Dodaj do ulubionych

czterolatek w przedszkolu

28.01.08, 16:10
Witam
mój problem dotyczy 4-latka, który od września poszedł pierwszy raz
do przedszkola. Na początku wszystko było OK. Odbieramy go przed
leżakowaniem, mały chętnie chodzi do przedszkola, chętnie wraca;) Od
dłuższego czasu opowiada o jednym chłopcu, który robi ciągle rózne
złe rzeczy (przezywa, przeklina, bije dzieci ipt) i za to jest
karany (sadzaniem na krzesełko lub odprowadzaniem do młodszej
grupy). Jeśli synek w domu coś spsoci, odpowiada, że ten chłopiec mu
to pokazał albo wręcz kazał tak się zachować. traktujemy te
opowieści jak próbę zrzucania winy na kogoś. Generalnie, w
przedszkolu mały nauczył się (poza oczywiście nauką "planową") paru
brzydkich wyrazów, skarżenia, no i często przychodzi podrapany albo
z siniakiem - opowiada, że ten albo tamten go uderzył. Ale zapytany
mówi, że lubi chłopców - wymienia z imienia - że oni też go lubią,
że pokaże im coś fajnego lub opowie. WYdawało mi się, że wszystko
jest w miarę OK. ALe wychowawczyni wezwała mnnie tel. i zrobiła
wykład, że mały jest najbardziej agresywny, przeklina (w słowach
(zacytowała) których na pewno nie usłyszał w domu), gryzie dzieci,
bije, szczypie itd. Jej zdaniem, to wina ojca, który nie ma
autorytetu, ponieważ mały odpowiedział (na jej tekst, że powie
tacie) "tata jest głupi". ponadto, kiedy mąż odbierał małego,
zaczeli się boksować, i jej zdaniem to niedopuszczalne, bo ojciec
nie może być kolegą, tylko ma być autorytetem. Faktycznie, mąż z
synkiem często się mocują, siłują, razem chodzą na siłownię (domową)
i zawsze uważałam, że to właśnie dobry sposób na wyładowanie się.
Autorytet mzd. mąż ma ogromny. Ja trochę się wycofałam z
wychowywania małego. Z mężem oglądają silniki, samochody, reperują,
mają narzędzia itp. Ze mną synek czyta, bawimy się kuchnią w
gotowanie, przytulamy przed snem. NIe wiem, co o tym myśleć. W domu
dziecko w ogóle nie jest agresywne. Zapraszamy znajomych z dziecmi,
bawi się z nimi i nie ma żadnego bicia. Zdaniem wychowawczyni, w
domu brak zasad, co wolno a czego nie, i nie rozmawiamy z dzieckiem.
NIe mam pojęcia, jak mam ni stąd ni zowąd zacząć rozmowę nt agresji,
jesli nie ma do tego okazji? Mam codziennie robić wykład
teoretyczny? Kupić jakieś książeczki? Dużo rozmawiamy z małym, o
wszystkim, uważam, że mamy zasady. jak to jest, że w domu dziecko
jest grzeczne (normalne), a w przedszkolu taki problem? No i z mężem
pani nie będzie juz rozmawiać. Chyba dlatego, że kiedy zaczęła
opowiadać o synku, mąż wyraxnie stwierdził, że mały nie nauczył się
tego w domu, tylko w przedszkolu (potwierdzam) i poprosił o podjęcie
jakichś kroków żeby dziecko zintegrować z grupą. Mamy wrażenie, że
dzieci się nie integruje, tylko wręcz "napuszcza" na wzajemne
skarżenie - "agresor" sadzany jest na krześle albo odprowadzany do
młodszej grupy i nawet ta forma kary nam się nie podoba, bo jest
upokarzająca, a dzieciaki mają ubaw. NIe chodzi o mojego synka (nie
jest często karany - raz był zaprowadzony do maluchów). Strasznie
się rozpisałam, jestem jednak kompletnie zdezorientowana. Wygląda na
to, że żyłam w błogim przekonaniu, że mam fajną rodzinę, a okazało
się, że synek to przedszkolna "czarna owca", a z mężem pani się nie
może dogadać. Boję się, że do małego przylgnie etykieta, na którą
nie zasługuje. Pani powiedziała też, że rozmawiała z paniami z
młodszej grupy, żeby tam przenieść dziecko, na co one "nie, tylko
nie to". Boję się, że pani nie ma ochoty na zajmowanie się moim
dzieckiem. Moze powinnam zmienić przedszkole? Pójść do psychologa?
proszę o poradę Panią i moze bardziej doświadczone Mamy.
Edytor zaawansowany
  • 28.01.08, 16:27
    Żyłas w blogim przekonaniu, ze przedskole jest fajne, a Pani wie, co
    mowi.
    Zmien przedszkole! Ta Pani się nie nadaje ani do wychowywania
    dzieci, ani do kontaktow z rodzicami.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 28.01.08, 16:53
    Rozwiń, proszę Cię. Prawdę mówiąc, liczyłam po cichu na Twoją
    wypowiedź, każdy kto czyta forum wie dlaczego. Obawiam się, że masz
    rację. Kontakty z rodzicami mogę (możemy oboje z małzem) zignorować.
  • 28.01.08, 17:39
    Pani, która ma jedynie słuszną wizje rodziny (surowy ojciec, nie
    dopuszczający do zabawy z dzieckiem), ktora na podstawie błahych
    przeslanek diagnozuje rodzinę, ktora nie chce rozmawiac z nikim
    (mąż...), kto wyraza choć drobne watpliwosci na temat tego, co ona
    mowi - no i wreszcie Pani, ktora doprowadziła spokojne dziecko do
    wybuchów agresji (o ile mówi prawdę) - to , cóż.... głupia Pani.
    Miałam raz w życiu taka sytuację - moj synek, spokojny w domu, w
    miarę spokojny w przedszkolu, wrócił z wakacji - a jego dziadkowie
    powiedzieli nam, ze cos z dzieckiem jest nie tak. Ze jest agresywne,
    uderzyło dziadka itd.
    Poszłam z watpliwosciami do dyrektorki przedszkola, aby zapytać, jak
    postepowac z synkiem. Wiesz , co powiedziała? "Ktoś, kto potrafi
    rozjuszyć i doprowadzić do agresji spokojne na codzień dziecko jest
    sam sobie winien".
    Wcale nie wiem - i Ty nie wiesz, czy Twoje dziecko jest rzeczywiscie
    agresywne w przedszkolu, bylo przeciez tylko raz ukarane - dziwne w
    tej sytuacji!!! - zapytalabym inne matki. Zapytalabym tez, czy nie
    otrzymują od Pani podobnych sygnałów - są Panie, ktore kazde
    swobodniejsze zachowanie, szczególnie chłopców, klasyfikują jako
    agresję. Może zaprowadź pare razy dziecko do sali zabaw i popatrz,
    jak tam się zachowuje - to sytuacja zbliżona do warunków
    przedszkolnych.
    Jesli okaze się, ze Wasze dziecko rzeczywiscie jest agresywne -
    to "wina" raczej leży po stronie przedszkola - skoro jest spokojny w
    Waszym towarzystwie i w towarzystwie innych dzieci spoza
    przedszkola.
    Pani - o ile moge pokusić się o niefachową, powierzchowną i może
    niesluszną diagnoze - nie znosi facetów i nie znosi rowniez
    chłopców. Lubi potulne dziewczynki i ciche panie domu.


    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 23.04.08, 22:07
    Odnoszę dokładnie to samo wrażenie... A może Pani lubi czuć władzę? Czuje że się przejęłaś i jeszcze dolewa oliwy do ognia.
    Z własnego doświadczenia wiem o tym, że przedszkolanki muszą obowiązkowo reagować na skargi innych rodziców - strasznie się poczułam po takiej jednej pogadance. Jakby w ogóle nie mówiła o moim dziecku tylko o kimś innym. Babka zupełnie inaczej rozumiała zachowanie i poczucie humoru mojego synka niż ja. Po jakimś czasie szok mi przeszedł, zaczęłam małemu tłumaczyć, że pewnych rzeczy w przedszkolu się nie robi (np. tylko na tatę można się rzucać i krzyczeć "łaaa jestem potwór"). Pani już więcej mnie nie zaczepia i czuję też że synek zaczął pojmować, że wśród obcych trzeba się inaczej zachowywać niż wśród swoich.
    Podpytaj synka jak mu tam w przedszkolu leci. Tylko nie nachalnie. Np. jednego dnia spytaj: "stało się dzisiaj coś ciekawego?" a drugiego "Wszyscy dzisiaj byli grzeczni?" Tylko na takie konkretne pytania coś ci czasem odpowie. Swoją drogą o głupie baby dzisiaj nietrudno. Musisz patrzeć na sprawę pod kątem czy Twoje dziecko czegoś dobrego się nauczy, doświadczy w tym przedszkolu i z tą panią?
  • 26.04.08, 21:33
    Witam
    Sytuacja jest dość nie jasna? Nie przypuszczam, że synek tak nagle i
    radykalnie się zmienia.
    Może warto jeszcze raz porozmawiać z Panią nauczycielką. Może
    sytuacja w grupie tak wpływa na zachowanie synka – może to jedyny
    sposób by zwrócić na siebie uwagę wychowawczyni.
    Można również skorzystać z pomocy przedszkolnego psychologa i
    poprosić go o opinie na temat funkcjonowania synka w grupie.
    Pozdrawiam
    E U-Z
  • Gość: Olinek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.08, 18:29
    Witam od dziś mam podobny problem z moim synkiem odbierając go z przedszkola
    nasłuchałam sie o nim aż mi uszy więdną...Jest w Grupie syna dwóch takich
    ananasów -a mały niestety jak gąbka chłonie te negatywne zachowania (jeden z
    tych chłopców uderzył drugiego tak mocno aż wypadł mu ząb)wtedy jakieś 8 m-cy
    temu współczułam tej matce nawet chciałam jej pomóc nie odwracając sie od niej
    ale czas mijał a mały co ranka nie chce iść do przedszkola(?),mówił że Aleks
    bije dzieci a i on niejednokrotnie dostał -myślałam że zmyśla ale miarka sie
    przebrała kiedy zaczęły spływać skargi na mego syna...Jest jedynakiem to fakt
    ale raczej nie odda pierwszy z dziećmi znajomych bawi sie zgodnie w domu oprócz
    normalnych zachowań w tym wieku nie było problemu jesteśmy normalną rodziną
    angażujemy go w życie rodzinne.Kiedy dziś usłyszałam że syn zachowywał się
    okropnie spytałam Panią czy dochodzi który zaczął czy ten który przyleci
    pierwszy ze skargą jest niewinny????Przyznała że nie dochodzi kto zaczął bo ona
    ma 20 dzieci i nie ma czasu więc najłatwiej powiedzieć że mój syn
    winny!!!!Jestem lekko podłamana nie poznaję z tych opowiadań własnego dziecka
    staram sie być konsekwentna ale może to ja popełaniam błąd...?????
  • 08.05.08, 11:25
    a ja mam odwrotny problem. Mój czterolatek jest bardzo żywym
    dzieckiem, nie zawsze grzecznym, dzieci nie bije tylko młodszą
    siostrę. Więc bardzo bałam się,że jak pójdzie do przedszkola to będą
    same skargi. Ale słyszę same pochwały a dopytuję się raz na dwa
    tygodnie, bo nie wierzę własnym uszom. Natomist jak wyjdzie z
    przedszkola to istny diabeł....
  • 16.05.08, 08:26
    moja szwagierka miala teorie (ma 2 synkow), ze dziecko MUSI gdzies
    pobyc troche niegrzeczne. Albo w domu albo w przedszkolu. 1 synek w
    domu byl wprost anielski a w przedszkolu panie na niego skarzyly.
    Drugi znowu, w domu psotny, bitny i wyjec az szwagirka bala sie go
    do do przedszkola poslac a sie okazalo ze w przedszkolu go tylko
    chwala...
  • Gość: el IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.08, 23:28
    A ja myślałam ze to ktoś napisła o sytuacji wziętej z mojego
    podwórka!!!
    Tyle ze mój syn ma 6 lat a mnie zarzucono ostatnio że mały na pewno
    wychowywany jest w agresji słownej a my nie lubimy ludzi. A jak
    słuchałam o swoim dziecku to wszystkie komentarze były w taki sposób
    przekazywane, jakby on był najgorszym prowodyrem wszelkich działan,
    To nic że na własne uszy słyszałam krzywe teksty innego chłopca.
    NAuczycielka w oczy wyparła się wszystkiego i powiedziałam ze w jej
    grupie dzieci brzydko nie mówią tylko mój syn I coraz bardziej
    upewniam się po Twoim poscie i opstatnich długich rozmyślaniach, ze
    trzeba słuchac swoich dzieci, pytac je o o uczucia i wierzyć im. I
    mam wrazenie, że pAniom nie na rękę są rozgarnięte dzieciaki, które
    wszystko widzą i o wszystkim w domu opowiedzą JA też Ci radzę zmień
    przedszkole póki czas, ja nie zmieniłam, mimo ze moje dziecko
    dostało w twarz na zajęciach dodatakowych, a żadna z pań nie
    potrafiła tego skomentować... bo ich nie było w czasie tych zajęć,
    choć brała w nich udział cała grupa. DZieci naprawdę chłoną wszystko
    warto je chronić przed złym manipulującym środowiskiem
  • Gość: Matka IP: *.prt.pl 27.05.08, 14:49
    mam dokładnie taką samą sytuację i równie 4 letniego synka! postanowiłam zwrócić
    wiec uwagę wychowawczyni mojego synka ze może należałoby sie dziećmi zając a nie
    rzucić im worek klocków i klachac z koleżankami. Uważam ze wiele przedszkolanek
    jest kompletnie nieprzygotowanych do zajmowania się dziećmi.
    A same skargi publicznie przy innych na dzieci niczego nie zmienią prócz tego że
    inne dzieci mają z tego ubaw.
    proszę koniecznie porozmawiac z wychowawczynią synka - moze to ONA powinna zając
    się czymś innym.....
    Pozdrawiam
  • Gość: t885631935@o2.pl IP: *.subscribers.sferia.net 10.09.08, 11:58
    Niektóre Panie są naprawdę na poziomie- takie miała córka, ale syna
    prowadziła stara krowa, która tylko siedziała za biurkiem i
    pokrzykiwała na tarzających się po podłodze nieboraków.
    Kiedyś przyszedłem po syna do sali na 1 piętro, ponieważ nikt nie
    odbierał domofonu. Pani jak zwykle siedziała tępo patrząc przed
    siebie. Na podłodze jak zwykle kłęboiwisko dzieci. Postałem w
    drzwiach ok 3-4 minuty, zanim mnie zauważyła. Ocknęła się,
    wyszczekała kilka komunikatów uspokajających do kotłujących się
    dzieci, a mnie pouczyła, żebym używał domofonu, ponieważ przerywam
    jej procesy dydaktyczne. Co za cholerna małpa.
    Syn mówił o tej pani, że bardzo rzadko wstaje zza biurka, nic nie
    robi, nic nie organizuje.
  • 13.09.08, 18:28
    Witam
    No cóż walka o swoje prawa w przedszkolach bywa dość trudna :( ale
    liczę na to że coraz więcej rodziców podejmie się tego wyzwania.
    Pozdrawiam
    E U-Z

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.