach siedzą takie robaczki, bakterie, które chcą je nadgryźć i że szczoteczką przeganiamy te robaczki. Zaproponowałam, że jej pomogę i teraz najpierw każda z nas myje swoje zęby a potem poprawiam po niej wykrzykując "sio robaczki, sio, o tam się jeden schował" itp. i jakoś to idzie... co prawda po parę szurnięć na górę i dół wychodzi ale lepsze to niż to co osiągałam siłą z wijącym się dzieckiem. Sprawdź, może i u Was "wyganianie robaczków" się sprawdzi.
  • mag1982 21.08.12, 21:07
    Zapomniałam dopisać, że córka ma 17 m-cy.
  • baba-baba 24.08.12, 22:15
    My myliśmy "zęby" młodemu jak miał 6m-cy szczoteczką silikonową na palec,uwielbiał to.Jak tylko wylazły mu pierwsze zęby a było to dopiero jak skończył rok kupiłam zwykłą dla dzieci ale on tylko wysysa pastę i nic nie pozwala sobie majstrowac.Planuję elektryczną,bo tez nie mam pomysłu.
  • u.lik 28.08.12, 09:16
    Mój niuniek ma 17 miesięcy i jak tylko obejrzy teledysk "Szczotka pasta kubek ciepła woda" lub mu się zaśpiewa tę piosenkę - to chce lecieć myć zęby ;)
    Podobnie z kąpielą - piosenka "Mydło wszystko umyje" wraz z teledyskiem jest skuteczna :)
    Działa też na jego wyobraźnię mówienie, że idziemy myć zęby, bo właśnie jego brat cioteczny, którego bardzo lubi, babcia, dziadek itd pewnie teraz też myje zęby (i pokazujemy w śmieszny sposób jak to robią).
    Podobnie z jedzeniem - ten myk działa.

    No i oczywiście mycie zębów całą rodziną.
    Nic na siłę - jak nie chciał odpuszczałam.
    --
    Nasze marcowe statystyki marcowki11.za.pl
    Dopisz się - napisz na u.lik@gazeta.pl
  • twojabogini 28.08.12, 14:07
    Odpuść na jakiś czas mycie zębów. Mycie ich na siłę to najgorsze z możliwych rozwiązań. W okresie, kiedy dziecko nie będzie myło zębów unikaj podawania mu słodyczy i słodkich napojów. Spróbuj nauczyć dziecko płukania zębów wodą - plucie zazwyczaj się maluchom bardzo podoba. Za jakiś czas zrób nowe podejście.
    Swoją drogą - u malucha przestrzenie miedzy zębami są zazwyczaj spore, więc bardziej może im zaszkodzić systematyczne pucowanie (uszkodzenie szkliwa) niż jego brak.
    Po dwóch tygodniach albo i trzech kiedy emocje wokół szorowania ząbków się uspokoją można zacząć wdrażać dziecko do tematu, bez nacisku, i bez użycia siły. Przed osiemnastką na pewno załapie o co chodzi.
  • raszefka 07.09.12, 21:51
    twojabogini napisała:

    > W okresie, kiedy dziecko nie będzie myło zębów unikaj podawania mu sło
    > dyczy i słodkich napojów.

    A najlepiej w ogóle unikaj karmienia w tym okresie.

    > Swoją drogą - u malucha przestrzenie miedzy zębami są zazwyczaj spore, więc bar
    > dziej może im zaszkodzić systematyczne pucowanie (uszkodzenie szkliwa) niż jego
    > brak.
    Ręce opadają.
  • Gość: tuszeani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.12, 14:38
    U nas (2 lata) było bardzo źle, nic nie pomagało ale ostatnio w końcu zaskoczyło! Czasami odpuszczałam, czasami pozwalałam tylko na wzięcie do paszczy szczoteczki, mając nadzieję że sama pasta bez szorowania też trochę pomoże ;)

    U nas pomogły następujące rzeczy:
    - pani dentystka (a nie mama czy tata) powiedziała Młodemu że trzeba myć zęby,
    - kupiliśmy wreszcie na tyle wysoki podest tak że Młody widzi się w lustrze nad umywalką i można mu pokazywać na swoich zębach, co ma jeszcze doszorować (dotknąć swojej szczoteczki nie pozwoli),
    - dostaliśmy od pani dentystki malowankę z myszką, która teraz stoi w łazience i przypomina o myciu zębów,
    - jak jest kryzys to gonimy bakterie (dzięki za podpowiedź z tego wątku!).
    Generalnie problemem do rozwiązania jest jeszcze poprawność mycia - na razie jesteśmy na etapie SIAM SIAM SIAM! i można zapomnieć o tym że mu się cokolwiek pokaże, nauczy - dotychczas głównie szorował język i upierał się że myje zęby.

    Również uważam, że mycie na siłę nie jest rozwiązaniem, a przynajmniej u dziecka takiego jak moje.
  • dianaro 28.08.12, 17:33
    U mojego syna z myciem zębów nie było problemów, bo od początku postawiłam sobie za cel, że będzie miał zdrowe i białe. Jeszcze przed pierwszymi ząbkami, jak jadł już dania słoiczkowe, przecierałam dziąsła gazikiem namoczonym w ciepłej wodzie. Jak się pojawiły pierwsze ząbki było tak samo, a potem szczoteczka silikonowa. Jak było ich więcej to kupiłam pastę i szczoteczkę i powoli przyzwyczajałam do tego rytuały. Poza tym często pokazywałam synowi, że w domu myjemy zęby, bardzo nas to cieszy i jest dla nas przyjemne. Potem sam zaczął próby mycia zębów. W wieku około 2 lat kiedy nadszedł etap pytań: "co to"; "na co" pytał się także o mycie zębów. Tłumaczyliśmy mu, że po jedzeniu na zębach pojawiają się bakterie, które zjadają zęby, robią dziury, co strasznie boli i trzeba iść do lekarza. Poza tym przy okazji wizyty u dentysty zabrałam małego ze sobą, aby przekonał się, że niemycie zębów prowadzi do ich leczenia. Syn bardzo chętnie myje zęby, nawet jak pada na twarz, to zawsze zęby umyje, bez tego nie zaśnie, bo już wie że jest to reguła.
    --
    Kuba-moje słonko

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/xrotdqk3nf7oj69h.png[/img][/url]
  • iwonag25 02.09.12, 11:19
    www.wiocha.pl/716100,A_mama_mowila_by_myc_zeby
    Pokaż mu to:)
  • mruwa9 02.09.12, 11:58
    no akurat to zdjecie przedstawia raczej obraz onkologiczny, niz konsekwencje niemycia zebow.
  • raszefka 07.09.12, 21:48
    Ale dziecko tego nie wie...
  • annab1107 02.07.14, 15:00
    Już o tym pisałam w innym wątku. Proponuję przekupstwo: telewizor w lustrze w łazience i wyświetlanie na nim bajek w czasie mycia zębów. Zadziałało!
    Producent takich telewizorów w lustrach: Mirror Multimedia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka