Dodaj do ulubionych

jak radzić sobie ze złością i agresją dziecka?

06.09.13, 11:11
Witam, piszę natchniona dzisiejszymi porannymi wydarzeniami. Mój synek ma 3lata i 9mcy, w ubiegłym roku zaczął chodzić do przedszkola, w tym roku kontynuuje ale z innymi paniami. Chodzi chętnie, jest zmotywowany, pani go bardzo chwali, że bardzo grzeczny, wdrożony czyli wie juz co z czym w przedszkolu i o co chodzi, ze się słucha, ze komunikuje wszystkie potrzeby itd. jest dzieckiem inteligentnym, bardzo gadatliwym, w tej swojej gadatliwości czasem mówi różne głupotki ale jakos sobie z tym radzimy.Ale do rzeczy:
dzisiejsza sytuacja: obudził sie o 6 do przedszkola wychodzimy o 8:15 wię do wyjścia mega dużo czasu. Zapytał czy może obejrzeć bajeczke w pizamie wiec ok ale powiedzialam ze mama sie idzie ubierac a potem robie sniadanko i trzeba bedzie bajki przerwac. Zgodzil sie. Obejrzal 3 bajeczki na jimjamie, przed ostatnia powiedzialam ze po tej bajeczce konczymy. zapytał"po Kubusiu Puchatku?" "tak". Nigdy nie przerwalam mu bajki tzn nie wylaczylam w trakcie, zawsze mowie przed ostatnia baja ze to ostatnia i po niej wyłączamy. Dzis skonczył się Kubuś Puchatek wiec mowie"ok, konczymy, pora na sniadanko". Wtedy sie zaczelo. "Ja i tak nie bede jadl!!!, idz stad , uciekaj! nie chce cie widziec! zgub sie, zgiń!" Włączył telewizor z powrotem, uruchomil sie kanal z wiadomosciami, lleży na kanapie i twardo oglada. Ja wychodze do kuchni, przypominam ze tak sie umawialismy i pora na sniadanko bo spoznimy sie do przedszkola i do pracy, mówie ze czakam w kuchni.Słysze z kuchni ze rzucil pilotem, nie reaguje, mam nadzieje ze za chwile mu minie. Niestety, wybiega z pokoju, wrzeszczy tzn warczy na mnie, wydaje dzikie dzwieki, okłada mnie piesciami,łapię jego rączki i głośno mówie ze nie wolno, to nic nie daje, odprowadzam go do sypialni, wrzeszczy dalej, rzauca we mnie kapciami, poduszka czym popadnie. Mówie ze tak nie wolno, ze nie podoba mi sie jego zachowanie i ma zostac w pokoju, jak mu przejdzie ja czekam w kuchni. Niestety, wybiega z pokoju łapiac po drodze but i rzuca we mnie, i dalej z piesciami, znowu łapię ręce ale to nie pomaga, kopie, próbuje gryzc.... konczy sie klapsem. Moja porazka, mam wyrzuty sumienia choc wiem ze jestem tylko człowiekiem. Wnerwiłam się to fakt... Rozpłakał się, po jakims czasie przeprosił no i potem poszło szybko i sprawnie czyli ubieranie, jedzenie, mycie zebow. Wszystko zrobil sam w mojej asyście i przy moich pochwałach a normalnie nie chce mu sie samemu ubierac. Co powinnam zrobić kiedy dziecko mnie bije, kopie, wykrzykuje ze mnie nie chce widziec, kaze uciekac itd. dzis poleglam ale to chyba dlatego ze to szarpanie trwalo juz długo a czas naglił no i chyba tez juz nic innego nie przyszlo mi do głowy no i oczywiście nerwy.... Takie zachowania nie zdarzaja mu sie bardzo czesto ale jednak, raz max dwa w tygodniu. Przeczytałam wiele mądrych ksiązek ale czasem wymiekam.
Edytor zaawansowany
  • joshima 06.09.13, 11:45
    jap.el napisał(a):

    >Wtedy sie zaczelo. "Ja i tak ni
    > e bede jadl!!!, idz stad , uciekaj! nie chce cie widziec! zgub sie, zgiń!" Włąc
    > zył telewizor z powrotem, uruchomil sie kanal z wiadomosciami...
    Takie ataki złości i teksty w tym wiekiem, to normalna sprawa. Jednak to, że dziecko w tym wieku potrafi i może sobie samo włączyć TV to juz poważny błąd. Przynajmniej moim zdaniem.

    > konczy sie klapsem. Moja porazka
    Prawdę mówiąc trudno się dziwić. Pozostaje wyciągnąć wnioski z tej sytuacji. Bajki rano to b. zły pomysł.


    > Co powinnam zrobić kiedy dziecko mnie bije, kopie, wykrzykuje ze
    > mnie nie chce widziec, kaze uciekac itd.
    Skoro biegnie za Tobą i w ciebie rzuca to pozostaje tylko przytrzymać aż ochłonie. Wykrzykiwane teksty trzeba raczej puścić mimo uszu. Dziecko w tym wieku ma ograniczoną umiejętność werbalnego wyrażania złości i używa tekstów jakie zna.

    > to szarpanie trwalo juz długo a czas naglił no i chyba tez juz nic innego nie p
    > rzyszlo mi do głowy no i oczywiście nerwy....
    Dokładnie. Jeśli do porannej złości dziecka dodamy pośpiech mamy, która chce akcję skrócić, to eskalacja jest gwarantowana.

    Pozostaje przyjąć do wiadomości, że to taki wiek. W chwilach gdy jest spokojny rozmawiać o zajściach, o tym czego nie można a co można w zamian i czekać aż burza rozwojowa minie. Aha no i przewidywać i unikać konfliktowych sytuacji. Bardzo prawdopodobne, że gdybyś mu odmówiła tych bajek burza też bu się rozpętała, ale stałoby się to znacznie wcześniej i miałabyś większy margines czasowy na działanie.
    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • magdalenas9 07.09.13, 21:59
    też mam wrażenie, że bajki rano to nie najlepszy pomysł.
    dzieci często jakoś agresywnie po ich zakończeniu reagują. lepiej je przesunąć na inną porę dnia.
    --
    Tutaj zaglądam i ciągle się uczę ;): www.sosrodzice.pl/
  • Gość: iksińska IP: *.hist.uj.edu.pl 06.09.13, 12:15
    Generalnie zgadzam się z Joshimą, poza jednym - moim zdaniem w porannych bajkach nie ma nic złego zwłaszcza, jeśli dziecko nie przesadza z ich ilością. Tyle, że zmieniłabym kolejność - pobudka, póki młode rozespane szybciutkie ubieranie, siusianie i tp., śniadanie my akurat stadnie jemy z dinozaurem Barney'em tudzież innym Bulibą lub piosenkami w tle (inne posiłki zjadamy bez "akompaniamentu", jednak osobiście nie jestem zwolenniczką "celebrowania jedzenia" - przy pozostałych po prostu rozmawiamy, przy śniadaniu także - o tym, co się dzieje na ekranie i jak to się ma do naszej codzienności tak najogólniej ujmując - bajek bez przekazu nie oglądamy, nie oglądamy także "tak po prostu", telewizora w domu nie mamy), a zaraz po śniadaniu robimy latopowi "pa-pa" i maszerujemy na plac zabaw, a później do żłobka/przedszkola (z domu wychodzimy koło... wpół do szóstej rano - mam domowe ranne ptaszki, na dodatek bajkowo-placozabawowe wymuszacze, które przed wyjściem muszą zaliczyć i jedno, i drugie). Oczywiście są i tego "kwiatkowate" skutki - młodsza (2 lata) nauczyła się dyskutować nie tylko z laptopem - w efekcie owego "pa-pa" wysiadając z autobusu ciągnie za sobą własny wózek, zabawki, pelerynę i co tam jeszcze ma, rozkazując: "wóziek oć" (wózek, chodź), "łopata oć", "palasiol oć" i inne tym podobne. Mina współpasażerów... ;-p
  • joshima 06.09.13, 12:58
    Gość portalu: iksińska napisał(a):

    > Generalnie zgadzam się z Joshimą, poza jednym - moim zdaniem w porannych bajkac
    > h nie ma nic złego zwłaszcza, jeśli dziecko nie przesadza z ich ilością. Tyle,
    > że zmieniłabym kolejność
    I uważasz, że nie doszłoby do awantury jeśli mama powiedziałaby: "już dość, wychodzimy". A przyzwyczajanie dziecka do wrzucania w siebie posiłku przed ekranem TV uważam za głupi pomysł. Nie uważam, że poranne bajki są złe. Uważam, że to źle, że tak małe dziecko samo sobie włącza TV. Uważam też, że w przypadku tego konkretnego dziecka, w tym momencie jego życia lepiej tych bajek rano nie puszczać jeśli się chce uniknąć awantury porannej.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • Gość: iksińska IP: *.hist.uj.edu.pl 06.09.13, 13:39
    Joshimo - ja nie twierdzę, że mam "receptę" na konkretne dziecko. Ja przywołuję własne zdanie na ten temat i swój stosunek do porannych bajek - u nas się bez awantur obywa, a jest miło i wesoło. Życie rodzinne i wychowanie dziecka to nie powielanie schematów - u jednego coś działa, u innego nie. Cudze4 opinie i poglądy nie stają się złe tylko dlatego, że są cudze i od moich odmienne. Posiłku w siebie nie wrzucamy, tylko go zjadamy - podczas rozmowy i oglądania bajki - nie przypadkowej i "jak leci" - żeby nie było. Nie trzeba też mówić "już dość, wychodzimy" - bo na takie dictum i moje dzieci urządziłyby ryk ze spazmami. Ja po prostu własne namawiam wtedy na wyjście na plac zabaw, zachęcam jakąś "placową atrakcją" i jeszcze dwa razy chyba powtarzać nie musiałam.

    "Uważam też, że w przypadku tego konkretnego dziecka, w tym momencie jego życia lepiej tych bajek rano nie puszczać jeśli się chce uniknąć awantury porannej." Szanuję Twoje zdanie, niemniej nie sądzę, by było to antidotum na awanturę, ponieważ - jak sama zauważyłaś - odmowa porannej bai także może awanturę wywołać. Podałam tylko własne pomysły, a Autorka skorzysta lub nie. Podobnie, jak z Twoich. To moje i Twoje rady, a nie: jedynie słuszne.

    Różnica jest jedna - ja piszę, że nie zgadzam się z Tobą w jednej kwestii, Ty - że mój sposób jest głupi. Zastanów się więc nad poziomem własnych wypowiedzi Joshimo. Pozdrawiam.
  • twojabogini 06.09.13, 13:46
    Małe dzieci reagują agresją na frustrację oraz na wiele innych uczuć, emocji sytuacji, którym nie są w stanie sprostać. Mało tego jest to reakcja naturalna i powszechne. Nie powinniśmy zrównywać agresji osoby dojrzałej (stosującej agresję instrumentalnie: "mam intencję kogoś skrzywdzić lub zmusić do czegoś, więc stosuje przemoc") z agresja dziecka (u którego reakcja agresywna jest wyrazem bezsilności, komunikatem, a nie celowym działaniem). Sama zapewne wiesz, że choć synek zachowywał się agresywnie nie miał zamiaru cię skrzywdzić.
    Warto ustalić z czym sobie nie radzi, co spowodowało jego wybuch, stanowiący symptom bezsilności lub innych trudnych uczuć jakich doznawał.
    Sugerujesz, zauważ, że przyczyna może tkwić w przedszkolu, w zmianie pań - od tej informacji zaczęłaś, więc uznałaś ja za ważną. Z drugiej strony od razu podkreślasz, że dziecko jest dobrze zaadoptowane itp. powołując się na opinie pani, zakładam więc, że wolałabyś, aby nie okazało się, że problem jest w przedszkolu i że dziecko jest uczęszczaniem do przedszkola z takich czy innych przyczyn sfrustrowane. (To nie byłoby niczym nienaturalnym, nawet dorosły czułby się sfrustrowany przebywając na małej przestrzeni z grupą trzy-czterolatków, które nie przyswoiły jeszcze zasad funkcjonowania społecznego, już samo natężenie hałasu bywa męczące).
    Równie możliwe jest, że wybuch był spowodowany niechęcią do zaprzestania oglądania bajek. Obserwując swoje dziecko łatwo ustalisz przyczynę i zapobiegniesz wybuchom, choć nie zapobiegniesz wszystkim agresywnym zachowaniom.
    Pytasz tez jak reagować podczas wybuchu złości. Jeśli czujesz, że "nie wytrzymasz" - warto na chwilę opuścić scenę dramatu, o ile tylko dziecko będzie bezpieczne - bo w takich momentach w agresora może zamienić się rodzic. Warto w takiej sytuacji w małym potworze zobaczyć małego bezsilnego człowieka, który ciska przedmiotami, złorzeczy, walczy...i prosi o zrozumienie. Gdy nauczyłam się odpowiednio patrzeć - złoszczące się dzieciaki zaczęły budzić moją czułość i empatię zamiast złości i bezsilności.
    Maluch ewidentnie biegał za tobą i chciał konfrontacji. Warto wtedy powiedzieć szczerze - boli mnie i złości kiedy mnie bijesz (niekoniecznie słodkim tonem - to sprzeczny komunikat) - czemu jesteś zły? Czy mogę ci pomóc?Ale warto też wiedzieć, że dziecko nie umie jeszcze wyrażać swoich myśli i emocji wiec najpewniej nie będzie umiało sformułować odpowiedzi. na to potrzeba jeszcze paru lat. Kierując się intuicją za każdym razem warto dziecko uspokoić (nie wpadając przy tym w nerwy), a potem kierując się intuicją ustalić przyczynę frustracji.

    ostatni aspekt sprawy - uważam, ze jeśli rodzic przekroczył granice i w złości uderzył dziecko, powinien otwarcie powiedzieć dziecku co czuje, unikając obwiniania dziecka. Komunikat "przepraszam, że cie uderzyłam, ale tak mnie zezłościłeś..." - to jak lekcja - kiedy ktoś mnie złości mogę go zbić. Warto inaczej - jest mi przykro, że aż tak się zdenerwowałam, następnym razem postaram się nad sobą panować, wybacz mi i nie gniewaj się, nie chciałam żeby było ci przykro, ani żeby cię zabolało. Wystarczy.
  • Gość: Ada IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 06.09.13, 14:08
    Robic dokladnie to, co robisz, minus klaps.
    Ewentualnie zmienic kolejnosc i wlaczyc bajke po sniadanku i ubraniu sie.
  • verdana 06.09.13, 15:45
    J.w. + wyłączyć telewizor i absolutnie nie dopuścić do tego, aby dziecko oglądało demonstracyjnie dalej bez Twojej zgody. Nie wierzę, abyś nie była w stanie zabrać trzylatka sprzed telewizora.
    Akcja powinna wyglądać mniej -więcej tak. Wyłączasz telewizor, niezależnie od wrzasków dziecka, dziecko nie chce jeść, wiec ubierasz go i zabierasz do przedszkola - bez śniadania. Trudno. Pokazałaś dziecku,że jeśli on chce oglądać, to Ty jesteś bezsilna.
    --
  • jap.el 06.09.13, 19:12
    Dziękuję za Wasze rady. Rozumiem wiek i niedojrzałość (mówiąc w skrócie), znam przyczynę zachowania (nie przedszkole, mały chodzi bardzo chętnie, problemem dzis nie bylo wyjscie do przedszkola) i zazwyczaj jest to odmowa czegoś co dziecko akurat sobie umysli. Zazwyczaj nie jest to tak ze mowie NIE i na tym koniec. licze sie z jego potrzebami i jesli ma np. kaprys isc robic kupke do łazienki z ulubiona zabawką to znia idzie. nie jestem typem tyranki. Jesli przed przedszkolem prosi o bajke, patrze na zegarek jesli jest czas to prosze bardzo ale od razu informuje- nie ma poczucia czasu wiec mówię ile bajek mamy czas obejrzec. W mysl pewnej mądrej książki o wychowaniu unikam mowienia nie, w zamian mowie np " za chwile bedziemy jedli obiad. bajkę obejrzymy po obiedzie. " U nas do niedawna dzialal sposob "po tej bajeczce musimy konczyc", teraz przestał. Z tym ze uwiesiłam się bajek, takie ataki złości pojawiaja sie zawsze przy jakiejs odmowie z mojej strony. Dzis akurat to byla bajka. Nie wiem jak reagowac, skoro trzymanie za rece nie dziala, Mlody miota sie, krzyczy, kopie, gryzie. mam trzymac az sie złamie? Ale to tez przemoc. Bo przeciez nie moge pozwolic sie bic. Ktos poradził oddalic sie kiedy czuje ze nie wytrzymam . dzis musialabym sie zamknac w lazience bo gdziekolwiek nie poszlam on przybiegal za mna i dalej okladal. A wydaje mi sie za zamkniecie sie w łazience mały potraktował by jako moja ucieczke.
    Ktos nie wyobrazal sobie ze 3 latek umie wlaczyc tv. ja nie wyobrazam sobie zeby przecietny 3-4 latek tego nie potrafil! Obserwuje wykonywanie tej czynności mnostwo razy i naprawde dziwilo by mnie ze dzicko nie zakuma ze tez jedyny czerwony przycisk na pilocie słuzy do właczania tv albo tez prosciej nie zauwazy ze nacisnmiecie guzika na tv powoduje jego wlaczenie.
  • joshima 06.09.13, 21:47
    jap.el napisał(a):

    > Ktos nie wyobrazal sobie ze 3 latek umie wlaczyc tv. ja nie wyobrazam sobie zeb
    > y przecietny 3-4 latek tego nie potrafil!
    Moja czterolatka nie potrafi. Bo i po co miałaby to umieć? Ta czynność nie jest jej potrzebna do niczego. Zamiast tego świetnie wycina nożyczkami i szyje igłą i nitką. Uważam, że to bardziej przydatne umiejętności iż włączanie elektrogadźetów.

    A jeśli chodzi o trzymanie. Czy miałabyś takie skrupuły gdyby Twoje dziecko w amoku zagrażało samo sobie? Przyszło Ci do głowy co by było gdyby tym butem walnął w lustro i odłamki spadły na niego? Albo gdyby w zasięgu rażenia było niemowlę? Czy przytrzymując dziecko wyrywające się na ulice pod nadjeżdżający samochód też masz opory? Nie przytrzymasz go w obawie, że to jest przemoc? Są sytuacje gdy użycie siły jest po prostu konieczne. Chyba sama się troszkę zakałapućkałaś...

    Obserwuje wykonywanie tej czynności m
    > nostwo razy i naprawde dziwilo by mnie ze dzicko nie zakuma ze tez jedyny czerw
    > ony przycisk na pilocie słuzy do właczania tv albo tez prosciej nie zauwazy ze
    > nacisnmiecie guzika na tv powoduje jego wlaczenie.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • Gość: Ada IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 06.09.13, 22:17
    Jesli nie chcesz sie z Malym mocowac, to odnos go w jakies bezpieczne miejsce. Swego czasu u nas to byl duzy fotel, nie zaden karny, po prostu uznalam, ze lepiej Mloda gdzies " uziemic" niz sie szarpac. Kiedy miala ataki furii, a ja czulam, ze moja fizyczna interwencja typu przytrzymywanie, ja jeszcze bardziej nakrecea ( bo tak bylo), to ja tam sadzalam. Zlazila, wiec odnosilam ja z powrotem az nie przeszlo.
    To wszystko minie, taki etap rozwoju, ale duzo cierpliwosci sie przydaje !
  • babyaggie 06.09.13, 22:23
    My też mamy czasem problem z okładaniem nas przez dziecko. To mamy ją trzymać aż się uspokoi? M można jej tak ręce połamać, bo tak się rzuca. To już chyba lepiej żeby skierowała agresję ja poduszkę lub pluszaka.
  • joshima 06.09.13, 22:27
    babyaggie napisała:

    > To już chyba lepiej żeby skierowała agresję ja poduszkę lub pluszaka.
    Jeśli się daje to pewnie, że lepiej, ale jeśli dziecko podąża za rodzicem (jak syn autorki) i w niego rzuca przedmiotami?


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • babyaggie 07.09.13, 04:34
    Serio radzisz by trzymać dziecko w szale aż się przestanie rzucać? Jakoś trudno mi to przełknąć. Nasza córka często po nas skacze szczególnie rano w łóżku im dłużej prosimy by przestała, bo nas to boli tym bardziej się nakręca i po chwili jest nie do opanowania. Skacze po głowie, ciągnie za włosy kopie. Nie wiem czy przytrzymanie jej nie będzie równoważne z klapsem? Dodam że jestem w 9 mies ciąży, boję się jej brykania i że zawsze była dzieckiem skaczacym czy pelzajacym głównie po mnie.
  • jap.el 07.09.13, 08:07
    No właśnie, masz rację. ja potrafię radzic sobie z wszelkimi fochami, demonstracjami mojego dziecka, które pojawiły się niedawno. Dotąd był dzieckiem spokojnym, ułozonym, usłuchanym w granicach rozsądku;)Nie potrafie jednak radzić sobie w jednej sytuacji - kiedy dziecko mnie okłada. Próbowałam wielu metod-odstawianie do sypialni (jak sie wyciszy, może mnie zawołać czy przyjsc do mnie, czekam w kuchni zeby go przytulic) ale to nie skutkuje moge go tam odprowadzac milion razy a on i tak wychodzi i dalej mnie szarpie z nerwami albo jeszcze bardziej go ten sposób nakrecał; próbowałam rozmawiać z nim jak juz się wyciszył, przeprosił, wtedy pytałam czy wie dlaczego tak sie zachowal, co go tak rozzłościło, zawsze mówił co było tym zapalnikiem, jest świadomy tego jak się zachowuje, z rozmowy wynikalo ze wie ze tak nie powinno sie robic, ze to złe zachowanie, na moje wi c pytanie " no to dlaczgo ?" odpowiada "nie wiem, jakos tak samo..." , czyli wiedze ma tylko nadchodzi sytuacja i po prostu SIĘ DZIEJE; próbowałam znikać z pola widzenia - zawsze goni za mną; próbowałam go wyciszyć od razu po wczesniejszej rozmowie rozmowa, klękam przed nim mówię głośno, spokojnie "nie nakrecaj sie, wiem ze jestes zły, mozesz isc .... i wyładować swoją złość, możesz zrobić to i to a potem mama cię przytuli i bedzie ok" - raz poskutkowało a następnym odniosłam wrazenie, że chęc nie poddania sie sugestiom mamy jest silniejsza, trzeba zrobić odwrotnie, na przekór.
    Długo nad tym wczoraj myslalam, musze znalezc rozwiazanie. Po dłuzszych przemysleniach doszlam do wniosku co tak naprawde mnie irytuje i doprowadza do przekroczenia granicy (dania klapsa)- otóż jest to fakt, że dziecko 3 letni mnie wali gdzie popadnie a ja ze stoickim spokojem sie bronie (łapie za rączki, tłumacze, odprowadzam w jakies miejsce), guzik daje to co robie a ten młodszy ode mnie o 30 lat dzieciak poniewiera mna dalej. Nie działa nic. Zadziałał tylko klaps...
  • verdana 07.09.13, 08:47
    Nie mów głośno i spokojnie "nie nakrecaj się itd", tylko krzyknij podniesionym głodem zdecydowanie i z wściekłością w głosie "Nie! Przestań natychmiast!!!", tak, aby dziecko wreszcie zrozumiało, jak bardzo jesteś wściekła. Spokojna rozmowa i tłumaczenia w tej sytuacji nie mają sensu, o wiele lepiej dziecku wytłumaczy Twoje uczucia pokazanie jak bardzo jesteś wściekła. Weź pod uwagę,z ę dziecko po prostu o tym nie wie. Ukrywasz - nie wiem po co - swoje prawdziwe uczucia, udajesz, a to nie działa. Nawrzeszcz raz a dobrze - też nie podziała od razu, ale przynajmniej da dziecku sygnał, ze to jest rzecz, której absolutnie nie tolerujesz.
    Co do włączania telewizora - nie umiesz wyłączyć go z kontaktu, zabrać pilota, zmienić kanałów? A w ostateczności przestawić w miejsce, gdzie dziecko nie dosięgnie?
    --
  • jap.el 07.09.13, 08:57
    tak jak powiedziałam, bajki to tylko przykład. nie mam potrzeby stawiać telewizora na szafie bo jego oglądanie nie jest punktem zapalnym codziennie - raz na ruski rok. pwodow moze byc tysiące, roznych. Co do pytania czy potrafię - tak, potrafię.
  • Gość: Ada IP: *.b-ras2.lmk.limerick.eircom.net 07.09.13, 09:30
    No to wyglada na to, ze nie ma zadnego wyjscia ;) Nic sie nie da, nie ma sensu lub nie skutkuje:) Moze Ty po prostu potrzebujesz zeby Ci ktos powspolczul trudnego momentu w rozwoju latorosli? ( pytam bez zadnej zlosliwosci).

    Co do pani w ciazy, w takiej sytuacji, po trzech ostrzerzeniach, maz wstaje, bierze corke pod pachy i wynosi do jej lozka.
  • joshima 07.09.13, 09:31
    babyaggie napisała:

    > Serio radzisz by trzymać dziecko w szale aż się przestanie rzucać?
    Jeśli miałoby zrobić krzywdę sobie albo np młodszemu rodzeństwu czy innej osobie to tak. Łatwo by Ci było przełknąć, gdyby dziecku się coś stało? Są odpowiednie techniki...

    > Nasza córka często po nas skacze szczególnie rano w łóżku im
    > dłużej prosimy by przestała, bo nas to boli tym bardziej się nakręca i po chwil
    > i jest nie do opanowania.
    Widać trzeba zmienić technikę. Ja bym na Twoim miejscu nie prosiła długo tylko po prostu zdjęła dziecko z siebie i postawiła obok łóżka.

    > Skacze po głowie, ciągnie za włosy kopie. Nie wiem czy przytrzymanie jej nie będzie równoważne z klapsem?

    Dla mnie nie. Klaps to wyładowanie swojej złości i frustracji. Przytrzymanie to określenie swoich granic do których rodzić tez ma prawo. Co więcej uczy dziecko, że wprawdzie bić nie wolno, ale można agresora powstrzymywać. Bo można.

    > Dodam że jestem w 9 mies ciąży, boję się jej brykania
    Tym bardziej natychmiast zdejmowałabym dziecko na podłogę. Najwyżej wpadnie w szał na dywanie co nikomu raczej nie grozi.

    > i że zawsze była dzieckiem skaczacym czy pelzajacym głównie po mnie.
    Skoro nigdy Ci to nie przeszkadzało lub nie umiałaś swojej granicy obronić to cóż się dziwić...


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • aqua48 08.09.13, 22:14
    babyaggie napisała:

    > Nasza córka często po nas skacze szczególnie rano w łóżku im
    > dłużej prosimy by przestała, bo nas to boli tym bardziej się nakręca i po chwil
    > i jest nie do opanowania.

    A dlaczego pozwalacie na to żeby się tak nakręcała? I PROSICIE zamiast wydać kategoryczne polecenie? a jeśli nie posłucha po prostu nie zdejmiecie jej z Waszego łóżka?

    >Skacze po głowie, ciągnie za włosy kopie. Nie wiem czy przytrzymanie jej nie będzie równoważne z klapsem? Dodam że jestem w 9 mies ciąży, boję się jej brykania

    Słusznie się boisz, dodam jeszcze pytanie : czy nie boisz się, że zacznie tak "brykać" po niemowlęciu? I zrobi mu nieodwracalną krzywdę, bo nie jest nauczona, że granicą jej zachcianek jest niewygoda i ból innego człowieka?
  • Gość: EwaM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.13, 17:17
    Przeczytałam opis sytuacji. A potem kilka komentarzy.
    Zastanawiam się czy zapytałaś Syna DLACZEGO tak się zachowuje.
    Spokojnie, siadając lub kucając, aby Wasze twarze były na tym samym poziomie (to buduje lepszę płaszczyznę porozumienia).
    Z mojego doświadczenia chłopcy, a później mężczyźni, mają utrudniony kontakt z własnymi emocjami.
    W związku z tym w wychowaniu chłopca szczególnie ważne jest uczenie go rozumienia własnych emocji. Tak jak widząc malucha, dajmy na to łapiącego się za siusiaka pytasz "chcesz siusiu?" - i uczysz go rozpoznawania potrzeb fizycznych, tak tutaj widząc wybuch złości możesz zapytać np. "widzę, że jesteś zdenerwowany, czy coś się stało?".
    Rozwijaj dalszy dialog pytaniami okazując jednocześnie zrozumienie.
    Mów przy tym o swoich emocjach. Powiedz np. " jest mi przykro kiedy tak się zachowujesz",
    " mam ochotę nakrzyczeć na Ciebie, ale to nie jest rozwiązanie".
    Wciągnij Syna do dyskusji.
    Doraźnie wytłumisz agresję, docelowo nauczysz Syna rozumieć siebie i innych. A to bezcenne :)
  • Gość: domza2 IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.09.13, 18:36
    Moim zdaniem za mało stanowczości. Co to znaczy, że dziecko się wściekło i sobie samo włączyło bajkę. Dla mnie to nie do pomyślenia. On włączył TV, mama wyszła do kuchni i jeszcze komunikuje, że czeka na dziecko grzecznie, aż się zdecyduje przyjść, a ono jednak się nie deceduje, tylko miota się, rzucając pilotem. Oto co robi oddanie trzylatkowi pełnej władzy i wszystkich decyzji. Nic dziwnego, że się miota. Ja bym wprowadziła jednak rządy rodzica -naprawdę da się, szanując własne dziecko, w większej mierze nim kierować. Dziecko się wtedy zdecydowanie lepiej czuje.
  • Gość: jap.el IP: *.tktelekom.pl 08.09.13, 19:16
    Niektóre wybuchy da się ugasić a może trafniej "nie spowodować wybuchu". Nie wdaję się z reguły w dyskusje z dzieckiem w takich momentach bo z doświadczenia wiem ze to działa zupełnie odwrotnie. a teraz cytaty z moich postów, błagam czytajcie ze zrozumieniem bo potem czepiacie sie co poniektóre rzeczy, które opisane były nie tak jak twierdzicie:
  • Gość: jap.el IP: *.tktelekom.pl 08.09.13, 19:17
    Włączył telewizor z powrotem, uruchomil sie kanal z wiadomosciami, lleży na kanapie i twardo oglada.

  • Gość: domza2 IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.09.13, 20:42
    Tak zrozumiałam, dziecko samo włączyło TV - nadal dla mnie nie do pomyślenia. Moje dziecko nie dotyka pilota, nie jest to przedmiot należący do dziecka , w jego rozporządzeniu. gdy ja mówię, że koniec oglądania to jest koniec. Nadal utrzymuję, że za mało stanowczości.
  • Gość: EwaM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.13, 21:16
    Takie zachowanie może wskazywać na jakiś głębszy problem.
    Piszesz, że to zachowanie trwa od niedawna (wczoraj/dziś?). Nie patrz na dziecko jak na wroga. I nie zakładaj, że On tak patrzy na Ciebie.
    Rozmowa to nie to samo co "dyskusje" - rzeczywiście nie prowadzące do niczego.
    Rozmowa to 2x więcej słuchania niż mówienia. I zgoda, że można usłyszeć niekoniecznie to co miłe. Nie pyskówka, siłowanie się na słowa, krzyk.
    Nie szukaj rozwiązań siłowych.
    Zastanów się dlaczego dziecko w tym wieku siedzi i "ogląda" w telewizji wiadomości.
    Przecież to nie jest dla Niego interesujące!
    On chce Ci coś w ten sposób powiedzieć. Postaraj się usłyszeć...
    W Jego świecie coś się stało.
    Może z Twojego punktu widzenia to błahostka. Dlatego postaraj się spojrzeć z punktu widzenia Syna.
    Jeśli teraz zawalisz być może zepsujesz Wasze relacje na długie lata.
    Nie odpuszczaj. Zapytaj. Wysłuchaj. Uszanuj. Spróbuj zrozumieć.
    Zachowaj się tak jakby to nie było dziecko, ale ktoś dorosły i godny szacunku, ktoś na kim Ci zależy, kogo chcesz pozyskać.
    Zagraj taką rolę, jeśli tego nie czujesz.
    Powodzenia.
  • aqua48 08.09.13, 21:28
    Gość portalu: jap.el napisał(a):

    > Włączył telewizor z powrotem, uruchomil sie kanal z wiadomosciami, lleży na kan
    > apie i twardo oglada.

    No i w tym momencie trzeba było wkroczyć i kazać dziecku wyłączyć telewizor, mówiąc, że nie tak się umawialiście. A w przytrzymywaniu dziecka kopiącego i bijącego nie ma absolutnie nic złego i nie jest to przemoc, tylko obrona konieczna.

  • Gość: EwaM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.13, 21:40
    Widzę, że dla Was zachowanie chłopca jest jak rzucona rękawica, wyzwanie do walki.
    Nie rozmumiem dlaczego?
    Dlatego, że dziecko okazało gniew?
    Nie "każ mu wyłączyć", ale weź sterownik do ręki i sama wyłącz. Jednak w domu rządzą rodzice nie dzieci. Taki jest porządek świata.
    Zrób to bez złości, stanowczo i spokojnie. A sterownik umieść poza zasięgiem dziecka.
    Jeżeli sama chcesz coś oglądać przełącz kanał , a sterownik j.w. schowaj.
    Negatywne zachowanie Syna ignoruj.
    Spokojnie zapytaj dlaczego tak się zachowuje.
    Jeśli będzie histeria odłóż rozmowę na później. Dziecko powinno do momentu uspokojenia się być pozostawione samo sobie ( PO WYCZERPANIU środków j.w.).
    Może to być wyjście do innego pomieszczenia, stanięcie w kącie, siedzenie na "karnym" stołeczku, żółwiku czymkolwiek w tym stylu.
    Syn ma problem, o którym nie umie powiedzieć - albo - chce sprawdzić na ile Mu pozwolisz.
    Jeśli się wściekniesz w Jego oczach przegrasz.
  • joshima 08.09.13, 21:47
    Gość portalu: EwaM napisał(a):

    > Jeśli będzie histeria odłóż rozmowę na później. Dziecko powinno do momentu uspo
    > kojenia się być pozostawione samo sobie
    Bzdura. Tak jak z większością tego co piszesz się zgadzam, to tu niestety nie. Dziecko nie rodzi się z umiejętnością radzenia sobie z tak silnymi emocjami i nie powinno być z nimi pozostawione same sobie. Powinno mieć w rodzicu pomoc w wygaszaniu takich emocji.

    > Może to być wyjście do innego pomieszczenia, stanięcie w kącie, siedzenie na "k
    > arnym" stołeczku, żółwiku czymkolwiek w tym stylu.
    Proszę Cię to są metody dobre na TVshow pożalsięboże niani a nie do zastosowaniu w normalnej rodzinie, gdzie ludzie szanują się nawzajem.

    > Syn ma problem, o którym nie umie powiedzieć
    A Ty go za to odizoluj i niech se radzi sam. No takie są Twoje rady...

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • Gość: EwaM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.13, 22:46
    Joshima, czasem pomocą wygaszaniu emocji może być ... danie przestrzeni...
    Tzw. "karne żółwiki", czy wyjście do innego pokoju, wbrew Twojej negatywnej ocenie, mogą być właśnie daniem czasu czy przestrzeni.
    Nie możesz przeżyć życia ZA dziecko. Ono musi się uczyć SAMODZIELNEGO opanowywania emocji: dobrych i złych.
    Tu nie chodzi o "karę" - chodzi o przerwanie jakieś zachowania. Zwrot w innym kierunku. Zrobienie miejsca na refleksję. Wyciszenie.
    Szacunek jest ABSOLUTNIE pierwszorzędny :)
  • szamanta 08.09.13, 23:01
    Gość portalu: EwaM napisał(a):

    > Joshima, czasem pomocą wygaszaniu emocji może być ... danie przestrzeni...
    > Tzw. "karne żółwiki", czy wyjście do innego pokoju, wbrew Twojej negatywnej oce
    > nie, mogą być właśnie daniem czasu czy przestrzeni.
    > Nie możesz przeżyć życia ZA dziecko. Ono musi się uczyć SAMODZIELNEGO opanowywa
    > nia emocji: dobrych i złych.
    > Tu nie chodzi o "karę" - chodzi o przerwanie jakieś zachowania. Zwrot w innym k
    > ierunku. Zrobienie miejsca na refleksję. Wyciszenie.
    > Szacunek jest ABSOLUTNIE pierwszorzędny :)

    Dokładnie. Sama nie stosuje kar typu siedzenie na krzesełku, czy "żółwiku" , ale kiedy dziecko niebywale przegina nie dając się słownie nijak otrzeźwić, a każda nasza reakcja w postaci dotyku, proby dialogi działa jak dolanie oliwy do ognia ,wtedy dziecko albo jest wyporszone z jakiegoś miejsca w którym my przebywamy , albo jeśli mamy taka możliwość sami wychodzimy do innego pomieszczenia, aby maly zlosnik przestal się jeszcze gorzej nakręcać
    Ja sama nie mam anielskiej cierpliwości, do jakiegoś stopnia oczywiście ze zdziecko stara się wyciszyć, uspokoić , ale jeśli widać ze co się by nie zrobiło przy dziecku napawa go jeszcze większymi nerwami no to pardon, wychodzę albo dziecko i daje czas do wylania z siebie zlosci- nie na mnie ani na żadnych pozostałych domownikach ,bo jeszcze pogorszy sobie bardziej, a wtedy już ostro bywało,lepiej do tego niedopuszczać
  • joshima 09.09.13, 09:58
    Gość portalu: EwaM napisał(a):

    > Joshima, czasem pomocą wygaszaniu emocji może być ... danie przestrzeni...
    Czasem, ale jest kilka warunków.
    1. Dziecko tego akurat potrzebuje, a to nie każdego dziecka dotyczy i nie w każdej sytuacji
    2. Dziecko wie, że może poprosić o pomoc nawet jeśli nie uspokoi się całkowicie i nie zostanie odtrącone.

    Co innego pozostawienie przestrzeni a co innego postawienie warunku: nie zbliżaj się póki sobie sam nie poradzisz.

    > Tzw. "karne żółwiki", czy wyjście do innego pokoju, wbrew Twojej negatywnej oce
    > nie, mogą być właśnie daniem czasu czy przestrzeni.
    Bzdury.

    > Nie możesz przeżyć życia ZA dziecko. Ono musi się uczyć SAMODZIELNEGO opanowywa
    > nia emocji: dobrych i złych.
    Samo się ma nauczyć? Ja uważam, że to spi obowiązek rodzica pomóc w tym dziecku. I nikt mi nie wmówi, że karne jeżyki uczą czegoś więcej niż tłumienia emocji.

    > Tu nie chodzi o "karę"
    Karny jeżyk to kara.

    > Zrobienie miejsca na refleksję.
    Że co? Oczekujesz autorefleksji od kilkulatka? Unieruchamiasz go i uważasz, że to przejaw szacunku? No zastanów się? Może czas na refleksję z Twojej strony?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • aqua48 08.09.13, 22:05
    Gość portalu: EwaM napisał(a):

    > Widzę, że dla Was zachowanie chłopca jest jak rzucona rękawica, wyzwanie do wal
    > ki. Nie rozmumiem dlaczego?
    > Jeśli się wściekniesz w Jego oczach przegrasz.

    Zachowanie chłopca jest w pewnym sensie walką o to KTO w domu ustala reguły. Jest walką całkiem naturalną i co więcej będzie się co jakiś czas powtarzać. W jakim natężeniu i jakich metod użyje np. nastolatek będzie w dużej mierze zależało od tego jak sobie rodzice poradzą z trzy-czterolatkiem. A bezwzględnie ważna jest konsekwencja, nie pozwalanie na agresję i tłumaczenie do oporu, że "tak się w domu nie zachowujemy".
    Karne jeżyki itp. wynalazki, owszem działają, ale nie w stosunku do każdego dziecka i nie zawsze. Ja miałam akurat dwa egzemplarze reagujące całkiem odmiennie. Jednego trzeba było zostawić aby się wykrzyczał i wyzłościł w odosobnieniu, a na drugiego działało tylko silne przytulenie, wręcz unieruchomienie dopóki nie przestał szaleć, ryczeć, łkać i złościć się.
  • Gość: domza2 IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.09.13, 22:12
    Jak to dziecko ma być pozostawione samo do uspokojenia się skoro do uspokojenia się potrzebna mu przede wszystkim pomoc rodzica? Trochę mi to zajęło (bo podążałam wzorcem pokolenia moich rodziców), że można nie zgadzać się z postępowaniem dziecka, nawet być wściekłym na nie, a mimo to pomóc mu się uspokoić, PO czym omówić z nim problem. Kiedyś mi się wydawało, że jak się dziecko wścieka to trza go zostawić, to właśnie komunikat : KARA za złość.
  • szamanta 08.09.13, 22:52
    Ja jednak będę obstawać za tym ,ze na niektóre dzieci najbardziej efektowny skutek przynosi uspokojenia się sam na sam, kiedy jest wściekle na nas, nie chce w ogóle współpracować (czyt. słuchać nasz przekaz słowny) a każdy rodzica gest, próby dotarcia odbiera jako kontra atak i powód do wkuu..., jeszcze większego wścika
    Wtedy takie dzieci potrzebują odizolowania się ,aby się wyciszyć na osobności . Moje dzieci właśnie należą do tej grupy ,ze jak autentycznie szlag któreś trafi jedyne co przynosi najszybszy i sukcesywny efekt to odseparują się , a niech przebywanie z osobami na ktores ie tak rozgniewał,bo im bardziej starało się dociec kiedy dziecko było sfrustrowane tym gorzej to znosiło, wręcz rozjuszało.
    Tak, wtedy wyproszenie dziecka z pomieszczenia gdzie każdemu zakłócał spokój i działał na nerwy bywa trafnym krokiem, bo mając widownie i wokół siebie osoby , które jego odstawiane kaprysy i nerwy wyładowane na każdym kto pod ręką się napatoczy dawało jeszcze gorsze efekty
  • Gość: domza2 IP: *.rzeszow.vectranet.pl 09.09.13, 09:08
    Zgadza się, kiedy nic nie działa i dziecko jest rozjuszone to musi pobyć samo. Ale ja mówię o sytuacjach,w których dziecko płacze, ale poniekąd "zawiniło", więc nikt nie idzie mu pomóc. A ja pomagam zawsze niezależnie od "przewiny".
  • joshima 09.09.13, 10:03
    szamanta napisała:

    > Wtedy takie dzieci potrzebują odizolowania się ,aby się wyciszyć na osobności .
    > Moje dzieci właśnie należą do tej grupy ,ze jak autentycznie szlag któreś traf
    > i jedyne co przynosi najszybszy i sukcesywny efekt
    No wiaśnie. Problem polega na tym, że niektórzy rodzice chcą mieć efekt szybko. No i wtedy to faktycznie. Stłumienie emocji (zaszantażowane dziecko szybko je stłumi bo chce wrócić do łask) daje szybki efekt. Niestety ja uważam, że lepszy efekt długofalowy daje przeżywanie a nie tłumienie emocji.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • Gość: domza2 IP: *.rzeszow.vectranet.pl 09.09.13, 11:25
    Zgadza się, że ważne jest przeżywanie, ale KAŻDY rodzic robi wszystko, by rozpacz, płacz, wściekłość dziecka ukrócić. Każdy do tego dąży. Tak to już jest. Tylko sposoby są różne: jeden chce przytulac, inny krzyczy, że ma być cicho. każdy stara się zrobić coś. Trudno siedzieć w pokoju obok, gdy twój maluch wyje w niebogłosy i nie próbować się wtrącić.
  • joshima 09.09.13, 11:45
    Gość portalu: domza2 napisał(a):

    > Zgadza się, że ważne jest przeżywanie, ale KAŻDY rodzic robi wszystko, by rozpa
    > cz, płacz, wściekłość dziecka ukrócić.
    No właśnie dlaczego? Wiadomo, że bez sensu jest bardzo długie przeżywanie emocji i zbyt długie maglowanie jakiejś frustracji czy złości. Jednak dlaczego dziecko nie może jej przeżywać w swoim tempie tylko jest pospieszane w tak paskudny sposób?

    > każdy stara się zrobić coś.
    No właśnie. Każdy stara się zrobić coś, zamiast po prostu być, po prostu asystować, po prostu pozwolić i mieć zgodę na to, że dziecko przeżywa coś inaczej niż byśmy chcieli, tj mocniej i dłużej.

    > Trudno siedzieć w pokoju obok, gdy twój maluch wyje w niebogłosy i nie próbować się wtrącić.
    No pewnie, że trudno. Jednak pytanie komu ma pomóc izolowanie dziecka i nakaż, że ma się jak najszybciej uspokoić? Dziecku, któe ma problem ze swoimi emocjami, czy rodzicowi, który chce mieć jak najszybciej spokój?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • Gość: basca IP: *.dynamic.chello.pl 09.09.13, 14:20
    Są sytuacje, kiedy rodzic, który czegoś tam zabronił wyzwala u dziecka silne emocje. Wydaje mi się, ze dziecku mogłoby służyć wtedy odseparowanie od tego rodzica, bo jego widok nie pozwala na wyrażenie tej emocji, ale ją wzmacnia, podkręca. Nie mówię tu karnym jeżyku, ale miejscu gdzie dziecko będzie mogło się skupić na zabawie, książkach, odwrócić uwagę. Myślę ze nie dotyczy to na przykład histerii, gdzie dziecko całkiem traci kontrolę nad sobą, ale mocnej złości skierowanej np przeciw rodzicowi.
  • joshima 09.09.13, 16:37
    Zrozum, co innego dobrowolne odseparowanie a co innego wyniesienie dziecka do innego pomieszczenia i zakaz opuszczania go póki samo sobie nie poradzi. Rozumiesz różnicę?
    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • Gość: domza2 IP: *.rzeszow.vectranet.pl 09.09.13, 15:19
    No właśnie, wszystko pięknie i wspaniale, jak ustaliłyśmy, ale przykład z dzisiaj: moja córcia wyje od kilku dni, najprawdopodobniej bierze ją choroba. Na co dzień od dłuższego czasu spokojna i ugodowa, zamienia się w "typa" (jak pieszczotliwie nazywa ją w takich okresach mąż - do mnie oczywiście) i każdy ucieka na sam widok tego "typa" daleko. Typek wył już dzisiaj rano. teraz była druga tura wycia. Wyjąc schowała się pod pierzynę, wołając na mój widok, że się mnie boi (!) i dalej wyjąc. WIĘC wychodzę z pokoju i kolejne pół godziny słucham jak wyje, wiedząc, że wystarczy najprawdopodobniej to dziecię nakarmić. Potem znów się ładuję do pokoju, znów przegoniona wychodzę. I wyszło na to, że gdybym się nie władowała pod tą kołdrę i nie ukróciła tego, dziecko może płakałoby cały dzień. A powód tego płaczu, to rozdrażnienie przed chorobą plus głód. Czy warto dawać się wypłakiwać, gdy "emocje" są podkręcone za pomocą fizjologicznych procesów...? Byłabym okrutna, gdybym się nie wtrącała wyjącemu dziecku, czekając aż się wypłacze. To mogłoby nie nastąpić. W takich jak dziś przypadkach uznaję, że moja interwencja jest konieczna i że na tym polega pomoc dziecku. Każdy przypadek jest inny. Bywa, że mówię do córki, wiem, że czujesz się podle, wypłacz się, a ja jestem w dużym pokoju. I też jest dobrze. Dziecko się wypłacze i przyjdzie po chwili spokojne. ale częsciej ja jestem potrzebna, by w ogóle moje dziecko mogło się uspokoić.
  • joshima 09.09.13, 16:40
    Gość portalu: domza2 napisał(a):

    > Potem znów
    > się ładuję do pokoju, znów przegoniona wychodzę. I wyszło na to, że gdybym się
    > nie władowała pod tą kołdrę i nie ukróciła tego, dziecko może płakałoby cały dz
    > ień. A powód tego płaczu, to rozdrażnienie przed chorobą plus głód. Czy warto d
    > awać się wypłakiwać....
    Ale kto mówi o wypłakiwaniu? Przecież to wszystko zależy od tego w jaki sposób to ukróciłaś. Bo nie sądzę, że powiedziałaś: masz natychmiast przestać płakać bo jak nie to dam Ci w dupę... Nie pozostawiłaś też dziecka samego z informacją, że będzie miało prawo wyjść z pokoju jak sobie samo poradzi si się uspokoi. Ja na takie sytuacje nie mam zgody.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • verdana 09.09.13, 16:53
    Ja też nie mam. Więcej nawet - uważam, ze to wynoszenie dziecka do drugiego pokoju, z którego może wyjść, kiedy będzie sie zachowywało tak, jak uznajemy za "grzeczne" jest o wiele gorsze niż klaps. Żeby było jasne - nie mam nic przeciw wyrzuceniu z pokoju rorabiajacego dziecka, aby wróciło, jak sie uspokoi. Chodzi mi o dziecko, które płacze, histeryzuje, które nie radzi sobie z uczuciami. I wie, ze musi samo sie ukarać (innymi słowy nie wracać, siedzieć w pokoju czy w oddaleniu od rodziców), póki samo się nie opanuje. Rodzice akceptują jego towarzystwo tylko wtedy, gdy jest spokojne, nie chcą go widzieć, gdy ryczy czy wrzeszczy.
    To ja już wolę klaps. Klaps jest dawany przez rodziców, nie ma nic wspólnego z odrzuceniem, ani zmuszeniem dziecka, aby samo pilnowało swojej kary. Nie propaguję klapsa, tylko zastanawiam się, czy to co dorośli wymyślają "zamiast" nie jest o wiele bardziej okrutne.
    --
  • joshima 09.09.13, 17:24
    verdana napisała:

    > Nie propaguję klapsa, tylko zastanawiam się, czy to co dorośli wymyślają "zamiast" nie je
    > st o wiele bardziej okrutne.
    Niestety bywa.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • szamanta 09.09.13, 18:55
    verdana napisała:

    > Ja też nie mam. Więcej nawet - uważam, ze to wynoszenie dziecka do drugiego pok
    > oju, z którego może wyjść, kiedy będzie sie zachowywało tak, jak uznajemy za "g
    > rzeczne" jest o wiele gorsze niż klaps. Żeby było jasne - nie mam nic przeciw w
    > yrzuceniu z pokoju rorabiajacego dziecka, aby wróciło, jak sie uspokoi. Chodzi
    > mi o dziecko, które płacze, histeryzuje, które nie radzi sobie z uczuciami. I w
    > ie, ze musi samo sie ukarać (innymi słowy nie wracać, siedzieć w pokoju czy w o
    > ddaleniu od rodziców), póki samo się nie opanuje. Rodzice akceptują jego towarz
    > ystwo tylko wtedy, gdy jest spokojne, nie chcą go widzieć, gdy ryczy czy wrzesz
    > czy.
    > To ja już wolę klaps. Klaps jest dawany przez rodziców, nie ma nic wspólnego z
    > odrzuceniem, ani zmuszeniem dziecka, aby samo pilnowało swojej kary. Nie propag
    > uję klapsa, tylko zastanawiam się, czy to co dorośli wymyślają "zamiast" nie je
    > st o wiele bardziej okrutne.

    Jak rozrabia, dokucza innym ,cos wymusza, bywa złośliwe i zaczepne bo w ten sposób odreagowuje na pozostałych swój psi humor (i tu niekoniecznie musi towarzyszyć przy tym plac czy histeria) to dziecko ma się liczyć z tym ze nie będzie mile widziane w tym samym pomieszczeniu, kiedy skandalicznie się zachowuje działając pozostałym na nerwy psując nastrój , tym bardziej jeśli trzepniecie dziecka nie pomaga wcale nic a nic, a jedynie przekaz ,że dopóki nie zacznie się porządne zachowywać do tego czasu nie mamy o czy rozmawiać-i ma to przemyśleć co woli, jak się zastanowi i opanuje wtedy ma dołączyć do reszty,czystsza atmosfera się robi natychmiast kiedy dziecku oznajmi co się dzieje kiedy zachowuje się niebywale irytująco, rozrabiająco ,czy wrednie bo ma takie widzimisie
  • verdana 09.09.13, 18:59
    Czy w ogóle przeczytałaś to, na co odpowiadasz?
    --
  • szamanta 09.09.13, 19:06
    verdana napisała:

    > Czy w ogóle przeczytałaś to, na co odpowiadasz?

    a ty myślisz ,że przyłożenie kiedy dzieciak ci wrzeszczy i ryczy jest takie zbawienne jak ręką odjął i w 1 s cichutki aniołek ? miałaś łatwe dzieci najwyraźniej jeśli to na nie działało i uspakajało
    Wiedz o tym ,ze tez są dzieci z tego gatunku, ze żaden strzał w dziób czy w tyłek nijak nie zda egzaminu, a informacja aby poszło do siebie i tam się wywsciekalo (jeśli nci nie skutkuje)o wiele bardziej się sprawdzi (bo nie ma odbiorcy na chimery wyładowane wczesniej na wszystkich pod ręką)
  • verdana 09.09.13, 19:11
    No, jak przypuszczałam, nie przeczytałaś.
    --
  • joshima 09.09.13, 19:15
    Hi hi hi...
    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • szamanta 09.09.13, 19:20
    bo mam trochę inne zdanie od twojego co lepsze a co nie lepsze? ?
    Ty wolisz to co jest wg ciebie lepsze ,a wg mnie nie koniecznie lepsze ani skuteczniejsze i tyle .Mając dzieci z diametralnie różniącym się temp. i charakterem skłaniam się do tego poglądu
  • jola_ep 09.09.13, 20:04
    Przeczytaj jeszcze raz, co napisała Verdana, a potem jeszcze raz, i jeszcze ....

    Piszesz, że się nie da.
    Twoje dzieci przy Tobie nie uspokajają się. Może. Może nie potrafisz zachować tego ważnego spokoju? Sama pamiętam taki okres, gdy nie potrafiłam i rzeczywiście lepiej było się odizolować. (córka miała wtedy 10 lat).

    Uderzyło mnie (może się mylę), że nie chcesz zrozumieć swoich dzieci, wczuć się w ich emocje. Nie zawsze wrzask to demonstracja. Działasz tu i teraz. Ma być skuteczne w tym momencie. A wychowanie to coś więcej.

    Owszem, może nam nie wychodzić (ma prawo!), ale to jest coś, do czego warto dążyć. Nie proponuj więc sposób potencjalnie złych dla dzieci. Nawet jeśli nie potrafisz inaczej.

    Mój syn gwałtownie i burzliwie ragował jak był mały. Potem to była i jest chodząca oaza spokoju. Widzę tylko w jego oczach, jak pali się bunt. Niby dobrze, niby ideał... Ale uwierz. Jak na drodze naszego dziecka stanie coś, z czym nie potrafi sobie poradzić, warto mieć wypracowane/wkodowane, że nawet jak jest zły/wściekły/smutny może te emocje nam pokazać.

    Uczysz słowami, ale dużo intensywniej czynem. Jeśli odsyłasz, gdy jest wściekły -> to znaczy, że go wtedy nie akceptujesz. Niezależnie od tego, co mu powiesz. Przynajmniej tak to zrozumie kilkulatek.

  • joshima 09.09.13, 20:34
    No cóż. Pozostaje mi tylko przyklasnąć. Nie sądzę jednak by adresat chciał choćby chwilę się nad tym zastanowić. Smutne...

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • joshima 09.09.13, 19:14
    Nie, no to jest jasne. Zamiast pomóc dziecku zrozumieć co się z nim dzieje, zająć się dzieckiem i jakoś pokierować jego energię tak, żeby było mniej uciążliwe dla otoczenia, to lepiej odesłać i niech sobie radzi samo. Naprawdę polecam chwilę refleksji, ale Tobie, bo kilkuletnie dzieci nie są raczej do tego zdolne.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • szamanta 09.09.13, 19:35
    joshima napisała:

    > Nie, no to jest jasne. Zamiast pomóc dziecku zrozumieć co się z nim dzieje, zaj
    > ąć się dzieckiem i jakoś pokierować jego energię tak, żeby było mniej uciążliwe
    > dla otoczenia, to lepiej odesłać i niech sobie radzi samo. Naprawdę polecam ch
    > wilę refleksji, ale Tobie, bo kilkuletnie dzieci nie są raczej do tego zdolne.
    >

    Są do tego zdolne, ono doskonale zdaje sobie sprawę jakie zachowanie niefortunne spowodowało takie i takie konsekwencje ,które nie koniecznie za każdym razem wszyscy będą je akceptować gdy autentycznie przegina pomimo wcześniejszych prób złagodzenia jego złości ,czy poprawienia humoru
  • joshima 09.09.13, 20:38
    szamanta napisała:

    > Są do tego zdolne...
    Proszę Cię... Nie zdaje sobie sprawy tylko doskonale wie co chcesz usłyszeć. Działa nie dlatego, że jest zdolne do refleksji nad własnym postępowaniem i do powzięcia jakichś postanowień. Tylko dlatego, że pragnie skrócić okres kary. Nie sądzę by w ten sposób dało się osiągnąć jakiś sensowny cel wychowawczy. Poza tym tak jak nie potrafisz wsłuchać się we własne dziecko tak samo nie potrafisz z uwagą i zrozumieniem przeczytać Tej dyskusji. O chwili refleksji nad poglądami innymi niż Twoje nie wspomnę. Szkoda tylko, że wymagasz od dziecka czegoś czego nie wymagasz od siebie ;) Spokojnej nocy życzę.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • kacper.wozniak 09.09.13, 21:50
    Dodam tylko do innych komentarzy, że w relacjach z dziećmi (ale też z innnymi dorosłymi) bardzo pomaga dbanie o swoje granice i reagowanie od razu jak granice te są przekraczane. Wymaga to czujnej obserwacji samego siebie. Dzieki temu nie dopuszczamy do sytuacji, gdzie nie potrafimy kontrolować naszych emocji i robimy coś czego nie chcielibyśmy.


    Kacper Woźniak
  • Gość: EwaM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.13, 21:55
    .. i nareszcie jakaś wypowiedź merytoryczna..
    A nie przepychanki słowne, drogie Panie...
  • Gość: jap.el IP: *.tktelekom.pl 10.09.13, 12:06
    Dokładnie:) Ja miałam zamiar zaproponować już zamknięcie wątku bo poziom wypowiedzi, przepychanki, wet za wet niektórych pań przeraża ale i zastanawia jak to możliwe, że osoby nie potrafiące ugryźć się w język nawet na piśmie mają takie doskonale wychowane dzieci służące tutaj innym za przykład...
  • Gość: EwaM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.13, 12:17
    ..no właśnie... też się zastanawiam... Jak widać CUDA jednak się zdarzają... "cuda mniemane" :)
  • Gość: marge88 IP: *.play-internet.pl 28.01.19, 12:14
    Złość i agresja u dziecka to bardzo poważny problem, z którym najlepiej poradzi sobie specjalista. Ja z moim synem udałam się do psychologa, a dokładnie do Instytutu Psychologii i Edukacji Dziecka w Poznaniu gdzie chodził na terapię kilka miesięcy. Pomogło, ale było ciężko, dlatego jestem zdania, że raz nie można bagatelizować takich problemów a dwa, że nie mając wiedzy ciężko będzie nam samym coś osiągnąć.
  • Gość: stefania332 IP: *.naszasiec.net 11.02.19, 09:05
    polecam udać się do psychologa, nikt nie jest w stanie tam pomóc jak specjalista ;) ja od razu tak postąpiłam jak zauważyłam u syna agresywne zachowanie i udałam się do Pani Ewy z Instytutu Psychologii i Edukacji Dziecka w Poznaniu, która ma świetne podejście do dzieci a mój syn ją bardzo polubił
  • klaudiabloguje 17.02.19, 13:49
    Witaj! Pozwolę sobie dołączyć do dyskusji :-)

    Napady złości u dzieci są czymś zupełnie normalnym. Dziecko ma prawo do złości, ma prawo ją odczuwać. W tej sytuacji zrozumiałe było, że syn zezłościł się, ponieważ chciał jeszcze oglądać bajkę. Dzieci swoje emocje wyrażają całym ciałem i są bardzo ekspresywne, nie mają jeszcze rozwiniętej umiejętności samokontroli. Uważam, że najważniejsze jest zrozumienie, że to normalny etap rozwoju u dzieci. Dzięki temu łatwiej nam będzie zachować spokój.
    Myślę, że w takiej sytuacji najlepiej byłoby okazać dziecku EMPATIĘ - czyli zrozumienie dla jego uczuć oraz nazwać te uczucia. Np. powiedzieć: Złościsz się, bo chciałeś jeszcze oglądać? Ewentualnie zapytać dlaczego się złości (ktoś już tutaj o tym wspomniał). Następnie pozwolić dziecku, by tą złość wyraziło. Oczywiście w taki sposób, by nie wyrządzało Ci krzywdy. Gdy dziecko bije, rzuca przedmiotami, chronimy siebie i swoje granice, nie pozwalając na to. Zachowanie spokoju i postawa empatyczna wobec dziecka to klucz. Otwartość na emocje dziecka, spokój, przy jednoczesnej niezgodzie na agresywne zachowanie. W ten sposób dziecko wie, że może się złościć (ma do swoich emocji prawo), rodzic jest przy nim i pomaga mu przejść przez te trudne emocje, nie zgadza się jedynie na agresywne zachowanie.

    Więcej opisałam w tym artykule. Zapraszam serdecznie :-)
    klaudiabloguje.pl/napady-zlosci-u-dziecka/

    Na koniec dodam jeszcze, że to co mówi dziecko w takich momentach, nie należy odbierać osobiście. To tylko jego frustracja.

    Pozdrawiam :-)


    --
    www.klaudiabloguje.com
  • leda16 10.03.19, 14:26
    klaudiabloguje napisała:
    Dziecko ma prawo do złości,

    Chyba czegoś nie wiem, bo przejrzałam dokładnie i Konstytucję RP i Konwencję o Prawach Dziecka, a nawet ustawę o Rzeczniku Praw Dziecka i prawa do okazywania złości wobec rodziców i rodzeństwa się tam nie doszukałam. Natomiast w licznych podręcznikach wychowania dzieci jest bardzo wyraźnie napisane, że wychowanie polega właśnie na uczeniu dzieci kontrolowania negatywnych emocji i wyrażania ich w społecznie akceptowanej formie. Oczywiście, każda matka rozumie skąd się dziecięca złość bierze (nierozumiejącym przypomnę, że z frustracji potrzeb i zachcianek), ale nie ma żadnego obowiązku takiego zachowania tolerować z wyżej wymienionej przyczyny. Wręcz przeciwnie, zamiast wyrażać "empatię" wobec agresji werbalnej i fizycznej dziecka, należy jego tej empatii uczyć uświadamiając, że takie zachowanie sprawia mamusi przykrość i jest niedopuszczalne. Nie jest to również "normalny etap", bo na co dzień bardzo rzadko można spotkać w sklepie z zabawkami rozwrzeszczane, tupiące nogami, wyzywające matkę dziecko, które sfrustrowała odmową kupna atrakcyjnej zabawki. Reasumując: rozmowa, informacja o złości tak, pokazywanie złości, (agresji) nie!







    --
    www.pmiska.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.