15.09.12, 11:35
Aż wstyd, ale nigdy żadnych nie robiłam :). A zbliża się zima i koniec smacznych owoców w sklepach, więc tak mnie naszło - co warto jeszcze w ostatniej chwili nakupić w hurtowych ilościach i zrobić sobie smaczne przetwory na resztę roku? I jakie? Bo w dziedzinie przetworów to wiem, że można uprażyć z cukrem czy tam bez cukru i będę miała dżem, a co jeszcze mogę sobie zachomikować w słoikach?
Obserwuj wątek
    • pierwszalitera Owoce 15.09.12, 12:04
      Moim zdaniem nie opłaca się już robić tradycyjnych przetworów z owoców. Jak ma się dostęp do naprawdę tanich owoców, to czasem warto zrobić sobie jakiś wypasiony dżem z interesującym dodatkiem przyprawowym, ale ceny dżemów, konfitur i kompotów w sklepach są za niskie, by marnować w domu energię i czas. Zimą można kupić zresztą też mrożone owoce.
      Fajne mogą być jednak różne chutneys, czyli owoce przyrządzone na pikantnie. Te sosy są zwykle w sklepach droższe i te gotowe nie zawsze odpowiadają nam smakowo. Zawsze o tym myślę, gdy robię moje brzoskwiniowe chutney z imbirem, ale do tej pory nie przygotowałam sobie jeszcze zapasu na zimę. Może w przyszłym tygodniu. ;-)
      • besame.mucho Re: Owoce 15.09.12, 12:15
        Ja się co roku przymierzam do zawekowania albo zamrożenia cukinii, bo wiadomo, że w lecie jest najsmaczniejsza, żeby mieć później gotową na szybkie i smaczne obiady w zimie, ale wychodzi mi to tak, jak Tobie chutney - czyli może w przyszłym tygodniu ;).
        • beniutka_bo leczo 15.09.12, 12:53
          Robię pasjami:)
          Odrobinę oliwy, pokrojona cebula (nie za dużo, bo nawet z zimie można dołożyć), cukinia w kostkę, papryka też, pomidory bez skórki. Duszę pod przykryciem, solę (puści dużo soku), sypię trochę przypraw. Duszę dość długo, żeby wszystko było ugotowane. Nie odparowuję za bardzo, żeby warzywa pływały w sosie. Nakładam do wyparzonych słoików, zakręcam, pasteryzuję (nigdy nie zwracam uwagi ile, ale pewnie z 15 minut), po wyjęciu ustawiam do góry dnem, żeby się zawekowały. Dają radę całą zimę (chyba, że pokrywka trefna).
          Potem można podsmażyć cebulę, dodać kiełbasę, wylać zawartość słoika, przyprawić, odparować i jest obiad jak ta lala :)
          --
          no i waga w dół, tak sama z siebie ;/

          Jak tu nie lubić sieciówek? -> Ja nie mam za dużego biustu ,tylko za mały zadek i zbyt płaski brzuch :)
          • besame.mucho Re: leczo 15.09.12, 12:57
            No właśnie ja latem robię mnóstwo leczo, risotto z cukinią, makaronów z cukinią, itd, więc jak nic by mi się takie zawekowane leczo przydało jako baza do zimowych potraw. Tylko mi się nigdy nie chce nakupić więcej i zrobić ;).
            • lukrecjabo Re: leczo 15.09.12, 19:20
              besame.mucho napisała:

              > No właśnie ja latem robię mnóstwo leczo, risotto z cukinią, makaronów z cukinią
              > , itd, więc jak nic by mi się takie zawekowane leczo przydało jako baza do zimo
              > wych potraw. Tylko mi się nigdy nie chce nakupić więcej i zrobić ;).

              Podobnie jak Ty, również nie popełniłam w życiu żadnego słoika. Naszło mnie po raz pierwszy w tym roku na kiszone ogórki, bo umysł matki po drugim porodzie postanowił dać o sobie znać i wpadłam w popłoch, czego ja córki w przyszłości nauczę? Na tym mój zapał padł;)
              Uwielbiam leczo i zawsze mrożę pokrojoną w kostkę paprykę (robię od razu różnokolorowe porcje), osobno mrożę pokrojoną cukinię lub kabaczka. Jest to opcja szybsza od słoikowej, a postępowanie po wyjęciu z zamrażalnika podobne. Podsmażona cebula, kiełbasa i wrzucenie zamrożonej reszty.
              --
              http://lb3m.lilypie.com/7PqBp2.png http://lb1m.lilypie.com/LEbnp2.png
          • 987ania Re: leczo 17.09.12, 14:34
            Ja właśnie wczoraj zrobiłam 30 litrowych słoików leczo (cebula, papryka, cukinia, pomidory, olej, przyprawy) i zastanawiam się czy nie za mało...
            --
            - Czym się różni mózg od rozumu?
            - Mózg mają wszyscy.
      • beniutka_bo Re: Owoce 15.09.12, 12:58
        a tutaj się nie zgodzę.
        Jak sama zrobię, to chociaż "wiem, co jem" (szczególnie jak mam swoje owoce i warzywa- nie będą mi gniły pod drzewami, żeby kupowała gotowe)- w dżemie wiśniowym mam tyle wiśni, ile się zmieści, a nie tylko tyle, żeby był kolor (a resztę się "dorobi"). Podobnie z innymi dżemami. Chcąc kupić naprawdę prawdziwy dżem/powidła/marmoladę, bez "wypełniaczy" trzeba zapłacić na tyle wysoką cenę, że warto się zastanowić na własnym "hortexem".
        Chociaż w momencie, kiedy trzeba kupić wszystkie składniki przetworów, faktycznie może to być droga impreza.
        --
        no i waga w dół, tak sama z siebie ;/

        Jak tu nie lubić sieciówek? -> Ja nie mam za dużego biustu ,tylko za mały zadek i zbyt płaski brzuch :)
        • pierwszalitera Re: Owoce 15.09.12, 13:32
          beniutka_bo napisała:

          > a tutaj się nie zgodzę.
          > Jak sama zrobię, to chociaż "wiem, co jem" (szczególnie jak mam swoje owoce i w
          > arzywa- nie będą mi gniły pod drzewami, żeby kupowała gotowe)- w dżemie wiśniow
          > ym mam tyle wiśni, ile się zmieści, a nie tylko tyle, żeby był kolor (a resztę
          > się "dorobi"). Podobnie z innymi dżemami. Chcąc kupić naprawdę prawdziwy dżem/p
          > owidła/marmoladę, bez "wypełniaczy" trzeba zapłacić na tyle wysoką cenę, że war
          > to się zastanowić na własnym "hortexem".

          Ja nie wiem o jakiś "wypełniaczach" w dżemach ty mówisz i czym "dorabia" się wiśnie, w najtańszym niemieckim dżemie kupowanym w Lidlu, czy Aldi, w słoiku są tylko owoce i cukier. Może zamiast wierzyć w mity, lepiej czytać etykiety? Najczęściej podana jest tam też jeszcze proporcja składników, zwykle jest to conajmniej 50 gram owoców na 100 gram cukru. W marmeladzie pomarańczowej może być cukru więcej, czyli 40:100. Nie bardzo wiem jakich proporcji używa się w domu, ale chyba też sypie się sporo cukru, a dżemów nie je się kilogramami, by niewielka oszczędność cukru robiła aż taką różnicę. Moja znajoma robi co roku powidła śliwkowe i dżem truskawkowy, i czasem dostaję od niej jakiś słoiczek. No cóż, smakuje nieźle, ale zagotowane na śmierć owoce, to są zagotowane na śmierć owoce i nie wiem czy sprawa jest naprawdę warta świeczki. Poza tym, w produkcji dżemów nie wolno brać pod wagę tylko ceny owoców, że niby za darmo, tylko także niesamowite koszta zużytej energii (elektrycznej, gazu), to ustrojstwo dłuuuugo się gotuje.
          • beniutka_bo Re: Owoce 15.09.12, 13:41
            No to zapytaj pracowników taśmy, nazwijmy to znanych i podobno cenionych przetwórców owocowych, czy kupią produkty własnej firmy.
            Moim zdecydowanym faworytem są dżemy "z jagodą" które składają się głównie z aronii.
            Tak się składa, że wiem conieco o tym, mieszkając w okolicy sadowników i przetwórni.
            Nie napisałam o "zagotowaniu owoców na śmierć" tylko o zrobieniu dżemu, bo to jednak nie jest to samo.

            Ze swojej strony napisałam wszystko, co chciałam napisać w temacie.
            --
            no i waga w dół, tak sama z siebie ;/

            Jak tu nie lubić sieciówek? -> Ja nie mam za dużego biustu ,tylko za mały zadek i zbyt płaski brzuch :)
            • madzioreck Re: Owoce 15.09.12, 20:00
              > No to zapytaj pracowników taśmy, nazwijmy to znanych i podobno cenionych przetw
              > órców owocowych, czy kupią produkty własnej firmy.

              W ten sposób można pewnie podsumować każdą branżę i w efekcie nie kupować niczego ;)

              > Nie napisałam o "zagotowaniu owoców na śmierć" tylko o zrobieniu dżemu, bo to j
              > ednak nie jest to samo.

              Ja się zawsze zastanawiałam, czy po czasie potrzebnym do przerobienia owoców na dżem, w tych owocach zostają jeszcze jakiekolwiek wartości poza cukrem. Bo to jednak nie trwa pół godziny (chyba, że z żelfixami jakimiś).
              I myślę, że jeśli do zrobienia przetworów trzeba kupić owoce, cukier, a czasem i słoiki, doliczyć prąd/gaz, to nie jestem pewna, czy to tak znów taniej wychodzi. Ale jak ma się własne owoce, to pewnie się bardziej opłaca.
              • brykanty Re: Owoce 16.09.12, 11:36
                Jak ktoś już wpadnie w nałóg, to nie musi doliczać kosztu słoików, bo przecież zostają mu z zeszłego roku. W dodatku zapobiegliwi nie wyrzucają słoików po musztardach, oliwkach czy majonezach, więc też kolekcja rośnie.
                --
                Koty. Koty są miłe. http://s20.rimg.info/01fe8cb72a88d3f5ba169167f4508334.gif
              • kotwtrampkach Re: Owoce 16.09.12, 22:55
                madzioreck napisała:

                > Ja się zawsze zastanawiałam, czy po czasie potrzebnym do przerobienia owoców na
                > dżem, w tych owocach zostają jeszcze jakiekolwiek wartości poza cukrem.

                z pewnością smak :-)

                > Bo to
                > jednak nie trwa pół godziny (chyba, że z żelfixami jakimiś)

                jabłka czy dynię gotuję żeby zagotować w "środku kawałków" też, zazwyczaj krócej niż pół godziny. I nie daje do nich żelfiksów ani nawet cukru, a zimę wytrzymują spokojnie.

                Opłąca sie, kiedy mamy juz owoce/warzywa i nie zdążymy zjeść, zanim się zepsują. Słoiki jak u brykanty - można zbierać zamiast wyrzucać :)
            • pierwszalitera Re: Owoce 15.09.12, 23:38
              beniutka_bo napisała:

              > No to zapytaj pracowników taśmy, nazwijmy to znanych i podobno cenionych przetw
              > órców owocowych, czy kupią produkty własnej firmy.

              Nie muszę pytać, bo w moim kraju istnieje surowo przestrzegany obowiązek deklaracji wszystkich składników produktu żywnościowego, oprócz może takich, które znajduję sią tam w ilościach śladowych. Jakoś nie wierzę też, że dżemy w Polsce robi się inaczej niż w Niemczech.

              > Moim zdecydowanym faworytem są dżemy "z jagodą" które składają się głównie z ar
              > onii.

              A co złego jest w aronii? W Niemczech jest nawet dokładnie odwrotnie, dodatek aronii jest nawet specjalnie podkreślany na etykiecie. Z jakiegoś powodu jednak w Polsce to jagoda uchodzi za owoc szlachetny, więc podkreśla się dodatek jagody. I pewnie coś tam z tej jagody w środku jest, tylko właśnie po to czyta się składy na etykiecie, by sprawdzić ile naprawdę.


              > Nie napisałam o "zagotowaniu owoców na śmierć" tylko o zrobieniu dżemu, bo to j
              > ednak nie jest to samo.

              Produkcja dżemu, także tego domowego, polega na odparowaniu części wody z owoców przy działaniu wysokiej temperatury i to dosyć długo trwa. Co najmniej 20-30 minut, przy wielu rodzajach owoców nawet o wiele dłużej. Dla mnie to nie są już owoce, tylko coś w rodzaju produktu cukierniczego z owocowym smakiem i bez szczególnych wartości odżywczych, oprócz tych kalorycznych.
            • teresa104 Zapytaj pracowników taśmy 16.09.12, 12:35
              Tutaj może się przyczyniać też coś innego (poza znajomością od podszewki procesów produkcyjnych) - jak człowiek cały dzień grzebie się w dżemie, to nie ma na niego ochoty. Widzi te owoce na taśmie, część z nich w domu trafiłaby do śmietnika, nie do dżemu, bo ma plamy, robala, to i się odechciewa.

              Co do różnic między dżemami kupnymi a własnymi - dżemy "przemysłowe" zawierają więcej wody, nie trzeba redukować masy, wystarczy dodać pektyn. W domu trzeba stać nad garem i mieszać, żeby ich zawartość pektyn była wystarczająca do usztywnienia dżemu. W rezultacie mamy dżem, w którym jest więcej owoców i cukru, mniej wody. Poza tym proces domowy musi być dłuższy, cukru więcej, bo w domu możemy zrobić coś niedokładnie, niesterylnie, w zbyt niskiej temperaturze. Te niedostatki rekompensuje czas sterczenia nad garem i cukier, który jest konserwantem.
              Nie umiem stwierdzić, który dżem jest lepszy, ten rozcieńczony kupny, czy ten skondensowany domowy. Co kto lubi.

              Do dżemu domowego możemy sobie dodać pieprz do truskawek, goździki do śliwek, kumkwat do dyni. Pewno są do kupienia dżemy fantazyjne, ale czy zaspokoją fantazję pożeracza dżemu? Mogą nie zaspokoić, nie wszystkie fantazje w każdym razie. I tu jest plus dla samodziału.

              Kolejny aspekt to przetwarzanie owoców własnych. Co roku z ojcem zakopujemy w ziemi taczki, taczki śliwek, których nie nadążamy jeść. Towarzyszy temu przykre poczucie marnotrawstwa, nieco tylko amortyzowanego tym, że zapakowaliśmy kilkadziesiąt słoików, zjedliśmy 10 placków i nastawiliśmy dwa balony. Gdyby nie to, że to nasze śliwki, nie robilibyśmy tych przetworów.
              • pierwszalitera Re: Zapytaj pracowników taśmy 16.09.12, 22:00
                teresa104 napisała:

                Co roku z ojcem zakopujemy w z
                > iemi taczki, taczki śliwek, których nie nadążamy jeść. Towarzyszy temu przykre
                > poczucie marnotrawstwa, nieco tylko amortyzowanego tym, że zapakowaliśmy kilkad
                > ziesiąt słoików, zjedliśmy 10 placków i nastawiliśmy dwa balony. Gdyby nie to,
                > że to nasze śliwki, nie robilibyśmy tych przetworów.

                Drożdżowe placki ze śliwkami można wspaniale mrozić. Pieczesz tylko kilka minut krócej, po ustudzeniu do zamrażarki i zimą, gdy inni nie mają świeżych śliwek, wrzucasz na chwilę do piekarnika.
                • teresa104 Re: Zapytaj pracowników taśmy 16.09.12, 22:43
                  No tak, tylko znowu powstaje pytanie o celowość mrożenia całego placka. Wiadomo, że można go szybko dopiec, kiedy jest taka potrzeba. Taki sam jest cel większości przytaczanych tu receptur - chodzi o podszykowanie sobie różnych dań, żeby mieć je szybciej kiedy indziej, a nie o samo konserwowanie czegoś wyjątkowego, czy o oszczędność.
                  Ale jeśli się nie ma wielkiej zamrażarki, ja nie mam, to taki drożdżowiec tylko zajmuje miejsce na przykład samym śliwkom, którym zawsze można szybko dorobić dowolny ciastowy spód, zamienić je na nadzienie klusek, zrazów, schabu, kaczki, roladek. A placek ze śliwkami może stać się tylko plackiem ze śliwkami.
                      • teresa104 Zgadzam się. 17.09.12, 16:43
                        A ojciec będzie wniebowzięty od tej delegacji:) W tym roku na śliwki już za późno, bo to wczesna odmiana, jakoś tak kole lipca trzeba się umawiać. Na jabłka poznajdowałam szerokie rzesze odbiorców, zresztą nie nadają się na przetwory i jabłeczniki, to jabłka deserowe, bardzo soczyste i słodkie, niezwykle smakowite, choć nietrwałe i szybko trzeba je spożytkować bezpośrednio dogębnie.
                        • marciasek Re: Zgadzam się. 17.09.12, 18:44
                          E tam, e tam, deserowe jabłka tez nadają się na to i owo... Na przykład można je ususzyć w suszarce do grzybów. Ja kilka dni temu zrobiłam wielce udany eksperyment z rubinami, a to odmiana bardzo soczysta i bardzo słodka - wyszły znakomite. Można tez takie jabłka poddusić na odrobinie oleju z cebulą i majerankiem, solą i pieprzem, jeśli za słodkie lutnąć kilka kropel soku z cytryny, zapakować do słoików i używać zimą jako dodatek do mięs. Można tez je poddusić na maśle z białym winem i wanilią, zapakować w słoiki i używać zimą do ciast (tarta z jabłkami!). The sky is the limit ;)
                          • teresa104 Re: Zgadzam się. 17.09.12, 19:07
                            Zaraz zrobię próbę z tym majerankiem. Jestem tak upiornie głodna, że uśliniłam się od samej lektury Twojego postu.
                            Może nie tyle te jabłka się nie nadają na przetwory, ile ich szkoda na przetwory, to najprecyzyjniejsze zdanie.
                            • marciasek Re: Zgadzam się. 18.09.12, 16:18
                              Szkoda - ten argument mnie od razu przekonał. Chociaż... czasem ma się za dużo, a wtedy - czemu nie!

                              A jabłka z majerankiem ci wyszły? Zapomniałam dodać, że majeranek na końcu, ale to pewnie wiesz.
                              • teresa104 Re: Zgadzam się. 18.09.12, 20:17
                                Nie wiem, czy mi wyszły, nie do końca umiałam sobie wyobrazić, jak to ma smakować. To znaczy miałam pewne wyobrażenie, ale z innymi jabłkami, winnymi i bardziej mięsistymi.
                                Na trzy średnie cebule dałam sześć dużych jabłek. Z jabłek po rozsmażeniu niewiele zostało, bo one składają się głównie z soku.

                                Po tym doświadczeniu myślę, że bardziej po mojemu by było, gdybym podkręciła trochę tę cebulę i jabłka na korzennie i dymnie, bardziej na słodko, karmelowo.

                                Jeden słoik zamknęłam, resztę zjedliśmy z kurzyną i gnocchi. Chłop chwalił "cebulkę", nie mówiłam mu, że to jabłka.

                                Zadałam dziś ostateczny cios koszowi z jabłkami, bo chciałam uporządkować balkon, i zjadłam na raz 9 sztuk. 9 jabłek z wieczora i nie potrza doktora, jak mawia lud. Trochę brzuch mi wystaje ale rano, pewna jestem, zaklęśnie się spektakularnie;)
                                • marciasek Re: Zgadzam się. 19.09.12, 10:45
                                  9 jabłek na raz to jest wyczyn... Mnie by po piątym zęby odmówiły współpracy. Istotnie, lepiej do duszenia chyba wziąć jabłka, które się nie rozpadną. Ja akurat takie mam (bardzo stara, zimowa odmiana - zorza). Ważne, że chłop nie pogonił ;)

                                  Jak chodzi o sposób przyprawienia: co kto lubi. Mnie wersja najprostsza, czyli majerankowa, doskonale komponuje się z duszonym drobiem. Duszę do tego najczęściej kuraka z dodatkiem miodu gryczanego i podaję z kaszą gryczaną, ew. kacze nogi plus jakiś ziemniak. Do bardziej wymyślnych historii istotnie warto pokombinować.
                                  • madzioreck Re: Zgadzam się. 23.09.12, 17:41
                                    marciasek napisała:

                                    > 9 jabłek na raz to jest wyczyn... Mnie by po piątym zęby odmówiły współpracy

                                    A tam, zęby ;P Ja wczoraj też dałam czadu z jabłkami - zęby oszczędzone - mój tata siedział i obierał mi te jabłka i kroił w ćwiartki, a ja żarłam i żarłam, aż musiałam spodnie rozpiąć ;P
                          • besame.mucho Re: Zgadzam się. 18.09.12, 13:13
                            Ja robiłam ostatnio paciaję jabłkową z rubinów, dobra wyszła, dodałam sok z cytryny, a cukru prawie wcale, bo sama z siebie była bardzo słodka.
                            Acz rozumiem, że może być żal takie smaczne jabłka zamieniać w paćkę :).

                            Skórki ususzyłam, bardzo dobra herbata z nich wychodzi!
          • miss-alchemist Re: Owoce 15.09.12, 23:20
            > Ja nie wiem o jakiś "wypełniaczach" w dżemach ty mówisz i czym "dorabia" się wi
            > śnie, w najtańszym niemieckim dżemie kupowanym w Lidlu, czy Aldi, w słoiku są t
            > ylko owoce i cukier. Może zamiast wierzyć w mity, lepiej czytać etykiety? Najcz
            > ęściej podana jest tam też jeszcze proporcja składników, zwykle jest to conajmn
            > iej 50 gram owoców na 100 gram cukru. W marmeladzie pomarańczowej może być cuk
            > ru więcej, czyli 40:100. Nie bardzo wiem jakich proporcji używa się w domu, ale
            > chyba też sypie się sporo cukru, a dżemów nie je się kilogramami, by niewielka
            > oszczędność cukru robiła aż taką różnicę.

            Aż specjalnie zapytałam mamę. Powidła śliwkowe 10:1 dla owoców, dżem wiśniowy 4:1 dla owoców, dżem truskawkowy podobnie jak wiśniowy. No i na większości dżemów, przynajmniej tych tanich, jest napis, że do zrobienia 100 g dżemu wykorzystano 100 g owoców, w domowym dżemie ta proporcja jest zupełnie inna (z 10 kg owoców na pewno nie wychodzi 10 kg dżemu). Często do dżemów sklepowych też dodawana jest żelatyna oraz barwniki czy aromaty.

            Jeśli gotuje się na gazie, to koszta wcale nie są niesamowicie duże, a na wsiach w ogóle można taniej, jeśli ma się letnią kuchnię z piecem. No i jeśli dużo osób w rodzinie ten dżem je, to koszta też inaczej się rozkładają.
          • jolunia01 Re: Owoce 20.09.12, 13:08
            pierwszalitera napisała:


            > Ja nie wiem o jakiś "wypełniaczach" w dżemach ty mówisz i czym "dorabia" się wi
            > śnie, w najtańszym niemieckim dżemie kupowanym w Lidlu, czy Aldi, w słoiku są t
            > ylko owoce i cukier. Może zamiast wierzyć w mity, lepiej czytać etykiety?

            Świetna rada, sama poczytaj. Tylko owoce i cukier. Ciekawe skąd się bierze objetość tych tworów, bo, że ani z cukru, ani z owoców, to jestem pewna. Jak można zrobić 100g konfitur (ostatecznie dżemu) z 70 lub mniej gramów owoców?

            > Nie bardzo wiem jakich proporcji używa się w domu, ale
            > chyba też sypie się sporo cukru, a dżemów nie je się kilogramami, by niewielka
            > oszczędność cukru robiła aż taką różnicę.

            To się dowiedz. Często bardzo niewiele.

            > Moja znajoma robi co roku powidła śliwkowe i dżem truskawkowy, i czasem dostaję od
            > niej jakiś słoiczek. No cóż, smakuje nieźle, ale zagotowane na śmierć owoce, to są
            > zagotowane na śmierć owoce i nie wiem czy sprawa jest naprawdę warta świeczki.

            Do powideł sliwkowych nie daje cukru wcale, bo same śliwki są wystarczająco słodkie Teraz smaże antonówki, też bez cukru, bo też są słodkie. Truskawki, owszem, słodzę, Niczego nie "zagotowuję na smierć".
            Najgorzej jak ktoś, kto nie ma pojęcia o sprawie zabiera się za krytykę.

            > Poza tym, w produkcji dżemów nie wolno brać pod wagę tylko ceny owoców, że niby za
            > darmo, tylko także niesamowite koszta zużytej energii (elektrycznej, gazu), to ustrojstwo
            > dłuuuugo się gotuje.

            Bredzisz. Jakie niesamowite koszty? I po cholerę "dłuuuugo" gotować? Kto w ogóle gotuje dżemy?

            --
            O, to ja - taka mądra jestem?!
            • agafka88 Re: Owoce 20.09.12, 13:23
              jolunia01 napisała:

              > pierwszalitera napisała:
              >
              >
              > > Ja nie wiem o jakiś "wypełniaczach" w dżemach ty mówisz i czym "dorabia"
              > się wi
              > > śnie, w najtańszym niemieckim dżemie kupowanym w Lidlu, czy Aldi, w słoi
              > ku są t
              > > ylko owoce i cukier. Może zamiast wierzyć w mity, lepiej czytać etykiety
              > ?
              >
              > Świetna rada, sama poczytaj. Tylko owoce i cukier. Ciekawe skąd się bier
              > ze objetość tych tworów, bo, że ani z cukru, ani z owoców, to jestem pewna. Jak
              > można zrobić 100g konfitur (ostatecznie dżemu) z 70 lub mniej gramów owoców?

              z dżemami jest jeszcze gorzej - większość sklepowych jest zrobiona z 40 gr owoców na 100 gr dżemu - makabra jakaś. Łowicz, bardzo popularna marka - dżem malinowy 35 gr malin na 100 gr dżemu, "konfitura" jagodowa tej samej marki 50 gram owoców na 100 gr dżemu. Makabra jakaś.
              • jul-kaa Re: Owoce 20.09.12, 13:28
                Czy to nie przerażające, że Niemcy produkują takie niesamowite dżemy, w których jest tak dużo owoców i dodany jest jedynie cukier, a takie polskie miernoty zwyczajnie nie są w stanie powtórzyć tego sukcesu?
                • pierwszalitera Re: Owoce 20.09.12, 13:58
                  jul-kaa napisała:

                  > Czy to nie przerażające, że Niemcy produkują takie niesamowite dżemy, w których
                  > jest tak dużo owoców i dodany jest jedynie cukier, a takie polskie miernoty zw
                  > yczajnie nie są w stanie powtórzyć tego sukcesu?

                  Nie martw się, przy odrobinie dobrej woli i Polska dorówna kiedyś do tego niesamowitego niemieckiego poziomu. W wielu kategoriach. Ale akurat w niemieckich dżemach zawartość owoców waha się pomiędzy 40 a 75 g na 100g produktu.
                  • kis-moho Re: Owoce 20.09.12, 16:39
                    > Nie martw się, przy odrobinie dobrej woli i Polska dorówna kiedyś do tego niesa
                    > mowitego niemieckiego poziomu. W wielu kategoriach. Ale akurat w niemieckich
                    > dżemach zawartość owoców waha się pomiędzy 40 a 75 g na 100g produktu.

                    Pomijając już temat kraju produkcji :o) Te 60% to jest w takim razie cukier? 0_0
                    • pierwszalitera Re: Owoce 20.09.12, 16:59
                      kis-moho napisała:

                      > Pomijając już temat kraju produkcji :o) Te 60% to jest w takim razie cukier? 0_
                      > 0

                      A co innego twoim zdaniem? I co w większej ilości sacharozy z torebki zamiast tego cukru zawartego w owocach jest gorsze? Przecież to dżem, pospolity wyrób owocowy, a nie nouvelle cuisine.
                      • kis-moho Re: Owoce 20.09.12, 17:04
                        pierwszalitera napisała:

                        > A co innego twoim zdaniem? I co w większej ilości sacharozy z torebki zamiast t
                        > ego cukru zawartego w owocach jest gorsze? Przecież to dżem, pospolity wyrób ow
                        > ocowy, a nie nouvelle cuisine.

                        Nie mam pojęcia, pytam z ciekawości. Dla mnie o tyle gorsze, że w owocach mam cukier z bonusami, a tu czysty cukier, rozumiesz.
                • dar61 Polskie owoce i przetwory 20.09.12, 21:15
                  {Jul-kaa}, z przerażeniem:

                  ... Niemcy produkują takie niesamowite dżemy, w których jest tak dużo owoców i dodany jest jedynie cukier, a takie polskie miernoty zwyczajnie nie są w stanie powtórzyć tego sukcesu? ...

                  Polska jest potentatem w produkcji pitnych soków jabłkowych - dostawcą takich jabłkowych na pół Europy.
                  Po ich przetworzeniu [sklarowaniu - w Polsce nieklarowane są rzadko pite] pozostaje gigantyczna ilość spektyniałego miąższu - główne nadzienie wszelakiej maści owocowych powidłodżemoprzetworów.
                  Dlaczego takie ilości jabłczanej pektyny miałyby się marnować?

                  Dlaczego polscy klienci [na razie] wolą sklepowe owocowe przetwory te z tańszej półki, w odróżnieniu od Niemców? Kto wie ...
            • pierwszalitera Re: Owoce 20.09.12, 13:45
              jolunia01 napisała:

              > Bredzisz. Jakie niesamowite koszty? I po cholerę "dłuuuugo" gotować? Kto w ogól
              > e gotuje dżemy?

              Zachowaj umiar, dobrze?
              Dla mnie owoce poddane obróbce ciepłej dłużej niż ta wystarczyjąca do jednorazowego doprowadzenia do temperatury 100 stopni, są zagotowane na śmierć. I nie wiem, może energia w Polsce jest tak tania, że nie trzeba wliczać ją w koszta produktu. W składzie też dżemu, który mam akurat w domu, popularnej niemieckiej marki Zentis, są akurat owoce, cukier, kwas cytrynowy i pektyna. Kwas cytrynowy wypełniaczem nie jest, a pektyna to naturalny składnik wielu owoców, także jabłek, które akurat smażysz. Pektyna jest też składnikiem cukru żelującego, który wiele kobiet używa do produkcji własnych konfitur. Dżem żeluje wtedy szybciej i nie wymaga aż tak długiego gotowania. Albo smażenia. Bo twoim zdaniem smażenie, to nie gotowanie. Ciekawa definicja. Smażone mięso pewnie też jest u ciebie surowe. ;-)
              • jolunia01 Re: Owoce 20.09.12, 22:58
                pierwszalitera napisała:

                > Zachowaj umiar, dobrze?

                Zachowuję. Wiem, o czym piszę. Ty nie. W swoim poprzednim poście specjalnie wyróżniłam słowo "tylko", żeby wyraźnie było widać, że mamy różne pojęcie o tym, co jest dobre. To była ironia, ale nie zrozumiałaś.

                > Dla mnie owoce poddane obróbce ciepłej dłużej niż ta wystarczyjąca do jednorazo
                > wego doprowadzenia do temperatury 100 stopni, są zagotowane na śmierć.

                Pomijając twoje słownictwo, zgadzam się, że nie ma sensu poddawać owoców przesadnie długiej obróbce cieplnej. I nie rozumiem dlaczego swoje jednostkowe doświadczenie, może złe, interpolujesz na całość zagadnienia.

                > I nie wiem, może energia w Polsce jest tak tania, że nie trzeba wliczać ją w koszta
                > produktu.

                Ja wiem, droga jest. Dzisiejszego wieczoru zużyłam (poza oświetleniem, bo to nie ma związku z tematem) za jakieś 5, a może nawet 6 złotych. Zrobiłam 5 litrów soku z winogron (bez cukru), 2,5 litra soku z jabłek, a rozparzoną pulpę (też bez cukru) jeszcze dodatkowo podgrzałam - przez jakieś 2 minuty - z cynamonem i zapakowałam do słoików. Wliczam tu energię niezbedną do podgrzania wody (i wodę) niezbędną do wyparzenia butelek i umycia sokownika.

                > W składzie też dżemu, który mam akurat w domu, popularnej niemieckiej m
                > arki Zentis, są akurat owoce, cukier, kwas cytrynowy i pektyna.

                Taaa, kupiłam to coś kiedyś w Biedronce. Jak na Biedronkę to drogawe było. Skład jak skład, ale zawartość słoika w niczym nie przypominała dżemu, to była rzadka breja z pływającymi gdzieniegdzie kawałeczkami truskawek. Trudno się dziwić, skoro to syrop cukrowy z niewielkim dodatkiem owoców.

                > Kwas cytrynowy wypełniaczem nie jest, a pektyna to naturalny składnik wielu owoców,
                > także jabłek, które akurat smażysz. Pektyna jest też składnikiem cukru żelującego, który
                > wiele kobiet używa do produkcji własnych konfitur. Dżem żeluje wtedy szybciej i
                > nie wymaga aż tak długiego gotowania.

                Po co dodawać kwas cytrynowy do dżemu np. z truskawek? Odpowiedź jest prosta - żeby zamaskować fakt, że jest w nim niewiele kwaśnych owoców. Cukru żelującego nie używam, bo wystarcza mi zwykły buraczany (czasem trzcinowy), a koszt tegoż wynalazku skutecznie niweluje koszt energii użytej do NORMALNEGO smażenia dżemu. Konfitur w ogóle nie robi się z cukrem żelującym.

                > Albo smażenia. Bo twoim zdaniem smażenie, to nie gotowanie. Ciekawa definicja.

                Słownik polecam. Cytować mi się nie chce, ale - owszem - smażenie to nie gotowanie.

                > Smażone mięso pewnie też jest u ciebie surowe. ;-)

                Ze względów zdrowotnych rzadko smażę mięso. Często natomiast gotuję je. I nie jest surowe w żadnym z tych przypadków.
                EOT
                --
                O, to ja - taka mądra jestem?!
                • pierwszalitera Re: Owoce 21.09.12, 01:28
                  jolunia01 napisała:

                  To była ironia, ale nie zrozumiałaś.

                  Acha, czyli jak ktoś mówi, że bredzę, to znaczy, że ironizuje. Dziękuję za wskazówkę.


                  > Pomijając twoje słownictwo, zgadzam się, że nie ma sensu poddawać owoców przesa
                  > dnie długiej obróbce cieplnej. I nie rozumiem dlaczego swoje jednostkowe doświa
                  > dczenie, może złe, interpolujesz na całość zagadnienia.

                  To opowiedz mi proszę o twoim jednostkowym doświaczeniu. To ile gotujesz, przepraszam, smażysz te owoce? 2 minuty? 10? A może jednak dłużej? Wiesz, w ogóle jakie składniki odżywcze znajdują się w owocach i co zostaje z nich po zagotowaniu?


                  Zrobiłam 5 litrów
                  > soku z winogron (bez cukru), 2,5 litra soku z jabłek, a rozparzoną pulpę (też b
                  > ez cukru) jeszcze dodatkowo podgrzałam - przez jakieś 2 minuty - z cynamonem i
                  > zapakowałam do słoików.

                  Sok z winogron? To ty kupujesz drogie zagraniczne winogrona, by zrobić z nich w Polsce sok? Wybacz, ale czegoś głupszego już dawno nie czytałam.


                  > Po co dodawać kwas cytrynowy do dżemu np. z truskawek? Odpowiedź jest prosta -
                  > żeby zamaskować fakt, że jest w nim niewiele kwaśnych owoców.

                  Nie. Cytryn się używa, by owoce zachowały ładny kolor.


                  > Taaa, kupiłam to coś kiedyś w Biedronce. Jak na Biedronkę to drogawe było.

                  Nie rozśmieszaj mnie. Jak Zentis był w Biedronce, to ja jestem św. Mikołaj.


                  > Słownik polecam. Cytować mi się nie chce, ale - owszem - smażenie to nie gotowa
                  > nie.

                  Już korzystam. Według Pwn.pl smażyć, to «przygotowywać produkt do spożycia przez poddanie go działaniu mocno rozgrzanego tłuszczu». Acha, czyli ty robisz dżem na mocno rozgrzanym tłuszczu. Wszystko jasne. Czasem warto sprawdzić, zanim poleci się słownik.
                  • jolunia01 Re: Owoce 21.09.12, 10:32
                    Ironią było "tylko". Szkoda, że w swoim zapatrzeniu we własną wszechwiedzę nie nauczyłaś się czytać dokładnie i ze zrozumieniem.
                    Moje jednostkowe doświadczenie z cudem-dżemem Zentis opisałam. Powtarzać nie będę.
                    Nie kupuję "drogich zagranicznych winogdron". Nie mam twojego uwielbienia dla zagranicznych marek. Polskie, bardzo dobre i nie traktowane tonami chemii rosną mi na działce. Czegoś głupszego od twoich wywodów dawno już nie czytałam.
                    Kwas cytrynowy uzywany w przemysle spozywczym - wbrew temu co tobie się wydaje - nie pochodzi z cytryn, tylko jest otrzymywany głównie przez fermentację cukru (w praktyce - melasumelasu) za pomocą kultur pleśni Aspergillus niger. W procesie produkcji używany są też m.in. wodorotlenek wapnia i kwas siarkowy. Sa też technologie uzywające skrobi, mączek cukrowych, garbników, ziemi okrzemkowej
                    A owszem, dżemy Zentisu bywają i w Biedronce i innych popularnych sklepach. Może i jesteś św. Mikołajem, nie zamierzam tego sprawdzać. Zentis ma bardzo duży zakład w Polsce i tu robią właśnie dżemy oraz półprodukty, w tym rozmaite owocowe nadzienia do ciast (owoce w żelu).
                    Sa różne słowniki. Również takie, które odnoszą się do sztuki kulinarnej.
                    --
                    O, to ja - taka mądra jestem?!
                    • pierwszalitera Re: Owoce 21.09.12, 12:36
                      jolunia01 napisała:

                      > Ironią było "tylko". Szkoda, że w swoim zapatrzeniu we własną wszechwiedzę nie
                      > nauczyłaś się czytać dokładnie i ze zrozumieniem.

                      To weź pod uwagę, że na forum bywają upośledzone jednostki mojego pokroju, więc naucz się formułować swoje myśli tak, by każdy je zrozumiał. Dla tak inteligentnej osoby jak ty, nie jest to na pewno aż takie trudne.


                      > Nie kupuję "drogich zagranicznych winogdron". Nie mam twojego uwielbienia dla z
                      > agranicznych marek. Polskie, bardzo dobre i nie traktowane tonami chemii rosną
                      > mi na działce.

                      Tak, bo Polska to kraj wina i na każdej działce rosną tony winogron, z których koniecznie trzeba robić soki. A chemię, to ty masz w swoich winogronach też. Polska anie jest krajem specjalnie dbającym o środowisko, zanieczyszczeń w glebie i deszczu nie unikniesz.


                      Sa też
                      > technologie uzywające skrobi, mączek cukrowych, garbników, ziemi okrzemkowej
                      > A owszem, dżemy Zentisu bywają i w Biedronce i innych popularnych sklepach. Moż
                      > e i jesteś św. Mikołajem, nie zamierzam tego sprawdzać. Zentis ma bardzo duży z
                      > akład w Polsce i tu robią właśnie dżemy oraz półprodukty, w tym rozmaite owocow
                      > e nadzienia do ciast (owoce w żelu).

                      Jeszcze jeden dowód na to, że zagraniczne marki robią inne produkty na rodzimy rynek, a inne na eksport. Interesujące też, że polski patriotyzm dotyczy tylko produktów z własnej kuchni. Tym zrobionym w polskiej fabryce przez polskich pracowników się już nie ufa.

                      > Sa różne słowniki. Również takie, które odnoszą się do sztuki kulinarnej.

                      Jeżeli już mnie pouczasz, to podaj mi proszę, z którego mam korzystać, bo zaczynam gubić się w tej kulinarnej nomenklaturze. Smażyć znaczy u ciebie coś innego niż u mnie, ogólnej obróbki cieplnej też nie uznajesz, dżemów się nie gotuje, trudno się połapać.
                      • jolunia01 Re: Owoce 21.09.12, 15:11
                        pierwszalitera napisała:

                        > To weź pod uwagę, że na forum bywają upośledzone jednostki mojego pokroju, ... Dla tak
                        > inteligentnej osoby jak ty, nie jest to na pewno aż takie trudne.

                        Trudne nie, ale męczące.


                        > Tak, bo Polska to kraj wina i na każdej działce rosną tony winogron,

                        Nie na każdej, ale na wielu. Statystyki nie prowadzę, bazuję na obserwacjach własnych.

                        > Polska anie jest krajem specjalnie dbającym o środowisko, zanieczyszczeń w glebi
                        > e i deszczu nie unikniesz.

                        Nie polewam swoich winogron ilomaś preparatami przeciw wszystkiemu i nie zabezpieczam dodatkową trucizna na czas transportu. Pięciokilometrową trasę z leśnej działki do domu znoszą bez problemu.

                        > Interesujące też, że polski patriotyzm dotyczy tylko produktów z własnej kuchni. Tym
                        > zrobionym w polskiej fabryce przez polskich pracowników się już nie ufa.

                        Nie myl zdrowego rozsądku z patriotyzmem (i nie oczekuj, że będę ci podsuwać słownikowe znaczenia tych słów). Nie ufam też produktom zrobionym przez chińskich pracowników w chińskiej fabryce i innym podobnego pochodzenia.

                        > Jeżeli już mnie pouczasz, to podaj mi proszę, z którego mam korzystać, bo zaczy
                        > nam gubić się w tej kulinarnej nomenklaturze.

                        Proszę bardzo, tu przykłady łatwo dostepne, bo może z książek w twoim super hiper fajnym reichu będzie ci trudno skorzystać:

                        www.slownik.gfinder.eu/index.php?id=57503
                        pl.wiktionary.org/wiki/sma%C5%BCy%C4%87

                        i tłumaczenie niemięckojezyczne (co w pewnym stopniu tłumaczy twoje ograniczenie pojęciowe:
                        pl.glosbe.com/pl/de/sma%C5%BCy%C4%87
                        > trudno się połapać.

                        Współczuję.
                        --
                        O, to ja - taka mądra jestem?!
                        • pierwszalitera Re: Owoce 22.09.12, 11:51
                          jolunia01 napisała:

                          > Współczuję.

                          Czego? Że nie muszę robić domowego soku z kwaśnych winogron, bo w moim super hiper fajnym reichu o wiele lepszy kupuję w sklepie i mogę pozwolić sobie także na wypasione konfitury bez dodatków, na które ciebie najwidoczniej nie stać? ;-)
                          Widzisz, cała dyskusja zacząła się od tego, gdy napisałam, że domowych dżemów robić się nie opłaca. I ja podchodzę do tego ekonomicznie. Jak policzę, ile czasu inwestuje się w działki i przetwór owoców, to mnie się nie opłaca, bo mój czas jest kosztowny. Mnie sporo płacą za godzinę pracy, a w wolnym czasie mam bardziej interesujące hobby. Więc jak ktoś napisze, "smażenie dżemu to przyjemność, mój sposób na życie, hobby, whatever", to proszę bardzo, każdemu według potrzeb, ale wyrób domowych dżemów pozostanie dla mnie nieekonomicznością, podobną do wyrobu domowej czekolady. Smakowa przewaga domowego dżemu jest dla mnie bardzo wątpliwa, bo dla mnie dżem ogólnie nie jest produktem specjalnie interesującym kulinarnie, wartym aż takiego zachodu. Potrafię zrozumieć tylko sytuację, gdy ktoś mieszka na wsi, uprawa rolnicza należy do egzystencji i śliwki sypią mu się tonami same do garnka. W innym przypadku nawet pięciokilometrowa trasa na leśną działkę przy wiejskim wysypisku śmieci, to za dużo. Policzyłaś, ile kosztuje benzyna na stałe pokonywanie tej drogi? No chyba, że na rowerze, wtedy masz faktycznie jakiś pożytek z tej działki. Ale to wszystko dla 5 litrów soku z winogron?
                          • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Owoce 22.09.12, 14:55
                            no i widzisz, pierwszalitero - wszystkich równasz do siebie
                            a może właśnie tak jest, że domowe przetwory - dżemy, nalewki, inne tam takie, robi się nie ze względów ekonomicznych, ale dlatego, że kogoś to po prostu BAWI?

                            od kiedy to jakiekolwiek hobby traktuje się w kategoriach ekonomii???

                            jak ja lubię ścibolić na drutach, nizać koraliki, czy co tam innego, to mnie to po prostu dużo kosztuje :D
                            ale wiem o tym, godzę się i skupiam na tym, jakie to jest fajne, przyjemne i ja się artystycznie w tym realizuję

                            moja mamusia robi artystyczne dżemy, a tata nalewki - ale też kupują z ojcem różne składniki, żeby to było fajne, ciekawsze smakowo, ulepszone

                            a skoro dla Ciebie zmysł smaku nie ma aż takiego znaczenia to trudno, nie zrozumiesz tego, jesteś innej konstrukcji, wolno Ci, ja to w jakiś sposób rozumiem - ale Ty bądź uprzejma nie traktować innych z góry tylko dlatego, że są odmienni niż Ty w swoim wspaniałym Reichu z jego znakomitymi dżemami przemysłowej produkcji

                            a na koniec tej dyskusji, ze specjalną dedykacją dla Ciebie - przypomnę stare punkowe hasło: każdy inny, wszyscy równi! OI!


                            --
                            o, tu, o - to moje, własnymi ręcyma robione - nowe notki są nawet
                            :)
                            ---
                            gg 925295, jakby się kto pytał
                            • jul-kaa Re: Owoce 22.09.12, 16:09
                              Żenująca już ta dyskusja, nie?
                              Przepychanki, czy dżem firmy X jest w polskim dyskoncie, kogo stać a kogo nie, czyje hobby jest bardziej interesujące, komu więcej płacą za godzinę...
                              Czytam z coraz większym niesmakiem.
                          • satia2004 Re: Owoce 22.09.12, 15:54
                            pierwszalitera napisała:
                            > Widzisz, cała dyskusja zacząła się od tego, gdy napisałam, że domowych dżemów r
                            > obić się nie opłaca.
                            (...)
                            > o wyrobu domowej czekolady. Smakowa przewaga domowego dżemu jest dla mnie bard
                            > zo wątpliwa, bo dla mnie dżem ogólnie nie jest produktem specjalnie interesując
                            > ym kulinarnie, wartym aż takiego zachodu.

                            Bo Pierwszalitero jak zwykle nie potrafisz spojrzeć poza czubek własnego nosa. 'Dla mnie to', 'dla mnie tamto', 'ja uważam'. Ty nie widzisz przewagi domowych dżemów, bo dla Ciebie dżem nie jest interesującym produktem. Ok. Ileż jednak pychy trzeba mieć w sobie, żeby nie potrafić zrozumieć, że Twój gust i smak nie koniecznie jest jedynym słusznym i nie wyznacza jedynie słusznych standardów. To, że Ty nie widzisz różnicy nie znaczy, że jej nie ma i inni jej nie czują. Nie jesteś w tej kwestii wybitą smakoszką i tyle. Widocznie Twoje kubki smakowe nie są na tyle wyczulone. Pogódź się w końcu z tym, że nie jesteś super-hiper-naj-naj we wszystkim.

                            'Opłaca się' to nie jest pojęcie definiowalne jednoznaczne. 'Skoro nie ma różnicy to po co przepłacać' jak głosiła pewna reklama. No - pewnie, tylko niektórzy czują różnicę. Im się opłaca.

                            --
                            72/94
                  • maggianna Re: Owoce 21.09.12, 11:12
                    > Nie rozśmieszaj mnie. Jak Zentis był w Biedronce, to ja jestem św. Mikołaj.

                    Dzemy Zentis w Biedronce - strona 6, cena 5.99 PLN :-)
                    • satia2004 Re: Owoce 21.09.12, 11:32
                      maggianna napisała:
                      > Dzemy Zentis w Bied
                      > ronce
                      - strona 6, cena 5.99 PLN :-)

                      I ten opis: Każde 100g dżemu wyprodukowano z 75g owoców :D

                      Jolunia ma rację - wiele sklepowych dżemów to w większym lub mniejszym procencie galaretka owocowa. Nie są złe ale nawet jak nie mają chemicznych dodatków to proporcje w stosunku do domowego dżemu są jednak zupełnie inne.

                      --
                      72/94
                      • miss-alchemist Re: Owoce 21.09.12, 11:40
                        > I ten opis: Każde 100g dżemu wyprodukowano z 75g owoców :D

                        :P:P

                        Chociaż zastanawiam się, czy to nie jest jakieś nieporozumienie - może tu chodzi o to, że na 25 g cukru przypada 75 g już przetworzonych owoców, a nie o to, że z 75 g owoców w ich formie naturalnej zrobiono 100 g dżemu (bo nie wiem nawet, jakby to miało być możliwe :P).
                        • jul-kaa Re: Owoce 21.09.12, 11:49
                          Nie, to nie jest nieporozumienie. Dżemy mają wyraźnie napisane "Sporządzony z Xg owoców na 100g produktu". Maksymalny X, jaki znalazłam, to te 100g owoców na 100g produktu.
                          A nieszczęsny klient się cieszy, że ma w słoiczku same owoce, 1:1...
                          • teresa104 Mam powidła Jamar z Kauflandu 22.09.12, 18:49
                            które zresztą kupiłam pod wpływem tej, jakże eleganckiej, dyskusyjki choć w ogóle ich nie potrzebuję, bo mam dżemy od rodziców, słodkie jak diabli z brzoskwiń (polskich i bardzo słodkich z ogrodu rodziców odległego od domostwa docelowego o 50 kilometrów, centrum kraju, droga na Gdańsk) i rodzynek brazylijskich (słodkich przeraźliwie, rosnących jak chwasty, polskich i z tejże parceli).
                            Do rzeczy:
                            skład moich powideł: śliwki, cukier, sorbinian potasu;
                            Sporządzono ze 182 gramów owoców na 100g produktu.
                            Łączna zawartość cukru 54g na 100g produktu.

                            Niestety nie wiem, ile kosztowały i ile mogłabym ich kupić za godzinę pracy. Przypuszczam, że huk i w powidłach mogłabym się taplać tak w ramach hobby, jak i podczas wykonywania pracy.
                      • agafka88 Re: Owoce 21.09.12, 11:41
                        satia2004 napisała:

                        > maggianna napisała:
                        > > Dzemy Zentis
                        > w Bied
                        > > ronce
                        - strona 6, cena 5.99 PLN :-)
                        >
                        > I ten opis: Każde 100g dżemu wyprodukowano z 75g owoców :D
                        >
                        > Jolunia ma rację - wiele sklepowych dżemów to w większym lub mniejszym procenci
                        > e galaretka owocowa. Nie są złe ale nawet jak nie mają chemicznych dodatków to
                        > proporcje w stosunku do domowego dżemu są jednak zupełnie inne.

                        No właśnie, trzeba zwrócić uwagę, że dżem nie zawiera 75 gr owoców z 100 gr, tylko do produkcji 100 gr dżemu użyto 75gr owoców... Z moich trzech kilogramów śliwek wyszło mi 6 małych słoiczków konfitury - (trochę mniejszych niż typowe dżemowe). Boję się myśleć, ile konfitur wyprodukowałby z tej ilości śliwek typowy producent :)
                  • jul-kaa Re: Owoce 21.09.12, 11:46
                    No to jesteś św. Mikołajem. Dlaczego takie śmieszne miałoby być to, ze zwykły tani dżem jest w Biedronce...?

                    Z ciekawości poszukałam składu tego cuda. Oto on:
                    owoce (75% - niezły wynik swoją drogą), cukier, syrop g-f (mniam!), pektyna, kwas cytrynowy, w dżemie z kiwi jest jeszcze barwnik E141 (ponoć nieszkodliwy), nie wiem, jak w innych.
                    Można oczywiście udowadniać, że te dodatki to samo zdrowie, ale po co się upierać, że "w słoiku są tylko owoce i cukier"?
                    Inne dżemy mają jeszcze lepsze składy, na przykład
                    dżem Stovit:
                    owoce, cukier lub syrop g-f, woda, pektyna, guma guar, kwas cytrynowy, sorbinian potasu.
                    dżemy Łowicz:
                    owoce, cukier, pektyna, guma guar, kwas cytrynowy i cytrynian sodu.
                    Łowicz 100% - nie znalazłam składu, hasło reklamowe głosi:
                    Owocowa rozkosz (pomarańczowy)
                    owoce, syrop glukozowo- fruktozowy, cukier, substancja żelująca- pektyna, regulator kwasowości- kwas cytrynowy.
                    "Dżemy Łowicz 100% z owoców to produkty słodzone zagęszczonym sokiem jabłkowym, w których 100g owoców jest użyte do wytworzenia 100g przetworów."
                    Ale już dżemy Streamline (drogie jak pies), które też nazywają sie "100%" i mają opis (dżem malinowy):
                    "Malina 100% owoców to produkt nie mający na polskim rynku konkurencji. Sporządzono go ze 117g owoców na 100g produktu, bez dodatku cukru, barwników i aromatów. Produkt może być stosowany przez diabetyków - lepszy smak, mniej kalorii", w składzie jednak mają:
                    maliny, sok malinowy, sok owocowy,pektyna, guma ksantanowa, sorbinian potasu, sukraloza

                    To wszystko są substancje opisywane jako nieszkodliwe, dozwolone i tak dalej. Ale w rzeczywistości przetwory powoli mają coraz mniej wspólnego z prawdziwym smakiem owoców.
                    Czy to nie smutne, że cała "kultura dobrego jedzenia i różnorodności" bierze w ten sposób w łeb, a my stajemy sie "smakowymi analfabetami"?
                    • besame.mucho Re: Owoce 21.09.12, 12:15
                      > To wszystko są substancje opisywane jako nieszkodliwe, dozwolone i tak dalej. A
                      > le w rzeczywistości przetwory powoli mają coraz mniej wspólnego z prawdziwym sm
                      > akiem owoców.
                      > Czy to nie smutne, że cała "kultura dobrego jedzenia i różnorodności" bierze w
                      > ten sposób w łeb, a my stajemy sie "smakowymi analfabetami"?

                      Na szczęście nie jest aż tak źle, że się nie da kupić lepszych :). Spojrzałam do szuflady - powidła śliwkowe Krakowskiego Kredensu mają 196 g śliwek na 100 g produktu. Skład: śliwki, cukier. Dżem z truskawek z żubrówką: truskawki, cukier, alkohol - zawartość cukru 30 g na 100 g. Ilość owoców jednak gorsza: 80 g na 100 g produktu. Mus z malin z brandy: maliny, cukier, brandy. 85 g owoców na 100 g produktu. Z cukrem tu już gorzej - 50 g na 100 g.
                      Ich konfitury już chyba gorsze, sprawdziłam skład na stronie, mają więcej różnych dodatków.

                      Jest kilka takich firm poza Kredensem - nie pamiętam nazw, bo nie są takimi wielkimi sieciówkami jak Kredens, ale zdarza mi się kupować. Łączą je dwie rzeczy - lepszy skład niż w większości "zwykłych" dżemów i (niestety) znacznie wyższa cena.
                        • maggianna Re: Owoce 21.09.12, 12:28
                          Mozna tez kupic dobre dzemy, powidla i konfitury robione przez male firmy, z dobrym skladem i czesto z owacami z upraw ekologicznych, ale sa na tyle drogie ze bardziej oplaca sie zrobic samemu.
                      • kk345 Re: Owoce 23.09.12, 19:29
                        > Spojrzałam do szuflady - powidła śliwkowe Krakowskiego Kredensu Dżem z truskawek z >żubrówką Mus z malin z brandy

                        Czy przewidujesz wycieczki z możliwoscią zwiedzania Twojej szuflady? Gdzie mogę kupić bilet? :)
                  • jul-kaa Re: Owoce 21.09.12, 13:33
                    Inny słownik:
                    smażyć - poddawać produkt żywnościowy działaniu wysokiej temperatury przez utrzymywanie go w roztopionym tłuszczu lub syropie w celu uczynienia go nadającym się do spożycia

                    Swoją drogą można tu rozwinąć wątek nazewnictwa związanego z kulinariami.
                    Czy jeśli przygotowuję naleśniki na patelni bez tłuszczu, to je smażę? A jeśli nie, to co z nimi robię?
                    Czy jeśli przygotowuję w garnku z pokrywką jabłka, nie dodając do nich cukru, to je duszę, czy gotuję? A może prażę? A potem jak odkryję garnek?

      • miss-alchemist Re: Owoce 15.09.12, 22:15
        > Moim zdaniem nie opłaca się już robić tradycyjnych przetworów z owoców. Jak ma
        > się dostęp do naprawdę tanich owoców, to czasem warto zrobić sobie jakiś wypasi
        > ony dżem z interesującym dodatkiem przyprawowym, ale ceny dżemów, konfitur i k
        > ompotów w sklepach są za niskie, by marnować w domu energię i czas.

        Żaden dżem sklepowy, niezależnie od ceny czy firmy, nie jest w smaku nawet zbliżony do przetworów mojej babci czy mamy. Powidła śliwkowe ze sklepu to już w ogóle niejadalne są :P Dlatego ja uważam biznes za opłacalny nawet przy kupowaniu owoców (trzeba wiedzieć, kiedy i gdzie są tanie), choć my też mamy dużo swoich, a latem jest możliwość gotowania w kuchni letniej. A u nas dżemy je się na kilogramy, wychodzi po kilkanaście albo i więcej słoików z jednego rodzaju owoców rocznie, a i tak zwykle dżemu truskawkowego czy powideł śliwkowych brakuje do następnych wakacji. Dżemożercami w domu są wszyscy. Gdy nie ma dżemów domowych, nie jemy żadnych albo ilości znikome.
        • pierwszalitera Re: Owoce 16.09.12, 00:03
          miss-alchemist napisała:

          > Żaden dżem sklepowy, niezależnie od ceny czy firmy, nie jest w smaku nawet zbli
          > żony do przetworów mojej babci czy mamy.

          No to już, na rynek z tym i podbijecie serce Polski. Zarabiając przy tym kupę forsy. ;-) Śmieję się trochę, bo to całkiem normalne, że wyroby z rodzinnego są dla nas zawsze najlepsze, mają bowiem ten szczególny smak dzieciństwa. ;-) Ja też tak kiedyś myślałam, aż zaczęłam z braku dostępności maminych produktów kupować te gotowe. Z przyjemnością stwierdziłam, że da się kupić w Polsce (i w sklepie z polską żywnością w Niemczech) bardzo dobre kiszone ogórki, w słoiku i nie muszę targać ich od mamy. Nie rozumiem też czasem Polaków, z jednej strony są dumni, że w polskie wyroby są ciągle podobno naturalne i lepsze od tych w innych krajach, z drugiej jednak ciągle słyszę coś o wypełniaczach i polepszaczach, ale zawsze bez konkretów i dowodów. ;-)
          • kis-moho Re: Owoce 16.09.12, 00:09
            Z przyjemnością stwierdziłam, że da się kupić w Polsce (i w skle
            > pie z polską żywnością w Niemczech) bardzo dobre kiszone ogórki, w słoiku i nie
            > muszę targać ich od mamy.

            O nie, tu muszę zaprotestować :o) Tak, jak lubie różne dżemy sklepowe, tak twardo stoję na stanowisku, że kiszone tylko domowe, smak jest kompletnie inny.
          • miss-alchemist Re: Owoce 16.09.12, 11:42
            > No to już, na rynek z tym i podbijecie serce Polski. Zarabiając przy tym kupę f
            > orsy. ;-) Śmieję się trochę, bo to całkiem normalne, że wyroby z rodzinnego są
            > dla nas zawsze najlepsze, mają bowiem ten szczególny smak dzieciństwa. ;-) Ja t
            > eż tak kiedyś myślałam, aż zaczęłam z braku dostępności maminych produktów kupo
            > wać te gotowe. Z przyjemnością stwierdziłam, że da się kupić w Polsce (i w skle
            > pie z polską żywnością w Niemczech) bardzo dobre kiszone ogórki, w słoiku i nie
            > muszę targać ich od mamy. Nie rozumiem też czasem Polaków, z jednej strony są
            > dumni, że w polskie wyroby są ciągle podobno naturalne i lepsze od tych w innyc
            > h krajach, z drugiej jednak ciągle słyszę coś o wypełniaczach i polepszaczach,
            > ale zawsze bez konkretów i dowodów. ;-)

            Nie chodzi tylko o smak dzieciństwa - jadłam przetwory domowe także innych osób i one również generalnie smakują mi bardziej, niż sklepowe. Sklepowe są najczęściej po prostu za słodkie oraz zbyt żelowate. Zjeść zjem, ale nie są to najsmaczniejsze dżemy na świecie, daleko im do takich ;)

            A ogórki kiszone jem domowe, bo ogórków co roku mamy bardzo dużo, więc dużo idzie do kiszenia. Ale nie wożę, bo za duże słoiki. Dżemy wożę.
            • miss-alchemist Re: Owoce 16.09.12, 11:51
              Ale żeby nie było - rozumiem, że komuś to może być bez różnicy ;) Dla mnie różnica w smaku jest, dlatego pewnie też przejmę tradycję rodzinną robienia dżemów i innych przetworów.
              • marciasek ale się porobiło... 21.09.12, 16:30
                A tymczasem jeśli chodzi o zawartość owoców w dżemach, to IMHO nie ma się właściwie o co kłócić. Zawartość owoców grubo ponad 100% w POWIDŁACH i poniżej 100% w dżemie to rzecz normalna, wynikająca z procedur technologicznych. W waszych domowych dżemach i powidłach jest tak samo :) Dżem, to krótko smażone/gotowane/poddawane obróbce cieplnej owoce plus cukier. Krótkie smażenie => niewielkie odparowanie => niewielki ubytek wagi. Żeby przyspieszyć proces używa się substancji żelujących, zazwyczaj pektyn. W domu też stosuje się czasami cukier żelujący (nie ma innej metody żeby wysoko uwodnione owoce przerobić na dżem gotując je nie dłużej niż 2-3 minuty). W takim dżemie, jeśli wzięło się owoce i cukier w stosunku 4:1, owoce stanowią własnie około 75% (lub mniej, jeśli weźmie się więcej cukru).
                Powidło to efekt długiego smażenia/gotowania/itp owoców, w trakcie którego objętość zmniejsza się nam co najmniej o połowę. Stąd magiczne liczby, mówiące o tym, że na 100 gramów produktu użyto 170 lub więcej gramów śliwek.

                W handlu znajdziecie jeszcze konfiturę. Ma większą zawartość owoców, lepszy skład i zazwyczaj jest dość smaczna. Mówię, bo wiem ;) Uwielbiam domowe przetwory i co roku robię je sama, niestety są one zazwyczaj obarczone straszną wadą: szybko się kończą. A jak już się skończą, albo gdy najdzie męża smak na owoce, których akurat nie mam przetworzonych, zdarza nam się kupować sklepowe konfitury. Nawet teraz mamy jakieś 3 słoiczki z Łowicza. Naprawdę niezłe.
      • brykanty Re: Owoce 16.09.12, 11:29
        No ale gdzie kupię dżem malinowo-morelowy albo jabłkowo-wiśniowy, albo ze śliwek, czarnego bzu i jabłek? Oraz dziesiątki innych połączeń, które przychodzą do głowy mojej mamie? Raczej nie robi wynalazków z dodatkiem imbiru, cynamonu, chili czy czego tam jeszcze - same czyste owoce, tylko w fantazyjnych zestawieniach. A rozgotowane nigdy nie są, bo są z dodatkiem żelfiksu, więc to się robi naprawdę krótko. Dżemu z utartych jabłek i wiśni (najpierw mrozi się wydrylowane wiśnie, a potem czeka, aż pojawią się jabłka) w ogóle się nie smaży - po zasypaniu cukrem i odsączeniu większości soku wymieszane starannie owoce pakuje się do gorących słoików i pasteryzuje - smak obłędny, a wartości odżywczych trochę pewnie zostaje.

        --
        Koty. Koty są miłe. http://s20.rimg.info/01fe8cb72a88d3f5ba169167f4508334.gif
      • marciasek ale tu nie chodzi o ekonomię ;) 17.09.12, 00:10
        Robię przetwory dlatego, że lubię je robić :) Robimy je wspólnie z mężem i mamy przy tym kupę radości. Lubimy tez w zimie wyciągnąć sobie czasem jakiś słoiczek, delektować się smakiem nie przesłodzonych, dorodnych owoców i mieć poczucie, że zrobiliśmy sobie dżemik idealny i jesteśmy zajebiści ;) Albo idealnego ogóra, sos czy cokolwiek tam nam przyszło do głowy. Chodzi o przyjemność, nie o oszczędności. Dżem ze sklepu to tylko dżem ze sklepu: nuuudaaaaa...
    • beniutka_bo sos paprykowy 15.09.12, 13:08
      3 kg papryki oczyścić, przepuścić przez maszynkę (ja wolę na drobnym sitku)
      szklanka oleju
      2 łyżki soli
      Zagotować, pogotować do miękkości (skórka z papryki powinna być miękka, bo jak dodamy ocet, to już nie zmięknie)
      Dodać:
      1 1/2- 2 szklanki cukru (wg upodobań)
      1/2-1 szklankę octu (wg upodobań)
      4 liście laurowe
      6-8 sztuk ziela ang.
      4-6 główek czosnku przeciśniętego przez praskę (ilość w zależności od upodobań)
      opakowanie (20g) bazylii (j.w.), można trochę oregano
      szczyptę chili w proszku (j.w.)
      pieprz (j.w.)
      Pogotować około 20-30 minut (po dodaniu cukru warto mieszać dość często, bo może się przypalać) do uzyskania preferowanej konsystencji (sok powinien odparować, w końcu to ma być sos, a nie zupa).
      Nalewać gorące do słoików, pasteryzować około 15-20 minut, ustawiać do góry dnem.
      Ja jem to głównie z makaronem (np. z piersią kurczaka i oliwkami), można do kanapki, pizzy.
      ---
      Ten sos bardzo "zasmradza" słoiki i nakrętki i raz do niego użyte nadają się tylko na korniszony, paprykę itp. inne "zasmradzacze" słoikowe.



      --
      no i waga w dół, tak sama z siebie ;/

      Jak tu nie lubić sieciówek? -> Ja nie mam za dużego biustu ,tylko za mały zadek i zbyt płaski brzuch :)
    • schaetzchen Re: Przetwory 15.09.12, 17:21
      Właśnie smażę powidła :)
      Wolę te robione w domu, sklepowe są dla mnie za słodkie. Robię też maliny (jeszcze są do kupienia). Ze słodkiego zrobiłam w tym roku dżem z aronii i antonówek, dodałam trochę cynamonu, fajny wyszedł.
      Sos pomidorowy, też klasyk. WIEM, że mogę całą zimę kupić pomidory w puszce - i tak robię kiedy własny sos mi się skończy - ale bardziej smakuje mi własny.
      Ogórki wg tego przepisu też są pyszne, jeśli ktoś lubi oldschool ;)
      Zamierzam też zrobić po raz pierwszy ajvar.
      Z warzywnych rzeczy wiem że ludność robi jakieś sałatki z octem, nie przepadam, więc nic nie polecę ;)
      • jul-kaa Re: Przetwory 15.09.12, 17:29
        Ja robię ogórki kiszone z curry - po prostu rozkrajam wzdłuż do połowy, wsypuję tam curry i wciskam plasterki czosnku, zalewam wodą z solą i koniec.

        Robiłam już jabłka z malinami, porzeczki i coś jeszcze, ale nie pamiętam co ;)
    • kis-moho Re: Przetwory 15.09.12, 18:57
      > Aż wstyd, ale nigdy żadnych nie robiłam :)

      No wstyd Besame, wstyd ;o)
      Tylko owoce czy mogą być warzywa? Ja latem marynuję w oliwie ostrą paprykę, ale chyba na tą świeżą skończył się sezon, a inne można dostać cały rok. Polecam też pomidory, chociaż i tu w sumie nie wiem, czy nie jest już po ptakach? Robię też czasem pietruszkę z czosnkiem w oliwie, to już raczej w ramach wygody, bo można dostać cały rok. Przepisy mogę podrzucić, jeśli ktoś jest chętny.
        • kis-moho Pietruszka z czosnkiem 16.09.12, 00:24
          Na ok. 400 ml:
          - trzy duże pęczki pietruszki (wg. przepisu 200 g, chyba chodzi o same liście, ale nigdy nie ważyłam)
          - 300 g pomidorów
          - 2 zielone peperoni (ostrość według uznania, ja biorę ostrzejsze węgierskie papryczki)
          - 3-4 ząbki czosnku
          - 1 łyżeczka soli
          - 2 łyżki octu
          - 4 łyżki oliwy

          Pietruszkę umyć, wysuszyć, oberwać liście i z grubsza je posiekać. Pomidory obrać (po sparzeniu) i usunąć końcówki. Papryczki pokroić na większe kawałki, z bardziej ostrych usunąć pestki (jak ktoś nie lubi). Czosnek obrać i zmiażdżyć.
          Wszystko wymieszać z solą i octem i dobrze zmiksować (konsystencja powinna przypominać pesto). W czystych wyparzonych słoikach pod warstwą oliwy powinno się trzymać w lodówce ze dwa tygodnie (nie testowałam, jak długo da radę, zwykle znika wcześniej). Dodaję do różnych mięs, warzyw czy ryżu.
          [Przepis z książki "Einmachen", żeby nie było, że sobie przywłaszczam prawa autorskie :o)]
    • teresa104 Re: Przetwory 15.09.12, 19:02
      Jest kilka rzeczy, których nie warto w naszym klimacie konserwować. To ogórki, kapusta, jabłka i podobne, które są całą zimę, są zawsze tanie i zawsze podobnie smakują.
      Ale na przykład takich pomidorów jak teraz, takiej papryki zimą nie kupisz. Bardzo lubię przecierane zupy pomidorowe, sosy, dlatego przy każdej okazji, kiedy robię teraz zupę lub sos, zamykam słoik lub dwa gęstego zredukowanego przecieru. Głupie klopsiki z Ikei z takim sosem powstałym z warzyw w ich sezonie smakują potem zimą doskonale. Makaron plus taki przecier z pomidorów, trochę parmezanu, ziół i masz posiłek.
      (pomidory, cebule, cukinie, papryki w ulubionych proporcjach dusisz z solą, olejem, blenderujesz, pasteryzujesz w słoikach)
      Na pewno warto też konserwować grzyby. Duszę w maśle i takie uduszone mrożę poporcjowane. Mam z nich potem zupy, sosy, nadzienia, dodatki do pasztetu, do jajecznicy.

      Dżemów nie robię, bo nie jadam, ale mrożę jagody, borówki, aronię i mam zimą dodatek do ciast/mięs. Mrożę też odpestkowane śliwki (knedle, ciasta).

      • anna-pia Grzyby 15.09.12, 21:43
        Gotuję i mrożę ugotowane. Mrożę maliny, wiśnie, jagody. Czasem dostaję od kogoś owoce, teraz będzie jakieś 15 kg jabłek, zrobię mus (dla dzieci zimą jak znalazł do racuchów
        czy naleśników) albo masę do szarlotki.
        Więcej nie robię, druga połowa sierpnia i wrzesień to dla mnie okres wzmożonej aktywności zawodowej :)

        --
        urodziłem się innym rodzicom


        Dekolt po 35 r.ż.
          • anna-pia Re: Grzyby 20.09.12, 21:50
            Nie mam gazu, więc raz tylko ususzyłam, wyglądały upiornie rozwieszone w kuchni pod sufitem, jakoś nie mam ochoty powtarzać tego doświadczenia ;) Chociaż ususzyły się ładnie, nie powiem.
            --
            urodziłem się innym rodzicom


            Dekolt po 35 r.ż.
            • marciasek Re: Grzyby 21.09.12, 16:33
              Gaz wprawdzie mam, ale grzyby suszę w suszarce do grzybów. Elektrycznej :)

              Mąż ma jeszcze metodę turystyczną - suszy grzyby rozłożone na gazetach pod tylną szyba w samochodzie zaparkowanym na słońcu. Ciekawostka jest fakt, że takie auto da się wywietrzyć Nie wierzyłam, ale jednak się udało...
              • anna-pia Re: Grzyby 21.09.12, 22:47
                marciasek napisała:

                > Gaz wprawdzie mam, ale grzyby suszę w suszarce do grzybów. Elektrycznej :)

                No co ty, takie grzybki wiszące pod wyciągiem nad kuchenką to wszak sam cymes dekoracji domowej ;)

                > Mąż ma jeszcze metodę turystyczną - suszy grzyby rozłożone na gazetach pod tyln
                > ą szyba w samochodzie zaparkowanym na słońcu. Ciekawostka jest fakt, że takie a
                > uto da się wywietrzyć Nie wierzyłam, ale jednak się udało...

                Nie będę próbować, brr. W poprzednim samochodzie wylało mi się zsiadłe mleko w bagażniku, facet w myjni powiedział, że to gorzej, niż gdybym trupa woziła (BTW, ciekawe porównanie), parę razy wykładzinę prali, i mam uraz do świeżego jedzenia w samochodzie (poza zamkniętym fabrycznie).

                --
                urodziłem się innym rodzicom


                Dekolt po 35 r.ż.
                • marciasek Re: Grzyby 22.09.12, 17:02
                  Prawdę mówisz, nam teściowa polała ongiś tapicerkę kefirem i zapach jest mi znany... Da się to świństwo zwalczyć, jednak walka jest długa i ciężka. Ale grzyby naprawdę wywietrzały. Zajęło to dwa słoneczne dni: auto stało z pootwieranymi drzwiami przez kilka godzin i zapach zniknął. Jednak namawiać nie będę ;)
    • miss-alchemist Re: Przetwory 15.09.12, 22:24
      Oprócz dżemów można robić:

      1) wino - nie musi być z winogron, bardzo dobre jest wino z aronii. Aronia jest owocem, który generalnie jest tani, bo mało komu smakuje ;) Do zrobienia wina potrzebna jest butla

      2) nalewki - malinówka, aroniówka, pigwówka, same smakołyki :) Bardzo proste w produkcji, doskonałe na zimowe wieczory. Jak chcesz, mogę poszukać maminych przepisów. Potrzebny jest spirytus oraz butelka

      3) przecier pomidorowy - jak się ma własne pomidory ;) Moja mama uciera je chyba maszynką do mięsa czy czymś takim. Pakuje w małe słoiczki i wekuje. Trochę słabsze niż sklepowy koncentrat, ale bardziej pomidorowe w smaku

      4) przecier z ogórków - a w zasadzie starte ogórki. Tu już nie wiem, jak to rodzicielka robi, czy najpierw kisi, a potem uciera, czy kisi jakoś utarte, w każdym razie powstaje taki koncentrat do zupy ogórkowej.

      Ogólnie warto mrozić owoce w pudełkach (doskonale sprawdzają się pudełka po maśle), żeby np zimą zrobić ciasto ze śliwkami ;)
    • veev Re: Przetwory 15.09.12, 23:35
      Ja najczęściej robię powidła, klasyczne i z czekoladą i chili, pigwówkę i aroniówkę. Często także jabłka z wanilią (obrane, pokrojone, chwilę podgotowane z małą ilością wody i cukrem z wanilią). W zeszłym roku zrobiłam też gruszki z karmelem i wyszły doskonałe, ale gdzieś posiałam przepis :(
      Poza tym mrożę cukinię (umytą, pokrojoną), fasolkę szparagową, truskawki, maliny (zmiksowane w woreczkach ziplock). Wszystko raczej dla smaku niż w ramach jakichś poważnych zapasów, bo warzywnik mam mały i zamrażarkę też niezbyt wielką. Suszę i mrożę zioła (mięta, stewia, melisa, bazylia).
      W tym roku ususzyłam też sporo pomidorków koktajlowych, są fajne do pogryzania na sucho i jako dodatek do makaronu czy risotto.
      I jeszcze grzyby solę i suszę.

      Ale generalnie to nie jest szczególnie opłacalna sprawa, robię to raczej z potrzeby dmuchania w domowe ognisko i przez zew poznańskich genów ;) A poza tym słoik domowych powideł czy flaszka domowej nalewki to bardzo fajny, niezobowiązujący prezent.
    • martulka_s Re: Przetwory 16.09.12, 10:16
      Nie robię praktycznie żadnych przetworów, bo żeruję na cudzej piwniczce. Jedyne, do czego się sprężam to dynia na słodko-kwaśno do mięs. Dwa wieczory z dużą dynią i zima z głowy. Nie znam nikogo, kto by tego nie lubił. (choć pewnie są tacy ; )
      --
      "Mało ludzi myśli, ale każdy chce mieć swoje zdanie."
      Oluś 2009
      • pierwszalitera Dynia na słodko- kwaśno 16.09.12, 11:41
        martulka_s napisała:

        > Nie robię praktycznie żadnych przetworów, bo żeruję na cudzej piwniczce. Jedyne
        > , do czego się sprężam to dynia na słodko-kwaśno do mięs. Dwa wieczory z dużą d
        > ynią i zima z głowy. Nie znam nikogo, kto by tego nie lubił. (choć pewnie są ta
        > cy ; )

        To podaj przepis, bo akurat mam dużą dynię i nie bardzo wiem, co z nią zrobić. Mrozić mi się zupełnie nie opłaca, bo u mnie przez całą zimę dostępne są małe pomarańczowe Hokaido.
        • martulka_s Re: Dynia na słodko- kwaśno 21.09.12, 14:22
          Podaję przepis, przepraszam za poślizg.

          W wielkim skrócie:
          2 kg dyni
          0,75 kg cukru
          1,5 szklanki octu
          1 szklanka wody
          goździków ile kto lubi (albo wcale)

          Obraną ze skórki dynię pokroić w kostkę (najlepiej sprawdzają się te twarde odmiany, ja kroję mniej więcej 1cm*1cm), wrzucić do garnka, zalać składnikami ,gotować aż będzie przezroczysta, gorące przełożyć do świeżo wyparzonych słoi (wtedy odpada pasteryzowanie) i odwrócić do góry dnem. Ja podaję do pieczeni wszelkiego typu. Aha, goździki mogą zabarwić dynię na mało apetyczny kolor w miejscu zetknięcia, ale nie ma uszczerbku na smaku. Można ich nie dodawać albo wydłubać przed przełożeniem dyni w słoiki. Ja tego nie robię bo leń mi nie pozwala ; )

          --
          "Mało ludzi myśli, ale każdy chce mieć swoje zdanie."
          Oluś 2009
    • besame.mucho Odpowiadam zbiorowo 16.09.12, 12:15
      Pięknie dziękuję za wszystkie rady :).
      Zrobiłam sobie wczoraj cukinię i paćkę z jabłek (taaa, wiem że jabłka są w sklepach cały rok, to wiem, ale się człowiekowi nie chce robić, a tak się ma kilka słoików gotowych :) ). Przepisy z wątku sobie pokopiowałam i zobaczę co jeszcze dobrego mi się uda kupić i przerobić.

      Miss-alchemist, sprawdzone przepisy na jakieś fajne nalewki chętnie przygarnę, bo nigdy nie robiłam, może najwyższy czas spróbować!
      • miss-alchemist Nalewki 16.09.12, 13:02
        Żurawinówka:
        Przepis na żurawinówkę tutaj: forum.gazeta.pl/forum/w,86228,138275164,138298051,Zurawinowka.html

        Nalewka jest bardzo słodka, gęsta, nie czuć zbytnio alkoholu

        Malinówka
        Moja ulubiona ;) Słodka, pachnąca, gęsta, nie czuć alkoholu

        1 kg malin
        1 l niegazowanej wody mineralnej
        50 dag cukru
        1 opakowanie cukru waniliowego (może być też wanilinowy)
        500 ml spirytusu

        Wodę z cukrem zagotować, zszumować (tzn zebrać piankę, co się utworzy na wierzchu), ostudzić. Zalać maliny, wstrząsnąć, dolać spirytusu, potrząsnąć. Odstawić na 2 tygodnie, codziennie wstrząsać. Przefiltrować, wycisnąć owoce. Odstawić na miesiąc. Potem zlać do butelek.

        Aroniówka
        Nieco cierpka, mocno rozgrzewająca. Dopiero co zrywaliśmy aronię, więc chyba teraz jest najlepsza pora :)

        100 liści wiśni
        1 litr wody
        1 szklanka aronii
        Podane składniki zagotować i ostudzić. Ponownie zagotować, po 15 minutach zestawić z ognia i pozostawić na 8 godzin. Przecedzić. Dodać 40 dag cukru, 1 łyżkę kwasku cytrynowego. Wszystko połączyć, zagotować i ostudzić.
        Na 1 litr wywaru dodać 1/2 litra wódki i 1/4 litra spirytusu. Wymieszać, rozlać do butelek.

        Smorodinówka
        Czarnych porzeczek już nie ma, ale przyda się na przyszły rok ;) Z czarnych porzeczek trudno wymyślić coś smaczniejszego :P

        1,5 kg dojrzałych czarnych porzeczek
        25 dag cukru
        1,5 litra czystej wódki
        1/4 litra spirytusu
        Owoce oczyścić z szypułek, opłukać, osuszyć i włożyć do słoja, przesypując cukrem. Zamknąć szczelnie, odstawić w ciepłym, jasnym miejscu. Powstały sok odlać, wlać do wyparzonego naczynia i wstawić do lodówki. Owoce zalać wódką i odstawić na 3 tygodnie. Zlać nalewkę, dodać sok porzeczkowy i spirytus. Szczelnie zamknąć i zostawić na 2 miesiące. Następnie przecedzić przez filtr, odstawić do sklarowania. Do konsumpcji na Boże Narodzenie.

        Krakowski wiśniaczek
        75 dag dojrzałych wiśni
        3/4 litra spirytusu
        75 dag cukru
        1 duża szklanka źródlanej wody

        Wiśnie z pestkami umyć, wysuszyć, włożyć do wyparzonego słoja. Zalać spirytusem, szczelnie zamknąć, odstawić na tydzień. Co 2 dni potrząsać. Zlać płyn do innego słoja i wstawić do lodówki. Owoce zasypać sukrem i dobrze wymieszać. Otwór zamknąć kilkakrotnie złożoną gazą i pozostawić na słońcu i w cieple aż cukier się rozpuści. Codziennie potrząsać. Po 2-3 tygodniej syrop zlać przez sitko i połączyć ze spirytusem. Pozostałe wiśnie przelać 1/2 szklanki przegotowanej wody, popłuczyny przelać przez filtr do reszty nalewki. Czynność powtórzyć. Odstawić na 2-3 tygodnie.

        Pigwówka
        Obok malinówki moja ulubienica :) Słodko-kwaśna, alkoholu nie czuć w niej w ogóle. Świetna zimowymi wieczorami do herbaty zamiast cytryny. Na pigwówkę teraz najlepsza pora

        1 kg dojrzałych owoców pigwy
        1,5 litra wódki 40%
        1 szklanka cukru
        4 łyżeczki płynnego miodu lipowego lub akacjowego
        1/2 łyżeczki do herbaty korzenia arcydzięgla
        2 cząstki skórki pomarańczy
        sok z 1/2 pomarańczy
        50 ml rumu

        Owoce pigwy umyć, oczyścić z gniazd nasiennych i drobno pokrajać. Włożyć do słoja, zalać wódką. Po 2-3 tygodniach alkohol zlać i przechować, pigwę zaś zasypać cukrem, zamknąć słój i ustawić w ciepłym miejscu aż wytworzy się syrop (codziennie wstrząsać naczyniem). Syrop zlać i połączyć z odlanym wcześniej alkoholem, dodać pozostałe składniki i odstawić na kolejne dwa tygodnie. Po tym czasie nalewkę zlać przez sito wyłożone ręcznikiem papierowym i pozostawić do sklarowania.

        Mama poleca książkę Piotra Bikonta i Roberta Makłowicza "Przetwory i nalewki", z serii "Nowoczesna kuchnia polska".
    • agafka88 Sos słodko-kwaśny 16.09.12, 12:32
      Robię już trzy lata, zimą zawsze są pod ręką słoiki na szybki obiad. Potem wystarczy dorzucić kurczaka lub zjeść w wersji wegetariańskiej. Ilość cukru można regulować - powiem szczerze, cukier sypię na oko i sprawdzam, kiedy jest idealna proporcja między słodkim a kwaśnym :)

      składniki:
      3 kg pomidorów
      1 kg cebuli
      2 papryki czerwone
      1 papryka żółta
      1 puszka ananasów
      4 marchewki
      6 ząbków czosnku
      1 łyżeczka chili z torebki
      2 łyżki papryki słodkiej mielonej
      1 łyżka pieprzu mielonego
      2 szkl cukru
      1 szkl octu
      2 łyżki soli
      2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej

      sposób przygotowania:
      1. pomidory obrać ze skórki i pokroić w kostkę, cebulę pokroić w piórka. wymieszać, posolić i gotować na wolnym ogniu ok. 1 godz.
      2. następnie dodać pokrojonego w kostkę ananasa i pokrojoną w kostkę paprykę, pokrojoną w słupki marchewkę oraz pozostałe składniki (oprócz mąki) i gotować ok. 20 min.
      3. na koniec rozrobić mąkę z niewielką ilością wody lub soku z ananasa i dodać do sosu. zagotować
      4. gorący sos wkładać do słoików
      5. pasteryzować 20 min, ja pasteryzuję w piekarniku

      Przepis z cincina z modyfikacjami jednej z użytkowniczek.
      • moniiiq Re: Sos słodko-kwaśny 18.09.12, 20:17
        zrobiłam wczoraj wieczorem, dziś był na obiadek, a jutro idę kupić produkty na kolejną porcję...
        dzięki. Tylko chyba chili sobie daruję, bo dałam tylko trochę na czubek łyżeczki i było dość ostre jak na moje kubki smakowe...
    • amoureuse Re: Przetwory 16.09.12, 20:29
      Ja też nie robiłam, przetwory to jedna z niewielu rzeczy w kuchni, które zostawiam Mamie ;) w zeszłym roku popełniła taką oto aronię i jarzębinę (szukaj pod sok i konfitura). Dodatek rumu był niesamowity, przepyszny, tak naprawdę całość zniknęła z gara przed zawekowaniem, ostało się kilka słoiczków.
      Dlatego właśnie przetwory są fajne: TAKIEGO smaku nie znajdziesz w żadnym sklepie :)

      --
      Cudne, cudne manowce.
    • marciasek Powidła wegierkowe bez mieszania 16.09.12, 23:59
      Wrzucasz wieczorem do gara wypestkowane śliwki posypane niewielka ilością cukru. Im słodsze śliwki tym mniej cukru. Ja mam swoje węgierki, zrywam kiedy są już bardzo dojrzałe i na siedem kilo owoców daję cukru pół szklanki, zazwyczaj trzeba go dać jednak trochę więcej (szklankę, półtorej...). Owoce przesypujesz cukrem i stawiasz na kuchence na palniku, na którym będziesz nazajutrz robić powidła. To jest ważny etap, chodzi o to, aby garnka nie nosić - cukier spowoduje, że z owoców wycieknie sok, który zgromadzi się na dnie tworząc warstwę zapobiegająca przywieraniu. Rano włączasz płomień/prąd pod garnkiem i koniec - NIE MIESZASZ, choćby nie wiem jak bardzo Ci się chciało! Kiedy owoce zaczną się gotować (nie trzeba pilnować, poczujesz zapach) zmniejsz płomień/prąd na minimalny i na najbliższe 3-4 godziny znajdź sobie coś innego do roboty żeby zapomnieć o powidłach. Po min. 3 godzinach zajrzyj do gara. Ostrożnie, by nie zamieszać, nabierz powideł na łyżeczkę i sprawdź, czy są już dobre. Powinnaś wyczuć w nich lekko skarmelizowany cukier; jeśli smakują po prostu dżemem śliwkowym, znaczy, że jeszcze trzeba poczekać. Gotowych powideł powinno być mniej niż 0,5 pierwotnej objętości. Kiedy uznasz, że sa gotowe, wlej je do słoików, zakręć, przewróć słoiki do góry dnem. niech postoją na pokrywce jakieś 15 minut, potem można je poodwracać. Pasteryzacja jest zbędna.

      To są najłatwiejsze powidła jakie znam. W zależności od ilości śliwek i wody w śliwkach mogą się robić od 3 do 9 godzin. I NIE WOLNO MIESZAĆ! Jak pomieszasz, od razu zaczną się przypalać. Powodzenia :)
        • kis-moho Re: Powidła wegierkowe bez mieszania 17.09.12, 12:59
          > Zazwyczaj robię powidła tylko, jak mam do wyrzucenia jakiś garnek :-)

          U mnie w domu robiło się powidła w wielkiej patelni o bardzo grubym dnie. Coś w tym stylu, tylko o dużo większej średnicy (zajmowała chyba 3/4 kuchenki):
          http://kociewiacy.pl/gminy/lubichowo/images/stories/Image/2008/t_szulczewska_ocypel3.jpg
          Z tym, że powidła można było jak najbardziej mieszać, nic nie przywierało (chyba, ja byłam tylko obserwatorem i kontrolą jakości ;o)).
          • marciasek Re: Powidła wegierkowe bez mieszania 17.09.12, 18:36
            W sumie zamieszać zawsze można - ale wtedy nie da się już przestać. To znaczy odkąd się ruszy owoce, trzeba stać przy garze i mieszać, bo inaczej się przypali. Mój przepis jest przeznaczony dla leniwców, którym nie chce się godzinami pilnować gara z powidłami ;)
            • kis-moho Re: Powidła wegierkowe bez mieszania 17.09.12, 18:42
              > W sumie zamieszać zawsze można - ale wtedy nie da się już przestać. To znaczy o
              > dkąd się ruszy owoce, trzeba stać przy garze i mieszać, bo inaczej się przypali

              Znane mi powidła były jak najbardziej mieszane od czasu do czasu (kto ustoi kilka godin przy kuchni?). To może kwestia gara, nasze były robione jedynie w tej wielkiej patelni, one ma bardzo grube dno.
              • marciasek Re: Powidła wegierkowe bez mieszania 17.09.12, 18:50
                Może to patelnia, a może jakieś czary, bo zazwyczaj powidła się jednak przypalają (patrz post o smażeniu gdy jest jakiś garnek do wyrzucenia). Pewnie smażyło się je po trochu przez kilka dni? Dlatego dało się wytrzymać z tym mieszaniem? Pisząc o ciągłym mieszaniu miałam na myśli własnie takie mieszanie co chwilę, a nie bez przerwy. Bo jednak o mieszaniu trzeba pamiętać i nie można zająć całej uwagi czym innym (a przy moim przepisie jest to nawet wskazane!). Moje leniwe powidła smaży się jednym cięgiem i problem z głowy. Lepiej naprawdę nie mieszać i mieć święty spokój, że się nie przypali, a nie zastanawiać się nad tym, czy garnek jest dobry ;)
                • kis-moho Re: Powidła wegierkowe bez mieszania 17.09.12, 18:59
                  marciasek napisała:

                  > Może to patelnia, a może jakieś czary, bo zazwyczaj powidła się jednak przypala
                  > ją (patrz post o smażeniu gdy jest jakiś garnek do wyrzucenia). Pewnie smażyło
                  > się je po trochu przez kilka dni? Dlatego dało się wytrzymać z tym mieszaniem?

                  Wiesz co, muszę zapytać, ja byłam tylko obserwatorem. Wiem, że się nie przypalały, bo utylizacja kilku kilogramów dżemu by mnie na pewno nie ominęła, a patelnię widziałam w dobrym zdrowiu :o) Faktycznie smażenie trwało długo, czy kilka dni to nie wiem, dopytam i dam znać.

                  > Pisząc o ciągłym mieszaniu miałam na myśli własnie takie mieszanie co chwilę, a
                  > nie bez przerwy. Bo jednak o mieszaniu trzeba pamiętać i nie można zająć całej
                  > uwagi czym innym (a przy moim przepisie jest to nawet wskazane!). Moje leniwe
                  > powidła smaży się jednym cięgiem i problem z głowy. Lepiej naprawdę nie mieszać
                  > i mieć święty spokój, że się nie przypali, a nie zastanawiać się nad tym, czy
                  > garnek jest dobry ;)

                  Ja wcale nie uważam, że mój (zresztą nie mój) przepis jest najlepszy i jedyny dobry :o) Podpowiadam tylko, że powidła niekoniecznie muszą się od razu zbiesić i przypalać. Jak się dowiem co i jak, to napiszę, ja ekspertem od dżemów na pewno nie jestem ;o)
                  • jul-kaa Re: Powidła wegierkowe bez mieszania 17.09.12, 19:53
                    U nas też się robiło na takim patelniszczu wielkim, mieszało się z rzadka, ale mieszało, nikt jednak nie sterczał bez przerwy. Powidła przypalić się trochę muszą, bo inaczej nie są pyszne :) Po przypaleniu trzeba zostawić (na noc na przykład), same powidla odmoczą patelnię/garnek i mozna smażyć dalej.
                    Spróbuję jednak przepisu marciaskowego, bo brzmi banalnie.
        • marciasek Re: Powidła wegierkowe bez mieszania 17.09.12, 18:39
          Ja robię w zwykłym stalowym garnku z serii Ikea 365+. Wielkość w zależności od ilości owoców (mam tych garów kilka). Cukier mieszam z owocami od razu. Potem już ich nie ruszam aż do skutku. Naprawdę NIC się nie przypala, tylko nie wolno ulec pokusie i zamieszać - nawet nie wsadzaj łyżki, żeby sprawdzić, czy aby nie przywarło :)
        • kotwtrampkach Re: Powidła wegierkowe bez mieszania 20.09.12, 22:12
          100krotna napisała:

          > nie znoszę zapachu
          > owoców poddawanych obróbce cieplnej

          o rany, dla mnie to jest jeden z ładniejszych zapachów. pieczone jabłka śliwki czy pomarańcze - dałabym sobie rękę uciąć (zanim przeczytałam Twój post),że to zapachy miłe dla wszystkich. Czasem ciasto z owocami traktuję jak odświeżacz powietrza, kiedy je robię po upieczeniu mięsa..
          Teraz sie dwa razy zastanowię przed następną imprezą:)
        • marciasek Re: Powidła wegierkowe bez mieszania 18.09.12, 16:26
          Jeśli zamieszasz, to nic się strasznego nie stanie - tyle, że od tego momentu będziesz musiała gara pilnować i regularnie mieszać, i sprawdzać, czy się nie przypala. Czyli przejdziesz z wersji leniwej na klasyczną, co jest, niestety, nieodwracalne. Dlatego jednak warto się powstrzymać... :)
      • agafka88 Re: Powidła wegierkowe bez mieszania 18.09.12, 13:10
        Marciasku, właśnie wypestkowałam 3 kilo śliwek, zajęło mi to 10 min. Uwielbiam takie fajne przepisy, gdzie nic nie trzeba robić.

        Powiedz mi tylko, czy te śliwki mają się jutro gotować pod przykrywką czy odkryte? Pierwszy raz w życiu robię powidła :)
        • dar61 Powidła węgierkowe krócej 18.09.12, 13:50
          {Agafka88}:

          ... wypestkowałam 3 kilo śliwek (...) 10 min...

          Tylko 3? Trzy wiadra, to norma, by było co zjeść własnego do stycznia.
          Pestkowanie 3 wiader owoców pigwowca zajmuje mi trochę dłużej ;-)

          Jak przyspieszyć odparowywanie nadmiaru soku z powideł śliwkowych i nie tylko?
          My robimy tak - tzw. perlonowe sito [miękka, giętka wypukła siatka] jest wciskane delikatnie w wierzch ciapy owocowej po jej rozgotowaniu, w to się delikatnie naciska nabierką, wybierając sok [ten - pycha!]. Do skutku, póki sok w sicie się zbiera.
          5 minut odcedzania sitem i 5 godzin mniej smażenia powideł/ gotowania dżemów.

          ***

          - Babciu, co zrobiłaś ze słoiczkami śliwkowych powideł, z tymi, co ci je wysortowałem w piwnicy, bo bąbelkowały i winem zalatywały?
          - Powidła. Przesmażyłam i dałam do nowych słoiczków.
          - Ale one miały z 10 lat!
          - No to co? Nie smakowały ci z momi andrutami wczoraj?
          - Eeee...

          * * *

          - Mamo, dlaczego nie robimy śliwkowych powideł, jak Babcia?
          - Dżem jest zdrowszy. Ma witaminy.
          • agafka88 Re: Powidła węgierkowe krócej 18.09.12, 14:05
            dar61 napisał:

            > {Agafka88}:
            >
            > ... wypestkowałam 3 kilo śliwek (...) 10 min...
            >
            > Tylko 3? Trzy wiadra, to norma, by było co zjeść własnego do stycznia.

            :) Ja robię te przetwory dla dwóch osób, w tym jedna (czyli ja) ma ochotę na dżemy i inne powidła raz na miesiąc :) Pewnie eszcze zrobię śliwki z czekoladą i to by było na tyle słodkich, zdecydowanie wolę przetwory i jedzenie w ogóle wytrawne.
            • marciasek Re: Powidła węgierkowe krócej 18.09.12, 16:22
              Przepraszam, że dopiero teraz. Oczywiście BEZ przykrycia! Zmierzamy przecie do odparowania wody...

              Numer z sitem ciekawy, ale nie jestem pewna, czy można go zaaplikować w przypadku powideł bez mieszania. Poza tym wyławia się w ten sposób nie czystą wodę, tylko sok owocowy - troszkę by mi było go jednak szkoda.
              • agafka88 Re: Powidła węgierkowe krócej 18.09.12, 16:48
                marciasek napisała:

                > Przepraszam, że dopiero teraz. Oczywiście BEZ przykrycia! Zmierzamy prze
                > cie do odparowania wody...
                >
                > Numer z sitem ciekawy, ale nie jestem pewna, czy można go zaaplikować w przypad
                > ku powideł bez mieszania. Poza tym wyławia się w ten sposób nie czystą wodę, ty
                > lko sok owocowy - troszkę by mi było go jednak szkoda.

                dziękuję, dopiero jak zadałam pytanie przemyślałam jego bezsens :) jutro rano będę gotować i zdam relację jak wyszło i czy jesteś zaproszona do mnie na szorowanie garnka ;)
      • besame.mucho Re: Powidła wegierkowe bez mieszania 22.09.12, 12:21
        Kupiłam węgierki i będę robić - trzymam Cię za słowo, że się nie przypalają, bo jestem posiadaczką jednego dużego garnka, jednego małego i szybkowaru. A do tego jestem w zasadzie unieruchomiona w domu z powodu kontuzji w nodze (sport to zdrowie... ;) ), więc jak sobie spalę garnek to kiepsko ze mną będzie ;).
    • jul-kaa Re: Przetwory 17.09.12, 00:06
      Zrobiłam dziś dwa chutneye jabłkowe, z tych przepisów: cosniecos.blox.pl/2008/08/Ostry-chutney-jablkowy.html oraz nutmegandvanila.blogspot.com/2011/09/jabkowy-chutney.html
      W pierwszym na moje oko jest za dużo octu, dałam ok. 100ml (ale może to błąd?), w drugim nie dałam rodzynek.
      Wyszły obłędnie pyszne, nie umiem powiedzieć, który lepszy, w zasadzie są podobne.
    • satia2004 Wekowanie dla początkujących 21.09.12, 10:50
      Jak już przy przetworach jesteśmy - poproszę o sprawdzone (i możliwie niekłopotliwe) metody na wekowanie. Z domu pamiętam okropne gary z wrzątkiem ale ponoć w piekarniku też się da. Jak wy wekujecie?

      --
      72/94
      • agafka88 Re: Wekowanie dla początkujących 21.09.12, 11:35
        Ja właśnie wekuję w piekarniku - najpierw wyparzam słoiki z nakrętkami - umyte słoiki wstawiam do zimnego piekarnika, temperaturę nastawiam na 120 stopni i trzymam je tam ok. 15 min od nagrzania.
        Następnie wyjmuję słoiki i przekładam do nich gorące przetwory, zakręcam słoiczki. W słoiczkach zostawiam 2-3 cm wolnego miejsca. Wstawiam słoiki do piekarnika i trzymam dwadzieścia minut. Wyłączam piekarnik, otwieram drzwiczki i zostawiam do wystygnięcia. No chyba że czeka druga tura, wtedy wyjmuję i też działa :)
        • eponak Re: Wekowanie dla początkujących 22.09.12, 15:38
          A ja podpowiem, że lepiej nie zakręcać mocno. I nie przesadzać z temperaturą (spalą się gumki na powierzchni wieczek).
          Najlepiej tak delikatnie przykręcić, leciutko. Później słoiki chwycą w piekarniku. Przy mocnym przykręceniu (czyli jak przy standardowej pasteryzacji) - kipią, ze względu pewnie na ciśnienie.
    • jul-kaa Jabłka i winogrona 23.09.12, 18:40
      Mam ze 20kg jabłek (różne, z przewagą antonówek) i dwie skrzynki winogron - ciemnych, cierpkich, z niezbyt smaczną skórką (o takich www.fresh-market.pl/files/1685880002/184195.jpg ).
      Co z tego tatałajstwa robić? Chutneye z jabłek już planuję (bo pyszne), zrobię takie prażone do szarotki, ale może coś jeszcze? A z winogron? Co można zrobić prócz soku?
      • jul-kaa Re: Jabłka i winogrona 23.09.12, 18:50
        Znalazłam przepisy na konfitury z winogron (także z orzechami), syropy itp.
        Warto skombinować sokownik? Gdzieś jest, ale nie chce mi sie po niego jechać, chyba, że to cud natury ;)
        • teresa104 Re: Jabłka i winogrona 23.09.12, 19:21
          Z winogron mój ojciec robi po prostu wino, całkiem przyzwoite wytrawne wino de la casa;) Trochę z tym babrania, skutek niepewny.
          W rodzicowskich winogronach są duże, twarde i cierpkie pestki, dlatego nie bardzo widzę je w konfiturach, ale może te Twoje są inne. Trzeba się liczyć z przecieraniem, a to już poważny sport. Nie wiem, co zrobić z takich kamienistych winogron poza winem.

          Część antonówek przeznaczyłabym na oładki, bułgarskie mleko + jajo + mąka + proszek do pieczenia + pokrojonych antonówek ile wlezie = bardzo wielka miłość. Jeśli robisz dla trojga spokojnie 2 kg zagospodarujesz na jeden obiad lub kolację. Ja nie znam górnego limitu zjedzonych oładek, w domu matka smażyła na trzech patelniach.
          Można zrobić też sztywny mus z manną, z cynamonem, z gałązką mięty. Nie znam człowieka, który by tego nie lubił na śniadanie lub deser.
          Zapiekany ryż z warstwą jabłek, kolejny obiad.
          Pierogi z rozprażonym jabłkiem z rodzynkami i orzechami.
          Jabol.