Dodaj do ulubionych

[LWW] Chory gołąb - LUBLIN

03.12.10, 19:21
Dziś wracając z zajęć znalazłam pod klatką gołębia. Zaniepokoiło mnie, że na mój widok nawet się nie ruszył. Po oględzinach okazało się, że gołąb tylko skacze, poza tym dziwnie macha głową. Latać nie lata, nawet nie podfruwa.
Poszłam szybko do domu i obdzwoniłam pół Lublina w poszukiwaniu pomocy. Stanęło na tym, że ze schroniska odesłali mnie do zakładu weterynarii Uniwersytetu Przyrodniczego, który jak mnie poinformowano ma podpisaną umowę z Urzędem Miasta i ma obowiązek leczyć za darmo chore ptaki z Lublina.
Po wykonaniu wielu telefonów wreszcie odnalazłam osobę, która zajmuje się ptakami i spytałam się czy gołębia mogę przywieźć, na co pan powiedział "Może pani, ale ja i tak go uśpię, bo nie mam czasu się nim zajmować". tadam, opad rąk. Nie mam serca zawieść go na uśpienie.
Zjadł pół kromki chleba i kilka pestek dyni (wiem, że chleb nie jest najlepszy, ale nic innego nie mialam). Na dodatek jutro muszę wyjechać na weekend.
Co ja mam z tym gołębiem zrobić? Wsadzić go w jakieś pudełko i zostawić w przedsionku do klatki schodowej z zapasem ziaren? Czy zostawić go na pastwę losu? Nie mam niestety komu zlecić nad nim opieki.
Edytor zaawansowany
  • agafka88 03.12.10, 19:23
    powinno być zawieŹć, przepraszam.
  • thorrey 03.12.10, 19:43
    Agafko, tutaj Marisella miała podobny problem:
    forum.gazeta.pl/forum/w,86228,116903944,116903944,Jeszcze_tego_brakowalo_czyli_co_zrobic_z_GOLEBIEM_.html
    Podaję link, bo tam były wszystkie porady. Jesli Twój gołąb coś zjadł to znaczy, że nie jest z nim tak źle. Zdaje się, że dziewczyny radziły, iż można go zostawić właśnie w czymś typu kartonowe pudło, tylko że z dostępem do wody.
    --
    If you sit by a river for long enough, you will see the body of your enemy float by.
    No good deed ever goes unpunished.
  • agafka88 03.12.10, 19:52
    Dzięki, już lecę czytać.
    Ale ze mnie moderatorka, wyszukiwarka się kłania ;)
  • felisdomestica 03.12.10, 20:43
    Zadzwoń do warszawskiego azylu dla ptaków. Za daleko żeby go wieźć, ale mogą udzielić informacji, jak ptakowi pomóc. (tel. 022-670-22-07). jest po godzxinach, ale może ktoś z opiekunów lub wolontariuszy jeszcze będzie.

    A co do pana który nie ma czasu się zajmować, możesz go postraszyć ustawą, która zezwala usypiać tylko zwierzęta terminalnie chore i zążądać na piśmie diagnozy. Zakład który podpisał umowę z urzędem miasta ma psi obowiązek zająć się zwierzęciem. Jeśli nie ma czasu, to znaczy że nie spełnia warunków umowy. Jeśli ci się będzie chciało, napisz pismo ze skargą do odpowiedniego urzędu, w którym opiszesz sytuację. Dostaną ochrzanm następnym razem się zastanowią odmawiając. Bardzo cię namawiam, warto, urzędy nie mogą skarg tak kompletnie ignorować.

    Karmienie ptaków to trudna sprawa, Kruszewicz polecał zawsze jakąś mamałygę z mączki kukurydzianej, jakiegoś serka i gotowanego jajka.
  • agafka88 03.12.10, 21:37
    felisdomestica napisała:

    > Zadzwoń do warszawskiego azylu dla ptaków. Za daleko żeby go wieźć, ale mogą ud
    > zielić informacji, jak ptakowi pomóc. (tel. 022-670-22-07). jest po godzxinach,
    > ale może ktoś z opiekunów lub wolontariuszy jeszcze będzie.

    Dziękuję, zaraz biorę telefon i dzwonię.
    >
    > A co do pana który nie ma czasu się zajmować, możesz go postraszyć ustawą, któr
    > a zezwala usypiać tylko zwierzęta terminalnie chore i zążądać na piśmie diagnoz
    > y. Zakład który podpisał umowę z urzędem miasta ma psi obowiązek zająć się zwie
    > rzęciem. Jeśli nie ma czasu, to znaczy że nie spełnia warunków umowy.

    Ptaka znalazłam niestety dziś po 15stej, gdyby to był normalny dzień, to dzwoniłabym do urzędu miasta. Nie wiedziałam o takim zapisie, poszukam odpowiedniej ustawy, żebym wiedziała czym się podeprzeć.
    Jeśli ci
    > się będzie chciało, napisz pismo ze skargą do odpowiedniego urzędu, w którym op
    > iszesz sytuację. Dostaną ochrzanm następnym razem się zastanowią odmawiając. Ba
    > rdzo cię namawiam, warto, urzędy nie mogą skarg tak kompletnie ignorować.

    Co do skargi, to napiszę, bo jestem zdania, że jeżeli obywatele nie będą reagować na takie zachowania, to nic się nie zmieni. Poza tym stwierdziłam, że jednak jutro opóźnię trochę wyjazd i zrobię jeszcze podejście do tej lecznicy, już będę przygotowana na zachowanie tego pracownika, a może jeszcze się uda i znajdzie się ktoś bardziej profesjonalny. Tym bardziej, że w podlinkowanym wątku któraś z dziewczyn pisała, że w tamtej lecznicy wyleczyli gołębia ze złamanym skrzydłem.

    Przed chwilą poszłam odwiedzić gołębia, spał w tym samym miejscu, na kromce chleba, którą mu dałam. Stwierdziłam, że jeżeli zamarznie przez noc, to będę miała wyrzuty sumienia i złapałam go w pudełko. Śpi sobie teraz w pudełku na klatce schodowej, nie ma siły nawet z niego wyskoczyć. Jak nabrudzi, to posprzątam, trudno. Dałam mu ryżu i wody, niestety jak na razie nic nie zjadł, może najadł się chlebem (mam nadzieję, że to jednak on zjadł).
  • nomina 03.12.10, 22:01
    Agafko, pamiętam z tamtego wątku, że gołębia nie należy dotykać gołymi rękami, zaopatrz się w jednorazowe rękawiczki.
    --
    Nie używam e-maila Gazetowego. Proszę o kontakt poprzez stronę karolinasykulska.pl
  • agafka88 04.12.10, 01:37
    nomina napisał(a):

    > Agafko, pamiętam z tamtego wątku, że gołębia nie należy dotykać gołymi rękami,
    > zaopatrz się w jednorazowe rękawiczki.

    nie dotykałam go bez rękawiczek. Jednak wolę uważać.
  • fanaberia.fanaberia 03.12.10, 22:10
    > Stwierdziłam, że jeżeli zamarznie przez noc, to będę miała
    > wyrzuty sumienia i złapałam go w pudełko. Śpi sobie teraz w pudełku na klatce
    > schodowej, nie ma siły nawet z niego wyskoczyć

    Weź pod uwagę, że ptak zgodnie ze swoją naturą może obudzić się o bladym świcie. A jak przez noc nabierze sił (może był tylko wychłodzony i głodny albo oszołomiony po zderzeniu z szybą), to zechce latać i wtedy może sobie zrobić krzywdę, jeśli będzie w pomieszczeniu. Dodatkowo zabrudzi wszystko wokół. Dlatego trzeba pomyśleć o jakimś humanitarnym unieruchomieniu.
    Przy mniejszych ptakach bardzo dobrze jako tymczasowa klatka sprawdza się kosz typu biurowego - taki z siatki. Nie wiem jednak, czy dla gołębia nie byłby za ciasny. Może po prostu karton z otworami wpuszczającymi światło i powietrze?

    Do jedzenia możesz dać słonecznik, pestki dyni równie dobre, ale przydałoby się je trochę rozdrobnić. Doraźnie chleb nie zrobi pacjentowi krzywdy. Daj też wodę do picia na jakimś spodeczku. No i pamiętaj o dokładnym myciu (a najlepiej i odkażeniu) rąk, ale to porada z gatunku oczywistych oczywistości.

    O panu usypiaczu nie będę się wypowiadać, bo musiałabym mocno niekulturalnie.

    Powodzenia, niech się Twojej znajdzie poszczęści, mocno trzymam kciuki.

    --
    Pomóż Amelce wyzdrowieć.
    Zagrasz ze mną?
  • agafka88 04.12.10, 01:46
    fanaberia.fanaberia napisała:

    > Weź pod uwagę, że ptak zgodnie ze swoją naturą może obudzić się o bladym świcie
    > . A jak przez noc nabierze sił (może był tylko wychłodzony i głodny albo oszoło
    > miony po zderzeniu z szybą), to zechce latać i wtedy może sobie zrobić krzywdę,
    > jeśli będzie w pomieszczeniu. Dodatkowo zabrudzi wszystko wokół. Dlatego trzeb
    > a pomyśleć o jakimś humanitarnym unieruchomieniu.

    Dzięki za tą poradę, po szczerze mówiąc nie pomyślałam o tym, że sam sobie może zrobić krzywdę. Jutro rano próba generalna - spróbuję go wypuścić, może wyfrunie. Mam przynajmniej taką nadzieję. Ogólnie na chorowitka nie wygląda - jest nieźle spasiony, pióra też ładnie wyglądają, miejmy nadzieję, że to chwilowe kłopoty.
    >
    > O panu usypiaczu nie będę się wypowiadać, bo musiałabym mocno niekulturalnie.

    Ja to już się boję tych "weterynarzy" odwiedzać. Pamiętam jak na pierwszym roku znalazłam kilkutygodniowe kotki, które straciły mamę w trakcie ulewy. Kiedy okazało się, że kocica nie wróci, zabrałam koty spod bloku do siebie, pierwsze co poszłam do weterynarza, żeby sprawdził, czy wszystko z nimi jest w porządku i zapytać się, czy mogę wywiesić ogłoszenie adopcyjne. Pan weterynarz stwierdził, że jestem za dobra, że szkoda wydawać pieniędzy i że widocznie tak chciała matka natura i że koty powinnam zostawić na pastwę losu. Szkoda gadać.
    >
    > Powodzenia, niech się Twojej znajdzie poszczęści, mocno trzymam kciuki.

    Dzięki, taką mam nadzieję :)
  • koza-1985 05.12.10, 18:49
    trudna sprawa , ja sama w takich sytuacjach mam problemy z niereagowaniem zbyt uczuciowo.
    co do całej sytuacji z lekarzami i innymi ludzmi, wszystko zależy na kogo się trafi. gołąb w dużym mieście ma podobny status jak szczur, jest wektorem niektórych chorób, potrafi wyrządzać szkody, i stąd bierze się niechęć. ja także ich nie lubię bo odkąd mieszkam na poddaszu codziennie zatruwają mi życie ;) na szczęście dawno takiego wymagającego pomocy nie widziałam, więc nie mam dylematów.dwukrotnie usiłowałam gołębia ratować- bezskutecznie;/
    organizacje takie jak np schroniska dla zwierząt często nie mają warunków, by ptaka przyjąć, choć pamiętam jak kilka lat temu w schronisku dla psów i kotów przez kilka dni mieszkała koza z koźlęciem;)
    W mojej głowie w takich sytuacjach włącza mi się myślenie kozy która chce uratować cały świat i zdrowy rozsądek dyktowany biologicznym wykształceniem i to niestety nie współgra ze sobą.

    Agafko lekarz który mówił że nie warto usiłować ratować kocich osesków zrobił źle, powinien dać Ci wsparcie i powiedzieć jak możesz usiłować je ratować, ale powinien równocześnie powiedzieć że będzie to bardzo trudne.

    mam nadzieję że gołąb jutro odleci ;)





    --
    pomóż Igorkowi

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka