Dodaj do ulubionych

Jak się uczyć samodzielnie języków obcych?

17.04.11, 02:53
Natchnął mnie post Anny-Pii w sąsiednim wątku, że to albo jakieś predyspozycje szczególne trzeba mieć, albo dobrze dobraną metodę. Cóż, predyspozycje mam o tyle, że jako muzykalny człowiek łatwo łapię melodię i akcent, a jako analityczny łatwo zauważam ogólne reguły rządzące gramatyką i podobieństwa do znanych mi słówek, choćby nawet były te słówka w zupełnie niepodobnym języku. Co mnie najbardziej boli, to brak okazji do wykorzystywania tego w praktyce - parę lat temu mówiłam po angielsku całkiem nieźle, teraz poza moją wąską informatyczno-automatyczną działką mam słownictwo dosyć okrojone. Oprócz tego liznęłam podstawowe podstawy czterech innych europejskich języków zamiast skupić się na jednym, dzięki czemu w każdym z tych języków umiem zamówić coś do jedzenia, spytać o drogę, porozmawiać o pogodzie i w zasadzie niewiele więcej ;)

Pewnie powiecie mi: konwersacje z nativami, niby oczywista oczywistość, ale w praktyce słysząc Prawdziwych Brytyjczyków cała moja znajomość angielskiego chowa się w malutki kącik, o Prawdziwych Hiszpanach gadających w tempie karabinu maszynowego nie wspominając ;) Dużo łatwiej rozmawia mi się jednak z kimś, kogo moje błędy nie doprowadzą do palpitacji serca - gorzej, że taki ktoś sam często umie niewiele więcej ode mnie.

Bardzo bym chciała nie uwsteczniać się więcej z angielskiego, bo jestem na dobrej drodze, żebym przestała rozumieć cokolwiek, co nie ma słowa "Control Theory" lub "Brafitting" w tytule. Z niemieckiego i hiszpańskiego mam na tyle solidne podstawy, że gdybym wiedziała jak, mogłabym się uczyć dalej samodzielnie - tylko znów nie mam pojęcia co z tym robić. Pozostałe 2 języki sobie daruję, kiedyś jak już nauczę się płynnie mówić po niemiecku i hiszpańsku to może do nich wrócę. W chwili obecnej nie stać mnie na kurs językowy, choć mam nadzieję że jest to przejściowy etap, ale biorąc pod uwagę nieograniczone możliwości internetu, pewnie da radę coś podłapać nie chodząc na płatne kursy. Mam rację? Proszę ślicznie o pomoc :)
--
"Szklanka nie jest ani do połowy pełna, ani do połowy pusta - ona jest dwa razy za duża." :)
Edytor zaawansowany
  • anna-pia 17.04.11, 03:18
    Wywołałaś licho z lasu ;p

    Nie słuchaj Brytoli, bo zawału można dostać, a każdy mówi inaczej ;) Zacznij może od BBC, najlepsze są seriale popularnonaukowe - moje dzieci mają np. serię o zwierzętach prehistorycznych, jak słucha się tego po angielsku, to nie można nie zrozumieć, bo lektor mówi baaardzo wyraźnie. Jak już będziesz wszystko rozumieć, zacznij oglądać seriale, gdzie mówią jak ludzie ;) i nagle okaże się, że wszystko łapiesz.
    Konwersacje to inna sprawa. Jak masz sztywne łącze dobrej jakości, to poszukaj kogoś, kto by z tobą pogadał prze skype, nie native'a, tylko nauczyciela, którego nie wzruszą twoje błędy, tylko będzie cię poprawiać do upadłego.

    Z hiszpańskim i niemieckim to ci nic nie powiem, bo nie znam ichniejszego odpowiednika BBC, ale podejrzewam, że coś takiego istnieje, metoda mogłaby być podobna, skoro masz dobry słuch muzyczny i analityczny umysł (trzeci wymagany element to dobra pamięć, ale to musisz mieć, skoro studiujesz :)).

    To, co się określa mianem zdolności językowych, to zbiór pewnych cech, z których ty dwie sama wyodrębniłaś, a trzecią przypisałam ci z założenia. Ot i cała filozofia :)
    Aha, i jeszcze jedno - każdego następnego języka jest łatwiej się uczyć, pewien poliglota twierdził, że najtrudniej nauczyć się pierwszych pięciu, ja zauważyłam, że nauka trzeciego przychodziła mi łatwo, a czwarty i piąty same wchodziły do głowy :D Tak czy inaczej, nie lekceważ "liźnięcia podstaw", gdybyś kiedykolwiek chciała uczyć się któregoś z tych czterech języków, powinno pójść ci łatwo.

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • pitupitu10 17.04.11, 09:47
    anna-pia napisała:

    Zacznij może od BBC, najlepsze są seriale popularnonaukowe

    Ja polecam podkasty, niektóre są przygotowywane specialnie dla osób uczących się angielskiego:
    www.bbc.co.uk/podcasts
    I jeszcze:
    www.bbc.co.uk/worldservice/learningenglish/

  • 100krotna 17.04.11, 13:48
    A ja polecam audiobooki - są czytane przez lektorów z nienaganną dykcją :) I najlepiej wybrać ksiązki, które już czytałaś po polsku - wtedy, nawet jeśli czegoś nie rozumiesz, to rozumiesz ;) Puszczasz sobie np do snu, codziennie po rozdziale :) Albo słuchasz w autobusie. A wyrażenia świetnie same wchodzą do głowy i potem w konwersacji same się wynajdują. Metoda sprawdza się przy systematycznym osłuchaniu - ale na szczęście jest przyjemna.
    Tylko na początek poszukaj czegoś pisanego w obecnych czasach, bardziej klasyczne dzieła pisane pięknym, wyszukanym stylem zostaw sobie na wyższe stopnie zaawansowania. W końcu dojdziesz i do Shakespeare'a w oryginale, ale to dopiero po jakimś czasie :D
    (dla mnie już np Arthur Conan Doyle był nie do przeskoczenia)

    --
    Mam raczej niewielki biust, ale na szczęście równoważy go duża pupa ;)

    naaan.deviantart.com
  • 100krotna 17.04.11, 13:49
    wiem, klasyka - ale zestaw fajny: cgi.ebay.co.uk/24-Disc-DVD-Classic-1000-Audio-Book-MP3-Collection-/330554318957?pt=UK_Books_Audiobooks_AudioBooks_GL&hash=item4cf692a06d
    --
    Mam raczej niewielki biust, ale na szczęście równoważy go duża pupa ;)

    naaan.deviantart.com
  • kok.12 17.04.11, 15:26
    To ja mam pytanie, jakie książki do czytania i słuchania konkretnie polecasz dla poziomu średnio zaawansowanego?
  • kis-moho 17.04.11, 15:39
    Zdecydowanie cos, co lubisz, i tak czytanie/sluchanie bedzie troche meczace, bo nie bedziesz wszystkiego rozumiala, wiec bardzo wazne jest, zebys miala z tego frajde. Masz jakas serie ksiazek, ktore lubisz, a nie znasz calosci? Kup sobie nastepna ksiazke z serii w obcym jezyku :o) Dla mnie wazne jest tez, zeby nie bylo zbyt wielu "opisow przyrody", bo szybko sie gubie.
    Z konkretnych tytulow - ja sie ucze juz kolejnego jezyka na harrym potterze, nieskomplikowana fabula, tresc znam, jestem w stanie sie wciagnac. Ale domyslam sie, ze nie kazdy lubi taka literature :o) W kazdym razie - nic z wyzszej polki, bogactwo jezykowe to piekna rzecz, ale przy nauce odstrasza.
  • 100krotna 17.04.11, 19:35
    Nie jestem na zbyt wysokim poziomie, więc nie wiem, czy odpowiedź będzie satysfakcjonująca. Wszystkie książki znałam wcześniej.
    Słuchałam Harrego Pottera (5-ciu pierwszych), Ani z Zielonego wzgórza, Raportu Pelikana, przy Sherlocku Holmesie wymiękłam, zarówno pisanym jak i słuchanym- to było akurat
    "a Study in Scarlet" :)
    Planuję Tajemniczy Ogród, bo uwielbiam zarówno książkę jak i film (w filmie rozumiem już wszystko, jeszcze jakiś czas temu nie łapałam Marthy, pokojówki ze śpiewnym akcentem yorkshire :))
    Nasza nauczycielka ze szkoły językowej polecała "Przeminęło z wiatrem", ale tego nie próbowałam.

    kis-moho napisała:
    > Zdecydowanie cos, co lubisz, i tak czytanie/sluchanie bedzie troche meczace, bo
    > nie bedziesz wszystkiego rozumiala, wiec bardzo wazne jest, zebys miala z tego
    > frajde.

    Dla mnie np HP (kryptoreklama Effuniaka) nie był zupełnie męczący, jest napisany tak prostym językiem, i zdaniami jednokrotnie złożonymi że aż chwilami boli - polski przekład jest literacko dużo lepszy ;)
    Ale fakt, przy "Ani z zielonego.." sprawiało mi już problem, zwłaszcza nagromadzenie wymyślnych przymiotników :)

    --
    Mam raczej niewielki biust, ale na szczęście równoważy go duża pupa ;)

    naaan.deviantart.com
  • swierszczowa1 04.09.12, 08:49
    Widziałyście film "the notebook" ("pamiętik")?
    www.filmweb.pl/Pamietnik
    Jeśli takie romansidła Wam odpowiadają to ja polecam do czytania i słuchania książki Nicolasa Sparksa. Sparks pisze prostym językiem, lekko, przyjemnie i całkiem wciągająco. Dobre to do słuchania podczas prowadzenia samochodu, gotowania, wykonywania innych prac domowych.
  • anna-pia 17.04.11, 16:53
    100krotna napisała:

    > Tylko na początek poszukaj czegoś pisanego w obecnych czasach, bardziej klasycz
    > ne dzieła pisane pięknym, wyszukanym stylem zostaw sobie na wyższe stopnie zaaw
    > ansowania.

    Wiesz co, a ja sobie bardzo chwaliłam Jane Austen. W przeciwieństwie do sióstr Brontë - wszak ta sama epoka - styl jest jasny i klarowny.

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • 100krotna 17.04.11, 19:49
    Zarówno J.Austen jak i Brontë bardzo lubię :)
    Poszukam sobie może "Dumy i Uprzedzenia" i jeszcze muszę zdobyć starą "Dumę... " na dvd, z Colinem Firthem i Jennifer Ehle. Wtedy będę mieć odpracowane polską książkę, angielski audiobook i dwie wersje filmu w wersji anglojęzycznej.
    OT: Keira mi zupełnie nie pasuje do roli :)

    --
    Mam raczej niewielki biust, ale na szczęście równoważy go duża pupa ;)

    naaan.deviantart.com
  • kasiamat00 17.04.11, 20:15
    "Dumę i uprzedzenie" w wersji serial BBC bardzo łatwo znajduje się na angielskim e-bayu. Czasami bywa z napisami w jakimś zabawnym języku (mi się trafił bodajże niderlandzki), ale to się daje bezproblemowo wyłączyć. I jest bardzo przyjazna zarówno w czytaniu, jak i słuchaniu.
  • doris.sol 17.04.11, 20:31
    A ja tam hiszpanskiego uczylam sie tradycyjnie z ksiazki dla poczatkujacych.Uczylo mi sie bardzo dobrze,wszystko bylo jasne i zwiezle,na koncu kazdej lekcji byly cwiczenia ktore trzeba bylo zrobic.Na prawde nie znam lepszego sposobu.Zadne tam plyty czy seriale czy inne dziwne rzeczy.Ksiazka.I nic wiecej nie potrzeba.
    --
    Kupie komplet ksiazek Margit Sandemo " Saga o Krolestwie Swiatla " .Kontakt sagador@wp.pl
  • 100krotna 18.04.11, 00:54
    doris.sol napisała:

    > A ja tam hiszpanskiego uczylam sie tradycyjnie z ksiazki dla poczatkujacych.Ucz
    > ylo mi sie bardzo dobrze,wszystko bylo jasne i zwiezle,na koncu kazdej lekcji b
    > yly cwiczenia ktore trzeba bylo zrobic.Na prawde nie znam lepszego sposobu.Zadn
    > e tam plyty czy seriale czy inne dziwne rzeczy.Ksiazka.I nic wiecej nie potrzeb
    > a.

    A ja się z książek uczyłam w szkole, ale po dwóch czy trzech latach zupełnie zapomniałam, jak się porozumiewać, zwłaszcza, że nie mam z kim poćwiczyć. Jeśli chodzi o słownictwo czy gramatykę to powtarzam czasem to co mam w zeszycie (bo jeszcze mam, z czasów studiów, sięgam do nich, chociaż rzadko) A takie seriale, płyty czy filmy mi pomagają przypomnieć więcej, nauczyć nowych słówek, wyłapać idiomy i ich zastosowanie w swobodnej wypowiedzi. :) No i nie umiałabym nauczyć się z książki mówienia, swobodnej rozmowy, akcentu (i tak mam very polish accent) :)
    --
    Mam raczej niewielki biust, ale na szczęście równoważy go duża pupa ;)

    naaan.deviantart.com
  • anna-pia 17.04.11, 23:05
    100krotna napisała:

    > Zarówno J.Austen jak i Brontë bardzo lubię :)

    Tak, tylko że Austen pisze klarownie, jasno, bez specjalnych ozdobników, a siostry Brontë to już zupełnie inny kaliber językowy, jest dużo słów, które dziś już ciężko w zwykłym słowniku znaleźć, styl jest zdecydowanie bardziej ozdobny.
    W "Dumie i uprzedzeniu" nie ma tylu analiz, co w "Jane Eyre", "Villette" (Charlotte Brontë) czy "The Tenant of Wildfell Hall" (Anne Brontë). "Wichrowe Wzgórza" (Emily Brontë) to już zupełnie inny gatunek... Tak czy inaczej, przyznam, że dzięki tym lekturom moja angielszczyzna bardzo zyskała :)
    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • kasiamat00 17.04.11, 23:36
    Nie strasz ludzi, "Jane Eyre" i "Villette" czytałam tylko w oryginale i nie było źle, chociaż przyznaję, że gorzej niż z Austen (ale "Dumę i uprzedzenie" to ja prawie znam na pamięć). Koszmarem okazał się "Adam Bede", nie wiem czy kiedykolwiek w życiu dobiję z angielskim do poziomu, na którym czytanie tego nie będzie katorgą ("but ye wouldna ha' me get converted an' chop in atween ye an' the pretty preacher, an' carry her aff?" - i tak przez sześć stron dialogu, aaaa...).
  • anna-pia 18.04.11, 09:33
    A potrzebne ci takie słownictwo? Rozumiem, że branżowe łykasz na śpiąco, to może poczytaj literaturę współczesną, tam będziesz miała potoczne słownictwo, które będziesz mogła zastosować w rozmowie.
    A jeśli potrzebne ci to do celów towarzyskich, to weź się za Szekspira, większa satysfakcja ;)

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • slotna 20.04.11, 00:48
    Koszmarem okazał się "Adam Bede", nie wiem czy kiedyk
    > olwiek w życiu dobiję z angielskim do poziomu, na którym czytanie tego nie będz
    > ie katorgą ("but ye wouldna ha' me get converted an' chop in atween ye an' the
    > pretty preacher, an' carry her aff?" - i tak przez sześć stron dialogu, aaaa...

    To mi przypomnialo, ze pierwsza normalna ksiazka, jaka przeczytalam w calosci po angielsku, byla "Dolores Claiborne" Kinga, w calosci zlozona z monologu niewyksztalconej kobiety z amerykanskiej prowincji. Nie, zebym byla taka ambitna - po prostu bylam akurat w Niemczech, nie mialam radia ani telewizji, polskie ksiazki blyskawicznie mi sie skonczyly, a niemieckich nie bylo nawet co probowac. Ktos mi pozyczyl wlasnie "Dolores" i jeszcze jakis szmatlawy romansik, ktorego tytulu juz nawet nie pamietam (ale pamietam fabule, zrobila na mnie kolosalne wrazenie).

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • anulla1974 02.05.11, 20:30
    Włączyłam sobie podcasty BBC. Zdolna jestem - po rosyjsku :) www.bbc.co.uk/podcasts/series/bbseva
    --
    64/80
    Lubię balkonetkę.
  • magdalaena1977 17.04.11, 08:55
    www.rentier-blog.pl/jak-efektywnie-uczyc-sie-jezykow-obcych-11-wskazowek/
    Nie testowałam sama, ale rady brzmią sensownie.
    --
    Magdalaena
  • izas55 17.04.11, 10:08
    Ja bym się tymi nativami tak strasznie nie przejmowała ;-). Zauważyłam że 90% z nich jest zwykle zachwycona, że próbujesz coś mówić w ich języku. Największym szokiem była kiedyś dla mnie wizyta w Paryżu. Krążąca opinia jest taka, że szalenie ciężko idzie się dogadać bez znajomości francuskiego a jak powie się słowo po angielsku to już koniec jakichkolwiek możliwości dogadania się. Mieszkałam w tym Paryżu chyba 3 tygodnie, z dala od turystycznych szlaków. Pierwszy raz kupowałam "na migi" w piekarni na rogu bagietkę, ale kiedy pojawiłam się tam drugiego czy trzeciego dnia sprzedawczyni nauczyła mnie jak się nazywają rodzaje pieczywa i jak je kupować "po francusku". I na prawdę nie sądzę, żebym miała jakąś super wymowę używając tych pięciu słów na krzyż.

    A co do nierozumienia dialektów to z przerażenia, że nic nie zrozumiem kiedyś skutecznie wyleczyła mnie wizyta na głębokim południu USA. Wydawało mi się że całkiem dobrze posługuję się angielskim, ale próba zakupów na stacji benzynowej spowodowała u mnie na prawdę ciężki szok. Nie byłam w stanie zrozumieć ani słowa. Kiedy po powrocie opowiedziałam to moim amerykańskim znajomym, oni tylko powiedzieli żebym się nie przejmowała, bo oni też nie rozumieją.

    To jednak jest w bardzo dużej mierze kwestia osłuchania i to różnymi rzeczami. Angielski w BBC, radio po angielsku (masa stacji BBC), wszystkie amerykańskie seriale z wyłączonym lektorem. Na początku będzie ciężko. U mnie po prostu przyszedł taki moment, że zupełnie nagle zaczęłam rozumieć większość rzeczy. A z mówieniem trzeba się po prostu przełamać. Najlepiej wyjechać w miejsce gdzie nikt nie mówi po polsku, choć na krótko ;-)
  • zawsze_zielona 17.04.11, 13:04
    Popieram Ize; nalezy rozmawiac z nativami inaczej nie nauczysz sie prawidlowej wymowy i nie zlapiesz akcentu. Tez mialam takie obawy jak Ty, ale szybko sie zorienowalam, ze nativi naprawde (i) zupelnie nie przejmuja sie bledamin cudzoziemcow (ii) poprawiaja bledy, jesli ich o to poprosisz.
    Mieszkam w Danii prawie siedem lat, mowie po dunsku niezle, ale nadal robie bledy. Obcy ludzie w ogole nic sobie z tego nie robia (poki rozumieja o co mi chodzi) a przyjaciele poprawiaja i czasem smieja sie z mojej tworczosc. Szczeze mowiac mam gorsze doswiadczenia z innymi obcokrajowcami, ktorym czasem sie wydaje ze mowia po dunsku lepiej od rodowitego Dunczyka i potrafia nieprzyjemnie zwrocic uwage.
    --
    75B jest jak YETI
    NaGIE Biusty
  • turzyca 17.04.11, 13:28
    Jest takie jedno swietne zrodlo native'ow bardzo chetnych do wspolpracy rozmowkowej, a sa to sokratesowcy. Ktorzy na poczatku potrzebuja kogos, kto im pokaze, gdzie jest uczelnia, gdzie jest ich mieszkanie, gdzie pojsc na zakupy i pomoze odwalic cala papierologie stosowana. A jak juz sie przegada 300 godzin na tematy praktycznozyciowe to z przyjemnoscia gada sie tez na tematy ogolnozyciowe. Na wielu uczelniach przy zglaszaniu sie do programu mozna miec preferencje w zakresie tego, komu chce sie pomoc. W Polsce taki program pomocy sokratesowcom nazywa sie Mentor, jest tez na polibudzie.
    I naprawde warto sie w taka pomoc zaangazowac, zyski sa spore i to na roznych plaszczyznach.
    --
    24 kilo klonow.
  • kis-moho 17.04.11, 13:41
    Potwierdzam zyski, szczegolnie te na wielu plaszczyznach :o)
    Pomysl jest swietny, tylko chyba z jednym zastrzezeniem - w tych programach (jak Mentor) biora udzial chyba tylko studenci tej samej uczelni, prawda?
  • yaga7 17.04.11, 14:15
    Dla niektórych problemem jest to, że tam biorą udział tylko studenci. A są przecież osoby po studiach, pracujące, z rodziną, które też chciałyby sobie przypomnieć język i co wtedy? Takim osobom pozostaje raczej tylko znaleźć nativa na prywatne lekcje.


    --
    I znów znalazłam buty...
    Książki na sprzedaż profile.imageshack.us/user/yaga7/
  • kis-moho 17.04.11, 14:40
    Wlasnie o tym myslalam - dla studentow swietny pomysl, po studiach odpada.
    Mysle, ze szczegolnie w duzych miastach znalezienie chetnych do nauki obcokrajowcow w wieku po-studenckim jest jak najbardziej mozliwe, trzeba tylko do nich dotrzec. Wiem, ze w Warszawie regularnie spotyka sie grupa professionals in Warsaw (maja chyba grupe facebookowa), organizuja co jakis czas spotkania, mozna sie dolaczyc. To sa glownie ludzie, ktorzy z powodow zawodowych przyjechali do Warszawy, i nikogo na miejscu nie znaja - sa tez wsrod nich osoby, ktore chca sie uczyc polskiego, i wtedy mozna sie umowic na rozmowy na zasadzie "ja cie ucze polskiego, ty mnie hiszpanskiego/angielskiego/francuskiego".
  • turzyca 17.04.11, 14:59
    Autorka watku jest studentka, stad podpowiedz "studencka" - wlasciwa komorke Mariska ma wrecz w swoim akademiku. :)

    W duzym miescie znalezienie native'ow nie jest problemem. I oni tuz po przyjezdzie sa w podobnej sytuacji jak studenci, tylko czasem wrecz jeszcze bardziej skomplikowanej, bo oprocz zalatwienia rzeczy dla siebie musza jeszcze pomyslec o dzieciach, a to sa tysiace problemikow typu lekarz, plastelina i tenis.
    Tylko ze w przeciwienstwie do sokratesowcow, ktorzy sa tu pol roku i po paru pierwszych tygodniach mozna sie w razie problemow praktycznie ze wspolpracy wylaczyc, zaprzyjaznienie sie z obcokrajowcami niesie pewne zobowiazania. Jak sie ich nie chce, to faktycznie platne konwersacje sa sensowniejsze.
    --
    24 kilo klonow.
  • genepi 17.04.11, 16:58
    No właśnie - gdzie znaleźć takich innostrańców z rodzinami którym możnaby pomóc na zasadzie matki wymieniają się wzajemnie nauką języków a w tym czasie dzieci się oswajają i uczą od siebie? Bardzo chętnie pomogłabym takiej rodzinie odnaleźć się w warszawskiej rzeczywistości z obustronnymi korzyściami.
  • kis-moho 17.04.11, 10:46
    Dolaczam sie do reszty - z nativami czesto moze byc problem, nie tylko w angielskim. W Niemczech tez sa regiony, w ktorych jeden native drugiego nie zrozumie (pech chcial, ze w takim mieszkam, i tez mi sie czesto zdarza, ze w ogole nie wiem, o co chodzi).
    Filmy juz dziewczyny wspomnialy, ja dodam ksiazki - wtedy nie wpadniesz w problem, ze wiesz, jak cos powiedziec, ale nie wiesz, jak napisac. Audiobooki sa dobrym dodatkiem - ja sie tak ucze teraz wegierskiego, najpierw na ksiazkach i audiobookach dla dzieci. Ale jesli tylko masz mozliwosc - staraj sie mowic! Jak masz jakiegos nativa, to najlepiej (chyba, ze rzeczywiscie nie da rady sie dogadac), ale najwazniejsze, zebys nie byla w sytuacji, kiedy duzo rozumiesz, a nic nie mozesz powiedziec.
  • nientepaura 17.04.11, 10:59
    filmy z napisami, zamiast z lektorem;) obcojęzyczne wydania książek - na początku możesz czytać te, które znasz z polskiego przekładu - może być łatwiej;) czasem zdarzają się dwujęzyczne wydania - na jednej stronie język x, na drugiej to samo - język y;)ja wielkiego doświadczenia nie mam, uczyłam się w zasadzie 3języków, lata zagranicą zrobiły swoje i w dwóch swobodnie konwersuję, trzeci niestety leży odłogiem (nauka w liceum i tyle). Ośrodki kultury czasem emitują filmy z oryginalną ścieżką językową - Instytut Kultury Włoskiej w każdy czwartek o 18, myślę, że inne ośrodki podobnie - dopytaj się;)
    --
    dookoła noc się stała, księżyc się rozgościł...
  • ananke666 17.04.11, 11:02
    Dla rozrywki - dwa filmiki. Gostek jest śmieszniejszy, proponuję zacząć od niego :)

    www.flabber.nl/linkdump/video/dude-doet-engels-in-24-accenten-6336
    --
    Tupecik
  • turzyca 17.04.11, 15:09
    Przepraszam, skojarzylo mi sie i musze wkleic. :)


    W Niemczech tez sa regiony, w ktorych jeden native drugiego nie zrozumie
    > (pech chcial, ze w takim mieszkam, i tez mi sie czesto zdarza, ze w ogole nie w
    > iem, o co chodzi)


    To Hanover one should go, they say, to learn the best German. The disadvantage is that outside Hanover, which is only a small province, nobody understands this best German. Thus you have to decide whether to speak good German and remain in Hanover, or bad German and travel about. Germany being separated so many centuries into a dozen principalities, is unfortunate in possessing a variety of dialects. Germans from Posen wishful to converse with men of Wurtemburg, have to talk as often as not in French or English; and young ladies who have received an expensive education in Westphalia surprise and disappoint their parents by being unable to understand a word said to them in Mechlenberg. An English-speaking foreigner, it is true, would find himself equally nonplussed among the Yorkshire wolds, or in the purlieus of Whitechapel; but the cases are not on all fours. Throughout Germany it is not only in the country districts and among the uneducated that dialects are maintained. Every province has practically its own language, of which it is proud and retentive. An educated Bavarian will admit to you that, academically speaking, the North German is more correct; but he will continue to speak South German and to teach it to his children.

    In the course of the century, I am inclined to think that Germany will solve her difficulty in this respect by speaking English. Every boy and girl in Germany, above the peasant class, speaks English.

    Jerome K. Jerome, Three Men on the Bummel

    Teoretycznie Niemcy stworzyli sobie Hochdeutsch, ale faktycznie nie wszyscy go rzeczywiscie opanowali, a poza tym i tak na co dzien mowia po swojemu, wiec moze przepowiednia Jerome sie sprawdzi? ;)
    --
    24 kilo klonow.
  • slotna 17.04.11, 17:33
    Hm, to jakiego niemieckiego ucza w polskich szkolach? Pytam z ciekawosci, nie zrobilam zadnych postepow w tym jezyku przez 8 lat nauki w podstawowce i liceum, na studiach lektorat wzielam od podstaw i piatki i tak mi sie nie udalo dostac... Drgnelo dopiero, kiedy pojechalam do Niemiec do pracy, ale oczywiscie juz zapomnialam :( Strasznie zaluje, ze nie uczylam sie jakiegos innego jezyka w tym czasie, moze by mi lepiej poszlo.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • 100krotna 17.04.11, 19:56
    U mnie z niemieckim podobnie, w zasadzie oprócz tego wyjazdu do Niemiec to sytuacja dokładnie taka sama ;) A język, na słuch, bardzo mi się podoba - tylko go nie rozumiem :)
    Ale może to kwestia osłuchania, taki np angielski otacza nas dużo bardziej - tv, radio, gry, filmy w kinie, ebay...itd
    Albo rzeczywiście mamy złych nauczycieli niemieckiego.
    --
    Mam raczej niewielki biust, ale na szczęście równoważy go duża pupa ;)

    naaan.deviantart.com
  • turzyca 17.04.11, 23:44
    Teoretycznie Hochdeutschu. Praktycznie to nie powiem czego, bo mi sie noz w kieszeni otwiera. Tylko ze tak jest z kazdym jezykiem - rusycystka w mojej szkole podstawowej robila takie bledy, ze skora cierpla, to bylo w ogole nie do zniesienia. Juz nie mowie o akcencie.

    O poziomie nauczania swiadcza takie drobiazgi chocby jak to, ze w olimpiadzie przedmiotowej z niemieckiego w moim roczniku byly na poziomie wojewodzkim chyba dwie osoby, ktore nie mialy za soba pobytu za granica lub nie byly dwujezyczne z domu.
    --
    24 kilo klonow.
  • slotna 20.04.11, 00:48
    > Teoretycznie Hochdeutschu. Praktycznie to nie powiem czego, bo mi sie noz w kie
    > szeni otwiera. Tylko ze tak jest z kazdym jezykiem - rusycystka w mojej szkole
    > podstawowej robila takie bledy, ze skora cierpla, to bylo w ogole nie do zniesi
    > enia. Juz nie mowie o akcencie.

    Ja mam takie wspomnienia z angielskim w LO, na niemieckim sie nie wyznawalam wystarczajaco, ale wydaje mi sie, ze nauczycielke przynajmniej te w liceum mialam dobra - to po prostu moja zakuta pala taka oporna. Za to odbilam sobie na irlandzkiej nauczycielce angielskiego. Poszlam na kurs nieco ponizej mojego poziomu - wyzszych nie bylo, ale uznalam, ze gramatyka i tak na pewno mi sie przyda - no i zalamka, musialam ja poprawiac chyba na kazdej lekcji. Wydaje mi sie, ze po prostu miala jakis szybki kurs z podstaw nauczania, a angielski ot, zwyczajny, codzienny.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • anna-pia 20.04.11, 15:09
    slotna napisała:

    > > Teoretycznie Hochdeutschu. Praktycznie to nie powiem czego, bo mi sie noz
    > w kie
    > > szeni otwiera. Tylko ze tak jest z kazdym jezykiem - rusycystka w mojej s
    > zkole
    > > podstawowej robila takie bledy, ze skora cierpla, to bylo w ogole nie do
    > zniesi
    > > enia. Juz nie mowie o akcencie.
    >
    > Ja mam takie wspomnienia z angielskim w LO, na niemieckim sie nie wyznawalam wy
    > starczajaco, ale wydaje mi sie, ze nauczycielke przynajmniej te w liceum mialam
    > dobra - to po prostu moja zakuta pala taka oporna.

    Nie ma ludzi opornych na naukę języka, są tylko niedopasowane metody i motywacja :)

    > Za to odbilam sobie na irla
    > ndzkiej nauczycielce angielskiego. Poszlam na kurs nieco ponizej mojego poziomu
    > - wyzszych nie bylo, ale uznalam, ze gramatyka i tak na pewno mi sie przyda -
    > no i zalamka, musialam ja poprawiac chyba na kazdej lekcji. Wydaje mi sie, ze p
    > o prostu miala jakis szybki kurs z podstaw nauczania, a angielski ot, zwyczajny
    > , codzienny.
    >


    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • slotna 20.04.11, 21:59
    > Nie ma ludzi opornych na naukę języka, są tylko niedopasowane metody i motywacja :)

    Motywacje to nawet mialam, bo calkiem lubie niemiecki, a do tego mam w Niemczech tzw. "przyjaciol rodziny", do ktorych bardzo lubilam jezdzic, a ktorych dzieci polskiego niestety nie znaja. Metody chyba takie same jak przy angielskim...?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • anna-pia 20.04.11, 22:40
    slotna napisała:

    > > Nie ma ludzi opornych na naukę języka, są tylko niedopasowane metody i mo
    > tywacja :)
    >
    > Motywacje to nawet mialam, bo calkiem lubie niemiecki, a do tego mam w Niemczec
    > h tzw. "przyjaciol rodziny", do ktorych bardzo lubilam jezdzic, a ktorych dziec
    > i polskiego niestety nie znaja. Metody chyba takie same jak przy angielskim...?
    >

    Nie wiem, jaką metodę stosowano wobec ciebie, metod jest bardzo dużo przeróżnych i osobie, która nie zna się na glottodydaktyce, ciężko odróżnić i stwierdzić z całą pewnością, że uczy się taką czy inną metodą - pomijam ekstrema ;)
    Spróbuj potestować, jak najłatwiej język wchodzi do głowy - jak czytasz, jak przepisujesz, jak słuchasz, jak oglądasz, czego słuchasz, co czytasz/oglądasz. Czy lubisz np. powtarzać usłyszane frazy. Czy lubisz odgrywać scenki. Czy lubisz gramatykę - teorię, ćwiczenia czy w praktyce plus krótkie objaśnienie. Częstotliwość uczenia się.
    A najlepiej dorwij nauczyciela niemieckiego z większą praktyką :)

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • slotna 30.04.11, 17:41
    > Nie wiem, jaką metodę stosowano wobec ciebie, metod jest bardzo dużo przeróżnyc
    > h i osobie, która nie zna się na glottodydaktyce, ciężko odróżnić i stwierdzić
    > z całą pewnością, że uczy się taką czy inną metodą - pomijam ekstrema ;)

    Taka, powiedzialabym, klasyczna: w podstawowce "Der, die, das", w liceum "Themen neu" i cwiczenia oraz kasety do tego.

    > Spróbuj potestować, jak najłatwiej język wchodzi do głowy - jak czytasz, jak pr
    > zepisujesz, jak słuchasz, jak oglądasz, czego słuchasz, co czytasz/oglądasz. Cz
    > y lubisz np. powtarzać usłyszane frazy. Czy lubisz odgrywać scenki. Czy lubisz
    > gramatykę - teorię, ćwiczenia czy w praktyce plus krótkie objaśnienie. Częstotl
    > iwość uczenia się.

    Lubie powtarzac frazy (ile ja sie z seriali nauczylam!), lubie tlumaczyc sobie piosenki, bo tych blyskawicznie ucze sie na pamiec i potem mam nowe slowka czy wyrazenia gotowe w glowie. Ale to angielski, z niemieckiego jestem na poziomie 0. Znowu :(

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • anna-pia 30.04.11, 21:31
    slotna napisała:

    > Taka, powiedzialabym, klasyczna: w podstawowce "Der, die, das", w liceum "Theme
    > n neu" i cwiczenia oraz kasety do tego.

    Nie wiem, jak starożytni uczyli się języków obcych :) W świecie nowożytnym gdzieś do II. wojny światowej uczono się na zasadzie słownik + tłumaczenie, co zostało już dawno zarzucone, więc zapewniam cię, że te podręczniki stosowały inną metodę - niestety, nie uczyłam się nigdy niemieckiego z żadnego podręcznika, więc nie wiem, na jakiej metodzie są oparte te dwa. Najlepiej byłoby, żebyś porozmawiała z nauczycielem niemieckiego.

    > Lubie powtarzac frazy (ile ja sie z seriali nauczylam!), lubie tlumaczyc sobie
    > piosenki, bo tych blyskawicznie ucze sie na pamiec i potem mam nowe slowka czy
    > wyrazenia gotowe w glowie. Ale to angielski, z niemieckiego jestem na poziomie
    > 0. Znowu :(

    A musisz znać akurat niemiecki? Może jego struktura ci nie leży (to nie jest naukowy argument!), spróbuj pouczyć się przez pół roku choćby hiszpańskiego i zobacz, jakie będą efekty.

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • slotna 30.04.11, 21:53
    > Nie wiem, jak starożytni uczyli się języków obcych :)

    :P Chodzilo o to, ze nie stosowano wobec mnie zadnej nowatorskiej metody (jakies znane mi ze slyszenia techniki z kursow jezykowych, typu mowienie od razu czy cos), a najpopularniejsze podreczniki.

    > A musisz znać akurat niemiecki? Może jego struktura ci nie leży (to nie jest na
    > ukowy argument!), spróbuj pouczyć się przez pół roku choćby hiszpańskiego i zob
    > acz, jakie będą efekty.

    Nie musze :) Ale jakos glupio, tyle sie uczylam i nic. Zastanawialam sie nad francuskim, ale hiszpanski moze poreczniejszy.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • anna-pia 02.05.11, 01:01
    slotna napisała:


    > Chodzilo o to, ze nie stosowano wobec mnie zadnej nowatorskiej metody (jakie
    > s znane mi ze slyszenia techniki z kursow jezykowych, typu mowienie od razu czy
    > cos), a najpopularniejsze podreczniki.

    Mówienie od razu to żadna nowatorska metoda. Tą metodą uczono dzieci arystokratów - dostawały bonę Francuzkę i ich problem, jak się z nią dogadały.

    > Zastanawialam sie nad francuskim, ale hiszpanski moze poreczniejszy.
    >
    Francuski fonetycznie jest dość trudny dla Polaków (70% to samogłoski, a w polskim 70% to spółgłoski), hiszpański jest łatwiejszy pod tym względem.

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • slotna 02.05.11, 10:33
    > Mówienie od razu to żadna nowatorska metoda. Tą metodą uczono dzieci arystokrat
    > ów - dostawały bonę Francuzkę i ich problem, jak się z nią dogadały.

    Super, ale ja jestem dzieckiem z plebsu, uczonym w polskiej publicznej szkole, gdzie bon Francuzek byl niedostatek ;)

    > Francuski fonetycznie jest dość trudny dla Polaków (70% to samogłoski, a w pols
    > kim 70% to spółgłoski), hiszpański jest łatwiejszy pod tym względem.

    Mozna sie tez chyba dogadac z wieksza czescia swiata.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • anna-pia 02.05.11, 16:55
    slotna napisała:

    > > Francuski fonetycznie jest dość trudny dla Polaków (70% to samogłoski, a
    > w pols
    > > kim 70% to spółgłoski), hiszpański jest łatwiejszy pod tym względem.
    >
    > Mozna sie tez chyba dogadac z wieksza czescia swiata.
    >

    Możliwe, dotąd z Hiszpanami rozmawiałam tylko po angielsku :) Tak czy inaczej, IMO szybciej osiągniesz pożądane efekty. Gwarancji nie daję :)

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • jul-kaa 30.04.11, 22:23
    Właśnie czytam tekst o nauczaniu języków obcych w liceum i wynika z niego, że akurat nauka niemieckiego kuleje najbardziej. Nauczyciele niemieckiego zazwyczaj nie uczą komunikacji tylko struktur, kładą ogromny nacisk na gramatykę i mały na płynność językową. Ponoć wielu nauczycieli niemieckiego twierdzi, że właśnie tak należy się uczyć tego języka, bo taka jest jego specyfika i inaczej się go nauczyć nie można (co wg autorki jest oczywiście bzdurą i reliktem przeszłości).
  • slotna 30.04.11, 22:53
    Dziekuje, to mnie bardzo pociesza. Chociaz oczywiscie nic nie zmienia, ale to zawsze milo przestac sie czuc glabem :)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • kasiamat00 30.04.11, 23:27
    Mnie uczono niemieckiego w ogólniaku przez 3,5 roku. Też z "Themen neu". Umiem się przedstawić i policzyć do dziesięciu. Nie rozumiem nic, ani języka mówionego, ani pisanego. Nie zamierzam tego zmieniać, bo język mi zupełnie nie leży.
  • anna-pia 02.05.11, 01:03
    kasiamat00 napisała:

    > Mnie uczono niemieckiego w ogólniaku przez 3,5 roku. Też z "Themen neu". Umiem
    > się przedstawić i policzyć do dziesięciu. Nie rozumiem nic, ani języka mówioneg
    > o, ani pisanego. Nie zamierzam tego zmieniać, bo język mi zupełnie nie leży.

    O matko, to jakiś koszmar. Więcej umiałam po 3 miesiącach nauki w czasie studiów...

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • kasiamat00 02.05.11, 20:01
    No wiesz, bezpośrednio przed maturą umiałam ciutkę więcej ;) Tylko to już było 10 lat temu, a ja ten język wypieram z pamięci. Dużo, dużo więcej pamiętam z rosyjskiego, który miałam w podstawówce. Przynajmniej jestem w stanie wyłapać sens rozmowy (testowane kiedyś w Moskwie, kolega, który nigdy nie uczył się rosyjskiego, nie rozumiał nic, ja przynajmniej wiedziałam czego ode mnie chcą, wiedziałam o czym rozmawiają itp.). Jakbym teraz miała się czegoś uczyć poza angielskim, to albo rosyjski, albo coś romańskiego (bo bardzo mi się podobają z melodii, tylko z moim niewymawianiem "r" byłoby to zapewne dość traumatyczne przeżycie).
  • anna-pia 02.05.11, 22:12
    kasiamat00 napisała:

    > albo coś romańskiego (bo bardzo mi się podobają z melodii
    > , tylko z moim niewymawianiem "r" byłoby to zapewne dość traumatyczne przeżycie
    > ).

    No dobrze, tyle że ty nie wymawiasz polskiego R (a przynajmniej słyszałam cię mówiącą tylk po polsku), a francuskie wymawia się inaczej (inny układ języka i języka względem zębów), więc możliwe, że nie miałabyś z tym problemu. Spróbuj :) A jak nie wiesz, jak, to możemy kiedyś się umówić, przećwiczymy. A angielskie R wymawiasz? Niemieckie R wymawiałaś?

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • slotna 02.05.11, 23:35
    Ja sie w ogole nie uczylam rosyjskiego, ale przez dwa lata uzywania go z koniecznosci w pracy sporo zalapalam i teraz strasze klientow ;) Przypomnialo mi sie jeszcze, ze bedac w Belgii odkrylam, ze czesciowo rozumiem proste rozmowy gospodarzy - to chyba angielski i te strzepy niemieckiego, ktore jeszcze mialam w glowie.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • jul-kaa 03.05.11, 00:27
    Języki to moja pięta achillesowa, żadnego nie znam tak dobrze, jak bym chciała. Jednak już po trzech tygodniach w Hiszpanii byłam w stanie dogadać się z Hiszpanami, choć przed wyjazdem umiałam jedynie zamówić w barze margaritę. Wiem jednak, że tylko na początku jest tak łatwo i przyjemnie, później język hiszpańskich strasznie się komplikuje. Podobnie jest z rosyjskim czy ukraińskim - podobieństwo tych języków do polskiego sprawia, że na początku łatwo się dogadać, po krótkiej nauce wiele się rozumie, ale naprawdę dobra znajomość języka to wyższa szkoła jazdy paradoksalnie utrudniona przez to podobieństwo. Pamiętam, jak po kilku miesiącach mało intensywnej nauki ukraińskiego, wyjechałam na Ukrainę na badania terenowe. Wtedy mi się wydawało, że mówię świetnie, jednak jak dziś słucham nagrań swoich rozmów, to rżę ze śmiechu :)
  • pierwszalitera 02.05.11, 01:47
    jul-kaa napisała:

    Nauczyciele niemieckiego zazwyczaj
    > nie uczą komunikacji tylko struktur, kładą ogromny nacisk na gramatykę i mały
    > na płynność językową. Ponoć wielu nauczycieli niemieckiego twierdzi, że właśnie
    > tak należy się uczyć tego języka, bo taka jest jego specyfika i inaczej się go
    > nauczyć nie można (co wg autorki jest oczywiście bzdurą i reliktem przeszłości
    > ).

    Znajoma Niemka, nauczycielka mająca spore doświadczenie w nauczaniu języka niemieckiego i angielskiego, oba języki wykładała za granicą, podsumowała kiedyś różnicę pomiędzy tymi dwoma germańskimi językami. Otóż niemiecki ma bardziej skomplikowaną gramatykę na podstawowym poziomie, staje się ale po opanowaniu sztywnych reguł coraz łatwiejszy dla uczącego się, angielski jest łatwiejszy do chwycenia i prowadzenia natychmiastowej, prostej konwersacji, gramatyka staje się jednak coraz bardziej rozbudowna im bardziej się w język wchodzi. Nie wiem jak uczy się niemieckiego w Polsce, ale w każdym razie Niemcy przywiązują wielką wagę do poprawej gramatyki, bo nieprawidłowa forma zmienia kompletnie znaczenie, a raczej pozbawia zdanie znaczenia i wielu rzeczy nie da się powiedzieć na domyślny sposób, jak praktykowane jest to w polskim.
  • anna-pia 02.05.11, 17:01
    pierwszalitera napisała:

    > w każdym razie Niemcy przywiązują wielk
    > ą wagę do poprawej gramatyki, bo nieprawidłowa forma zmienia kompletnie znaczen
    > ie, a raczej pozbawia zdanie znaczenia i wielu rzeczy nie da się powiedzieć na
    > domyślny sposób, jak praktykowane jest to w polskim.

    podobnie jest w angielskim czy francuskim, też mają dość sztywną strukturę gramatyczną zdania, niepoprawna forma czasownika/zmiana kolejności wyrazów zmienia sens zdania; we francuskim w wielu przypadkach postawienie przymiotnika przed czy po rzeczowniku zmienia znaczenie przymiotnika

    z drugiej strony, znajomi obcokrajowcy posługujący się polskim jako językiem obcym zgodnie twierdzą, że ta elastyczność gramatyczna polskiego znacznie utrudnia naukę i rozumienie

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • pierwszalitera 02.05.11, 20:11
    anna-pia napisała:

    > z drugiej strony, znajomi obcokrajowcy posługujący się polskim jako językiem ob
    > cym zgodnie twierdzą, że ta elastyczność gramatyczna polskiego znacznie utrudni
    > a naukę i rozumienie

    Zgadzam się, dlatego osobiście uważam niemiecki za język niesłychanie precyzyjny i tym samym dosyć łatwy do pojęcia. Wystarczy kierować się regułą. Wykazuje też pewną odporność na zmiany, dlatego znając współczesny niemiecki i czytając Goethe'go w oryginale rozumie się więcej niż przy lekturze Mickiewicza. Jeżeli mam być szczera, to uważam niemiecki za łatwiejszy do nauki od angielskiego i nawet rosyjskiego, chociaż rosyjski ze względu na słowiański trzon mógłby wydawać się Polakom łatwiejszy do opanowania.
  • anna-pia 02.05.11, 22:15
    pierwszalitera napisała:

    > chociaż rosyjski ze względu na słowiański trzon mógłby wydaw
    > ać się Polakom łatwiejszy do opanowania.

    Mógłby - i tu jest pies pogrzebany. Żeby umieć się dogadać na takim sobie poziomie, to i owszem, nauka idzie łatwo i przyjemnie. Natomiast żeby mówić naprawdę dobrze, trzeba włożyć w to mnóstwo pracy, bo podobieństw jest dużo, ale różnic dużo więcej.

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • amused.to.death 30.04.11, 17:02
    > Nie ma ludzi opornych na naukę języka, są tylko niedopasowane metody i motywacj
    > a :)

    są niestety.
    Ale jest to jakiś nawet nie procent, a promil.
    W pozostałych przypadkach to faktycznie brak motywacji, zła metoda, a przede wszystkim brak PRACY WŁASNEJ.
    --
    a tak było w Meksyku... - zdjęcia i słów parę:)
  • anna-pia 30.04.11, 21:24
    amused.to.death napisała:

    > > Nie ma ludzi opornych na naukę języka, są tylko niedopasowane metody i mo
    > tywacj
    > > a :)
    >
    > są niestety.
    > Ale jest to jakiś nawet nie procent, a promil.

    No dobra, nie będę się upierać, glotto to dla mnie raczej efekt poboczny studiów.
    > W pozostałych przypadkach to faktycznie brak motywacji, zła metoda, a przede ws
    > zystkim brak PRACY WŁASNEJ.

    Często też nieumiejętność przełamania się, żeby zacząć mówić. Rany, ile ja się nasłuchałam: "Ale ja się wstydzę mówić, bo jeszcze nie umiem." Szlag może trafić.

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • pitupitu10 01.05.11, 10:08
    amused.to.death napisała:

    > W pozostałych przypadkach to faktycznie brak motywacji, zła metoda, a przede ws
    > zystkim brak PRACY WŁASNEJ.

    AMEN, siostro.
  • joankara 16.09.11, 00:18
    Ja na podstawie swoich doświadczeń mogę stwierdzić, że ta przepowiednia już się sprawdziła. Wyjechałam na rok na roboty do Niemiec ze szczerym zamiarem nauczenia się tego języka. I nic mi z tego nie wyszło, bo wszyscy w firmie mówili po angielsku, a po niemiecku tylko Niemcy i Austriacy, a w firmie pracowały różne nacje, mniej więcej połowa składu byli innostrańce, łącznie z naszym dyrektorem projektu. Tyle se po niemiecku mogłam pogadać, co w szkole językowej. Nawet między sobą Niemce w pracy rozmawiali po angielsku, myślałam, że przez uprzejmość wobec kolegów nieznających języka, a teraz rozumiem, że jak Szwab rozmawiał z Sasem albo Bawarczykiem, to dla nich też angielski był jedynym wspólnym językiem, bo wzajemnie swoich języków ojczystych nie rozumieli.
  • anna-pia 16.09.11, 00:46
    joankara napisała:

    > Ja na podstawie swoich doświadczeń mogę stwierdzić, że ta przepowiednia już się
    > sprawdziła. Wyjechałam na rok na roboty do Niemiec ze szczerym zamiarem naucze
    > nia się tego języka. I nic mi z tego nie wyszło, bo wszyscy w firmie mówili po
    > angielsku, a po niemiecku tylko Niemcy i Austriacy, a w firmie pracowały różne
    > nacje, mniej więcej połowa składu byli innostrańce, łącznie z naszym dyrektorem
    > projektu. Tyle se po niemiecku mogłam pogadać, co w szkole językowej. Nawet mi
    > ędzy sobą Niemce w pracy rozmawiali po angielsku, myślałam, że przez uprzejmość
    > wobec kolegów nieznających języka, a teraz rozumiem, że jak Szwab rozmawiał z
    > Sasem albo Bawarczykiem, to dla nich też angielski był jedynym wspólnym językie
    > m, bo wzajemnie swoich języków ojczystych nie rozumieli.

    Jedna uwaga: to są dialekty. Tyle że jak się mówi z silnym akcentem, to ni hu hu :) Tak samo jak u nas górala nie zrozumiesz, jak będzie szybko mówił.

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • kis-moho 16.09.11, 08:50
    > Nawet mi
    > ędzy sobą Niemce w pracy rozmawiali po angielsku, myślałam, że przez uprzejmość
    > wobec kolegów nieznających języka, a teraz rozumiem, że jak Szwab rozmawiał z
    > Sasem albo Bawarczykiem, to dla nich też angielski był jedynym wspólnym językie
    > m, bo wzajemnie swoich języków ojczystych nie rozumieli.

    Jesli skonczyli chociazby szkole srednia i wyjechali choc raz w zyciu poza rodzinna wioske to spokojnie sie dogadaja. Mysle, ze to raczej z uprzejmosci :o)
  • maith 16.09.11, 15:49
    Bo to jest tak, że w dzisiejszych czasach wyjeżdżając na saksy możesz nawet: pracować z Polakami, mieszkać z Polakami, robić zakupy w polskim sklepie i przez cały wyjazd nie odezwać się ani słowem w obcym języku.
    Ale możesz też uświadomić sobie, że jesteś w kraju, gdzie otacza Cię tłum native speakerów, nie musisz płacić za konwersacje i... jakoś to wykorzystać :)
    --
    10 świetnych blogów

    Biustonosze są dla WSZYSTKICH kobiet
  • kasiamat00 17.04.11, 14:04
    Co do native'ów - rozmawiałaś kiedyś przez dłużej z kimś, kto się uczył polskiego jako drugiego (a częściej trzeciego lub czwartego) języka? Bo ja tak i to dość dużo, i teraz za każdym razem jak się stresuję "tymi strasznymi native'ami, co to będą się śmiali z mojej wymowy" przypominam sobie tych ludzi. Nie byli irytujący, nie bolały mnie uszy, nawet jak mówili z mocnym, obcym akcentem i robili błędy. Bardziej irytujący byli Niemcy mówiący po angielsku z mocnym niemieckim akcentem. Mam wrażenie, że podobnie mój akcent może mniej irytować rodowitego Amerykanina czy Anglika niż Niemca, dla którego też jest to drugi język.
  • zania_uk 17.04.11, 15:03
    nauczycielka nam na kursie podrzucila to:
    www.dw-world.de/dw/0,,8030,00.html
    to codzienne wiadomosci, w wersji normalnej, i wolniej mowione. cos tam sie zrozumie, czesci sie mozna domyslic, bo to przeciez aktualne wiadomosci, i jakos to idzie.
    tylko jeszcze sama sie za to nie wzielam ;)
    I ta strona ma jeszcze duzo roznych innych materialow do nauki jezyka.

    i kiedys sama znalazlam to:
    www.nthuleen.com/
  • scarlet_agta 17.04.11, 15:39
    zania_uk napisała:

    > nauczycielka nam na kursie podrzucila to:
    > www.dw-world.de/dw/0,,8030,00.html
    > to codzienne wiadomosci, w wersji normalnej, i wolniej mowione. cos tam sie zro
    > zumie, czesci sie mozna domyslic, bo to przeciez aktualne wiadomosci, i jakos t
    > o idzie.
    > tylko jeszcze sama sie za to nie wzielam ;)
    > I ta strona ma jeszcze duzo roznych innych materialow do nauki jezyka.

    Tak, mnóstwo. Sporo do słuchania i oglądania.
    Sama czasem zaglądam, ale mało regularnie więc i efekty mizerne. Ale jak zaglądam to ogladam np. euromaxx lub hin und weg.
    Linki:
    mediacenter.dw-world.de/german/video/#!/Program=7553
    mediacenter.dw-world.de/german/video/#!/Program=9815
    Do słuchania fajne bywa też Top-Thema mit Vokabeln: www.dw-world.de/dw/0,,8031,00.html

    --
    agta @ blox.pl
  • daslicht 17.04.11, 16:45
    Języki obce świetnie wchodzą do głowy podczas oglądania filmów w oryginale i słuchania dużej ilości muzyki. Żadne lekcje nie dały mi tyle, co oglądanie Star Treka i słuchanie płyt. Pomocne jest także pisanie na zagranicznych forach, czytanie zagranicznych stron, nie tylko z wiadomościami, ale także z potocznymi wyrażeniami (np. Urban Dictionary).

    Co do mówienia, to wiem, że są specjalne kursy polegające tylko na ciągłym mówieniu, bez szlifowania gramatyki. Gdybym miała iść na jakiś, to właśnie na taki. Póki co, uczę się dykcji od GLaDOS (czytaj: kopiuję). Chciałabym umieć użyć tego, co mam w głowie, za pomocą mowy.
    Jeśli masz możliwość rozmowy z nativami, korzystaj! Zwłaszcza z takimi, z którymi kontakt nie kończy (lub nawet nie zaczyna) na oficjalnych lekcjach. Możliwość zwyczajnej rozmowy jest bezcenna.

    --
    77/105 (70H)
    Too big, too small, size does matter after all...
    It's dead, Jim
  • scarlet_agta 17.04.11, 17:08
    daslicht napisała:

    > Języki obce świetnie wchodzą do głowy podczas (...) słuchania dużej ilości muzyki.

    Mnie to daje bardzo niewiele, a może nawet nic. Może dla niektórych metoda jest dobra, ale nie działa na każdego.

    --
    agta @ blox.pl
  • amused.to.death 30.04.11, 17:04
    zależy od nastawienia.
    Przy angielskim się świetnie potrafię wyłączyć i mimo, że angielski znam dobrze, potrafię kompletnie nie zwracać uwagi na to co śpiewają (po polsku tez czasami tak mam).
    Hiszpańskiego faktycznie się sporo nauczyłam z piosenek - i za każdym razem jak słucham to się staram.
    Słuchałam sporo chińskich piosenek, ale nie przypominam sobie, żebym się chociaż jednego słowa nauczyła:D
    --
    a tak było w Meksyku... - zdjęcia i słów parę:)
  • anna-pia 30.04.11, 21:37
    amused.to.death napisała:

    > zależy od nastawienia.
    > Przy angielskim się świetnie potrafię wyłączyć i mimo, że angielski znam dobrze
    > , potrafię kompletnie nie zwracać uwagi na to co śpiewają (po polsku tez czasam
    > i tak mam).

    Widzisz, a ja mam na odwrót. Jak włączam sobie muzykę przy pracy, to albo klasyczną, tylko instrumentalną, albo Lacrimosę, bo jeśli słyszę coś w języku, który znam, albo który jest bliski temu, który znam, to podświadomość "przełącza" mi się na słuchanie tekstu i koniec, mam problem ze skupieniem się. A Tilo Wolff z Lacrimosy ma taki akcent, że żeby załapać, co śpiewa, muszą przeczytać tekst piosenki :) Z tego powodu odpadł mi do słuchania przy pracy Rammstein, Angelo Branduardi, ukraińskie kapele gotyckie... i wiele innych.

    > Słuchałam sporo chińskich piosenek, ale nie przypominam sobie, żebym się chocia
    > ż jednego słowa nauczyła:D

    Nie trać nadziei :)

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • genepi 17.04.11, 17:23
    Ciekawe podejście www.gburek.com.pl/
    I zawsze ważne pytanie co dla mnie oznacza "znać język", bo może taki podręcznik merlin.pl/Blondynka-na-jezykach-Hiszpanski-europejski_Beata-Pawlikowska/browse/product/1,872241.html podstawowego języka wystarczy?
  • filoruska 18.04.11, 09:14
    Ma ktoś jakiś pomysł, jak doskonalić język powyżej poziomu średniozaawansowanego?
    Filmy, radio, telewizja, literatura to już nie nauka, tylko normalne oglądanie, słuchanie, czytanie. Rozumiem 99%. Pozostają pojedyncze słowa, które i tak łapię z kontekstu. Żeby je rozpoznać, muszę robić pełne tłumaczenie, bo jak czytam, to nie zauważam tych słów. Czytam wszystko łącznie z utworami z całej historii literatury.
    Po ostatnim miesięcznym pobycie w pociągu zostałam uznana za miejscową. Akcent, wymowę i intonację mam wypracowaną. Oczywiście to zanika, jak nie używam, ale tydzień pobytu wystarcza, by wróciło.
    Mam za to ogromne luki w aktywnym słownictwie, czego efektem jest to, że czasami się strasznie męczę, żeby w pełni wyrazić swoje zdanie w rozmowie.
    Wiem, że dobry jest pobyt, ale to nie zawsze się da. W tej chwili nie dysponuję znajomymi do gadania przez net, choćby z powodu różnicy stref czasowych.
  • anna-pia 18.04.11, 09:30
    filoruska napisała:

    > Mam za to ogromne luki w aktywnym słownictwie, czego efektem jest to, że czasam
    > i się strasznie męczę, żeby w pełni wyrazić swoje zdanie w rozmowie.

    Dużo mi dało słuchanie grupy Leningrad :) Jeśli o takie słownictwo (bardzo potoczne) ci chodzi, oczywiście.

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • filoruska 18.04.11, 10:30
    Bardziej mi chodzi o to, że bierny słownik mam olbrzymi, a aktywny słaby.
    Dużo potocznych zwrotów znam z osobistego kontaktu. Podręcznikowe zwroty często mnie śmieszą, tak bardzo są nienaturalne.
  • akj77 18.04.11, 17:03
    > Bardziej mi chodzi o to, że bierny słownik mam olbrzymi, a aktywny słaby.

    Przychodzi mi do głowy pisanie. Dla siebie samej - jeśli jesteś w stanie ocenić to, co piszesz - albo korespondencja z kimś, skoro o rozmowę trudno (zresztą w rozmowie nie używa się tylu słów, co na piśmie). Aktywny słownik można ćwiczyć tylko, no, aktywnie. Może tłumaczenie dla siebie jakichś bardziej skomplikowanych tekstów z polskiego na ten język?


    --
    78/108 -> 32H/34GG/36FF
  • daslicht 18.04.11, 17:21
    Tłumaczenie wcale nie jest takie fajne. Tłumaczyłam mnóstwo rzeczy, ale w kontaktach na żywo ciężko było mi uruchomić zasoby.

    Bardziej bym polecała uczestnictwo w forach dyskusyjnych w tym języku (zapewne rosyjskim) i/lub prowadzenie bloga. Wymaga to tworzenia własnych wypowiedzi, a nie tylko przekształcania. Z czasem może się znaleźć ktoś z odpowiedniej strefy czasowej do pogadania głosowo :)

    --
    77/105 (70H)
    Too big, too small, size does matter after all...
    It's dead, Jim
  • anna-pia 19.04.11, 23:14
    samodzielne pisanie tekstów jak najbardziej (listy, fora, opowieści, co w duszy zagra), zdecydowanie odradzam tłumaczenie, to jest zupełnie inna umiejętność
    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • veev 01.09.12, 21:53
    Tłumaczenie to zupełnie, zupełnie co innego. Ja tłumaczę zawodowo od lat i robię to co najmniej dobrze, ale mówię - jak na kogoś, kto stale pracuje z językiem - raczej średnio. To znaczy poprawnie i w ogóle, ale zdecydowanie słychać, że to dla mnie język obcy. Za mało mam kontaktu z żywym językiem (a jak mam, to najczęściej z innym niż angielski).
    Znam też mnóstwo osób, które mówią naprawdę świetnie, ale tłumaczyć nie dają rady ni w ząb.
  • scarlet_agta 19.04.11, 21:04
    Pytanie do lobbystek, które tę odmianę opanowały - jak Wam się to udało? Co u Was było skuteczne? Teoretycznie tabelki znam, ale jak przyjdzie mi je zastosować w praktyce to dukam, a nawet wtedy często z błędami, a częściej w ogóle zapominam o końcówkach.

    I w ogóle może ktoś polecić jakąś dobrą książkę do niemieckiej gramatyki do samodzielnej nauki - poziom około B1. Na wyższych poziomach też mogą być, mam nadzieję, że przydadzą się w przyszłości. ;)

    --
    "The universe cannot be read until we have learnt the language and become familiar with the characters in which it is written. It is written in mathematical language... without which means it is humanly impossible to comprehend a single word" Galileo Galilei
  • elftherinii 19.04.11, 21:31
    Ja całą gramatykę brałam (oprócz notatek własnych) z repetytorium Bęzy. Wg mnie bardzo fajne, tylko czasami miał zbyt odjechane słownictwo jak na krótki czas nauki.

    Ale jak konkretnie się nauczyć odmiany to Ci nie powiem, bo ja ją załapałam automatycznie (jak większość rzeczy w niemieckim). Na zajęciach tłumaczyliśmy mnóstwo zdań, w których odmiana była konieczna.
    --
    elftherinii@yahoo.com
  • akj77 20.04.11, 15:42
    scarlet_agta napisała:
    >
    > I w ogóle może ktoś polecić jakąś dobrą książkę do niemieckiej gramatyki do sam
    > odzielnej nauki - poziom około B1. Na wyższych poziomach też mogą być, mam nadz
    > ieję, że przydadzą się w przyszłości. ;)

    Ja również polecam repetytorium Bęzy. Miałam co prawda do czynienia tylko ze starym wydaniem, bo to było przed maturą, ale nie sądzę, żeby nowe było gorsze :-)

    --
    78/108 -> 32H/34GG/36FF
  • agafka88 20.04.11, 16:48
    Ja też polecam Bęzę, wszystko klarownie wytłumaczone, dużo przykładów. Z tego co pamiętam dostępne jest kilka wersji repetytorium - "sucha gramatyka" i wersja gramatyka + ćwiczenia (z rozwiązaniami na końcu książki).
  • jul-kaa 19.04.11, 22:01
    Niedługo wyjdzie ciekawa książka o uczeniu się języków, na razie zapowiada się nieźle. Będzie pewnie w sierpniu/wrześniu, jak wyjdzie, to postaram się o niej napisać więcej i zalinkować.
  • iksantia 19.04.11, 22:16
    ale obiecują się rozwijać edustation
    --
    Wszystko należy robić w sposób tak prosty, jak to tylko możliwe i ani trochę prościej.
    Albert Einstein
  • the_mariska 28.04.11, 22:50
    Zaczynam pomału walczyć z tym moim angielskim i różnie to idzie. Wynalazłam w domu tomiki prostych anglojęzycznych opowiadań, które czytałam sobie 8 lat temu jako wprawkę przed FCE i męczę je w środkach komunikacji publicznej wkurzając się straszliwie. Bardziej o to, że w trakcie czytania przypominam sobie zakończenie, niż o zacinanie się na trudnych słówkach ;) Do tego zaczęłam czytać parę anglojęzycznych blogów niezwiązanych ze stanikami, jest to zdecydowanie bardziej przystępne niż oficjalne wiadomości :)

    Żaden serial w moim krótkim dorosłym życiu mnie jakoś nie wciągnął, ale lubimy sobie czasem z chłopem dla odmóżdżenia obejrzeć jakieś 70's Show czy innego Family Guya, dlatego przeforsowałam pomysł, coby oglądać je z angielskimi napisami. Bez napisów na razie nie idzie mi zbyt dobrze, ale mam nadzieję że to kwestia czasu. Jak się trochę rozpędzę, zamierzam stosować podobną taktykę z hiszpańskim, zobaczymy co z tego wyjdzie :)

    Uff, czemu mnie nikt odpowiednio wcześnie nie uświadomił, że wiedza nie używana zanika? ;)
    --
    "Szklanka nie jest ani do połowy pełna, ani do połowy pusta - ona jest dwa razy za duża." :)
  • justinehh 28.04.11, 23:09
    tu dają oficjalne przystępne wiadomości:)
    www.bbc.co.uk/
    a może forum tenisowe?
    tt.tennis-warehouse.com/forumdisplay.php?f=13
    --
    pstrykam
    skrobię
    80/105
  • maheda 30.04.11, 20:35
    Skoro masz słuch do akcentu i wymowy - nagrywaj się.
    Zacznij od czytania, odsłuchaj się, jeśli nie będzie CI się podobało - nagraj się znowu, aż do osiągnięcia satysfakcjonującego Cię poziomu.
    Jak doszlifujesz jedno opowiadanko czy część książki - nagraj kolejną część.
    Takie nagrywanie się i odsłuchiwanie przynosi doskonałe rezultaty - ten sposób był wykorzystywany przez studentów filologii lata temu, przy czym wtedy wykorzystywano do tego celu kasety magnetofonowe - teraz jest łatwiej, bo można się nagrać na kawałek elektroniki :)

    --
    Profesjonalna bra-fitterka maheda.eu
    Czy POTRAFISZ założyć stanik?
  • anna-pia 30.04.11, 21:38

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • maith 15.05.11, 00:06
    the_mariska napisała:

    > Pewnie powiecie mi: konwersacje z nativami, niby oczywista oczywistość, ale w p
    > raktyce słysząc Prawdziwych Brytyjczyków cała moja znajomość angielskiego chowa
    > się w malutki kącik, o Prawdziwych Hiszpanach gadających w tempie karabinu mas
    > zynowego nie wspominając ;) Dużo łatwiej rozmawia mi się jednak z kimś, kogo mo
    > je błędy nie doprowadzą do palpitacji serca - gorzej, że taki ktoś sam często u
    > mie niewiele więcej ode mnie.

    I ten fragment moim zdaniem określa Twój prawdziwy problem.

    Dlatego moim zdaniem nie trzeba Ci książek ani innych biernych metod (które oczywiście świetnie wzbogaciłyby Ci język i pomogły lepiej zdawać teoretyczne testy).

    Moja metoda to "przestań uczyć się języków, zacznij ich używać".
    Nie rozwodząc się nad nią zbytnio, spróbuj np. przypomnieć sobie co Cię interesuje, poszukaj for czy jeszcze lepiej czatów tematycznych we właściwym języku i zacznij się tam udzielać. W podpisie zaznacz, że ich języka się dopiero uczysz, przepraszasz za ew. błędy i będziesz wdzięczna, jak ktoś Cię czasem poprawi. Rozmawiając na interesujące Cię tematy nawet nie zauważysz, jak szybko poprawisz sobie język. A wszędzie znajdzie się parę fajnych osób, które chętnie pomogą Ci w przyjazny sposób unikać błędów.

    Bo język służy do komunikowania się.
    Uczenie się go "na sucho" przypomina studiowanie latami podręczników pływania przez osobę nieznającą wody.
    I na koniec - zapewniam Cię, że Twoje błędy do palpitacji najszybciej doprowadzą drugiego Polaka. Native powie tylko "najważniejsze, że da się zrozumieć".
    --
    Jak pozbyć się boczków?

    Kasia Figura nie jest jabłkiem
  • agafka88 15.05.11, 02:26
    ith napisała:

    > the_mariska napisała:
    >
    > > Pewnie powiecie mi: konwersacje z nativami, niby oczywista oczywistość, a
    > le w p
    > > raktyce słysząc Prawdziwych Brytyjczyków cała moja znajomość angielskiego
    > chowa
    > > się w malutki kącik, o Prawdziwych Hiszpanach gadających w tempie karabin
    > u mas
    > > zynowego nie wspominając ;) Dużo łatwiej rozmawia mi się jednak z kimś, k
    > ogo mo
    > > je błędy nie doprowadzą do palpitacji serca

    Oj, nie przesadzaj, wcale nie widziałam żeby Twój angielski gdzieś się chował podczas rozmowy z moim facetem - co prawda jest Prawdziwym Brytyjczykiem w połowie, ale chyba też się liczy. Z doświadczenia wiem, że mój facet cieszy się, że ktoś próbuje zacząć rozmowę po angielsku i przełamuje swój lęk - i żadne błędy go nie mrożą, bo wie, że sam po polsku się lepiej nie dogada, więc szanuje wysiłek.

    Ja w sumie mam podobnie z Panami z Turcji w okolicznych kebabach - włączam moją życzliwość na maxa, bo cieszę się, że tak dobrze opanowali nasz język i nie wytykam im błędów.
  • kok.12 21.08.11, 22:07
    Szczególnie interesuje mnie nauka przez internet. Wiem, że jest dużo stron umożliwiających samodzielną naukę, ale mi chodzi o takie przygotowujące do CAE, bo wiem wtedy jaki dokładnie materiał powinnam opanować, co jest istotne itp.
  • pitupitu10 23.08.11, 09:12
    Wejdź na strony British Council. Na pewno są tam testy z poprzednich lat, a i pewnie trochę ćwiczeń online się znajdzie. Stron "przygotowujących do CAE" raczej nie znajdziesz, ale stron z ćwiczeniami na poziomie CAE na pewno jest bardzo dużo. IMHO jeśli chcesz samodzielnie popracować, to dobrym pomysłem będzie kupienie książki do gramatyki, słownictwa, albo taką z typowymi testami. Polecam "Advanced Language Practice" Vince'a. Zawiera zarówno część gramatyczną jak i leksykalną. Książki tego typu mają to do siebie, że miały już trylion wznowień i starsze wydania (które imho prawie się nie różnią od nowych) można tanio upolować na Allegro (nowe są niestety drogie). Można i spróbować z kursem, ale z takich książek trudno samodzielnie korzystać (klucz odpowiedzi do zadań jest zwykle w książce nauczyciela, trzeba oddzielnie kupić płyty, etc.).
  • lonely.stoner 29.08.11, 23:54
    jak juz masz jakis w miare sredniozaawnasowany poziom, to gwarantuje ze gdybys nagle musiala w UK/USA zamieszkac szybko byc normalnei zaczela mowic/rozumiec- tydzien by zajelo tzw. osluchanie sie.
    Ja polecam glownie jednak nauke czynna, wiele osob uczy sie biernie tzn. czyta, oglada programy, powtarza gramatyke. Najwiecej daje jednak nauka czynna tzn. Mowienie, rozmawianie z kims, albo rozpisywanie sie, np. czytasz jakas ksiazke/ogladasz film i piszesz potem esej na jakis wybrany temat z zagadnienia ktore bylo poruszone, albo ogolnie wymyslasz sobie jakis temat- i piszesz o tym wyczerpujacy esej. Ale zeby wyjsc poza poziom jakis tam typu zakupy, pytanie o droge, to musza byc bardziej skomplikowane tematy niz 'wakacyjna przygoda, albo opisz jeden dzien z zycia. Tak jak w PL na lekcjach jezyka polskiego dzieci musza pisac wypracowanie np. przemyslenia na temat godnej smierci wg opowiadania Hanny Krall - no i piszesz, po angielsku:)
    --
    .. nic.
  • pitupitu10 01.09.12, 13:19
    Czy są tu osoby, które próbowały się uczyć przy pomocy kursów multimedialnych na dvd/cd? Chodzi mi o coś takiego:
    tinyurl.com/c4ra34t
    tinyurl.com/d8axhgp
    Czy to dobry pomysł w sytuacji gdy nie zna się nawet podstaw języka obcego? Jak wyglądają takie kursy? Jakiego typu są to ćwiczenia? Czy trzeba do nich dokupywać dodatkowe podręczniki / ćwiczenia? Możecie coś polecić lub odradzić?
  • anna-pia 01.09.12, 16:05
    Mam takie kursy, też dla początkujących, z tym, że nigdy nie próbowałam uczyć się języka, z którym się wcześniej choć trochę nie osłuchałam (w sensie złapania melodii języka; z tym, że osłuchałam się z większością języków europejskich;) ). Książek nie dokupiłam póki co, mam w domu słowniki z podstawami gramatyki, wystarczy póki co.
    Uważam, że wszystko zależy od tego, w jaki sposób najłatwiej "łapiesz" język: jeśli słuchając i mówiąc, to gramatykę załapiesz mimochodem; jeśli musisz mieć gramatykę wyłożoną jak podstawy różniczkowania, to lepiej kup dodatkowo podręcznik i ćwiczenia z rozwiązaniami.
    Konkretnych programów nie polecę, ja zwracam uwagę na to, kto to wydaje - jeśli jest to wydawnictwo, które od lat wydaje dobre słowniki, to biorę (minimalizuję prawdopodobieństwo wystąpienia błędów). No i mi metoda jest obojętna.

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • bathilda 01.09.12, 18:58
    Ja niedawno zaczęłam się uczyć tutaj

    www.rosettastone.eu/
    Jak dla mnie to jest fajnie jak dla całkowicie początkujących. Jest słownictwo, trochę gramatyki, trzeba mówić (jest program do rozpoznawania mowy). Dodatkowo są konwersacje przez neta, 4 uczniów z tego samego poziomu i nejtiw do prowadzenia.
  • agafka88 01.09.12, 19:23
    Ja też korzystałam z rosetty i kilku moich znajomych. Bardzo mi ten program odpowiada, jak dla mnie to jest chyba najlepsza metoda samodzielnej nauki języka.
  • sylwiastka 01.09.12, 21:28
    Jak doskonalić znajomość języka obcego jeśli już uzyskało się poziom zapewniający niezłą codzienną komunikację. Od paru lat codziennie mówię po angielsku, pracuję używając tego języka, rozmawiam ze znajomymi, z partnerem, oglądam telewizję, często też myślę. Teraz mieszkam w Hiszpanii i nie mam kontaktu z wieloma native'ami, raczej z ludźmi takimi jak ja mówiącymi lepiej lub gorzej.
    Problem w tym, że cały czas robię błędy często podstawowe, mówię dużo, ale niechlujnie. Nie uczę się "ze słuchu", nie wyłapuję nowych zwrotów i nie używam ich (rozumiem, ale nie wzbogacam swoich umiejętności). Doszłam do poziomu samodzielnego użytkownika, potrafię się skomunikować bez problemu i zrozumieć ludzi na wielu poziomach, ale nie mówię zbyt ładnie i w miarę bogato. Czy w takim razie wrócić do podstaw, odświeżyć reguły i bardziej uważać? Jak pozbyć się złych, utrwalonych nawyków?
  • simply_z 01.09.12, 21:52
    przerabiaj gramatykę ,czytaj el pais ,itd.
    --
    cuando menos piensas , sale el sol
  • sylwiastka 01.09.12, 22:25
    Ale el pais jest po hiszpańsku, a ja piszę o sytuacji gdzie chcę podszkolić angielski mieszkając w Hiszpanii, bo tu jestem odcięta od native'ow. Mimo, że około 12h dziennie posługuję się angielskim, to nie polepszam znajomości języka, zatrzymałam się na pewnym etapie i już.
  • anna-pia 03.09.12, 12:26
    Czytaj anglojęzyczne gazety (najlepsze są IMHO artykuły w tygodnikach/miesięcznikach/przeglądach, solidnie długie, mogą być o czymkolwiek, wszystko jedno, czy dotyczą pielęgnacji paznokci po 45 r.ż., czy polityki gospodarczej Urugwaju), słuchaj programów i pisz po angielsku, np. komentarze do przeczytanych artykułów.
    Na pewnym poziomie jest trudno przebić się wyżej, jeśli tego nie potrzebujesz.

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • kis-moho 06.09.12, 17:40
    > Ale el pais jest po hiszpańsku, a ja piszę o sytuacji gdzie chcę podszkolić ang
    > ielski mieszkając w Hiszpanii, bo tu jestem odcięta od native'ow. Mimo, że okoł
    > o 12h dziennie posługuję się angielskim, to nie polepszam znajomości języka, za
    > trzymałam się na pewnym etapie i już.

    Ja sobie w tym celu nabyłam książkę z ćwiczeniami do Certificate of Proficiency in English (nazywa się chyba self-study: progress to proficiency czy jakoś tak podobnie; na pewno jest zielona :o)). Jak dla mnie mnóstwo nowych rzeczy, zarówno pod względem słownictwa, jak i gramatyki, a po angielsku mówię płynnie i na codzień. Tylko trzeba lubić sobie raz na jakiś czas zasiąść i machnąć ćwiczenie czy dwa. Ćwiczenia są zróżnicowane, są teksty, gramatyka, wyrażenia, do wyboru do koloru.
    Plus wg. mnie nic nie przebije czytania w danym języku, ale to nie jest specjalnie odkrywcza rada ;o)
  • maith 03.09.12, 18:37
    sylwiastka napisała:

    > Jak doskonalić znajomość języka obcego jeśli już uzyskało się poziom zapewniają
    > cy niezłą codzienną komunikację. Od paru lat codziennie mówię po angielsku, pra
    > cuję używając tego języka, rozmawiam ze znajomymi, z partnerem, oglądam telewiz
    > ję, często też myślę.

    Pierwsze skojarzenie - wymień partnera na Anglika (wiem, durne ;)
    Ale może poszukaj kontaktów z ludźmi z krajów anglojęzycznych, którzy też trafili do Hiszpanii?
    W tej sytuacji, jak już samodzielnie doszłaś bardzo wysoko, nie ma sensu zaczynanie od podstaw, czy odświeżanie wszystkich reguł, bo umrzesz z nudów, zanim się czegokolwiek nauczysz.
    Za to warto, żebyś:
    -albo trafiła na dobrego nauczyciela, który od razu by Ci wypunktował, jakie błędy popełniasz i poćwiczył z Tobą tak, żebyś nauczyła się wypowiadać prawidłowo zamiast błędnie
    -albo sama notowała sobie od razu, jak tylko przyłapiesz się na błędzie i potem mając swój spis błędów, poprawiła się tylko z tego zakresu
    -warto też obejrzeć w księgarni książki do nauki angielskiego, ale już na wysokim poziomie, te gdzie całe tłumaczenie też jest już po angielsku i tam poczytać o ciekawych nowych zwrotach, pouczyć się ich i celowo ich używać w rozmowie z kimkolwiek.

    --
    Nietypowa zakładka do książek - stanikomaniacka :)

    Sztuczny świat
  • maith 03.09.12, 18:39
    Ktoś tu kiedyś dał link do świetnego bloga o języku angielskim. Tam był między innymi długi spis różnych zwrotów.
    --
    Nietypowa zakładka do książek - stanikomaniacka :)

    Sztuczny świat
  • joana.mz 12.09.13, 22:43
    wyciągam stary wątek... potrzebuję jakiejś porządnej książki do gramatyki. Chyba książki, z książek mi się dobrze uczy a poza tym jeśli chodzi o gramatykę to jednak wolałabym mieć coś na zawsze "pod ręką", to miałaby być taka "biblia gramatyki" i koniecznie w języku polskim. Pomożecie?
  • neiti89 12.09.13, 23:39
    Ok, ale, może mi umknęło, gramatyki którego języka? Do polskiego, czy jednak zgodnie z wątkiem, do któregoś z obcych? A może ominęło mnie jakieś gramatyczne kompendium ze wszystkich języków :D Wtedy ze wstydem schowam się pod kocyk, obiecuję ;)
  • joana.mz 12.09.13, 23:55
    :-D
    oj tam, no "oczywiście", że do angielskiego ;-)

    Wątek czytałam parę dni temu i "zapomniało mi się", że faktycznie mowa w nim o różnych językach.
  • neiti89 15.09.13, 21:29
    Hmm, wiele osób poleca klasyczne "English grammar in use" Murphyego, ale przeszkodą może być to, że cała jest w języku angielskim. Moja nauczycielka kochała Grammarway ;) Ale obie są w sumie bardziej podstawowe, a nie wiem, na jakim poziomie jesteś Ty :) Ja po nic ambitniejszego nie sięgałam; reszty uczyło mnie życie.... ;P
  • joana.mz 15.09.13, 23:47
    dzięki, właśnie Murphyego poleciło mi parę osób, również na kursie, na który chodzę. Na razie zamówiłam sobie Wielką Gramatykę j. angielskiego, mam nadzieję, że będzie ok. Na Murphyego jeszcze przyjdzie czas :-) poziom średniozaawansowany.
  • paulinago 06.10.13, 20:15
    Jako że ostatnio bardzo intensywnie uczę się hiszpańskiego, wypróbowałam ostatnio sporo różnych cudów i refleksje mam takie:
    - na początek - www.rtve.es/radio/ bardzo ważne, żeby zacząć rozróżniać brzmienie słów, oraz www.duolingo.com/ i www.mindsnacks.com/ (tylko to nauka hiszpańskiego po angielsku, co czasami powoduje konfuzję) szczególnie wersja mobilna super na podróże metrem itd.
    - karaoke po hiszpańsku - nie wiem czy to działa na wszystkich tak samo, no i czy wizja samotnego śpiewania do laptopa jest dla kogoś bardzo żenująca - ja uwielbiam :)
    - dopiero po tym gramatyka - ja próbowałam robić wcześniej i moim zdaniem bez sensu tak syntetycznie zupełnie na sucho mi najbardziej leży "Gramática de uso del español" Ramon Palencia, Luis Aragones (www.amazon.com/Gram-aacute-ntilde-Spanish-Edition/dp/8434893517), w porządku jest ten audiokurs edgara, ale bardziej do słuchania, niż do uczenia się z podręcznika
    - jak już się coś wie o gramatyce, przydaje się itunes.apple.com/us/app/verbforms-espanol-spanish/id395718701?mt=8
    - proste strony internetowe - najlepiej tematyczne, ja czytam ogłoszenia o pracę i jakieś biznesowe, bo takie info są najciekawsze i z powtarzalną leksyką
    - znaleźć hiszpańskich znajomych - w wielu miastach są organizowane różnego rodzaju spotkania, gdzie się ludzie wiedzą wymieniają i socjalizują - np. www.meetup.com/Professionals-in-Warsaw/
    - bzium - wyjechać :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka