Dodaj do ulubionych

pigulki - fakty i mity

24.03.09, 09:51
Poniewaz w watku o npr pojawil sie offtop pigulkowy, to zakladam kolejny
watek, zeby na spokojnie przedyskutowac tutaj pare faktow i mitow na ten temat
bez robienia tam poteznego offtopu.
Obserwuj wątek
    • turzyca pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 10:07
      Zastanawiajac sie nad pigulkami trzeba sobie uswiadomic, ze pigulka to lek. I
      tak jak w przypadku kazdego leku trzeba wziac pod uwage wszystkie za i przeciw.
      A ze lek brany dlugotrwale to i jego wplyw moze byc dlugoterminowy. Trzeba go
      tez dobrac starannie do potrzeb organizmu, bez kierowania sie wylacznie cena.
      Dlatego warto poszukac bardzo dobrego lekarza, najlepiej specjalizujacego sie w
      antykoncepcji, ktory dobierze nam leki. A potem przestrzegac zasad monitoringu. :)

      Warto przygotowac sie do rozmowy z lekarzem - oprocz zebrania danych na wlasny
      temat, zastanowienia sie, jak wygladaja nasze cykle, takze pod katem pms i
      zatrzymywania wody w organizmie. Trzeba sobie odpowiedziec tez na dluga liste pytan:
      -czy mialysmy lub mamy problemy z watroba, nerkami, sercem i/lub krzepnieciem krwi?
      -czy byly w rodzinie problemy z krzepnieciem krwi? Udar, zakrzepica?
      -czy mamy problemy z wysokim cisnieniem?
      -czy mamy podwyzszony poziom cholesterolu?
      -czy mamy jakies krwawienia z drog rodnych?
      -czy jest podejrzenie jakiegokolwiek raka kobiecego?
      -czy w rodzinie byly przypadki kobiecych rakow?
      -czy mamy cukrzyce?
      oraz
      -czy mamy migreny?
      -czy palimy (szczegolnie jesli mamy powyzej 35 lat)?
      Jesli na ktores pytanie odpowiedzialysmy twierdzaco, to lepiej poszukac innej
      metody antykoncepcji. Przy dwoch ostatnich pytaniach ew. mozna sprobowac, ale
      trzeba sie liczyc z koniecznoscia rezygnacji. Nie kazdy musi zabezpieczac sie
      akurat w ten sposob, sa tez inne dobre metody. A ZLE brane pigulki moga byc
      bardzo szkodliwe.
      Poza tym trzeba sie zastanowic ogolnie nad nowotworami w rodzinie, bo
      przyjmowanie tabletek obniza ryzyko niektorych rodzajow raka. Np. raka jelita
      grubego. Warto o tym powiedziec lekarzowi.
      • turzyca co trzeba kontrolowac podczas brania pigulek? 24.03.09, 10:10
        Oprocz normalnych kobiecych badan, ktorych terminow trzeba jednak bezwzglednie
        przestrzegac, trzeba tez okresowo badac:
        -wage
        -cisnienie krwi
        -poziom cholesterolu
        -hormony watrobowe.
        Jesli ktorykolwiek z tych czynnikow wykazuje tendencje wzrostowe to trzeba
        sprawdzic, czy przyczyna sa pigulki i ew. je odstawic.

        A w zwiazku z tymi dwoma pierwszymi - jesli lekarz podczas okresowej wizyty nie
        zaprasza na wage i nie mierzy cisnienia, to nalezy sie zastanowic nad jego
        fachowoscia.
      • wariamiktoria Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 11:00
        Co do wieku i palenia. Ze swojej strony absolutnie odradzam połączenie po 35
        roku życia i papierosy. Kiedyś gdy projektowałam szafy wykonywałam projekt dla
        kobiety, która w wyniku takiego połączenia dostała udaru w wyniku którego ma
        niedowład prawej ręki. Dlatego dziewczyny lepiej nie palcie jeśli decydujecie
        się na pigułki antykoncepcyjne.

        Kolejną rzeczą o której rzadko się wspomina: jeśli macie skłonność do depresji
        nie bierzcie tabletek bo może to pogłębiać stany. Chyba, że bierzecie
        antydepresanty to wtedy wystarczy sprawdzić czy nie ma interreakcji.

        Absolutnie nie stosujcie Diane35 jako tabletki anty. Skutkiem ubocznym jest
        antykoncepcja a nie celem, którym jest leczenie hormonalne. Jeśli w Waszym
        organizmie jest ok jeśli chodzi o równowagę hormonów to Diane35 ją zaburzy.
        Lepiej wydać kilkanaście, kilkadziesiąt złotych więcej ale zapewnić sobie
        prawidłową ochronę.
        • milstar Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 11:29
          Pigułki stosowałam 2 razy po kilka miesięcy, w celach wyłącznie
          leczniczych - mam nadzieję, że to się też liczy ;).
          Za pierwszym razem była to Diane35. Dobrym skutkiem ubocznym
          stosowania było to, ze pod jej wpływem znikły mi na stałe silne bóle
          menstruacyjne. A jeśli chodzi o skutki niepożądane: w ciągu miesiąca
          sporo przytyłam i nie mogłam ani trochę schudnąc dopóki brałam
          tabletki. Kiedy przestałam je brać - w ciągu miesiąca bez żadnych
          starań jakieś 3-4 kg w dół.
          Mnie jeszcze dopadła nietolerancja soczewek kontaktowychi zwiększona
          alergia na słońce - wtedy jeszcze nie wiedziałam, że w czasie ich
          stosowania nie powinno się opalać. Skutki w postaci ran na twarzy
          latem mam do tej pory.
          Za drugim razem brałam Cilest. Fakt, podziałał na to, na co miał
          podziałać, ale: miałam po nim potworna depresję (poranek zaczynał
          się od godzinnego płaczu), wszystko mnie bolało (uczucie jakby ktoś
          mi wsadził w rękę balon i próboał go tam pompować), do piersi wręcz
          nie mogłam sie dotknąć z bólu i kilka miesiecy później okazało się,
          że mam nadciśnienie (przed tabletkami było jakieś 110/70).
          Teraz mam problemy z hormonami i lekarz chce mnie leczyć
          pigułkami... i po tych doświadczeniach wcale mi się to nie podoba.
          Czy to tylko ja tak reaguję??

          --
          Modlę się do mego podręcznego Boga.
          Bo On musi mieć miliardy uszu,
          I jedno ucho ma dla mnie zawsze otwarte
          (Cz. Miłosz)
            • milstar Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 12:03
              Aaaa... dzięki. Pzynajmniej mam jakiś punkt odniesienia do dyskusji
              z lekarzem. A może wiesz, co miałoby szanse na mnie działać
              antyandrogennie i nie szkodzić?
              --
              Modlę się do mego podręcznego Boga.
              Bo On musi mieć miliardy uszu,
              I jedno ucho ma dla mnie zawsze otwarte
              (Cz. Miłosz)
              • turzyca Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 20:54
                Ja nie jestem lekarzem, pamietaj o tym.
                Jeanine czyli IV generacja ma dzialanie antyandrogenne, niektorym wystarcza tez
                III generacja (przy czym cilest czasem bywa zaliczany do III czasem do II) i w
                ogole tabletki dedykowane mlodym typu yasmin.
                Ale ogolnie wlez na glowe lekarzowi i kaz sobie wyjasnic, dlaczego chce Ci
                przepisac tabletki, dlaczego akurat te, jakie mechanizmy chce uruchomic, czy
                jest pewien, ze nie powtorza sie epizody depresyjne itd. Im wiecej pytan zadasz
                tym lepiej. Jak nie bedziesz przekonana do sposobu argumentacji, to dopytuj sie,
                jakie sa inne metody uzyskania tego samego efektu.



                swoja droga doczytalam wlasnie, ze niektorym na depresje robi dobrze wlasnie
                zwiekszenie dawki estrogenow. :) No coz ludzie sa rozni.
                • pierwszalitera Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 21:11
                  turzyca napisała:

                  > swoja droga doczytalam wlasnie, ze niektorym na depresje robi dobrze wlasnie
                  > zwiekszenie dawki estrogenow. :) No coz ludzie sa rozni.

                  O tak, coś takiego obserwuje się u kobiet po menopauzie, kiedy poziom naturalnych hormonów spada, ale pigułka to zwykle preparat kombinowany i możliwe, że działa inaczej. Tym bardziej, że kobiety go zażywające mają zwykle wystaraczjącą ilość estrogenów. Stan pod wpływem hormonalnej antykoncepcji jest raczej porównywalny z ciążą. Te dodatkowe hormony oszukują sztuczną ciążą organizm, że nie ma potrzeby owulacji. Wiadome jest też, że niektóre kobiety znoszą hormonalne stany wyjątkowe typu ciąża i pigułki bardzo dobrze, a niektórym one nie służą, powodując nieprzyjemne objawy fizyczne i psychiczne. Złe samopoczucie, a nawet depresja nie są jednak aż tak rzadkie podczas zażywania pigułek. Wiele kobiet odczuwa też spadek libido jako bardzo deprymujący i odbiera im to wiele z naturalnej witalności i energii.
                  • turzyca Antykoncepcja=sztuczna ciaza. 24.03.09, 21:35
                    O kolejny mit! Sama w niego nawet wierzylam. Dopiero Malwes mnie kiedys
                    uswiadomila, ze to bzdura i nawet jako uproszczenie sie nie da zastosowac.
                    Jedyna wspolna cecha to oganiczenie wydzielania gonatropin, co w uproszczeniu
                    doprowadza do zahamowania owulacji.
                    Ale cala reszta dziala zupelnie inaczej - chocby endometrium w ciazy jest
                    gruuuubasne, a przy antykoncepcji cieniutkie.


                    Proponuje sciagnac Malwes do tej dyskusji, ja tak ladnie nie umiem wytlumaczyc,
                    ona robi to slicznie lopatologicznie. Tylko pewnie z malym dzieckiem nie ma czasu...



                    PS a ile z tych uskarzajacych sie kobiet ma dobrze dobrane tabletki?
                    • plica Re: Antykoncepcja=sztuczna ciaza. 25.03.09, 07:41
                      > PS a ile z tych uskarzajacych sie kobiet ma dobrze dobrane tabletki?

                      czasami po prostu nie ma siły na te tablety i już. wiele naprawde testowalam, naradzalam sie z lekarzem, przeprowadzalismy godzinne dyskusje. i dalej ta sama lipa. spada libido i juz tak mam po tabletkach.
                      --
                      Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
                    • quleczka Re: Antykoncepcja=sztuczna ciaza. 25.03.09, 19:07
                      > PS a ile z tych uskarzajacych sie kobiet ma dobrze dobrane tabletki?

                      pewnie niewiele :/

                      ale kurcze naprawde trudno trafic na lekarza, ktory sumiennie przylozy sie do
                      dokladnego wywiadu, badan przed i w trakcie brania i dobrego doboru tabletek i
                      jeszcze uczuli na to co jest nieporzadanym objawem i na co zwracac uwage

                      a nie przepisze to co popularne na zasadzie "zobaczymy jak pani zareaguje" :/
                      • pierwszalitera Dobre dobranie 25.03.09, 21:51
                        quleczka napisała:

                        > ale kurcze naprawde trudno trafic na lekarza, ktory sumiennie przylozy sie do
                        > dokladnego wywiadu, badan przed i w trakcie brania i dobrego doboru tabletek i
                        > jeszcze uczuli na to co jest nieporzadanym objawem i na co zwracac uwage
                        >
                        > a nie przepisze to co popularne na zasadzie "zobaczymy jak pani zareaguje" :/

                        Mnie się wydaje, że to wcale nie jest łatwe i żaden lekarz, nawet z sumiennym podejściem i doświadczeniem nie jest w stanie powiedzieć ci jak zareagujesz. Poza tym mam wrażenie, że kobieta, która źle znosi jakiś preparat ma duże szanse, że inny też jej nie będzie pasił. To są w końcu tabletki mające działania uboczne i takie zupełnie idealne znoszenie jest chyba stosunkowo rzadkie. Czasem trzeba pogodzić się z małymi dolegliwościami, jak nie chce się co kilka miesięcy zmieniać preparatu, bo to chyba też nie aż tak fajne. Dobrze dobrane tabletki, to nie zawsze też w oczach lekarza jest to samo, czego my oczekujemy. A kobiety, które nie mają żadnych problemów, chyba po prostu na ten temat nie dyskutują. ;-)
                        • quleczka Re: Dobre dobranie 25.03.09, 23:55
                          > Mnie się wydaje, że to wcale nie jest łatwe i żaden lekarz, nawet z sumiennym p
                          > odejściem i doświadczeniem nie jest w stanie powiedzieć ci jak zareagujesz.

                          masz racje, ze w 100% nie jest w stanie...

                          pewnie tez 90% kobiet nawet bez badan i dobierania trafi w miare i bedzie sie ok
                          czula i nie bedzie miala wiekszych komplikacji...

                          tylko czy to zwalnia lekarza z obowiazku robienia w ogole wywiadu i badan w
                          trakcie i ogolnie dojscia do wniosku, ze najlepiej dawac tableteki na zasadzie
                          chybil-trafil? albo co pani woli?

                          bo ja tak trafialam w przypdku 9/10 lekarzy :/

                          a ja jestem akurat ta osoba, ktorej to moglo mocno zaszkodzic, a wiekszosc sie
                          nawet nie pofatygowala by to sprawdzic...

                          ja naprawde nie mam pretensji, ze przytylam czy spuchlam ale jakbym pobrala te
                          tabletki jeszcze dobre pare lat mialabym duzo wieksze szanse no to by potoczylo
                          sie to tak jak u mojej mamy czyli by skonczylo sie wylewem :|

                          tak wiec co innego to jak zareagujesz, czego nigdy sie nie da okreslic do konca,
                          a co innego brak wywiadu i badan...
                        • quleczka Re: Dobre dobranie 26.03.09, 00:13
                          Jeszcze jedno...
                          > Poza tym mam wrażenie, że kobieta, która źle znosi jakiś preparat
                          > ma duże szanse , że inny też jej nie będzie pasil

                          gdyby tak bylo to w ogole jakiekolwiek dobieranie nie mialoby sensu tylko dajesz
                          jedne, nie pasuja to znaczy, ze zadne nie beda ;)))

                          co do malych dolegliwosci...to chyba nikt nie mowi o tym, ze tabletki byly zle
                          dobrane i musial je zmienic ...jedynie z tego powodu, ze mial jakies naprawde
                          drobne dolegliwosci

                          przynajmniej ja nie znam osob, ktore bylyby nadmiernie chetne do czestych zmian
                          od tak sobie i jesli juz zmieniaja to znaczy, ze to jednak nie jest zupelny
                          drobiazg, a raczej cos niepokojacego lub utrudniajacego im codzienne zycie :)

                          • pierwszalitera Re: Dobre dobranie 26.03.09, 00:33
                            quleczka napisała:

                            > gdyby tak bylo to w ogole jakiekolwiek dobieranie nie mialoby sensu tylko dajes
                            > z
                            > jedne, nie pasuja to znaczy, ze zadne nie beda ;)))


                            Nie to miałam na myśli. ;-) Naturalnie dobieranie ma sens, tylko że u mnie na przykład niezależnie do preparatu pokazywały się te same problemy. Pigułki składają się zwykle z estrogenu i jakiegoś gestagenu, aż tak wielkiej możliwiości wariacji i drogi działania nie ma.
                            I jeszcze do lekarzy, i ich odpowiedzialności. Zaufanie do ginekologa to fajna rzecz, ale to nie zwalnia od czytania ulotki i stawiania odpowiednich pytań. Po to te ulotki właśnie są, by nie przeoczyć jakiegoś osobistego zagrożenia. Nie bronię tu lekarzy, tylko to akurat taka neverending story. Ja im tam do końca z założenia nigdy nie ufam. Chyba dlatego, że pracuję z jednym. ;-)
                        • turzyca "wszystkie pigulki sa takie same" 26.03.09, 00:27
                          O dzieki! Jeszcze jeden mit!

                          Tabletki dziela sie na generacje, zawieraja rozne substancje czynne (tzn. na
                          koncu uzyskujemy ten sam hormon, ale w rozny sposob), w roznych ilosciach, w
                          rozny sposob zbalansowane. Kobiety tez sa rozne. Dlatego nie tylko mozna, ale i
                          trzeba dobrac pigulki do potrzeb kobiety. W tym celu przeprowadza sie wywiad,
                          ustala jaki profil hormonalny ma dana kobieta, a potem dopiero dobiera sie
                          pigulki. Owszem jest pewien odsetek kobiet, ktorym zadne hormony nie beda
                          pasowac. Ale wiekszosc uskarzajacych sie ma je po prostu zle dobrane.


                          Dobrze dobrane tabletki,
                          > to nie zawsze też w oczach lekarza jest to samo, czego my oczekujemy.
                          Tabletki maja dawac efekt antykoncepcyjny i nie powodowac negatywnych skutkow
                          ubocznych. Czy ktoras strona chce czegos innego?
                          • pierwszalitera Re: "wszystkie pigulki sa takie same" 26.03.09, 00:44
                            turzyca napisała:

                            > Dobrze dobrane tabletki,
                            > > to nie zawsze też w oczach lekarza jest to samo, czego my oczekujemy.
                            > Tabletki maja dawac efekt antykoncepcyjny i nie powodowac negatywnych skutkow
                            > ubocznych. Czy ktoras strona chce czegos innego?


                            Bomba. To powiedz lekarzowi, że pigułka ci nie odpowiada, bo obniża libido. Któraś się odważyła? Jaką dostała odpowiedź?
                          • pierwszalitera Re: "wszystkie pigulki sa takie same" 26.03.09, 00:54
                            turzyca napisała:

                            > Tabletki dziela sie na generacje, zawieraja rozne substancje czynne (tzn. na
                            > koncu uzyskujemy ten sam hormon, ale w rozny sposob), w roznych ilosciach, w
                            > rozny sposob zbalansowane. Kobiety tez sa rozne. Dlatego nie tylko mozna, ale i
                            > trzeba dobrac pigulki do potrzeb kobiety. W tym celu przeprowadza sie wywiad,
                            > ustala jaki profil hormonalny ma dana kobieta, a potem dopiero dobiera sie
                            > pigulki. Owszem jest pewien odsetek kobiet, ktorym zadne hormony nie beda
                            > pasowac. Ale wiekszosc uskarzajacych sie ma je po prostu zle dobrane.

                            To fajnie, że wszystkie już wiemy, jak wygląda w Pleasantville. ;-) Gdyby tylko w normalnym życiu dopasowanie do profilu hormonalnego było takie proste. Profile hormonalne też się zmieniają w ciągu cyklu i innych okoliczności, i nie słyszałam, by robiono u kobiet monitorowane badania przez wiele dni, by znaleść idealną ilość i rodzaj substancji. Przepisujesz te zdania z jakiegoś podręcznika? ;-)
                            • turzyca Re: "wszystkie pigulki sa takie same" 06.04.09, 02:57
                              >Przepisujesz te zdania z jakiegoś podręcznika?

                              Nie przepisuje, luzno cytuje z pamieci, bo niestety tekst znikl z sieci. Byl to
                              artykul wykladowcy warszawskiej AM, poswiecony zasadom doboru pigulek,
                              publikowany w ktoryms z czasopism uczelnianych, dostepny kiedys na stronach
                              internetowych AM.

                              Prof
                              > ile hormonalne też się zmieniają w ciągu cyklu i innych okoliczności,

                              Profile hormonalne sie nie zmieniaja w trakcie cyklu, profil decyduje o tym
                              jakie sa naturalne proporcje hormonow w organizmie i jak sie w trakcie cyklu te
                              proporcje zmieniaja, a co za tym idzie jakie sa cykle. Owszem mozliwa jest
                              zmiana w trakcie zycia, ale nie w trakcie jednego cyklu. Btw. dlatego nie nalezy
                              myslec, ze tabletki, ktore pasowaly przed ciaza, beda pasowaly po ciazy - to
                              kolejny mit, ze mozna dobrac tabletki raz na zawsze.

                              nie sły
                              > szałam, by robiono u kobiet monitorowane badania przez wiele dni,

                              Najpierw przeprowadza sie badania kliniczne i bada iles tam setek kobiet. Potem
                              sie bada jak reaguja na okreslone dawki i proporcje okreslonych substancji.
                              Efekty sie mierzy, spisuje, porownuje, publikuje. A potem na podstawie tych
                              badan mozna dobierac tabletki kolejnym kobietom bez indywidualnego badania
                              cyklu, bo w wiekszosci wypadkow cykl pasuje do ktoregos ze schematow.
                              Tak jak nie oczekujemy stanikow na miare dla kazdej kobiety, tak i nie ma sensu
                              oczekiwac tabletek na miare dla kazdej kobiety. Wiekszosci z nas wystarcza
                              produkcja masowa. A reszta moze szukac innych rozwiazan, sa dostepne.


                              > To fajnie, że wszystkie już wiemy, jak wygląda w Pleasantville. ;-)

                              Raczej w kazdym gabinecie lekarza szanujacego swoje pacjentki.


                              --
                              Tak wygląda turzyca. :)
                      • helenka333 Re: Antykoncepcja=sztuczna ciaza. 29.03.09, 22:10
                        no niestety ciezko trafic na dobrego lekarza, gdy kiedys poprosilam lekarza o
                        skierowanie na badania hormonow(byla to wizyta na NFZ) w celu dobrego dobrania
                        tabletek antykocepcyjnych, tenze lekarz mnie wysmial i zapytal czy mnie na nie
                        stac...
                • 987ania Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 21:23
                  > swoja droga doczytalam wlasnie, ze niektorym na depresje robi dobrze wlasnie
                  > zwiekszenie dawki estrogenow. :) No coz ludzie sa rozni.

                  Mnie jeden z lekarzy też o tym przekonywał ale niestety w moim wypadku i
                  tabletki i ciąża działają depresyjnie.
                • milstar Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 25.03.09, 07:49
                  Pamiętam, nie bój :) Ale rady kogoś, kto się zna pomogą rozeznać,
                  czy lekarz mi nie wciska czegoś, co mi nie będzie pasować.
                  Dlaczego mam brać tabletki to akurat wiem, robiłam badania
                  hormonalne i mam objawy związane z podwyższonym poziomem tychże.
                  Jednym z nich jest to, że mimo diety i ruchu nijak nie mogę schudnąć.
                  Dzięki :)

                  --
                  Modlę się do mego podręcznego Boga.
                  Bo On musi mieć miliardy uszu,
                  I jedno ucho ma dla mnie zawsze otwarte
                  (Cz. Miłosz)
          • pta-szyn Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 16:43
            nie tylko Ty tak reagujesz na cilest, ja musiałam przestać go brać i zaczać leczyć się na deprechę, choć u mnie to wynikało z innych względów. za to koleżanka z unormowanym życiem i bez skłonności depresyjnych po zmianie pigułek na cilest za względu na cenę (wcześniej chyba brała jakiś regulon czy coś takiego) też zaczynała dzień od płaczu, przy braku jakichkolwiek sensownych powodów. u mnie cilest spowodował jeszcze zatrzymywanie wody, puchnięcie piersi i 8kg w górę, a teraz biorę yasminelle i jest ok. różnica jest taka, że cilest ma duże dawki hormonów, a yasminelle chyba najmniejszą na rynku.

            i jeszcze jedno - hormony i antydepresanty ZAWSZE wchodzą w interakcje. pigułki mogą osłabiać działanie antydepresantów i w ogóle obniżać skuteczność terapii. z kolei antydepresanty dostępne bez recepty, takie ziołowe, czy np. deprim są oparte na dziurawcu, który powoduje, że antykoncepja hormonalna może nie działać w ogóle.
              • quleczka Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 17:21
                kurcze, gdybym ja to wiedziala wczesniej i przyszloby mi do glowy, ze to dola
                mam nie dlatego ,ze moje zycie jest do d*** , facet jest do d*** ....tylko, ze
                to z powodu tabletek... ehhhh :/

                szkoda, ze wpadlam na to dopiero po rozstaniu i odstawieniu anty ;)
              • szarsz Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 20:57
                Ja po odstawieniu pigułek (też brałam Cilest) nie mogłam zajść w
                ciążę przez podwyższoną prolaktynę... Do tej pory, a nie biorę
                tabletek już 6 lat, prl mam bardzo wysoką (ok. 40, gdy norma jest do
                24, a dla kobiet chcących zajść w ciążę około 10, max 12).

                Nigdy nie łączyłam tego z tabletkami, bo i przedtem cykle miałam
                takie prolaktynowe, bardzo nieregularne. Ale nie badałam, nawet nie
                wiedziałam, że taki hormon jest.

                --
                biuściasty katalog staników
                • 987ania Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 21:18
                  szarsz ja też bym nie łączyła, gdyby nie endokrynolog-ginekolog. Piersi miałam
                  jak balony obolałe i wielki, po oznaczeniu hormonów okazało się, że prolaktyna
                  jest kosmiczna. Brałam Bromergon ale wtedy w ciąże zajść nie planowałam.
                  • pierwszalitera Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 21:28
                    No tak, ale co ma branie pigułek z wysoką prolaktyną? Prolaktyna to hormon wydzielany podczas chronicznego stresu i pierwszą interwencją powinno być poszukiwanie stresogennych faktorów, zwłaszcza emocjonalnych oraz osobistych psychicznych predyspozycji do przereagowywania. Często wysoki poziom prolaktyny spowodowany jest też zbytnią presją na zajście w ciążę i wtedy mamy niekorzystne koło zamknięte.
                    • 987ania Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 21:49
                      Pobudzający wpływ na wydzielanie prolaktyny maję estrogeny, niektóre leki
                      (metoklopramid, psychotropowe zwłaszcza pochodne chloropromazyny, trójcykliczne
                      związki przeciwdepresyjne), tabletki antykoncepcyjne oraz mniej wyraźnie
                      –testosteron.
                      • pierwszalitera Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 21:59
                        987ania napisała:

                        > Pobudzający wpływ na wydzielanie prolaktyny maję estrogeny, niektóre leki
                        > (metoklopramid, psychotropowe zwłaszcza pochodne chloropromazyny, trójcykliczne
                        > związki przeciwdepresyjne), tabletki antykoncepcyjne oraz mniej wyraźnie
                        > –testosteron.

                        Zapomniałaś dodać seks i orgazm, a nawet intensywny masaż piersi. Ponadto choroby tarczycy, wysoka konsumpcja piwa, wysokobiałkowa dieta oraz palenie haszyszu. ;-)
                        • 987ania Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 22:10
                          o tym haszyszu nie wiedziałam :)

                          A tak na serio, to hormony tworzą bardzo delikatny układ, mocno powiązany, który
                          bardzo łatwo zaburzyć.

                          Ja bym nie chciała zajmować się endokrynologią, bo jakich badań nie czytam, to
                          zawsze wszystko na wszystko ma wpływ i jeszcze ciężko się prostuje.
                • pierwszalitera Norma prolaktyny 25.03.09, 00:57
                  szarsz napisała:

                  Do tej pory, a nie biorę
                  > tabletek już 6 lat, prl mam bardzo wysoką (ok. 40, gdy norma jest do
                  > 24, a dla kobiet chcących zajść w ciążę około 10, max 12)

                  Wydaje mi się, że te normy są trochę błędnie interpretowane. Normalny poziom prolaktyny jest jak napisałaś do 25, ale przedział z parametrami podwyższonymi jest między 25 a 200. Taką prolaktynę mogą mieć na przykład kobiety karmiące piersią. A dopiero powyżej 200 zaczyna się patologia. Ustawiając więc wartość 40 między 25 i 200 mamy więc do czynienia z nieco podwyższoną prolaktyną i wcale nie z bardzo wysoką. Biorąc dalej pod uwagę, że wiele faktorów, takich jak emocjonalny stres, a nawet pieszczoty, podwyższają czasowo poziom prolaktyny, jednorazowe badanie w przypadkowym dniu nie powinno być powodem do nadmiernych zmartwień. Wiadomo, że wysoki poziom prolaktyny hamuje owulację, dlatego kobiety karmiące piersią posiadają coś w rodzaju naturalnej antykoncepcji, ale jak doświadcznie wielu kobiet uczy, nie stuprocentowo skutecznej, więc idealnych norm dla kobiet chcących zajść w ciążę nie należy traktować zbyt sztywno. To tylko teoretyczna norma i nie każdy musi się w niej mieścić. Piszę to, bo wiele dziewczyn skarży się na wysoką prolaktyną, nie zdając sobie sprawy, że nie jest to wartość stała.
                  • szarsz Re: Norma prolaktyny 25.03.09, 10:22
                    pierwszalitera napisała:
                    > Wiadomo, że wysoki poziom prolaktyny hamuje owulację,

                    Nie tylko, ja miałam cykle monitorowane i miałam owulację, choć
                    cykle były długie i bardzo nieregularne. Po zbiciu prl do poziomu
                    około 12, cykle ustabilizowały się, owulacja też, ale wciąż pękały
                    pęcherzyki np. 15 mm, czyli sporo za małe. Dopiero kiedy prl miałam
                    ok 7ng/ml bez problemu zaszłam w ciążę.

                    > Biorąc dalej pod uwagę, że wiele faktorów, takich jak emocjo
                    > nalny stres, a nawet pieszczoty,

                    No wiesz... u nas w laboratorium nikt nikogo nie pieści ;)
                    Ale - dlatego bada się nie tylko regularny poziom prl ale też jej
                    zmiany pod wpływem stresu. Bo może być, że regularny poziom jest ok,
                    ale chwilowy stres winduje jej poziom na wyżyny. W tym celu podaje
                    się jakiś lek, nie pamiętam jego nazwy, bo mnie to badanie nie było
                    potrzebne. I sprawdza, ile razy wzrósł poziom hormonu względem
                    poziomu odniesienia.

                    > podwyższają czasowo poziom prolaktyny, jednora
                    > zowe badanie w przypadkowym dniu nie powinno być powodem do
                    > nadmiernych zmartwień.

                    Ale często jest wskazówką, w jakim kierunku iść. Statystyki
                    prowadzone przez mojego ginekologa mówią, że około 70% przypadków
                    problemów z zajściem w ciążę związanych jest ze zbyt wysoką
                    prolaktyną.

                    --
                    biuściasty katalog staników
                    • milstar Re: Norma prolaktyny 25.03.09, 10:28
                      > W tym celu podaje
                      > się jakiś lek, nie pamiętam jego nazwy, bo mnie to badanie nie
                      było
                      > potrzebne. I sprawdza, ile razy wzrósł poziom hormonu względem
                      > poziomu odniesienia.

                      Ten lek to metaclopramid. Jeśli po jego podaniu poziom prolaktyny
                      wzrośnie więcej niż 8 razy, to swiadczy o zaburzeniach
                      --
                      Modlę się do mego podręcznego Boga.
                      Bo On musi mieć miliardy uszu,
                      I jedno ucho ma dla mnie zawsze otwarte
                      (Cz. Miłosz)
                    • alxandra Re: Norma prolaktyny 29.03.09, 12:17
                      W dodatku powinno się leczyć nie wynik, ale pacjenta. Są organizmy
                      funkcjonujące "normalnie" mimo tego, że prolaktyna jest lekko
                      podwyższona.
                      Często stres zwiększa jej poziom.
          • quleczka Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 16:50
            > Za drugim razem brałam Cilest. Fakt, podziałał na to, na co miał
            > podziałać, ale: miałam po nim potworna depresję (poranek zaczynał
            > się od godzinnego płaczu)

            witam w klubie :) ja mialam to samo i znam jeszcze ze 2 osoby

            a mi sie wtedy wydawalo zupelnie normalne, ze placze bo moj facet cos tam na
            przyklad powiedzial

            efektem czego byl rozpad zwiazku...serio :/
            jak teraz o tym pomysle to widze, ze to glownie tabletki byly przyczyna tego, ze
            bylo mi tak zle, a winilam za to faceta

            > Czy to tylko ja tak reaguję??

            Nie tylko Ty :)

            Ja po tych depresyjnych nastrojach, opuchnieciu i rozstepach, czestych bolach
            glowy, nawracajacych infekcjach i paru innych ciekawych dzialaniach, ktore u
            mnie wywolywaly tabletki, zareagowalabym identycznie dzis gdyby ktos chcial mi
            je znow przepisac.
            • iczanka Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 19:22
              O_o od razu widać jak różnie ludzie reagują na to samo. Ja biorę cilest od 1,5
              roku i jedynymi skutkami ubocznymi są prawie bez bolesne i krótsze miesiączki.
              Poza tym jest jeszcze jeden plus, ja jestem leniwa i bez tego nie chciało by mi
              się latać co trzy miesiące do lekarza;)
        • turzyca Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 11:52
          Dzieki mariawiktoria. To jest kolejny popularny mit.

          Diane35 znane tez pod nazwa Cyprest jest bardzo dobrym lekiem antyandrogennym o
          ubocznym dzialaniu antykoncepcyjnym. Ale jest tez duzo bardziej obciazajace dla
          organizmu niz normalne pigulki i nie powinno sie go stosowac, jesli zalezy nam
          tylko na efekcie antykoncepcyjnym. Jesli lekarz poleca go jako zwykla, tania
          antykoncepcje (Diane jest czesciowo refundowane, wiec jest duzo tansze niz
          normalne pigulki), to nalezy wstac, wyjsc, nigdy nie wracac i zrobic mu antyreklame.
          A jesli bierzecie ten lek z powodu problemow z androgenizacja, to i tak
          pilnujcie, zeby go brac tylko tak dlugo jak trzeba. Nie ma co obciazac organizmu
          bez potrzeby. A pozytywne efekty czesto moga podtrzymywac zwykle pigulki.
            • klymenystra Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 13:32
              Niestety, duza czesc problemow z androgenami jest nieuleczalna (juz nie mowie np
              o hirsutyzmie idiopatycznym, bo to inna kwestia) i leki trzeba brac do konca zycia.
              Ja bralam Diane najpierw 2 lata jak bylam nastolatka, potem wrocilam do niej w
              wieku 19 lat, do 22 roku zycia bralam z polroczna przerwa, potem znow przez rok,
              teraz mam Yasmin.
              Branie przez 6 miesiecy ma cel, jesli sie ma hormonalne problemy z tradzikiem. U
              mnie po 6 miesiacach dopiero zaczelo byc widac efekty. Na dobra sprawe dopiero
              po roku sie czesciowo normowalo, a jak odstawilam na pol roku, to problemy
              blyskawicznie wrocily.
              Trzeba sie jednak kontorolowac, watroba i te sprawy.
              No coz, dopoki ktos sie nie wezmie powaznie za badania nad lekami (bo przyczyny
              PCOS sa znane), to mlode dziewczyny, jak ja, beda musialy wciaz lykac hormony :(
              --
              70/95= 30FF

              75B nie istnieje. 80D teznie.
              • pierwszalitera Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 14:01
                klymenystra napisała:

                > Niestety, duza czesc problemow z androgenami jest nieuleczalna (juz nie mowie n
                > p
                > o hirsutyzmie idiopatycznym, bo to inna kwestia) i leki trzeba brac do konca zy
                > cia.

                Z drugiej strony lekrze mają często tendencję do zbyt szybkiego przepisywania hormonalnych preparatów, właśnie w celu "wyregulowania". A wiadomo, że nic się w organiźmie nie reguluje przez czas brania pigułek. Problem zostaje tylko przykryty, symptomy znikają, ale nie należy łudzić się, że organizm uczy się działać w tym czasie prawidłowo. Podczas brania pigułki, która działa antykoncepcyjnie, w ograniźmie kobiety nie ma normalnego cyklu, nie dojrzewają jajeczka, a krawienie nie jest normalną menstruacją. Większość problemów wraca więc po odstawieniu pigułki. Przy nie tak strasznych problemach lepiej moim zdaniem po prostu przyzwyczaić się, że coś u nas nie odpowiada normie, cykl też nie musi być zawsze idealny. U wielu kobiet rzecz reguluje się nawet sama z wiekiem. Cykl się reguluje, cysty znikają, pojawia się normalna, comiesięczna owulacja. Znam kobiety z PCOS, które zupełnie bez pomocy hormonów zaszyły swobodnie w ciążę. A na trądzik też nie muszą być zawsze hormony. Uważam to nawet za walenie armatą na wróble.
                • klymenystra Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 16:14
                  Przeciez dokladnie to napisalam - problemy wracaja.
                  Jasne, moglabym nie brac pigulek... I miec ciagle tluste wlosy i skore,
                  hirsutyzm, cykle wahajace sie miedzy 14 a 70 dni, bardzo bolesne, dlugie i
                  obfite krwawienia i inne tego typu przyjemnosci.
                  Pigulki sluza mi do tego, zebym normalnie funkcjonowala i wygladala. I przeciez
                  napisalam - PCOS sie nie leczy, bo naukowcy maja inne zajecia niz zajmowiac sie
                  enzymami i bialkami w nadnerczach i jajnikach.
                  Aha - ja i tak mam szczescie, ze mi Diana czy Yasmin wystarczaja. Wiele kobiet
                  musi brac dodatkowo Androcur - lek, ktory podaje sie mezczyznom przy zmianie
                  plci. To dopiero jest straszne.
                  Nikt sie nie ludzi, ze organizm zaczyna dzialac prawidlowo, mialam wrazenie, ze
                  jasno to napisalam. I nie musisz tlumaczyc mi, jak dzialaja tabletki, wiem to
                  doskonale od 7 lat.
                  A ludzenie sie, ze sie wyreguluje z wiekiem jest lekko... naiwne? Moja ciociaz
                  jakos sie nie wyregulowala, zeby zajsc w ciaze miala wywolywana dwa razy
                  sztuczna menopauze.
                  Nikt nie twierdzi, ze na tradzik zawsze hormony. Zalezy, czym ten tradzik jest
                  spowodowany.
                  Pierwszalitero - nie zycze Ci, zebys sie musiala "przyzwyczajac" do problemow
                  kobiet z PCOS. Widze, ze lykanie tabletek traktujesz jak fanabierie, a nie
                  wiesz, jak wyniszczajaca psychicznie jest ta choroba. A wlasciwie zespol schorzen.
                  Walenie z armata na wroble... Zajrzyj na forum "hirsutyzm". Pani psycholog....
                  --
                  70/95= 30FF

                  75B nie istnieje. 80D teznie.
                  • pierwszalitera Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 18:37
                    klymenystra napisała:

                    > Pierwszalitero - nie zycze Ci, zebys sie musiala "przyzwyczajac" do problemow
                    > kobiet z PCOS. Widze, ze lykanie tabletek traktujesz jak fanabierie, a nie
                    > wiesz, jak wyniszczajaca psychicznie jest ta choroba. A wlasciwie zespol schorz
                    > en.
                    > Walenie z armata na wroble... Zajrzyj na forum "hirsutyzm". Pani psycholog....

                    Może jestem psychologiem, ale nie jasnowidzem więc skąd ja mam wiedzieć, jak wygląda problem PCOS u ciebie? W poprzednim poście w ogóle nie napisałaś, że problem dotyczy ciebie, a jeżeli można było się tego domyślić, to na pewno nie w jakim stopniu. A ja nie znam cię osobiście, by wiedzieć coś o stanie twojego zdrowia. Jako psycholog nie mam też obowiązku przerostu empatii. Hirsutyzm podobnie jak inne symptomy PCOS występują też w lżejszych formach. Nie u wszystkich występują wszystkie symptomy, dlatego choroba nazywa się nawet syndrom (Polycystic ovary syndrome) i nie każdemu utrudnia aż tak życie. Nie każdy przypadek PCOS zalicza się też do natychmiastowego hormonalnego leczenia, a wiedza o tej chorobie jest wśród wielu kobiet bardzo ograniczona, najczęściej kojarzy się z trudnością w zajściu kiedyś tam w ciążę i skłonne są one wierzyć każdemu lekarzowi, że pigułka taka czy owaka rozwiąże ich problem na zawsze. Do pigułki jako takiej, nic nie mam, sama brałam przez wiele lat, o wiele dłużej od ciebie, po części właśnie przeciwko mojej skłonności do cyst i wydłużonych cyklów. Diagnoza brzmiała też PCOS. Po rezygnacji z hormonów czekałam na pierwsze krwawienie ponad rok i wielu lekarzy radziło, bym wróciła do hormonów. Jeden się nawet wyraził, kobiet są spokojniejsze, gdy mają wrażenie, że wszystko jest w porządku. Właśnie z naciskiem na "mają wrażenie". I owszem, cera była wtedy gładziutka, owłosienie słabsze, słabiutkie, prawie niezauważalne krwawienie jak w zegarku, a do tego coraz częstsze migreny, suchość oczu, coraz słabsze libido i rosnące wrażenie, że nie do końca jestem przekonana o sposobie "leczenia". Może dla innych pigułka jest fajną sprawą, dla mnie nie była. Probowałam kilku preparatów, najlepiej znosiłam jeszcze Marvelon i później Yasmin. Teraz po wielu latach bez hormonów czuję się o wiele lepiej, cykl się w miarę wyregulował, wahania nie doprowadzają mnie do rozstroju nerwowego i stają się nawet coraz rzadsze. Mam nawet regularne owulacje. Bóle miesiączkowe zmuszają mnie tylko pierwszego, czasem drugiego dnia do brania tabletek, ale bez nich wtedy, też nie mam szans, by wytrzymać choć godzinę. Całkowicie bezbolesne miesiączki nie uważam jednak za aż takie ważne. Największy problem, czyli insulinoodporność trzymam w ryzach przez ruch, trzymanie niskiej wagi i zdrowe odżywianie. A nadmierne owłosienie też jest do pokonania. Na tłuste włosy pomaga codzienne mycie, a na problemy ze skórą kwasy owocowe i retinol. Zresztą te problemy stają się z wiekiem coraz słabsze. Zauważyłam jednak, że symptomy się znacznie nasilają w sytuacjach obciążenia psychicznego, więc każdemu poleciłabym nauczyć się dystansu do stresogennych faktorów. Możesz naturalnie dawać się przez chorobę wyniszczać psychicznie, możesz jednak też nauczyć się z nią żyć, a nawet pozytywnie opanować.
                    A trądzik i tłustą skórę ma się nie tylko przy PCOS i znam zdrowe dziewczyny, które tylko z powodu kilku pryszczy zdecydowały się na pigułkę. To są moim zdaniem zdecydowanie armaty na wróble. Możesz sobie myśleć jednak inaczej.
                    Przykład z ciocią i sztuczną menopauzą też mnie nie straszy. Koleżanka z endometriozą musiała poddać się podobnej kuracji, a inna, z dużą nadwagą i PCOS zaszła w ciążę bez problemu, więc reguły nie ma.
                    • quleczka Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 18:41
                      > znam zdrowe dziewczyny, które tylko z powodu kilku pryszczy
                      > zdecydowały się na pigułkę. To są moim zdaniem zdecydowanie armaty na wróble.

                      no taki przypadek to faktycznie jesli ktos z powodu 3 krostek siega po pigiulke
                      - ja takich przypadkow nie spotkalam

                      a jestes pewna, ze glownym celem nie byla jednak antykoncepcja plus dodatkowo
                      jak moze pomoc na cere przy okazji to czemu nie?
                    • klymenystra Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 23:04
                      Przepraszam, jesli bylam za gwaltowna, ale jestem bardzo wyczulona w tym
                      temacie. A najbardziej na wysmiewanie sie z dziewczyn z PCOS (wasik, baki,
                      pryszcze i takie rzeczy). I tez nie wiedzialam, ze na to cierpialas.
                      Ja pierwsze objawy mialam w wieku 13 lat. W wieku 16 dostalam od
                      nieodpowiedzialnej gin-endo bez badan diane. Diagnoza PCOS zostala postawiona,
                      po badaniach hormonalnych, USG itd dopiero jak mialam 21 lat. Okres miedzy 13 a
                      16 rokiem, potem dwuletnia przerwe i nastepna polroczna wspominam jak najgorzej.
                      Moze kiedys sie unormuje... Ale to byl koszmar - walka z wlasnym cialem i
                      nastrojami, miesiaczki nie do zniesienia... Duzo wtedy czytalam forum o PCOS i w
                      jakis sposob to forum pozwolilo mi sie pogodzic chociaz czesciowo z ta choroba -
                      bo czytalam o przypadkach dziewczyn, ktore mialy sto razy gorzej niz ja.
                      Widzialam ich zdjecia, czytalam o ich samopoczuciu... Ech, trudno o tym teraz
                      mowic, w kazdym razie ja sie z dolka wygrzebalam.
                      O cioci napisalam dlatego, ze u niej przez lata sytuacja sie nie poprawiala.
                      Laparo, terapia hormonalna itd - nie daly jej szans zajscia w ciaze. Mamy bardzo
                      podobna fizjologie (nawet wyglad) i po prostu obawiam sie, ze ten problem u mnie
                      bedzie taki sam. A sztuczna menopauza byla dla niej koszmarem.
                      --
                      70/95= 30FF

                      75B nie istnieje. 80D teznie.
                      • pierwszalitera Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 25.03.09, 00:36
                        Eee, nie ma się co przejmować. ;-) Ja o moim PCOS dowiedziałam się w wieku lat 16. Z powodu bardzo długich cyklów byłam u durnego ginekologa, który wymacał mi na jajniku "wielkiego tumora". Natychmiast do jeszcze socjalistycznego szpitala i już chcieli mnie kroić, ale była sobota, więc najpierw dali mi serię antybiotyków. Na całe szczęście w niedzielę dostałam okres i "wielki tumor" po kilku dniach zniknął. ;-) W ten sposób uniknęłam przypadkowego wycięcia jajników, albo czegoś gorszego, a prywatny lekarz, do którego zawieźli mnie rodzice pierwszy raz użył wyrażenia PCOS. Później widziałam moje cysty na USG. Na razie wszystkie cysty u mnie się wsiąkają i nie mają tendencji do powiększania się, ale regularnie daję się obmacać lekarzowi. ;-) A wąsika i włosów na brodzie pozbywam się pensetą. I chociaż jestem blondynką i specjalnie ich nie widać, to jednak muszę robić to codziennie. Przyzwyczaiłam się do tej czynności, jak do mycia zębów i nikt nawet nie wie, że mam podobny problem. Gdybym tego nie robiła, miałabym chyba śliczną kozią bródkę. ;-) Czasem zrobi się tam jakaś zapalona kropeczka, ale od czego jest conclear? Uważam też, że mój PCOS trzyma się w granicach i istnieją osoby, których trafiło gorzej. :-)
                • klymenystra Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 16:21
                  Aha i mam wrazenie, ze mylisz PCO i PCOS. PCO to tylko cysty i nieregularne
                  cykle. PCOS to otylosc, hirsutyzm, insulinoodpornosc, problemy z cera, lysienie
                  i jeszcze pare innych przyjemnych rzeczy. Na drugi bardzo Cie prosze, zebys
                  sprawdzila, o czym piszesz. Wlosy same nie znikna z brzucha, a te na glowie nie
                  wyrosna same z siebie. CHociaz powinny , wedlug Twojej "teorii".
                  --
                  70/95= 30FF

                  75B nie istnieje. 80D teznie.
                • quleczka Re: Diana jako antykoncepcja/tania antykoncepcja? 24.03.09, 17:01
                  > A na trądzik też nie muszą być zawsze hormony.
                  > Uważam to nawet za walenie armatą na wróble.

                  Wiadomo, ze nie musza byc bo czesto tradzik ma inne przyczyny.

                  Ale mowienie, ze to armata na wroble to jest fajne pod warunkiem, ze nie ma sie
                  wiele lat tradziku pokrywajacego cale cialo i do tego jeszcze przetluszczajacych
                  wlosow i innych takich rzeczy o ktorych pisala klymenystra.

                  W takie sytuacji nawet jesli czlowiek wie, ze hormony to nie jest najlepszy
                  pomysl to bierze je pod uwage bo wie, ze inaczej nie bedzie wygladal normalnie.
                  Wiadomo, ze nie mowimy tu o paru krostkach nastolatki bo wtedy to chyba nikt nie
                  mysli o hormonach.

                  Tylko ktos kto tego nie doswiadczyl moze uwazac, ze nalezy sie przyzwyczaic i
                  czekac az sie organizm wyreguluje.

                  Mam jak na razie 26 lat i za nic jakos sie to nie chce wyregulowac... mam miec
                  nadzieje, ze kolo 40tki moze jednak sie ureguluje? ;)
                • turzyca Pigulki a hormony 24.03.09, 19:13
                  A na trą
                  > dzik też nie muszą być zawsze hormony. Uważam to nawet za walenie armatą na wró
                  > ble.

                  No wlasnie tradzik a pigulki kolejny mit. A raczej cala seria wykluczajacych sie
                  wzajemnie mitow.

                  Tradzik ma rozne przyczyny i w rozny sposob sie go leczy. Np. facetom nie podaje
                  sie przeciez pigulek antykoncepcyjnych wcale. U niektorych kobiet podanie
                  tabletek tez nie poprawiloby sprawy. Ale u wielu mlodych kobiet tradzik po
                  podaniu tabletek faktycznie znika. Nie oznacza to oczywiscie, ze tradzik zostal
                  wyleczony, ale zostala zlikwidowana bezposrednia przyczyna, z powodu ktorej
                  pojawiaja sie zmiany na skorze. Ale czasem wystarczy wytracic caly uklad z tego
                  zamknietego kola, zeby problem sie skonczyl, i po odstawieniu tabletek nie
                  wrocil. Czasem za pomoca tabletek przeczekuje sie najgorszy okres. Jaki sposob
                  postepowania bedzie najlepszy - to juz musi okreslic dermatolog po zrobieniu
                  badan i ew. skonsultowaniu sie z innymi specjalistami.
                  Czy to armata na wroble? Jesli leczenie skory zawodzi, to jest to chyba lepsze
                  rozwiazanie niz pozwolenie, zeby pacjentka dorobila sie wielu glebokich,
                  rozleglych, oszpecajacych blizn. No i jednak hormony sa mniej obciazajace niz
                  wielomiesieczne kuracje antybiotykowe.
                  • quleczka Re: Pigulki a hormony 24.03.09, 20:49
                    > Jaki sposob postepowania bedzie najlepszy - to juz musi okreslic
                    > dermatolog po zrobieniu badan i ew. skonsultowaniu sie z
                    > innymi specjalistami.

                    no tylko niestety oni rownie czesto i chetnie przepisywali przynajmniej "za
                    moich czasow" diane35 bez badan i konsultacji, dokladnie tak samo jak i
                    ginekolodzy :/

                    mam nadzieje, ze to sie poprawilo ale moze tylko sie ludze :)
                    • turzyca Re: Pigulki a hormony 24.03.09, 21:01
                      > no tylko niestety oni rownie czesto i chetnie przepisywali przynajmniej "za
                      > moich czasow" diane35 bez badan i konsultacji, dokladnie tak samo jak i
                      > ginekolodzy :/
                      >
                      > mam nadzieje, ze to sie poprawilo ale moze tylko sie ludze :)

                      Wiesz, mozemy zaczac kolejny watek pod haslem "bledy lekarskie - opowiesci
                      horrorowe". Mam pare historii na podoredziu. Kazdy ma.

                      Ale miedzy innymi dlatego zalozylam ten watek, zeby podzielic sie zebrana
                      wiedza. Rzetelna, sprawdzona i bez mitow. Moze kogos to uratuje przed brakiem
                      rozsadku lekarza?
        • quleczka Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 16:45
          Nigdy do konca nie wiadomo co jest tak naprawde powodem udaru. Najczesciej ma to zwiazek z pewnymi predyspozycjami w rodzinie ale fakt, ze palenie + pewien wiek + szczegolnie tabletki starszej generacji to dosc spore dodatkowe ryzyko ...jesli doda sie to wlasnie do problemow krazeniowych.

          Mam mame po wylewie w wieku mniej wiecej 45 lat :/

          Wiele lat brala tabletki i palila plus do tego od dziecka migrnowe bole glowy ale tomografie nic nie wykazywaly az do wylewu.

          Sama jako nastolatka kilka lat stosowalam Diane i to bez badan kontrolnych bo oczywiscie lekarz nie widzial potrzeby... wole nie myslec co by moglo byc za pare lat jakbym nie zmadrzala i nie udala sie do endokrynologa.

          Teraz juz wiem ,ze mam rodzinnie podwyzszony cholesterol i rowniez rodzinne problemy krazeniowe i wszystko razem jednoznacznie mowie, ze w ogole po tabletki nie powinnam siegac...

          Co ciekawe pierwsze tabletki czyli wlasnie Diane35 przypisala mi lekarka na zasadzie "moze kolezanki cos polecaly?" (?!?) i to wlasnie w momencie gdy moja mama lezala w szpitalu po wylewie...

          Wywiadu zero, badan zero przed i w trakcie brania, dobranie na zasadzie ma pani tradzik to damy diane :/

          Ehhh, az wstyd sie przyznac jak glupia bylam biorac je i jak malo wiedzialam :/

          Tak wiec bardzo dobrze, ze jest ten watek i pytania Turzycy juz na poczatku na ktore warto znac odpowiedz przed braniem tabletek :)

          Bo jakby nie bylo pewnie 90% mlodych osob nigdy cholesterolu nie sprawdzala, a mozna sie zdziwic :)
          • szarsz Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 17:43
            quleczka napisała:
            > Bo jakby nie bylo pewnie 90% mlodych osob nigdy cholesterolu nie
            > sprawdzala, a mozna sie zdziwic :)

            Ja się właśnie tak zdziwilam. Zrobiłam sobie sama, na własną rękę,
            przy okazji podstawowych badań zleconych przez panią ginekolog.

            A jak jej pokazałam, nie wiedząc jeszcze, że to może być wpływ
            tabletek, po prostu dlatego, że były razem, na jednej kartce, z tymi
            zleconymi przez nią, to usłyszałam - niech pani ograniczy żółty ser.

            --
            biuściasty katalog staników
            • quleczka Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 18:17
              > to usłyszałam - niech pani ograniczy żółty ser.

              taaaa... nie jak zle mialas wyniki i nie wiem jak wygladasz, ile wazysz i ile
              sera jesz ale o ile mi wiadomo to cholesterol dostarczany z diety jest czesto
              tylko mala czescia tego co produkuje nasz organizm (jesli mamy pecha do takich,
              a nie innych sklonnosci)

              owszem, sa przypadki gdzie otylosc i zla dieta prowadza do wysokiego
              cholesterolu .... nie przecze :)

              ale moj lekarz tez zaczal wyliczac co mam ograniczyc...a potem na mnie popatrzyl
              i stwierdzil "przeciez pani 90% tych rzeczy i tak nie je" ;)

              niestety sama sprawdzilam, 2-3 miesiace diety totalnie bez sera, tlustych
              rzeczy, slodyczy, za to duzo warzyw, pelnoziarnistych rzeczy itp i cholesterol
              mialam nadal podwyzszony

              dodam, ze waze 57kg przy 170cm - to tak zeby byla jasnosc, ze to raczej nie
              kwestia zbyt tlustej diety u mnie ;)
              • kotwtrampkach Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 26.03.09, 00:05
                quleczka napisała:

                > dodam, ze waze 57kg przy 170cm - to tak zeby byla jasnosc, ze to raczej nie
                > kwestia zbyt tlustej diety u mnie ;)

                a moze kwestia zbyt mało tłustej diety?
                Pewno sprawdzałaś to u siebie, ale wiele osób ogranicza wszystkie tłuszcze
                jakie spotykają. Ja juz tego dokładnie nie pamiętam, ale cholesterol jednego
                rodzaju pomniejsza nam stężenie tego "złego"
                • quleczka Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 26.03.09, 00:16
                  no na pewno tak bywa, ze czasem za malo tluszczy tez zle i mamy za maly ten
                  dobry cholesterol

                  sek w tym, ze ja mam wszystkiego jest za duzo, calkowitego cholesterolu, tego
                  zlego i trojglicrydow tez :/

                  no i nie bylam nigdy na jakiejs diecie, nie jest samych warzyw, jem sporo ryb,
                  poza tym raczej przecietnie sie odzywiam, wiec raczej nie ma duzej szansy by
                  nagle zbyt malo tlusta byla ta dieta ;)
                  • kotwtrampkach Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 26.03.09, 21:13
                    A właściwie, czemu ten cholesterol jest taki groźny?
                    Może to rodzaj naszego przewrażliwienia? Może niedobrze się przejmowac takimi
                    sprawami...
                    Mojemu mężowi lekarz powiedział, że u niego to wynik stresu, niech idzie na
                    terapię, bo leki nie pomagają :-) Ja tam się zgadzam z tym lekarzem..
                    • quleczka Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 26.03.09, 22:53
                      > A właściwie, czemu ten cholesterol jest taki groźny?

                      w normnie nie jest grozny, a nawet bardzo przydatny i potrzebny w organizmie :)

                      a ponad norma czemu jest grozny?

                      bo ogolnie zaburzenia gospodarki lipidowej sprzyjaja rozwojowi miazdzycy i
                      znacznie zwieksza sie ryzyko innych chorob sercowo-naczyniowych m.in. zawalu
                      serca czy udaru mozgu

                      i jest na tyle paskudny, ze zatyka te nasze zyly dosc podstepnie czyli przez
                      zazwyczaj przez lata nie daje zadnych objawow...

                      ja bym wolala sie przejmowac poki jest okazja by tego uniknac, a nie dopiero
                      majac zaawansowana miazdzyce :)

                      p.s. stres moze byc przyczyna wielu rzeczy (a na pewno zawalow serca i innych
                      takich) i terapia moze byc pomocna ale na pewno nie zawsze jest to wystarczajaca
                      metoda... i to nie jest tak, ze po prostu nalezy to olac wyniki cholesterolu i
                      sie nimi nie przejmowac :)
      • 987ania Re: pigulki - szkodliwe czy nie? 24.03.09, 17:11
        do listy turzycy dopisze jeszcze, skłonność do depresji, niestety tabletki
        często powodują obniżenie nastroju a nawet depresję. Nie wolno też przyjmować
        pigułek w przypadku zmian nowotworowych łagodnych wątroby.
      • kuraiko jakie badania oprócz podanych? 24.03.09, 22:56
        jak wspomniałam - mam podwyższony cholesterol, ale to raczej nie
        jest skutek tabsów. podwyższony LDL, reszta w normie.
        badania robię średnio 2 razy w roku, ze względu na włosy i
        ewentualne powikłania po boreliozie. przy okazji boreliozy robiłam
        wiele różnych badań.
        ze 2-3 lata temu miałam lekko podwyższoną prolaktynę, ale po
        konsultacji u endokrynologa i badaniach kontrolnych okazało się, że
        jest spoko.
        próby wątrobowe, morfologia w normie.
        ciśnienie niskie, ale w normie. w okresie brania pigułek schudłam po
        raz pierwszy na stałe od wielu lat i utrzymuję w miarę stałą wagę od
        2 lat.
        jedyne co mnie niepokoi, to rozszerzające się naczynka na policzkach
        i po całym dniu na kostkach. z tym, że moja mama ma cerę naczynkową
        i żylaki (ale nie w jakimś dużym stopniu) i nigdy nie brała
        hormonów, a takie przypadłości bywają dziedziczne. no i to durne
        wypadanie włosów, które z przerwami trwa jakieś 11 lat.
        niestety cera też zaczęła reagować na słońce, tzn zawsze była
        wrażliwa na słońce, ale teraz zaczęły mi się robić w lecie piegi np
        na łydkach i na twarzy pojawiły się dwie plamy :/ (ale to też wina
        tego, że w górach mi krem spływał z twarzy, a ja nie zabierałam na
        wędrówki słoiczka, bo by się zwarzył w upale)


        nie wiem czy sam cholesterol jest wystarczającą przeszkodą aby
        zażywać pigułki. i jakie badania można wykonać, aby sprawdzić czy
        wszystko jest ok. od końca 2005 roku zostałam przebadana pod wieloma
        kątami. tyle, że jeśli chodzi o hormony, to nie miałam badanego
        poziomu, bo np porządne badanie poziomu testosteronu jest drogie i
        nie wykonuje się go w moim mieście.
    • nieco8 Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 12:25
      Ostatnio słyszałam w tv a później od mojej pani ginekolog, że są nowe pigułki -
      nazywają się Jas (to pisownia fonetyczna, bo nie mam pojęcia jak się to pisze,
      może przez "y", może przez dwa "s"). Są one w szczególności polecane kobietom,
      które mają silne objawy PMS, migrenowe bóle głowy, bowiem podobno niwelują te
      dolegliwości. Ciekawostką jest to, że jest ich w opakowaniu 28 sztuk, z czego
      trzy sztuki to placebo, więc przerwa w zażywaniu pigułki jest skrócona i są
      mniejsze szanse na pominięcie pigułki.
      Ja nie mam wyżej wspomnianych problemów, ale może komuś te informacje się
      przydadzą.


      --
      68/89
    • yaga7 Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 12:45
      Ja chciałam tylko zauważyć, że pigułki są różne - dwu- i jednoskładnikowe i oba
      typy mają ciut inne profile działania, działania niepożądane itp.

      I poza tym na pewno zanim się zacznie stosować jakąkolwiek hormonalną metodę
      antykoncepcji, warto poczytać o różnych metodach hormonalnych, nie tylko w sumie
      o pigułkach :)
      --
      Nowe foty :)
      yaga7.fotolog.pl
        • paskudek1 Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 16:32
          też bym chciała, tylko zeby to dobrze stosować należałoby zacząc uczyć się juz w momencie dojrzewania. Pierwsza miesiączka i pierwszy sykład. Do czasu zanim zacznie się współzycie dziewczyna ma czas na poznanie własnego ciała, objawów itd. No i do tego potrzebny jest też partner który uszanuje okres wstrzemięźliwości:)
          Ale juz pierwszy warunek jest u nas nie do spełnienia:(
          --
          65FF-G to WCALE nie jest wielki biust:)
          • klymenystra Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 16:37
            Nauczyc sie tego mozna w kazdym wieku, przynajmniej tak twierdzily obie
            ginekolog, z ktorymi na ten temat rozmawialam. Ja jestem skazana na hormony, a
            poza hormonami mam takie cykle, ze ich obserwacja nic by nie dala, podjerzewam
            poza tym, ze polowa bezowulacyjna.
            Zazdroszcze tym dziewczynom, ktore sa zdrowe i nie musza nic brac.
            --
            70/95= 30FF

            75B nie istnieje. 80D teznie.
          • milstar Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 17:32
            paskudku - spece od NPR twierdzą, że wystarczą 3 cykle. Możesz w tym czasie dla bezpieczeństwa stosować prezerwatywy.
            Jeśli chcesz spróbować - zapraszam do wątku o obserwacji cyklu, co by nie robić offtopu w wątku, który był założony po to, żeby nie robić offtopu :)
            --
            Modlę się do mego podręcznego Boga.
            Bo On musi mieć miliardy uszu,
            I jedno ucho ma dla mnie zawsze otwarte
            (Cz. Miłosz)
            • paskudek1 Re: pigulki - fakty i mity 25.03.09, 14:19
              dzięki ale nie ma takiej opcji:) po pierwsze musiałabym odstawic tabletki i współzycie na te 3 cykle (jakos mi sie nie chce wierzyć) albo na wieeeele dłużej bo po tabletkach tak szybko sie to chyba nie reguluje. Prezerwatywy odpadają z różnych względów. Ja wierzę w NPR ale muszą być spełnione szczególne warunki w tym ten, że na prawde porządnie i skutecznie mozna się tego nauczyć ZANIM wejdzie się w okres współzycia z partnerem. Zeby już WIEDZIEĆ a nie dowiadywać się.
              --
              65FF-G to WCALE nie jest wielki biust:)
    • nunia01 Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 16:21
      Stosowałam przez wiele lat.
      Pewnie na początku bym ześwirowała bez.
      Przez kilka lat problemów nie było.
      Z drugiej strony powinnam była wcześniej odstawić, bo jednak problemy się pojawiły.
      Chociaż ze względu na stan zdrowia pewnie i tak by mi tylko zmieniali:(
      Pigułka to trudna rzecz dla ginekologów - znajomej z epilepsją przepisali
      pigułkę na poprawę endometrium (cykle miała regularne). Efektem było całkowite
      rozwalenie leczenia epilepsji i powrót ataków. Ginekologowi gratulujemy! Szkoda,
      że znajoma zaczęła czytać o potencjalnych problemach interakcji między lakami
      dopiero po pierwszym ataku:(
    • kuraiko Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 16:55
      mnie lekarz przepisał bez takiego wywiadu, jaki został opisany :/ a
      ja nie miałam pojęcia, że powinnam zrobić jakieś badania itp.
      na szczęście przeciwwskazań nie mam.
      ja od początku brałam pod uwagę tylko pigułki. lekarz proponował np
      plastry, ale stwierdziłam, że to nie dla mnie. po pierwsze cena, po
      drugie nakleja się w pewne miejsca, na których nie może być za dużo
      ciałka ;) no i chodzenie z takim zabrudzonym plastrem, ble.

      mity, z którymi się spotkałam najczęściej (a które niektórzy odnoszą
      do każdego przypadku brania tabsów)
      - bezpłodność
      - nadmierne owłosienie
      - utycie
      - spadek libido
      - rak

      Mnie tabsy zlikwidowały prawie całkowicie PMS, krwawienie jest
      minimalnie i prawie nigdy nie boli. nie utyłam ;) nie zauważyłam
      spadku libido.

      błędem jest też zakładanie, że skoro kumpela brała jakieś pigułki i
      miała po nich problemy, to że na pewno u innych będzie to samo. Moja
      znajoma brała te same pigułki co ja (zanim ją poznałam) i miała po
      nich coś jak liszaje na twarzy :/ (w każdym razie silna reakcja
      uczuleniowa)
      • kuraiko Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 16:58
        oj właśnie przeczytałam, że przeciwwskazaniem jest podwyższony
        poziom cholesterolu... ale żaden lekarz (z tych którzy wiedzą że
        biorę tabsy) mi nigdy nie mówił, że skoro mam za wysoki cholesterol,
        to nie powinnam brać pigułek
        • quleczka Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 17:06
          > ale żaden lekarz (z tych którzy wiedzą że
          > biorę tabsy) mi nigdy nie mówił, że skoro mam za wysoki cholesterol,
          > to nie powinnam brać pigułek

          no to gratuluje tym lekarzom :/ niestety takich jest wielu :/

          a oni w ogole wiedzieli od ciebie, ze masz podwyzszony albo zlecili badania? czy moze zakladali z gory, ze nie masz?

          mnie w ogole przez pare lat nikt o cholesterol nie zapytal ale jak juz w koncu endokrynolog zapytala i uslyszala odpowiedz to od razu powiedziala, ze zadne doustne hormony nie wchodza w gre bo cholesterol bedzie jeszcze wyzszy

          nie wiem na czym to polega ale zaznaczyla, ze mowa o doustnych - plastry podobno juz nie dzialaja tak...
            • pta-szyn Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 17:55
              niby omijają układ pokarmowy, ale na wątrobę już chyba działają. chyba nie ma leku, który można przyjmować stale, jakąkolwiek drogą, a wątroba tego nie poczuje. nie znam się na tym, to co napisałam jest zaszłyszane, czy przeczytane, lecz wydaje mi się całkiem prawdopodobne.

              a plastry zwiększają ryzyko zakrzepicy bardziej niż pigułki, właśnie ze względu na drogę przyjmowania. nie ma niczego bez wad, jak nie w jedną stronę to w drugą.
              • quleczka Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 18:14
                > a plastry zwiększają ryzyko zakrzepicy bardziej niż pigułki, właśnie ze względu
                > na drogę przyjmowania.

                tego akurat nie slyszalam ale nie przecze, ze tak moze byc

                w sumie niestety plastry jakby na to nie patrzec sa rzecza dosc nowa i ciezko
                ocenic jaki maja efekt na przyklad po 10 lub wiecej latach stosowania

                ja tylko powtarzam to co uslyszalam od lekarki, ze przy sklonnosciach do
                podwyzszonego cholesterolu lykanie tabletek absolutnie nie wskazane

                co do watroby to pewnie tez racja, ze tak czy inaczej pewnie poczuje to :/
                • pta-szyn Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 18:23
                  to o zakrzepicy wyczytałam z ulotki evry. nawet jeśli napisali to na wyrost to lepiej nie lekceważyć, czyli np. papierosy odpadają. już przy pigułkach jest jakieś ograniczenie jeśli chodzi o palenie papierosów, więc jeśli przy plastrach ryzyko jest większe to nie ryzykowałabym w ogóle. miałam evre, ale tylko miesiąc, bo powodowała u mnie też dużo skutków ubocznych i doszło jeszcze uczulenie na klej powowdujące odklejanie się plastrów :/ wg mojego lekarza plastry są jednak lepsze niż tabletki, osobiście tego stwierdzić nie mogę, bo powidzieć coś więcej można dopiero po jakiś trzech miesiącach.
                  • quleczka Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 18:37
                    napisali, ze sa wieksze szanse niz w przypadku doustnych srodkow? wszystkich
                    niezalenie od typu?

                    ciekawa jestem jak to jest :)

                    p.s. jak dla mnie palenie i hormony to w ogole zly miks niezaleznie od typu
                    hormonow i wieku
                    • pta-szyn Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 19:10
                      to dotyczy wszystkich doustnych. wyrzuciłam już ulotkę, więc nie zacytuję, tylko powiem to, co udało mi się zapamiętać: w przypadku plastrów hormony są przyjmowane przez skórę (metoda transdermalna) i idą do krwioobiegu. hormony z tabletek przechodzą najpierw przez układ pokarmowy i spora część z nich już tam zostaje, a potem dopiero idą do krwi. dlatego przy plastrach jest o wiele większe stężenie hormonów we krwi, co jeszcze bardziej zwiększa ryzyko zakrzepicy. plasty są na rynku od jakiegoś czasu, tylko w Polsce od niedawna, a nie słyszałam o np. przypadkach śmiertelnych z powodu zakrzepicy powstałej w wyniku stosowania plastrów antykoncepcyjnych, natomiast kiedyś, gdy jakiekolwiek leki hormonalne wchodziły dopiero do użytku, było sporo zgonów wśród młodych i wcześniej zdrowych kobiet. ale to były inne dawki, inna generacja i to wszystko było trochę eksperymentalne
              • turzyca Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 20:45
                > niby omijają układ pokarmowy, ale na wątrobę już chyba działają. chyba nie ma l
                > eku, który można przyjmować stale, jakąkolwiek drogą, a wątroba tego nie poczuj
                > e.

                Masc na uszy. Watroba nie poczuje. ;) A tak serio to naprawde miejscowe na
                niewielkich powierzchniach nie obciazaja watroby, o ile nie jest tak agresywne,
                ze nawet z malej powierzchni wchlonie sie do krwi. :)

                A z plastrami jest tak, ze watrobie odpada czesc metabolizmu - ta ktora wiaze
                sie z ukladem trawiennym. Ale oczywiscie musi zmetabolizowac to, co krazy we
                krwi. Jednak w sumie ma mniej pracy niz przy pigulkach o porownywalnej
                zawartosci hormonow.
                • quleczka Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 20:57
                  glupio wyszlo ;)

                  chodzilo o to, ze jaka droga te hormony do krwi nie trafia to watroba i tak to
                  moze poczuc :)

                  bo z tego miejscowego plastra to jednak musza do krwi trafiac...co innego z
                  jakiejs np. spirali z mala iloscia hormonow

                  co do masci na uszy... ostatnio mam masc do smarowania twarzy na ktorej glowne
                  wymienione dzialanie niepozadane to BIEGUNKA :D wiec roznie bywa :p

                  • turzyca Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 21:15
                    Jasne. Ale wyjasnijmy wszystko mozliwie doglebnie, niech nikt nie ma
                    watpliwosci. Wszystko co trafia do krwi, trafia do watroby. Plastry, zastrzyki,
                    nuvaring i implanty chronia watrobe tylko o tyle, ze nie ma ona tej pracy z
                    metabolizmem z ukladu pokarmowego, ale oczywiscie metabolizm z krwi zostaje. I
                    cala reszta innych zjawisk i skutkow ubocznych tez, wiec nie da sie ominac
                    problemu zakrzepicy czy nowotworow hormonozaleznych.



                    No popatrz, popatrz, kto by sie spodziewal, ze smarowanie twarzy moze miec takie
                    skutki... :D
              • 987ania Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 21:37
                no to ja o wątrobie. Żeby jakiś składnik trafił do watroby, to musi najpierw
                trafić do krwi, niezależnie czy przez żołądek do jelita a z jelita przez kosmki
                do krwi czy przez skórę lub błony sluzowe nosa.
                  • 987ania Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 22:34
                    Ło matko turzyca ale masz prośby :)

                    Leki można podawać dożylnie, domięśniowo, podskórnie, śródskórnie, doustnie,
                    przez skórnie, na skórę, dopochwowo, do nosowo, doodbytniczo, do pęcherza
                    moczowego, do oka i do macicy. Chyba wszystko wymieniłam. Podając lek, czyli
                    substancję czynną działająca na jakąś chorobę/układ/organ/patogen itd. bierze
                    się pod uwagę wiele czynników, m.in. szybkość z jaką lek ma zadziałać, stan
                    pacjenta (nieprzytomnemu nie damy tabletki), wydolność nerek, wątroby, wiek, i inne.



                    Plastry w antykoncepcji wprowadzono m.in. po to żeby nie trzeba było pamiętać o
                    ich łykaniu. I to jest najważniejsze, bo liczy się skuteczność antykoncepcji.
                    Plastry też dają możliwość podania mniejszej dawki hormonów, gdyż ze skóry
                    wchłania się do krwiobiegu substancja a w przewodzie pokarmowym, z tego co ja
                    wiem a farmaceutą nie jestem, że trzeba podać większą dawkę hormonów, bo
                    wchłanianie z przewodu pokarmowego może być upośledzone przez różne czynniki.
                    1 plaster Evra zawiera: 0,006 g norelgestrominu, 0,6 mg etynyloestradiolu a np.
                    Cilest 1 tabl. zawiera: 0,035 mg etynyloestradiolu, 0,25 mg norgestymatu. W
                    czasie jednego cyklu zużywa się trzy plastry.

                    Z informacji o Evrze: Połączenie hormonów w jednofazowym przezskórnym systemie
                    antykoncepcyjnym. Norelgestromin jest biologicznie czynną pochodną norgestymatu.
                    Norelgestromin i norgestrel (metabolit norelgestrominu występujący w surowicy
                    krwi) wiążą się w ponad 97% z białkami osocza. Jest metabolizowany w wątrobie, a
                    metabolity są wydalane z moczem i z kałem.

                    Z Cilestu: Wykazuje dość silnie zaznaczone działanie na metabolizm wątrobowy.
                    Wchłania się z przewodu pokarmowego i wydalany jest z moczem i żółcią; t1/2 w
                    fazie eliminacji wynosi 10-20 h.

                    turzyca a co Ty dokładnie chcesz wiedzieć o lekach?
                    • turzyca Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 22:49
                      A zagladalas do mojej wizytowki? "Zbieraczka wiedzy, wszelkiej, nie zawsze
                      zupelnie nikomu nieprzydatnej." Mi to po prostu sprawia niesamowita frajde
                      dowiadywac sie czegos nowego, w kazdy mozliwy sposob. Jestem niepoprawna
                      rozmawiaczka kolejowa (ostatnio nawet trafilam na lobbystke, od ktorej
                      dowiedzialam sie mnostwa ciekawych rzeczy o muzyce barokowej) i w ogole
                      sytuacyjna, czytaczka wszystkiego, co w oczy wpadnie i sluchaczka audycji
                      informacyjnych. A jak jeszcze moge zadawac pytania to w ogole pelnia szczescia. :)

                      Mozesz teraz opowiedziec, jak wyglada metabolizm leku w zaleznosci od sposobu
                      podania? Mozemy sie odczepic od pigulek i rozmawiac o pyralginie do lykania i w
                      czopkach. Albo co lubisz, zeby Ci bylo milej tlumaczyc.
                      Bo mi sie do tej pory wydawalo, ze leki podawane doustnie trafiaja do watroby
                      dwukrotnie - raz z jelit, raz z ogolnego obiegu. Wydawalo mi sie, a jak jest
                      naprawde?
                      • yaga7 Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 22:54
                        Turzyca, a nie prościej i lepiej będzie, jak weźmiesz jakiś podręcznik
                        farmakologii i poczytasz? :)

                        Ja generalnie też lubię się dowiadywać czegoś nowego, ale lubię to robić sama -
                        w sensie sama czytam, zbieram info itp.
                        Ale z drugiej strony piszesz, że lubisz zadawać pytania, więc to może dlatego :)
                        Ja z kolei pytania zadaję sama sobie i sama szukam odpowiedzi - taka Zosia
                        samosia ;)))
                        --
                        Nowe foty :)
                        yaga7.fotolog.pl
                      • 987ania Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 23:20
                        lek jak trafi do krwiobiegu to jest metabolizowany, głównie watroba i nerki,
                        część wydala jest w postaci niezmienionej, zależy od leku. Nie ma znaczenia
                        droga jego podania. Jak podasz doustnie, to przejdzie przez gardło, przełyk,
                        żołądek, dwunastnicę jelito cienkie a potem grube. Część leku zostanie
                        wchłonięta z przewodu pokarmowego do krwi. A wątroba "leży" w brzuchu ale nie
                        prowadzą do niej rurki z żołądka.
                        Metamizol (pyralgina) jest szybko wchłaniany z przewodu pokarmowego, po podaniu
                        p.o. tmax wynosi 1-1,5 h, t1/2 - ok. 7 h. Wydalany w formie zmetabolizowanej,
                        głównie przez nerki. A żeby się dokładnie dowiedzieć jak dana substancja się
                        rozkłada, to już trzeba być mądrym z farmakokinetyki i farmakoczegoś tam. Jam
                        zwykła pielęgniarka, z rozgrzebaną magisterką.
                      • milstar Re: pigulki - fakty i mity [o/t] 25.03.09, 08:23
                        turzyca napisała:

                        > A zagladalas do mojej wizytowki? "Zbieraczka wiedzy, wszelkiej,
                        nie zawsze
                        > zupelnie nikomu nieprzydatnej." Mi to po prostu sprawia
                        niesamowita frajde
                        > dowiadywac sie czegos nowego, w kazdy mozliwy sposob

                        A myślałam, ze jestem jedyną osobą na świecie z takim hobby... I
                        teraz się czuję mniej wyjatkowa ;(

                        --
                        Modlę się do mego podręcznego Boga.
                        Bo On musi mieć miliardy uszu,
                        I jedno ucho ma dla mnie zawsze otwarte
                        (Cz. Miłosz)
                      • quleczka Re: pigulki - fakty i mity 25.03.09, 19:22
                        > Jestem niepoprawna rozmawiaczka kolejowa

                        a myslalam, ze tylko ja tak mam :D
                        uwielbiam gadac w pociagu z roznymi ludzmi...i chyba mam to wypisane na twarzy bo nie raz sie zdazylo, ze mnie ktos w warsie na przyklad zagadal, choc nikt z nikim nie rozmawial w sumie ;)
              • kuraiko Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 22:31
                ja miałam kiedyś podawany dożylnie silny antybiotyk i wątroba też
                reagowała :/ a też nie szło przez układ pokarmowy, a to się zawsze
                powszechnie łączy z wątrobą, że jak coś łykasz to działa na wątrobę,
                a jak inaczej to już nie
          • kuraiko Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 22:28
            nie nie, ja nie miałam na myśli ginów, tylko rodzinnego, dermatologa
            i endokrynologa. podwyższony cholesterol to chyba w mojej rodzinie
            wrodzony problem. mama ma takie wyniki, że to się kwalifikuje już do
            łykania leków, a nie da się zmodyfikować dietą. coś mi się zdaje, że
            ze mną będzie podobnie. podwyższony cholesterol, "złą" gospodarkę
            tłuszczową mam od dziecka.
            chodzi mi o przypadek, jak np dermatolog która mnie "leczy" na
            wypadanie/porost włosów (ale chyba jestem beznadziejnym
            przypadkiem), która wie że biorę pigułki i wie, że mam cholesterol
            ponad normę i nic nie mówi na ten temat.

            ginekolog zlecał mi tylko badania na enzymy wątrobowe.
      • pta-szyn Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 17:06
        spadek libido to akurat prawda, bo najwyższe jest w okresie owulacji, choć u niektórych ten spadek jest nawet niezauważalny. no i jak są źle dobranie to żyć się nie chce, a co dopiero mówić o seksie, ale to już przypadek skajny, który w ogóle nie powinien występować. niestety ja na początku trafiłam na niezbyt kompetentnego ginekologa, ale to był mój pierwszy, więc nawet nie miałam porównania. a on chyba wszystkim przepisywał cilest, bez głębszego wywiadu, choć ten lek akurat bardzo niewielu kobietom odpowiada.
      • pta-szyn Re: pigulki - fakty i mity 24.03.09, 17:17
        > Mnie tabsy zlikwidowały prawie całkowicie PMS, krwawienie jest
        > minimalnie i prawie nigdy nie boli.

        a to akurat też norma, bo jak nie ma normalnego cylku, nie ma owulacji i normalnej miesiączki to dlaczego niby miałby wystąpić PMS, a krwawienia miałyby być bolesne? owszem, jak są źle dobrane, to kobieta czuje się, jakby miała wieczny PMS, ale przy odpowienich dawkach hormonów takie zjawisko nie występuje.
      • pana.cotta Re: płodność a pigułki. 24.03.09, 19:03
        no jak bierzesz, to na 99 procent w ciaze nie zajdziesz ;)
        w momencie odstawienia moga wystapic problemy z zajsciem w ciaze, ale nie musza,
        ktore mijaja. jakiegos dlugofalowego wplywu na plodnosc nie maja.

        moj ginekolog powiedzial mi ponadto kiedys, ze zaprzestano propagowania
        kilkumiesiecznych przerw w braniu tabletek miedzy innymi dlatego, ze kobitki
        zachodzily w ich czasie w ciaze ;)
      • turzyca Re: płodność a pigułki. 24.03.09, 20:38
        Wiesz jak sie uzyskuje ladna statystyke przeciwpigulkowa? Pyta sie kobiety,
        ktore maja problemy z plodnoscia, czy uzywaly pigulek. Spory procent bralo
        pigulki, niektore dlugotrwale, niektore tylko miesiac, ale jednak. Na koniec
        oglasza sie cos w stylu "62% kobiet majacych problemy z plodnoscia bralo
        pigulki". Faktycznie rzetelne.
        Zeby bylo zabawniej pigulki byly testowane poczatkowo jako lek przeciwko
        nieplodnosci, bo pierwsze cykle po odstawieniu sa plodniejsze niz normalnie.

        Jak jest w rzeczywistosci?
        Po pierwsze wiele kobiet bierze pigulki nie wiedzac, czy jest plodna. Po kilku
        latach odstawiaja pigulki, chca zajsc w ciaze i jak im nie wychodzi, to
        zakladaja, ze przyczyna sa pigulki.
        Po drugie wiele kobiet przestaje byc plodna podczas brania pigulek, ale nie z
        powodu pigulek. Bo pigulki to sie skojarzy, a latania przez 3 zimy w biodrowkach
        i krotkiej kurtce to juz nie. A przeziebienie przydatkow nie musialo byc objawowe.
        Po trzecie niektorym kobietom przekwitanie zaczyna sie wczesniej i odkladajac
        moment poczecia moga sie zalapac na poczatki swojej menopauzy. Czyli niejako
        plodnosc byla i sie skonczyla, ale niezaleznie od tabletek, tabletki tylko
        spowodowaly przegapienie plodnosci.
        Po czwarte niedobrane pigulki faktycznie moga napsuc w organizmie sporo -
        987ania pisala o podwyzszonym poziomie prolaktyny. I niestety nie kazdy lekarz
        umie dobrac pigulki, a niektorzy kieruja sie wlasnym zyskiem zamiast medycznych
        przeslanek.


        Ale tak ogolnie pigulki to jeden z lepiej przebadanych lekow dostepnych na
        rynku. Dorastaja juz prawnuki pierwszych uzytkowniczek (testerek), a i od czasu
        wprowadzenia do masowego uzycia pojawilo sie pokolenie wnukow.
        Tak wiec rzetelne badania sa, jak bede w Warszawie to moge wklepac do netu, co
        znajde w prasie fachowej (mam zamiar przejsc sie do BUW-u).



        PS a dlaczego nie trzeba robic przerwy? Bo kiedys dawka byla wielokrotnie
        wieksza niz obecnie - roznica dochodzi do szesciokrotnosci!
        • pana.cotta Re: płodność a pigułki. 24.03.09, 21:57
          > PS a dlaczego nie trzeba robic przerwy? Bo kiedys dawka byla wielokrotnie
          > wieksza niz obecnie - roznica dochodzi do szesciokrotnosci!

          dlatego napisalam 'miedzy innymi' :) niemniej oczywiscie masz racje :)
        • masza.s Re: płodność a pigułki. 24.03.09, 22:20
          Turzyca, ja to wszystko wiem. Mam dobrego ginekologa. Sama pigułki brałam.
          Ciekawi mnie, czy jest jakiś postęp w tej sprawie, czy ktokolwiek zbadał wpływ
          pigułek na płodność badając kobiety także PRZED podaniem im antykoncepcji.

          • turzyca Re: płodność a pigułki. 24.03.09, 22:25
            Na pewno takie badania byly, ale gdzie? Poczekasz tydzien? Powinnam w ciagu
            tygodnia znac odpowiedz. Najdalej w ciagu dwoch. Ale musze najpierw dojechac do
            Warszawy (12 godzin), a potem przezyc zlot... ;)
              • turzyca Re: płodność a pigułki. 24.03.09, 22:55
                Ten medline masz na mysli? Wiesz, zawodowo
                to zupelnie nie jest moja dzialka, wiec musialabym sie angielskiego slownictwa
                fachowego nauczyc, zeby dobrze zadac pytanie bazie danych. A tak pojde do BUW-u,
                siegne po ich prenumeraty, przede wszystkim polskojezyczne, wydlubie sobie, na
                co sie autorzy powoluja i bede czytala juz konkretne rzeczy - bo rozumiec,
                rozumiem, tylko aktywne uzytkowanie jest trudne. No i UW ma chyba wykupiony
                dostep do czesci czasopism medycznych on-line, wiec bede miala szerszy dostep
                niz z domu.
                • martulka_s Re: płodność a pigułki. 25.03.09, 09:10
                  Co do płodności po długotrwałym braniu pigułek, to ja mogę opowiedzieć o sobie.
                  Brałam pigułki antykoncepcyjne około 10 lat (po odjęciu przerw), najpierw długo
                  Minulet, potem Microgynon, Yasmin, plastry Evra, znowu Yasmin. Odstawiłam,
                  odczekaliśmy z małżem 4 (dla pewności) miesiące i zaczęliśmy starania o dziecko.
                  Byliśmy przygotowani na co najmniej rok (jak nie dłużej)walki. Bo raz, że ja
                  30-tka, a dwa te statystyki i doświadczenia krewnych i znajomych. Udało się od
                  razu, w 1 cyklu, co było dla nas wielkim zaskoczeniem. Ja wiem, że każdy
                  człowiek jest inny i nie może jeden przypadek o niczym świadczyć, ale płodność
                  to jest bardzo złożony temat, tyle czynników na nią wpływa. Te wszystkie
                  niby-badania i statystyki w ogóle nie budzą mojego zaufania. Nie wiem ilu
                  kobietom bada się płodność przed stosowaniem antykoncepcji (czy w trakcie), ale
                  mnie nikt w życiu nie badał. Dopiero teraz przetestowałam ; )
                  --
                  "Mało ludzi myśli, ale każdy chce mieć swoje zdanie."
                  69/105 (rosnę...)
            • masza.s Re: płodność a pigułki. 26.03.09, 19:45
              Jasne. I tak teraz nie biorę antykoncepcji i raczej nie będę jej potrzebowała w
              najbliższym czasie. A jak będę na etapie "wpadka to nie tragedia", to pewie
              sięgnę po NPR w naukowych ( niekościelnym wydaniu).
              Nie biorę pigułek już 3 miesiące? Módlcie się, by moja cera wyglądała normalnie,
              na razie jest ładna. ;)
        • magdalaena1977 Re: płodność a pigułki. 26.03.09, 14:22
          turzyca napisała:

          > Wiesz jak sie uzyskuje ladna statystyke przeciwpigulkowa? Pyta sie kobiety,
          > ktore maja problemy z plodnoscia, czy uzywaly pigulek.
          Turzyco, a skąd Twoim zdaniem najlepiej brać wiarygodne wyniki badań dotyczące
          antykoncepcji ?
          np. takie, które podając indeks Pearla odróżniają nieplanowane poczęcia , które
          są efektem błędu w metodzie i błędu ludzkiego (tj. np. złamania okresu
          wstrzemięźliwości) .
          Albo czy są jakieś sensowne badania dotyczące wpływu antykoncepcji na
          psychologię związków ? Bo wielokrotnie spotykałam się z twierdzeniami, że antyki
          powodują (zwiększają ryzyko) rozwodów, ale nie byłam w stanie znaleźć tych badań
          co do związku przyczynowego .
          --
          Magdalaena
          • pierwszalitera Antyk a rozwody 26.03.09, 15:28
            magdalaena1977 napisała:

            Bo wielokrotnie spotykałam się z twierdzeniami, że antyk
            > i
            > powodują (zwiększają ryzyko) rozwodów, ale nie byłam w stanie znaleźć tych bada
            > ń
            > co do związku przyczynowego .

            Pigułka anty wielokrotnie doprowadza u kobiety do spadku libido. Zakładając, że ludzie dobierają się jakoś pod względem temperamentu spore zmiany w życiu seksualnym, spowodowane hormonami nie wpływają moim zdaniem najlepiej na harmonię w partnerstwie. To może być jedną z przyczyn. Poza tym dyspozycyjność kobiety. Biorąc tabletki możesz kochać się teoretycznie zawsze. Ta wolność jest na pewno w pierwszych latach związku, zakochania i silnego pożądania między partnerami czymś fajnym, po pewnym czasie może paradoksalnie stać się nudna. Ludzka psychika jest przekorna, jeżeli coś staje się łatwe, może stać się z czasem mało atrakcyjne. U wielu ludzi jakość życia seksualnego przekłada się na jakość związku i mogą zacząć pokazywać się obajwy znużenia. Oprócz tego istnieje jeszcze coś jak niewypowiedziane życzenie potomstwa. Jedna strona upiera się przy pewnej antykoncepcji, druga wolałaby może (podświadomie albo świadomie) decyzję o dziecku, to może być też przyczną nieporozumień.
            • magdalaena1977 statystyka 26.03.09, 16:39
              pierwszalitera napisała:

              > magdalaena1977 napisała:
              >
              > > Bo wielokrotnie spotykałam się z twierdzeniami, że antyki
              > > powodują (zwiększają ryzyko) rozwodów, ale nie byłam w stanie
              > > znaleźć tych badań co do związku przyczynowego .
              >
              > Pigułka anty wielokrotnie doprowadza u kobiety do spadku libido. (...)
              Równie dobrze można wysunąć teorię, że ludzie, którzy stosują antykoncepcję, to
              delikatnie mówiąc Ci , dla których życie według moralnych nakazów Kościoła nie
              jest najważniejsze. I jeśli ci ludzie natrafiają na problemy z związku
              (spowodowane różnymi kwestiami), to rozwód nie jest dla nich problemem.
              A tym, którzy ze względu na swoją wiarę rezygnują z prezerwatywy na rzecz NPR
              czy szerszej prokreacji, będzie bardziej zależało na funkcjonowaniu
              nierozerwalnego małżeństwa.

              Ale ja właśnie nie wiem, czy to tylko takie gdybanie, czy są jakieś wiarygodne
              badania ? takie typu duża, odpowiednio dobrana ze względu na statystykę grupa
              par, wieloletnie badania i testy ...
              --
              Magdalaena
              • pierwszalitera Re: statystyka 26.03.09, 17:39
                magdalaena1977 napisała:

                > Ale ja właśnie nie wiem, czy to tylko takie gdybanie, czy są jakieś wiarygodne
                > badania ? takie typu duża, odpowiednio dobrana ze względu na statystykę grupa
                > par, wieloletnie badania i testy ...

                Ależ ja sobie tak gdybałam, bo mówiłaś o związkach przycznowych, dla mnie hipotetycznych. Nie mogę wyobrazić sobie, by istniały miarodajne statystyki na ten temat i czy można w ogóle udowodnić podobną zależność.


                Równie dobrze można wysunąć teorię, że ludzie, którzy stosują antykoncepcję, to
                > delikatnie mówiąc Ci , dla których życie według moralnych nakazów Kościoła nie
                > jest najważniejsze. I jeśli ci ludzie natrafiają na problemy z związku
                > (spowodowane różnymi kwestiami), to rozwód nie jest dla nich problemem.

                Akurat czegoś takiego nie wzięłam pod uwagę. Błąd osoby bez problemów z nakazami kościoła. ;-) Może w tym coś jest, ale wtedy antykoncepcja jako taka nie miałaby nic do rzeczy.
                • pierwszalitera Re: statystyka 26.03.09, 17:52
                  Ja raczej myślałam o ewentualnych skutkach antykoncepcji hormonalnej na związek, albo jego rozpad, a nie każda para, której nakazy kościoła delikatnie mówiąc zwisają, właśnie taką formę antykoncepcji stosuje. I nie każda taka para zakłada możliwy rozwód, albo uważa go za bezproblemowy. Dla wielu małżeństwo, rodzina oznacza też odpowiedzialność na całe życie, nie potrzebuje do tego nakazów jakiejkolwiek religii i będzie w razie konfliktu szukała pozytwnego rozwiązania. Z drugiej strony wyobrażenie, że skłóceni i nie mający już nic wspólnego ze sobą małżonkowie zostają ze sobą tylko z powodu nakazów kościoła wydaje mi się bardzo smutne.
                  • kuraiko Re: statystyka 29.03.09, 22:47
                    > Z drugiej strony wyobrażenie, że skłóceni i nie mający już nic
                    wspólnego ze sob
                    > ą małżonkowie zostają ze sobą tylko z powodu nakazów kościoła
                    wydaje mi się bar
                    > dzo smutne.

                    ale to wcale nie musi być tak, że oni nadal ze sobą żyją/mieszkają.
                    część się decyduje na separację, a nie biorą rozwodu ze wzgl.
                    religijnych :/ dla mnie to też jest porąbane, ale niestety się
                    zdarza.
            • quleczka Re: Antyk a rozwody 26.03.09, 20:15
              niestety, potrafi doporwadzic i do spadku libido i do znacznego obnizenia nastroju... a stad juz niedaleka droga do pogorszenia sie ukladow w zwiazku, szczegolnie jesli czlowiek nie zdaje sobie sprawy, ze to wina tabletek

              nie mowie, ze od razu rozwod ale na pewno moze przysporzyc pewnych dodatkowych nieporozumien

              co do statystyk to pewnie ciezko cos takiego zbadan i potwierdzic naukowo :)