Dodaj do ulubionych

Dieta P. Dukana ?

15.04.09, 12:38
W wielkim skrócie: przez pierwsze kilka dni prawie samo białko,
potem białko z warzywami. Podobno skuteczna.
Mam wątpliwości jednak czy bezpieczna. Czy są jakieś dietetyczki w
naszym gronie, lub osoby które próbowały takiej diety i mogłyby mnie
oświecić?
Kusi mnie, żeby spróbować, bo jestem mięso- i nabiołożerna, ale wiem
też, że każda monodieta może nieść pewne zagrożenia. Jestem
zdesperowana, bo odkąd chodzę na fitness (3 x w tygodniu) przytyłam
4 kg:0

--
Nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy.
Obserwuj wątek
    • daslicht Re: Dieta P. Dukana ? 15.04.09, 12:50
      A faktycznie skuteczna dieta to ŻM. Jak chcesz koniecznie którąś z
      popularnych, to już lepszy jest Montignac... po którym i tak
      dochodzisz do wniosku, ze najlepsza dieta to ŻM ^^

      Żadna monodieta (tylko marchew, tylko kasza, tylko białko itepe) nie
      jest bezpieczna. Trzeba wszystko jeść, byle z głową :)

      A jak ubrania leżą? Bo moze tylko Ci mięsni przybyło?

      A swoją drogą widac, że wiosna nadzszła, bo się laski zaczynają
      dziko odchudzać ^^
      --
      70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
      Zamienię T2 na T34!
    • klymenystra Re: Dieta P. Dukana ? 15.04.09, 13:17
      Brrr, samo bialko? Ja wiem, ze weglowodany moze nie powinny byc dostarczane w
      szalonych ilosciach, ale tak calkiem je wykluczyc?
      Dieta jak najbardziej moze zadzialac, bo bialko bez wegli latwiej sie przyswaja,
      podobnie z warzywami, kiedy nie ma weglowodanow zlozonych, ale one tez sa
      potrzebne!
      Wole nie wiedziec, co sie dzieje z jelitami osob na takiej diecie, jak nie
      dostarczaja blonnika... Sprobuj lepiej Montignaca albo SB.

      Aha - to, ze masz wyzsza wage po fitness, to nie znaczy, ze przytylas. Mierzylas
      sie?
      --
      70/95= 30FF

      75B nie istnieje. 80D teznie.
    • origami_21 Gwoli uzupełnienia:) 15.04.09, 13:55
      Z dietą ŻM jest problem, bo mam słabą silną wolę oraz gotującego
      męża;) Byłam na diecie 1200 kcal pod opieką lekarza i w sumie
      schudłam 23 kg, przez półtora roku od jej zakończenia nie przytyłam,
      dopiero teraz... Diety ograniczające liczbę kalorii są dla mnie
      uciążliwe, że względu na ilość i regularność posiłków - w sezonie
      letnim zdarza się, że spędzam w samochodzie ok. 10 godzin dziennie.
      Co do fitnesu - mierzyłam się i niestety wychodzi na to, że tyję.
      Ale tyję dlatego, że dużo i nieregularnie jem oraz nadużywam
      słodyczy. Odkąd ćwiczę nadużywam dużo więcej:/

      Dukan nie opiera sie na jedzeniu białka do końca życia. Pierwsza
      faza (wyłącznie białkowa) trwa 2-10 dni, potem dokładamy warzywa i
      tak jedziemy przez kilkanaście do kilkudziesięciu dni. Następnie
      dokładamy węgle i wytrzymujemy kilka miesięcy, po utrwaleniu wagi
      wracamy do normalnego żywienia i raz w tygodniu stosujemy strzał
      białkowy. Posiłki można komponować dowolnie z dopuszczonych
      składników i jeść o dwolnych porach. Przez cały okres diety 2 litry
      niskosodowej mineralnej i herbatki.

      Chodzi mi głównie o te pierwsze dziesięc dni. Czy nie zakwaszę sobie
      na amen organzmu, czy mi nery nie siądą? Podejrzewam, że również
      wydzielane aromaty nie będą zbyt pięknie woniejące.
      --
      Nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy.
      • daslicht Re: Gwoli uzupełnienia:) 15.04.09, 14:08
        " Ale tyję dlatego, że dużo i nieregularnie jem oraz nadużywam
        słodyczy. Odkąd ćwiczę nadużywam dużo więcej:/ "

        I tu jest właśnie pies pogrzebany.
        Słodycze odstaw, regularnie jedz, nie jedz po nocy. Żadna magiczna
        dieta nie bedzie Ci wówczas potrzebna. Jedyna skuteczna dieta to ŻM
        a do niej trzeba zachować żelazną dyscyplinę. Dlatego (jak już
        pisałam) jak już musisz uzywać diety cud, to naprawdę lepszy będzie
        ten Montignac, bo tam się właśnie człowiek uczy tej dyscypliny i
        przy okazji je WSZYSTKO.
        Nie musisz jeść 1200 kcal, jeśli masz ważyć np. 60 kg to 60x30=1800.
        A męża też możesz poddać żelaznej dyscyplinie, najwyżej zje więcej
        (np. 2500 kcal). Nie zaszkodzi mu to, a nawet pomoże, bo w
        przyszłości zmniejszy ryzyko zawału, miażdżycy czy impotencji.

        A TAK W OGÓLE:
        Węglowodany, tłuszcze i białka to nie są złe demony czyhające by Cie
        utuczyć. To są bardzo ważne składniki i nie może żadnego z nich
        zabraknąć. Tak samo witaminy. Chyba że zależy Ci na rozregulowaniu
        metabolizmu, anemii i wypadających włosach - o to bardzo łatwo przy
        monodietach.
        Moja koleżanka pije herbatę z cukrem i czasem coś tam zje. Jest
        chuda, ale jest jej wiecznie zimno, wszędzie leżą jej włosy, skórę
        ma brzydką i do tego problemy z koncentracją i snem. Też chcesz?
        --
        70/105 --> Najlepsza Sylwetka Na Tej Ziemi :P
        Zamienię T2 na T34!
        • pierwszalitera Re: Gwoli uzupełnienia:) 15.04.09, 15:04
          daslicht napisała:

          > Węglowodany, tłuszcze i białka to nie są złe demony czyhające by Cie
          > utuczyć. To są bardzo ważne składniki i nie może żadnego z nich
          > zabraknąć. Tak samo witaminy. Chyba że zależy Ci na rozregulowaniu
          > metabolizmu, anemii i wypadających włosach - o to bardzo łatwo przy
          > monodietach.


          Przy dietach białkowych trudno o wypadnie włosów. ;-) O anemię też. Jeżeli do tego doda się warzywa, to w zasadzie niczego już nie brakuje. Dla mnie raczej odżywianie węglowodanowe może być monodietą, bo jakby nie było węglowodany, a nawet owoce, oprócz szybkiej energii, aż tak dużo nam nie dają. I nawet te wspomniane witaminy znajdują się głównie w produktach zwierzęcych i warzywach. Nie chcę tu stawać w obronie jakiejś diety, ale wydaje mi się, że lepiej nikogo nie straszyć. :-) Jeżeli już, to przestrzegać należy koniecznie przed głodówkami i dietami 1000-1200kcal, dlatego popieram pomysł wyregulowania posiłków, bo od jedzenia bez głowy się tyje.
        • origami_21 Re: Gwoli uzupełnienia:) 15.04.09, 15:21
          daslicht napisała:
          > Jedyna skuteczna dieta to ŻM
          > a do niej trzeba zachować żelazną dyscyplinę.

          Toż tłumaczę, że mam problem z dyscypliną.

          > A męża też możesz poddać żelaznej dyscyplinie, najwyżej zje więcej
          > (np. 2500 kcal). Nie zaszkodzi mu to, a nawet pomoże, bo w
          > przyszłości zmniejszy ryzyko zawału, miażdżycy czy impotencji.

          A mąż akurat nie problemów ani z wagą, ani z dyscypliną, ani z
          impotencją dzięki Bogu:)

          > Węglowodany, tłuszcze i białka to nie są złe demony czyhające by
          Cie
          > utuczyć. To są bardzo ważne składniki i nie może żadnego z nich
          > zabraknąć. Tak samo witaminy. Chyba że zależy Ci na rozregulowaniu
          > metabolizmu, anemii i wypadających włosach - o to bardzo łatwo
          przy
          > monodietach.

          Nie no, nie tłumacz mi podstaw. Wiem, że zróżnicowana dieta jest
          najoptymalniejsza. Szukam takiej, która pomoże mi wykluczyć na stałe
          pewne rzeczy (m.in. słodycze) ale nie będzie sprawiała wrażena
          reżimu i pozwoli zaspokoić głód. Myślę, że od 10 dni a samym białku
          nie umrę:P
          --
          Nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy.
        • kasienka.body Re: Gwoli uzupełnienia:) 01.04.10, 15:58
          stosuję właśnie dietę białkową - włosy mi się znacznie poprawiły, zawsze były cienkie i wypadające na potęgę - teraz jest ich więcej i nie wypadają. Paznokcie też się wzmocniły, ćwiczę 3 razy w tygodniu, jestem pełna energii ;)
          Montignaca też kiedyś przerabiałam i to jest bardzo zdrowy sposób żywienia (ja na nim nie chudłam, ale też nie tyłam, jednak są osoby, którym bardzo dobrze służy). Ale to nie jest tak, że je się wszystko :) Każda dieta wymaga kontroli i dyscypliny niestety. A MŻ nie zawsze działa ;)
          --
          -------------------------------------
          Wiosenno letnie nowości już dostępne w sklepie BODY.
          www.body.sklep.pl
          kontakt@body.sklep.pl
          • kasienka.body eh 01.04.10, 16:10
            nie zauważyłam, że wątek stary ;)
            --
            -------------------------------------
            Wiosenno letnie nowości już dostępne w sklepie BODY.
            www.body.sklep.pl
            kontakt@body.sklep.pl
            • kotwtrampkach Re: eh 22.05.10, 23:17
              e tam, stary ;-)
              Ja o paznokciach - rozdwajają mi się. Zaczęły gdzieś w lutym (pierwszy raz w
              życiu) od marca jestem na białkowej (juz IIIetap), dalej się rozdwajają i
              wyglądają okropnie. Więc nie na wszystkich to działa..
      • pierwszalitera Re: Gwoli uzupełnienia:) 15.04.09, 14:50
        Nerki ci przez kilka dni nie wysiądą. Również zakwaszenie organizmu mało prawdopodobne. Faktycznie możesz tylko nieładnie pachnieć, no i możliwe, że nie będziesz się najlepiej czuć. Po słodyczowych orgiach masz na pewno rozregulowaną insulinę, tycie o tym świadczy i jak zrezygnujesz tak nagle z wszelkich węglowodanów, to możesz mieć nieco nieprzyjemne sensacje związane z gwałtownym spadkiem poziomu cukru. Niebezpieczne to z reguły nie jest, jeżeli nie jesz ogólnie za mało białka, ale nastroju naturalnie nie poprawia. Z dodatkiem warzyw sytuacja stanie się może znośniejsza, ale mimo wszystko ciężka. Myślę tu o tej mentalnej sytuacji, bo zagrożenia dla organizmu nie ma. No i trzeba pamiętać, że u kobiety często dobry nastrój zależy od pewnej ilości węglowodanów, potrzebnej dla normalnego funkcjonowania serotoniny. Jak to będzie u ciebie musisz chyba sama wypróbować. :-) No i jeżeli zaczniesz marznąć, staniesz się ospała i stracisz aktywność, to znaczy, że dieta bezwęglowodanowa nie jest dla ciebie. Są ludzie, którzy potrzebują więcej szybkiej energii w postaci węglowodanów, by przemiana materii pracowała optymalnie. To też sprawa indywidualna i na początku tego się nie wie.
    • bear80 Re: Dieta P. Dukana ? 16.04.09, 15:55
      Jestem po lekturze książki i gwoli uzupełnienia 2 uwagi - po pierwsze te 10 dni
      samej białkowej diety to przy nadwadze powyżej 20 kg i pod opieką lekarza, a po
      drugie można różnie ustawiać sobie fazę II np 5/5, 3/3 czy 1/1 (czyli np. jeden
      dzień samego białka i jeden dzień z dodatkiem warzyw)jeżeli jest niewiele
      kilogramów do zgubienia.
      • nomina Paleodieta - podobna, ale prostsza 31.03.10, 23:39
        A ja wolę paleodietę. Ułożył ją lekarz opiekujący się amerykańską kadrą
        lekkoatletyczną. W skrócie:
        Przez jakieś 2 mln lat jedliśmy paleolitycznie. Od 10.000 lat jemy zupełnie
        inaczej, czego nie trawimy, a ostatnie 50 lat to już w ogóle masakra. Należy
        więc wrócić do jedzenia, do którego nasz organizm jest genetycznie
        przystosowany. Druga rzecz: zachować równowagę kwasowo-zasadową krwi, bo bez
        tego wypłukują nam się mikroelementy i zaburza się metabolizm.

        Należy więc:

        1. Jeść:
        - mięso (raczej chude), tyle że nie trute hormonami i antybiotykami,
        - tłuste ryby,
        - owoce i warzywa, ale z wyjątkiem skrobiowych (odpadają wszelkie fasolowate,
        uwaga - fistaszek jest fasolą!) i wysokoglikemicznych (uwaga, niektóre robią się
        takie dopiero po obróbce termicznej),
        - orzechy,
        - jajka.

        2. Nie jeść:
        - zbóż - nie trawimy ich, zawierają (ochronnie) związki trujące, większość zbóż
        zjedzona bez obróbki kończy się zatruciem, w skrajnych wypadkach śmiercią. Do
        zbóż zalicza się ryż, soję, kukurydzę i te wszystkie inne. Coś musi w tym być,
        bo w każdej chorobie z zaburzeniami wchłaniania oraz w większości
        immunologicznych czy chorób typu grzybica podstawa to odstawienie zbóż.
        Oczywiście NIE JEMY mąki w żadnej postaci,
        - przetworzonego żarcia, które powoduje zatrucie organizmu, cukrzycę,
        zakwaszenie i parę innych rzeczy. Uwaga: przetworzone są np. jogurty czy inne
        batoniki uważane za zdrowe,
        - słodyczy (tu uwaga: autor nie uznaje miodu, ale chyba dlatego, że oni w tej
        Ameryce nie znają miodu ekologicznego. Prawdziwy miód to samo zdrowie, jeśli
        ktoś jest nieuczulony),
        - autor nie zaleca nabiału, bo nie trawimy produktów mlecznych. Teoretycznie ma
        rację, ale ponieważ z jego diety nie widzę możliwości suplementacji wapnia przy
        moim zapotrzebowaniu a nietolerancjach - ja jadam biały serek dość regularnie.

        Koniec filozofii.

        Po przejściu na dietę zapomniałam, co to są problemy z jelitami (ja mam problem,
        bo muszę ją stosować w wersji antyhistaminowej, a to już hard core, ale normalny
        człowiek spokojnie ją stosuje), gospodarka węglowodanowa się uspokaja (nie ma
        skoków cukru, to i jeść się nie chce), gęba ładniejsza itd. Jak trzymałam się
        latem zeszłego roku - schudłam 6 kg w 3 tygodnie, jesienią odpuściłam i
        zaliczyłam joja, teraz trzymałam się trzy tygodnie i 4 kg, ale od tygodnia znowu
        odpuszczam (hormony mi wariują, a ja przy hormonach robię się żerta), muszę
        znowu wziąć się w garść.

        --
        Nie używam e-maila Gazetowego. Proszę o kontakt poprzez stronę verbamed.pl

        Pęcherz można wyleczyć
        • nomina Re: Paleodieta - podobna, ale prostsza 31.03.10, 23:41
          Aha! Ponieważ to też jest dieta wysokoproteinowa (usuwamy wszak większość
          węglowodanów), należy pilnować równoważenia owocami i warzywami, tak aby procent
          białka w dziennej diecie nie przekraczał 35%. Ponoć 35% to granica, potem może
          grozić zatrucie białkowe.
          --
          Nie używam e-maila Gazetowego. Proszę o kontakt poprzez stronę verbamed.pl

          Pęcherz można wyleczyć
          • nomina Re: Paleodieta - podobna, ale prostsza 31.03.10, 23:44
            Oczywiście spożywamy oleje z kwasami omega.

            I ja tego nie potwierdzę, bom astmatyk, ale lekarz, który mi podrzucił
            paleodietę, powiedział, że sam zauważył, że odkąd ją stosuje, nagle poprawiły mu
            się wyniki w sporcie, chociaż wydawało się, że doszedł już do granicy
            wydolności. Biorąc pod uwagę wyniki kadry lekkoatletycznej USA, to chyba racja :).
            --
            Nie używam e-maila Gazetowego. Proszę o kontakt poprzez stronę verbamed.pl

            Pęcherz można wyleczyć
        • turzyca uwagi laika-historyka 05.04.10, 01:23
          Nie znam sie na dietach, ale dwie rzeczy mi sie w oczy rzucily.
          > - zbóż - nie trawimy ich, zawierają (ochronnie) związki trujące, większość zbóż
          > zjedzona bez obróbki kończy się zatruciem, w skrajnych wypadkach śmiercią.
          Ale dlatego wlasnie nie rabiemy zboza bezposrednio z pola, tylko je najpierw
          obluskujemy, potem poddajemy obrobce chemicznej, a na koniec termicznej. I z
          tego co wiem, to wlasnie przede wszystkim ta obrobka chemiczna czyli poddanie
          maki dzialaniu zakwasu wplywa unieszkodliwiajaco na owe niepozadane zwiazki.
          Pomijam juz fakt, ze dzisiejsze zboze i dawne dzikie zboze, to dwie rozne
          opowiesci.

          > - autor nie zaleca nabiału, bo nie trawimy produktów mlecznych. Teoretycznie ma
          > rację

          My - to znaczy kto? My, ludzkosc? Statystycznie owszem. My, mieszkancy Europy
          Zaalpejskiej? Bzdura. My, Japonczycy? Alez prawda najprawdziwsza. Trawienie
          mleka jest idealnym przykladem na to, ze ewolucja nastepuje takze w krotszych
          odcinkach czasu niz tysiaclecia. Wszedzie tam, gdzie istniala mozliwosc hodowli
          krow, ta niewielka mutacja, umozliwiajaca wytwarzania laktazy takze w
          pozniejszym okresie zycia, rozwijala sie gwaltownie, dominujac populacje. Po
          prostu korzysci z trawienia laktozy byly tak duze, ze to wlasnie osoby z ta
          mutacja przezywaly. Ci, ktorzy nie mogli jesc mleka, wygineli. Czyli my
          jestesmy potomkami ludzi, ktorzy mogli jesc mleko. (Owszem, mozna miec pecha i
          nalezec do tych kilku procent populacji, ktore nie moga, ale to jednak pech.)
          Nie jestesmy identyczni z czlowiekiem paleolityczny, wyewoluowalismy od tego
          czasu. Nasze otoczenie zreszta tez.
          Oczywiscie mozna odzywiac sie na sposob "paleolityczny", i wierze, ze wielu
          osobom taki sposob zywienia moze pasowac, tym bardziej ze podstawy wydaja mi sie
          dosc sensowne (chocby unikanie zywnosci wysokoprzetworzonej, dieta
          bogatoresztkowa), ale jak wiadomo "nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu" a
          dociaganie czegos do jakiejs ideologii w ogole ma malo sensu i konczy sie
          zapedzeniem w slepy zaulek. Jak sie patrzy na dlugosc zycia czlowieka
          paleolitycznego (i nie mam na mysli sredniej), to chcac nie chcac, nabiera sie
          watpliwosci, czy teoria tego pana ma sens. Pomijam juz fakt, ze nie wiadomo, co
          ma na mysli mowiac "czlowiek paleolityczny", bo to przeciez dobre 2 miliony lat,
          mnostwo roznych rodzajow ludzi, zyjacych w roznych srodowiskach, o roznych
          sposobach odzywiania, takze dalekich od tych tu proponowanych.
          A z ciekawosci - czy teoria dopuszcza gotowanie potraw?


          A zakonczywszy rozwazania ogolne, uwaga szczegolna, bo piszesz:
          ale ponieważ z jego diety nie widzę możliwości suplementacji wapnia przy
          > moim zapotrzebowaniu a nietolerancjach - ja jadam biały serek dość regularnie.
          Ale dlaczego akurat twarozek? Bialy ser jest przeciez bardzo kiepskim zrodlem
          wapnia. Zdecydowanie lepszym zrodlem wapnia jest odpad z jego produkcji czyli
          serwatka. Niezly jest tez niskotluszczowy ser zolty.
          No a zeby trzymac sie w ramach diety, zawsze mozesz sobie robic wywar z kosci
          mlodych zwierzat. Albo jesc jajka w calosci ze skorupkami, te ostatnie sa
          swietnym zrodlem wapnia. W celu ulatwienia konsumpcji warto je zmielic w
          calosci, wtedy zgrzytaja tylko troche. ;) Obie metody przetestowane w moim domu
          rodzinnym, wyniki bardzo pozytywne.
          --
          Tak wygląda turzyca:), której posty zawierają tylko jej własne opinie.

          Zastrzega się możliwość zmiany opinii.
          • zarin Re: uwagi laika-historyka 05.04.10, 14:39
            To samo pomyślałam. Większość zbóż i strączkowych można jeść na surowo, najkorzystniejsze jest namoczenie i podkiełkowanie. Sama sporo próbowałam.
            A to, że mleko i zboża mają krótką historię w diecie człowieka i rzeczywiście część ludzi dobrze wyjdzie na odstawieniu, to inna sprawa, ale nie opowiadajmy bajek o śmiertelnym zatruciu ;).

            Jako dziecko jadłam pszenicę prosto z pola :).
          • nomina Re: uwagi laika-historyka 11.04.10, 18:26
            Ja się nie znam, powtarzam tylko informacje naukowców. Polecam "Na początku był głód" Konarzewskiego i książki nt. paleodiety dra Cordaina. A propos średniej życia w paleolicie - autor poruszał tę kwestię. Jego zdaniem średnia nie wynikała z chorób z powodu diety, tylko z powodu wysokiej śmiertelności związanej z walkami (choćby polowaniem), śmiertelności okołoporodowej i męczącej ludzi do XX wieku wysokiej śmiertelności niemowląt i małych dzieci, przy czym żadna z tych statystyk nie wynika z diety.

            W kwestii zbóż - biorąc pod uwagę, że w chorobach jelit i wielu (większości? tu strzelam) chorób autoimmunologicznych zaleceniem jest dieta eliminująca udział zbóż, w to akurat wierzę. Zresztą widzę po sobie, co się dzieje, jak jem zboża, a jak jest, jak nie jem. A mąka - obrobiona mąka ma indeks glikemiczny równy czystemu cukrowi, więc jakkolwiek produkty mączne są niewąptliwie smaczne i energetycznie pożywne, są w czołówce induktorów problemów z gospodarką węglowodanową. Nb. dieta bezzbożowa to nie tylko wymysł (?) dra Cordaina, wiele innych diet bazuje na tym samym - abstrahując od fizjologicznych podstaw czy ideologii.

            Mam też wątpliwości w kwestii mleka - na podstawie lektury różnych źródeł wydaje mi się, że spora grupa osób dorosłych ma kłopoty z trawieniem mleka. I nawet jeśli nie przebiega to w formie ostrej nietolerancji laktozy, to sam fakt wzdęć, uczucia ciężkości już o tym świadczy. Wydaje mi się, że raczej bezproblemowe trawienie w wieku dorosłym jest ewenementem, a nie regułą. No, chyba że nasilająca się nietolerancja laktozy to efekt obróbki mleka, że czyste mleko prosto od krowy byłoby inaczej tolerowane? Chociaż sama teoria, że z paleoprzodków "przetrwali" ci atypowi, tolerujący laktozę, ma swój urok :).
            A że mamy już suplementy ułatwiające przyswajanie - to "insza inszość".

            Zgoda, że nasze warzywa są trochę inne niż paleolityczne. Ale "podstawa" została ta sama, więc jeśli wchodziło nam jabłuszko 2 ml lat temu, to i dzisiaj będzie.

            Zgoda też, że obecnie, po paru tysiącach lat zróżnicowanej kultury żywności zależnie od regionu, nie każdy stosujący paleodietę będzie reagował tak samo na to samo. Do tego dochodzą jeszcze różnice genetyczne, zdrowotne, zawodowe (pewne np. stresogenne zawody mogą inaczej uwrażliwiać układ pokarmowy na dane rodzaje pokarmów). Ale - w przeciwieństwie do typowych diet, dość restrykcyjnych w stosowaniu - zespoły zaleceń dietetycznych, takich jak paleo (moim zdaniem - nazwana dietą dość schematycznie, tak jak mówi się o diecie niskohistaminowej, diecie dla cukrzyków czy Crohnowców) przekazują raczej pewien zbiór nawyków żywieniowych, dających się modyfikować. No i najważniejsze - to ma być coś, czego się ogólnie trzymamy, a nie, że nie wolno dokonać odstępstwa pod karą klątwy ;). Nawet sam Cordain pisze, żeby stosować zasadę 95:5 - 5% posiłków w tygodniu ma być niepaleo, żeby nie sfiksować, inne rzeczy są dozwolone, ale rzadko.

            Co do odpadów, czyli serwatki - a ona przypadkiem nie zawiera kwasu mlekowego? Żółty ser - wiem, ale on jest hiperhistaminowy i ja go od kilku lat nie mogę stosować (czasem się skuszę, ale zbyt silnym rzutem za to płacę). A co do wapnia - najlepszym w sensie przyswajania i najbezpieczniejszym ogólnie źródłem wapnia jest alga Lithotamnium calcareum (przyswajalność na poziomie dziewięćdziesięciu paru procent). Z wapniem jednak jest ten myk, że działa - nie wiem, czy w ogóle, czy na mnie - moczopędnie, a takie działanie u mnie nie wchodzi w grę. Biały serek wydał mi się optymalną wypadkową wapnia, histaminogenności i podrażnień pęcherza.
            --
            Nie używam e-maila Gazetowego. Proszę o kontakt poprzez stronę verbamed.pl
            • nomina Re: uwagi laika-historyka 11.04.10, 18:40
              I jeszcze jedno. Nie przyjmuję całkiem bezkrytycznie tej teorii. Autor zabrania
              miodu, a dopuszcza raz w tygodniu niewielką ilość alkoholu. Ja uważam akurat
              odwrotnie. Wydaje mi się natomiast, że plusem tej "diety" jest unikanie rzeczy
              najbardziej szkodzących, a przy tym unikanie ryzyka zatrucia białkowego i - poza
              pewnymi zastrzeżeniami - różnorodność dostarczanych wartości odżywczych.
              --
              Nie używam e-maila Gazetowego. Proszę o kontakt poprzez stronę verbamed.pl
            • zarin Re: uwagi laika-historyka 12.04.10, 14:08
              > Ja się nie znam, powtarzam tylko informacje naukowców. Polecam "Na początku był
              > głód" Konarzewskiego

              To ja dodam, że ta książka nie ma żadnej bibliografii. Nie wiem, jak można ją traktować jako naukową.
            • plica zboża pytanko 18.04.10, 14:56
              > W kwestii zbóż - biorąc pod uwagę, że w chorobach jelit i wielu
              (większości? tu
              > strzelam) chorób autoimmunologicznych zaleceniem jest dieta
              eliminująca udział
              > zbóż, w to akurat wierzę. Zresztą widzę po sobie, co się dzieje,
              jak jem zboża
              > , a jak jest, jak nie jem. A mąka - obrobiona mąka ma indeks
              glikemiczny równy
              > czystemu cukrowi, więc jakkolwiek produkty mączne są niewąptliwie
              smaczne i ene
              > rgetycznie pożywne, są w czołówce induktorów problemów z
              gospodarką węglowodano
              > wą. Nb. dieta bezzbożowa to nie tylko wymysł (?) dra Cordaina,
              wiele innych die
              > t bazuje na tym samym - abstrahując od fizjologicznych podstaw czy
              ideologii.

              własnie własnie. czy macie doswiadczenie lub znacie kogos kto je ma
              z odstawieniem zupelnie zboz u alergika na zboza wlasnie ?

              w testach i w rzeczywistosci wychodzi mi duza alergia na trawy zboza
              itd. mam katar sienny, lzawiace oczy, w okresach duzego pylenia
              astme, swedzonki, problemy skorne, mam tez alergie pokarmowe. zle
              sie czuje po zwyklym pieczywie i po innych pieczywowych wynalazkach.
              w sumie ograniczam sie tylko do owsianki, makaronow, ryzu i kasz.
              ciekawa jestem czy odstawienie zboz zupelnie poprawiloby mi w jakis
              sposob komfort zycia.
              --
              Wierzę w ciała zmartwychwstanie poprzez czułość, przytulanie
            • mania_aniam wiedza pseudomedyczna 16.07.10, 14:29
              > W kwestii zbóż - biorąc pod uwagę, że w chorobach jelit i wielu (większości?
              tu strzelam) chorób autoimmunologicznych zaleceniem jest dieta eliminująca
              udział zbóż, w to akurat wierzę.

              W wiekszosci? Jesli nawet chodzilo Ci o wiekszosc chorob autoimmunologicznych
              JELIT, to i tak sie to nie sprawdza. W celiakii owszem, ale Crohn i colitis to
              dieta ubogoresztkowa, a nie ubogozbozowa, a to sa dwie zupelnie inne rzeczy.

              Dzialanie moczopedne wapnia? Ktos moglby mnie oswiecic? Nigdy o czyms takim nie
              slyszalam, i mogloby to oznaczac, ze moje studia sa wybiorcze;)
              • pierwszalitera Re: wiedza pseudomedyczna 31.07.10, 13:35
                mania_aniam napisała:

                > Dzialanie moczopedne wapnia? Ktos moglby mnie oswiecic? Nigdy o czyms takim nie
                > slyszalam, i mogloby to oznaczac, ze moje studia sa wybiorcze;)

                Pewnie nie chodzi o moczopędne działanie wapania, a o moczopędne działanie diety białkowej. Wystarczy kilka dni zrezygnować z węglowodanów na korzyść biała, także produktów mlecznych i organizm będzie sporo odwadniał. Związane jest to z niższą stymulacją insuliny. Wysokie wartości insuliny powodują bowiem zatrzymywanie sporych ilości wody. Dlatego ludzie z tendencją do insulinooporności, a u ludzi z nadwagą to założenie jest bardzo prawdopodobne, oprócz wyższej masy tłuszczowej, mają zwykle sporo dodatkowej wody.
      • origami_21 Re: Dieta P. Dukana ? 07.04.10, 09:04

        Kurza twarz, nie stosuję:/ Jedyne co zastosowałam to wstrętne
        obżarstwo świąteczne z wynikiem 2,5 kg na plus. Jestem wielka i
        gruba i w nic się nie mieszczę. Kopnijcie mnie w doopę, bo jeszcze 5
        kilo i zejdę na zawał albo jakiś inny wylew...
        --
        Nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy.
    • kotwtrampkach Re: Dieta P. Dukana ? 01.04.10, 00:09
      ja stosuję od ponad miesiąca. Schudłam ok, 1 rozmiaru, nie "ciągnie" mnie do
      słodyczy jak wcześniej - chociaż dyscypliny też potrzeba, bo czasem jest ciężko.
      Nie pilnowałam specjalnie godzin jedzenia, tzn i o 22 robiliśmy sobie jakąś
      drugą kolację...

      Jem chyba mniej, więc tu się sprawdza MŻ, a nie jest tak bolesne jak wszystkie
      tabelki i ograniczenia - po prostu ile tego mięsa można w siebie wcisnąć..
      Generalnie staram się chociaż trzy posiłki zjeść, czasem udaje się 5.

      Nie trzeba odstawić całkowicie błonnika, Dukan poleca rano zjeść dwie łyżki
      otrąb/płatków nawet w fazie białkowej. Trzeba uważać na brak tłuszczu - można
      się opychać tłustymi rybami, ale łatwo o tym zapomnieć. można używać przypraw i
      ziół. Po analizie, wydaje mi się, ze w fazie warzywnej spokojnie mozna dodać
      warzywa "nieskrobiowe", ale zaczynam testowanie dopiero, więc najwyżej zdam
      relację (po prostu nie przemawia do mnie łykanie tabletek..) I trzeba bardzo
      czytać etykiety - np polecane przez dukana paluszki krabowe u nas są w połowie z
      mąki ziemniaczanej. A wędliny drobiowej nie znalazłam od ponad miesiąca, która
      miałaby więcej niż 50% mięsa :) (chciałam czasem coś "na szybko" do pracy)

      W pierwszych dniach jest kłopot z samopoczuciem (zawłaszcza, jak przyjedzie mama
      w odwiedziny i zrobi tort, potem pierogi a potem jeszcze zostawi otwarty dźem na
      stole ;-)))) POtem wraca energia i jest generalnie ok.

      na razie.. ;-)

      i jeszcze jedno - to nie jest monodieta. Jest duży wybór produktów, w tej diecie
      ogranicza się cukier i tłuszcz. Cukier do minimum, ale nie można go wykluczyć
      całkowicie (zwyczajnie nie ma takiej możliwości - jest w różnych produktach, po
      prostu ogranicza się go bardzo bardzo) Ale nie jestem dietetyczką...
      • madzioreck Re: Dieta P. Dukana ? 01.04.10, 00:24
        Właśnie, zawsze jeśli książka jest spod pióra obcokrajowca, to robi się problem
        ze znalezieniem niektórych produktów. Na przykład, poza jogurtem naturalnym 0%
        nie widziałam żadnego innego nabiału bez tłuszczu. Chociaż 0,5% musi mieć, a
        facet pisze wyraźnie, że nabiał chudy = pozbawiony tłuszczu. Więc nie wiem, jak
        to jest z tym nabiałem w końcu. Poza tym, jak poczytać przepisy, to znajduje się
        w nich wiele produktów, których nie ma na liście dopuszczonych, np. maczka
        kukurydziana. Wkurzają mnie takie nieścisłości i dezorientują, bo jest napisane
        wyraźnie, ze nie wolno jeść nic spoza listy :/
        Trochę mnie przeraża ta dieta, u mnie, gdybym chciała się zawziąć, to jakiś rok
        walki mnie czeka razem z III fazą, rok bez ziemniaków, i bez herbaty z cukrem...
        masakra. Zwisają mi słodycze, ale herbatę z cukrem uwielbiam :/ Ale muszę coś
        zrobić, bo nie dość, że przytyłam parę kilo w styczniu, czyli moim imprezowym
        sezonie, to jeszcze od jakiegoś czasu nie palę, i mimo, że nie jem więcej niż
        zwykle, pupa mi rośnie w zastraszającym tempie :(
        --
        79/119 - 70(32)JJ/70R
        Biusty naGie;)
        • edhelwen Re: Dieta P. Dukana ? 01.04.10, 01:02
          madzioreck ---> a nie pomagają Ci na odwyk w przypadku herbaty bez cukru różnego
          rodzaju herbaty smakowe, aromatyzowane? Bo mnie właściwie pomogły. Ja piję np.
          czerwoną z wiśnią i osmantusem lub pigwą i trawą cytrynową (nie pamiętam teraz
          firmy ;) ), o wiele lepsza niż "zwykła" czerwona, Rooibosa z Biedronki (miód i
          wanilia lub cynamon i pomarańcza). Dzięki temu odzwyczaiłam się od picia
          "zwykłej" herbaty z cukrem - wyjątek robię, kiedy jestem u kogoś z wizytą i
          proponuje "zwykłą" herbatę ;) A także czasem dla herbat z suszonych owoców,
          które są mocno kwaśne.
          Ja powinnam spalić parę kg, a przynajmniej zamienić to na mięśnie - uda mam w
          tragicznym stanie, siedzenie na tyłku i słodycze robi swoje. Staram się nie
          "żreć" słodyczy, ale nie jest łatwo ;)
                • kotwtrampkach Re: Dieta P. Dukana ? 04.04.10, 22:44
                  no a słodzik? Dukan chętnie się godzi na takie rzeczy, ja akurat nie lubię
                  słodkich napojów, ale z pewnością można. Tylko tez trzeba brać poprawkę na to,
                  że nie każdy się nadaje, szukałam np długo gum do żucia z samym aspartamem - nie
                  ma :-)Ale ponieważ oddech jest taki sobie na mięsnej, a nie zawsze mam chęć na
                  szorowanie zębów, to żuję i chudnę i tak.
                  NO i jest jeszcze jedna rzecz - zostało mi trochę jabłek, bo dziecko się
                  rozmyśliło i nie zjadło, więc je przesmażyłam z dynią celem zamknięcia w słoiku
                  - spróbowałam i wiecie, jakie to słodkie? ;) Dawniej bym sobie jesczcze
                  dosłodziła bananem i cukrem lub miodem - bardzo zmienia się smak :)
        • akj77 Re: Dieta P. Dukana ? 01.04.10, 01:24
          madzioreck napisała:

          > Właśnie, zawsze jeśli książka jest spod pióra obcokrajowca, to robi się problem
          > ze znalezieniem niektórych produktów. Na przykład, poza jogurtem naturalnym 0%
          > nie widziałam żadnego innego nabiału bez tłuszczu. Chociaż 0,5% musi mieć, a
          > facet pisze wyraźnie, że nabiał chudy = pozbawiony tłuszczu. Więc nie wiem, jak
          > to jest z tym nabiałem w końcu.

          0% widzialam jeszcze kefir. Ale jak to jest - odtluszczony nabial nie wyplukuje
          nam wapnia z organizmu przypadkiem?
          Ja schudlam 12 kilo na diecie South Beach, z tym, ze tam tez autor kaze nabial
          odtluszczony, ale ja stwierdzilam, ze lubie swoje kosci jak sa cale i to olalam,
          kupowalam normalne kefiry i maslanki (jakies 1-1.5% tluszczu) i tez zadzialalo.

          A teraz czeka mnie walka, bo chcialam schudnac jeszcze ok. 8 kilo, a od pol roku
          stoje w miejscu i co gorsza dyscyplina siada :-( Nie sadze jednak, zeby to byla
          wina 1.5% kefiru. Raczej sera plesniowego i innych takich ;)

          --
          78/108 -> było 75(34)H, szukam 32H/34GG, ale jeszcze nie znalazłam
      • jessieq.pl Re: Dieta P. Dukana ? 23.05.11, 09:08
        Próbowałam diety nakupowałam mnóstwo białka na fazę uderzeniową ale chyba nie ma silnej woli, bo wytrzymałam na diecie od rana do godziny 19. Z tego co wiem dużo ludzi chudnie na tej diecie jednak mi wydaje się ona raczej mało zdrowa i raczej nie będę jej więcej próbowała. Mój kuzyn schudł w ciągu 6 miesięcy prawie 40 kg, dużo, ale jak na tak krótki czas chyba zbyt dużo:) PS. podziwiam ludzi będących na tej diecie, bo naprawdę dużo wyrzeczeń:)
        Pozdrawiam:)
    • ciri1971 Re: Dieta P. Dukana ? 01.04.10, 00:20
      Ja próbowałam z Dukanem parę tygodni temu. Nie przebrnęłam przez
      pierwszą fazę, czułam się bardzo źle. Według testu ta faza miała trwać
      u mnie 4 dni, dobrze było tylko pierwszego dnia, potem coraz gorzej.
      Miałam biegunkę, bóle i zawroty głowy, ogromne osłabienie, potworne
      nudności. Czułam głód, a jednocześnie nie mogłam patrzeć na jedzenie(
      tzn. na to dozwolone, bo na chleb owszem:). Trzeciego dnia odpuściłam,
      nie byłam w stanie tego przetrwać.
      Żałowałam, że mi się nie udało, bo czytałam na forum dukanowym o
      spektakularnych efektach- chudnie się szybko i dużo. Ale wiem teraz, że
      to nie dla mnie. Wróciłam grzecznie na MM:).
    • kaga9 Re: Dieta P. Dukana ? 01.04.10, 01:44
      Właśnie "stukają" mi 2 miesiące na Dukanie. Jestem mięsożerna, więc nie jest
      najgorzej.

      Też kiedyś uważałam, że MŻ to jedynie słuszna dieta. Tylko że dopadła mnie
      niedoczynność tarczycy i mimo że jadłam już bardzo zdrowo i naprawdę niewiele,
      to tyłam (miałam wrażenie, że od powietrza niemal). Na Dukanie chudnę powoli
      (jak to przy tarczycy), ale chudnę. Mój wynik po 2 miesiącach nie jest
      spektakularny, bo ponad 6kg tylko (a jeszcze z 10 bym chciała), ale jakoś idzie.
      Dla jasności, konsultowałam z endo, pozwoliła.

      Uczciwie przyznaję, brakuje mi słodyczy okropnie, ale są "oszukiwacze" takiego
      głodu. Można upiec chleb (to coś dla mnie, bo jestem kanapkożerna). Co męczy?
      Konieczność upewniania się co do zawartości produktów i monotonia posiłków (choć
      mnie akurat nie, bo moją mamę wciągnęło przyrządzanie potraw dla mnie).

      Dieta dobra dla tych, którzy, jak ja, nie znoszą ograniczeń ilościowych
      (zresztą, jak pisałam, ja naprawdę nie miałam już z czego rezygnować ILOŚCIOWO).

      A tu link do forum:
      forum.gazeta.pl/forum/f,95274,Proteinki_dieta_Dukana.html
    • yaga7 Re: Dieta P. Dukana ? 01.04.10, 06:46
      Nie jestem mięsożerna, jem tylko ryby i to niektóre, więc w sumie nie wiem, co
      bym mogła jeść na takiej diecie. Serów też wszystkich nie lubię.
      Już i tak mam problemy z dietą Pape, bo chciałabym wprowadzić białkowe obiady i
      kolacje, ale czasem nie daję rady i się wspomagam koktajlami białkowymi.
      Nawet sobie kupiłam książkę z przepisami Dukana, żeby sobie coś białkowego
      częściej robić, ale kiepsko mi to idzie ;)

      --
      różności na sprzedaż forum.gazeta.pl/forum/w,87436,109364483,109364483,Rozne_rzeczy_mulina_ksiazki_depilator_gry.html
    • thorrey Re: Dieta P. Dukana ? 01.04.10, 07:23
      Ja też się napaliłam, przekonując siebie, że to taki bardziej
      restrykcyjny dzień/tydzień białkowy.

      Zaletą jest to że jest łatwiej - nie trzeba liczyć 15-17 w węgli,
      tylko samo białko (i korniszonek, hi hi). Więć w sumie fajnie.

      Wytrzymałam tylko jeen dzień - tak strasznie bolała mnie głowa
      następnego dnia, że nie byłam w stanie pracować. Co w moim przypadku
      nie wchodzi w grę.

      DOdam, że po prawie 10 miesiącach diety dr Pape raczej nie mam
      rozregulowanej insuliny.

      Może spróbuję jak będę miała jakiś urlop. W sumie zastanaawiam się
      czy nie spróbować teraz w święta.

      Aha, nabiał 0% istnieje - chude twarogi "klinki", podają ze mają 0%
      do 0.5%, widziałam w Kauflandzie i w lokalnym sklepiku też.

      --
      If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
      enemy float by.
      No good deed ever goes unpunished.
      • akna Re: Dieta P. Dukana ? 01.04.10, 10:45
        Dukanuję od początku stycznia z 2 tyg przerwą na urlop. Bilans - 9 kg. Mój
        małżonek w tym samym czasie -12 a jeszcze więcej grzeszył. Czuję się bardzo
        dobrze. Wyniki mam w normie. Nabiał kupuję taki do 3%. Jeśli chodzi o chude
        wędliny to np. w Lidlu można kupować.
        Przede mną jeszcze co najmniej 8 kg. Waga leci powoli, niestety mam totalnie
        rozjechaną gospodarkę hormonalną. Aktualnie się diagnozuję w tym temacie.

        --
        Idealnego stanika nie znalazłam, za to noszę super kobiece ciuchy z BiuBiu.pl
        78/120= 70J+ biubiu 42BB/BBB lub 42BBB
      • polta Re: Dieta P. Dukana ? 01.04.10, 11:11
        Ja jestem na dukanie od początku marca. Jak dotąd schudłam 5 kilo. Miałam kilka
        momentów załamania, ale to był najwyżej jeden posiłek i później grzecznie
        wracałam do nabiałów. Czuję się bardzo dobrze i dieta mi służy (a mam za wysoki
        cholesterol i cukier).
        Zauważyłam też jej fajne działanie na skórę. Chudnę, a skóra jest nadal jędrna.

        Ciekawa jestem jak będzie teraz, bo zaczęłam brać leki na głupie, szalejące
        hormony i cukier.
        --
        Moje błyskotki
        • yaga7 Re: Dieta P. Dukana ? 01.04.10, 11:31
          Skoro tak dużo osób jest na tej diecie, może podacie jakiś przykładowy jadłospis
          albo parę zasad? :)

          Tak jak jest wątek odnośnie do diety dr Pape, gdzie są przedstawione zasady /
          przykładowe posiłki itp., tu można zrobić to samo, myślę, że kilka osób mogłoby
          skorzystać.
          --
          różności na sprzedaż forum.gazeta.pl/forum/w,87436,109364483,109364483,Rozne_rzeczy_mulina_ksiazki_depilator_gry.html
          • thorrey Re: Dieta P. Dukana ? 01.04.10, 12:28
            yaga7 napisała:

            > Skoro tak dużo osób jest na tej diecie, może podacie jakiś
            przykładowy jadłospi
            > s
            > albo parę zasad? :)
            >
            > Tak jak jest wątek odnośnie do diety dr Pape, gdzie są
            przedstawione zasady /
            > przykładowe posiłki itp., tu można zrobić to samo, myślę, że kilka
            osób mogłoby
            > skorzystać.

            Yaga, jest całe forum, o tutaj:
            forum.gazeta.pl/forum/w,95274,105569792,105569792,ZASADY_DIETY.html

            TO znaczy link jest to zasad diety, a wyżej jest forum.

            Szkoda, cholera, że na mnie ta dieta tak paskudnie działa...

            --
            If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
            enemy float by.
            No good deed ever goes unpunished.
            • yaga7 Re: Dieta P. Dukana ? 01.04.10, 12:43
              Dzięki :)
              Poczytałam trochę, zrobiłam teścik i teraz myślę, czy dam radę czy nie.
              Może najpierw przeżyję święta, potem znów zacznę sensownie jeść zgodnie z dr
              Pape, a potem będę dalej myśleć.
              --
              różności na sprzedaż forum.gazeta.pl/forum/w,87436,109364483,109364483,Rozne_rzeczy_mulina_ksiazki_depilator_gry.html
          • kk345 Re: Dieta P. Dukana ? 01.04.10, 21:32
            Zasady już masz, a tu fajny watek pani.serwusowej z przepisami:
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,97018884,97018884.html
            Od 8 marca mam 5 kg mniej, z minusów- drugiego i trzeciego dnia I fazy ból głowy
            i mdłości, przeszło i nie wróciło...:)
      • idid Re: Dieta P. Dukana ? 02.04.10, 10:21
        Zero tłuszczu ma każdy CHUDY twaróg. Przynajmniej te które studiowałam w sklepie.

        Ja jestem na dietce prawie miesiąc i mam 3kg mniej :) Mi idzie dość powoli, ale
        mam max 10 do zrzucenia. Czuję po sobie, że smukleję, znika mi znienawidzony
        brzuch i staniki jakby znów zaczynają pasować a nie bułkować ;-)

        Ja się na diecie czuję dobrze (poza oczywistym ślinieniem na widok świeżego
        chlebka z masełkiem), żadnych sensacji z trawieniem nie mam. Brak mi też winka
        do obiadu, ale muszę być twarda ;-)

        Z kolei na dr Pape czułam się źle, więc dałam sobie spokój. Miałam wielki brzuch
        i czułam się ciężko.


        --
        Mam bzika na punkcie dobrego stanika
          • thorrey Re: Dieta P. Dukana ? 02.04.10, 14:05
            madzioreck napisała:

            > idid napisała:
            >
            > > Zero tłuszczu ma każdy CHUDY twaróg. Przynajmniej te które
            studiowałam w
            > sklepi
            > > e.
            >
            > A nie, chudy twaróg ma standardowo 0,5%. Ludzie cuda wyczyniają,
            żeby kupić 0%.
            > ..
            No nie wiem, ten, który własnie konsumuję jakis tam no-name z
            Kauflandu ma napisane zawartość tłuszczu nie normalizowana nie
            więcej niz 0.05% (sic!)
            A z resztą, 0.5 czy 0 to naprawde az tak strazszna różnica? ZAwsze
            jakoś sceptycznie podchodzałm to tego typu zasad...

            --
            If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
            enemy float by.
            No good deed ever goes unpunished.
          • idid Re: Dieta P. Dukana ? 02.04.10, 14:52
            madzioreck napisała:

            > idid napisała:
            >
            > > Zero tłuszczu ma każdy CHUDY twaróg. Przynajmniej te które
            studiowałam w
            > sklepi
            > > e.
            >
            > A nie, chudy twaróg ma standardowo 0,5%. Ludzie cuda wyczyniają,
            żeby kupić 0%.
            > ..

            Aż sprawdziłam - mam w lodówce najzwyklejszy chudy twaróg ze
            spółdzielni Maluta, jak byk jest napisane, że tłuszcz 0%
            Kupuję też z Maćkowych i innych wynalazków i szczerze mówiąc nie
            kojarzę, żeby jakiś miał 0,5%.
            Nawet raz dyskutowałam z koleżanką na temat chwytu marketingowego
            Piątnicy z tym ich twarogiem Light 0%.


            --
            Mam bzika na punkcie dobrego stanika
          • kotwtrampkach Re: Dieta P. Dukana ? 05.04.10, 23:29
            jest dużo osób, któe twierdzą, że kupują nabiał do 3% i chudną. Generalnie dukan
            pisze, żeby nabiał był dodatkiem, a nie podstawą diety. A trochę tłuszczu mniej
            zaszkodzi i przyda się bardziej niż łyżka skrobi ziemniaczanej (to bardziej o
            jogurtach - odtłuszczone miewają dziwne składy)
              • kotwtrampkach Re: Dieta P. Dukana ? 06.04.10, 22:15
                madzioreck napisała:

                > Czytałam dużo tego typu opinii na forach, ale z książki tego nie
                wywnioskowałam ...
                o ja.. Właśnie przetrząsnęłam "metodę dra dukana" - faktycznie nic takiego nie
                ma.. wcześniej czytałam "nie potrafię schudnąć", ale teraz nie mam dostępu do
                niej - byłam pewna, że tam była wzmianka o tym, że warto odstawić nabiał, kiedy
                się "za mało" chudnie.. O rany, ale fora mi zrobiły pranie mózgu.. dziękuję za
                sprostowanie
                • madzioreck Re: Dieta P. Dukana ? 07.04.10, 01:32
                  kotwtrampkach napisała:

                  > o ja.. Właśnie przetrząsnęłam "metodę dra dukana" - faktycznie nic takiego nie
                  > ma.. wcześniej czytałam "nie potrafię schudnąć", ale teraz nie mam dostępu do
                  > niej - byłam pewna, że tam była wzmianka o tym, że warto odstawić nabiał, kiedy
                  > się "za mało" chudnie.. O rany, ale fora mi zrobiły pranie mózgu.. dziękuję za
                  > sprostowanie

                  Jestem świeżo po lekturze starszej wersji, czyli "Nie potrafię schudnąć", i nic
                  nie znalazłam. Dlatego byłam zdziwiona, kiedy przeczytałam, że do najczęściej
                  popełnianych błędów należy traktowanie nabiału jako podstawy posiłków, a nie
                  dodatku do nich.
                  Przecież w obu wersjach książki jest wyraźnie napisane, że wymienione produkty
                  można jeść w dowolnych ilościach, bez ograniczeń, jak często chcemy.
                  No, ale to uroki netu, tysiące sprzecznych informacji.
                  --
                  79/119 - 70(32)JJ/70R
                  Biusty naGie;)
                  • kotwtrampkach :) madzioreck 08.04.10, 23:39
                    Tak sobie myślę, że zakaz "forumowy" moze wynikać z tego, że ciężko znaleźć
                    twaróg/jogurt/mleko z niewielką zawartością węglowodanów - w jogurcie choćby
                    jest ich więcej niż białka ;-) to taka potrzeba bycia swiętszymi od papieża..
                    ja znam dosyć dobrze d.rozdzielną, dlatego "nienadużywanie nabiału" (które w
                    rozdzielnej jest przykazane) mi spasowało i tak łatwo to przyjęłam za zasadę ;-)
                    ech, brak mi ludzi tak trzeźwo myślących jak Ty, madziorec w codzienności.. och,
                    brakuje mi bardziej niż jabłka i krówek :):)
        • edhelwen Re: Dieta P. Dukana ? 05.04.10, 02:13
          głupie (?) pytanie, ale czy czasem ta odrobina tłuszczu w nabiale nie jest
          potrzebna, aby się dobrze wchłaniały (trawiły czy co tam) składniki takie jak
          wapń, witaminy, itd?
    • satia2004 Do końca życia???? 01.04.10, 22:43
      Tak sobie czytam i czytam opis z zalinkowanego forum, zrobiłam test, brzmi zachęcająco ale... doszłam do końca a tam:

      'FAZA DEFINITYWNEJ STABILIZACJI opiera się na prostej zasadzie,
      niezbędnej, by zachować uzyskaną wagę: jeden dzień ścisłej diety
      proteinowek w każdy czwartek do końca zycia.'

      Do końca życia mam raz w tygodniu 'atakować' organizm??? Hmmm....

      Mam takie 'skrótowe' pytanko do osób stosujących - czego jeść w 100% nie wolno? Jakie są największe minusy? Bo jak na razie przebijam się przez pewny na cześć i brzmi bardzo zachęcająco (kurczaka i ryby bardzo lubię) ale jak wiadomo diabeł tkwi w szczegółach ;)

      --
      72/94
      • madzioreck Re: Do końca życia???? 01.04.10, 22:59
        W 100% nie wolno jeść tłuszczu (mówimy o fazach I i II, czyli chudnięcie) poza
        olejem parafinowym, sery poza białym chudym odpadają, żadnych owoców, żadnych
        słodyczy, żadnego cukru, maki, zbóż. Czyli w zasadzie zostają tylko określone
        warzywa, chudy nabiał, jajka, mięso (też nie każde, wieprzowina jest be) i ryby
        (wszystkie, tłuste też), owoce morza, skorupiaki. Główna wada to monotonia,
        zaleta - brak ograniczenia ilości spożywanych pokarmów, nie chodzisz głodna.
        --
        79/119 - 70(32)JJ/70R
        Biusty naGie;)
        • satia2004 Re: Do końca życia???? 01.04.10, 23:09
          madzioreck napisała:
          > olejem parafinowym, sery poza białym chudym odpadają, żadnych owoców, żadnych
          > słodyczy, żadnego cukru, maki, zbóż.

          O matko! Z wykresu wynikło mi, że musiałabym być na diecie tak do końca czerwca
          czyli żegnajcie truskawki :( :( :( I gorzka herbata :(

          Heh - ciężko się zdecydować - z jednej strony fajnie najadać się do syta i
          przepisy z Galerii Potraw napawają optymizmem - z drugiej mam wrażenie, ze nie
          wytrzymam i zafunduję sobie mega jo-jo :(

          Do tego gotuję dla 2 osób i TŻ-towi pewnie coś innego trzeba będzie
          przygotowywać a to nie lada pokusa ;)

          Rozumiem, że mąka, chleb, makarony też odpadają? W całej I i II fazie?

          --
          72/94
        • satia2004 Czegoś nie rozumiem... 01.04.10, 23:34
          Wiedziałam, że gdzieś jest haczyk ;)

          I fazę rozumiem - samo białko, zero warzyw. I rozumiem to jako fazę 'szoku'.

          II faza wprowadzane są warzywa. I wydawało mi się ok dopóki nie doszłam to cyklu 5/5, 7/7 itd. Czyli mam sobie fundować kilkudniową fazę 'szoku' regularnie? Z 2 miesięcy - miesiąc jeść kurczaka, jajka i twarożek z jedynych urozmaiceń korniszony? ŻADNYCH warzyw, chleba itp w fazie białkowej?

          To jak się to w ogóle da zrobić normalnie pracując?

          --
          72/94
          • idid Re: Czegoś nie rozumiem... 02.04.10, 10:22
            Da się, ja normalnie pracuję i tak właśnie jem. Za to mój mąż odmówił współpracy
            tak samo jak Ty. Uważa, ze w pracy się nie da i koniec.

            --
            Mam bzika na punkcie dobrego stanika
            • satia2004 Re: Czegoś nie rozumiem... 02.04.10, 10:45
              idid napisała:
              > Da się, ja normalnie pracuję i tak właśnie jem. Za to mój mąż odmówił współpracy
              > tak samo jak Ty. Uważa, ze w pracy się nie da i koniec.

              3-7 dni wcinania samego chudego mięsa, ryb, jajek i twarożku? Ja wiem - wszystko się 'da' ale dla mnie to wizja trochę jak z koszmaru. Nawet nie jestem w stanie wielu potraw z tego ułożyć za urozmaicenie mając tylko korniszona :D Rozumiem, że po prostu po pewnym czasie nie mogłabym patrzeć na to co jest dozwolone do jedzenia i mimowolnie wyszłaby dieta MŻ ;)

              --
              72/94
              • madzioreck Re: Czegoś nie rozumiem... 02.04.10, 12:50
                satia2004 napisała:

                > 3-7 dni wcinania samego chudego mięsa, ryb, jajek i twarożku? Ja wiem - wszystk
                > o się 'da' ale dla mnie to wizja trochę jak z koszmaru.

                Hm, dla mnie większym koszmarem jest moja rosnąca ostatnio bez opamiętania waga :(
                > ie wielu potraw z tego ułożyć za urozmaicenie mając tylko korniszona :D
                A, nie tylko :) Jest jeszcze parę rzeczy, zresztą, jak będziesz chciała, to mam
                książke Ducana i przepisy w pdf, mogę podesłać.

                --
                79/119 - 70(32)JJ/70R
                Biusty naGie;)
          • akna Re: Czegoś nie rozumiem... 02.04.10, 14:10
            > Wiedziałam, że gdzieś jest haczyk ;)
            >
            > I fazę rozumiem - samo białko, zero warzyw. I rozumiem to jako fazę 'szoku'.
            >
            > II faza wprowadzane są warzywa. I wydawało mi się ok dopóki nie doszłam to cykl
            > u 5/5, 7/7 itd. Czyli mam sobie fundować kilkudniową fazę 'szoku' regularnie? Z
            > 2 miesięcy - miesiąc jeść kurczaka, jajka i twarożek z jedynych urozmaiceń kor
            > niszony? ŻADNYCH warzyw, chleba itp w fazie białkowej?
            >
            5/5 to są ilości dni!!!
            można 1/1 gdzie masz 1 dzień samych protein, 1 dzień proteiny + warzywa
            --
            Idealnego stanika nie znalazłam, za to noszę super kobiece ciuchy z BiuBiu.pl
            78/120= 70J+ biubiu 42BB/BBB lub 42BBB
            • satia2004 Re: Czegoś nie rozumiem... 02.04.10, 14:14
              akna napisała:
              > 5/5 to są ilości dni!!!
              > można 1/1 gdzie masz 1 dzień samych protein, 1 dzień proteiny + warzywa

              To rozumiem, tylko wyczytałam, że najskuteczniej jest 5/5 i wyobraźnia siada
              przy probie jadłospisu na drugi dzień fazy białkowej. Jako 3, 4-dniowe uderzenie
              to ok, nawet jak będzie monotonnie to krótko dam radę. Ale 2 miesiące takiego
              żarcia (5/5) to chyba nie można już na nie patrzeć :/

              Poza tym zaczynam mieć spore obawy odnośnie zdrowia na takiej diecie.

              --
              72/94
          • kotwtrampkach Re: Czegoś nie rozumiem... 05.04.10, 23:49
            satia2004 napisała:
            > To jak się to w ogóle da zrobić normalnie pracując?

            yy, zależy co jest dla CIebie normalną pracą?
            Jeżeli masz przerwę i nie trzymasz drugiego śniadania w temperaturze powyżej 30
            stopni, to bez problemu. Oczywiście wymaga to więcej przygotowań niż kupno
            drożdżówki, ale zawsze można się zadowolić jogurtem (chociaż przy częstszych
            posiłkach jest lepszy efekt)

            Nie widzę żadnej różnicy od jedzenia kawałków kurczaka z musztardą lub sosem
            serkowym z cury od jedzenia kanapki. Albo sałatki: twaróg +tuńczyk+ szczypiorek
            zamiast każdej innej, kupionej jako gotowca.
            Kiedy nie pracuję pomiędzy ludźmi to zabieram sobie jajka, albo wędzoną rybę,
            albo sos czosnkowy do mięsa :-) A w firmie mojego faceta nikt się nie przejmuje
            zapachami i on często sobie często robi takie "mocno pachnące" śniadanko.

            Warto się zaopatrzyć w plastikowe, nieduże pudełeczka hermetycznie zamykane i
            zabierać każdą rzecz osobno - np osobno sos, osobno mięso, osobno korniszona :-)
            - ładniej wygląda potem. no i posiadać widelec :-)

            ja się zdziwiłam raz widząc w UM roznosiciela pizzy - widać wszystko jest dla
            ludzi :-)
    • cat_woman_in_black Tylko MŻ + zmiana nawyków żywieniowych 05.04.10, 21:47
      Może jestem jakaś dziwna, ale nie wierzę w żadne diety- cud. Nawet jak
      schudniesz te 20 kg, to jeśli nie zmienisz nawyków żywieniowych, zaraz pojawi
      się efekt jojo... Musisz po prostu zmniejszyć o połowę to co jesz i tyle. Nie
      warto zadręczać się jakimiś dietami, trzeba jeść wszystko, tylko w rozsądnych
      ilościach i w tym jest klucz do sukcesu.
      • satia2004 Re: Tylko MŻ + zmiana nawyków żywieniowych 05.04.10, 23:36
        cat_woman_in_black napisała:
        > Musisz po prostu zmniejszyć o połowę to co jesz i tyle. Nie
        > warto zadręczać się jakimiś dietami, trzeba jeść wszystko, tylko w rozsądnych
        > ilościach i w tym jest klucz do sukcesu.

        Zaryzykuję stwierdzenie, że dla większości ludzi zmniejszenie porcji o połowę to właśnie JEST zadręczanie się ;)

        --
        72/94
          • satia2004 Re: Tylko MŻ + zmiana nawyków żywieniowych 06.04.10, 01:00
            cat_woman_in_black napisała:
            > To tylko tak brzmi groźnie ;). A wcale nie musi oznaczać, że wtedy będziesz cały
            > czas się głodzić. A jaka potem satysfakcja jest :D

            No niestety nie tylko brzmi groźnie :) Jedzenie połowy to nie jest głodzenie się? Ciekawe :D

            --
            72/94
            • thorrey Re: Tylko MŻ + zmiana nawyków żywieniowych 06.04.10, 09:02
              Wszystkim, którzy twierdzą, że MŻ to najlepsza dieta, odsyłam do
              postów pierwszejlitery w oryginalnym wątku o diecie dr Pape.
              Pierwszalitera pięknie opisała mechanizm nabierania wagi w miarę
              odchudzania się.

              Prawda jest taka, że ktoś, kto ma szybki z natury metabolizm
              i "żywieniowe grzeszki" nie szkodzą mu, bo może sobie nastepnego
              dnia odmówić kolacji bez wyrzeczń i jest szczupły cały czas - po
              prostu nie zrozumie osób z handikapem genetycznym, u których
              metabolizm jest wolny i każde, nawet najmniejsze odstępstwo od
              żelaznej diety skutkuje dodatkowym tłuszczykiem. A odchudzanie się
              pod tytułem "ŻM" skutkuje zmniejszeniem się ilości mięśni i dalszym
              spadkiem tempa metabolizmu.

              Szczerze mówiąc, gdyby nie pierwszalitera, to dalej bym myślała, ze
              jestem jakimś wynaturzonym obżartuchem, który nie potrafi wytrzymać
              trzy dni diety 1000 kalorii ze względu na straszne bóle głowy,
              zapacia, osłabienie i mroczki przed oczami. I na dodatek bez skutku,
              tzn ze skutkiem utraty masy mięśniowej i przyrostu tłuszczu w to
              miejsce. Ładna mi satysfakcja.

              Ale oczywiście, cały internet +prasa kobieca jest pełna takich rad
              pt. "ŻM", "racjonalnie odżywianie" tj. listek sałaty + odtłuszczony
              jogurcik + satysfakcja.

              --
              If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
              enemy float by.
              No good deed ever goes unpunished.
                • cat_woman_in_black Re: Tylko MŻ + zmiana nawyków żywieniowych 06.04.10, 17:40
                  Znam problem walki z ze zbędnymi kilogramami, bo sama przez to przechodziłam,
                  więc nie jestem wieszakiem, który ma w zwyczaju obrażać puszyste kobiety. Nie
                  mam organizmu, do którego mogę wszystko wrzucać i jeść bez ograniczeń, ale też
                  nie jem tylko listka sałaty. Udało mi się zrzucić 15kg bez żadnych cudownych
                  diet, po prostu jadłam mniej i nie objadałam się przed snem. Dodatkowo później
                  zaczęłam trenować siatkówkę, żeby być w dobrej kondycji. Nadal jednak muszę
                  kontrolować pory posiłków i ilości, ale jem wszystko na co mam ochotę i od kilku
                  lat utrzymuję stałą wagę.
                  • thorrey Re: Tylko MŻ + zmiana nawyków żywieniowych 06.04.10, 18:39
                    cat_woman_in_black napisała:

                    > Znam problem walki z ze zbędnymi kilogramami, bo sama przez to
                    przechodziłam,
                    > więc nie jestem wieszakiem, który ma w zwyczaju obrażać puszyste
                    kobiety. Nie
                    > mam organizmu, do którego mogę wszystko wrzucać i jeść bez
                    ograniczeń, ale też
                    > nie jem tylko listka sałaty. Udało mi się zrzucić 15kg bez żadnych
                    cudownych
                    > diet, po prostu jadłam mniej i nie objadałam się przed snem.
                    Dodatkowo później
                    > zaczęłam trenować siatkówkę, żeby być w dobrej kondycji. Nadal
                    jednak muszę
                    > kontrolować pory posiłków i ilości, ale jem wszystko na co mam
                    ochotę i od kilk
                    > u
                    > lat utrzymuję stałą wagę.

                    No to mogę tylko pogratulować silnej woli i dobrego metabolizmu. Ja
                    nie jem prawie niczego, na co mam ochotę, codziennie ćwiczę i nie
                    jem później niż o 18 i dalej nie moge zrzucić nawet dwóch
                    kilogramów, i to od prawie roku. To, że Tobie się udało, nie
                    oznacza, że jest to uniwersalna recepta dla wszystkich.

                    Twój komentarz absolutnie nie był obraźliwy, niemniej zawiera pewien
                    subtelny podtekst, który prawie zawsze wyłazi z osób, które są
                    szczupłe lub którym skutecznie udało się zbić wagę tj.
                    jesteś gruba = no to twoja wina, bo się objadasz.

                    --
                    If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
                    enemy float by.
                    No good deed ever goes unpunished.
                    • cat_woman_in_black Re: Tylko MŻ + zmiana nawyków żywieniowych 06.04.10, 20:02
                      thorrey: Może też być tak, że nie na wszystkich to zadziała, niemniej cudownych
                      diet nie ma, trzeba to sobie szczerze powiedzieć. Z tym że też nie byłam bardzo
                      otyła, może to dlatego mi się udało (przy wzroście 170cm ważyłam 70kg), niemniej
                      zbędne kilogramy były dla mnie uciążliwe. W każdym bądź razie życzę powodzenia :)

                      fanaberia.fanaberia: 18.
                      • thorrey Re: Tylko MŻ + zmiana nawyków żywieniowych 06.04.10, 20:30
                        cat_woman_in_black napisała:

                        > fanaberia.fanaberia: 18.

                        Hm. I piszesz, że od KILKU lat utrzymujesz wagę? Znaczy się,
                        zaczęłaś się odchudzać mając lat, powiedzmy, 15? I wtedy ważyłaś 70
                        kg przy wzroście 170 cm? I teraz zrzuciłaś 15 kg czyli teraz przy
                        wzroście 170 cm ważysz 55 kg?

                        No cóż, dla mnie te dane absolutnie nie są miarodajne jeśli chodzi
                        o możliwości chudnięcia i utrzymania wagi, bo Twoje zmiany wagi
                        nastąpiły jeszcze w okresie dojrzewania, kiedy gospodarka hormonalna
                        jeszcze się nie ustabilizowała i nie zakończył najzwyklejszy rozwój
                        i wzrost organizmu. O tym, jak naprawdę ciężko, czy też wg Ciebie
                        łatwo jest utrzymać /zgubić wagę możemy porozmawiać za następne 18
                        lat :)

                        Wiesz,

                        --
                        If you sit by a river for long enough, you will see the body of your
                        enemy float by.
                        No good deed ever goes unpunished.
                        • cat_woman_in_black Re: Tylko MŻ + zmiana nawyków żywieniowych 06.04.10, 20:47
                          > Hm. I piszesz, że od KILKU lat utrzymujesz wagę? Znaczy się,
                          > zaczęłaś się odchudzać mając lat, powiedzmy, 15? I wtedy ważyłaś 70
                          > kg przy wzroście 170 cm? I teraz zrzuciłaś 15 kg czyli teraz przy
                          > wzroście 170 cm ważysz 55 kg?

                          Tak, miałam 13-14 lat jak zrzuciłam te 15 kg i od tego czasu ważę 55kg. Zdam
                          relację za 18 lat w takim razie, skoro to wg Ciebie za krótko ;)
                      • madzioreck Re: Tylko MŻ + zmiana nawyków żywieniowych 06.04.10, 21:11
                        cat_woman_in_black napisała:

                        > thorrey: Może też być tak, że nie na wszystkich to zadziała, niemniej cudownych
                        > diet nie ma, trzeba to sobie szczerze powiedzieć.

                        Nikt tu nie twierdzi, że są. I zapewniam Cię, że Ducan nie jest cudowną dietą,
                        ani łatwą, ani bez wyrzeczeń. Uważasz, że 486 dni diety, aby zgubić 29kg i
                        ustabilizować tę wagę, po czym pilnować się do końca życia, to cud?

                        A co do Twoich doświadczeń i wieku - cóż, ja, kiedy miałam 18 lat, też chudłam
                        łatwo, ograniczając jedynie porcje zjadane na obiad i kolację. W tym wieku
                        naprawdę jest łatwiej, szczególnie, jak się nie ma organizmu uodpornionego na
                        ograniczanie jedzenia i blisko 30 kg do zrzucenia. Teraz mam 28 lat i już nie
                        jest tak prosto. Jeśli ma się skłonności do tycia, to pierwszą reakcją organizmu
                        na ograniczenie jedzenia za którymś razem jest reakcja obronna, a nie
                        chudnięcie. Także naprawdę, pogadamy za 10-15 lat :)

                        --
                        79/119 - 70(32)JJ/70R
                        Biusty naGie;)
                        • kotwtrampkach Re: Tylko MŻ + zmiana nawyków żywieniowych 06.04.10, 22:25
                          madzioreck napisała:
                          > A co do Twoich doświadczeń i wieku - cóż, ja, kiedy miałam 18 lat, też chudłam
                          > łatwo, ograniczając jedynie porcje zjadane na obiad i kolację.

                          ja mając 1 lat tylko myślałam, ze jest mnie za dużo, wystarczyło przez 2 tyg
                          wysiadać 2 przystanki wcześniej lub trochę poćwiczyć i zapinałam się w za ciasne
                          dżinsy ;-) Ech, to były czasy..
                          Teraz mam trochę ponad 10 lat więcej i jest zupełnie inaczej. a wydawało mi się,
                          że problemy z wagą zaczynają się po menopauzie gdzieś :)
                        • edhelwen Re: Tylko MŻ + zmiana nawyków żywieniowych 06.04.10, 22:43
                          ja schudłam 5kg w wieku 23 lat czy jakoś tak, wagę trzymałam 2 lata (+/- 1kg),
                          odrobiłam z powrotem z powodu siedzenia na tyłku, żarcia słodyczy i stresu. Całe
                          szczęście nigdy nie musiałam zrzucać więcej niż kilka kilogramów, do tej pory
                          nie wiem czemu 3 lata temu mi się udało, a przedtem przez lata nic, pomimo że
                          się starałam.
      • jessieq.pl Re: Tylko MŻ + zmiana nawyków żywieniowych 23.05.11, 09:12
        Dokładnie:) Koleżanka z pracy schudła na Dukanie 10 kg w ciągu 1,5 miesiąca, ale potem wróciła do swoich dawnych nawyków i przytyła ponad 15 kg. Moim zdaniem również najważniejsza jest zmiana nawyków żywieniowych. Ja ostatnio odkryłam, że pierś z kurczaka gotowana w parowarze z ziołami i oliwą (bez soli) smakuje mi dużo bardziej niż kotlet smażony w panierce:) a przyznam szczerze, że lubię jeść niezdrowe rzeczy:)
    • balbina11 Re: Dieta P. Dukana ? 09.04.10, 22:48
      Mąż i ja odchudzamy się już od roku. Żaden Dukan, bo mam problemy z nerkami i M
      też więc klasyczna ŻP. Udało na m się - ja schudłam 7 kg, bo tyle potrzebowałam
      i utrzymuję wagę, M już 20 kg i jeszcze potrzebuje jakieś 5-7 kg do wymarzonej
      wagi. Stosujemy się do zasad częstych posiłków, co 2-3 godziny ale w małych
      ilościach i ruch, ruch, ruch. W salonie stoi orbitrek i oglądam na nim głupawe
      filmy.
      --
      Nigdy się ze sobą nie nudzę ;-)
    • madzioreck A odnośnie do nazywania diet "cudami"... 11.04.10, 15:49
      A odnośnie do nazywania diet "cudami"... Jestem 6 dzień na Dukanie, na razie
      same białka. Jeśli usłyszę jeszcze od kogoś, że to dieta-cud, to przyłożę w zęby
      ;) Chudnę, ale to jest bardzo restrykcyjna dieta. Bardzo. Naprawdę, żaden cud.
      Nie sądziłam, że można tak tęsknić za jabłkiem czy kawałkiem chleba. Za
      pokarmami, na widok których dotąd prychałam pogardliwie, np. słodycze, których
      generalnie nie lubię, wolę chipsy.
      Facet dobrze wiedział, co robi, pisząc i podkreślając sto razy "możecie jeść do
      woli produkty dozwolone", i chyba musiał się przy tym śmiać i myśleć: "pozwalam
      Wam jeść do woli, bo wiem, że i tak za dużo nie zjecie". Muszę pilnować godzin,
      żebym coś zjadła, bo nie odczuwam takiej potrzeby w związku z żarciem
      dozwolonym, a na niedozwolone się wyłączyłam. Ta dieta, przynajmniej etap samych
      białek, odbiera apetyt. Jest lepsza niż środki na zahamowanie głodu, które u
      mnie by się nie sprawdziły, bo mogłam być najedzona, ale mieć_na_coś_apetyt, a
      apetytu nic nie było w stanie zahamować.
      --
      79/119 - 70(32)JJ/70R
      Biusty naGie;)
      • yaga7 Re: A odnośnie do nazywania diet "cudami"... 11.04.10, 16:53
        Moim zdaniem to na pewno jest restrykcyjna dieta, bo ja na pewno bym nie
        wytrzymała na niej 6 dni. Podziwiam :)
        Zresztą ja na żadnej diecie nie wytrzymałabym sześciu dni, hehe.

        Trzymam kciuki :)
        --
        różności na sprzedaż forum.gazeta.pl/forum/w,87436,109364483,109364483,Rozne_rzeczy_mulina_ksiazki_depilator_gry.html
        • bebe.lapin Re: A odnośnie do nazywania diet "cudami"... 12.04.10, 11:12
          ja tez myslalam, ze nie wytrzymam, nawet teraz tak mysle, ale minelo juz 5,5
          tygodnia, fakt ze z odstepstwami mniejszymi lub wiekszymi, bo nie dalo sie
          inaczej, ale waga pokazuje -7 kg (od czasu rozpoczecia dukana) i lustro tez sie
          do mnie usmiecha, wiec jakos daje rade :).
          --
          Nie istnieje droga prowadząca do pokoju, pokój jest drogą.

          Kot i herbata
      • idid Re: A odnośnie do nazywania diet "cudami"... 12.04.10, 08:03
        Nie pocieszę cię, bo potem w trakcie II fazy naprzemiennej, te 5 dni
        białkowych (przynajmniej ja robię 5 na 5) są jeszcze gorsze.

        Ja też nie słodyczowa, a właśnie na nie mam chęć - pewnie organizm
        się węglowodanów prostych domaga. Moje ukochane chipsy mnie nie kuszą
        o dziwo. Staram się nie robić zakupów, bo mam ślinotok ;-)

        Za to dzisiaj spadły ze mnie spodnie, koszula jakoś wisi
        podejrzanie... ;-)

        Tylko idzie dość wolno, dziś mam 34 dzień i jakieś 4 kilo mniej.

        --
        Mam bzika na punkcie dobrego stanika
        • 987ania Re: A odnośnie do nazywania diet "cudami"... 12.04.10, 14:19
          Ale kilogram na tydzień to bardzo zdrowy spadek.
          Ja robię 3/3 a najczęściej robię pon-wt-śr-czw białkowy a pt-sob-nd
          białkowo-warzywny i tak idę 6 tydzień.
          jak mam ochotę na slodkie, to mieszam ser biały z cynamonem i aromatem
          waniliowym i slodzikiem albo serek homogenizowany z kakao naturalnym i slodzikiem.
          Robie też taki placko-naleśnik jajko, otręby, łyżka serka, czasami dodaję
          skrobię kukurydzianą i wylewam na patelnię. Pycha z serkiem!
        • madzioreck Re: A odnośnie do nazywania diet "cudami"... 12.04.10, 16:42
          Ech, u mnie idzie szybko, chociaż właściwie nie wiem, bo jestem w pierwszym dniu
          II fazy, tuż po uderzeniówce(6 dni). Bilans: 4 kilo mniej. Ale ta szybka utrata
          wagi wcale nie działa na mnie "motywująco", jestem bliska załamania. Główny
          problem to to, że gdziekolwiek poza domem - nie mam co jeść. Ani w restauracji,
          ani "w gościach" raczej się nie zdarza, żeby coś było przygotowane całkowicie
          bez zakazanych składników. Że nie wspomnę o jakichś delegacjach.
          A wczoraj w nocy śniły mi się ogromne góry jabłek... pięknych,
          czerwono-zielonych jabłuszek.
          --
          79/119 - 70(32)JJ/70R
          Biusty naGie;)
          • kotwtrampkach Re: A odnośnie do nazywania diet "cudami"... 22.04.10, 11:47
            ja na spotkania wybierałam czas P+W (więcej możliwości), i nie przejmowałam się
            bardzo tłuszczem, ograniczałam cukier. Np mięso obierałam z panierki lub brałam
            bez sosu, kilka plasterków wędliny (której normalnie nie lubię), warzywa (choćby
            pomidory zazwyczaj są poplasterkowane na typowych polskich imieninach :) )
            Piłam po trzy kawy lub herbaty i dobrym sposobem było zagadanie się z kimś w
            czasie grupowej konsumpcji ciasta lub "doglądanie" dziecka w innym
            pomieszczeniu, choćby cudzego.
            A w restauracji problemu nie miałam.. oczywiście codziennie byłoby ciężko, bo do
            sałatek dodają cukier/olej obligatoryjnie, ale dukan dopuszcza choćby musztardę,
            wiec ta nieduża ilość cukru w ciągu dnia jest do przeskoczenia. A sola na parze,
            warzywa pieczone w folii, mięso z grila - to nie są niepopularne potrawy.
            • kotwtrampkach Re: Dieta P. Dukana ? 22.05.10, 23:39
              ja się wybrałam na wakację, odpuściłam z 5 kg i przeszłam do IIIfazy, ale
              zmalałam o prawie 2 rozmiary.. Talię mam zaznaczoną. Cycki mi się gdzies
              zapodziały (jak mi żal... Może zacznę się pigułkować :-) z 32HH elizy wyrosłam
              do 32FF fantasie.. ech). Plus jest taki, ze mogę się ubierać w sieciówkach.
              Minus - ewa kazała mi poprawić konsytencję moich piersi zanim sobie kupię jej
              stanik :-| drugi minus - właściwie od początku kompletuję ciuchy - w moim
              rozmiarze/figurze niespecjalnie dobrze wyglądają za luźne ubrania. 3 minus -
              może jseszcze bym trochę zrzuciła ćwiczeniami (bo niewiele się ruszaliśmy, a
              basen czeka)
              mój facet schudł 15KG, 3 rozmiary spodni (ten sam sklep).

              Powiem Wam jeszcze, że warto - wcale mi nie brakuje makaronu czy śłodyczy. Jak
              czasem sobie zajadam ciastka czy lody (mogę dwa razy na tydzień przecież), to
              sobie myslę że nie było warto czekać :) takie trochę mdłe, margarynowe
              zazwyczaj, trochę sztuczne - więcej smaków rozrózniam? Ale generalnie mało
              wybredna jestem i serek ze słodzikiem mnie zadowala, a potraktowany zelatyną
              jest już cudowny :)
              • kk345 Re: Dieta P. Dukana ? 23.05.10, 01:08
                Ja też teraz jestem 32 FF:) ale tylko z G spadło, natomiast w konsystencji widzę
                różnicę :( Czy Ewa nie mówiła, JAK masz ją poprawić??? Mi już wcześniej i tak
                biust wyjeżdżał z plunge środkiem...

                A co do minusów- wymiana garderoby to plus, przecież to takie przyjemne bez
                wyrzutów sumienia wyczyścić szafę:)Tylko kolekcji staników żal...

                Smaki? Zjadłam dwa herbatniki i okropnie słodkie były...

                • bebe.lapin Re: Dieta P. Dukana ? 24.05.10, 08:52
                  przyznam, ze stan biustu to najwiekszy minus tej diety (czy w ogole - diety)i
                  bardzo mnie on niepokoi;
                  tak swoja droga, czy ktos moglby podac dla mnie debiloprzyjazna instrukcje tego
                  calego masowania biustu? bo np;"okrezne uchy" jakos do mnie nie przemawiaja
                  wystarczajaco - jak to ma dokladnie wygladac?
                  --
                  Sprzedam: Mrrauu szmaragdowe 48BB/BBB, Amarant 48B/BB

                  W nocy czas płynie inaczej (...). Nie ma sensu się temu przeciwstawiać. (Haruki
                  Murakami)
                  • kasiadj07 Re: Dieta P. Dukana ? 24.05.10, 13:41
                    Ja dietuję dwa miesiące i tylko 5kg:( Nie wiem, jak wy to robicie. No ale
                    wcześniej byłam na innej diecie niskowęglowodanowej, więc może się organizm
                    przyzwyczaił i idzie powoli.
                    Chudnę po całości, ale nie tam, gdzie bym chciała, czyli na brzuchu:( I piersi
                    też mi niestety spadły. I trochę mnie to przeraża - jeśli miałabym zrezygnować z
                    Effuniaków, to chyba wolę się przestać odchudzać (próbowałam dziś wdziać
                    czerwone rio, bo mi do bluzki pasowało - a gdzie tam, poszło w kąt, takie
                    niewygodne). Chociaż jak spadnę o rozmiar, to się na te koronkowe cuda załapię,
                    co to niewiadomo kiedy będą:)
                    Reasumując, też chętnie się dowiem, jak masować biust. I chyba trzeba będzie
                    jakiś stanik do spania nabyć.