Dodaj do ulubionych

Płynne, półpłynne i papkowate jedzonko

10.05.18, 00:20
Jesteście niezawodne w takich tematach, więc może podpowiecie.

Otóż dopadł mnie szczękościsk. Półtora tygodnia to trwa i nie wiem, jak długo jeszcze. Na razie stan jest raczej ostry, bo zdarza mi się, że ledwo mogę tabletki wcisnąć do buzi. Wiele wskazuje na zapalenie stawu związane z ŁZS (łuszczyca). Dwa dni spędziłam na SOR-ze bez diagnozy, wyszłam za to z potwornym bólem pleców od niewygodnych krzeseł w poczekalniach. Dziś byłam u internisty i mam już wdrożone w końcu jakieś leczenie. Wczoraj wychodziłam z siebie z bólu.

Niemniej, zmuszona jestem, żeby jeść wyłącznie rzeczy płynne i papkowate, nawet łyżki za bardzo nie mogę włożyć do buzi, więc siorbię. Gryzienie to ból generalnie. Lekko namoczone, kruche/miękkie rzeczy daję radę, np. paluszki. Ale to i tak muszą być maleńkie kawałki, żeby weszły w tę niewielką szparę między górnymi a dolnymi zębami..

No i tak: ciągle chodzę głodna, bo nie jestem w stanie jeść wystarczających ilości np. zupy-krem.

Szukam pomysłów na urozmaicenie mojego (wegetariańskiego) jadłospisu.

Na śniadania robię koktajle owocowe z płatkami owsianymi i chia, które wcześniej zalewam wrzątkiem, więc są namoczone. Czasami robię też jajecznicę. To mi załatwia śniadania generalnie w stopniu wystarczającym.

Ale potem zaczyna się robić nudno… gotuję sobie różne zupy warzywne i miksuję. Ale dziś ugotowałam coś, co miało być pyszne, i było, dopóki tego nie zmiksowałam… Jako klarowna zupa z warzywami, fasolą i kaszą było to pyszne, ale teraz mam pełen garnek czegoś, co mi ledwo przechodzi przez gardło… no nie da się wszystkiego miksować. Jednocześnie skądś muszę brać te wszystkie substancje odżywcze.

Jakieś pomysły na obiady, kolacje i przekąski?


--
Moje miejsce w internecie: rycko-bozenska.blog
Świat przez pryzmat wysokiej wrażliwości
Edytor zaawansowany
  • teresa104 10.05.18, 09:43
    Współczuję i życzę, byś jak najszybciej się z tego wykaraskała.

    Mnie uczucie sytości dają tłuszcz i białko. Dlatego taki bym miała pomysł, by te miksowane zupy okrasić np. łyżką oleju, masła, mascarpone, tłustej śmietany.
    Po kontuzji żuchwy robiłam sobie zieloną zupę z zielonego groszku i szpinaku z tłustą śmietaną, oliwą i zieloną pastą curry. Nie przytyłam od tego, ale uczucie brzucha wreszcie pełnego ciepłego jedzenia wspomagało humor i rekonwalescencję. No i kupy jak złoto są po tym.

    Niezwykle sycące są dla mnie białkowe koktajle dla mięśniaków, akurat mam takiego chudeusza w domu, który chciałby nabrać mięśni i on czasem kupuje białko serwatkowe. Sycące do, wierz mi, wymiotów, po pół szklanki nie chciało mi się jeść przez kilka godzin, a gdy otworzyłam lodówkę i reszta tego koktajlu na mnie mrugnęła, zrezygnowałam z jedzenia do końca życia. Ostatecznie zmieniłam zdanie nazajutrz.

    No i Nutricia z apteki, takie drinki dla chorych. 125 ml ma nawet 300 kcal. Są różne, z błonnikiem, z białkiem. Odżywcze.

    Przecierowe soki warzywne/owocowe, banan zmiksowany z kefirem, budyń, puree ziemniaczane, serki homogenizowane, kaszki dla dzieci, humus.

    Jak mi coś jeszcze przyjdzie, to napiszę.
  • yaga7 10.05.18, 15:51
    Ja jestem wybitnie słodkolubna, więc mnie by wystarczyły rózne owocowe smoothie, właśnie z płatkami, kaszą (jaglaną), daktylami, orzechami czy olejem kokosowym (kalorie), wspomniane odzywki białkowe. Zupy kremy dobrze robić takie, które z założenia mają być kremami, a nie miksować coś, co istnieje nie jako krem. Wszelkie zupy na bazie soczewicy i marchewki myślę, że by były dobre. Hummus też jest papkowaty, aczkolwiek on jest dobry do czegoś, ale z drugiej strony może by wchodził? Na pewno odżywczy i pożywny. Jeżeli wegetariańskie, to też masz różne serki homo, jogurty itp. Budynie. Jaglanka z dodatkami.

    No i mocno trzymam kciuki, żeby Ci szybko przeszło!

    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • kotwtrampkach 11.05.18, 15:31
    Mam nadzieję, że z każdą chwilą lepiej, że leczenie działa i przynosi efekty..
    Z zupami jest kłopot,bo do kremów potrzebne są dodatki (grzanki,pestki) które podkrecaja smak i wymuszają ruch szczęk..
    Lepiej jest,kiedy je mocno doprawić, albo gotować na podsmazonych / pieczonych warzywach. Tak robię cukiniowa - czosnek,marchew,pietruszka, seler,cukinia -krowę,podsmażam na oliwie, zalewam wodą i gotuje chwilę z solą i przyprawami (Podlaska do rosołu- polecam). Jeszcze pomidorowa z gestego przecieru,z dodatkiem suszonych pomidorów mi przychodzi do głowy jako smaczna "goła"
    A może kluski? Leniwe lub kładzione mogłyby być miękkie i rozpadające się. Jest taki ryż, który można rozgotowac na papkę ale nie pamiętam który to.. W azjatyckich knajpkach bywa. Jeżeli pasty Ci przejdą, to masz więcej sycących możliwości i smaków -soczewicy,fasolki, jajka, ryby (yyy ryby są wegetariańskie czy już nie?)
    A może pójść na łatwiznę i kupić słoiczek zupki dla dzieci? Trzeba doprawić,bo nie są zjadliwe dla większości, ale zawsze coś.
    Powodzenia!
  • slotna 11.05.18, 18:49
    Szczerze mówiąc kupiłabym gotowe koktajle do zmiksowania, jak pisze Teresa. Ratowałam się nimi wielokrotnie podczas leczenia ortodontycznego, a nawet i bez okazji na kolacje białkowe (takimi bez węgli, ale są i normalnie wieloskładnikowe i to chyba w większości). Występują w wielu smakach i wersjach, słodkie można miksować z mlekiem i są wtedy pyszne, można pić przez słomkę.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • slotna 11.05.18, 18:54
    "Normalna" rzecz która nie wymaga gryzienia, a smakuje dobrze, to cottage pie, ale zblendowane. Tu przykładowy przepis, niestety w wersji mięsnej, ale chyba da się to zrobić z seitanu albo granulatu sojowego? Można dorzucić zielony groszek itp. www.kwestiasmaku.com/kuchnia_angielska/zapiekanka_z_wolowina/przepis.html

    Robiłam tak, że po ugotowaniu blendowałam pietruszkę i łączyłam z ziemniakami (które wystarczy rozgnieść, blendować nie wolno, bo zaczną się ciągnąć), blendowałam mięso i dalej zapiekałam normalnie. Jeśli ktoś się dziwi, że blendowałam mielone mięso, to owszem, nie byłam w stanie go pogryźć :P

    No i słoiczki dla dzieci typu Gerber.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • turzyca 11.06.18, 22:30
    Przegapilam Twoj post. :( Mam nadzieje, ze Twoj szczekoscisk nigdy nie wroci, ale jakby ktos szukal porady, to dobrym zrodlem takich przepisow sa porady dla osob po resekcji lub redukcji zoladka (takze w przypadku raka). Kiedys nawet widzialam blog, gdzie autorka recenzowala przepisy pod katem smaku, a byl tam m.in. przepis na omlet z warzywami. Bloga nie odnajde, ale chodzi mi ogolnie o kierunek.

    No i sloiczki dla dzieci. Tylko to bardzo drogo wychodzi, jak sie chce tym doroslego zywic.

    --
    Dzenderowy potfur A.D. 1904
  • ja_joanna 14.06.18, 17:28
    Dzięki! Jeszcze nie odpuściło, ale już mogę trochę gryźć nareszcie!

    A odpowiedzi w tym wątku bardzo mi pomogły.

    Niestety nie mogę wykluczyć nawrotu, bo przyczyną jest łuszczycowe zapalenie stawów. Choroba chroniczna, na którą nie ma lekarstwa, może być najwyżej stała lub tymczasowa remisja. Także może tak być, że ten stan zapalny kiedyś wróci.

    Pozdrowienia z Warszawy…

    --
    Moje miejsce w internecie: rycko-bozenska.blog
    Świat przez pryzmat wysokiej wrażliwości
  • maggianna 15.06.18, 11:09
    Nie mam ŁZS ale podobny problem - chorob z tej grupy nie da sie wyleczyc ale mozna je "zaleczyc" do stanu stalej remisji. Nie leczone niestety obnizaja sprawnosc i jakosc zycia.
    Zamiast sterydow polecam sprobowanie tzw lekow modyfikujacych działanie ukladu odpornosciowego (ja biore Sulfasalazyne i efekty sa bardzo dobre, objawy ustapily a od 2 lat odpukac nie mam nawrotow), w tej chwili biore polowe normalnej dawki lekow i bede probowala je odstawic pod okiem reumatologa).
    Przy kiepskiej tolerancji tych lekow radzilabym dopytac reumatologa o leki biologiczne - efekty leczenia sa bardzo dobre, skutecznie stopuja chorobe.
    Czy wiadomo co wywolalo chorobe? Robilas badania genetyczne i bakteryjne? Bo jezeli choroba nie ma podloza genetycznego to szanse na zalecznie sa znacznie wieksze (pytania retoryczne - nie musisz odpowiadac i spowiadac sie ze swojej choroby, mi zajelo pare miesiecy postawienie diagnozy ale mialam szczescie znalezc swietnego reumatologa wiec dziele sie doswiadczeniem).

    Na NFZ leczenie biologiczne jest podawane tylko w najciezszych przypadkach, chociaz praktyka miedzynarodowa mowi ze najlepsze efekty daje na poczatku choroby bo powstrzymuje rozwoj, w klinice do ktorej chodze jest program badawczy i jak sie pacjent zakwalifikuje to leczenie biologiczne mozna miec od poczatku (udalo sie mojej kolezance z dosc agresywnym RZS i efekty leczenia byly juz po miesiacu).
    reumatika.pl/luszczycowe-zapalenie-stawow.html
  • ja_joanna 18.06.18, 12:30
    Od dwóch lat jestem leczona Metotrexatem. Steryd jest dodatkowo. Do tej pory Metotrexat postawił mnie na nogi i bardzo pomógł. W tej chwili jednak najwyraźniej nie wystarczył. Mam od około 10–12 lat łuszczycę, więc ŁZS pojawiło się prawdopodobnie przy okazji. Odziedziczona na pewno. Aczkolwiek żadnych badań tego rodzaju nie robiłam.

    O leczeniu biologicznym słyszałam i będę się jeszcze orientować w tej sprawie.

    --
    Moje miejsce w internecie: rycko-bozenska.blog
    Świat przez pryzmat wysokiej wrażliwości

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.