Dodaj do ulubionych

Kilka pytań do długowłosych...

28.03.09, 15:33
lub do byłych długowłosych:
Jak sobie radzicie? Mam na myśli włosy do pasa, ciut krótsze lub dłuższe. Jak
sobie radzicie z rozczesywaniem, końcówkami, suszeniem? Używacie suszarki?
Czy podcinacie końcówki i jak często? Bo ja szału dostaję, od lipca nie
podcinałam i czesanie to katorga, % cm od dołu włosy się plączą i po 5
minutach od rozczesania można robić to od nowa, że nie wspomnę, jak wietrzysko
wytarga... A jak chcę je utrzymać takie zdrowiutki, podcinane, to włosy mam do
ramion. Już mnie tak denerwują, że mam ochotę je ciachnąć :/
--
78/120 - 70(32)JJ/70P
Edytor zaawansowany
  • semele2 28.03.09, 15:41
    Nie suszę suszarką, bo nie lubię. Generalnie nie mam wielkich problemów z
    rozczesywaniem ani z końcówkami. Może to u Ciebie kwestia szamponu? Masz kręcone
    włosy?
    --
    74/116

    felietonnik.blox.pl -
    Blog o piosenkach Kaczmarskiego
  • madzioreck 28.03.09, 16:05
    Kręcone, jak są do ramion, teraz "mają skłonności", ale tylko górne warstwy.
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • semele2 28.03.09, 16:08
    A może spróbuj zmienić szampon? Ja mam kręcone, wiecznie rozczochrane włosy i
    jak już mi się zaczynają plątać, to mi często pomaga zmiana szamponu :).
    --
    74/116

    felietonnik.blox.pl -
    Blog o piosenkach Kaczmarskiego
  • malagracja 28.03.09, 17:35
    One teraz "maja skłonnosci" bo brakuje im powera. Powinnas je podciąć (ale nie
    za duzo, bo w przypadku loczków to nie ma sensu) i dodać im troche składników
    nawilżających. Ale pamietaj, ze wlosy krecone nie moga byc traktowane szamponami
    do wlosów suchych (robi sie puch i placza sie), do wlosow przetluszczajacych sie
    i szaponami silnie nawilzajacymi (bo nie ma potrzeby). Odradzam tez szampony
    wygladzajace, bo te spowoduja ze lok bedzie wygladal na smutny ;) Szampony do
    wlosow kreconych są troche inne, one powoduja silniejszy skret wlosa.
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • koza-1985 28.03.09, 15:51
    jako długowłosa od lat odpowiadam:)
    w tej chwili mam włosy sięgające ok 3cm na dolną krawędź biustonosza,
    miałam nawet sięgające poniżej talii.
    mam gęste i w dobrej formie mimo farbowania.
    czy jest to kłopot? no nie wiem, ja się przyzwyczaiłam i nie stanowi to
    da mnie problemu, ale jak mówię są w dobrej kondycji. myję codziennie i
    często suszę suszarką. natomiast zużywam litry odżywki:( nieelektryzują
    się, nie plączą zbytnio, może dlatego, że są "śliskie" czy jak to nazwać.

    do fryzjera chodzę jak muszę, co jakieś 2-3 miesiące poprawić to
    wycieniowanie i utrzymać stała długość.
    --
    74/106 >>30j
  • urkye 28.03.09, 16:12
    Mam włosy do pasa, ogólnie długie mam od ok. 7 lat :) Do fryzjera chodzę tylko
    wtedy, kiedy muszę-nie lubię, boję się i denerwuję na samą myśl, że znowu 'źli
    ludzie' obetną mi 10 cm zamiast 1 cm :P Ostatnio byłam 1,5 roku temu, miałam iść
    w tym miesiącu, ale spanikowałam i nie poszłam:D Chyba dopiero po ślubie pójdę:D
    Włosy myję średnio co 2 dni, rano. Zazwyczaj tylko szampon, czasem też odżywka,
    jeśli jest w domu. Używam suszarkę, ale unikam prostownicy, lokówek itp. cudów,
    co na pewno ma wpływ na kondycję włosów:)
    Zastanawia mnie to, co napisałaś o czesaniu... hmm... zazwyczaj chodzę w
    rozpuszczonych, ew. kitka/koczek i nie mam żadnych problemów z rozczesywaniem
    włosów... Może masz suche włosy? Wtedy odżywki powinny pomóc:) Jeszcze coś-jak
    czeszesz? Od końców partiami czy od czubka głowy?

    --
    69/96 30G :)
  • madzioreck 28.03.09, 16:26
    Używam szamponów do suchych włosów, odżywek tez, od podstawówki, bez odzywki nie
    ma czesania po myciu :)
    Rozczesuję partiami, od końcówek, czasem szczotką z borsuczego włosia, bo takie
    splątane końcówki lubią się łamać.
    Ja na szczęście znalazłam po wielu latach salon fryzjerski, w którym dziewczyny
    słuchają, co ja chcę, potem mówią swoje zdanie, ale pozwalają mi decydować, a
    nie uskuteczniają swoje wizje, jak większość. Tyle, że jeśli wiem, że moje włosy
    są zniszczone na odcinku 5 cm, to nie ma sensu zawracać głowy podcinaniem
    centymetra. Jeśli już idę, to każę ciąć do zdrowych, nawet jeśli to oznacza
    połowę długości. Na szczęście moje włosy rosną ok. 20 cm rocznie, więc żadna
    strata :)

    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • malagracja 28.03.09, 17:38
    Ale sciecie 5cm nie ma sensu przy takiej dlugosci, bo po jakims czasie one znowu
    beda wygladac tak samo. Lezeli jest ladny skret to wtedy tego nie widac :)
    Serio. Jezeli masz wlosy z tendencja do krecenia sie, a je traktujesz
    rozczesywaniem po myciu i szamponami do suchych wlosow to one sie w koncu na
    Ciebie bardzo obrażą ;) Rozczesywac tak, ale z odzywka na wlosach (jak chcesz
    miec potem proste i wysuszyc to rozczesujesz potem jeszcze raz ale z mleczkiem
    na wlosach)
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • wera9954 28.03.09, 16:47
    Urkye - ja kiedyś miałam włosy za tyłek i straszne problemy z ich
    rozczesywaniem. A wcale nie były suche. Były (i są nadal) bardzo gęste i stąd
    problemy.
    --
    Lobby_Biuściastych:)(67,5/92/96=30(65)G)
    Miseczki
  • madzioreck 28.03.09, 16:48
    O.. może to to? Oprócz skłonności do niszczenia się końcówek, są po prostu
    bardzo gęste, ale dość cienkie...?
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • joannea 28.03.09, 16:52
    mmay taki sam typ wlosa, cos mi sie widzi. Ja sobie radze tak: zero suszarki,
    wszelkie odzywki nakladana pod prysznicem na co najmniej 5 minut (najczesciej
    dluzej), i pod foliowy czepek, coby je cieplo uwaktywnilo, co drugie mycie maska
    intensywnie regenerujaca. Na cala dlugosc wlosa od szyi w dol serum lub plynny
    jedwab (Biosilk rulez, baaaardzo polecany na roznych forach, drogi ale wydajny).
    Na same koncowki nawet sera z silikonem albo geste pomady (moje ulubione
    ostatnio serum to Leo - polska produkcja, tanie, a wlosy - szczegolnie konce -
    bardzo sa po nim ladne. Firma jest malo znana, bo produkuje dla salonow glownie,
    a zdaja sie miec naprawde fajne kosmetyki, no, i popiera sie lokalna produkcje,
    w mysl jednego z ostatnich watkow ;). Mozna je czasem ustrzelic na allegro).
    --
    proznosc.blox.pl
  • quleczka 28.03.09, 17:25
    ja w tej chwili juz nie mam takich dlugich ale mialam tez takie na pewno za
    linie biustonosza...

    ogolnie to samo : zero suszarki, chodze spac z mokrymi, po myciu odzywka tylko
    i spac

    czasem ewentualnie pianka do wlosow kreconych/falujacych, ktora sprawia, ze
    wlosy sa w ladnych pasmach, a nie przypominaja stog siana ;)

    nie szczotkuje, czesze tylko czasem takim grzebieniam z ostepem okolo cm miedzy
    zabkami ale to raczej gdy sa jeszcze wilgotne lub po prostu rozczesuje palcami

    u mnie kazde rozczesanie i suszenie suszarka sprawia, ze wlosy wygladaja jak
    siano ;)

    jak juz musze suszyc to wersja awaryjna - suszarka z dyfozorem :)
  • malagracja 28.03.09, 17:39
    Nie mozna chodzic z mokrymi spac, to zabojstwo :)
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • plica 30.03.09, 07:34
    malagracja napisała:

    > Nie mozna chodzic z mokrymi spac, to zabojstwo :)

    a to czemu?

    cale zycie tak chodze....
    --
    Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
  • quleczka 31.03.09, 18:30
    juz to slyszalam :)

    ale nie uwazam by bylo to wieksze zabojstwo niz suszarka i gorace powietrze
    codziennie
  • quleczka 31.03.09, 18:47
    jeszcze jedno pytanie - to co mam "prawidlowo" robic?

    codziennie rano spedzac pol godziny z suszarka z dyfuzorem i pianka? to im
    lepiej zrobi?

    pomijam juz to, ze czasem po pol godziny z taka z dyfuzorem, a nie normalna to
    nie sa w 100% suche, a trudno w zimie z nawet lekko wilgotnymi wychodzic (mam
    problemy z zatokami itp.)

    natomiast uzywajac normalnej i bardziej goracego powietrza to wygladam jakby we
    mnie mnie piorun strzelil...
  • malagracja 28.03.09, 17:30
    Poza tym, moja mama jest fryzjerką więc myśle, że moge doradzic. Jezeli Twoje
    włosy mają tendencje do kręcenia - to powinnas to wykorzystac (czyli wzmonic
    skret - ja tak robie) lub suszyc je na szczotce (tak robi moja mama). Podstawą
    jest nakładanie na około godzine maski, pod foliowy czepek i najlepiej zeby
    posiedzeć w ciepłej wodzie - wtedy lepiej zadziała. Ja, jako że mam loki wogóle
    ich nie czesze - jezeli masz zamiar wykorzystac skret wlosow, tez ich nie czesz.
    ZWŁASZCZA NIE mozna czesac dlugich wlosów na sucho, z odżywką na włosach -
    uzywaj grzebienia z duzym rozstawem zębów :-) Suszarka musi być dobra (przyda
    sie, jezeli chcesz miec jednak prosta fryzure) ale wtedy miej swiadomosc, ze
    bedziesz musiala uzywac jakiegoś mleczka prostującego do suszenia włósów i
    bedziesz musiala kupic dobra szczotke (np. z konskiego wlosia :D ). Wlosy
    podcinam co 2 miesiace (tzn. mama mi tnie na prosto), ale one rosną jak na
    drożdżach. Podcinanie jest koniecznie, ALE nie stopniuj włosów wtedy 2 razy
    szybciej się niszczą i trudniej o nie zadbać. Unikaj jedwabiów, pianek i
    sprejów. Ja używam tylko lakieru do włosów (z rana). Jeżeli postawisz na dobre
    kosmetyki (szampon + odżywka + maska) nie bedziesz potrzebowala kosmetykow do
    stylizacji - sama sprawdziłam.

    A jaka bys fryzurke chciala miec? Krecone wlosy czy proste? To, ze jest ich
    bardzo duzo ale sa cienkie to ogromny plus - latwo o nie zadbac, naprawde :-)
    Powiedz cos wiecej, to Ci doradze konkretnie (lub moja matka) :-)

    Aaa i kosmetyki. Uzywam do pielegnacji serii niebieskiej do kręconych włosów z
    Loreal Professionel (kupuje na allegro), a moja mama intense repare. I jestem
    mega zadowolona. A i lakier tez mam z L.Professionel z numerem 1.
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • madzioreck 28.03.09, 18:05
    Moje włosy mają skłonność się kręcić, ale tylko te, które wyrastają ze skóry od
    uszu w górę, dolne warstwy mogłyby grać w reklamie, proste i gładziutkie. Wolę
    proste, ale nie mam do nich siły, żeby je na szczotce prostować, a prostownica
    to tylko od wielkiego dzwonu.
    Na fotkach w kolażu na Blogu Lobby widać, jakie są, kiedy sobie normalnie
    wyschną i zostaną uczesane...
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • malagracja 28.03.09, 18:14
    Ale przecież one są piękne :-) I nie słodze Ci. Jest jeszcze jedna mozliwosc:
    duze walki..ale komu by sie chcialo nawijac tak dlugie włosy? Mysle, ze Twoje
    wlosy maja skonnosc nie tyle do krecenia sie a do falowania, a to ze przy skorze
    sa "dziwne" to raczej ich cecha (jest ich duzo, ale sa cienkie). Mozesz probowac
    sie czesac z przedzialkiem na boku i przypinac jedna strone. Nie mam lepszego
    pomyslu, niz zainwestowac w dobre produkty do mycia, maske i odzywke. I jak juz
    mowilam czesac tylko majac cos na wlosach. Inaczej napewno sie niszcza, a masz
    czasami tak, ze sie zbijaja i tworza sie kołtuny? :)
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • madzioreck 28.03.09, 22:19
    Dziękuję :) Chodziło mi o to, że falują te z górnej części głowy, nie przy
    skórze :) A kręcone są, jak je obcinam z takiej długości jak teraz, do ramion na
    przykład. I mam pierścionki jakby się szaleju najadły... Teraz tylko się puszą,
    na szczęście nie kołtunią się :)
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • livada 28.03.09, 20:13
    Malagracja, tych?
    www.allegro.pl/item582405224_l_oreal_szampon_do_wlosow_kreconych_i_po_trwalej.html
    Ja też mam włosy dosyć kręcone, cienkie i bardzo gęste, aktualnie do ramion, ale
    zamierzam je dalej zapuszczać, a rosną szybko. Przetłuszczają się, niestety,
    więc muszę je myć codziennie:( Kiedyś miałam za talię, i co prawda robiły
    wrażenie na wszystkich, ale specjalnie dobrze utrzymane nie były;-) Zniszczone
    końcówki i puszenie się, rozczesywałam je w akcie desperacji raz na miesiąc
    penie, bo poza tym nie miałam do tego siły. Teraz są zdrowe, końcówki w
    porządku, łykam jakieś paskudne zielone witaminki i chyba rzeczywiście włosy i
    skóra mi się poprawiły.

    Chciałabym, żeby się ładnie kręciły, bez efektu kopy siana. Nie lubię suszarki,
    ale w zimniejszej połowie roku czasem nie jestem w stanie jej uniknąć - jeżeli
    idę do pracy na 7, to muszę wysuszyć włosy przed wyjściem:( Bo mycie ich
    wieczorem się nie sprawdza, rano mam na głowie coś strasznego i nieukładalnego.
    W ogóle moje włosy najładniej się kręcą jeśli je umyję i dam im spokój, żadnego
    suszenia, czesania, układania, spinania czy zaplatania. Szkoda, że nie zawsze
    się tak da:(

    Myślisz, że te kosmetyki by się na mnie sprawdziły?
  • malagracja 28.03.09, 20:31
    Oj, ja to odwrotnie: myje wieczorem. A na noc zarzucam je "za lozko" i tak spie
    (kwestia przyzwyczajenia).

    A co do tej serii, to wlasnie mam to. A maska - jest bossska. Naprawde. Tez mam
    cienkie i geste (chyba wszystkie krecone sa takie) i u mnie ta seria sie
    sprawdza. Jest jeden minus - jak uzyjesz tych rzeczy, jestes skazana na loczki -
    bo jak np. umyjesz wlosy tym szamponem a chcesz miec proste to będą "dziwne" w
    dotyku :)

    Ja tez myje codziennie, ale wiem, że to jest najgorsze co moze byc dla włosów.
    Ale MUSZE jakos wygldac, chociaz moze w pewnym sensie sama sobie wymyslam ze sa
    juz ble?

    A bym zapomniala. Raz na 2-3 tygodnie robie sobie ampułke z loreala (jakas
    nawilzajaca), ale cały dzien chodze w czepku foliowym i reczniku na glowie :-)
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • livada 28.03.09, 22:09
    Zaryzykuję, mam nadzieję, że będę zadowolona:)
    A powiedz mi jeszcze, jak stosujesz maskę? Z opisów w sieci wynikałoby, że używa
    się jej tak jak odżywki, na 2-3 minuty i spłukać, ale rozumiem, że ty nakładasz
    ją na dłużej? Jak często?

    Kiedyś, kiedy miałam bardzo długie włosy, też myłam je wieczorem i było ok. I
    też zawsze zasypiałam tak, żeby wędrowały gdzieś za poduszkę, nigdy na nich nie
    leżałam. To jak się układają po śnie to chyba kwestia ciężaru - długie były na
    tyle ciężkie, że jeśli przełożę je rano na odpowiednią stronę głowy, to już tam
    zostają;-) W tej chwili, przy włosach do ramion, efekt jest taki, że jak sobie
    "przyśpię" włosy w jakiś idiotyczny sposób, to one chcą już tak zostać. Poza tym
    przyklapują się nie za ciekawie:(

    To, że będę skazana na loczki zupełnie mi nie przeszkadza - i tak jestem za
    leniwa i za mało fryzjersko utalentowana żeby je rozprostować, więc kręcą się
    zawsze. Proste miałam tylko kilka razy w życiu po wyjściu od fryzjera:)

    A jeśli chodzi o codzienne mycie - przypuszczam, że gdybym wyszła z nieumytymi
    włosami, nikt by nie zauważył, bo nie wyglądają jakoś tragicznie -
    przetłuszczają się, ale bez przesady, widuje codziennie na oko zadbane
    dziewczyny, które mają włosy bardziej tłuste ode mnie. Ale ja się wtedy czuję
    okropnie, mam wrażenie że włosy wyglądają strasznie i w ogóle jest to
    tragedia;-) Tracą lekkość i zaczynają być oklapnięte. Brr. To chyba jedyna moja
    mania, muszę mieć czyste włosy, niemycie dopuszczam tylko w warunkach
    ekstremalnych górskich lub żeglarskich, ale zdarzało mi się już myc głowę w
    górskim potoku przy temperaturze powietrza 12 stopni;-)
  • pierwszalitera 29.03.09, 00:26
    malagracja napisała:

    > Ja tez myje codziennie, ale wiem, że to jest najgorsze co moze byc dla włosów.

    Nieprawda. Myję codziennie półdługie, okresowo długie włosy od dwudziestu lat. Są zdrowe, błyszczące, nigdy się nie rozdwajały. Trzeba pamiętać tylko, że mycie włosów, to nie jest mycie włosów tylko skóry głowy. To znaczy szampon, najlepiej rozcieńczony, namydla się na głowie, oszczędzając długości. I nigdy nie trzeć mokrych włosów, jak robią czasem źli fryzjerzy. Spywające mydliny wystarczą, by odświeżyć włosy na długościach. Myjąc głową w dół chroni się jeszcze włosy pokrywające, te są zwykle trochę bardziej zniszczone. Jednorazowe użycie szamponu wystarczy. Szampon to są głównie detergenty i nie należy zostawiać go na włosach zbyt długo, nawet jak wzbogacony jest jakimiś cudami. Włosy nie lubią też zbyt gorącej wody. Jak używa się często środków pielęgnujących, typu maski, odżywki, lakiery, mleczka i woski, to dobrze jest od czasu do czasu zmyć specjalnym szamponem wszystkie warstwy, bo to obciąża włosy i robią się matowe. I bardzo ostrożnie rozczesywać, mokre włosy są bardzo wrażliwe i rozciągliwe. Inwestycja w dobrą suszarkę z regulacją temperatury też nie jest głupim pomysłem. Bez suszarki moje gęste włosy schnęły by godzinami, a wcześniej i tak zaczynam marznąć, bo pod spodem, przy głowie zawsze zostają wilgotne. Nie wyobrażam sobie nie umyć głowy codziennie, czuję się bez tego po prostu nieświeżo.
  • madzioreck 29.03.09, 10:00
    Racja, ja też już dość dawno odkryłam, że jednokrotne mycie wystarczy, ale też
    faktem jest, że moje się nie przetłuszczają. Nigdy nie nakładam szamponu na całe
    włosy, jedynie, kiedy funduję sobie maskę z rycyny, ale to rzadko, i raczej jak
    są krótsze, bo to ciężko zmyć i śmierdzi nieludzko.
    Myję włosy co drugi dzień, najładniejsze są dzień po umyciu.
    Suszarę właśnie nabyłam, z regulacją temperatury i dodatkowym chłodzeniem. Same
    schną kilka godzin, i nie zawsze mam czas czekać, ae i tak mam wrażenie, że
    suszenie im nie służy.
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • malagracja 29.03.09, 16:04
    Nie musisz powtarzac moich słów :-) Ja naprawde rozumiem co pisze, mimo ze jest
    to rozrzucone w kilku postach :)
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • kuraiko 30.03.09, 21:44
    "Myjąc głową w dół chroni się jeszcze włosy pokrywające, te są
    zwykle trochę bardziej zniszczone."

    możesz to technicznie objaśnić? ;)
  • daslicht 30.03.09, 21:49
    Rzucasz włosami do przodu niczym metalowiec na koncercie i
    sprawdzasz przy okazji jak tam piersi od spodu wyglądają. W tej
    pozycji myjesz włosy ^^

    Tak tak, wiem że to nie było pytanie do mnie :)
    --
    70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
    Zamienię T2 na T34!
  • pierwszalitera 30.03.09, 22:39
    Może i pytanie nie było do ciebie, ale porównanie z metalowcem przerzucającym włosy jest genialne! :-)
  • pierwszalitera 30.03.09, 22:37
    kuraiko napisała:

    > "Myjąc głową w dół chroni się jeszcze włosy pokrywające, te są
    > zwykle trochę bardziej zniszczone."
    >
    > możesz to technicznie objaśnić? ;)

    No, te włosy wierzchnie, z górnej warstwy, są bardziej narażone na przesuszenie, działanie słońca, zanieczyszczeń i kosmetyków, typu lakiery. Włosy ze spodu, od głowy są zwykle zdrowsze. Przerzuć i przeszczotkuj sobie włosy do przodu, to może zauważysz, o co chodzi. Myjąc włosy głową do przodu w dół łatwiej rozprowadzić szampon na skórze głowy, bez potrzeby "przecierania" się przez górną warstwę.
  • urkye 30.03.09, 23:38
    > Włosy ze spodu,
    > od głowy są zwykle zdrowsze.

    Wyjątek potwierdza regułę czy jakoś tak;) Moje 'spodnie' włosy to obraz nędzy i
    rozpaczy. Wyglądają jakby ktoś je gofrownicą codziennie traktował przez 3
    godziny: szorstkie, sianowate, o dziwnej strukturze - tragedia jednym słowem;)
    Zaś wierzchnia warstwa jest bardzo ładna:) Gładka, prosta i lśniąca (narcyz:P)
    Dlaczego u mnie to tak wygląda? Macie jakieś pomysły? :P

    --
    69/96 30G :)
  • pierwszalitera 30.03.09, 23:56
    urkye napisała:

    Wyjątek potwierdza regułę czy jakoś tak;) Moje 'spodnie' włosy to obraz nędzy i
    > rozpaczy. Wyglądają jakby ktoś je gofrownicą codziennie traktował przez 3
    > godziny: szorstkie, sianowate, o dziwnej strukturze - tragedia jednym słowem;)
    > Zaś wierzchnia warstwa jest bardzo ładna:) Gładka, prosta i lśniąca (narcyz:P)
    > Dlaczego u mnie to tak wygląda? Macie jakieś pomysły? :P

    To stosuj taktykę odwrotną. ;-) Ale swoje drogą, to dziwny wyjątek, bo spodnim włosom z reguły nie tylko dostaje się mniej szkodliwości, ale są też lepiej naturalnie natłuszczane od głowy. Robiłaś coś z nimi, czy już zawsze takie były? A może masz na myśli długości? Te są zwykle bardziej zniszczone, bo są po prostu starsze i przeszły więcej.
  • urkye 31.03.09, 00:35
    Mam na myśli wewnętrzną warstwę włosów. Mam tak od zawsze;) Pewna fryzjerka
    stwierdziła, że to może być efekt częstego chodzenia w rozpuszczonych włosach i
    ocierania ich o plecy. Nie przemawia to do mnie, bo takie pokarbowane włosy mam
    od samych cebulek :P Wniosek: 2 typy cebulek. Pytanie: po co?
    --
    69/96 30G :)
  • pierwszalitera 31.03.09, 00:41
    Dwa rodzaje cebulek? Czemu nie? Tak mi się teraz skojrzyło, że ja mam w zasadzie dwa kolory włosów. ;-) Jeden dosyć jasny blond, a drugi sporo ciemniejszy w takim melanżu, czyli jeden włos taki, drugi obok kontrastujący. W efekcie daje to wrażenie burszytnowego blondu z refleksami w miejscach, gdzie gromadzi się więcej jednego rodzaju. Też nie wiem po co. ;-)
  • kuraiko 31.03.09, 01:16
    no ja mam np tak, że przy skroniach są miejsca gdzie się szczególnie
    kręcą, ale te na zewnątrz w tym miejscu już nie
  • kuraiko 30.03.09, 23:47
    ja zawsze tak myję włosy ;) ok już wiem o co biega ;)
  • agacia2025 02.04.09, 19:16
    wybacz ze sie wtraca w lykanie tabletek, ale ja mam obsesje na punkcie medycyny
    naturalnej i uwiez mi ze jak te tabletki pomoga Ci na skore, wlosy i paznokcie
    tak zalatwia Ci watrobe!!! Poparz sobie na sklad, oprocz srodkow odzywczych masz
    tam takze mnostwo chemii ktora trzyma to wszystko w kupie. Sa inne sposoby aby
    poprawic wyglad wlosow, skory i paznokci. Musisz przebadac swoje cialo na brak
    suplementow i odbudowywac po kolei. Nie wolno takze brac zestawow witamin jak
    centrum i inne tego typu badziewia. Aby uzupelnic brakujace suplementy nalezy
    robic to po kolei. Zaczyna sie od krzemu aby uzupelnic miekka tkanke laczna.
    Jezeli nie zaczniesz od krzemu to inne pierwiastki wejda na jego miejsce i krzem
    juz pozniej nie bedzie mial swojego miejsca. Potem jeszcze kolejno inne
    pierwiastki powinno sie uzupelniac. Ale w zadnym wypadku nie powinno sie brac
    zestawow witamin! nie dosc ze na raz bierze sie to, to jeszcze te tabletki
    oprocz witamin powiazane sa srodkami chemicznymi ktore niszcza watrobe i inne
    narzady wewnetrzne.

    Bardzo przepraszam za offtop, ale musialam to napisac, bo ludzie sa nieswiadomi
    jakie sobie krzywdy wyrzadzaja, chyba powinnam zalozyc osobny watek
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • quleczka 02.04.09, 19:21
    to ja zapytam z ciekawosci jak sie uzupelnia te pojedyncze pierwiastki tak dokladnie, nie lykajac tabletek?

    to znaczy jak uzupelnic sam niedobor krzemu z pozywienia nie uzupelniajac przy okazji innych by nie zabraly mu miejsca?

    i czy pozniej sprawdzac to kolejnymi badaniami czy jak? po jakims czasie czy pomiedzy uzupelnianiem kolejnych rzeczy? i jak dlugo to uzupelniac by wiedziec, ze juz sie uzupelnilo ;)

    ogolnie bylabym wdzieczna za wszelaka wiedze w temacie jak to nalezy robic ...bo na razie juz wiemy, jak nie nalezy :)
  • agacia2025 02.04.09, 22:14
    Tak jak w tytule, bedzie to male wypracowanie. Po pierwsze aby cokolwiek zaczac
    to nalezy najpierw sie przebadac. Mozna pojsc do spitala i czekac 2 lata w
    kolejce na badanie suplementacyjne, ale jest tez taka fajna nowa metoda.
    Szczerze to nie wiem gdzie takie badania w PL robia, tu macie opis jej (badanie
    z wlosa) www.ibg.pl/onas/analiza.php

    Jak juz wiesz czego Ci brakuje to musisz oczyscic organizm z toksyn, bez tego
    nie ma co nawet uzupelniac brakow, gdyz toksyny w organizmie blokuja wchlanianie
    elektrolitow i pierwiastkow. Mozna to zrobic na wiele sposobow. Najlatwiejszym
    (najtanszym) i ogolniedostepnym jest glodowka raz w tygodniu. Nalezy wybrac
    jeden dzien w tygodniu (zawsze ten sam) i wtedy pic tylko wode i nic nie jesc.
    Tylko ze trzeba tej wody pic ogromne ilosci i bardzo malymi lyczkami inaczej nie
    wyplucze sie toksyn z organizmu. Taka glodowka musi byc robiona przez okres co
    namniej 3 miesiecy. Metoda ktora ja stosowalam to oczyszczanie suplementami
    ziolowymi. Ale nie takimi jakie oferuje apteka, bo te sa niezle poprzerabiane.
    Przemysly farmaceutyczne wiedza ze ludzie daza do leczenia sie naturalnie wiec
    chca produkowac cos pod ludzi. Niestety produkcja zol tak aby byly one skuteczne
    i zachowaly wlasciwosci lecznicze jest droga, tak wiec przemysly farmaceutyczne
    ida na latwizne. Suplementy ktore ja polecam to firmy vision international
    people group www.vision-polska.pl/ Mozecie mi wiezyc lub nie, ale te
    suplementy uratowaly zycie juz nie jednym chorym na raka. Ja mam z nimi kontakt
    juz od 9 lat i mialam stycznosc z ludzmi ktorym lekarze dawali kilka miesiecy
    zycia, nie mogli juz przyjmowac chemii itd. Preparaty Vision produkowane sa z
    ziol w temp -150*C, wiec zachowuja swoje naturalne wlasciwosci. Do tego wiele
    ziol oprocz wlasciwosci odrzywczych ma tez te toksyczne, ktore sa poprzez
    liofilizacje wytracane z ziol. Oczywiscie nie jest to cudowne "cos" co uratuje
    kazdego i zawsze. dobra odbieglam od tematu.

    Najczesciej i prawie kazdemu brakuje krzemu, magnezu, wapna, czasami potasu,
    miedzi, bardzo zadko zelaza (anemnia)
    Po oczyszczeniu zaczyna sie suplementacje od Krzemu, ktory powoduje odbudowe
    tkanki lacznej miekkiej. Taki krzem ktory potrzebuje nasz organizm jest np w
    duzych ilosciach w skrzypie. I tytaj nie kupujemy ani herbatek skrzypowych ani
    skrzypu w aptece tylko ja proponuje 2 wyjscia (lub dwa razem). Pierwsze to kupic
    wode krzemionkowa i dodawac pare kropli do zwyklej wody i pic. Niestety ciezko
    jest dostac wode krzemionkowa, ja jeszcze nie spotkalam jej w zadnej aptece, ale
    widzialam gdzies w internecie. Drugie to kupic ziele skrzypu i gotowac 10-15 min
    (wtedy uwalniany jest krzem) i przygotowujemy w ten sposob odwar. Na jedna
    szklanke dodac 1 lyzeczke odwaru i mozna pic taka herbatke.
    Po uzupelnieniu krzemu czas na megnez i wapno. Nie wolno ich jednak podawac
    razem, gdyz wapno wyprze magnez. Mozna podac tego samego dnia w odstepie co
    najmniej 3h. Najlepiej jednak przez okolo 3miesiace podawac magnez, a potem
    zaczac podawac wapno. Wapno ciezko sie wchlania, wiec musi byc podawane z
    witaminami, moga to byc D3 i tluszcze omega 3, czyli te nienasycone. Bez tych
    witamin moga powstawac zlogi wapniowe (kamienie na nerkach tip).
    Wszystkie pierwiastki jakie maja byc uzupelniane musza byc koloidalne, czyli z
    roslin, a nie te pochodzace z apteki.

    To tak ogolnie. Jak ktos chce moze sobie poszukac wiecej. Moge tez polecic
    fantastyczne ksiazki. Niemniej jednak ja nie kupuje z vitamin i suplementow z
    aptek, ale jezeli ktos sie ze mna nie zgadza to nie bede na sile nikogo
    uswiadamiac:)

    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • marcelowypotwor 05.04.09, 21:34
    >Mozecie mi wiezyc lub nie, ale te
    > suplementy uratowaly zycie juz nie jednym chorym na raka.

    ok, to ja nie wierze

    Preparaty Vision produkowane sa z
    > ziol w temp -150*C, wiec zachowuja swoje naturalne wlasciwosci. Do tego wiele
    > ziol oprocz wlasciwosci odrzywczych ma tez te toksyczne, ktore sa poprzez
    > liofilizacje wytracane z ziol.

    eee, w -150?? mozesz wytlumaczyc jakim cudem i po co niby az -150? i w jaki
    sposob wytraci sie wszystkie toksyny z ziol przez liofilizacje?
    wybacz ale brzmi to jak klasyczny pseudonaukowy belkot
  • agacia2025 07.04.09, 18:40
    coz, preparaty Vision uratowaly najpierw kolezanke mojej mamy, ktora juz nawet
    chemii nie mogla przyjmowac, a lekarze nie dawali jej juz nadzieji, a potem moja
    mame, 1,5 roku temu.

    co do procesu produkcji. Caly proces nazywa sie liofilizacja, czyli
    Rozdrabnianie kriogeniczne w niskich temperaturach. tutaj kopiuje ze strony
    producenta i podaje do tego link:
    'Rozdrabnianie kriogeniczne.
    Rozdrabnianie kriogeniczne to technologia rozdrabniania aktywnych części
    wysuszonej rośliny do postaci jednorodnego proszku w atmosferze ciekłego azotu
    (temperatura - 196°C).

    Dlaczego rozdrabnianie kriogeniczne jest tak ważne?
    Badania naukowe wykazały, że wysoka temperatura i utlenianie towarzyszące
    procesowi rozdrabniania w standardowej temperaturze są szkodliwe dla witamin,
    enzymów, substancji lotnych oraz wielu innych substancji aktywnych. W
    standardowej metodzie rozdrabniania temperatura procesu może osiągnąć 100°C. W
    takich warunkach wszystkie lotne i termowrażliwe składniki aktywne rośliny
    ulegają zniszczeniu. Rozdrabnianie kriogeniczne w żaden sposób nie niszczy i nie
    obniża biologicznych i chemicznych właściwości aktywnych składników rośliny, co
    umożliwia ich pozyskanie w stanie nienaruszonym (w postaci proszku o optymalnych
    parametrach).'

    cala reszte mozesz sobie doczytac:
    www.vision.sklep.pl/technologia-produkcji,59.html
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • pierwszalitera 05.04.09, 22:20
    agacia2025 napisała:

    > Jak juz wiesz czego Ci brakuje to musisz oczyscic organizm z toksyn, bez tego
    > nie ma co nawet uzupelniac brakow, gdyz toksyny w organizmie blokuja wchlaniani
    > e
    > elektrolitow i pierwiastkow. Mozna to zrobic na wiele sposobow. Najlatwiejszym
    > (najtanszym) i ogolniedostepnym jest glodowka raz w tygodniu. Nalezy wybrac
    > jeden dzien w tygodniu (zawsze ten sam) i wtedy pic tylko wode i nic nie jesc.

    Bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury. W organiźmie nie ma toksyn, od tego mamy wątrobę by nas odtruwała, a głodówki rozwalą ci metabolizm i osłabią masę mięśniową. Suplementy mogą też bardziej szkodzić, niż dawać pożytku. Na Zachodzie zaczyna się powoli odchodzić od mineralizowania i uwitaminowywania żywności, bo takie "zdrowe" bomby plus preparaty z apteki i drogerii powodują między innymi zaburzenia rozwojowe u dzieci. W warunkach normalnego odżywiania nie mamy też niedoborów w organiźmie.
  • agacia2025 07.04.09, 18:36
    zartujesz???
    watroba oczyszcza organizm, ale to oczyszczanie ma jakies granice, ma ona jakas
    moc przerobowa, ale nie jest wstanie oczyscic organizmu ze wszystkich toksyn
    jakie w nim sa. Coraz czasciej spotyka sie ludzi ktorych boli watroba, czy maja
    juz martwice. Myslisz ze z czego?
    Glodowki tak, rozwalaja metabolizm, ale nie takie co sa raz w tygodniu i wtedy
    nalezy pic wode MALYMY lyczami aby wyplukac toksyny, taka glodowka jest
    wskazana. Jak ktos robi glodowke kilku dniowo to rzeczywiscie jest bardzo szkodliwe.
    Co do suplementow to w jednym sie zgodze w innym nie. Zgodze sie jezeli mowisz o
    tych co mozesz kupic w aptece i drogeriach nie zgodze sie co do tych ktore sa
    pokroju VISION (wyzej podalam link). Tych nie kupisz w aptece! poczytaj o ich
    produkcji na stronie. Moja mama miala raka, one ja uratowaly. Najpierw uratowaly
    mojej mamy przyjaciolke ktorej lekarze nie dawali szans. Kobieta nie mogla juz
    przyjmowac nawet chemii.
    Co do tego ze w warunkach normalnego zywienia sie nie potrzebujemy
    dowitaminowywania sie to sie zgodze. Ale teraz nie ma juz nigdzie normalnych
    warunkow zywienia. Wszystko ma mnowsto chemii. Kup sobie lablko w sklepie i zrob
    z niego kompot i porownaj smak i zapach do tego co zrobilabys 50 lat temu. W
    normalnych warunkach dzisiejszych odrzywiania sie mozemy uzyskac max 10%
    potrzebnych nam witamin, pierwiastkow i suplementow z napakowanej chemia
    zywnosci, cala reszte musimy uzupelniac sami i powtarzam, nie suplementami z
    apteki, bo te rzeczywiscie mogo powodowac zaburzenia rozwojowe u zdrowych dzieci.
    Jezeli nadal mi nie wierzysz poczytaj sobie ksiazke pana nowakowskiego
    www.varia24.pl/uroda-i-zdrowie-poradnik-zdrowia-p-165.html
    opisuje on tak jak teraz leczy sie ludzi, a jak powinno i co daje najlepsze
    efekty przy zaburzeniach rozwojowych, przy autyzmie itd. Dlaczego nie dzialaja
    metody "nowoczesnej medycyny" a sprawdzaja sie te naturalne i przedewszystkim
    dlaczego nie stosuje sie tych skutecznych metod- przemysl farmaceutyczny jest
    tak wielka mafia, ze nawet sobie nie wyobrazacie, kieruje wszystkim tak dobrze
    jak media.

    Ja juz jakis czas temu odeszlam od medycyny konwencjonalnej, tak jak po
    trafieniu na lobby zauwazylam ze mialam zle dobrany stanik, tak po przejsciu na
    medycyne naturalna zobaczylam jaka krzywde wyrzadza medycyna konwencjonalna.
    Jednak wiem ze jak ktos cale zycie byl po stronie medycyny konwencjonalnej to
    ciezko mu przeskoczyc na druga strone. Podobnie ciezko jest uswiadamiac
    posiadaczki 75B, ktore sa swiecie przekonane ze to jest jedyny sluszny rozmiar.
    Zanim zaczniesz mowic znowu ze to co ja powiedzialam to bzdura, prosze
    przeczytaj ksiazke nowakowskiego.
    Oczywiscie moje "uswiadomienie" nie opiera sie na tej jednej ksiazce, gdyz
    dorwalam ja jakies 2 lata temu a medycyne naturalna stosuje juz od okolo 8-9 lat.

    Mam 5-cio letnia corcie, ktora jest 3-miesiecznym wczesniakiem.
    Jak miala 9 miesiecy wyladowalam z nia w szpitalu- ostre zapalenia pluc. Tak ja
    nafaszerowali antybiotykami, ze przez pol roku byla non stop chora i tak
    przyzwyczaila sie juz do zastrzykow antybiotykowych ze juz nawet nie plakala jak
    2 razy dziennie przychodzila pielegniarka aby ja kluc. Od tamtej pory ja
    przejelam sprawe leczenia dziecka- suplementami vision. Mimo iz jest dzieckiem o
    slabszej odpornosci ze wzgledu na niedorozwiniete pluca po respiracji, nie
    choruje mi. od tamtej pory nie dostala zadnego lekarstwa, nic z apteki, nic i ma
    coraz lepsza odpornosc.
    Ja sama od kiedy zaczelam brac suplementy nie bylam chora ani razu, czyli juz
    kupe lat.

    A tu przykry i odwrotny przypadek. Mojej kolezanki dziecko do 2,5 roku rozwijalo
    sie normalnie i po otrzymaniu szczepionki mmr zaczelo sie cofac w rozwoju-
    autyzm. To nie jest jeden taki przypadek po podaniu szczepionki, wiele dzieci
    trafilo do szpitala z ostrym zapaleniem opon mozgowych, bo tak naprawde
    potrzebnych jest tylko kolka szczepionek, ale przemysl farmaceutyczny ma na
    szczepionkach rewelacyjny biznes wiec co bedzie sie przejmowac "przypadkami", bo
    przeciez w takich "przypadkach" pacjenci potrzebuja lekow ktore rowniez
    produkuje przemysl farmaceutyczny. W dzisiejszych czasach nie chodzi o to zeby
    wyleczyc pacjenta, tylko aby pacjent sie leczyl.
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • stary_dywanik 08.04.09, 15:35
    agacia2025 napisała:

    Kup sobie lablko w sklepie i zrob
    >z niego kompot i porownaj smak i zapach do tego co zrobilabys 50
    >lat temu.

    Wiem, ze sie czepiam, ale sobie za bardzo nie wyobrazam tego
    technicznie :)
    --
    Prężmy Pierś
  • 987ania 08.04.09, 01:07
    A czy ja mogę się wtrącić? Moim skromnym zdaniem rację macie obydwie. Wątroba
    oczyszcza organizm z toksyn. Trzeba jednak pamiętać, że nasz organizm jak i
    substancje, które mu dostarczamy składają się z pierwiastków. Jak pamiętamy z
    lekcji chemii, jedne pierwiastki wypychają drugi z łańcuchów substancji i przez
    to powstają inne substancje a także co za tym idzie - jeśli chcieliśmy żeby
    wchłonął się jakiś pierwiastek a nie ma on miejsca na wchłonięcie, to wchłonie
    się inny, niekoniecznie dobry.
    Co do głodówek, to uważam że głodówki są różne i jedna drugiej nierówna.
    Wszystko zależy od czasu trwania oraz tego co będziemy eliminować.
  • pierwszalitera 08.04.09, 01:51
    987ania napisała:

    > Co do głodówek, to uważam że głodówki są różne i jedna drugiej nierówna.
    > Wszystko zależy od czasu trwania oraz tego co będziemy eliminować.

    Głodówka to jest głodówka. Znaczy nie jesz dłuższy czas i walczysz z uczuciem głodu. Po pewnym czasie poczucie głodu może zniknąć, efekt endomorfin, narkotyków własnej produkcji. Organizm nie rozróżnia, czy głodówka jest wymuszona, czy robisz to w jakimś wyższym, ideologicznym celu. I reaguje zawsze tak samo. Spowolnieniem spalania, a nawet nadszarpnięciem własnej masy mięśniowej. To na pewno nie przynosi nam korzyści.
  • kuraiko 08.04.09, 02:46
    a kleik i sucharki podczas zatrucia pokarmowego to już głodówka czy
    jeszcze nie? ;)
    a co z takim "oczyszczaniem" jak przez 3 dni same warzywa, soki
    owocowe, napary z ziółek plus pieczywo żytnie, głównie chrupkie? ja
    nie stosowałam, ale kumpela tak, że niby na oczyszczenie cery miało
    pomagać. ja tam nie do końca wierzę ;)
    tzn na sobie się przekonałam, że np włosy robią się błyszczące kiedy
    się je sporo owoców i warzyw, a cera ładniejsza kiedy się pije sporo
    wody (ale oczywiście nie przesadzając). oczywiście jedząc do syta.
    ogólnie nie znam się na głodówkach, bo nie stosowałam ;) słyszałam
    tylko bzdury z ust dziewczyn, że na odchudzanie najlepsza jest
    głodówka :/
  • pierwszalitera 08.04.09, 11:41
    Przy sensacjach żołądkowo-jelitowych kilka godzin spokoju nie zaszkodzi. Ale kleik, czy sucharki, to nie jest też żadna głodówka. Dostarczasz wtedy organizmowi mimo wszystko pewną ilość węglowodanów, a cukier, to najważniejsze, co potrzebuje nasz mózg, więc na dzień, czy dwa wystarczy. W szpitalach też podaje się dożylnie glukozę, gdy pacjent jest na przykład dłużej nieprzytomny. A jeżeli chodzi o urodę i odchudzanie, to głodówki są bzdurą. Niedobory nie poprawiają cery, a częste głodówki doprowadzą do oszczędnej przemiany materii i z czasem zaczniesz raczej tyć, a nie chudnąć,
  • kuraiko 18.04.09, 13:58
    dzięki za odp. dop teraz przeczytałam ;)
    właśnie wpadłam na pewnym forum na temat "głodówka od dziś" ;/ i mi
    się przypomniało...
  • turzyca 19.04.09, 22:36
    > Głodówka to jest głodówka. Znaczy nie jesz dłuższy czas i walczysz z uczuciem g
    > łodu.

    Nie to zebym chciala bronic drugiej strony, ale tak sie zastanawiam...
    W ciagu jednego dnia, szczegolnie jesli czlowiek moze duzo pic, to sie bardzo z
    uczuciem glodu nie walczy. Czy jak ktos np. restrykcyjnie posci w piatki i tylko
    pije (znalam taka pania), to mozna powiedziec, ze robi cotygodniowe glodowki,
    czy moze jednak jeden dzien, to za malo zeby mowic o glodowce?

    --
    Tak wygląda turzyca. :)
  • daslicht 02.04.09, 19:46
    Nooo... strzeżmy się zabójczej celulozy, gliceryny, skrobii i
    stearynianu magnezu! Rozwalają wątrobę lepiej od alkoholu!

    Jeśli odpowiednio jesz, nie potrzebujesz suplementów. Z jedzenia też
    sobie eliminujesz produkty o wysokiej zawartości czegoś, by
    uzupełnić krzem? To może głodówka i potem samo mleko, ziele skrzypu,
    pokrzywa... tylko coś dużo wapnia w tym mleku...

    Witaminy i minerały są wszędzie, można najwyżej uważać by nie robić
    połączeń wapniowo-magnezowych, pomidorowo-ogórkowych, a łączyć
    żelazo z witaminą C czy A + Ca + Zn (np. mleko + marchew + brokuły),
    płatki z owocami i orzechami (B + C + E) i inne. Moge wypisać, co
    się z czym (nie) lubi :)
    --
    70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
    Zamienię T2 na T34!
  • milstar 02.04.09, 20:23
    Napisz, proszę... bardzo proszę... bardzo ładnie proooszę
    --
    Modlę się do mego podręcznego Boga.
    Bo On musi mieć miliardy uszu,
    I jedno ucho ma dla mnie zawsze otwarte
    (Cz. Miłosz)
  • quleczka 02.04.09, 20:58
    > Witaminy i minerały są wszędzie, można najwyżej uważać by nie robić
    > połączeń wapniowo-magnezowych

    tak z ciekawosci, mozesz wyjasnic czemu?

    bo ostatnio zwrocil moja uwage z aptece akurat suplement pod haslem
    "wapn+magnez+cynk" :)

    wiem, ze magnez nalezy laczyc z B6 zeby sie lepiej lepiej wchlanial...ale jakie
    jeszcze sa reguly takie podstawowe? :)

    rozpisz jesli Ci sie chce - szczegolnie takie jedzeniowe wlasnie - bede wdzieczna :)
  • martvica 06.04.09, 18:18
    >pomidorowo-ogórkowych,

    To mit, przecież to nie jest _szkodliwe_ połączenie :)
    --
    Lobby bardziej i
    mniej biuściastych
    Małe kobietki i kobietki z Krakowa
    (73/93)
  • martvica 06.04.09, 18:25
    agacia2025 napisała:
    > wybacz ze sie wtraca w lykanie tabletek, ale ja mam obsesje na punkcie medycyny
    > naturalnej i uwiez mi ze jak te tabletki pomoga Ci na skore, wlosy i paznokcie
    > tak zalatwia Ci watrobe!!! Poparz sobie na sklad, oprocz srodkow odzywczych mas
    > z
    > tam takze mnostwo chemii ktora trzyma to wszystko w kupie.
    (...)
    Ale w zadnym wypadku nie powinno sie brac
    > zestawow witamin! nie dosc ze na raz bierze sie to, to jeszcze te tabletki
    > oprocz witamin powiazane sa srodkami chemicznymi ktore niszcza watrobe i inne
    > narzady wewnetrzne.

    Ja przepraszam za wytrzeszcz :o ale co konkretnie masz na myśli? Kupiłam sobie
    ostatnio jakieś tabletki drożdżowo-skrzypowo-pokrzywowe, bo nie znoszę szczerze
    smaku herbatek i napoju w drożdży, przeczytałam sobie skład, uznałam ze nie ma
    żelatyny to jest git. Jakie _konkretnie_ substancje tak strasznie psują wątrobę?
    --
    Lobby bardziej i
    mniej biuściastych
    Małe kobietki i kobietki z Krakowa
    (73/93)
  • agacia2025 07.04.09, 18:04
    a co tam je skleja? producenci czesto nie nazywaja po imieniu chemii, na
    opakowaniu czasto jest napisane np substancje sklejajace, czy barwnik taki i
    taki, przeciez ani skrzyp, ani pokrzywa, ani drozdze nie trzymaja tej tabletki w
    kupie, poza tym te wszystkie cudowne tabeltki sa termicznie przetwarzane i
    zawarte w nich skladniki odrzywcze traca swoje naturalne wartosci.
    Poza tym to nie tylko rozwala Ci watrobe, ale takze siada na nerki, trzustke,
    zoladek i wiele innych narzadow.
    Ja nie napisalam tego aby kogos zmuszac i przekonywac do tego aby zmienil swoja
    diete czy cos. Jak chcesz sie truc to to rob i ja chocbym nie wiem co napisala
    to ty i tak zrobisz swoje skoro tego chcesz.
    Jezeli uznasz jednak ze mam jakas tam racje to sama poszukasz i znajdziesz co
    jest zlego w tych tabletkach.
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • martvica 07.04.09, 19:54
    agacia2025 napisała:

    > a co tam je skleja? producenci czesto nie nazywaja po imieniu chemii

    Skład: drożdże piwne, skrobia ziemniaczana, stabilizator: fosforan triwapniowy,
    ekstrakt skrzypu polnego, ekstrakt pokrzywy.

    > Poza tym to nie tylko rozwala Ci watrobe, ale takze siada na nerki, trzustke,
    > zoladek i wiele innych narzadow.

    Ale co mi rozwala tą wątrobę? Skrobia ziemniaczana?

    > Ja nie napisalam tego aby kogos zmuszac i przekonywac do tego aby zmienil swoja
    > diete czy cos. Jak chcesz sie truc to to rob i ja chocbym nie wiem co napisala
    > to ty i tak zrobisz swoje skoro tego chcesz.

    IMHO przesadzasz. Nie mówię że one pomagają na cokolwiek, ale nie wierzę też że
    szkodzą :)

    > Jezeli uznasz jednak ze mam jakas tam racje to sama poszukasz i znajdziesz co
    > jest zlego w tych tabletkach.

    Szukam i nie widzę. Pewnie się robię ślepa od nich ;>

    --
    Lobby bardziej i
    mniej biuściastych
    Małe kobietki i kobietki z Krakowa
    (73/93)
  • agacia2025 07.04.09, 20:19
    martvica napisała:
    Skład: drożdże piwne, skrobia ziemniaczana, stabilizator: fosforan triwapniowy,
    > ekstrakt skrzypu polnego, ekstrakt pokrzywy.
    > Ale co mi rozwala tą wątrobę? Skrobia ziemniaczana?

    nie skrobia, stabilizatorem, kwasem i zwiazkiem chemicznym jest tutaj fosforan
    triwapniowy. Wiec tak jak mowilam sa chemiczne dodatki, ktore sa szkodliwe.
    Zazwyczaj bierze sie takich tabletek kilka dziennie, wiec codzinnie dostarczasz
    swojemu organizmowi srodkow chemicznych ktore sa nieprzetwarzane przez organizm
    i zalegaja w nim, albo zameczaja Twoja watrobe i inne narzady.
    Jestem tez pewna ze czasami bierzesz jakies srodki przeciwbolowe, ktere
    paralizuja uklad nerwowy, dlatego przestajesz odczowac bol i pewnie jeszcze
    jakies inne rzeczy, co jakis czas jakis antybiotyk ktory razem ze szczepionkami
    sa najwiekszym przeklenstwem ludzkosci. W taki sposob uzbiera sie troche tej
    chemii ktora odklada sie w organizmie (nie mowie juz o tym ze we wszystkim mamy
    wystarczajaco chemii aby nasz organizm oczyszczac)

    > IMHO przesadzasz. Nie mówię że one pomagają na cokolwiek, ale nie wierzę też że
    > szkodzą :)

    Nie masz zielonego pojecia o tym w jaki sposob sa produkowane, bo w 99% jestem
    pewna, ze takiej informacji nie masz na opakowaniu. Prawdopodobnie jest to w
    takich warunkach ze te ziola nie maja juz zadnych wartosci odrzywczych, albo
    nikle, gdyz wiekszosc zol traci je w wysokich temperaturach i powinny one byc
    produkowane w tem cieklego azotu.

    > Szukam i nie widzę. Pewnie się robię ślepa od nich ;>

    Juz to wczesniej (wyzej) pisalam, nie widzisz tak jak nieoswiecona nie widzi nic
    zlego w swoich 75B

    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • kuraiko 07.04.09, 20:37
    ja na własnej skórze, wątrobie itd się przekonałam jak reaguje
    organizm jeszcze kilka miesięcy po kuracji silnym antybiotykiem.
    fakt, przed kuracją wzięłam 3 opakowania innych antybiotyków
    niepotrzebnie "na infekcję", bo nie wiedzieli jeszcze co to za
    choroba. potem nie miałam wyboru i podawano mi silny antybiotyk. już
    w trakcie kuracji wypadające włosy, pobolewająca wątroba, po kuracji
    przez kilka miesięcy trądzik ropny, do tego "wędrujący" w dół
    tułowia. bruzdy na paznokciach :/
    ale ja nie miałam wyboru :/
    jak byłam malutkim dzieckiem (coś ok roku) lekarka wypisywała mi
    spore ilości antybiotyków, ale mama ich nie kupowała ;) i leczyła
    mnie inaczej. potem znajoma pielęgniarka powiedziała, że takie
    faszerowanie mogłoby mnie nawet zabić.

    obecnie prawie nie biorę antybiotyków, odkąd zauważyłam, że rodzinny
    wypisuje mi przy byle infekcji. przez ten czas również lekarz
    zmienił sposób i wypisuje owszem receptę na antybiotyk, ale zaleci
    kupić dopiero jak zawiodą domowe sposoby czy syropy i tabletki.
    wcześniej na każdy problem z zatokami brałam antybiotyki :/
    środków przeciwbólowych też nie biorę, zdarza mi się naprawdę
    baaaardzo rzadko
  • agacia2025 07.04.09, 21:08
    wyzej pisalam juz jak lekarze zalatwili moja corcie. teraz nie pozwole juz aby
    dostala jakiekolwiek lekarstwo (nie mowie juz o antybiotykach). Twoja mama
    bardzo dobrze zrobila ze nie podala Ci tych antybiotykow. Nawet jakby Cie nie
    zabily, to moglyby zanieczyszczyc tak Twoj organizm, ze moglabys popasc w
    autyzm, tak jak dziecko moich znajomych po szczepionka i antybiotykach.
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • martvica 07.04.09, 20:39
    > nie skrobia, stabilizatorem, kwasem i zwiazkiem chemicznym jest tutaj fosforan
    > triwapniowy. Wiec tak jak mowilam sa chemiczne dodatki, ktore sa szkodliwe.

    A z fosforany wapnia nie są przypadkiem zbudowane zęby, kości i takie tam? Jak
    coś jest chemiczne nie oznacza że jest szkodliwe, na litość boską.

    > Jestem tez pewna ze czasami bierzesz jakies srodki przeciwbolowe, ktere
    > paralizuja uklad nerwowy, dlatego przestajesz odczowac bol

    Srututu. No-spę jem, kiedy mam okres. Paracetamol zdarza mi się jeść jedną
    tabletkę na trzy miesiące mniej więcej. Umrę od tego?

    co jakis czas jakis antybiotyk ktory razem ze szczepionkami
    > sa najwiekszym przeklenstwem ludzkosci.

    Nienawidzę antybiotyków, źle mi się dzieje od nich :)

    > Nie masz zielonego pojecia o tym w jaki sposob sa produkowane, bo w 99% jestem
    > pewna, ze takiej informacji nie masz na opakowaniu.

    Ty też nie masz zielonego pojęcia :P

    Prawdopodobnie jest to w
    > takich warunkach ze te ziola nie maja juz zadnych wartosci odrzywczych, albo
    > nikle, gdyz wiekszosc zol traci je w wysokich temperaturach i powinny one byc
    > produkowane w tem cieklego azotu.

    Ufff, dobrze że przez tysiące lat zielarze, znachorki i lekarze nie mieli
    zielonego pojęcia że powinni przetwarzać rośliny w temperaturze ciekłego azotu,
    bo ta Twoja firma nie miałaby szans się rozwinąć - ziołolecznictwo by NIE ISTNIAŁO.

    > Juz to wczesniej (wyzej) pisalam, nie widzisz tak jak nieoswiecona nie widzi ni
    > c
    > zlego w swoich 75B

    ^^


    --
    A ja wolę Wolę
    Rude i Łaciate
    Ogród Martvej
    (73/93)
  • agacia2025 07.04.09, 21:05
    ...i tu przestane, bo nie chce aby to przerodzilo sie w jakies niecnacki. Widze
    ze nie chcesz to ok, ja naprawde nie mam zamiaru nikogo na sile uswiadamiac.
    Moze to chamskie z mojej storny, ale skoro Tobie wisi ze cos moze odbic sie na
    Twoim zdrowiu to mi tym bardziej. Pewnie nie odpuscilabym gdybys byla kims z
    mojej rodziny, ale nie jestes, wiec zyj tak jak chcesz, a ja bede po swojemu.
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • 987ania 07.04.09, 21:38
    Ja tyko dodam, że badanie ilościowe pierwiastków z włosa można zrobić np. w
    Łodzi i WArszawie. Sama robię co jakiś czas, brat został dzięki tej metodzie
    (odkładał mu się ołów) wyleczony z astmy i alergii, natomiast znam też kobietę,
    u której cofnęły się objawy SM.
  • agacia2025 07.04.09, 22:10
    ja tez znam wiele "cudownych" przypadkow w ktore ludzie po prostu nie wierza
    dopuki nie zobacza, niestety... poziom suplementow i zatrucia organizmu jest
    podstawa jego funkcjonowania, od tego powinno sie zawsze zaczynac. Niestety
    wiekszosc na to totalnie leje, z lekarzami wlacznie, ktorzy lecza ludzi nie
    wiedzac co jest podstawa choroby. Co gorsza podaja antybiotyki nie wiedzac na
    jaka chorobe choruje ich pacjent, paranoja.
    Kilka dni temu bylam z corcia u lekarza (drugi raz z ta sama sprawa). cos jej
    wyskoczylo na paluszku. Jak bylam pierwszy raz lekarz stwierdzil ze to stan
    zapalny i przepisal masc. Nie zeszlo wiec poszlam jeszcze raz i lekarz
    powiedzial ze to moze byc jedna z trzech rzeczy i przepisal cos jeszcze i
    powiedzial ze jak to nie zadziala to wysle mnie do specjalisty i moze okazac sie
    ostatecznie ze bedzie miec nawet maly zebieg wycinajacy. Mniejsza z tym, poszlam
    do apteki aby zrealizowac recepte i dopiero tam dowiedzialam sie ze lekarz
    przepisal mojemu dziecku doustny antybiotyk mimo iz nie wiedzial co to jest.
    Myslenie lekarza "a nuz zadziala" doprowadzilo mnie do wscieklizny. Antybiotyk
    wyladowal w kuble, a ja umowilam sie na kolejna wizyte i tym razem bez gadania
    chce wizyte u specjalisty+ badania co to jest.
    Takie jest leczenie wszedzie, przeciez to nie lekarza zdrowie, a przeciez jak
    troche "podtruje" to bedzie miec pacjenta na przyszlosc i zapewniona robote.
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • pana.cotta 07.04.09, 22:42
    miałas naprawde straszne przypadki, mi samej niejednokrotnie postawiono tak
    kiepska diagnoze, ze malo nie skonczylam z porazeniem nerwu twarzowego ale nie
    genralizuj tak, bo to jest przykre.
    mimo ze sama mam rozne doswiadczenia to naprawde SA dobrzy lekarze, kilku mialam
    przyjemnosc poznac. kilku uratowalo mojej rodzinie zdrowie i zycie.

    chemia tez nie zawze jest zła.
    zreszta wszyscy mamy mozg i dokonujemy pewnego wyboru. ja nie biore suplementow,
    ale np nie przejde z tabletek anty na NPR, chociaz wiem, ze to jest chemia, bo
    takiego dokonalam wyboru. tak jest dla mnie lepiej i wygodniej. podejmuje
    ryzyko, ale mam do tego prawo.

    swoja droga, szczepienia NIE SA obowiazkowe i jak nie chcesz nie musisz lozyc na
    firmy farmaceutyczne i narazac dziecka na choroby :) ja bym wiele dala za
    szczeienie an brodawczaka ludzkiego, jak ktos nie chce nie musi, ale jestem
    absolutnie za refundacja szczepionek.

    panuj nad ta niechecia do chemii, nie mozna popasc w skrajnosc.
    wiadomo,ze nie ma co sie niepotrzebnie faszerowac, ale tez wszystkiego
    naturalnymi specyfikami nie wyleczysz.
    trzeba zachowac umiar, naprawde.
  • agacia2025 07.04.09, 23:19
    ja nie jestem calkiem za wykluczeniem medycyny konwencjonalnej, jednak ona w
    jakims stopniu przyczynia sie do koncernow. Jednak nawet nie masz pojecia jak
    wiele schorzen powinno byc leczone w inny sposob. Prosty przyklad. Medycyna
    konwencjonalna mowi ze autyzm jest spowodowany mutacja genow, tylko nikt nie wie
    jak mutuje i dlaczego. Natomiast z punktu widzenia medycyny naturalnej jest to
    zanieczyszczenie oranizmu w tak wielkim stopniu ze nie jest on w stanie
    funkcjonowac prawidlowo i zakluca to takze prace mozgu. To tlumaczy dlaczego na
    autyzm popadaja ludzie w roznym wieku i jeszcze jedno, jest to choroba
    nowozytna, przypadki zachorowan na nia notuje sie od czasu wzrostu chemii w
    srodowisku i od czasu wprowadzenia "szczepien". Najlepsze wyniki w leczeniu
    autyzmu ma wlasnie medycyna naturalna, a nie konwencjonalna, ktora zamiast
    oczyscic organizm i uzupelnic braki pakuje kolejne dawki chemii. Poznalam kiedys
    ludzi, ktorzy nie chcieli szczepic swojego dziecka i byla z tym dosc wielka
    burza w przychodzni. Ojciec dziecka wytlumaczyl wszystkim ze jak byl wyrostkiem
    jeszcze jego brat nie wiadomo dlaczego w wieku 17-stu lat zaczal cofac sie w
    rozwoju. Nikt nie wiedzial dlaczego, bo o autyzmie niewiele wtedy wiedziano. po
    tulaczkach i roznych badaniach okazalo sie ze to wlasnie autyzm i po kolejnych
    probach znalezienia odpowiedzi skad sie to wzielo znalezli odpowiedz, ze po
    szczepieniach mmr. Znalazla sie dobra dusza pielegniarka ktorej mezczyzna
    opowiedzial historie swojego brata i wytlumaczyl dlaczego nie chce szczepic
    swojego dziecka. I ta pani pielegniarka powiedziala, ze w jej kilkunastoletniej
    pracy przy podawaniu szczepien miala wielokrotne zdarzenia ze po podaniu
    szczepienia dziecko trafialo z ostrym zapaleniem opon mozgowych w szpitalu. Jak
    dziecko ma silny uklad odpornosciowy to wytrzyma szczepienia, a jak slabsza to
    moze byc roznie (tego nie wiemy), jednak szczepienie nie daje gwarancji na to ze
    nie zachorujesz na dana chorobe, a ogolnie obniza odpornosc.
    Nie musze szczepic dziecka, to prawda i tego nie robie, ale myslisz ze za kogo
    pieniadze sa szczepienia nawet te obowiazkow? przeciez nie ma nic za darmo.
    Nawet nie wiesz jak wielka mafia jest przemysl farmaceutyczny i jak coraz
    bardziej wszystko kontroluje. Coraz mniej zdrowej zywnosci mamy przez niego.
    Teraz chca nam zabronic jeszcze miec swoja prywatna w miare zdrowa zywnosc na
    ogrodkach. Prosze poczytaj tutaj. Chca wprowadzic zakaz stosowania naturalnych
    srodkow leczniczych. zabronic czlowiekowi mozliwosc wyboru metod leczniczych czy
    profilaktycznych. Zachecam do poczytania na tej stronie i zaglosowania
    www.eu-referendum.org/polski/petitions/natural_remedies_info.html
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • jul-kaa 05.09.09, 16:11
    Ależ fascynującą dyskusję przegapiłam i to w takim niewinny wątku :))

    Agacia2025 napisała:

    > Medycyna
    > konwencjonalna mowi ze autyzm jest spowodowany mutacja genow, tylko nikt nie wi
    > e
    > jak mutuje i dlaczego.

    To nie jest prawda. Są różne koncepcje dotyczące powstawania autyzmu. Niektóre
    mówią o zaburzeniach w neuroprzekaznictwie, inne o genach, jeszcze inne o
    szeroko pojętym metabolizmie.

    > Natomiast z punktu widzenia medycyny naturalnej jest to
    > zanieczyszczenie oranizmu w tak wielkim stopniu ze nie jest on w stanie
    > funkcjonowac prawidlowo i zakluca to takze prace mozgu.

    To też jest tylko częściowa prawda. Gdyby było inaczej, wszyscy autystycy po
    odtruciu by wyzdrowieli. Faktem jest tylko to, że u części osób autystycznych
    zmiana diety poprawia koncentracje i ułatwia (lub w ogóle umożliwia) terapie.
    Pytanie tylko, czy te osoby akurat oprócz autyzmu nie miały jakiejś
    nietolerancji pokarmowej lub zwykłej alergii, która u autystyków przejawia się
    inaczej, niż u innych ludzi.

    >To tlumaczy dlaczego na
    > autyzm popadaja ludzie w roznym wieku

    Bzdura totalna, objawy autyzmu MUSZĄ się ujawnić przed 3. rokiem życia, inaczej
    nie ma mowy o autyzmie. Przez kilka lat można bagatelizować objawy lub mieć złą
    diagnozę, ale to nie zmiania faktu, że autyzm pojawia się albo tuż po urodzeniu
    albo około 18. miesiąca życia.

    >i jeszcze jedno, jest to choroba
    > nowozytna, przypadki zachorowan na nia notuje sie od czasu wzrostu chemii w
    > srodowisku i od czasu wprowadzenia "szczepien".

    Absurd. To, że jakiejś choroby (zwłaszcza z takimi objawami, jak autyzm, zespół
    Retta itp.) wcześniej nie diagnozowano, nie znaczy, że wcześniej nie istniała.
    Poczytaj trochę, zanim będziesz wypisywać takie farmazony.

    > Najlepsze wyniki w leczeniu
    > autyzmu ma wlasnie medycyna naturalna, a nie konwencjonalna, ktora zamiast
    > oczyscic organizm i uzupelnic braki pakuje kolejne dawki chemii.

    Terapia autyzmu nie polega na leczeniu przy wykorzystaniu medycyny
    konwencjonalnej, a na połączenie rehabilitacji, psychoterapii i innych metod.
    Farmakopterapia nie jest wcale częsta.

    >Ojciec dziecka wytlumaczyl wszystkim ze jak byl wyrostkiem
    > jeszcze jego brat nie wiadomo dlaczego w wieku 17-stu lat zaczal cofac sie w
    > rozwoju. Nikt nie wiedzial dlaczego, bo o autyzmie niewiele wtedy wiedziano. po
    > tulaczkach i roznych badaniach okazalo sie ze to wlasnie autyzm i po kolejnych
    > probach znalezienia odpowiedzi skad sie to wzielo znalezli odpowiedz, ze po
    > szczepieniach mmr.

    No comment... Ręce mi opadły do podłogi.

    Znalazla sie dobra dusza pielegniarka ktorej mezczyzna
    > opowiedzial historie swojego brata i wytlumaczyl dlaczego nie chce szczepic
    > swojego dziecka. I ta pani pielegniarka powiedziala, ze w jej kilkunastoletniej
    > pracy przy podawaniu szczepien miala wielokrotne zdarzenia ze po podaniu
    > szczepienia dziecko trafialo z ostrym zapaleniem opon mozgowych w szpitalu.

    To zapalenie opon, czy autyzm? A może wydaje Ci się, że to to samo..?
    ---------

    sorry za ostry ton (wszyscy tu wiedzą, że nie jest to mój zwyczajny ton), ale
    skacze mi ciśnienie, jak ktoś wypisuje takie bzdury i powtarza mity, które
    zaszkodziły już baaardzo wielu dzieciom.
  • zarin 14.09.09, 14:03
    Ja tego nie rozumiem.
    Mamy trzy oczywiste przesłanki:
    1. Rtęć jest jedną z najbardziej toksycznych dla człowieka substancji.
    2. Rtęć może powodować upośledzenie u dzieci (chociażby przypadki kobiet, które w okresie ciąży zatruły się rtęcią z termometru).
    3. Wiele szczepionek dziecięcych konserwuje się toksycznymi związkami rtęci: solą sodową kwasu etylortęciotiosalicylowego.
    Temu nikt nie zaprzecza, prawda?
    Więc dlaczego, kiedy padają podejrzenia dotyczące negatywnych konsekwencji szczepionek, od razu podnosi się krzyk o szarlatanerii i szkodzeniu dzieciom?
    Takie klapki na oczach i przekonanie, że coś, co jest zalecane i dostępne na rynku medycznym nie może szkodzić, uniemożliwia racjonalne rozważenie, czy większe jest ryzyko skutków poszczepiennych czy przejścia chorób zakaźnych. Broniąc szczepionki za wszelką cenę, blokuje się działania mające na celu zaprzestanie używania w ich produkcji Thiomersalu, a to powinno być najważniejsze.
    No i dlaczego pierwszą MMR zastępuje się szczepionkami drugiej generacji? Dla kaprysu? Przecież to jest najbardziej wiarygodny przykład szkodliwości. Gdyby nie krytyka i naciski, nie wiadomo, czy opłacałoby się wycofać z przestarzałych szczepionek. Nie mówiąc o tym, że w Polsce, niestety, ciągle są stosowane...
    Btw. o autyzmie o dorosłych też się mówi, tylko o jako jednym z objawów schizofrenii.
  • jul-kaa 14.09.09, 18:44
    zarin Ty piszesz do mnie?

    Bo jeśli tak, to ja zupełnie nie o tym przecież pisałam, a o tym, co
    poprzedniczka wygadywała na temat autyzmu.

    > Btw. o autyzmie o dorosłych też się mówi, tylko o jako jednym z objawów schizof
    > renii.

    O autyzmie u dorosłych się mówi, o ile mają go od dzieciństwa. A zachowania
    autystyczne (występujące w innych chorobach) to nie autyzm...
  • zarin 14.09.09, 20:42
    Nie tylko. Ale odgrzebałaś temat, więc padło na Ciebie :).

    > O autyzmie u dorosłych się mówi, o ile mają go od dzieciństwa. A zachowania
    > autystyczne (występujące w innych chorobach) to nie autyzm...

    To nie jest takie oczywiste. Jest możliwe, że przypisywanie zachowań autystycznych schizofrenii to po prostu podciąganie czegoś na siłę pod inną jednostkę chorobową.
  • jul-kaa 14.09.09, 20:53
    > > O autyzmie u dorosłych się mówi, o ile mają go od dzieciństwa. A zachowan
    > ia
    > > autystyczne (występujące w innych chorobach) to nie autyzm...
    >
    > To nie jest takie oczywiste. Jest możliwe, że przypisywanie zachowań autystyczn
    > ych schizofrenii to po prostu podciąganie czegoś na siłę pod inną jednostkę cho
    > robową.

    To jest oczywiste. Jeśli autyzm nie wystąpił w dzieciństwie, to nie ma mowy o
    autyzmie, nikt (sensowny) tego nie zdiagnozuje. Po prostu wg wszelkich kryterium
    zachowania/cechy autystyczne muszą wystąpić przed 3r.ż.
  • pana.cotta 07.04.09, 22:27
    o, a na połnocy (najlepiej trojmiasto) mozna zrobic cos takiego? jaki jest koszt
    mniej wiecej?
    ja co prawda nie mam zadnej alergii, astmy i ogolnie jestem zdrowa, ale bym
    sobie zbadala na wszelki wypadek ;)
  • agacia2025 07.04.09, 22:31
    mozesz zrobic wysylkowo. Poczytaj tutaj:
    www.ibg.pl/onas/analiza.php
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • pierwszalitera 08.04.09, 01:41
    agacia2025 napisała:

    > Jestem tez pewna ze czasami bierzesz jakies srodki przeciwbolowe, ktere
    > paralizuja uklad nerwowy, dlatego przestajesz odczowac bol i pewnie jeszcze
    > jakies inne rzeczy, co jakis czas jakis antybiotyk ktory razem ze szczepionkami
    > sa najwiekszym przeklenstwem ludzkosci.

    Wybacz proszę, ale teraz to już pierniczysz. To przekleństwo ludzkości, o którym piszesz, szczepionki, antybiotyki i środki przeciwbólowe wielu ludziom uratowało życie i złagodziło cierpienie. Nawet nie chce mi się podawać tu przykładów, bo masz wyraźnie sporą blokadę, wyglądasz na nawiedzoną i chyba nie zakapujesz. Przestań misjonować opowieściami typu: jakiś znajomy znajomych miał straszne rzeczy i pomógł rumianek zebrany w świetle księżyca, albo inny suplement. To bajki dla niedouczonych. Zwróć lepiej uwagę na swoją ortografię, bo z taką pisownią nikt nie weźmie cię na serio.
  • agacia2025 08.04.09, 13:09
    no tak, to ze mam dysleksje to ja wiem, ale juz dawno temu przestala mi spedzac
    sen z oczu. Jestem umyslem scislym a poprawianie mnie zostawiam humanistom i nie
    mam zamiaru sie tym przejmowac, za duzo nerwow kosztowalo mnie to aby miec
    powtorke z rozrywki, bo ktos mi zwrocil na to uwage
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • pierwszalitera 08.04.09, 13:29
    agacia2025 napisała:

    > no tak, to ze mam dysleksje to ja wiem, ale juz dawno temu przestala mi spedzac
    > sen z oczu.

    To suplementy i naturalne preparaty na to nie pomagają? ;-) W porównaniu z autyzmem i rakiem, to przecież pestka. ;-)))
  • agacia2025 08.04.09, 14:06
    tobie nic nie pomoze na ironie i zadufanie w sobie, bo ja nikogo nie
    skrytykowalam za to ze ma inny sposob leczenia sie czy cos, ale coz sa krzesla i
    taborety
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • pierwszalitera 08.04.09, 14:17
    agacia2025 napisała:

    > tobie nic nie pomoze na ironie i zadufanie w sobie, bo ja nikogo nie
    > skrytykowalam za to ze ma inny sposob leczenia sie czy cos, ale coz sa krzesla
    > i
    > taborety

    No chyba tak sobie do powietrza, tylko by poukładać własne myśli tu nie pisałaś? Więc nie masz powodu, by obrażać się za krytykę. A im bardziej kontrowersyjne rzeczy rozpowszechniasz, z tym ostrzejszą reakcją musisz się liczyć. That's Life! ;-)
  • malagracja 28.03.09, 17:40
    Jezeli naprawde Cie denerwuja, to kup dobra lokówke. Susząc wlosy suszarką
    codziennie bardziej je zniszczysz, niz uzywajac lokówki co 2 dni (bo przez tyle
    czasu beda dobrze wygladac od zakręcenia ich).
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • palacsinta 28.03.09, 17:54
    Ja mam od zawsze włosy sięgające plus minus do obwodu biustonosza, raczej
    cienkie, ale gęste, przeważnie proste, ale podatne na kręcenie. Myję je co dwa
    dni, zgodnie z zasłyszaną kiedyś radą fryzjera nakładam szampon (head and
    shoulders) tylko u nasady, a resztę włosów myję tylko w wodzie. Suszę suszarką w
    kształcie szczotki (to się chyba nazywa suszarko-lokówka, ale loków jeszcze nią
    nigdy nie kręciłam), włosy są dzięki temu proste i nie sterczą na wszystkie
    strony. Jeśli chcę spotęgować ten efekt, używam pianki, tylko niestety później
    nakładki na suszarce doczyścić nie mogę. Najczęściej używam lakieru, czasami
    jakichś wygładzających mazideł. Włosy kilka razy farbowałam i przez ponad rok
    regularnie używałam prostownicy, zniosły to dobrze, a farba nawet trochę
    polepszyła ich wygląd. Podcinam wtedy, kiedy robią się za długie, bo z bardzo
    długimi mi nie do twarzy.
  • certain_whatsit 28.03.09, 18:33
    Ja mam włosy falowane, za łopatki, zapuszczane z mniejszym bądź
    większym sukcesem od lat. Były dłuższe, ale ostatnio podcięłam
    ładnych parę cm żeby pozbyć się cieniowania, które jest dobre do
    włosów półdługich, ale na moich długich i cienkich = pierzenie,
    zniszczone końcówki itp. Podcinam co 2-3 miesiące, czeszę je
    grzebieniem o szerokich zębach, a szczotką tylko wtedy, gdy spinam
    je w banana i chcę, żeby były superwygładzone.

    Dziewczyny z któregoś amerykańskiego forum dot. długich kręconych
    włosów radzą nakładać odżywkę/maskę do spłukiwania PRZED myciem, na
    całą długość włosów od ucha w dół. To chroni włos przed szamponem.
    Szampon, jak już któraś z dziewczyn pisała, nakłada się na samą
    skórę głowy, masuje i spłukuje całość - włosy i tak się umyją, ale
    czas, w jakim działa na nie detergent, jest krótszy.

    I ja tak właśnie robię. Potem psikam je odżywką bez spłukiwania
    własnej produkcji - wit.B5, jedwab hydrolizowany, ocet ziołowy, dużo
    keratyny i jakiś ładnie pachnący hydrolat. Nie mogę używać odżywek z
    silikonami, tych różnych kupnych "jedwabiów", bo po pierwszym użyciu
    włosy są ładne, ale na dłuższą metę robią się matowe i przykurzone,
    od silikonu, który niby wygładza, ale nie chce się wypłukać. Bardzo
    ważne jest też, żeby nie chodzić spać z mokrymi - czochrają się i
    niszczą. Ja myję zwykle co 2 dni, wieczorem, na 2-3 godz. przed
    spaniem, nie używam suszarki. Gdy idę spać, zawsze spinam je w
    ślimaka na czubku głowy, żeby nie szorować po poduszce końcówkami,
    tylko tymi najzdrowszymi partiami spod spodu. Poleca się spać w
    warkoczu, ale mnie warkocz uwierał, za to ślimak się sprawdza i rano
    włosy są odbite od głowy i mają ładny falo-skręt. Opracowałam ten
    patent parę miesięcy temu i naprawdę mniej się rozdwajają :)

    --
    67/86 a było 84
  • madzioreck 28.03.09, 22:23
    > Szampon, jak już któraś z dziewczyn pisała, nakłada się na samą
    > skórę głowy, masuje i spłukuje całość - włosy i tak się umyją, ale
    > czas, w jakim działa na nie detergent, jest krótszy.

    Tak robię :)
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • e.m.i1 28.03.09, 18:57
    A żebyś wiedziała jak mnie moje denerwują...
    Muszę myć codziennie, używam szamponu do przetłuszczających się, poźniej odżywka (nakładana od połowy)do włosów suchych/zniszczonych, bo poza tym, że się przetłuszczają to są też w średniej kondycji.
    Rozczesywanie po myciu... hmm... kiedyś zdjęłam z głowy ręcznik przy moim chłopaku a on na to: "nigdy nie widziałem tak potarganego człowieka" :D
    Czeszę zwykłą szczotką, trwa to kilka dobrych minut, później nakładam na końcówki jedwab Biosilk - odkryłam niedawno, naprawdę lepiej końcówki po nim wyglądają. Jak już rozczeszę to nie ma tragedii o ile nie wyjdę na wiatr.
    Najczęściej myję włosy rano, więc siłą rzeczy muszę suszyć, ale odkładam ten moment do ostatniej chwili, żeby same wyschły ile zdążą.
    Też mam cienkie włosy, niektórzy mowią że gęste, ale nie wiem czy im wierzyc;)
    PS farbowałam je dokładnie 3 tygodnie temu, mam teraz ok 1cm odrostów - to szybko czy nie? I jak długie wypada nosić odrosty?;)
  • malagracja 28.03.09, 19:15
    Emi1, nie uzywaj szamponow do wlosow przetluszczajacych sie - one strasznie
    niszcza wlosy. Naprawde. Przeciez szampon (chcesz czy nie) dziala nie tylko na
    skore glowy, ale na cala dlugosc wlosa - a przeciez wlos sie nie przetluszcza a
    tylko skora glowy.
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • daslicht 28.03.09, 19:21
    e.m.i1 napisała:
    "PS farbowałam je dokładnie 3 tygodnie temu, mam teraz ok 1cm
    odrostów - to szybko czy nie? I jak długie wypada nosić odrosty?;)"

    Zerowe.
    A z tym szamponem to racja, zwłaszcza jak włosy są farbowane.
    I nie targaj włosów, wyciśnij je po prostu. One targania nie lubią.
    A jak się elektryzują, to tym bardziej wskazana naturalna szczotka,
    jeśli ta "zwykła" to druciana, to nie znęcaj się tak nad włosami.

    --
    70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
    Zamienię T2 na T34!
  • e.m.i1 28.03.09, 19:54
    Włosów nie targam, wyciskam, odsączam w ręcznik, ale poźniej jednak muszę rozczesać. "Zwykła" to taka plastikowo-gumowa.

    A jeśli odrosty zaczęły być minimalnie widoczne po dokładnie pięciu dniach od farbowania, to co mam robic? Farbować co tydzień, czy zupełnie darować sobie? Pytam poważnie.
  • daslicht 28.03.09, 20:13
    Można zmienić farbę na mniej kąśliwą (poziom 2) a gdy pojawiają się
    odrosty to czesać włosy bez widocznych przedziałków i bez
    przylizania :)
    --
    70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
    Zamienię T2 na T34!
  • e.m.i1 28.03.09, 20:27
    Farbowałam u fryzjera, sama już się trochę boję, po tym jak wyszła mi intensywna czerwień, zamiast ładnego rudego, jaki mam teraz. Z poziomu 2 kojarzę tylko Palette, które jest ogólnie odradzane. Chyba, że jest coś jeszcze o czym nie wiem?
    Jak można nosić długie, rozpuszczone włosy pez przedziałka? Nawet jak nie ja, to sam sie zrobi:)
  • daslicht 28.03.09, 20:38
    Są jeszcze Loreal i Wella, było nawet o nich niedawno w wątku o
    rudych włosach :) i pewnie jeszcze coś, ale aż tak w tym nie siedzę,
    bo już się nie znęcam nad swoimi włosiskami :)

    Przedziałek można uczesać w zygzak, ale ogólnie chodzi o to by nie
    były przylizane. Możesz jeszcze założyć opaskę :)
    --
    70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
    Zamienię T2 na T34!
  • malagracja 28.03.09, 20:32
    są takie w rożnych kolorach, ALE nie wiem jak to działa ;)
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • malagracja 28.03.09, 19:47
    Zapomniałam dodać, że przetłuszczanie się włosów oznacza, że się o nie źle dba a
    nie, że są w złej kondycji :-) Jezeli rozumiesz o co mi chodzi :)
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • e.m.i1 28.03.09, 20:08
    To w takim razie po co wymyślono szampony do włosów przetłuszczających się?
    Możesz polecić coś, co nie obciąża włosów? Ja wiem, że każdy inny szampon mi te włosy domyje przecież, ale tylko przy tych do przetłuszczających się wyglądam jak człowiek przez cały dzień (oczywiście o ile nie pojdę spać w międzyczasie i nie jest to upalne lato). Miałam kiedyś L'oreala do dlugich i cienkich wlosow - po kilku godzinach włosy nadawały się do ponownego mycia.
    Co do niewłaściwego dbania o włosy - takie przetłuszczanie zaczęło mi się niemal z dnia na dzień w czwartej klasie szkoły podstawowej, czyli na początku burzy hormonalnej okresu dojrzewania.. i tak zostało do dziś. Wnioskuję więc, że niestety "tak juz mam":/
    Domyślam się, ze znaczenie ma też woda, tu gdzie teraz mieszkam jest bardzo twarda, efekty widzę i na włosach i na skórze.
    A co do tego, że są w złej kondycji, to mam na myśli to że końcówki szybko mi się niszczą i ogólnie włosy są lekko przesuszone.

    Jesli polecisz mi coś, co zadziała i nie bedzie wymagało wstawania 3 godziny wcześniej to Cie ozłocę;)
  • daslicht 28.03.09, 20:20
    Znam trochę ten problem, kiedyś włosy okropnie mi się
    przetłuszczały, chodziły nawet takie żarty po szkole:
    "- Wiecie jak Kaśka robi obiad?
    - ...
    - Odpala palnik, stawia patelnię, wykręca włosy..."
    :))))

    Z włosami jak ze skórą - im bardziej ją przesuszysz, tym ona będzie
    bardziej się przetłuszczała. Z włosami też nie warto agresywnie, ja
    tak miałam że nie lubiłam odżywek, bo mi włosy robiły się miękkie i
    wisiaaaałyyy. A potem się zrobiły tak miękkie, że aż sztywne :)
    I nie przegrzewaj włosów ani wodą, ani suszarką! One raz, że tego
    nie lubią, dwa, ze bardziej się przetłuszczają.
    --
    70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
    Zamienię T2 na T34!
  • malagracja 28.03.09, 20:39
    Tak, myc wlosy trzeba w letniej wodzie a kończyć zimnym prysznicem - luski sie
    domykają.
    A suszarka - tylko zimny strumien i to trzeba trzymac suszarke daleko od wlosów.
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • e.m.i1 28.03.09, 20:55
    Z wodą dokładnie tak robię.
    Suszarke mam z takim średnio ciepłym strumieniem, był jeszcze gorący ale już nie działa;)
  • malagracja 28.03.09, 20:38
    A jakiego mialas Loreala? Bo ja tego z "drogeri" nie polecam. Uzywam tej
    "fryzjerskiej" linii.

    A te szampony do wlosów przetluszczajacych sie wymyslono chyba po to,
    zeby...ludzie kupowali. Z reszta, wlosy nie lubia szamponow. Szampon jest do
    skory glowy, a nie do wlosow :-) Ale co zrobic, jak wszystko ścieka? :)

    Niestety fryzjerką nie jestem, a moja mama bedzie dopiero jutro (spytam). Ale z
    miejsca moge Ci powiedzieć tyle, że jak mieszkalam w bloku to tez mialam problem
    z wlosami - i uzywalam wody z czajnika. Pomoglo. Mi tez sie koncowki szybko
    nisza, a podcinanie nic nie pomaga. Dlatego dbam o to, zeby zawsze wlosy byly
    ladnie podkrecone na koncach - wtedy tego nie widac.

    Ja myje wlosy wieczorem - okolo 19, ale wiem, ze nie kazdy da rade spac tak jak
    ja z wlosami za lozkiem :-) Wczesniej dziewczyna pisala, ze spi z kokiem - moja
    mama tak robi. Taki luzny kok po wysuszeniu wlosow (ale nie do konca), wtedy
    luski sie wygladzają.
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • e.m.i1 28.03.09, 20:58
    Z drogerii. Ale już z odżywki z tej samej serii jestem zadowolona.
    W takim razie poczekam na Twoją mamę:)
  • madzioreck 28.03.09, 22:30
    Z czajnika? Tzn. myłaś przegotowaną wodą? Myśl niezła, tylko jak mi zawsze latem
    ciepłą wodę wyłączają na tydzień, to do samych włosów gotowałam 2 kociołki - na
    spłukanie szamponu i odżywki :)
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • pierwszalitera 29.03.09, 00:39
    malagracja napisała:

    > A jakiego mialas Loreala? Bo ja tego z "drogeri" nie polecam. Uzywam tej
    > "fryzjerskiej" linii.

    No proszę bez przesady. ;-) Korzystam od wielu lat z loreala z "drogerii" i jest ok. Nawet te ich do przetłuszczających się włosów są bardzo delikatne. Bardzo dobry jest Nutri-Gloss Light w różowej butelce z zielonym paskiem. Nadaje się do dłuższych, delikatnych, albo szybciej się przetłuszczających włosów. Nie wysusza, tylko po prostu nie obciąża. A przy nienajlepszej wodzie pomaga płukanie wodą z cytryną przy jasnych włosach, przy ciemnych z drobiną octu jabłkowego, albo butelką mocno gazowanej wody mineralnej. Ta woda jest lekko kwaśna i robi super świeże, i miękkie włosy. Na śliczne fale i loki spryskuje się włosy wodą z odrobinką soli. Kręcą się wtedy jak nad morzem.
  • kuraiko 29.03.09, 01:48
    ja miałam do czynienia z dwoma lorealami z drogerii ;) z
    tym "fioletowym" dodającym objętości i z tym różowym z proteiną
    perły. niestety różowy (szampon i odżywka) mnie uczulił, ale chyba w
    połączeniu z jakimś innym kosmetykiem, bo po kilku miesiącach
    dokończyłam odżywkę i już mnie nie uczulała.
    moim zdaniem szampon nie ma aż takiego znaczenia jak odżywka pod
    warunkiem, że nie uczula, nie przesusza, nie plącze itd
  • madzioreck 29.03.09, 10:03
    pierwszalitera napisała:

    Na śliczne fale i loki spryskuje się włosy wodą z
    > odrobinką soli. Kręcą się wtedy jak nad morzem.

    Rzeczywiście, po kąpieli w morzu mam pierścionki nawet na takich długich włosach
    jak teraz, ale myślałam, że to przez brak grzebienia. Tylko czy sól jest dobra
    dla włosów...?
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • malagracja 29.03.09, 12:10
    Oczywiscie, ze nie. Ale mozna kupic produkty mniej szkodliwe niz sol, a
    dzialajace podobnie. Ale przeciez chodzi o pielegnacje a nie niszczenie wlosow
    (bo to je wysusza). I znowu zataczemy kolo: zamiast pielgnowac chcemy je
    torturować :) A zadbane wlosy naprawde dobrze sie prezentuja bez tych wszystkich
    specyfików.

    --
    Owiń się pończochą :-)
  • pierwszalitera 29.03.09, 15:12
    Fakt, sól nie jest najlepsza dla włosów. Ale ja pisałam o odrobince soli, a nie o takim stężeniu, jakie można spotkać w wodzie morskiej. Raczej o takim, jak w trochę bardziej słonej wodzie mineralnej, a kto raz próbował wody z Atlantyku, albo Morza Śródziemnego, to wie, że tego nie da się pić. Akurat sposób z leciutko słoną wodą sprawdza u mnie najlepiej, robią mi się napiękniejsze fale. Wszystkie inne produkty do włosów kręconych były do kitu. Najlepszy był jeszcze John Frieda. Producenci zakładają chyba bowiem, że włosy kręcone z natury są bardziej suche i te produkty był dla mnie o wiele za ciężkie. Zresztą mnie chodziło o ładne fale, a nie loki, bo do kręconych włosów u mnie jeszcze daleko, a czegoś takiego specyficznego na rynku jeszcze nie widziałam. Poza tym nie jestem przekonana, czy inne produkty do stylizacji też włosom nie szkodzą. Wiele zawiera alkohol, a ten jest podobnie szkodliy jak sól. No i te wszystkie mazie i kremy trzeba potem jakoś wymyć, co nie zawsze jest takie łatwe. Trochę słonawej wody od czasu do czasu, gdy ma się ochotę na trochę bardziej romantyczno-hipisowski look chyba aż tak nie zaszkodzi. ;-) No i można naturalnie z włosami absolutnie nic nie robić, by ich nie niszczyć, ale każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chce zdobyć nagrodę za najzdrowsze włosy świata, czy stosuje włosy i fryzurę jako podkreślenie własnej osobowości. ;-)
  • malagracja 29.03.09, 15:18
    No i można naturalnie z włosami absolutnie nic nie robić, by ich nie niszczyć,
    ale każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chce zdobyć nagrodę za
    najzdrowsze włosy świata, czy stosuje włosy i fryzurę jako podkreślenie własnej
    osobowości. ;-)

    Pierwszalitero, dlaczego twierdzisz, że nie można mieć najzdrowszych włosów
    świata, które zarazem będą podkreśleniem osobowości? Dla mnie to się nie
    wyklucza, ani troche.


    --
    Owiń się pończochą :-)
  • daslicht 29.03.09, 15:43
    Właśnie, ja też myślę że można. Staram się dbać o włosy, żeby były
    jak najzdrowsze i najładniejsze. Choćbym natarła je kilogramem soli,
    to i tak się nie zakręcą. Mi to nie przeszkadza i nawet pasuje do
    osobowości - mam proste włosy, bo ja jestem prosty człowiek ^^
    --
    70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
    Zamienię T2 na T34!
  • malagracja 29.03.09, 15:50
    Daslicht, Twoja fruzura jest najsympatyczniejszą (jezeli mozna tak powiedziec)
    jaka kiedykolwiek widziałam :-) Poza tym bardzo pasuje do Ciebie :-) A w lokach
    Ciebie jakoś nie widze, hmm...

    Im włosy są bardziej zadbane tym są piękniejsze. I zaden produkt do stylizacji
    nie przebije tego efektu.
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • daslicht 29.03.09, 16:06
    A ja kiedyś STRASZNIE chciałam loczki mieć! Tak jak Kuraiko marzy,
    ze obudzi się w długich, tak ja marzyłam, że obudzę się z głową
    pełną loków. Ale niestety, nie ma tak dobrze. Choćbym spała w
    wałkach na głowie i tak gdy zdejmowałam ostatni, to pierwsze pasmo
    było już proste. Lokówki próbowałam i zawsze w końcu wkręciły mi się
    tam włosy, które trzeba było obciąć. Karbownicę też mam i tak samo
    jak z wałkami - zanim doszłam do końca, to początek był już prosty.
    Karbowanie włosów długich do łopatek to 1,5-2 godziny roboty a i tak
    po kolejnych 1,5-2 godzinach nie było już nic widać. Ale wyglądało
    naprawdę fajnie, taka się szopa wielka z nich robiła. To też
    przewaga loków nad prostymi - wydaje się, że jest ich więcej.

    Taaa, bardzo fajna fryzura, na "garnek" albo na "dziecko z
    downem" ;) ale jest fajna i wygodna, bo nic nie trzeba z nią robić.
    Zresztą ja mam od zawsze to samo: grzywka plus włosy prosto obcięte
    w różnych wariantach długościowych. Wszelkie cieniowanie, farbowanie
    i inne cudowanie wyglądały gorzej, więc sobie odpuściłam, włosy
    chyba są zadowolone :)

    A właśnie... zauważyłyście, że jak jest artykuł na temat "włosów
    gęstych i sztywnych, które nie chcą się układać", to zakładają, ze
    te włosy są kręcone?
    --
    70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
    Zamienię T2 na T34!
  • kuraiko 29.03.09, 16:42
    hehe, tylko że ja miałam kiedyś długie, więc wiem do czego chcę
    wrócić ;)

    co do artykułów, o których wspominasz, to nie zauważyłam, żeby było
    zawsze o kręconych. wydaje mi się, że o prostych też piszą.
    ja kiedyś już wspominałam, że mnie wkurza prezentowanie fryzur
    dla "krótkich" włosów na laskach z włosami do ramion :/
    z tego co się w ostatnich sezonach przewija przez prasę dochodzę do
    wniosku, że krótkie (naprawdę krótkie) włosy zostały zarezerwowane
    dla lesbijek, lewaczek, feministek i kobiet w średnim wieku :/
    a "kobiece" są tylko włosy dłuższe :/
    w ogóle ludzie mnie wk... gadaniem o moich włosach "obetnij włosy,
    wyglądasz lepiej w krótkich", "czemu nie zapuścisz włosów", "coś ty
    zrobiła, jakby piorun trzasnął, normalnie wyglądasz w
    długich", "obetnij bo wyglądają tragicznie" itd
    tak naprawdę gdybym miała gęste włosy to i długie i krótkie by
    wyglądały super. a uwagi padają najczęściej od osób, które nie
    odważyły się nigdy obciąć na krótko, albo od tych które mają 3-4
    razy tyle włosów co ja. tudzież od upierdliwych ciotek ;)


    aaa moja mama ma takie włosy proste jak deska, tylko że od lat robi
    sobie trwałą. trwała to naprawdę rozwiązanie, tylko że teraz jest
    podobno passe, no i na pewno nie polecana do słabych zniszczonych
    włosów.
  • malagracja 29.03.09, 16:48
    "mnie wkurza prezentowanie fryzur dla "krótkich" włosów na laskach z włosami do
    ramion :/"

    A mnie wkurza prezentowanie fryzur dla długich włosów na laskach z włosami do
    łopatek :)
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • kuraiko 30.03.09, 21:07
    dokładnie ;) w sumie włosy do łopatek to są już włosy długie, ale
    wiadomo że takie fryzury mogą nie spełnić oczekiwań osoby, która ma
    włosy do pasa lub dłuższe.
    półdługie to są takie do ramion a nawet krótsze, moim zdaniem taki
    bob za ucho to już półdługie włosy, a wg "speców" z gazetek to włosy
    krótkie
  • pierwszalitera 29.03.09, 16:59
    malagracja napisała:

    > Pierwszalitero, dlaczego twierdzisz, że nie można mieć najzdrowszych włosów
    > świata, które zarazem będą podkreśleniem osobowości? Dla mnie to się nie
    > wyklucza, ani troche.

    Droga malagracjo, przestań proszę ciągle zarzucać mi rzeczy, których nie napisałam. A gdzie ja coś takiego wykluczyłam? Masz kłopoty ze zrozumieniem moich postów, czy ogólnie świat u ciebie jest zawsze tylko czarny lub biały? ;-) Najzdrowsze włosy świata to jest bardzo fajna rzecz, ale czyż nie podejmujemy świadome decyzje, o których wiemy, że zdrowiu naszych włosów tak nie do końca służą? Na przykład farba, kosmetyki stylizujące, częste mycie, suszarka, prostownica, kąpiel w chlorowanej wodzie basenu, albo słonym morzu, spanie z mokrymi włosami i wiele podobnych rzeczy. Liczymy wtedy, że nam to nie zaszkodzi, ale jednak pewne ryzyko zawsze pozostaje. Robimy to z różnych względów i nie kierujemy się wtedy priorytetem najzdrowszych włosów świata. Jeżeli jednak ma się szczęście, odrobinę samozaparcia przy pielęgnacji i włosy zostają piękne, to chyba specjalnie ich nie będę sobie papierem ściernym ubrzydzała, by udowodnić, że mam w nosie ich zdrowie i wygląd, a liczy się tylko moja osobowość? ;-)
  • malagracja 29.03.09, 17:05
    "czy chce zdobyć nagrodę za najzdrowsze włosy świata, czy stosuje włosy i
    fryzurę jako podkreślenie własnej osobowości. ;-)"

    --
    Owiń się pończochą :-)
  • pierwszalitera 30.03.09, 11:49
    malagracja napisała:

    > "czy chce zdobyć nagrodę za najzdrowsze włosy świata, czy stosuje włosy i
    > fryzurę jako podkreślenie własnej osobowości. ;-)"
    >

    No i czego tu nie rozumiesz? Jak chcę podkreślić moją osobowość nowym szalonym kolorem włosów, albo używam tony lakieru, bo lubię modę retro, albo jestem bardzo sportowa i myję włosy dwa razy dziennie po treningu rano i wieczorem, albo używam prostownicy, bo chcę mieć włosy gładkie jak lustro, chociaż z natury się falują, to niestety nagrodę z najzdrowsze włosy wygra ktoś inny. No, ale ty na pewno myślisz zawsze o zdrowiu swoich włosów i przed wieczorną imprezą po pracy w ogródku włosów nie myjesz, bo to przecież im już szkodzi. I by skrócić suszenie nie używasz nigdy suszarki, nawet gdy głowa zamarza i tylko ziółkami traktujesz, bo te kosmetyki Loreal Professional to środki konserwujące posiadają, więc lepiej nie ryzykować. No i słońca unikasz, bo to też wypławia włosy, ale kapelusza nie radzę, też im nie służy. Na gumki frotki też bym uważała, bo zbyt ciasno włosy nie lubią i jeszcze złamiesz jakiegoś włosa przy ściąganu. Weź, daj spokój. ;-) Albo może definicja "najzdrowsze włosy świata", jest dla ciebie niejasna?
  • pierwszalitera 30.03.09, 21:36
    Napisz wyraźnie o co ci chodzi i najlepiej daruj sobie staro-maleńkie pouczenia ala mamusia. ;-)
  • kuraiko 30.03.09, 21:12
    ja bym tu się czepiła tego przykładu z basenem ;) to moim zdaniem
    nijak się nie ma do stosowania pianek, gum, żelu, past, suszarek,
    prostownic ;) bo nie ma na celu upiększenia włosów.
    co do innych rzeczy masz rację.
    jednak niestety czasem stylizacja jest potrzebna, żeby włosy
    wyglądały "możliwie". takie pozostawione "au naturel" mogą wyglądać
    po prostu źle. wiem to po sobie, czasem powinnam użyć pianki, żeby
    mieć przyzwoitą fryzurę, a nie oklapnięte włosy, po których widać że
    jest ich mało ;) całe szczęście teraz mało "bywam", a na spacer czy
    do sklepu nie będę ładowała pianki na biedne słabe włosy, po prostu
    to olewam. a jak to wygląda to inna sprawa.
    może włosy są zdrowsze, ale za cenę ładnego wyglądu i nie mam tu na
    myśli "super" fryzury, ale po prostu fryzurę, która ma dać
    złudzenie, że tych włosów jest więcej. żadnych innych bajerów
  • plica 30.03.09, 19:24
    malagracja napisała:


    > Pierwszalitero, dlaczego twierdzisz, że nie można mieć najzdrowszych włosów
    > świata, które zarazem będą podkreśleniem osobowości? Dla mnie to się nie
    > wyklucza, ani troche.

    malagracja to proste: np. podkresleniem mojej osobowosci sa czarne wlosy. naturalnie mam brazowe, wiec farbuje. jak wiadmo nawet najlepsze farby niszcza wlosy, wiec w tym wypadku sie nie da miec najzdrowszych wlosow na swiecie i looku :)
    --
    Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
  • kuraiko 30.03.09, 21:15
    no i te wszystkie emo, które nie dość, że farbują na czarno, to
    jeszcze codziennie prostują. im w sumie o look chodzi.


  • daslicht 30.03.09, 21:28
    Hyhyhy, za mną parę razy jakieś gnojki wołały EMOOO! bo mam (prawie)
    czarne proste włosy z grzywką plus grube pingle :)))))

    --
    70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
    Zamienię T2 na T34!
  • plica 31.03.09, 07:27
    boze bron! nienawidze czaszek, czarnego w rozowe kropki, bialo-czarnej szachownicy i polowy twarzy zaslonietej grzywka!
    na szczescie tez za stara jestem na emo :)
    --
    Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
  • nesene 02.04.09, 03:10
    Moim podkresleniem osobowosci tez są prawie czarne włosy.

    Ale ja urodziłam sie blondynką :DD

    --
    "Spalić mrrr, spalić!"
    68/95
  • agacia2025 02.04.09, 00:27

    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • malagracja 28.03.09, 21:01
    Tak mi sie przypomniało. Moja mama szczotkuje wlosy i używa takiej z naturalnego
    włosia z dodatkiem takich kilku malych plastikowych "patyczkow" (nie wiem jak to
    powiedziec, ale one nie moga miec na koncu takich kuleczek) i mowila, ze na
    poczatku wlosy sie puszyly ale po 4 dniach takiego szczotkowania w koncu wlosy
    staja się bardziej gladkie. A ona ma wlosy takie same jak ja - tylko, ze woli
    proste nosic ;)
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • madzioreck 28.03.09, 22:25
    Emi, nie żartuj, widziałam na zywo i masz najbardziej zarąbiste włosy, jakie
    widziałam :) Gładkie, błyszczące, co chcesz od nich :)
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • e.m.i1 28.03.09, 23:42
    Nosz kurde aż się zarumieniłam;) Dziekuje w każdym razie:)
  • daslicht 28.03.09, 19:17
    Ciesz się przede wszystkim, że się kręcą. Ja mam idealnie proste,
    nie zginają się nawet o 1 stopień. Gdy były długie za tyłek, to po
    uczesaniu wyglądały ślicznie, ale potem łączyły się w pasma. Kręcone
    też się łączą, ale wygląda to o wiele lepiej niż proste "strąki".

    Jak czesanie moich strąków mnie denerwowało, upinałam je w kok a'la
    Amy Winehouse i miałam spokój, tylko trochę to ważyło :)

    Dziewczyny już pisały o szamponach i odżywkach, nic nowego nie
    wniosę w tym temacie, bo za moich bardzodługowłosych czasów takiego
    wyboru nie było. Na pewno odżywka do spłukiwania i mycie w zimnej
    wodzie. A na końcówki to już tylko nożyczki pomogą, najwyżej po
    obcięciu można zacząć o nie bardziej dbać.

    Nie było jeszcze o witaminach i minerałach, więc napiszę: po włosach
    (i skórze) widać jak kto się żywi, więc warto zadbać o włosy również
    od wewnątrz. Zwłaszcza że palenie wypłukuje składniki z organizmu i
    trzeba ich dostarczyć znacznie więcej. O "przepięknym" zapachu już
    nie wspomnę, włosy mają taką właściwość, że łatwo pochłaniają różne
    wonie.
    --
    70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
    Zamienię T2 na T34!
  • malagracja 28.03.09, 19:33
    Daslicht, a polecasz coś konkretnego do jedzenia (picia)? Ja codziennie biore
    tran (lub olej z wiesiołka) i Merz Spezial.
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • daslicht 28.03.09, 20:10
    W sumie ważne jest wszystko. Włosy mają niesamowitą właściwość, że
    po nich wszystko widać - w razie niedoborów składniki pójdą do krwi,
    a włosy polecą. I w drugą stronę - we włosach odkładają się różne
    toksyny, co jest wykorzystywane np. przez policję czy archeologów.

    Jeśli włosy lecą i nie jest to spowodowane znęcaniem się nad nimi
    drucianą szczotką, suszarką, prostownicą, gorącą wodą, agresywnymi
    kosmetykami, to najcześciej chodzi o żelazo i witaminy z grupy B.
    A jak mowa o witaminach z grupy B to na pewno otręby i grube
    nieprzetworzone płatki, ryż, kasze, suszone owoce, orzechy. I
    ukochane przez wielu szpinak i wątróbka (B12 + żelazo).

    W tych suplementach jest zwykle mniej więcej to samo: witaminy z
    grupy B, cynk, selen, mangan, żelazo - bo te są często jedzone w
    zbyt małych ilościach. Ważne dla włosów są także nienasycone kwasy
    tłuszczowe: orzechy, tran, oliwki, ryby. A jak tłuszcze to i
    witaminy, które się w nich rozpuszczają: D i E już w powyższych
    produktach siedzą, ale A siedzi w marchwi. W ogóle jedzcie marchew,
    bo po niej jest jeszcze ładna skórka ^^ ja bym mogła samą marchew
    jeść, uwielbiam to warzywo :)
    Jedzcie też siarkowe smrodliwce czyli rzepę, czosnek, jajka,
    rzodkiew, paprykę. Siarka musi być, bo włosy zawierają jej dużo i
    muszą skądś ją wziąć. A jak już przy składzie jesteśmy, to wiadomo,
    że włosy to (zdechłe) białko, więc jedzmy radośnie twaróg i inne
    mleczne produkty. I jajka, one mają dobrą kombinację aminokwasów,
    ładnie się wchłaniają.

    I ważne: nie jedzcie suplementów na czczo, tylko do posiłku.
    Niektóre składniki się nie lubią, więc jak żelazo, to z sokiem z
    cytryny, nie z mlekiem. Co się z czym lubi lub nie, można znaleźć na
    necie, ewentualnie mogę wziąc książkę (i artykuł mojej ukochanej
    pani profesor co uwielbiała interakcje oraz "po czym poznać, ze
    ktoś...") i wypisać :)
    --
    70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
    Zamienię T2 na T34!
  • malagracja 28.03.09, 20:41
    Wlasnie mi sie przypomnialo, ze kiedys pilam 2 tabletki dziennie cynk+selen (w 1
    tabletce) - super robi na wlosy i na cere.

    --
    Owiń się pończochą :-)
  • daslicht 28.03.09, 20:47
    Cynk + selen = synergistyczne działanie antyoksydacyjne (np. w
    przypadku raka przełyku).
    Myślę, że może być to przydatne :)
    --
    70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
    Zamienię T2 na T34!
  • daslicht 28.03.09, 21:08
    Pewnie że ma, ale jeśli jesz skrzyp to pamietaj, że wypłukuje on
    witaminę B1. Piszę JESZ, bo można go też nałożyć na włosy od
    zewnątrz :)
    --
    70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
    Zamienię T2 na T34!
  • malagracja 28.03.09, 21:14
    Kurcze, czyli lepiej pozostac przy zdrowej diecie bo inaczej jedzenie skrzypu
    nie ma sensu :)
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • aksanti 05.09.09, 13:54
    Ale ponoć nie można skrzypu łykać zbyt długo, bo odwadnia (zasłyszane, nie potwierdzone).
  • aksanti 05.09.09, 13:58
    Tzn odwadnia organizm.
    A mi po skrzypie szybciej włosy rosły (Silica się zwie to, co łykałam)
  • kuraiko 28.03.09, 21:16
    mi chyba kuźwa nic nie pomaga ;/
    ostatnio obcinałam włosy w październiku... tak chciałabym mieć
    długie, do tego mój facet smędzi "czemu nie zapuścisz włosów, chcę
    cię zobaczyć w długich włosach". masakra. może za długo je trzymam
    nie podcinane, ale u mnie to jedyna szansa, żeby choć trochę
    podrosły i żeby je sensownie podciąć.
    boję się fryzjerek, bo zawsze mi mówią, że przy moich włosach
    powinnam mieć krótkie, ewentualnie maks. do ramion :(
    teraz najdłuższe sięgają mi z przodu końca ucha, a z tyłu końca
    szyi, ale się kręcą, więc wyglądają na krótsze.
    jak przeczytałam, że Madzioreckowi rosną 20cm rocznie to aż mi się
    płakać zachciało :(
    w kwietniu pójdę podciąć włosy i aż się tego boję :(
  • malagracja 28.03.09, 21:24
    A wiesz czemu Ci wolno rosną? Bo są zniszczone. Zdrowy włos (czytaj: podcięty)
    szybciej rośnie niż zniszczony (który w pewnym momencie nawet moze "przestac"
    rosnac) :-) Nie mowie, zebys podcinała o 5cm. Maks 2 i będzie ok. I to ZARAZ!
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • daslicht 28.03.09, 21:37
    Włos nie trawa :P Raczej chodzi o to, że jak włos zniszczony, to sie
    kruszy, jak się kruszy, to nie rośnie. Obcięta końcówka jest ponadto
    grubsza, nie zniszczona, więc włosy wyglądają zdrowiej.
    Jestem zdania, że jak włosy się sypią, to trzeba opitolić i zadbać o
    nie od nowa, niż straszyć fryzurą a'la oskubana kura.

    Mam taką koleżankę, która:
    - prostuje codziennie włosy i lakieruje, żeby się siano nie robiło
    - im więcej prostuje, tym większe robi sie siano
    - rozjaśnia sobie pasemka
    - jęczy, ze jej włosy są matowe i nie chcą rosnąć
    Ciekawe dlaczego? ^^
    --
    70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
    Zamienię T2 na T34!
  • kuraiko 28.03.09, 21:39
    mowa ;)
    mnie normalnie włosy rosną ok 1cm miesięcznie, zakładając że
    powinnam podcinać co 2 miesiące, żeby zachować kształt fryzury np 1
    cm, to mamy piorunujący wynik 1cm na 2 miesiące ;)))

  • urkye 28.03.09, 21:42
    malagracja napisała:

    > A wiesz czemu Ci wolno rosną? Bo są zniszczone. Zdrowy włos (czytaj: podcięty)
    > szybciej rośnie niż zniszczony

    Malagracjo, a skąd masz te informacje? Wiedza ludowa, czy wyniki badań naukowych
    (jeśli tak, to możesz podać źródło?) Tak z czystej ciekawości pytam, bo jakoś
    nie chce mi się wierzyć w inteligencję i czucie włosów;P W jaki niby sposób
    informacja o stanie końca włosa ma docierać do cebulki?
    Czytałam (niestety nie pamiętam już gdzie) raczej o tym, że każdy włos ma
    określoną długość życia (zanim wypadnie z cebulki i pojawi się kolejny, nowy).
    Faktyczna maksymalna możliwa długość włosów u każdego z nas jest uwarunkowana
    przede wszystkim genetycznie, drugorzędny wpływ na porost włosów ma stan skóry
    głowy-czyli tam, gdzie się znajdują cebulki. Końcówki mają mało do gadania:P Ta
    teoria jakoś bardziej do mnie przemawia:)
    --
    69/96 30G :)
  • pierwszalitera 29.03.09, 00:45
    Szybkość rośnięcia włosów jest cechą indywidualną. Włosy z zniszczonymi końcówkami rosną tak samo szybko jak zdrowe. Włosy to przecież martwa materia i ich stan nie ma dla cebulek żadnego znaczenia.
  • kuraiko 29.03.09, 01:50
    właśnie, mnie się wydaje że to taki sam mit jak ten, że jak się
    obetnie włosy, do odrosną gęściejsze :/ tata mi to wmawiał przez
    kilka lat (że jak obetnę włosy, to nie będą wypadać i będą gęste) i
    okazało się to totalną ściemą.
  • e.m.i1 29.03.09, 01:59
  • kuraiko 29.03.09, 03:26
  • madzioreck 29.03.09, 10:07
    To mnie właśnie zawsze zastanawia: włosy nie stają się gęściejsze od obcinania,
    to już wiemy, po prostu im krótsze włosy tym młodsze i mniej zniszczone.
    Ale jednocześnie panuje przekonanie, przynajmniej wśród kobiet z mojego
    otoczenia, że golenie włosów na nogach sprawia, że robią się grubsze i że ich
    przybywa... To przez lata golenia i tak obfitego owłosienia na nogach powinnam
    już wyglądać jak niedźwiedź ;)
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • kuraiko 29.03.09, 16:31
    u mnie włosy na nogach od golenia (przez jakieś 10 lat ;) ) stały
    się tylko trochę ciemniejsze. żeby było ich więcej to nie
    zauważyłam, po prostu zawsze było ich trochę i były widoczne, ale
    mniej niż teraz. poza tym włosy w kilku miejscach na nogach u mnie
    się wytarły. jak byłam młodsza to zazdrościłam mamie, że nie ma
    prawie włosów na nogach z wyjątkiem kilku miejsc, a ona zawsze
    twierdziła, że jej się wytarły (ona nigdy nie goliła nóg). teraz
    widzę, że u mnie się zaczyna.

    jeszcze co do tego obcinania i gęstości, to może być tak, że im
    włosy dłuższe, tym bardziej nierówno rosną. a jak się je obetnie, to
    mniej więcej ich gęstość na danej długości jest równa.
  • malagracja 29.03.09, 16:42
    mniej więcej ich gęstość na danej długości jest równa. = łatwiejsza pielęgnacja
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • madzioreck 30.03.09, 21:24
    Offtopowałyśmy z Kuraiko na temat włosów na nogach :)
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • szarsz 31.03.09, 20:26
    Ja też nogi golę i tylko golę, bo od wszystkiego innego wrastają :(
    i nie zauważyłam żadnych zmian. Jakie były, takie są.

    --
    biuściasty katalog staników
  • agafka88 31.03.09, 20:35
    szarsz napisała:

    > Ja też nogi golę i tylko golę, bo od wszystkiego innego wrastają :(
    > i nie zauważyłam żadnych zmian. Jakie były, takie są.
    >
    U mnie niestety od golenia robią się dużo grubsze, ciemniejsze i twardsze,
    dlatego już nie golę, ale włosy nie chcą wrócić do poprzedniego stanu niestety.
    Dlatego mam za złe, że uległam "modzie" na golenie, bo jako że jestem blondynką,
    włosy były malutkie i niewidoczne.

    Widać co włosy, to inna reakcja.
  • pierwszalitera 31.03.09, 21:26
    agafka88 napisała:

    > U mnie niestety od golenia robią się dużo grubsze, ciemniejsze i twardsze,
    > dlatego już nie golę, ale włosy nie chcą wrócić do poprzedniego stanu niestety.

    Najprawdopodobniej włosy by się i bez golenia zmieniły. Nie wiem ile masz lat, ale najczęściej zdarza się coś takiego mniej więcej w okolicach 30 roku życia i nie ma nic wspólnego z goleniem. Po prostu owłosienie ciała może stać się z wiekiem grubsze, ciemniejsze i silniejsze. To wpływ hormonów. Szanse, że wróci do "dziewczęcego" stanu są minimalne.
  • agafka88 31.03.09, 22:16
    pierwszalitera napisała:

    > Najprawdopodobniej włosy by się i bez golenia zmieniły. Nie wiem ile masz lat,
    > ale najczęściej zdarza się coś takiego mniej więcej w okolicach 30 roku życia i
    > nie ma nic wspólnego z goleniem. Po prostu owłosienie ciała może stać się z wi
    > ekiem grubsze, ciemniejsze i silniejsze. To wpływ hormonów. Szanse, że wróci do
    > "dziewczęcego" stanu są minimalne.

    Nie, to nie jest spowodowane wiekiem, bo:
    - w okolicach, gdzie nie goliłam maszynką, tylko kremem/depilatorem, włosy są
    jak przedtem
    - zrobiłam eksperymentalne poletko na kawałku uda (bo ud nigdy mie golilam
    wlasnie ze wzgledu na minimalne owlosienie), i wlosy obciachane kilka razy
    maszynką są ciemniejsze i mocniejsze niestety.Dlatego juz maszynki nie uzywam,
    chociaz czasami byloby szybciej, ale nie chcę dalej zarastac.

    a do trzydziestki u mnie daleko
  • quleczka 31.03.09, 22:34
    > - zrobiłam eksperymentalne poletko na kawałku uda (bo ud nigdy mie golilam
    > wlasnie ze wzgledu na minimalne owlosienie), i wlosy obciachane kilka razy
    > maszynką są ciemniejsze i mocniejsze niestety

    nawet po paru miesiacach widac roznice pomiedzy tymi miejscami?

    bo u mnie to zawsze widac najbardziej zanim do konca odrosna :)
  • pierwszalitera 31.03.09, 22:47
    No ale zastanów się, jaka jest różnica między goleniem a kremem?
    Przecież przez metalowe ostrze nie przechodzi do skóry magiczny
    nakaz: rośnij mocniej! Nie żebym nie chciała ci wierzyć, ale
    poproszę o najmniejszą próbę biologicznego wytłumaczenia, bo na
    razie moja teoria o usilnianiu się owłosienia z wiekiem wydaje mi
    się logiczniejsza. To, że nie masz 30 lat nie ma nic do rzeczy, to
    zwiększa nawet jeszcze prawdopodobieństwo, bo przy przekraczaniu
    wieku nastoletniego i wchodzenie w dorosłość wiele może się na ciele
    zmienić. A tam gdzie nie goliłaś są słabsze, dlatego właśnie nie
    miałaś potrzeby ich tam golić. ;-)
  • kuraiko 31.03.09, 23:02
    ja zaczęłam golić nogi w wieku 15 lat i mi się zrobiło dokładnie tak
    samo. to samo też z "linią bikini" - im częściej i "szerzej"
    goliłam, tym mocniejsze włosy tam rosły. tylko, że ja stosuję
    głównie maszynkę.
    tylko jakoś na brzuchu to się nie sprawdza :P
  • pierwszalitera 31.03.09, 23:57
    W wieku 15 lat jest się jeszcze w wieku dojrzewania i nie można liczyć się z tym, że jedwabista skóra dziewczynki i jeszcze wiele innych rzeczy, utrzymają się na zawsze. ;-) Ja was nie chcę straszyć, ale najgorsze rzeczy jeszcze przed wami, czas między 15, a 35 rokiem dla kobiecego ciała to rybka. ;-)))
  • kuraiko 01.04.09, 00:15
    e tam, mnie aż tak szkoda nie jest bo nie pamiętam większości
    przymiotów dziewczęcych ;) wągry na nosie pojawiły mi się jak miałam
    9 lat, rozstępy na udach, pupie, biodrach i piersiach jeszcze przed
    15 r.ż.
    tyle że trądziku młodzieńczego nie miałam jakiegoś strasznego ;)
    a co potem może być strasznego oprócz zmarszczek, wiotczenia skóry?
    może po 50 r.ż. plamy na dłoniach no i może jeszcze bardziej obwisły
    biust.
    nooo chyba że dziewczyna w moim wieku ma jędrny sterczący biust,
    jędrną gładką skórę bez rozstępów, smukłe ciało, twarz bez ani
    jednej blizny po ropniaku, gładką nawilżoną buzię bez zapowiedzi
    zmarszczek (ja już widzę, gdzie będę miała zmarszczki pod
    oczami ;) ), to może rzeczywiście się zdziwi za 10 lat ;)))
  • pierwszalitera 01.04.09, 00:24
    No, no, poczekaj jak do trądziku dojdzie ci wiotecznie skóry. ;-))) Poratuję cię kuraiko. ;-) Znam coś, co z wiekiem zmienia się pozytwnie, to coś nazywa się akceptacja własnego ciała. Założę się, że nawet w połowie nie jesteś taka straszna jak napisałaś. :-)
  • kuraiko 01.04.09, 02:22
    ale co jest "strasznego", to same fakty ;)
  • pierwszalitera 01.04.09, 14:26
    kuraiko napisała:

    > ale co jest "strasznego", to same fakty ;)

    Boskie. ;-) Nie myślałam, że można jeszcze przebić. ;-)
  • quleczka 31.03.09, 23:28
    > No ale zastanów się, jaka jest różnica między goleniem a kremem?

    teoretycznie chyba taka, ze krem ma szanse dzialac tez na cebulke wlosa...

    poza tym moze miec jakies dodatkowe skladniki oslabiaja cecebulki wlasnie :)
  • pierwszalitera 01.04.09, 00:01
    quleczka napisała:

    > teoretycznie chyba taka, ze krem ma szanse dzialac tez na cebulke wlosa...
    >
    > poza tym moze miec jakies dodatkowe skladniki oslabiaja cecebulki wlasnie :)

    Zgodzę się, ale to nie znaczy, że golenie je wzmacnia. Przy goleniu wydaje nam się tylko, że owłosienie jest mocniejsze, bo końcówki są równiutko przycięte, a nie jak przy naturalnym włosie wyszczuplone w szpic. Sam włos jest taki sam.
  • quleczka 01.04.09, 00:09
    no ja nie mowie, ze je wzmacnia...tylko odpowiadalam na pytanie o roznice i
    czemu tam gdzie golone kremem moga roznac slabsze :)

    co do wrazenie, ze sa grubsze to masz racje, ze odrastajace na pewno sie takie
    wydaja...

    dlatego wlasnie zapytalam czy zostal slad po golonym "poletku" nawet po paru
    miesiacach :)

    bo sama, choc nie znajduje wytlumaczenia to nie jestem w 100% pewna czy
    faktycznie cos sie nie zmienia :)
  • madzioreck 01.04.09, 16:53
    Hm, przecież włosy na głowie świeżo po obcięciu równiutko też wydają się
    grubsze, a wręcz grzebień "przeskakuje" z oporem przez świeżo obcięte końce.
    Gdyby to tak działało, to na głowie miałabym już lwią grzywę :)
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • malagracja 29.03.09, 12:11
    Dobrze wytlumaczyla o co mi chodzi Daslicht :)
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • daslicht 28.03.09, 21:31
    Niech sobie sam zapuszcza jak taki mądry :P

    A jeśli masz włosy z gatunku cienkich i rzadkich, to fryzjerki mają
    rację, długie nie będą wyglądały ciekawie. Btw. na stan włosów
    cholesterol i jego frakcje też mogą mieć wpływ.
    --
    70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
    Zamienię T2 na T34!
  • malagracja 28.03.09, 21:36
    No wlasnie, Tarzan miał długie włosy i był taaaki męski :D
    --
    Owiń się pończochą :-)
  • kuraiko 28.03.09, 21:57
    gdyby tylko on tego chciał, a nie ja, to nie byłoby gadania w
    ogóle ;)
    a długie włosy są moim pragnieniem, śni mi się często że mi włosy
    urosły, budzę się i rzeczywistość mnie dobija :/
  • daslicht 28.03.09, 21:48
    SIEMIENIU LNIANYM!
    --
    70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
    Zamienię T2 na T34!
  • klymenystra 28.03.09, 21:43
    Moje wlosy mozna obejrzec na Kobiecych Ksztaltach (znaczy dlugosc, urosly
    ociupinke). Generalnie jestem z nich zadowolona - najwazniejsze, to duzo
    blonnika w diecie, sa mniej podatne na zlamania i rozdwojenia. Wlosy mam
    mieszane, uzywam szamponow przeroznych (tylko nie tych do wlosow
    przetluszczajacych sie), do tego po kazdym myciu nakladam na pare minut maske z
    placenty (mniej wiecej 15cm od nasady). Czasem, juz po umyciu, na koncowki -
    jedwab. Jesli susze, to glownie zimnym nawiewem, jedwab wtedy obowiazkowy i
    dobra pianka. A jak sie elektyryzuja, to mam taki spray z Avonu, bardzo fajny i
    dziala :)
    Koncowki podcinam, jak mi sie przypomni :)
    Aha - fryzjerki chwala, ze mam takie zdrowe wlosy (chociaz mogloby byc ich
    wiecej...).
    --
    70/95= 30FF

    75B nie istnieje. 80D teznie.
  • kuraiko 28.03.09, 21:59
    ja nie torturuję niczym włosów, a wredne baby od zawsze się pytają,
    czy farbowałam/prostowałam włosy, czy suszę suszarką itp :/ i to
    wcale nie o końcówki chodzi, tylko ogólnie.
    jak o tym myślę, to najchętniej bym się obcięła na 2mm tylko wtedy
    już bym się mogła w ogóle pożegnać ze znalezieniem pracy ;)
  • tfu.tfu 29.03.09, 14:53
    myłam na naoc, zawijałam w koczek i zostawiałam ;) do rana były suche i nic się
    nie niszczyło :) ale to było jakieś hmmm 10 lat temu ;)
    --
    .............. fusy precz!
    dobry nabiustnik zmienia świat na lepsze! ;)
    Daj mu dom
  • plica 30.03.09, 07:31
    jakis czas temu mialam takie do pasa, w dodatku regularnie farbowane. myte co 3-4 dni, aby oszczedzic sobie klopotu i rozszesywane przez meza, albo mame :)
    teraz nosze takie do ramion i nie musze juz nikogo zatrudniac do rozczesywania :)nie trzeba podcinac koncowek, tylko mozna od razu walnac cala fryzure, nie placza sie pod pachami, nie musze ich wywlekac z ubran przy ubieraniu, kucyk na czubku juz nie jest taki ciezki i da sie go nosic.
    owszem byly piekne, taka czarna peleryna na plecach, ale teraz jest mi zdecydowanie wygodniej.

    --
    Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
  • madzioreck 30.03.09, 21:27
    Zapomniałaś o wywlekaniu ich spod paska torby na ramię i przycinania ekspresem
    kurtki i regularnego łapania przez ludzi w autobusie za włosy, choc chcieli
    złapać tylko poręcz :)
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • e.m.i1 30.03.09, 22:04
    Oo tak!
    A najgorzej jak Cię taki jeden trzyma przez pare przystanków, a Ty nawet nie masz szans się odwrócić...
  • kuraiko 30.03.09, 23:49
    mnie najbardziej wkurzało przylepianie się włosów do błyszczyka
    podczas wietrznej pogody ;)
    ale wcale w krótkich lepiej się nie czuję (psychicznie)
  • madzioreck 31.03.09, 14:23
    No i masz odpowiedź, dlaczego mam kolekcję szminek i błyszczyków i ich prawie
    nie używam ;)
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • plica 31.03.09, 19:29
    madzoreck - blyszczyki i szminki nos do warkocza. nie przylepi sie :)
    --
    Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
  • madzioreck 01.04.09, 16:53
    Kiedy ja lubię rozpuszczone ;P
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • plica 31.03.09, 07:29
    madzioreck napisała:

    > Zapomniałaś o wywlekaniu ich spod paska torby na ramię i przycinania ekspresem
    > kurtki i regularnego łapania przez ludzi w autobusie za włosy, choc chcieli
    > złapać tylko poręcz :)

    dokladnie. zapomnialam jak to bylo :)
    i byla jeszcze darmowa chłosta własną kitką przy bieganiu :)
    --
    Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
  • mam_to_w_nosie 30.03.09, 14:34
    Bardzo dużo zostało już tu powiedziane, więc zapewne nic nowego nie wniosę,
    ale podzielę się moimi doświadczeniami. Przez lata miałam włosy swą długością
    oscylujące w okolicach pasa. Włosy mam bardzo cienkie, ale gęste, nie
    kręcone, nie falujące ale również nie proste, takie żyjące własnym życiem,
    puszące się i wywijające każdy w inną stronę - to teraz.

    Jak miałam długie to tak mniej więcej od połowy kręciły się trochę, góra prosta,
    rozdwajające się końcówki to była zmora, nic nie pomagało, ani podcinanie,
    ani odżywki, ani witaminy ... Myłam nie częściej niż co 3 dni (zwariowałabym
    inaczej ;)), tylko przy głowie, reszta tyle co spływało (tak mi radzono,
    już tu się taka opinia przewinęła), suszarką suszyłam tylko jak musiałam,
    rozczesywałam tylko i wyłącznie suche włosy (mokre to była masakra, wypadało
    znacznie więcej niż na sucho, co by potwierdzało teorię, że mokre włosy
    są słabsze i łatwiej je uszkodzić), używałam szczotek, grzebieniem nie
    było szans, przynajmniej nie przy mojej cierpliwości, lub raczej jej braku ...
    Odżywki używałam rzadko, to były dawne czasy, moje długie włosy pamiętają
    szampon familijny ;) i płukanie w occie.

    Nie lubiłam siebie w długich włosach (chociaż u kogoś podobają mi się obłędnie),
    ścięłam je z ulgą i od tamtej pory nie miałam dłuższych niż do szyi,
    nawet tak uczciwie do ramion nie dohodowałam ;) ale problemy mam z nimi
    dalej, tylko wszystkie zabiegi zajmują mniej czasu ze względu na długość.

    --
    When people agree with me I always feel that I must be wrong...
    Ortograficznym analfabetom mówimy stanowcze NIE
  • agacia2025 02.04.09, 00:11
    Tak naprawde duzo mi urosly jak przez 2 lata nie podcinalam bo obrazilam sie na
    fryzjerke ktora zamiast podciac mi 5cm podciala 25cm! po czym jak poszlam do
    fryzjera to pani myslala ze podcinalam wlosy jakis miesiac wczesniej, bo mialam
    nie zniszczone koncowki. zatem podcinam raz na 1-2 lata. Nie susze suszarka,
    czesze tylko rano, nosze zawsze warkocz, naprawde baaardzo zadko nosze
    rozpuszczone- deptanie po wlosach podczas zakladania butow (+bolesne podnoszenie
    sie), zapinanie ich w spodniach czy wkladanie w majtki przy rozpuszczonych to
    norma. A ostatnio to nawet (tu prosze o pelna powage i nie nasmiewanie sie ze
    mnie) osikalam je;/ zawsze myje glowie wieczorem, klade recznik na poduszke i
    rano wstaje i mam suche. Tak tez wlasnie rano wstawalam (zawsze jako pierwsza,
    szykuje mala do szkoly, lunche dla malej i meza) i poszlam do ubikacji jeszcze
    polprzytomna i zapomnialam najpierw zwiazac wlosy i stalo sie- osikalam
    koncowki, wiec musialam z rana jeszcze myc wlosy;/ ja wiem ze to glupie, jeszcze
    nikomu o tym nie mowilam... strasznie mi wstyd...

    Co do pielegnacji to myje 2 razy w tygodniu (bo mam przetluszczajace sie,
    najlepiej jednak jest myc 1 raz w tygodniu) uzywam specjalnego zestawu
    pielegnacyjnego-szampon+ odzywka ze szpiku konskiego. Czesze sie zawsze rano i
    zaplatam warkocz bo kitka niszczy wlosy (na lini gumki wlosy lamia sie, wiec w
    miare wzrostu sa polamane na calej dlugosci), nie uzywam zeli, pianek, lakierow
    i innych tego typu rzeczy.

    Yyyy i to chyba wszystko...
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • pierwszalitera 02.04.09, 00:24
    agacia2025 napisała:

    A ostatnio to nawet (tu prosze o pelna powage i nie nasmiewanie sie ze
    > mnie) osikalam je;/

    Nie przejmuj się, mocznik ma działanie kosmetyczno- nawilżające. Serio. Kobiety w krajach trzeciego świata czasem sikają na spierzchnięte ręce, zamiast kremu, na który je nie stać. :-)
  • kuraiko 02.04.09, 01:14
    o tym też słyszałam, tylko nie o krajach III świata, ale o polskiej
    wsi ze 20 lat temu ;) także o piciu moczu, a także o tym, że w
    starożytnym Rzymie płacono (!) ludziom za oddawanie moczu w
    specjalnych miejscach (tzn normalne wypróżnianie się, a nie
    przynoszenie w dzbanku xD) i ten mocz potem był używany do celów
    kosmetycznych bodajże.
  • brykanty 07.04.09, 15:53
    Z tego co wiem, to raczej do farbowania tkanin
    --
    KOT
    Jest cały czarny, lecz ogon ma elektryczny.
    Gdy śpi na słońcu, jest najczarniejszą rzeczą, jaką sobie można
    wyobrazić. Nawet we śnie łapie przerażone myszki.
  • nanah 02.04.09, 09:25
    Dokładnie:) Najlepsze balsamy dla mnie balsamy i kremy nawilżające (np. SVR
    Xerial 10) mają 10% mocznika:)
    Stan skóry (wrażliwej i przesuszającej się) zdecydowanie się mi dzięki
    mocznikowi poprawił.
  • nanah 02.04.09, 09:26
  • madzioreck 02.04.09, 13:11
    Nie ma się co wstydzić, zwykły "wypadek przy pracy" :)
    A tak na marginesie, do dziś urynoterapia ma sporo zwolenników ;)
    --
    78/120 - 70(32)JJ/70P
  • agacia2025 02.04.09, 19:03
    moze i nie ma sie co wstydzic. Ja jednak nie jestem zwolenniczka takich metod
    pielegnacyjnych;/ co kto lubi nie?:)
    --
    When you can live forever... what do you live for?
  • nesene 02.04.09, 03:31
    To moze ja tez coś dopisze, chociaz pewnie nie bedzie to bardzo odkrywcze :D

    Z punktu widzenia blondynki, bedącej od wielu lat brunetką, na dodatek zmuszoną
    do życia z kapryśną tarczycą najwazniejsze to dobrze zjesc. Tj, witamin
    oczywiscie ;)

    Druga sprawa, odnalezc szampon swoich marzen w pełni akceptowany przez włosy.
    Moje spełniają się taplając w szamponach i odzywkach fitomedu:
    www.fitomed.pl/
    Trzecia sprawa, moje włosy nie zawsze lubią byc czesane. Wy tez tak macie? Nie
    mam kłopotów z rozczesywaniem, mam na głowie duzo cięzkich i cienkich drutów
    które rosną po swojemu.
    Jak im zmienie szampon to nawet nie probuje ich okiełznać...
    Czesze je a one pasmami pełzną w swoją stronę...

    --
    "Spalić mrrr, spalić!"
    68/95
  • quleczka 02.04.09, 19:36
    o szamponach :)

    zajrzalam na strone i odkrylam, ze mam niedaleko domu sklep partnerski, a
    wlasnie mam w planach zmieniac szampon, wiec sie tam przejde i zaryzykuje z
    fitomedem :)
  • nesene 02.04.09, 23:33
    Ciesze sie ze mogłam pomóc :)
    Jestem wielką fitomedową entuzjastką :D

    --
    "Spalić mrrr, spalić!"
    68/95

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.