Dodaj do ulubionych

problemy 10- latka

12.07.08, 21:46
Mój syn ostatnio zachowuje się dość dziwnie, nic mu się nie chce,
nie potrafi sobie zorganizować czasu, wszystko go nudzi. Rano nie
chce mu się wstawać z łóżka, najchętniej leżałby cały dzień i czytał
albo oglądał telewizję.Poza tym byliśmy na wczasach pod namiotem.
Młodemu od początku się nie podobało ciągle chodził naburmuszony.
Jednym z powodów było to, iż bardzo boi się wszelkiego robactwa,
mrówek, pająków itp ( dla nas to duży problem bo lubimy jeździć na
działkę do lasu.. a syn nie ale jeździ bo sam w domu też być nie
chce ). Poza tym namiot miał dwie komory do spania. Pierwszej nocy
spał sam , następnej już nie chciał więc mąż został wyeksmitowany i
ja spałam z całą trójką, a mąż czasem musiał przychodzić w nocy gdy
obie córki budziły się jednocześnie co było dla wszystkich bardzo
uciążliwe, młody sam spał jak suseł i niczego nie słyszał. Przez
prawie cały wyjazd słyszałam, że już ma dosyć wakacji - miał na
myśli wakacyjne wyjazdy. Przykre to dla mnie było bo przecież ten
wyjazd był głównie dla dzieciaczków. Już sama nie wiem czy to już
się zaczął ten trudny wiek czy coś jest nie tak i trzeba coś z tym
zrobić
Edytor zaawansowany
  • verdana 12.07.08, 22:04
    Dziecko nie lubi po prostu wakacji pod namiotem - ja tez nie lubię.
    Spanie samemu w oddzielnej komorze pod namiotem moze wywołac strach,
    tym bardziej, ze dziecko zostalo oddzielone (kompletnie nie rozumiem
    czemu) od czterech pozostaych osób.
    Proponuje następnym razem zastanowić sie, czy zabierac dzieci na
    wakacje, ktorych nie luba - ja jestem dorosla, a wakacji pod
    namiotem nienawidzę. Na działkce tez nie.
    Przypuszczam, zę dziecko wolaloby wakacje nie w pustce, ale w
    bardziej atrakcyjnym miejscu.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: gość IP: *.icpnet.pl 12.07.08, 23:08
    zgadzam sie z poprzedniczka - dla mnie tez takie wakacje jako dla dziecka były
    nudne,może dla niego też.
    No i faktycznie nie rozumiem czemu go oddzieliliście od reszty rodziny?
  • asieksza 13.07.08, 19:10
    przed wyjazdem na morze byliśmy nad jeziorem i mieszkaliśmy w domku
    i to syn sam zdecydował, że będzie sam spał na górze chociaż na dole
    było wolne łóżko. Uważaliśmy, że spanie w jednym namiocie za
    kawałkiem szmaty nie będzie problemem. poza tym jak przyjechaliśmy
    okazało się, że namiot jest przygotowany na4 nie na 5 osób woęc
    dodatkowe spanie było mało komfortowe, ja karmię w nocy obie córy
    więc w grę wchodziły tylko dwa wykorzystane prze nas warianty
    spania.Ja uwielbiam i uwielbiałam wyjazdy nad morze pod namiot,
    dziewczyny też były zachwycone.Trudno żebyśmy zostawili młodego
    samego w domu, bo na kolonie też jeździć już nie chceStaraliśmy się
    spędzać atrakcyjnie czas plaża wjścia do centrum, wyjazdy do
    pobliskich miejscowości, staraliśmy się robić rzeczy, które kiedyś
    go bawiły ale nic z tego,Podobnie jest w domu. Wczoraj byliśmy u
    babci i wszystkim okazywał, że się nudzi. Babcia proponowała mu to
    to to tamto a on na wszystko nie, było przykro i nam i babci. mam
    wrażenie że jest na nas zły, że świat nie kręci się wokół niego.
  • verdana 13.07.08, 19:27
    Czegos nie rozumiem.
    Karmisz w nocy obie corki - więc sa malutkie, i zachwycone bylyby
    prawdopodobnie wszystkim, raczej chyba nie pytalas ich o opinie,
    skoro jeszcze sa karmione w nocy.
    Czyli sytuacja wyglada nastepujaco. Byl sobie chłopiec - jedynak,
    oczkow w glowie calej rodziny, ktory w wieku 8-9 lat został
    obdarzony jednoczesnie lub w krotkim odstępie czasu dwoma siostrami
    (czy wolno zaytac, czy to dzieci z tego samego zwiazku?).
    I dlatego jest zazdrosny, a odizolowanie od rodziny, nawet
    zaakceptowane (za szmata w namiocie) tą zazdrość podkręca. W dodatku
    pewnie - tu oczywiscie moge się mylic - wakacje z dwojgiem malutkich
    dzieci sa dostosowane do potrzeb tych dzieci, a nie ich starszego
    brata.
    Oczywiscie, ze jest zły, ze swiat juz nie kreci się wokół niego, ale
    jest to uczucie w tym wieku, po wielu latach bycia jedynakiem
    normalne. W ten sposob dziecko domaga się zapewnienia, ze nadal jest
    waszym ukochanym dzieckiem. Nie wiem, ile miesięcy maja siostry,
    ale troche zrozumienia dla uczuć starszego brata by nie zaszkodziło.
    Wbrew pozorom trochę wiecej pokazania, ze nadal jest wazny latwiej
    wyleczy cheć bycia w centrum uwagi, niz ignoorowanie jego potrzeb.
    No i mysle, ze na górze mógł spać, a w namiocie nie - bo w nocy
    zajmowałas się jego siostrami, a nie nim i on to slyszał. I tez
    chciał być pewny, ze go jeszcze lubisz.
    A sprawiasz wrazenie, jakbyc kochala, ale nie lubila.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: anna IP: *.centertel.pl 15.07.08, 07:45
    Asieksza, sama mam 11 latka, który przez 8 lat był jedynakiem i uwielbia jeździć
    z nami na pole namiotowe (z przyczepą) - ( jeździmy tam od lat) - ale jestem
    pewna, że głównie dlatego, że ma tam kolegów, towarzystwo. Gdyby nie miał jestem
    pewna, że też by marudził, że mu się nudzi i tp. Młody lubi czytać, interesuje
    się historią i piłką nożną ale jest dosyć żywym człowiekiem i potrzebuje
    aktywności. Staramy się dużo czasu spędzać z synem (aktywnie: sport,
    wycieczki), rozmawiać, wydaje mi się, że mamy dobry kontakt, ale też często
    słyszę: "nudzi mi się" gdy nie ma akurat ulubionego kolegi z sąsiedztwa.
    Chłopcy niby już tacy duzi, ale bardzo wciąż potrzebują naszej uwagi,
    zainteresowania.
    Wydaje mi się, że nie ma co go zmuszać w takiej sytuacji do wyjazdów pod namiot.
    Albo pojechać razem ze znajomymi, którzy mają dziecko w podobnym wieku co syn...
  • Gość: gosc IP: *.icpnet.pl 15.07.08, 10:20
    No własnie - on potrzebuje rówieśników a nie małych dzidż - dla 10 latka to jest
    naprawde nudne
  • asieksza 21.07.08, 09:46
    Widzę, ze niedokładnie czytasz to co napisałam, pisałam bowiem w
    jakim wieku są córki, poza tym młody spał sam tylko jednąnoc, jak
    powiedział, że nie chce to to zmieniliśmy.Oczkiem w głowie rodziny
    też nie do końca był - tatuś alkoholik, którego albo nie było albo
    wracał i była awantura o wszystko, ja musiałam pracować żeby
    utrzymać rodzinę, może jedynie babcia go trochę rozpuszczała. Wiem,
    ze nie jest i nie było mu lekko, staram się go zrozumieć i mu pomóc
    dlatego właśnie proszę o radę.
  • asieksza 21.07.08, 09:21
    Starszy syn jest z mojego pierwszego małżeństwa. Staramy się
    poświęcać mu jak najwięcej uwagi ale przy dwójce maluchów ( rok i
    osiem miesięcy i młodsza osiem miesięcy ) nie jest to proste.Wiem,
    że nie jest mu lekko ale siostry zwłaszcza starszą uwielbia.Dzieci w
    jego wieku nie brakowało ale on nie miał zbytniej ochoty na zabawę z
    nimi. W takim razie może macie jakiś pomysł na wakacje dla takiej
    trójki. Syn odmawia kategorycznie wyjazdu na jakiekolwiek kolonie,
    był już kiedyś na obozie i na zimowisku, ostatnio nie chciał nawet
    jechać na biwak z klasą. Na wczasy w trzygwiazdkowym hotelu mnie nie
    stać.Syn był już raz ze mną i z babcią na wczasach w tym samym
    miejscu i mu się podobało więc przed wyjazdem nie miałam podstaw
    sądzić że tym razem będzie inaczej( miał wtedy 6 lat i spał sam i
    nie było problemu). Jak młody chciał to nie szliśmy na plażę tylko
    do centrum albo jechaliśmy do innej miejscowości, częściej to
    dziewczynki musiały się podporządkować młodemu. Osobno spał tylko
    jedną noc potem razem ze mną i dziewczynami więc kto tu mówi o
    odseparowaniu od rodziny.Poza tym młody ma dziesięć lat, fakt, długo
    był jedynakiem ale chyba nie rozpieszczonym bo dzieciństwo miał
    wcześniej nielekkie. Teraz młody wyjeżdża na tydzień ze swoim tatą(
    po raz pierwszy od 10 lat )i jego panią, mam nadzieję, że chociaż
    tam będzie mu się podobało ( teraz u tatusia jest jak jedynak i to
    tatuś jest cacy,chyba już młody nie pamięta już jak się zachowywał
    wobec nas jak z nami mieszkał ale to już inna para kaloszy, a no i
    gdyby ktoś pytał to nie ja odeszłam od pierwszego męża chociaż był
    alkoholikiem, prawie go w domu nie było a jak już był to o wszystko
    się wściekał, to on odszedł do swojej kochanki a my zostaliśmy sami).
  • asieksza 21.07.08, 09:37
    Młody w nocy śpi jak suseł i nawet płacz dziewczyn nie jest w stanie
    go obudzić więc nawet nie wie, ze w nocy karmię dziewczynki.
    Znajomych z dziećmi w podobnym wieku nie mamy, ja i mąż jesteśmy w
    naszym pokoleniu rodzinnym najmłodsi więc i w rodzinie dzieci dużo
    starsze, a i młodego nieszczególnie ciągnie do kolegów. Pozatym jak
    wcześniej pisałam przestało go bawić cokolwiek, nawet komputer prze
    którym kiedyś gdybmy mu pozwolili spędzałby całe dnie już go nie
    bawi, wyjazdy nad wodę nie, ryby nie, telewizja na chwilę, basen
    nie, koledzy też nie za bardzo więc co. Młody zyskał i tak dzięki
    dziewczynkom to, ze przez dwa lata byłam non stop w domu, był czas
    żeby odrobić z nim lekcje, pogadac jak młode śpią, zagrać w jakąś
    grę czy poczytać książki.W sierpniu wracam do pracy a niestety
    pracę mam taką, że nie ma mnie popołudniami więc będzie jeszcze
    gorzej. Młody co prawda wcześniej mówił że nie chce mieć rodzeństwa
    ale przez całą ciąże był do tego przygotowywany i jak się urodziła
    mu pierwsza siostra to był nią zachwycony.
  • verdana 21.07.08, 10:47
    Hm, niezaleznie od sytuacji obraz jaki się wyłania jest nieciekawy.
    Idealna mama, idealna rodzina, nie ma nic, czego by rodzice dla
    dziecka nie zrobili, tylko jedem dziesieciolatek jakis taki -
    nieudany. Wiona lezy tylko w nim, w nikim innym.
    I to może być sedno problemu.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • mskaiq 21.07.08, 15:17
    Jest negatywny i czujesz ta negatywnosc. Z tego co pisdzesz wynika
    ze nie uczestniczy w zyciu domu i w zyciu szkoly bo tam tez nie
    bierze udzialu w wycieczkach czy obozach.
    Przyczyn moze byc wiele. Wspomialas o tym ze jest dzieckiem z
    pierwszego malzenstwa. Z tego co napisalas odnosze wrazenie ze masz
    sporo zalu i pretensji do bylego meza. Mam nadzieje ze nie
    przekazujesz tego chlopcu. Jesli to robisz bardzo wiele jego
    negatywnosci moze sie brac wlasnie z tego.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • asieksza 22.07.08, 09:49
    Owszem zal mam za 10 zmarnowanych lat ale to już przeszłość. Młody
    ma teraz dobry kontakt ze swoim tatą i to w dużej mierze moja
    zasługa, bo to ja od naszego rozstania nakłaniałam go do kontaktów z
    synem a różnie z tym bywało ale nigdy nie staram się przypominać
    mlodemu jak to kiedyś było a i moje sporadyczne kontakty z byłym są
    już ok. Syn chodzi do taty raz w tygodniu, czasem nawet u niego
    nocuje, teraz jadą razem na wakacje.Młody owszem w życiu domowym
    uczestniczy, a przynajmniej staramy się go do tego nakłaniać, ważne
    decyzje podejmujemy na rodzinnej naradzie, młody mógł sam wybrać
    farbę do swojego pokoju, ostatnio decydował o kupnie łóżka dla
    siebie i siostry. Jeździ na biwaki klasowe, był na kolonii i
    zimowisku, na wycieczce szkolnej w Zakopanem, zawsze to on sam
    chciał jechać a potem zawsze coś było nie tak. Wyjeżdżał zawsze ze
    swoim kolegą jeszcze z przedszkola z którym do teraz się przyjaźnią
    i poza ostatnią wycieczką ze swoją wychowawczynią.Wszyscy są nim
    zachwyceni i go chwalą zwłaszcza, że zazwyczaj ( poza wyjazdami
    klasowymi )jest najmłodszy ale bardzo dzielny i wytrwały. Niestety
    na ostatni klasowy biwak nie chciał jechać przekonało go tylko to,
    że inaczej będzie musiał chodzić do szkoły.
    Idealni na pewno nie jesteśmy ale staramy się robić co możliwe aby
    młodemu było dobrze a nie wychodzi . Przy jeszcze dwójce małych
    dzieci nie jest możliwym aby młodemu poświęcać cały swój czas i
    ciągle się tylko do niego dostosowywać. Wiem, że fajnie byłoby wyjść
    gdzieś tylko z nim i mieć czas tylko dla niego ale najmłodsza nie
    chce jeść nic innego poza moim pokarmem więc nikt na dłużej nie chce
    z nią zostać, więc odpada.
  • verdana 22.07.08, 15:38
    No to masz odpowiedx na swoje pytania. jesli od 8 miesięcy nie bylas
    razem z synem nawet na krotkim spacerze, zawsze musi dzieclic sie
    Tobą z siostrami, nigdy nie ma Ciebie na wyłączność nawet na troche -
    no to sprawia kłopoty wychowawcze. Trudno m się dziwic - najpierw
    odszedł ojciec, potem przyszedl nowy, potem pojawiły się nowe
    dzieci, a mama nie moze tylko jemu poswięcic nawet kilku godzin
    przez ponad pół roku - i chcesz, aby dziecko, ktore ialo tyle
    stresów w przeciągu zaledwie 2-3 lat bylo pogodne, usmiechnięte i
    pozytywnie nastawione do wszystkiego?
    I wiesz, nie bardzo rozumiem dlaczego nie możesz wyjść z nim do kina
    czy na spacer. Rozumiałabym, gdyby w domu był noworodek - ale
    ośmiomiesieczne dziecko? Chyba nie karmisz jej co godzinę? Chyba 3
    godziny wytrzyma bez jedzenia? A najwyżej trochę polacze - chyba
    warto, aby nawiazać blizsze kontakty z synem.
    Nie mowiac już o tym, ze córkę należaloby i tak przyzwyczaic do
    jedzenia czegos poza mlekiem mamy.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • jola_ep 22.07.08, 16:52
    > Nie mowiac już o tym, ze córkę należaloby i tak przyzwyczaic do
    > jedzenia czegos poza mlekiem mamy.

    To tylko tak łatwo się pisze. Przeżywałam to ze swoim synem - zaczął
    jeść coś innego niż moje mleko dopiero, gdy miał jakieś 10 miesięcy.
    To tak, jakbyś mamie niejadka napisała, że przecież należy dziecko
    przyzwyczaić do tego, aby więcej jadło.

    W dodatku mój synek nigdy nie zaakceptował butelki.
    Co nie przeszkodziło mi wyrywać się z domu na 3-4 godzinki :) (moje
    mleko całkiem sprawnie pił z kubka z ustnikiem). Problemem może być
    brak chętnych osób na zostanie z niemowlakiem... Ja wynajmowałam
    nianię na godziny.

    Problem może też tkwić w tym, że 10-latek wydaje się taki duży,
    mądry, dojrzały, szczególnie jak jest najstarszy. A przynajmniej
    wydaje się, że powinien taki być. Jednak gdzieś w środku to nadal
    małe dziecko. Może spróbuj właśnie tak na niego spojrzeć? Ma prawo
    bać się robali, bać się w nocy, choć wcześniej tego nie robił (jest
    starszy i potrafi sobie wyobrazić więcej okropieństw). Nawet
    marudzić, choć to okropnie irytujące. Brakuje mu towarzystwa kolegów
    i nie z każdym przecież musi bawić się jednakowo dobrze. I może
    chciałby trochę częściej usłyszeć od Ciebie, że kochasz go wyjątkowo
    mocno, najbardziej, najmocniej ze wszystkich starszaków. Bo te
    mniejsze to przecież dzieciaki, pożytku z nich na razie niewiele ;)
    Każde moje dziecko kocham najmocniej, Ty na pewno też. Nie wiem
    tylko, czy wystarczająco często to okazujesz.

    Moje dzieciaki na wakacjach nie nudzą się tylko dlatego, że mają
    towarzystwo. A i tak marudzą. A ja wysłuchuję, przytulam, przymykam
    oko, czasem zganię, czasem zapędzę do roboty.

    Pozdrawiam
    Jola
  • asieksza 24.07.08, 10:31
    Najmłodszą próbujemy przyzwyczajać do jedzenia czegokolwiek innego.
    Butli nie akceptuje, kubka też nie , jak pije z łyżeczki to sie
    krztusi. Mąż dużo pracuje, często jest w delegacji wraca zmęczony
    więc nie mam sumienia obarczać go dwójką maluchów, bo z nimi razem
    lekko nie jest a babcia która nam pomaga po prostu nie chce zostawać
    z dwójką na raz i nic na to nie poradzę, na nianię nas po prostu nie
    stać.Może rzeczywiscie za bardzo chcemy żeby był już duży
  • jola_ep 24.07.08, 11:35
    > Butli nie akceptuje, kubka też nie

    u nas sprawdził się kubek z miękkim ustnikiem. Do butelki nie warto namawiać.

    > na nianię nas po prostu nie
    > stać.

    Ja przez te 3-4 godzinki wolności zarabiałam na nianie ;)
    Myślę, że masz prawo czuć się przemęczona. Mąż może zostać z dwójką młodszych - nie musi na długo. Wystarczy półgodziny, godzina. Ot, na przykład wyjście we dwoje na lody :)

    >Może rzeczywiscie za bardzo chcemy żeby był już duży

    Dużo można zrobić, jeśli przyjrzymy się własnemu nastawieniu. Mi w każdym razie bardzo pomogło, gdy w mojej starszej 10-latce odnalazłam z powrotem dziecko. A miałam z nią trochę problemów..
    Teraz mój młodszy dorasta do tego wieku i widzę, że choć z jednej strony potrzebuje dużo więcej samodzielności, to przecież do dojrzałości mu daleko :)

    Odnoszę wrażenie, jesteś po prostu przemęczona opieką nad młodszymi (masz pełne prawo!) i chciabyś choć z jednej strony mieć odrobinę spokoju. A Twój syn wyczuwa to nastawienie i może właśnie dlatego tym bardziej chce przyciągnąć Twoją uwagę. Nie chodzi mi to, że masz poświęcać mu czas, bo wierzę, że starasz się to robić. Moja starsza ma 13 lat i nadal lubi czasem mi pomarudzić (mamy nawet takie hasło-klucz "marudzę" i "dawno już nie marudziłam"), a ja wysłuchuję tego marudzenia z pełnym zrozumieniem, bo przecież życie dziecka potrafi być ciężkie. Czasem ona kreuje się na małe dziecko: przytulam ją więc, głaszczę, mruczymy sobie, jak bardzo ją kocham (stary tekst "najbardziej ze wszystkich dziewczynek na całym świecie").
    Nie wiem, czy potrafię to jasno napisać :) Ale czasem właśnie odkrycie na nowo dziecka w naszym dziecku pomoga nam w jego zrozumieniu. Nawet jeśli dzięki temu nie przemieni się ono w ideał, to trochę łatwiej jest znieść jego wybryki, gdy wiemy, że wcale nie jest taki duży na jakiego wygląda :)

    Gdzieś od dziewiątego roku życia następuje okres kształtowania silnej więzi dziecka z matką, na innym, bardziej dojrzałym i świadomym poziomie niż było to wcześniej. Twój syn jest jeszcze w okresie, gdy jest ona silna, koledzy dopiero teraz zaczną tak naprawdę wkraczać w jego życie (w sensie tego, jak ważne są ich opinie, uwagi, pomysły). Im będzie ona lepsza, tym większa szansa, że w przysżłości będzie umiał nawiązywać dobre, prawdziwe więzi z innymi ludźmi.

    Poza tym dzieci bardzo często nie mówią nam tego, co jest naprawdę powodem ich zachowania, a nasze domysły nie muszą być wcale trafne.
    Może np. nie chciał pojechać na kolonie, bo chciał być z Wami, ale do końca nie wyszło tak, jak sobie to wymarzył?
    Moja starsza, gdy miała jakieś 8-9 lat zrobiła się wyjątkowo nieznośna. Kiedy moja mama patrząc na nas z boku stwierdziła, że ona jest wyraźnie zazdrosna, to jej nie uwierzyłam. Dopiero potem zrozumiałam, że miała rację. Ale mi było łatwiej. W końcu moje młodsze miało wtedy 4 lata.

    Nie wiem też, jak jest u Was ze "wzmacnianiem pozytywnym"? Dostrzeganiem tego, jak wiele robi, choć wydaje się to czasem takie oczywiste? (na przykład nie marudzi, gdy widzi, że jesteś akurat wyjątkowo przemęczona)

    Co do zajęć... Mój młodszy lubi ze mną gotować :) Jest bardzo dumny z tego, jak jest mi w tym przydatny (a naprawdę jest użyteczny :) ).
    Może właśnie Twój syn potrzebuje czegoś takiego, wyjątkowego, zastrzeżonego tylko dla Was? spróbuj to odnaleźć. A że nie lubi namiotu?robali?lasu? Cóż, ja już pogodziłam się tym, że nasze zamiłowanie do lasu należy tylko do mnie i mojego męża. Czasem do młodszego syna, ale tylko wyjatkowo i na krótko.

    Rozpisałam się, ale może coś z tego wybierzesz :) i przyda Ci się?
    Pozdrawiam
    Jola
  • asieksza 24.07.08, 13:31
    Dzięki Ci bardzo za to co napisałaś, na pewno skorzystam . Już
    zaczęłam go częściej przytulać, czasem robimy to we trójkę. Męża
    będę musiała zmobilizować do samodzielnej opieki nad małymi bo
    niedługo wracam do pracy, już chcę aby przetestował jak będzie kład
    je spać jak mnie nie będzie ale on niespecjalnie się garnie i
    twierdzi że sobie da radę. Dzięki bardzo za to co napisałaś
  • jola_ep 24.07.08, 14:12
    Dziękuję Ci za miłe słowa :)

    > będę musiała zmobilizować do samodzielnej opieki nad małymi bo
    > niedługo wracam do pracy, już chcę aby przetestował jak będzie kładł
    > je spać jak mnie nie będzie ale on niespecjalnie się garnie i
    > twierdzi że sobie da radę.

    Bo da radę :) Złych arguemntów używasz. Oczywiście, że sobie poradzi :) Nie masz prawa w to wątpić :) Ja pisałam o tym, aby zajął się dziewczynakami DLA CIEBIE. Abyś mogła wyjść i odetchnąć samotnością, połazić bez sensu, zapisać się raz w tygodniu na fitness (to już dłużej i nie zawsze da się tyle wygospodarować). Ja pamiętam okres, gdy po prostu łaziłam wkoło bloku ciesząc się wolnością - normalnie jak spacer w karniaku ;) I nie prosiłam męża. Wrzucałam mu dzieciaki i wychodziłam twierdząć, że jak zostanę, to zołza ze mnie się zrobi ;) Niech to może będzie te półgodzinki od czasu do czasu dla Twojego syna - wyjście ze starszym to przyjemna odmiana po maluchach :) Myślę, że facet, który nie jest non-stop z dzieciakami nie jest w stanie wyobrazić sobie jak wyczerpujące jest to zajęcie i jakiej koncentracji wymaga. Albo może uda się przekonać babcię, aby została jednak z dziećmi i wyrwiecie się sami? (np. kładziesz dziewczynki spać, babcia pilnuje, a Wy jesteście krótkow i w pobliżu i "pod komóką". Choćby na te lody do kawiarni? Do znajomych? Albo na wspólne zakupy? (w terminologii naszej rodziny nazywa się to "randka") Jeśli potrzebujesz tego, to zawalcz o to (delikatnie). Otoczenie nie musi rozumieć i znać Twoje potrzeby. Ale Ty masz prawo je mieć :)

    Może też być tak, że wcale nie potrzebujesz odpoczynku od młodszych dzieci (miałam też takie okresy), wtedy wystarczy tylko od czasu do czasu wyjść wyłącznie z synem - dla niego. Twój mąż z nim gdzieś wychodzi? Fajnie się sprawdza zaprowadzanie i odprowadzanie z różnych stałych zajęć, ale koniecznie pieszo. Wiesz, takie "męskie" wyprawy, niedostępne dla słabej płci ;) Nie wiem, jak jest między nimi, ale przyszło mi do głowy, że naturalny podział namiotu byłby na "chłopaków" i "dziewczyny" ;)

    Ja myślę, że Ci się uda, tylko trzeba czasu. Bardzo dużo możemy się nauczyć od naszych dzieci. A jak nie, to pozostaje forum :)

    Pozdrawiam
    Jola
  • scher 24.07.08, 10:38
    mskaiq napisał:

    > Jest negatywny

    Gorzej, gdyby był pozytywny. W dzisjszych czasach to wcale nic
    dobrego;)

    --
    Ne puero gladium!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.