Jak nauczyć się malować? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Tylko proszę, nie śmiejcie się ze mnie :P

    Skończyłam już jakiś czas temu 21 lat i mnie jakoś tak tknęło dziwnie, że nie umiem się malować. To może wydawać się zabawne, bo kto by się tym przejmował, ale jakoś tak mi głupio przed samą sobą, jak widzę moją współlokatorkę, która dobrze zrobionym makijażem daje sobie +20 do urody. A ja tak nie potrafię! Umiem sobie tylko rzęsy tuszem pociągnąć, ewentualnie cienie nałożyć (ale dobrać samodzielnie to już nie bardzo).

    I mój problem polega na tym, że nawet nie wiem, od czego zacząć :) Jakie kosmetyki powinnam mieć? Jak je dobierać? Po czym poznać, że są ok? Ile pieniędzy przyszykować? Czy w ogóle są jakieś uniwersalne rady dla każdego w kwestii makijażu? Tzn domyślam się, że "swoje" kolory muszę dobrać pod siebie, ale pewnie są jakieś ogólne zasady :P

    Pomóżcie, ja też chcę ładnie wyglądać, proszę *_*
    • Taak i najlepiej z poradą "co zrobić aby kredka nie spływała z powieki w 3 minuty po nałożeniu i w ogóle to jak ją zrobić PROSTO"? :D
      Więc podłączam się do pytania:)
      --
      elftherinii@yahoo.com
      • I ja sie podlaczam, z dodatkowym pytaniem "jak pomalowac oczy cieniem, zeby nie wygladac jak mis panda"?
        Jak milo, ze nie tylko ja mam dwie lewe rece... Aczkolwiek powoli zblizam sie do trzydziestki, warto by juz bylo umiec sie malowac. Dobrze, ze jeszcze mnie czasem biora za studentke, ale niedlugo juz sie nie wymigam :o)
        • 15.02.11, 21:19
          Cienie się rozciera po nałożeniu.
          Można gąbeczką - ja je rozcieram po prostu palcem.

          --
          Profesjonalna bra-fitterka maheda.eu
          Czy POTRAFISZ założyć stanik?
        • Ja do cieni używam pędzla, ale musi być miękki i półokrągły na końcu. Zamiast kredki do powiek stosuję (raczej wieczorynkową porą) eyeliner, ale jego nakładanie to już wyższa szkoła jazdy.
          --
          Nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy.
          • A ja właśnie polecam eyeliner. Tylko trzeba mieć szczęście i trafić na odpowiedni dla siebie pędzelek. Dolną powiekę jeszcze pomaluję kredką, górną tylko eyelinerem. Dla mnie optymalny pędzelek nie może być za wąski a po przyłożeniu do skóry musi się rozpłaszczyć, ale jednocześnie nie rozcapierzając się na końcu. Mój sposób na naukę malowania eyelinerem - kładłam się na brzuchu z lusterkiem przed twarzą i zapierałam łokieć przed sobą - ręka była unieruchomiona i nie zaczynała drgać kiedy zbliżałam ją do oka. Po wyćwiczeniu i zaufaniu swoim możliwościom maluję już w powietrzu ;)
      • Przede wszystkim miec dobra kredke (polecam Avon Maxxshock - chyba tak sie nazywa;) ), po drugie, trzeba przygotowac powieke - podejrzewam, ze Ci sie tlusci w ciagu dnia? Znajdz cien do powiek w kolorze zblizonym do swojej skory (dla mnie to np. brule z MACa) i przed narysowaniem kreski naloz go na powieke - wyrowna koloryt i sprawi, ze kreska bedzie trzymac sie dluzej.
        Co do prostej kreski - zrobienie takiej ulatwia znalezienie punktu podparcia dla lokcia przy rysowaniu np. biurko.
    • Polecam po pierwsze zakup w miare dobrych pedzli (np. Maestro, mozna kupic na miejscu w Lbl albo przez internet) i filmiki na youtube. Nigdy sie specjalnie nie malowalam, a kiedys przypadkiem kliknelam w filmik Izabelle25D i wsiaklam:) dzisiaj robie za makijazystke calej rodziny i wszystkich kolezanek. Nie trzeba wydawac fortuny, zeby dobrze sie malowac, wystarcza wyselekcjonowane produkty.
      Na YT polecam kanaly anglojenzyczne: Lisa Eldridge (makijazystka gwiazd, naprawde DIAMENT na youtube), Wayne Goss - Gossmakeupartist, czy siostry Nick i Sam - Pixiwoo. Poogladaj, zastanow sie co Ci pasuje, co nie i testuj na sobie:) tylko ostrzegam - wciaga!
    • Ja się też późno uczyłam malować i mnie osobiście pomogły różnego rodzaju bezpłatne makijaże w Sephorach i inszych drogeriach. Panie mnie malowały, pisały na karteczkach czym, ja sobie w domu sprawdzałam, jak to wszystko się na mnie trzyma, co mi się podoba, a co nie, a potem kupowałam już konkretny kosmetyk. Może tak spróbuj?

      Z uniwersalnych rzeczy warto mieć podkład pod cienie np Artdeco, żeby cienie się nie osypywały. Dobry korektor - do maskowania przebarwień czy cieni pod oczami, jeżeli je masz. Dobry puder - matujący, rozjaśniający - to już zależy, jaką masz cerę i czy trzeba Ci zmatowienia, rozjaśnienia czy jeszcze czegoś innego. Dobry tusz, żeby się nie osypywał i nie kruszył.
      Ja akurat mimo że czarną kredkę do oczu wielbię i bez niej się nie ruszam, nie uważam, żeby kredka była obowiązkowa, bo są osoby, które po prostu nie potrafią się nią malować, zwłaszcza na początku.

      Na wizażu jest mnóstwo rad na temat makijażu, malowania itp, jest nawet specjalne podforum, na którym możesz zamieszczać swoje foty i dziewczyny doradzą, jak się malować i co do Ciebie pasuje :)
      --
      cryptofdarkness.blogspot.com/ Książki na sprzedaż profile.imageshack.us/user/yaga7/
      • Heh, właśnie miałam polecić fantastyczną bazę Artdeco ;)
        Ja kreskę rysuję cieniem do powiek - nie jest mega wyraźna, ale taką właśnie chcę - trochę roztartą. No i trzeba mieć precyzyjną pacynkę do cieni, tu polecam Inglota.

        A tak w ogóle to nie wstydź się i wrzucaj foty na metakobietę - popatrzymy i doradzimy indywidualnie ;)
        --
        74,77/99,100 = 70FF/75E
        • A wiesz, chciałam już wrzucić dawno, dawno temu, ale, kurka wodna, jestem najbardziej leniwym stworzeniem świata (ja z tych, co siedzą z pełnym pęcherzem, bo nie chce się do toalety iść) i nie mogłam się zmotywować, co by dokonać tych kilku kliknięć.

          Ale obiecuję się zmotywować! Najwyżej TŻ mnie zamorduje, że siedzę przed kompem, zamiast z nim obcować w nasze wyczekane ferie :P
      • Rozumiem, że powinnam czekać na okazję co do bezpłatnego makijażu :) Na pewno spróbuję, gdy będę z powrotem w Łodzi.

        No mam cienie pod oczami czasem, przebarwień raczej nie. Ogólnie buzię mam całkiem gładką, trochę zaskórniaków ino, ale szczęśliwie nie muszę specjalnie nic maskować. Nie umiem natomiast określić, jaką mam cerę :( Prawdę mówiąc, dupa wołowa ze mnie straszna, jeśli chodzi o pielęgnację buzi, bo tylko ją myję, a wyczytałam ostatnio, że dobry podkład czy cuś właśnie chroni skórę, a w ogóle to dobrze byłoby zainwestować w krem. Nieco mnie to przeraża.

        No z tym tuszem to też mam problem, bo trudno mi powiedzieć, jaki to jest dobry. Nie chcę się sugerować reklamami :P Chyba, że faktycznie można ;)

        Co do kredki - ja używam czasem eyelinera i nie wiem, czy lepsze (używam eyelinera, bo nauczyłam się nim malować proste kreski, gdy podkradałam go siostrze :D). Nie mam problemu z namalowaniem prostej, cienkiej kreski, nie trzęsą mi się ręce ani nic, ogólnie myślę, że jakby ktoś mi od technicznej strony wyjaśnił sposoby wykonywania makijażu, to nie miałabym problemu z odtworzeniem odpowiednich czynności.

        Co do wizażu - przekopywałam się przez niego w kwestii włosów i przeraża mnie myśl, że miałabym to robić jeszcze raz :D
        • Jak nie musisz nic maskować, to jakiś wielofunkcyjny puder, rozświetlający czy coś w tym guście powinien być fajny.

          Co do tuszu - to trzeba sprawdzić na sobie. Miałam nie raz zachwalany tusz, który dla mnie był niedobry, i nie raz miałam tusz, który nikomu nie podszedł, a dla mnie był super.

          Jak używasz eyelinera, to jesteś niezła :)) Ja przez bardzo długi okres czasu nie mogłam się do niego przekonać.

          Nie musisz się przekopywać przez cały wizaż. Jest podforum Moje Makijaże i tam jest sporo. Dziewczyny zamieszczają też tutoriale, jak krok po kroku wykonać jakiś makijaż, z opisem stosowanych kosmetyków, więc skoro z eyelinerem nie masz problemu, nie powinnaś mieć też problemu z przejściem takiego tutoriala :))
          --
          cryptofdarkness.blogspot.com/ Książki na sprzedaż profile.imageshack.us/user/yaga7/
          • A ja nie wiedziałam, że malowanie eyelinerem jest trudne :P Pewnie jakbym wiedziała, to bym nie umiała :D Potrafię bez problemu namalować cienką kreskę, ale ja ogólnie z tych, co zwykle mają pewne i precyzyjne ruchy rąk :) Przy czym początki były trudne. Kiedyś zjechał mi do oka i trochę wpłynęło pod soczewkę, a ja się zastanawiałam, czemu źrenica mi się rozpływa.

            Ja się wizażu trochę boję jednak :P
        • Ja przez wizaz sie nie przekopalam, choc probowalam, duzo efektywniej wychodzi ogladajac instruktaze.

          Makijaze w Sephorach/Douglasach - mam mieszane uczucia, Panie kilka razy zrobily ze mnie pande, polecaly mi podklad niedopasowany do skory, no i ceny produktow czasem zabojcze. Natomiast kilka razy zrobily mnie na bostwo:) takze zalezy na kogo sie trafi.

          Na cienie pod oczami sugeruje korektor pod oczy o lekkiej formule. Z tanszych dobrej jakosci ma Maybelline i Golden Rose, z drozszych polecam Clinic Airbrush Concealer. Tylko wazne, zeby nie dobrac zbyt jasnego, bo mozna wygladac jak Edyta Gorniak.

          Podklad - musisz dobrac podklad do Twojego rodzaju skory (tlusta, mieszana, sucha, wrazliwa itp) i oczywiscie kolor:) bolaczka:) na poczatku okresl czy masz zolty czy rozowy undertone (wiekszosc ludzi w ogole ma zolty) i pod tym kontem szukaj koloru.

          Tusz - wiekszosc ma podobna formule, a kluczem jest tak naprawde szczoteczka. Poniewaz tusz trzeba wymieniac co 3-4mies, wiec nigdy nie kupuje drogich, a zawsze takie w okolicach 20-30zl (max na Max Factor to 37zl :) ) najczesciej Maybelline. Musisz wyprobowac ktora szczoteczka Ci pasuje, czy wolisz te plastikowe czy wlochate.

          Eyeliner ma troche inne zadanie, niz czarna kredka. Bo ma inna formule, najczesciej eyeliner jest tez w glebszej czerni, kredka latwiej sie rozmazuje.

          Pedzle:) najwazniejsze:) warto miec kilka pedzli do nakladania cieni (czyli plaskich jezyczkow), kilka do rozcierania/nakladania - bardziej kulkowych, pedzel do pudru. Bez pedzla do podkladu mozna sie obejsc i dobrze nakladac palcami. Pedzel do rozu, bronzera, highlightera to tez opcja, jesli uzywasz takich kosmetykow.
        • > Rozumiem, że powinnam czekać na okazję co do bezpłatnego makijażu :) Na pewno s
          > próbuję, gdy będę z powrotem w Łodzi.

          Jak będziesz z powrotem w Łodzi, to pisz do mnie, polecimy do odpowiednich sklepów, pokażę Ci co i jak z tymi pędzlami i nawet nauczę przy kawie co i jak :d Niestety na odległość niespecjalnie umiem doradzić, nawet z foto - muszę oblookać live i z bliska :)
    • Chciałabym pomóc, alem na tym odcinku bezradna.

      Zresztą czy to malowanie to jest jakiś kolejny obowiązek, któremu baba musi sprostać, jak już nauczy się kichać bezgłośnie, śmiać dźwięcznie lecz nietubalnie, chodzić prosto, nie drzeć rajstop i zmieniać podpaski o czasie?

      Ja coś tam mażę na czarno przy oczach, co zresztą za godzinę mam pod oczami, ale nie da się tego nazwać makijażem. Nie wyobrażam sobie siebie z jakimkolwiek barwnym cieniem na oczach.
      Omijam perfumerie, bo zawsze mnie tam jakaś szprotka napada, żeby mnie umalować. Lakier do paznokci, tusz, puder kupuję w sklepach samoobsługowych, bo nie jestem w stanie odpowiedzieć na szereg pytań pomocniczych sprzedawczyń.

      Nie wiem, czy coś z tego powodu tracę, może moje życie byłoby lepsze z tą umiejętnością, może byłabym weselsza, przyjemniejsza w obejściu, może dostawałabym walentynki...
      • Wystarczy że przestaniesz się podszywać pod swoją siostrę ;P
        --
        pstrykam
        80/104
      • Nie uważam, że umiejętność malowania się to jakiś obowiązek :) Ale w liceum byłam przekonana, że li i wyłącznie naturalny wygląd da mi szczęście :P Teraz jednak zauważam, że dobrze zrobiony makijaż nie wygląda sztucznie i naprawdę daje efekt. A ja, choć na swą urodę szczególnie narzekać nie mogę (nie jestem super urodziwa, ale i też ludzie nie uciekają z krzykiem na mój widok), to jednak jestem taka trochę mało wyrazista. Są natomiast okazje, kiedy chciałabym wyglądać szałowo. Jakoś tak mnie to dopinguje, dodaje pewności siebie i w ogóle.

        Ogólnie wydaje mi się, że makijaż jest bardzo ok, tylko trzeba umieć go zrobić :)
    • To ja się chyba też wyślę do metagalerii, żebyście mi w podobnym temacie pomogły - umiem dobrać makijaż komuś (ale już nie wykonać) ale kompletnie nie umiem sobie :)
      --
      Mam raczej niewielki biust, ale na szczęście równoważy go duża pupa ;)
    • Kiedy zobaczyłam temat, w pierwszym odruchu przypomniałam sobie swój podręcznik "Podstawy rysunku" i kurs rysunku i malarstwa, na który uczęszczałam dawno temu. Chciałam napisać: weź sztalugę w plener albo ułóż kompozycję i dużo ćwicz, to z czasem przyjdzie. No ale okazało się, że temat nie do końca ten.
      To byłby offtop, ale pomyślałam sobie o swoim makijażu, za który wcale nie zabrałam się bardzo wcześnie, chociaż też i nie jakoś strasznie późno, i którego różne wersje sobie wypracowałam z czasem. Metodą podobną jak powyższa, czyli: nagromadź różnych rzeczy, wyobraź sobie, co tam chcesz mieć na twarzy, i próbuj to namazać :D
      --
      60/89-91 60FF :)
      luinloth.deviantart.com/
    • Dziewczyny, spotkajmy się ;-). ja już w wątku o starczych oczach się deklarowałam.
      Ja z ogromną przyjemnością pomaluję kto będzie chciał, powybieram podkład, pędzelki i co tam tylko. To dla mnie najbardziej relaksujące zajęcie świata, a ponieważ dużo stresów ostatnio się nawarstwiło z dużą chęcią się zrelaksuję.
      Ale jeżeli łódzka ekipa rośnie w siłę to ja się z dużą przyjemnością na zakupy i malowanie mogę wybrać do Łodzi.
      • A skąd jesteś? Bo jak z Wawy to ja się piszę od razu - tylko ostrzegam, jestem problematyczna, z trądzikiem i dziwnym kolorytem twarzy. Za to można mi zrobić praktycznie dowolnie mocny makijaż, taki typ urody :)
        • Tak, jestem z Warszawy. Jeszce kilka innych warszawianek się pisało ;-)
          Ja wyjeżdżam pod koniec lutego i nie ma mnie do połowy marca. Więc może po moim powrocie?
          Okolice 19 marca?
          • izas55 napisała:

            > Tak, jestem z Warszawy. Jeszce kilka innych warszawianek się pisało ;-)
            > Ja wyjeżdżam pod koniec lutego i nie ma mnie do połowy marca. Więc może po moim
            > powrocie?
            > Okolice 19 marca?

            Jak w Warszawie, to ja też chcę! Może mnie nauczycie używania różu? Wtedy będę się malować z użyciem całych trzech kosmetyków ;) Bo o używaniu cieni do oczu, to nawet nie marzę.
          • W wątku o kremie się pisałam na ewentualne spotkanie i dalej jestem zainteresowana. Okolice 19 marca jak najbardziej.
            --
            64/80
            Lubię balkonetkę.
            • Super,

              Dziewczyny, wszystkie które by chciały do mnie wpaść 19 marca na makijaże napiszcie do mnie maila na gazetowego, wrzucę was w jedno miejsce i tak mi będzie łatwiej zapanować nad tym.

              dzięki
    • Podczepię się pod wątek, bo pytanie tez mam z gatunku "nie umiem".
      Jak dobrać kolor różu? Próbowałam znaleźć odpowiedź na Wizażu, ale ilość informacji mnie przygniotła.
      Paznokci w zasadzie nie maluję, pomadek nie używam, czasem błyszczyk. Kolorystycznie jestem Zimą, o jasnych oczach i jasnej cerze. Połowę mojej garderoby stanowią odcienie fioletu, reszta to czerń, czerwień, turkus, granat i błękit, plus trochę marengo i szarości.
      Różu nigdy w życiu nie używałam (nazwa mnie odstrasza) i nie jestem nawet pewna, czy to w ogóle potrzebne, ale ponoć ożywia i modeluje twarz, więc chciałam chociaż spróbować. Wyczuciu kolorystycznemu pań z Douglasa czy Sephory niestety nie ufam za grosz.
      I jak się toto nakłada? Na kości policzkowe, pod? I czym? Gąbką? Pędzlem?
      --
      załóż stanik...poprawnie
      • Najprościej to stanąć przed lustrem i bardzo szeroko się uśmiechnąć, a powstałe w ten sposób pućki musnąć dużym pędzlem z odrobiną różu robiąc delikatny ruch w kierunku skroni.
        Im mniej różu na pędzlu tym lepiej. jeżeli uważasz że za słabo, należy się uśmiechnąć ponownie i powtórzyć czynność.
        Efekt o jaki chodzi to naturalnie zaróżowione policzki, które mają wyglądać jakby nic na nich nie było. delikatnie można musnąć boki czoła przy samej linii włosów i czubek nosa.

        jeżeli chodzi o kolor to raczej radziłabym zaczynać od jasnych kolorów zbliżonych raczej do koloru twojej skóry delikatnie cielisto-różowych

        Róż też można użyć do modelowania twarzy, ale to trochę wyższa szkoła jazdy. Generalnie opiera się na optycznej sztuczce że to co ciemne i matowe wydaje się być dalej a to co jasne i błyszczące bliżej. Więc jak ktoś ma szeroką twarz to może nałożyć róż lub lekki bronzer bardziej pionowo po bokach. jeżeli ktoś chce uwydatnić kości policzkowe to matowy róż nakłada się pod kości policzkowe a nad kości nabłyszczacz lub jasny opalizujący róż.
        Ale modelowanie twarzy trzeba na sobie potrenować bo jak się przesadzi to efekt drag queen murowany (na marginesie drag queen mają cudne makijaże, choć raczej nie na codzień ;-).

        A jak któraś by się chciała wybrać na zakupy w Warszawie to służę towarzystwem ;-)
        • izas55 napisała:

          > by nic na nich nie było. delikatnie można musnąć boki czoła przy samej linii wł
          > osów i czubek nosa.

          Oooo kochana - to już zależy od kształtu twarzy i nosa.
          Ja bym przy takim muśnięciu wyglądała koszmarnie.
          Przy moim kształcie twarzy muszę musnąć sobie dolną część brody :)

          --
          Profesjonalna bra-fitterka maheda.eu
          Czy POTRAFISZ założyć stanik?
          • Ja tez muszę brodę ;-). twarz mi wygląda 15 kilo szczuplej. A jak sobie musnę nos to wyglądam jakbym chlała przez tydzień...

            To z tym czołem to tylko taki przykład, bo ciężko jest doradzać bez obejrzenia osoby, to tak jak ze stanikami ;-)
            • Właśnie, ten nos jakoś mnie niepokoi. Od razu widzę efekt Rudolfa:)
              --
              załóż stanik...poprawnie
            • izas55 napisała:

              > To z tym czołem to tylko taki przykład, bo ciężko jest doradzać bez obejrzenia
              > osoby, to tak jak ze stanikami ;-)

              To z tym czołem nie robi się w celu modelowania, tylko odświeżenia kolorytu. Leciutko zaczerwienione skronie bardzo bowiem odmładzają, nadają twarzy dziewczęcości. Dlatego przy mojej bardzo bladej skórze pokrytej jeszcze jasnym podkładem muśnięcie tych miejsc, znaczy przeciągnięcie nieco lini pędzla w górę jest obowiązkowe, to naprawdę działa. Wygląda się jak po spacerze. Tylko wiele zależy naturalnie od koloru różu. Ja mam ciepły odcień cery, więc używam leciutkiej brzoskwini, albo neutralnego, zgaszonego różu pod nazwą old english rose. Ten drugi nadaje się dla każdego. Ciemne kolory na skropniach nie wyglądają już naturalnie. Bardzo ładnie wygląda też róż ze złotawym połyskiem jako highlighter, taki ma na przykład Clinique w trzech kompozycjach kolorystycznych pod nazwą Fresh Bloom. A do modelownia twarzy bardziej od różu nadaje się chyba puder w różnych odcieniach.
              • A do modelownia twarzy bardziej od różu nadaje się chyba puder w róż
                > nych odcieniach.

                Też mi się tak wydaje, ja używam w tym celu kuleczek brązujących, a róż swoją drogą :)
                • madzioreck napisała:

                  > A do modelownia twarzy bardziej od różu nadaje się chyba puder w róż
                  > > nych odcieniach.
                  >
                  > Też mi się tak wydaje, ja używam w tym celu kuleczek brązujących, a róż swoją d
                  > rogą :)

                  Tak, to działa zdecydowanie najlepiej jeżeli chodzi o modelowanie, a ideałem jest w ogóle podkład w dwu odcieniach. Bronzer działa też świetnie tylko łatwiej z nim przesadzić jak ktoś ma za ciężką rękę.
                  A róż w delikatnym kolorze świetnie ożywia plus da się nim modelować bardziej na zasadzie różnic w odbijaniu światła
                  • Bronzer działa też świetnie tylko łatwiej
                    > z nim przesadzić jak ktoś ma za ciężką rękę.

                    Dlatego właśnie używam tego w kuleczkach, trudno nabrać za dużo na pędzel ;)
      • Podczepię się pod pytanie - jestem tzw. kontrastowe lato, czyli taka słaba zima kolorystyczna. Zawsze kupowałam róże w zimnych odcieniach czyli po prostu różowe. Aż kiedyś wizażystka w AtrDeco powiedziała, że dla mnie tylko neutralny kolor, bo różowy podkreśla popękane naczynka i stwarza ogólne wrażenie zaczerwienienia. Mam w domu oba kolory i się miedzy nimi miotam.
        • wszystko zależy, tez mam podobną kolorystykę i jak mi czasem odbije to maluję oczy na pomarańczowo. Wyglądają wtedy jakby były wściekle turkusowe. A moją przyjaciółkę o rudo-ciepłym kolorycie umalowałam na śnieżno-srebrno.
          Maluj się tym na co masz ochotę i co ci będzie podchodziło bardziej do stroju. A nie sugeruj się tak strasznie na poważnie wizażystką

          Różowy też może być bardziej zimny, neutralny albo o lekko ciepłym odcieniu w kierunku brzoskwini. Brąz może być ciepły jak mleczna czekolada i może być chłodny jak 70% gorzka.

          W neutralnych odcieniach jest bezpieczniej, jeżeli ktoś ma problem z zaczerwieniona twarzą bezpieczniej jest używać podkładu o lekko żółtym tonie, maskuje zaczerwienienie dużo lepiej niż zielone bazy, które często dają ziemisty efekt. Wtedy róż właściwie jaki sobie życzysz, byle by nie za dużo
    • Kup sobie kilka profesjonalnych pędzelków. Proponuje Maestro, bo sama mam i są niedrogie.
      Pędzelek do nakładania i rozcierania cienia mniejszy i większy pędzel:
      maestrobrush.pl/index.php?page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=37&category_id=10&option=com_virtuemart&Itemid=29
      Do nakładania cieni na dolną powiekę cienki pędzelek:
      maestrobrush.pl/index.php?page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=61&category_id=11&option=com_virtuemart&Itemid=29lub
      maestrobrush.pl/index.php?page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=63&category_id=11&option=com_virtuemart&Itemid=29
      Do nakładnia pudru używam zwykłego pędzla drogeryjnego. Mysle, ze to Ci wystarczy, jeżeli jesteś początkująca.
      Jeżeli nie masz co maskować na skórze, to albo lekki podkład albo tylko puder. Malowanie oczu zalezy od ich kształtu, więc tu Ci nie doradzę. Dobrze jest poczytać w internecie i oglądać filmiki na YT. Reszta to ćwiczenie, bo nawet jak znasz świetnie teorie, to bez wprawy nic nie wyjdzie. Baw się w malowanie oczu i w pewnym momencie zobaczysz w czym Ci najlepiej.
      • A ja wczoraj akurat odwiedziłam swoją tutejszą drogerię i wpadłam na darmowe malowanie kosmetykami Bell- nigdy nie uważałam ich za najlepszej jakości, ale po tym co pani wyczarowała na mojej twarz w 5-10minut...byłam absolutnie zachwycona.
        Mam takie pytanie, bo mam mocno rozszerzone naczynka i powiedzmy, że różu na twarzy mam w nadmiarze- ja też powinnam go używać? Pani musnęła mi policzki i skronie bronzerem- twierdziła, że to ożywi koloryt cery zimą. To prawda? Wydawało mi się wyglądać nieco nienaturalnie;/
        I okazało się, pasują mi kolory ziemi oliwkowa zieleń, brąz...łał...na oczach.
        --
        Kuchnia- ogród ziemskich rozkoszy:)
        • Highlighter to rozświetlacz. Czyli jasny puder, cień, albo róż często z perłowymi, albo złotymi drobinkami. Roświetlacza używa się tradycyjnie pod zewnętrzną częścią łuku brwiowego, w wewnętrznych kącikach oczu, górnej części policzków i czasem na skroni. I na dekolcie.
          Czy wygląda się nienaturalnie po użyciu różu albo bronzera, to sprawa indywidualna. Ja w życiu nie użyłabym bronzera, bo mam jasną cerę, która się nie opala, bronzer mnie tylko brudzi. Ale przy rozszerzonych naczynkach bronzer może być lepszy od różu. Podstawą jest jednak dobry podkład, którym można zamaskować wiele problemów na skórze.
    • Postarałam się to wszystko ogarnąć :D

      Podsumowując potrzebuję:
      - tusz do rzęs, a to, jak maluje, zależy mniej od tuszu, a więcej od szczoteczki. To, czy skleja rzęsy też?
      - eyeliner/kredka, a najlepiej oba, bo dają różne efekty
      - podkład i puder (który może być różny w zależności od typu twarzy)
      - podkład pod cienie
      - korektor, żeby zamaskować ewentualne niedoskonałości
      - pędzelki do rozprowadzania cieni i pudru

      Co do cieni - ja noszę soczewki kontaktowe i wielokrotnie czytałam informację, że nie powinnam używać sypkich cieni, tylko jakiś w kremie czy coś takiego. Co to za cudo?

      I na koniec - to kto ma ochotę na łódzkie spotkanie? :)
      • miss-alchemist napisała:

        > - podkład pod cienie
        Częściej używa się nazwy "baza". I jest pod cienie albo ogólnie pod makijaż.


        > Co do cieni - ja noszę soczewki kontaktowe i wielokrotnie czytałam informację,
        > że nie powinnam używać sypkich cieni, tylko jakiś w kremie czy coś takiego. Co
        > to za cudo?

        Takie całkiem sypkie to może faktycznie nie. Wygląda to jak proszek, najczęściej w małych słoiczkach i używa się specjalnych pędzelków
        ecx.images-amazon.com/images/I/41T1yetMkcL._SL500_AA300_.jpg
        iv.pl/images/41874696358539851074.jpg
        Cienie w kamieniu, to te takie najczęściej spotykane, takie sprasowane
        bi.gazeta.pl/im/0/4281/z4281960X.jpg

        Cienie w kremie (nie używam, bo się wałkują na moich powiekach), fajne rozwiązanie np. na plażę
        1.bp.blogspot.com/_ZB6Cp5DE9zw/SdtTtULOG8I/AAAAAAAAEiQ/tzUqAMiIeJM/s400/YSLSummer2009WaterResistantCreamEyeShadow.jpg
        www.stylistka.pl/img/kosmetyk/2015/diamond-eyes-mousse-bell_2343_3.jpeg
        www.stylistka.pl/img/kosmetyk/6792/color-trend-pretty-eyes-case-paletka-cieni-w-kremie-avon_7444_3.jpeg

        Cienie w kredkach, ostatnio bardzo fajne, nietłuste wyprodukował Max Factor
        fzone.pl/wp-content/uploads/2010/08/Max-Factor.jpg

        --
        moderatorka LB
        79/114 (110 w biustonoszu) -> 32JJ Alana (Bravissimo)
        Biu Biu powiedział Ćwirek :)
        • Dziękuję za tak szeroki opis :) Ja myślałam, że sypkie to te, które faktycznie są w kamieniu (bo jak się nimi maluje, to takie sypkie się robią), nie wiedziałam, że mogą być jeszcze bardziej sypkie ;)
          • Są, są. Ogólnie ma takie Inglot ale chyba najbardziej popularne to MAC, które ponoć są jakościowo świetne. Nie używałam nigdy sypkich więc nie wiem, które faktycznie są dobre. Ale o Inglocie to może wypowiedzieć się inez69.


            --
            moderatorka LB
            79/114 (110 w biustonoszu) -> 32JJ Alana (Bravissimo)
            Biu Biu powiedział Ćwirek :)
        • Ja mam jeszcze radę odnośnie malowania rzęs, aby się nie sklejały. Trzeba wytrzeć w chusteczkę trochę tuszu do rzęs, aby nie było go za dużo, a po nałożeniu rzęsy rozczesać spiralką (może być specjalna lub po dawnym tuszu, oczywiście musi być ona całkiem czysta i sucha), odradzam grzebyki-mi one nic nie dają.
          • a mi się własnie grzebykiem udaje rozczesać lepiej niż spiralką, więc to pewnie tez sprawa indywidualna. Sipralki widziałam w Rossmanie. Tanie były (nie pamietam dokładnie za ile ale poniżej 10 zł) i nie wyglądały źle.
      • Miss, ja noszę soczewki i nie cierpię cieni w kremie, sztyfcie, generalnie czymkolwiek mazistym.
        Nawet po przypudrowaniu powieki za nic nie chcą się trzymać. Może z bazą byłoby nieznacznie lepiej, ale szkoda mi na nią kasy. Ach, diabelnie trudno je jakoś sensownie rozprowadzić. No i nie ma mowy o łączeniu kolorów, nałożysz jeden i koniec.
        Większość cieni mam w kamieniu, sypkich brak, ale planuję, bardzo lubię takie pośrednie - w postaci drobnego, mocno lgnącego do skóry proszku,w jakby-buteleczkach. Kupuję toto w Avonie. Nigdy mi się w ciągu dnia nie osypały z powieki do oka, podczas aplikacji także nie uczyniły mi żadnej krzywdy ani nie zabrudziły soczewek. Z sypkimi może być wyższa szkoła jazdy, ale myślę, że zamknięta czy nawet przymknięta powieka wystarczjąco chroni kontakty.
        Znacznie bardziej trzeba uważać przy kredce lub eyelinerze. Odradzam stosowanie na dolną powiekę, z górną trzeba ostrożnie.
        Czytałam, że dziewczyny z soczewkami powinny unikać stosowania wydłużających tuszów do rzęs, ponieważ zawarte w nich cząsteczki mogą podrażniać oko i/lub zanieczyszczać soczewkę.
        Nie wiem, ile w tym prawdy. Powiem szczerze, że rzadko spotykam tusze, które nie wydłużają, zwykle wydłużają i robią coś jeszcze. Przestałam się tym przejmować, ja i moje oczy mamy się dobrze.
        I jeszcze: mam nadzieję, że się nie obrazisz za prawienie Ci oczywistości, trzeba pamiętać, żeby soczewki "przechodziły" przez czyste oczy. Czyli:
        *soczewki aplikujemy przed umalowaniem się
        *makijaż zmywamy przed wyjęciem soczewek.
        Czym zmywać? Tłuszcz szkodzi kontaktom, więc nigdy nie ryzykowałam z mleczkiem. Osobiście używam płynu miceralnego, ewentualnie chusteczek do demakijażu z rumiankiem z Yves Rocher, ale one są kiepskie do wodoodpornych kosmetyków.
        Jakbyś miała jakieś pytania czy insze wątpliwości, nie krępuj się, mail w podpisie. :)
        --
        Sprzedam:
        Masquerade Regency 34FF (czarno-srebrny)
        Freya Arabella Oyster 32F

        zireael00(małpa)gmail.com
        • Ale płyn micelarny też chyba zawiera tłuszcz - ?

          Ja używam dwufazowych płynów do demakijażu oczu - one tez zawierają tłusta fazę, ale mi to nie przeszkadza, ponieważ nosze soczewki jednorazowe. Po demakijażu soczewki wyjmuje i wyrzucam. I z całego serca polecam to rozwiązanie - zdecydowanie ułatwia życie! Nie tylko z powodu demakijażu - nie trzeba odczyniać żadnych higieniczno-odbiałczających czarów, w podróż nie trzeba zabierać płynu, w przypadku przerwy w noszeniu soczewek nie ma problemu, że aktualna para się "przeterminuje" itd. (zwłaszcza, jeśli się soczewek nie nosi codziennie).

          • Ja noszę soczewki codziennie, bom ślepa bez nich totalnie. Dla mnie soczewki jednorazowe są trochę za drogie w eksploatacji :) Noszę miesięczne, a i tak zwykle zmieniam trochę za późno, bo ciągle zapominam.
            • A widzisz, ja na co dzień przy komputerze siedzę w okularach (pracuję w domu), a soczewki zakładam jak idę do ludzi ;) No i zestaw 30 par wystarcza mi tym sposobem na 2 miesiące. A ile właściwie kosztuje zestaw na miesiąc + płyn? Ja płacę ok 130-140 zł. za 2 pudełka po 30 szt. - ciekawa jestem jaka duża jest ta różnica.

              BTW, ze zmienianiem trochę za późno uważaj, bo możesz się tym sposobem herpesa dorobić :(
              • Za parę miesięcznych soczewek płacę 40 zł. W tej chwili nie mam nawet okularów, tzn mam, ale szkła mają moc -2.5, a ja mam już -3.25 i -3. Nadają się tylko do noszenia po domu. Płyn kosztuje mnie ok 20-30 zł, starcza na jakieś 3 miesiące, czyli wychodzi mi jakieś 140-150 zł na trzy miechy.
                • No to rzeczywiście, różnica jest zauważalna. No nic, w każdym razie pamiętaj, że takie "przenoszone" soczewki zwiększają ryzyko złapania wirusowej infekcji, która nie dość że nieprzyjemna i potencjalnie groźna dla wzroku to jeszcze w zasadzie nieuleczalna - można zaleczyć, ale wirus zostaje na zawsze. Lepiej zatem pamiętać o wymianie :)
                • Miss-alcheimist,
                  Ja od jakiegos czasu kupuję soczewki w internetowych optykach, wychodzi sporo taniej. Tak samo jak przestawiłam się na mniej popularne w stacjonarnych optykach plyny do soczewek. Dużo taniej wychodzi, np opakowanie 6 soczewek Oasys J&J kosztuje 60-65zł plus 25 za 350ml płynu i 10 za przesyłkę. A kupuję zawszę parę butelek na zapas.

                  ---
                  (70/92)
                  "The dancer doesn't need a stage... only a soul"
                  www.youtube.com/watch?v=1DIiQL8FkyY
                  • No moje soczewki ciężko mi znaleźć w necie :( Znajduję Frequency 55, ale w innym opakowaniu i nie wiem, czy jest jakaś różnica. A boję się kupić cokolwiek innego, bo na początku miałam problem z dopasowaniem soczewek (inne mnie uwierały). Ale fakt, kupowanie po 6 szt opłaca się, tylko jednorazowo duży wydatek (bo mam różne wady na oczach, więc musiałabym kupić 2 opakowania naraz).

                    Płyn często udaje mi się kupić taniej, bo mój optometrysta sprzedaje mi je niemal po cenie hurtowej (po znajomości :P)
                    • Co najpierw: demakijaż czy zdejmowanie soczewek?
                      Opinie są podzielone. ja zawsze najpierw demakijaż, potem soczewki. Ale ja nosze jednorazówki, więc nigdy nie zastanawiałam się nad tym - po prostu tak mi było wygodniej (bez soczewek nic nie widzę i nie wiem, czy już sobie zmyłam te oczy, czy jeszcze nie całkiem dokładnie). Pod waszym wpływem zaczęłam się zastanawiać i dzisiaj postąpiłam na odwrót. Masakra! Soczewki całe utytłane w czarnym tuszu do rzęs - gdyby to nie były jednorazówki to chyba było by mi bardzo smutno. Jak wy sobie dajecie radę? Wszystko wodoodporne, czy jednak najpierw demakijaż?
                      • Najpierw zdejmuję soczewki i są czyste. Co prawda, maluję tylko tuszem górne rzęsy i czasem robię kreskę eyelinerem, ewentualnie jakieś cienie. Zawsze do zdjęcia soczewek mocno podnoszę powiekę i przyciskam rzęsy tak, że nie ma szans, żeby soczewka dotknęła czegokolwiek :P
                        • A tusz do rzęs masz wodoodporny? Ja nie używam wodoodpornych i soczewki strasznie się brudzą. Kiedy zaś najpierw zmyję makijaż (woda i żelem do mycia twarzy) - wtedy mogę swobodnie zdjąć soczewki, a demakijaż ew. poprawić wacikiem nasączonym jakimś płynem.
        • Mój sposób na szybki demakijaż (nie noszę soczewek) to pianka do mycia twarzy a jednocześnie do demakijażu (sklep.i-f.com.pl/pl/koenzymy-q-10-r-z-matrixylem/64) a potem resztki usuwam mleczkiem, ale takie ilości spokojnie zejdą już płynem bez tłuszczu (nigdy nie stosowałam). Dzięki temu nie morduję rzęs płatkami kosmetycznymi, a na samych płatkach trochę się oszczędza :)


          --
          moderatorka LB
          79/114 (110 w biustonoszu) -> 32JJ Alana (Bravissimo)
          Biu Biu powiedział Ćwirek :)
        • No ja właśnie używałam tych w kamieniu i nigdy mi się do oka nie wsypały, ale zastanawiałam się, czy jest takie ryzyko. Za to wpłynął mi kilkakrotnie pod soczewkę eyeliner, ale dało się jeszcze coś z tym zrobić.

          A zmywam oczywiście po zdjęciu soczewek. Mam taki płyn z Ziai, nie ten dwufazowy, ale uniwersalny. Używałam dwufazowego i chyba lepiej mi się nim zmywało, ale faktycznie po nim skórę wokół oczy miałam dość tłustą. Tylko czy to może zaszkodzić soczewkom, jeśli już ich nie ma na oku i nie będzie zwykle aż do następnego dnia? :)
      • > Co do cieni - ja noszę soczewki kontaktowe i wielokrotnie czytałam informację,
        > że nie powinnam używać sypkich cieni, tylko jakiś w kremie czy coś takiego. Co
        > to za cudo?

        Szczerze mówiąc, nie wiem, jak to jest, ja tam przy soczewkach malowałam się tym, co zawsze i nic się nie działo. A cienie w kremie/sztyfcie niestety często nie są zbyt trwałe, zbierają się w załamaniach skóry, nawet u mnie przy suchej cerze. Normalne cienie nie rolują mi się nawet po dobie. No i trudno o jakieś łączenie kolorów i rozcieranie ich ze sobą.
    • Zainspirowana dywagacjami o soczewkach kontaktowych powzięłam podejrzenie, że może rozwiązaniem problemu osypujących się ceni byłoby nakładanie na mokro. Ale jak? Pędzelkiem maczanym w wodzie - malować jak akwarelką? A jak to potem rozcierać, tzn. cieniować - pewnie też pędzelkiem, tylko suchym, czy mokrym? No i mam wrażenie, że na mokro kolor wyjdzie bardziej intensywny - prawda to?

      Przy okazji zapytam Was jeszcze o eyliner: w zalinkowanym wyżej serwisie maestrobrushes widziałam bardzo fajny pędzelek do rysowania linii oka, taki zakrzywiony. Wydaje mi się, że taki sprzęt bardzo ułatwia malowanie kreski, tylko skąd się bierze do tego eyliner? Bo to chyba nie może być taki w buteleczce z pedzelkiem w zakrętce, tylko raczej jakiś taki w kamieniu - ? A takich w kamieniu to nie widziałam już od ho ho (ale z drugiej strony w kwestii kosmetyków kolorowych to ja w ogóle niewiele widziałam).
      • Do żelowego eyelinera, ponoć jest super ale sama nie testowałam (mam taki układ powiek, że eyelinera i tak nie widać). Znowu za przykład dam Inglota, który ma takie w swojej ofercie.


        --
        moderatorka LB
        79/114 (110 w biustonoszu) -> 32JJ Alana (Bravissimo)
        Biu Biu powiedział Ćwirek :)
        • Żelowy? W sensie że w słoiczku? Boszszsz, jaka ja jestem niedoedukowana :( Wstyd!
          • Nie przejmuj się. Od kilku lat nie siedzę na wizażu więc wyłapuję co niektóre info :)
            A ów eyeliner wygląda tak (tak, ma takie niesamowite kolory!)
            www.inglotcosmetics.com/matte.collection..............amc.eyeliner.gel/products/146/346
            --
            moderatorka LB
            79/114 (110 w biustonoszu) -> 32JJ Alana (Bravissimo)
            Biu Biu powiedział Ćwirek :)
            • No dobrze, to ja poproszę kolejną lekcję :) Ciemne kolory "robią" linię oka, pogrubiają rzęsy - wiadomo. Biały - hmm, powiększa oczy? No a te ostre żółcie i zielenie to co robią? A taki koralowy czy czerwony to przypadkiem nie spowoduje, że oczy będą wyglądały niezdrowo?
              (tak! taka ze mnie ignorantka!)
            • Zazullko :) Poszłam za Twoją radą prosto do Inglota obejrzeć żelowy eyliner i mię on zszokował: spodziewałam się konsystencji galaretki lub kisielu, a zastałam coś na kształt pasty do butów 0_0 - One zawsze tak mają czy ten był wyschnięty? Porwałam krzywy pędzelek, spróbowałam namaziać nim coś na dłoni przy pomocy owej pasty - efekt był taki sobie. Ale obok stała kolekcja płynnych linerów w maleńkich słoiczkach - po bliższych oględzinach okazało się, że niektóre wyposażone są w bardzo zgrabny cieniuteńki pędzelek i to jest to. Kolor wybrałam najciemniejszy jaki był z tym pędzelkiem dostępny, wprawdzie ma jakieś takie błyszczące drobinki, ale i tak jest super. Zatem - dzięki za skierowanie w odpowiednie miejsce! W ogóle tam jest królestwo maziajek i koniecznie zajrzę tam jeszcze gdy będę miała więcej niż 1 minutkę (dziś niestety miałam tylko tyle). Inglot rządzi :)
      • Na mokro - z wodą - fajnie robi się kreski. Natomiast nakładanie na mokro cieni "normalnie" daje faktycznie sporo intensywniejszy kolor, i trudno może być wykonać jakieś cieniowania (np. podkreślanie ciemniejszym cieniem załamania powieki i zewnętrznego kącika), chociaż na pewno się da.
        Można też używać liquidu do nakładania na mokro (np. Inglot)

        Pędzelki do kresek są różne, można i takim zakrzywionym, cienkim, ale mnie osobiści wygodniej to robić płaskim, ukośnie ściętym, dość sztywnym pędzelkiem, np. takim:
        inglotcosmetics.com/17tl/products/567/611
        albo płaskim, ściętym na półokrągło z sephory.
        Do wykonania kresek pędzlem można użyć eyelinera żelowego albo po prostu cieniem na mokro - nabierasz cień wilgotnym pędzelkiem i rysujesz :)

    • 28.02.11, 11:55
      Po przeczytaniu wątku i dowiedzeniu się, że są inne sposoby obrysowania oka niż strasznie niewygodny eyeliner w płynie albo spływająca kredka, pognałam do inglota w celu zakupu eyelinera w słoiczku. Do zestawu dokupiłam pędzelek, o taki: www.inglotcosmetics.com/31t/products/567/613 . I tu jest pytanie (bardzo głupie może:D) jak się o taki pędzel dba?
      Oprócz niego posiadam jeszcze taki malutki do cieni, i myję go co jakiś czas zwykłą wodą. Ale takiego używanego do wodoodpornego eyelinera chyba nie ma sensu w wodzie? A płyn do demakijażu (ziaja dwufazowa) zostawia tłusty ślad - więc chyba też się średnio nadaje?
      --
      elftherinii@yahoo.com
      • na wizażu dziewczyny pisały, że po każdym użyciu od razu myja go wodą z mydłem. A powiedz, jak sobie radzisz z konsystencją i mega szybkim zasychaniem - ? Bo mi jakoś nie podeszło...
        • Na razie malowałam się raz (zaraz po powrocie z Inglota:)) ale nie było problemów z zasychaniem. Na ręce musiał być dobre 20 sekund zanim nie dało się go rozmazać (a potem mogłam trzeć i ani drgnął! W końcu:D)
          Konsystencja jest dziwna - ani płynna ani stała,nie za bardzo potrafię to określić. Coś jak bardzo miękka pasta do butów? Wbrew moim obawom nabiera się go na pędzelek bajecznie prosto.

          Wcześniej próbowałam eyeliner z Bell (na próbę, nie chciałam wydawać za dużo kasy) i ten z kolei zdążył spłynąć zanim wyschnął.
          --
          elftherinii@yahoo.com
przejdź do: 1-100 101-109
(101-109)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.