• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

bije swoje dziecko Dodaj do ulubionych

  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.09, 12:12
    Moj syn ma 2 lata i trzy miesiace, jesli ktos czytal ksiazki Tracy Hogg to
    moge tylko napisac,ze jest typowym Poprzeczniakiem, uparty, wie czego chce,
    trzeba ogroknego wysilku,zeby unikac awantur i manewrowac tak, by dziecko nie
    krzyczało. Od zawsze mam kłopoty wychowawcze, rzadko zdarza sie w domu spokoj.
    Syn ogromnie krzyczy, kiedy mu sie zabrania, kiedy mu cos nie wychodzi, kiedy
    sie budzi, kiedy sie kladzie spac, kiedy mamy jesc, kiedy mamy wyjsc z domu,
    kiedy wracamy ze spaceru, ciagly wrzask. Czasami myse tylko o tym,zeby na
    moment miec odrobine ciszy.
    Kiedy uderzylam go pierwszy raz, poszlam na terapie, ktora trwala ponad rok i
    dawala duze rezultaty. Ale teraz znowu zaczelam go bic, dzisija np, kiedy
    chcialam mu zmienic pieluszke a on wyrywal sie i kopal nogami uderzylam go w
    pupe i wtedy rozplakal sie. Kiedy krzyczy czasem uciekam,zeby go nie uderzyc,
    ale z reguly dostaje klapsa.
    Przeraza mnie moje postepowanie, lecz musze przyznac otwarcie - nie radze
    sobie ze swoim synem, lub inaczej - nie radze sobie ze swoimi negatywnymi
    emocjami, ze swoja agresja.
    Co robic,zeby nie bic? To wazne bardzo pytanie.
    Prosze o rady
    Edytor zaawansowany
    • 11.06.09, 22:59
      haj .Mam bardzo podobny problem z moja lodsza corka ma teraz 20 misiecy i nie raz dostala w dupe i nie tylko . Niekidy wpadam w taka furie ze boje sie ze jej zrobie krzywde . Mam starsza corke ma teraz prawie 3 i nigdy jej nie udezylam a mlodsza nie wiem co sie ze mna dzieje . Mam od zawsze problemy wychowywcze z nia jest uparta i wogole nie slucha co sie do niej mowi i placze calymi godzinami niewiadomo o co . Poprostu siedzi i placze wyprowadza mnie to z rownowagi nawet wyslanie jej do pokoju niekiedy nie pomaga . Nie wiem co juz robic niekiedy czuje sie jak wyrodna matka . Prosze doradzicie co moge robic .
      • 12.06.09, 20:22
        MOIM ZDANIEM powinnaś zwrócić sięo pomoc do specjalisty (psycholog), bo dziecko,
        które doznaje przemocy będzie później potrzebować takiej pomocy. Załatw to sama,
        po co przenosić problemy na dziecko...
        • 12.06.09, 21:52
          I jeszcze trafić na takiego, który sam nie potrzebuje psychologa. Ja miałam też takie przeboje z córką i mam nadal, choć ma 9 lat. Ma swój charakterek i też mnie nie raz doprowadzała i doprowadza do "białej gorączki", do psychologa chodziłam w sumie odkąd sie urodziła bo jest z bliźniąt i wcześniak. Ale co do psychologa to żadnych kozyści nie wyniosłam, tylko wychodziłam jeszcze bardziej zdołowana. Cały czas myślę o ponownym poszukaniu bo się boje co będzie dalej.
          • 12.06.09, 22:49
            boze kobiety wyluzujcie..co Wy robicie bijac swoje dzieci??...nie
            bez powodu te maluszki wszczynaja afery....oszczedzcie tego i sobie
            i im...nie moge czytac takich postow i zaluje ze to zrobilam...no
            comments...
            • 12.06.09, 23:11
              ewikka napisała:

              > boze kobiety wyluzujcie..co Wy robicie bijac swoje dzieci??...nie
              > bez powodu te maluszki wszczynaja afery....oszczedzcie tego i sobie
              > i im...nie moge czytac takich postow i zaluje ze to zrobilam...no
              > comments...

              To się ciesz, że miałaś szczęsliwe dzieciństwo. Tego typu sprawy przeważnie
              wynosi się z domu rodzinnego.
              • 12.06.09, 23:12
                i żeby nie było mówię NIEEEE przemocy
              • Gość: mmm IP: 188.33.35.* 12.05.10, 22:38
                wynosi nie wynosi ja bylam bita...ale mojej coreczki jeszcze nie uderzylam oczywiscie nie jest aniolkiem ma swoje loty a ja czasem chec uderzenia jej ale.....ale....nieee powstrzymuje sie i jakos daje rade...to tylko dziecko a takie male nic nie rozumie moze rozumie zaraz ktos powie ale na zlosc nie robi specjalnie tylko my je do tego prowokujemy swoim zachowaniem...ja staram sie tlumaczyc...mowic mowic i mowic czasem mam dosc wiec sie wylaczam i udaje ze nie slysze wkoncu jej przechodzi a ja mam sukces ze nie uderzylam jej dziewczyny badzcie dzielne probujcie to przezwyciezyc bo to wam z tym jest rownie zle jak dzieciom
            • 13.06.09, 16:01
              Ja zawsze byłam spokojną osobą, może za spokojną :-( Moja córka jest zupełnie inna i może dla tego nie mogę z nią dać rady. Ja w domu może raz poraz dostałam, ale jakoś mi to w pamięci nie utkwiło. Ja więcej na nią krzyczę, się wkurzam itd. choć kilka razy mi się udało jej wczepać. Zdaję sobie sprawę, że faktycznie jest to zachowanie które jest objawem bezsilności. Czesem staram się nie zwracać uwagi, ale najgorzej jak mi sie zbliża co miesięczna męka (wiecie o co chodzi) to jest dobrze dopuki mnie ktoś nie zdenerwuje.
              Ja od 10 lat nie pracuje tylko siedzę w domu z dziećmi, dlatego, że pierwsze były bliźniaki wcześniaki i często chorowały, córka ma astmę i mam jeszcze 3 letniego synka który też ma astmę. Był taki osres że tylko latałam po lekarzach i moje samotne wyjście na dwór to było wyjście do sklepu i z powrotem. Byłam uwięziona we własnym domu. Więc wszystko się ze sobą wiąże. Nerwy, brak kasy na leki, a co dopiero na inne rzeczy. Więc czasem trudno wyluzować.
              • Gość: żalściskamnie IP: *.tvgawex.pl 02.11.11, 14:26
                zgadzam się w 100%. siedziałam w domu ponad 2 lata i to chyba skutek mojej nerwowości i nie radzenia sobie z dzieckiem. długo szukałam pracy i w końcu znalazłam i na szczęście to mnie uratowało. jak nowo narodzona :)
            • Gość: :))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 17:49
              boze oszczedz sobie takich kometarzy nie mozesz nie czytaj (wszczynaja
              afery ) czy masz dzieci mysle ze nie te kobiety maja i maja też problem
              nie łatwy i prosza o pomoc a nie o jakies (no comments ) co z tobą
            • Gość: agi IP: *.adsl.inetia.pl 03.12.11, 22:20
              A ja się nie zgadzam z twoją wypowiedzi, pewnie Twoje dziecko było grzeczne i nigdy nie doznałaś tego o czym dziewczyny pisały wczesniej. Ja je rozumie bo mój synek też jest bardzo ale to bardzo nie grzeczny nie potrafi się zająć niczym nawet na 10 minut, jest bardzo nerwowy i uparty. Twoja wypowiedź jest poprostu zbędna po dziewczyny na tym forum proszą o radę i pomoc a nie zbędne komentowanie tym bardziej że nie jest tu mowa o jakimś masakrowaniu dzieci tylko klapsie, Powiem tak w wychowaniu powinaa być zarówno kara jak i nagroda. Okazujemy dziecku miłość ale jeśli daje nam popalić lekki klaps nie zaszkodzi. Nie pozwólmy swoim dzieciom wejść sobie na głowę, niech znają granice.
          • 22.02.11, 09:02
            Masz iść do psychologa ze sobą a nie z dzieckiem a dwa dobrego psychologa trzeba poszukać. I nie wierzę, że autorka wątku była na terapii.
        • Gość: Rodzic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.14, 23:56
          Nie prawda. Dziecko, które jest karcone wyrasta na zdyscyplinowanego człowieka. Mój ojciec nie raz mi przylał i nie mam do niego żalu, bo wiem, że czasem człowiek jest głupi i inaczej nie zrozumie.
          Ważne, by nie zrobić dziecku krzywdy i by wiedziało, że jest to kara, a nie zwykłe znęcanie się.
          Zasada stara jak świat.
      • Gość: dona IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 09.06.11, 21:09
        ja mam czterech synów każdy jest inny mówi się że to jakie jest dziecko zależy jak wychowają go rodzice to nie prawda dziecko to człowiek i każdy ma swój odrębny charakter mój średni(wiek) jest tak trudnym dzieckiem że nawet w szkole nie potrafią sobie z nim poradzić ja też miałam problem z powstrzymaniem negatywnych emocji ale nie biłam go po prostu gdy było już naprawdę żle zamykałam go w pokoju włączałam muzykę i czekałam 10 minut jeśli dalej się nie opanował a ja czułam że narasta we mnie agresja czekałam następne 10 minut robiłam coś co przykuwało moją uwagę żeby ochłonąć może jemu to za wiele nie pomogło bo teraz gdy jest starszy dalej są problemy co 2 dzień jestem w szkolę ale nie bije go staram się rozmawiać po prostu nie wiem czy gdy bym go uderzyła czy umiała bym to sobie wybaczyć
      • Gość: mama IP: *.adm.uj.edu.pl 13.05.14, 08:29
        Ale co to ma za znaczenie, że dziecko ma własne zdanie/jest uparte? Mam czworo dzieci, najmłodsza hiperuparta, inteligentna bestyjka z charakterkiem, ja pracuję w nerwówce, na pełnym etacie, warunki mamy jakie mamy, nikogo do pomocy. NIGDY nie uderzyłam żadnego z dzieci, nie szarpię. W sytuacji zagrożenia (dwulatek wbiegający mi na ulicę) w najgorszym razie wydzieram papę z pouczającym treściwym morałem. I tylko wtedy, zwykle nie podnoszę głosu, nie stawiam żądań, rozmawiam jak z ludźmi, pozwalam o sobie decydować. Traktuję normalnie :-) Dadzą się lubić ;-p

        A do Autorki: wróć na terapię - sama nie dasz rady.
        • Gość: mama IP: *.adm.uj.edu.pl 13.05.14, 08:37
          Dżizys, kto wygrzebał taki stary post???
    • 13.06.09, 22:01
      Też mam szalonego dwulatka. Uparty, nie słuchający, chodzący własnym ścieżkami, zbuntowany itp. Kiedy czuję, że jeszcze chwila i mu przyłożę - biorę go pod pachę - zanoszę w bezpieczne miejsce (zazwyczaj kojec) zamykam drzwi i idę na górę sobie potupać, pokrzyczeć - ogólnie spuścić nadmiar złych emocji. Naprawdę działa.
      --
      "Nie ma nic gorszego dla dziecka niż idealna matka." by verdana
    • 13.06.09, 22:17
      też bym płakała gdyby mnie ciągle bito za wszystko. Dziecko poprzez
      płacz wyraża mnóstwo emocji, a Ty najwidoczniej ich nie rozumiesz i
      dlatego reagujesz złością a bicie to dowód na to, że jesteś bezradna
      wobec zachowań swojego dziecka. Ja mojemu synkowi jeden jedyny raz
      zafundowałam klapsa, miał wtedy ok 3 lat (teraz ma 7) nie płakał
      tylko spojrzał na mnie i powiedział: przecież mówiłaś, że mnie
      kochasz a jak się kogoś kocha to się go nie bije. Byłam w szoku!
      myślałam że jest za mały żeby to wiedzieć i kto był mądrzejszy?
      wstydzę się tego klapsa sprzed czterech lat ale nie potrzebowałam
      pomocy terapeuty, żeby nigdy więcej nie uderzyć, wystarczyło, ze
      sobie przypomniałam, co mi wtedy mój skarb powiedział. Życzę Ci,
      żebyś opanowała emocje i zamiast bić, tuliła swoją pociechę i
      duuuuużo tłumaczyła, powodzenia
      • Gość: Magda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.09, 22:32
        Też dałam kiedyś klapsa mojej córeczce, a ona spojrzała na mnie i spytała:
        dlaczego mnie uderzyłaś? Zawsze powtarza, tego co ją nauczyłam: kochamy się i
        nie bijemy. Więc skoro jej tego uczę to sama też muszę tego przestrzegać. Jestem
        bardzo nerwowa i na prawdę muszę z sobą walczyć, żeby małej nie skrzyczeć czy co
        gorsza nie uderzyć, ale da się. Czasem jak mi już nerwy puszczają to zostawiam
        ją w pokoju a sama idę do sypialni i walę z całej siły poduszką, haha wariatka,
        ale pomaga.
        • 16.10.09, 10:33
          Gość portalu: Magda napisał(a):
          > i walę z całej siły poduszką, haha wariatka

          to ja tez z tych wariatek :), swietna sprawa - polecam. odkrylam
          niejako przez przypadek, kiedy chcialam pomoc corce wyrazic
          wscieklosc i ona tak rzucila jakos bez przekonania, nie wiedziala co
          i jak. siedzialam obok i tez bylam nabuzowana, trzymalam sie
          resztkami sil, i jak nie rzuce ta poducha "JESTEM STRASZNIE
          WKURZONA", i znowu "MAM JUZ DOSC TEJ SYTUACJ" - pomoglo. bylam
          zaskoczona jak to rozladowalo moja zlosc, dzila na medal.
      • 21.02.11, 13:41
        Kochane mamusie bardzo proszę o pomoc, poradę. Mam 8 miesięcznego synka . Odkąd się urodził mam z małym problemy do 3 miesięcy miał okropnę kolkę płakał całymi dniami doszła jeszcze do tego alergia , uczulenie... po 3 miesiącach troszkę było lepiej ale do tej pory mały jest bardzo nie znośny, trzeba cały czas go czymś zajmować, sam sięnawet na trochę nie zabawi cały czas płacze ja robię wszystko co mogę daję z sibie wszytkie sily, jest w dodatku niejadkiem i każde jedzonko to dla mnie koszmar, usypiać też muszę go w wózeczku:( i to baardzo długo chwilami nie mam sił i zdarzymi się krzyczeć na synka czy dać mu ledzutkiego klapsa w pupe. czuję się z tym okropnie ale naprawdę nie daję sobie rady , mały nie chce ani siedzieć ani nosić na ręcach a spi po pół godz poradźcie jak poradzićsobie z nerwami Kocham mojego maluszka
        • 21.02.11, 16:04
          Abtp, to normalne, że jesteś wykończona i że masz dość. Twój 8-miesiączniak albo jest chory albo bardzo rozpieszczony, bo normalnie dziecko zajmie się sobą 5-10 minut. Problemy z jedzeniem też wskazują na to, że coś mu dolega. Więc na początek znajdź dobrego lekarza i wyklucz somatyczne przyczyny jego "upierdliwości". Jeśli ze zdrowiem ok, to popracuj powoli nad wychowaniem, żeby Ci nie wyrósł mały tyran, poczytaj na ten temat, jest wiele książek o tym, jak nie dać dziecku wejść sobie na głowę (ja dałam i teraz to dopiero powoli odkręcam).
          Po drugie - proś o pomoc. Gdzie ojciec dziecka? Musisz jak najczęściej wychodzić z domu bez niego i robić to, co lubisz (spacer, zakupy, pogaduchy z koleżanką, sport itp.)
          Pocieszenie: to może wkrótce minąć. Miałam strasznie absorbujące niemowlę, noszone 24 h na dobę, a potem trochę się uspokoiło i bywało całkiem znośne ;)
          • 22.02.11, 09:49
            dziękuję za wsparcie i zrozumienie. Ze zdrowiem raczej wszystko ok ribiłam małemu podstawowe badania mocz, morfologia i wszystko w porządku, nie wiem co mogła bym jeszcze sprawdzić, ojciec dziecka bardzo mi pomaga, ale kiedy idzie do pracy zostajęze wszystkim sama:(
            • 22.11.11, 12:53
              O ja biedna, sama ze wszystkim. Wszystkie matki są "same ze wszystkim"......Jedzonko, syneczek, ble ble ble. Taka słodziutka mamusia i daje "ledziutkiego" (swoją drogą dobre!!) klapsa 8 MIESIECZNEMU dziecku?????????????????????????????????????????????????????????
              Nikt nie powinien mieć dla ciebie litości, nikt.
              Miałam bardzo trudne akcje z niemowlakiem ale uderzyć takie małe dziecko.... Wstydź sie. Przecież ono nawet nie łapie o co chodzi.
              Walnij głową o ściane, wyładujesz sie skuteczniej.

        • Gość: Mama IP: *.pljtelecom.pl 10.06.11, 16:47
          Na 100 procent cos mu dolega, oiszesz ze alergia, niejadek. Wiec popwiem ci, ze z corka przerobilam te historie i to jest jedna calosc: niejadek, alergia, kolki, placz, agresja, uczulenie, jeczenie, niespanie. Dziecko twoje powinno byc pod kierunkiem alergologa, pediatry, bo przed toba przynajmniej dwa lata trwania i dzialania w tym stanie dziecka.
          O klapsach takiego maltkiego dzidziula zapomnij od dzis! On cierpi i nie umie tego przekazac. Musisz jako ta kochajaca byc dla niego ukojeniem.
          W ogole to skad bierze sie w rodzicach odwaga uderzenia takiego maltkiego bajtla? Ludzie, badzcie ludzmi, pracujcie nad tym. Bo pozniej nie bedziecie lubili siebie, nie bedziecie siebie szanowali za takie numery, stracicie do siebie szacunek, a to generuje w czlowieku kolejne poklady agresji.
    • 14.06.09, 00:17
      Witam,
      Pisze Pani "Od zawsze mam kłopoty wychowawcze, rzadko zdarza sie w
      domu spokoj.
      > Syn ogromnie krzyczy, kiedy mu sie zabrania, kiedy mu cos nie
      wychodzi, kiedy
      > sie budzi, kiedy sie kladzie spac, kiedy mamy jesc, kiedy mamy
      wyjsc z domu,
      > kiedy wracamy ze spaceru, ciagly wrzask. Czasami myse tylko o
      tym,zeby na
      > moment miec odrobine ciszy." Przeczytałam to kilka razy i to co
      przykuwa moją uwagę to Pani wyczerpanie i bezradność. Wygląda na to
      że syn rządzi a Pani unika (stawiania granic lub ich egzekwowania)i
      manewruje i wtedy gdy nie daje Pani rady to kończy się to biciem.
      Ale można na to spojrzeć też tak, źe Pani synek też już nie daje
      rady, bo "na jego głowie" i od tego jak bardzo będzie sygnalizował
      wszystko płaczem "trzyma się" cały grafik życia rodzinnego. Warto
      jednak powrócić do swojej pozycji rodzica (w ogólnym rozrachunku
      przyniesie to i Pani i dziecku ulgę), który ustala granice i daje
      oparcie. Nie uciekać od władzy rodzicielskiej, ale nie poprzez
      rozpaczliwe próby odreagowania niemożności i bezradności a poprzez
      ustanowienie reguł, które są zgodne z Pani widzeniem życia
      rodzinnego i realizują też Pani potrzeby. Zastanawiam się też na ile
      może Pani poprosić o pomoc i skorzystać z pomocy innych - ojca
      dziecka (nic Pani nie pisze o jego wkładzie w wychowanie syna),
      babcię itd.
      Myślę też o tym jak Pani reaguje na ten wrzask syna?
      Pyta Pani co robić źeby nie bić. Ja powiedziałabym, że po pierwsze
      trzeba dbać o siebie, o swój odpoczynek, nie zaganiać się w kozi róg
      absolutnego wyczerpania. Po drugie rozumieć synka, to że nie robi
      tego złośliwie, przeciwko Pani, ale też że jego krzyk jest sygnałem
      czegoś , co Pani zapewne przy odrobinie dystansu i odzyskania swojej
      pozycji rodzicielskiej może zrozumieć i adekwatnie zareagować. I
      czasem wtedy gdy jesteśmy w stanie spojrzeć z dystansu jako rodzice
      najlepszą reakcją, którą wybieramy jest nie reagowanie na krzyk -
      nie wypełnianie tego nakazu, które dziecko wykrzykuje przy
      jednoczesnym zrozumieniu go i nie reagowaniu agresją.
      Napisała Pani też o tym, że pomagała Pani terapia, może warto do
      niej wrócić?
      Pozdrawiam A.Z.
    • Gość: Anka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.09, 15:12
      Czy jak Cię szef/mąż/mama/teściowa/sprzedawczyni/urzędniczka wkurzy,
      to też lejesz po d.upie? Czy w twarz? Czy jak Cię kierowca ochlapie
      to rzucasz kamieniem mu w auto? Czy policjantowi puściłabyć wiązankę
      przekleństw? A jakby na Ciebie ktoś na ulicy się rzucił z pięściami,
      bo z jakiegoś powodu go zdenerwowałaś?
      Czy takie zachowanie jest akceptowalne? NIE, NIE, NIE.
      Ale dziecko jest małe, bardzo małe, waży kilka razy niej niż Ty i
      wyżywasz się na nim, bo nie potrafisz sobie poradzić sama z sobą.
      To jest przykre i przerażające. A dla dziecka niszczące. Krzywdzisz
      siebie, a dziecko, przez komuś, kogo kocha bezgranicznie, kto go
      zaprosił na ten świat, będzie mieć s.p.ieprzone życie.
      Przepraszam, za ostry ton, ale doskonale pamiętam jak ja byłam bita.
      Nie patologicznie, tak "normalnie", jak się w Polsce bije dzieci.
      Pamiętam swoją nienawiść wtedy do oprawcy, który był całym moim
      światem. Doskonale pamiętam, jak sobie wyobrażałam, że oddaję... Jak
      jestem duża i też mogę zlać mamę, tatę. Pamiętam krzyczącą babcię,
      już ś.p., która stawała w mojej obronie i płakała ze mną nad swoim
      ukochanym synem... Pamietam, choć było to ćwierć wieku temu.
      I dlatego NIE BIJĘ swojego dziecka. I dlatego ZAWSZE zwracam uwagę
      mamusi, tatusiowi, babci, którzy biją dzieci.
      Jak można bić kogoś, kogo się kocha??? Jak to jest możliwe???
      • 15.06.09, 00:20
        Hej Anka - jestem w tym samym punkcie, co Ty. Z identycznym doswiadczeniem i tym
        samym wnioskiem na zycie.

        A do autorki wątku - chcialam jakos dodac Ci otuchy, że moja córka tez jest
        poprzeczniakiem. Niezwykle silny charakter ustawia świat po swojemu, na zmiany
        czy ingerencje ze strony dorosłych - reaguje wscieklym rykiem, histeria,
        wierzganiem, wiciem sie po podlodze - czyli pelny repertuar.

        A najgorsze jest to, ze do takiej reakcji moze ja doprowadzuc naprawde
        najmniejsza sprawa - zla kolejnosc odstawienia kubka, zly kubek, zla serwetka,
        zly sok, zle podeszlam, zle usiadlam, albo ze w ogole do niej podeszlam. Zle, ze
        sie budzi, zle, ze zasypia, zle ze trzeba sie ubrac / rozebrac/ wyjsc/ wejsc,
        zle ze ktos wychodzi, przychodzi. Koszmar.

        Kazda zmiana - ryk, krzyk i brak kontaktu. czasem mija po 5 minutach, czasem po
        5 godzinach. Ja staje na glowie, od prosby, grozby, utulania (na sile - bo sie
        wyrywa), zostawiania (ale przeciez wracam, gdy przez 20 minut rzuca sie po
        podlodze w szale), ignorowania, po gniew. czasem jestem tak bezsilna, ze mysle
        "Wtłuke jej w tylek, niech sie na sekunde zamknie" .. no wstyd sie przyznac, ale
        czasem tak mysle. Ale wtedy wlasnie wychodze. Ide do kuchni, robie kawe, rzucam
        ku..rwami pod nosem, rzucam poduszka, jak mam kielicha, to wale kielicha. Ale
        nigdy, przenigdy nie uderzylam i nie uderze Hani. Wlasnie przez to, co przeszlam
        sama - niby nie bita, ale bita regularnie, wiele lat - tak po polsku, szmata,
        smycza, pasem, reka, przez oboje rodzicow. Niedawno przeszlam terapie - temat
        rodzicow zdominowal kazda sesje przez wiele miesiecy. Przepracownie bicia -
        upokorzenia, osamotnienia, strachu, bolu, nienawisci do rodzicow, samotnosci -
        strasznie bolalo. Wiem na milion procent, ze nie zyczysz tego swojemu maluchowi
        w przyszlosci.

        Terapia otworzyla mnie na taka forme pomocy, dlatego niedawno poszlismy z mezem
        na spokanie z psychiatra dzieciecym, zeby poprosic o jakies wskazowki, ja sobie
        z tymi jej histeriami radzic, zeby jej no wlasnie - nie pokrzywdzic na
        przyszlosc. To byla dopiero jedna rozmowa, ale ta kobieta zwrocila uwage na to
        samo, na co pani Ania Zarzycka w odp. do Ciebie - ze dziecko tak silnie uklada
        swiat po swojemu i tak mocno tego broni, bo niewykluczone, ze my - dorosli nie
        pukladalismy jej tego swiata bezpiecznie. Zeby nie wnikac za bardzo w osobiste
        szczegoly, to u nas bylo tak, ze ja bylam za miekka, bo sie balam, zeby dziecka
        nie zranic, a tata po urodzeniu malej - odfrunal od rodziny na jakies 2 lata. Ja
        jeszcze nie wiem co robic, zeby ona sie tak o wszystko strasznie nie darla, ale
        wiem na pewno, ze sensowna droga przy naszych dzieciach to madry spokoj
        grabarza, dystans - ze to nie bedzie przeciez trwalo wiecznie, a jak sie nie
        daje rady, to trzeba dzialac jak automat - wrzaskuna za habety - do swojego
        pokoju, a Ty do kuchni i kawa/herbata/co tam wolisz + 20 oddechow; no i jeszcze
        odpoczynek i wsparcie.

        Uff, rozpisalam sie strasznie, ale mam nadzieje, ze po 1. pomoze Ci fakt, ze
        poprzeczniakow na swiecie jest sporo i po 2. ze w tym ukladzie dziecko-rodzic
        (stety/niestety) to my mamy byc te madrzejsze, silniejsze, ochraniajace i
        spokojne, ale z drugiej strony zachowanie naszych dzieci nie jesy wymierzone
        przeciwko nam personalnie i nie jest wyrachowana zlosliwoscia, tylko najczesciej
        - niezgoda na cos.

        Usciaki
        N.
        • Gość: Anka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.09, 09:52
          Hm, moja córka też jest dość zdecydowaną osóbką jak na swoje 2,5
          roku, ale się nie dziwię - to po mamusi;)
          Oczywiście też czasem mnie krew zalewa, jak się drze z błahego
          powodu, jak krzyczy, leży na podłożu (w domu podłoga, na spacerze -
          ziemia, asfalt, w sklepie - posadzka, w autobusie - prawie, że w
          wózka wyskakuje...), jak krzyczy na pół osiedla: BOLI! BOLI! (mówię
          wtedy - chyba mózg cię boli!, tudzież - to kuku na muniu tak
          boli!...). A świat ma poukładany.
          Co mi pomaga?
          Czytanie książek o rozwoju dzieci. Lepiej rozumiem, co z czego
          wynika i dlaczego jest jak jest w danym momencie. Część zachowań
          wynika z tak "banalnej" rzeczy jak rozwój dziecka. Są to etapy,
          które następują po sobie, pojawiają się i przechodzą. Wiedząc o tym,
          pewne rzeczy łatwiej mi zrozumieć i chociażby zapobiegać im czy tak
          manewrować, by było mniej czy rzadziej. I naprawdę zdumiewa mnie,
          jak to jest, że dzieci tak podobnie się rozwijają - skąd np. mały
          człowiek wie, że teraz się raczkuje, teraz czas na stanie, a teraz
          to wszystko jest "nie! nie! i nie!" (moja córka kiedyś pogrążona w
          płaczu dość jasno oświadczyła "nie! nie! nie! systko nie" ;)
          I zauważyłam jeszcze, że łatwiej mi robić coś nie do końca dobrego,
          gdy sobie na to pozwalam. Np. jestem zła, to mogę krzyknąć, bo
          przecież mam prawo wyrazić swój gniew. Tyle, że zła jestem na
          urzędniczkę, autobusiarza czy przechodnia, który wpadł na mnie z
          lodem, a wyżywam się na dziecku:( I taki też jest mechanizm bicia -
          no przecież nic się dziecku nie stanie, jak czasem dam klapsa. To i
          może prawda, ale klapsa daję trochę częściej niż czasem, trochę za
          mocno, niż planowałam, trochę nie bardzo należy się dziecku... Tyle,
          że ono jest po ręką i nie odda. Dlatego wiem, świadomie i od wieków,
          że ja nie biję dzieci. Owszem, jest taka możliwość, że nie wytrzymam
          i kiedyś uderzę dziecko, ale mam nadzieję, że nie nigdy nie zrobię
          tego. I nie daję sobie na to przyzwolenia. Zapisałam sobie w
          mózgu "nie wolno bić!" i tego się trzymam i mam zamiar trzymać.
          I prawdę mówiąc jest dla mnie przerażające, że dzieci młodsze od
          mojego już nie raz dostały lanie... Dwulatki:( Dzieciaczki ważące 12-
          13 kg prane przez kilkudziesięciokilową matkę czy ojca.
          Gdyby było takie prawo, że mogę "oddać" dorosłemu w imieniu dziecka,
          to 5 x każdy by się zastanowił, nim uderzy dziecko. I wcale, ale to
          wcale nie jestem zdziwiona, że na starość bijący kiedyś tatuś czy
          mamusia od syna czy córki dostają takie zachowanie (nie tylko o
          biciu mówię), jakie dali im w dzieciństwie.
          • 15.06.09, 10:18
            Ania, nie chce pisać off-topic w nieswoim wątku, ale chciałam z Tobą
            pogadać. Proszę, napisz do mnie maila, jesli to nie kłopot :)
            pozdr
            N.
            • Gość: Monika IP: 195.8.217.* 17.06.09, 12:19
              Moj synek ma 2,5 roku.
              Dalam mu klapsa raz i mialam wielki wyrzut sumienia,przeprosilam go
              za to, wytlumaczylam,ze nie wolno nikogo nic itp. Potem synek
              moiwl,ze sie klapsa boi. Po jakims czasie zapomnial, ale pewnego
              dnai jak nei chcialam mu pozwolic na ogladanie bajki , poszedl do
              mnie powiedzial,ze da mi klapsa, bo nie pozwalam mu na baje!!
              Bylam w szoku.Myslalam,ze synek juz nie pamieta:( Wciaz mam wyrzut
              sumienia i ciagle sie wstydze tego ze mi puscily nerwy.
              Mam nadzieje,ze wiecej sie to nie zdarzy.
              • 17.06.09, 13:18
                Dziecko powiedziało, że da ci klapsa, bo cię testuje. To jest moment na postawienie granicy, a nie na płaczliwe reakcje. Nigdy-przenigdy w tym wieku (i potem też jeszcze długo długo nie) nie pozwoliłbym dziecku na stawianie się w rodzinie na równi z rodzicem, na uzurpowanie sobie rodzicielskich praw.

                Gdyby moje dziecko powiedziało coś takiego, usłyszałoby:
                - Uważaj na słowa, dziecko! Zabroniłem i tak ma być. Możesz być na mnie zły, ale nigdy więcej nie mów do mnie w ten sposób. Ojca, matki trzeba słuchać.

                --
                Ne puero gladium!
                • Gość: benq IP: *.e-wro.net.pl 17.06.09, 17:31
                  >>- Uważaj na słowa, dziecko! Zabroniłem i tak ma być.

                  (Plus znaczące spojrzenie na wierzbowe witki stojące pod ścianą)
                  • 17.06.09, 21:28
                    Dokładnie to miałem na myśli. :)

                    --
                    Ne puero gladium!
                • Gość: Anka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.09, 02:08
                  >Nigdy-przenigdy w tym wieku (i potem też jeszcze długo długo nie)
                  nie pozwoliłbym dziecku na stawianie się w rodzinie na równi z
                  rodzicem, na uzurpowanie sobie rodzicielskich praw.

                  Taaa... Pewnie, święta racja, a co bedzie gó...arz podskakiwał...
                  • 23.06.09, 20:20
                    Jeszcze nigdy nie nazwałem żadnego swojego dziecka gó...arzem i nie zamierzam. Ale dziecko, choć jest częścią wspólnoty, musi znać swoje miejsce w rodzinie.

                    --
                    Ne puero gladium!
                  • Gość: Anka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.11, 18:50
                    Odpowiadasz na:
                    Gość portalu: Anka napisał(a):

                    > >Nigdy-przenigdy w tym wieku (i potem też jeszcze długo długo nie)
                    > nie pozwoliłbym dziecku na stawianie się w rodzinie na równi z
                    > rodzicem, na uzurpowanie sobie rodzicielskich praw.
                    >
                    > Taaa... Pewnie, święta racja, a co bedzie gó...arz podskakiwał...


                    No i mam nauczkę... Ktoś, kto też korzysta z neostardy, podpisał się jako "Anka". Niby nie jest zabronione, ale w tym wątku ja już się podpisałam jako autor.
                    Proszę wybaczyć, ale ten napastliwy ton to nie ode mnie.
      • Gość: asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 17:52
        Anka, rozumiem twoje przykre doświadczenia, ale taki napastliwy ton
        komentarza nie pomaga autorce wątku. Która wie, co jest nie tak,
        pracuje nad tym i prosi o pomoc w znalezieniu metody, a nie o czarną
        wizję co będzie, jeśli tej metody nie znajdzie. Takim postem nawet
        szkodzisz, bo zwiększasz poczucie winy, czyli zwiększasz napięcie,
        co ułatwia doprowadzenie do wybuchu. Taki post ma sens wobec osoby,
        która deklaruje, że bije swoje dziecko dla jego dobra i tym podobne
        bzdury, bo może wstrząsnąć i doprowadzić do przewartościowania, ale
        nie wobec kogoś, kto już pracuje nad sobą. Kiedy starałam się radzić
        sobie ze swoją złością, czytałam książkę, w której terapeutka dla
        rodziców mających problem z emocjami sugerowała, że zawsze zaczynają
        od znalezienia dobrych stron w rodzicach, od zmniejszenia ich
        poczucia winy. Bo jeśli ktoś na terapię przychodzi, to wie, co jest
        źle i napadanie na niego pogarsza tylko sprawę.
        A co do początku swojego postu - wyobraź sobie, że twój szef
        wrzeszczy na ciebie przez cały czas, nie możesz odejść, kiedy
        mówisz, że masz go dość, mówią ci, że jesteś potworem, bo jesteś dla
        szefa całym światem i masz go kochać, a kiedy żalisz się na jego
        wkurzające zachowania, słyszysz, że to twoja wina, bo tak go sobie
        wychowałaś. I w takiej sytuacji piszez raport, zanosisz szefowi, on
        go drze na kawałeczki, bo czym wybucha płaczem i wrzeszczy "Ja chcę
        mój raport". Ja bym zastrzeliła, a nie przylała.
        • 25.06.09, 08:22
          Witam.co to była za ksiazka????
          • 03.07.09, 14:26
            "Kiedy rodzice wychodzą ze skóry" Cornelii Nack. Albo/i (bo chyba wspomniane to
            było w obu) "Jak żyć w rodzinie i przetrwać" jakiegoś amerykańskiego psychologa
            i Johna Cleese'a (książka w formie rozmowy między nimi, Cleese dodany chyba dla
            reklamy, głównie zadaje pytania). W "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały i jak
            słuchać, żeby dzieci do nas mówiły" też autorki pisały, że dużo łatwiej jest
            zmienić swoje zachowanie i pozytywnie motywować dzieci, kiedy samemu przestanie
            się karać określeniami "Jestem złą matką". Poczucie winy ma wskazywać drogę, a
            nie być punktem, na którym się skupiamy.
            --
            Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
            że przylecą piraci bombowcem
            i bogatym zabiorą pieniądze,
            a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
    • 27.06.09, 21:11
      kiki oprocz powyzszych rad dam Ci jeszcze jedna, zacznij od wyszukiwania pozytywow, bo kazde dziecko nawet najbardziej uparte je ma. Zacznij poswiecac uwage synkowi wtedy gdy zrobi cos dobrze, a nie tylko wtedy gdy nabroi. dzieci pragna naszej uwagi, nawet w postaci klapsow i krzyku jesli czuja sie zaniedbane. Pochwal synka za to,ze ladnie sie bawi sam, za ot ze odlozy zabawke na miejsce, za to ze podal Ci widelec, pomogl ulozyc poduszki na kanapie, za to ze nie przeszkadzal Ci w trakcie rozmowy telefonicznej itp
      Dziecko zadowolone ze poswiecasz mu duzo uwagi przestanie moze starac sie ja na siebie zwracac wrzaskami
      --
      When children are punished they resolve to be more careful, not more obedient or responsible
    • Gość: Kama IP: *.182.40.30.nat.umts.dynamic.eranet.pl 10.05.10, 19:59
      Jestem psychologiem, mało tego pracuję z dziećmi.
      • Gość: Kama IP: *.182.41.52.nat.umts.dynamic.eranet.pl 10.05.10, 20:04
        Jestem psychologiem, pracuję z dziećmi i ich rodzicami, mało tego
        podobno mam zaufanie i ludzie cenią sobie moje rady, ale jest
        mroczna strona mojej natury. zachowuję się podobnie jak Ty w
        stosunku do swoich dzieci. nie chcę Cię bronić, ani tym bardziej
        siebie, mnie w dzieciństwie bito i miewam napady gniewu i wtedy
        szarpię, biję. wstydzę sie tego i bardzo żałuję tego co zrobię.
        Bardzo kocham swoje dzieci, ale często przerasta mnie to, że mała
        istotka chce robić coś innego niż ja sobie zaplanowałam sobie.
        jedyna moja rada to walcz z gniewem wszelkimi dostępnymi metodami.
        Pozdrawiam!
    • 11.05.10, 10:55
      jeden klaps to nie żadne bicie ale lepiej i to zostawić sobie na
      wieksze okazje niż brak współpracy przy zmianie pieluchy.
      polecam u mniejszych dzieci próbe odwrucenia uwagi a już u 2 latka
      chyba sprawdzi sie szantaż i przekupstwo :) jako metody bardziej
      przystające do wspólczesności niż przemoc fizyczna która jako
      argument ostateczny zawsze może zostać użyta :)
      • Gość: mama IP: *.centertel.pl 22.11.10, 13:49
        "jeden klaps to nie żadne bicie ale lepiej i to zostawić sobie na
        > wieksze okazje niż brak współpracy przy zmianie pieluchy"
        jesteś przerażająco głupią i ograniczoną osobą... co to za różnica ile dziecko ma lat i z jakiej okazji dostanie klapsa? każdy klaps to bicie - nie można dzielić przemocy na mniejszą i większą bo każda jest zła i zostawia ślady nie tylko na ciele ale i w psychice.
        a szantaż i przekupstwo..... niektórzy nie powinni mieć dzieci.
    • 11.05.10, 21:06
      Jakbym o swoim synku czytala:) moj ma jeszcze na dodatek wyjatkowo
      silny glos, mozg paralizuje:) Czasami lepiej nie zwracac uwagi na
      wrzask, ignorowac, moj maz to potrafi, po prostu olewa chociaz sama
      widzialam jak mu raz ukradkiem, myslac, ze nie patrze, dal klapsa...
      Nie przejmuj sie, dzieciak chce rzadzic, ma dominujaca osobowosc.
      • 22.11.10, 17:35
        U mnie zawsze dziala metoda "karne krzeselko" albo karne miejsce na posiedzenie i przemyslenie. To miejsce u nas to na schodku. Wie ze to kara, nie lubi tam siedziec. Jak jest bardzo zle i histerycznie ma posiaduszke w swoim pokoju. Teraz juz nawet nie musze tam sadzac wystrczy ze wspomne i jak sie nie poprawi to licze do 3. Wspomnienie karnego schodka i policzenie do 3 dziala. I ja mam czas na ochlode. Byl czas (mial 2,5 roku siedzial na schodku co dzien). Teraz prawie wogole. Zasada jest 2 min na 2 letnie dziecko. Chce tez by powiedzial przepraszam. Ja mu tlumacze ze siedzi na schodku za to to a za to.

        Caly czas chyba tu toczy sie rozmowa o biciu a nie klapsie. Tu jest badzo cienka granica i kto ma problem z nerwami i gniewem zawsze ja przekroczy. Tez zawsze sie zastanawiam, ze bicie ma sprawic bol. Skad wiemy z jak sila uderzamy i kiedy boli wystrczajaco a kiedy za malo. Pani Zawadzka z Nianiu na pomoc pisze w ksiazkach o mikrouszkodzeniach kregoslupa u dzieci bitych.

        Moja swagierka stosuje metode klapsa juz u swego 1,5 rocznego przez pieluszke - glupota!!!!!!!!!! Da klapsa i potem tlumaczy za to i za to.

        Jedno wiem - jakaolwiek metoda dysypliny musi byc wykonana BEZ NERWOW - nie mozna pokazac dziecku podirytowania


        --
        [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/9ewnrjjg2jxp3syp.png[/img][/url]

        [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/2r8rj44jr8o379qz.png[/img][/url]
        • 23.11.10, 17:29
          > Jedno wiem - jakaolwiek metoda dysypliny musi byc wykonana BEZ NERWOW - nie moz
          > na pokazac dziecku podirytowania,

          Moim zdaniem nie do końca masz rację.
          Po pierwsze nie wyobrażam sobie aby ktoś kto stosuje także "fizyczne metody karania" (klapsy / bicie) robił to na chłodno bez irytacji czy złości - to już nie jest wtedy normalne to zwykłe katowanie. Nota bene tą roztropną metodę wychowania stosowała moja matka: narozrabialiśmy, był krzyk, potem wytłumaczenie co jak nie wolno, potem oznajmienie "za karę dostaniesz lanie" i określenie ile razy (dodam że pasem), potem czas dla winnego na przygotowanie się do kary, wymierzenie kary na koniec zapytanie "czy wiesz za co dostałeś/łaś?" To ja już wolałabym dostać szmatą przez głowę, czy nawet tego klapsa ale tak z nerwów, emocji a nie taka egzekucja. I nie chcę być tu źle zrozumiana, nie uważam aby JAKIEKOLWIEK karanie fizyczne było właściwe. Uważam, że rodzic dający klapsa ponosi w danym momencie porażkę wychowawczą, a rodzic który uważa że jest to jedna z metod wychowawczych,kiedy inne zawiodą i stosuje bicie na równi z innymi metodami - ponosi porażkę jako rodzic.
          Chodzi mi o to, że dziecko widząc nasze emocje też się czegoś uczy (więcej złego jak dobrego jeśli krzywdzimy je pod wpływem emocji ale jednak), a katowanie na zimno uczy tylko że uczucia są niedobre, nie nalezy ich okazywać ... i pewnie jeszcze paru innych rzeczy ( w tym problemów z empatią i okazywaniem uczuć). Żadne emocje nie są złe: odczuwając irytację na zachowanie dziecka można powiedzieć np. : musimy oboje się uspokoić, denerwuje mnie kiedy tak czy siak zachowujesz, musimy oboje się uspokoić - .
          Poza tym moim zdaniem klapsów całkowicie nie da się uniknąc, tak jak nie można uniknąć błędów wychowawczych (nie robi błędów tylko ten kto nic nie robi). Wazne jest aby rodzic przyjął odpowiedzialność osobistą za to że uderzył dziecko a nie mówił potem dziecku że dostało klapsa bo było niegrzeczne itp. - bo to nie prawda , ono dostało tego klapsa bo w danym momencie rodzic sobie nie umiał inaczej poradzić - ale to problem i wina rodzica a nie dziecka. Oraz umiał dziecku powiedzieć "przepraszam że cię uderzyłem/ dałem klapsa, tak nie wolno, nie wolno nikogo bić i krzywdzić ; bardzo się zdenerwowałem i nie wiedziałem co zrobić. To nie twoja wina. Przepraszam".
          Danie klapsa to nie tragedia o ile to jest TYLKO klaps (wypadek przy pracy) , raz na ruski rok, rodzic jest świadomy jak inaczej powinien rozwiązać problem wychowawczy oraz bierze odpowiedzialność za swoje niewłaściwe zachowanie a nie obciąża nim dziecko. Ale klaps od bicia dzieli bardzo cienka granica i zawsze trzeba o tym pamietac.
    • Gość: domza2 IP: *.rzeszow.vectranet.pl 22.11.10, 14:24
      Jak czytam, że według tej całej Tracy Hogg jakieś dziecko jest TYPOWYM czymś-tam, to mnie krew zalewa. Jak ktoś , kto ustala odgórną dziadowską typologię i według niej szufladkuje ludzkie charaktery może w ogóle doradzać cokolwiek w kwestiach wychowania?!. Gdyby ktokolwiek powiedział mi, że moje dziecko jest TYPOWYM kimś-tam, to bym zaprotestowała, że nie jest TYPOWYM.... , ale sobą, takim człowiekiem jakim jest. Taka typologia zwalnia rodziców z wysiłku poznawania własnego dziecka, obserwowania ich, współdziałania z nimi, no bo "Ja już wiem, że moje to typowy ....".
      Zamiast podniecać się wynalazkami jakiś tam Tracy i innych, naprawdę warto zagłębić się w to co na gruncie polskim zostało powiedziane najpełniej o dzieciach. Moim zdaniem powiedział to niebylejaki spec od wychowania ,a Korczak właśnie. Gdy nerwy puszczają, to jego właśnie słowa pobrzmiewają mi w głowie, są skuteczną zaporą przed wyładowaniem własnych frustracji na dziecku.
      Jak widać lektura Tracy ma zgubne skutki.
      • Gość: klarci IP: 85.222.112.* 22.11.10, 16:32
        > Zamiast podniecać się wynalazkami jakiś tam Tracy i innych, naprawdę warto zagł
        > ębić się w to co na gruncie polskim zostało powiedziane najpełniej o dzieciach.
        > Moim zdaniem powiedział to niebylejaki spec od wychowania ,a Korczak właśnie.
        > Gdy nerwy puszczają, to jego właśnie słowa pobrzmiewają mi w głowie, są skutec
        > zną zaporą przed wyładowaniem własnych frustracji na dziecku.
        > Jak widać lektura Tracy ma zgubne skutki.

        brawo!
        • 23.11.10, 19:22
          Domza, chyle czoła. Kierowanie się tymi chorymi klasyfikacjami jest gorsze niż kierowanie się starym, dobrym instrynktem. Już o dobrych książkach pedagogicznych nie wspomnę.
          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
      • Gość: domza2 IP: *.rzeszow.vectranet.pl 24.11.10, 09:14
        :)) Dobrze wiedzieć, że nie jestem jedynym przeciwnikiem szufladkowania dzieci według domorosłych typologii Trejsi i innych Hoggów.

        Korczak mówił, że nie ma dzieci, są ludzie. Domagał się poszanowania godności dziecka jako człowieka. Gdy nie podoba nam się zachowanie męża , teściowej czy rodzica to nie biegniemy dać im klapsa. Dlaczego tak samo nie należałoby postępować z dzieckiem? Bicie dziecka ze względu na jego słabość, a naszą przewagę siłową jest niskie i haniebne. Przemyślenia Korczaka można wypisać sobie na lodówce i kilka razy dziennie czytać je, niech się "wdrukują" w świadomość, a wtedy klaps nie będzie metodą wychowawczą. OBY!
        • 24.11.10, 12:43
          no ja już na to wpadłam i mam zamiar wydrukować na łądnym papierze i powiesić w widocznym miejscu, żeby nigdy nie apominać ;)
          ale gotowe wypisane zasady raczej dotyczą starszych dzieci - maluchów w pewnym stopniu też, ale jednak głównie od kilku lat :)

          natomiast swięta jest zasada szacunku do dziecka i traktowania go jako odrębną jednostkę, podmiot, a nie wrzeszczącą lalkę - jak niektórym się zdarza :(
          --
          [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ckqi11znob7xp.png[/img][/url]
          Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein
          • Gość: domza2 IP: *.rzeszow.vectranet.pl 24.11.10, 15:44
            Tutaj na forum ktoś nie tak znowu dawno wkleił kilka złotych myśli "starego doktora", są one moim zdaniem uniwersalne, niezależnie od wieku, bo tak wiele mówi się w nich właśnie o szacunku.
            Myślę, że ci którym te zasady najbardziej są potrzebne nigdy ich nie wywieszą na lodówce:(( i to boli najbardziej, widok szarpanych, skrzyczanych dzieci, poniżonych i bezradnych. I widzi się to dookoła, w sklepie, na spacarach:(
            Tak wrzeszcząca lalka albo w ogóle jakaś taka przeszkoda życiowa, wiesz, żeby sobie pójść na piwo czy poplotkować z psiapsiółą, a to dziecko ciągle czegoś chce. Jakby nie istniała antykoncepcja i jakby wszystkie absolutnie musiały być matkami:(
        • 25.10.11, 18:16
          Delikatnie przypominam, że Korczak twierdził, że jeśli matka ma zrzędzić cały dzień albo dać klapsa, to niech lepiej da tego klapsa. Jego teoria o poszanowaniu dziecka jest z jednej strony dużo głębsza, a z drugiej dużo mniej politycznie poprawna, niż osoby powołujące się na niego chcą przyjąć do wiadomości. Ja prawdę mówiąc nie potrafiłabym nikogo, na kim mi zależy, obdarzyć taką wolnością, jaką on postulował dla dziecka.
          --
          Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
          Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
    • 25.02.11, 12:38
      Też mam takie uparte i płaczliwe dziecko, jednak córka ma już 8 lat i przyznam, że jest ciężko ale opanowaliśmy z mężem pewne zachwania.
      - po pierwsze musisz zachować zawsze spokój, mimo że najchetniej wlałabyś dziecku w tyłek. W trudnych sytuacjach trzeba dziecku krótko, jasno i na temat mówić czego oczekujesz. Kiedy moja córka wpadała np. w histerię powtarzałam jej, że ją bardzo kocham ale nie ustąpię. Często przytulałam. Proponowałam inne rozwiazania, szłam na kompromis.
      -po drugie w domu muszą być zasady i regułu. Nie zawsze się ich przestrzega, bo są różne sytuacje, ale dzieci powinny je znać.
      My z córką przechodzimy różne boje. Czasami córka już od rana ma zły humor i jęczy z byle powodu. Staram się po prostu to olewać albo próbuję ją rozśmieszyć. Z małymi dziećmi jest trudniej, ale one w końcu też urosną.
      życzę powodzenia
    • 10.06.11, 09:16
      Gość portalu: kiki napisał(a):

      > Co robic,zeby nie bic? To wazne bardzo pytanie.
      > Prosze o rady
      A nie możesz odpuścić sobie mądrości TH i pójść w tym kierunku:
      dziekiedzieci.pl
      --
      JoShiMa

      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
      • 10.06.11, 09:17
        O mamo. Nie spojrzałam dokładnie na datę tego postu...
        --
        JoShiMa

        Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
    • Gość: martyna IP: *.183.168.186.dsl.dynamic.t-mobile.pl 29.08.11, 23:48
      Mój syn ma 5 lat i jeszcze nigdy nie dostal klapsa i nie ma znaczenia jak wy go nazywacie leciutki czy normalny, nie dostal i nie dostanie !! jak mozna uderzyc 8 miesięczne dziecko?? jak sie nie radzi z emocjami to albo sie leczy albo nie rodzi dzieci. Agresja rodzi agresje według mnie zaburza bezpieczenstwo dziecka. Madre mamusie mówią ze nie wolno bic a same biją
      • Gość: Syli IP: *.adsl.inetia.pl 29.09.11, 22:07
        Bzdury ! bzdury bzdury!!!!!!!! O spokojnym wychowaniu mówią tylko matki które tak naprawde nie mialy agresywnych szlonych dzieci, wiem co mowie mam corke ktora budzi sie z usmiechem lubi si eprzytulac i tak bylo z nia zawsze! nie mialam powodow zeby podniesc reke a nawet jesli zdazyly sie takie sytuacje to tego ie robilam bo nie mialam po co. Syn to jzu inna chistoria wchodzi na zlew otwiera okno a ma 2,5 roku wylewa wode gabka z wanny, whcodzi na krzesla sam chce nalac sobie picie przy czym zbija szklane rozlewa resztki soku, a jak przychodze z pracy to nawet siku sam nie pojdzie jak byl mniejszy gryzl potem plul a teraz jest aktorem jakich malo ..
        • 30.09.11, 17:23
          Dziewczyny, jechaniem po autorce posta nie pomożecie. Ona ma problem, to widac, i gadki w stylu "nie puściłabys wiąchy gliniarzowi" prowadzą zupełnie do niczego. Autorko, bo nicka nie pamiętam- posłuchaj rad pani psycholog i albo udaj się znów na terapię, albo spróbuj nad sobą najpierw samodzielnie popracować. Wiem, że napisanie tego co napisałaś tutaj, miało też pełnić rolę uciszacza wyrzutów sumienia, bo na pewno ktos napisze, nie płacz nad rozlanym mlekiem. Ale to tak nie działa :) Wydaje mi się jednak, że to bardzo dobrze , że się tu uzewnętrzniłaś, bo to znaczy, że szukasz pomocy i sama nie zgadzasz się na własne zachowanie. A to dobry znak :) Gorzej by było, gdybyś w biciu nie widziała nic złego. A tak- jak z alkoholizmem. Alkoholik sam musi zauważyć swoją chorobę, żeby się leczyć. I musi chcieć, A Ty chcesz coś zmienić, więc życzę powodzenia:)
          --
          Mam tak samo jak Tyyyyyyyyyyyyy ;)
    • 25.10.11, 15:26
      szokujace jest, jak propaganda "psychologow" wyprala kobietom mozgi. Setki pokolen wstecz i klapsy dzialaly, nagle okazuje sie, ze robia straszna krzywde?


      Jakas paranoja, dziecko musi czuc respekt przed rodzicami i wiedziec, ze kara zawsze jest. Nagle wszyscy tu postepowi sa tak, ze bez stresu chca dzieci wychowac :)
      • 25.10.11, 17:20
        > Jakas paranoja, dziecko musi czuc respekt przed rodzicami i wiedziec, ze kara z
        > awsze jest. Nagle wszyscy tu postepowi sa tak, ze bez stresu chca dzieci wychow
        > ac :)
        Widzisz pic polega na tym, że tzw. respekt czyli posłuszeństwo czy szacunek można osiągnąć nie traktując tyłka dziecka ręką - tylko się wysilić trzeba. To jest postęp. I zdradzę Ci tajemnicę: nie da się wychować dziecka bez stresu - a wychować dziecko bez klapsowania to niekiedy stres za stresem :P
        --
        Nie zatrudniaj fachowca - bądź
        bohaterem w swoim domu.
        • Gość: wyrodna IP: *.unitymediagroup.de 20.11.11, 14:52
          Bylam dzieckiem maltretowanym przez ojca a ze brat bral przyklad z ojca maltretowal mnie gdy ojca nie bylo. Dzis mam syna i corke. Nie trzeba byc psychologiem by wiedziec jak dzis sobie radze z negatywnymi emocjami :(
          • 22.11.11, 14:56
            To nie jest żadne wytłumaczenie. Ja nie raz chodziłam z odciśniętymi na tyłku śladami po pasku czy kablu albo na szyi miałam ślady od palców. Jak z emocjami sobie nie radziłam, to szukałam pomocy. Psychologiem tez nie trzeba być, żeby wiedziec że dziecko da sie wychowac bez bicia.
            --
            Nie zatrudniaj fachowca - bądź
            bohaterem w swoim domu.
    • 22.11.11, 13:00
      Wszyscy wspólczujmy babie która leje dziecko......... Niech walnie sama siebie jak ma takie słabe nerwy, bedzie lepiej dla wszystkich.
      Terapie, leczenia...... cholera jestes bestią i tak nalezy cie traktowac. To tylko dzieciak, irytujacy ale dzieciak, wyjdz do innego pokoju, walnij sie w łeb i nie zwracaj na niego uwagi.

      Powinnaś miec zakaz posiadania dzieci jak sobie nie radzisz z niesubordynacją i wrzaskami dwulatka. Nie zdziw się jak podrośnie i nie spodoba mu sie twoje zachowanie i chlaśnie cie w tyłek.

      Bierz jakies leki uspokokajające, kup stopery. Dla dobra dziecka.
      No i weź się w garsc!!!!
      • Gość: kiki IP: *.betanet.pl 26.11.11, 22:22
        temperatura, nie wszyscy mają dobry poczatek. Dzieciństwo niektórych to pasmo cierpienia, które skutkuje błedami. Czasem potrzeba całego życia, zeby się z nimi uporać.Twoja nieczułość w nazywaniu mnie bestią jest porażająca.
        • 27.11.11, 09:26
          Polecam metodę odwracania uwagi. Przy małych dzieciach bardzo dobrze sie sprawdza!
        • 16.12.11, 12:49
          Tak, tak.... Tłumacz sama siebie zamiast zająć się tym co jest ważne.
          NIC nie tłumaczy takiego zachowania w stosunku do małego dziecka. NIC.

          Moja nieczułość? hhehe dobre.
          Ja jestem nieczuła? To ty lejesz dziecko...i to jest porażające.
    • Gość: mama IP: *.1000lecie.pl 28.11.11, 12:15
      Wystarczy pomyśleć sobie " co to dziecko jest winne?!!" Jak dziecko ma być spokojne jak pani jest nerwowa. Sama jestem matką dwójki dzieci, aniołkami nie są ale jak mogłabym zbić dziecko, któremu dałam życie. Sama tracę cierpliwość ALE NIGDY NIE UDERZĘ DZIECKA!!! Ja rozmawiam z nimi, gdy syn miał dwa lata i denerwował się, głową walił w podłogę to podstawiałam mu poduszkę. W końcu przestał bo nie reagowałam na jego złość . Wykrzyczał się i przyszedł do mnie potem. To naprawdę działa!!!!. Mam nadzieję że opanuje się Pani !!!
      • 17.12.11, 22:28
        Uspokój się a Twoje dziecko też się uspokoi.
        Powodzenia!
        --
        Amelka
        [*]
        Ninka
        Krzyś
    • 13.05.14, 10:11
      Ja mam troszkę starszego synka ( 2l 7 m) który jednak bardzo jest podobny do Twojego i niestety co przyznaję z ogromnym wstydem zdarzyło się kilka razy w życiu że dałam mu klapsa choć zarzekałam się, że nigdy w życiu czegoś takiego nie zrobię.
      W przypadku swojego synka zauważyłam jedną najważniejszą rzecz. Trzeba dać mu czas. On prawie nigdy nie wykonuje moich poleceń ( chyba że uważa to za zabawę ) natychmiast natomiast jeśli go uprzedzę, wyjaśnię jak dlaczego i dam kilka minut na przetrawienie tego czego od niego oczekuję to w 9 przypadkach na 10 obywa się bez wrzasków i przymusu. Jeśli np. chcę żeby zjadł obiad a on się bawi to mówię o obiedzie, proponuję żeby pobawił sie jeszcze chwilę np żeby autka pojechały na parking i z reguły po kilku minutach on sam z siebie robi czego chcę. Podobnie na placu zabaw jeśli chcę już iść do domu, a synek nie chce to umawiamy się np. na trzy zjazdy ze zjeżdżalni które odliczam i on potem idzie, czasem potarguje się jeszcze ze mną o jeden czy dwa na co się zgadzam itd itp. Może to trochę wygląda na negocjacje z dzieckiem ale wg mnie on się dobrzez czuje z tym, że jednak coś razem ustalamy, coś od niego zależy a nie ja mu coś wiecznie narzucam i jest bardziej skłonny do współpracy. To jest trochę czasochłonne bo jednak na wszystko trzeba przewidzieć więcej czasu ale pod każdym względem się opłaca. I jeszcze jedno, a właściwie dwie sprawy. Po pierwsze na mojego synka dobrze działa tłumaczenie. On po prostu chce wiedzieć dlaczego tego czy tamtego od niego chcę, nie wystarcza mu że ma być tak czy siak bo mama tak powiedziała. A po drugie zostawiam mu maksimum swobody. Jeśli on czegoś chce albo nie chce a ja odwrotnie to zanim zacznę go do tego skłaniać przez chwilę zastanawiam się czy to naprawdę musi być tak jak ja chcę, czy czasem nie warto mu ustąpić.
      Poza tym dziecko dojrzewa. Mój synek dziś a te kilka miesięcy temu kiedy był w wieku Twojego to dwoje różnych dzieci także głowa do góry :-)
    • 16.05.14, 10:39
      pomyśl jakie potrzeby sygnalizuje Twoje dziecko
      zmiana pieluchy jest nudna
      ja syna stawiałam przy ubikacji
      kładłam na niej książkę
      i stał spokojnie przeglądając ją

      dziecko nie powie co chce
      za złym zachowaniem dziecka jest potrzeba której nie umie powiedzieć
      nawet starszym sie to zdarza
      mój 4 latek płacze 2 min po wyjściu z domu na hulajnodze że jest zmęczony - a chodzi o to że nie lubi jeździć na kostce bauma która jest na osiedlu

      bicie niczego nie nauczy, bo nie pomaga
      dziecko zmianę pieluchy skojarzy z bólem a nie z wygodną czystą pieluchą
      i zacznie robić tak by nie dostać klapsa/kary

      poczytaj porozumienie bez barier
      blog w swiecie zyrafy itp
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.