Dodaj do ulubionych

Nagła niechęć do matki

07.11.17, 04:26
Jestem mamą 7 latka, kilka miesięcy po rozwodzie. Przeprowadziłam się po rozwodzie do swojego mieszkania kilka tyg temu. Mamy z byłym opiekę naprzemienną. Musiałam się na nią zgodzić bo zaszantażował mnie że nie da mi pieniędzy i zniszczy mnie zupełnie. Byłam z tych matek które przedkładają potrzeby dziecka nad własne zawsze i wszędzie. Żyłam raczej w samotności. Mąż zakochany w swojej pracy pieniądzach a po godzinach w swoim Macu i iPhonie. Dziedzic spłodzony zadanie zaliczone. Nie angażował się w wychowanie naprawdę w ogóle. Syn za mną przepadał. Uwielbiał ze mną szaleć, wyznawał miłość. Ja się zajmowałam wszystkimi czynnościami związanymi z dzieckiem. Być może z powodu jakichś wyrzutów sumienia były tak zorganizował życie ze jego rodzice dużo pomagali przy małym, jakby za niego. Mały był yeż w związku z tym mocno związany z babką. My z byłym nie kłocilismy się ale byliśmy od siebie coraz dalej. W końcu zaproponował rozwód. Było to dla mnie w sumie wielkim szokiem. Czułam się bardzo oszukana, bo Poświęciłam sie dla rodziny, zrezygnowałam z pracy, zostawił mnie samą sobie bez emocjonalnego wsparcia, a jak zaczęły mi dokuczć lęki i lekka depresja, to stałam się kłopotem. Nie spełniałam oczekiwań zwłaszcza jego zaburzonej emocjonalnie matki. Dosłownie uknuli z matką plan skutecznego pozbycia się mnie, ale to inna opowieść. Zgodziłam się na rozwód, bo wiedziałam ze tak vzy owak małżeństwa z tego juz nie będzie. Oczywiście były przed ludźmi stwarzał obraz w jaki to miezwykle cywilizowany sposób się rozstajemy. Ma fioła na punkcie swego wizerunku i chyba nie mógł znieść ze ja znam go z odmiennej strony. W rzeczywistości subtelnie dręczył mnie psychicznie obrzucał wulgaryzmami. Obiecywał pomoc i opiekę której nie dostałam i nie dostanę. Niby to standard, ale dla mnie szok bo choć wiedziałam ze ma on problem z odvzuwaniem uczuć i przypomina xaprogramowanego robota, ale wcześniej otrzymywał danych słów i chyba nie posuwał się do kłamstw. Moj syn to widział ze niedobrze ojciec mnie niedobrze traktuje, sam mówił jak mnie nienawidzą( mąż i jego rodzice). Utwierdzałam go jednal ze jego wszyscy kochają. Był szczęśliwy jak zawsze. Wiedział o rozstaniu i naprzemiennej opiece i wydawał się to akceptować. Błąd z mojej strony był taki ze pozwalałam sobie czasami przy małym na rozklejenie się w sytuacjach bardzo trudnych. On mnie pocieszał i był zły zwłaszcza na babkę która probowała mnie oczerniać przy nim. Momenty niepokojące trochę dla mnie były gdy wyjeżdzał na kilka dni z ojcem i jego rodzicami na wieś. Bardzo to lubił. Nigdy wtedy sam z siebie nie zadzwonił. Jak ja nie dzwoniłam to on też nie. Rozmawiałam z nim ze trzeba dbać o osoby które sie kocha, i takim dbaniem jest np pamiętanie i dzwonienie. Nie lubił tego tematu, ale obiecywał ze następnym razem bedzie inaczej. Ale nie było. A ja z tym odpusciłam. Bałam się jednak ze on jest taki podobny do ojca , jak klon, ze może tez ma cos z emocjami, tym bardziej xr od maleńkiego potrafił bardzo dyplomatycznie manipulować ludźmi- jak ojciec. Ale nigdy nie żałowałam mu miłości a on mi. Mało tego, byłam jedyną osobą której jako tako słuchał jako rozpieszczony jedynak. W szkole bardzo grzeczny, wręcz strzeże zeby inni też przestrzegali zasad. Ale to wszystko przeszłość. W kilkanaście godzin po mojej wyprowadzce wszystko się odwróciło. Najpierw został u nich, bo faktyczą opiekę sprawują dziadkowie. Ojciec nawet go do szkoły noe zaprowadza. Ja jeszcze kończyłam mieszkanie. Wiefziałam ze tesciowa go napuszcza ale efekt był dla mnie porażający. Mały zaczął mi pyskować przez telefon, wyslakuje bez powodu z oskarżeniami na mnie w których słyszę słowa a nawet ton byłej teściowej. Krzyczy na mnie a potem rzuca słuchawką. Jak raz się rozpłakałam tp powiedział : o płacze bez powodu i się rozłączył. Na początku kilka razy spotykaliśmy się na trochę. Było miło, ale następnego dnia pouczony potrafił mi powiedzieć ze on nie przedmiot zeby go po sklepach ciągać. Raz mi się udało naprowadzić rozmowę jak mi robił bukiety z niezapominajek i laurki i na moment odzyskałam dziecko. Byliśmy umówieni ze nast dnia zabiorę go na pomieszkanie u mnie. Nastepnego dnia on dzwoni i wynajduke wymówki ze on nie może bo ma dużo lekcji!! Albo dywany bedzie rozkładał, a na moje no co ty mówisz odkładał słuchawkę. Tak przez jakiś czas. Ja matka skręcam się i płaszczę przed siedmiolatkiem zeby nie urazić ale i tal bez skutku. Oczywiście ojciec to teraz dla niego jest ten co jest super. W kpńcu z byłym postanowiłam ustalić konkretmy termin " wymiany". Były powiedział o tym małemu a ten zadzwonił ze nie może i nie bedzie ze mną mieszkał bo tam mu jest lepiej bo jest ich 5 osób(nie wiem skąd ta liczba) może nowa mama... A ze mną to tylko 2. On może do mnie przyjechać najwyżej na 2 h, a tak w ogóle to ja wzięłam z domu za dużo rzeczy i powinnam je oddać, i mam jutro natychmiast oddać tacie laptopa i koniec i rzucił słuchawką. Nie wzięłam z domu nic ponad to na co byłam umówiona z byłym. Laptopa pożyczył mi dopóki ni kupię swojego a ma jeszcze 2 inne. To co czuję jest czymś tak strasznym ze nie potrafię tego ogarnąć. Dałam się zepchnąć na margines zycia jestem nieatrakcyjna dla swojego dziecka. Co tu gadać, boli jak komuś z miłości poświęcasz 7 lat. Zyjesz z pewnością i ulgą jak dobrze ze masz dziecko które cie kocha i nagle ono karze ci się dosłownie pocałować w.... Były oczywiście twierdzi że nikt go nie napuszcza na mnie , wręcz nastawiają przychylnie a on tak sam z siebie. Jednocześnie ma chyba dziką rozkosz jak mi opowiada jaki mały jest szczęśliwy, jak się kochają i mają doskonały kontakt. I wszystko jest w porządku i on nie widzi żadnego problemu, a jak ja jakiś mam to nich sobie rozwiążę. Tu się kłania działanie sądu. Zeby ktoś chociaż podczas rozprawy zapytał o wizję wychowania czy kto go myje, opiera, karmi budzi itd. Wychowywałam go na wrażliwego i uważnego człowieka. Wszystko się rozwaliło w pył. Geny czy napuszczanie i antywychowanie przez ludzi przesyconych nienawiścią? Kobieta niezrównoważona emocjonalnie wychowuje moje dziecko tatuś szczęśliwy bo ma dziecko i wyrobników. A ja mogę sobie podskoczyć bez pieniędzy i to takiemu idealnemu człowiekowi, który jeszcze niedawno mówił ze co się tam dzieckim przejmuję bo niedługo mu zacznie stawać i wszystkich będzie miał w
... A potem się go wyśle na studia za granicę.
I co ja mam zrobić? Pewnie szukać swoich win?

Edytor zaawansowany
  • 07.11.17, 10:15
    Wiem, jak się czujesz. Mój syn został z ojcem na własne życzenie, bo ja się wyprowadziłam, a on miał tam szkołę i kolegów. Niedługo po tym zaczął się zachowywać chłodno w stosunku do mnie, nie miał czasu, żeby nawet pogadać przez telefon - albo nie odbierał, albo wycedził takie zimne "słucham". Trwało to chyba rok, potem zjawił się u mnie i już został i jest najbardziej kochanym synem. To na pocieszenie. Ale nie mówię, że u ciebie też tak będzie, bo mój jednak był starszy i mniej podatny na wpływy innych ludzi.

    Masz szczęście, że teraz bierze się takie rzeczy poważnie. Każdy sędzia wie, co to "parental alienation" i może to stanowić powód do odebrania dziecka. Mam nadzieję, że w Polsce też. Tylko nie zwlekaj! Im dłużej będziesz czekać, tym mniejsze będą twoje szanse na odzyskanie dziecka. Nagrywaj rozmowy z dzieckiem i jego ojcem, w każdej komórce jest chyba taka opcja. To, co opisujesz, to są klasyczne obawy alienacji rodzicielskiej. Dziecko jesz nauczone, jak ma rozmawiać z tobą.

    Zgodziłasz się na opieke pół na pół bo ex cię szantażował - znam to. Ale teraz już nie może cię za bardzo szantażować. Żądaj zmiany opieki, chowaj dowody na to, co się dzieje, nie czekaj.

  • 07.11.17, 17:00
    Dziękuję za słowa wsparcia. Są dla mnie bardzo cenne. Nie mam odwagi ani pieniędzy na sądy. Chciałabym to rozpracować jakoś po " psychologicznemu". Tylko pytanie jak.
  • 07.11.17, 17:25
    justinnex napisał(a):

    > Dziękuję za słowa wsparcia. Są dla mnie bardzo cenne. Nie mam odwagi ani pienię
    > dzy na sądy. Chciałabym to rozpracować jakoś po " psychologicznemu". Tylko pyta
    > nie jak.

    Nie możesz. Jesteś słaba, jedna i masz mało kontaktów z dzieckiem. Specjalnie ograniczają ci te kontakty, żebyś nie mogła z dzieckiem po psychologicznemu. Jeżeli chcesz odzyskać dziecko, muszisz znaleźć odwagę i forsę.
  • 18.11.17, 20:50
    Współczuję Ci. Musisz czuć sie fatalnie. Odebrali Ci dziecko a Ty nie masz nikogo po swojej stronie żeby walczyć. Pytasz jak to psychologicznie rozegrac? Z szacunkiem dla siebie samej i dla dziecka. Jeśli mogę Ci poradzić proszę nie płacz przy dziecku i przez telefon. Raz, że dla dziecka to zbyt duże obciążenie emocjonalne a dwa nic nie wskórasz drogą słabości, miłości tym nie odzyskasz, jednak wciąż jeszcze możesz walczyć z podniesioną głową i szanować siebie a syn z całą pewnością zechce znaleźć wsparcie emocjonalne w silnej i stabilnej psychicznie matce gdy ta ich sielanka pęknie jak bańka mydlana i pojawiają się kłopoty z nauką, zachowaniem w szkole a z ust nieprzebierajacej w słowach babci polecą "masz się uczyć smarkaczu" i wtedy chłopcu się zatęskni i zorentuje się jak został wmanipulowany. Pamiętaj, że gdy Ty płaczesz to jest znak, że oni rozgrywają skutecznie swoją manipulację, nie daj po sobie poznać słabości. Ważny jest ten kontakt telefoniczny bez negatywnych emocji, wyłącznie pozytywny przekaz, dobro od Ciebie bijące i Twój spokój oraz zapewnienia, że gdyby cokolwiek niepokojacego się działo u babci chłopak może na Ciebie liczyć bo Ty kochasz go bezwarunkowo i chcesz aby był przy Tobie. Narazie stwarzają pozory po to właśnie aby sprowadzić Ciebie do parteru abyś się płaszczyła. Znajdź sobie hobby, przyjaciół i rób to czego nigdy nie mogłaś poświęcając się stuprocentowo dla rodziny, podnieś swoje kwalifikacje jeśli to możliwe. To Cię wzmocni a może przy okazji poznasz kogoś kto zechce Cię wspierać, może nawet kogoś w podobnej sytuacji, może założysz nową rodzinę i poprawi się Twój los. Chciałaś mieć tylko jedno dziecko zawsze? Z Twojego opisu wnioskuję, że spokojnie obdarzyłabyś miłością jeszcze kilkoro. Widzę tu jeszcze chęć wypełnienia pustki po partnerze miłością od dziecka. Nie tędy droga. Dziecko Ci nie zastąpi męża. Od dziecka wsparcia nie otrzymasz ale możesz dziecko zapewniać ze jestes po to aby miało w Tobie oparcie w trudnej sytuacji.
    Inna sprawa, że możesz egzekwować przecież swoją część opieki. Odbierasz ze szkoły syna wcześniej o 5 minut (przed zakończeniem lekcji aby ubiec babkę) a do niepodporządkowanej babci wzywasz policję gdy zajdzie taka potrzeba bo to nie babcia ma sprawować opiekę, odbierać ze szkoły itd. Rozmawiaj o tym z ludźmi, z nauczycielami, z psychologiem szkolnym, z dyrekcją żeby wiedzieli skąd policja w razie czego. W ostateczności możesz odbierać syna w obecności kogoś przed kim babka będzie czuła respekt. Masz brata?
  • 18.11.17, 21:12
    Bardzo współczuję, ale ja bym na Twoim miejscu poszła jednak do psychologa. Sama, bez dziecka. Bo choć nie ulega wątpliwości,z ę dziecko jest zmanipulowane, to widze też pewne problemy z Twojej strony - problemy, które mogą ułatwić "tamtej stronie" manipulowanie dzieckiem. Przede wszystkim jakieś oczekiwanie od siedmiolatka zrozumienia i wdzięczności, zę Ty mu wszystko poświęciłaś, wychowywałaś, a on nie pamięta o Twoich uczuciach. "Jak ja nie dzwoniłam to on też nie. Rozmawiałam z nim ze trzeba dbać o osoby które sie kocha, i takim dbaniem jest np pamiętanie i dzwonienie. Nie lubił tego tematu, ale obiecywał ze następnym razem będzie inaczej." Słusznie nie lubił tego tematu, bo nie on ma dbać o Twoje emocjonalne potrzeby, to parolatek, a nie nastolatek. To + rozklejanie sie przy dziecku (które, naprawdę, rozumiem) to jest duże obciążenie dla dziecka - on nie jest jeszcze w tym wieku, aby mógł być odpowiedzialny za Twoje samopoczucie. Chciałaś pogadać - trzeba było zadzwonić samej.
    Drugie niebezpieczne zdanie to "Bałam się jednak ze on jest taki podobny do ojca , jak klon, ze może tez ma cos z emocjami, tym bardziej xr od maleńkiego potrafił bardzo dyplomatycznie manipulować ludźmi- jak ojciec." Takie patrzenie na dziecko jest dla dziecka destrukcyjne. Wyszukujesz w nim niepożądane cechy ojca, zamiast przyjąć,z ę jest jaki jest, starasz sie, aby "wykorzenić" z niego to, co jest dla dzieci dosyć normalne, a Ty w tym widzisz złe geny. Dzieci takie rzeczy dostrzegają, nawet jeśli rodzice potrafią sie z nimi kryć.
    Kolejna sprawa to ten nieszczęsny "rozpieszczony jedynak" - jakby to była wina dziecka, zę jest jedynakiem i został rozpieszczony.
    Nie wiem, czy zauważyłaś, ale o swoim synu nie napisałaś nic właściwie miłego, poza podkreślaniem momentów, gdy okazywał Ci miłość i uczucie. Piszesz o siedmiolatku w bardzo trudnym - także dla niego - życiowym momencie "Wychowywałam go na wrażliwego i uważnego człowieka. Wszystko się rozwaliło w pył." Tak, jakbyś pisała nie o dziecku, któremu także zawaliło sie jego dotychczasowe życie i nie umie sobie z tym poradzić , ale o dorosłym człowieku, który jest niewrażliwy i lekceważy uczucia innych. Jakby to, ze chwilowo wybrał ojca źle o nim świadczyło.
    Potrzebujesz koniecznie porady dobrego psychologa, zmiany podejścia do dziecka, zmiany sposobu patrzenia na dziecko. Mam nadzieję,z ę nie obrazisz sie na tę radę, bo naprawdę chcę pomóc, chciałabym, aby Ci sie udało. Obawiam sie jednak, że w tej chwili Twoje dziecko nie jest w stanie sprostać Twoim oczekiwaniom, dlatego sie buntuje i odsuwa .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.