Dodaj do ulubionych

Roztargnienie :D

16.01.09, 22:23
Ja zawsze byłam roztargniona. Kiedyś, w podstawówce, poszłam do szkoły bez
plecaka :D Zdarzyło mi się też zostawić go w szkole :D
Na Lobby Odzieżowym pisałam o sukience w wątku o bluzkach (proszę to wykasować).
Innym razem oglądałam z mamą rajstopy. Szukałyśmy jakichś fajnych czarnych, w
rozsądnej cenie i w odpowiednim rozmiarze. I tak szukamy, ja w pewnym momencie
wzięłam do rąk jedno pudełko i szukałam w innym, tak położonym, że tamto
utrudniało dostęp. W końcu znalazłyśmy. Bierzemy te rajstopy. W tym czasie
przyszedł mój brat. Zdziwiony spytał się "Wy zamierzacie to kupić?!". Okazało
się, że trzymałam w łapkach tamto pudełko xD
A kiedy ostatnio byłam w H&M, oglądałam sobie majtki. Stwierdziłam jednak, że
nie chcę żadnych, więc poszłam pooglądać ciuchy. Upatrzyłam fajną bluzkę.
Poszłam z nią do przymierzalni i tam spostrzegłam, że nie mam przy sobie
czapki! A przed chwilą miałam ją w ręce! Na szczęście po przeszukaniu całego
sklepu odnalazła się :)
Wy też macie takie przygody?
Obserwuj wątek
    • kaga9 Re: Roztargnienie :D 16.01.09, 22:32
      Notorycznie gubię drobne przedmioty. W pracy zawsze gdzieś posieję pęk
      służbowych kluczy, chowam po kieszeniach klucze do sal i awanturuję się pod
      nosem, że ktoś je zabrał. Biegam bezładnie po pomieszczeniach w domu, nie
      pamiętając, po co do nich weszłam (dobrze, że mam tylko 2 pokoje;)). Raz w życiu
      bezmyślnie wzięłam do ręki przedmiot w sklepie i chciałam z nim wyjść, nie
      płacąc (bo wcale go nie chciałam kupić)- to był megawstyd:(((
      --
      ...bombonierka,taka jak ta...
      posadź drzewo
      • mefistofelia Re: Roztargnienie :D 16.01.09, 22:45
        >Raz w życi
        > u
        > bezmyślnie wzięłam do ręki przedmiot w sklepie i chciałam z nim wyjść, nie
        > płacąc (bo wcale go nie chciałam kupić)- to był megawstyd:(((
        to moja największa sklepowa fobia. zawsze milion razy sprawdzam czy mi się coś
        do ubrania nie przyczepiło albo czy nie włożyłam czegoś automatycznie do
        kieszeni. brrr
    • mefistofelia Re: Roztargnienie :D 16.01.09, 22:38
      non stop ;)
      ostatnio kupiłam sobie czapkę i zgubiłam w przeciągu następnych kilku godzin. za
      nic nie byłam w stanie wyśledzić co mogłam z nią zrobić. cały czas zapominam o
      najróżniejszych rzeczach- co mam dzisiaj zrobić, dlaczego właściwie kupiłam ten
      dodatkowy zeszyt, gdzie zostawiłam klucze/książkę/słownik/pęsetę/pilnik do
      paznokci/kolczyki (np po tym jak specjalnie położę je w jakimś miejscu bym rano
      nie musiała ich szukać. nie mówiąc już o takich sytuacjach, że np zapominam po
      co przyszłam do kuchni, albo z roztargnienia robię sobie 2 herbaty miast jednej
      • ida14 Re: Roztargnienie :D 16.01.09, 22:56
        Ja intensywnie myslac pod prysznicem na temat wyboru kerunku studow
        nagle stwierdziłam, ze myje głowe trzeci raz. Parę dni poźniej
        ubieralam koszulke nocną uslyszałam jak moja siostra woła z
        pokoju,zeby jej przyniesc z łazienki balsam do ciała uczynnie
        spełniłam prosbę, poszłam do pokoju i wręczyłam jej rolkę papieru
        toaletowego do tej pory nie wiem dlaczego nie wzięłam balsamu
        stojacego jakies 30cm dalej.
        --
        "...człowiek rodzi sie po to by nieść radość innym."

        Taplacz ze stazem zostaje płetwonurkiem!
    • pierwszalitera Re: Roztargnienie :D 16.01.09, 23:03
      Oj zdarza się. :-)Pewnego pięknego poranka czekam sobie na przystanku na tramwaj do pracy. Przyjeżdża jakiś, ja wsiadam zupełnie bezmyślnie, nie sprawdzając numeru i dopiero po kilku stacjach zorientowałam się, że to nie ten właściwy. Spóźniłam się przez to do pracy i nawet nie odważyłam się powiedzieć dlaczego. ;-)
    • masza.s Re: Roztargnienie :D 16.01.09, 23:04
      Mama kazała mi rozwiesić pranie. Co zrobiłam? Przełożyłam rozwieszone w łazience
      na suszarkę w pokoju... i zorientowałam się, że chodziło o pranie w pralce.
      Często wchodzę do pokoju tknięta pomysłem, zatrzymuję się i bach! Zapomniałam,
      po co przyszłam. ( w 60m mieszkaniu)
      Kiedyś zaczytałam się i jednocześnie lałam sok do szklanki. Zalałam całe biurko,
      zanim się zorientowałam.

      To takie "przebłyski". Zwykle ludzie myślą, że jestem super hiper odpowiedzialna :D.
    • madzioreck Re: Roztargnienie :D 17.01.09, 13:14
      Kiedyś głowę gdzieś zostawię ;P Na studiach koledzy regularnie nosili za mną
      moją torebkę, i najlepsze jest to, ze orientowałam się, że jej nie mam dopiero,
      kiedy mi ją wręczali na następnych zajęciach, w innym budynku, jakieś pół
      godziny później :) Szaliki i apaszki zostawiam, gdzie się da. O tym, że mam
      glany, przypomniałam sobie na początku tej zimy, zaglądając do jednej z szaf w
      pracy. Leżały tam od poprzedniej zimy, kiedy to przyszłam w nich do pracy, ale
      zmieniłam na odpowiednie, a po pracy stwierdziłam, że właściwie to już wiosna i
      mogę polecieć do domu w połóweczkach :)
      Wieczne szukanie kluczy, zapominanie, po co gdzieś przyszłam, szukanie rzeczy,
      które dobrze schowałam, "żeby pamiętać gdzie" itd. Az dziw, że nigdy nie
      wychodzę z domu bez dokumentów od auta czy prawa jazdy :)
      --
      78/120 - 70(32)JJ/70P
    • plica Re: Roztargnienie :D 17.01.09, 13:45
      kiedys - okropnie. roztargnienie, zapominalstwo. wloczylam sie po dworze bez klucza do domu, rodzice chodzili srednio na jedna wywiadowke raz na dwa lata, bo oczywiscie zapominalam im o nich powiedziec, gubilam rozne rzeczy, okropnosc. apogeum to wiek ok. 16-17 lat. w koncu powiedzialam sobie dosyc. to byla rzecz okropnie utrudniajaca zycie :) pracuje nad tym do dzis, postepy ogromne. jestem slowna, odpowiedzialna, dotrzymuje obietnic. czasem oczywiscie zdarzaja mi sie male wpadki, ale jest OK, mozna z tym walczyc :)
      --
      Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
    • winter76 Re: Roztargnienie :D 17.01.09, 14:33
      Zdarza się :) Jesienią łaziłam po galerii handlowej ze sweterkiem przewieszonym przez torebkę-wyszłam stamtąd bez niego,nawet nie wiem czy mi sie gdzieś zsunął czy też go gdzieś sama nie zostawiłam.
      B.często idę do sklepu z własna torbą i zakupy zamiast do koszyka to ładuję prosto do niej :)
      Notorycznie gubię rękawiczki.

      --
      17.11.2004-witam Cię Syneczku:-)
      -----
      A poczcie gazetowej mówię stanowcze:NIE! I rzadko tam zaglądam...;)
    • winter76 Re: Roztargnienie :D 17.01.09, 14:35
      Nie wspomnę o częstym opuszczaniu sklepów z ich koszykiem w rękach :)
      --
      17.11.2004-witam Cię Syneczku:-)
      -----
      A poczcie gazetowej mówię stanowcze:NIE! I rzadko tam zaglądam...;)
    • plecha1 Re: Roztargnienie :D 17.01.09, 14:38
      Jestem zakręcona jak ruski słoik na zimę :D Na wyjeździe potrafiłam zgubić
      polar, posypałam kiedyś kanapki herbatą, bo mi się pomyliło, zakładam ubranie na
      lewą stronę, nigdy nic nie mogę znaleźć, chowam paluszki do lodówki, a śmietanę
      do szafki, potrafię umyć włosy żelem pod prysznic, iść nadać paczkę i po 15
      minutach sterczenia w ogonku uświadomić sobie, że nie wzięłam paczki. Przykłady
      można mnożyć :D
      --
      67/91 - 60F
      • wera9954 Re: Roztargnienie :D 17.01.09, 14:46
        Posypywanie kanapek herbatą! Umarłam :D A zakładanie ubrań na lewą stronę to i
        mi się zdarza :) Moją największą wpadką było chyba pójście do szkoły bez
        plecaka, zwłaszcza że wtedy miałam daleko do szkoły i dojeżdżałam autobusem
        szkolnym :D
    • certain_whatsit Re: Roztargnienie :D 17.01.09, 16:39
      W grudniu zgubiłam trzy pary rękawiczek i okulary przeciwsłoneczne.
      Te ostatnie w końcu się znalazły - na szczęście, bo Gucci. Zawsze
      kupuję najdroższe możliwe torebki, parasolki i okulary, żeby
      pilnować ich jak oka w głowie, i zwykle ta metoda się sprawdza. Ale
      rękawiczki, czapki i szaliki gubię notorycznie. Zapominam reszty w
      sklepie, myślę o niebieskich migdałach i nie poznaję znajomych,
      kłaniających mi się na ulicy. I robię ostatnio straszne błędy
      ortograficzne, po polsku i angielsku - też przez roztargnienie, bo
      po napisaniu i wciśnięciu przycisku "wyślij" od razu wiem, że coś
      jest nie tak, ale w trakcie pisania jakoś tego nie widzę. Ale tak
      poza tym to straszna ze mnie pedantka i control freak ;)
      --
      67/83
        • certain_whatsit Re: Roztargnienie :D 17.01.09, 20:17
          Są to na tyle sezonowe dodatki, że właściwie nie opłaca mi się
          wydawać na nie więcej. Moda się zmienia, zmieniają się moje
          upodobania kolorystyczne, no i muszę koordynować to z resztą stroju
          i nastroju. Więc kupuję różne, w różnych fasonach i kolorach, ale
          takie, których nie szkoda mi zgubić. W przypadku torebki czy
          okularów stawiam na klasykę, więc mogę sobie poszaleć finansowo raz
          na parę lat. Ale pokażę Twoją sugestię mężowi, może on
          zainwestuje ;)
          --
          67/83
    • aadrianka Re: Roztargnienie :D 17.01.09, 21:25
      Zrobiłam sobie kiedyś herbatę, po czym czajnik schowałam do
      lodówki...
      Regularnie ktoś za mną wybiega z autobusu, wołając "pani
      rękawiczki!" (jest to zjawisko tak częste, że kiedyś przyjęłam
      rękawiczkę, podziękowałam, nałożyłam na rękę, sięgnęłam do kieszeni,
      włożyłam drugą rękawiczkę, sięgnęłam do drugiej kieszeni, znalazłam
      trzecią rękawiczkę... po czym okazało się, że ktoś wcisnął mi męską
      rękawiczkę i to w ogóle w innym kolorze, niż moje).
      Zamyślam się i przejeżdzam swój przystanek, albo w ogóle wsiadam nie
      w to, co trzeba. Parasolki i okulary przeciwsłoneczne to dla mnie
      zakup na kilka tygodni. Zdarza mi się wyjść z domu z pomalowanym
      jednym okiem, bo o drugim zapomniałam:)
      I tak dalej:)

      --
      Dobrze dobrany stanik
    • kasia.winna Re: Roztargnienie :D 17.01.09, 22:25
      Wychodze z koszykiem ze sklepu.
      Smieci donosze na przystanek.
      Zalewam fusy w puszce zamiast w szklance.
      Udalo mi sie wrzucic do skrzynki zeszyt i stac z listem w garsci i glupa mina.
      Notorycznie myle ludziom imiona i nazwiska, i mam pretensje do Zielinskiego i
      Kwiatkowskiego, ze sie tak samo nazywaja.

      Kiedy wprowadzono w komunikacji miejskiej otwieranie drzwi przyciskiem, stalam
      na swoim przystanku przed zamknietymi drzwiami pelna wrogich mysli. Zaswitalo
      mi, ze cos powinnam zrobic, przytknelam wiec pracowa karte elektroniczna do
      kasownika i drzwi sie otworzyly. Ze 2 osoby, ktore wysiadly ze mna pytaly, gdzie
      taka karte mozna dostac.

      Rekawiczek nie gubie, bo nosze na sznurku :)
    • jolka-pol-ka Re: Roztargnienie :D 18.01.09, 14:03
      a ja żeby opanować sklerozę piszę do siebie listy i czepiam na
      lodówce. Mój małż przez 4 dni strasznym głosem krzyczał, że znów nie
      kupił płynu do zmywania, ale i tak najlepsza jest moja mama: zrobiła
      sobie listę zakupów (długą!) i dopiero w sklepie odkryła, że
      zostawiła ją w domu na stole :)
      Moim życiowym szczytem roztargnienia było wybranie się do szkoły w
      sobotni poranek. Jakoś dziwnie pusto było na ulicach :))
      --
      73/98
    • e.m.i1 Re: Roztargnienie :D 18.01.09, 17:56
      Zdarzalo mi sie czasem wychodzic w kapciach, ale juz z klatki schodowej sie wracalam:)
      Czasem jadac do szkoly zapominam wysiasc. Ostatnio z kolei zapomnialam wysiasc wracajac do domu i mnie motorniczy tramwaju wywiozl gdzies na petle pod wiaduktem i za nic nie wiedzialam jak sie stamtad wydostac nie wspinajac sie pod gore przez snieg po kolana:)
      Pod winda zostawilam 3 paczki makaronu do spaghetti marki Tesco i 2 sloiczki sosu. Rzecz dziala sie w srodku nocy, rano juz nic nie bylo.
      Czasem zapominam , ze mam jakies pieniadze i tym sposobem po paru miesiacach znalazlam kiedys stowke zakamuflowana gdzies w szafce:D
      Wracajac z wakacji zostawilam w autobusie calkiem drogi zakiet, zorientowalam sie po okolo godzinie i ruszylam pedem za jadacym juz autobusem, i tak bieglam przez caaly Dworzec Zachodni w Warszawie, do pierwszego skrzyzowania. (co lepsze - autobus dogonilam ale kierowca nie otworzyl mi drzwi, zakiet objechal pol Polski, a i tak go odzyskalam - i tu skladam podziekowania dla pana kierownika PKS-u Płock ;) )
      Wstawianie cukru do lodowki, zapominanie po co sie przyszlo to juz klasyka;)

      A najfajniejszy jest moj chlopak - czasem jak leze na lozku a on siedzi przy biurku, prosze go zeby mi podal cos z tego biurka, np. krem, kubek czy inne cokolwiek, on jeszcze cos opowiada przez chwile, po czym wstaje, kreci sie po pokoju, otwiera szafe i pyta co ja wlasciwie chcialam :D

      --
      Emila. Świr prowadzący życie nietoperza.
      • winter76 Re: Roztargnienie :D 18.01.09, 19:11
        Mnie sie przypomniało,że jak chodziłam do liceum to kiedyś wpadłam na peron zasapana biegiem po schodach,żeby zdążyć na kolejkę skm.Wsiadłam do niej szczęsliwa i dumna,że zdążyłam,tylko,że kolejka jechała w strone przeciwną-do Gdyni,a ja mieszkałam w Gdańsku.:)
        Co najlepsze-przejechałam chyba z 5 przystanków cały czas się dziwiąc czemu widok za oknem jest zupełnie inny od tego,który oglądałam przez wcześniejsze 2 lata :) Po czym wytłumaczyłam to sobie tym,że pewnie jest remont i pociąg jedzie inną trasą.Dopiero po kwadransie jazdy wysiadłam w połochu jak zdecydowałam sie przeczytać nazwę stacji.
        --
        17.11.2004-witam Cię Syneczku:-)
        -----
        A poczcie gazetowej mówię stanowcze:NIE! I rzadko tam zaglądam...;)
      • winter76 Re: Roztargnienie :D 18.01.09, 18:50
        Mnie sie ostatnio zdarzyło,że zamiast wrzącą wodą zalać kawę w kubku to wlałam ją prosto do puszki z kawą :) Nie wspomnę,że ta puszka dopiero napoczęta była :(
        --
        17.11.2004-witam Cię Syneczku:-)
        -----
        A poczcie gazetowej mówię stanowcze:NIE! I rzadko tam zaglądam...;)
    • paskudek1 Re: Roztargnienie :D 19.01.09, 10:23
      może przesadnie roztargniona nie jestem, ale... najpiękniejszy numer wywonełam dawno temu:) Poznałam wtedy mojego obecnego ślubnego. ojechaliśmy do Krakowa na imprezę organizowaną przez towarzystwo z takiej wirtualnej kafeji. Zjeżdżaliśmy sie z różnych miejsc, w tym z Warszawy na raty: najpierw ja, potem jacyś ludzie a potem jeszcze miał dojechac jeden gość. Nie opłacało się nam gonić do akademika i mój obecny ślubny zaproponował jakis lokal. POtem okazłąo się że jest to kafejka netowa połączona z jakijś barkime. Zimno było bo to styczeń i sobie herbatke zamówiłam. Siedzimy, gadamy i ja sobie słodze herbatkę, tyle ze dośc oryginalnie - otworzyłam torebeczkę z cukrem i zamiast wsypać zawartośc do filiżanki a papierek do popielniczki wrzucić to ja wsypałam cukier do popielniczki:)) Do dziś mi mąż dokucza:)
      --
      65FF-G to WCALE nie jest wielki biust:)
    • paskudek1 niemoje:) i dłuugie 19.01.09, 10:30
      tym razem nie o mnie ale historia od której kwiczałam ze śmiechu:)
      Mam siostrę cioteczną i brata. Tenże brat ma żonę czyli moja bratową. Siostra i bratowa posiadały dwa prawie identyczne futra, zresztą chyba jednoczesnie kupione. (wstęp konieczny). Siostra podarowała mi futro, więc sopbie zaczęłam chodzić:) W zeszłym roku, tzn. pod koniec zimy, jakoś tak zimno było i w futrze poszłam do pracy. Sęk w tym że pracuję w szkole dla dorosłych, wieczorowej i moja bratowa też miała u nas trochę godzin. Przyszła tego dnia do pracy i przeżyła traumę. Otwiera w pokoju nauczycielskim szafę i ... widzi swoje futro. Zaczyna się zastanawiać czy przypadkiem dzień wcześniej nie wróciła z rady pedagogicznej BEZ futra :) Co przeżyła zanim dostała informację że futro jest moje:)))
      Ta sama bratowa potrafiła kilkakrotnie wrócić do domu na pieszo, mimo ze do pracy przyjechała samochodem. No owszem, blisko miała wtedy ale zdarzął się jej to nagminnie:)
      --
      65FF-G to WCALE nie jest wielki biust:)
    • luliluli Re: Roztargnienie :D 19.01.09, 12:48
      - czekałam na autobus 20 minut gapiąc się na wsiadających, tak się
      zagapiłam, że jak nadjechał mój autobus - pogapiłam się trochę... i
      zapomniałam wsiąść:P na następny czekałam pół godziny!
      - non stop zapominam, w którym miejscu na parkingu zostawiłam auto,
      - kiedyś starałam się otworzyć auto kluczykami od innego auta,
      przyjechałam samochodem ojca, a chciałam odjechac jakimś podobnym do
      auta męża:D nie udało sie
      - regularnie staram sie zakręcić nakrętką od kawy kubek,

      W pracy mam specjalny wielki wiecznie otwarty zeszyt, w którym piszę
      wszystko, co mam zrobić - na zasadzie bazgrołów z wykrzyknikiem,
      pomaga:)

      --
      71/95
      LOBBY BIUŚCIASTYCH
    • szarsz wspomnienia z dzieciństwa 19.01.09, 14:14
      Ja miałam apogeum w pierwszej klasie podstawówki, jak chodziłam do szkoły pierwszy rok - i od razu na dwie zmiany :)

      Około dziesięciu razy zmienialiśmy wówczas zamki w drzwiach, bo notorycznie gubiłam klucze i wciąż czekałam na schodach na któreś z rodziców.
      Wracałam bez obuwia zamiennego - podobnie jak zapasowe zamki, mama miała schowanych kilka par na wszelki wypadek.
      Wracałam ze szkoly bez tornistra.
      Wciąż chodziłam do szkoły godzinę za wcześnie albo za późno.
      Wróciłam kiedyś w cudzej kurtce.

      Moja szkoła była nowa i wystartowała 1 października, zamiast pierwszego września i ponad pół roku w soboty odrabialiśmy tamten stracony miesiąc. Nigdy nie wiedziałam, jak właśnie dzień tygodnia mamy odrabiać w daną sobotę :(

      Zadania domowe od pierwszej klasy miałam robione w ostatniej chwili i zawsze na kolanie. Nie ze złej woli, nie.

      Przez tydzień potrafiłam coś szykować na zpt i ... nie wziąć z domu na zajęcia.

      Permanentnie brałam nie te zeszyty, które powinnam.

      Dobrze, że szkołę miałam blisko, zawsze można było zrobić przebieżkę na przerwie po zapomniany zeszyt, zadanie domowe czy strój na w-f.
      Teraz to sobie myślę, że ja bym z takim dzieckiem nie wytrzymała, chapeau bas dla mojej mamy :)


      --
      biuściasty katalog staników
    • mowika Re: Roztargnienie :D 19.01.09, 19:45
      Moje drogie, Wy zapominacie o apaszkach, rękawiczkach, kluczach... Ja działam wg zasady "think big" i już dwa razy na śmierć zapomniałam odebrać samochód od mechanika... ;-) Coś tam robiłam, robiłam i w końcu po prostu zapominałam. I oczywiście ok. 20-21 dopadało mnie takie dziwne uczucie, że kurczę coś miałam zrobić... ;-)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka