Dodaj do ulubionych

Pociesz mnie!

IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.12.13, 10:44
Kochani, postanowiłam napisać, bo nijak sobie nie radzę z konkretna sytuacją z córką. Naprawdę liczę na Wasze rady. Chociaż próbowałam już niemal wszystkiego, może zwrócicie uwagę na coś, na co jak nie zwracałam dotąd uwagi. Córka szczególnie wieczorami, zwłaszcza, gdy się jej czegoś zabroni (np. kolejnej bajki), lub o coś poprosi (iść do mycia) zaczyna się awanturować. Ryczy na cały głos, jakby była obdzierana ze skóry, i żąda natychmiastowego pocieszenia. Krzyczy "pociesz", jest to wycelowane we mnie. Kiedy próbujesz ją pocieszyć, okazuje się, że wszystko nie tak, źle pocieszasz i nadal nie może przestać płakać. Drze się, że nie może się uspokoić i przestać płakać. Odwracanie uwagi czasem pomagało, teraz już nie. Pytałam córkę, co by ją pocieszyło, gdy była spokojna, nie wie sama. Ja mam wymyślić, co zrobić, żeby przestała płakać. Kiedy mówiłam, że każdy potrzebuje się wypłakać i niech się wypłacze lub wyzłości to znów na "nie" - bo ona nie umie płakać, tylko krzyczy i zedrze sobie gardło. Awantury pojawiają się raz po raz, nie codziennie, ale kilka razy w tygodniu. Dziecka nie da się uspokoić. Pozostawianie jej samej też nie pomaga. Pocieszanie nie pomaga. Próby zainteresowania także nie. A potrafi krzyczeć tak przez godzinę, albo dłużej. Chodzi za mną wolając "pociesz", a kiedy chcę to zrobić to okazuje się, że robię to źle. Te awantury nas wykańczają. Wzięłam córkę do psychologa, bo moim zdaniem ona sobie kompletnie nie radzi z emocjami. One są jakby za silne i bardzo długo trwają. My rodzice, nie jesteśmy w stanie jej pomóc. Ale psycholog (jeszcze ) nic nie pomógł. Były zaledwie 3 wizyty, na jednej z nich psycholog była sama z dzieckiem, które oczywiście było wzorowe i nieśmiałe. Tylko, że po wyjściu od niej zachciało jej się basenu ( bo zobaczyła basen w ośrodku) i płakała o to ok. 40 minut - szkoda, że wtedy psychologa nie było. Nie wiem już co robić. Tak dalej być nie może. Oczywiście, przydałoby się, zeby córka szła spać zanim jeszcze jest krańcowo zmęczona, bo wtedy o tę jej awanturę nietrudno. ale niestety nie słucha się, od zawsze ma problem z pójściem spać i broni się przed snem. Zawsze ma czytanie, opowiadanie. Kupiłam CD "Bajkowy relaks", ale problem w tym, że ona nawet nie chce się położyć na łóżku. Są bajki do słuchania na CD, "Bajkowy relaks" robię razem z nią, leżąc obok. W trakcie swojego 4,5 letniego życia tylko przez pół roku chętnie chodziła spać, regularnie, o tej samej porze, bez problemów.
Co robić, gdy zaczyna się ta cała awantura "pociesz", jak ją nazywamy? Nie wiem na ile dziecko ma faktyczny problem z uczuciami ( robi tak w mojej obecności, z mężem nie ma tego problemu), a na ile to próby jakieś "manipulacji", zwrócenia na siebie uwagi - chociaż to też mi nie pasuje. Awantury pojawiają się zarówno w dni, kiedy jest ze mną wybawiona, jak i w dni, kiedy do późna siedzę w pracy. Błągam pomóżcie, bo brakuje mi już pomysłów, sił i cierpliwości. pozdr
Obserwuj wątek
    • Gość: domza2 Re: Pociesz mnie! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.12.13, 10:49
      Dodam, że psycholog poprosiła o opinię o dziecku z przedszkola i oczywiście córa ma opinię wspaniałą - zbiera tam same nagrody na grzeczność. W domu też nie narzekam, w ciągu dnia jest fajnie z nią. Nawet jak się wkurzy, przeżywa jakieś frustracje to nie tak dramatycznie i długo. Tylko wieczorem, gdy pomyśli, że trzeba spać zaczyna się gehenna. Wiem, że są dzieci , którym trudniej jest się wieczorem wyciszyć, staram się to robić, bo przeszło bezboleśnie, ale córka zaczyna wtedy piętrzyć swoje wymagania. Jeśli nie mogę się zgodzić na wszystko co wymyśla , wtedy awantura gotowa.
      • verdana Re: Pociesz mnie! 21.12.13, 11:12
        Wygląda na to, ze córka nie radzi sobie ze zmęczeniem.
        Zapytałabym pediatry, czy przez pewien czas nie można pół godziny przed snem podawać lekkich środków uspokajających, albo lepiej - nasennych. Jeżeli przez miesiąc- dwa dziecko będzie padało i zasypiało, to jest spora szansa, że to minie.
        --
      • verdana Re: Pociesz mnie! 21.12.13, 15:43
        Nie sądzę, aby sport pomógł. Dziecko płacze, bo jest zmęczone, a nie znudzone, czy niewybiegane. Podejrzewam, że może byc raczej gorzej, niż lepiej. Dodatkowe zajęcia dla sześciolatki spowodują tylko, ze będzie bardziej zmęczona.
        --
        • Gość: domza2 Re: Pociesz mnie! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.12.13, 17:03
          Verdano, owszem, tak może być. Najpierw myślałam, że problemem jest jesienno-zimowy brak ruchu. W miarę możliwości organizowaliśmy dziecku możliwość większego "wybiegania się". Nawet w domu organizowaliśmy zawody sportowe. Było różnie. Czasem lepiej, czasem znów gorzej. Niektóre wieczory były lepsze po większej ilości ruchu. Ale problem nie znikł. Nie zauważyłam jakieś wyraźnej korelacji, ale z drugiej strony wiem, że w przedszkolu ruchu nie mają prawie wcale (sic!), ciągle zabiegam o większy ruch i o to, by córka miała możliwość swobodnego zachowywania się. Żali się, że w przedszkolu nic się nie dzieje, nie ma gimnatyski, sportu. Wiem, jak bardzo moje dziecko się tam kontroluje. Gdy przeczytałam opinię o niej, zdałam sobie sprawę z tego, że chyba mowa o dwojgu różnych dzieciach.
          Ona ma 4,5 roku, nie 6. Chciała bym gdzieś ją zapisała, na jakieś zajęcia. Zobaczymy.
          Z drugiej strony, czy masz jakieś konkretne doświadczenia z takimi lekami? Moje dziecko jest bardzo bystre - boję się, że szybko zauważy, że po "soczku" (np. syropie na uspokojenie) zauważy, że znikają negatywne emocje i się jakoś od tego uzależni. Ona, gdy tylko pojawi się złość, frustracja niemal od razu woła rozpaczliwie "pociesz!", tak jakby chciała, żeby jej błyskawicznie usunąć te niemiłe uczucia. Na nic tłumaczenie, że nie da się ich wyłączyć i warto się wypłakać. Że jestem obok, niech sobie płacze, czy złości się. Żąda natychmiastowej pomocy. A ja nie jestem w stanie jej pomóc.... To trwa już kilka miesięcy, jestem tym bardzo zmęczona, tym poczuciem niemocy.
          Co do psychologa, zgadza się, zamierzam nagrać to i owo. Tylko kiedy jest "akcja" naprawdę trudno nagrywać... staram się wtedy zrobić coś, by pomóc dziecku.
          Jeśli chodzi o to zachowanie, nie wiem do końca czy to zmęczenie. Mąż mawia "nie ma dnia bez ryku", czyli jakoś to dziecko musi wyrzucić te emocje, tylko, że robi to w sposób skrajnie dla całej rodziny destrukcyjny. Po prostu na myśl o tym, że trzeba iść spać dziecko od razu przejawia bunt, jakby bało się spać, tak jest w sumie od zawsze. Nie chodziłaby spać, gdyby jej nie kazano. W nocy nie ma koszmarów. Owszem, od kilku miesięcy regularnie wędruje do mnie, ale pozwalam na to. Mam poważniejszy problem do rozwiązania niż to jej nocne przychodzenie....
          • Gość: domza2 Re: Pociesz mnie! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.12.13, 17:10
            Acha, dostaliśmy jeszcze od psychologa bajki terapeutyczne - oddziaływanie żadne. Poczytałyśmy, dziecko się pośmiało nad mopsem, który nie chce iść spać, stwierdziło, że jest tym mopsem i wsio. To wszystko jakieś zbyt oczywiste dla niej:). Zresztą, nie mając jeszcze tych bajek, sama jej takie wymyślałam. Bajkowy relaks na CD jest bardzo fajny, ale dziecko musi chcieć go słuchać i położyć się. Dla mnie żadna rewelacja, gdy moje dziecko chce się położyc to już wiadomo, że i tak uśnie spokojnie, że poczytam lub opowiem bajkę i będzie spało. A mi potrzebna pomoc, jak nakłonić ją do umycia się, pójścia do łóżka itd. czyli do wieczornego rytuału bez awantury. Przestało jej się chcieć myć, bo to wstęp do spania. Dostała tabletki do kąpieli, znów chętnie chodziła przez jakiś czas, od razu zasypianie było lepsze, wiadomo, kąpiel jednak relaksuje, ale urok nowości szybko zgasł i znów kicha. Jezu, ile ja się muszę przy niej gimnastykować, nawet nie wiecie. Sorry, za ilość i objętość tych postów, ale to moje jedyne wytchnienie to pisanie tutaj. pozdr;)
          • verdana Re: Pociesz mnie! 21.12.13, 21:01
            Nie, nie sadzę, aby dziecko uzależniło się od łagodnego lekarstwa na uspokojenie, jeśli będzie je dostawało codziennie, a nie tylko gdy będzie płakało.
            Jesli sie boisz, mów, ze to witaminy. Dziecko nie skojarzy, naprawdę.
            --
    • joshima Re: Pociesz mnie! 21.12.13, 17:32
      Gość portalu: domza2 napisał(a):

      > Kiedy próbujesz ją pocieszyć, okazuje się, że wszystko nie tak, źle pocieszasz i nadal nie może przestać płakać. Drze się, że nie może się uspokoić i przestać płakać.

      No cóż. Przeciążenie centralnego układu sterowania.

      > Odwracanie uwagi czasem pomagało, teraz już nie.
      Odwracanie uwagi jest nie fair...

      > Pytałam córkę, co by ją pocieszyło, gdy była spokojna, nie wie sama.
      No nie wie...

      > Awantury pojawiają się raz po raz, nie codziennie, ale kilka razy w tygodniu.
      Nie codziennie? Szczęściara ;)

      > Dziecka nie da się us
      > pokoić. Pozostawianie jej samej też nie pomaga. Pocieszanie nie pomaga. Próby z
      > ainteresowania także nie.
      A co to znaczy pomaga? Komu ma pomóc? Rozumiem, że chcesz, żeby jak najszybciej przestała płakać. Ale dla kogo to jest dobrze? Może tylko dla Ciebie? Może źle rozumiesz to pomaganie?

      > Te awantury nas wykańczają.
      Wdech wydech wdech wydech. Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija :)

      > Wzięłam córkę do psychologa, bo moim zdanie
      > m ona sobie kompletnie nie radzi z emocjami.
      Jak każde dziecko w tym wieku :)

      > My rodzice, nie jesteśmy w stanie jej pomóc.
      Jesteś, tylko jeszcze nie znalazłaś sposobu. Zamiast bez sensu ciągać dziecko po psychologach próbuj różnych sposobów pocieszania i nie nastawiaj się na to żeby dziecko jak najszybciej uspokoić ale raczej na to, by być dla niego bezpieczną przystanią.

      > Ale psycholog (jeszcze
      > ) nic nie pomógł. Były zaledwie 3 wizyty
      Szkoda kasy...

      > ale niestety nie słucha się,
      Może źle mówisz?

      > Co robić, gdy zaczyna się ta cała awantura "pociesz", jak ją nazywamy?
      Pocieszać, przytulać i cierpliwie czekać aż dziecko sobie poradzi.

      > Nie wiem
      > na ile dziecko ma faktyczny problem z uczuciami ( robi tak w mojej obecności,
      > z mężem nie ma tego problemu), a na ile to próby jakieś "manipulacji", zwróceni
      > a na siebie uwagi - chociaż to też mi nie pasuje.
      Jeśli tak podchodzisz do sprawy to daleko nie zajedziecie ;)

      --
      JoShiMa

      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
      • Gość: domza2 Re: Pociesz mnie! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.12.13, 18:50
        Joshima, błagam Cię. Dziecko woła, że potrzebuje uspokojenia, pocieszenia, o tym jest post. Komu mam pomóc? Nie, nie sobie, dziecku, które nie chce płakać, nawet namawiane przeze mnie, żeby się wypłakało. Dziecko woła, że mam je natychmiast pocieszyć, że musi przestać płakać, więc nie wciskaj mi znów swojego znanego kawałku, że to ja potrzebuję spokoju.

        Piszę, że dziecka się nie da pocieszyć. ten post napisałam po KILKU miesiącach, a więc x awanturach, a nie po 3 próbach. Myślisz, że nie próbowałam pocieszania na x sposobów? Masz ludzi za idiotów!
        I w kółko, każdemu wciskasz to samo. Odwracanie uwagi nie fair - wszystko jest FAIR, jeśli może pomóc mojemu dziecku się uspokoić, jeśli tego tak żarliwie potrzebuje.

        Psychologa mam na NFZ i uważam, że to mój obowiązek - jako matki - zwrócić się do specjalisty po poradę, jeśli nie radzę sobie z dzieckiem.

        To nieprawda, że wszystkie dzieci tak mają. Wręcz przeciwnie, nie spotkałam się u nikogo z TAKIMI awanturami. Nie wiesz, jak wyglądają nasze. Mam porównanie, obserwuję dzieci w przedszkolu u córki, wszystkie wydają mi się jak śnięte... takie ciche i spokojne. Poza tym opiekowałam się dziećmi jako opiekunka. Nigdy nie spotkałam się z tak nasilonymi i długo trwającymi reakcjami. Wiem, że coś jest nie tak. Z wiekiem jest gorzej , nie lepiej.

        Taaaa, oczywiście, ja mówię nie tak, bo powinnam w syczuańskim narzeczu Indu, a mówię po prostu grzecznie i po polsku. Do tego powinnam mówić stojąc na głowie, trzymając się lewą stopą za prawe ucho. Jestem z natury grzeczna i do dziecka zwracam się grzecznie i spokojnie.

        Co konkretnego doradzasz? Bo czytam, że mam pocieszać ( piszę, że się NIE DA! dziecko odzruca wszelkie i różnorodne próby pocieszenia, przytulenia, czytania na kolankach, ponoszenia, pośpiewania, pogadania, etc, etc....) i czekać, aż da sobie radę. NIE DAJE SOBIE RADY! Zasypia z przemęczenia płaczem.

        Poradź konkretnie i nie taśmowo. Wreszcie zacznij czytać, a nie antycypować. plis
        • Gość: basca Re: Pociesz mnie! IP: *.dynamic.chello.pl 21.12.13, 19:58
          > To nieprawda, że wszystkie dzieci tak mają. Wręcz przeciwnie, nie spotkałam się
          > u nikogo z TAKIMI awanturami.
          Nie wiem jak u ciebie, ale ja miałam już ochotę pójść do neurologa ze swoim dzieckiem (nie chcę opisywać co robiło), więc nie jest tak że wszystkie dzieci są spokojne. Zauważyłam, że jednym z czynników wywołujących te zachowania była sytuacja w przedszkolu (zazdrość, stres, grzeczność) i zwyczajny głód. U nas jest poprawa.
          Znam też różne dzieci i w otoczeniu są te podobne mojej córce. Koleżanka ma dziecko, które generuje podobne jeśli nie więcej problemów (tata ma adhd).
          ps. ja podejrzewam, że moja BARDZO stresująca sytuacja w czasie ciąży wpłynęła na układ nerwowy dziecka.
        • joshima Re: Pociesz mnie! 22.12.13, 03:28
          Gość portalu: domza2 napisał(a):

          > Joshima, błagam Cię. Dziecko woła, że potrzebuje uspokojenia, pocieszenia, o ty
          > m jest post.
          No ja wiem. Miałam z moją dokładnie tak samo. Tylko częściej niż u Ciebie...

          >Komu mam pomóc? Nie, nie sobie, dziecku, które nie chce płakać,
          Ej... Dziecko to jest w tym momencie tak rozjechane emocjonalnie, że samo nie wie czego tak naprawdę chce i potrzebuje. A Twój opis nasunął mi po prostu myśl, że jesteś nastawiona na to, żeby jak najszybciej je uspokoić, a to może być błędne podejście. Dlaczego? Bo wywołuje u Ciebie napięcie a to nie pomaga.

          > Piszę, że dziecka się nie da pocieszyć. ten post napisałam po KILKU miesiącach,
          > a więc x awanturach, a nie po 3 próbach. Myślisz, że nie próbowałam pocieszani
          > a na x sposobów? Masz ludzi za idiotów!
          Nie mam ludzi za idiotó. Co nie zmienia mojego zdania, że po prostu jeszcze nie znalazłaś odpowiedniego sposobu :) Wyluzuj, bo znów starsznie spięta jesteś i wszystko bierzesz do siebie.

          > Psychologa mam na NFZ i uważam, że to mój obowiązek - jako matki - zwrócić się
          > do specjalisty po poradę, jeśli nie radzę sobie z dzieckiem.
          Ale to Ty chodzisz do tego psychologa, czy dziecko (normalne i zdrowe) prowadzasz?


          > To nieprawda, że wszystkie dzieci tak mają. Wręcz przeciwnie, nie spotkałam się
          > u nikogo z TAKIMI awanturami.
          Sama napisałaś, że Twoja się tak nie zachowuje w przedszkolu czy gdzie indziej. Zatem skąd wiesz, że inne dzieci w zaciszu domowym tak nie odreagowują? Uwierz. To nic nienormalnego. Dzieci w tym wieku tak mają.

          > Nie wiesz, jak wyglądają nasze.
          Z Twojego opisu to wyglądają jak nasza, a może nawet łagodniej.

          > Taaaa, oczywiście, ja mówię nie tak, bo powinnam w syczuańskim narzeczu Indu, a
          > mówię po prostu grzecznie i po polsku.
          Ale ja nie o oczekuję, żebyś mi się tłumaczyła, tylko żebyś sama z sobą na ten temat pogadała ;)

          > Co konkretnego doradzasz?
          Wrzucić na luz (chyba po tym jak się po mnie przejechałaś nieco Ci zeszło ciśnienie co? ;) ) i przetrwać. To nie potrwa długo.


          --
          JoShiMa

          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
          • Gość: Kinderczekolada Re: Pociesz mnie! IP: *.31.218.191.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 22.12.13, 19:37
            > > Nie wiesz, jak wyglądają nasze.
            > Z Twojego opisu to wyglądają jak nasza, a może nawet łagodniej.

            Czyli jest szansa, ze Twoje dziecko prezentuje zachowania, ktore niewiele osob, poza Tobą byłoby w stanie zaakceptować. Ale to Twoje dziecko, decyzje i konsekwencje.
            Nie każdemu moze jednak taki model odpowiadać i nie każdy tak chce wychowywać dzieci.
            Jedyna rada jaka dajesz ludziom jest zaakceptowanie sytuacji jaka by nie byla. Trudno mi przypomniec sobie sytuacje, kiedy jakiekolwiek zachowanie dziecka wydało Ci sie dziwne czy nie do zaakceptowania.
    • czaplaczarna Re: Pociesz mnie! 21.12.13, 19:21
      czy w przedszkolu jest płaczliwa? czy doprasza się tam od wychowawczyni pocieszania?
      Może to "pociesz" pochodzi z przedszkola i to oznacza coś konkretnego?
      o której godzinie rano córkę budzicie i o której odbieracie z przedszkola?

      Może przez pół roku kiedy chodziła spać bez awantur coś w jej planie dnia było zdecydowanie innego - czegoś mniej lub więcej...?
    • aleksandra1357 Re: Pociesz mnie! 21.12.13, 20:19
      Mi się wydaje, że Ty za bardzo na serio traktujesz to wołanie "pociesz". Córka mówi to prawdopodobnie bez zrozumienia i może to oznaczać wszystko, również: "pozwól mi płakać".
      Ja rozumiem, że jest Ci ciężko. Piszesz, że próbowałaś wszystkiego.
      A próbowałaś towarzyszyć jej w rozpaczy? Zamiast pocieszać, próbować przeżyć wspólnie ból, współczuć, nazwać uczucie: "Widzę, że jest ci bardzo przykro, jesteś wściekła/smutna/zrozpaczona."
      Możesz też spróbować mówić tak: "Najchętniej przewróciłabyś wszystkie krzesła, trzasnęła drzwiami, wyrzuciła mamę za okno... (itd.)", żeby zwerbalizować jej chęci. NVC (komunikacja bez przemocy) daje dużo takich narzędzi. Np. dziecku, które ryczy o loda, można mówić: "Jakbym mogła, kupiłabym ci ogromnego loda, największego na świecie, z kulkami wielkimi jak piłki, itd."

      U moich dzieci histerie są bardzo gwałtowne, ale trwają krótko. Najpierw jest straszna rozpacz, a propozycja przytulenia jest odrzucana i poparta krzykiem: "Idź sobie, jesteś ohydna!" Za minutę dziecko woła: "przytul". Potem kilka minut płaczu w moich ramionach i jest po histerii (zazwyczaj).

      Spróbuj też zapobiegać tym aferom.
      Córka może też tak rozpaczać, gdyż widzi, że nie ma wpływu na rzeczywistość, czuje się bezsilna, czegoś się jej zabrania i już. Moje dzieci bardzo, ale to bardzo uspokaja wspólne podejmowanie decyzji. Np. wrzeszczą i płaczą, żeby natychmiast włączyć im bajkę. Siadamy wtedy i negocjujemy, ile bajek, jakich, po której wyłączamy. Robimy głosowanie i osiągamy konsensus, który każdemu pasuje. I nawet jeśli po tych negocjacjach jest ryk po ostatniej bajce, to jest mniej intensywny i bez poczucia bezsilności.
    • danaide Re: Pociesz mnie! 22.12.13, 01:39
      Jakie fajne! jak równanie z pięcioma niewiadomymi, funkcją i silnią.

      Pytania:
      - skąd wzięła "pociesz", kto się tym posługiwał, co robił/jak pocieszał?
      - już było, ale powtórzę: jak wygląda wieczór (godziny/schemat)?
      - czy pytałaś co chciałaby robić gdyby nie musiała spać (bawić się, być z mamą, obejrzeć kolejną bajkę), czy stosujesz odpuszczanie rytuału (jest zbyt zmęczona więc tylko zęby, albo zęby i pupa i do łóżka), czy stosujesz coś takiego jak rytuał, a potem czas wolny dla dziecka (wykąpana i gotowa do łóżka niech się sama pobawi/obejrzy bajkę i zdecyduje kiedy wejdzie do łóżka)?
      Przychodzi w nocy do Ciebie - od kiedy śpi sama, co jej się śni, czego jej brak, czy się czegoś boi nocą, czy woli przy zasypianiu książki, audiobooki, piosenki, ciszę, Twoją obecność?

      Jak słyszę leki uspokajające dla dziecka to mam jednak dreszcze. Może meliska, może jabłko starte na tarce (to brązowe od jabłka podobno uspakaja), może ciepłe mleczko... nie wiem, jakieś naturalne środki uspakajające.

      --
      Co masz na myśli, mówiąc, że świat nie kręci się wokół mnie?
      Ch. M Schulz / Peanuts / tł. M. Rusinek
        • danaide Re: Pociesz mnie! 22.12.13, 13:04
          Melisa ma działanie lecznicze przy regularnym stosowaniu, ale chyba lepsze to niż bliżej nieokreślone "leki uspakajające"? Nie wiem co zalecacie, napiszcie co - może sama łyknę=P

          --
          Co masz na myśli, mówiąc, że świat nie kręci się wokół mnie?
          Ch. M Schulz / Peanuts / tł. M. Rusinek
          • verdana Re: Pociesz mnie! 22.12.13, 19:42
            Leki powinien zapisać lekarz. To lepsze niż dobieranie ich na własną rękę.
            No i trzeba uważać, bo na mojego syna leki uspokajające (zapisywane na bardzo silną chorobę lokomocyjną) działały pobudzająco. Hydroksyzyna także. A mnie wystarczy łyżeczka hydroksyzyny, by dwa dni być wyłączoną z ruchu.
            Dlatego w tym wypadku uważam - nic samodzielnie.
            --
    • morekac Re: Pociesz mnie! 22.12.13, 08:31
      Czy wieczorne mycie wywołuje najwięcej ryków? To może niech kąpie się wcześniej, potem zaś prowadzi jeszcze nocne życie towarzyskie? Albo czasami odpuścić mycie...
      --
      -------------------------------------------------------------
      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
      • Gość: domza2 Re: Pociesz mnie! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 22.12.13, 20:03
        Morekac, wpróbowywałam różne scenariusze. Wcześniejsze mycie nie jest dobre, bo potem nie ma wyraźnego sygnału do spania, jakim jest kąpiel ( a sama kąpiel relaksuje, więc najlepiej, gdy jest przed samym snem). Odpuszczaliśmy mycie wiele razy, nawet kilka dni pod rząd - widzę, że to źle, powód: jak wyżej. To wszystko na nic, te różne scenariusze i zmiany nie zmieniły NIC:(
        • morekac Re: Pociesz mnie! 23.12.13, 00:40
          To mam jeszcze jeden sposób: zakup stopery do uszu dla siebie i jakiś środek uspokajający - ale też dla siebie, nie dla dziecka... I się nieco sama wyluzuj.
          --
          -------------------------------------------------------------
          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
    • Gość: domza2 Re: Pociesz mnie! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 22.12.13, 20:01
      Dziękuję za odpowiedzi. Nie będę wyczerpująco opisywać wieczorów dziecka, bo wiem, co ma wpływ na jej zachowanie, a co nie. Wszystko co piszecie dziewczyny, niestety kulą w płot - dziecko ALEKSANDRO żąda natychmiastowego uspokojenia, a nie trwania przy niej, to jeszcze bardziej ją wścieka, przecież wyraźnie napisałam, że namawiałam dziecko na popłakanie sobie i byłam przy nim, a ono żądało uspokojenia. To nie ma nic wspólnego z tym, co jest w przedszkolu- tam dziecko nigdy nie płacze, nie wymaga żadnego pocieszenia.

      U mnie dziecko ma prawo i chętnie korzysta z wszelkich negocjacji, a ja jestem ugodową osobą.

      Przychodzenie do mnie w nocy nie przeszkadza mi, jak napisałam, więc bez sensu analiza tego. Napisałam też, że dziecko nie ma w nocy żadnych koszmarów.

      Myślę, jak Verdana, że dziecko nie radzi sobie z przemęczeniem i muszę ściślej trzymać się rytuału wieczornego, by dziecko nie kładło się przemęczone.

      Co do rady, żeby sobie dziecko coś samo w pokoju robiło, moja nie chce. Ile razy była namawiana, żeby się sama tam pobawiła, aż jej się zachce spać. Mówi, że chętnie, po minucie woła mnie do zabawy, a wtedy piętrzy różne wymagania. Nie tak łatwo z moim dzieckiem, o nie. Większość znanych wszystkim rodzicom sposobów zawodzi.
      • Gość: aaa Re: Pociesz mnie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.13, 20:26
        a jak relacja z ojcem? pisałaś że co do ojca nie ma tak wymagań- może po prostu niech ojciec przejmie wieczorne rytuały - a ty masz w tym czasie godzinkę na swoje sprawy - spacer, zakupy, herbatę u sąsiadki; przecież do matury nie będzie tak szaleć:) pamiętaj że wszystko mija:) pozdrawiam Cię i spokojnych świąt życzę:)
      • danaide Re: Pociesz mnie! 22.12.13, 20:55
        A czy potrafisz stanowczo powiedzieć: nie / dość - i trzymać się tego? Czy na wszelkie sposoby negocjujesz, namawiasz, prosisz i pomimo że wyczerpuje Ci się cierpliwość - nigdy, ale to nigdy nie przekraczasz cienkiej, czerwonej linii? Czy potrafisz po określonej godzinie - dajmy na to magicznej 22giej - zająć się sobą / domem / filmem? Albo powiedzieć dziecku, że padasz z nóg, jesteś zmęczona i sama wejść do łóżka albo zaanektować łazienkę i wnosietomieć?
        I nieustannie - o jakiego rodzaju "pocieszenie" jej chodzi?

        --
        Co masz na myśli, mówiąc, że świat nie kręci się wokół mnie?
        Ch. M Schulz / Peanuts / tł. M. Rusinek
        • Gość: domza2 Re: Pociesz mnie! IP: *.dynamic.chello.pl 23.12.13, 20:18
          Danaide, nie, nie potrafię, bo jeśli tak zrobię dziecko rozpęta horror, który potrwa do 1 w nocy i w bloku mieszkam. Wieczorem nie wychowuję, chociaż brzmi to śmiesznie, staram się pójść na ustęptswa, by dziecko zasnęło bez płaczu i niestety, żeby uniknąc awantury. Wieczorem moje dziecko nie nadaje się do wykonaywania jakichkolwiek polecen, wszystko musi być bardzo łagodne i pomocne w stosunku do niej, wystarczy powiedzieć coś jakoś ,bardziej stanowczo i może się zacząc akcja.

          AAA - dzięki, też mam nadzieję, że to nie potrwa wiecznie.

          Dzięki za rady... wesołych i SPOKOJNYCH Świat wszystkim!!
          • mamameg Re: Pociesz mnie! 24.12.13, 07:01
            Pisałaś, że nie znasz dzieci, które tak reagują, to Ci napiszę, że moi obydwaj synowie w takim właśnie przedszkolnym wieku mieli takie właśnie napady płaczu. Ze zmęczenia, z niewyspania, nadmiaru bodźców, czasem z głodu. Starszy w niemowlęctwie nie umiał zasnąć i właśnie rozpaczliwie płakał, jakiś czas trwało zanim się połapaliśmy o co chodzi, nawet chodziłam z nim do pediatry, bo myślałam, że coś go boli. Z niemowlęciem było łatwiej wystarczyło go wziąć na spacer i kołysanie wózka mu pomagało zasnąć. A te napady płaczu w wieku przedszkolnym minęły same, w wieku około 6 lat(u starszego, bo młodszy ma dopiero 3 lata). Odradzam zapisywanie na zajęcia dodatkowe po przedszkolu, bo córka będzie wieczorem jeszcze bardziej zmęczona i będzie gorzej(myśmy musieli ograniczyć wszelkie wyjścia w dni "robocze", bo wtedy napady płaczu się nasilały).
      • joshima Re: Pociesz mnie! 22.12.13, 21:53
        Gość portalu: domza2 napisał(a):

        > To nie ma nic wspólnego z tym, co jest w przedszkolu- tam dziecko ni
        > gdy nie płacze, nie wymaga żadnego pocieszenia.
        No i właśnie dlatego w domu to usztywnienie i ugrzecznienie musi odreagować.

        --
        JoShiMa

        Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
    • Gość: ... Re: Pociesz mnie! IP: *.dynamic.chello.pl 25.12.13, 17:08
      Trop dotyczący przemęczenia wydaje mi się trafny. I ten o dojrzewaniu układu nerwowego, dający nadzieję, że to kiedyś minie :-)

      A doraźnie - może spróbuj magii? ;-) Czerwonej wstążeczki od specjalnej wróżki , która zawiązana na ręce w chwili rozdrażnienia to rozdrażnienie wyrzuca z ciała, albo czarodziejskiego syropu z czarodziejskiej, specjalnie ozdobionej butelki (może być zwykły sok malinowy), albo jakiegoś magicznego tańca w Twoim wykonaniu, który sprowadza spokój. Albo jakiegoś innego kosmicznego i odrealnionego pomysłu, który przyjdzie Ci do głowy i będzie działał wyłącznie na zasadzie sugestii.
    • mruwa9 Re: Pociesz mnie! 27.12.13, 00:05
      dosc pobieznie przeczytalam odpowiedzi, aje jak dla mnie to klasyczne objawy zmeczenia i przebodzcowania. A ze zmeczonym, mrudzacym dzieckiem sie nie negocjuje, bo dyskusje przynosza efekt odwrotny do zamierzonego i nakrecaja dziecko w histerii, zamiast pomoc sie wyciszyc.
      I uwazam, ze rodzicowi nie wolno bac sie wlasnego dziecka ani jego histerii.
      Ja bym zaczela od wczesniejszego rozpoczecia rytualow wieczornych, gdy dziecko jeszcze nie jest tak upiornie zmeczone. Kolacja, kapiel, mozna ustalic, ze ostatnia bajka moze byc obejrzana juz w lozku, gdy dziecko bedzie wykapane, w pizamie i z umytymi zebami.
      Nie wdawac sie wciagac w dyskusje z histeryzujacym dzieckiem. Jasne komunikaty, krotkie i stanowcze. Nawet zostawic dziecko same do uspokojenia i zamiast przyzwolenia na histerie pchac w kierunku: powiedz to samo, ale bez jojczenia.
      Moze jestem okrutna matka, ale dziecku w histerii, zwlaszcza, gdy widze, ze rozmowy i proby uspokojenia przynosza efekt odwrotny do zamierzonego, oswiadczam, ze wychodze i zostawiam dziecko, az sie uspokoi. I jesli przestanie sie drzec, jest mile widziane, chetnie je utule i pogadam, ale na spokojnie. Nie uprawiam aresztu domowego (pokojowego) dziecka, tylko przerywam bledne kolo wzajemnego nakrecania sie w nerwach.
      Nie sade, zeby dziecku potrzebne byly leki uspokajajace czy nasenne. Wystarczy przestac sie bac wlasnego dziecka i przesunac rytualy wieczorne na wczesniejsza pore. A jesli to bajka w tv jest zarzewiem konfliktow, ustalic regule, ze jest to ostatnia czynnosc po mniej lubianych, aczkolwiek obowiazkowych zabiegach (kapiel, mycie zebow).
      • verdana Re: Pociesz mnie! 27.12.13, 10:32
        Ja sądzę, że miałabyś 100% racji, gdyby takie histerie trwały od tygodnia-dwóch. Teraz dziecko jest już nakręcone, wie, ze przed spaniem dostaje ataków histerii i wydaje mi sie, że samo sie tego boi. Teraz to już nie samo zmęczenie, ale stres, który dziecko wiąże z czasem kładzenia sie do łóżka. Nie sądzę, aby wcześniejsze kładzenie pomogło - może być nawet gorzej, bo dziecko nie będzie spiące. Trzeba samo dziecko przekonać,z ę pójście spać jest bezpieczne, ze nie dostanie ataku histerii - a to już nie takie proste.
        --
          • verdana Re: Pociesz mnie! 27.12.13, 15:33
            Nie. Nie przekombinowałam. Dziecko wołające "pociesz mnie" ma problem i już wie, ze samo nie potrafi sobie poradzić. Co innego czasem histeria bez powodu, a co innego, gdy histerie zawsze o tej samej porze, często, od dawna. Dziecko wtedy nakręca sie już nie tylko zmęczeniem, ale także tym, ze nikt sobie z tą histerią nie radzi.
            --
            • joshima Re: Pociesz mnie! 27.12.13, 15:47
              verdana napisała:

              > Nie. Nie przekombinowałam. Dziecko wołające "pociesz mnie" ma problem i już wie
              > , ze samo nie potrafi sobie poradzić.
              Zgadzam się i tylko do tego momentu. To wcale nie znaczy, że już na samą myśl nadchodzącego wieczoru będzie wpadać w histerię bo się boi histerii. Uważam, że to nadinterpretacja. Dość głupia.

              --
              JoShiMa

              Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
              • Gość: domza2 Re: Pociesz mnie! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 27.12.13, 15:54
                Nieprawda. Potwierdzam Verdana, masz 100% racji. Moje dziecko wyraźnie boi się, że znowu się zdenerwuje, że nigdy nie przestanie płakać, że nie umie przestać płakać... Masz rację. I dlatego Twoja rada, aby pozwolić mu się kłaść bez histerii (choćby przy pomocy delikatnych leków, ziółek uspokajających) jest bardzo cenna, bo wytworzyłoby się wówczas u dziecka pozytywne doświadczenie - "zasypiam bez problemu". Rola doświadczenia jest niebagatelna. Nie tylko ja na myśl o wieczorze dostaję gęsiej skórki, dziecko także spodziewa się najgorszego. Teraz wyjeżdżając do Babci na święta sama mówiła : może u Babci nie będę płakać...

                WCześniejsze kładzenie nic nie daje - już dawno wypróbowane. Wcześniej umyta i w piżamkach przy ubulionej bajce potem nie ma wyraźnego sygnału do spania, a takim sygnałem zawsze była kąpiel. Najłatwiej ją położyć spać po kąpieli, tylko że i z tym rytuałem bywają problemy... Tu nie ma łatwego rozwiązania, uwierzcie mi, że jestem dość pomysłową mamą i od września się z tym zmagam... Tyle rzeczy wypróbowałam już... teraz chyba już tylko czekam aż to minie, aż dziecko dorośnie...
                • mruwa9 Re: Pociesz mnie! 27.12.13, 16:23
                  jesli sa problemy z rytualem, to oznacza, ze zmieniasz zdanie i koncepcje wieczorow co 5 minut. A tu wskazana jest, przynajmniej na poczatku i zwlaszcza przy takim neurotycznym, wrazliwym dziecku, zelazna konsekwencja. Zadnych odstepstw. Jesli wczesniejsze kladzenie nie pomaga, moze ciagle jest za pozno i trzeba przesunac wieczorne rytualy jeszcze o pol godziny.
                  Zmiana koncepcji wieczoru co 5 minut, plus twoja gesia skorka na mysl o wieczornych cyrkach to kiepskie polaczenie.
                  Bujacie sie w blednym kole i ktores was musi byc tym madrzejszym i silniejszym, zeby je przerwac. Obawiam sie, ze na dziecko nie ma co liczyc w tym wzgledzie. Odpowiedzialnosc spada wiec na rodzica.
                  Konsekwencja, spokoj, pozytywne nastawienie i ropoczecie drogi do lozka i wyciszania wieczornego odpowiednio wczesnie, zanim dziecko bedzie zbyt zmeczone, jest kluczem do sukcesu. Naprawde dziala. Przetestowane na moich dzieciach, w tym ADHDowcu oraz dziecku niepelnosprawnym.
                  Wyciszanie moze np. oznaczac pogaszenie zbednego oswietlenia, wylaczenie tv, komputerow, zamiast tego kolysanki z odtwarzacza cd, poswiecenie uwagi dziecku i obietnica wspolnego, przyjemnego czasu w sypialni dziecka z opowiadaniem bajek, czytaniem, czy chocby wspolnym polezeniem w ciemnym pokoju i gadaniem o zyciu i w ogole ;-)
                • joshima Re: Pociesz mnie! 27.12.13, 17:14
                  Gość portalu: domza2 napisał(a):

                  > Nie tylko ja na myśl o wieczorze dostaję gęsiej skórki, dziecko także spodziewa się najgorszego.
                  A ja myślę, że dziecko się nakręca bo czuje napięcie u Ciebie.


                  --
                  JoShiMa

                  Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                  • danaide Re: Pociesz mnie! 27.12.13, 17:44
                    Piszesz innymi słowami to, co powiedziała Verdana - dzieci mają największe problemy tam, gdzie rodzice płyną (jedni na jedzeniu, inni na dobrym zachowaniu, jeszcze inni na dmuchaniu nosa, kładzeniu spać czy wychodzeniu z domu). Stresująca jest sytuacja, stresujące jest zachowanie rodzica, to wszystko są naczynia powiązane. W takiej sytuacji zamiast potęgować stres psychologami ja bym na spokojnie - w sobotni poranek? =) - usiadła z dzieckiem i porozmawiała o lękach dziecka oraz opowiedziała mu o swoich lękach związanych z całym tym zamieszaniem. Może dałoby się wypracować jakiś wspólny rytuał, można narysować go w obrazkach jak komiks (ja tak narysowałam córeczce dzień w przedszkolu, zgubiła go pierwszego dnia, ale chyba swoją rolę spełnił). A tę meliskę to był z dzieckiem z jednego kubka wypiła=)

                    Verdana, chapeau bas!

                    --
                    Co masz na myśli, mówiąc, że świat nie kręci się wokół mnie?
                    Ch. M Schulz / Peanuts / tł. M. Rusinek
                    • danaide Re: Pociesz mnie! 27.12.13, 17:49
                      I chyba niezbędnym wydaje mi się przyznanie się przed dzieckiem, że mama nawaliła.
                      Jeśli jest jakieś zdanie przeciwne to chętnie wysłucham z uzasadnieniem.

                      --
                      Co masz na myśli, mówiąc, że świat nie kręci się wokół mnie?
                      Ch. M Schulz / Peanuts / tł. M. Rusinek
                      • isolek Re: Pociesz mnie! 27.12.13, 21:28
                        Kozlek lepiej działa. U nas tego typu awantury są po syt stresowych. Kiedy mała się uspokaja rozmawiamy. Próbuje dociec co się wydarzyło. Czasem stresem dla dziecka są wydawalo by się blachostki. Proponuje zrezygnować z cukrow. Może to być też przeciążenie CUN jego niedojrzałośc. Czasem magia pomaga. U nas to magiczna paleczka. Najpierw zamieniam ją w krzyczaca dziewczynke i krzycze oooo udało mi sie później w jakieś zwierze które lubi a później w uśmiechnięta. Zazwyczaj uśmiecha się wtedy. Robię coś dzięki czemu zaczyna się śmiać. Bywa że każe przytulić się tak mocno jak mocno jest zła. Bywa że krzykne koniec!. Zależy od czynników. Moja jest już starsza. Z wiekiem jest lapiej. Teraz mówi że chce być sama, albo że chce konkretnego zachowania z mojej strony. Trudniej jest jednak kiedy jest bardzo przemeczona. Wiem że wtedy potrzebuje wyciszenia. Czasem ataki krzyku były po wcześniejszych komuniatach że jest za głośno, za dużo bodźców. Pamiętaj tylko że to co dla ciebie oznacza normalna syt nie musi też oznaczać dla dzieci. Są maluchy które mają pewną nadwrażliwośc na otoczenie i szybciej się męczą.
                        --
                        A widziałaś Melanię??
                      • mruwa9 Re: Pociesz mnie! 27.12.13, 22:23
                        bez przesady. I jeszcze na kolanach do Czestochowy, pokute trzeba odprawic koniecznie, bo mama nawalila...Ciezki, niewybaczalny grzech.
                        A gdzie nawalila?
                        Nobody is perfect.
                        A proces wychowania to nie formowanie kulki plasteliny przz Idealnego i Nieomylnego Rodzica, ale wzajemne docieranie sie i uczenie sie siebie nawzajem- tak samo, jak dziecko uczy sie zycia, tak samo rodzice ucza sie wlasnego dziecka. Metod prob i bledow. na szczescie organizmy ludzkie maja dos wysoki prog tolerancji tych bledow i nie pozostawiaja one tralej traumy na psychice dziecka.
                        nadmierne kajanie sie i strach rodzica przed bledem dziala paralizujaco i wysyla dziecku sygnal, ze rodzic sie boi. Boi sie bledow i boi sie dziecka.
                        A rodzic nigdy nie powinien bac sie wlasnego dziecka.
                        • Gość: domza2 Re: Pociesz mnie! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 28.12.13, 10:58
                          Też się uśmiałam jak dzika!!!! Mam chodzić i przepraszać dziecko, że nawaliłam. Danaide, do kabaretu!

                          Wypróbowywałam różne scenariusze. Racją jest, że nie jestem konsekwentna ( raczej twórcza:)) i mam problem ( mąż też, tu jesteśmy podobni) z utrzymaniem jednego scenariusza przez dłuższy czas. Ostatnio dziecko spokojne, nie ma wszak przedszkola i tu też widzę prawidłowość taką, że od września moja córa chodzi non stop do przedszkola, a od września są problemy ( chociaż chodziła też w wakacje, a chodzi już ponad 2 lata). Dodatkowo dochodzi to spanie w przedszkolu, co prawda jest to pół godziny, ale jednak to daje mojemu dziecku spory odpoczynek i potem wieczorem spać się nie chce. Jak nie ma przedszkola, jest spokojnie:))

                          • mruwa9 Re: Pociesz mnie! 28.12.13, 22:18
                            to chyba masz przyczyne: drzemka w przedszkolu. Da sie sprawic, zeby dziecko nie spalo w przedszkolu?
                            Bo nawet krotka drzemka widocznie sprawia, ze dziecko jest zbyt wyspane, zeby wczesnie pojsc w domu do lozka, a jednoczesnie zbyt zmeczone, zeby w dobrym humorze dotrwac do wieczora.
                            Narawde radze: sprobujcie z wczesniejsza kapiela wieczorem, nawet krotko po przyjsciu do domu Wtedy ograniczycie ilosc mniej popularnych procedur w porze cyrkow do minimum. Wtedy zawsze bedzie mozna, gdy dziecko bedzie juz w pizamie, zasugerowac wyciszenie sie w lozku i jakies spokojne wspolne zabawy i aktywnosci juz w lozku. Zanim akcja sie rozkreci w zlym kierunku.
                            • Gość: domza2 Re: Pociesz mnie! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 29.12.13, 09:50
                              W dni kiedy nie ma przedszkola dziecko jest spokojniejsze, ale też może mu się przytrafić jakaś awanturka. Córka zrobiła jedną awanturę u babci na świętach z histerią, okazało się z głodu...

                              Wszystkie problemy z rytuałem i zasypianiem zaczęły się, gdy w naszym przedszkolu wydłużyli dzieciom spanie (!). Nie miałam o tym pojęcia, że z godziny wydłużyli spanie do dwóch godzin. Od razu zareagowaliśmy i teraz spanie trwa ok. 30 min. i dzieci są budzone. Dziecko może nie spać,ale moja córka zasypia błyskawicznie. Wieczorem nie może zasnąć, i choć przez kilka miesięcy zasypiała z zegarkiem w ręku 21.30, to teraz bywa to i 22.30 i nawet 23.00 po długim i żmudnym usypianiu, bo pisałam, że nie umie się wieczorem sobą zająć w pokoju sama, tylko szuka mojego towarzystwa. I właśnie kiedy wydłużyli to spanie zaczęły się cyrki, próbowałam dziecko kłaść jak dawniej a tu klops... Teraz moim zdaniem to są konsekwencje tego rozchwiania, że mi przedszkole cały działający system zburzyło.

                              Mruwa, dziecko często kąpie się wcześniej, bo obawiam się, że potem już nie będzie miała siły i zacznie płakać. Ale to nie jest dla niej dobre. Skończy się bajka, zapowiadam pójście do jej pokoju, a ona się buntuje. Inaczej jest po kąpieli, jest to wyraźny sygnał, że po kąpieli do łóżka. Zresztą kąpiel służy także relaksowi przecież. pozdr
                              • morekac Re: Pociesz mnie! 29.12.13, 12:01
                                Moim zdaniem to nie jest kwestia spania w przedszkolu- być może dla twojej córki jest wręcz za krótkie, tylko właśnie przegrzewania styków ze zmęczenia. Też miałam taki egzemplarz (miałam, bo już nastoletni) - afery robiła z powodu 1.zmęczenia 2.głodu. Jedynym rozwiązaniem działającym było wyłapywania symptomów nadchodzącego focha wcześniej i wcześniejsze karmienie dziecka/kładzenie spać. Paradoksalnie lepiej zasypiała położona spać wcześniej - 'przegapienie' godziny jej spania skutkowało właśnie niemożnością zaśnięcia. Dosyć długo - gdzieś do 6 roku życia, trzeba było być z nią w pokoju (albo wręcz się jej wpakować do łóżka), kiedy usypiała. Spróbuj ją może kłaść jednak wcześniej? I nie zostawiaj samej na zasypianie, tylko bądź z nią - poczytaj, przytul i wyjdź, kiedy zaśnie.
                                Poza tym myślę, że musisz być też po prostu bardziej konsekwentna. Kończy się bajka i idziecie spać, niezależnie od ilości strzelonych po drodze fochów. Jeśli będzie wiedziała, że bez względu na ilość wyprodukowanego wrzasku i tak ma iść spać, to pewnie w końcu pogodzi się z swoim losem uciśnionej królewny chodzącej spać o 20-tej.
                                --
                                -------------------------------------------------------------
                                "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                              • morekac Re: Pociesz mnie! 29.12.13, 12:11
                                Bo jest mniej zmęczone - śpi pewnie rano dłużej, a poza tym w domu jest mniej hałasu niż w jakiejkolwiek placówce edukacyjnej.
                                I nie zapisuj jej na jakiekolwiek zajęcia popołudniowe. Nie w tej chwili.
                                --
                                -------------------------------------------------------------
                                "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                • Gość: domza2 Re: Pociesz mnie! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 29.12.13, 13:20
                                  Morekac, zobaczę, co to da... może spróbuję.

                                  Jeśli chodzi o usypianie, zawsze usypiam do momentu uśnięcia dziecka. Jeszcze do niedawna leżałam z córką w jej łóżku, ale przestałyśmy się mieścić. Czytam, aż uśnie. Czasem 5 minut (tak drzewiej bywało:((, a ostatnio 94 str. ( dużo obrazków, ale i tak rekord:)).

                                  Moja córka też wariuje z głodu i zmęczenia. Tak było od urodzenia. "Głodowe akcje" były bardzo wyraźne w młodszych latach życia, np. 2-3 lata. Teraz już nie jest to tak ewidentne. Oczywiście, jeśli chodzi o przepalanie się styków to jest to od zawsze, układ nerwowy dojrzewa i i tak jest lepiej niż było rok , dwa temu. Ale i tak zawsze córkę zabieramy wcześniej z imprez, balu przebierańców, z obawą idę do sali zabaw, itd. Najlepiej na córkę działają spacery po lesie, więc jesień to nasza ulubiona pora roku, zbieramy grzyby i skarby inne. Ale dziecku potrzeba przecież i skupisk ludzkich, którymi z drugiej strony, szybko się męczy. I tak.

                                  Morekac , opisz swoje doświadczenia z "podobnym" dzieckiem. Kiedy nastąpiła poprawa, jak się dziecko rozwijało? pozdr
                                  • aleksandra1357 Re: Pociesz mnie! 29.12.13, 16:16
                                    > Najlepiej na córkę działają spacery po lesie, wię
                                    > c jesień to nasza ulubiona pora roku, zbieramy grzyby i skarby inne. Ale dzieck
                                    > u potrzeba przecież i skupisk ludzkich

                                    Zimą w lesie też jest fajnie, nie musisz z tego rezygnować, szczególnie jak w grudniu jest 10 stopni :) A dziecku nie potrzeba skupisk ludzi - skąd ten pomysł?
                                    Ja osobiście nienawidzę tych wszystkich sal zabaw z kuleczkami i sama jestem po czymś takim przebodźcowana, choć tylko patrzę. Wg. mnie takich miejsc należy unikać.
                                    • Gość: domza2 Re: Pociesz mnie! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 30.12.13, 08:12
                                      aleksandra, ja też bym tylko w leśnej głuszy siedziała, ale dla dziecka to wcale nie dobrze tylko tam siedzieć. Ja też nie cierpię miejsc typu sale zabaw, też już po 20 minutach mam ochotę wyjść, ale dziecko je lubi... I dobrze się tam bawi. O dziwo po godzinie jest spokojna i nie widzę objawów przebodźcowania (no chyba , że u mnie:)
                                  • mruwa9 Re: Pociesz mnie! 29.12.13, 17:43
                                    odpowiem, choc nie do mnei ylo skierowane pytanie, ale mialam takie egzemplarze.
                                    U nas wlasnie poprawa nastapila w momencie wprowadzenia wieczornych, stalych rytualow wyciszajacych i wczesniejszego gonienia dzieci do lozek. Bo im bardziej zmeczone, tym wieksze cyrki i tym wieksze trudnosci w wyciszeniu sie i zasypianiu.
                                    Mozna w ramach wprowadzania rytualow wyciszajacych wymyslic jakas atrakcyjna , wspolna czynnosc do realizacji, gdy dziecko juz lezy w lozku. na przyklad tatrzyk cieni na suficie (ciemno, wyciszajaco) Jakas lampka LED, zmieniajaca kolory i rzucajaca fajne wzorki na scianie (moja corka ma taka z brokatem, ktory tworzy na scianie w ciemnym pokoju rozne wzory, ich obserwacja wciaga i niemal hipnotyzuje).
                                    • Gość: domza2 Re: Pociesz mnie! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 30.12.13, 08:14
                                      Mruwa, masz rację. Moja córka też ma coś takiego, do puszczania cieni, ale chyba kupię coś zupełnie nowego i jak tylko się zacznie przedszkole pomyślę nad dobrym rytuałem wieczornym. Możesz mi napisać na poczcie jak to coś się nazywa, ewentualnie nazwę producenta? dzięki za wszystkie rady
                                      • mruwa9 Re: Pociesz mnie! 30.12.13, 10:31
                                        nie mam pojecia.Dziecko lampke przywloklo od dziadkow, wyglada na tandete ze sklepu "wszystko po 4 zlote" czy jakos tak. Podejrzewam, ze pelno tego w sklepach, od tanich, na baterie, po drozsze.
                                        Co do teatrzyku cieni, mozna samemu, wlasnymi rekami, produkowac cienie na suficie czy scianie, nie mialam na mysli zadnego konkretnego urzadzenia. To sa poza tym tylko propozycje, co spokojnego i wyciszajacego mozna z dzieckiem robic w cemnym lub niemal ciemnym pokoju, co ulatwi zasniecie, a przynajmniej dobre, wspolne spedzenie czasu, bez histerii.
                                        U nas rytualem bylo tez wlaczenie kolysanek-utulanek M Umer i G.Turnaua, do sluchania.
                                  • morekac Re: Pociesz mnie! 30.12.13, 13:18
                                    > opisz swoje doświadczenia z "podobnym" dzieckiem. Kiedy nastąpiła pop
                                    > rawa, jak się dziecko rozwijało?
                                    Rozwijało się normalnie - poza tym, że ilość spania, jakie wykonuje, bywa ponadnormatywna. Ale to egzemplarz, który jako 2-miesięczne dziecko przesypiał noc, śpiąc przy tym w dzień 4 godziny jednym ciągiem. Jako niemowlę nie bywała kłopotliwa, bo po prostu ciągle spała... ;-)
                                    Produkcję wrzasku zaczęła jako 2-latek i zakończyła po 4-5 latach, chociaż sporadycznie zdarzały się jej fochy i później, ale już dużo rzadziej. Myślę, że poza tym, że hałas ją po prostu męczy (narzekała na to po pójściu do szkoły, nie cierpi też dyskotek), po prostu na sytuacje stresujące reaguje bardziej łzawo niż starsza siostra -najwidoczniej ten typ tak ma i tyle. Jak już się wypłacze, jest ok. Zawsze potrzebowała czasu na uspokojenie - i często trochę samotności.
                                    Często strzelała też focha z głodu/pragnienia/zmęczenia - ale tu zamiast kazań typu 'taka duża dziewczynka i tak się zachowuje' wystarczyło posadzić ją i nakarmić/zabrać z imprezy/czasem położyć do spania. No i dosyć długo trzeba było z nią siedzieć przy zasypianiu.
                                    --
                                    -------------------------------------------------------------
                                    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                    • Gość: domza2 Re: Pociesz mnie! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 30.12.13, 14:13
                                      Hej, u nas inaczej. Od niemowlęctwa dziecko nasze spało słabo i bardzo dużo krzyczało. Do 6 msc. życia krzyki były jak przy kolkach. Potem jakby więcej spokoju. ZAWSZE problem z usypianiem. Pamiętam, jak się dziwiłam, gdy inne mamy z doświadczeniem śmiały się, że z niemowlęciem jest tak łatwo, bo tylko śpi. Nasze nie spało! Dużo czuwało, a usnąć nie chciało. Pamiętam te godzinne sesje bujania się na fotelu z nią na rękach. To były godziny! I dramatyczne poszukiwanie przyczyny niespania: może głód, może ubranko, może temperatura, może światło, może ... i tak zostało w sumie do dziś:))))
                                      Pozdrawiam noworocznie i miło wszystkie Mamy, które napisały coś w tym wątku. Dziękuję za rady, są bardzo cenne. Wszystkim Mamuśkom:)) życzę jak najspokojniejszego NR 2014!
                                      • morekac Re: Pociesz mnie! 30.12.13, 15:13
                                        A, takim nieśpiochem to była starsza. Do dziś pamiętam moje zaskoczenie przy młodszej, że niemowlę sypia jednak w dzień po kilka godzin. :-)
                                        --
                                        -------------------------------------------------------------
                                        "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                        • danaide Re: Pociesz mnie! 29.12.13, 00:31
                          Minimum Santiago de Compostela w tych okolicznościach. Mruwa - czerń, biel i długo, długo nic...

                          Co w tym złego, że się własne dziecko przeprosi, że się mu wytłumaczy swoje reakcje - lub brak reakcji? Ja się własnego dziecka nie boję, ale potrafię je przeprosić, bo potrafię ocenić sytuację, w której coś jest przeze mnie zawinione. Może to tylko moje teorie.

                          --
                          Co masz na myśli, mówiąc, że świat nie kręci się wokół mnie?
                          Ch. M Schulz / Peanuts / tł. M. Rusinek
                          • mruwa9 Re: Pociesz mnie! 29.12.13, 00:41
                            ale co zawinila autorka?
                            Bo ja tu winy nie widze, za ktora musialaby sie kajac..widze bezradnosc i brak pomyslu na pomoc dziecku, ale nie widze zadnego bledu czy przestepstwa wobec dziecka, majacego zobowiazywac do przeprosin.
                            Litosci..
                            Ja tez nie mam problemow z przeproszeniem dzieci, ale pod warunkiem, ze mam powod, aby przepraszac.
                            Ja tu osobiscie nie widze takiego powodu.
                            • danaide Re: Pociesz mnie! 31.12.13, 20:08
                              W swojej pierwszej wypowiedzi w ogóle nie użyłam słowa "przepraszać". Chodziło mi o jakiekolwiek odniesienie się do sytuacji, wyjaśnienie. A tu od razu walenie w bęben, że matka przed dzieckiem korzyć się nie będzie i takie tam...
                              I tak z niezrozumienia wątek się rozrasta ponad miarę.
                              Ergo - rozmawiać z dziećmi. Ostatnio przekartkowałam książkę "W Paryżu dzieci..." (nie pamiętam co dalej). Oto amerykańska matka odkrywa, że dziecko (raczej małe... rok?) bardziej niż timbre jej głosu (w klasycznym wydaniu "pitpilatać i pimpilić") uspakaja to, że ona z nim rozmawia, a co gorsza - co faktycznie mu komunikuje (głosu nie zmieniwszy uprzednio). Nie związane może z przedmiotem wątku, ale do przemyślenia.

                              --
                              Co masz na myśli, mówiąc, że świat nie kręci się wokół mnie?
                              Ch. M Schulz / Peanuts / tł. M. Rusinek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka