Dodaj do ulubionych

Niedoskonałości wyglądu.

15.01.09, 15:08
Dużo mówi się o tym, że kompleksy trzeba zwalczać, że nikt nie jest idealny,
że powinno się kochać swoje ciało. Ale sporo z nas ma kompleksy pomimo tego.
Zresztą, jakie to głupie - tej samej gazecie wielki artykuł o zwalczaniu
kompleksów, a dwie kartki dalej szczuplutka, o idealnej buzi modeleczka
zachęca nas do kupna jakiegoś kremu/szamponu/soku/pralki. Współczesny świat
jest taki zwariowany, rzeczywistość zupełnie nie sprzyja pokochaniu własnego
ciała.
Bardzo zazdroszczę tym kobietom, które potrafią się do tego wszystkiego
zdystansować. Z tego, co mi się wydaje jedną z takich osób jest Maheda -
wnioskuję po jej wypowiedziach na forum oraz np. na kobiecych kształtach.
Gratuluję i zazdroszczę tej cennej umiejętności...
Podobno pewność siebie i akceptacja swojego wyglądu to najbardziej seksowna
rzecz, jaka może być w kobiecie. Tylko jak wyrobić u siebie tą akceptację? Jak
zwalczyć kompleksy?
A jakie Wy macie kompleksy? Wyżalmy się w tym wątku...
Ja osobiście nie mam zazstrzeżeń co do swojej figury, mam natomiast duże
zastrzeżenia do swojej twarzy. Wydaje mi się taka "dziwna" (taaa,ktoś mógłby
ładnie nazwać że jest 'nietypowa'), i brzydka. I mam bardzo duży i krzywy nos.
To jest chyba moim największym kompleksem.

--
enjoy life
Edytor zaawansowany
  • martvica 15.01.09, 15:20
    Ja dziś przeżyłam lekki szok po wrzuceniu w wyszukiwarkę hasła 'Kobiece kształty'.
    Do swojego ciała mam właściwie jedno zastrzeżenie - miękkie jest i sflaczałe się
    robi. Ale przeszło mi narzekanie że chciałabym mieć dłuższe nogi, większe piersi
    etc. Jest jak jest i lepiej nie będzie (chociaż gimnastyka by mi nie zaszkodziła
    :P).
    Lubię swoje ciało. Czasem mi się robi przykro w towarzystwie kobiet z
    taaaakiiiimi nogami, albo jak mężczyzna który wpadnie mi w oko opowiada jak
    uwielbia wysokie kobiety, ale to czasowe ;)
    Z moją twarzą mam chwilowe problemy kiedy próbuję sobie robić zdjęcia a ona
    wychodzi jakoś tak inaczej niż w lustrze. Mogłabym mieć ciut większe oczy, a
    mniejsze zęby - ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma ;)
    --
    Lobby bardziej i
    mniej biuściastych
    Małe kobietki i kobietki z Krakowa
    (73/93)
  • dorianne.gray 15.01.09, 15:30
    Twoja twarz na zdjęciu wygląda inaczej niż w lustrze, bo w lustrze
    oglądasz siebie "wywróconą na lewą stronę". Inni widzą Cię tak samo,
    jak Ty siebie widzisz na zdjęciach.


    mena122 napisała:
    I mam bardzo duży i krzywy nos.

    Znaczy Meryl Streep albo Justyna Steczkowska?...


    --
    Lepszy cellulit w garści, niż silikon w telewizorze (bash)
  • martvica 15.01.09, 16:09
    Nie, bawiłam się kiedyś nawet w programie graficznym odwracaniem i to nadal nie
    jest to.
    Chyba muszę sobie znaleźć nadwornego fotografa, po prostu ;)
    --
    Lobby bardziej i
    mniej biuściastych
    Małe kobietki i kobietki z Krakowa
    (73/93)
  • malen.ka 15.01.09, 17:50
    nie znam nikogo o idealnej figurze, ale znam osobiście z 5 dziewczyn o idealnych
    buziach - coś w stylu Jessica Alba czy Ania Przybylska.

    --
    'il vaut mieux etre seul que mal accompagné...'
  • malen.ka 15.01.09, 17:51

    --
    'il vaut mieux etre seul que mal accompagné...'
  • plica 15.01.09, 21:44
    a co w nich idealnego?
    --
    Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
  • madzioreck 15.01.09, 21:52
    Pod jakim względem idealne maja te buzie? Zresztą to by się okazało, jakby je
    zobaczyć au naturel (tak to się mówi?) Miałam przyjemność widzieć na fotkach bez
    makijażu np. Evę Longorię. Nie, nie jest brzydka, ale żeby zaraz idealna - w
    każdym razie nie do porównania z wizerunkiem po zrobieniu :)
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • helenka333 16.01.09, 16:16
    Taaa, ja jestem wysoka i mam taaaaakie nogi i co??? Faceci się oglądają fakt,
    ale połowa z nich jest niższa :/ w ogóle co pójdę na imprezę to podrywają mnie
    niscy i bardzo okrągli :( a ja lubię szczupłych i przynajmniej mojego wzrostu,
    poza tym wiesz jaki problem ze spodniami? Łatwiej skrócić niż doszyć ;)
  • malagracja 15.01.09, 15:28
    Mądry wątek założyłaś, ale nie będę się na razie wypowiadać bo nie wiem co
    miałabym napisać. Pusto w głowie.
    Czas na przemyślenia :-)
  • malagracja 15.01.09, 15:30
    Mam kobiece kształty, mimo rozmiaru 0. To mnie chyba najbardziej krzywdzi, jak
    ktos slyszy moj rozmiar od razu zapomina o tym ze widzi moją pupe, piersi i
    stwierdza, ze jestem anorektyczka.

    Ale kto mnie widział i głupi nie jest, wie, ze tak nie jest :)
  • stary_dywanik 21.01.09, 17:27
    Skąd ja to znam...
    --
    Prężmy Pierś
  • yaga7 15.01.09, 15:35
    W większości przypadków już potrafię się zdystansować.
    Czasem mnie trafia, jak nie mogę znaleźć ciucha, albo rozmiarówka się kończy,
    albo spodnie się zrobiły za ciasne :P

    Natomiast z mojej historii kompleksów nie zapomnę, jak po czterech latach
    łażenia do liceum w dzwonach, koszulach, generalnie luźno i obszernie, przyszłam
    na studniówkę (sama, a co, nikt mnie nie chciał :P) w krótkiej sukience i na
    obcasach ;) A byłam wtedy i tak największa w klasie - w sensie wagowo i
    wzrostowo ;) Do dziś nie zapomnę, jak się niektórzy patrzyli ;))))


    --
    yaga7.fotolog.pl
  • wera9954 15.01.09, 16:15
    Ja raczej nie mam zbyt dużych kompleksów. Uważam tylko, że mogłabym mieć mniej
    sflaczałe i szczuplejsze uda. I nie mieć na nich tych dziwnych krostek, blee :/
    --
    Anonimowa lumpeksoholiczka.
    68/94=28(60)H
  • siamese67 15.01.09, 17:26
    jeśli to takie krostki jak sie domyślam (rogowacenie mieszkowe fachowo się to nazywa), to pomaga szorstka gąbka, mycie żelem z peelingiem i balsam dobrze nawilżający skórę
    --
    Jezusmaria, Magda-z-Inką, ja zaraz oszaleję!!!

    moje zabawki na jesienne wieczory
  • wera9954 15.01.09, 17:31
    Dzięki :)
    --
    Anonimowa lumpeksoholiczka.
    68/94=28(60)H
  • malagracja 15.01.09, 21:14
    Mam ten sam problem (krostki). 1. Masz uczulenie na proszek 2. masz przesuszoną
    skóre.

    Nie ma innego wyjścia :)
  • wera9954 15.01.09, 21:27
    Raczej to drugie, bo krostki mam tylko na udach, a nie tylko krótkie spodenki
    piorę (zresztą kto by nosił krótkie spodenki w środku zimy, chyba że na rajstopy).
    --
    Anonimowa lumpeksoholiczka.
    68/94=28(60)H
  • siamese67 15.01.09, 23:20
    Za ciociA Wikipedią (bo swój podręcznik dermatologii gdzieś posiałam): Rogowacenie mieszkowe (łac. keratosis pilaris, keratosis follicularis), choroba skóry, polegająca na nadmiernym rogowaceniu ujść mieszków włosowych, może być dziedziczna lub wywołana niedoborem witaminy A.
    Częstsza jest u osób młodych ze współistniejącymi zaburzeniami naczynioruchowymi lub atopią.
    Wokół mieszków włosowych pojawiają się grudki przymieszkowe, opatrzone czopem rogowym.
    Grudki są rozsiane, grupują się, ale bez zlewania. Skóra pokryta hiperkeratotycznymi grudkami jest sucha i szorstka, sprawia wrażenie tarki, przypomina trwałą "gęsią skórkę". Najczęściej występuje na wyprostnych częściach kończyn, gdy zajmuje twarz dotyczy zwykle okolicy brwi i występuje razem z zaczerwienieniem twarzy (keratosis rubra pilaris faciei, ulerythema ophryogenes). Objawy często mają mniejsze nasilenie latem. Chorobie nie towarzyszą żadne objawy podmiotowe.
    Leczenie:
    -ogólnie witamina A (minimalnie 250000 j./d) i witamina C (1000 mg/d) - to raczej dermatolog
    -izotretynoina stosowana doustnie lub miejscowo - to na pewno dermatolog
    -zaleca się wcieranie kremów z witaminą A i E, także kremów zawierających mocznik (np. SolcoKerasal) - mocznik zawierają też kremy na pękające pięty, np. Len firmy Eva Natura
    -nacieranie solą, kąpiele w wodzie z dodatkiem soli
    -kataplazmy z ziół śluzorodnych - czyli rozgrzewające okłady
    -peelingi i natryski ziołowe
    -masaże szorstką rękawicą
    --
    Jezusmaria, Magda-z-Inką, ja zaraz oszaleję!!!

    moje zabawki na jesienne wieczory
  • certain_whatsit 16.01.09, 14:04
    Wiecie co? Ja też to mam, odkąd pamiętam, i póki co z wiekiem mi się
    pogarsza. Mój tata i brat tak samo. Kiedyś miałam to tylko na
    łydkach, po zewnętrznej stronie - takie czerwone kropeczki, potem na
    całych nogach, plus właśnie takie krostki na wyprostnych częściach
    ramion i żuchwie. W nastolactwie biegałam do różnych dermatologów,
    którzy zawsze radzili mi to, co Siamese - wit. A (np. Retin-A,
    Zorac), kremy z mocznikiem (Xerial), peelingi, nawilżanie, opalanie
    (pogrubia skórę, zwiększa produkcję wit. A i D). I kiedyś miałam też
    STRASZNE kompleksy na tym punkcie, zwłaszcza, że dermatolodzy są
    właściwie bezsilni w tej kwestii - jedni mówią, że to od depilacji
    (tiaaa, na całym ciele;) ), inni, że zapalenie okołomieszkowe, inni,
    że rybia łuska, jeszcze inni - mniejsza o nazwę, taka już Pani
    uroda, przejdzie z wiekiem, można tylko leczyć to objawowo albo
    retinoidami czy sterydami doustnie (i wtedy dopiero zaczynają się
    jazdy). Miesiącami smarowałam się ww.mazidłami 2 razy dziennie,
    efekty były znikome. Nosiłam latem bluzki z długim rękawem i
    spodnie. Miałam wrażenie, że wszyscy to widzą i mają mnie za jakąś
    zaniedbaną maszkarę.

    I nagle objawienie. Nie wiem, jak to się stało, ale w końcu to
    zaakceptowałam i nie przejmuję się - tak jak małym biustem.
    Większość ludzi tego nie widzi, bardzo rzadko zdaża się, że jakaś
    niewychowana/dociekliwa/wyjątkowo spostrzegawcza koleżanka - nigdy
    facet, ci to są ślepi - zapyta "a co to za kropeczki?", albo
    powie "ale masz krostki na nogach", a ja jej na to "a ty tłuszcz na
    brzuchu/zmarszczki pod oczami/celulit/rozdwojone końcówki/żółte
    zęby" czy co mi tam przyjdzie do głowy. Żeby nie było - też miewam
    ww. defekty urody, ale po prostu nie zwracam na nie uwagi i myślę o
    tym, co mam ładnego.

    Na kropki/krostki na nogach bardzo pomagają też rozległe blizny
    pooperacyjne i lekko krzywa piszczel po złamaniu ;) które prawdę
    mówiąc też widzę tylko ja. Bezwstydnie noszę obcasy, krótkie
    spódniczki i sukienki, a faceci o dziwo zaczepiają mnie i
    komplementują moje nogi - bo dla nich ważne jest, że są, i że TY
    traktujesz je jako atut, nie wstydzisz się i nie chowasz ich.

    --
    67/83
  • certain_whatsit 16.01.09, 14:18
    ZDARZA, oczywiście. Boszsz, wychodzi na to, że moim największym
    kompleksem jest ostatnio ortografia...
    --
    67/83
  • madzioreck 16.01.09, 14:52
    znikają mi całkowicie latem, kiedy jestem opalona :) Ale potem wracają :(
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • siamese67 16.01.09, 15:17
    Aż się uważnie obejrzałam w lusterku. Mi znikło, a w młodości było i to dużo. Nie opalam się prawie wcale. Więc to nie słońce je usunęło. Ale też nie przywiązuję do tego wagi. Dlatego musiałam zrobić szybki remanent skóry...
    --
    Jezusmaria, Magda-z-Inką, ja zaraz oszaleję!!!

    moje zabawki na jesienne wieczory
  • madzioreck 18.01.09, 11:48
    U mnie znika po słońcu czasowo, a mojej mamie też jakoś poznikało samo kilka lat
    temu :)
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • madzioreck 16.01.09, 14:51
    Siamese, a czy takie czerwone kropeczki widoczne na łydkach w miejscach, gdzie
    wyrastają włoski (widoczne szczególnie po goleniu) to to samo? Tylko tam się nie
    robią żadne krostki, po prostu masa kropeczek.
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • certain_whatsit 16.01.09, 14:59
    Ja nie Siamese, ale też się znam ;) - tak, to to samo. Ja takie
    kropeczki mam też na łydkach i przedramionach. A na udach i
    ramionach krostki - do wyboru, do koloru :D Co do opalania - słońce
    zwiększa produkcję wit. A i D w skórze, więc problem czasowo znika.
    Pamagają też kąpiele w morskiej wodzie.
    --
    67/83
  • siamese67 16.01.09, 15:24
    ;-)
    wydaje mi się, że to może jest wstęp lub pozostałość po, niedokładnie to samo
    u mnie np. są same przebarwienia, bez takiego rogowacenia jak kiedyś, nic nie wystaje nad powierzchnię skóry, skóra jest gładziutka w dotyku,
    a przebarwienie jest w tym miejscu, gdzie był włosek, u mnie są one tylko nieco ciemniejsze niż otaczająca skóra (bardzo jasna)
    ładne cienkie rajstopki całkowicie niwelują efekt ;-)
    a facet i tak tego nie zauważa, bo oni jakoś tak inaczej patrzą...

    --
    Jezusmaria, Magda-z-Inką, ja zaraz oszaleję!!!

    moje zabawki na jesienne wieczory
  • plica 16.01.09, 18:08
    > wydaje mi się, że to może jest wstęp lub pozostałość po, niedokładnie to samo
    > u mnie np. są same przebarwienia, bez takiego rogowacenia jak kiedyś, nic nie w
    > ystaje nad powierzchnię skóry, skóra jest gładziutka w dotyku,

    o. wlasnie tez mi cos takiego po tym zostało. ciekawe czy latem wroci.
    --
    Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
  • plica 15.01.09, 21:46
    tak! 2 razy dziennie balsam i polowy przynajmniej dziadostwa sie pozbylam.
    --
    Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
  • pinupgirl_dg 15.01.09, 17:15
    A mnie w zależnoście od dnia i humoru te niedoskonałości albo "dodają uroku"
    albo czynią niegodną zainteresowania ;). Więc zapewne prawda jest gdzieś
    pośrodku :D.

    --
    Fizia Pończoszanka
  • dorianne.gray 15.01.09, 17:38

    --
    Lepszy cellulit w garści, niż silikon w telewizorze (bash)
  • malen.ka 15.01.09, 17:51
    nie znam nikogo o idealnej figurze, ale znam osobiście z 5 dziewczyn o idealnych
    buziach - coś w stylu Jessica Alba czy Ania Przybylska. I bardzo zazdroszczę.

    --
    'il vaut mieux etre seul que mal accompagné...'
  • mmm-mm 15.01.09, 20:02
    Przyjrzyj sie jej zdjeciom prawie bez makijazu i porownaj do tych z tapeta na
    twarzy. Ona jest brzydsza niz wiele Meksykanek (ma kolor cery jakby byla chora,
    cienkie wlosy), widzialam wiele od niej piekniejszych (inne rysy twarzy,
    jasnobrazowa skora o zywym odcieniu, cera bez zastrzezen i grube, dlugie, geste,
    czarne wlosy). A co do mnie to sie przyzwyczailam do swojej sylwetki odkad
    biodra mi sie troche zwezily(ale nie w cm, w ksztalcie) nie bez znaczenia jest
    fakt ze uroslam kilka cm. Poza tym mam talie, drobna budowe kosci i gdzies
    opinie mojej mamy, ze powinnam kupowac staniki z gabka. Wole swoj naturalny
    ksztalt niz wypchane na sile piersi w grubych puszapach jakie czesto widze u
    dziewczyn. Przeciez to widac. Nie ma nic gorszego niz chuda dziewczyna z
    gabkowym wytworem z przodu zawieszonym prawie na brzuchu i z utworzona na sile
    "kreska". Nawet jakby miala dobrze dobrany to potrafilabym odroznic, ze to nie
    jest naturalna wielkosc. Nie chce tak sztucznie wygladac.
  • daslicht 15.01.09, 17:52
    ...są tylko dobrze zrobieni :P
    --
    71/109 --> 30JJ/65P
    My się tu chyba nie rozumiemy :) ja się czuję TAK lub TAK a wszyscy myślą, że TAK
  • wera9954 15.01.09, 18:06
    Zgadzam się w 100% :)
    --
    Anonimowa lumpeksoholiczka.
    68/94=28(60)H
  • plica 15.01.09, 21:47
    no jasne! wiekszosc kotow sie lapie :)
    --
    Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
  • siamese67 15.01.09, 23:23
    o, taaak ;-)
    --
    Jezusmaria, Magda-z-Inką, ja zaraz oszaleję!!!

    moje zabawki na jesienne wieczory
  • dorianne.gray 15.01.09, 23:36

    --
    Lepszy cellulit w garści, niż silikon w telewizorze (bash)
  • plica 16.01.09, 14:01
    rasistka ;)
    --
    Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
  • siamese67 16.01.09, 15:34
    e tam, od razu rasistka, może po prostu jeszcze niezakocona?
    --
    Jezusmaria, Magda-z-Inką, ja zaraz oszaleję!!!

    moje zabawki na jesienne wieczory
  • dorianne.gray 16.01.09, 17:56
    Wypraszam sobie!


    --
    Lepszy cellulit w garści, niż silikon w telewizorze (bash)
  • siamese67 16.01.09, 18:50
    no żart taki, no...
    --
    Jezusmaria, Magda-z-Inką, ja zaraz oszaleję!!!

    moje zabawki na jesienne wieczory
  • turzyca 19.01.09, 01:14
    to sie nazywa gatunkizm, prosz pani. ;)
  • siamese67 15.01.09, 23:35
    zwłaszcza w "Piratach z Karaibów", wiecznie napruty i naćpany, cudny był...
    --
    Jezusmaria, Magda-z-Inką, ja zaraz oszaleję!!!

    moje zabawki na jesienne wieczory
  • helenka333 16.01.09, 16:28
  • llkllk 15.01.09, 18:19
    Dla mnie największym kompleksem jest mały biust. Gdyby był większy np. o 10 cm,
    byłabym absolutnie zakochana w swoim ciele.

    hmmm...

    Mogłabym mieć jeszcze większe oczy, ale to niekoniecznie, oraz włosy proste jak
    druty, bo korzystanie z prostownicy mnie wykańcza ;)))

    Kiedy myślę o niedoskonałościach bardziej nasuwają mi się cechy charakteru które
    chciałabym zmienić :)
  • momori 15.01.09, 19:42
    Lekarze twierdzą, ze jestem gruba/mam nadwagę, a ja uważam, że mam super ciałko
    : ) jakbym mogła narysować z natury własny akt, to bym ich strzeliła sporo : ]
    a że nikogo nie mam to mój paskudny charakter : p
    --
    szaleństwo : ]
  • kuraiko 15.01.09, 23:00
    momori ----> wygląd to jedno, a troska o zdrowie - drugie. możesz
    mieć nadwagę i wyglądać super, ale należy uważać, aby nie dojść do
    momentu kiedy wzrasta ryzyko cukrzycy itd. raczej lekarze nie mówią
    Ci o nadwadze ze względu na wygląd ;)
  • momori 16.01.09, 15:02
    jak najbardziej ; p staram się w tej konkretnej chwili ograniczyć słodycze (ło
    matko! toż to straszne!) - ogólnie moją myślą przewodnią było przelanie
    pozytywnych fluidów w świecie, w którym gazety z działem 'ubrania dla
    puszystych' prezentują je na modelkach o figurze tłuszczem nie skalanej ;)
    ale zgadzam się z Tobą w 100% ;p
    --
    szaleństwo : ]
  • kaga9 15.01.09, 20:43
    Nie będę oszukiwać, nie cierpię siebie z wyglądu. Aż się dziwię, że przy takim
    braku samoakceptacji mąż mnie pokochał;) Napiszę tylko, co w sobie lubię- oczy i
    długie rzęsy (ale cienkie;((), uszy, dekolt, łydki i kostki (pęcinki mam
    niezłe). Podobają mi się figury kobiece, moim absolutnym ideałem urody jest
    Catherine Zeta- Jones, ja mam kobiecą, owszem (babcia mojej koleżanki
    powiedziała kiedyś: "posągową";)), ale troszku do odchudzenia;/

    Nie cierpię kształtu twarzy (dziwna, szeroka, w większości fryzur mi brzydko),
    paskudna cera (przetłuszczająca się, karnacja mlecznoróżowa), w ogóle strasznie
    jasna skóra, ostatnio za duży brzuch, pośladki, uda (te trzy ostatnie do
    odchudzenia), szerokie stopy.
    --
    ...bombonierka,taka jak ta...
    posadź drzewo
  • madzioreck 15.01.09, 21:49
    Mam czasem wrażenie, że same siebie widzimy jakby w krzywym zwierciadle... I że
    pewnymi rzeczami przejmujemy się w stopniu odwrotnie proporcjonalnym do
    osiąganego wieku ;P Ja też mam taka "posągową figurę, tylko do odchudzenia"
    (czego robić mi się zwyczajnie nie chce, wolę pojeść), i do niedawna widziałam
    siebie w lustrze brzydką, niezgrabną (tym bardziej, że jeszcze kilka lat temu
    byłam szczupła - 59 kg/172 cm, teraz jakieś 85kg, ale nie wiem, bo nie wchodzę
    za często na wagę) Jasne, że nie zaczęłam nagle uważać siebie za szczuplutką, bo
    nie jestem, natomiast ze zgrabnością rzecz ma się już inaczej... odkąd
    zobaczyłam siebie na zdjęciach w sukni z dopasowana talią, a nie zamaskowaną
    ciuchami powiewającymi na jej wysokości. Może to tez kwestia tego, że moje
    największe w domu lustro wyszczupla, przez co można zaliczyć ubraniową wpadkę,
    bo w nim naprawdę jestem laseczka ;)
    Tak samo stopy (nie są specjalnie wąziutkie) i dłonie. Od zawsze są pulchne,
    nawet kiedy byłam szczupła, tam, gdzie inne kobiety mają wystające kostki, ja
    mam dołeczki, stopy jakby zawsze opuchnięte. Kiedyś strasznie mi to
    przeszkadzało, a teraz uważam, że są słodkie (trochę narcyzmu ;P), jak u
    dzieciaczka. Nie widać na nich ani jednej żyłki, z czego teraz bardzo się cieszę.
    Ogólnie - im jestem starsza, tym większy mam dystans do swoich rzeczywistych i
    wydumanych niedoskonałości. Mam ich świadomość, chętnie bym miała to czy tamto
    inne, ale już nie spędza mi snu z powiek, że np. mój biust nie chce stać, tylko
    opada, a wolałabym, żeby nie.
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • siamese67 15.01.09, 23:33
    No, ja też jakoś nie zauważam siebie takiej (czyli aż tak otyłej) jak w rzeczywistości jestem. Dopiero zdjęcia mówią prawdę. Do 30 roku życia miałam idealną wagę,a potem zaczęła się praca w nadmiarze, stresy, dyżury, zmęczenie i brak czasu na ruch, niejedzenie o właściwej porze i nadrabianie potem podwójnie.
    I tak to dohodowałam się do 90 kilo. Kilka lat temu zrzucilam 10 kg i więcej nie dam rady. W zeszłym roku z powodu ostrego zakochania samo się zrzuciło jeszcze 7, potem sporo z tego wróciło. No przecież nie pochlastam się z tego powodu.
    Ale uważam, że jestem za to miętka, przyjemna w dotyku, mam gładką skórę i ładny dekolt. Aha i ładne oczy, dłonie i stopy. Mi to już wystarcza do szczęścia.
    Czego i innym życzę.
    --
    Jezusmaria, Magda-z-Inką, ja zaraz oszaleję!!!

    moje zabawki na jesienne wieczory
  • brykanty 16.01.09, 23:26
    Potwierdzam - miętka i krągła, jak prawdziwa kobiełka. A ja siostrze zawsze zazdrościłam miłych krągłych łapek - nie takie kościste i żylaste jak moje.
    I jeszcze bardzo ładny naturalny migdałowy kształt pazurków.
    --
    My mamy kota na punkcie kota
    nie lubię poczty gazetowej, wolę swoją:
  • klymenystra 15.01.09, 21:46
    Ja sie kompleksow wlasciwie wyzbylam, chociaz chcialabym miec ladniejsza buzie i
    gestsze wlosy. No, ale na to nic nie poradze, wiec w chwilach dola pocieszam
    sie, ze mam bardzo dobre proprcje sylwetki :)
    --
    72/95= 30FF

    75B nie istnieje. 80D teznie.
  • martulka_s 15.01.09, 21:49
    Uda, łydki, zresztą całe nogi. Krótkie, kompletnie niezgrabne, grube (i uda i
    łydki). Takie bardzo solidne kolumny, praktycznie bez przewężeń. Do tego
    cellulit i coś w rodzaju "bryczesów", tyle, że od wewnętrznej strony ud. Nie mam
    pojęcia jak to się nazywa, ale nie do wytępienia żadnym sportem, którego
    próbowałam. Teraz już nie próbuję ; ) Kocham spodnie.
    --
    "Mało ludzi myśli, ale każdy chce mieć swoje zdanie."
    69/101 : )
  • pierwszalitera 15.01.09, 22:39
    martulka_s napisała:

    Nie ma
    > m
    > pojęcia jak to się nazywa, ale nie do wytępienia żadnym sportem, którego
    > próbowałam. Teraz już nie próbuję ; )

    Gdybyś jednak chciała kiedyś spróbować, to szukaj ćwiczeń na wewnętrzne mięśnie ud. Takie konkretnie-docelowe. Można ćwiczyć nawet na dywanie przed telewizją. Kiedyś robiłam jakiś czas i były zadziwiające efekty. Nie potrafię jednak opisać, bo to trochę skomplikowane. Ważne jest dokładne ułożenie nóg i małe ruchy. Miałam z jakiegoś czasopisma fitness dla kobiet. Możesz też siedząc przed komputerem na przykład zaciskać wewnętrznym mięśniami ud dużą gumową piłkę. Tylko trzeba robić bardzo często. :-)
  • maith 15.01.09, 22:55
    Po pierwsze - przypomnijcie sobie zdjęcia gwiazd bez makijażu. Ludzie są w
    szoku, bo zawsze widzą je zmienione. I ten przykład najlepiej pokazuje, jak
    łatwo można nam zmienić percepcję i przyzwyczajać nas do wiecznego
    makijażu/fotoszopa.

    Tylko jak spojrzycie na nie na spokojnie (wiedząc, że nikt nie może chodzić
    wypaćkany całymi dniami) i wyobrazicie je sobie jako swoje koleżanki, sąsiadki,
    znajome, to zauważycie, że to naprawdę są piękne kobiety. W tych wersjach bez
    makijażu właśnie.

    Po drugie - widziałam ostatnio zdjęcia ludzi, którzy zoperowali sobie nos. To
    było straszne. Na kilkadziesiąt osób może kilka faktycznie miało jakiś problem.
    Reszta z atrakcyjnych, fajnych ludzi z własną twarzą zmieniła się w wersję bez
    wyrazu. Dawniej robiono wszystko, żeby upodobnić lalki do żywych ludzi. Teraz
    robimy wszystko, żeby upodobnić żywych ludzi do lalek. Przecież to jest chore.
    Ludzie są tak interesujący, a lalki takie... identyczne.

    --
    Bluzki na mały biust i szerokie ramiona - indywidualne dopasowanie

    Suknie i sukienki na mały biust - zobacz 11 ciekawych modeli
  • kuraiko 15.01.09, 23:04
    gruby tyłek/brzuch? - można odchudzić. niedoskonałości cery -
    tapeta ;) problematyczny biust - dobry stanik :P "wady" figury -
    odpowiednie ubranie.

    a włosy? - przeszczep droższy pewnie niż liposukcja :/ fryzurą nie
    załatwi się wszystkiego...
  • masza.s 16.01.09, 11:55
    Byłaś u dermatologa? Może to wiążę się z problemami skórnymi na głowie?
    Jest parę środków na "porost włosów" - np. Seboren, który dużo osób używa jako
    środek kosmetyczny. Jeśli sypiasz zwykle sama, bez mężczyzny ( śmierdzi toto na
    noc - rano nie czuć), to możesz spróbować. 9 zł za buteleczkę, ale w Wawie nie w
    każdej aptece jest.
  • kuraiko 16.01.09, 12:54
    u dermatologa to się od paru lat leczę ;) z tym, że ostatnio mi
    włosy znowu wypadały, to przepisała mi Loxon. ale tak naprawdę na
    zagęszczenie włosów to nic nie działa, kobieta mówi że ostatecznie
    ostrzykiwanie skóry głowy (mezoterapia??).
  • ida14 16.01.09, 23:13
    J takie domowe sposoby na wzmocnienie wlosów znam. Rycyna
    wmasowywana szczoteczką w skórę głowy na ciepło i trzymana w ciepłym
    ręczniku przez 6godzin raz w tygodniu. podobno daje niesamowite
    efekty po jakichs 6miesiacach regularnego stosowania. Ja nie miałam
    cierpliwosci do tego. Osobiście na wypadanie pomogła mi wizyta w
    szpitalu gdzie miałam rehabilitacje wady postawy i miedzy innymi
    kąpiele w siarce, od moczenia w tej siarce glowy wlosy przestały
    wypadac calkiem tylko smierdziało niemiłosiernie bo jak zauwazyłam,
    ze to pomaga to nie spłukiwałam tego pare godzin :)
    --
    "...człowiek rodzi sie po to by nieść radość innym."

    Taplacz ze stazem zostaje płetwonurkiem!
  • dorianne.gray 15.01.09, 23:42
    każdy człowiek jest inny, dlatego interesuje mnie, kto jest
    doskonały, dlaczego on/ona i jakie są kryteria dla określenia
    doskonałości. Bo np. dla mnie doskonała jestem ja, ale dla Was to
    już niekoniecznie.


    --
    Lepszy cellulit w garści, niż silikon w telewizorze (bash)
  • plica 16.01.09, 14:08
    to oczywista oczywistosc, ze kryteriów ni ma :)
    w zbyt wlasnych i subiektywnych swiatach zyjemy.
    wyjatkiem sa oczywiscie koty :)
    --
    Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
  • dorianne.gray 16.01.09, 17:55
    Oczywiście, kotów to nie dotyczy.

    Kotów NIC nie dotyczy.


    --
    Lepszy cellulit w garści, niż silikon w telewizorze (bash)
  • magdalaena1977 16.01.09, 00:52
    A mnie najbardziej przeszkadza brak akceptacji otoczenia. Bo ja stoję przed
    lustrem i widzę fajną pulchną kobietkę, ale w sklepach okazuje się, że wszystko
    co fajne jest na mnie za małe, wszystkie gwiazdy są szczupłe ... I ja też na
    zdjęciach widzę babę ze dwa razy grubszą niż w lustrze.

    W dodatku nie mam przy sobie nikogo kto mi powie, że jestem piękna, ale mam
    wrażenie, że schudnięcie nic w tej kwestii nie zmieni.

    --
    Magdalaena
  • luliluli 16.01.09, 08:15
    > W dodatku nie mam przy sobie nikogo kto mi powie, że jestem
    piękna, ale mam
    > wrażenie, że schudnięcie nic w tej kwestii nie zmieni.

    magdalaena, jesteś piękna;))
    > A mnie najbardziej przeszkadza brak akceptacji otoczenia.
    sklepy to nie zaraz "otoczenie" - my, normalne kobiety, które nie
    mogą znaleźć nic w sklepach, szukamy po sklepach coraz mniej, więc
    sklepy coraz mniej dla nas spwowadzają:) może o to chodzi? a zresztą
    jake sklepy? jak mowa o sieciówkach, to w większości z nich nie ma
    nie tylko dopasowanych ciuchów, ale nie ma nawet ładnych - nie
    jestem ani szczuplaczkiem, ani też grabarzem, żeby nosić
    zdechłofioletowe fartuchy kuchenne zamiast prawdziwych
    tunik/koszul/sukienek. Spodnie to osobna bajka - zawsze potrzeba
    inwerwencji krawcowej:) narzekac na sklepy mogą wszyscy - i ja ze
    swoim kaczym tyłkiem i moja koleżanka z figurą dziecka i moja mama z
    figurą jabłka, nawet mój mąż z podobno za długimi rękami na wszelkie
    ciuchy:>
    wniosek: sklepy są do bani

    Zdjęcia - no cóż, ja na wielu wychodzę jakbym miała siedemnaście
    podbródków, a daje słowo, że nie mam:( taka złośliwość aparatu:D mam
    też na zdjęciach grube ramiona (a do cholery akurat ramiona mam
    wspaniałe na żywo:P). Na niektórych mam też rozbieżnego zeza - a z
    moimi oczami wszystko jest ok!



    --
    71/95
    LOBBY BIUŚCIASTYCH
  • magdalaena1977 16.01.09, 09:09
    luliluli napisała:
    > magdalaena, jesteś piękna;))
    ;-)
    Dziękuję, ale jestem szczególnie zainteresowana stałym wielbicielem moich
    wdzięków. I raczej płci męskiej.
    I bez tego naprawdę nie za bardzo sobie wyobrażam pełne zadowolenie ze swojego
    wyglądu.

    > > A mnie najbardziej przeszkadza brak akceptacji otoczenia.
    > sklepy to nie zaraz "otoczenie" - my, normalne kobiety, które nie
    > mogą znaleźć nic w sklepach, szukamy po sklepach coraz mniej, więc
    > sklepy coraz mniej dla nas spwowadzają:)
    Wiem i zresztą jakoś potrafię sobie z tym poradzić. Ale nadal chciałabym iść do
    sklepu i kupić to co mi się podoba. , ewentualnie dobrać fason i kolor.
    --
    Magdalaena
  • yaga7 16.01.09, 09:24
    Co do sklepów, polecam buszowanie po ebayu w poszukiwaniu angielskich ciuchów. Ewentualnie lumpeksy - no ale to trzeba lubić ;)
    Mnie trochę kompleksów przeszło, jak się okazało, że na ebayu mogę spokojnie kupić to, co mi się podoba w rozmiarze 14-16. Który to rozmiar znowuż nie jest jakiś wielki, ale na polskim allegro rzeczy, które mi się podobają, w rozmiarze L/Xl występują bardzo rzadko. O sklepach stacjonarnych nie wspominam ;)

    --
    yaga7.fotolog.pl
  • turzyca 19.01.09, 01:13
    Dlatego ja po tzw. basiki chodze do M&S. Zawsze moge siegnac po
    wieksze/mniejsze, dluzsze/krotsze. I wybor krojow tez jest na tyle duzy, ze
    zazwyczaj z czyms wyjde. A za spodnie materialowe dobrej jakosci zaplacilam
    ostatnio 70 zl, wiec ceny tez ok. Tyle ze ciuchy w duzej mierze nudne, bez
    polotu, wiec polot musze dorabiac sama. Ale daje rade. ;)
  • malagracja 16.01.09, 11:15
    Mam nadzieje, ze Cie to podniesie na duchu, bo ja mam tak samo z tymi ciuchami,
    ale w odwrotną strone :( Doskonale Cie rozumiem!
  • luliluli 16.01.09, 08:18
    - widok en face na moją talię (która się chowa, a od boku, czy z
    ukosa mam bardzo fajną),
    - jak mnie najdzie ochota na obgryzanie to paznokcie (na razie -
    Allelja - nie nachodzi),
    - stopy,
    Reszta ujdzie a nawet coraz częściej myślę, że całkiem fajna:D
    --
    71/95
    LOBBY BIUŚCIASTYCH
  • malagracja 16.01.09, 11:17
    że dzięki temu, że znamy swoje kompleksy możemy nad nimi pracować? Nawet jeśli
    nie jest to "przyjemna" wiedza, to i tak prędzej czy później przynosi pozytywne
    skutki?
    Nie mowie tu o osobach, ktore czasami wpadają w depresje z powodu swoich
    kompeleksów.
  • roza_am 16.01.09, 20:23
    Dla mnie czymś innym są kompleksy, a czymś innym słabe strony naszego wyglądu. Kompleksy są silnie nacechowane emocjonalnie, wręcz na poziomie nieakceptowania siebie pod jakimś względem. One nie pozwalają patrzeć obiektywnie na dana cechę. Trudno pracować nad sobą pod wpływem kompleksów, bo pod ich wpływem jesteśmy swoimi własnymi wrogami, a wrogością do siebie niczego dobrego nie osiągniemy.

    Kiedy nie lubimy czegoś w sobie, ale traktujemy to ze spokojem, bez nienawiści i zadręczania się z tego powodu, to możemy daną cechę potraktować jako swój słaby punkt. Każdy ma jakieś mocne i słabsze strony, więc posiadanie takowych nie jest żadną ujmą. Myśląc o sobie w kategoriach słabszych i mocniejszych punktów faktycznie mamy możliwość wyeksponowania tych lepszych, a popracowania nad słabszymi.

    Np. osoba z kompleksami na punkcie swojego biustu będzie się garbić i chować za workowatymi ubraniami, a taka, która za takim samym biustem nie przepada, ale nie ma na tym punkcie kompleksów, będzie mogła założyć dobry stanik, dopasowane ubranie i np. dodatkowo podkreślić swoje świetne nogi/włosy/oczy etc.
  • wera9954 16.01.09, 20:30
    Myślę, że tak :) Ja np. nie mam kompleksów na punkcie grubości ud, ale za nimi
    nie przepadam, wiec noszę dobrze dobrane do nich spodnie (najbardziej lubię
    takie przy ciele, ale nie opięte) i podkreślam inne części ciała. Chętnie noszę
    też spódnice, ale nie mini.
  • masza.s 16.01.09, 12:04
    Mój największy kompleks - szyja/twarz. Tzn. uważam, że buzię mam uroczą, ale mam
    za mało wystający podbródek i nie mam wcięcia w linii podbródek-szyja.
    www.foxnews.com/images/169452/0_21_gyllenhaal_jake_maggie.jpg Przez to
    czasami wydaje się, że mam podwójny podbródek, kiedy kręcili program do
    telewizji i kręcili mnie od dołu lekko... masakra. Musiałabym mieć chyba
    niedowagę, by problem zniknął. Bardzo tego nie lubię.
    No i się garbię - tzn. mam jak gdyby wyciągniętą szyję za bardzo do przodu.
    Byłam u lekarzy, ale twierdzą, że to żadna jednostka chorobowa ani nic. :(
    Albo przesadzam - oby. Tylko wydaje mi się, że często to jednak widać...
    No i obgryzam paznokcie. Ale to zwalczamy.
    Oraz mam za grube nogi i brzuch po świętach - ale to też zwalczamy.

    Jednak gdyby nie te dwie rzeczy, naprawdę bym siebie bardzo lubiła w tej chwili.
  • kuraiko 16.01.09, 13:01
    na podbródek są też ćwiczenia :> wysuwanie podbródka itd, w takiej
    starej książce o zdrowiu i urodzie, potem obczaję.

    co do szyi do przodu - ja tak mam i to jest stwierdzona lordoza
    szyjna, nic się z tym nie da zrobić :/
    w Twoim przypadku to może być po prostu "taka uroda"
  • masza.s 16.01.09, 13:49
    Dajesz dajesz.

    Co do zdrowia - może powinnam gdzieś się udać i coś z tym zrobić. Mi to naprawdę
    przeszkadza, co prawda mogę zakryć włosami i zwykle o tym nie myślę, ale mało
    toto ładne. :(
  • luincir 16.01.09, 23:47
    Jej, mam to samo, włącznie ze wspomnianą niżej lordoza szyjną :( W dodatku na karku mam przez to taki wystający "garb" z kręgu. Jak się prostuję, to nie widać aż tak i nawet nie mam wtedy trzech podbródków. Ponoć mam "interesującą, nietypową twarz", co zapewne jest miłym sposobem powiedzenia, że jestem mało ładna, ale chyba wolę być mało ładna w interesujący sposób niż ładna w sposób przeciętny ;-) Ja tam się lubię, włącznie z zatrważającą mimiką. Chociaż oczywiście nie obraziłabym się, gdybym miała krótszy tułów, prostsze zęby i większe oczy (mam dużą wadę wzroku i za okularami to mam dwa groszki).
  • quleczka 17.01.09, 00:05
    tez mam wystajacy garb na szyji z tylu jak tylko troche opuszcze glowe to go
    widac...no i wtedy wygladam jakbym miala 2 lub 3 podbrodki, a jestem raczej
    szczupla... no, a niestety mam tak czesto bo sie garbie :o

    no i podobno tez jestem interesujaca z urody :D
  • luincir 17.01.09, 01:02
    Ja też raczej szczupła, ostatnio noszę 34 ;) A siedzenie przy komputerze wcale
    nie pomaga, szyję jak żółw wyciągam, bom ślepa, nos w ekranie... Powinnam
    chodzić po domu we freyowej Antośce, bo działa u mnie jak pajączek ;p

    Pewnie ja tych podbródków u siebie widzę więcej, niż ktokolwiek z otoczenia. Jak
    na malarstwie mieliśmy namalować kogoś z grupy, to wszyscy mnie malowali... Taka
    jestem charakterystyczna widocznie, ale przynajmniej wiem, że nie odrzucam
    wyglądem, bo by nie wytrzymali ;-)
  • masza.s 17.01.09, 11:27
    Ja mam kawałek kości wystający, ale mało na szczęście. Muszę poćwiczyć chodzenie
    z książką na głowię czy coś takiego, ciężkie torby też nie pomagają.
    Ale cieszę się, że nie jestem jedyna. :)
    Ja siebie oprócz tego całkiem lubię i uważam, żem niebrzydka.

    W ogóle ludzie u Was to zauważają, te szyjne problemy?
  • quleczka 17.01.09, 11:34
    wystajaca kosc na szyji chyba nie bo to zazwyczaj sie chowa na lini
    ubrania...ale to, ze sie garbie niestety juz tak :/ staram sie z tym walczyc i
    niektore staniki nawet w tym pomagaja :D
  • plica 17.01.09, 14:07
    > W ogóle ludzie u Was to zauważają, te szyjne problemy?

    ja akurat mam odwrotnie. nie mam naturalnego wygiecia tylko przeprost taki. kazdy rehabilitant, lekarz z podobnej specjalnosci itd. zauwazy. normalni ludzie ni :)
    --
    Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
  • daslicht 18.01.09, 01:06
    ...jak to powiedział tatuś Tofika :)

    Ja też słyszałam dużo razy, że mam
    nietypową/oryginalną/interesującą/egzotyczną/wymyślsecoś urodę i
    myślałam że to dobrze... a to znaczy, żem brzydal? Fajnie :P

    A co do rozmiaru 34 to kiedyś, gdy byłam piękna i młoda, nosiłam 36,
    czasem 34 i byłoby fajnie wrócić do tych ciuchów :)
    --
    71/109 --> 30JJ/65P
    My się tu chyba nie rozumiemy :) ja się czuję TAK lub TAK a wszyscy myślą, że TAK
  • helenka333 18.01.09, 13:42
    ja tez tak mam :/ przeszkadza mi to ale chyba nie aż tak bardzo jak Tobie, w
    ogóle nie dość, że mam jakby podwójny podbródek to jeszcze brodę mam malutką i
    cofniętą... masakra:/ mój TŻ to uwielbia (??) myślę, ze to nie kwestia
    odchudzenia, bo ja tak no miałam nawet jak byłam baaardzo chuda
  • quleczka 18.01.09, 14:09
    >to jeszcze brodę mam malutką i cofniętą... masakra:/

    ja za to mam cofnieta dolna szczeke przez co broda wydaje sie jeszcze bardziej
    wystajaca niz jest :D

    przez wiele lat mialam na tym punkcie "fobie" - nie cierpialam swojej wystajacej
    brody i ksztaltu nosa z profilu ;)

    jak widac i tak zle i tak nie dobrze :D
  • turzyca 19.01.09, 01:31
    > mój TŻ to uwielbia (??)
    A czemu nie? Sa ludzie, ktorzy kwicza nad tzw. habsburska szczeka,
    to dlaczego odwrotna uroda by sie nie miala podobac? Kazdy ma wlasne upodobania
    i dlatego swiat jest taki ciekawy. Gdybysmy wszystkie byly blondynkami o
    niebieskich oczach swiat bylby nudny. :)




    PS Tak ogolnie to taka cofnieta szczeka moze byc objawem tylozgryzu i jesli
    dzieci wdadza sie w mamusie, to warto przypilnowac ortodonty we wlasciwym
    czasie. Bo oprocz estetyki jest tez kwestia chorob, a te przy nieprawidlowym
    zgryzie maja wieksze szanse.
  • slotna 21.01.09, 00:42
    Garbilam sie w ten sposob do dziewietnastego roku zycia - pamietam szok, jakiego doznalam widzac nagranie z balu na zakonczenie podstawowki - teraz mi sie to wydaje komiczne, ale wtedy nie bylo mi do smiechu. Glowa wyciagnieta jak u jakiego kuraka dziobiacego ziarna zapodane horyzontalnie ;)) (na zdjeciach tez oczywiscie bylo to widac, chociaz nie do tego stopnia, i bardzo mnie to wkurzalo) W liceum chodzilam dlugo na taniec, i w sumie chyba jak sie widzialam w lustrze na sali, to sie prostowalam nieco jakos tak podswiadomie, ale pracowac zaczelam nad tym dopiero pod koniec pierwszego roku studiow. Przez caly nastepny rok duzo cwiczylam na miesnie kregoslupa i przede wszystkim tanczylam przed lustrem. Pozniej mialam obowiazkowe zajecia z baletu i takie tam, wtedy "doprostowalam" sie juz calkowicie. Ostatnio zupelnie nie tancze, ale dopoki cwiczylam bylo bardzo ok. Przez ostatnie trzy miesiace odpuscilam z roznych powodow i musze pamietac o prawidlowej postawie, bo inaczej wracam do starych nawykow.
    Aha, na poczatku bylo bardzo ciezko. Naprawde szlag mnie trafial czasami - ale warto sprobowac, zwlaszcza, jesli lekarze mowia, ze to nic wymagajaacego medycznej interwencji.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • aadrianka 16.01.09, 13:20
    Wg jakich kryteriow mierzy sie te doskonalosc? Jest jakis wzorzec z
    Sevres?
    Mam kolezanki, reprezentujace najrozniejsze typy urody. I kazda jest
    sliczna.
    Zreszta kiedys byl taki eksperyment, zmontowano cyfrowo zdjecie
    kobiety "pozbieranej" z roznych fragmentow, uznawanych powszechnie
    za idealne. Rezultat? Kobieta owszem ladna, ale nie zapierajaca dech
    w piersiach.
    A pamietacie Cindy Crawford? Czy bylaby taka charakterystyczna
    bez "mankamentu", czyli pieprzyka?
    Jedyne, czego wole nie pokazywac publicznie, to blizna pooperacyjna -
    siega od mostka prawie po pepek, jest szeroka i widoczna. Dlatego
    nie chodze z odslonietym brzuchem. Chociaz kto wie, moze w koncu
    kupie bikini:)
    W zyciu osobistym nie przeszkadza mi zupelnie. I jeszcze zaden z
    facetow nie wpadl na pomysl, ze moglabym byc nieatrakcyjna:)
    --
    Dobrze dobrany stanik
  • the_mariska 16.01.09, 13:31
    > Zreszta kiedys byl taki eksperyment, zmontowano cyfrowo zdjecie
    > kobiety "pozbieranej" z roznych fragmentow, uznawanych powszechnie
    > za idealne. Rezultat? Kobieta owszem ladna, ale nie zapierajaca dech
    > w piersiach.

    Kiedyś z koleżanką zrobiłyśmy podobny eksperyment, tyle że w wydaniu męskim:
    oczy Orlando Blooma, usta Brada Pitta, policzki Johnnego Deppa, itp... Powstał
    taki koszmarek, że z jakimkolwiek facetem niewiele to miało wspólnego, a z
    idealnym na pewno nic ;)
    --
    Lobby makes me proud of my figure! :)
    68/102 - mój kalkulatorek mówi, że to
    28J, ale i tak nie mam co nosić.. ;)
  • pierwszalitera 16.01.09, 14:24
    aadrianka napisała:

    > Wg jakich kryteriow mierzy sie te doskonalosc? Jest jakis wzorzec z
    > Sevres?

    Doskonałe kobiety mogą reprezentować różne typy urody, tu nie chodzi o szczegóły, tylko o pewne proporcje w rysach twarzy. Istnieje faktycznie coś takiego, co kwalifikuje twarz do nazwania ją ładną. Wzorzec, który można nawet wyliczyć matematycznie. Najśmieszniejsze jest jednak, że chodzi tu o pewną przeciętność. W eksperymentach stwierdzono bowiem, że najatrakcyjniejsza wydaje nam się twarz, która powstaje z nałożenia na siebie wielu innych. To jakaś taka biologiczna zależność, że nie lubimy zbytniej ekstremy i preferujemy wygładzoność. ;-) Ma niby świadczyć o dobrym zdrowiu. Można więc nawet założyć, że każda odbieżność od średniej jest oznaką mniejszej, albo większej brzydoty, a ideałem jest trudno osiągalna, totalna przeciętność. ;-) Naturalnie nie w takim sensie, w jakim używamy tego określenia w mowie potocznej. Z drugiej strony ekstrema nas też aktywuje i pociąga, dlatego idealna proporcja twarzy z czymś niezwyczajnym, jakimś mankamentem, jak u Cindy na przykład, uznamy za wybitnie pociągającą.
  • the_mariska 16.01.09, 16:59
    Dlatego też w konkursach Miss wygrywają... No właśnie, nie jakieś dziewczyny ze
    szczególnie niespotykaną urodą, tylko takie, które się statystycznie każdemu
    podobają. Czyli takie uśrednione ;) Co wcale nie twierdzę, że jest złe, ale IMHO
    piękno tkwi między innymi w różnorodności :)
    --
    Lobby makes me proud of my figure! :)
    68/102 - mój kalkulatorek mówi, że to
    28J, ale i tak nie mam co nosić.. ;)
  • madzioreck 18.01.09, 13:41
    aadrianka napisała:

    > Zreszta kiedys byl taki eksperyment, zmontowano cyfrowo zdjecie
    > kobiety "pozbieranej" z roznych fragmentow, uznawanych powszechnie
    > za idealne. Rezultat? Kobieta owszem ladna, ale nie zapierajaca dech
    > w piersiach.

    Widziałam tą fotkę, rzeczywiście całkiem... przeciętna :)
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • siamese67 16.01.09, 15:30
    He, oczywiście, że lepiej, to właśnie o to chodzi...
    ja już wymieniłam wyżej, co w swoim ciele lubię i mam ładne, ale i tak bardziej lubię swój łeb i poczucie humoru oraz wyczucie kolorów
    Ach, mówcie mi "Narcyza" ...
    --
    Jezusmaria, Magda-z-Inką, ja zaraz oszaleję!!!

    moje zabawki na jesienne wieczory
  • helenka333 16.01.09, 16:26
    Kiedyś byłam bardzo chuda, zarzucano mi anoreksję ale z biegiem lat nabrałam
    bardziej kobiecej figury... wiele osób mówi, że teraz wyglądam lepiej, ale ja
    jakoś nie mogę się pogodzić z tym, że już nie mam tak idealnie płaskiego
    brzuszka i szczupłych ud (kiedyś przerwę miedzy udami miałam, że wóz by
    przejechał ;)), a moja ciotka jak mnie raz po roku zobaczyła skwitowała to
    okrzykiem: "o matko ale się roztyłaś" :((( nie lubię też swoich ramion, w tych
    trzech miejscach właśnie najwięcej mi się odkłada, a tyłek z kolei mam plaski :/
    jeżeli chodzi o twarz to z żadnej części nie jestem w 100% zadowolona- ani oczy,
    ani nos (krzywy buuu), ani usta (choć z nimi to jeszcze chyba najlepiej jest) a
    swojej brody to nie cierpię :/ no to sobie ponarzekałam ;D

    żeby nie było, że nic w sobie nie lubię- zadowolona jestem z talii i zgrabnych
    nóg i długich blond włosów (choć wolałabym kręcone ;))
  • the_mariska 16.01.09, 17:09
    A ja praktycznie wyrosłam z kompleksów. W czasach gimnazjum/liceum strasznie się
    sobie nie podobałam, co zresztą nie dziwota, skoro w ramach buntu przeciwko
    kanonom urody nosiłam się w za dużych bojówkach, T-shirtach i z irokezem na
    łbie. Dzięki temu wyglądałam jeszcze straszniej i jeszcze bardziej utwierdzałam
    się w przekonaniu, że jestem brzydka. Błędne koło.

    Co prawda ubierać się po ludzku zaczęłam trochę wcześniej, ale tak naprawdę
    rozwinęłam się w tą stronę dopiero na polibudzie. Tak, na polibudzie, gdzie
    podobno każda dziewczyna wygląda jak facet :) Bardzo terapeutycznym faktem jest
    to, że dziewczyn u nas mało, mało tych rasowych babskich plotek, obgadywania
    ciuchów, czy porównywania się z innymi. Dzięki temu na chwilę obecną jestem
    naprawdę zadowolona ze swojego wyglądu, jedyne co ewentualnie bym w nim zmieniła
    to mogłabym być wyższa o jakieś 10cm :) No i talią Besame albo Klymenystry też
    bym nie pogardziła, chociaż na swoją nie narzekam :) Wszystko inne załatwiła
    zmiana fryzury, stylu ubierania, się, wywalenie okularów i delikatny makijaż na
    codzień. Wygląd naprawdę dużo łatwiej zmienić niż charakter, z tym to dopiero
    mam problemy...
    --
    Lobby makes me proud of my figure! :)
    68/102 - mój kalkulatorek mówi, że to
    28J, ale i tak nie mam co nosić.. ;)
  • quleczka 16.01.09, 17:24
  • zmijunia.lbn 16.01.09, 20:34
    Mam kompleksy na punkcie swoich stóp. Nie pokażę ich, o nie. Nie uznaję
    sandałów, w upał pocinam w trapcioszkach. :D Większość ludzi nigdy nie widziała
    moich stóp, w tym Słońce nawet. Nie, nie, nie. Nie pokażę. :d

    A tak obiektywnie - mam maksymalnie krótką talię. Nie mogę się nawet za bardzo w
    bok schylić, bo mi żebra o biodra zaczepiają. o.O Do tego w tej talii mam
    zdecydowanie więcej niż pod biustem, a udekorowana jest owłosionym brzuszkiem,
    ha. :D W ogóle wszystko mam owłosione, ale przyjęłam do wiadomości, że nie jakoś
    masakrycznie. (Mimo wszystko marzę o laserowej na całości. :P) A, i szyję mam
    szeroką i brak wcięcia między brodą a szyją. Do tego, że mój rozmówca widzi
    wnętrze mojego nosa, już się przyzwyczaiłam. xd

    --
    68/91-92 = 28GG
    music is great
    nie mam gazetowego - zmijuniaminor[at]wp.pl
  • wera9954 16.01.09, 20:37
    Nie martw się, ja mam strasznie owłosione ręce, do tego trójkątne stopy xD
  • ciri1971 16.01.09, 20:41
    Zmijuniu, odpadłam:)))Jesteś boska!
    --
    77/98
  • klymenystra 16.01.09, 21:02
    A robilas badania hormonalne? Bo moze to byc cos powazniejszego, lepiej sie
    upewnic, ze nie :) I jesli to hormony, to laser nic nie da. Ja tez mialam z tym
    problemy (ale i tak oczywiscie przesadzalam, nikt tego nie widzial poza mna),
    okazalo sie, ze jajniki troche nie tak pracuja, biore hormony, sytuacja sie
    polepszyla, a ja na zajeciach z tanca brzucha bylam pierwsza, ktora podwinela
    bluzke :))) Zaczelam miec to gdzies i jestem szczesliwa :)))))
    --
    72/95= 30FF

    75B nie istnieje. 80D teznie.
  • quleczka 16.01.09, 21:06
    >Zaczelam miec to gdzies i jestem szczesliwa :)))))

    i prawidlowo :)

    ja przez lata mialam kompleksy wywolane bliznami na ciele przez wieloletnik
    tradzik...ale wlasnie "Zaczelam miec to gdzies" i na spotkanie lobby sie
    stawilam i latalam bez koszulki :)
  • ametyst89 18.01.09, 14:53
    Mmmm blizny potrądzikowe oh tak. Momentami nie mogłam spojrzeć w lustro przez te
    góry i doliny na twarzy :)
    Teraz jest jakoś ok.
    Matko czy ja w końcu się zaakceptowałam?!
    --
    Byłam ofiarą fobii literowej.
    A potem odkryłam LMB ;)
  • quleczka 16.01.09, 21:05
    >Większość ludzi nigdy nie widziała
    > moich stóp, w tym Słońce nawet.

    powiem szczerze, podziwiam i nie rozumiem jak Ci sie to udalo by nikt stop nie
    zobaczyl?

    a wakacje, plaza, basen, wyjscie z lazienki? :)
  • zmijunia.lbn 16.01.09, 21:43
    quleczka napisała:

    > a wakacje, plaza, basen, wyjscie z lazienki? :)

    Wyjście z łazienki - ok, ale to tylko domownicy.
    Natomiast wakacje spędzam w trampkach (dziurawych, więc wentylacja jest :P), a
    nad żadną wodą nie byłam od nie pamiętam kiedy. Ponad połowę mojego życia. I nie
    spieszy mi się nad wodę, naprawdę. ;) Na basen nie chodzę.
    Haha, a Słońce chce ze mną pojechać w te wakacje nad jezioro.. Umrę. :D ;)

    --
    68/91-92 = 28GG
    music is great
    nie mam gazetowego - zmijuniaminor[at]wp.pl
  • wera9954 16.01.09, 21:48
    Nie umrzesz, nie umrzesz ;) Ja latem nie potrafię chodzić w bardziej
    zabudowanych butach niż sandałki, a najchętniej zakładam japonki. A stóp nie mam
    najpiękniejszych, są trójkątne (jak już pisałam) :P
  • quleczka 16.01.09, 21:48
    no dobra, juz ostatnie pytanie ;)

    a w lozku i po wyjsciu z lozka? czy z Twoim Slonce tez zawsze jestes ubrana w
    obuwie ? ;)
  • zmijunia.lbn 16.01.09, 21:51
    quleczka napisała:

    > a w lozku i po wyjsciu z lozka? czy z Twoim Slonce tez zawsze jestes ubrana w
    > obuwie ? ;)

    Nie, tylko w skarpetki. ;)

    --
    68/91-92 = 28GG
    music is great
    nie mam gazetowego - zmijuniaminor[at]wp.pl
  • quleczka 16.01.09, 21:53
    :D

    przepraszam stanal mi przed oczami najbardziej glupi z mozliwych widokow z
    jakiego filmu....calkiem nagi facet tylko w skarpetkach :D

    ja wiem, ze tu plec inna ale przepraszam tak mi sie skojarzylo ;)
  • zmijunia.lbn 16.01.09, 21:56
    A kto powiedział, że on nie ma skarpetek? xD

    --
    68/91-92 = 28GG
    music is great
    nie mam gazetowego - zmijuniaminor[at]wp.pl
  • quleczka 16.01.09, 21:58
    no to musicie niezle wygladac razem wtedy :D
  • brykanty 16.01.09, 23:22
    No są jakoś tak starannie skompletowani, i słusznie - jeszcze jedna rzecz, która ich łączy :)
    --
    My mamy kota na punkcie kota
    nie lubię poczty gazetowej, wolę swoją:
  • plica 17.01.09, 14:01
    > przepraszam stanal mi przed oczami najbardziej glupi z mozliwych widokow z
    > jakiego filmu....calkiem nagi facet tylko w skarpetkach :D
    >
    > ja wiem, ze tu plec inna ale przepraszam tak mi sie skojarzylo ;)

    jak to czytam, to przed oczami stoję sama sobie. zdaje sie ze swoje pierwsze milosne przygody z obecnym mezem spedzilam w skarpetkach. on ich nie zdejmowal, a ja chyba nie bardzo myslalam o tym zeby je zdjac bo psuja efekt estetyczny :)
    --
    Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
  • quleczka 17.01.09, 14:46
    oj, ja sie nie upieram, ze kazdy musi zdejmowac :)

    tylko mam taka scene przed oczami z jakiegos filmu - facet taki juz powazny z
    brzuszkiem i w garniturze, rozbiera sie przed seksem i stoi na srodku pokoju
    taki nagi jak go pan bog stworzyl tylko w skarpatkach...takich ciemnych,
    meskich, do polowy lydki prawie :)

    nie wiem ale dla mnie to wygladalo absurdalnie :)

  • siamese67 18.01.09, 12:29
    A może nie zdjął, bo się bał pokazać pomalowane paznokcie u stóp? Tak jak ten mały chudy na komisji wojskowej w "Hair"? Pamiętacie? ta scena mię rozczula do dziś...
    --
    Jezusmaria, Magda-z-Inką, ja zaraz oszaleję!!!

    moje zabawki na jesienne wieczory

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka