Dodaj do ulubionych

wzdęcia i inne brzuszne problemy

20.04.14, 20:53
Próbuję dociec czemu dokuczają mi wzdęcia. Mam wówczas brzuch jak balon, czasem nie mogę dopiąć ubrań, odczuwam kłucie i ucisk. Staram się jeść zdrowo, unikam produktów, które mają skłonność do powodowania wzdęć. Nasilają się zawsze przed okresem, cokolwiek zjem, i tak mam wzdęcia, a żadne leki nie pomagają. Może znacie jakieś rady i sposoby niedostępne na pierwszych, ogólnikowych stronach googla?

Jak by tego było mało, to mam skłonność do gromadzenia się tkanki tłuszczowej na brzuchu. Jestem szczupła, przy 162 cm ważę 53 kg, ale w talii mam 73 cm, zaś gdy cierpię na wzdęcia obwód wzrasta do 76 cm. Wydaje mi się, że te 73 cm to i tak za dużo.
Obserwuj wątek
    • pierwszalitera Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 20.04.14, 21:13
      Skłonność do gromadzenie tłuszczyku na brzuchu, przy relatywnie szczupłej sylwetce plus przeróżne sensacje dotyczące układu pokarmowego mają często osoby ze stale podwyższonym poziomem hormonów stresu. Jeżeli więc byłaś u lekarza i wykluczyłaś przeróżne choroby jelit, to powinnaś nauczyć się technik radzenia sobie ze stresem, jak na przykład autogenny trening. Bardzo dobre efekty daje też regularny sport. Nie wiem czy takiej odpowiedzi się spodziewasz, ale rozwiązania są najczęściej proste, trzeba tylko być konsekwentnym. Po kilku tygodniach powinno się znacznie poprawić. Przy samych wzdęciach pomaga kminek, zaparzony jako herbatka (2 łyżeczki trochę potłuczonego kminku na szklankę wrzącej wody).
      • kok.12 Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 20.04.14, 23:12
        Bardzo prawdopodobne, że Twoja diagnoza jest prawdziwa. Od wielu lat mam zaburzenia lękowo-depresyjne, obecnie jestem w końcowej fazie terapii poznawczo-behawioralnej, której efekty są bardzo dobre. Nadal przeżywam silny stres, umiem jednak sobie z nim prędzej czy później poradzić obniżając lęk i nie wpadając w depresję. Czasowo podwyższonego kortyzolu wywołanego stresującą sytuacją nie potrafię jednak uniknąć. Wiem, jak ważny jest w rozładowaniu stresu sport, dlatego regularnie biegam. Niestety nie zauważyłam dzięki niemu poprawy w stosunku do pojawiania się wzdęć.
        • pierwszalitera Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 21.04.14, 13:50
          A próbowałaś już autogennego treningu? Przy terapii poznawczo-bahawioralnej często zaleca się właśnie nauki tej techniki radzenia sobie z napięciem. Nauka trwa trochę, zanim opanuje się poszczególne kroki, ale przy konsekwencji, znaczy ćwiczenia 3 razy dziennie (trwają tylko kilka minut), niezależnie od sytuacji i nie tylko w stresowych sytuacjach, ta technika przynosi dobre rezultaty, bo obniża poziom kortyzolu.
          • kok.12 Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 21.04.14, 15:02
            Próbowałam jedynie treningu Jacobsona, ale raczej nie zauważyłam pozytywnych efektów jego stosowania. Większe uczucie rozluźnienia odczuwałam po rozciąganiu oraz bieganiu. Ten trening autogenny mnie zaciekawił, wypróbuję.
            Spróbowałam też kminku, ale nie zadziałał. Brzuch nadal jak balon.
            • pierwszalitera Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 21.04.14, 21:58
              Zajmuję się przede wszystkim ludźmi z nadwagą, otyłością brzuszną i insulinoopornością. Talia w okolicach 73-76cm, nawet gdy nie odpowiada modelowym 60cm, nie jest automatycznie jeszcze oznaką żadnej z tych przypadłości. Nie każda kobieta ma genach talię osy i nie zawsze uda się chudnąć stracić tłuszczyk w wybranym miejscu. Mimo wszystko dieta niskoinsulinowa, są różne, może działać profilaktycznie.
              • brykanty grubość w talii 22.04.14, 21:05
                Jak byłam poważnie chora, to nawet przy schudnięciu do 43 kg, kiedy siedziałam praktycznie na samych kościach powleczonych skórą, nie zeszłam poniżej 63 cm w talii.
                --
                Koty. Koty są miłe. http://s20.rimg.info/01fe8cb72a88d3f5ba169167f4508334.gif
    • azymut17 Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 21.04.14, 19:53
      kok.12 napisała:

      > cokolwiek zjem, i tak mam wzdęcia, a żadne leki nie pomagają.

      Czym są "żadne leki"? Nie musisz tutaj pisać, chodzi mi o to, czy np. jadłaś Espumisan w maksymalnych dawkach lub byłaś u gastrologa i dostałaś jakiś mocniejszy środek? Są takie leki, jak Meteospasmyl, które zawierają kilkakrotnie większą ilość symetykonu niż Espumisan, nie są chyba jednak stricte na wzdęcia, a na skurcze i inne atrakcje towarzyszące np. Zespołowi Jelita Drażliwego. Jeśli nie byłaś u lekarza, to może warto się wybrać i dostać coś, co doraźnie usunie problem zanim opanujesz techniki relaksacyjne itp.
      --
      Jaki powinnaś nosić rozmiar stanika?
    • teresa104 Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 22.04.14, 11:40
      Wzdęcia mogą być objawem wielu chorób, nawet guzów, tego się przez net nie zdiagnozuje.
      Nasilenie objawów przed okresem to chyba po prostu nałożenie uczucia ciężkości w dole brzucha, naturalnego w tym czasie, i Twoich "zwykłych" problemów.

      Skupmy się zatem na tym, na czym możemy:
      1. co to jest "zdrowe jedzenie" i co to są "produkty wywołujące wzdęcia". Gdyby mnie ktoś zaserwował rano płatki z mlekiem, potem powiedzmy jogurt, bułkę z otrębami, super zdrowy baton pełnoziarnisty z melasą, jabłka, sałatkę na obiad i pizzę na kolację (nagroda po całym dniu głodzenia się), to na tym balonie, w zależności od noszenia, doleciałabym najmniej do Budapesztu, pod drodze wielokrotnie zrzucając paliwo. A gdybym jadła podobnie codziennie, autentycznie bym cierpiała. Nie przywiązywałabym się więc do tych określeń, bo wzdymać może wiele rzeczy, a zdrowe pokarmy to też nie dla każdego to samo.
      2. sposoby na wzdęcia. Cóż, nikt nie polecił dotąd, ale często sprawdza się wyprykanie się uczciwe na łonie przyrody w bezpiecznej odległości od turystów. Chód wzmaga ruch kiszek, rozluźnia i ułatwia odgazowanie. Ciepły termofor na brzuch. Ból doskonale znosi przyjęcie pozycji klęczącej z podparciem na łokciach.

      Co do wymiarów - jesteś szczupła, średniego wzrostu, 73 cm w pasie to nie jest dużo.
      • kok.12 Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 22.04.14, 16:08
        1) Zdrowe jedzenie to dla mnie jedzenie mało przetworzone z małą ilością cukrów i węglowodanów prostych. Wzdęcia często mam po kapuście i fasoli, więc nie jem ich szczególnie często. Mój przykładowy jadłospis: na śniadanie cztery łyżeczki płatków owsianych z mlekiem, rodzynkami i słonecznikiem, drugie śniadanie jabłko, na obiad kotlety z kaszy jaglanej z pełnoziarnistym ryżym, sosem z jogurtu i marchewką, na kolację sałatka z salaty, ogórka, pomidora, sezamu i z oliwą plus chleb mieszany. Przyznaję się, że w między czasie zdarza mi się zjeść jakiegoś batonika.
        2) Wybrykanie się na łonie przyrody też nie daje efektów
        • kok.12 Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 22.04.14, 16:19
          Dodam jeszcze, że kiedyś jadłam więcej węglowodanów prostych i mięsa. Wzdęcia miałam takie same. Z kolei w święta u rodziny, gdzie było dużo mięsnych i tłustych potraw wzdęcia nadal mnie męczyły, tyle że do nich dosżła zgaga.
          • maggianna Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 22.04.14, 20:58
            U mnie tez mleko powoduje wzdęcia - kiedyś mleko nie powodowało zadnych problemów, teraz wystarczy mała kawa z mlekiem i nie mieszczę sie w pasie w ubranie.

            Do tego pełnoziarniste pieczywo, żytnie i nieprzetworzone ziarno jest cieżko strawne i tez moze powodować kłopoty z trawieniem.

            Koniecznie idź do lekarza.
            Czekając na wizyte mozesz tez spróbować brać inhibitory pompy protonowej (mozna kupic w aptece bez recepty) - pomaga na zgagę, mi pomaga tez na wzdęcia (ktore w moim przypadku sa jednym z objawów choroby żołądka).
        • pierwszalitera Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 23.04.14, 11:27
          Mój przykładowy jadłospis: na śniadanie cztery łyżeczk
          > i płatków owsianych z mlekiem, rodzynkami i słonecznikiem, drugie śniadanie jab
          > łko, na obiad kotlety z kaszy jaglanej z pełnoziarnistym ryżym, sosem z jogurtu
          > i marchewką, na kolację sałatka z salaty, ogórka, pomidora, sezamu i z oliwą p
          > lus chleb mieszany. Przyznaję się, że w między czasie zdarza mi się zjeść jakie
          > goś batonika.
          > 2) Wybrykanie się na łonie przyrody też nie daje efektów

          Rany dziewczyno, za dużo błonnika! Płatki, owoce, warzywa, laktoza i grube ziarno od rana do wieczora. Też bym miała wzdęcia. To nie jest zdrowa dieta. To jest dieta dla osoby z ciężkimi zaparciami. ;-) Zjedz ty rano słodkę bułkę, do tego garść świeżych owoców, na obiad ziemniaki z mięsem (albo rybą) i zieloną sałatą, a wieczorem kromkę zwykłego chleba z twarożkiem i pomidorem. Od razu zrobi ci się lepiej.
            • pierwszalitera Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 23.04.14, 19:56
              anne_stesia napisała:

              > Nie wspominając już o tym, że zbyt duża ilość błonnika sama w sobie może spowod
              > ować zaparcie. Przekonałam się o tym boleśnie, gdy w desperacji z powodu zaparc
              > ia postanowiłam zjeść dużą ilość suszonych śliwek z otrębami...

              Bo ta mieszanka związała ci pewnie całą wodę w jelitach i dodatkowo spowodowała problemy. Przy otrębach i w ogóle dużych ilościach zbożowego błonnika, podobnie jak przy suszonych owocach należy pić duuuużo płynów. :-) Najlepszą metodą na uporczywe zaparcie jest moim zdaniem sok z kiszonej kapusty (250-500ml). Ale radzę pić wieczorem w domu i znajdować się blisko toalety. ;-)
          • kok.12 Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 26.04.14, 23:49
            Chyba masz rację. Już zdążyłam przeczytać, że dużo błonnika może powodować wzdęcia. Ograniczyłam go , pomagam sobie też większymi dawkami espunisanu i jest lepiej, chociaż mój stan można określić jako sinusoidalny. Teraz jeszcze muszę wytropić inne produkty, które też tak niekorzystnie na mnie działają. Obawiam się jednak, że zmniejszając ilość węglowodanów złożonych na rzecz prostych znów będę się zmagać ze skokami cukru we krwi. Taka też była moja przyczyna zwiększenia ich diecie.
            • pierwszalitera Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 27.04.14, 12:01
              kok.12 napisała:

              Obawiam się
              > jednak, że zmniejszając ilość węglowodanów złożonych na rzecz prostych znów bę
              > dę się zmagać ze skokami cukru we krwi. Taka też była moja przyczyna zwiększeni
              > a ich diecie.

              Za skoki cukru odpowiedzialna jest przede wszystkim hyperinsulinemia, a nie ilość i jakość jadanego cukru. Od dłuższego czasu wiadomo nawet, że zamiana węglowodanów prostych na złożone niekonieczenie ma sens: Tu tabela australijskiego badania. Zauważ, że nie ma różnic pomiędzy produktami z pełnego przemiału a białymi (pasta, chleb). A czipsy ziemniaczane mają nawet niższy insulinowy index od jabłek. A tu oryginalny artykuł: An insulin index of foods,.
              Dieta niskoinsulinowa to nie jest więc dieta zawierająca duże ilości węglowodanów złożonych czy błonnika. Ponadto powodem huśtawek cukru może być też za niski koloryczny bilans, czyli jesz po prostu za mało.
              Regułą dla ciebie powinno być więc ograniczenie węglowodanów do maksymalnie trzech posiłków dziennie i tu nie gra roli prostych czy złożonych i uzupełnienie posiłków sycącym, pełnowartościowym białkiem, takim jak mięso, ryby, jajka. Możesz więc jeść nawet słodycze, tylko nie w małych porcjach podczas dnia, zawsze jako deser do większego posiłku. Żadnych też węglowodanowych przegryzek typu "zdrowe" jabłka, to też cukier. Produkty mleczne znacznie bym ograniczyła. Owoce w ogóle prawie całkiem wyrzuciła, warzywa całkowicie wystarczą. I nie orientuj się na przestarzałych zaleceniach dla cukrzyków bo te nie dają się wytłumaczyć żadnymi fizjologicznymi prawami, a służą tylko zapobieganiu hypoglykemii (zwłaszcza tej poważnej, związanej z przedawkowaniem wstrzykiwanej insuliny). Nie leczą jednak ani hyperinsulinemii, ani insulinooporności i maskują tylko problem.
              • kok.12 Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 27.04.14, 23:22
                To chyba będę miała problem z ułożeniem sobie diety. Jestem dość wybredna. Nie lubię ryb, lepiej się też czuję, jeśli jadam mięsko nie częściej niż 3 razy w tygodniu. Jajka są ok, ale nie do obiadu. Co zatem jeść jako źródło białka? Czy warzywa strączkowe będą ok?

                No i najistotniejsza kwestia. Nie do końca jestem pewna, czy mój problem właściwie diagnozuję jako problem z wahaniem cukru we krwi. Często po posiłku czuję ociężała, senna i brakuje mi energii. Ponadto szybko robię się głodna po tradycyjnych posiłkach, a moja praca nie pozwala mi na częste posiłki. Dzięki węglowodanom złożonym w diecie tak się nie dzieje
        • onion68 Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 23.04.14, 20:10
          Spróbuj może na początek w ciągu dnia jadać mało błonnikowo, a te zdrowe, mało przetworzone rzeczy, strączki, itd. po południu i wieczorem. Na noc napar z rumianku z podwójnej porcji.
          --
          (...) with it all the day still comes where they put you in a box, and its on to the next generation of idiots, who'll also tell you all about life and define for you what's appropriate
          W. Allen
          • onion68 Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 23.04.14, 20:11
            Pisząc "mało błonnikowo" nie mam na myśli białych bułek z masłem, tylko na przykład twaróg z bananem czy chude mięso z gotowanymi warzywami.
            --
            (...) with it all the day still comes where they put you in a box, and its on to the next generation of idiots, who'll also tell you all about life and define for you what's appropriate
            W. Allen
    • brykanty Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 22.04.14, 16:54
      Wszystko oczywiście zależy od organizmu i ogólnej budowy ciała, ale u mnie porzucenie glutenu spowodowało efekty spektakularne.
      Przy 158 cm wzrostu od wagi 49 kilogramów przez 25 lat udało mi się dociągnąć do prawie 60 na początku zeszłego roku, a w talii od 69 do prawie 80. Mimo to nie byłam jakimś strasznym spaślakiem, raczej przyrastały mi fałdki tu i tam, głównie na brzuchu.

      Na początku 2013 r. miesiąc czy półtora stosowałam dietę bezglutenowo-wegańską i niskotłuszczową (tłuszcz miał pochodzić z orzechów, pestek i awokado, a nie z oleju czy oliwy), bogatą w warzywa gotowane i surowe, konsultowaną z dietetykiem i zapewniającą pełne pokrycie w niezbędne składniki. Schudłam chyba koło 5 kilogramów, nie mam wagi, ale zaczęłam się mieścić w ciuchy, w które już dość dawno nie wchodziłam.

      Później trochę z lenistwa - jednak trzeba było gotować sobie ciągle zupy, kasze itd., trochę z powodu różnych problemów, które nie dawały mi się skupiać na jedzeniu i trzymaniu diety, zaczęłam jeść tak jak wcześniej, może więcej warzyw niż kiedyś. Efekt - znowu powolny przyrost wagi, choć chyba nie dotarłam do tych 60.

      W styczniu tego roku znowu rzuciłam ten gluten, staram się jeść rozmaicie, ale wcale nie superniskokalorycznie. Ograniczenia wynikają raczej z tego, że jakiś produkt może mnie uczulić.

      Przez te 4 miesiące schudłam sporo i wiązałabym to raczej z niejedzeniem glutenu niż z aktywnością fizyczną, bo raptem od marca jeżdżę trochę na rowerze, ale to nie są długie dystanse - tak leniwym tempem i do godziny, bo jestem skąpa i nie chce mi się płacić więcej niż złotówkę dziennie za Veturilo.

      Ostatnio się zważyłam i zmierzyłam - wyszło 51 kg / 72 cm w talii. Czyli od stycznia 2013 r. 9 kg obywatelki mniej. Jem przy tym, jakbym miała odkurzacz w środku. Bliźni relacjonują, że na chorobliwie wychudzoną nie wyglądam, chociaż różnica jest duża.
      --
      Koty. Koty są miłe. http://s20.rimg.info/01fe8cb72a88d3f5ba169167f4508334.gif
      • teresa104 A prykanie jak? :D 22.04.14, 17:23
        Mam podobną historię, nie tak spektakularną. Po roku prawie bez żyta i pszenicy (sugestia alergologa) mam minus 4 - 5 kg, pomalutku ubywa bez mojej woli. Nie wiem, czy to gluten, nie gluten, nie wnikam. Jelitowo czuję się doskonale, apetyt świetny, posiłki obfite. Brzuch płaski, cycków brak. Może po prostu mniej wrzucam w siebie śmieci, bo jednak najłatwiej, najszybciej i najtaniej znaleźć coś z mąki, teraz muszę iść na obiad, nie zeżrę zapiekanki na dworcu, na spotkaniu z kolegami oni wsuwają pizzę, makarony, ja pomidorową i sztukę mięsa, koleżanki ciastka, ja migdały itd.
        • brykanty Re: A prykanie jak? :D 22.04.14, 20:56
          A zasadniczo bez szczególnych sensacji, chociaż jem więcej strączkowych i kapuścianych niż kiedyś. Biust też zmalał, niestety niedawno pozbyłam się niechcący staników, z których wyrosłam, więc musiałam odnawiać zasoby.
          Trop z niejedzeniem śmieci jest dobry, bo tak na mieście to ja sobie mogę kupić albo owoc, albo ryżowy styropian. No chyba żebym nosiła przy sobie obieraczkę do warzyw, to jeszcze marchewkę.
          --
          Koty. Koty są miłe. http://s20.rimg.info/01fe8cb72a88d3f5ba169167f4508334.gif
          • teresa104 Re: A prykanie jak? :D 22.04.14, 23:21
            Ja noszę staniki, które miałam wyrzucić, ale zostawiłam na przeszczepy. Zbiorów nie odnawiam, bo żeby robić zbiory staników, trzeba je mieć na co zakładać;) Póki co napawam się moją ekonomiczną klatką, taka mi się podoba. Taka bujniejsza też mi się podobała, stan ten trwał jednak krótko, taka przygoda, sezonowy wybryk.

            Mnie też fasola i kapusta specjalnie nie ruszają, w każdym razie nie w ilości zapewniającej sytość. Marchewki można kupić oskrobane, takie malutkie, w torbie po 1 kg.
        • kis-moho Re: A prykanie jak? :D 29.04.14, 10:23
          > Po roku prawie bez żyta i pszenicy (sugestia alergologa)

          Tereso, a na jakiej podstawie Ci to zalecił? Żeby spróbować czy robił Ci jakieś testy? I - jeśli mogę zapytać - pod kątem skórnych problemów czy czegoś innego?
          Pytam, bo jestem w kropce z moją alergią/AZSem, testy alergiczne podobno (?) są w takich wypadkach bezsensowne, i nie bardzo wiadomo, co z tym robić. Na pewno jakąś rolę odgrywa brud i stres (a przynajmniej tak mi się wydaje), którę staram się w miarę sił i środków ograniczać, ale mam już szczerze mówiąc dość, bo kolejną zimę/wiosnę muszę sobie odmawiać basenów i chodzenia z odkrytymi ramionami... A w zeszłym roku było już tak pieknie, myślałam, że mam sprawę ogarniętą, ale widać nic z tego.

          --
          Jak 100krotna mam raczej niewielki biust, ale i u mnie równoważy go duża pupa ;)
          • teresa104 Re: A prykanie jak? :D 29.04.14, 11:29
            Miałam wszelkie testy i próby prowokacyjne, jestem w trakcie odczulania na zboża (kolejnego już w moim życiu, bo z alergią borykam się od urodzenia), które, jak wiadomo, polega na wstrzykiwaniu alergoidów. Objawy alergii mam opanowane całkowicie, ale nie mogłam poradzić sobie ze skórą. I poskarżyłam się na to lekarzowi. Rzekł "a czego by pani chciała? Ma pani w organizmie swój alergen z trzech źródeł, jedyne, co może pani zrobić, to spróbować ograniczyć jedzenie zbóż". Co zrobiłam. Zeszły sezon był doskonały, ten dopiero się otwiera. Mażę twarz i uszy filtrem, bo pierwsze słońce mocniejsze u mnie wyzwala problemy. Jem nieco więcej warzyw z karotenem, bo on trochę uodparnia skórę. Pilnuję natłuszczenia (Alantany żądzą, zwłaszcza ten z wit. E, uwaga: zawierają lanolinę). Jest teraz prawie idealnie, a jeszcze dwa sezony temu miałam o tej porze problemy naprawdę potężne. Może też w końcu odczulanie przynosi efekty.
            Tak czy siak jestem zadowolona, zyski mam wszelakie: łatwiejsze do opanowania problemy z cerą, mniejsze ciało, spokojniejsze kiszki.
            Stres potęguje problemy, moim głównym źródłem stresu jest praca i nieumyte od zeszłego lata okna. Bezrobocie zestresowałoby mnie jednak bardziej i nie pomogłoby, że miałabym czas na mycie okien bodaj codziennie.

            Spróbować możesz, nic nie tracisz, zwłaszcza jeśli stwierdzono u Ciebie alergię (stwierdzono?). Ale dieta bez zbóż, zwłaszcza bez pszenicy, może wychodzić nieco drożej, nie da się nafutrować kanapkami i kluskami, trzeba pokombinować.

            No i ja latem chodzę ubrana. Nie wydaje mi się, żebym traciła w ten sposób swobodę ruchów, wręcz przeciwnie, czy by ubywało mi seksapilu;) Wolno puszczam zawsze tylko stopy (fajnie wygląda wysypka na palcach).
            • kis-moho Re: A prykanie jak? :D 29.04.14, 11:45
              > Spróbować możesz, nic nie tracisz, zwłaszcza jeśli stwierdzono u Ciebie alergię
              > (stwierdzono?).

              Nie, nie stwierdzono, nie testowano też nic, bo podobno nie warto. A pytam, bo może jednak warto będzie zagadać na ten temat lekarza, pytanie jest przynajmniej nieco bardziej specyficzne niż "nie trzeba by może zrobić testów".
              Nawilżam i natłuszczam, i tak jest lepiej niż dwa lata temu, no ale dobrze nie jest. Wiosną/latem będzie na pewno dobrze, lekkie słońce mi pomaga, ale jak mam mieć na jesieni powtórkę z rozrywki to mnie to wcale nie cieszy.

              > No i ja latem chodzę ubrana. Nie wydaje mi się, żebym traciła w ten sposób swob
              > odę ruchów, wręcz przeciwnie, czy by ubywało mi seksapilu;)

              Ja różnie, ale lubię móc założyć coś z krótkim rękawem i jednocześnie nie straszyć otoczenia (i siebie) czerwonymi cętkami.

              > Stres potęguje problemy, moim głównym źródłem stresu jest praca i nieumyte od z
              > eszłego lata okna. Bezrobocie zestresowałoby mnie jednak bardziej i nie pomogło
              > by, że miałabym czas na mycie okien bodaj codziennie.

              U mnie też głównie praca (okna olewam tudzież oddaje w cudze ręce, im mniej używam detergentów tym lepiej), ale to raczej moja tendencja do przejmowania się niż rzeczywisty szef idiota. Z tendencją walczę, ale w międzyczasie chciałabym też czasem pójść na basen ;o)
              --
              Jak 100krotna mam raczej niewielki biust, ale i u mnie równoważy go duża pupa ;)
              • teresa104 Re: A prykanie jak? :D 29.04.14, 11:58
                Może spróbuj forsować ideę testów.

                Skoro słońce Ci pomaga, to furda placki, obnażaj się, ludność wytrzyma, najwyżej będziesz miała luz w autobusie, nic tak nie robi miejsca w autobusie jak zmiany skórne. Zimą też można wyskoczyć bodaj do Tunezji czy Egiptu i się doświetlić.
                • kis-moho Re: A prykanie jak? :D 29.04.14, 12:12
                  Staram się forsować, ale słabo mi idzie. Mam w planach w nowym sezonie przetestować nowego lekarza, może będzie lepiej. Nie mam absolutnie żadnych przesłanek, że to gluten, może być składnik płynu do zmywania naczyń, albo milion rzeczy na raz, ale byłam ciekawa czy alergia może się objawiać skórnie bez problemów brzusznych, bo takich na pewno nie mam.

                  > Skoro słońce Ci pomaga, to furda placki, obnażaj się, ludność wytrzyma, najwyże
                  > j będziesz miała luz w autobusie, nic tak nie robi miejsca w autobusie jak zmia
                  > ny skórne. Zimą też można wyskoczyć bodaj do Tunezji czy Egiptu i się doświetli
                  > ć.

                  Ludnością nieznajomą się nie przejmuję aż tak bardzo, jedynie w pracy staram się nie straszyć. Natomiast słońce staram się jednak stosować umiarkowanie, bo pieprzyków mam tyle, że dla odmiany dermatolog najchętniej widziałby mnie w czadorze. Jak nie urok to sraczka ;o) Ale idzie lato, będzie lepiej. Do Egiptu mnie nie ciągnie w tym momencie, ale są przecież inne słoneczne miejsca. Podobno kiedyś AZSowcom zalecano też wyjazd leczniczy do Davos, może kiedyś się szarpnę na taką Czarodziejską górę i będę tam straszyć tubylców ;o)
                  --
                  Jak 100krotna mam raczej niewielki biust, ale i u mnie równoważy go duża pupa ;)
                  • teresa104 Egipt 29.04.14, 13:07
                    Kuzynka wróciła parę dni temu z Egiptum, widzieli tylko lotnisko i hotel, za to twierdzi, że wydała mniej niż gdyby spędziła ten czas w Polsce w domu. No i na pewno się doświetliła.

                    • kis-moho Re: Egipt 29.04.14, 13:22
                      Ja mam swoje prywatne opory różnej natury, ale doświetlenie na pewno dobra rzecz. Ale niedługo będzie można się doświetlać i u nas w parku, a o przyszłą zimę będę się martwić później. Może do tej pory dowiem się co i jak z tymi testami.
                      --
                      Jak 100krotna mam raczej niewielki biust, ale i u mnie równoważy go duża pupa ;)
                      • teresa104 Re: Egipt 29.04.14, 13:44
                        Zastanawiam się od kilkunastu minut, co lepsze - mieć parcha zimą i móc leczyć się słońcem, czy parchacieć od słońca i mieć spokój zimą. Wychodzi mi, że Ty masz lepiej, ale możemy się spierać, czy lepsza jest dżuma czy cholera:)

                        Jeśli chodzi o turystyczne destynacje (to na pewno dobry wątek;), to zarzuciłam pewne marzenie tylko z tego względu, że poczułam niechęć do rozmawiania po rosyjsku. Dlatego rozumiem wszelkie "prywatne opory" i ani ich łamać, ani ich przyczyn dociekać nie mam zamiaru tak u innych, jak u siebie.
                  • kasica_k Re: A prykanie jak? :D 30.04.14, 11:39
                    kis-moho napisała:
                    > byłam ciekawa czy alergia może się objawiać skórnie bez problemów br
                    > zusznych, bo takich na pewno nie mam.

                    Może.

                    --
                    Stanikomania!
                    Stanikomaniaczki na Facebooku
                  • madzioreck Re: A prykanie jak? :D 26.05.14, 15:15
                    Nie mam absolutnie żadnych przesłanek,
                    > że to gluten,

                    Bo i to nie musi wcale być akurat gluten. Ja gluten mogę jeść, ale nie mogę pszenicy i żyta ze względu na inne białka. Oraz nabiału, jajek i innych rzeczy. W jelitach spokój, skóra różnie (od zawsze raz na jakiś czas dostawałam szorstkich, swędzących plam, które po zaprzestaniu swędzenia bardzo długo zanikają, myślałam zawsze, że to podrażnienie od proszku jakiegoś albo czegoś z chemii, bo przecież sądziłam, że ja alergikiem nie jestem ;) )
      • roza_am Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 22.04.14, 17:32
        > Na początku 2013 r. miesiąc czy półtora stosowałam dietę bezglutenowo-wegańską
        > i niskotłuszczową (tłuszcz miał pochodzić z orzechów, pestek i awokado, a nie z
        > oleju czy oliwy), bogatą w warzywa gotowane i surowe, konsultowaną z dietetyki
        > em i zapewniającą pełne pokrycie w niezbędne składniki.

        No nie wiem. Skoro te warzywa nie miały przy sobie tłuszczu, to jak miały dostarczać wszystkich niezbędnych składników?


        --
        Gdzie kupić porządny stanik
        Stanikowa Mapa
        • brykanty Re: wzdęcia i inne brzuszne problemy 22.04.14, 20:48
          Ależ miały - do surówek zamiast winegretu z oliwy dawałam jako tłusty składnik awokado, migdały, orzechy, pestki dyni itp., do hummusu też można je zużyć, a do ciepłych - kroiłam sobie takie trochę twardsze awokado w kaszę gryczaną albo brązowy ryż.
          A w wersji słodkiej - wiórki kokosowe. Rano do koktajlu z mleka sojowego, szpinaku, owoców jagodowych i banana dodawałam świeżo mielone siemię.
          Zresztą tak całkiem bezoliwnie to tylko przez jakiś miesiąc, teraz raz daję z oliwą czy olejem, a raz te różne nietłoczone.
          Ja zresztą mam problem, bo niektóre dozwolone w tej diecie produkty akurat mnie mogą uczulić - np. słonecznika nie mogę, więc zalecenia traktuję z poprawką na moje ograniczenia.
          --
          Koty. Koty są miłe. http://s20.rimg.info/01fe8cb72a88d3f5ba169167f4508334.gif

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka