Wiem, że pół Lobby jest za obchodzeniem Walentynek, a drugie pół przeciwko :) Ale jeśli już obchodzicie, choćby symbolicznie, to czym sobie sprawiacie radość tego dnia? Prezentami? Wspólnie spędzonym czasem? Niespodzianką?
Ja zadecydowałam (za nas oboje, hehe), że nie idziemy nigdzie, bo będzie tłoczno. Do kina pójdziemy w przyszłym tygodniu, bo i tak mieliśmy to w planach. Ale zamówiłam sobie prezent: ciepłe, frotowe skarpetki. Pomyślałam, że kupno takiego drobiazgu ma same zalety: 1) nie wyda kasy na pierdołę, serduszko pluszowe, czy co tam, 2) i tak bym je kupiła, 3) ile razy będę je zakładać, to o nim pomyślę z sympatią, że mi stopy nie marzną :)
I jak powiedziałam, co bym chciała dostać, to co usłyszałam? Że wspaniale, że on też takie chce, bo mu w pracy po nogach wieje :)) I jak przystało na stare, dobre małżeństwo, z tej miłości kupimy sobie nawzajem skarpety! :))
A jak to u Was wygląda?