Dodaj do ulubionych

Potrzebuję pomocy bo już nie daję rady

25.03.09, 15:09
Witam. Jestem mamą dwójki dzieci - Michalinka ma w tej chwili 3
latka, Franek nieco ponad rok. Nie radzę już sobie ze starszą
pociechą.

Z Michalinką zawsze były problemy z jedzeniem - od urodzenia do
teraz je ilości znikome i tylko kilku potraw. Po urodzeniu się
braciszka mieliśmy z nią okresowe problemy, które wiązaliśmy z
zazdrością o młodsze rodzeństwo - nie chciała się ze mną rozstawać,
budziła się w nocy lub rano z płaczem nie wiadomo z jakiego powodu.
Ale byliśmy cierpliwi, bo pszypuszczaliśmy, że ma to związek z
bratem i dawaliśmy jej tak dużo uwagi i miłości jak tylko mogliśmy.
Dodam jeszcze, że zdarzało się to od czasu do czasu.

Potem jeszcze od zasu do czasu córka wybuchała histerią
z "niewiadomych powodów". Zwykle działo się to w sytuacjach, gdy coś
zrobiliśmy nie tak, jak ona sobie wymyśliła i nie zdążyliśmy
zapobiec wybuchowi (np. kiedy ja spuściła wodę w toalecie, a ona
chciała akurat sama). Michalina "nakręcała" się błyskawicznie i już
po kilku sekundach zupełnie nie było z nią kontaktu, czasem płakała
króko, czasem bardzo długo. Psycholog, z którą o tym rozmawialiśmy
poradziła nam, żeby może nie zostawiać jej samej, zęby się wpłakała,
tylko być z nią aż się uspokoi i potem cierpliwie tłumaczyć co się
stało i dlaczego nie było tak jak ona chciała, albo że musi nam
mówić o różnych rzeczach wcześniej. Stwierdziła, że dzieje się to
dlatego, że dziecko wciąż odczuwa konflikt pomiędzy usamodzielnienim
się, a tworzeniem jednosći z matką i że to minie.

Tak robiliśmy, ale...

Od kilku tygodni nie możemy sobie dać rady. Mała wybucha płaczem i
histerią nawet kilkanaście razy dziennie z powodów dl ans oczywiście
błahych, a w niektóych sytuacja spełnienie jej "żądań" jest
zyczajnie niemożliwe. Zupełnie nie potrafimy jej uspokoić, wrzaski
trwają nawet dwie godziny. Nie pomaga zostawienie jej w pokoju
(wtedy wrzask jest jeszcze większy), nie pomaga bycie przy niej
(wtedy też wrzask jest jeszcze większy), nie mogę wtedy nic zrobić,
bo każdy mój ruch, nawet wypicie kilku łyków wody, powoduje jeszcze
większe histerie. Nie mamy z nią zupełnie kontaktu w takich
sytuacjach, córka blokuje się na tym, co się zdarzyło nie po jej
myśli. Zwykle nawet po kilkudziesięciu minutach płaczu w pełni
uspokaja się dopiero wtedy gdy spełnimy jej życzenie (jeśli jest to
w ogóle możliwe, bo jeśli nie jest, to wymyśla sobie życzenie
zastępcze, czyli coś innego).

Czasem wydaje mi się, że to nie jest normalny płacz, boję się, że
wpędzę ją w jakąś nerwicę i nie wiem jak mam reagować. Tym bardziej,
że zauważyliśmy, że Michasia boi się innych dzieci, boi się zostawać
sama nawet w innym pokoju, nie chce sama zasypiać (a robiła to odkąd
skończyła 2 miesiące).

Czasami wydaje mi się, że jestem już na krańcu swojej wytrzymałości
i nie znajdę w sobie więcej cierpliwości i siły, żeby potem jeszcze
się z nią bawić, przytulać.

Dodam jeszcze, że jestem na urlopie wychowawczym i opikuje sie
dziećmi z pomocą opiekunki, która zajmuje się głównie synkiem, ale i
z Michasią ma świetny kontakt Naprawdę uważam, ze poświęcam jej
wiele uwagi na codzień, nie tylko wtedy, gdy płacze i bardzo ją
chwalę za wszystkie okresy, w których jest grzeczna.

Nie wiem już jak mam postępować, żeby nie skrzywdzić mojego dziecka
jeszcze bardziej. Bo przecież już je skrzywdziłam, skoro się tak
zachowuje. Boję się co będzie z nami dalej.
--
Justyna, mama Michalinki (20.03.2006) i Franka (21.02.2008)
Edytor zaawansowany
  • verdana 25.03.09, 15:38
    Nie umiem Ci poradzić. Ale uderzyło mnie jedno - piszesz, ze córka
    uspakaja się, gdy jej zyczenie po tych histeriach jest spełnione,
    albo przynajmniej jest spełnione jej życzenie zastepcze.
    czyli jej metoda jest słuszna i skuteczna. Wystarczy ryczeć przez
    pare godzin, a dostaje się, co sie chce... To na pewno nakreca
    spiralę.
    Proponuje dwie rzeczy. jedną drastyczna - nigdy, pod żadnym pozorem
    nie spełniać życzenia dziecka PO ataku histerii, choćby mmiała
    ryczeć cały dzień. Myslę, ze po dłuższym czasie przekona się, ze to
    nic nie daje.
    Po drugie - minimalizowac sytuacje, gdy widac, ze dziecko czegos
    chce, jest to ew. do spełnienia, a nie dostaje. Innymi slowy
    znacznie częściej mowic "tak" niz "nie". Ale kazde "nie" powinno być
    ostateczne - nie ma prawa zmienić się w tak, nawet po najdłuzszym
    ataku histerii.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • gacusia1 25.03.09, 22:25
    A co z "ignorowaniem zachowan nieprawidlowych"? Twoja corka
    doskonale wie,ze dostanie to co chce predzej czy pozniej. Podpisuje
    sie pod tym,co napisala Verdana.
    Zycze duuuzo cierpliwosci!!!
    --
    Josh Demolka
    [img]http://www.suwaczek.pl/cache/e37b4b59de.png[/img]
    [img]http://www.suwaczek.pl/cache/2299524407.png[/img]
  • zarzycka.anna 25.03.09, 23:23
    Witam,
    Opisała Pani dość dramatyczną sytuację, która wydaje się być opisem próby
    przejęcia kontroli nad wszystkim lub prawie wszystkim przez dziecko, które już
    nie daje rady - pewnie porównywalnie do Pani.
    Jak czytałam Pani post, to zastanawiałam się czy Pani spostrzega takie sytuacje,
    kiedy córka reaguje inaczej, bo cokolwiek Pani nie zrobi to wrzask córki jest
    jeszcze większy. Także proponuję robić mniej -nie gimnastykować się tak, żeby
    spełnić życzenia córki, w miarę możliwości pozwalać jej na wiele i dawać swobodę
    - w poznawaniu świata, ale nie dawać poczucia, że spełnia Pani jej życzenia. I -
    tak jak to napisały już inne mamy, stawiać granicę. Tu, żeby dodać Pani otuchy,
    mogę napisać, że po pierwsze granice można stawiać bardziej ostro lub bardziej
    miękko tzn. przyjmując uczucia dziecka (wiem, że jest ci przykro, że jesteś
    teraz zła, ale ...)ale stawiając granicę - w obu przypadkach granica jest
    nieprzekraczalna a po drugie, że granica jest dziecku potrzebna i je chroni,
    stwarza też bazowe poczucie bezpieczeństwa.
    I jeszcze jedna sprawa, w stawianiu granic raczej nie pomaga poczucie winy,
    które skądinąd jest zastanawiające. Pisze Pani: "Nie wiem już jak mam
    postępować, żeby nie skrzywdzić mojego dziecka
    > jeszcze bardziej. Bo przecież już je skrzywdziłam, skoro się tak
    > zachowuje. Boję się co będzie z nami dalej." I tu wydaje mi się jest jakiś
    początek tego nakręcenia z Pani strony, jakiegoś, chyba jednak nieracjonalnego
    lęku, że Pani krzywdzi swoje dziecko, że wpędza je Pani w nerwicę, że robi Pani,
    jednym słowem, coś nie tak.
    Także zachęcam do większej pewności siebie i odwagi,
    bo trochę cała rodzina wpada w taką pułapkę, że wszyscy w przestrachu czekają na
    to kiedy Pani córka wpadnie w histerię i ona w końcu wpada.
    Żeby dać sobie radę z tą histerią, trzeba po pierwsze się jej nie bać, co jednak
    wcale nie jest takie łatwe, i co wymaga sporej odwagi (wiedzą to pewnie prawie
    wszystkie mamy, piszę prawie, bo mam nikłą nadzieję, że może są takie, które
    tego nie doświadczyły albo nie pamiętają.)
    Pozdrawiam A.Z.
  • ullena2 26.03.09, 09:35
    mialam bardzo podobna sytuacje, moja corka urodziła sie gdy synek
    mial 3 lata. byl strasznie zazdrosny!!

    musisz przestac ulegac histeriom. najlepszy sposób to spokojnie
    odpowiedziec " nie moge ci tego dać kochanie ale jak przestaniesz
    krzyczec to usiądziemy razem i pomalujemy farbami"

    jesli dalej krzyczy to daj sie wykrzyczec ale w miare mozliwosci
    przypominaj o milej nagrodzie za zakonczenie histerii.



  • Gość: aniax3 IP: 80.50.68.* 26.03.09, 14:28
    Moja córka zachowywała się bardzo bardzo podobnie. czas i nasza
    konsekwencja w działaniu spowodowały to, że ataki histerii coraz
    bardziej ustawały. myślę, że odpowiedź na Twoje pytanie sama sobie
    dałaś w swojej historii kiedy napisałaś, że córka histeryzuje tak
    długo aż spełni żądanie albo znajdzie sobie inne. po prostu wie że
    przy "odrobinie" wysiłku jest w stanie załatwić sobie wszystko. to
    tyle.. pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka