Dodaj do ulubionych

dziadkowie straszą dziecko

18.01.08, 13:02
Moi teściowie chętnie zostają z naszym, prawie 3-letnim synkiem. Nie mam im
nic do zarzucenia, oprócz tego, że ciągle go straszą. Dla przykładu: "jak
będziesz niegrzeczny, to przyjdzie z lasu dziad i cię zabierze" albo "jak nie
będziesz spał, to pójdziesz do psa sąsiadki i on cię zje" (synek bardzo boi
się tego psa), ale wymyślają jeszcze inne.
Synek przed zaśnięciem często mówi, że się boi, że przyśni mu się dziad, albo
budzi się w nocy z krzykiem mówiąc, że pies go gonił.
Dla teściów jest to wspaniała zabawa, oni nie rozumieją, że takie dziecko
jeszcze wszystko bierze na poważnie, nasze prośby, żeby tego nie robili nie
skutkują.
Proszę powiedzieć, czy takie straszenie dziecka może mieć jakiś większy wpływ
na jego psychikę w późniejszym wieku?
Dziękuję
Edytor zaawansowany
  • arwen8 18.01.08, 13:35
    kaja_p napisała:

    > Proszę powiedzieć, czy takie straszenie dziecka może mieć jakiś
    > większy wpływ na jego psychikę w późniejszym wieku?

    Tak, może. Może również wywołać u dziecka nerwicę, dolegliwości
    psychosomatyczne (np. bóle brzuszka), obniżyć poczucie własnej
    wartości, nauczyć chorobliwej nieśmiałości, poważnie zachwiać
    poczucie bezpieczeństwa. Dziecko może nie pamiętać takiego
    straszenia w przyszłości, ale uczucie strachu pozostanie na zawsze
    zakodowane w jego ciele. Ciało będzie pamiętać i przypominać o tych
    lękach w najbardziej zaskakujący sposób. Badania naukowe to
    potwierdzają.

    Spróbuj porozmawiać z dziadkami i wspólnie znaleźć inne, zdrowe i
    kreatywne sposoby komunikacji z dzieckiem. To, co dla osoby dorosłej
    wydaje się śmieszne dla dziecka jest prawdziwe i przerażające. Żeby
    to zrozumieć warto przypomnieć własne doświadczenia z dzieciństwa,
    własne leki i swoje nań reakcje. Dziecko zupełnie inaczej odczytuje
    takie straszące komunikaty. Ono NAPRAWDĘ wierzy, że
    przyjdzie "dziad" i je zabierze. Dla dziecka nie ma nic bardziej
    przerażającego niż myśl o tym, że rodzice mogą je zostawić.

    Straszenie dziecka JEST wyrządzaniem mu krzywdy psychicznej. Nie daj
    się przekonać, że jest to tylko "niewinna" czy "żartobliwa" zabawa.
    Nie jest. A najlepiej swiadczy o tym Twoja wspaniała intuicja, która
    podpowiedziała Ci, że może to być dla synka krzywdzące. Zaufaj tej
    intuicji.

    A dziadkom przydało by się nauczyć wiekszej wrażliwości i empatii
    dla uczuć małego dziecka.

    --
    "Każda prawda przechodzi przez trzy etapy. Najpierw jest wyszydzana,
    potem gwałtownie zwalczana, a w końcu zostaje uznana za oczywistą."
    (Arthur Schopenhauer)
  • Gość: ewas IP: 195.150.65.* 18.01.08, 17:03
    nie jestem specjalistką, ale z własnego doświadczenia i z obserwacji
    mojego dziecka wiem, że takie straszenie "zostaje w głowie". tak,
    jak napisala moja poprzedniczka, dzieci biora takie rzeczy na
    powaznie i potem boja się "dziada" czy "psa". moja ciotka kiedys
    postraszyła moje dziecko, że gdy nie będzie jadła, to bedzie "za
    lekka" i porwie ją wiatr. kazdy wietrzyk budził w niej lęk i byly
    problemy z wyjściem na spacer.
    takie straszenie uważam za idiotyczne, szkodliwe i nic nie wnoszące.
    spróbuj porozmawiać z dziadkami i wyraźnie im wytłumaczyć, że
    dziecko ma potem kłopoty.
    myślę, że nie zostaje to "na zawsze" - przeciez kiedyś stajemy sie
    dorosłymi i rozumiemy takie rzeczy
  • fogito 18.01.08, 19:04
    Ja nie wiem, kto tu jest głupszy - dziadkowie, ktorzy strasza, czy
    matka, ktora na straszenie pozwala. Mysle, ze jednak ty. Jak dla
    mnie dramat - chcialoby sie powiedziec takie duże a takie głupie.
  • verdana 18.01.08, 20:14
    Czy moze niektorzy forumowicze, ktorzy znaja proste odpowiedzi na
    skomplikowane pytania....
    Oczywiscie, ze straszenie jest szkodliwe dla dziecka i co do tego
    nie ma dyskusji. Jednak izolowanie dziecka od dziadkow tez jest
    szkodliwe... Proponuje najpierw zastosować metode dziadkow - czyli
    postraszyć "Jesli dalej będziecie straszyć malego, bedę zmuszona
    wstrzymac wizyty, bo to na niego źle wplywa". Gdyby jednak to bylo
    niemożliwe (ciężko obrazeni dziadkowie to nie jest dobry start w
    idyllę rodzinną) radze "szczepić " dziecko przeciwko bzdurom
    wyglaszanym przez dziadkow. Trzylatek już wiele rozumie i można mu
    wprost powiedzieć, ze dziadkowie nie mowia prawdy - chcą
    go "postraszyć", żeby byl grzeczny i tyle. Możesz nawet pobawic się
    w straszenie i wymyslanie róznych dziwnych, a
    nieprawdopodobnychgróźb "zjedz cukierka, bo cukierek tez by cię
    chetnie zjadł". na co dziecko ma wymysleć cos jezcze bardziej
    absurdalnego. To powinno pomoc.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 18.01.08, 21:30
    No coz lepsza prosta odpowiedz niz pokretna logika, ktora
    zaprezentowalas powyzej. Ciekawa jestem co ekspert na to.
    Dla mnie glupota i kompletnym brakiem odpowiedzialnosci jest
    straszenie dzieci w jakiejkolwiek formie i wystarcza mi oleju w
    glowie, zeby nie pozwolic nikomu straszyc mojego dziecka.
    Bo potem takie dzieci boja sie wlasnego cienia, albo zaczynaja sikac
    do lozka, albo ze strachu nie chca chodzic do babci.

  • paraplu 18.01.08, 21:34
    prosze natychmiast zabronic dziadkom straszyc dziecko! to straszne,
    ze oni nie rozumieja, ze to ma bardzo a to bardzo negatywny wplyw na
    jego psychike. dzieci maja nader rozwinieta wyobraznie, i nawet jak
    sie je nie straszy to moga miec rozne strachy (nawet od ogladania
    bajek), szczegolnie to sie nasila w wieku 5 lat.
    w zadnym wypadku dziadkowie nie powinni straszyc, a odwrotnie
    dodawac otuchy. jesli ktos straszy dziecko to traci jego zaufanie,
    bo chlopak bedzie tylko przekonany o jednym - ze jesli ten pies go
    zechce skrzywdzic to dziadkowie go nie obronia i mama nie obroni, a
    musi byc dokladnie na odwrot - on musi zyc w przekonaniu ze mama i
    dziadkowie sa przy nim i beda go ratowac!
    to jest naprawde zalosne, jeszcze o czyms takim nie slyszalam...
  • fogito 18.01.08, 21:51
    No jak to nie slyszalas :) W Polsce to jest niemal standardowa
    metoda wychowawcza. Nas czasami - na szczescie coraz rzadziej -
    dopadaja w sklepie albo w windzie starsze paniusie, ktore sycza w
    twarz synowi, ze jak nie bedzie grzeczny to cos tam go spotka...
    Zawsze wtedy odpowiadam, ze pani glupoty gada i uciekam z dzieckiem
    gdzie pieprz rosnie.
    To chyba jakas cecha narodowa i super metoda na wychowanie
    zaleknionych frustratow.
  • verdana 18.01.08, 22:31
    Moja mama - starsza pani - jechała tramwajem. Naprzeciwko młoda kobieta z
    4-5-latkiem. Ten, jak to dziecko, wiercił się i tyle. Jego matka złym tonem:
    "Jak nie będziesz grzeczny, to - i wskazała na moją matkę - ta pani cię
    zabierze." Moja matka, osoba wiekowa, ale z refleksem: "A tak, zabiorę, żebyś
    wiedział. Na lody, do zoo i na ciastko".
    Dziecko się uśmiechnęło. Matka osłupiała i wywiało ją z tramwaju. Mam nadzieję,
    ze więcej obcymi ludźmi dziecka straszyć nie będzie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • justyna_dabrowska 18.01.08, 22:40
    Nie wolno straszyć dzieci. Koniec i kropka. Tak samo jak nie wolno ich bić.
    Potzebna jest stanowcza rozmowa. Krótkie żołnierskie słowa: "jak będziecie mi
    straszyc dziecko to będziemy musieli zrobić przerwę w wizytach."
    Tu nie ma pola do negocjacji. Dziadkowie albo musza poszukac innnych form
    wywierania wpływu albo pogodzic się z tym że nie będą dziecka widywac jakiś czas.
    na szczęście w okresie kwarantanny można im dac do poczytania ksiązki na ten
    temat np Mazlish i Faber o wychowaniu (książeczka zólta) gdzie pięknie pisza o
    godności dziecka i o dobrym z nim porozumieniu (W POlsce wydana jako ostatnia
    ale napisana jako pierwsza) lub Korczaka "JAk kochac dziecko" lub Gordona
    "Wychowanie bez porażek". To wszystko jest o szacunku do dziecka. A szacunek
    jest fundamentem zdrowej relacji.

    Pozdrawiam
    JD
  • fogito 18.01.08, 22:49
    Uuufff powialo wiedza i rozsadkiem :)))
  • scher 20.01.08, 12:31
    justyna_dabrowska napisała:

    > Mazlish i Faber o wychowaniu (książeczka zólta) gdzie pięknie
    > pisza o godności dziecka i o dobrym z nim porozumieniu (W POlsce
    > wydana jako ostatniaale napisana jako pierwsza)

    Jak to ostatnia? Z tego, co pamiętam, była trzecia w kolejności.

    --
    Ne puero gladium!
  • fogito 18.01.08, 22:47
    :))) dobre. Oby wiecej takich madrych starszych - i nie tylko - pań.
    Dla mnie ten tekst "bo cie pan/pani zabierze" to piramidalna glupota
    powielana bezmyslnie przez wiele mam - niestety.
    A i czesto slysze tez jak 'mundre' mamuski albo babcie strasza panem
    policjantem/ochroniarzem. Nie przyjdzie debilkom do glowy, ze jak
    sie maluch zgubi np. w sklepie albo cos sie stanie to nie pojdzie do
    pana policjanta/ochroniarza po pomoc, bo sie go bedzie bal po
    prostu.
    Moja mama mowi, ze dzieci w czasie porodu matkom rozum odbieraja i
    chyba jest w tym sporo racji :/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka