Toaleta z rozdrabniaczem Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Przepraszam za mało apetyczny temat.

    Ktoś ma, używał? Jakie wrażenia?

    Czy nie da się skorzystać z toalety w razie braku prądu?


    • Nie korzystałąm, nie wiem, ale zawsze osłabiało mnie hasło reklamowe "zrobisz ją tam, gdzie chcesz". Choc w Jaworznie wymyślili lepsza rzecz ostatnio.
      --
      Tak, jestem feministką. Nie palę staników, tylko je kupuję i noszę
    • Miałam w wynajmowanym mieszkaniu w starym budownictwie (ogromne mieszkanie podzielone na dwa, kibelek został tam, u mnie zaś była zbyt cienka rurka na toaletę, stąd młynek).
      Nie budziło to we mnie specjalnych emocji, ni apetytu nie psuło. Da się skorzystać w przypadku braku prądu, spuszcza się wodę, młynek się nie załącza. Po włączeniu prądu młynek cię o tym informuje, bo się rozwarcza powitalnie i miele, co ewentualnie powinien, a nie zmełł, bo nie działał.
      Nie psuło się, nie zacinało, nie nawalało. Normalnie.
    • > Czy nie da się skorzystać z toalety w razie braku prądu?

      To zalezy chyba od tego, dlaczego zamontowany jest rozdrabniacz. W firmie mamy pomieszczenia socjalne i toaletę w "piwnicy" i nie ma możliwości podłączenia się do normalnego pionu kanalizacyjnego- wiec toaleta ma młynek, który oprócz mielenia pompuje ścieki trochę do gory, do poziomu rur kanalizacyjnych- więc u nas w przypadku braku prądu nie da się korzystać z toalety, umywalki i zlewu w kuchni, bo pompa nie działa...
      Korzystanie standardowe, tylko po spuszczeniu wody czy odkręceniu wody słychać szum pompy i warczenie młynka:)
    • Toaleta, którą mam na myśli, jest zamontowana jak u Teresy, w starym budownictwie i podłączona do cienkich rur. Z tym, że jest to rozdrabniacz jakoś zintegrowany z muszlą, nie widać nic na zewnątrz, nie wiem, jak się za to ustrojstwo zabrać w razie awarii, ani czy da się spuścić wodę nalewając ją po prostu z miski (tzn. wodę się da, ale czy jeszcze coś, to już wątpię :/)
      Nie ma zbiornika na wodę/spłuczki. Przycisk jest chyba na jakąś fotokomórkę, bo nic się nie wciska, a tylko dotyka.... cuda, panie.
      Mam zatem mieszane uczucia....

      --
      • U mnie była spłuczka. A jak się wlało miskę wody, to młynek się uruchamiał bez naciskania klawisza spłuczki. Ba, wystarczyło obficiej siknąć, żeby młynek zadziałał. Był to hit każdej imprezy, ludzie z karuzeli nie mieliby tyle radości.
        Kiedy nie było prądu rzadkie spływało, młynek nie działał. Nie umiem sobie przypomnieć, czy robiłam kupę przy braku prądu, przepraszam, pewno gdybym robiła zapamiętałabym ten ekstrawagancki choć naturalny przecież akt.

        Nie będziesz tego przecież naprawiać sama, nie musisz wiedzieć gdzie i jak to działa, chyba że chodzi o Poznanie:)

        Nie możesz popróbować, wyłączyć prądu i zobaczyć, co się dzieje z kibelkiem?
        • Teresko, bardzo jestem Ci wdzięczna za szczery opis.

          Kłopot właśnie w tym, że prądu nie ma (nowe/stare mieszkanie), licznik prądu wyjęty, lokator chce się wprowadzić, a ja nie wiem, czy będzie mógł korzystać z toalety....

          --
          • Wiesz, doraźnie można skorzystać bez prądu, ale na dłuższą metę tak się nie da, kiedyś tę kupę trzeba będzie wykonać, a ona nierozdrobniona zostanie przed młynkiem. W krótkim czasie w takiej toalecie będzie bardzo niefajnie (weźmy pod uwagę, że mamy cienką rurkę i niewiele nią spłynie nawet przy intensywnym zlewaniu wodą, a jeśli spłynie, to szybko taka rura może się zatkać i dopiero będzie problem). Chyba że ten lokator okrutnie zdeterminowany i kupę zobowiąże się robić gdzie indziej, a do muszli nie będzie wrzucał papieru toaletowego, ale w takie zobowiązania jakoś nie jestem skłonna wierzyć.
            • Teresko, doszłam właśnie do podobnych wniosków.....
              Lokator pracę ma prawie pod domem, to może tam zostawi co grubsze :)

              Mam jeszcze pytanie, czy w taką toaletę można wrzucać kostki do czyszczenia toalet (takie z Rossmana, Domol bodajże używam do zwykłej toalety).
              --
              • Nie wiem, czy wiem, o jakie kostki pytasz. Zakładam, że nie chodzi o koszyczek i nie o takie barwiące coś do spłuczki (bo nie masz spłuczki). Takie kostki odkamieniające, które się wrzuca na noc i zostawia? Tam pewno substancją aktywną jest jakiś słaby kwas, nie sądzę, by zaszkodziło. Ostatecznie ludzkie wydaliny też są kwaśne i urządzenie musi być odporne na korozję.
                • tak, o odkamieniające pytam.

                  Tudzież co innego można używać?
                  --
                  • Mnie wtedy zadowalała zwykła bielinka i szczota, były to moje chude czasy i nie przyszło mi do głowy testować takie różności (nawet jeśli istniały). Zresztą w Łodzi woda jest (stosunkowo) miękka, problem kamienia jest marginalny. A nie masz jakiejś instrukcji do tego kibelka?
    • że psychicznie nie wytrzymuję z takim rozdrabniaczem. Od razu wizualizuję sobie tę kupę mieloną z papierem... Nawet jeśli gorszy dzień mam na wizualizacje, to po usłyszeniu tego dźwięku od razu staje mi przed oczami ten małomówny gościu z Fargo jak wciska nogę Steve'a Buscemi. Ja wiem, że to jest mądry wynalazek, mimo to bardzo się cieszę, że rzadko z niego korzystam.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.