Dodaj do ulubionych

Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko.

IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 23.02.14, 02:43
Miesiac temu poslalam moje dziecko do przedszkola. Moje dziecko jest bardzo zywe, uwielbia inne dzieci, niezwykle latwo i chetnie nawiazuje z nimi kontakty. Chwila nieuwagi a moej dziecko juz biegnie do grupy dzieci i zaprzyjaznia sie z nimi. Oczywiscie sa to glownie starsze dzieci. Wyszukiwala sobie takie male "ofiary"ktore sie nia szczegolnei opiekowaly. Uwielbiala byc taka masotka.
Poslalam moje dziecko 2 miesiace temu do przedszkola (na 10 godzin tygodniowo rozlozone na 4 dni), takze pobyt jest krotki, majacy na celu wylacznie zachwalana nauke kontaktow spolecznych w grupie.
Corka plakala dwa pierwsze dni przy rozstaniu. Potem zawsze chodzila chetnie do przedszkola, i nawet jak nie szla to pytala o przedszkole.

W zeszlym tygodniu corka wrocila niespokojna do domu. Przedszkolanka oswiadczyla , ze corka byla wyjatkowo nadpobudliwa (wowczas przedszkolanka "zapomniala"dodac dlaczego). Dzien pozniej corka plakala przed wyjsciem do przedszkola, ze nie chce do niego isc.
Zaniepokoilo mnie to i dotychczas niezbyt komunikatywna zdolala mi jednak wyjasnic, ze zostala zbita przez starszego i wiekszego od niej chlopca.
Pani przedszkolanka gdy ja o to zapytalam potwierdzila, ze taka sytuacja miala miejsce , ale , nic strasznego sie nie dzieje, mala sie po prostu przestraszyla. Pani byla wyraznie zdziwiona, ze corka potrafila mi zakomunikowac fakt pobicia.
Porozmawialam z corka, wyjasnilam jej, ze nikt nie ma prawa jej bic itp.
W kolejnym dniu corka rowniez plakala i nie chciala isc przeszkola. Potem zachorowala i w goraczce majaczyla o tym pobiciu.

reasumujac, wygladana to, ze to pobicie bardzo negatywnie na nia wplynelo i corka sie boi. Ja nei wiem co mam zrobic.
Nie wiem czy w rzeczywistosci (pomimo zapewnien, ze zwroci uwage) moge liczyc na wsparcie przedszkolanki, skoro nawet nie raczyla mnie poinformowac o incydencie liczac, ze corka nie zdola nic powiedziec. Zreszta dala mi do zrozumienia, ze takei sytuacje to tez element socjalizacji.
Poslalam corke do przedszkola wylacznie w celach spolecznych, a w efekcie po tym pobiciu dziecko zaczelo sie bac dzieci (ostatnio na widok grupy dzieci zatrzymala sie i cofnela, co nigdy sie jej nie zdarzylo).
Co moge zrobic. Jak mam rozmawiac z corka? Czy powinnam moze zmienic grupe corce albo zaprzestac czasowo posylania jej do przedszkola(chodzic do przedszkola nie musi)? Co moge zrobic w tej sytuacji zeby pomoc jej przelamac ten lek. Co moge zrobic zeby moej dziecko bylo bezpieczne.?
Obserwuj wątek
    • Gość: Kinderczekolada Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.30.4.43.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 23.02.14, 10:31
      Jest roznica pomiędzy pobiciem, a palnieciem jednego dziecka przez drugie ręka czy czym popadnie.
      W sumie pani ma racje, ze to element socjalizacji. Maluchom zwyczajnie zdarzają sie takie akcje i nijak nie da sie im zapobiec, bo czesto jest to kwestia sekund. Stałam kiedys sobie w żłobku i rozmawiałam z panią, nagle podbieglo dziecko, ktore strzelilo mojego synka, ten sie rozplakal. I co? Zabezpieczyć sie nie da, a żłobek zmieniać, po takim incydencie to szaleństwo.
      Moze dostała od kolegi wlasnie dlatego, ze tego dnia była wyjątkowo nadpobudliwa i doszło do jakiejs sprzeczki.
      Jestem pewna, ze moje dziecko (jest w żłobku) wiele razy miało rożne przygody i wcale nie czuje potrzeby bycia informowana o tym, ze Jasio czy Stasio palnal mojego, bo chciał sie bawić samochodzikiem, a podejrzewam, ze mojemu tez moze sie kiedys zdarzyć jakas wpadka.
      Raczej zastanów sie jak to sie stało, ze taki incydent wywarł na nią tak wielki wpływ.
      Na pewno nie warto zmieniać grupy, jesli sytuacja sie kiedys powtórzy porozmawiać z panią (jesli okaże sie np. ze chłopiec ma duzo takich akcji).
      • Gość: mirka Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 23.02.14, 13:23
        > Raczej zastanów sie jak to sie stało, ze taki incydent wywarł na nią tak wielki
        > wpływ.

        Wlasnie o to chodzi. Mala byla "palnieta" przy mnie przez inne dzieci i nie wywolalo to nigdy takich skutkow. W ogole sie nad tym nie zastanawialam. W domu nikt jej nie bije.
        Ale to ostatnie "palniecie"( co na prawde sie dzialo to nie wiem. Mam dwie wersje: przestraszonego dziecka, ktore nie chce isc wiecej do przedszkola i pani, ktora bagatelizuje sprawe. A to co ja widze to zraniony nos).

        Wlasnie pytanie: dlaczego tak zaregowala jest moim glownym pytaniem i odpowiedzia jaka sama sie narzuca, to to, ze nie bylo to zwykle palniecie.
        A jesli nie, jesli moje dziecko nie czuje sie bezpiecznie to ja nie wiem co powinnam zrobic.
        • joshima Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. 23.02.14, 19:12
          Gość portalu: mirka napisał(a):

          > Wlasnie o to chodzi. Mala byla "palnieta" przy mnie przez inne dzieci i nie wyw
          > olalo to nigdy takich skutkow.
          A nie widzisz róznicy w tych sytuacjach? Dziecko palnięte w Twojej obecności (mama jest blisko, jest poczucie bezpieczeństwa itp), dDziecko palnięte w przedszkolu gdzie nie ma mamy i jeszcze przez jakiś czas nie będzie?

          > Wlasnie pytanie: dlaczego tak zaregowala jest moim glownym pytaniem i odpowiedz
          > ia jaka sama sie narzuca, to to, ze nie bylo to zwykle palniecie.
          No wiedzisz a mnie się narzuca zupełnie inna, której nie bierzesz pod uwagę.

          > A jesli nie, jesli moje dziecko nie czuje sie bezpiecznie to ja nie wiem co pow
          > innam zrobic.
          Wziąć je do domu gdzie czuje się bezpieczne.

          --
          JoShiMa

          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
          • Gość: mirka Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 24.02.14, 14:50
            "No wiedzisz a mnie się narzuca zupełnie inna, której nie bierzesz pod uwagę"
            Joshimo, alez ja biore pod uwage te okolicznosci. Tylko sytuacja poprzedzajaca incydent nie potwierdza tego, ze dziecko jest za male na przedszkole.
            Mala uwielbiala przedszkole, nie pojscie do przedszkola traktowala jak kare. Nie lubi sie ubierac, ale jak sie jej powiedzialo , ze jak sie nie ubierze, to nie pojdzie do przedszkola to ubierala sie w minutke.
            Sytuacje zmienil jeden konkretny incydent. Po prostu biorac pod uwage ew. niedojrzalosc przedszkolna, mysle tez o tym, zeby dziecka nie pozbawiac tego co autentycznie lubila robic przed tym incydentem.
            Trudno zeby jakis agresywny starszy i duzo wiekszy mlodzieniec przez swoje zachowanie pozbawial moje dziecko radosci z dotychczasoego spedzania czasu w predszkolu.
            Podkreslam, ze ten czas jest bardzo ograniczony bo chodzi o 10 godzin tygodniowo, co daje 4 dni po 2 i 3 godziny. Wiec jest to autentyczny czas intensywnej zabawy a nie blagalnego czekania na powrot rodzica.
    • joshima Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. 23.02.14, 10:34
      Gość portalu: mirka napisał(a):

      > reasumujac, wygladana to, ze to pobicie bardzo negatywnie na nia wplynelo i cor
      > ka sie boi. Ja nei wiem co mam zrobic.
      Może przyjąć do wiadomości, że 2,5 roku to stanowczo za mało, żeby posyłać dziecko do przedszkola, bo jest na to emocjonalnie nie gotowe? Być może faktycznie nic wielkiego się nie stało (dzieci często wchodzą w sytuacje konfliktowe) a Twoja córka reaguje na to bardzo emocjonalnie, bo całe to przedszkole mimo zewnętrznych oznak zadowolenia to jednak dla niej stres.

      > Poslalam corke do przedszkola wylacznie w celach spolecznych,
      No konflikty między ludźmi to sa sytuacje społeczne. Naprawdę dzieci się w przedszkolach kłócą i przedszkolanki nie informują o tym za każdym razem rodziców.

      --
      JoShiMa

      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
      • Gość: mirka Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 23.02.14, 13:30
        Może przyjąć do wiadomości, że 2,5 roku to stanowczo za mało, żeby posyłać dzie
        > cko do przedszkola, bo jest na to emocjonalnie nie gotowe?

        To jest pytanie, ktore i ja sobie zadaje. Gdyby ona w przedszkolu plakala, nie chciala do niego chodzic, nie pytala o niego w weekendy, nie cieszyla sie na pojscie do przedszkola to odpowiedz bylaby dla mnie prosta. Dziecko nie gotowe.
        Ale corka bardzo sie cieszyla, chciala isc do przedszkola, pytala kiedy pojdzie i nie byla zadowoloan gdy byl weekend lub dzien bezprzedszkola.
        Sytuacje zmienil diametralnie ten jeden incydent i choc nie pierwszy w jej karierze dziecka to wywolala po raz pierwszy taka reakcje traumy.
        Wiec zastanawiam sie czy chodzi o niedojrzalosc dziecka czy raczej o to , ze ten incydent zawieral cos wiekszego niz my dorosli jestesmy sklonni uznac.
        Czy gdybym zabrala dziecko z przedszkola czy to byloby najlepsze rozwiazanie, bo dziecko bardoz p-rzedszkoal lubiace diametralnei zmienilo front po jednym incydencie.
        Choc incydentow miala wiecej, nawet ja widzialam.
        • Gość: Kinderczekolada Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.182.138.117.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 23.02.14, 14:06
          Nie bardzo sobie wyobrażam, co jeszcze mógł taki incydent w przedszkolu zawierać?
          O ile nie bardzo wierze w możliwość zapobiegniecia temu, ze jeden trzylatek trzepnie drugiego, to tez nie wierze, ze nie byłoby interwencji pani w przypadku jakiejs większej akcji.
          Mysle, ze spacer na plac zabaw, bedzie dobra "terapia".
          Zaprowadz ja do przedszkola i zobacz co bedzie, moze wcale nie bedzie problemu?
          Monitoruj tylko czy ataki sie nie powtarzają, bo czasem trafi sie wyjątkowo porywcza jednostka i wtedy trzeba działać.
          A co do wieku, cóż... ja stoję na stanowisku, ze wiekszosc dzieci w tym wieku (i nawet sporo młodszych) jest gotowa do przedszkola/żłobka i dobrze wybrane przedszkole to miejsce, gdzie maluchy bardzo duzo zyskują.
          • Gość: mirka Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 23.02.14, 14:33
            > Nie bardzo sobie wyobrażam, co jeszcze mógł taki incydent w przedszkolu zawiera
            > ć?

            Nie wiem. Nie mam pojecia czemu zareagowala inaczej niz zwykle. iedys bylam swiadkiem jak nadpobudliwy chlopiec podbiegl do niej bez powodu (juz go nie ma w grupie) i taka sztuczna cytryna z calych sil rzucil prosto w twarz.Byl placz oczywiscie, ale zadnych konsekwencji w postaci traumy. Mala tylko unikala chlopaka (tak jak pozostale dzieci) i to wszystko.
            Tego incydentu nie widzialam i jedyna odp. , ktora mi sie nasuwa to fakt bolesnosci, agresywnosci itp. wiekszej niz zwykle. Nie mam pojecia.

            > O ile nie bardzo wierze w możliwość zapobiegniecia temu,

            Alez nikt nie mowi o zapobieganiu, bo tego sie nie da.

            Jesli juz to mam zal do pani o niepoinformowanie o incydencie, ktory byl najwyrazniej powazniejszy, po to abym wiedziala jak zareagowac i ew. rozmawiac z dzieckiem. Zwlaszcza , ze dotyczy to dziecka, ktore jeszcze nie jest jakos sprawne w komunikacji. Zreszta pania najwyrazniej zaskoczylo to, ze dziecko mi powiedzialo i incydencie. Nie spodziewala sie.

            "ze jeden trzylatek trz
            > epnie drugiego, to tez nie wierze, ze nie byłoby interwencji pani w przypadku j
            > akiejs większej akcji."

            No nie wiem co tam sie dzialo. jak by to byla mala akcja, to dziecko nie zareagowalo by taka trauma. To dosc dla mnie oczywiste.

            " > Zaprowadz ja do przedszkola i zobacz co bedzie, moze wcale nie bedzie problemu?"

            Zaprowadzam dziecko oczywiscie, ale zawse a akompaniamencie informacji, ze nie chce tam isc. jest mi trudno.

            > A co do wieku, cóż... ja stoję na stanowisku, ze wiekszosc dzieci w tym wieku (
            > i nawet sporo młodszych) jest gotowa do przedszkola/żłobka i dobrze wybrane pr
            > zedszkole to miejsce, gdzie maluchy bardzo duzo zyskują

            Tez mi sie tak wydawalo, zwlaszcza w przypadku mojej corki. Tak jak wspomnialam niezwykle towarzyskiego dziecka odkad wlasciwie zaczela cokolwiek kumac.
            Wszystko zmienilo sie od tego incydentu. Po prostu nie moge jakos intelektualnei uznac, ze ten incydent byl po prostu takie nic, skoro widze jakie poczynil zmiany w zachowaniu dziecka.

            Tylko nie wiem co dalej powinnam z tym zrobic.
            • Gość: domza2 Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 23.02.14, 15:19
              Ty jesteś mamą swojego dziecka, a nie osoby na forum, TY znasz dziecko najlepiej. Ty widzisz, że stało się coś, nad czym dziecko nie umie przejść do porządku dziennego. Ty znasz reakcje swojego dziecka.
              Ja mogę napisać, co ja bym zrobiła, ale ja mam dziecko w przedszkolu prywatnym i mogę mocniej egzekwować pewne sprawy. Ja bym pani powiedziała, że dziecko mocno odczuło tę historię i że Ty wiesz, że to nie było tylko niewinne "pacanie się", że dziecko dobrze się z Tobą komunikuje i że opowiada Ci o przedszkolu ( to na zasadzie straszaka, niestety, nie wiadomo, na ile można tej pani ufać, a czasem mam wrażenie, że z maluchami można wszystko, bo one nie powiedzą, więc niech pani wie, że maluch dobrze komunikuje i inne sprawy w przedszkolu). Wyraźnie dałabym do zrozumienia, że pani i jej działania są u mnie na cenzurowanym.

              Nie zgodzę się też, że to normalne, że dzieci się w przedszkolu biją. W naszym NIGDY takich incydentów nie było i bicie jest u nas uważane za incydent, a nie naturalny element socjalizacji. Za to w miejscowym przedszkolu państwowym uważa się, że dziecko pogryzione , posiniaczone to norma (jak wychodzi z przedszkola). Mamy małą grupę i bardzo uważne panie, które odpowiednio reagują. I daltego być może , moje rady są niewiele warte. Mam tę świadomość.
              Bacznie obserwowałabym to, co się w przedszkolu dzieje. To jednak musiało być istotne dla dziecka wydarzenie, skoro się lękliwie wycofuje. Dziecka bym z przedszkola nie wzięła, ale zapewniła je, że będę mieć wszystko na oku, żeby mi dziecko o wszystkim mówiło. Nie ma co bagatelizować.
              • Gość: Kinderczekolada Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.158.216.188.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 23.02.14, 23:24
                Zlobek mojego syna to jeden z najlepszych prywatnych warszawskich zlobkow, jedna pani na 4 dzieci (lub mniej) i panie nie robią tajemnicy z tego, ze zdarzają sie rożne sytuacje (nie zdają sprawozdania po każdym incydencie, ale kiedy rozmowa zejdzie na taki temat, nie udają, ze zawsze jest sielanka)

                Maluchy reagują impulsywnie i np. walcząc o samochodzik moze dojść do rekoczynow, oczywiscie za tym idzie działanie pan, ale nikt nie robi tematu z tego, ze do zdarzenia doszło.
                Corka tez chodziła do prywatnego przedszkola i tez zdarzały sie rożne sytuacje, zreszta zdarzają sie i w kochających rodzinach, w większości rodzin z dziećmi w podobnym wieku dochodzi do roznych akcji, nikt tego nie pochwala, ale takie sytuacje zdarzają sie.

                Jeszcze raz podkreśle, ze jest roznica miedzy biciem, a impulsywna reakcja małego dziecka polegająca na "trzepnieciu" przeciwnika. O biciu mowilabym w przypadku starszych przedzkolakow, dwu, trzyletniemu dziecku moze sie zdarzyć atak fizyczny w przyplywie złości, ktory trzeba zauważyć, dać jasny sygnał, ze tak sie nie robi, ale tez nie robic z tego grubszej afery (oczywiscie inaczej jesli takie zachowańie powtarza sie i nie wygasa)

                Jakbym musiała cenzurowac panie, pewnie zaczelabym myśleć o zmianie placówki, nie wyobrażam sobie zostawiania dzieci z osobami, którym nie ufam.
                Dla mnie wiara w zdrowy rozsadek i zaufanie do opiekuna to podstawa.
                • Gość: mirka Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 24.02.14, 14:45
                  "w większości rodzin z dziećmi
                  > w podobnym wieku dochodzi do roznych akcji, nikt tego nie pochwala, ale takie s
                  > ytuacje zdarzają sie."
                  Ja jakos nie uwazam, ze reakcje agresywne to norma.

                  "O biciu mowilabym w przypad
                  > ku starszych przedzkolakow, dwu, trzyletniemu dziecku moze sie zdarzyć atak fiz
                  > yczny w przyplywie złości, ktory trzeba zauważyć, dać jasny sygnał, ze tak sie
                  > nie robi, ale tez nie robic z tego grubszej afery (oczywiscie inaczej jesli tak
                  > ie zachowańie powtarza sie i nie wygasa)."
                  Chyba jednak wole sluchac mojego dziecka, ktore wie co czuje. Nie bede wmawiac mojemu dziecku , ze to co czuje (strach) to nic takiego. Nie bede zaprzeczac jego prawdziwym uczuciom.

                  Narazie tylko nie wiem jak to zrobic.


                  "Dla mnie wiara w zdrowy rozsadek i zaufanie do opiekuna to podstawa. "
                  A dla mnie chyba jednak wiara w uczucia i emocje mojego dziecka to podstawa. Jak narazie pani nie przekonala mnie do tego aby jej tak slepo wierzyc.
                  Zwlaszcza, ze to nie pani przedszkolanka dostala po glowie i to nie pani przedszkolance ow mlodzieniec zranil nos (ktory notabene jeszcze sie nie zagoil) tylko moje dziecko.
                  To komu mam wierzyc. Temu kto nie dostal i twierdzic, ze nic sie nie stalo, czy temu, ktory dostal i sie boi. Dla mnie wlasnie stalo sie jasne.
                  • joshima Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko.a 24.02.14, 17:10
                    Gość portalu: mirka napisał(a):

                    > "Dla mnie wiara w zdrowy rozsadek i zaufanie do opiekuna to podstawa. "
                    > A dla mnie chyba jednak wiara w uczucia i emocje mojego dziecka to podstawa.
                    Skoro nie ufasz opiekunkom to na jakiej podstawie powierzasz im takie małe dziecko?


                    --
                    JoShiMa

                    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                    • Gość: mirka Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 24.02.14, 19:37
                      > Skoro nie ufasz opiekunkom to na jakiej podstawie powierzasz im takie małe dzie
                      > cko?

                      Prowokujace pytanie, ale ja na to mimo wszystko odpowiem.
                      Do momentu tego opisywanego incydentu ufalam opiekunce bez zastrzezen, zwlaszcza, ze ma dobra opinie wsrod rodzicow.
                      Od czasu incydentu, nie mam juz pelnego zaufania, a jedyne czesciowe (wiem, ze do tragedii zadnej nie dojdzie, mam nadzieje).
                      A z dwoch wersji tj. mojej bojacej sie corki i lekcewazacego stosunku pani przedszkolanki ufam wersji mojej corki. Z dosc oczywistych powodow, a to, ze to corka dostala w nos a nie pani przedszkolanka, i ze to corka ma problem emocjonalny a nie pani przedszkolanka, takze w sprawie wieksze znaczenie ma to co mysli moje dziecko a nie pani predszkolanka.
                      Zreszta mysle, ze pani przedszkolanka choc dorosla, jakby dostala w nos od o trzy glowy wiekszego poteznego chlopa to choc dorosla, madra i wszsytko rozumiejaca tez zareagowalaby stresem na mysl, ze musi przebywac w jego towarzystwie. Lekcewazenie emocji dziecka uwazam za niewlasciwe.
                      • joshima Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. 24.02.14, 22:17
                        Gość portalu: mirka napisał(a):

                        > > Skoro nie ufasz opiekunkom to na jakiej podstawie powierzasz im takie mał
                        > e dzie
                        > > cko?
                        >
                        > Prowokujace pytanie, ale ja na to mimo wszystko odpowiem.
                        Bynajmniej. Gdybym chciała oddać takiego malucha do komuś pod opiekę na kilka godzin dziennie to musiałabym mieć do tej osoby zaufanie. Inaczej sobie tego nie wyobrażam.


                        --
                        JoShiMa

                        Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                        • Gość: mirka Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 25.02.14, 02:45
                          "Gdybym chciała oddać takiego malucha do komuś pod opiekę na kilka
                          > godzin dziennie to musiałabym mieć do tej osoby zaufanie. Inaczej sobie tego ni
                          > e wyobrażam."

                          A jak Twoje dziecko pojdzie do szkoly to co wtedy? Tez bedziesz musiala miec 100 procentowa pewnosc, ze bedzie zachowywac sie dokladnie tak jak Ty uwazasz za najlepssze? A jesli nie to co? dziecko do szkoly isc musi. Bedziesz mu zmieniac szkole za kazdym razem?
                          Wy w Polsce macie przynajmniej to szczescie , ze dzieci ida do szkoly w wieku 6 lat. Tu dziecko idzie w wieku 4.
              • Gość: mirka Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 24.02.14, 14:37
                "Ja bym pani powiedziała, że dziecko moc
                > no odczuło tę historię i że Ty wiesz, że to nie było tylko niewinne "pacanie si
                > ę", że dziecko dobrze się z Tobą komunikuje i że opowiada Ci o przedszkolu ( to
                > na zasadzie straszaka, niestety, nie wiadomo, na ile można tej pani ufać, a cz
                > asem mam wrażenie, że z maluchami można wszystko, bo one nie powiedzą, więc nie
                > ch pani wie, że maluch dobrze komunikuje i inne sprawy w przedszkolu). Wyraźnie
                > dałabym do zrozumienia, że pani i jej działania są u mnie na cenzurowanym. "

                Wlasnie tak jest. Nie wiem co sie dzialo, nie wiemco robic, ale jedno wiem, dla dzieca nei bylo to takie pacanie sie nic nie znaczace. Ona sie po prostu boi.
                A pani juz wie, juz sie domysla, ze jest u mnei na cenzurowanym. Przy niej ostatnio zapytalam dziecka jak bylo, ze byl jakis konflikt, czy bylo jakies uderzenie. Przedszolanka juz wie ze nie moze sobie pozwolic na to co wczesniej. Domysla sie tez, ze nie zamierzam tega tak po prostu akceptowac, zapomniec i twierdzic, ze to element socjalizacji.

                " Nie zgodzę się też, że to normalne, że dzieci się w przedszkolu biją."
                Wszyscy mi powtarzaja, ze to normalne, ze dzieci sie bija. Ale moje wewnetrzne przekonanie przeczy temu.Nie tylko dlatego, ze moja corka nie bije, nei przejawia zadnych agresywnych sklonnosci. Ale po prostu uwazam, ze czlowiek i maly i duzy jesli jest spokojny, szczesliwy, zadowolony to nawet w sytuacji konfliktowej nie przejawia agresji bo i po co.
                Ja tez nie uwazam, ze bicie jest normalne wsrod dzieci.
                Dzieki za Twoja wypowiedz, podniosla mnei na duchu i przywrocila wiare w to, ze nie jestem jakas zwariowana mamuska, ktora robi raban o nic.
    • rycerzowa Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. 23.02.14, 22:59
      Gość portalu: mirka napisał(a):

      > Moje dziecko jest bardzo zyw
      > e, uwielbia inne dzieci, niezwykle latwo i chetnie nawiazuje z nimi kontakty. C
      > hwila nieuwagi a moej dziecko juz biegnie do grupy dzieci i zaprzyjaznia sie z
      > nimi. Oczywiscie sa to glownie starsze dzieci. Wyszukiwala sobie takie male "of
      > iary"ktore sie nia szczegolnei opiekowaly. Uwielbiala byc taka masotka.

      No właśnie. Uwielbiała być maskotką, uwielbiała być lubianą, "zaopiekowaną", ważną, bezpieczną. Nawet jak któreś dziecko ją "pacnęło", ból był niewielki, szybko mijał, dzieci bawiły się dalej. Mama była blisko. Potem blisko była pani w przedszkolu.

      Aż pewnego dnia dostała po nosie.
      Dosłownie i w przenośni.
      Bardzo boleśnie.
      Pewnie chciała dołączyć do zabawy starszych dzieci, ale kilkuletni chłopcy nie lubują się w maskotkach. Odrzucili ją. A nos bolał mocno.

      Kiedyś przychodzi taka chwila na każde super towarzyskie dziecko, że nie wszyscy je lubią, chcą się z nim bawić, opiekują się nim. Twoja córeczka jest jeszcze malutka, jeszcze do tego nie dojrzała , by pogodzić się z tym.

      Na razie bym jej podarowała to przedszkole, ale inaczej dbała o kontakty społeczne. Niech się bawi z dziećmi jak kiedyś, pod twoim okiem.

      I faktycznie - socjalizacja polega tez na tym, że małe dziewczynki przekonują się, że starsi chłopcy bynajmniej nie są opiekuńczy. Gdybyś miała na stanie kilkuletniego synka, pewnie rozumiałabyś, że odpycha z niechęcią dwuletniego malucha, który pcha mu się do zabawy.
      • Gość: mirka Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 24.02.14, 14:54
        "> Na razie bym jej podarowała to przedszkole, ale inaczej dbała o kontakty społec
        > zne. Niech się bawi z dziećmi jak kiedyś, pod twoim okiem."

        Tez racja z tym wszystkim co piszesz. Kiedys musi zrozumiec, ze mali chlopcy niekoniecznie chca sie opiekowac mniejszymi dziewczynkami.
        Tylko tak sie bije z myslami, bo ona autenczynie lubila przedszkole. Podarowalabym jej to przedszkole, ze czy jednoczesnie nei pozbawie jej czegoc co lubi(lubila) robic, li tylko z powodu zachowania jednego chlopca.
        Ah to zycie mamuski przedszkolaczka.
    • julka_sz Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. 24.02.14, 10:00
      Moja córka również poszła do przedszkola w wieku 2,5 lat. Mieliśmy podobny problem z tym ze dziewczynka córkę drapała i o każdy takim incydencie wiedzieliśmy bo raz, że nie da się tego ukryć, a dwa takie sytuacje u nas w przedszkolu są zgłaszane rodzicom. Nasza córcia również jest bardzo wrażliwa i trochę to przeżywała tłumaczyłam jej, że ma nie siedzieć koło tej dziewczynki(poprosiłam o to panią żeby córkę przesadziła) i żeby się bawiła z innymi dziećmi. Okazało się że dziewczynka drapie nie tylko moją córkę ale innych również. Teraz bawią się wspólnie i wszystko zostało zapomniane( choć moja córka do tej pory ma dwie blizny po tych drapnięciach). Zastanawiam się dlaczego w grupie twojej córki jest starszy chłopczyk. Pewnie dlatego czuje się silniejszy i bezkarny. Należałoby poprosić o rozmowę z wychowawcą czemu starsze dziecko bawi się z młodszymi a jeśli tak musi być to żeby porozmawiać z rodzicami dziecka. U nas taka jest praktyka.

      Nasza córka po śmierci dziadka męża cały czas mówiła o śmierci i o umieraniu. Kiedyś powiedziała dziewczynce która dopiero przyszła do jej grupy że jej rodzice umrą. Dizewczynka tak płakała i oczywiście nie chciała chodzić do przedszkola. Sprawa otarła się o dyrektora więc było też nieprzyjemnie.
      Dzieci różnie reagują więc jeszcze wiele przed tobą. Moja córka kiedyś cały tydzień przeżywała że kolega zniszczył jej budowle z klocków:P
      Staraj się tłumaczyć córce że nie wszystkie dzieci takie są i porozmawiaj z dyrektorką jeśli pani opiekunka takie sprawy bagatelizuje.
      --
      Hania - 16.11.2008
      Staś -26.07.2013
      • Gość: mirka Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 24.02.14, 15:06
        "Mieliśmy podobny prob
        > lem z tym ze dziewczynka córkę drapała i o każdy takim incydencie wiedzieliśmy
        > bo raz, że nie da się tego ukryć, a dwa takie sytuacje u nas w przedszkolu są z
        > głaszane rodzicom. Nasza córcia również jest bardzo wrażliwa i trochę to przeży
        > wała tłumaczyłam jej, że ma nie siedzieć koło tej dziewczynki(poprosiłam o to p
        > anią żeby córkę przesadziła) i żeby się bawiła z innymi dziećmi. Okazało się że
        > dziewczynka drapie nie tylko moją córkę ale innych również. Teraz bawią się ws
        > pólnie i wszystko zostało zapomniane( choć moja córka do tej pory ma dwie blizn
        > y po tych drapnięciach). "

        Moja sioistrzenica tez jak poszla do przedszkola to stale miala klopot z jakas dziewczynka. Po wakacjach zaczela twierdzic, ze ta dziewczynka jest jej najlepsza przyjaciolka. Wiec w rzeczy samej roznie to bywa miedzy dziecmi.

        " Zastanawiam się dlaczego w grupie twojej córki jest st
        > arszy chłopczy"

        To przedszkole nie jest w Polsce. Tak tu jest, ze grupy sa mieszane. Dzieci ida do przedszkola od 2.5 roku do 4 roku zycia (potem do szkoly) i sa w grupach razem. Takze spotykaja sie np. malutkie, przyjazne i wrazliwe 2.5 dziewczynki, ktore nawet nie wiedza, ze ktos kogos moze uderzyc z prawie 4letnimi wielkimi chlopaczyskami (tutejszy lud jest nader wielki, totez ich pociechy tez przypominaja czesto smoki).

        "Należałoby pop
        > rosić o rozmowę z wychowawcą czemu starsze dziecko bawi się z młodszymi a jeśli
        > tak musi być to żeby porozmawiać z rodzicami dziecka."
        Po tym incydencie zorientowalam sie, ze mentalnosc tutaj jest dosc brutalna i grono pedagogiczne w ramach "socjalizacji"i przygotowania dziecka do brutalnego zycia nie uwaza, ze bicie 2.5 malej dziewczynki przez wielkiego prawie 4 latka jest nie ok. Ogolnie to co zaobserowalam sszczegolnei w szkolach to wysoce niechetny stosunek grona pedagogicznego do reagowania na przyklady znecania sie dzieci nad innymi dziecmi. Bo w koncu zycie jest bratalne. I nawet im przez mysl nie przejdzie, ze oni sami jako dorosli po prostu je brutalizuja, nie reagujac, albo inaczej, reagujac gdy juz na prawde nie maja wyjscia.
        Niestety takie podejscie jak teraz widze rozciaga sie najwyrazniej na przedszkola.
        Tylo jak uchronic dziecko, gdy nie ma sie wsparcia wsrod autochtonow.

        Narazie rzeczywiscie jedyne co moge zrobic to rozmawiac z corka, duzo, slyuchac jej, nie bagatelizowac jej odczuc, przygotowywac ja do reakcji.
    • Gość: eliza Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.adsl.inetia.pl 25.02.14, 06:16
      Wiesz, jak się Ciebie czyta to mam wrażenie, że cały świat jest przeciwko tobie i twojej idealnej, wrażliwej córce. Większe dzieci to zagrożenie, czterolatka opisujesz jako wielkiego chłopaka, który tylko czyha na to, żeby krzywdzić dzieci. W jednym z postów co drugie słowo to trauma, pani przedszkolanka na cenzurowanym. najlepiej siedź z dzieckiem w sali, patrz pani na ręce, będziesz miała wgląd na każdą sekundę życia swego dziecka.
        • Gość: mirka Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 25.02.14, 13:37
          > Bez przesady "eliza" - ja rozumiem, że na tym forum dawno nie było nowych postó
          > w i teraz co poniektórzy są żądni "świeżej krwi", ale tak wymyślać nie trzeba..

          Swieta racja! Niektorzy to sie na prawde zachowuja jakby im niezwykle brakowalo tematow do awantur. Tyle, ze ja sie awanturowac z niedorzecznosciami i czyimis emocjonalnymi problemami nie bede.
          I sorki za szczerosc ale jesli takie osoby chowaja dzieci to potem nie dziwne, ze dzieci ida do przedszkola i bija innych.

          > Czterolatek jest w stosunku do 2,5 malucha kimś dużym. A matka jest do tego,by
          > chronić dziecko.
          Otoz to, w tym wieku to ogromna roznica. Widze po corce, ze ona potrafi "dorosc'(skok rozwojowy) z dnia na dzien a co dopiero 1.5 roku roznicy. Zreszta jakby te zadne awantur forumowych panie choc dorosle, dostaly chocby tylko z liscia od dwa razy wiekszego od siebie pana to odrazu by im sie odmienilo widzenie swiata.

          • Gość: Kinderczekolada Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.146.36.162.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 25.02.14, 14:37
            Czego oczekiwałaś zakładając ten wątek? Wpisów o tym, że chłopiec okropny to paskudny wyrostek, którego trzeba wywalić z przedszkola za takie zajście, że pani to nieudolna idiotka, którą trzeba w najlepszym przypadku ostro kontrolować, a najlepiej pozbawić praw wykonywania zawodu, bo Twoja córka ma zadrapany nos?
            Dostałaś informację, że między dziećmi zdarzają się sprzeczki w trakcie, których dochodzi do rękoczynów (jeśli nie miałaś takiej świadomości to widać rzadko widywałaś dzieciaki) i nie ma to nic z pochwalaniem czy akceptowaniem takich zachowań, a jest to opis sytuacji. Dowiedziałaś się, że nie każdy, a w szczególności starszy kolega musi chcieć przebywać w towarzystwie twojej córki i w dodatku nie wszystkie dzieci załatwiają sprawy między sobą na drodze kulturalnego dialogu.
            Jeśli chcesz mieć stuprocentową pewność, że już nigdy od żadnego dziecka nie dostanie, to jest tylko jeden skuteczny sposób, czyli odizolowanie od dzieci, 90% pewność będziesz miała jeśli będzie z dziećmi tylko pod twoją opieką, dalej to już mniejsza czy większa ruletka (gdzie jedną ze zmiennych jest zachowanie twojej córki wobec innych dzieci).
            Dostałaś też różne rady co zrobić, żeby dziecko wróciło do równowagi psychicznej, żadna nie jest idealna, bo takiej nie ma, a dziecko znasz tylko ty.
            A jeśli koniecznie chcesz wiedzieć jaki był dokładny przebieg zajścia zapytaj się pani, bo z twoich wpisów wynika, że dla ciebie to nadal zagadka.
            Może to była pierwsza akcja tego chłopca, pani zwróciła mu uwagę i wystarczyło? Jak miała temu zapobiec?
            A chłopiec rośnie i staje się brutalniejszy z każdym postem, już teraz jest dwa razy większy od twojej córki i bez ostrzeżenia wali z liścia.
            • Gość: mirka Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 25.02.14, 15:23
              " Czego oczekiwałaś zakładając ten wątek?"

              Ano oczekiwalam dokladnie tego o czym pisalam w watku zalozycielskim. Co zrobic w tej sytuacji, kiedy dziecko po trudnym dla siebie doswiadczenie nie chce wrocic do przedszkola. Jak rozwiazac problem.
              Zeby o tym wiedziec wystarczy przeczytac.

              "Wpisów o tym, że chłopiec okropny to pa
              > skudny wyrostek, którego trzeba wywalić z przedszkola za takie zajście, że pani
              > to nieudolna idiotka, którą trzeba w najlepszym przypadku ostro kontrolować, a
              > najlepiej pozbawić praw wykonywania zawodu"

              Gdzie to masz napisane? Zastanow sie najpierw zanim zacznisz sadzic podobne bzdury. Bo to tylko swiadczy o Tobie a dla mnie jest wystarczajaca informacja na ile powaznie moge traktowac Twoje wypowiedzi.
              Po co czytac ze zrozumieniem problem w watku, jak mozna sobie samemu historie napisac, wywolac awanture forumowa i jest git.

              Przepraszam, reszty nie bede czytac i komentowac, szkoda czasu.


              Natomiast bardzo chetnie poprosze o opinie powaznej/ rozsadnej mamy, ktora byc moze zetknela sie z podobnym problemem i go rozwiazala.
              Swoja droga, szkoda, ze nie jest to juz forum eksperckie.
              • Gość: Kinderczekolada Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.centertel.pl 25.02.14, 15:38
                Przecież dostałaś już wszystkie możliwe rady od zabrania dziecka z przedszkola, przez rozmowę z panią (to absolutna podstawa, nawet jeśli już rozmawiałas, bo bez pomocy pani raczej niewiele zdzialasz), po przywrócenie dziecku wiary w inne dzieci poprzez kontakty w bezpiecznym środowisku, aż po próbny powrót dziecka.
                Ostatnia rada to pójście z dzieckiem do specjalisty jeśli problem jest aż tak poważny. Więcej opcji nie ma, zaklęć na odczynianie uroków nad slodkimi dwuletnimi dziewczynkami nie podają w żadnej literaturze.

                A osobiste wycieczki do każdego kto ma inne zdanie naprawdę wiele mówią o piszacym.
                • Gość: mirka Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 25.02.14, 20:14
                  "Między słowami"

                  Ah tak, hm ... miedzy slowami. Wyborne.
                  Przynajmniej wiem juz skad biora sie agresywne dzieci. To pewnie te, ktorych mamusie ... miedzy slowami czytaja, a nie potrafia zrozumiec prostej tresci w konkretnym przekazie, ktory jako zywo czytania miedzy slowami nie wymaga.

                  Jak mamuski zaczna czytac przede wszystkim najpierw pomiedzy swoimi slowami a nie cudzymi to wtedy pogadamy a narazie drogie panie - etatowe wywolywczki forumowych niesnasek, awanturujcie sie miedzy soba, skoro macie takie okresowe potrzeby. Milej zabawy.
        • Gość: eliza Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. IP: *.adsl.inetia.pl 25.02.14, 15:46
          Założycielka wątku niby szuka odpowiedzi, wsparcia, ale rozmawia tylko z tymi, którzy jej przyklaskują. Z resztą nie ma zamiaru dyskutować, to nie ten poziom.

          Jak wygląda czterolatek to ja wiem, bo moje dziecko chodzi do grupy łączonej (3-6 lat), dzieci są rozdzielone tylko na czas zajęć dydaktycznych. A wypowiedziałam się, bo w grupie mojego syna jest właśnie taka mama, która ma księżniczkę. Bez przerwy są problemy: a to, że jakiś chłopiec śmiał gonić królewnę po sali i ona teraz nie chce chodzić do przedszkola, tak strasznie się go boi (jak nic ma zadatki na bandziora). A to głośno się do niej koleżanka odezwała i dziecko ma traumę, jak słyszy krzyk. Ostatnio była rewolucja, cała grupa postawiona na nogi, bo córce zginął piórnik - jak nic, ktoś ukradł, bo taki był cudny. Oczywiście piórnik włożyła do plecaka i zapomniała, ale awantura była na sto fajerek. Bardzo współczuję pani, bo codziennie ma jakieś problemy - nie dość zajmuje się córką, nie potrafi powiedzieć, ile na obiad zjadła (no to po co ona tam w ogóle jest, za co jej płacą?). Biedne to jej dziecko, bo nikt się nie chce z nim bawić, ponieważ zawsze z tego wynikają kłopoty. Obyś nie była taką mamą, tego Ci życzę.
    • Gość: domza2 To ja się chyba pożegnam IP: *.rzeszow.vectranet.pl 26.02.14, 11:41
      Szczerze powiedziawszy zaczynam mieć dość narracji na tym forum. Kinderczekolada, która występowała tutaj z pierwszymi postami jako opozycja wobec napadania na kogoś, weszła już całkiem między wrony - kraczeeee na cały głos. Domorosłe psychoanalizy, napadanie na każdego kto, o coś konkretnie pyta. Ktoś kto nie ma kwalifikacji do czytania "między słowami" ( nie jest wykwalifikowanym psychologiem/psychoterapeutą) i nie posiada ZGODY "pacjenta" na dokonywanie psychoanalizy, niech swoje czytanie "między słowami" między bajki włoży. Jest pytanie - masz coś do powiedzenia, doradź. Jesteś zbyt sfrustrowana, by zamiast napadać doradzać, wybierz się na aeorbick, pobiegaj, poczytaj.

      Mierzi mnie napadanie na każdego kto się ośmielił zadać tutaj pytanie. Może mam większe od co poniektórych do czytania "między słowami" , jednak tych treści sama tutaj nie widzę.

      Mirce proponuję nie odpowiadania na zaczepki mające jedynie zmusić ją do tłumaczenia się z tego, dlaczego jest złą matką - tak,tak cała ta analiza genialnych mamusiek ma zawsze tylko jeden cel - udowodnić, że zakładająca wątek jest mamuśką złą, nieudaną, nie tak jak TRZEBA rozumującą, wychowującą, jednym słowem - precz! Do kitu! Jednak "nie - precz", bo jeśli pójdzie sobie ta mamuśka to wówczas jak. na czym/na kim wyżyją się biedne, jakoś tak życiowo niespełnione, pełne jadu istoty...

      Mam więc ochotę pożegnać się z tym forum. Wszyscy stąd już uciekli, wszyscy , którzy coś mieli do powiedzenia, włącznie z ekspertami, którzy nie wytrzymali konkurencji z wszystkowiedzącymi...
      • Gość: Kinderczekolada Re: To ja się chyba pożegnam IP: *.30.209.100.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 26.02.14, 12:08
        Spokojnie, właśnie wróciłam ze spaceru:)

        To jest forum internetowe, a nie poradnia i chyba każdy, kto tu pisze ma tego pełną świadomość. Jedną z właściwości forów jest to, że ludzie "czytają między wierszami", sama od tego nie uciekłaś, co widać choćby po tym wpisie.
        Ja piszę tu jako, w sumie całkiem już doświadczona mama i człowiek, który przeżył już całkiem sporo lat.
        Przejrzyj jeszcze raz wpisy w tym wątku, to co napisała, jak w kolejnych postach przedstawiała sytuację Mirka zostało przez zdecydowaną większość osób odczytane dość jednoznacznie.
        A obrażanie innych, od czego też nie udało Ci się uciec, rzeczywiście dobrze nie robi atmosferze na forum.
      • aleksandra1357 Re: To ja się chyba pożegnam 26.02.14, 23:13
        A mnie zawsze urzeka to czytanie między wierszami, zachwyca mnie mądrość forum i to, że oliwa na wierzch wypływa. Nie chodzi tu o napadanie na kogoś, o jałową krytykę, tylko o to, jak ludzie wyłapują jądro problemu, niewidoczne zupełnie dla tego, kto pisze. Jest tu mnóstwo takich niesamowicie trafnych psychoanaliz - ktoś pisze o problemach z dzieckiem, a forum prawi, że problem jest w stosunkach z mężem, które w poście się niemal nie pojawiły. I potem się okazuje, że to strzał w 10-tkę.
        Warto słuchać forum, warto przeanalizować krytykę, choć może być trudna do przyjęcia. Prawda boli, ale to nie znaczy, że nie mamy jej pisać.
        Inna sprawa, że czasem forma krytyki jest poniżej krytyki, ale taka specyfika internetu.
        • Gość: domza2 Re: To ja się chyba pożegnam IP: *.rzeszow.vectranet.pl 27.02.14, 08:56
          Tak było jeszcze w czasach kiedy pisywali tutaj Verdana czy Scher, a każdy z nich ze swojej - zupełnie odmiennej perspektywy potrafił naświetlić dany problem. Dziś, wydaje mi się, perspektywa i dążenie domorosłych psychoanalityków stało się jedno - udowodnić mamusi, że źle myśli, źle wychowuje. Nie tędy droga.
          Kiedyś pisywały tutaj mamy, które opisywały jak niemowlę swym płakaniem coś wymusza. Więc rozpoczynała się właściwa "praca u podstaw", by mamie wytumaczyć, że niemowlę nie może niczego wymuszać, a jedynie zgłasza swoje potrzeby i to było dobre. Teraz zaś, niewinne pytanie o to, że mała 2,5 letnia dziewczynka przychodzi z przedszkola z rozkwaszonym nosem i co dalej z tym fantem robić (wyobraźmy sobie, że mamy w domu malutką 2,5 latkę, której po przedszkolu goi się nos - trochę empatii, sama bym z krzesła spadła i nigdy przenigdy nie przeszła nad tym do porządku dziennego) zamienia się w napaść na mamę. Konkluzja jest taka, że rozkwaszony nos u tak malutkiego dziecka w przedszkolu to norma (ba- tak się odbywa wchodzenie w społeczność, społeczeństwo) i że matka, o ile jest mądra i taka jak trzeba, zostawia to i przemilcza, a głupia szuka winnych, grzebie, chce dojść prawdy). No, nie mogę się z takim widzeniem spraw zgodzić i już. Zagubiła się już przenikliwość "forum" (odeszły osoby widzące przenikliwie bez napadania na autora), a jest nagonka, inkwizycja. Niestety, wygląda to jedynie na chęć wyżycia się. A każdy średnio inteligentny jeż wie, dlaczego ktoś ma ochotę się wyżyć.
          • verdana Re: To ja się chyba pożegnam 27.02.14, 11:40
            Verdana pisuje tu nadal, ale niestety - nie ma teraz na tym forum specjalistów i dlatego wszyscy uciekli. To było świetne forum, póki byli dobrzy i zainteresowani nim psychologowie, którzy udzielali rad. Teraz nie ma po co na nim być, nie dlatego, zę wszyscy wredni (bo na wszystkich otwartych forach tak jest), ale dlatego, zę miało to być forum eksperckie, a nie jest. To już lepiej iść tam, gdzie jest więcej uczestników.
            W tej sytuacji, bez czytania między wierszami, powiedziałabym dziecku, ze jak ktoś ją uderzy to ma albo oddać, albo szukać pomocy u pani, posłała dziecko do przedszkola bez dalszego roztrząsania sytuacji i tyle. Czasem bardziej można zaszkodzić dziecku analizując przykrą sytuację, niż przechodząc nad nią do porządku dziennego, tak, aby dziecko przekonało się, zę to, co je spotkało, to nie koniec świata.
            Zastanawiałabym się, co robić, dopiero w wypadku powtarzających się sytuacji tego typu.
            --
            • Gość: mirka Re: To ja się chyba pożegnam IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 28.02.14, 15:08
              '"To było świetne forum"
              Zgadzam sie, pamietam stare dobre czasy na wieki jak sadze

              "W tej sytuacji, bez czytania między wierszami, powiedziałabym dziecku, ze jak k
              > toś ją uderzy to ma albo oddać, albo szukać pomocy u pani"
              Tak wlasnie zrobilam. Znam jednak dziecko i wiem, ze zepelnie jest pozbawione agresji i nie potrafi oddac. A zwlaszcza wiekszemu i silniejszemu od siebie. Takiemu to i ja bym nie oddala.

              "Czasem bardziej można zas
              > zkodzić dziecku analizując przykrą sytuację'
              Tak tez i ja uwazam Niestety moje nadzieje spalaja na panewce, bo dziecko samo ciagle o tym wspomina i nic chce chodzic do przedszkola.
              Ja nie chce jej przekonywac, ze nic sie nie stalo, skoro ona czuje cos innego. To moja zasada wychowacza tzn. nie podwazac uczuc dziecka, nawet jesli dla mnie one sa blahe.


              • verdana Re: To ja się chyba pożegnam 01.03.14, 11:04
                Miedzy podważaniem uczuć, a potwierdzaniem, że uczucia sa adekwatne do sytuacji jest zasadnicza różnica. Dziecko ma się prawo bać. Tesli jednak rodzic potwierdza, że strach jest tu właściwym uczuciem i jest sie czego bać - dziecko nie ma szans na pozbycie się strachu. Nie mylmy tych dwóch rzeczy. Czym innym jest powiedzenie "Nie mów, ze się boisz, nie ma czego", a czym innym "Boisz się, no tak, chłopiec cię uderzył, rozumiem, że jest sie czego bać". to pierwsze nie pozwala dziecku czuć tego, co czuje. to drugie przekonuje, ze uczucia są racjonalne, trudno oczekiwać, że dziecko zapewniane, ze jest się czego bać pójdzie do przedszkola.
                --
                • Gość: mirka Re: To ja się chyba pożegnam IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 01.03.14, 15:10
                  Karkolomny wywod.
                  Z jednej strony podajesz przyklad niewlasciwego postepowania: "Tesli jednak rodzic potwier
                  > dza, że strach jest tu właściwym uczuciem i JEST SIE CZEGO BAC - dziecko nie ma
                  > szans na pozbycie się strachu"
                  Zaraz potem prezentujesz przyklad pozytywny: 'Boisz się, no ta
                  > k, chłopiec cię uderzył, rozumiem, że JEST SIE CZEGO BAC".

                  Gdzie w tym jest roznica?

                  A do sedna. Sprawa jest dosc prosta, nie wymagajaca szukania drugiego dna miedzy wierszami.
                  Dziecko poszlo do szkoly i dostalo po nosie i po glowie od starszego kolegi. Teraz boi sie isc do przedszkola, pomimo, ze wytlumaczylismy jej jak powinna sie zachowac na przyszlosc (oddac, wolac o pomoc plus glosno krzyczec , ze nie wolno), pomimo uznania jej strachu oraz zapewnienia, ze nikt, ale to nikt nie ma prawa jej bic.
                  Pomimo tych zabiegow dziecko dalej nie chce chodzic do przedszkola.
                  ewidentnie sie boi.

                  Jakas konkretna rada jak przelamac strach dziecka, aby znowu chetnie chodzilo do przedszkola i sie nie balo wiecej?
                  • jola_ep Re: To ja się chyba pożegnam 01.03.14, 16:07
                    > Karkolomny wywod.

                    Nie. Czym innym jest "jest czego się bać" oraz "ROZUMIEM, że jest czego się bać" - tłumaczone jako "ROZUMIEM, masz PRAWO się bać"
                    Tak naprawdę swoją postawą pokazujesz dziecku, jak bardzo jego lęk jest zrozumiały, rzeczywisty i prawdziwy. Słowami, czynami, całym pozawerbalnym przekazem.
                    Jeśli mamuśki w tym wiątku odczytały ten lęk u Ciebie, to Twoje dziecko też może.

                    W tym wieku pojawiają się już lęki dziecka. Nie zna świata, nie rozumie. Twój przekaz mówi mu, co jest prawdziwym zagrożeniem. Jego wbudowany przez naturę mechanizm mówi mu, że należy uciekać. Ale jeśli rodzic nie okazuje lęku, traktuje daną rzecz jako zwyczajną, to lęk maleje.

                    > Jakas konkretna rada jak przelamac strach dziecka, aby znowu chetnie chodzilo d
                    > o przedszkola i sie nie balo wiecej?

                    Zwykle w przypadku lęków dziecka zaleca się - w miarę możliwości - zaakceptowanie naturalnego mechanizmu ucieczki. Jeśli się nie da - próbujemy metody małych kroczków.

                    Uczuć dziecka nie da się "wytłumaczyć", można jest tylko uznać. Słowami nie da się zaczarować lęku. Szybciej nawet go pogłębimy (jeśli mama ciągle o czymś mówi i jest jakby lekko poddenerwowana, to oznacza, że jest się czego bać). Jeśli musi chodzić do przedszkola - niech chodzi. Jak nie musi - wypisać na jakiś czas.

                    Pozdrawiam
                    Jola
                    Z pozycji wszystkowiedzącej mamuśki.
                    PS. Przepraszam, jeśli nie ustrzegłam się drugiego dna, ale nie byłam jeszcze na spacerze :)
                      • jola_ep Re: To ja się chyba pożegnam 01.03.14, 20:30
                        > Bardzo KONKRETNIE prosze o pokazenie w moich opisach kontakow z moim dzieckiem
                        > tej postawy , ktora mi zarzucasz.

                        Odechnij i jeszcze raz przeczytaj co napisałam.
                        Nic Ci nie ZARZUCAŁAM.
                        Nie miałam takiej intencji.
                          • jola_ep Re: To ja się chyba pożegnam 01.03.14, 23:17
                            >. Jesli chcesz uchodzic za osobe kompe
                            > tentna do udzielenia rad, to trzymaj sie faktow

                            Nie chcę. To jest forum DYSKUSYJNE, a ja lubię dyskutować )

                            > i jesli nic mi nie zarzucasz to
                            > nie pisz o czyms co nie dotyczy sprawy.

                            A tu nie bardzo rozumiem?
                            • Gość: mirka Re: To ja się chyba pożegnam IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 01.03.14, 23:28
                              A tu nie bardzo rozumiem?

                              Choc juz sie ladnie pozegnalam, to uczynie ostatni wyjatek i wyjasnie. Pozwolilas sobie na uwage w stylu:
                              "Tak naprawdę SWOJA postawą pokazujesz dziecku, jak bardzo jego lęk jest zrozumi
                              > ały, rzeczywisty i prawdziwy"
                              O zgrozo ten dosc konkretny tekst odnioslam do siebie. Gdy poprosilam o konkrety tej mojej postawy, w kolejnym poscie zamiast konkretow oswiadczylas, ze zupelnie nie odnosilas sie do mnie.
                              Pominelam brak logiki milosciwym milczeniem, proponujac, abys zatem na przyszlosc odnosila sie do faktow w sprawie.
                              • jola_ep Re: To ja się chyba pożegnam 01.03.14, 23:42
                                > Gdy poprosilam o konkret
                                > y tej mojej postawy

                                A skąd mogę wiedzieć, jak się zachowałaś?

                                , w kolejnym poscie zamiast konkretow oswiadczylas, ze zupel
                                > nie nie odnosilas sie do mnie.

                                A musisz tak wszystko personalnie do siebie brać i sądzić, że to jakieś oskarżenie???
                                Jeszcze raz:

                                nie oznacza nagany (ZROBIŁAŚ TO ŹLE!!) tylko ogólne spotrzeżenie: "Tak naprawdę SWOJA postawą pokazujesz dziecku, jak bardzo jego lęk jest zrozumiały, rzeczywisty i prawdziwy".
                                A to, jak się zachowałaś, to sama wiesz najlepiej.

                                > Pominelam brak logiki milosciwym milczeniem,

                                Zaraz miłościwym :) WAL prosto z mostu :) Przeżyję.

                                > proponujac, abys zatem na przyszlo
                                > sc odnosila sie do faktow w sprawie.

                                1. Nie znam całych faktów
                                2. W dodatku normalnie jakieś 30% naszego przekazu jest zawarte w słowach. Pozostałe to przekaz pozawerbalny, którego nie da przesłać przez net.
                                3. Napisałam więc ogólnie (zresztą z mojego doświadczenia, bo wyobraź sobie, popełniałam błędy także w dziedzinie lęków dziecka).
                      • morekac Re: To ja się chyba pożegnam 02.03.14, 07:39
                        Bardzo KONKRETNIE prosze o pokazenie w moich opisach kontakow z moim dzieckiem
                        > tej postawy , ktora mi zarzucasz.
                        Jeśli reagujesz na całą sytuację z takim przejęciem, jak na forum, to zapewne przekazujesz dziecku przynajmniej trochę tego zdenerwowania. Albo więc dziecko na jakiś czas przestanie chodzić do przedszkola, ty zaś nie będziesz mówiła, dlaczego tam nie chodzi. Albo będzie chodziło, bo musi, ty zaś nie będziesz mówiła mu za każdym razem 'Pamiętaj, dzisiaj nic złego się nie stanie'. Bo taki pełen może i otuchy komunikat może działać tak samo, jak straszenie przedszkolem.
                        --
                        -------------------------------------------------------------
                        "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                        • verdana Re: To ja się chyba pożegnam 02.03.14, 16:40
                          Konkretem jest tytuł wątku , mówiące o pobitym dziecku, podczas gdy dziecko ewidentnie nie zostało pobite. Najwyżej popchnięte lub lekko uderzone przez inne bardzo małe dziecko. "Pobicie" to nie jedno zadrapanie na nosie.
                          --
                    • Gość: mirka Re: To ja się chyba pożegnam IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 01.03.14, 20:01
                      > Zwykle w przypadku lęków dziecka zaleca się - w miarę możliwości - zaakceptowan
                      > ie naturalnego mechanizmu ucieczki. Jeśli się nie da - próbujemy metody małych
                      > kroczków.

                      Mechanizm ucieczki zaakceptowalam.
                      Co konkretnie moge robic w ramach tych malych kroczkow?

                      " Jeśli
                      > musi chodzić do przedszkola - niech chodzi. Jak nie musi - wypisać na jakiś cza
                      > s. "
                      Nie musi. Teraz jest chora, wiec tak czy siak zostanie w domu. Potem zobaczymy.
                      • jola_ep Re: To ja się chyba pożegnam 01.03.14, 20:34
                        > Co konkretnie moge robic w ramach tych malych kroczkow?

                        W literaturze fachowej doradza się np. aby dziecku bojącemu się dużego psa zafundować kontakt z małym, spokojnym pieskiem. Jak moje dziecko bało się wody w wannie, kąpałam w misce.

                        Jeśli zaś chodzi o Twój konkretny przypadek, to mam wrażenie, że rady się już pojawiłu.
                          • jola_ep Re: To ja się chyba pożegnam 01.03.14, 23:24
                            > Czyli zadnych konkretow.

                            TY znasz swoje dziecko i TY masz znaleźć rozwiązanie. Propozycje - "burza mózgów" - była.

                            Moja córka jak była mała przeżywała co jakiś czas silne lęki.
                            Jednego się nauczyłam - nie ma cudownych rozwiązań, które pomogą tu i teraz. Zawsze i każdemu. Czasem pomaga tylko czas i nasz spokój.
                              • verdana Re: To ja się chyba pożegnam 02.03.14, 16:47
                                Ja też.
                                I mam konkretną radę, jedyną, która może być skuteczna. Twoje dziecko zostało pobite przez 4-letniego bandytę. Problem w tym, ze wśród dzieci tego typu bandytów jest sporo, o ile nie są nimi wszystkie dzieci. Dorośli nie reagują na tego typu zachowania, ponieważ na ogół uznają je za element dzieciństwa. Ty sie z tym nie godzisz. Zatem pozostaje Ci zrozumieć, że córka ma sie prawo bać takiego przerażającego świata, gdzie 4-latki potrafią popchnąć i nie posyłać jej do przedszkola i szkoły. Bo nie ulega wątpliwości, ze tam jeszcze nie jeden raz spotka sie z podobnym zachowaniem, jeśli nie agresją czynną, to być może słowną. Wszelkie kontakty z rówieśnikami powinny się odbywać tylko w obecności rodziców, przy czym nie wystarczy patrzeć z daleka - musisz stać u boku córki, aby powstrzymać ewentualny atak.
                                Nie wolno Ci też mieć drugiego dziecka. Nie uchronisz żadnego z dzieci przed sporadycznymi przepychankami, a śledzić dwoje jednocześnie nie zawsze jest możliwe.
                                Idealnie byłoby też, abyś nie odzywała sie do dziecka, bowiem niestety, masz tendencje do słownej agresji, a to może dziecko straumatyzować.
                                Czyli masz konkretną radę - odseparować dziecko od rówieśników na zawsze i w milczeniu nadzorować.
                                --
                      • jola_ep Re: To ja się chyba pożegnam 01.03.14, 20:30
                        > Zobaczy roznice pomiedzy "jest sie czego bac" a "rozumie ,ze jest sie czego bac
                        > "???

                        Jeszcze raz:
                        "Tak naprawdę swoją postawą pokazujesz dziecku, jak bardzo jego lęk jest zrozumiały, rzeczywisty i prawdziwy. Słowami, czynami, całym pozawerbalnym przekazem. "

                        W ten sposób dziecko zobaczy różnicę.
          • joshima Re: To ja się chyba pożegnam 27.02.14, 18:49
            Gość portalu: domza2 napisał(a):

            > Teraz zaś, niewinne pytanie o to, że mała 2,5 letnia dziewczynka przych
            > odzi z przedszkola z rozkwaszonym nosem
            Zaraz zaraz. Nie rozkwaszonym tylko zadrapanym.

            >odeszły osoby widzące przenikliwie bez napadania na autora
            No Ty zostałaś. Jak ten ostatni sprawiedliwy ;)


            --
            JoShiMa

            Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
            • Gość: domza2 Re: To ja się chyba pożegnam IP: *.rzeszow.vectranet.pl 28.02.14, 10:55
              Z pewnością nie jestem tym jednym sprawiedliwym:)) i analizuję wszystko również subiektywnie, jak każdy. Jednak razi mnie profil "napadowy" wielu wypowiedzi. Nie widzę często chęci doradzenia, a jedynie chęć dokonania samosądu. Kim my jesteśmy, żeby tak radykalnie kogoś ocenić i na podstawie czego? Ja nie pretenduję do widzenia spraw całościowo, jak co poniektórzy. Sama też nie chciałabym być tak oceniana.
              Jestem z doskoku. Już rzadko bywam i czytam, ale tutaj musiałam się odezwać, może to błąd.
              • Gość: mirka Re: To ja się chyba pożegnam IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 28.02.14, 15:01
                Ja tez z doskoku przyszlam, pamietalam kiedys, ze to bylo fajne forum z pomocnymi ekspertami i tak sie zagalopowalam z pytaniem.
                Po postawieniu pytania zorientowalam sie, ze nie jest to juz forum eksperckie, ze forum "wychowanie bez porazek" po odejsciu ekspertow i uaktywnieniu sie kraczacych wron stalo sie samo w sobie porazka.
                Ja te spadam, i to bez zalu. Wrony nie sobie kracza i dziobia dalej.
                Moze nawet lepiej jak sie wyzyja na forum, potem moze mnie stresu przekaza swoim dzieciom a te beda wowczas mniejszym zagrozeniem dla innych w przedszkolu.
              • joshima Re: To ja się chyba pożegnam 01.03.14, 08:24
                Gość portalu: domza2 napisał(a):

                > Nie widzę często chęci doradzenia, a jedynie chęć dokonania samosądu.
                Na początku były chęci doradzenia. Wczuj się w odpowiedzi autorki wątku. Może zrozumiesz czemu wątek poszedł w taką stronę.

                > Kim my je steśmy, żeby tak radykalnie kogoś ocenić i na podstawie czego?
                Kim jest autorka wątku, żeby tak potępiać dziecko, które zadrapało nos jej małej (zdaje się nawet, że nie za bardzo wie które to dziecko) i by negować opinię naiczycielki wg której nie było żadnego poważniejszego zajścia?

                > Jestem z doskoku.
                To pewnie dlatego nieuważnie czutałas wątek ;) Też się czepiasz i osądzasz tylko nie autorkę wątku a jej rozmówców :) To różnica?


                --
                JoShiMa

                Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
          • Gość: mirka Re: To ja się chyba pożegnam IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 01.03.14, 20:18
            "Konkluzja jest taka, że
            > rozkwaszony nos u tak malutkiego dziecka w przedszkolu to norma (ba- tak się o
            > dbywa wchodzenie w społeczność, społeczeństwo) i że matka, o ile jest mądra i t
            > aka jak trzeba, zostawia to i przemilcza, a głupia szuka winnych, grzebie, chce
            > dojść prawdy)."
            Mysle, ze taka konkluzja pojawia sie wsrod agresywnych kobiet, ktore wychowuja swoje dzieci w atmosferze agresji, a potem te dzieci ida do przedszkola i bija inne dzieci.
            Coz z tym fantem zrobic? No najlepiej wtedy wine przerzucic na ofiare.
            Przychodzi taka pani na forum i skowyczy pod rozmaitymi nickami, ze to nie jej agresywny synus sie nie nadaje do przedszkola tylko pobite przez synusia dziecko moze jest nie dosc dojrzale.
            Jak za pare lat taki synus mamuni w dziub da, to bedzie sobie mogla wtedy tlumaczyc, ze to jej wina a nie synusia - i tym razem bedzie miala racje.

            Bicie nie jest norma. Normalnie, spokojni, zadowloeni ludzie czy to mali czy duzi nie maja potrzeby bicia.
            • jola_ep Re: To ja się chyba pożegnam 01.03.14, 20:49
              Wydaje mi się, że dzieci wychowują też ojcowie.

              Moje dziecko zostało kiedyś pogryzione przez inne dziecko.
              Przeszłam nad tym do porządku dziennego.
              Może dlatego, że pilnowała je moja przyjaciółka i znałam jej poglądy na życie i wychowanie dzieci. Ot, zdarzyło się.

              Skoro więc zacytowana konkluzja dotyczy i mnie, mogę dedukować, że reszta Twojej odpowiedzi odnosi się i do mnie.

              I zadziwiło mnie, jak bardzo siebie nie znam :)
              • Gość: mirka Re: To ja się chyba pożegnam IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 01.03.14, 23:17
                "Moje dziecko zostało kiedyś pogryzione przez inne dziecko.
                > Przeszłam nad tym do porządku dziennego."

                Hm ... Ty przeszlasz do porzadku dziennego. To bardzo heroicznie z Twojej strony.
                Zadnego slowa o dziecku i jego uczuciach.
                Bez wzgledu na to jak dziecko na sprawe zareagowalo (pozytywnie, negatywnie lub neutralnie) znamienne, ze slowem nie wspomnialas.
                Tylko o Twoim bohaterskim wyczynie "przejscia nad sprawa do porzadku dziennego".

                Reasumujac: mamy delikatnie mowiac odmienne poglady na wychowanie i komunikacje z dzieckiem. Zadna z nas niczego druga nie nauczy i do niczego nie przekona
                Wiec pora sie grzecznie pozegnac.

                • jola_ep Re: To ja się chyba pożegnam 01.03.14, 23:35
                  > Zadnego slowa o dziecku i jego uczuciach.

                  Przytuliłam, ukoiłam.

                  > Bez wzgledu na to jak dziecko na sprawe zareagowalo (pozytywnie, negatywnie lub
                  > neutralnie) znamienne, ze slowem nie wspomnialas.

                  Po 16 latach?
                  Pamiętam głównie to, że był jej przyjacielem z dzieciństwa, z którym musiała się rozstać, gdy się przeprowadził.

                  > Tylko o Twoim bohaterskim wyczynie "przejscia nad sprawa do porzadku dziennego"

                  Wiem, że piszesz w tym momencie z ironią, dość zjadliwą (po co?)
                  Ale trafiłaś w sedno.
                  Jedną z trudniejszych rzeczy w moim macierzyństwie było wypuszczenie mojego dziecka spod moich chroniących je skrzydeł. Zachować spokój, gdy Twojemu dziecku stała się krzywa. Być ostoją, sprowadzić sprawy do właściwego wymiaru. Podstawić rękaw do wypłakania - jak ta samodzielność przyniesie bolesny upadek. Przytulić i być skałą dla mojego dziecka.

                  Jak moja córa miała 16 lat, zapragnęła kolejnego kroku w samodzielność. Moja mama (którą bardzo ceniłam, nie tylko ja zresztą) powiedziała mi: "rolą matki jest przeżywać lęk o swoje dziecko".

                  > Reasumujac: mamy delikatnie mowiac odmienne poglady na wychowanie i komunikacje
                  > z dzieckiem.

                  Zapewne. Ludzie są tak różni :)
                  Myślę, że dzieli nas też 16 lat doświadczenia w macierzyństwie :) (nie obraź się proszę, nie było to moim zamiarem).
              • Gość: mirka Re: To ja się chyba pożegnam IP: *.cm-7-8d.dynamic.ziggo.nl 01.03.14, 23:35
                "Buhaha. Powiedz to moim synom, od rana do wieczora się naparzają, ale są przy t
                > ym także zadowoleni ;)"

                A jakby tak naparzali od rana do wieczora polowe polowe od nich mlodsza i slabsza siostrzyczke, to tez bys sie tak cieszyla.
                Jesli nie maja siostrzyczki to Wasze szczescie, bo inaczej ktos by was w koncu zglosil do jakiejs opieki.
                Normalnie nie mam sily czytac tych glupot.
                Sorki spadam. Dosc czasu stracilam.
                • verdana Re: To ja się chyba pożegnam 02.03.14, 23:02
                  Mój miał młodszą i słabszą siostrzyczkę ( o połowę młodszą, gdy on miał lat 6 a ona trzy, bycie o połowę młodszym jest matematycznie bardzo krótkim okresem) i naparzali się równo, ku obopólnej satysfakcji. Młodsza i słabsza siostrzyczka , gdy trochę dorosła i nie bardzo już wypadało przepychać się z bratem, zapisała sie na sztuki walki.
                  --
                • mamameg Re: To ja się chyba pożegnam 09.03.14, 09:37
                  U mnie młodsze rodzeństwo potrafi włączyć taką syrenę jak mu się jakakolwiek krzywda dzieje, że w zasadzie starszy jest bardziej poszkodowany ;-)

                  A tak serio to piszący mają sporo racji, wychowawczynie nie są w stanie ZAPOBIEC wszystkiemu, zawsze się zdarzy uderzenie czy popchnięcie(co nie znaczy, że nie reagują oczywiście).
                  Napisałaś dość nieładnie o państwowych (polskich?) przedszkolach a one jednak sobie z tym radzą, choćby w ten sposób, że w jednej grupie są dzieci w tym samym wieku a nie 2latka z 4latkiem.
    • morekac Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. 01.03.14, 13:54
      Z incydentu związanego z przepychanką między małymi dziećmi zrobiłaś niemal tragedię: dziecko pobite przez jakiegoś bandytę 2 razy większego, dziecko majaczące w gorączce o pobiciu...
      Być może twoje dziecko ma skłonności do dramatycznego przeżywania zdarzeń - ale ma je po tobie. Im bardziej ty będziesz analizowała i przeżywała takie sprawy, tym bardziej będzie przeżywała je ona, zwłaszcza, że - z tego co pamiętam - dzieci w tym wieku potrafią bać się czegoś wręcz irracjonalnie. Lepiej moim zdaniem takie lęki wygaszać niż je podsycać, co być może całkiem umiejętnie robisz (aczkolwiek nie twierdzę, że świadomie).
      Nie posyłałabym do przedszkola 2.5 latka, często i 3-latki nie są na to gotowe - nic jej nie będzie, pod warunkiem, że nie będziecie kisić się same w domu. Natomiast na pewno nie przypominałabym dziecku o całej sytuacji zapewnieniami, że na placu zabaw czy w przedszkolu nikt jej nie uderzy tym razem (nie robisz aby tego?).
      --
      -------------------------------------------------------------
      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
        • morekac Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. 05.03.14, 08:31
          Zacytowałam tylko twoje własne słowa...
          To nie ty pisałaś o:
          1. pobiciu przez dużo większego 4-latka, prawie dwa razy starszego i dużo większego
          2. majaczeniu w gorączce
          Nie pisałaś natomiast o tym, że od razu było widać, że dziecko odniosło obrażenia fizyczne - typu siniaki, zadrapania i rozkwaszony nos. Zatem trudno uznać, że dziecko zostało pobite i ogólnie przedszkole jest miejscem słynącym z rękoczynów.
          Już zresztą pisałam - być może dziecko jest trochę za małe na przedszkole, a i ty nie jesteś na to gotowa. Być może nie powinnaś jej tam po prostu posyłać - ale jeśli już posyłasz, to zdobądź się na nieco hartu ducha i aż tak nie histeryzuj. O tobie mowa, nie twojej córce.
          Bo akurat małe dzieci mają prawo do ryków i lęków, ale też łatwo przejmują takie rzeczy od innych. Jeśli ty dostajesz histerii, nie dziw się, że dziecko też tak ma.
          BTW: psy też to mają -też im się udziela nastrój właścicieli.
          --
          -------------------------------------------------------------
          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
    • butterfly.effect Re: Dziecko (2.5latka) pobita przez inne dziecko. 03.03.14, 01:15
      widze, że nie mieszkasz w Polsce, ale jak dasz rade to znajdź książkę:
      Daniel J. Siegel, Tina Payne Bryson
      tytuł polski 'zintegrowany mózg - zintegrowane dziecko' tyt. org. 'The Whole-Brain Child'

      myslę, że mogłaby Ci pomóc ta ksiązka, bo z tego co piszesz wywnioskowałam, że bardzo Ci zalezy na bezpieczeństwie córeczki, widziałaś, że jest jej fajnie w przedszkolu a teraz się boi, nie wiesz jak jej pomóc i z tej bezsilności wkurzasz sie na chłopca, przedszkolankę, cała kulturę kraju w którym mieszkasz, forumowiczki itd.

      w w/w książce autorzy w oparciu o wiedzę na temat rozwoju mózgu podpowiadają różne sposoby (konkretne przykłady tam są) na to by rodzic mógł w poszanowaniu uczuć dziecka (to chyba dal Ciebie ważne) pomóc temu dziecku radzić sobie ze stresami i przykrościami spotykanymi w życiu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka