Dodaj do ulubionych

Dałybyście taką nauczkę niesp. 3 latce, zrozumie?

IP: *.bestgo.pl 04.02.18, 17:54
Moja córka ma 2 l i 10 mcy, od sierpnia jest w przedszkolu, co najmniej 1 antybiotyk w miesiącu i w tej chwili bierze już piąty, bo poprzedni nie zadziałał i osłuchowo niby było czysto, poszłam z nią do kontroli a tu się okazało, że antybiotyk był za słaby (amotaks) i są nacieki na płucach-teraz bierze klacid. Czy dziecko w tym wieku zdaje sobie sprawę, ze choruje, bo np nie założyło czapki, szalika, kurtki. Potrafi się sama ubierać, ale nie toleruje czapek, szalików i zapinania pod szyję, wpuszczania bluzki do spodni etc., robi nieziemski cyrk, zdziera z siebie wszystko i się zanosi, dzień w dzień awantura przed wyjściem... i nie są to żadne zaburzenia ani SI, bo byłam z nią u wszystkich specjalistów, po prostu ma silny charakter i temperament. A odporność ma dobrą, bo w zeszłym roku jak dawała się normalnie ubrać to nie chorowała wcale, a też przebywała wśród dzieci. Teraz w przedszkolu idzie nieubrana na podwórko, bo panie twierdzą, ze jej zostawić z inna grupą, dlatego non stop chora. Teraz lekarka powiedziała, ze jak ten antybiotyk nie zadziała, to zostaje szpital, raz już byłyśmy, ale córka nie do końca pamięta, wiec nawet, jak ją straszę szpitalem, to dalej się rozbiera. Czy jakbym ją zostawiła samą w szpitalu, to by zrozumiała taką nauczkę? Ja wiem, ze matka z dzieckiem itd, ale to jest prawo, a nie obowiązek. Lekarz nawet nie wypisuje L4 matce przebywającej z dzieckiem w szpitalu, bo ma ono oficjalnie opiekę personelu. I nie piszcie mi o jakiejś traumie i wyrodnej matce, bo jeszcze w latach 90. oddawało się dziecko na 2-3 tyg. do szpitala a popatrzeć można było przez szybkę, ja, mój brat i mąż tak byliśmy sami w szpitalu i jakoś nie mamy traumy. Chodzi mi tylko, czy dziecko w tym wieku dostrzeże swoje naganne zachowanie i spokornieje, jak wróci do domu?
Edytor zaawansowany
  • verdana 04.02.18, 22:31
    Nie. Nie dlatego jest chora, że nie wkłada szaliczka, tylko dlatego, ze po raz pierwszy jest w większej grupie dzieci. Dziecko w tym wieku nie musi wiedzieć dlaczego choruje, pora jednak, aby matka to zrozumiała.
    Strasz dziecko szpitalem, a jak będzie musiało do niego iść, to prawdopodobnie długo nie wyzdrowieje, bo stres pogłębia chorobę. No, ale rozumiem, że nie chodzi o dziecko zdrowe, tylko posłuszne idiotycznym wymaganiom. Chorować bedzie nadal, ale bedziesz miała satysfakcje, ze to wina córki, nie wirusów.
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 22.02.18, 11:28
    "po raz pierwszy jest w większej grupie dzieci" a skąd wzięłaś te rewelacje? Pisałam wyraźnie, ze w przedszkolu jest od sierpnia, ale wcześniej też przebywała wśród dzieci, a nie chorowała wcale.
    xx
    "nie musi wiedzieć dlaczego choruje, pora jednak, aby matka to zrozumiała" nawet nie wiesz, do kogo to piszesz, miałam na studiach immunologię i doskonale wiem, że moja córka nie ma zaburzeń odporności, jest zaszczepiona przeciwko wszystkim chorobom dodatkowo-prywatnie, wyniki robię jej regularnie i są ksiażkowe, w zeszłym roku nie chorowała, a też była wśród dzieci na różnych zajęciach i w klubach malucha zawsze w mojej obecności, więc tam też kontakt z chorobami miała. Czemu wtedy nie chorowała? Ponieważ ubierałam ją ciepło, a ona nie protestowała. Dlatego uważam, że jej chorowanie teraz przede wszystkim wiążę z nagłym wyziębianiem przy braku czapki i szalika podczas wyjścia z budynku, a dodatkowo darciem się na mrozie. Pamiętam, że jako dziecko miałam anginę tylko wtedy, gdy nałykałam się zimnego, mroźnego powietrza.
    xx
    "tylko posłuszne idiotycznym wymaganiom" wg ciebie zakładanie kurtki, czapki i szalika w zimie, przy ujemnej temperaturze, to są idiotyczne wymagania w stosunku do niespełna 3 letniego dziecka? Wszystkie dzieci z grupy mojej córki 3i 4 latki (nawet ci najbardziej energiczni) stoją posłusznie, gdy rodzice je ubierają, nakładajac na nie kombinezony, spodnie narciarskie, rekawiczki, kominiarki i owijając szalikiem tak, ze tylko oczy widac. Moja tego nie rozumie, stoi i patrzy, jak inne dzieci są ubierane, ale nie chce się ubrać, ani sama, ani żebym ja ja ubrała. A nie przegrzewamy jej, ma kurtkę czapkę i szalik, może 50% z tego co noszą inne dzieci w jej wieku. Gdy uda mi się w końcu ja ubrać i wynieść z przedszkola po 15-20 min walki, ona jest już cała spocona, mokra i wrzeszczy, wiec dodatkowo nałyka się mroźnego powietrza. Przecież nie ubieram jej rzeczy krępujących ruchów, ostatni raz pozwoliła sobie założyć kombinezon, gdy miała 1,5 roku.
  • verdana 22.02.18, 21:43
    Od sierpnia to znaczy nadal "po raz pierwszy". W sierpniu zapewne dzieci w przedszkolu nie były masowo zaziębione, jak to jest jesienią i zimą. A poprzednie jesienie i zimy była w domu. Na dodatkowe zajęcia przeziębione dzieci nie przychodzą. Do przedszkola tak.
    Immunologia na studiach nie zwalnia z myślenia. Dzieci nie chorują z powodu braku odporności. Zdrowe dziecko choruje zazwyczaj około sześciu razy w roku. Sa też dzieci, które chorują rzadziej. I należy pamiętać, że angina nie bierze sie z zimnego powietrza, tylko bakterii.
    Tak, idiotycznym jest wymaganie, aby dziecko ubierało się tak, jak matka odczuwa temperaturę. Rodzice owijający dziecko szalikiem po same oczy są głupi, to akurat wybitnie sprzyja chorobom. I oczywiście, ze dziecko choruje, skoro walczysz z nia i spoconą wynosisz z przedszkola. Pewnie, gdyby poszła nie spocona i bez czapki, to problem byłby o połowę mniejszy...
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 23.02.18, 08:51
    "Na dodatkowe zajęcia przeziębione dzieci nie przychodzą". Mylisz się. Owszem, przychodzą, zwłaszcza wtedy, gdy te zajęcia są drogie i nie ma kiedy odrobić nieobecności. Albo gdy zależy rodzicom na tym, by dziecko miało regularny kontakt z rówieśnikami.
    "Immunologia na studiach nie zwalnia z myślenia". Za to Ciebie brak immunologii na studiach nie zwalnia z...?
    "I należy pamiętać, że angina nie bierze sie z zimnego powietrza, tylko bakterii. " niesamowite, no co Ty nie powiesz, nie wiedziałam :D
    "I oczywiście, ze dziecko choruje, skoro walczysz z nią i spoconą wynosisz z przedszkola." czyli sama przyznajesz, ze jednak nie tylko bakterie mają wpływ na fakt zachorowania?
    "Tak, idiotycznym jest wymaganie, aby dziecko ubierało się tak, jak matka odczuwa temperaturę. " przed wyjściem z domu sprawdzam temperaturę i dostosowuje ubiór. Nie przegrzewam córki. Dziecko nie wie jaka jest temperatura, idąc Twoim tokiem myślenia należałoby dać dziecku odczuć temperaturę czyli wystawić na mróz i niech samo zdecyduje, że ma się ubrać i w co?
  • rulsanka 25.02.18, 00:15
    Dziecko nie wie jaka jest temperatura, idąc Twoim tokiem myślenia należałoby dać dziecku odczuć temperaturę czyli wystawić na mróz i niech samo zdecyduje, że ma się ubrać i w co?

    Odpowiem za verdanę: TAK. Wystawienie dziecka na mróz, o ile dziecko aktualnie nie ma gorączki, jest w 100% niegroźne. Sprawdzone na dwójce. A gdy dziecko osobiście poczuje, że mu zimno, to się chętnie ubierze.

    --
    Pomóż uratować życie!!! www.siepomaga.pl/ratujemykacperka
  • verdana 04.03.18, 14:43
    Albo nie:) Moja matka twierdzi, ze od czasu, jak pozwoliła mi samodzielnie decydować przestałam sie zaziębiać. Problem w tym, ze i mnie i mojemu synowi jest zawsze za gorąco. Nawet w tegoroczne mrozy nie wytrzymywałam w czapce i jakoś się nie zaziębiłam. Za to moja córka, gdy zaczęła sama dobierać ubrania w przedszkolu, wkładała na siebie co najmniej o jedną warstwę więcej, niz ja bym jej dała.
    Dziecko powinno być ubrane tak, aby ciepło i komfortowo było jemu, a nie matce.
  • rulsanka 05.03.18, 00:01
    No wiesz, jeżeli pozwolisz dziecku wyjść na mróz w bluzce z krótkim rękawie i w kapciach, to na pewno zmarznie i szybko się ubierze. A wbrew pozorom takie wyjście nie jest zagrożeniem dla zdrowia.

    --
    Pomóż uratować życie!!! www.siepomaga.pl/ratujemykacperka
  • verdana 05.03.18, 12:02
    Oczywiście, ze nie. Ale i tak pewnie dziecko nie ubierze się tak, jakby mama chciała. Znacznie lepiej jak zmarznie bez czapki, niż wychodzi w czapce spocony i rozgrzany po 15 minutowej walce o założenie tej czapki.
  • vinca 30.04.18, 23:10
    Niby tak powinno byc. Ale sama doskonale pamietam jak od zawsze nienawidzilam chodzic w czapce, wiecznie ją ściągałam i niewazne jaka byla pogoda. Efekt? Mega problemy z zatokami juz w wieku 13 lat. Do dzis nie wiem co mi w tych czapkach przeszkadzalo;)
  • rulsanka 01.05.18, 00:11
    A ja zawsze chodziłam w czapce i od wieku 30 lat przez kilka następnych lat miałam takie problemy z zatokami, że otarłam się o zapalenie mózgu. A w czapce chodziłam nawet przy 20 st. ciepła.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • drobnostka7 01.05.18, 18:19
    Może dlatego ? Pod czapką są świetne warunki dla rozwoju bakterii, dodać do tego wysoką temperaturę i zakażenie gotowe..

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali
  • rulsanka 01.05.18, 20:23
    Nie dlatego, tylko z powodu alergii. Mnie po prostu przy byle wietrzyku było autentycznie zimno w głowę, bo byłam przewlekle chora. I gdybym tej czapki nie założyła, to natychmiast miałabym zawalone zatoki. Dopiero gdy podleczyłam alergię, okazało się, że sytuacja z zatokami się poprawiła i mogę sobie pozwolić na zakładanie czapki tylko wtedy, gdy nosi ją większość normalnych ludzi.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • drobnostka7 02.03.18, 13:04
    Potwierdzę za Rulsaną i poniekąd Verdaną. Znam zadziwiająco dużo matek, które twierdzą, że nie przegrzewają dzieci i oburzają sie na najdelikatniejszą sugestie, że dziecku przeszkadza ta wielka czapa wchodząca na oczy i szalik owinięty wokół szyi ze 100 razy, Zareagowałaś tak samo jak te matki, Twoje prawo, nikt nie lubi jak mu się wytyka błędy. Mój pryukład, dziewczynki, której Mama twierdziła, że nigdy nie zawadzi wełniana czapka, nawet w sierpniu, bo nad morzem wietrznie może Ci coś powie.. Przechorowałam całe dzieciństwo bo moja mama mnie przegrzewała, teraz, mając 65 lat nie potrafi się do tego przyznać, a co dopiero Ty? Z dzieciństwa pamiętam chowanie się pod ławę bo przyszła pielęgniarka dać mi 150 zastrzyk w roku. Miałąm 7 lat gdy urodził się mój Brat, Mama większość uwagi i nadopiekuńczości przerzuciła na niego więc miałam więcej spokoju i O DZIWO skończyły się anginy, katarki itp.!! A pierwszą po dzieciństwie czapkę założyłam jako 30 latka. Twoje dziecko nie będzie miało może traumy po szpitalu, jak ją zostawisz tam samą, ale z pewnością Twoja nadgorliwość odciśnie na niej piętno. Więcej szkody przynosi spoconemu ciału zimne powietrze niż ciału nie ubranemu.

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali
  • ortolann 05.02.18, 09:22
    Czyli jest tak: panie w przedszkolu odpuszczają i pozwalają córce wychodzić na plac zabaw bez kompletnego ubrania mimo chłodu. Konsekwencja > dziecko chore.
    Kto jest temu winien? Dziecko, bo protestuje przy ubieraniu.
    Kogo należy ukarać> to proste, oczywiście dziecko.
    Przecież to proste, logiczne i konsekwentne.

    --
    [url=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][img]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/img][/url]
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 22.02.18, 11:32
    Panie ubierają ją we dwie, po kilka razy, a ona się rozbiera. Jak ją w końcu ubiorą i wyprowadzą, to ona się rozbierze na dworze. Pytałam, czy mogłyby jej nie zabierać w ogóle na dwór i zostawiać z inną grupą w budynku. Nie, nie ma takiej opcji.
  • ortolann 23.02.18, 07:59
    Ok, czy wiesz dlaczego tak się dzieje? Dlaczego Twoje dziecko tak się zachowuje podczas ubierania? Mówisz, że zaburzenia SI zostały wykluczone. Ja bym powtórzyła chyba tę diagnozę. To po pierwsze.
    A po drugie: odpiszesz zaraz, zgodnie z tym, co pisałaś gdzieś niżej, że dziecko jest złośliwe. I to jest kuriozum. Dziecko nie jest złośliwe (podobnie jak złośliwe nie są koty czy psy czy inne zwierzaki, które nam sprawiają jakiś kłopot). Problem jest gdzie indziej i myślę, że warto go zbadać zanim mała pójdzie do szkoły. Bo tam znowu będzie przez Ciebie obarczana winą za całe zło tego świata. A czy nie jest tak, że to Ty jesteś niecierpliwa? Że chcesz za dużo i za szybko na raz od małego dziecka? Szukaj winy najpierw w sobie, potem dopiero w dziecku. Dziecko jest jak lustro - odbija swoim zachowaniem absolutnie wszystko, czego doświadcza. Przyjrzyj się temu odbiciu, bo siebie w nim widzisz. I to nie jest zarzut, a pierwszy krok do poprawienia życia sobie i jej. Może będzie umiał Wam pomóc jakiś psycholog? Bo coś przeczuwam, że tam się dzieje więcej niż tylko niechęć do ubierania.

    --
    [url=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][img]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/img][/url]
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 23.02.18, 09:03
    "Bo tam znowu będzie przez Ciebie obarczana winą za całe zło tego świata." nadinterpretacja
    "Dziecko jest jak lustro - odbija swoim zachowaniem absolutnie wszystko, czego doświadcza. Przyjrzyj się temu odbiciu, bo siebie w nim widzisz." Uważam przeciwnie. Widziałam jak pozostałe 20 dzieci z grupy mojej córki stoi na baczność przed rodzicem nakładającym tony ciuchów, nie sadzę, aby wszyscy to osiągnęli karami i biciem, ale widziałam kiedyś na wczasach, jak rodzice tresowali dziecko, które nie chciało mieć na plaży kapelusza. Zamykali je w namiocie plażowym i mówili, ze wyjdzie dopiero wtedy, jak nałoży kapelusz, dziecko siedziało cicho, wyszło po 20 min. Czy to jest wg Ciebie dobra metoda? Może jak ktoś ma dziecko "bezwolne warzywo i mameję" to tak. Moja córka po pierwsze to by się darła na całą plażę, a po drugie, to sama by sobie otworzyła ten namiot, oczywiście kapelusza by nie założyła. Więc o jakim lustrze ty mówisz? Metoda rodziców ta sama-reakcja dzieci skrajnie różna, uwzależniona od temperamentu dziecka i jego poczucia niezależności, a nie od rodzica w tym momencie. Ale pewnie, najłatwiej zwalić wszystko na matkę, jakie to polskie. A u psychologów już byłam, w sumie trzech, żaden nic nie wykrył. Sadzali córkę i grzecznie rysowała, a ja opisywałam jej zachowanie, skrajnie różne niż w gabinecie. Jaka była ich rada: nastawiać stoper, liczyć etc. Na moja córkę nie podziałało, dalej robiła co chciała plus darcie się "przestań liczyć" i znielubienie wszystkich płyt z piosenkami-wyliczankami.
  • ortolann 23.02.18, 19:41
    Starałam sie delikatnie i kulturalnie. Ale Ty jesteś albo trollem albo jesteś głupia. Jeśli to drugie, to szkoda dziecka

    --
    [url=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][img]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/img][/url]
  • Gość: pytająca mama IP: 217.8.180.* 23.02.18, 20:54
    Nie rozumiem, o co Ci chodzi? Opisałam Ci moje obserwacje. Na jakiej podstawie mnie obrażasz i nazywasz głupią?
  • eukaliptusy 07.02.18, 22:22
    Dziecko malutkie porzucić, bo szalika nie założyło. Nie wierzę,że to nie jest troll.
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 22.02.18, 11:33
    Myślę, że powinnaś się leczyć psychiatrycznie. Albo pisać nagłówki do Faktu i Super Ekspresu.
  • emiko33 09.02.18, 14:26
    Nie, na pewno tego nie zrozumie.
  • angazetka 10.02.18, 11:41
    Jezus Maria, troll albo idiotka bez serca.
    BTW w latach 90. byłam w szpitalu jako dziecko - odwiedziny były możliwe codziennie, nie przez szybkę.
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 22.02.18, 11:38
    No wyobraź sobie, że tak jak pisałam wyżej, ja też byłam, był mój mąż i brat w latach 90. wielokrotnie w szpitalu. I akurat w tym szpitalu nie było możliwości odwiedzin, u dzieci w żadnym wieku. Można było tylko przez szybę popatrzeć. Duży szpital wojewódzki. Może u ciebie w szpitaliku w Koziej Wólce czy innym Pcimiu twoją matkę za kawę i bombonierę jakaś piguła wpuściła tyłami, ale nie jesteś wyrocznią!
  • zetkaad 10.02.18, 22:22
    Nie wierzę, że jesteś mamą 3-letniego dziecka i masz takie pomysły!!!
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 22.02.18, 11:39
    Nie obchodzi mnie w co wierzysz. To nie jest wyznanie prawd wiary, tylko forum o wychowaniu.
  • morekac 12.02.18, 23:00
    Nie dostrzeże, nie zrozumie i nie załapie, gdyż jest za małe, konsekwencje są zbyt odległe od przyczyny i w dodatku przyczyny chorób są przeróżne (sezon na choroby, duże skupiska ludzkie, małe dziecko, nieodpowiedni ubiór).
    W dodatku po tak stresującym przeżyciu typu "szpital bez mamy" (jak mniemam, nie zamierzasz przebywać tam z dzieckiem czy nawet je odwiedzać), będzie robiła cyrki w domu. Panie z przedszkola opieprz, nie dziecko.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 22.02.18, 11:47
    konsekwencje są zbyt odległe od przyczyny
    xx
    ona jest chora non stop od listopada, akurat to się nałożyło z sezonem czapkowo/szalikowym więc myślałam, że zrozumie.
    xx
    przyczyny chorób są przeróżne
    xx
    tak mam tego świadomość, pisałam już pod postem verdany o tym, że wykluczam inne możliwości zachorowania, gdyż w poprzednim sezonie chorobowym córka również miała styczność z chorobami wieku dziecięcego i nie chorowała, ponieważ dawała się ubrać.
    xx
    "szpital bez mamy" (jak mniemam, nie zamierzasz przebywać tam z dzieckiem czy nawet je odwiedzać),
    xx
    tego szpitala jeszcze nie ma i ma nadzieję, że nie będzie. Szpital polegałby tylko na podawaniu antybiotyku dożylnie, a podawaniem doustnym jakoś sobie radzę. Napisałam to w akcie bezsilności. Ale gdyby miała być w szpitalu, to ona by im rozniosła oddział. Nawet jak ma 40 stopni to szaleje od 6.30 do 23.00, nie śpi w dzień. Podejrzewam, ze musieli by ją trzymać na hydroksyzynie.
    x
    Panie z przedszkola opieprz, nie dziecko.
    xx
    O paniach pisałam: Pytałam, czy mogłyby jej nie zabierać w ogóle na dwór i zostawiać z inną grupą w budynku. Nie, nie ma takiej opcji.
  • agni5 14.02.18, 16:58
    Nie, dziecko nie zdaje sobie sprawy. Jest dzieckiem i ma nierozwinięty mózg. To Twoją rolą jest wymyślić NIEPRZEMOCOWY sposób, żeby zrozumiało potrzebę zakładania czapki czy czego tam trzeba. Może inny fason, kolor, rodzaj? Może niech sobie sama wybierze w sklepie? Może przestań traktować to jako punkt honoru, denerwować się przy ubieraniu, krzyczeć, wymyślać nauczki? Może pomoże książka o chorobach i bohaterach co się ciepło ubierają (są takie obrazki dla maluchów z Olesiejuka "dbaj o zdrowie"). Jak ma silny charakter, to z nią porozmawiaj, ponegocjuj, powygłupiaj się, uzgodnij podejście z przedszkolem. To Ty musisz znaleźć sposób na swoje dziecko, a nie wymyślać zemsty i nauczki.
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 22.02.18, 11:54
    Może inny fason, kolor, rodzaj? Może niech sobie sama wybierze w sklepie?
    xx
    Tu nie o kolor czy fason chodzi, ma tego mnóstwo i sama wybierała, tylko za 5 min już jej nie pasuje. Ale nawet nie masz pojęcia, jaka ona jest złośliwa... np jedziemy do lekarza i wiedzac, ze będą cyrki z szalikiem, zakładam jej golf, to ona go odciąga na siłe od szyi drze sie w niebogłosy: "nie chce golfika" i tak przez 40 min aż jest cała mokra i zagilowana. Ubieram ją na siłę, pakuje do auta, a jeszcze auto nie nagrzane, a ona już zrywa z siebie czapke, szalik, rozpina zamek etc. Do lekarza mamy 5 min. dlatego jej nie rozbieram w aucie, bo nie zdąży się nagrzać. A w domu znów w drugą stronę, nie chce się rozebrać, drze sie "kocham golfik" i chodzi w nim na złość, a mamy 21-22 st. Taki cyrk mam dzień w dzień od pół roku i nic na nią nie działa.
    xx
    Może pomoże książka o chorobach i bohaterach co się ciepło ubierają (są takie obrazki dla maluchów z Olesiejuka "dbaj o zdrowie").
    xx
    Mamy już 4 książki o lekarzach i dentystach... tylko że moja córka jest taka "dosłowna" , że jak np w książce Kicia kocia jest chora" był rysunek, ze ta kicia chodzi po domu w szaliku i bawi sie termometrem rtęciowym to ona też tak chciała, a jak ze zrozumiałych względów na to nie pozwoliłam to ona analogicznie w odwecie nie chce czapki i szalika na dwór i już wtedy nie mogę powiedzieć, że tak ma być bo tak jest w książce...
    xx
    Jak ma silny charakter, to z nią porozmawiaj, ponegocjuj, powygłupiaj się, uzgodnij podejście z przedszkolem. To Ty musisz znaleźć sposób na swoje dziecko, a nie wymyślać zemsty i nauczki.
    xx
    a co ja innego robię od pół roku. Ona ma bardzo silny charakter, który mnie przerasta.
  • yoma 13.03.18, 10:50
    To oddaj, co się obie macie męczyć.

    --
    Breaking rocks in the hot sun
    They fought the law and the law won
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 22.02.18, 12:20
    MAMY, KTÓRYCH DZIECI TO BEZWOLNE NIEMRAWE ZAMULONE MIMOZY, WSTRZYMAJCIE SIE Z OBRAZANIEM I KOMENTOWANIEM. Widzę, ze żadna z Was nie miała dziecka HNB.
    Ona jest taka od noworodka, położna jak do mnie przyszła po porodzie to powiedziała, że to histeryczka, wtedy się oburzyłam, ale teraz widzę, ze kobieta miała racje. 2 godz po porodzie darła się na cały odział podczas gdy inne dzieci spały, nawet jak była najedzona i przewinięta to non stop wyła, nie dawała się obejrzeć, obciąć paznokci (do 6 tyg, byla w niedrapkach), nienawidziła kołysania i bujania, nie chciała jeździć wózkiem (nie dało się z nią wyjść na spacer) w foteliku samoch. większość dzieci śpi, a moja wyła nawet godzinę, dopiero jak miała 11 mcy to przestała. Od tego wiecznego darcia zwracała pokarm już w 3 dobie, ale to nie było ulewanie ani reflux.
    Mam przyjaciółkę, jesteśmy podobne, a jej córka to przeciwieństwo mojej. Ubrana grzecznie siedzi i czeka na mamę, która moze się uczesać, umalować. Ja jestem cała mokra i mam spocone włosy, zanim ubiorą moją córkę. Jest mi przykro, bo nic złego nie zrobiłam, a ona jest taka sama z siebie, od początku. Za noworodka też sie nie dało z nią wyjśc z domu.
    Moja córka jest bardzo zwinna i wszystko z siebie zdziera, ona ściagała sobie SAMA czapkę i skarpetki jak była 3 tygodniowym noworodkiem! To oczywiście wina złego wychowania, ani trochę usposobienia i charakteru...
    Np. miała iść na angielski który uwielbia i nie chciała ubrać spodni, albo specjalnie zakładała tył na przód, przypominałam o czasie, czas minął, nie poszła, darła sie 2 godziny aż zrobiło się ciemno i dopiero zrozumiała, że przepadło. Ale taka sytuacja jest za każdym razem, ona jest strasznie uparta.
    Jak ja miałam zapalenie płuc czy anginę jako dziecko, to leżałam w łózku, a ona ma 40 stopni a jeździ po mieszkaniu na rowerze i hulajnodze... uprzedzajac pytania, nie ma adhd, chodziłam pół roku do psychologa i nie wykrył niczego, poza tym, ze dziecko jest lepiej rozwinięte od rówieśników i teraz chodzi z rocznikiem starszym do grupy.
    Ja na prawdę sie staram, przeczytałam wszelkie możliwe poradniki o wychowaniu i nie znalazłam na nią sposobu. Moja babcia, która miała 10 dzieci mówi, ze nigdy nie widziała takiego dziecka...ja jestem przy niej bardziej umordowana niż przy 10 spokojnych. Byłam z nia 24 godz na dobę od urodzenia do 2,5 roku, ojciec po pracy, nigdy nikomu nie podrzucałam, żadna babka nie zajmowała się nią, cały czas zabawy rozwijające, kp, blw, a sprzątanie i gotowanie w nocy jak spała, czy to mało wysiłku, w 100% dla dziecka? teraz jest w przedszkolu, ale ja po pracy tez cały czas z nią, czytanie, prace plastyczne, rozmowy o tym, co robiła, dopiero jak śpi robie w domu cokolwiek. W soboty basen, w niedziele, przedstawienia w teatrze. Potrzebuje bezustannej interakcji. Nie toleruje mojego chodzenia do pracy, rozmów telefonicznych, ludzi z którymi rozmawiam. Potrzebuje skupienia na niej cały czas i w 100%. Jest mi wciąż ciężko nawet prysznic wziąć. Czasem jestem tak bardzo zmęczona, że trudno to opisać.
    Nie je słodyczy ani cukru w jakiejkolwiek postaci, bo wtedy to by chyba latała po suficie. Nie ma pasożytów. Byłam u 2 psychologów, nawet ją obserwowali na tle grupy przedszkolnej, nie stwierdzili niczego poza tym, że ma silny charakter i temperament i duzą potrzebę rządzenia innymi-silne cechy przywódcze. Chodzi do grupy z dziecmi rok starszymi, pierwszego dnia podporządkowała sobie chłopca, który dotychczas przewodził grupie. Jest strasznie uparta, posługuje sie tonem rozkazującym, jak próbuję z nią dyskutować, to ona wtedy stosuje metodę "zdartej płyty".
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 22.02.18, 12:31
    Aha i jeszcze jedno, od jakiegoś tygodnia jak odbieramy ją z przedszkola to poza standardowo 20 minutowym ubieraniem w szatni dalszy ciąg cyrku ma miejsce w domu, nie chce przekroczyć progu, wyrywa się , gdy chcemy ją wnieść, przecież nie zostawimy jej pod drzwiami więc w końcu wnosimy na siłę i rozbieramy, bo sama nie chce się rozebrać (chociaż jeszcze przed 30 minutami nie chciała się ubrać). Jak jej zdejmę na siłę kurtkę i odwieszę na wieszak, to się potrafi drzeć 40 min że chce ubrać kurtkę. Dodatkowo oprócz przeraźliwego jazgotu krzyczy "nie chcę Was" i "tu jest brzydko, tu jest brudno", co jest absurdalne, bo mieszkamy w nowym i czystym miejscu, a małej niczego nie brakuje. Ponieważ nie mogę do niej wtedy podejść, bo mnie bije i mówi "idź stąd" to zgodnie z radą znalezioną w książce staram się reagować na ten bunt odosobnieniem i moją obojętnością, ale potrafi się drzeć 2 godziny i nie widzę żadnej poprawy. Nie dociera do niej, jak mówię, "porozmawiamy jak sie uspokoisz etc".
  • zetkaad 22.02.18, 16:41
    Jesteś sfrustrowana i chcesz zostawić 3-latkę w szpitalu by dać jej nauczkę. Jeszcze obrażasz inne matki, gdy chcą przemówić ci do rozumu.
  • zetkaad 22.02.18, 16:47
    Nie tędy droga. Ja mam takie trudne dziecko, więc trochę Cię rozumiem, ale tylko troszkę....
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 22.02.18, 19:38
    Jakie inne matki ja niby obrażam? Na 8 tu piszących jedna mnie zwyzywała od trolli, idiotek itp. to jej odpisałam w takim samym tonie. A co do Ciebie, to w którym niby miejscu Cię obraziłam? A w jaki sposób Ty chciałaś mi "przemówić do rozumu"? Miałaś jakiekolwiek rady dla mnie czy choćby konstruktywną krytykę? Jako matka "trudnego dziecka" powinnaś chyba sypać radami jak z rękawa? Ale jak na razie Twoje odpowiedzi nie wnoszą nic nowego do tematu :) A może wiesz chociaż, czy ta Pani Psycholog tu jeszcze zagląda, lub znasz kogoś godnego polecenia z Wrocławia?
  • zetkaad 22.02.18, 21:21
    1-serio moje dzieci chorowały tylko w przedszkolu. Teraz chodzą do szkoły i mogą biegać przemoczone i nieubrane po śniegu przez pół dnia i są zdrowe.
    2- upartego dziecka nie próbuj złamać. Nigdy nie będzie funkcjonowało jak inne dzieci. Mnie ratowało chyba moje spokojne usposobienie i podejście z humorem i przekorą do małej.
    Moje dziecko jest już starsze i teraz żartujemy z tego, co wyprawiała w wieku 2 lat. Ciągle jednak potrzebuje mega wielkiej dawki sportu.
    3 - jestem z przeciwnej strony Polski
  • verdana 22.02.18, 21:46
    Jesli nie jesteś trollem, to jest bardzo prawdopodobne, ze dziecko choruje nie z powodu czapeczki, ale bezustannego stresu, który jej fundujesz. Nie wiem, czy Twoje dziecko jest trudnym dzieckiem. Być moze. Jednak Ty jesteś na 100% trudną mamą.
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 23.02.18, 09:13
    "dziecko choruje nie z powodu czapeczki, ale bezustannego stresu, który jej fundujesz. " wyżej pisałaś, że z powodu bakterii...Ja jej funduje stres??? Świat się kończy.
    "Jednak Ty jesteś na 100% trudną mamą. " Chętnie przeczytam Twoje uzasadnienie.
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 23.02.18, 09:10
    Dziękuję za odrobinę nadziei. "upartego dziecka nie próbuj złamać. Nigdy nie będzie funkcjonowało jak inne dzieci" nie chce jej łamać ani temperować, widzę w niej siłę charakteru, przebojowość, upór, są to cechy których mi zabrakło (byłam przeciwieństwem córki) i które uważam za potrzebne, aby w życiu było jej łatwiej i lepiej, aby coś osiągnęła. Córka ma wolną decyzję, wolny wybór w większości aspektów życia codziennego, już od niemowlaka. Jedyną rzeczą na którą nie mogę się zgodzić na podejmowanie przez nią decyzji jest bezpieczeństwo, czyli również rodzaj ubrania na dwór dostosowany do pogody. Ubranie pod spód sobie wybiera, ale nie moze zrozumieć, ze na tym kończy się wybór i dalej ja decyduję, że musi założyć czapkę, szalik, kurtkę. Tak jak pisałam, kombinezony i rekawiczki odpuściłam, dlatego nie uważam sie za tyrana w tej kwestii.
  • tuszeani 23.02.18, 17:02
    Mój syn przez pewien czas zachowywał się podobnie w zbliżonym wieku. Teraz chodzi już do szkoły, nadal ma temperament, ale bardzo sensownie da się z nim dogadać - pod warunkiem jednak, że dorosły wie, czego chce i w sposób zdecydowany i spokojny stawia granice.
    Ja bym była daleka od wniosków, że córka jest złośliwa. Powiedziałabym raczej, że z jakiegoś powodu "przegrzewają jej się styki" i podświadomie szuka konfrontacji w przypadkowych kwestiach, żeby rozładować napięcie. U nas w każdym razie to była raczej duża wrażliwość plus niedojrzały układ nerwowy.
    Piszesz, że córka jest kumata i w związku z tym jest w grupie ze starszymi dziećmi. Ja bym się zastanowiła, czy to nie jest jedna z przyczyn tego zachowania. Poznawczo super, nie nudzi się i idzie do przodu, ale przyjrzałabym się, czy emocjonalnie taka grupa nie jest dla niej zbyt dużym wyzwaniem. Czy nie jest tak, ze w przedszkolu się mobilizuje, ale potem podświadomie odreagowuje to na Tobie, czyli osobie z którą czuje się bezpiecznie. Czasami warto na pewien czas poluzować w kwestiach poznawczych i dać dziecku większy komfort emocjonalny, żeby dojrzało w swoim tempie.
    Rozumiem jak się czujesz, ja też pamiętam dzikie awantury z zupełnie absurdalnych powodów i pamiętam, że czułam się po każdej takiej sesji, jakby mnie przejechał walec. My się do przedszkola spóźnialiśmy w takich sytuacjach. Pozwalałam się wyryczeć. aż zeszło ciśnienie. Po ochłonięciu już spokojnie dawało się dogadać, ubieraliśmy się. Ze dwa razy nie udało się opanować emocji przed dotarciem do przedszkola, było takie przedstawienie, że niektórzy do dziś to wspominają ;) Wiele razy zdarzało mi się w domu odpuszczać natychmiastowe rozbieranie i Młody szlochał przez godzinę w pełnym rynsztunku. Znowu, odpuściło ciśnienie, dawało się dogadać i potem już wszystko szło w miarę gładko.
    Generalnie moje obserwacje były takie, że im ja byłam bardziej spokojna, tym szybciej furia mijała. Wiele razy jednak gdzieś nie dotarliśmy, bo uznawałam, że nie ma sensu wychodzić z domu z takim poziomem emocji. Ale czasem właśnie lepiej było wziąć Młodego pod pachę i zanieść w jakieś ciekawe miejsce, gdzie emocje łatwiej odpuszczały. Tyle że taki scenariusz jest możliwy tylko w ciepłych porach roku.
    Acha, zawsze pomagało przytulanie. Nawet takie półgodzinne w pełnym zimowym ubraniu po wejściu do domu.
    Nie wiem, co ostatecznie pomogło, ale teraz jest to już tylko mgliste wspomnienie. I teraz jest naprawdę fajnym, wrażliwym chłopakiem, choć emocje nadal go czasem ponoszą :)
    I jeszcze Ci powiem, że jeden z moich bratanków też taki był. Teraz jest tak wspaniałym, mądrym i empatycznym młodym dorosłym już człowiekiem, że każdemu (sobie też) życzyłabym takiego syna :)

    Reasumując: trzeba przetrwać w spokoju. Rada co do dystansu wydaje mi się sensowna. Kisicie się teraz ciągle w swoim sosie i nie masz możliwości sama ochłonąć i spojrzeć na to wszystko z boku. Przy wymagających dzieciach jest to szczególnie potrzebne.
  • tuszeani 23.02.18, 17:07
    Jeszcze: hasło "dawałam się wyryczeć" może sugerować jakiś zimny wychów, a nie to chciałam wyrazić. Zawsze byłam wtedy blisko, nie było odsyłania do pokoju czy w żadne tego typu miejsce. Proponowałam przytulenie i zwykle po chwili z tego korzystał i np. ryczał przez godzinę przyklejony do mnie w pełnym zimowym ubraniu ;)
  • Gość: pytająca mama IP: 217.8.180.* 23.02.18, 17:42
    Super, ze napisałaś. dałaś mi nadzieję, że coś to zmieni. Myślałam, ze tylko dziewczyny tak ryczą godzinami, serio :)
    "z jakiegoś powodu "przegrzewają jej się styki" i podświadomie szuka konfrontacji w przypadkowych kwestiach, żeby rozładować napięcie. U nas w każdym razie to była raczej duża wrażliwość plus niedojrzały układ nerwowy." świetnie to ujęłaś, nie chciałam napisać, ze jest złośliwa, może bardziej, że przekorna, czytałaś opis z golfem...nawet teraz w tej chwili maż zasłania rolety, mała się drze bo też chce, zasłania sama, ale jednocześnie wrzeszczy "proszę mi odsłonić' wszystko musi być na odwrót i po jej myśli. Jak rano wchodzę do jej pokoju i odsłaniam, to potrafi się drzeć, że to nie ona odsłoniła, zasłoni, odsłoni sama i znowu wrzask. Ewidentnie jej reakcje emocjonalne są niewspółmierne do bodźców. Kiedyś też taka była, ale chociaż tak głośno nie wrzeszczała, a teraz podpatrzyła dzieci w przedszkolu i tak "zawodzi" i wyje, ze uszy puchną.

    "przyjrzałabym się, czy emocjonalnie taka grupa nie jest dla niej zbyt dużym wyzwaniem. Czy nie jest tak, ze w przedszkolu się mobilizuje, ale potem podświadomie odreagowuje to na Tobie, czyli osobie z którą czuje się bezpiecznie." też mi sie tak wydawalo, ale była obserwacja z PPP na tle grupy i mała sobie radzi dobrze, bawi sie z dziećmi, nie trzyma sie z boku. We wcześniejszej grupie była z rówieśnikami i tam pomagała pani ogarniać dzieci w pieluchach i na nocnikach, podawała chusteczki hig. i sie nudziła. Jedyne co tam robili to 1 praca plastyczna w tygodniu. Tam jej na pewno nie cofnę.
    "Pozwalałam się wyryczeć. aż zeszło ciśnienie. Po ochłonięciu już spokojnie dawało się dogadać, ubieraliśmy się" też tak muszę robić, bo na siłe nie jestem w stanie już jej ubrać, co najwyżej rozebrac, u nas cyrk trwa 40 min max 2 godz. Też sie spóźniamy, na szczescie przedszkole prywatne i nie robią problemu.
    "Wiele razy zdarzało mi się w domu odpuszczać natychmiastowe rozbieranie i Młody szlochał przez godzinę w pełnym rynsztunku." o tak, mam to samo, tylko że ja nie moge usiedziec jak mam świadomosć, że mała sie zalewa gilami i poci w kurtce i czapce. Tak mnie to wpienia jak nie wiem, przede wszystkim dlatego, ze nie wiem o co jej chodzi.
    "
    Acha, zawsze pomagało przytulanie. Nawet takie półgodzinne w pełnym zimowym ubraniu po wejściu do domu." no i w tym miejscu się róźnią nasze sytuacje, bo moja mała jest raczej anty do przytulania, wyjątkowo wieczorem przed spaniem. Ona jak ryczy to tak się w tym zapamietuje, ze nie można do niej podejść w ogóle. Bije, macha rękami aby odepchnac i żebym nie podchodziła. Opisywałam to wyżej. Nawet nosa nie pozwala mi wtedy wytrzeć.
    Cały czas próbuje się dystansować, mam nadzieję, ze to tylko manifestacja niedojrzałosci emocjonalnej.
  • Gość: pytająca mama IP: 217.8.180.* 23.02.18, 18:28
    Ale czasem właśnie lepiej było wziąć Młodego pod pachę i zanieść w jakieś ciekawe miejsce, gdzie emocje łatwiej odpuszczały. Tyle że taki scenariusz jest możliwy tylko w ciepłych porach roku.
    xx
    miałam taki przypadek na wakacjach, Mała ubzdurała sobie, ze założy kalosze i płaszcz p/deszczowy, na dworze upał. Awanturowała się już ponad pół godz. zdzierając z siebie wszystko, co jej zakładałam, łącznie z gumką do włosów, w końcu istniało ryzyko, ze sie spóźnimy na obiad, wziełam ją pod pachę tak jak stała, czyli w majtkach, podkoszulce i kaloszach, uprzedziłam, że ludzie mogą sie z niej śmiać bo jest ubrana nieadekwatnie do pogody. Całą drogę wierzgała, tupała, chciała wrócić i się przebrać. Nie ustąpiłam. Było po tym 3 tyg. względnego spokoju, potem a piać od nowa.
  • morekac 23.02.18, 20:14
    A trzeba było pozwolić jej na ten płaszcz i kalosze. A tymczasem pół godziny zeszło ci na walce o jakąś pierdołę, mało istotną w danej chwili.

    >wszystko musi być na odwrót i po jej myśli.
    To proponuj " na odwrót", może wtedy przez przekorę zgodzi się na to, co chcesz. ;-)

    Ale tak ogólnie to chyba za mało sypia jak na dziecko w tym wieku.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 23.02.18, 21:18
    Tak, bardzo mało śpi, w dzień wcale, opisałam to szerzej na dole, pod twoim innym postem. Też uważam, że większość tych histerii może wynikać z niedospania, przemęczenia. Ale przecież nikt nie broni jej spać, ma dostęp do łóżeczka, w każdej chwili mogłaby się położyć. Odnoszę wrażenie, ze moja córka nie umie /nie chce odpoczywać.
  • morekac 24.02.18, 00:51
    Bo pozwalasz jej rozrabiać do nocy. Dzieci często mają problemy z zasypianiem i znaczną cześć trzeba bujać, kołysać czy śpiewać godzinami kołysanki czy czytać te same wierszyki do urzygu. 3latki powinny pewnie w sumie sypiać z 12h - twoje dziecko sypia 8, co oznacza, że ma 1/3 snu za mało. To tak, jakbyś ty funkcjonowała tygodniami czy miesiącami śpiąc po 5h na dobę. Teoretycznie da się to zrobić,ale człowiek przestaje być miły...

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • zetkaad 23.02.18, 21:03
    Tak się zastanowiłam to u mnie cyrk z ubieraniem trwał pomiędzy 2a3 rokiem życia. Moja córka potrafiła zakopać karteczkę w piaskownicy, wyrzucić buty do kosza i biegać po parku boso, steroryzować cały plac zabaw, a w przedszkolu czuła się opiekunką a nie przedszkolakiem. I też nosiłam ją głównie pod pachą. A te spojrzenia innych rodziców....
    Przeczytaj też sobie rady, które mama dostała od psychologa w wątku o kłopotliwej 9 latce. Ja jakoś też tak czułam, że moje "trudne dziecko" potrzebuje wszystkiego "bardziej".
    Tylko spokój i poczucie humoru może Was uratować!
  • zetkaad 23.02.18, 21:05
    Kurteczkę
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 23.02.18, 21:15
    A te spojrzenia innych rodziców....
    no dokładnie, już tam wyżej jedna forumowiczka mnie wyzwała od troli i głupich, bo nie zgodziłam się jak próbowała mi wmówić, że Mała jest jaka jest bo mnie naśladuje. ("Dziecko jest jak lustro - odbija swoim zachowaniem absolutnie wszystko, czego doświadcza. Przyjrzyj się temu odbiciu, bo siebie w nim widzisz.") Podałam tam przykład zaobserwowany na plaży, możesz skomentować?
  • zetkaad 23.02.18, 21:21
    Rozumiem, że byłaś zdesperowana, ale zadałaś okropne pytanie
  • zetkaad 23.02.18, 21:22
    Trochę się pogubiłam gdzie to?
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 23.02.18, 21:32
    "Dziecko jest jak lustro - odbija swoim zachowaniem absolutnie wszystko, czego doświadcza. Przyjrzyj się temu odbiciu, bo siebie w nim widzisz." Uważam przeciwnie. Widziałam jak pozostałe 20 dzieci z grupy mojej córki stoi na baczność przed rodzicem nakładającym tony ciuchów, nie sadzę, aby wszyscy to osiągnęli karami i biciem, ale widziałam kiedyś na wczasach, jak rodzice tresowali dziecko, które nie chciało mieć na plaży kapelusza. Zamykali je w namiocie plażowym i mówili, ze wyjdzie dopiero wtedy, jak nałoży kapelusz, dziecko siedziało cicho, wyszło po 20 min. Czy to jest wg Ciebie dobra metoda? Może jak ktoś ma dziecko "bezwolne warzywo i mameję" to tak. Moja córka po pierwsze to by się darła na całą plażę, a po drugie, to sama by sobie otworzyła ten namiot, oczywiście kapelusza by nie założyła. Więc o jakim lustrze ty mówisz? Metoda rodziców ta sama-reakcja dzieci skrajnie różna, uwzależniona od temperamentu dziecka i jego poczucia niezależności, a nie od rodzica w tym momencie. Ale pewnie, najłatwiej zwalić wszystko na matkę, jakie to polskie. A u psychologów już byłam, w sumie trzech, żaden nic nie wykrył. Sadzali córkę i grzecznie rysowała, a ja opisywałam jej zachowanie, skrajnie różne niż w gabinecie. Jaka była ich rada: nastawiać stoper, liczyć etc. Na moja córkę nie podziałało, dalej robiła co chciała plus darcie się "przestań liczyć" i znielubienie wszystkich płyt z piosenkami-wyliczankami.
  • zetkaad 23.02.18, 21:31
    Okropne pytanie rozpoczynające wątek oczywiście
  • zetkaad 23.02.18, 21:34
    A z plażą serio nie mogę znaleźć. Chodzi o kalosze w ciepły dzień? Nie mam nic przeciwko
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 23.02.18, 21:40
    hej zobacz 2 posty wyżej wkleiłam to o plaży :)
  • zetkaad 23.02.18, 21:42
    Ja mam trzy dziewczyny. Serio czasem nie mogę uwierzyć, że tak bardzo się różnią. Jedna jest bardzo zgodna, ata uparta albo by się darła albo by się tak obraziła ze by nie wyszła z tego namiotu. Nie można z nią stawiać sprawy na ostrzu noża bo ciężko wyjść z twarzą. Tylko kreatywne podejście, czego czasem ma się dość
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 23.02.18, 21:57
    :)
  • zetkaad 23.02.18, 21:58
    Na samym początku uważałam, że w każdym starciu powinnam wygrać, teraz wiem, że dziecko też musi. Tylko jeśli chodzi o bezpieczeństwo to nie ma dyskusji
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 23.02.18, 22:11
    "Na samym początku uważałam, że w każdym starciu powinnam wygrać, "ooooo, moja mama taka była i jest wobec mnie do tej pory, dlatego kontakt mamy mocno ograniczony. Nie chcę być władcza wobec własnej córki, od początku ma swobodę wyboru jak juz pisałam, ale jednocześnie też nie chce, żeby mi weszła na głowę. Odzież zimowa na dworze musi być, dlatego jest to temat w którym jej nie odpuszczę. No i przede wszystkim bezpieczeństwo. Swego czasu mieliśmy problem, że wypinała się z pasów w foteliku (fotelik tyłem do kier jazdy, model super bezpieczny za 2 tys.), zatrzymywaliśmy samochód i stalismy na poboczu dopóki się nie pozwoliła zapiąć. Kilka miesięcy to trwało i teraz rozumie. Problem z myciem zębów - pokazalismy na internecie zdjęcia zepsutych zębów, drastyczne ale podziałało. Z czesaniem był problem (a nigdy nie obcinaliśmy włosów więc są już długie) ściągała z głowy wszystko, gumki, opaski, wyrywając przy tym włosy, dopiero jak byliśmy na komunii i zobaczyła piękne fryzury dziewczynek to jej się odmieniło. Oby jeszcze z tymi ciuchami się udało.
  • morekac 23.02.18, 23:28
    Lepiej przejrzyj te ciuchy. Pod kątem metek , szwów. koronek i gryzienia. Skarpetki i rajstopy mają drażniące szwy i inne aplikacje, golfy są nie dla ludzi , a wełna czy koronki "gryzą". U mnie dziewczyny biegały w leginsach, jedna w skarpetkach wkładanych na lewą stronę - ogólnie sprawdzała się w miarę luźna bawełna przy ciele, dopiero na to wkładało się coś cieplejszego. Poza tym dzieci rosną i rzeczy robią się za małe. Co również może doprowadzić do szału.
    BTW: moje jako 3latki miały krótkie włosy. Ze względu na awantury przy czesaniu.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • zetkaad 23.02.18, 23:30
    ja na pewien czas poniosłam porażkę z sokiem jabłkowym. Mała piła wodę ale gdy spróbowała soku, chciala tylko sok, więc zastrajkowała i dobę nie piła. To ja się poddałam, ale gdy się nasyciła sokiem to woda też już była ok.
    Te najbardziej irracjonalne zachowania z czasem wygasają.
    Bardziej martwię się teraz o moje ciche dziecko, bo ono w szkole nie za bardzo umie się obronić
  • sabciasal 14.03.18, 13:12
    ty w ogóle lubisz swoje dziecko? bo z twojego opisu wynika wręcz, ze marzysz aby dziecko w szpitalu było samo, bo sobie odpoczniesz. rozumiem zmęczenie, rozumiem obciążenie - masz problemy. ale litości, ty z zimną krwią planujesz zostawienie trzylatki w szpitalu, zeby odpocząć. w tym celu stworzyłaś teorię, ze jedyną przyczyną chorób jest zdejmowanie szalika - nie bierzesz pod uwagę, że absolutnie wszystkie trzylatki w przedszkolu chorują i nie ratuje je wczesniejszy "kontakt" z dziecmi.
    po prostu znajdź pomoc w domu, aby się odciążyć, a nie zwalaj swoich problemów na dziecko.
  • samarkande66 23.02.18, 01:23
    Mamo, skoro pytasz to i prosisz o ew rade do rozwazenia – to pisze.
    Tak znalam takie dziecko jak twoje. Teraz to dorosla osoba.
    Z perspektywy czasu polecam znalezienie jakiejsc kumatej opiekunki, dojrzalej osoby. Dojrzajej to nie znaczy starej tylko dojrzalej emocjonalnie.
    Moze byc stara , mloda , obojetnie.
    I zostawianie dziecka systematycznie pod jej opieka na 6-8 godzin dziennie, nawet dluzej.
    ( nie codziennie- ale np 2 razy w tygodniu)
    Tak zeby corka doswiadczyla jak to jest jak sie przebywa po prostu sam na sam z inna osoba, 1:1; nie w grupie.
    Z inna osoba jak ty.
    W tym czasie nie dzwonic nie kontrolowac.
    Po prostu pokazac corce inne zycie.
    Moim zdaniem powinno pomoc po 3-4 miesiacach.
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 23.02.18, 09:19
    Dziękuję za radę, nie słyszałam o takiej metodzie. A na jakiej zasadzie to zadziała, jaki będzie tego mechanizm? Pytam poważnie. Czy nie będzie się czuła porzucona?
  • samarkande66 23.02.18, 13:45
    To nie jest metoda.
    To jest odpowiedz na dosc dokladny opis twojej sytucji.
    Piszesz, ze zajmujesz sie dzieckiem non stop. Jestes do jej dyspozycji kiedy tylko chce. Najwyrazniej z jakiegos powodu efekty takiego sposobu opieki sa niezadowalajace : ani dla corki ani dla ciebie.
    Corka najpewniej bedzie sie czula zle z niewiadomo jakich powodow – bo najpewniej ci nie nazwie dokladnie jej uczuc, bo to niemozliwe u tak malego dziecka. Zas twoje nazwanie jej uczuc moze byc bledne – bo to tylko nadal twoje wyobrazenie o jej uczuciach.
    Twoja intrpretacja moze byc bledna, bo najwyrazniej cos miedzy wami nie dziala jak powinno.
    Logicznym wydaje sie, aby wprowadzic inna osobe o innym charkterze innym podejsciu do swiata, zrownowazona, odporna na krzyki, awantury i niewiadomo co. Osobe ktora na to zareaguje dojrzale.
    Nie szantazujac, nie karzac za awantutry, tylko spokojnie robiac swoje.
    Corke to nauczy, ze takie relacje istnieja. Tobie pozwoli na oddech od corki i na skupienie sie na sobie i tym co ty czujesz a nie co czuje coka.
    Dla mnie wazniejsze od pytania “co bedzie czula corka ja bedzie pod opieka innej osoby”, jest pytanie co ty bedziesz wtedy czula jak nie bedziesz miala przez 8 godz. kontaktu z corka.
  • samarkande66 23.02.18, 13:51
    Piszac w skrocie- miedzy toba a dzieckiem jest ogien. Nie da rady go ugasic teraz bo sie najpewniej nieswiadomie do niego dokladacie.
    Najrozsadniej jest sie na czas jakis oddalic od siebie. Wprowdzic dystans.
    Wprowadzic inne osoby do budowania relacji.
    Dla twojej corki jestes najwyrazniej jedyna trwala relacja jaka utzrymuje 1:1 z osoba dorosla w takim wymiarze czasu ( a ojciec? – nie piszesz)
    Trzeba wprowadzic inna osobe z innym charakterem i nauczyc, ze istnieja tez inne relacje – inaczej budowane.
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 23.02.18, 15:20
    Dziękuję. Musze przemyśleć to co napisałaś, musielibyśmy jakość to rozwiązać z przedszkolem. No i znaleźć odpowiednią osobę. Ojciec też jest, ale ma pracę wyjazdową i jednego dnia może być w domu o 14, innego o 21, a jeszcze innym razem 2 czy 3 dni poza domem. Co do relacji z córką to córeczka tatusia, pozwala na więcej niż ja, pomimo tego co ustalaliśmy na początku naszej drogi wychowawczej, mąż nie potrafi mówić jednym głosem ze mną, a wielu rzeczy nie rozumie, bo to nie on ubiera córkę, nie on musi ją czesać etc, a na wszystko co ona robi wg mnie "źle" on odpowiada: "a dziwisz się, to jest dziecko etc.". Jednocześnie nie robi nic, by ją wychować, tylko jak już za bardzo daje w kość to potrafi ją zamknąć w pokoju na klucz i ona się tam drze dopóki jej nie otworzy.
  • morekac 23.02.18, 16:55
    Przecież dziecko chodzi do przedszkola, czyli ten kontakt z innymi dorosłymi jest zachowany. Tak szczerze: nawet jeśli dziecko ma czy nie ma adhd, to u 3latków się tego nie diagnozuje. A być może jest po prostu nadwrażliwe (stąd problemy z ubieraniem) i po południu histeryzuje z głodu/ zmęczenia itp. Ograniczyłabym popołudniowe zajęcia i weekendowe atrakcje , zastanowiłabym się nad ubraniami. I nad popołudniową drzemką - bo jeśli nie sypia, to być może jednak potrzebuje.
    Natomiast zamykanie tak małego dziecka samego w pokoju na klucz jest raczej hm, niewłaściwe. To już lepiej stopery do uszu sobie kupić, a mieć dziecko na oku.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • Gość: pytajaca mama IP: 217.8.180.* 23.02.18, 17:26
    A to jest całkiem możliwe, że histeryzuje z głodu i zmęczenia. Moja córka jest taka "nietypowa", że nigdy nie spała w dzień, nawet, gdy była niemowlakiem. Cały czas czuwała, miała otwarte oczy. ma to do dzisiaj, może ziewać, ale spać nie pójdzie. Nikt mi nie wierzył, neurolog, z którą się konsultowałam gdy miała ok 3 mcy mówiła, żeby spróbować kłaść się z nią do łóżka w południe, przez godzinę nic nie mówić do niej, to na pewno uśnie. A guzik, pełzała, turlała się, jak była starsza to łaziła po mnie, macała po twarzy, nie pomagała ani absolutna cisza ani zaciemnienie w pokoju. Uznałam, że to nie ma sensu i widocznie nie potrzebuje snu, mając około roku zredukowała sen nocny do około 8 godzin i tyle śpi maksymalnie do dzisiaj. Panie w przedszkolu nie mogły w to uwierzyć, że ona nie śpi po obiedzie i mówiły, ze jak zobaczy, że inne dzieci śpią, to też zacznie, ale nie stało się tak. Osiągnęły chociaż tyle, ze się położy i nie przeszkadza pozostałym dzieciom. Przypuszczam podobnie jak Ty, że moja córka nie potrafi odpoczywać, bo umiejętność relaksu i wyłączenia sie jest bardzo ważna. Broni się przed zaśnięciem, targuje się o jak najpóźniejszą kąpiel, aby jak najpóźniej iść spać. Zaczynamy rytuał wieczorny ok 18.39-19.00 i kiedyś o 20.00 juz spała a teraz do 22-23 potrafi wszystko opóźnić. A co do zamykania w pokoju, tez mi sie to nie podoba ale mężowi nie chodzi o hałas, bo on nie jest mniejszy zza tych drzwi, tylko o to, że córka nierozebrana z butów, kurtki nie powinna latać w tych butach po całym mieszkaniu a zamkniecie jej w 1 pokoju ogranicza jej zasieg do nabałaganienia...jeśli chodzi o bezpieczeństwo to wszystkiego dopilnowaliśmy, kontakty wiadomo, klamki w oknach na klucz, bo ona wchodziła na parapet jak miała 14 mcy i otwierała okna. Nawet wannę narożna musieliśmy usunąć, bo była niska i mała z niej wychodziła.
    Ograniczyłabym popołudniowe zajęcia i weekendowe atrakcje - to nie przejdzie. Ona musi bo nie usiedzi, naprawdę. Ona nie jest z tych, co usiądą na dywanie i się bawią. Robi po kilka rzeczy na raz i szybko się nudzi, musi mieć co chwile nowe bodźce, bo jak się nudzi to jest nie do zniesienia. Mąż ją zabiera na atrakcje a ja w tym czasie mogę odkurzyć czy ugotować, bo przy niej nie mogę nic zrobić, zaraz wyrywa odkurzacz i się awanturuje. Niestety nie potrafię tego krócej napisać, żeby był ogląd sytuacji.
  • samarkande66 23.02.18, 17:36
    po tym co piszesz jeszcze raz powtarzam swoja odpowiedz. Moim zdaniem potrzeba spokoju, Tobie , corce, mezowi. wszystkim. Spokoju - nie nowych bodzcow.
    Jescze raz powtorze: w przedszkolu corka jest w towarzystwie wielu osob, jej potrzeba spokojnej relacji z dorosla osoba, tylko we dwoje.
    Przedszkole tego nie zalatwi.
  • tuszeani 23.02.18, 20:29
    Ja też tak uważam. Mamo, przepraszam za porównanie, ale wyobraź sobie narkomana. Jak będzie się zachowywać, jak nie dostanie tego, od czego jest uzależniony? A czy to znaczy, że to coś jest dla niego dobre i faktycznie potrzebne? Mój im bardziej był zmęczony, tym bardziej był żądny wrażeń i tym bardziej odwlekał pójście spać. Zresztą tak samo jest do dziś, ale już nie dajemy się nabrać. Dziecko przebodzcowane może domagać się tych bodźców coraz więcej, co nie znaczy, że będą dla niej dobre. To Ty musisz wyczuć, czego naprawdę potrzebuje Twoje dziecko. To nie jest tak, że ona od razu w tym spokoju będzie dobrze funkcjonować, ale ja też uważam, że dlugofalowo to jest jej prawdopodobnie potrzebne.
    Tak samo było u nas, nie działało i nadal nie działa to co jest skuteczne u większości innych dzieci tzn że jak wieczorem zmęczysz dziecko to Ci szybko zaśnie i będzie lepiej spać . U nas jest odwrotnie , jak chcę żeby poszedł spać o sensownej porze, to muszę o tym myśleć kilka godzin wcześniej i nie fundowac mu nic emocjonującego. Taki lajf, dzieci są różne i nie z każdym można posiedzieć u znajomych do wieczora.
  • tuszeani 23.02.18, 20:40
    Jeszcze jedna rzecz. Ktoś wspominał o jedzeniu. U nas jest do dziś ekstremalnie ważne żeby syn nie był głodny. Takie awantury bardzo często oznaczały że natychmiast trzeba dać coś do zjedzenia albo picia. Oczywiście syn wtedy się upieral, że nie jest głodny ale jeśli dało się go do tego przekonać zamiast rozwiązywać problem, to bardzo często problem znikał równie nagle jak się pojawił. Wyczytałam niedawno, że u wrażliwych dzieci to dość powszechne. Ja się w tym czasie nie ruszalam z domu bez solidnej wałówki, do tej pory mam nawyk robienia kanapek nawet na krótki spacer ;-)
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 23.02.18, 21:08
    "Mój im bardziej był zmęczony, tym bardziej był żądny wrażeń i tym bardziej odwlekał pójście spać (...) nie działa to co jest skuteczne u większości innych dzieci tzn że jak wieczorem zmęczysz dziecko to Ci szybko zaśnie i będzie lepiej spać ."
    Dokładnie tak samo jest u nas. Do niedawna zgodnie z zaleceniami starałam się dobierać zabawy spokojniejsze na wieczór, czytanie etc, żeby ją wyciszyć, ale teraz jak Mała sama decyduje, w co się bawić, to wyciszanie nic nie daje.
    Z jedzeniem raczej nie było problemów jak Mała była ze mną w domu. Odkąd poszła do przedszkola je zdecydowanie mniej, tam prawie nic, ale w domu nadrabia. Tak samo jak Twój syn upiera się, że nie jest głodna "mam pełny brzuszek", my zdążymy usiąść, zjeść, posprzątać ze stołu nasze talerze, ale ja czekam cierpliwie i za pól godziny max godzinę Mała zaczyna jeść.
    Czyli idąc za Waszymi radami popartymi doświadczeniem stawiam na SPOKÓJ. A czy mogłybyście jeszcze zerknąć na górę, tam opisałam sytuację z plaży, macie jakieś rady?
  • tuszeani 23.02.18, 23:09
    Szczerze mówiąc, to my w tym czasie unikaliśmy sytuacji, kiedy coś trzeba byłoby stawiać na ostrzu noża. Na tę plażę poszłabym po prostu w porze, kiedy bym nie musiała walczyć o ten kapelusz.
    No ale wiadomo, nie zawsze się da. Jakbym już musiała iść na tę plażę w samo południe, to przede wszystkim wcześniej, uprzedzając awanturę, porozmawiałabym z synem, że o tej godzinie czapka na głowie jest obowiązkowa, jeśli się chce być na plaży i wytłumaczyłabym, dlaczego. Być może jeszcze bym mu dała jakąś alternatywę typu: "Czy wolisz czapkę z daszkiem, czy z rondem? Jak będziesz chciał odpocząć od czapki, musisz się przenieść na ten czas do cienia". U nas zawsze było łatwiej, jak syn rozumiał, dlaczego ma robić coś, na co nie ma ochoty. To tak działało od zawsze, nawet jak był bardzo mały. Tyle że w czasie awantury nie ma już szans na dotarcie, trzeba o tym myśleć wcześniej, ewentualnie przegadać temat po fakcie, jeśli nas awantura zaskoczy. A jak byłby opór już na tej plaży, to dałabym chyba krótkie ostrzeżenie i przypomnienie, a potem wzięłabym pod pachę i wyniosła z plaży, przypominając o czym rozmawialiśmy przed wyjściem. U nas też nie miałoby sensu szarpanie się z namiotem, musiałabym go tam siłą w tym namiocie trzymać, a przecież nie o to chodzi.
    Tak jak sobie przypominam, zwykle dawaliśmy drugą szansę. Czyli już po wyjściu z plaży (żeby widział, że mówiłam serio) bym jeszcze raz zapytała, czy zdecydował się chodzić w czapce, czy wracamy do domu. I jeśli by się zdecydował, bez żadnych komentarzy bym na tę plażę wróciła, ale przy kolejnej próbie już konsekwentnie poszlibyśmy do domu (czyli pewnie musiałabym go nieść pod pachą ryczącego).
    I przezornie nie brałabym z domu zbyt wiele bagaży, żeby być w stanie zrealizować ten chytry plan ;)

    Natomiast wiadomo, że nie zawsze da się tak kombinować. Zaliczyliśmy raz zapalenie płuc w drugim dniu zimowego wyjazdu w góry, po awanturze na spacerze przy -10 stopni. Nie miałam go wtedy gdzie wynieść, darł się jak obdzierany ze skóry i niestety skończyło się zapaleniem płuc. Jak widać, nie na każdą sytuację mam receptę, zresztą jak się już nie jest na linii frontu, jest zdecydowanie łatwiej zobaczyć rozwiązanie ;)
  • samarkande66 23.02.18, 23:56
    To ja sprobuje opisac jak ja to widze.
    Piszesz dosc szczegolowo i zakladam, ze to co czytam to sa fakty i tak sie do tego odnosze.
    Nie jestem fachowcem.
    Z obrazu, ktory nakreslas mam wrazenie , ze toczy sie miedzy toba a twoja corka walka o wladze.
    Wbrew pozorom, nie jest to walka o wladze “co robic” tylko o walk o “co akceptowac”
    Podam prosty rzyklad.
    Uwazasz, ze dla bezpieczenstwa corki i jej zdrowia ma ubrac kurtke lub cos cieplego.
    I to jest cos za co ty jestes odpowiedzialna.
    Ma byc w to ubrana. Natomiast ty oczekujesz, ze onesie na to zgodzi, ze “zrozumie”, ze zaakceptuje I bedzie wspolpracowac.
    A to jest cos czego moim zdaniem nie wolno od dzieci wymagac.
    Najwyrazniej twoja corka ma taka kontrukcje psychiczna, ze ta “akceptacja” i “ wspolpraca” jest dla niej czyms strasznym.
    Nie wiem czemu, pewnie niczyja wina.
    W twojej opowiesci o wyniesionej sila corce w sukience i kaloszach okazalo sie, ze pozniej przez 3 tygodnei byl spokoj.
    Byl spokoj, bo zobaczyla NIENARUSZALNE granice, ktore wyegzekwujesz bezwzglednie, nawet sila.
    Najwyrazniej takie silne granice sa potzrebne twojej corce dla poczucia bezpieczenstwa. Czemu? Nie wiem.
    Ale wiem, ze najlepiej by bylo, zebys podziella swoje otoczenie CALE !! na czesci - 30% bezwzglednie narzucala corce ( kurtka, szalik, brak slodyczy, chdzenie za reke po ruchliwej ulicy itp) a pozostale 70 odpuscila.
    Ale jezeli cos egzekwujesz, to nie pytasz ani nie prosisz o zgode , tylko robisz. BEZWZGLEDNIE.
    Corka chce zabawke w sklepie, a ty wiesz, ze ma takich w domu 3 – to nie lupujesz. Cokolwiek sie stanie, jakakolwiek histeria ( moze byc i 3-4 godziny!!! CIAGLEGO ! ryku), spokojnie wynosisz, ze sklepu I juz.
    Nic nie narzucasz do zrozumienia. Nie ma zdania:
    Teraz wyjdziemy ze sklepu, dobrze?
    Tylko
    wychodzimy ze sklepu.
    Nigdy nie koncz polecenia pytajnikiem “dobrze?”
    Masz 2 stany do wyboru:
    Albo dajesz corce swobode- niech robi, ubiera sie w chce iolewasz co robi
    Albo z waznych przyczyn narzucasz swoja wole – mozesz wytlumaczyc czemu ( dla zdrowia, dla bezpieczenstwa, z szacunku dla innych itp.) ale nigdy nie oczekujesz akceptacji tego stanu od corki.
    Konsekwentne takie postepowanie oczywiscie bedzie wymagajace – dlatego proponowalam, aby ktos inny zaczal je rowniez wdrazac.
    Ale moim zdaniem po pol roku KONSEKWENTNEGO takiego zachowania bedzie duzo lepiej.
    Nie walcz o wladze, wladza jest podzielona.
    Corka ma wladze nad swoja nieakceptacja, a ty masz wladze nad tym co robi I jak sie ubierze.
    Skoro ty jej zabierasz jej terytorium I kazesz jej AKCEPTOWAC I “rozumiec” i “nauczyc sie czegos”, to ona chce zabrac twoja wladze nad tym w co sie ubiera kiedy je itp.
    Nie wiem czy to jasno napisalam.
    Chdzi o to, zebys mowila jej konsekwentny komunikat
    Dla twojego dobra pewne rzeczy ci kaze robic. Mozesz sie na to nie zgadzac, to jest OK, ale I tak bedzie jak powiedzialam – dla twojego dobra.
    Pamietaj o 30-70%, proporcje sa wazne.
    Doskonale to lustruje opowiesc tuszeani:
    “Czapeczke wybierasz, ale jak nie bedzie wcale to BEZWZGLEDNIE wracamy do domu”
  • agunia777 25.02.18, 19:21
    Jestem matka takiego dziecka. Ostatnio po wyjsciu z Biedronki właczył histerie 2 godzinna, ze chce tam wrócić i jeździć wózkiem po sklepie. Ma 3 latka.
    W tym przypadku, mimo mojej bliskości i cierpliowści i prob uspokojenia go chyba 100krotnego (ktore go denerwują:) zadziałal sen ze zmęczenia. Po uspokojeniu sie wolalam juz nie wracac do tematu...

    Życie z takimi urwisami, wrazliszymi i pragnacymi kontroli nad swiatem, tym bardziej jesli jestes tam tylko maz i ty, jest trudne...

    Opiekunka na 1/2 dni w tygodniu to super pomysl.

    Ja mam 2 dzieci, ale mieszkam wsrod rodziny i przyjaciol, mam prace z dziecmi, czasami 30 :) i wracam z niej wypoczeta :) a po godzinie sam na sam z wlasnym ukochanym dzieckiem chce uciekac na Madere :)

    W szpitalu wypisuja L4. Ale nie mysl o takin rozwiazaniu, trzylatka nie zrozumie, ze szpital jest konsekwencja nienoszenia czapeczki.

    Dogadaj sie z personelem. Zloz pismo, ze do czasu kiedy dziecko ni3 brdzie wspolpracowalo z czapeczka moze pozostawac z innymi, mieszanymi grupami.


    --
    Maciek 6.03.2012
    Wojtek 22.12.2014
  • agata_abbott 27.02.18, 14:10
    Dziecko w tym wieku raczej będzie miało problem z powiązaniem tak odległych tematów jak brak szalika i przebywanie bez mamy w szpitalu. Próbowałabym kombinować "bliżej" - tzn. brak szalika=brak wyjścia na podwórko lub brak szalika = wciśnięcie tego szalika na siłę i wyniesienie histeryczki na dwór. Zdejmie szalik - wracasz do domu i od nowa. Wcześniej czy później załapie, że są zasady, z których nie zrezygnujesz.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • drobnostka7 02.03.18, 14:39
    Jestem w trakcie tej książki i pod dużym jej wrażeniem. Polecam ją Tobie bo świetnie tłumaczy skad biorą się high need baby's i jak sobie z nimi radzić.
    Mam dwie córki, pierwsza była do niedawna bardzo potulna, chętnie współpracująca, wierząca w każde moje słowo - mama kazała założyć te buty założę te, mama nie powiedziała które założyć, to zapytam mamy.
    Druga córka totalne przeciwieństwo, a z Twoją córką mogłyby być duchowymi siostrami.. PO przeczytaniu Twojego wątku dochodzę do wniosku, że miałam o wiele łatwiej przejść do porządku dziennego nad uporem młodszej córki, dzięki spolegliwośći starszej córki. Obecnie bardzo mi się podoba to, że młoda jest tak zdecydowana, konkretna, wie czego chce i do tego dąży. Takie dantejskie sceny jak opisujesz zdarzają się u nas tylko wtedy gdy Mała jest pod opieką Taty. To nie tak, że ja ustępuję Ali we wszystkim, po prostu zrozumiałam, że tylko spokój może mnie uratować :) że nic swoim uporem z Alką nie ugram, ale jeśli zachowam spokój to i ona będzie spokojna i skłonna do współpracy - nie myl z uległością. Tata próbuje z oślim uporem budować bezwzględne posłuszeństwo w Alce za pomocą haseł: bo tak trzeba, bo ja tak mówię itp. a na nią to działa jak płachta na byka i rozpętuje się piekło. Żeby było śmieszniej, on uważa, że to ona jest uparta :)

    Dostałaś wyżej bardzo fajne rady, myślę, że pozostaje Ci tylko się do nich stosować, a nabierzesz niezbędnego tu dystansu i przestaniecie walczyć z córką o dominacje. Życzę powodzenia i duuuuużo spokoju!

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 03.03.18, 11:28
    Słuchajcie Dziewczyny, dzięki za wszystkie rady, zaglądam tu często choć nie mam czasu odpisywać, tej książki jeszcze nie znam, zaraz zamówię. ja staram sie nabierać dystansu i dzięki temu histerie Małej uległy skróceniu o połowę, teraz trwaja ok 25 min. Cały czas walczy o dominacje. Mrozy -12 st. , Mała już ma odmrożone grzbiety dłoni, bo doszedł problem z rękawiczkami. Wcześniej w ogóle nie nosiła i ja nie naciskałam, bo nie było takich mrozów. Ja na prawdę jej nie przegrzewam, a o tych wielkich czapach i szalikach, z których tylko oczy wystają to pisałam w kontekście innych rodziców i dzieci z grupy, które są ubierane w to wszystko bez protestu. A to, ze inni przegrzewają, to ja wiem...moja na plaży nie miała nic na głowie chociaż wiało, w odróżnieniu od nawet 7 latków.
  • Gość: pytajaca mama IP: *.bestgo.pl 03.03.18, 11:31
    Mam dwie córki, pierwsza była do niedawna bardzo potulna, chętnie współpracująca, wierząca w każde moje słowo - mama kazała założyć te buty założę te, mama nie powiedziała które założyć, to zapytam mamy.
    xx
    jakbym czytała o sobie, ja też taka byłam, potrafiłam pytać jaką kredką coś pokolorować etc, do tej pory szukam akceptacji u innych choć już nie dla każdego kroku... moja córka to zupełne moje przeciwieństwo, chetnie poczytam, z jakimi "ukrytymi stresorami" mamy do czynienia.
  • Gość: basia IP: *.play-internet.pl 06.03.18, 23:31
    Takiej nauczki bym nie dała, nie zrozumie, a jej poczucie bezpieczeństwa i potrzeba bliskości zostaną mocno nadszarpnięte. Ale opisywane przez Ciebie sceny troszkę mi przypominają zachowania mojego 3,5-latka. Próbowałam walczyć z konkretnymi zachowaniami zupełnie bez skutku, panie w przedszkolu również. Po 2 tygodniach zrozumiałam, że zwalczam objawy, a nie przyczynę. Młody domagał się więcej mojej uwagi i czasu. Gdy oferuję mu siebie tylko dla niego dziś, to i dziś, i na następny dzień jest spokój. Dzieci nie potrafią nazwać swoich potrzeb i emocji, u Twojej córki również cyrki przy ubieraniu mogą być wyrazem czegoś, co pozornie nie ma z czapką żadnego związku. Spróbuj spojrzeć szerzej :) powodzenia
  • twojabogini 13.03.18, 22:57
    Przeczytałam wszystkie twoje wypowiedzi. Przede wszystkim na pewno jesteś przemęczona. W takim stanie łatwo odebrać trudne zachowania dziecka jako złośliwość. A tak właśnie opisujesz swoją córkę - jako złośliwą bestyjkę, której zależy na dominacji i stawianiu na swoim.

    Zaniepokoiło mnie to co napisałaś o zamykaniu córki przez męża w pokoju oraz sposób w jaki go usprawiedliwiasz, tym bardziej, że sama nie jesteś do takiej metody przekonana. Nie wolno zgadzać się na przemoc wobec dziecka, a zamykanie dziecka na klucz jest przemocą.

    Zarówno ty jak i córka jesteście tym wszystkim zmęczone i rozdrażnione i atmosfera się zagęszcza. Jak dochodzi do tego krytyczny ojciec trzymający się sztywno zasad, który jeszcze pogłębia wasz stres - córki, bo jest wobec niej ostry i twój bo się nie zgadzasz ale próbujesz trzymać jedną linię to już całkiem padaka. Do tego jeszcze cała masa sytuacji, gdy wszyscy się na was gapią. Można korby dostać.

    Proponowałabym zacząć nietypowo. Od samej siebie - od czasu na twój odpoczynek i relaks. Oraz sen. Piszesz, że wiele rzeczy robisz dopiero, gdy mała zaśnie. Skończ z tym. Dziecko idzie spać, ty idziesz spać. Nie twierdzę, że od tego twoja córka stanie się idealna. Ale tobie będzie łatwiej ją znosić.

    Co do opisu dziecka - piszesz, że od urodzenia była bardziej - krzykliwa, wymagająca itp. Zdarzają się takie modele które mieszczą się w normie, częściej jednak jest to przejaw trudności u dziecka. Paleta jest ogromna - warto obserwować jak działa każdy ze zmysłów dziecka, nie tylko wzrok, słuch, smak i dotyk, ale także zmysł równowagi (z twojego opisu wygląda, że dziecko reagowało nietypowo na kołysanie, wożenie wózkiem), odczuwania temperatury, czucia wewnętrznego (swojego ciała), położenia w przestrzeni - mamy tego od cholery. Na zaburzenia przetwarzania bodźców wskazuje także to co mówisz o odmrożonych rączkach córki. Wiele dzieci odmawia ubrania się, ale kiedy marzną proszą jednak o rękawiczki, czapkę czy co tam. Każde niewielkie zaburzenie przetwarzania bodźców powoduje że nie tylko dzieci ale i dorośli są drażliwi, źle funkcjonują.

    Z twojego opisu wynika także, że robisz sporo, żeby nie być w domu - zajęcia poza domem itp. podobnie twoja córka nie bardzo chce być w domu. Może to po prostu nerwowa atmosfera, może coś więcej. Zastanowiłabym się nad tym, czemu ganiam w niedziele na jakieś zajęcia.

    Co do chorowania. Przerobiłam to i ja i wiele innych mam - dzieci chorują gdy idą do przedszkola. Niektóre częściej niż reszta. Mój najmłodszy chorował przez dwa lata non stop. Czy się ubierał czy nie. Miał wcześniej styczność z dziećmi także chorymi. Przedszkole to jednak specyficzna kombinacja. Nawracające anginy wymagają rozważenia jak postępować, żeby dziecko z nich wyprowadzić. Szpital w którym zdiagnozują dziecko nie jest złym pomysłem.

    Co do zostawienia dziecka w szpitalu. Nic córce nie będzie, pod warunkiem, że nie będziesz jej tym szpitalem straszyć i nie powiesz jej że to za karę i żeby się czegoś nauczyła. Trzy latka nie myśli jeszcze tak abstrakcyjnie, żeby połączyć szpital i noszenie czapki.
    Za to lepiej nie zostawiać dziecka na parę dni, tylko ustalić godziny codziennych odwiedzin i wyjaśnić np. że rano mama będzie w pracy, "tak jak zawsze gdy jesteś w przedszkolu", ale przyjdzie do ciebie - odnosząc się nie do godziny, ale do rozkładu dnia w szpitalu - np. po kolacji (zwykle są o 17.00). I wyjaśnić, że w tym czasie będą się nią opiekować lekarze i pielęgniarki - tak samo jak w przedszkolu zajmują się Panie.
  • hanusinamama 24.04.18, 22:34
    BYłas ostatnio w szpitalu dzieciecym? Pielegniarki i lekarze opiekujacy sie dzieckiem? Chyba zart. Bedzie siedziało samo. Jak mozna wogóle wpasc na pomysł zostawienia tak małego dziecka samego w szpitalu? To bedzie kolejna trauma (kolejna bo juz zamykanie dziecka to trauma). Rodzice psychopaci, matka niezrównowazona...za pomysł zostawienia dziecka w szpitalu jako nauczka powinno byc karalne. Dziecko jest trudne...no coż moze to efekt tego jak sie nim rodzice opiekują...
  • Gość: lekarz IP: *.bestgo.pl 15.06.18, 23:21
    karalna to powinna być twoja głupota hanusiu :)
  • drobnostka7 18.06.18, 10:27
    hanusinamama napisała:

    >
    > Dziecko jest trudne...no coż moze to efekt tego jak sie nim rodzice opiekują...

    Ciekawa konkluzja. Nic nie dzieje się bez przyczyny..
    Aczkolwiek wątek dość nieaktualny, szkoda nerwów..




    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali
  • Gość: matka trudnego dzi IP: *.bestgo.pl 18.06.18, 20:56
    Ciekawe to jest raczej to, jak wy -domorosłe psycholożki-bezmyślnie się wypowiadacie nie czytając wątku, było jasno napisane, że to dziecko jest trudne od urodzenia, więc to nie kwestia wychowania, proste i logiczne. Wy sobie w ogóle nie zdajecie sprawy z tego, że nie wszystko zależy od wychowania. Przez takie wariatki jak wy, matki trudnych dzieci popadają w depresję
    ksiazki.wp.pl/kilka-slow-o-milosci-6260507439478401a
  • drobnostka7 19.06.18, 09:42
    no tak, ciężko wziąć odpowiedzialność za własne błędy wychowawcze i poczynić kroki do ich naprawienia. Łatwiej stwierdzić, że dziecko jest trudne i popaść w depresje.

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali
  • Gość: do drobnego mózgu IP: *.bestgo.pl 19.06.18, 18:17
    O jakich "błędach w wychowaniu" może być mowa już na porodówce czy w stosunku do kilkudniowego noworodka? Ty chyba nie masz nic do roboty przy swoich zamuleńcach skoro koczujesz tu od rana i śmiesz pouczać matki trudnych dzieci? Karma wraca, w następnym wcieleniu będą ci uszy puchły i pot po tyłku ściekał. Nie pozdrawiam
  • drobnostka7 20.06.18, 10:09
    :-)
    Uważaj by karma do ciebie nie wróciła, bo będzie tak przeładowana jadem i agresją jak twoje wypowiedzi tu.
    Co do błędów wychowawczych wobec noworodka, jednym z takich jest złość na dziecko, bo "nie chce" się od cycka oderwać... Wiedza to potęga, radzę ci ją więc nabyć zanim zaczniesz swoje mądrosci ( SIC) tu wypisywać.

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali
  • Gość: pytająca mama IP: *.bestgo.pl 20.06.18, 17:20
    A ja radzę ci nabyć odrobinę szacunku do Autorki tego wątku, którą ja jestem. Prosiłam o merytoryczne wypowiedzi, a nie rzucanie podejrzeń i oskarżeń przez "idealne" matki mimoz, które nic nie wnoszą do tematu poza podnoszeniem własnego ego tychże. Zanim zaczniesz tu wypisywać swoje głupoty zapoznaj się łaskawie z wcześniejszymi wypowiedziami, bo nigdzie nie było napisane o jakimkolwiek "odrywaniu noworodka od cycka". W przeciwieństwie do ciebie, nie mam "cycków", karmiłam piersią na pewno dłużej niż większość mam. Zanim zaczniesz nieznajomych ludzi oskarżać o jad i agresję popatrz lepiej na siebie i zajmij się hodowlą swoich warzywek. I postaraj się, bo jaka mać, taka nać, jaka matka, taka NATKA.
  • madamwz 27.06.18, 11:49
    Jak Wam się teraz układa? mam podobne dziecko ale już starsze 6.5 roku ...znalazłaś jakieś złote rady.
  • basiastel 25.04.18, 11:48
    Niespełna 3-letnie dziecko? Żarty sobie robisz!
  • Gość: eunia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.18, 16:52
    Jakbym widziała moja córeczkę , dziś juz dorosła osoba i nadal uparta.
    Przeżyłam i Ty dasz radę . Wszelkie psychologiczne rady na moje dziecko nie działały, przyjęłam jedna zasadę jeżeli to nie zagraża zdrowi i bezpieczeństwu dziecka ustępuje w innych sytuacjach jestem stanowcza. Proste , nie walcząc cały dzien z dzieckiem miałam więcej cierpliwości w egzekwowaniu naprawdę ważnych spraw. Pamiętam początki jesieni i walkę o noszenie czapki, szalika a potem przychodziła wiosna i nie chciała ich zdjąć.
    Dzisiaj córka to dorosła osoba nadal jednak ma swoje zdanie w każdej kwestii, jest bardzo asertywną osobą , niechętnie podporządkowuje się innym jeden plus że nie tupie już nogami.
    Taki rogaty charakter ma jednak też swoje plusy, córka nigdy nie była pod wpływem innych, jest wymagająca ale od siebie wymaga najwięcej.
    Mam drugą córkę kompletne przeciwieństwo, jako dziecko grzeczna, aniołek ,niestety problemy zaczęły się gdy zaczęła dorastać , wtedy to głównie wpływ na nią miały grupy rówieśników, nie zawsze był to dobry wpływ. Ile to wtedy nocy nie przespałam martwiąc się co będzie dalej , na pytanie kochanie dlaczego to zrobiłaś zawsze była odpowiedź bo mi kazali.
    Kochaj tego swojego uparciucha ,nie porównuj jej do innych dzieci bo każde jest inne zresztą my dorośli też jesteśmy różni.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.