Dodaj do ulubionych

4-latka kłamie do babci, że tata ją bije

11.02.13, 14:57
Witam,
Mam problem z moją 4-letnią córeczką i moją matką.

Otóż moje i męża stosunki z moją matką są złe, jesteśmy pokłóceni, nie utrzymujemy kontaktów, nie odwiedzamy się. Natomiast postanowiliśmy być ponad to i nie utrudniać babci kontaktów z wnuczką, tym bardziej, że mała ją uwielbia.

Od dłuższego czasu jednak moja matka próbuje skłócić mnie z mężem, podkopać jakiś dołek, usnuć intrygę i co najważniejsze dla niej, udowodnić, że mój mąż jest dla nas niedobry, a jego rodzice są złymi dziadkami, by wyszło na to, że tylko ona jest jedyną kochaną i troskliwą babcią, którą dziecko kocha i która potrafi się nim zająć.

Z racji tego od niedawna zaczęła wypytywać nasze dziecko, czy tatuś ją bije i czy lubi jeździć w odwiedziny do dziadków (teściowie mieszkają kawałek od nas i od czasu do czasu jeździmy tam na parę dni lub też mała zostaje tam co jakiś czas też na parę dni). Nie wiedzieć czemu, córka kłamie mojej matce, że rzeczywiście tata ją bije, daje jej klapsy, a do dziadków jeździć nie lubi. Kiedy pytam ją potem w domu o to samo, mówi zgodnie z prawdą, że tata jej nie bije i że lubi jeździć do dziadków, a na pytanie, czemu inaczej powiedziała babci, mówi: bo tak albo że nie wie.

Prawda jest taka, że w życiu byśmy nie podnieśli na dziecko ręki, za mężem córka jest okropnie, a i temat dziadków próbowaliśmy ustalić, by rzeczywiście jej nie zmuszać - przed kolejną wizytą u nich pytaliśmy małą do znudzenia, czy chce jechać, twierdziła, że chce i pierwsza była w samochodzie podekscytowana, że znów ich odwiedzi.

Nie wiem naprawdę, co mam robić, jak porozmawiać z takim małym dzieckiem - prosiłam ją, żeby mówiła babci prawdę, próbowałam tłumaczyć, a finał jest taki, że nawet jak mała potwierdzi, że powie babci prawdę, to i tak jest to samo, kłamie, a moja matka straszy nas policją i opieką, twierdząc, że źle się u nas dzieje, bo dziecko jej powiedziało.

Proszę o radę, jak powinnam postąpić w takiej sytuacji - próbowałam również konfrontacji - przy mnie i mojej matce jednocześnie, również mała potwierdza wersję babci, co mnie kompletnie zszokowało, a jak ją prosiłam, by powiedziała prawdę, mówiła: przecież tata mnie bije, przecież nie lubię jeździć do dziadków.

Wiem jedno: moja matka to bardzo dominujący człowiek, sama po sobie doświadczyłam, że pod jej wpływem i przez jej ukryte manipulacje, zmieniałam, czasem nawet nie do końca świadomie, zdanie na niektóre tematy i działała na mnie bardzo destrukcyjnie, a dodatkowo ma wykształcenie w kierunku psychologiczno-pedagogicznym, także wie, jak postępować z dziećmi, zna się na ich psychice i istnieje możliwość, że sprytnie manipuluje i nie wprost naciska na nasze dziecko tak, by uzyskać odpowiedź, jakiej oczekuje. Dodatkowo nasza córka była niestety świadkiem awantury, którą moja matka zrobiła znienacka mnie i mężowi i w której nazwała mnie zerem, nieudacznikiem i złą matką, czego dziecko nie powinno słyszeć, jednak moja matka nie reagowała na prośby nie robienia scen przy dziecku, dopiero pozbycie się jej siłą dało skutek. Czy to mogło mieć wpływ na to, że córka teraz kłamie do babci?

Będę wdzięczna za radę ekspertów oraz za każdą inną - może ktoś miał podobny problem tutaj na forum.. Czy przeczekać ten okres, rozmawiać z dzieckiem i jak mała będzie większa, to skończy się mówienie nieprawdy i ten problem, czy powinnam może zupełnie odciąć ją od destrukcyjnej babci?
Edytor zaawansowany
  • verdana 11.02.13, 15:31
    Ja bym zrezygnowała z wysyłania dziecka do babci i zostawiania z nią bez nadzoru. Z prostego powodu - dziecko mowi to, co babcia chce usłyszeć. Przypuszczam, ze dziecko jest do tego w jakiś sposób skłaniane - pewnie babcia jest niezadowolona, gdy dziecko udziela "niewłaściwej" odpowiedzi. I to jest najlepsza opcja. Nie miej pretensji do dziecka, to nie jest kłamstwo, to raczej zgoda na opinię osoby doroslej i autorytatywnej. Często znacznie dojrzalsze dzieci nie mpotrafią w tej sytuacji powiedzieć prawdy. Problem też w tym, ze dziecko w końcu może nie zapamiętać, jak to było naprawdę.
    Dziecko uczy się niewłasciwych zachowań,a podejrzewam, że zwyczajnie się może reakcji babci bać. Nie bardzo rozumiem, jak mozesz zostawiać dziecko z kimś, kto nastawią ją wrogo do ojca.
    --
    zpopk.blox.pl
  • alina331 11.02.13, 15:54
    Witam i dziękuję za odpowiedź.
    Hmm, no podejrzewam właśnie, że może się tak dziać, że babcia wpływa na naszą córkę, nie chciałabym toczyć wojny, ani przepychanek na ten temat, a tym bardziej mącić w głowie małej, a zezwalałam na widywanie się, bo póki co nic się nie działo złego, dopiero od jakichś dwóch-trzech spotkań zaobserwowałam właśnie to, co napisałam. Wcześniej spotkania przebiegały poprawnie.

    Najchętniej chciałabym się odciąć od babci, natomiast nie uważam, że nagłe pozbawianie dziecka kontaktów z babcią jest czymś dobrym i raczej chciałabym to rozwiązać inaczej, tyle, że nie wiem właśnie jak.

    Jest jeszcze kwestia taka, że moja matka jest osobą nie przyjmującą odmowy, raz powiedziała, że jeśli pozbawimy ją kontaktu z dzieckiem z racji naszych złych kontaktów, to pójdzie do sądu walczyć o prawo widywania się z wnuczką. I wiem, że jest w stanie to zrobić, a tego też chciałabym uniknąć.
  • verdana 11.02.13, 16:14
    Jeśli nawet pójdzie do sądu, to to potrwa, dziecko będzie starsze. Poza tym ja nie pozbawiałabym jej kontaktów z wnuczką, ale kontaktów sam na sam. Czyli - może widzieć wnuczkę w Twojej obecności, moze do Was przyjeżdżać - jeśli nie chce, to trudno. Żaden sąd nie nakaże wysyłania parolatki samej do babci!

    --
    zpopk.blox.pl
  • joshima 11.02.13, 16:45
    alina331 napisał(a):

    > Najchętniej chciałabym się odciąć od babci, natomiast nie uważam, że nagłe pozb
    > awianie dziecka kontaktów z babcią jest czymś dobrym
    A cóż cennego jest w tych kontaktach?

    > Jest jeszcze kwestia taka, że moja matka jest osobą nie przyjmującą odmowy, raz
    > powiedziała, że jeśli pozbawimy ją kontaktu z dzieckiem z racji naszych złych
    > kontaktów, to pójdzie do sądu walczyć o prawo widywania się z wnuczką.
    Ha ha ha... Trzeba jej wtedy powiedzieć: szerokiej drogi. I to tyle co ona może. Pogadać sobie.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • basiastel 12.02.13, 20:40
    Być może sądowe ustalenie kontaktów babci byłoby rozwiązaniem. Możesz żądać, by wizyty dziecka u babci odbywały sie w obecnosci kuratora. Jak babcia zobaczy, że nie moze robić co chce, to moze zmądrzeje.
  • maderta 11.02.13, 15:47
    Miałam podobny problem, tzn nasza córka opowiadała dziadkom, że tata ją bije. Gdyby nie to, że mieszkamy w jednym domu i to, że Małą w pewnym momencie ponisła fantazja, to dziadkowie skłonni by uwierzyć, taka była przekonująca. Wystraszyłam się nie na żarty, bo obawiałam się, że takie coś mogłoby się powtórzyć w przedszkolu.
    Wzięłam córkę na rozmowę i wytłumaczyłam, że tak nie wolno, że jeśli będzie kłamała, to policja zabierze tatusia, nawet jeśli to nie prawda, że będą duże kłopoty. poprosiłam też by opowiedziała mi, kedy tata ją zbił, oczywiście nie umiała podać mi przyładów. Cierpliwie tłumaczyłam, zrozumiała i taka sytuacja się nie powtórzyła więcej.


    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lb3m.lilypie.com/crjkp2.png[/img][/url][url=http://lilypie.com][img]http://lbym.lilypie.com/jpsJp2.png[/img][/url]
  • joshima 11.02.13, 16:43
    alina331 napisał(a):

    > as też na parę dni). Nie wiedzieć czemu, córka kłamie mojej matce, że rzeczywiś
    > cie tata ją bije, daje jej klapsy, a do dziadków jeździć nie lubi. Kiedy pytam
    > ją potem w domu o to samo, mówi zgodnie z prawdą, że tata jej nie bije i że lub
    > i jeździć do dziadków, a na pytanie, czemu inaczej powiedziała babci, mówi: bo
    > tak albo że nie wie.
    Bo babcia oczekiwała takiej odpowiedzi więc dziecko się babci przypodobało :P Daj spokój dziecku i zastanów się, czy kontakty z babcią to jest coś dla niego naprawdę cennego.

    > Wiem jedno: moja matka to bardzo dominujący człowiek, sama po sobie doświadczył
    > am, że pod jej wpływem i przez jej ukryte manipulacje, zmieniałam, czasem nawet
    > nie do końca świadomie, zdanie na niektóre tematy i działała na mnie bardzo de
    > strukcyjnie
    A mimo to zostawiasz ją sam na sam ze swoim dzieckiem. Niby w jakim celu? Dla czyjego dobra? Nie odpowiadaj. Zastanów się sama.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • alina331 11.02.13, 17:07
    Tzn. do tej pory, jak napisałam, relacje przebiegały poprawnie, wiem, że moja matka twórczo spędza z nią czas - malują, rysują, lepią, bawią się dobrze, mała "wścieka się" za moją matką, żeby tylko z nią się widzieć i nie mogę powiedzieć, że te spotkania były pozbawione sensu i nie rozwijające. Dopiero teraz taki problem wyniknął.

    Zawsze słyszałam opinie, że relacje dzieci z dziadkami są bardzo ważne - dziecko uczy się życia w rodzinie, wzrasta poczucie bezpieczeństwa, pomaga to w odnalezieniu swojego miejsca w swoim domu, środowisku itd.. A poza tym nie wiem, jak nagle powiedzieć dziecku, że nie będzie się widywać z babcią, którą kocha? 4-latka raczej tego nie zrozumie.
  • verdana 11.02.13, 17:11
    Są ważne, ale jeszcze wazniejsze są dobre relacje z rodzicami, które Twoja matka usiłuje zepsuć. Zastanów się też, po co to robi - prawdopodobnie chce rozbić rodzinę i dzieki temu mieć Ciebie i wnuczkę bardziej dla siebie.
    Pamiętam, jak nieprzyjemne było dla mnie, gdy raz babcia powiedziała coś złego o mojej mamie, ale babcia była rozsądna, gdy rodzice zwrócili jej uwagę, nigdy więcej tego nie zrobiło. A za mamą nie przepadała.
    Twoje dziecko moze uwierzyć, zę ojciec jest dla niej niedobry. To dopiero byłaby klęska. Poza tym nie wiesz, co jeszcze Twoja mama "wyciągnie" od dziecka. Musisz sie liczyć z tym, że lada moment Twój maż okaże sie pedofilem.
    --
    zpopk.blox.pl
  • alina331 11.02.13, 17:39
    Jest to możliwe - pedofilem jeszcze nie, ale alkoholikiem już został, jak go raz wyhaczyła na piwie z kolegą :)

    A tak naprawdę to sensowne wydaje mi się wyjście, aby mała widywała się z babcią podczas naszej obecności, o ile nie będzie ona robiła awantur - a taka przy naszym ostatnim kontakcie oko w oko miała miejsce. Nie chciałabym, by dziecko po raz kolejny widziało taką szopkę, a moją matkę, jak się nakręci, nasze prośby o nie poruszaniu tematów przeznaczonych nie dla dziecka przy dziecku, nie ruszają, ignoruje je, próbując nas przekrzyczeć i nie chcąc opuścić mieszkania.
  • joshima 11.02.13, 18:12
    alina331 napisał(a):

    > A tak naprawdę to sensowne wydaje mi się wyjście, aby mała widywała się z babci
    > ą podczas naszej obecności, o ile nie będzie ona robiła awantur - a taka przy n
    > aszym ostatnim kontakcie oko w oko miała miejsce. Nie chciałabym, by dziecko po
    > raz kolejny widziało taką szopkę, a moją matkę, jak się nakręci, nasze prośby
    > o nie poruszaniu tematów przeznaczonych nie dla dziecka przy dziecku, nie rusza
    > ją, ignoruje je, próbując nas przekrzyczeć i nie chcąc opuścić mieszkania.
    W takim razie spotkania powinny się odbywać w miejscu z którego możesz wyjść w każdej chwili zostawiając ją i jej pretensje.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • joshima 11.02.13, 18:10
    alina331 napisał(a):

    > Zawsze słyszałam opinie, że relacje dzieci z dziadkami są bardzo ważne - dzieck
    > o uczy się życia w rodzinie, wzrasta poczucie bezpieczeństwa, pomaga to w odnal
    > ezieniu swojego miejsca w swoim domu, środowisku itd..
    To wszystko prawda. Pod warunkiem, że te osoby nie są toksyczne. Jeśli są bilans może być na minus.

    > A poza tym nie wiem, jak nagle powiedzieć dziecku

    A dlaczego masz nagle powiedzieć dziecku, że nie będzie się widywać z babcią. Nic jej nie mów i przestań ją tam wysyłać. I już. Babcia jak chce to niech przyjdzie w odwiedziny. Szybko się okaże, czy jej zależy na kontakcie z dzieckiem czy też chce używać dziecka do swoich celów.



    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • domza2 11.02.13, 19:26
    Matka manipulowała Tobą, teraz to samo robi z Twoim dzieckiem. To wstrętne co robi ta kobieta. Mąci w głowie małej dziewczynce próbując odebrać jej coś co jest tak bardzo naturalne i jeszcze dodatkowo zgodne z prawdą : wiara w to, że ma się cudownych rodziców. Osobiście za radą Verdany ustaliłabym spotkania w mojej obecności. Nie - niech idzie do sądu.
  • mskaiq 11.02.13, 20:16
    Kiedy nie pozwolisz dziecku aby chodziło do babci, albo ograniczysz częstotliwość
    wizyt to z tego co piszesz Twoja matka może rzeczywiście wystąpić do sądu.
    Rozprawa może być bardzo trudna dla dziecka i dla Was również.
    Na Twoim miejscu pracowałbym nad dzieckiem.
    Ono nieświadomie z jakiegoś powodu przyjmuje co babcia jej przekazuje, sama
    babcia nie musi robić tego świadomie również.
    Ona się już w tej chwili nauczyła, że ojciec ją bije i wierzy w to. Próbuj pokazywać
    jej na każdym kroku jak ojciec ją kocha, a ojciec niech okazuje jak najwięcej uczuć
    dziecku, bawi się z nią zabiera w ciekawe miejsca.
    Spróbuj podkreśać te rzeczy, które robi ojciec. Wtedy stworzysz w niej świadomość,
    która wcześniej czy później przeciwstawi się przekonaniu, że ojciec ją bije.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • verdana 11.02.13, 20:20
    Bzdura. Jeśli matka będzie zapraszana do domu, albo ktoś będzie z wnuczką u niej w domu - to żadnen sąd nie zasądzi wizyt bez rodziców.
    Dziecko, któremu wmówiono, że ojciec bije czy molestuje - wcale nie musi "kiedyś" uwierzyć,z ę tak nie było. Za to moze przejść przez fatalną rozprawę sądową, jeśli planem babci jest oskarżenie ojca.
    --
    zpopk.blox.pl
  • mskaiq 11.02.13, 21:24
    To nie jest prawda co piszesz Verdano. Takie sprawy się zdarzaja, są bardzo trudne.
    Dziecko twierdzi, że ojciec je bije i tego żaden sąd nie zlekceważy. Udowodnienie, że
    ojciec nie molestuje dziecka, albo, że nie bije jest bardzo trudne, kiedy dziecko
    twierdzi inaczej.
    Najlepszym rozwiązaniem jest uczyć dziecko aby samo umiało rozpoznać co sie z nim
    rzeczywiście dzieje. Ono w tej chwili tego nie potrafi zrobić.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • alina331 11.02.13, 21:53
    Nasz córka twierdzi tak tylko w obecności babci lub babci i kogoś jeszcze, jak babci nie ma, dziecko zmienia zdanie :)

    Natomiast cały czas jej powtarzam, że powinna mówić prawdę, żeby babci mówiła prawdę, że nie można kłamać, nawet jeśli kto inny chce, żebyśmy skłamali, ale cały czas mam wrażenie, że ja się nagadam, nagadam, a ona mówi dobrze i że rozumie, a tak naprawdę jeszcze jest na tyle mała, że nie zdaje sobie sprawy z tego, że za mówienie nieprawdy są jakieś konsekwencje, że tak nie można, że nie widzi jeszcze tej różnicy pomiędzy prawdą a nieprawdą.
  • mskaiq 11.02.13, 22:20
    Mysle że lepiej nie mówić, aby mówiła prawdę. Lepiej pokazywać jej prawdę. Ona
    ją zobaczy sama, bo ona głęboko ma tą prawdę w głowie.
    Kiedy mówisz, zeby mówiła prawdę to zaprzeczasz babci która bardzo kocha i
    dlatego nie chce tej prawdy przyjąć. Kiedy pokazujesz jak ojciec ją kocha to nie
    jesteś przeciwko miłości do babci i wtedy powie, że ojciec kocha, dba i nie bije.
    Ona powie to babci sama.
    Dla niej nie jest ważna prawda lub nieprawda bo ona tego nie rozumie. Dla
    niej jest ważne kocham i mogę stracic miłość i to rozumie bardzo dobrze.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • joshima 12.02.13, 08:44
    No teraz to już popłynęłaś totalnie.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • basiastel 13.02.13, 21:24
    Sąd i psycholodzy bardzo dobrze zdaja sobie sprawę, że dzieci mogą być zmanipulowane i opowiadać różne bzdury, nawet, że są wykorzystywane seksualnie. Dobry psycholog jest w stanie ocenić, czy dziecko mówi prawdę, poza tym istnieją ślady bicia, także w psychice dziecka. Tu na forum wypowiadała się mama, że jej 3,5 letnia córeczka opowiada takie rzeczy na rodziców swoim dziadkom, tylko, że dziadkowie mieszkali w tym samym bloku i doskonale zdawali sobie sprawę, że to nie jest prawdą. Problem jest w babci, którą trzeba ustawić do pionu.
  • verdana 13.02.13, 21:36
    Są. Tyle, ze procesy tocza się latami, a w tym czasie dzieci tracą dzieciństwo i ojca. Moja przyjaciółka jest biegła sadową w takich sprawach i to co opowiada - to horror. Własnie wtedy, gdy oskarżony jest niewinny.
    --
    zpopk.blox.pl
  • joshima 11.02.13, 21:04
    mskaiq wyjątkowo się z Tobą niezgodzę. To co proponujesz to jakieś pseudo-psychologiczne techniki. A w wykonaniu kompletnego laika jakim jest mama, która sama sobie z własną matką nie radziła a teraz miałaby uchronić przed jej metodami córkę może doprowadzić do kompletnej katastrofy.
    Najlepszą techniką na radzenie sobie z osobami toksycznymi jest minimalizowanie kontaktów. Nawet jeśli chodzi o osoby dorosłe i dojrzałe (albo prawie dojrzałe), a co dopiero jeśli chodzi o dziecko.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • alina331 11.02.13, 21:43
    Nie no, nie sądzę, że mała w to wierzy, bo jak tylko tata ma wolne, to ja mogę wyjść na cały dzień, bo ona ma tatusia i się z tatusiem będzie bawić. Gdyby w to wierzyła, to raczej by się tak nie zachowywała.

    A jeśli chodzi o babcię, to ona doskonale wie, co robi, bo odkąd się mała pojawiła, to stała się zazdrosna o drugich dziadków, zwłaszcza o drugą babcię, wybrzydzała jej wygląd itd... i od początku nie lubiła mojego męża, dlatego myślę, że ona tak bardzo chce udowodnić to, że druga strona jest be, że szuka na siłę dowodu, wciągając w to dziecko.
  • mskaiq 11.02.13, 22:06
    Tego nie wiesz czy babcia otwarcie manipuluje dzieckiem. Według mnie nie mówi
    dziecku, że ojciec ją bije. Ale nawet jeśli mówi tak to dziecko uwierzyło w to.
    Potwierdza wersje babci przy Tobie że ojciec ją bije.
    To dziecko przyjmuje jako fakt, prawdę i przed sądem ja powtórzy.
    Możesz jej pokazać inną prawdę, że ojciec kocha i dba. Kiedy w to uwierzy to
    sama zmieni zdanie na temat ojca. Ona musi to zrobić sama.
    Kiedy Ty bedziesz mówiła dziecku, że to jest nie prawda to przed sądem ona
    powie, że matka namawiała ją aby mówiła, że ojciec jej nie bije.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • basiastel 13.02.13, 21:58
    A nie wydaje Ci się dziwne, że babcia dopytuje, czy dziecko nie jest bite przez ojca, skoro nie ma żadnych śladów bicia? Skąd ten pomysł? I dlaczego wypytuje dziecko czy chętnie jeździ do dziadków? Niech się zajmie wnuczką, nie jątrzeniem. To jest małe dziecko i nie poradzi sobie z tą toksyczną osobą, skoro z takimi osobami nie radzą sobie dorośli i czasem nie pozostaje im nic jak tylko zerwać kontakt. Skoro ojciec jest dobrym ojcem, to jak jeszcze może dziecku pokazać, że tak jest i na co ma czekać?
    Powiem Ci coś, ja musiałam zerwać kontakt z moim bratem, bo nie radziłam sobie z nim. Przez kilkanaście lat zatruwał mi życie, czepiając się, że źle wychowuję swoje dziecko. Nie pomagały tłumaczenia, ignorowanie, żądania by się nie wtrącał ani awantury. Ciągle się czepiał. Nie podobało mu się, że moje dziecko miało zabawki, robił awanturę, że pozwalam dziecku zjeść loda. Ostatnio się awanturował, że moje dziecko miałoby skorzystać z pomocy psychologa po tym, gdy rozpadła się nasza rodzina, bo to dla niego prawdziwy skandal. Sam swoje dziecko bił i na nie wrzeszczał, jego córka ma do niego żal za zmarnowane dzieciństwo, ale to mnie wmawiał, że źle robię. W końcu tego nie wytrzymałam i pogoniłam, zwłaszcza, że rozstawiał po kątach też moje dziecko. Są ludzie z którymi nie można sobie poradzić nawet będąc dorosłym, a dziecko dla takiego toksycznego człowieka to łatwa ofiara i trzeba je chronić, nie czekać, aż zrozumie.
  • basiastel 13.02.13, 21:12
    mskaiq napisał:

    > Kiedy nie pozwolisz dziecku aby chodziło do babci, albo ograniczysz częstotliwo
    > ść
    > wizyt to z tego co piszesz Twoja matka może rzeczywiście wystąpić do sądu.
    > Rozprawa może być bardzo trudna dla dziecka i dla Was również.
    > Na Twoim miejscu pracowałbym nad dzieckiem.
    > Ono nieświadomie z jakiegoś powodu przyjmuje co babcia jej przekazuje, sama
    > babcia nie musi robić tego świadomie również.
    > Ona się już w tej chwili nauczyła, że ojciec ją bije i wierzy w to. Próbuj poka
    > zywać
    > jej na każdym kroku jak ojciec ją kocha, a ojciec niech okazuje jak najwięcej u
    > czuć
    > dziecku, bawi się z nią zabiera w ciekawe miejsca.
    > Spróbuj podkreśać te rzeczy, które robi ojciec. Wtedy stworzysz w niej świadomo
    > ść,
    > która wcześniej czy później przeciwstawi się przekonaniu, że ojciec ją bije.
    > Pozdrawiam serdecznie. Dziecko jest ofiarą tej sytuacji i praca nad dzieckiem nic nie da, jeśli babcia dalej bedzie robiła swoje. Rolą dorosłych jest nie wciąganie dziecka w patologie i nad dorosłymi tu trzeba popracować, a właściwie zmusić, by nie uskuteczniali swoich niszczących intryg i nie wciągali w to dziecka. Jeśli babcia robi to nieświadomie, to trzeba jej to stanowczo uswiadomić i żądać, by zaprzestała swoich praktyk pod groźbą odciecia jej od dziecka, bądź ustanowienia kuratora, który będzie obecny w trakcie spotkań babci z dzieckiem. To nie rodzice robią dziecku krzywdę, tylko babcia i proszę żądać, by z tym skończyła i nie dać się kobiecie zastraszyć.
    >
  • forumowiczka.to.ja 11.02.13, 21:59
    Wg mnie Ty nadal jesteś pod ogromnym wpływem matki, boisz się jej i dlatego nie masz odwagi definitywnie się jej postawić. Pozwalasz więc na jakieś bezsensowne emocjonalne wojny podjazdowe, w którym pionkiem w grze jest Twoje dziecko. Dorabianie teorii, ze córka uwielbia babcię jest tłumaczeniem takim samym jak współuzależniona tłumaczy bijącego męża "bo on nie chciał", "bo miał kłopoty w pracy".
    Nie ma takiego prawa, na podstawie którego babka miałaby w sądzie walczyć o widzenia z dzieckiem! Może Was oskarżyć o zaniedbania itp i na tej podstawie żądać opieki, ale nie słyszałam o normalnej rodzinie, z dobrą opinią, szanującej się, w której babcia idzie do sądu. Bo pierwsze pytanie sądu padłoby "dlaczego rodzice dziecka zabraniają pani widzeń zwyczajowych?" O to samo zapyta rodziców. I wtedy możesz bezceremonialnie obrzygać matkę (pardon) prawdą, i tą z przeszłości i tą obecną.
    ALe dopóki sama nie zbierzesz się w sobie i matką porządnie nie potrząśniesz, nie masz szans na szacunek w jej oczach. I jeszcze te typowe teksty ofiar "matka jest osobą o silnym charakterze (czytaj silniejszym od mojego)", typowe dla ofiar.
  • el_elefante 12.02.13, 09:10
    Było fajnie z babcią, ale już przestało. Wykazaliście dużo dobrej woli, organizując kontakty córki z babcią, pomimo waszych relacji. Ale babcia zaczęła robić dziecku wodę z mózgu. W sposób naruszający integralność waszej rodziny.

    Relacje z babcią możecie sobie próbować poukładać, nie nawołuję do tego, żeby ją wyłączyć z rodziny. Ale bez dziecka. Te relacje są chore, a wy w sam ich środek wstawiacie bezbronną czterolatkę. I za jej pomocą próbujecie te relacje leczyć, a przynajmniej udawać że wszystko jest ok. Przez jakiś czas się udawało, ale się rypło. Musiało.

    > Nie wiem naprawdę, co mam robić, jak porozmawiać z takim małym dzieckiem
    Kobieto, to nie z dzieckiem masz rozmawiać. Ono nie jest niczemu winne. To nie dziecko musisz (możesz próbować) naprawić, bo ono nie jest popsute, ale babcię. I nie za pomocą dziecka.

    --
    Nigdy nie porównuj tego, co masz w środku, z tym, co ktoś inny ma na zewnątrz. H.MacLeod
  • saguaro70 12.02.13, 13:36
    Córka kłamie, bo chce się za wszelką cenę przypodobać babci. Musisz natychmiast ukrócić te wizyty. Nie tłumaczyć, ale przestać ją tam dawać. Ktoś kto jest złą matką, jest także złą babcią. Tu cudów nie ma. Zło wygrywa. Zawiść, żeby drudzy dziadkowie byli źli.
    Jak córka się spyta, czemu nie jeździ do babci to nie okłamywać, lecz normalnie dziecku wytłumaczyć, że babcia źle się zachowuje.
    Co to za moda- matka toksyczna, kopie pod Wami dołkami a dostaje szansę bycia babcią? Kobito, weź się obudź, zanim zacznie być za późno. Babcia w końcu poda sprawę do Sądu, że ojciec dziecię bije i wtedy zacznie się jazda.
    Swojego czasu babcia mojej żony pie...ła, że jestem beznadziejny. Teściowa, jej córka nic nie robiła. Babcia gadała na moich staruszków. Prosto z mostu powiedziałem, że moje dziecko nie bedzie chodzić do rodziny patologicznej. Mają się uspokoić. Dziecku tez wytłumaczyłem, wtedy 3 latce, że babcia mnie nie znosi. A jak nie znosi taty, to nie jest dobrym człowiekiem.
    --
    Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz co znajdziesz w środku :D
  • alina331 12.02.13, 14:07
    Miło przeczytać wypowiedź tak zdecydowanego Pana:)
    A tak naprawdę, to mój mąż chciał postąpić podobnie, moje prośby i jakiś strach przed tym całym sądem sprawiły, że zgodził się na widywanie z małą. Myślałam, że tak będzie lepiej, a taka prawda, że się łudziłam, że co do dziecka mogę być pewna, że jej nic nie grozi ze strony babci, że nie będzie ją wciągała w swoje gierki.

    Jak ktoś wcześniej napisał, możliwe, że tkwi we mnie jakaś uległość względem mojej matki - może i tak jest. Fakt, że dopiero niedawno zdecydowałam się od niej sama odciąć, przeprowadzić i podjąć jakiekolwiek kroki w kierunku zaprzestania rujnowania naszego życia oraz w ogóle poznałam takie pojęcie jak toksycznie rodzice.

    A może ktoś z Was ma dokładniejszą wiedzę na temat, co taka babcia może wywalczyć w sądzie? jak to wygląda w ogóle, czy gdybyśmy pozbawili ją kontaktu, to ma się go prawo sądownie domagać, czy jeśli my nie chcemy, bo uważamy, że kontakty są nieodpowiednie dla dziecka, to i tak sąd zasądzi wizyty, czy jeśli przedstawimy dowody na to, to sąd może nie zasądzić widzeń wnuczki z babcią? Niestety, jak nie ma się wiedzy na jakiś temat, to ma się strach w sobie.
  • yoma 12.02.13, 15:10
    Według mojej wiedzy KRiO nie nakazuje kontaktowania wnuczek z babciami, więc śpij spokojnie.
    --
    Kobyła ma mały bok
    Ogrodnik ma wielki łeb, jest ślepy, lubi dobrze zjeść i czyta Herriota
  • alina331 12.02.13, 15:50
    A jednak chyba nie, znalazłam na innym forum:

    Uregulowanie widzeń dziadków z wnuczkami.
    No i doczekaliśmy się korzystnej rewolucji w tej kwestii.
    Znowelizowany kodeks rodzinny wprowadza nowy dział zatytułowany "Kontakty z dzieckiem" gdzie stanowi, iż ta czynność jest nie tylko prawem, ale też obowiązkiem dla rodziców, ale nie tylko dla nich.
    Cytat:
    Art. 113[6].
    Przepisy niniejszego oddziału stosuje się odpowiednio do kontaktów rodzeństwa,
    dziadków, powinowatych w linii prostej, a także innych osób, jeżeli sprawowały
    one przez dłuższy czas pieczę nad dzieckiem.
    Tak więc z mocy prawa (a nie na podstawie postanowienia sądu) dziadkowie, powinowaci.............etc. mają prawo i OBOWIĄZEK widywać się z dzieckiem, dzwonić, przesyłać maile, rozmawiać np. przez Skype........etc.
    Trzeba jednak pamiętać, że np. na wniosek rodzica (rodziców) może być te prawo ograniczone lub w ogóle zabrane.
    Tyle dobrego w tym wszystkim, że działa to jakby w druga stronę.
    Poprzednio dziadkowie musieli występować do sądu o uregulowanie widzeń z wnukami, a teraz to rodzic (rodzice) lub inna zainteresowana osoba będzie musiała wystąpić do sądu o ograniczenie lub zabrania tych praw dziadkom..........etc.

    Jedno dobre, co wyczytałam też, że dziadkowie muszą się stosować do zaleceń wychowawczych rodziców, a nie uprawiać samowolkę, wszelkie takie działania, jak i podjudzanie wobec rodziców, co moja matka czyni, mogą sprawić, że sąd nie nakaże, by dziecko widywało się z babcią, ale to trzeba udowodnić.
  • verdana 12.02.13, 16:13
    Ależ wystarczy, jeśli będziesz zapraszała mamę do siebie - sms-em, mailem lub listownie. Wtedy nie zabraniasz kontaktu z dzieckiem, przeciwnie - to babcia nie chce przyjść, a zatem odwiedzać dziecka. Więc nie ma o co występować do sądu.
    --
    zpopk.blox.pl
  • yoma 12.02.13, 18:24
    A na wszelki wypadek warto by te zaproszenia dokumentować, bo a nuż babcia faktycznie poleci do sądu.
    --
    PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie prezesa.
  • yoma 12.02.13, 18:23
    No tak, ja mam starą wiedzę :) To przepraszam.


    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • Gość: forumowiczka.to.ja IP: *.toya.net.pl 12.02.13, 18:26
    Przepisy niniejszego oddziału stosuje się odpowiednio do kontaktów rodzeństwa,
    > dziadków, powinowatych w linii prostej, a także innych osób, jeżeli sprawowały
    > one przez dłuższy czas pieczę nad dzieckiem.


    ten przepis powstał na wniosek osób, które przez jakiś czas sprawowały nad dzieckiem pieczę (czyli opiekę od rana do wieczora: prały, gotowały, sprzątały, prowadzały do przedszkola - słowem wychowywały dziecko) a potem ta piecza została im odebrana. Przykład: matka po bardzo dlugim okresie szpitala + rekonwalescencja zostawiła dziecko u babci, rodzic siedział w więzieniu kilka lat, rodzice wyjechali za pracą za granicę, dziecko zostawili komuś - wtedy ten czasowo sprawujący pieczę ma prawo i obowiązek być nadal w życiu dziecka. Bo obie strony wtedy cierpią: babcia, bo kocha, przyzwyczaiła się, dziecko z tych samych powodów.
    W tym wątku nie ma mowy o takim przypadku. Babcia nie ma praw wobec dziecka. Matka nie rozumie po jak grząskim terenie stąpa, babka sprawdziła teren: najpierw była miła, "uzależniła" dziecko od siebie, powoli zaczęła dziecku robić wodę z mózgu - brak Waszej reakcji. Babka będzie brnęła dalej, aż dziecko uwierzy, że ojciec to kat, a matka idiotka bez godności. A Ty jako matka doszukujesz się pozytywnych aspektów tych spotkań...
  • basiastel 13.02.13, 22:25
    Nie obawiaj się i nie pozwól się terroryzować matce. To wy jesteście rodzicami i musicie chronić dziecko. Nie sądzę, by babcia poszła do sądu, ale jak pójdzie to może co najwyżej uzyskać widzenia i domagajcie się, by odbywały się w obecności kuratora. Możecie też żądać, by odbywały się w waszym domu. To wszystko można sądownie doprecyzować. Babci należy uświadomić, że nie jest bezkarna i nie może robić z Waszą rodziną co się jej podoba. Musicie się jej stanowczo przeciwstawić.
  • demonii.larua 12.02.13, 19:57
    Po pierwsze, jasno i wyraźnie oznajmij matce że nie życzysz sobie jakichkolwiek manipulacji. Oznajmij matce również, że nie życzysz sobie pytań czy tata ją bije oraz czy lubi drugich dziadków. Również jasno i wyraźnie oznajmij matce, że dopóki nie zmieni swojej postawy dziecko może widywać wyłącznie u Was. Jeśli chce iść do sądu - droga wolna.
    Mam za sobą sprawę z babcia o ustalenie kontaktów z wnukiem. Po pierwsze sprawa odbywa się bez udziału dziecka, po drugie to nie jest tak, że babcia dostanie to czego chce. To wy jesteście rodzicami i sąd doskonale o tym wie. Dziadkowie owszem mają prawo do kontaktów z wnukami, ale ich wyegzekwowanie wbrew woli rodziców jest bardzo trudne - zwłaszcza jeśli dziadkowie postępują wbrew rodzicom i szkodzą dziecku.
    Ja osobiście ucięłabym kontakty bez dyskusji. Tu nie ma miejsca na miękkie sentymenty. Matka wam zaszkodzi dziecku i wam, jeśli czegoś z tym nie zrobicie.
    --
    Nie zatrudniaj fachowca - bądź
    bohaterem w swoim domu.
  • basiastel 12.02.13, 20:35
    Jak najszybciej musisz dziecko z tej intrygi wykluczyć, bo ono jest tu ofiarą konfliktu dorosłych i nie potrafi sobie z tym poradzić - dzieje się mu krzywda. Matka używa i będzie używać dziecka do walki z Wami i nie obchodzi ją, że robi to kosztem małego dziecka. Zażądaj, by przestała wciagać dziecko w konflikt i przestała je wypytywać co dzieje się w waszej rodzinie pod groźbą ograniczenia jej kontaktów z wnuczką. To małe dziecko i mówi co inni chcą usłyszeć, nie potrafi się obronić i nie powinno być pociągane do konsekwencji za to co robi, nawet konfrontowane i zmuszane do zajecia stanowiska w sprawie.. Wiesz na co stać Twoją matkę i musisz to uciąć, bo robi wiecej szkody niz pożytku.
  • alina331 14.02.13, 09:51
    Bardzo dziękuję za wszystkie dotychczasowe wypowiedzi :) Teraz dopiero, czytając to wszystko, widzę, że zupełnie spojrzałam na sprawę nie z tej strony - zamiast kategorycznie zadziałać z babcią, to zaczęłam od dziecka, skupiłam się na fakcie powiedzenia przez dziecko nieprawdy.

    Co do mojej matki, to sama, przyznając się, jestem sobie winna tego, że panoszy się w naszym życiu, jak chce, bo nigdy tak kategorycznie jej się nie przeciwstawiłam, a jak próbowałam, to zawsze w odwecie słyszałam straszenie typu: pójdę do sądu, pójdę do opieki, zgłoszę was itd.. Gdzieś głęboko mam zakorzeniony strach przed nią.

    No, ale postanowiłam zastosować rady tutaj znalezione, na razie czekam, aż babcia się zgłosi w sprawie widzenia się z małą. Poinformuję ją o zaproszeniu do nas i zobaczę, jaka będzie reakcja.
  • alina331 14.02.13, 18:56
    No, można by rzec, że rybka połknęła haczyk - zastosowałam rady tu znalezione:)

    Reakcja babci: podam cie do sądu, na policje, do opieki, zobaczysz, chcesz wojny, bedziesz ja miala, nie chce odwiedzać małej u was, bo jesteście agresywni, ja mam wszystko nagrane itd... Odesłałam ją do tych insytucji :)
  • verdana 14.02.13, 19:04
    No i dobrze. Żadna na świecie instytucja nie rozpocznie sprawy, bo babcia nie chce jeździć do wnuczki:)
    A argument, ze jesteście agresywni, więc babcia nawet d... nie ruszy, zeby zobaczyć, jak wnuczka sobie radzi w agresywnej rodzinie - bezcenny.
    --
    zpopk.blox.pl
  • basiastel 14.02.13, 19:21
    I niech używa swoich nagrań! Brawo, takim trzeba sie postawić. Powodzenia!
  • mskaiq 14.02.13, 19:38
    Wojna niszczy, szczególnie wojna pomiedzy matką i córka, ale może rzeczywiscie musisz
    zobaczyć co to bedzie oznaczało dla Ciebie, Twojej córki i Twojej matki.
    Pozdrawiam serdecznie.



  • alina331 14.02.13, 20:02
    Ja nie toczę wojny, tylko zaprosiłam babcię w odwiedziny do wnuczki, pozostawiając jej dowolność wyboru dnia i godziny.
  • mskaiq 14.02.13, 20:21
    Napisałas wcześniej
    No, można by rzec, że rybka połknęła haczyk - zastosowałam rady tu znalezione:)

    W różny sposób można wypowiedzieć wojnę. Można to zrobić elegancko. W tej wojnie
    nawet jesli Ty ją wygrasz bedziesz przegrana bo to wojna z miłością do własnej matki.
    Twoja córka kocha swoją babkę.
    Kiedy zniknie ta miłość to na to miejsce najpierw pojawi sie u dziecka pustka, a później
    nienawiść.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • verdana 14.02.13, 20:29
    Czyli innymi słowy - nalezy podporzadkować się bezwarunkowo babci, pozwolić na to, aby dziecko zaczęło bać sie ojca, na szantaż zareagować poddaniem sie i przyjęciem warunków - a wtedy w rodzinie będzie miłość i spokój?
    --
    zpopk.blox.pl
  • mskaiq 14.02.13, 21:56
    Dziecku można pokazać, że ojciec je nie bije. Kiedy dziecko to zrozumie wtedy samo zaprzeczy babci i wtedy sprawa jest zakończona. W tak sposób uniknie się konfliktu
    w rodzinie, dziecko samo zbliży sie do rodziców i odsunię na dalszy plan babcie.

    Inne podejście to konfrontacja z babcią. Kiedy dziecko samo nie odrzuci tego co
    mówiła babcia wtedy zawsze zostanie w dziecku przekonanie, że ojciec ją bił.
    Potwierdzają to nieudane próby zmiany opinii dziecka o ojcu bo dziecko nie zmieni
    swojej opinii wbrew własnej woli i wbrew miłości do babci.
    Izolacja od babci nie osłabi miłości do niej, wprost przeciwnie wyidealizuje ją i
    podważy miłość do ojca i do matki.
    Łatwo można sobie wyobrazić rozmaite scenariusze walki z babką. Czy to nie
    podzieli rodzin ? Przyszłość pokaże co z tego wyniknie.
    Nie znam wojny, z której wynika coś dobrego. Jest zawsze wiele ofiar.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • basiastel 14.02.13, 22:22
    W jaki sposób chcesz pokazać dziecku, że ojciec nie bije, skoro nie bije? Chcesz, by tata udowadniał własnemu dziecku, że nie jest wielbłądem? Dlaczego na barki małego dziecka zrzucasz zrozumienie sytuacj, w którą zostalo wplądane przez dorosłych i ewidentnie sobie z tym nie radzi? Jak chcesz pracować nad dzieckiem i dlaczego akurat nad dzieckiem, nie nad dorosłą babcią, która czyni zło?
  • joshima 15.02.13, 01:23
    mskaiq napisał:

    > Dziecku można pokazać, że ojciec je nie bije.
    Weź przestań pieprzyć. Osób toksycznych się unika po prostu. Nie ma nic głupszego niż pozostawać w chorych relacjach pod pozorem dobra dziecka. To nie jest dobro. Nawet pozorna miłość do takiej osoby nie jest dobra ani zdrowa.

    > Kiedy dziecko to zrozumie wtedy samo zaprzeczy babci i wtedy sprawa jest zakończona.
    Kiedy dziecko to zrozumie to najpewniej będzie dorosłym na kozetce u terapeuty.

    > Czy to nie podzieli rodzin ?
    Nawet jeśli to co w tym złego?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • basiastel 14.02.13, 21:21
    Twoje spekulacje myślowe są strasznie zagmatwane i niepotrzebne - takie obliczone na wzbudzenie poczucia winy, co jest złe. Nie sugerujesz żadnego ozwiązania, tylko cierpliwe czekanie. Można nawet kogoś kochać i nie akceptować jego zachowań. Matka/babcia ewidentnie tej rodzinie szkodzi i trzeba się temu przeciwstawić, nie czekać. Nie może niszczyć, nie może straszyć i stawiać warunków, bo to patologia, nie miłość. W jej stosunku do wnuczki też nie ma dobrej miłości. Czasem rodzice są, niestety, bardzo toksycznymi rodzicami i nie można pozwolić, by robili innym krzywdę. Teoria, że tzw. "dobrem" zwycięża się zło bardzo rzadko sie sprawdza, złu trzeba powiedzieć "nie", zwłaszcza, że w grę wchodzi małe dziecko.
  • mskaiq 15.02.13, 09:36
    To nie są spekulacje myslowe. To jest wybór pomiedzy walką z własną matką,
    walką z miłościa córki do babci a wojną pomiedzy rodzinami.
    Dobro nigdy nie zwycięża zła, ono tworzy dobro. Zło walczy wojną i pomimo,
    że wiadomo, że wojna niszczy to ciagle jest ona widziana jako sposób niesienia
    dobra, jako jedyny sposób rozwiązywania konfliktów.
    Kiedy zło zatrzymuje się złem to tworzy się tylko więcej zła, bo złem nie da się
    budować dobra. Odbierając dziecku miłość do babci nie otrzymamy za to
    wiecej miłosci od dziecka.
    Pokazując dziecku miłość
    Pozdrawiam serdecznie.
  • basiastel 15.02.13, 10:33
    Masz bardzo idealistyczne podejście do życia. Takie typu "love, love, love" Jesteś chyba bardzo młoda. Przykro mi, ale uważam, że "bycie dobrym" nie jest skuteczne wobec wszystkich, a już bycie dobrym polegające na pozostawieniu 4 letniego dziecka na pastwę pokiereszowanej psychicznie babci to nieporozumienie. Czy Ty nie widzisz, że to babcia toczy wojnę? Chcesz, by w tej sytuacji popracować nad dzieckiem, wystarczy, że nad dzieckiem "pracuje" już babunia. Dziecko nie może być obiektem szarpania na wszystkie strony i rodzice nie są w stanie zapewnić mu normalności bez postawienia granic babci. Ta osoba niszczy, robi dziecku krzywdę, terroryzuje rodzinę. Ukrócenie tego nie jest żadną wojną, jest obowiązkiem rodziców wobec dziecka i siebie.
  • mskaiq 15.02.13, 09:39
    To nie są spekulacje myslowe. To jest wybór pomiedzy walką z własną matką,
    walką z miłościa córki do babci a wojną pomiedzy rodzinami.
    Dobro nigdy nie zwycięża zła, ono tworzy dobro. Zło walczy wojną i pomimo,
    że wiadomo, że wojna niszczy to ciagle jest ona widziana jako sposób niesienia
    dobra, jako jedyny sposób rozwiązywania konfliktów.
    Kiedy zło zatrzymuje się złem to tworzy się tylko więcej zła, bo złem nie da się
    budować dobra. Odbierając dziecku miłość do babci nie otrzymamy za to
    wiecej miłosci od dziecka.
    Pokazując dziecku miłość ojca łatwo je przekonać o miłości ojca, chyba, że tej
    miłości tam nie ma i próbuje się do niej zmusić dziecko innymi sposobami.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • basiastel 15.02.13, 10:39
    Naprawdę uważasz, że powiedzenie "stop przemocy" jest złem? Złem byłoby niereagowanie, gdy naszemu dziecku robią krzywdę.
    Nie zdajesz sobie sprawy ile rodziców krzywdzi, poniewiera i zabija własne dzieci. Jakie pełne miłości rozwiązanie widzisz dla takiego zjawiska?
  • mskaiq 15.02.13, 11:07
    Tutaj nie przemocy w stosunku do dziecka ze strony babci. A przekonywanie do miłości
    do ojca za pomocą odbiernia kontaktów dziecku z babcia nie nauczy miłości do ojca.
    Ona musi zobaczyć miłość ojca. Miłości nie da się wymusić, zabieraniem dziecka
    babci.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • alina331 15.02.13, 11:13
    Nie musimy przekonywać małej do miłości do ojca, bo dziecko kocha go i to bardzo.

    Kontaktów nie odbieram, gdyż babka została zaproszona do nas.

    Co to byłby za ojciec, gdyby musiał wymuszać miłość do własnego dziecka? Naprawdę, czy z babką, czy bez niej, dziecko uwielbia ojca i uwielbia spędzać z nim czas, więc niczego udowadniać nie trzeba tutaj.
  • basiastel 15.02.13, 11:36
    mskaiq napisał:

    > Tutaj nie przemocy w stosunku do dziecka ze strony babci. A przekonywanie do mi
    > łości
    > do ojca za pomocą odbiernia kontaktów dziecku z babcia nie nauczy miłości do oj
    > ca.
    > Ona musi zobaczyć miłość ojca. Miłości nie da się wymusić, zabieraniem dziecka
    > babci.
    > Pozdrawiam serdecznie. Wiesz, nie chciałabym Ci robić przykrosci, ale zaczynam mieć wrażenie, że nie wiesz o czym piszesz. Dziecko jest manipulowane, babcia robi mu krzywdę i to jest przemoc. Nikt nie zamierza wymuszać i uczyć dziecka miłosci do ojca pozbawiając dziecko kontaktów z babcią, bo to dziecko ojca kocha, tylko, że babunia chce mu wmówić, że jest innaczej, co jest robieniem dziecku ogromnej krzywdy, bo w wieku 4 lat można dziecku wmówić wszystko.
    Mysle, że jeszcze nie miałaś złych doświadczeń z toksycznymi ludzmi, bo gdybyś miała to wiedziałabyś, że czasem z nimi nie da się żyć, bo w sposób niedopuszczalny ingerują w nasze życie, terroryzują nas. Psycholodzy sugerują 10 sposobów radzenia sobie z tymi osobnikami, tym 10 jest zerwanie z taką niszczącą nas osobą wszelkich kontaktów. Miłoscią nie przekonasz tych ludzi, czasem trzeba nawrzeszczeć ( co zalecają psycholodzy ), by pokazać tym ludziom, że nie jesteś bezbronna, a czasem się pożegać, by oszczędzić swoje zdrowie.
  • joshima 15.02.13, 12:07
    mskaiq napisał:

    > Tutaj nie przemocy w stosunku do dziecka ze strony babci.
    Alez oczywiscie, że jest. Dziecko jest poddawana przemocy psychicznej i ma robioną wode z mózgu. To jest przemoc.


    > A przekonywanie do miłości
    > do ojca za pomocą odbiernia kontaktów dziecku z babcia nie nauczy miłości do oj
    > ca.
    Teraz priorytetem jest ochrona dziecka przed toksyczną babką. Na odbudowę zaufania do ojca będzie jeszcze czas, To są dwie różne kwestie, które tu bez sensu łączysz.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • alina331 15.02.13, 10:58
    Szczerze powiem, że nie trafia do mnie Twój tok myślenia.

    Za to, że babka małej zachowuje się, jak idiotka, ojciec ma coś udowadniać dziecku? Jak bardziej może udowodnić swoją miłość, niż udowadnia ją teraz, bawiąc się, spędzając z nią czas, zabierając na spacery, zapewniając wszelakie rozrywki, tuląc i mówiąc, że kocha, że jest małą pchełką, słoneczkiem, kurczaczkiem i co bądź? Ma mówić kocham Cię dwa razy głośniej? Nie czujemy się w obowiązku dodatkowo udowadniać swojej miłości do dziecka, niż to robimy, tylko dlatego, że moja matka ma swoje widzi mi się.

    A miłości dziecka do babci nie niszczę, zaprosiłam ją do nas, może siedzieć i bawić się, ile potrzebuje z dzieckiem w jej pokoju. A to, że babka przez prawie 4 lata, poza zabieraniem wnuczki do siebie, również przychodziła do nas i nie stanowiło to dla niej problemu, a nagle, bo się postawiliśmy i postanowiliśmy nie godzić na jej praktyki, stwierdziła, że jesteśmy agresywni i nie może widzieć się z małą z tego powodu, to już jej problem. Dziwne, że przez 4ry lata nie zauważyła, w jakim domu dziecko żyje i nie widziała problemu z przychodzeniem, dopiero teraz ją olśniło.

    Konflikt w rodzinie niestety jest i będzie, rodzina już dawno się podzieliła na dwa obozy, nasza postawa tego nie zmieni, matka nagle nie przestanie jątrzyć, bo ma taki charakter i nie widzi w sobie winy - a uwierz, wcześniej próbowałam prośbą, rozmową, dawałam jej tysiące szans, byłam uległa, zawsze widziałam winę w sobie i siebie zadręczałam, że może ona ma racje, może to ja jestem ta niedobra. Wszystko ok, ja cięgi na siebie przyjmować mogę, ale jak już zahaczyła o dziecko, to mi się to przestało podobać, zaniepokoiłam się kłamaniem dziecka, parę miłych tu osób pomogło mi dostrzec problem i zmienić kierunek myślenia w tej sprawie. Wojny żadnej nie toczę, postanowiłam po prostu powiedzieć nie, nie spodobało mi się to, co robisz, do czego mam prawo, a babka ma obowiązek zastosować moje polecenie wychowawcze. Wojna byłaby wtedy, gdybym powiedziała nie, nie możesz się w ogóle widzieć z dzieckiem, bo nie, bo taki mam kaprys. Ja doskonale sobie zdaję sprawę, że kontakty z nią są ważne dla mojego dziecka, dlatego staram się wybrać jakieś rozsądne rozwiązanie i dlatego w ogóle chociażby tu napisałam - bo nie chcę dziecku zrobić krzywdy.

    A co, jeśli nawet sprawa byłaby zażegnana, stosując Twoją radę, a babka by wymyśliła dla odmiany co innego (bo wymyśla cały czas coś odkąd pamiętam i nie zmienię tego za pomocą czarodziejskiego pstryczka) np. mamusia Cię bije, to znów ja bym miała udowadniać moją miłość? A potem, tatuś Cię molestuje, a w ogóle to najlepiej będzie Ci, jak zamieszkasz z babcią. Nie chcę moich relacji z dzieckiem budować na ciągłym udowadnianiu naszej wartości, jako rodziców, chcę się po prostu cieszyć się dzieckiem, a ono, by cieszyło się, że ma fajnych rodziców.
  • basiastel 15.02.13, 11:52
    Ładnie to ujęłaś, walczcie o normalne życie dla Was i Waszego dziecka, nie pozwólcie, by pokiereszowana emocjonalnie kobieta je niszczyła.
  • alina331 15.02.13, 13:55
    Dzięki :) Aczkolwiek widzę, jak dużo pracy jeszcze przede mną nad sobą samą. Najdalej ja wczoraj, kiedy to moja matka przez parę godzin do późnego wieczora strzelała sobie bez pardonu we mnie sms'ami, znów miałam to okropne poczucie winy, że może ona ma rację, że może rzeczywiście coś ze mną nie tak, że cierpię, jak mi to zarzuciła, na psychopatię. Autentycznie musiałam pójść do łazienki przed lustro i się spoliczkować :) bo wiem, że to typowe myśli osoby, która przez lata żyła z toksyczną osobą.
  • joshima 15.02.13, 13:59
    Znajdź w swojej okolicy grupę wsparcia dla DDD a jak nie masz to przynajmniej na ich stronę sobie pójdź. Po drugie zmień numer telefonu. Mamy nie musisz nowego podawać. Ewentualnie po pierwszym SMSie wyłącz. Komórki mają taką przyjemną funkcję. Ewentualnie zainstaluj sobie oprogramowanie, które Ci będzie automatycznie wycinać SMSy nadane ze wskazanego numeru.

    I nie daj się. To co uprawia Twoja mama to przemoc psychiczna. Nie musisz tego znosić. Aha. Możesz ją powiadomić, że takie nękanie jest karalne.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • mskaiq 15.02.13, 12:06
    Piszesz że ojciec robi wiele dla dziecka i ciągle udowadnia swoja miłość. Co się dzieje
    takiego, że dziecko mówi, że ją bije ?
    Myśle, że problem może być w tym co ojciec mówi na temat babci do dziecka. Kiedy
    jest przeciwko babci, dziecko może to odczuwać jako wrogość w stosunku do niej.
    To samo dotyczy rodziny ojca.

    Zaprosiłaś babcię do siebie, ale nie zrobiłaś tego dlatego, że chciałabyś aby Twoja
    matka mogła pobyć z wami. Intencją zaproszenia jej do domu jak tutaj to napisałaś
    było ograniczenie kontaktów, albo ich całkowite zaniechanie.
    Piszesz o konflikcie rodzinnym. Być może ten konflikt nie pozwala przychodzić babci
    do Ciebie i dla Twojej matki w tym momencie jedyną opcją jest wojna z wami.

    Myślę, że jest szansa aby to co Tobie się nie udało z matką, zrobiło za Ciebie
    dziecko. Babka bardzo kocha Twoje dziecko, miłość zmienia ludzi. Miłość może
    rozpuścić cała jej złość i nienawiść. Widziałem wiele razy takie przypadki.

    Nie musisz udowadniać miłości do córki, unikaj mówienia czegoklwiek złego
    na temat swojej matki. Miłość przeciwko miłości to najsilniejszy konflikt jaki
    pojawia się w człowieku. Ten konflikt jest najbardziej niszczącym konfliktem
    jaki znam.
    Pozdrawiam serdecznie.




    dzecka z ojcem
  • joshima 15.02.13, 12:17
    mskaiq napisał:

    > Piszesz że ojciec robi wiele dla dziecka i ciągle udowadnia swoja miłość. Co si
    > ę dzieje takiego, że dziecko mówi, że ją bije ?
    Dziecko podlega przemocy fizycznej babci, która uzywa swoich talentów do robienia mu wody z mózgu. Nie rozumiesz?

    > Zaprosiłaś babcię do siebie, ale nie zrobiłaś tego dlatego, że...
    No tak. Ty przecież wiesz lepiej dlaczego ona to zrobiła. Weź kobieto się lecz.

    > Myślę, że jest szansa aby to co Tobie się nie udało z matką, zrobiło za Ciebie
    > dziecko.
    Naprawdę się lecz.

    > Babka bardzo kocha Twoje dziecko
    Jasne i dlatego nim manipuluje, używa do swych chorych celów i je krzywdzi. Rzeczywiście wieeelka miłość. Aż strach pomyśleć, że Ty też tak możesz kogoś kochać i nie widziec w tym nic złego.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • mskaiq 15.02.13, 13:41
    joshima napisała:
    > Dziecko podlega przemocy fizycznej babci, która uzywa swoich talentów do robien
    > ia mu wody z mózgu. Nie rozumiesz?
    Skąd to wiesz ? To tylko domysł. Gdyby babcia atakowała ojca albo matkę to
    dziecko byłoby przeciwko babci. Być może babcia to rozumie.

    > No tak. Ty przecież wiesz lepiej dlaczego ona to zrobiła. Weź kobieto się lecz.
    To zostało napisane, to nie pochodzi to ode mnie tylko z rad udzielanych autorce.
    >Naprawdę się lecz.
    Dziekuję za radę, ale nie skorzystam.

    > Jasne i dlatego nim manipuluje, używa do swych chorych celów i je krzywdzi. Rze
    > czywiście wieeelka miłość. Aż strach pomyśleć, że Ty też tak możesz kogoś kocha
    > ć i nie widziec w tym nic złego.
    Czy słyszałaś jak manipuleje babcia ? To tylko domysły niczym nie oparte.
    Nie rozumiem dlaczego próbujesz podważać miłość dziecka do babci i babci
    do dziecka. Przecież matka pisze że taka miłość istnieje.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • joshima 15.02.13, 13:56
    mskaiq napisał:

    > joshima napisała:
    > > Dziecko podlega przemocy fizycznej babci, która uzywa swoich talentów do
    > robien
    > > ia mu wody z mózgu. Nie rozumiesz?
    > Skąd to wiesz ? To tylko domysł.
    Nie domysł. Sytuacja została przedstawiona przez autorkę wątku jasno. Zarówno co do jej relacji z mężem i córką (oraz między nimi) jak i co do tego jaką osobą jest jej matka. Naprawdę nie ma podstaw, żeby jej nie wierzyć. Jeśli Ty nie wierzysz to Twoja sprawa a ona nie ma powodów, żeby Ci się tłumaczyć. Robi to co najlepsze dla jej córki nawet jeśli ty uważasz coś innego. Jesteś ostatnią osobą, która mogłaby wiedzieć co dla tego dziecka jest najlepsze. Bo nie znacz ani dziecka ani jego rodziców ani jego babci (zakładam, że nie jesteś ta babcią). I przestań uprawiać tę idiotyczną filozofię bo jesteś po prostu śmieszna.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • basiastel 15.02.13, 14:22
    Wiesz co, to jest 4 letnie dziecko. Dzieci potrzebują miłości i kochają bliskich nawet wtedy, gdy robią im krzywdę.
  • demonii.larua 15.02.13, 21:30
    odbierz pocztę, proszę ;)
    --
    Nie zatrudniaj fachowca - bądź
    bohaterem w swoim domu.
  • basiastel 15.02.13, 12:49
    Nie teraz to juz pojechałeś po bandzie. U Ciebie wychodzi, że ta babcia to wzór cnót i wszyscy są winni, tylko nie ona. Ona - sierotka nie ma innego wyjscia.
    Teraz dla odmiany szukasz winy w tatusiu. Może i miłość zmienia ludzi, ale są bardzo często złe związki emocjonalne. Gdyby babcia kochała, to nie manipulowałaby dzieckiem.
    Znam taką chorą miłość babci do wnuka. Tak bardzo go kocha, że szantażowała go przy pomocy pieniędzy, by spędzał czas z nią, nie z własnym ojcem, a jej synem. Rozwaliła całą rodzinę, a z tego chłopaka uczyniła swojego niewolnika, taka była zakochana. Tak naprawdę toczyła brutalną walkę, by wnuk kochał tylko ją i nie obchodziło ją, że niszczy relacje tego dziecka z rodzicami, na których go napuszczała. Takie chore sytuacje zdarzają się w rodzinach. Wynikają z zaborczej i egoistycznej potrzeby bycia kochanym. Między rodzicami i ich własnymi dziećmi toczy się wtedy walka o względy dziecka i nie jest to zdrowa dla dziecka sytuacja. Miłość nie uzdrowi takiej chorej miłości i nie oczekuj, że 4 letnia dziewczynka nauczy babcię dobrze kochać.
  • mskaiq 15.02.13, 13:55
    Nie szukam winy w tatusiu. To dziecko mówi, że tatuś ją bije. Trzymaj sie faktów.
    Widzę, że przenosisz własnych doświadczenia na to co sie dzieje tutaj.
    To jest małe dziecko, ono nie jest przekupywane pieniędzmi. Takie dziecko nie
    rozumie pieniedzy. Ono rozumie miłość bo to dla dziecka jest niezbednie ważne.
    Dziecko pozbawione miłości sie nie rozwija co jest poza jakąkolwiek wątpliwością
    udowodnione jest to przez nauke.
    Kocha ją babcia, mama i ojciec ale z jakiegos powodu uważa że ją bije.
    Być może to bicie oznacza u niej, że rani ją mówiąc źle o babci. Budzi
    konflikt pomiedzy jedną miłością a drugą.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • alina331 15.02.13, 14:06
    Pomijając już fakt, że dziecko mówi, że tata bije, bo tak babcia chce usłyszeć i podjudza uwierz (w domu mówi co innego), to nie wiem, czy Ty masz dziecko?

    3-4 latki często opowiadają to, co im ślina na język przyniesie. Raz też wróciła od babci i stwierdziła, że babcia ją zbiła po plecach, a tu mogę mieć pewność, że przemocy na pewno moja matka nie używa, razu pewnego stwierdziła, że nie kocha kotka, że koleżanka wylała na nią kompot w przedszkolu i postawiła ją (ta koleżanka) w kącie oraz że ma mrówki pod łóżkiem, które nie dają jej spać, tylko po to, żeby spać z nami. Takie małe dziecko mówi nieprawdę tak samo prosto, jak robi siku, bo nie czuje jeszcze różnicy prawda-nieprawda, jest za małe.
  • basiastel 15.02.13, 14:37
    A czy nie dostrzegasz, że temat bicia jest wywołany przez babcię? Czy dla Ciebie jest normalne, że babcia pyta dziecko czy jest bite? Czy nie widzisz, że babunia ma skłonność do przemocy? Kto normalny wyskakuje do córki z groźbami i straszeniem jej policją? Dlaczego nie rozmawia z córką jak z pełnowartościowym człowiekiem tylko ją usiłuje rozstawiać po kątach? Chyba niepotrzebnie dopatrujesz się szeregu ukrytych powodów tej sytuacji, na które masz tylko jedno rozwiązanie - miłość. Dzieje się źle i trzeba podjąć konkretne działania, by sytuację uzdrowić.
  • joshima 15.02.13, 14:01
    basiastel napisała:

    > Nie teraz to juz pojechałeś po bandzie.
    Może przestańmy już karmić trolla? To co piszesz to jakbyś rzucał grochem o ścianę :)


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • alina331 15.02.13, 13:55
    mskaiq napisał:

    > Piszesz że ojciec robi wiele dla dziecka i ciągle udowadnia swoja miłość. Co si
    > ę dzieje
    > takiego, że dziecko mówi, że ją bije ?
    > Myśle, że problem może być w tym co ojciec mówi na temat babci do dziecka. Kied
    > y
    > jest przeciwko babci, dziecko może to odczuwać jako wrogość w stosunku do niej.
    >
    > To samo dotyczy rodziny ojca.

    Mój mąż mojej matki po prostu nie lubi. Ale nie ma w zwyczaju mówić przy dziecku czegokolwiek złego na nią, tak jak ja na jego rodziców. Dziecko jest poza naszymi stosunkami z nią.

    >
    > Zaprosiłaś babcię do siebie, ale nie zrobiłaś tego dlatego, że chciałabyś aby T
    > woja
    > matka mogła pobyć z wami. Intencją zaproszenia jej do domu jak tutaj to napisał
    > aś
    > było ograniczenie kontaktów, albo ich całkowite zaniechanie.
    > Piszesz o konflikcie rodzinnym. Być może ten konflikt nie pozwala przychodzić b
    > abci
    > do Ciebie i dla Twojej matki w tym momencie jedyną opcją jest wojna z wami.

    Żeby była jasność, ja z nią pobyć nie chce, chce z nią pobyć moja córka oraz jak twierdzi, ona, więc zaprosiłam ją, by pobyły razem w pokoju dziecka, ale ażeby brandzlowanie w głowie mojemu dziecku było uniemożliwione. Nie zamierzam jej ograniczać kontaktów, jak napisałam, 4ry lata potrafiła przyjechać do nas, nawet jak byłyśmy pokłócone, wparować jak gdyby nigdy nic, a nagle ją olśniło, że jej coś grozi i wymyśla, jaka to agresywna jestem wobec niej, bo parę razy po prostu na nią nakrzyczałam, bo już nie mogłam znieść jej głupot.

    >
    > Myślę, że jest szansa aby to co Tobie się nie udało z matką, zrobiło za Ciebie
    > dziecko. Babka bardzo kocha Twoje dziecko, miłość zmienia ludzi. Miłość może
    > rozpuścić cała jej złość i nienawiść. Widziałem wiele razy takie przypadki.
    >
    > Nie musisz udowadniać miłości do córki, unikaj mówienia czegoklwiek złego
    > na temat swojej matki. Miłość przeciwko miłości to najsilniejszy konflikt jaki
    > pojawia się w człowieku. Ten konflikt jest najbardziej niszczącym konfliktem
    > jaki znam.
    > Pozdrawiam serdecznie.

    Wiesz co, ktoś, kto nigdy z kimś takim nie żył, jak moja matka, nie wie, jak taka osoba potrafi działać, jak potrafi podkopać dołek, dołek dołka, dołek dołka dołka, angażując w swoje gierki, pod przykrywką inteligentnej, przemiłej osoby na poziomie, kochanej babuni zatroskanej o los wnuczki i córki, wszystkich, począwszy od znajomych, skończywszy na lekarzu pierwszego kontaktu, jak potrafi wkraść się po raz setny do naszego życia, sprawić, byśmy jej zaufali, być słodka niczym wisienka na weselnym torcie, kupować prezenty, strzelać achami i ochami na prawo i lewo, a w najmniej oczekiwanym momencie wbić nóż prosto w serce tylko dlatego, że się sprzeciwiliśmy, że pokazaliśmy własne zdanie. Samą miłością niestety niczego się nie zdziała z taką osobą.

    Twierdzisz to, co twierdzisz, bo nie wiesz, jak jest żyć z nieustającym poczuciem, że jest się gorszym, zerem, które matka wbija w głowę dziecku od parolatki po dorosłe życie, jak to jest trząść się, ilekroć jej auto podjeżdża pod dom i choćbym rzygała sercami wielkości Pałacu Kultury w stronę mojej matki, to i tak nie uzdrowi to sytuacji. Niezliczone ilości razy przymykałam oko, mówiłam ok, dobra, ustąpię, przecież ona jest w środku dobrą osobą, jestem młodsza, niech wyjdzie na jej, całą moją złość chowałam gdzieś głęboko i ilekroć tak robiłam, tylekroć razy się zawodziłam, a wszystko, dosłownie wszystko w najmniejszym detalu powiedziane jej w zaufaniu było wykorzystywane przeciwko mnie, a jej miłość, co do której się zarzekała, jak to jesteśmy przez nią kochane, przestawało mieć dla niej już takie znaczenie, okazywało się, że ważniejsze jest to, by dowalić córce i postawić na swoim, udowodnić, że to ona ma rację, ja mam stulić pysk (dosłownie), a jak nie, to ona gó...arę (30letnią) nauczy rozumu z pomocą policji, opieki, sądu itd. itp..

    Tego, że nie próbowałam uzdrowić sytuacji, niestety, nie mogę sobie zarzucić.
  • joshima 15.02.13, 14:02
    1. Nie musisz się tłumaczyć.
    2. Nie karmmy już trolla.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • Gość: Ada IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 15.02.13, 14:17
    Ta babcia zrobi Twojej córce wiecej złego niż dobrego. Chronic corkę! nie wystawiać jej na konfrontacje z nią, że jeszcze raz powtorzę....
    Trzymaj się.
  • joshima 15.02.13, 01:18
    alina331 napisał(a):

    > Ja nie toczę wojny, tylko zaprosiłam babcię w odwiedziny do wnuczki, pozostawia
    > jąc jej dowolność wyboru dnia i godziny.

    Nie słuchaj jej. Plecie.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • Gość: Ada IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 15.02.13, 00:20
    Słuchaj, jak Tobie się trudno skonfrontować z matka, czy przeciwstawić, to co dopiero małemu dziecku? Jest bez szans. Nie zachecaj Małej do konfrotnacji, jest za mała i zbyt bezradna. Ty i mąż musicie stawić babie czoła. To strasznie tokstyczna sytuacja kiedy dziecko jest w jakis sposob zmuszone obracać sie przeciwko własnemu tacie i jeśli bliska osoba źle o rodzicu mówi ! Twojej corce należy sie ochrona przed tą toksyczną babą, bo będzie jej robić to, co Tobie. Masz to jak w banku.

    A rozmowy z matką nagrywaj, informujac ją o tym, żebyś miała dowód na to, że nie byłaś agresywna. Gdyby baba zdecydowała się przyjść, zaprosiłabym jeszcze przyjaciołkę żeby mieć świadka ewentualnej awantury. Serdecznie Ci współczuję sytuacji.
    Absolutnie nie posłałabym dziecka do takiej babci.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka