• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Toksyczna babcia Dodaj do ulubionych

  • 28.06.09, 22:33
    Bardzo prosze o pomoc jak postapic w waznej dla mnie sprawie. Jestem mama
    dwoch coreczek, 28 miesiecy i 2,5 miesiaca, mieszkam za granica, daleko od
    jednych i drugich dziadkow. Wkrotce wracam do pracy i moja mama zdeklarowala,
    ze przyjedzie na dwa miesiace pomoc przy dziewczynkach. Jest juz u nas od
    tygodnia i kazdego dnia bolesnie uswiadamiam sobie, ze jej metody wychowawcze
    znacznie odbiegaja od moich, a dla mojego meza cudzoziemca sa kompletnie nie
    do zaakceptowania. Mama calkiem niezle sprawdza sie przy mlodszej corce, z
    ktora moze robic co chce, natomiast ze starsza sa (moim zdaniem) problemy.
    Otoz mama ma w zwyczaju zwacac uwage i wychowywac krytykujac, przyklejajac
    latki albo zawstydzajac. Zwraca sie do corki np. "jestes klamczuszkiem" albo
    "be, zobacz jak brzydko wygladasz mowiac z pelnymi ustami." W zasadzie
    wszystko co mowi do malej jest w jakis sposob negatywne. Nie pozwala jej nic
    zrobic samej, nawet bawic sie nowa zabawka mowiac: "nie, nie, nie tak, babcia
    ci pokaze". Pare razy klapnela mala po rekach i po pupie, na co od razu i
    stanowczo zareagowalam. Corka jest typowa dwulatka, ma wlasne zdanie, testuje
    granice ale generalnie jest pogodnym, ukladnym i naprawde kochanym dzieckiem.
    Jestem dumna ze sposobu w jaki ja wychowujemy - akceptujaco i z szacunkiem ale
    jednoczesnie jasno wyznaczajac granice. A teraz bardzo boje sie, ze ciagle
    uwagi ze strony babci wplyna negatywnie na jej zachowanie, nie mowiac juz o
    samoocenie. Chcialabym porozmawiac o tym z mama, ale wiem, ze ona po prostu
    nie umie inaczej, nie zrozumie tego o co ja prosze. Z drugiej strony kontakty
    z babcia ograniczaja sie do kilku tygodni w roku, czy warto wiec kruszyc
    kopie? Nie chcialam aby mala zrazila sie do babci, bo mama pomimo calej swojej
    wychowawczej nieudolnosci ma dobre intencje i naprawde kocha dziewczynki.
    Pochodzi po prostu z innej epoki, z innego miejsca. Wiec jak? Warto
    porozmawiac czy odpuscic?
    --
    Life is what happens to you while you're busy making other plans.
    ~John Lennon
    Zaawansowany formularz
    • 28.06.09, 22:40
      Warto kruszyć kopie. Gdyby te kontakty trwały parę tygodni, ale z
      przerwami, gdyby były w Twojej obecnosci - to rzeczywiscie trudno.
      Ale dwa miesiące dla tak małego dziecka to bardzo dużo - wystarczy,
      aby zniszczyć pewność siebie.
      Z drugiej strony zastanow sie, jakie masz wspomnienia z dziecinstwa.
      Jesli mimo wszystko dobre - to moze nie bedzie tak źle. jesli nie
      najlepsze - nie zostawiaj corki babci.
      Poza tym babcia jest archaiczna, nawet jak na swój wiek -
      podejrzewam, ze nie moze być duzo starsza ode mnie, a juz wowczas,
      gdy 26 lat temu wychowywalam pierwsze dziecko, takie metody byly
      piętnowane.
      --
      Mops i kot

      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
      • 29.06.09, 16:13
        Dziekuje, verdana, bardzo cenie Twoje opinie na tym forum. I chyba tez w gruncie
        rzeczy mysle, ze nie mozna tej sprawy tak po prostu zostawic.
        Wlasnego dziecinstwa nie wspominam chyba ani zle ani dobrze. Mam o wiele rzeczy
        pretensje do rodzicow - bylam regularnie karana biciem, czesto ignorowana. Niby
        na zewnatrz normalny dom, a jednak ojciec ma od wielu lat problemy z alkoholem,
        atmosfera byla czesto mocno napieta. Matka, jak juz pisalam, nadmiernie
        krytyczna, nerwowa. Z domu wynioslam problemy z samoocena, niskie poczucie
        wlasnej wartosci, brak zaufania do ludzi, trudnosci w kontaktach. Ale
        przyczynilo sie do tego wiele spraw, z pewnoscia nie tylko docinki matki. Teraz
        bardzo sie staram aby moje dzieci uniknely tej "schedy" i dlatego martwie sie
        tymi kontaktami z babcia. Wiem, ze unikanie tej rozmowy prowadzi jedynie do
        frustracji i to u obu stron - ja jestem zla kiedy slysze negatywne komentarze, a
        matka to widzi. Z drugiej strony nie za bardzo wiem jak zabrac sie do takiej
        rozmowy, zeby nie oskarzac i nie oceniac. Moze jakies sugestie?
        --
        Life is what happens to you while you're busy making other plans.
        ~John Lennon
        • 29.06.09, 19:31
          Reninko, a moze podsun jej cos do przeczytania na ten temat. Z wlasnego doswiadczenia z tesciowa, ktora wczoraj odleciala do Polski, wiem ze gadanie niewiele daje. Starsze osoby ciezko przekonac do swoich racji i latwo urazic. Musialam wiec wyszukiwac po kazdej rozmowie informacji na internecie na poparcie swoich racji.
          Powodzenia
          --
          When children are punished they resolve to be more careful, not more obedient or responsible
          • 29.06.09, 19:42
            asiu, no wlasnie, obawiam sie, ze gadanie niewiele da i tylko mama sie obrazi
            (bo pewnie sie obrazi). mozesz blizej podzielic sie swoimi doswiadczeniami z
            tesciowa? co jej dalas do czytania? mam wiele pozycji o wychowaniu ale wszystko
            jest po angielsku.
            --
            Life is what happens to you while you're busy making other plans.
            ~John Lennon
            • 30.06.09, 03:14
              Renatko, z moja tesciowa nie bylo tak zle, ona jest kochana, ma tylko troche starodawne poglady na wychowanie i odzywianie, wiec nie mialam az tak duzego problemu jak Ty. Moja tesciowa, mimo ze sie ze mna w niektorych sprawach nie zgadzala, szanowala nasze zdanie i starala sie bardzo traktowac Kajtka tak jak my, nie obruszala sie jak jej zwracalam uwage, a przynajmniej nie okazywala tego.
              Ciezko ja bylo przekonac o slusznosci niektorych pogladow i wtedy ratowalam sie internetem.
              Poszukaj ebook'ow w sieci, na pewno jest ich sporo. Malam "Toksycznych rodzicow", bylby idealny,ale mi twardy dysk wymiotlo i staracilam wszystkie dokumenty i bookmarks :(
              --
              When children are punished they resolve to be more careful, not more obedient or responsible
    • 30.06.09, 13:32
      Witam,
      Jednak zachęcałam do otwartej rozmowy z mamą, rozmowy, co nie znaczy krytyki.
      Warto stworzyć dobrą atmosferę do porozmawiania o wartościach w wychowaniu,
      wymiany myśli i stanowisk i wyraźnego zaznaczenia swojego stanowiska, ale nie w
      kontrze do Pani mamy, ale w perspektywie Pani wizji wychowania dzieci. Nie
      gwarantuje to oczywiście zmiany zachowania Pani mamy, ale otwiera drogę do
      dyskusji i pokazuje Pani mamie z czym Pani się nie zgadza w wychowaniu. Pyta
      Pani czy warto "kruszyć kopie", przede wszystkim warto dbać o dobre relacje
      zarówno tą pomiędzy Pani mamą a Pani córką (jedną i drugą) jak pomiędzy Panią a
      Pani mamą, czy wreszcie pomiędzy Pani mamą a Pani mężem, a to wymaga i
      delikatności, i stanowczości, a przede wszystkim odwagi w podejmowaniu różnych
      tematów - jak rozumiem, w dążeniu do bliskości. W takiej perspektywie być może
      łatwiej będzie mamie przyjąć różne Pani sugestie, ale być może i Pani zdecyduje
      się przyjąć pewne sugestie mamy. Zastanawiam się też na ile czasem te komunikaty
      wypowiadane do Pani córki nie są adresowane do Pani.
      Pozdrawiam A.Z.
      • 01.07.09, 18:23
        Otwarte rozmowy, ktore nie zostana przez babcie przyjete jako
        krytyka, zdarzaja się tylko w podrecznikach dla młodych rodziców i
        dzielach pt "Jak byc asertywnym". W codziennym zyciu tak nie bywa -
        babcia się na pewno oburzy i obrazi. Bowiem babcia jest osobą
        myslącą i jako taka wie, ze jesli przedstawia się jej "własna linie
        wychowania dziecka", ktora nie zgadza się z jej metodami, to jest to
        krytyka jej zachować, chcocbysmy rozpływaly się w usmiechach i
        zapewniały,że jest najlepsza babcią świata.
        To nie oznacza, ze rozmawiac nie trzeba - trzeba - z tym, ze bez
        nastawienia na "dialog", bo ani chybi wypadnie konfrontacja. Tyle,
        ze lepsza jedna awantura czy chwilowa obraza babci, albo obu stron
        niż niezgoda na jej metody i siedzenie cicho - bo takie tlące się
        pretensje są gorsze niz jednorazowe pieklo na ziemi.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • 02.07.09, 16:58
          > Otwarte rozmowy, ktore nie zostana przez babcie przyjete jako
          > krytyka, zdarzaja się tylko w podrecznikach dla młodych rodziców i
          > dzielach pt "Jak byc asertywnym".
          No wlasnie. Rozpoczelam cykl rozmow z mama i jak do tej pory efekty sa raczej
          mizerne. Staram sie bowiem byc superdyplomatyczna i operowac ogolnikami. A
          babcia z moja filozofia sie zgadza :) Przynajmniej w teorii. I klops.
          Za rada Asi zamowilam z biblioteki ksiazke "Jak mowic zeby dzieci nas sluchaly"
          - troche moim zdaniem infantylna ale podaje bardzo konkretne przyklady, wiec
          moze babcia sie czegos nauczy. Jesli nie, przyjdzie czas na bolesna rozmowe...
          Dziekuje za wszystkie porady.
          --
          Life is what happens to you while you're busy making other plans.
          ~John Lennon
          • 03.07.09, 11:50
            Witam,
            Jak pisałam o rozmowie to w takim kontekście, że nauczać i
            przekazywać instrukcje można bardziej w relacji rodzic opiekunka a
            nie rodzic babcia. W tej relacji ja osobiście bardziej widzę
            możliwość rozmowy o własnych przekonaniach i co za tym stoi i
            pokazywania swojej wizji wychowania i wartości w wychowaniu.
            Natomiast nie w formie ogólników czy superdyplomacji a w formie
            konkretnych zdarzeń i zachowań. Ale zazwyczaj każda relacja w której
            z założenia jedna strona ma się czegoś nauczyć , bo robi źle a druga
            wie lepiej powoduje konflikt. To jak babcia przyjmie Pani słowa
            zależy od niej i czasem tak jest że cokolwiek jest interrpretowane
            jako krytyka, natomiast ważne jest nastawienie Pani, to czy Pani
            widzi jakieś wartości wprowadzane przez Pani mamę. Czy jest Pani w
            stanie też od niej coś przyjąć w wychowaniu Pani dzieci i co?
            Pozdrawiam A.Z.
            • 06.07.09, 21:34
              wiem co to znaczy. i teraz prawde powiem ze szczerze załuje ze moja mama
              pilnowała mojego synka ,rozmawiałam tysiace razy ,błagałam potem były juz
              kłutnie,dobrze ze zaszłam w ciaze i miałam wczesniejsze wychodne i pozniej
              macierzynski. moja mama notorycznie kupowała synkowi codziennie po powrocie ze
              szkoly chrupki gumy cukierki i cole,nie musze moiwc ze szlak mnie trafia bo mam
              obsesje na punkie zabków małego,owszem wszytko jest dla dzieci ale czasem ,nie
              codziennie.karmiła mojego synka 4lata ubierała go i zakładała buty(mały ma na
              rzepy zeby łatwiej mu było)prosiłam tysiace razy ze to nie jest dlaniego dobrze
              musi sie nauczyc teraz mikus ma 5 lat chodzi do szkoły(uk) i co ?kilka razy mały
              sie mi rzucił na ziemie bo on chce cos słodkiego oczywiscie teraz mam spokój bo
              nie brałam pieniedzy i tłumaczyłam ze nie mam ich bo trzeba kupic chlebek
              itp.prosze nie myslec ze szkoda mi pieniedzy dla dziecka -nie oddałambym mu
              wszystko ,ale sa takie chwile ze ja nie mam kasy i co wtedy?moja mama nie
              widziała powodu bo przeciez funta zawsze mam .moja mama po powrocie ze szkoły
              właczała bajki lub komputer i małego karmiła.teraz mały je sam oglada bajki od
              czasu do czasu .czasem nie da rady dogadac sie z mama ,mam nadzieje ze ztwoja
              bedzie lepiej:)
              --
              kocham cie Mikolajku lat 5 ,,,,Maksiu dla ciebie maksymilianmikolajzapasnik.pamietajmy.com.pl/index.php
              • Gość: mat.an IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.09, 01:04
                A ja się tak zastanawiam, dlaczego, znając swą mamę, wiedząc o tym, że jest
                nerwowa, nadmiernie krytyczna, i pewnie zmęczona życiem, wmanewrowałaś Ją, lub
                też pozwoliłaś Jej wmanewrować się w opiekę nad Twoimi dziećmi. Opieka nad
                dziećmi, to ciężka, wymagająca praca. Czasem bywa tak, że babcia nie ma do tego
                predyspozycji i chyba trzeba się dobrze zastanowić, nim skorzysta się z takiej
                pomocy.
                A co do rozmowy z mamą, to myślę, że niewiele da. Rodzice rzadko poddają się
                woli swych dzieci i na ich życzenie zmieniają sposób bycia. Szukaj opiekunki
                • 14.07.09, 15:52
                  > A ja się tak zastanawiam, dlaczego, znając swą mamę, wiedząc o tym, że jest
                  > nerwowa, nadmiernie krytyczna, i pewnie zmęczona życiem, wmanewrowałaś Ją, lub
                  > też pozwoliłaś Jej wmanewrować się w opiekę nad Twoimi dziećmi.

                  Pozwolilam sie wmanewrowac z poczucia winy, ze wyprowadzilam sie tysiace
                  kilometrow od domu, nie przyjezdzam, a babcia ma okazje ogladac wnuczki raz do
                  roku i ciagle powtarza jak to panie lecace z nia w samolocie zostaja na 6
                  miesiecy. Czy powinnam miec poczucie winy z tego powodu? Pewnie nie, ale mam.
                  --
                  Life is what happens to you while you're busy making other plans.
                  ~John Lennon
    • 12.07.09, 05:59
      > Otwarte rozmowy, ktore nie zostana przez babcie przyjete jako
      > krytyka, zdarzaja się tylko w podrecznikach dla młodych rodziców i
      > dzielach pt "Jak byc asertywnym".
      Asertywnosc to wielka sztuka, bardzo trudno jest rozmawiac tak aby
      inna osoba kupila i zaakceptowala nasz punkt widzenia ale jest to
      mozliwe.
      Jaki masz wybor, albo uda ci sie przekonac mame albo zrazisz ja do
      siebie i automatyczne sama zrazisz sie do mamy. Ta negatywna relacja
      pomiedzy wami moze trwac wiele lat i miec olbrzymi wplyw na twoje
      jak i mamy samopoczucie.
      Serdeczne pozdrowienia.



  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.